h elen castor
królowe, które rządziły anglią przed elżbietą i
Przekład Magdalena Loska
znak horyzont kraków 2026
Tytuł oryginału She-Wolves: The Women Who Ruled England Before Elizabeth Copyright © 2010 by Helen Castor Projekt okładki Urszula Gireń Ilustracja na okładce W. Segar lub G. Gower, Portret Elżbiety I z łasiczką (tytuł oryginału: The Ermine Portrait of Elizabeth I), ok. 1585, domena publiczna Redaktorka inicjująca Karolina Pawlik Redaktor prowadzący Adam Zechenter Opieka promocyjna Aneta Kozłowska Koordynacja procesu wydawniczego Agata Błasiak Korekta Małgorzata Matykiewicz-Kołodziej Mapy Martin Lubikowski, ML Design Drzewa genealogiczne Marcin Słociński Opracowanie typograficzne i łamanie Dariusz Ziach © Copyright for the translation by SIW Znak sp. z o.o., 2026 © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026 ISBN 978-83-8427-504-7
Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I (II), Kraków 2026. Printed in EU
SPIS TRE Ś CI
Przedmowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11 Część I. Początki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 1. 6 lipca 1553 roku: król nie żyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19 2. Niech żyje królowa?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40 Część II. Matylda. Pani Anglików, 1102–1167. . . . . . . . 51 3. Krainę spowiła ciemność. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55 4. Cesarzowa Matylda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 67 5. Pani Anglików . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 6. „Największa poprzez własne potomstwo”. . . . . . . . . . . . . 117 Część III. Eleonora. Kobieta niezrównana, 1124–1204 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 147 7. Kobieta niezrównana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 151 8. Wojna zamiast miłości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18 2 9. „Z gniewu Bożego królowa Anglii” . . . . . . . . . . . . . . . . . 202 10. Królowa ponad inne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 212
10
S pis tre ś ci
Część IV. Izabela. Żelazna dama, 1295–1358 . . . . . . . . 245 11. „Nie przypominam sobie, by jakiś mężczyzna tak bardzo miłował drugiego” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 249 12. „Najdroższa i najpotężniejsza”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 275 13. „Ktoś stanął między mną a moim mężem” . . . . . . . . . . . 303 14. Żelazna dama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 323 Część V. Małgorzata. Kobieta wspaniała i niezłomna, 1430–1482. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 343 15. Najjaśniejsza pani, królowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 349 16. „Kobieta wspaniała i niezłomna”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 368 17. Potęga i władza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 38 3 18. „Królowa pomaga nam przetrwać”. . . . . . . . . . . . . . . . . 410 Część VI. Nowy początek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 437 19. 6 lipca 1553 roku: niech żyje królowa!. . . . . . . . . . . . . . . 439 20. „[To, co przerasta] zdolności dam” . . . . . . . . . . . . . . . . . 454 21. „Królowa i wedle tego samego prawa król”. . . . . . . . . . . 475 Przypisy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48 7 Spis ilustracji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48 9 Bibliografia i zalecane materiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 491 Indeks . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 499
PR ZEDMO WA
P
racując nad niniejszą książką, chciałam, aby przypominała opracowania, w jakich zaczytywałam się z wielką przyjemnością, zanim historia stała się głównie przedmiotem moich badań naukowych. Piszę w niej o ludziach i władzy, skupiając się raczej na opowieści o kolejach losu historycznych postaci, a nie teoretycznych porównaniach kulturowych. Moim celem było bowiem spojrzenie na opisywanych ludzi z perspektywy ich samych, a nie wikłanie się w historiograficzne spory. Starałam się więc – na tyle, na ile pozwalają dostępne materiały – wypracować własną opinię na temat ich życia. Liczę, że dzięki temu koleje losu poszczególnych osób rzucą nowe światło na idee, o które walczyli, i dylematy, przed którymi stanęli. Mam też nadzieję, że moja opowieść zatrze sztuczną granicę między epoką „średniowiecza” i „wczesnej nowożytności”, której żaden z bohaterów tej historii nie byłby w stanie pojąć i zaakceptować. Rzecz jasna, nie sposób porównać ilości dostępnych materiałów na temat wieku XII i XVI. Twarz Elżbiety I wydaje się równie znajoma jak twarz Elżbiety II, a dzieje jej życia z łatwością można poskładać nie tylko w oparciu o liczne obwieszczenia wydane za jej panowania, ale także na podstawie jej własnych notatek i listów oraz prywatnych zapisków dworzan i ambasadorów, uczonych
12
P rzedmowa
i szpiegów. Przed czterystu laty angielskie społeczeństwo – nie licząc przedstawicieli Kościoła – było w znaczącej większości niepiśmienne. Dla wielu przekaźnikiem wiedzy była pamięć i tradycja ustna, zaś na słowie pisanym opierali się tylko nieliczni, głównie duchowni. Polegając jedynie na informacjach zapisanych atramentem na pergaminie, bez odwołań do utraconych przekazów ustnych, historyk nie jest w stanie odtworzyć dziejów Matyldy, która w latach 40. XI wieku „prawie” zasiadła na tronie, tak dogłębnie i szczegółowo, jak historii jej potomkini – Elżbiety I. Z drugiej strony, o czynach Matyldy i jej motywach wiadomo całkiem sporo. Znamy jej reakcje na dramatyczne wydarzenia, rozgrywające się w trakcie jej burzliwego życia. Wiemy, jak postrzegali ją inni – rycerze walczący na polu bitwy i skrybowie pochyleni nad klasztornym pulpitem. Choć zachowane materiały źródłowe nie ukazują szczegółowego wizerunku postaci ani nie przekazują ich osobistych uczuć, to jednak oddają istotę konfliktu między sferą prywatną a publiczną władców. Ujawniają także sprzeczności, jakim monarcha musiał stawić czoła jako człowiek, jednocześnie bezbłędnie odgrywając rolę przypisaną mu w celu zachowania ciągłości władzy dynastycznej. Dzięki tym opowieściom widać też, jak zmieniał się zakres i układ terytoriów należących do angielskiej Korony na tle całej Europy, która nie była statycznym tworem składającym się z wielu ukształtowanych państw narodowych, lecz areną nieprzewidywalnych działań, gdzie granice okazywały się płynne i co chwila nabierały nowych kształtów pod wpływem zmiennych kolei losu – działań wojennych i zabiegów dyplomatycznych. Wszystkie cytaty ze źródeł oryginalnych zostały uwspółcześnione; w niektórych miejscach pozwoliłam sobie na drobne zmiany w tłumaczeniu tekstów nieangielskich. Postanowiłam również nie przerywać rytmu opowieści przypisami; szczegółowe dane bibliograficzne na temat źródeł historycznych i opracowań wykorzystanych i cytowanych w tekście, wraz z propozycjami dalszych lektur, czytelnik znajdzie na końcu książki.
P rzedmowa
13
Jestem winna podziękowania wielu osobom, które przyczyniły się do powstania tej książki – wśród nich przede wszystkim mojemu agentowi, Patrickowi Walshowi, a także wydawcom – Walterowi Donohue z wydawnictwa Faber oraz Terry’emu Kartenowi z wydawnictwa Harper Collins w Stanach zjednoczonych. Jestem niewymownie wdzięczna za ich nieustanne wsparcie i niezawodne rady, a Walterowi za wnikliwe uwagi i wskazówki, zwłaszcza w najtrudniejszych momentach. Na kształt niniejszego dzieła wpłynęły trzy instytucje: po pierwsze, moją placówką naukową jest Sidney Sussex College w Cambridge, gdzie mam niebywałe szczęście pracować; po drugie, mam zaszczyt (przynajmniej jeszcze przez kilka lat) być częścią społeczności Ashmount Primary School (Szkoły Podstawowej Ashmount); nie mogę także pominąć biblioteki Hornsey (i jej kawiarni), która stała się moją przystanią i bez której nigdy nie skończyłabym tej książki. Mam nadzieję, że podczas lektury czytelnik odkryje, jak dużo nauczyłam się od innych his toryków zajmujących się tą samą dziedziną. Wielu z nich to moi przyjaciele i koledzy, a wśród nich powinnam w szczególności wymienić Johna Wattsa, który znalazł czas na przeczytanie większego fragmentu mojej pracy i udzielenie nieocenionych rad. Ponadto żywię nadzieję, że moja rodzina i przyjaciele mają świadomość, ile dla mnie znaczy ich wspaniałomyślność, wsparcie i fakt, że są dla mnie inspiracją. Serdeczne podziękowania należą się także Barbarze Placido i Thalii Walters – najlepszym sąsiadkom, jakie miałam w życiu. Więcej niż mogę wyrazić słowami zawdzięczam Jo Marsh, Katie Brown i Arabelli Weir, którym dziękuję za przyjaźń i wsparcie w chwilach, kiedy najbardziej ich potrzebowałam. Moi rodzice – Gwyneth i Grahame, oraz moja siostra, Harriet, przeczytali każde słowo tej książki z dociekliwością i uwagą godną podziwu, za co (i nie tylko za to) należą się im wielkie wyrazy wdzięczności. Najgłębsze podziękowania winni również przyjąć moi chłopcy: Julian i Luca Ferraro. Dziękuję Wam z całego serca. Książkę poświęcam dwu najbardziej inspirującym nauczycielkom historii, o jakich mogłam pomarzyć.
C Z Ę Ś Ć
P I E RWS Z A
Początki
Artur = Katarzyna Aragońska
Jakub IV
król Szkocji
Maria de Guise
Małgorzata
1
2
Archibald Douglas
hrabia Angus
Jakub V
Małgorzata Douglas
król Szkocji
Matthew Stewart
Maria Stuart
królowa Szkocji
=
1
Franciszek II
król Francji
=
2
Henry
lord Darnley
=
Jakub VI
3
król Szkocji ( Jakub I, król Anglii)
James Hepburn hrabia Bothwell
hrabia Lennox
Henryk VII = Elżbieta York
Henryk VIII
= 1 Katarzyna Aragońska = 2 Anna Boleyn = 3 Jane Seymour
MARIA I = Filip II
= 4 Anna Kliwijska = 5 Katarzyna Howard
król Hiszpanii
= 6 Katarzyna Parr
ELŻBIETA I Edward VI
Katarzyna Willoughby
Henryk Brandon
Karol Brandon
Karol Brandon 2 książę Suffolk
Katarzyna Grey
1
Ludwik XII król Francji
Franciszka Brandon = Henryk Grey
Eleonora Brandon = Henryk Clifford
Maria Grey
Małgorzata Clifford
książę Suffolk
JANE GREY = Guildford Dudley
Maria
hrabia Cumberland
R O Z D Z I A Ł
1
6 LIPCA 1553 R OKU: KR ÓL NIE ŻY JE
C
hłopiec leżący w łóżku miał zaledwie 15 lat. Jeszcze do niedawna uważano go za przystojnego, lecz teraz jego twarz była opuchnięta i oszpecona przez chorobę oraz kuracje zalecone przez medyków w nadziei na złagodzenie jego dolegliwości. Jednak było już jasne, że ich próby poszły na marne. Zapadnięte oczy nabiegły krwią, zsiniałą skórę, niegdyś jasną i nieskazitelną, pokrywały plamy i wrzody. Straszliwe ataki kaszlu i plucie krwią, męczące go nieprzerwanie od miesięcy, nagle ustały, i teraz każdy płytki wdech stał się dla niego wysiłkiem. Nieliczne kosmyki jas nych włosów, wciąż pokrywających wyłysiały czerep, były spocone, a spuchnięte i pozbawione paznokci palce, kurczowo ściskające delikatną, lnianą pościel, przypominały raczej kikuty przeżarte gangreną. Edward VI, z Bożej Łaski król Anglii, Francji i Irlandii, Obrońca Wiary i przywódca Kościoła anglikańskiego, umierał. Był najmłodszym dzieckiem Henryka VIII, nadzwyczaj charyz matycznego władcy, którego obsesyjna chęć posiadania męskiego następcy tronu radykalnie zmieniła religijny i polityczny charakter królestwa. Z dziesięciorga starszego rodzeństwa młodzieńca siedmioro zmarło w łonie matki lub w niemowlęctwie. Jeden z braci, Henryk Fitzroy – bękart, który otrzymał tytuł księcia Richmond
20
P ocz ą tki
i Somerset oraz hrabiego Nottingham, i którego jako sześciolatka kochający ojciec mianował lordem admirałem i przewodniczącym Rady Północy – dożył zaledwie 17 lat i umarł na zapalenie płuc rok przed narodzinami Edwarda. Przyjście na świat dwu przyrodnich sióstr – bladej i pobożnej Marii oraz ciemnookiej i bystrej Elżbiety – uczciły okazałe biesiady, bicie w dzwony i palenie ognisk, czyli uroczystości godne dziedziczek tronu. Jednak gdy Maria miała 17 lat, a Elżbieta była zaledwie dwuletnią dziewczynką, obie uznano za bękarty. Powodem tego był fakt, że Henryk, ich ojciec, wyrzekł się ich matek, uznając, że nie są one jego prawowitymi żonami. Dlatego też, gdy wczesnym rankiem 12 października 1537 roku na świat przyszedł Edward, fetowano nie tylko narodziny królewskiego syna, lecz także jedynego potomka Henryka, którego pochodzenia nikt nie kwestionował. Autorzy pamfletów nazywali go „Skarbem Anglii”, a Henryk nie szczędził starań, aby zapewnić swemu „najcenniejszemu klejnotowi” należytą opiekę. Nim chłopiec skończył półtora roku, otrzymał własny dwór z szambelanem, wiceszambelanem, zarządcą i skarbnikiem, a także osobistą guwernantką, piastunką i czterema służkami, których zadaniem było kołysanie królewskiego potomka w kołysce. Wszyscy służący musieli przestrzegać surowych zasad, dotyczących higieny i bezpieczeństwa podopiecznego. Jane Seymour, trzecia żona Henryka, obecna podczas chrzcin odbywających się trzy dni po narodzinach synka, zmarła dwa tygodnie później, zatem król nie mógł zapewnić malcowi matczynej opieki. Ostatecznie jednak namiastkę macierzyńskiego uczucia dała mu macocha, której mądrość i dobroć poruszały najczulsze struny chłopięcej duszy. Katarzyna Parr, szósta żona króla, była kobietą bystrą, energiczną i serdeczną i szybko zaprzyjaźniła się z trójką pasierbów królewskiej krwi. Do lady Marii zbliżyła się już wcześniej, gdy służyła na dworze jako jej dwórka. Za sprawą macochy dziewięcioletnia Elżbieta i pięcioletni Edward mieli zaznać matczynego ciepła, jakiego wcześniej nie doświadczyli, dzięki czemu teraz zaczęli się szybko rozwijać i zasmakowali namiastki życia rodzinnego. Do tej, która zajmowała „poczesne miejsce w jego sercu”, Edward zwracał się „Mater carissima” (najdroższa matka).
6 lipca 1 5 5 3 roku : kr ó l nie ż y je
21
Lecz w styczniu 1547 roku Henryk VIII – otyły i rozdęty, wręcz gnijący za życia – umarł. Edward, który został królem w wieku dziewięciu lat, nie mógł liczyć na dalsze wsparcie ukochanej macochy. Stracił do niej zaufanie, gdy zaledwie po czterech miesiącach od śmierci męża pośpiesznie wyszła za wuja Edwarda, przystojnego Thomasa Seymoura. Zmarła nieco ponad rok później, po urodzeniu jedynego dziecka, córki Mary, która zresztą niewiele ją przeżyła. Młody król widział, jak rozpada się jego rodzina. Pół roku po śmierci żony nierozważny i nadmiernie ambitny Thomas Seymour wplątał się w spisek, który doprowadził do jego upadku. Uznano go winnym zdrady i stracono w marcu 1549 roku z rozkazu rady regencyjnej, na której czele stał jego rodzony brat, książę Somerset. Po upływie kolejnych siedmiu miesięcy również Somerset został pozbawiony władzy, a w styczniu 1552 roku ścięty na Tower Hill. Na przestrzeni pięciu lat Edward utracił ojca, macochę i dwóch wujów. Miał wprawdzie siostry przyrodnie, jednak relacje z nimi trudno określić mianem łatwych i szczerych. Ze starszą o 21 lat Marią łączyło go czułe przywiązanie, które przerodziło się w niechęć z uwagi na różnice w przekonaniach religijnych oraz za sprawą zawiłych planów matrymonialnych ich ojca. W 1527 roku Henryk postanowił ostatecznie unieważnić małżeństwo z matką Marii, Katarzyną Aragońską. W owym czasie papież zabarykadował się w Zamku Świętego Anioła, obleganym przez armię siostrzeńca Katarzyny, cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Karola V Habsburga, i nie chciał udzielić Henrykowi tak przezeń pożądanego pozwolenia na rozwód. W tej sytuacji Henryk uznał, że skoro papież nie chce poprzeć decyzji podjętej w zgodzie z królewskim sumieniem, oznacza to tylko jedno – a mianowicie, że Bóg nie wspiera już papieskiego autorytetu. Głęboko przekonany o tym, że Stwórca odmawia mu syna i dziedzica z powodu hańbiącego Katarzynę związku z Arturem, i mając nadzieję, że pobłogosławi jego małżeństwo z Anną Boleyn, Henryk VIII zerwał stosunki z Rzymem i ogłosił się przywódcą Kościoła w Anglii. Dla króla była to raczej kwestia jurysdykcji aniżeli doktryny. W kategoriach podstawowych prawd wiary Henryk do końca życia
22
P ocz ą tki
pozostał katolikiem. Jednakże, biorąc pod uwagę narastający ruch protestancki w Europie, niemożliwością okazało się utrzymanie nowego Kościoła anglikańskiego jako jeszcze jednej formy kato licyzmu, nieuznającej władzy papieża. Tylko nieliczni poddani Henryka, podzielający jego konserwatywne poglądy w sferze doktryny, z taką samą łatwością jak król potrafili odrzucić władzę duchową biskupa Rzymu. Najgorętszymi zwolennikami monarchy jako głowy nowego Kościoła okazali się ci, którzy najgłośniej domagali się zmian w obrębie religii. I tak się złożyło, że edukację Edwarda powierzono sympatykom protestantyzmu. Henryk, rzecz jasna, spodziewał się, że będą przestrzegać zasad stworzonej przez niego osobliwej mieszanki teologicznej, a tymczasem wywarli oni zasadniczy wpływ na chłopca, który później miał określić papieża mianem „wcielonego syna szatana, złego człowieka, antychrysta i odrażającego tyrana”. Maria natomiast urodziła się o jedno pokolenie wcześniej i została wychowana w czasach, gdy ojciec wciąż jeszcze bronił wiary katolickiej przed atakami odszczepieńca Marcina Lutra. Przyjęta przez brata nowa religia była dla niej przekleństwem, gdyż obrona honoru matki i prawowitości włas nego pochodzenia nierozerwalnie wiązała się z uznaniem władzy papieskiej. Od 1550 roku wzajemna niechęć między rodzeństwem narastała, zwłaszcza gdy Maria zaczęła domagać się pozwolenia na odprawianie mszy w katolickim obrządku na swym dworze, jawnie rzucając wyzwanie zakazom wydanym przez protestancki rząd Edwarda. Między Edwardem i Elżbietą nie było starć o podłożu religijnym. Elżbieta stanowiła uosobienie zasad reformacji wprowadzonej przez Henryka – Anna Boleyn urodziła ją w okresie, gdy Henryk użył już wszelkich wpływów, aby Kościół, na którego czele osobiście stanął, udzielił mu zgody na rozwód, jakiej odmówił papież. Jak przywiązanie Marii do Kościoła katolickiego stanowiło nieodłączną część jej dziedzictwa, tak spuścizną Elżbiety było jego odrzucenie. I podobnie jak Edward, zapoznała się z „nowymi naukami” w czasie wieloletniej edukacji w duchu humanistycznym oraz za sprawą ewangelickich wpływów, jakie dominowały w ożywionej atmosferze dworu Katarzyny Parr. Dlatego też
6 lipca 1 5 5 3 roku : kr ó l nie ż y je
23
dostosowanie się do zasad reformy protestanckiej, narzuconej przez ministrów Edwarda, nie stanowiło dla niej żadnego problemu i nie rodziło konfliktu sumienia. Zgodnie z zaleceniami reformatorów nastoletnia księżniczka ubierała się skromnie i z prostotą, a Edward nazywał ją „swą słodką siostrą Temperance” („Powściąg liwość”). Bardziej cyniczni obserwatorzy twierdzili, że ostentacyjna pobożność i skromny strój nie tylko pomagają Elżbiecie uzyskać doraźne korzyści polityczne, lecz także doskonale podkreślają jej młody wiek i uderzającą urodę, stanowiąc wyraźny kontrast z niezbyt twarzowymi i ciężkimi od klejnotów strojami, w jakich gustowała Maria, wówczas już trzydziestopięcioletnia. Edward i Maria mieli podobne usposobienie, lecz chociaż odznaczali się głęboką i dogmatyczną bogobojnością, w kwestiach religijnych dzieliła ich nieprzekraczalna przepaść. Elżbieta nie była taką fanatyczką. Poza tym odróżniała ją od nich wielka inteli gencja. Była ostrożna, pragmatyczna i uważna, boleśnie bowiem przekonała się, że świat jest niebezpieczny i niestały, zanim jeszcze skończyła trzy lata, kiedy to rozkaz ojca usankcjonował zabójstwo jej matki. Odkąd sięgała pamięcią, jej pozycja i bezpieczeństwo były w najlepszym razie wątpliwe, a w najgorszym – wyraźnie zagrożone. W konsekwencji, jeśli chodzi o relacje polityczne czy poglądy religijne, nauczyła się postępować z dyplomatyczną elastycznością, daleką od emocjonalnego dogmatyzmu swojego rodzeństwa. „Dziś zmarł człowiek wielkiego dowcipu i słabego umysłu” – skomentowała, gdy przekazano jej wieści o egzekucji Thomasa Seymoura. Była to wypowiedź nadzwyczaj błyskotliwa i jednocześnie zdumiewająco dyplomatyczna jak na piętnastoletnią pannę, która sama nie pozostała obojętna na uroki Seymoura i z trudem uniknęła śmiertelnego niebezpieczeństwa, gdy próbowano ją uwikłać w jego skomplikowane intrygi. Zatem mimo ostentacyjnej zgodności poglądów religijnych Edward i Elżbieta wcale nie byli sobie bliscy. W styczniu 1547 roku zbliżyła ich rozpacz po śmierci ojca, lecz chociaż wtulali się w siebie ze szlochem, w kolejnych latach widywali się bardzo rzadko. Niemniej jeśli nawet młodemu królowi brakowało na dworze emocjonalnego i politycznego wsparcia najbliższych krewnych,
24
P ocz ą tki
nie miało to większego znaczenia, skoro pewnego dnia miał się ożenić i założyć własną rodzinę. W 1543 roku jako pięciolatek został formalnie zaręczony z siedmiomiesięczną wówczas kuzynką, Marią Stuart, królową Szkocji. Jednakże Szkoci wcale nie cieszyli się z postanowień owego kontraktu małżeńskiego, który miał podporządkować ich kraj angielskiej władzy (z tego samego powodu Anglikom zależało na jego realizacji). Nic dziwnego, że mieszkańcy Szkocji tak bardzo opierali się kolejnym próbom wymuszenia realizacji owego traktatu, kiedy angielska armia pustoszyła szkockie niziny w czasie działań wojennych, znanych pod nazwą „brutalnych zalotów” („rough wooing”). Ostatecznie, w 1548 roku, Maria została wywieziona do Paryża, gdzie wydano ją za mąż za czteroletniego delfina, aby ożywić „stary sojusz” („Auld Alliance”) między Szkocją i Francją. Później Edwardowi proponowano rękę siostry delfina, Elżbiety. W międzyczasie znalazł on przyjaciół i kompanów wśród swoich dworzan, z którymi pobierał nauki. Najbliższymi towarzyszami Edwarda byli: Henry Sidney, syn zarządcy jego dworu; kuzyni Sidneya – Henryk Brandon, młody książę Suffolk, i jego brat, Karol; a także Barnaby Fitzpatrick, syn i dziedzic zubożałego irlandzkiego barona. Chociaż w 1551 roku Fitzpatricka wysłano do Francji, gdzie jako dworzanin i żołnierz miał pobierać dalsze nauki, Edward z „najdroższym i ukochanym przyjacielem” wymieniał poufałe listy. Korespondencja trwała pomimo tego, że Barnaby nie potrafił wypełnić niektórych poważniejszych próśb króla; „[...] chcąc zobaczyć, jakie postępy czynisz we francuskim – pisał z zapałem Edward – z radością przyjmiemy od ciebie listy w tym języku i takoż do ciebie odpiszemy”. Młodemu królowi i jego przyjaciołom nauk udzielali najwybitniejsi angielscy uczeni tamtych czasów. Edward do dziesiątego roku życia do perfekcji opanował łacinę. Nie tylko sprawnie konwersował w tym języku i tworzył oficjalne pisma, lecz także czytał i znał na pamięć dzieła starożytnych twórców oraz fragmenty Pisma Świętego. W kolejnych latach biegle opanował grekę oraz język francuski, a także posiadł znajomość włoskiego i hiszpańskiego w stopniu co najmniej podstawowym. Było to zasługą nie
6 lipca 1 5 5 3 roku : kr ó l nie ż y je
25
tylko lekcji samego języka, lecz również retoryki, filozofii i teologii. Lektura tekstów Cycerona, Platona, Arystotelesa, Plutarcha, Hero dota i Tukidydesa stanowiła intelektualną podstawę jego deklamowanej przemowy (oratio), czyli eseju w grece lub po łacinie, co niedziela obowiązkowo prezentowanego nauczycielom. Uczył się również matematyki i astronomii, kartografii i nawigacji, polityki i strategii militarnej oraz poznawał zasady muzyki, ćwicząc grę na wirginale i lutni. Niewątpliwie miał „inklinacje do nauki”, choć próby naśladowania zamiłowania do sportów i kultury fizycznej, jakie przejawiał jego tryskający energią ojciec (za co go wielce podziwiano), okazały się znacznie mniej udane. W młodym wieku Henryk VIII dał się poznać jako doskonały jeździec i znakomity rycerz, wygrywający liczne turnieje. Był wysoki i dobrze zbudowany – przypominał pod tym względem swojego dziadka ze strony matki – Edwarda IV: obaj mierzyli ponad 6 stóp (1,8 m) i słynęli w całej Europie z fizycz nej sprawności i niezwykłej urody (przynajmniej do czasu, gdy nieumiarkowany apetyt i skłonności do obżarstwa nie doprowadziły obu do otyłości i problemów zdrowotnych). Tymczasem Edward VI odziedziczył po matce delikatną i drobną budowę, jej blond włosy i szare oczy, nie wspominając o zauważanej przez niektórych obserwatorów tendencji do nierównych łopatek. Konno jeździł dobrze i polował regularnie, jednak zachowane zapisy na temat podejmowanych przez niego pierwszych prób podczas turniejów rycerskich, w których tak lubował się jego ojciec, sugerują, iż dyscyplina ta nie była jego żywiołem. Wiosną 1551 roku Edward dowodził drużyną przyjaciół przybranych w czarny jedwab i białą taftę w pojedynku przeciwko drużynie „żółtych” pod dowództwem młodego hrabiego Hertford. Były to zawody sportowe, które miały na celu atak na metalową obręcz zawieszoną na palu. Zwyciężał ten jeździec, który zdołał ją zdjąć czubkiem lancy. „Drużynie żółtych udało się to dwa razy w 120 próbach – zanotował niepo cieszony król – podczas gdy moja często dotykała obręczy, ale nie otrzymała za to żadnego punktu i co dziwne, nigdy nie udało się nam jej zdjąć, i tak przepadła nam nagroda”. Mimo to ów szczupły i poważny chłopiec, który nie mógł dorównać rycerskim
26
P ocz ą tki
sukcesom ojca, był nad wyraz silny. Ambasadorowie europejskich państw, którzy słali do swoich władców raporty na temat zdrowia Edwarda, kierowali się raczej względami politycznymi aniżeli medyczną dokładnością. Gdy rozważano jego małżeństwo z francuską księżniczką, poseł Franciszka I donosił swemu panu, że czteroletni Edward jest „urodziwy, silny i nadzwyczaj wysoki jak na swój wiek”. Gdy zerwano negocjacje, ten sam posłaniec pisał o „wrodzonej słabości” chłopca i wróżył mu śmierć w młodym wieku. W rzeczywistości, Edward poważnie chorował zaledwie dwa razy: najpierw na malarię, którą zaraził się w Hampton Court tuż po swoich czwartych urodzinach jesienią 1541 roku i z której wyzdrowiał całkowicie w przeciągu ledwie kilku tygodni; drugi raz natomiast na początku kwietnia 1552 roku – wtedy to zdiag nozowano u niego i odrę, i ospę. Również w tym przypadku szybko wrócił do zdrowia. Już 23 kwietnia był dość silny, by w dniu świętego Jerzego przywdziać ciężkie szaty ceremonialne kawalera Orderu Podwiązki i wystąpić w opactwie westminsterskim, a 2 maja napisał do najbliższego przyjaciela, Barnaby’ego Fitzpatricka, list z przeprosinami za przerwę w korespondencji, tłumacząc, że „nieco doskwierała mu ospa, ale teraz jest już zdrów”. Edward wiedział, że sprzyjało mu wielkie szczęście. Rok wcześniej musiał przejechać ulicami Londynu w pełnej zbroi, by zadać kłam pogłoskom, jakoby padł ofiarą epidemii gorączki potnej, która ogarnęła całą południową Anglię. Ostentacyjny pokaz królewskiej siły nie zdołał jednak uchronić jego przyjaciół przed zakaźną chorobą. Owa tajemnicza przypadłość, zwana „angielskimi potami”, przybyła do Albionu wraz z początkami dynastii Tudorów, zaledwie przed półwieczem. Zapewne przywlekli ją na wyspę francuscy najemnicy, walczący u boku dziadka Edwarda, przyszłego Henryka VII, w bitwie pod Bosworth. Teraz zaś nabrała bardziej endemicznego charakteru – epidemia z 1551 roku była już piątą od 1485 roku i niezwykle zabójczą. Tego lata przerażające objawy choroby – gorączka, zawroty głowy, niezwykle silne bóle głowy, wysypka, ból kończyn i rzęsiste poty – wystąpiły u mieszkańców Cambridge, gdzie w St John’s College studiowali Henryk i Karol Brandonowie – książę Suffolk i jego brat. Chociaż pośpiesznie
6 lipca 1 5 5 3 roku : kr ó l nie ż y je
27
wyjechali z miasta, było już za późno. Henryk Brandon zmarł 14 lipca. Karol odziedziczył tytuł brata na łożu śmierci, lecz cieszył się nim tylko pół godziny, po czym wyzionął ducha. Bracia mieli 16 i 14 lat. Edward, który miał już świadomość kruchości ludzkiego życia, znajdował ukojenie w niezachwianej wierze w Boga. Mimo wystawnego przyjęcia zorganizowanego na cześć trzech szlachetnych posłańców przysłanych przez króla Francji, Henryka II, z okazji nadania Edwardowi Orderu św. Michała, śmierć braci Brandonów znacząco wpłynęła na atmosferę panującą tego lata na dworze. Podczas wizyty król starał się trzymać fason, jednak kilku świadków, ze strony zarówno francuskiej, jak i angielskiej, wyraziło zaniepokojenie nadmiarem powinności, jakimi obciążano trzynastoletniego monarchę. Oprócz uczestnictwa w zawiłej dyplomatycznej grze, musiał bowiem wykonywać codzienne szkolne obowiązki i brać udział w spotkaniach Tajnej Rady. Choroba Edwarda wiosną następnego roku wzmogła te niepokoje, jednak do lata 1552 roku był już na tyle zdrowy, że mógł wyruszyć w królewski objazd przez Sussex, Hampshire, Wiltshire i Dorset, obdarzając kolejno swych najbogatszych poddanych kosztownym zaszczytem goszczenia przez wiele dni nadzwyczaj licznego monarszego dworu. W czasie tej podróży Edward regularnie słał relacje do Barnaby’ego Fitzpatricka, który odbywał wówczas służbę w armii Henryka II w Nancy. „Podczas gdy wszyscy zajęci byliście zabijaniem wrogów – pisał do przyjaciela – długimi marszami, męczącymi podróżami w dotkliwym skwarze, gdy walczyliście w bolesnych potyczkach i odpieraliście liczne ataki, my zajmowaliśmy się zabijaniem dzikich bestii, przyjemnymi wycieczkami, w dobrym zdrowiu i nastroju podziwialiśmy wspaniałe widoki i staraliśmy się wzmocnić bardziej niż byśmy chcieli zaszkodzić komu innemu”. Było jasne – bez względu na to, jak bardzo sam Edward nie przyjmował tego do wiadomości – że nawet owe przyjemne rozrywki nadwyrężały jego zdrowie i były próbą wytrzymałości. Mimo to jeszcze w okresie Bożego Narodzenia nie było poważnych powodów do obaw o jego zdrowie, a dwór rzucił się w wir ekstrawaganckich zabaw i uroczystości, zorganizowanych
28
P ocz ą tki
pod kierunkiem mistrza ceremonii (Lord of Misrule) – dżentelmena wyznaczonego z okazji świąt do roli przywódcy karnawałowej anarchii, która zdominowała obchody świąt Bożego Narodzenia. Jednakże do Wielkanocy 1553 roku zabawy dworskie, podobnie jak stan królewskiego zdrowia, nabrały nieco bardziej ponurego charakteru. W kwietniu w pałacu w Westminsterze mistrz ceremonii (Master of the Revels) zaprezentował pochód greckich Dziewięciu Bohaterów1. Bohaterowie nosili nakrycia głowy przypominające lwie paszcze i szli w towarzystwie satyrów dzierżących pochodnie, z których każdy wyposażony był w parę „kończyn wołu i sztuczne stopy”. A gdy wybrzmiała muzyka i skończyły się pokazy akrobatów, przy zatrważających dźwiękach bębna rozpoczęła się „Maska Śmierci” – makabryczna parada przerażających postaci, z których każda „miała podwójną maskę: człowieka z przodu, a śmierci z tyłu”, i każda niosła tarczę przyozdobioną głową martwego zwierzęcia. I wówczas powoli – gdy aktorzy wesoło podskakiwali i wywijali koziołki – zaczynała się rysować przerażająca możliwość, że oto oczom widzów ukazano wyobrażenie losu Edwarda. Nadworni medycy jeszcze o tym nie wiedzieli, ale atak odry, który król przeżył rok wcześniej, spowodował obniżenie odporności organizmu i zwiększył jego podatność na gruźlicę. A w początkach lutego 1553 roku – zaledwie dwa miesiące przed paradą „Maski Śmierci” w wielkiej sali Westminsteru – Edward zapadł na infekcję górnych dróg oddechowych, której towarzyszył stan podgorączkowy i której nie mógł wyleczyć. Sześć tygodni później wciąż nie opuszczał swych komnat, o czym donosił w zaszyfrowanej francuskiej wiadomości ambasador Karola V, Jehan Scheyfve: „Zdaje się, że jest bardzo słaby i wychudł, poza tym wiem z dobrego źródła, że zdaniem medyków najmniejsza infekcja może zagrozić jego życiu”. W kwietniu na tyle doszedł do siebie, że pod nadzorem medyków pozwolono mu na krótkie spacery po ogrodach Westminsteru, by nacieszył się wiosennym słońcem, a zaraz po Wielkanocy – opatulonego w futra i aksamity – przewieziono go Tamizą do ulubionego pałacu w Greenwich. Gdy królewska
6 lipca 1 5 5 3 roku : kr ó l nie ż y je
29
flotylla mijała Tower, monarchę pozdrowiły salwy z wielkich dział. Jednakże już dwa tygodnie później ambasador Scheyfve zanotował, że król zaryzykował wyjście na zewnątrz tylko raz od momentu przybycia do Greenwich. „Wiarygodny informator” musiał mu przekazać, że stan Edwarda się pogarsza, a podczas ataków kaszlu pluje krwią i flegmą o niepokojącej barwie. Oficjalnie doradcy króla utrzymywali, że powrót do zdrowia monarchy jest tylko kwestią czasu. Jan Dudley, książę Northumberland, bezwzględny polityk, który w 1549 roku zastąpił wuja Edwarda, lorda protektora Somerseta, i odtąd pełnił funkcję najważniejszego ministra w jego rządzie, 7 maja ogłosił z całą stanowczością, że „stan zdrowia naszego pana i władcy zaczyna się ku powszechnej radości poprawiać”. Scheyfve nie miał jednak wątpliwości, że za owymi gładkimi słówkami kryje się zgoła inna, straszliwa prawda. Doktorzy, którzy mieli nieszczęście towarzyszyć królowi w czasie jego powolnego konania, zwrócili się z prośbą o kolejną opinię medyczną, i sprowadzono nowych lekarzy. Wszystkim, którzy leczyli Edwarda, „wyraźnie i pod karą śmierci zabroniono wspominania komukolwiek o szczegółach stanu zdrowia i choroby króla”, o czym ambasador także nie omieszkał donieść. Jednocześnie wszelkim szerzącym się po mieście pogłoskom na temat podupadającego na zdrowiu monarchy przeciwdziałano niezwykle surowo: trzej Londyńczycy, którzy rozpowszechniali plotki, że król umiera, zostali ukarani obcięciem uszu. Samego Edwarda także zmuszano do wysiłku, próbując zapobiec rozprzestrzenianiu się sprzecznych plotek. Chociaż był zbyt słaby i nie mógł samodzielnie pojawić się publicznie, a nawet ustać na własnych nogach, 20 maja wspierany przez służących pokazał się w oknie pałacu w Greenwich, by pożegnać trzy wielkie okręty wypływające w rejs badawczy, którego pomysłodawcą był wenecki kartograf, Sebastian Cabot. „Bona Esperanza”, „Bona Confidentia” i „Edward Bonaventure” pod dowództwem kapitana sir Hugh Willoughby’ego i utalentowanego nawigatora, Richarda Chancellora, zostały zbudowane za pieniądze spółki londyńskich kupców i dworzan zainteresowanych znalezieniem północno-wschodniej drogi morskiej do Chin. Widok był fantastyczny – imponujące