WSTĘP
Ta książka jest dla każdego! Kieruję ją zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, ale będę zwracała się do Ciebie w formie żeńskiej. Dlaczego? Powody są dwa.
Wprawdzie podział ról społecznych się zmienia i nie tylko kobiety dbają o czystość domów i zdrowie domowników, jednak wśród moich czytelników w Internecie, osób, które kupują moje poradniki czy przychodzą na moje szkolenia i warsztaty, to wciąż kobiety stanowią większość.
Drugi powód może Ci się wydać nieco dziwny. Otóż chcę, żebyś poczuła się… niekomfortowo.
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale większość książek, w których autorzy zwracają się do swojego czytelnika na Ty, jest pisana do czytelnika płci męskiej. My kobiety zazwyczaj nie zwracamy na to większej uwagi. Kiedy jednak po raz pierwszy sięgnęłam po poradnik, w którym autor zwracał się do płci żeńskiej, poczułam lekki dyskomfort. Wszystko dlatego, że byłam przyzwyczajona do innego sposobu przekazywania wiedzy w poważnych poradnikach.
Jeśli Ty reagujesz podobnie, to dobrze. Gdy jesteśmy do czegoś przyzwyczajone, trudno nam z tego czegoś zrezygnować, zaakceptować nowości lub dokonać przekształceń. Dlatego chcę Ci już na etapie lektury pokazać, że zmiany nie zawsze są łatwe, ale im więcej czasu będziesz spędzać z tą książką, tym bardziej będziesz się do tej formy przyzwyczajać i stanie się ona dla Ciebie czymś oczywistym.
Tak samo będzie – mam nadzieję – w praktyce. Nie rzucaj się na głęboką wodę i nie próbuj modyfikować wszystkiego naraz. Wprowadzaj zmiany małymi krokami, wówczas będą łatwiejsze do przyjęcia nie tylko przez Ciebie, ale też przez Twoje otoczenie. Jeśli z dnia na dzień poinformujesz członków rodziny o wielkich planach, wręcz rewolucjach, oni też mogą poczuć się niekomfortowo i stawiać opór. Dlatego tak ważne jest, aby gdy mieszkasz z innymi osobami, porozmawiać z nimi i ustalić, na jakie zmiany się zgadzają, co są w stanie zaakceptować, a co kompletnie odrzucają, bo ich zdaniem zmiana w danym zakresie nie ma sensu. Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedno. Chcę, żebyś poczuła się niekomfortowo, ale jednocześnie nie mam zamiaru Cię oceniać i nie chcę wpędzać Cię w poczucie winy. To, że czegoś nie wiedziałaś, że popełniałaś błędy – to normalna sprawa. Ja też popełniałam błędy. I wciąż popełniam. Jedne nieświadomie, bo jeszcze czegoś nie wiem lub przyjęłam nieprawidłowe założenia. Inne w pełni świadomie, bo rezygnacja z czegoś lub podjęcie właściwej decyzji stanowią dla mnie w tej chwili trudność lub uchodzą w mojej głowie za wręcz niemożliwe.
Dlatego nie mam zamiaru wpędzać Cię w poczucie winy i nie chcę, abyś sama się w nie wpędzała. Pogłębiaj wiedzę, dowiaduj się, analizuj, rozmyślaj, zadawaj pytania, ale też pamiętaj, żeby działać bez presji. Czasami lepiej zrobić krok do tyłu i odpocząć, znaleźć czas na refleksję, aby później mieć więcej siły na zrobienie kolejnych kroków do przodu. Kroków, które – jak wierzę – zaprowadzą nas w stronę zdrowszego domu.
Ta książka zawiera 52 historie na 52 tygodnie roku. Starałam się dobrać owe opowieści tak, aby pasowały do pór roku, dlatego wiosną mówię więcej o porządkach, latem – o owocach i urlopach, a jesienią –o ciepłym kocyku, herbacie i świecach zapachowych.
Starałam się pisać poradnik tak, abyś mogła zarówno przeczytać go za jednym razem, od deski do deski, jak i dawkować sobie jeden rozdział tygodniowo czy „skakać” po nich w poszukiwaniu tematów, które interesują Cię w danym momencie.
Pamiętaj jedynie o tym, żeby nie wprowadzać zbyt wielu zmian jednocześnie. Lepiej sprawdzi się zasada małych kroków.
NOWA JA
W nowy rok wiele z nas wchodzi z postanowieniami. Chcemy zadbać o siebie, o swoje zdrowie, kondycję i samopoczucie. Siłownie przeżywają oblężenie, sklepy z odzieżą sportową kuszą promocjami na nowe legginsy i koszulki, a gazetki popularnych dyskontów są pełne zdjęć akcesoriów do ćwiczeń – od mat, przez gumy oporowe i piłki gimnastyczne, aż po hantle. Świetnie, bo ruch to zdrowie. Jednak mało kto zastanawia się nad akcesoriami sportowymi, a przecież one też mogą mieć wpływ na nasze zdrowie. Choć często są reklamowane jako „eko”, bywa, że zawierają substancje, których wolelibyśmy unikać.
Organizacja Center for Environmental Health z USA opublikowała raporty, w których wykazano obecność BPA w odzieży sportowej znanych marek, w tym w stanikach sportowych i T-shirtach. BPA, czyli bisfenol A, to związek, który może zaburzać gospodarkę hormonalną (przeczytasz o nim więcej w dalszym rozdziale).
W Polsce Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) badał akcesoria sportowe. W niektórych wykrył ftalany – plastyfikatory, które również mogą być endokrynnie czynne i są szczególnie niebezpieczne dla dzieci. Co ciekawe, często wykrywano te substancje w tanich piłkach, skakankach i hantlach sprzedawanych w popularnych sklepach. Najgorszy wynik w badaniach uzyskały hantle do ćwiczeń, w których ilość ftalanów była 320 razy większa niż norma.
ALE TO NIE WSZYSTKO. SĄ TEŻ:
2 PFAS (tzw. wieczne chemikalia) – stosowane, by odzież sportowa była wodoodporna i plamoodporna
2 barwniki azowe – grupa barwników, w tym również negatywnie wpływających na zdrowie: mogą mieć działanie rakotwórcze, powodować alergie lub podrażnienia skóry
2 formaldehyd – używany do utrwalania kolorów i wykańczania tkanin; jego opary mogą podrażniać skórę i drogi oddechowe
2 metale ciężkie (np. kadm, ołów) – wykrywane w nadrukach na koszulkach, ale też w plastikowych oraz metalowych częściach sprzętu sportowego, jak uchwyty czy rączki.
Nie zapominajmy o promieniowaniu jonizującym. Sama byłam zaskoczona informacją, że jakiś produkt zostaje wycofany ze sprzedaży, ponieważ wykryto jego promieniowanie. Właśnie z tego powodu we wrześniu 2025 roku sieć sklepów Action zaprzestała handlu 10 -kilogramowymi ciężarkami typu kettle. Dystrybutor informował, że poziom promieniowania nie jest groźny dla zdrowia, jednak regularne stosowanie przyrządu przez dłuższy czas może się okazać szkodliwe. Czyli jak zwykle, to dawka sprawia, że coś staje się niebezpieczne. Im częściej jesteśmy narażeni na kontakt z daną substancją, im dłużej trwa ekspozycja na nią, tym większe ponosimy ryzyko. Trzeba pamiętać, że w przypadku tego typu przedmiotów kontakt nie następuje wyłącznie wtedy, kiedy ich używamy, ale również wtedy, gdy przebywamy w ich pobliżu. Zakładam, że nie każdy ma w domu oddzielne pomieszczenie do ćwiczeń. Co więcej, zdarzają się sytuacje, gdy tego typu akcesoria przechowujemy w sypialni lub w okolicach biurka, przy którym spędzamy dużo czasu, na przykład pracując z domu. Pozostaje pytanie, skąd to promieniowanie jonizujące. Na stronie sklepu brakuje tej informacji. Najbardziej prawdopodobna przyczyna zjawiska to wykorzystanie w procesie produkcji surowców zanieczyszczonych materiałami promieniotwórczymi, wynikające z niewłaściwej kontroli jakości. Być może
1
w celu obniżenia kosztów produkcji zastosowano tanie, niesprawdzone surowce.
Historia z kettlem pokazuje coś ważnego: nie zawsze zagrożenie jest widoczne gołym okiem. Czasem potwierdzają je badania, innym razem – objawy, które bagatelizujemy. Promieniowanie z ciężarka to przykład problemu „niewidzialnego”, ale podobne mechanizmy mogą dotyczyć rzeczy, które odbieramy zmysłami, na przykład zapachu.
Pomyśl tylko, ile razy otwierając opakowania z nowymi akcesoriami, czułaś woń, która Cię odstręczała? Znajoma kupiła karnet na cztery treningi w nowo otwartej siłowni, ale poszła tam tylko raz, bo od zapachu „nowości” rozbolała ją głowa. Nie chciała tego ponownie doświadczyć. Oczywiście fetor nie zawsze jest oznaką szkodliwości, bo różne neutralne dla zdrowia produkty też mają charakterystyczną dla siebie woń. Jednak jeżeli powoduje ona u nas dyskomfort i ból głowy, może to świadczyć o występowaniu szkodliwych lotnych związków.
PRZED PIERWSZYM UŻYCIEM
→ Nową odzież sportową zawsze wypierz.
→ Maty do ćwiczeń, hantle, piłki i inne akcesoria umyj dokładnie wodą z mydłem lub wodą z octem.
→ Produkty o intensywnym zapachu wywietrz.
CZY TO ZNACZY, ŻE MAMY PRZESTAĆ ĆWICZYĆ?
Absolutnie nie! Warto jednak zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebujemy nowych akcesoriów do ćwiczeń. A może stary, bawełniany dres świetnie sprawdzi się podczas aktywności? Albo wystarczą jedne legginsy dobrej jakości zamiast pięciu par modnych nowości ze sklepów? Tak samo z akcesoriami. W wielu przypadkach możemy wybierać między produktem w wersji naturalnej i syntetycznej.
JEŚLI JUŻ MUSIMY COŚ DOKUPIĆ, WARTO ROZEJRZEĆ SIĘ
ZA
LEPSZYMI OPCJAMI:
• zamiast syntetycznych legginsów, w których nasza skóra nie oddycha, można wybrać bawełniane, wiskozowe czy z wełny merino
• zamiast pięknych, kolorowych hantelków, pokrytych PVC (polichlorek winylu – często dodawane są do niego ftalany), wybierzmy stalowe lub żeliwne, bez dodatkowych powłok
• zamiast maty wykonanej z PVC postawmy na korkową, a jeśli wolimy lżejsze, syntetyczne, szukajmy takich, w przypadku których producent informuje o braku BPA i ftalanów
• zamiast tanich produktów z chińskich platform zakupowych lub z dyskontu, w którym często zdarza się wycofywanie produktów ze sprzedaży, wybierz odpowiedniki sprawdzonych marek, które stawiają na dobrą jakość.
NATURALNE NIE ZAWSZE ZNACZY BEZPIECZNE
Naturalny kauczuk, czyli lateks, pochodzi z soku drzewa kauczukowego, jest biodegradowalny i powszechnie uznawany za bardziej „eko” niż tworzywa sztuczne. Nic więc dziwnego, że często maty do jogi, piłki czy taśmy są opisywane jako zrobione „z naturalnego kauczuku”. Wydaje nam się, że to wybór w pełni bezpieczny, wręcz idealny. Warto jednak wiedzieć, że sam lateks to surowiec naturalny, a zanim stanie się elastyczną matą czy piłką, przechodzi proces obróbki chemicznej. Producenci dodają do niego m.in. stabilizatory, przyspieszacze wulkanizacji i przeciwutleniacze. Niektóre z tych substancji, jak np. nitrozoaminy czy tiuramy, mogą być potencjalnie alergizujące lub szkodliwe.
TAŃSZE PRODUKTY Z KAUCZUKU MOGĄ ZAWIERAĆ:
2 ftalany – w celu zmiękczenia i zwiększenia elastyczności
2 barwniki – nadające intensywne kolory
2 resztki rozpuszczalników – używanych w produkcji.
Dlatego nawet jeśli materiał, z którego wykonane są akcesoria do ćwiczeń, jest naturalny, nie daje nam to pewności, że jest wolny od szkodliwych związków chemicznych. Warto zawsze czytać uważnie informacje od producenta, aby sprawdzić, czy zapewnia o braku niebezpiecznych substancji lub deklaruje posiadanie certyfikatów, jak np. OEKO-TEX.
WSPÓŁCZESNE ZAGROŻENIA
Na koniec chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym produkcie związanym z aktywnością fizyczną, który może zawierać szkodliwe składniki: sportowe zegarki i opaski fitness. Naukowcy przebadali 22 różne modele pasków w tego typu urządzeniach, a swoje wyniki opublikowali w czasopiśmie naukowym „Environmental Science
& Technology Letters”. Okazuje się, że aby paski były odporne na wodę i zabrudzenia, producenci bardzo często wykorzystują PFAS, czyli grupę substancji znanych też jako „wieczne chemikalia”. Niestety testy pokazują, że wyższa cena nie zawsze idzie w parze z bezpieczeństwem (związki z tej grupy znaleziono m.in. w produktach marki Apple).
Warto zwracać uwagę na to, z czego wykonane są paski zegarków. Tym bardziej, że jest to gadżet, który ma stały kontakt z naszą skórą, niekiedy nawet podczas snu.
Na szczęście istnieją producenci, którzy wykorzystują bezpieczne materiały, a także oferują możliwość zmiany pasków. Warto wówczas rozważyć taką wymianę, wybierając produkty, w przypadku których potwierdzono brak niebezpiecznych substancji (np. paski silikonowe).
Każdy trening to inwestycja w zdrowie, ale niech sprzęt, którego używasz, pomaga Ci, a nie szkodzi.
18 TYDZIEŃ 1