Skip to main content

Siłą wyciągnięci z bunkrów

Page 1

T O M A S Z

Z Y Ś K O

SIŁĄ W YCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW Wszystkie sekrety pewnego zdjęcia z getta warszawskiego

Znak HORYZONT Kraków 2022


Projekt okładki Marcin Słociński/ monikaimarcin.pl Koloryzacja zdjęcia okładkowego Mikołaj Kaczmarek Fotografia na okładce Domena publiczna Opieka redakcyjna Krzysztof Chaba Opieka promocyjna Maria Adamik-Kubala Adiustacja Ida Świerkocka Korekta Marta Zyśko Joanna Kłos Wybór ilustracji Tomasz Zyśko Projekt stron tytułowych rozdziałów Jakub Zyśko Opracowanie typograficzne i łamanie Dariusz Ziach Copyright © by Tomasz Zyśko © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2022 ISBN 978-83-240-8530-9 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2022. Printed in EU


Spis treści Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

7

Rozdział pierwszy Raport . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 Magazyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44 Rozdział drugi Miejsce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53 Znikająca uliczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69 Rozdział trzeci Matka i córka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Rodzina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 Rozdział czwarty Kochany Tata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Park. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 156 5


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

Rozdział piąty Fragmenty losów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167 Plac. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189 Rozdział szósty Chłopiec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Koniec?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 221 Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 233 Epilog. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Suplement – Dziwne życie Franciszki Mannówny . . . . . . . Zdjęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Bibliografia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Źródła ilustracji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

241 243 267 277 285


Rozdział pierwszy


Raport

P

stryk i zdjęcie. Ile to razy byłeś w takich okolicznościach? Podchodzi jakiś turysta fotoreporter i kieruje w twoją stronę obiektyw. Mierzy starannie, o ile ma aparat, podrasowuje ostrość i już znajdujesz się z grupą być może zupełnie ci obcych ludzi na ujęciu. Może nigdy się nie poznaliście, może nic was nie łączy albo znacie się tylko z widzenia, a teraz wspólnie zostajecie uwiecznieni na obrazku. Fotoreporter chowa aparat – razem byliście tylko przez chwilkę i każdy idzie w swoją stronę. Ty w lewo, a osoba, która jest z tobą na zdjęciu, w prawo. Nie znacie swoich losów i nic już was nigdy nie będzie łączyło. Rozchodzicie się, a jedyną pamiątką tego, że kiedyś się minęliście, pozostaje zdjęcie. To zdjęcie. Gdy byłem mały, moi rodzice mieli jednotomową, zieloną encyklopedię PWN. Hasła, skrótowy opis i pomiędzy linijkami tekstu kredowe strony, na których wydrukowane były fotografie powiązane z danym tematem. Hasło „druga wojna światowa” zawierało dwie strony i to właśnie tam zobaczyłem to ujęcie pierwszy raz. To na nim, na pierwszym planie, stoi chłopiec z podniesionymi rękoma. Płaszczyk, podkolanówki, krótkie spodenki i za duży kaszkiet. 15


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

Za nim tłum ludzi wypędzonych z kamienicy. A po lewej stronie Niemiec z goglami na hełmie, z dziwnym pistoletem skierowanym w tę grupę. I właśnie to zdjęcie zapadło mi w pamięć. Często je oglądałem, tak często, że strona, na której się znajdowało, miała zagięty róg. Podpis głosił, że to powstanie w getcie warszawskim. Sprawdziłem też has­ ło „powstanie w getcie warszawskim”, lecz nic ciekawego tam nie znalazłem – ot, parę faktów historycznych. Ale one mnie nie interesowały – interesował mnie chłopiec z podniesionymi rękami. Gdy dorosłem i zainteresowałem się sztuką uliczną, postanowiłem skorzystać z tego motywu – był 2010 rok, a ja w jednej z bram zniszczonego budynku na placu Grzybowskim kleiłem (nie uznawałem malowania sprayem, więc przygotowałem papierowe obrazy) właśnie tego chłopca. Stał tak jak na zdjęciu, w bramie, w podkolanówkach i płaszczyku. I w tym kaszkiecie, z rękoma niezmiennie podniesionymi do góry. Parę lat później, w plebiscycie jednej z gazet, fotografia ta została wybrana zdjęciem ikoną Warszawy. A konkurencja mała nie była. W szranki stanęło wiele zdjęć – między innymi powstańcza Wenus Lokajskiego, eksplozja na budynku Prudentiala, transporter wojskowy przed kinem Moskwa pokazującym Czas Apokalipsy, ale to właśnie fotografia przedstawiająca tego małego chłopca zdobyła główną nagrodę. I to mimo że nie odwołuje się do mitologii narodowej. Nie uwiecznia momentów z powstania, gdy dumny naród stanął do walki. Nie pokazuje również stanu wojennego, gdy mawiano „wrona orła nie pokona”. Pokazuje Żydów. Żydów wypędzanych na ulicę, gnanych na Umschlagplatz. Kto o tym pamięta? Jeśli porozmawiasz nawet z wykształconym cudzoziemcem, dwa powstania zlewają mu się w jedną całość – to 16


Raport

z 1943 i 1944 w powszechnej świadomości to jedno. Kibice Legii nie palą rac 19 kwietnia, a syreny nie wyją, upamiętniając moment, kiedy pierwsze strzały dosięgły zaskoczonych Niemców. A jednak właśnie to zdjęcie wygrywa w plebiscycie czytelników na zdjęcie ikonę Warszawy. Zaskoczyło mnie, jak mało wiemy na jego temat. Jak schematyczne i wzajemnie się na siebie powołujące są opracowania opisujące zdjęcie, okoliczności jego powstania czy też ludzi na nim uwiecznionych. Ta fotografia działa na nas bardzo emocjonalnie. Może chodzi o przepełnioną niewinnością obecność dziecka, która przykuwa ludzką uwagę znacznie bardziej niż tłumy dorosłych? Ale mimo tych wszystkich emocji nikt nie ustalił, gdzie i jak zostało zrobione, a uwiecznione na nim osoby zabrały tę tajemnicę do grobu. A co ciekawe, część z nich zmarła dopiero w XXI wieku. Ale świadectwa nikt nie złożył, bo też nikt nie zapytał: „Przecież ty tam jesteś – opowiedz mi: jak to było?”. A może te osoby po okupacyjnej traumie, po obozach i stracie rodziny nie zamierzały już mówić? Bo jak można opowiedzieć o utracie bliskich, o dzieciach, które zostały odesłane transportem do Treblinki bądź też nie przeszły selekcji na rampie w Majdanku? Może pozostają już tylko słowa Marka Edelmana: „Wy nic nie rozumiecie”? Zacznijmy więc od fotografii – co o niej wiemy, a czego możemy się domyślać? Zdjęcie pochodzi z tak zwanego raportu Jürgena Stroopa. Stroop, członek SS od lipca 1932 roku – jako doświadczony w walce z partyzantami – został mianowany dowódcą sił pacyfikujących powstanie. I jak to bywa z dowódcami po skończonych walkach, zobowiązany był do stworzenia raportu opisującego przebieg walk, straty, wzbogaconego o zdjęcia. Pełna nazwa raportu Brigadeführera 17


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

SS i generała majora policji Jürgena Stroopa sporządzonego dla Reichsführera SS Heinricha Himmlera brzmi Es gibt keine jüdischen Wohnbezirk – in Warschau mehr! („Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!”). Raport Stroopa to siedemdziesiąt pięć stron maszynopisu wraz z dołączoną dokumentacją fotograficzną. Zdjęcia są czarno-białe, jest ich pięćdziesiąt dwa, każde z nich podpisane jest ręcznie gotykiem. Całość dokumentu składa się z trzech wyraźnie oddzielonych sekcji: • wstęp oraz wyszczególnienia jednostek operacyjnych z podsumowaniem zadań wykonanych w getcie przez SS • kolekcja dziennych meldunków wysłanych do szefa Policji oraz SS Friedricha Wilhelma Krügera zawierających również statystykę zabitych i aresztowanych Żydów oraz „polskich bandytów” • seria pięćdziesięciu dwóch czarno-białych fotografii zrobionych w czasie operacji likwidacji warszawskiego getta wraz z podpisami1. O ile jego treść jest znana, o tyle liczba sztuk, w której został wydany, nie jest już taka pewna. Z zeznań Jürgena Stroopa, które złożył w 1948 roku podczas przesłuchań prowadzonych w Warszawie, wiadomo, że wydano trzy kompletne egzemplarze: pierwszy dla Himmlera, drugi dla Obergruppenführera SS Friedricha Wilhelma Krügera, dowódcy SS oraz Policji w Generalnym Gubernatorstwie, a ostatni dla Stroopa. Wiemy także o jeszcze jednym, 1

J. Stroop, Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje!, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, IPN, 2009.

18


Raport

nieoprawionym, ale kompletnym egzemplarzu raportu dla szefa sztabu Stroopa Sturmbannführera SS Maxa Jesuitera. Do dziś zachowały się dwa (niektórzy mówią o trzech) egzemplarze. Co do liczby kopii, wątpliwości rozwiewa sam Stroop: Ponieważ Himmler i Krüger bardzo się interesowali przebiegiem akcji, musiałem codziennie składać raporty do Krügera. Po zakończeniu akcji, na życzenie Krügera, zostały złożone z tych raportów trzy oddzielne oprawne egzemplarze, z których jeden był jemu doręczony, drugi przesłany przez Krügera do Himmlera, a trzeci ja posiadam. Brudnopis (koncept), o ile pamiętam, nieoprawiony pozostał w Urzędzie SS i Policji w Warszawie u szefa sztabu Jesuitera2.

Czyli było ich jednak cztery – trzy oprawione i jeden brudnopis. Pierwszy z nich, oprawiony w skórę i podpisany przez Stroopa, prawdopodobnie przeznaczony dla Himmlera, znajduje się w zbiorach Archiwum IPN3. Drugi zachowany egzemplarz znajduje się w Waszyngtonie, w Narodowym Archiwum USA4, i nie jest sygnowany przez Stroopa. Pozostaje jeszcze raport numer trzy. Zgodnie z informacjami na portalach poświęconych Holokaustowi oraz stronach Jad Waszem miałby on się znajdować w Bundesarchiv

2 3 4

T. Stempowski, Raport Stroopa – fakty i domysły, http://fototekst. pl/raport-stroopa-fakty-i-domysly/, dostęp:17.08.2020. http://arch.ipn.gov.pl/ftp/Stroop/, dostęp: 17.08.2020. http://research.archives.gov/description /6003996, dostęp: 17.08.2020.

19


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

w Koblencji. Mimo mnogości informacji z internetu i cyfryzacji bibliotek nie potrafiłem go znaleźć. Andrzej Żbikowski, historyk IPN, również podaje w wątpliwość tę trzecią kopię. Według oświadczenia biblioteki raport jako taki nie istnieje i nigdy nie znajdował się w ich zbiorach. Wszystko wskazuje więc na to, że informacje zawarte w Jad Waszem są niepoprawne i mamy do czynienia tylko z dwoma zachowanymi do chwili obecnej kopiami raportu5. Czym innym jest jednak liczba egzemplarzy, która przetrwała do naszych czasów, a czym innym liczba kopii przygotowanych w 1943 roku. Oddajmy głos adiutantowi Stroopa, SS-Hauptsturmführerowi Karlowi Kaleskemu, który tak odnosi się do liczby kopii podczas powojennych przesłuchań: Temat powtarzał się w kilku wariacjach. Jedna odbitka została wręczona przez Obergruppenführera Krügera Himmlerowi, który z kolei przypuszczalnie pokazał ją Hitlerowi w kwaterze głównej Führera w pobliżu Rasten­ burga. Drugą kopię Stroop zatrzymał dla siebie i trzymał zawsze pod kluczem. Sama książka została spalona w Burg Kranzberg razem z innymi tajnymi sprawami; ten rozkaz wydał Stroop6.

Oba zachowane egzemplarze różnią się zarówno treścią, jak i materiałem fotograficznym, chociaż oba datowane są na 16 maja 1943 roku. Co do treści – zmiany są nieznaczne, drugi raport (waszyngtoński) zawiera dodatkowe pięć

5 6

J. Stroop, Żydowska dzielnica…!, op. cit., s. 13. Report on my experiences during my activity at the office of the HSS u. PF Warsaw, Wiesbaden, 10 czerwca 1945, AIPN GK 166/971 t. 2, s. 107, 108.

20


Raport

nazwisk w spisie rannych oraz sprawozdanie z 24 maja 1943 roku z materialnymi wynikami tak zwanej wielkiej akcji. Ilustracje również się różnią, a pięćdziesiąt dwa zdjęcia stanowiące dodatek do maszynopisu nie są identyczne w obu kopiach w siedemnastu przypadkach. Łącznie więc w dwóch zachowanych raportach znajduje się sześćdziesiąt dziewięć zdjęć. Tak jak już wspomniałem, w waszyngtońskiej wersji raportu brakuje również podpisu głównodowodzącego. Czy wynikało to z chęci sporządzenia sprawozdania możliwie szybko, czy też różne raporty powstawały w różnym czasie bądź też były uzupełniane o dodatkowe „fakty” – tego pewnie już się nie dowiemy, bo sam autor został skazany na śmierć. Jürgen Stroop, mimo że tak dumnie i rycersko prezentuje się na kartach raportu, a podczas procesu nienagannie ubrany był w mundur, białą koszulę i krawat, został stracony po procesie w Warszawie 6 marca 1952 roku. Stroop, wiedząc, że i tak czeka go zadanie biurokratyczne, parokrotnie w meldunkach wspominał o chęci napisania raportu. Tworzenie sprawozdań było jednak normalną procedurą, która wcześniej już miała miejsce na przykład w przypadku raportów Franza Waltera Stahleckera bądź Karla Jäggera opisujących działania na Litwie w 1941 roku czy raportu Friedricha Katzmanna na temat zagłady w Galicji Wschodniej7. Stąd też raportuje 13 maja do szefa poli­ cji w Generalnym Gubernatorstwie Friedricha Wilhelma Krügera: „Dokładne sprawozdanie wraz z dodatkiem zawierającym fotografie przedstawię, jeśli nie będzie innego rozkazu, na konferencji dowódców SS i policji”. Trzy dni

7

J. Stroop, Żydowska dzielnica…, op. cit., s. 10.

21


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

później precyzował: „Sprawozdanie końcowe złożę 18.5.43 na konferencji dowódców SS i policji”8. Fotografie miały zostać włączone do raportu na bezpośrednie polecenie Krügera (przełożonego Stroopa), wydane przez niego w czasie wizyty w Warszawie 2 maja 1943 roku. Wiemy to dzięki kapitanowi, szefowi BIP KG ZWZ-AK Kazimierzowi Moczarskiemu. Aresztowany po zakończeniu wojny, między 2 marca a 11 listopada 1949 roku, w więzieniu mokotowskim dzielił celę z autorem raportu, zaś po latach swoje wspomnienia opisał w Rozmowach z katem. W książce tej, bazującej na wynurzeniach zbrodniarza, znajdujemy następujący fragment odnoszący się do okoliczności powstania raportu: „Krüger polecił również wszystko fotografować” oraz: „To będzie cenny materiał dla historii, dla Führera, dla Heinricha Himmlera oraz dla przyszłych badaczy dziejów III Rzeszy, dla nacjonalistycznych poetów i pisarzy, dla celów szkoleniowych SS i przede wszystkim dla udokumentowania naszych wysiłków oraz ciężkich i krwawych ofiar, jakie rasa nordycka i Germanie ponoszą dla odjudaizowania Europy i całego globu ziemskiego” – oświadczył Krüger na ostatniej konferencji, którą odbył w mojej siedzibie, w Alejach Ujazdowskich9.

Ponieważ Stroop wraz ze swoją świtą znajduje się na zdjęciach, pozostaje pytanie, kto jest autorem fotografii. I po raz kolejny to, co wiemy, oparte jest bardziej na

8 9

Ibidem, s. 98–103. K. Moczarski, Rozmowy z katem, Kraków: Znak, 2009, s. 221.

22


Raport

domysłach niż na potwierdzonych faktach czy relacjach świadków. Istnieją trzy przypuszczenia, jeśli chodzi o autorstwo zdjęć. Pierwsze: zostały one wykonane przez Hauptsturm­ führera SS Franza Konrada. On również sądzony był w War­ szawie, jak gdyby do kompletu ze Stroopem, i wraz z nim powieszony tej samej nocy (pięć dni po swoich czterdziestych szóstych urodzinach) w mokotowskim więzieniu. Należy uznać to za potworny chichot losu, gdyż dwóch anta­ gonistów oskarżających siebie nawzajem podczas procesu zostało straconych jednego dnia. Konrad, jeszcze w rękach Amerykanów podczas pierwszych przesłuchań i częściowo również podczas procesu, przyznał się do wykonania wielu fotografii znajdujących się w raporcie. Ale oprócz niego polecenie takie wydane przez propagandystów musiało trafić do niemieckich służb porządkowych, „dzielnie walczących z bojownikami żydowskimi”, z wyraźnym rozkazem sporządzania dokumentacji zdjęciowej. Stąd też podejrzenie numer dwa i trzy co do autorstwa zdjęć, czyli Policja Bezpieczeństwa dokonująca rutynowych zdjęć operacyjnych bądź też jeden z fotografów jednostki znanej już z fotograficznej dokumentacji getta – Propaganda Kompanie nr 689. Sam Stroop autorstwo zdjęć przypisuje Policji Bezpieczeństwa. Po wojnie autor raportu o pochodzeniu zdjęć rozmawia z jednym z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej – Szlomo Grajkiem. I tu też słyszymy: Zasadniczo zabroniłem używania aparatów fotograficznych w czasie akcji w getcie. Rozkaz generała Krügera, żeby sporządzić wspomniany raport, obejmował także dostarczenie zdjęć. Dlatego szef sztabu Jesuiter załatwił niniejsze zdjęcia. Nie wiem skąd. Wszystko musiało być 23


TOMASZ ZYŚKO │ SIŁĄ WYCIĄGNIĘCI Z BUNKRÓW

zrobione bardzo szybko, w ciągu kilku godzin” oraz „Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że policja bezpieczeństwa zrobiła te ujęcia”. Sam Stroop przyzna, że nie tylko nie lu­ bił fotografować, lecz także nie miał na to czasu, więc skorzystał ze zdjęć operacyjnych podczas pisania raportu10.

Drugą osobą, która opowiada o zdjęciach, jest cytowany poniżej adiutant Jürgena Stroopa – Karl Kaleske. On również potwierdza wersję swojego szefa, przypisując autorstwo fotografii Służbie Bezpieczeństwa: członkowie sekcji identyfikacji Policji Bezpieczeństwa robili zdjęcia w czasie, gdy trwała akcja w getcie. Te zdjęcia były potem dołączone do treści książki opisującej „Akcję Getto”, która została później zredagowana przez samego Stroopa. Te fotografie były sprawdzane przez Stroopa osobiście i bez świadków i wybrał on mniej więcej 25–30 zdjęć, które następnie zostały umieszczone w tej książce. Co stało się z resztą tych fotografii, nie jestem w stanie stwierdzić, ponieważ i same zdjęcia, i negatywy zostały w archiwum Policji Bezpieczeństwa i trzymane były w ścisłej tajemnicy11.

Stroop nie cierpiał Franza Konrada. Najprawdopodobniej za to, że w getcie warszawskim był on przedstawicielem Globocnika (razem z nim lobbował za przeniesieniem produkcji żydowskiej do Lublina), który wchodził w kompetencje Stroopowi (cóż, dwóch policjantów samców alfa z ambicjami). Na przesłuchaniach powojennych ten ostatni 10 11

T. Stempowski, Raport Stroopa – fakty i domysły, op. cit. Ibidem.

24


Raport

mówi, że przyczyną niechęci były „ciemne interesy” Konrada nielicujące z godnością niemieckiego żołnierza. Co więcej, Stroop jako bądź co bądź policjant gardził pospo­ litymi przestępcami, zaś pierwszy zatarg z prawem Konrada miał charakter nie polityczny, lecz po prostu kryminalny. Po uzyskaniu dyplomu biznesowego, pracując jako księgowy, okradał swojego pryncypała, co zaprowadziło go w 1932 roku na trzy miesiące do więzienia. Dopiero później wstąpił do austriackiej partii nazistowskiej i zaczął piąć się po szczeblach kariery. Wydawało się, że się ustatkował – ożenił się i spłodził trójkę dzieci. Cały czas zajmował się kwestiami administracyjno-biznesowymi w biurokratycznej maszynie partii narodowo-socjalistycznej. W latach 1940–1941 nadzorował zaopatrzenie i przygotowanie infrastruktury dla wojsk niemieckich w Warszawie, co przyniosło mu ponoć ogromne pieniądze. Dbał o wyposażenie mieszkań wyższych oficerów niemiec­k ich, stanowisko wprost wymarzone do korupcji. Był ceniony przez szefów, o czym świadczy wpis w jego aktach osobowych: „Zdecydowana postawa ideologiczna, opanowanie, a zarazem zdecydowane działanie i niestrudzona pracowitość umożliwiła wzorowe wykonywanie swoich zadań i obowiązków”12. Walczy w Rosji, a w lipcu 1942 roku po powrocie do Warszawy organizuje produkcję zbrojeniową, by ostatecznie zostać mianowanym szefem nieruchomości i ruchomości żydowskich. Po awansie, biorąc pod uwagę możliwości oferowane przez stanowisko, nie bez przyczyny koledzy nazywali go „królem getta”. 12

K. Person, Filatelisty w getcie warszawskim przypadki. Sprawa Franza Konrada, ,,Zagłada Żydów. Studia i Materiały” 2011, nr 7, s. 252–268.

25


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Siłą wyciągnięci z bunkrów by SIW Znak - Issuu