Literacka zagadka roku
Maryla Szymiczkowa
Tajemnica Domu Helclów Nie jestem pewien, co tu jest dla czego tłem: czy XIX-wieczny Kraków dla misternej i zabawnej intrygi kryminalnej, czy też owa intryga dla arcyszczegółowo odtworzonego XIX-wiecznego Krakowa i jego socjety. Jestem natomiast pewien, że to pyszna lektura.
Michał Rusinek
Tajemnica domu_MSP.INDD 2
2015-06-10 13:47:53
Maryla Szymiczkowa
Tajemnica Domu Helcl贸w
Krak贸w 2015
Tajemnica domu_MSP.INDD 3
2015-06-10 13:47:53
Copyright © by Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński Projekt okładki Paweł Panczakiewicz/PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN Fotografia na pierwszej stronie okładki Copyright © Marvin Koner/CORBIS Fotografia autorów na IV stronie okładki Copyright © Szymon Szcześniak/LAF Redakcja Marianna Sokołowska Korekta Donata Lam Joanna Bernatowicz Opieka redakcyjna Przemysław Pełka Agata Pieniążek Łamanie Regina Wojtyłko
ISBN 978-83-240-3505-2 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2015 Druk: Colonel
Tajemnica domu_MSP.INDD 4
2015-06-10 13:47:53
Minęła ze trzy idące w różnych kierunkach szarytki – jedna prowadziła pod ramię zniedołężniałą staruszkę; wszystkie one wydawały się jej drobne i słabe, choć wiedziała, że między zakonnicami trafiały się i silniejsze od niejednego mężczyzny. Nagle usłyszała za sobą energiczne kroki; odwróciła się i stanęła oko w oko z przełożoną Domu, matką Jadwigą Zaleską: niewysoką, pulchną, z twarzą życzliwą może, ale z gruba ciosaną i tym krąglejszą, że ocienioną szerokim, bialutkim kornetem. – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, matko. – Na wieki wieków. – Zakonnica wyraźnie gdzieś się śpieszyła, ale przystanęła z grzeczności. – Czemu zawdzięczamy wizytę tak miłego gościa? – Przyszłam porozmawiać z siostrą Alojzą o fantach na loterię na rzecz dzieci skrofulicznych. – Pięknie, pięknie. Bóg dopomoże, bo i cel szczytny. – O, tyle u nas dobroczynności ostatnio… jedni fundują wspaniałe przybytki, jak państwo Helclowie czy książę Lubomirski, inni, jak ja, zwykłe szaraczki… – Ach, ten Lubomirski… – żachnęła się zakonnica. – Dzieło może i piękne, ale ta kopuła… – ściszyła głos – kiedy nasza matka Juhel pisała do pani Helclowej jeszcze z Francji, to od razu wspomniała o Pałacu Inwalidów. I proszę, mamy tę piękną kaplicę, nakrytą kopułą iście paryską albo florencką, sprowadzoną aż z frydlandzkiej huty… a tu, jak na złość, ledwie pięćset sążni dalej budują kolejną. – Matko, doprawdy, nie ma o co kopii kruszyć. Raz, że to wszystko przecież zostaje w rodzinie, bo i tam szarytki, a dwa – tu profesorowa ściszyła głos – książę zostawił znacznie mniejsze kapitały, co widać i po samym gmachu. Tu kaplica niemalże wolno stojąca, jak osobny kościół, wysoka, – 31 –
Tajemnica domu_MSP.INDD 31
2015-06-10 13:47:54
smukła, a tam tylko kopuła do dachu przyklejona. Ani proporcji, ani urody. – Ach – uśmiechnęła się promiennie matka – najważniejsze, że wszystko na chwałę Bożą i wspomożenie ubogich chłopców, dzieciątek naszych, które poznają bezgraniczną miłość Przedwiecznego i wartość ciężkiej pracy. Nic to – zmarszczyła brwi, najwyraźniej przypomniawszy sobie o jakimś nieprzyjemnym obowiązku – czas na mnie. Siostra Alojza powinna być na piętrze – i ruszyła przed siebie energicznie, aż zafurkotały szerokie rękawy habitu. Dopiero teraz profesorowa, obrzuciwszy wzrokiem szeroki korytarz, uświadomiła sobie, że coś tu nie gra; szarytki, owszem, zawsze były oddane chorym, ale nie można powiedzieć, żeby zwijały się jak w ukropie; chodziły niespiesznie, lekko skłaniały główki w kornetach, a jeśli podawały szklankę wody albo bandażowały rękę, zawsze robiły to w tempie powolnym, kontemplacyjnym. Tymczasem te, które minęła wcześniej, poruszały się zdecydowanie zbyt prędko, nerwowo, łącznie z suchą, kościstą zakonnicą, która prowadziła z trudem nadążającą za jej krokami staruszkę. Coś nadzwyczajnego musiało wydarzyć się w Domu Helclów – czyżby planowana wizytacja którejś damy z Towarzystwa Dobroczynności? Za niespełna miesiąc Jego Eminencja będzie otwierał Schronisko Lubomirskiego; może zamierza odwiedzić przełożoną Domu i ustalić jakieś szczegóły? Tego Zofia Szczupaczyńska musiała się dowiedzieć jak najprędzej. Na szczęście po schodach schodziła właśnie – a raczej: staczała się jak piłeczka ze stopnia na stopień, nie, przeskakując po dwa stopnie – siostra Alojza. – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus… – …na wieki wieków amen, pani profesorowo, na wieki wieków amen! – wysapała zakonnica. Tak, ona też była zmieszana; stanęła, ale zdawało się, że różne części jej ciała chcą dalej poruszać się w rozmaitych – 32 –
Tajemnica domu_MSP.INDD 32
2015-06-10 13:47:54
kierunkach. Tylko oczy wpatrywały się w gościa nieruchomo, pełne napięcia. Inna sprawa, że Alojza od dziecka cierpiała na wytrzeszcz i zawsze zdawało się, że ogląda świat z mieszaniną fascynacji i niezrozumienia; a nawet – zważywszy, że do wytrzeszczu oczu dochodziły jeszcze nieco wystające siekacze – trwogi. – Ja właśnie do siostry. Tym razem po prośbie. – Po prośbie? Ach… – Alojza rozejrzała się na boki z napięciem, jakby szukając wzrokiem czegoś, co mogłoby wyręczyć ją w tej rozmowie – …a w kancelarii akurat… do kancelarii… nie da się… nie sposób… może innym razem? Nie… – uświadomiła sobie, że nie wypada jej pozbyć się w taki sposób profesorowej – może przejdziemy do ogrodu? – Nie chciałabym siostry kłopotać – odparła Szczupaczyńska, co znaczyło oczywiście, że nie zamierza o poważnych sprawach rozmawiać gdziekolwiek, pod pierwszym lepszym klonem czy jesionem, lecz tak jak należy, w kancelarii zakładu. – Ależ skądże… parę słów możemy nawet i tutaj… jeśli pani profesorowej to nie przeszkadza. Cóż, nikt nie mówił, że krzewienie dobroczynności w Krakowie to rzecz lekka, łatwa i przyjemna. – Pomagam przy organizacji loterii fantowej na rzecz dzieci skrofulicznych – rozpoczęła Szczupaczyńska z wyraźną niechęcią, że przyjmuje się ją w korytarzach, jak byle dostawcę. – Pamiętam, że mają tu siostry znakomicie wyposażone warsztaty. Może udałoby się poprosić pensjonariuszy o dary serca, które później z takim pożytkiem zostałyby rozlosowane… Może szopki, może jakieś ładne koszyczki, hafty… – na chwilę zawiesiła głos, by przyjrzeć się jednemu z ogrodników, który wbiegł przez główne wejście i ostukawszy z butów błoto z sobotniego deszczu, zaaferowany poleciał na piętro. – Nie, dość tego – urwała tak ostro, że siostra Alojza aż podskoczyła. – Dość tego – powtórzyła tonem nieznoszącym – 33 –
Tajemnica domu_MSP.INDD 33
2015-06-10 13:47:54
sprzeciwu – czy wyjaśni mi siostra, o co tu chodzi? Co to za bieganina? Arcybiskup jedzie? Matka generalna? Przybywa jakiś wyjątkowy pensjonariusz? – Wyjdźmy jednak na pole – szepnęła ostrożnie zakonnica – tam spokojniej. Skręciły w korytarz, stamtąd przeszły przez boczne drzwi, po schodkach i dalej, wzdłuż boku kaplicy, aż do ogrodu rozciągającego się pomiędzy skrzydłami gmachu. Ach, te niskie, młode drzewka, trawniczki, ławeczki, klomby, alejki – we wszystkim tym Szczupaczyńska widziała kolejne ordynarne demonstracje połączonych fortun Helclów i Treutlerów, którzy nawet w ogrodzie musieli się popisywać swoją rozrzutnością, choć przecież można tu było zrobić warzywnik, a w miejscu obecnego warzywnika wystawić dochodowe kamienice. Przysiadły obie na ławce – Szczupaczyńska: wyprostowana, z uniesionym podbródkiem, z dłonią wspartą na parasolce wbitej w świeżo gracowaną ścieżkę, i Alojza: przygarbiona, skurczona. Nawet stąd znać, że w Domu coś buzuje, kipi; poruszały się firanki, postaci przemykały chyłkiem. – Zatem? – Och, to nic takiego – usiłowała zbagatelizować sprawę siostra Alojza, ale bagatelizowanie nie idzie w parze z wytrzeszczem, więc wydawało się, poniekąd słusznie, że bagatelizuje desperacko – ot, zgubiła nam się pensjonariuszka. To częste. – Częste? – uniosła brwi Szczupaczyńska, wyraźnie zirytowana tym, że zakonnica usiłuje przed nią coś zataić – i co, po prostu na jej miejsce bierzecie kogoś nowego? A jak się jednak znajdzie, to dla niepoznaki przerabiacie na sznycle? Siostra Alojza obrzuciła ją spojrzeniem, w którym w równych proporcjach mieszało się niedowierzanie i lęk, że to jednak rzeczywiste podejrzenie. – Nie, skądże, szukamy. One zwykle odnajdują się w miarę szybko. I to zawsze te same: te, którym starość już – 34 –
Tajemnica domu_MSP.INDD 34
2015-06-10 13:47:54
nieco w głowach pomieszała. Jedna, gdzieś z Krowodrzy, na wsi chowana, zawsze siedziała w stajni, zakryta słomą. Inna myszkowała w spiżarni i tam, najedzona, zasypiała, z pajdką chleba w ręce. Młodsi, rekonwalescenci – uniosła wzrok ku niebu – wymykają się czasami wieczorem w sprawach bezbożnych i zawsze to najlepszy znak, że już odzyskali zdrowie. Ale tym razem… – …tym razem się nie znalazła? – Ano nie. Więc matka Zaleska wezwała do pomocy i kucharki, i ogrodników, i te siostry, które akurat nie muszą się nikim opiekować, a nawet służące z górnego piętra… a, bo ja nie powiedziałam… ta pani, co przepadła… to ona nie tylko z głową ma wszystko w porządku… – tu rzuciła spojrzenie pełne szacunku – ona jest z górnego piętra!
– 35 –
Tajemnica domu_MSP.INDD 35
2015-06-10 13:47:54
zbrodnia w stylu vintage Profesorowa Pr rof o es e orrow o a Sz SSzczupaczyńska c up cz pacczyyńsska am ma a ty tysi tysiąc siiąc ą spraw na gł głow głowie. owie ie. Muusi pamiętać pam amię ięęta taćć o pulardzie pula pu lard la rrd dziie na na oobiad, b ad bi d, ni nniee za zzapomnieć pomnieeć o kupieniu kupi ku pien enniu Musi winna a przeciwko prz r ec eciw iwko ko cholerze, c hoole lerz rze, rz e sprawdzić, e, spr p aw awdz d ićć, czy dz c y nowa cz now słu użą żąca wina służąca dobr do brze w br ycczy z śc ściłiłła srebra. srreb e ra a. I jednocześnie jedn je dnocze zeeśn śnie i potwornie potwo woorn rnie ie ssię ię nudzi. nud udzi zi.. dobrze wyczyściła Krrak a ów ww1 8 3 ro 89 rroku ku nnie ie oob b tuje b tuj u e w atrakcje. atra at rakc k je. Kraków 1893 Kiieed dy wi w ęc p ęc rzyp rz y ad yp a kiiem d o iaduuje ssię, ow ięę, że ż w ssłynnym ł nnnym ły y D omuu om Kiedy więc przypadkiem dowiaduje Domu Heellccló lów w zaginęła z giinę za nęła ł jjedna ła ed dnna azp e sjjon en o ar ariu iuusz szek e , za ek aczyn yna dz dzia ała łać. ć. Helclów pensjonariuszek, zaczyna działać. wrod odzo od zooną ąd occieekl kliw iwoś iw o ci oś c ą – niek ektó tórz rzyy mo moglib iby ją nnazwać azwa az w ć wa Z wr wrodzoną dociekliwością niektórzy mogliby w wś c bs ci b tw wem – rrozpoczyna ozpo oz pooczzyn y a śl śśledztwo. edztwo ed wo. wścibstwem Kr rym y in inał nałł SSzymiczkowej zyymi m czzkoowe wej to zas aska aku kują jący c p astisz as sz lliteracki, ititer errac a ki ki, kt kktóry óryy Kryminał zaskakujący pastisz d do w dzzi,, żżee w mi wo mies eszc es z za zc zańs ń ki ńs kim m św świe ieeci ciee pa ani Dul u skkie iejj jest m ieejs jsce c ce dowodzi, mieszczańskim świecie pani Dulskiej miejsce n ssensacyjną na e sa en sacy cyjn cy jnną af jną afer erę. er ę. aferę. M Ma ryla ry ryla a SSzymiczkowa, zy ymi micz c ko cz kowa w , wd wa dow wa po p renu re nume m ra me ato t rz rzee „Przek ekro roju”” Maryla wdowa prenumeratorze „Przekroju” w tw twar arrde d j op pra rawi wie, wi e, kkrólowa r loowa ró w p isch is chin ch inge in g ra ge ra,, ni nniegdysiejsza egdy eg dyysi siej e sz ej sza a twardej oprawie, pischingera, g gw i zd ia zda a Pi Piwn wnic wn iccy po od Ba Bara ra ana n mi i kkorektorka orek or ekkto tork rka a w „T „Tyg yg god o ni n ku gwiazda Piwnicy pod Baranami „Tygodniku Po ows w ze z ch chny nyym” m . Dz ziśś ccoo ni nied e ziiel ed elęę po p ssumie umie um iee w M a iack ar ckim im Powszechnym”. Dziś niedzielę Mariackim możn mo żnna ją ą sspotkać p tk po tkać aćć nna a ka kkawie w e u No wi Nowo wooroola la,, a wi w eczo z ra r mii można Noworola, wieczorami do nniedawna ieda ie dawn da wna wn a w No N w j Pr we PProwincji. owin ow i cj in c i. Nowej
Marylę Szymiczkową powołali do życia literaci: JJacek acek D Dehnel eh hnel (ur (ur. u . 1980)) – pisarz, poeta, a
tłtłumacz. łum umac a z. Pro ac owadzi blog ga po poświęco conego Prowadzi bloga poświęconego m mi ędzy ęd z wojeennemuu tabl zy loidowi wi kry ymina alnnem e u międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „T Tajjny D etektyw”. et „Tajny Detektyw”.
Piotr P iotr TTarczyński arczyński (ur. 1983 1983) 3) – tłtłumacz, łum umacz, z, hiisttor o yk yk,, amerykanista. amerykan a issta. Krakus Krakkus od d pokole eń, historyk, pokoleń, d dziesięciu dzi zies esięciu lat na emigracji emi m gracji w Warszaw wie.. od Warszawie. Cena Ce Cen e a3 36,90 6,, 0 zzłł 6,9