SPIS TREŚCI SŁOWO WSTĘPNE.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Część pierwsza: K O L E J N Y P R Z E Ł O M W S O C J O L O G I I Rozdział I: „Trzecia socjologia”.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Trzy socjologie .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Metafora przestrzeni międzyludzkiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zamysł książki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Na ramionach olbrzymów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział II: Korzenie europejskie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Geometria społeczna – Georg Simmel (1858–1918).. . . . . . . . . . Fenomenologia relacji – Alfred Schütz (1899–1959).. . . . . . . . . . Figury i figuracje – Norbert Elias (1897–1990) .. . . . . . . . . . . . . Rozdział III: Korzenie amerykańskie.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Interakcja symboliczna – George H. Mead (1863–1931) i Herbert Blumer (1900–1987).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Teatr interakcyjny – Erving Goffman (1922–1982).. . . . . . . . . . . Konteksty relacji społecznych Jonathana H. Turnera (ur. 1942).. . Łańcuchy interakcyjne – Randall Collins (ur. 1941).. . . . . . . . . . .
19 21 27 32 33 39 42 46 50 55 57 66 73 79
Część druga: P R Z E S T R Z E Ń M I Ę D Z Y L U D Z K A Rozdział IV: Relacje społeczne i przestrzeń międzyludzka.. . . . . . . . Ogólny model relacji międzyludzkiej.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kryteria różnorodności. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Typowe kształty relacji.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krystalizacja i atrofia relacji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział V: Relacje moralne i przestrzeń moralna . . . . . . . . . . . . . . Sześć relacji moralnych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Przestrzeń moralna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział VI: Przyjaźń i guanxi: złożone relacje moralne.. . . . . . . . . Przyjaźń: czysta relacja autoteliczna.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Guanxi: przyjaźń i interesy razem.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
89 91 98 120 142 147 149 153 199 201 214
8
Rozdział VII: Konfiguracje przestrzeni międzyludzkiej. . . . . . . . . . . Przestrzeń międzyludzka prywatna w danym momencie czasu.. . . Przestrzeń międzyludzka grupowa w danym momencie czasu. . . . Przestrzeń międzyludzka indywidualna w zmienności. . . . . . . . . . Przestrzeń międzyludzka grupowa w zmienności.. . . . . . . . . . . . . Przestrzeń międzyludzka w perspektywie historycznej.. . . . . . . . . Przestrzeń międzyludzka w naszych czasach.. . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział VIII: Przestrzeń międzyludzka jako locum podmiotowości społecznej.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Model stawania się społeczeństwa .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Mechanizm społecznego stawania się.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Od mikropraktyk do makroobiektów społecznych.. . . . . . . . . . . . Oddolne zmiany systemowe.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zmiana norm społecznych.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Cenna odmiana podmiotowości: innowacyjność. . . . . . . . . . . . . . Przestrzeń międzyludzka w pracy a podmiotowość. . . . . . . . . . . .
219 222 231 236 242 244 249 253 255 257 260 261 266 269 273
Część trzecia: K A P I T A Ł S P O Ł E C Z N Y Rozdział IX: Przestrzeń międzyludzka jako kapitał.. . . . . . . . . . . . . Pojęcie kapitału.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kapitał ludzki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Prekursorzy idei kapitału społecznego .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
279 281 282 286
Późniejsze ujęcia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział X: Korzyści z kapitału społecznego.. . . . . . . . . . . . . . . . . . Kapitał indywidualny.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Kolektywny kapitał społeczny.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Badania empiryczne kapitału społecznego.. . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozdział XI: Prawidłowości funkcjonowania kapitału społecznego.. . Ekspansja i rozpad kapitału społecznego.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . Dysfunkcje kapitału społecznego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
292 297 299 309 309 317 325 328
Na zakończenie: OSIEM TEZ.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 331 Bibliografia.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 337
Rozdział I
„TRZECIA SOCJOLOGIA”
Trzy socjologie Nauka często posługuje się metaforą (Leatherdale 1974). Analogia do jakiejś innej dziedziny niż badana jest szczególnie użyteczna w nauce młodej, w której nie są jeszcze rozstrzygnięte podstawowe pytania ontologiczne na temat jej przedmiotu. Kiedy w pierwszej połowie XIX wieku rodzi się socjologia, jej pierwsi twórcy – August Comte i Herbert Spencer – stają wobec pytania: „Czym jest społeczeństwo?”, ten nowy, szczególny przedmiot naukowych zainteresowań. I po odpowiedź sięgają do biologii, nauki nieźle już w tym czasie rozwiniętej. Sugestywna analogia organiczna każe postrzegać społeczeństwo jako swoisty organizm: całość złożoną z wielości elementów, organów, tkanek, ściśle ze sobą powiązanych i podlegających ciągłemu procesowi wzrostu, różnicowania się, artykułowania struktur i funkcji. Warto zauważyć, że stosowane do opisania takiego podejścia określenie „ewolucjonizm społeczny” nie ma wiele wspólnego z ewolucjonizmem w biologii, zapoczątkowanym przez Karola Darwina (Darwin 1972 [1859]). Wzrost społeczeństwa to dla Spencera proces rozwoju (postępu) ludzkości, dziś powiedzielibyśmy: społeczeństwa globalnego, a więc pojedynczej, aczkolwiek ogromnej całości, unikalnego przypadku w znanym nam kosmosie, od stadiów pierwotnych do współczesnych. Taki proces rozwoju opisywały prawa rozwoju społeczeństwa, na przykład przechodzenia od „społeczeństwa militarnego” do „społeczeństwa industrialnego” (Spencer 1969 [1874–1885]). Darwin natomiast badał proces zmienności i rozwoju gatunków, czyli wielkich populacji osobników, i formułował prawidłowości
22
Część pierwsza: Kolejny przełom w socjologii
stochastyczne. To zupełnie odmienna teoria. Jeszcze większym absurdem jest określanie Spencera mianem „darwinisty społecznego”, wobec faktu, że pierwsze sformułowanie koncepcji ewolucji społecznej opublikował dwa lata przed Darwinem, w roku 1857, w artykule pt. Progress: Its Law and Cause w czasopiśmie „Westminster Review”. Spenceryzm i darwinizm to po prostu dwie różne teorie traktujące o czymś innym. Niemal sto lat później Talcott Parsons i przedstawiciele szkoły strukturalno-funkcjonalnej uogólniają tę perspektywę, wprowadzając pojęcie systemu społecznego i rozwoju społecznego (Parsons 1951, Levy 1966). Organizm społeczny, zwany teraz systemem społecznym, to dla tych autorów całość, której właściwości i prawidłowości są niesprowadzalne do cech składników, komórek, w tym przypadku jednostek ludzkich. Przeciwnie, jednostki są podporządkowane wymogom funkcjonalnym całości, potrzebom czy imperatywom systemu, na które odpowiedź stanowią swoiste struktury – formy organizacyjne, role społeczne lub instytucje. Całość ma swoiste cechy, swoisty modus operandi, swoiste prawidłowości rozwoju (Sztompka 1974). Naczelną z nich jest tendencja do równowagi, utrzymywania, a w razie zaburzeń – przywracania equilibrium systemu. Konkretnym wyrazem takiej równowagi systemowej jest wspólnota wartości, consensus aksjologiczny. Zadaniem socjologii jest wykrycie praw społecznych sui generis, praw – jak powiadał Comte – społecznej statyki i społecznej dynamiki odnoszących się do społeczeństwa jako swoistego i niesprowadzalnego do niczego innego bytu. Późniejsi filozofowie nauki nadali nazwy tym założeniom metateoretycznym: jest to ontologiczny holizm i metodologiczny antyredukcjonizm lub emergentyzm. A rozwojową wizję zmian społecznych jako w pełni zdeterminowanych, koniecznych, zachodzących niezależnie od woli członków społeczeństwa i zmierzających do doskonałego społeczeństwa przyszłości poddał krytyce Karl Popper, traktując ją jako odmianę „historycyzmu” (Popper 1960). Klasycy socjologii odnosili pojęcie organizmu czy systemu do społeczeństwa ludzkiego w największej, abstrakcyjnej skali – do ludzkości po prostu (społeczeństwa globalnego). Później, gdy w socjologii zapanowała orientacja „metodologicznego nacjonalizmu” (Beck 2006), organiczny
Rozdział I: „Trzecia socjologia”
23
czy systemowy charakter przypisywano także mniejszym całościom, państwom narodowym. „Społeczeństwem” było społeczeństwo niemieckie, francuskie, polskie itp. – w zależności od narodowości autora, który je badał. To ono stanowiło organiczną całość, ono – jak sądzono – rozwijało się ekonomicznie, politycznie, cywilizacyjnie zgodnie z prawidłowościami społecznego rozwoju, nieuchronnie w postępowym kierunku. Orientacja systemowa i rozwojowa jest reprezentowana w socjologii do dzisiaj, choć nie ma już statusu monopolistycznego czy dominującego. Występuje na przykład w wielu analizach i teoriach globalizacji, postępu technologicznego czy cywilizacyjnego, a także w teorii modernizacji czy neomodernizacji. Ze względu na to, że była chronologicznie pierwsza, nazywam ją „socjologią pierwszą”. Nie w tym sensie jednak, w jakim w naukach przyrodniczych mówi się o następstwie paradygmatów, z których kolejny unieważnia i zastępuje wcześniejszy (Kuhn 1962). Socjologia pozostaje do dzisiaj nauką wieloparadygmatyczną, w której koegzystują liczne orientacje teoretyczno-metodologiczne, wśród nich także „socjologia pierwsza”. Nie ma ona już jednak – jak w XIX wieku – pozycji dominującej. Utraciła ją na rzecz innych perspektyw. I tak pod koniec XIX wieku dokonuje się w socjologii przełom. Jego ojcem jest Max Weber. W tle jego koncepcji można dostrzec przyjętą implicite metaforę z fizyki: poszukiwanie „atomu” społecznego, najmniejszego, fundamentalnego składnika społeczeństwa. Tym składnikiem jest dla Webera działająca jednostka, ten późniejszy bohater anglojęzycznej socjologii – social actor. Nawet tak niezwykle złożone całości, jak nowoczesny kapitalizm, okazują się emanacją działań przedsiębiorczych, organizacyjnych, inwestycyjnych, motywowanych „duchem kapitalizmu” zrodzonym z etyki protestanckiej (Weber 1958 [1904]). Kapitalizm powstał, gdy rozwijająca się technika postawiła do dyspozycji wytwórców nowe możliwości produkcyjne, które zdecydowali się wykorzystać ludzie przejęci religijną ideą służby Bogu poprzez zdyscyplinowaną, intensywną pracę, skromny tryb życia, oszczędzanie, inwestowanie i szukanie potwierdzenia łaski Bożej i predestynacji do zbawienia w sukcesie ekonomicznym tu, na Ziemi.
24
Część pierwsza: Kolejny przełom w socjologii
Takie podejście uległo w pracach Webera uogólnieniu. Społeczeństwo zostało przedstawione jako nic innego, tylko konglomerat takich działań jednostkowych, a zadanie socjologii zdefiniowano jako ich wnikliwą analizę i „rozumiejącą interpretację” (Weber 2011). Tak jak nie ma społeczeństwa poza czy ponad działającymi jednostkami, tak samo nie ma jakichś „praw historii”, ponadludzkich tendencji rozwojowych niezależnych od ludzi. Historia nie ma założonego z góry kierunku ani koniecznej logiki, lecz jest produktem aktywności ludzkiej, efektem ludzkich decyzji i wyborów. Wszelkie prawidłowości i prawa społeczne dotyczyć więc muszą poziomu ludzkich działań. Późniejsi filozofowie nauki nadali takim metateoretycznym założeniom nazwy: ontologiczny indywidualizm i metodologiczny redukcjonizm, a w odniesieniu do zmian historycznych – posybilizm, czyli podejmowanie wyborów w ramach zastanych możliwości. W socjologii XX wieku takie podejście było reprezentowane szeroko w różnych wariantach i zachowuje wpływy do dziś. Na przykład George Homans usiłował wyjaśnić wszystkie złożone fenomeny społeczne – władzę, nierówności społeczne, zmiany społeczne – przez pięć zasad psychologii behawiorystycznej (Homans 1961), a James Coleman wywodził wszelkie formy i mechanizmy makrospołeczne z założenia racjonalności ludzkich działań (Coleman 1990). Podobne aspiracje odnajdziemy w skrajnych sformułowaniach niektórych przedstawicieli „szkoły racjonalnego wyboru” (Elster 1989, Hardin 2002). Skrajności redukcjonizmu nie ulegają natomiast teoretycy podejmujący wątek hermeneutyczny i wnikający śladem Webera coraz głębiej w anatomię indywidualnych działań (Joas 1996), a także badacze zmian społecznych i historycznych, którzy rozwijają koncepcję tworzenia historii, podmiotowości historycznej, strukturacji (Giddens 1984), morfogenezy (Archer 1988). Biorąc pod uwagę chronologię, określam taką tradycję teoretyczną mianem „socjologii drugiej”. I znów trzeba podkreślić, że taka orientacja teoretyczno-metodologiczna rozwija się żywo nadal i ciągle przynosi nowe, ważne konstatacje. Skoro „socjologia pierwsza” ze swoją analogią do organizmu nakazywała badać całości społeczne, systemy, a „socjologia druga”, sugerując
Rozdział I: „Trzecia socjologia”
25
się implicite analogią do atomu, chciała skupić się na analizie działań jednostek, najmniejszych elementów, mogłoby się zdawać, że wszystkie możliwe podejścia zostały wyczerpane. Czy jest bowiem coś jeszcze, jakiś jeszcze inny aspekt społeczeństwa? Otóż jest jeszcze trzecia możliwość. Dostrzegł ją w epoce klasycznej Georg Simmel, zapożyczając trzecią z kolei metaforę z matematyki, a ściślej: z geometrii. Jednostki ludzkie nie są izolowane, autonomiczne, samoistne, lecz wchodzą z sobą w rozmaite relacje, które przybierają różne kształty, formy społeczne. I tak jak geometria bada formy przestrzenne i ustala ich prawidłowości w zupełnej abstrakcji od materialnych substratów, w których się te formy przejawiają (mówi o okręgach, a nie o okrągłych stołach; o trójkątach, a nie o trójkącie bermudzkim), tak samo socjologia może abstrahować i od konkretnych ludzi, i konkretnych całości społecznych, a skupić się na formach relacji międzyludzkich – identyfikować je, klasyfikować i odkrywać ich prawidłowości, tworząc swoistą „geometrię społeczną” (Simmel 1950, 1964, 1971, 1975). Akcent zatem pada nie na całość, nie na elementy, ale na relacje między elementami. Formy społeczne mogą się realizować zarówno w makroskali, jak i mikroskali społecznej; relacje występować mogą zarówno między całościami społecznymi – grupami, organizacjami, instytucjami, państwami – jak i między jednostkami. W badaniach stosunków międzynarodowych na przykład wskazuje się na takie formy, jak współpraca, konkurencja, konflikt, sojusze, integracja, izolacja, dwubiegunowość, hegemonia, pokojowe współistnienie itp. Ale Simmela jako socjologa nie to interesowało. Badał relacje fundamentalne dla socjologii, to znaczy relacje międzyludzkie. I dzisiejsza recepcja jego idei w nurcie, który określę jako „trzecią socjologię”, idzie w takim właśnie, mikrosocjologicznym kierunku. Ale nie znaczy to, że ogranicza problematykę socjologii do jednej tylko jej subdyscypliny, socjologii małych struktur czy grup społecznych. Zmierza natomiast do pokazania, że wszelkie zjawiska społeczne, także skali mezzo (średniej) czy makro (najbardziej złożone), wywodzą się ostatecznie z tego, że jacyś ludzie wchodzą ze sobą w jakieś relacje. Nie redukują się do tego, ale właśnie wywodzą, bo w wyniku coraz większego komplikowania się
26
Część pierwsza: Kolejny przełom w socjologii
sieci takich relacji utrwalają się struktury, organizacje czy instytucje wpływające zwrotnie na działania, stanowiąc ich ramę, ograniczenia i udogodnienia. Przykład to normy społeczne czy wartości kulturowe, będące krystalizacją długotrwałych, powtarzalnych praktyk, które raz utrwalone i podzielane w danej społeczności zwrotnie oddziałują na praktyki, uzyskując wobec działań „moc przymuszającą”, o której pisał w teorii faktu społecznego Émile Durkheim (1968). Późniejsi filozofowie określili metateoretyczne założenia obecne już w koncepcji Simmela mianem relacjonizmu ontologicznego, któremu towarzyszy relacyjny metodologiczny redukcjonizm: teza mówiąca, że cechy i prawidłowości społecznych całości dają się wywieść z konfiguracji jednostek, a cechy i prawidłowości działań jednostkowych – z lokalizacji jednostek w sieciach relacji międzyludzkich. W aspekcie dynamicznym łączy się z tym teza procesualizmu, wskazująca na nieustanną zmienność takich konfiguracji czy sieci, która sprawia, że społeczeństwo nie jest w istocie stabilnym bytem, ale swoistym procesem, nie istnieje, lecz nieustannie się staje. Podejście to znalazło bardzo wiele różnorodnych wcieleń w XX wieku. Już w pierwszej połowie stulecia oryginalne i wpływowe okazały się idee George’a Herberta Meada (1975), którym jego uczeń, Herbert Blumer, nadał miano „symbolicznego interakcjonizmu” (Blumer 1986). Z kolei do nurtu tego perspektywę filozofii fenomenologicznej wprowadził Alfred Schütz (1970). W połowie wieku drobiazgowe, wnikliwe i niezwykle odkrywcze analizy „porządku interakcyjnego” przedstawił w wielu pracach Erving Goffman (1967, 1969, 2000, 2008, 2010, 2011), którego koncepcje zyskały nazwę „teorii dramaturgicznej”. Dopiero pod koniec stulecia odkryto, pisane znacznie wcześniej, prace Norberta Eliasa, który nadał analizom mikrosocjologicznym wymiar dynamiczny, przedstawiając nie tyle formy czy figury życia społecznego, ile „figuracje”, czyli wytwarzanie się i reprodukowanie relacji międzyludzkich w ciągłych działaniach jednostek wobec siebie (Elias 2008). Na przełomie stulecia w głównym nurcie teorii socjologicznej dokonał się zwrot. Dwóch autorów znanych ze swoich ważnych prac makrosocjologicznych przedstawiło koncepcje
Rozdział I: „Trzecia socjologia”
27
mieszczące się wyraźnie w nurcie mikroanaliz trzeciej socjologii. Jonathan Turner dokonał analizy kontaktów (spotkań) twarzą w twarz jako zakorzenionych w szerszym porządku norm i wartości społecznych, uznanych ról, wyróżnionych pozycji strukturalnych czy nawet usytuowań przestrzennych (Turner 2002). A Randall Collins wyszedł poza analizy pojedynczych relacji, pokazując ciągłość i wiązanie się ze sobą wielu „łańcuchów interakcyjnych” (Collins 2004). Tych siedmiu autorów uważam za klasycznych prekursorów i twórców trzeciej socjologii, tradycji teoretycznej, która zyskuje coraz większe uznanie. Ich wkład do tej tradycji przedstawię szczegółowo w dalszej części książki. W tym punkcie wypada tylko wspomnieć, że na szybki rozwój trzeciej socjologii wpłynęło dostrzeżenie na początku XXI wieku nowego obszaru tematycznego i przedmiotowego – socjologii życia codziennego (Sztompka, Bogunia-Borowska 2008). Autorzy podejmujący badania różnych kontekstów, w których toczy się życie codzienne – rodziny, pracy, konsumpcji, rozrywki, religii, choroby, rekreacji itp. – nie mogli nie zauważyć, że we wszystkich tych dziedzinach najważniejsze są relacje międzyludzkie, a konteksty te różnią się między sobą przede wszystkim charakterem tych relacji (kto w nich uczestniczy i na czym polega odniesienie do innych). Trzecia socjologia odnajduje własny teren badawczy, swoiste metody i modele pojęciowe w socjologii życia codziennego. A socjologia życia codziennego zyskuje szansę porzucenia czysto opisowej, anegdotycznej maniery narracji poprzez zakorzenienie w mocnych, metateoretycznych założeniach trzeciej socjologii. Ten szczególny mariaż otwiera przed socjologią nowe szanse poznawcze.
Metafora przestrzeni międzyludzkiej Wróćmy do metafor. Pierwsza socjologia odwoływała się do analogii organicznej i traktowała społeczeństwo jako nieredukowalną całość; druga socjologia nawiązywała do idei atomu, cząstki elementarnej społeczeństwa, i odnajdywała ją w działaniach ludzkich; trzecia socjologia czerpała
28
Część pierwsza: Kolejny przełom w socjologii
inspirację z geometrii i kładła akcent na czyste formy międzyludzkich stosunków. Dla tej wersji trzeciej socjologii, która wiąże się z socjologią życia codziennego, proponuję metaforę „przestrzeni międzyludzkiej”. Natrafiłem na nią wśród „myśli nieuczesanych” Stanisława Jerzego Leca, który w epoce podboju kosmosu zastanawia się: „A kiedy człowiek pokona wreszcie przestrzeń międzyludzką?” (Lec 1966: 111). Używa również podobnych metafor – „międzyludzka przestrzeń dialogu” i „przestrzeń obcowania z drugim” – Józef Tischner (2006: 147 i 237). Pojęcie przestrzeni międzyludzkiej oddaje doskonale tę intuicję, która towarzyszy antropologii filozoficznej, filozofii społecznej i socjologii od czasów starożytnych, że człowiek jest istotą społeczną. Oznacza bowiem, że po pierwsze, ludzie zawsze żyją i działają w otoczeniu innych, w jakichś relacjach z innymi – realnych, wyobrażonych czy nawet wirtualnych – ale nigdy osobno. „Jest faktem naszej ludzkiej natury – pisze Erving Goffman – że nasze życie codzienne upływa w bezpośredniej obecności innych ludzi” (Goffman 1983: 2). Od urodzenia do śmierci otaczają nas jacyś inni: jesteśmy razem z nimi albo tylko obok nich; z nimi lub przeciw nim; we współpracy, konkurencji, konflikcie, walce; w miłości, przyjaźni, zaufaniu, solidarności, zazdrości i nienawiści; utożsamiając się z tymi, o których myślimy „my”, i odgradzając się od tych, o których myślimy „oni”. Jak pisze Józef Tischner: „żyjemy zawsze z kimś, przy kimś, obok kogoś, wobec kogoś, dla kogoś” (Tischner 2006: 68). Przestrzeń międzyludzka jest ukonstytuowana przez rozmaite relacje, odniesienia jednych ludzi do drugich. Po drugie, nawet gdy jesteśmy sami, gdy w realnym materialnym sensie przestrzeń wokół nas jest pusta, nadal treścią naszego życia pozostaje odniesienie do innych. Z nimi prowadzimy nieustannie „wewnętrzną konwersację” (Archer 2000), kierujemy się narzuconymi przez nich regułami lub buntujemy się przeciw nim; powielamy zdobytą od nich wiedzę, przekonania i poglądy lub odrzucamy je; wyobrażając sobie ich reakcje na nasze czyny, doznajemy dumy lub wstydu. Po trzecie, przestrzeń międzyludzka nieustannie się zmienia dzięki coraz to nowym konfiguracjom międzyludzkich relacji. Przestrzeń
Rozdział I: „Trzecia socjologia”
29
międzyludzka jest w ciągłym procesie stawania się (Sztompka 1991, 1993a). Dotyczy to zarówno skali zbiorowości, z sieciami relacji bogacącymi się lub rozpadającymi się, jak i skali jednostki, której „osobista” sieć włącza coraz to nowych ludzi, a pozbywa się innych. Po czwarte, wszelkie całości społeczne (grupy, wspólnoty, stowarzyszenia, instytucje, państwa narodowe, społeczeństwo globalne) istnieją realnie tylko o tyle i dopóki, o ile i tylko dopóty między ich członkami występują istotne relacje i wzajemne odniesienia. Inaczej mówiąc, dopóki wypełnia je jakaś przestrzeń międzyludzka. Kiedy Peter Worsley pisał prowokacyjnie, że dopiero w naszych czasach ludzkość istnieje naprawdę, a nie tylko w fantazji poetów i filozofów, to miał na myśli to, iż dopiero proces globalizacji pozwolił na wytworzenie rzeczywistych relacji, zależności, powiązań między ludźmi ponad wszystkimi granicami kontynentów, regionów czy państw (Worsley 1972). Te cztery tezy ontologiczne można podsumować w takiej prostej definicji społeczeństwa: społeczeństwo to jest wszystko to, co dzieje się pomiędzy ludźmi. Albo inaczej: społeczeństwo to pole międzyludzkich relacji w nieustannym procesie stawania się. Podobnie rzecz ujmuje Nick Crossley: „Społeczeństwo w najbardziej fundamentalnym sensie opiera się na interakcjach. […] Jest procesem, który rozwija się w czasie, w intersubiektywnych przestrzeniach pomiędzy istotami ludzkimi” (Crossley 1996: 74). Wcześniej w teologii i filozofii podobne stanowisko formułowali Martin Buber (1958) i Maurice Merleau-Ponty (1976). A co jest najmniejszym składnikiem, elementem społeczeństwa? Nie jednostka po prostu, nie pojedyncze działanie, ale zdarzenie społeczne, czyli każdy epizod kontaktu, zetknięcia się jednych ludzi z innymi, czy to pojedynczymi (np. rozmowa), czy całymi ich zbiorowościami (np. wiec). Dlatego definicję tę można jeszcze inaczej sformułować: społeczeństwo to suma zdarzeń dziejących się w przestrzeni międzyludzkiej. Czym wobec tego w takiej perspektywie jest pojedynczy człowiek, jednostka ludzka? Otóż niczym więcej niż lokatorem pewnego unikalnego miejsca w przestrzeni międzyludzkiej, swoistym węzłem w sieci międzyludzkich relacji. Wszystko, co w nas ludzkie, jest efektem tego
30
Część pierwsza: Kolejny przełom w socjologii
powiązania z innymi i realizuje się poprzez powiązania z innymi. Jesteśmy jakąś „wypadkową” tego, z kim się w życiu zetknęliśmy, kogo włączyliśmy do naszej przestrzeni międzyludzkiej. Jesteśmy zapisem – w naszej osobowości i tożsamości – doświadczeń, wiedzy, umiejętności czerpanych z kontaktów z innymi. Osobni, oddzielni jesteśmy tylko jako organizmy biologiczne, jako te – jak pogardliwie określa poeta – worki ze skóry, w których „fermentują dziwne mięsa” (Herbert 2007: 181). Nasza swoiście ludzka konstytucja (myślenie, wyobraźnia, język, kultura, tożsamość) jest natomiast cała proweniencji społecznej. Dostrzegali to już klasyczni autorzy wywodzący się z zupełnie odmiennych tradycji filozoficznych. Karol Marks pisał w Tezach o Feuerbachu: „Natura ludzka to nie abstrakcja tkwiąca w poszczególnej jednostce. Jest ona w swej istocie całokształtem stosunków społecznych” (Marks 1975 [1844]: 6). A Georg Simmel powiada w tym samym duchu: „Byt ludzki, jego istota i zewnętrzne przejawy są zdeterminowane przez fakt, że życie spędzamy wśród wzajemnych stosunków z innymi ludźmi” (Simmel 1975: 15). W nowszej socjologii tę samą myśl tak formułuje Nick Crossley: „Jesteśmy między-podmiotami [inter-subjects]. Nasze działania i myśli nie są redukowalne do nas samych. Są raczej ruchami w grze, która ma wielu graczy […]. A ich znaczenie jest ukonstytuowane przez miejsce w grze” (Crossley 1996: 173). Czy oznacza to, że jednostka jest tylko biernym pionkiem w grze społecznych przypadków, napotkanych losowo innych, z którymi nawiązuje relacje i którzy przekazują jej wiedzę, przekonania, wartości, reguły społeczne – przez edukację, wychowanie, ale także własny przykład do naśladowania? Otóż nie. Nasza indywidualna autonomia wyraża się w tym, że dokonujemy własnej selekcji wśród tych płynących od innych wpływów – niektóre przyjmujemy, niektóre odrzucamy, o innych staramy się zapomnieć. Dokonujemy także selekcji „nauczycieli”, zaprzyjaźniamy się z niektórymi, innych traktujemy jak autorytety. Od jeszcze innych izolujemy się, nie dopuszczamy do bliższych relacji, a nawiązane już zrywamy. Co więcej, sami aktywnie szukamy relacji z tymi, którzy są dla nas atrakcyjni, od których chcielibyśmy się czegoś dowiedzieć, zyskać
Rozdział I: „Trzecia socjologia”
31
wzorce postępowania, naśladować ich styl życia, dorównać ich osiągnięciom. W ten sposób konstruujemy swoją jaźń z „tworzywa relacji społecznych”, do których mamy dostęp. Jesteśmy aktywnymi współtwórcami naszej przestrzeni międzyludzkiej. Nie jesteśmy bierni także w tym sensie, że wchodzimy w tę grę również w inny sposób, tym razem jako nauczyciele, którzy innym – własnym dzieciom, przyjaciołom, znajomym, uczniom, studentom – przekazują jakieś własne przekonania, wartości, reguły, stając się dla nich wzorcami osobowymi. Społeczny, relacyjny kontekst naszego życia kształtuje nas w naszym własnym, niepowtarzalnym przetworzeniu. I z rezultatem takiego przetworzenia wracamy do kontekstu społecznego, zmieniając się z nauczanych w nauczających, z tych, którzy ulegają wpływowi innych, w tych, którzy wywierają wpływ na innych, w tym na naszych „nauczycieli”. Oczywiście nie są to dwie kolejne fazy w czasie, owo uczenie się od innych i uczenie innych przeplata się nieustannie, ma zawsze charakter obustronny, występuje nawet w tej samej relacji. To jeszcze jeden aspekt tej cechy życia społecznego, którą określamy trochę dzisiaj niemodnym terminem „dialektyka”. Trzecia socjologia i właściwa jej metafora przestrzeni międzyludzkiej pozwala przezwyciężyć dwa złudzenia typowe dla myślenia potocznego, ale także dla niektórych nurtów myśli społecznej. Po pierwsze – złudzenie reifikacji społeczeństwa jako rzeczywistości istniejącej gdzieś ponad czy poza jednostkami, zewnętrznej wobec nich, podczas gdy społeczeństwo to my, to, co między nami, i to, co w nas. Po drugie – złudzenie egocentryzmu, a więc wiarę, że jesteśmy niezależni od innych, ba, nawet, że jesteśmy najważniejsi, podczas gdy jesteśmy tylko małymi cząstkami czegoś więcej, a mianowicie otaczającego nas pola zapełnionego innymi ludźmi, jesteśmy drobinkami wplątanymi w sieć międzyludzkich powiązań, w których uczestniczymy w dwojakiej roli: biernych przedmiotów i aktywnych podmiotów. W miejsce tych mylnych przekonań trzecia socjologia wysuwa dwie tezy ontologiczne: o relacyjnej, międzyjednostkowej konstytucji społeczeństwa i o społecznej egzystencji jednostki.