Dialog leczy rany abp światosław szewczuk w rozmowie
z Krzysztofem Tomasikiem
wydawnictwo znak Kraków 2018
Ukraina – dzisiaj
KRZYSZTOF TOMASIK: Rozmawiamy w Księ-
żówce w Zakopanem, miejscu związanym ze świętym Janem Pawłem II, w stolicy ukochanych przez niego Tatr. Chyba nikt nie zrobił tak wiele jak on dla polsko-ukraińskich sto sunków? ABP ŚWIATOSŁAW SZEWCZUK: Święty Jan Paweł II
był poprzez kulturę i tradycję do głębi Polakiem, ale serce miał otwarte dla wszystkich. Gdy tu – w Zakopanem – patrzymy na te krajobrazy, możemy sobie wyobrazić, jak on kontemplował piękno gór ojczystej ziemi i w tym pięknie widział Boga, a spotykając Boga – spotykał człowieka. Spotkanie Boga i człowieka to tajemnica-misterium. W tym miejscu, gdzie on spotykał Boga i człowieka, i my się spotykamy. Mamy szansę przeżycia tej samej tajemnicy, którą on przeżywał i kontemplował. Dla Ukraińców 13
Dialog leczy rany
osoba świętego Jana Pawła II i jego nauczanie to duchowy testament, który papież nam pozostawił w kontekście nie tylko tragicznej przeszłości w relacjach polsko-ukraińskich i tego, jak leczyć rany, lecz również nadziei na wspólne budowanie przyszłości. To wielki dar i łaska Boga, że możemy w tym miejscu spotkać się i rozmawiać o tym, jak żyć Bogiem, kim jesteśmy jako ludzie, jak być dobrymi chrześcijanami dzisiaj i jak leczyć rany naszych dusz indywidualnie – ale też naszych narodów. Oby balsam modlitwy i wzajemnego szacunku prowadził nas drogą pojednania, tak abyśmy mogli dać świadectwo nie tylko w naszych krajach, ale i w całej Europie. To świadectwo jest szczególnie potrzebne wtedy, gdy świat znalazł się na „ostrym zakręcie”, a sama Ukraina doświadcza rosyjskiej agresji na wschodzie kraju… Zwłaszcza z perspektywy Ukrainy widzę, że świat stoi na progu globalnych zmian, że przeżywamy rewolucję technologiczną, która wywołuje też rewolucję w ludzkiej świadomości. Widzimy, że wszystkie dotychczasowe pewniki kierujące naszym życiem są stawiane pod znakiem zapytania i kwestionowane. Człowiek czuje się zagrożony przez drugiego człowieka. Obecnie Ukraińcy z powodu wojny żyją 14
Ukraina – dzisiaj
w strachu i całkowitej niepewności jutra. Niestabilność i egzystencjalne pytania, jakie sobie codziennie zadają, powodują, że tym bardziej poszukują na nie odpowiedzi: Dlaczego akurat nam się to przytrafiło? Dlaczego giną młodzi ludzie? Jak w obliczu śmierci synów patrzeć w oczy matek i ojców? Jak zaleczyć ich ból i rany? Dlaczego cierpimy i czy to ma jakiś sens? Jaka jest nasza przyszłość? Gdy byłem z prefektem Kongregacji do spraw Kościołów Wschodnich argentyńskim kardynałem Leonardem Sandrim na wschodzie Ukrainy, w Kramatorsku, w Słowiańsku, ludzie pytali przede wszystkim, kiedy skończy się wojna. Z ludzkiego punktu widzenia – nie wiadomo kiedy. Nie potrafimy na te pytania odpowiedzieć. Jak w takich okolicznościach dawać ludziom nadzieję? Tym bardziej że żaden z polityków, dosłownie nikt, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, czy i kiedy będzie można zakończyć wojnę. Jednocześnie tragiczne jest to, że niektórzy nieźle zarabiają na tej wojnie, co też powoduje, że konflikt będzie się przedłużać. Jeszcze inni pragną wyciągać z niej geopolityczne dywidendy – zostać wybranym na następną kadencję w parlamencie albo pokazać światu, jakim to jesteśmy mocarstwem i jak wiele możemy osiągnąć. Czy takie ambicje – biorąc pod uwagę ból i cierpienie człowieka – mają jakieś znaczenie? Myślę, że nie. 15
Dialog leczy rany
Wojna jest też katalizatorem zmian… Kiedy wojna wybuchła, wielu młodych ludzi powiedziało wprost, że Ukraina już nigdy się nie cofnie, nie wróci do przeszłości. Nie jest to kwestia wyboru takich czy innych polityków. Zmiany stały się nieodwracalne i nie ma powrotu do postsowieckiej rzeczywistości. Nawet w Rosji, państwie agresorze, mówi się, że kiedy zaczęła ona wojnę przeciwko Ukrainie, na zawsze ją utraciła. Także wielu Ukraińców dopiero teraz zrozumiało, że jesteśmy innym narodem, że musimy sami sobie dawać radę, sami musimy się bronić oraz budować przyszłość, że to od nas zależy, jaka będzie Ukraina. Nie jest już bowiem zależna od Rosji, ale przede wszystkim od nas samych. Ukraina dopiero teraz tworzy swoją narodową tożsamość? Tak, to jest tworzenie nowej tożsamości narodowej. Dzisiejsza Ukraina jest naprawdę innym państwem pod każdym względem. Jest państwem wieloetnicznym i wieloreligijnym. Z tej perspektywy każdy region Ukrainy ma swój koloryt i swoją specyfikę. Niemniej dopiero teraz doświadczamy, jak nigdy wcześniej, że Ukraina jest zjednoczona wokół idei wolności i niepodległości. Zmiany zachodzą 16
Ukraina – dzisiaj
w dużym stopniu spontanicznie, nikt ich nie planuje i są one wielkim zaskoczeniem nawet dla samych Ukraińców, ale też dla naszych sąsiadów, dla rodzimych i zagranicznych polityków. W jakim stopniu Kościół bierze udział w tych zmianach? Przede wszystkim Kościół stara się dawać nadzieję przez głoszenie słowa Bożego. Tylko autentyczny Kościół Chrystusa może dać nadzieję ludziom i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego cierpimy i czy to ma jakieś znaczenie. Zgodnie z naszą chrześcijańską wiarą z cierpienia rodzi się nowe życie. Poród nie jest cierpieniem, które kończy życie, lecz cierpieniem narodzin, jak mówi Chrystus. Na Ukrainie jesteśmy świadkami rodzenia się czegoś nowego. To napawa optymizmem, ponieważ jest lepsze od tego, co było wczoraj. Zmiany rozpoczęły się od rewolucji godności… Rewolucja godności stała się punktem zwrotnym w długim procesie historycznym i odpowiedzią na agresję pod hasłem: „Nigdy nie pozwolimy, aby traktowano nas jak niewolników!”. Teraz społeczeństwo ukraińskie pyta: „W jaki sposób mamy budować 17
Dialog leczy rany
nową Ukrainę? Jakie fundamenty musimy położyć u podstaw wolnej i niepodległej Ukrainy?”. Państwo odkrywa swoje chrześcijańskie korzenie i chce się kierować nauką społeczną Kościoła, która jest też instrumentem ewangelizacji społeczeństwa. Przypomnijmy, że godność osoby ludzkiej jest pierwszą i najważniejszą zasadą społecznego nauczania Kościoła. Autentyczna wiara w Boga i budowany na niej autentyczny Kościół, a mam na myśli wszystkie Kościoły chrześcijańskie w naszym kraju, muszą swoim życiem i świadectwem dać odpowiedź na te pytania. Wchodzimy w nowy etap rozwoju naszego państwa i mamy coś do powiedzenia nie tylko sobie samym, ale też całemu światu. Nasze doświadczenie bólu i nadziei nie jest doświadczeniem-skarbcem jedynie dla Ukrainy czy Ukraińców, jest jednocześnie tym, czym możemy się podzielić z naszymi sąsiadami zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Ukraina dzielnie walczy o siebie już trzeci rok, co jest wielkim cudem i Bożym błogosławieństwem. Mimo nowych wyzwań i trudności pojawia się nadzieja. Zachodzą pozytywne i nieodwracalne zmiany. Nie ma powrotu do czasów Związku Sowieckiego, choć są jeszcze ludzie, którzy wspominają go z nostalgią. Kiedyś kardynał Lubomyr Huzar, mój poprzednik, powiedział, że dla współczesnych dyktatorów
18
Ukraina – dzisiaj
głodny człowiek nie jest tak niebezpieczny jak człowiek, który dba o swoją godność. Głodnego można nakarmić, ale człowiekowi, który domaga się uszanowania swojej godności, albo się ją przywraca, albo się go zabija. Nie można zmusić go do życia w państwie, w którym godność człowieka jest deptana.
I
Droga do wiary i Kościoła
Od muzyka do biskupa
K.T.: Przejdźmy teraz do spraw osobistych. Jaka była droga Księdza Arcybiskupa do wiary i Kościoła? ABP Ś.S.: Do dwudziestego pierwszego roku życia wzrastałem w Związku Sowieckim, państwie ateistycznym, gdzie publicznie nie wolno było mówić o tym wszystkim, o czym człowiek myślał. Rzeczywistość domowego ogniska była zupełnie różna od tej dziejącej się na ulicy, w szkole czy w pracy. W wieku dziewięciu lat, gdy byłem w trzeciej klasie szkoły podstawowej, zdałem sobie sprawę, że nauczycielka, mówiąc o komunistycznych ideałach, nie wierzy w to, co mówi. Pamiętam jej przestrogę, żebyśmy czasem nie powtarzali w szkole tego, o czym rozmawia się w domach, a przede wszystkim tego, co dotyczy wiary chrześcijańskiej. Zadałem sobie wtedy pytanie: dlaczego nauczycielka martwi się o sytuację 23
Dialog leczy rany
w szkole, o to, żeby jej nie ukarano, a nie martwi się o nas? Jeżeli ona nie wierzy w to, co mówi, to dlaczego ja muszę wierzyć w to, co ona mówi? Wychowanie w wierze otrzymał Ksiądz Arcybiskup w rodzinie? Wiary w Boga i modlitwy nauczono mnie w rodzinie. Moim pierwszym katechetą była babcia. Nauczyła mnie modlić się i zapoznała mnie z podstawowymi prawdami wiary chrześcijańskiej. Ona głęboko wierzyła w to, co mówiła, nie tak jak moja nauczycielka. Babcia nie bała się opowiadać o swojej wierze, przekazała mi tę wiarę, a także miłość i nadzieję. Widziałem, jak moja rodzina modli się w domu, i wiem, że to było dla niej bardzo ważne. Jeszcze do końca nie rozumiałem, o co chodzi, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że to, co mówią i robią moi bliscy, jest autentyczne, że oni naprawdę wierzą w Boga! Skąd Ksiądz Arcybiskup pochodzi? Pochodzę ze Stryja. Moi dziadkowie ze strony mamy pochodzili z wioski pod Stryjem, która nazywa się Hołobutów. Ojciec mojej mamy pochodził z Podlesia, wioski koło zamku oleskiego w zachodniej Ukrainie. Dziadek miał litewskie nazwisko Krokis. 24
Od muzyka do biskupa
Prawdopodobnie pochodził z rodziny osadników, którzy jako rodzina wojów osiedlili się tam w czasach litewsko-rusko-polskiej Rzeczypospolitej. Co ciekawe, dziadek przed wybuchem drugiej wojny światowej, w 1939 roku, został powołany do polskiego wojska i jako polski żołnierz dostał się do niemiec kiej niewoli. Moją babcię spotkał we Wrocławiu, dokąd Niemcy wywieźli ją na roboty. Z zawodu był krawcem. Po jakimś czasie został wysłany do zakładu krawieckiego, w którym szyło się mundury dla Niemców. W czasie gdy tam pracował, uszył ubrania dla siebie i dla babci, uciekli w nich potem z Wrocławia przez Kraków do Lwowa. Często opowiadali historię swojej ucieczki. Stamtąd udali się do domu rodzinnego babci pod Stryjem. Dziadka poszukiwano nie pod Lwowem, ale w jego stronach rodzinnych, w Podlesiu. Ponieważ był inwalidą, po zajęciu przez armię sowiecką tej części Ukrainy nie został wcielony do wojska; jak się wtedy mówiło – nie był „godny” tej służby. Po wojnie udało im się jakoś urządzić i w latach pięćdziesiątych, już po śmierci Stalina, przenieśli się z Hołobutowa do Stryja. W tym mieście się urodziłem i wychowywałem. Co ciekawe, po upadku komunistycznej Polski w 1994 roku dziadek dostał od wolnej Rzeczypospolitej za kampanię wrześniową 1939 roku odznaczenie oraz rentę, którą pobierał do końca życia! 25
Dialog leczy rany
Jak wyglądało wasze życie religijne w czasach komunizmu? Jak już mówiłem, to przede wszystkim dzięki dziadkom wychowałem się w wierze. W czasach komunistycznych w całej Ukrainie rodzina była tym środowiskiem, gdzie przekazywano tożsamość narodową i wiarę w Boga nowym pokoleniom. Przypomnijmy, że w czasach komunistycznych w Związku Sowieckim jakakolwiek forma wyznawania wiary łączyła się z ryzykiem szykan i prześladowań. Oczywiście nie było czegoś takiego jak możliwość chodzenia do kościoła, uczestniczenia w liturgii. Nie było mowy o normalnym życiu religijnym. Praktykowanie wiary łączyło się z wielkim ryzykiem. Moja matka była nauczycielką muzyki w szkole muzycznej w Stryju, a ojciec pracował na kolei i był odpowiedzialny za łączność radiotelegraficzną. W Związku Sowieckim kolej była instytucją strategiczną o szczególnym znaczeniu militarnym, a tym samym jej pracownicy podlegali ścisłej kontroli, gdyż mieli dostęp do różnych tajnych informacji. Dlatego tak bardzo się bali posądzenia na przykład o szpiegostwo, obawiali się utraty pracy i znalezienia się w łagrze. 26
Od muzyka do biskupa
Należało być bardzo ostrożnym. Mimo tej sytuacji odczuwałem w domu atmosferę autentyzmu, bez zakłamania i hipokryzji, które powszechnie panowały w sowieckim społeczeństwie. Także dzięki temu od młodych lat ze szczególnym zainteresowaniem przyglądałem się Kościołowi, być może również w myśl zasady, że jeśli coś jest powszechnie zabronione, to tym bardziej kusi i wzbudza ciekawość [śmiech]. Czy w tym czasie mieliście kontakt z duchownymi działającymi w podziemiu? W rodzinie mojego ojca, który pochodził z miasta Broszniów-Osada, znajdującego się obecnie w obwodzie iwanofrankowskim, mieszkała pewna siostra zakonna, członkini działającego w podziemiu Zgromadzenia Sióstr Służebnic Niepokalanej Panny Maryi. Dzięki niej, gdy byłem kiedyś na wakacjach, po raz pierwszy spotkałem się z greckokatolickim kapłanem z Kościoła podziemnego księdzem Mychajłem Kosyłą, męczennikiem za wiarę, dwukrotnie skazanym za swoją działalność na wieloletnie więzienie. Był on rektorem podziemnego seminarium duchownego. W ten sposób wszedłem w środowisko Kościoła podziemnego, gdzie wymieniano się między sobą książkami i przepisywanymi zazwyczaj ręcznie materiałami religijnymi. Bardzo mnie to intrygowało. 27
Dialog leczy rany
Zawsze też miałem dobry słuch i głos, dlatego fascynowała mnie muzyka kościelna. Wrodzony talent muzyczny? Zdolności muzyczne odziedziczyłem bez wątpienia po mamie. Zresztą muzyka od zawsze jest dla mnie ważnym elementem kontaktu ze światem. Pamiętam, że po raz pierwszy zachwyciłem się muzyką kościelną na pogrzebie mojego pradziadka w Hołobutowie. Wtedy diak, który prowadził uroczystości pogrzebowe, zaprosił mnie do odśpiewania Psałterza. Przypomnę, że zgodnie z tradycją naszego Kościoła ciało zmarłego przebywa przed pogrzebem w domu przez dwa dni i dwie noce. W tym czasie wspólnota kościelna gromadzi się przy zmarłym na modlitwach. Od pogrzebu pradziadka, kiedy śpiewałem Psałterz w języku staro-cerkiewno-słowiańskim, zacząłem uczyć się muzyki kościelnej. Mogę powiedzieć, że wtedy rozpoczęła się moja droga do kapłaństwa. Przed kapłaństwem wybrał Ksiądz Arcybiskup muzykę? Tak, ukończyłem średnią szkołę muzyczną w klasie skrzypiec. Jednak za radą rodziny nie kontynuowałem 28
Od muzyka do biskupa
studiów muzycznych, lecz podjąłem czteroletnie studia medyczne w Borysławiu. To były studia pomaturalne, według programu wojskowego, które kształciły felczerów. Po trzyipółletnich studiach zostałem powołany do Armii Czerwonej. Co prawda, po ich ukończeniu nie musiałem iść od razu do wojska i mogłem bez egzaminów dostać się na akademię medyczną, ale moi duchowi opiekunowie z Kościoła podziemnego powiedzieli, że tak czy inaczej będę musiał iść do wojska. Obawiali się, że jeżeli władze dowiedziałyby się, iż jestem diakonem albo kapłanem, to zostałbym wyrzucony z uczelni, a to mogłoby się dla mnie źle skończyć, więzieniem albo nawet śmiercią. Bywały i takie przypadki. Przełożeni z seminarium podziemnego starali się więc w ten sposób chronić kandydata do kapłaństwa. Zalecali mu, aby odbył dwuletnią służbę wojskową i tym samym nie narażał się na ewentualne prześladowania, gdyby jednak dowiedziano się, że jest klerykiem. Zrezygnowałem zatem z kontynuowania kariery medycznej i poszedłem do wojska. Mama była bardzo zła na mnie za tę decyzję, gdyż wtedy jeszcze toczyła się wojna w Afganistanie. Mama obawiała się, że tam trafię. Na szczęście tak się nie stało. Akurat miesiąc przed tym jak wzięto mnie do wojska,
29
Dialog leczy rany
armia sowiecka wycofała się z Afganistanu. Po ukończeniu służby wojskowej w 1991 roku wróciłem do domu, ale wtedy wszystko już się zmieniło. Kościół greckokatolicki wyszedł z podziemia, działało seminarium duchowne i mogłem podjąć swoją formację kapłańską. Wszystko to było zrządzeniem Opatrzności Bożej.
Spis treści
Kard. Stanisław Dziwisz, Słowo wstępne . . . . . . . . . . 5 Ukraina – dzisiaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
I DROGA DO WIARY I KOŚCIOŁA Od muzyka do biskupa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23 Muzyczna pasja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31 Powołanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 Argentyna – pod skrzydłami kardynała Bergoglia . . . 45 Najmłodszy patriarcha . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 50
II KOŚCIÓŁ Skąd Kościół greckokatolicki? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Arcybiskup Szeptycki – ojciec Kościoła i narodu . . . 64 Kościół męczenników . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 82 Pojednanie czy konfrontacja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 Łacinnicy i grekokatolicy na Ukrainie . . . . . . . . . . . . 106
197
Dialog leczy rany Dialog ekumeniczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127 Relacje z rosyjskim prawosławiem . . . . . . . . . . . . . . . 138 Piękno Kościoła greckokatolickiego . . . . . . . . . . . . . . 153 Kościół wobec wyzwań współczesnego świata . . . . . 177 Źródła ilustracji na wkładce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195