T O M A S Z
Z Y Ś K O
SIŁĄ W YCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW Wszystkie sekrety pewnego zdjęcia z getta warszawskiego
Znak HORYZONT Kraków 2022
Projekt okładki Marcin Słociński/ monikaimarcin.pl Koloryzacja zdjęcia okładkowego Mikołaj Kaczmarek Fotografia na okładce Domena publiczna Opieka redakcyjna Krzysztof Chaba Opieka promocyjna Maria Adamik-Kubala Adiustacja Ida Świerkocka Korekta Marta Zyśko Joanna Kłos Wybór ilustracji Tomasz Zyśko Projekt stron tytułowych rozdziałów Jakub Zyśko Opracowanie typograficzne i łamanie Dariusz Ziach Copyright © by Tomasz Zyśko © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2022 ISBN 978-83-240-8530-9 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2022. Printed in EU
Spis treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
7
Rozdział pierwszy Raport . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 Magazyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44 Rozdział drugi Miejsce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53 Znikająca uliczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 Rozdział trzeci Matka i córka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Rodzina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 Rozdział czwarty Kochany Tata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Park. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 5
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
Rozdział piąty Fragmenty losów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167 Plac. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189 Rozdział szósty Chłopiec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Koniec?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 221 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 233 Epilog. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Suplement – Dziwne życie Franciszki Mannówny . . . . . . . Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bibliografia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Źródła ilustracji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
241 243 267 277 285
Rozdział pierwszy
Raport
P
stryk i zdjęcie. Ile to razy byłeś w takich okolicznościach? Podchodzi jakiś turysta fotoreporter i kieruje w twoją stronę obiektyw. Mierzy starannie, o ile ma aparat, podrasowuje ostrość i już znajdujesz się z grupą być może zupełnie ci obcych ludzi na ujęciu. Może nigdy się nie poznaliście, może nic was nie łączy albo znacie się tylko z widzenia, a teraz wspólnie zostajecie uwiecznieni na obrazku. Fotoreporter chowa aparat – razem byliście tylko przez chwilkę i każdy idzie w swoją stronę. Ty w lewo, a osoba, która jest z tobą na zdjęciu, w prawo. Nie znacie swoich losów i nic już was nigdy nie będzie łączyło. Rozchodzicie się, a jedyną pamiątką tego, że kiedyś się minęliście, pozostaje zdjęcie. To zdjęcie. Gdy byłem mały, moi rodzice mieli jednotomową, zieloną encyklopedię PWN. Hasła, skrótowy opis i pomiędzy linijkami tekstu kredowe strony, na których wydrukowane były fotografie powiązane z danym tematem. Hasło „druga wojna światowa” zawierało dwie strony i to właśnie tam zobaczyłem to ujęcie pierwszy raz. To na nim, na pierwszym planie, stoi chłopiec z podniesionymi rękoma. Płaszczyk, podkolanówki, krótkie spodenki i za duży kaszkiet. 15
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
Za nim tłum ludzi wypędzonych z kamienicy. A po lewej stronie Niemiec z goglami na hełmie, z dziwnym pistoletem skierowanym w tę grupę. I właśnie to zdjęcie zapadło mi w pamięć. Często je oglądałem, tak często, że strona, na której się znajdowało, miała zagięty róg. Podpis głosił, że to powstanie w getcie warszawskim. Sprawdziłem też has ło „powstanie w getcie warszawskim”, lecz nic ciekawego tam nie znalazłem – ot, parę faktów historycznych. Ale one mnie nie interesowały – interesował mnie chłopiec z podniesionymi rękami. Gdy dorosłem i zainteresowałem się sztuką uliczną, postanowiłem skorzystać z tego motywu – był 2010 rok, a ja w jednej z bram zniszczonego budynku na placu Grzybowskim kleiłem (nie uznawałem malowania sprayem, więc przygotowałem papierowe obrazy) właśnie tego chłopca. Stał tak jak na zdjęciu, w bramie, w podkolanówkach i płaszczyku. I w tym kaszkiecie, z rękoma niezmiennie podniesionymi do góry. Parę lat później, w plebiscycie jednej z gazet, fotografia ta została wybrana zdjęciem ikoną Warszawy. A konkurencja mała nie była. W szranki stanęło wiele zdjęć – między innymi powstańcza Wenus Lokajskiego, eksplozja na budynku Prudentiala, transporter wojskowy przed kinem Moskwa pokazującym Czas Apokalipsy, ale to właśnie fotografia przedstawiająca tego małego chłopca zdobyła główną nagrodę. I to mimo że nie odwołuje się do mitologii narodowej. Nie uwiecznia momentów z powstania, gdy dumny naród stanął do walki. Nie pokazuje również stanu wojennego, gdy mawiano „wrona orła nie pokona”. Pokazuje Żydów. Żydów wypędzanych na ulicę, gnanych na Umschlagplatz. Kto o tym pamięta? Jeśli porozmawiasz nawet z wykształconym cudzoziemcem, dwa powstania zlewają mu się w jedną całość – to 16
Raport
z 1943 i 1944 w powszechnej świadomości to jedno. Kibice Legii nie palą rac 19 kwietnia, a syreny nie wyją, upamiętniając moment, kiedy pierwsze strzały dosięgły zaskoczonych Niemców. A jednak właśnie to zdjęcie wygrywa w plebiscycie czytelników na zdjęcie ikonę Warszawy. Zaskoczyło mnie, jak mało wiemy na jego temat. Jak schematyczne i wzajemnie się na siebie powołujące są opracowania opisujące zdjęcie, okoliczności jego powstania czy też ludzi na nim uwiecznionych. Ta fotografia działa na nas bardzo emocjonalnie. Może chodzi o przepełnioną niewinnością obecność dziecka, która przykuwa ludzką uwagę znacznie bardziej niż tłumy dorosłych? Ale mimo tych wszystkich emocji nikt nie ustalił, gdzie i jak zostało zrobione, a uwiecznione na nim osoby zabrały tę tajemnicę do grobu. A co ciekawe, część z nich zmarła dopiero w XXI wieku. Ale świadectwa nikt nie złożył, bo też nikt nie zapytał: „Przecież ty tam jesteś – opowiedz mi: jak to było?”. A może te osoby po okupacyjnej traumie, po obozach i stracie rodziny nie zamierzały już mówić? Bo jak można opowiedzieć o utracie bliskich, o dzieciach, które zostały odesłane transportem do Treblinki bądź też nie przeszły selekcji na rampie w Majdanku? Może pozostają już tylko słowa Marka Edelmana: „Wy nic nie rozumiecie”? Zacznijmy więc od fotografii – co o niej wiemy, a czego możemy się domyślać? Zdjęcie pochodzi z tak zwanego raportu Jürgena Stroopa. Stroop, członek SS od lipca 1932 roku – jako doświadczony w walce z partyzantami – został mianowany dowódcą sił pacyfikujących powstanie. I jak to bywa z dowódcami po skończonych walkach, zobowiązany był do stworzenia raportu opisującego przebieg walk, straty, wzbogaconego o zdjęcia. Pełna nazwa raportu Brigadeführera 17
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
SS i generała majora policji Jürgena Stroopa sporządzonego dla Reichsführera SS Heinricha Himmlera brzmi Es gibt keine jüdischen Wohnbezirk – in Warschau mehr! („Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”). Raport Stroopa to siedemdziesiąt pięć stron maszynopisu wraz z dołączoną dokumentacją fotograficzną. Zdjęcia są czarno-białe, jest ich pięćdziesiąt dwa, każde z nich podpisane jest ręcznie gotykiem. Całość dokumentu składa się z trzech wyraźnie oddzielonych sekcji: • wstęp oraz wyszczególnienia jednostek operacyjnych z podsumowaniem zadań wykonanych w getcie przez SS • kolekcja dziennych meldunków wysłanych do szefa Policji oraz SS Friedricha Wilhelma Krügera zawierających również statystykę zabitych i aresztowanych Żydów oraz „polskich bandytów” • seria pięćdziesięciu dwóch czarno-białych fotografii zrobionych w czasie operacji likwidacji warszawskiego getta wraz z podpisami1. O ile jego treść jest znana, o tyle liczba sztuk, w której został wydany, nie jest już taka pewna. Z zeznań Jürgena Stroopa, które złożył w 1948 roku podczas przesłuchań prowadzonych w Warszawie, wiadomo, że wydano trzy kompletne egzemplarze: pierwszy dla Himmlera, drugi dla Obergruppenführera SS Friedricha Wilhelma Krügera, dowódcy SS oraz Policji w Generalnym Gubernatorstwie, a ostatni dla Stroopa. Wiemy także o jeszcze jednym, 1
J. Stroop, Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, IPN, 2009.
18
Raport
nieoprawionym, ale kompletnym egzemplarzu raportu dla szefa sztabu Stroopa Sturmbannführera SS Maxa Jesuitera. Do dziś zachowały się dwa (niektórzy mówią o trzech) egzemplarze. Co do liczby kopii, wątpliwości rozwiewa sam Stroop: Ponieważ Himmler i Krüger bardzo się interesowali przebiegiem akcji, musiałem codziennie składać raporty do Krügera. Po zakończeniu akcji, na życzenie Krügera, zostały złożone z tych raportów trzy oddzielne oprawne egzemplarze, z których jeden był jemu doręczony, drugi przesłany przez Krügera do Himmlera, a trzeci ja posiadam. Brudnopis (koncept), o ile pamiętam, nieoprawiony pozostał w Urzędzie SS i Policji w Warszawie u szefa sztabu Jesuitera2.
Czyli było ich jednak cztery – trzy oprawione i jeden brudnopis. Pierwszy z nich, oprawiony w skórę i podpisany przez Stroopa, prawdopodobnie przeznaczony dla Himmlera, znajduje się w zbiorach Archiwum IPN3. Drugi zachowany egzemplarz znajduje się w Waszyngtonie, w Narodowym Archiwum USA4, i nie jest sygnowany przez Stroopa. Pozostaje jeszcze raport numer trzy. Zgodnie z informacjami na portalach poświęconych Holokaustowi oraz stronach Jad Waszem miałby on się znajdować w Bundesarchiv
2 3 4
T. Stempowski, Raport Stroopa – fakty i domysły, http://fototekst. pl/raport-stroopa-fakty-i-domysly/, dostęp:17.08.2020. http://arch.ipn.gov.pl/ftp/Stroop/, dostęp: 17.08.2020. http://research.archives.gov/description /6003996, dostęp: 17.08.2020.
19
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
w Koblencji. Mimo mnogości informacji z internetu i cyfryzacji bibliotek nie potrafiłem go znaleźć. Andrzej Żbikowski, historyk IPN, również podaje w wątpliwość tę trzecią kopię. Według oświadczenia biblioteki raport jako taki nie istnieje i nigdy nie znajdował się w ich zbiorach. Wszystko wskazuje więc na to, że informacje zawarte w Jad Waszem są niepoprawne i mamy do czynienia tylko z dwoma zachowanymi do chwili obecnej kopiami raportu5. Czym innym jest jednak liczba egzemplarzy, która przetrwała do naszych czasów, a czym innym liczba kopii przygotowanych w 1943 roku. Oddajmy głos adiutantowi Stroopa, SS-Hauptsturmführerowi Karlowi Kaleskemu, który tak odnosi się do liczby kopii podczas powojennych przesłuchań: Temat powtarzał się w kilku wariacjach. Jedna odbitka została wręczona przez Obergruppenführera Krügera Himmlerowi, który z kolei przypuszczalnie pokazał ją Hitlerowi w kwaterze głównej Führera w pobliżu Rasten burga. Drugą kopię Stroop zatrzymał dla siebie i trzymał zawsze pod kluczem. Sama książka została spalona w Burg Kranzberg razem z innymi tajnymi sprawami; ten rozkaz wydał Stroop6.
Oba zachowane egzemplarze różnią się zarówno treścią, jak i materiałem fotograficznym, chociaż oba datowane są na 16 maja 1943 roku. Co do treści – zmiany są nieznaczne, drugi raport (waszyngtoński) zawiera dodatkowe pięć
5 6
J. Stroop, Żydowska dzielnica…!, op. cit., s. 13. Report on my experiences during my activity at the office of the HSS u. PF Warsaw, Wiesbaden, 10 czerwca 1945, AIPN GK 166/971 t. 2, s. 107, 108.
20
Raport
nazwisk w spisie rannych oraz sprawozdanie z 24 maja 1943 roku z materialnymi wynikami tak zwanej wielkiej akcji. Ilustracje również się różnią, a pięćdziesiąt dwa zdjęcia stanowiące dodatek do maszynopisu nie są identyczne w obu kopiach w siedemnastu przypadkach. Łącznie więc w dwóch zachowanych raportach znajduje się sześćdziesiąt dziewięć zdjęć. Tak jak już wspomniałem, w waszyngtońskiej wersji raportu brakuje również podpisu głównodowodzącego. Czy wynikało to z chęci sporządzenia sprawozdania możliwie szybko, czy też różne raporty powstawały w różnym czasie bądź też były uzupełniane o dodatkowe „fakty” – tego pewnie już się nie dowiemy, bo sam autor został skazany na śmierć. Jürgen Stroop, mimo że tak dumnie i rycersko prezentuje się na kartach raportu, a podczas procesu nienagannie ubrany był w mundur, białą koszulę i krawat, został stracony po procesie w Warszawie 6 marca 1952 roku. Stroop, wiedząc, że i tak czeka go zadanie biurokratyczne, parokrotnie w meldunkach wspominał o chęci napisania raportu. Tworzenie sprawozdań było jednak normalną procedurą, która wcześniej już miała miejsce na przykład w przypadku raportów Franza Waltera Stahleckera bądź Karla Jäggera opisujących działania na Litwie w 1941 roku czy raportu Friedricha Katzmanna na temat zagłady w Galicji Wschodniej7. Stąd też raportuje 13 maja do szefa poli cji w Generalnym Gubernatorstwie Friedricha Wilhelma Krügera: „Dokładne sprawozdanie wraz z dodatkiem zawierającym fotografie przedstawię, jeśli nie będzie innego rozkazu, na konferencji dowódców SS i policji”. Trzy dni
7
J. Stroop, Żydowska dzielnica…, op. cit., s. 10.
21
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
później precyzował: „Sprawozdanie końcowe złożę 18.5.43 na konferencji dowódców SS i policji”8. Fotografie miały zostać włączone do raportu na bezpośrednie polecenie Krügera (przełożonego Stroopa), wydane przez niego w czasie wizyty w Warszawie 2 maja 1943 roku. Wiemy to dzięki kapitanowi, szefowi BIP KG ZWZ-AK Kazimierzowi Moczarskiemu. Aresztowany po zakończeniu wojny, między 2 marca a 11 listopada 1949 roku, w więzieniu mokotowskim dzielił celę z autorem raportu, zaś po latach swoje wspomnienia opisał w Rozmowach z katem. W książce tej, bazującej na wynurzeniach zbrodniarza, znajdujemy następujący fragment odnoszący się do okoliczności powstania raportu: „Krüger polecił również wszystko fotografować” oraz: „To będzie cenny materiał dla historii, dla Führera, dla Heinricha Himmlera oraz dla przyszłych badaczy dziejów III Rzeszy, dla nacjonalistycznych poetów i pisarzy, dla celów szkoleniowych SS i przede wszystkim dla udokumentowania naszych wysiłków oraz ciężkich i krwawych ofiar, jakie rasa nordycka i Germanie ponoszą dla odjudaizowania Europy i całego globu ziemskiego” – oświadczył Krüger na ostatniej konferencji, którą odbył w mojej siedzibie, w Alejach Ujazdowskich9.
Ponieważ Stroop wraz ze swoją świtą znajduje się na zdjęciach, pozostaje pytanie, kto jest autorem fotografii. I po raz kolejny to, co wiemy, oparte jest bardziej na
8 9
Ibidem, s. 98–103. K. Moczarski, Rozmowy z katem, Kraków: Znak, 2009, s. 221.
22
Raport
domysłach niż na potwierdzonych faktach czy relacjach świadków. Istnieją trzy przypuszczenia, jeśli chodzi o autorstwo zdjęć. Pierwsze: zostały one wykonane przez Hauptsturm führera SS Franza Konrada. On również sądzony był w War szawie, jak gdyby do kompletu ze Stroopem, i wraz z nim powieszony tej samej nocy (pięć dni po swoich czterdziestych szóstych urodzinach) w mokotowskim więzieniu. Należy uznać to za potworny chichot losu, gdyż dwóch anta gonistów oskarżających siebie nawzajem podczas procesu zostało straconych jednego dnia. Konrad, jeszcze w rękach Amerykanów podczas pierwszych przesłuchań i częściowo również podczas procesu, przyznał się do wykonania wielu fotografii znajdujących się w raporcie. Ale oprócz niego polecenie takie wydane przez propagandystów musiało trafić do niemieckich służb porządkowych, „dzielnie walczących z bojownikami żydowskimi”, z wyraźnym rozkazem sporządzania dokumentacji zdjęciowej. Stąd też podejrzenie numer dwa i trzy co do autorstwa zdjęć, czyli Policja Bezpieczeństwa dokonująca rutynowych zdjęć operacyjnych bądź też jeden z fotografów jednostki znanej już z fotograficznej dokumentacji getta – Propaganda Kompanie nr 689. Sam Stroop autorstwo zdjęć przypisuje Policji Bezpieczeństwa. Po wojnie autor raportu o pochodzeniu zdjęć rozmawia z jednym z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej – Szlomo Grajkiem. I tu też słyszymy: Zasadniczo zabroniłem używania aparatów fotograficznych w czasie akcji w getcie. Rozkaz generała Krügera, żeby sporządzić wspomniany raport, obejmował także dostarczenie zdjęć. Dlatego szef sztabu Jesuiter załatwił niniejsze zdjęcia. Nie wiem skąd. Wszystko musiało być 23
TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW
zrobione bardzo szybko, w ciągu kilku godzin” oraz „Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że policja bezpieczeństwa zrobiła te ujęcia”. Sam Stroop przyzna, że nie tylko nie lu bił fotografować, lecz także nie miał na to czasu, więc skorzystał ze zdjęć operacyjnych podczas pisania raportu10.
Drugą osobą, która opowiada o zdjęciach, jest cytowany poniżej adiutant Jürgena Stroopa – Karl Kaleske. On również potwierdza wersję swojego szefa, przypisując autorstwo fotografii Służbie Bezpieczeństwa: członkowie sekcji identyfikacji Policji Bezpieczeństwa robili zdjęcia w czasie, gdy trwała akcja w getcie. Te zdjęcia były potem dołączone do treści książki opisującej „Akcję Getto”, która została później zredagowana przez samego Stroopa. Te fotografie były sprawdzane przez Stroopa osobiście i bez świadków i wybrał on mniej więcej 25–30 zdjęć, które następnie zostały umieszczone w tej książce. Co stało się z resztą tych fotografii, nie jestem w stanie stwierdzić, ponieważ i same zdjęcia, i negatywy zostały w archiwum Policji Bezpieczeństwa i trzymane były w ścisłej tajemnicy11.
Stroop nie cierpiał Franza Konrada. Najprawdopodobniej za to, że w getcie warszawskim był on przedstawicielem Globocnika (razem z nim lobbował za przeniesieniem produkcji żydowskiej do Lublina), który wchodził w kompetencje Stroopowi (cóż, dwóch policjantów samców alfa z ambicjami). Na przesłuchaniach powojennych ten ostatni 10 11
T. Stempowski, Raport Stroopa – fakty i domysły, op. cit. Ibidem.
24
Raport
mówi, że przyczyną niechęci były „ciemne interesy” Konrada nielicujące z godnością niemieckiego żołnierza. Co więcej, Stroop jako bądź co bądź policjant gardził pospo litymi przestępcami, zaś pierwszy zatarg z prawem Konrada miał charakter nie polityczny, lecz po prostu kryminalny. Po uzyskaniu dyplomu biznesowego, pracując jako księgowy, okradał swojego pryncypała, co zaprowadziło go w 1932 roku na trzy miesiące do więzienia. Dopiero później wstąpił do austriackiej partii nazistowskiej i zaczął piąć się po szczeblach kariery. Wydawało się, że się ustatkował – ożenił się i spłodził trójkę dzieci. Cały czas zajmował się kwestiami administracyjno-biznesowymi w biurokratycznej maszynie partii narodowo-socjalistycznej. W latach 1940–1941 nadzorował zaopatrzenie i przygotowanie infrastruktury dla wojsk niemieckich w Warszawie, co przyniosło mu ponoć ogromne pieniądze. Dbał o wyposażenie mieszkań wyższych oficerów niemieck ich, stanowisko wprost wymarzone do korupcji. Był ceniony przez szefów, o czym świadczy wpis w jego aktach osobowych: „Zdecydowana postawa ideologiczna, opanowanie, a zarazem zdecydowane działanie i niestrudzona pracowitość umożliwiła wzorowe wykonywanie swoich zadań i obowiązków”12. Walczy w Rosji, a w lipcu 1942 roku po powrocie do Warszawy organizuje produkcję zbrojeniową, by ostatecznie zostać mianowanym szefem nieruchomości i ruchomości żydowskich. Po awansie, biorąc pod uwagę możliwości oferowane przez stanowisko, nie bez przyczyny koledzy nazywali go „królem getta”. 12
K. Person, Filatelisty w getcie warszawskim przypadki. Sprawa Franza Konrada, ,,Zagłada Żydów. Studia i Materiały” 2011, nr 7, s. 252–268.
25