Skip to main content

Smok w telefonie. Tajna historia TikToka, inwigilacji i wojny USA z Chinami o algorytm

Page 1

EMILY BAKER-WHITE

SMOK W TELEFONIE TAJNA HISTORIA TIKTOKA, INWIGILACJI I WOJNY USA Z CHINAMI O ALGORYTM, KTÓRY WIEDZIAŁ ZA DUŻO Przekład Anna Żbikowska

ZNAK HORYZONT KRAKÓW 2026


Tytuł oryginału Every Screen on the Planet Copyright © 2025 by Emily Baker-White Projekt okładki Ula Pągowska Redaktorka inicjująca Karolina Pawlik Redaktor prowadzący Adam Zechenter Redaktorka językowa Agnieszka Mąka Opieka promocyjna Klaudia Kusy Koordynacja procesu wydawniczego Agata Błasiak Adiustacja Magdalena Wołoszyn-Cępa Korekta Joanna Kłos, Joanna Wiśniewska Opracowanie typograficzne i łamanie Dariusz Ziach © Copyright for the translation by SIW Znak sp. z o.o., 2026 © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026 ISBN 978-83-8427-566-5 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2026. Printed in EU


spis treści Wstęp. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

11

CZĘŚĆ I 1. Informacje szukające ludzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . .

21

2. Strażnik moralności . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

28

3. „Przypomina zarządzanie krajem” . . . . . . . . . . . .

37

4. Trzy sposoby zarabiania pieniędzy w sieci . . . . .

48

5. Budowanie hype’u . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

57

6. Facet o imieniu Jorge . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

73

7. Moderacja treści . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

84

8. Kampania naprawcza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

94

9. Wolność wypowiedzi – prawo użytkownika. . . . 102 10. Piąta władza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 117 CZĘŚĆ II 11. Przewaga. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 12. Na koniec świata i jeszcze dalej. . . . . . . . . . . . . . . 143


13. Stary, ściągnij tu K-popowy fandom. . . . . . . . . . . 161 14. Dolina Galwan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175 15. Amerykańska marionetka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 186 16. Odstępne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 17. TikTok Global. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 205 CZĘŚĆ III 18. Brak gotówki na pokładzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 219 19. Grupa kapitałowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 229 20. Zniknięcia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 235 21. Własność i kontrola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 249 22. Taśmy TikToka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 264 23. Audyt wewnętrzny i kontrola ryzyka . . . . . . . . . . 273 24. Chybiona operacja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 285 CZĘŚĆ IV 25. Czas wojny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 299 26. Sprzedaj, bo inaczej…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 309 27. Shoutime. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 320 28. Testy lojalności. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 335 29. „Bez urazy dla ByteDance”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 350 30. Gównowacenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 361 31. „Lol cześć wam”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 369 32. PAFACAA . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 380


CZĘŚĆ V 33. Punkt zwrotny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 395 34. Poczucie kryzysu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 400 35. Plany awaryjne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 414 36. Prezes TikToka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 424 37. Defensywna demokracja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 432 38. Per curiam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 446 39. Zakłócenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 463 40. Dwóch tatusiów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 471 Epilog. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 483 Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 485 Przypisy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 487


Rozd zia ł 1

informacje szukające ludzi

Pewnego słonecznego majowego dnia 2019 roku cztery młode kobiety1 w dżinsach i tenisówkach krążyły po ulicach ekskluzywnej dzielnicy River North w Chicago, szukając osób chętnych do rozmowy na temat nowej aplikacji TopBuzz. Pracowały dla ByteDance, pekińskiego giganta technologicznego, który stworzył TopBuzza, choć fakt ten miał pozostać tajemnicą. Ich przełożony polecił im udawać studentki pracujące nad projektem. Przyjechały do Chicago, by poznać, wręcz w y c z u ć, amerykańskie społeczeństwo, żeby lepiej tworzyć dla niego rozwiązania technologiczne. Gdy korzystały z rejsu po jeziorze Michigan i pozowały pod słynną „Fasolką”, ich szef zachęcał je, aby inicjowały rozmowy z jak największą liczbą Amerykanów i próbowały zrozumieć, co ich motywuje, fascynuje i co przyciąga ich uwagę. informac je szuka jące ludzi

21


Aplikacja TopBuzz miała stać się kompleksowym miejscem dla wszystkiego, co znajduje się w internecie2. Jaskrawożółta ramka otaczała spersonalizowany, bezdenny strumień treści zebranych z tysiąca stron internetowych: artykuły z „USA Today” i Agence France-Presse (AFP) sąsiadowały z plotkami o celebrytach, memami ze stron typu Cheezburger czy Bored Panda oraz treściami ze społeczności internetowych jak GirlsAskGuys czy Quora. Pomiędzy wiadomościami, plotkami i dyskusjami użytkowników pojawiały się konta takie jak Buzz Fire czy PlayBuzz, które repostowały treści popularne na innych kanałach: na przykład znane zdjęcia z Instagrama czy filmy z YouTube’a. Modele uczenia maszynowego kategoryzowały każdy artykuł, wpis blogowy i inny rodzaj treści według tematu i charakteru, a następnie kierowały je do osób, które może nie szukały ich aktywnie, ale klikały na ich widok. TopBuzz wykorzystywał zachowanie użytkowników do personalizowania ich feedu: każda sekunda spędzona w aplikacji była okazją – wskazówką, co następnym razem przyciągnie i utrzyma uwagę. Nawet jeśli wcześniej użytkownik nie kliknął, mógł na chwilę zatrzymać się przy danym temacie lub typie treści, a jego aktywność ujawniała pewien wzorzec zachowań. Do wiosny 2019 roku TopBuzz zgromadził ponad czterdzieści milionów amerykańskich użytkowników, co w USA odpowiadało około sześćdziesięciu procentom wielkości Twittera* na tym rynku. Jednak ponieważ firmę prowadzono w Chinach, pracownicy często nie rozumieli * Od lipca 2023 roku platforma nosi nazwę X (przyp. red.). 22

SMOK W T ELEFONIE


selekcjonowanych treści. Osoby z ograniczoną znajomością języka angielskiego i minimalną wiedzą na temat codzienności Amerykanów kopiowały i udostępniały treści dalej, ale wcześniej musiały puścić je przez filtr cenzury, TopBuzz bowiem ściśle zabraniał publikowania artykułów, które mogły wywołać niezadowolenie chińskiego rządu3. W niektórych przypadkach pracownicy TopBuzza dostawali zielone światło4 na publikowanie tekstów o relacjach amerykańsko-chińskich, pod warunkiem że – jak wyjaśnia jeden z pracowników z ChRL – nie stawiały Komunistycznej Partii Chin w złym świetle. W przeciwnym razie wiadomości o Chinach były całkowicie zakazane. Automatyczny znacznik „dotyczy przywództwa” wykluczał artykuły wspominające między innymi o protestach w Hongkongu z 2019 roku, autokracie Xi Jinpingu, a nawet o postaci z bajek dla dzieci, Kubusiu Puchatku, gdyż niektórzy dopatrywali się w nim podobieństwa do chińskiego przywódcy. Kuratorzy treści w TopBuzzie mogli również „przykleić” czy też „przypiąć” wybrane artykuły lub filmy na samej górze feedu użytkownika – funkcja ta była szczególnie przydatna w przypadku najnowszych wiadomości. Zdarzało się jednak, że pracownicy otrzymywali polecenie „przypięcia” konkretnego posta, a na dowód wykonanego polecenia mieli przesyłać zrzuty ekranu – przynajmniej według relacji byłych pracowników. Jeden z nich wspominał, że musieli publikować nagrania z pandami, by promować w aplikacji chińską turystykę. Z kolei inny wspominał „przypinanie” spreparowanego filmu, na którym biały mężczyzna zachwyca się decyzją o przeniesieniu swojego start-upu do Chin. informac je szuka jące ludzi

23


U sterów amerykańskiej działalności TopBuzza stał trzydziestokilkuletni chiński weteran branży technologicznej Wang Xinyuan. Był zadbanym ekstrawertykiem, lubiącym podróże, o ujmującym usposobieniu i przyjaznym uśmiechu. To właśnie on zachęcał swoje pracowniczki do zagadywania mieszkańców Chicago pod pretekstem pracy nad uczelnianym projektem. Oprócz zespołu w Pekinie Wang zarządzał niewielką grupą Amerykanów, którzy odgrywali rolę „tłumaczy kulturowych”, pomagając chińskim współpracownikom prowadzić aplikację informacyjną w obcym kraju. Zespół TopBuzza miał trudności z akceptacją niektórych firmowych praktyk. Amerykańscy pracownicy sprzeciwiali się cenzurze treści (często blokowano materiały o tematyce LGBTQ) oraz publikowaniu scrapowanych artykułów pod zmyślonymi nazwiskami bez zgody autorów. Jeden z pracowników wspominał, że fałszywe nazwiska brzmiały jak „pseudonimy striptizerek”. Pracownicy z Chin także krytykowali wytyczne dotyczące cenzury, lecz w przeciwieństwie do Amerykanów obawiali się konsekwencji zabrania głosu. Pewna bezpośrednia pracowniczka zwierzyła się znajomym, że to chiński rząd zablokował jej podróż do Stanów Zjednoczonych właśnie z powodu jej antyrządowych wypowiedzi. Z kolei inny, równie otwarty pracownik pewnego dnia nie pojawił się w pracy, co wzbudziło wśród jego amerykańskich współpracowników obawy, że padł ofiarą „zniknięcia” z rąk władz. W trakcie prowadzenia rozmów w całym Chicago do Wanga i jego zespołu dołączyła niewielka grupa członków firmowego projektu „przekład kultury”. Wspólnie wynajęli 24

SMOK W T ELEFONIE


auta i ruszyli do Indianapolis. Na autostradzie chińscy pracownicy nie mogli nadziwić się billboardom religijnym i aborcyjnym. Jeden z pracowników spytał, dlaczego rząd pozwala bezdomnym mieszkać na ulicy5. Amerykanom nieraz z trudem przychodziło wyjaśnienie zagranicznym kolegom, co jest, a co nie jest kulturowo stosowne6. Przez pewien czas w szeregach TopBuzza działała funkcja Q&A, która umożliwiała osobom z Chin zadawanie pytań amerykańskim użytkownikom, często poruszających tematy rasy, przestrzegania prawa czy posiadania broni. Amerykański personel był przerażony treścią pytań, niektóre brzmiały wręcz rasistowsko. Jeden z pracowników wspomina pytanie: „Dlaczego czarni są tacy głośni?”. W Indianapolis Wang z zespołem udali się do tętniącego życiem pubu serwującego piwa rzemieślnicze, gdzie stoły ustawiono tak, by tworzyły duży kwadrat. Wang niepostrzeżenie dosiadł się do grupy pracowników fizycznych, stawiał im trunki i próbował nawiązać z nimi znajomość. Gdy przysiadł się do nieznajomych, jego amerykańscy współpracownicy z niepokojem słuchali, jak Wang zaczyna opowiadać kawały o Azjatach i mówi o sobie „żółty”. Pod koniec wieczora wyglądało na to, że nowi znajomi ciepło przyjęli jego popisy. Następnego dnia ekipa TopBuzza spotkała się z kierownictwem ich spółki macierzystej, ByteDance, w podstarzałym biurowcu w północnej części miasta. Kierownictwo ByteDance przyleciało do Stanów, by w roli obserwatorów uczestniczyć w sesji firmy zajmującej się badaniami rynku, IndyFocus, w wynajętym na dzień pomieszczeniu z lustrem weneckim. informac je szuka jące ludzi

25


Światła były przygaszone. Część wydzielona dla obserwatorów przypominała połączenie kina studyjnego i sali wy­kładowej. Po drugiej stronie lustra znajdowała się niewielka ponura salka konferencyjna pełna ukrytych kamer, gdzie przedstawiciele IndyFocus przeprowadzali rozmowy sam na sam z użytkownikami TopBuzza. Ekipa ByteDance popijała wodę Perrier z butelek i skubała kanapki, przyglądając się wywiadom przez lustro. Obrazy na monitorach, zasilane przez ukryte kamery, przedstawiały zbliżenia na twarze i ekrany telefonów badanych. Jeden z Amerykanów chrupał popcorn. Na koniec każdego wywiadu wykończeni jet lagiem obserwatorzy wychodzili podziękować badanym i wręczyć im torbę z gadżetami TopBuzza. W torbach znajdowały się dwa rodzaje upominków: jeden z niebieską czapką z białym haftowanym napisem oraz drugi z czerwonym nakryciem głowy i białym napisem przypominającym charakterystyczną czapkę z kampanijnym hasłem MAGA (Make America Great Again) ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa. Po zakończonym wywiadzie jeden z pracowników, znajdujący się w pomieszczeniu obserwatorów, miał za zadanie odgadnąć poglądy polityczne rozmówcy. Na podstawie odpowiedzi rozmówca otrzymywał albo niebieską czapkę, jeśli obstawiono demokratów, albo czerwoną – jeśli stawiano na republikanów. Zaskakująco mało zaawansowana forma wyciągania wniosków jak na firmę technologiczną. ByteDance zamknął TopBuzza w 2020 roku, po czym wypierał się zmuszania pracowników do promowania prochińskich treści. Część amerykańskiego personelu 26

SMOK W T ELEFONIE


TopBuzza zaczęła w końcu odczuwać głęboki dyskomfort związany z pracą w tym miejscu. Z niedowierzaniem wracali pamięcią do tamtych czasów: chińska aplikacja informacyjna prowadzona w dużej mierze przez osoby, które nawet nie rozumiały moderowanych treści, zgromadziła więcej niż połowę liczby amerykańskich użytkowników Twittera i stała się dla nich spersonalizowanym kanałem wiadomości – często przywłaszczonych i ocenzurowanych. Następnego ranka Wang z ekipą wracali do domu. W lotniskowej kawiarni Wang z niedowierzaniem oglądał telewizyjny serwis informacyjny o trzydziestej rocznicy masakry na Placu Tian’anmen. Nie mógł pojąć, jakim cudem z taką otwartością poruszano ten temat. Jeden ze współpracowników zapytał o powód jego zdziwienia. Pyta­jąc, wypowiedział słowa „Plac Tian’anmen”. Wang szybko go uciszył (kolega nie wiedział, czy ten mówi poważnie). „Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać”.


Rozd zia ł 2

strażnik moralności W momencie uruchomienia TopBuzza ByteDance był warty w Chinach ponad dziesięć miliardów dolarów. Jego flagowym produktem była aplikacja informacyjna Jinri Toutiao (w dosłownym tłumaczeniu „dzisiejsze wiadomości”). Aplikacja oferowała płynne korzystanie, a chińscy użytkownicy mogli liczyć na spersonalizowane wiadomości i rozrywkę na długo przed uruchomieniem Apple News w Stanach Zjednoczonych. Przyjęto maksymalistyczne podejście do gromadzenia danych, a nad całością czuwał zespół dobrze rozumiejący konteksty kulturowe i techno­ logiczne. Pod egidą kompetentnego zespołu algorytm zys­ kał ogromną moc: w ciągu zaledwie kilku lat wyniosło to ByteDance do statusu giganta technologicznego. Pomysłodawcą Toutiao był założyciel i prezes ByteDance Zhang Yiming, technooptymista zafascynowany ideą stworzenia technologii, która będzie znać nas lepiej niż my sami. Yiming (jak wolał być nazywany) był drobnym introwertykiem w okularach. Niektórzy współpracownicy 28

SMOK W T ELEFONIE


uważali go za osobę oziębłą, ale niemal wszyscy zgodnie przyznali, że jest skromny i racjonalny oraz że z powodzeniem zbudował firmę, opierając się na danych, matematyce i zdrowym rozsądku. Yiming dorastał we względnie komfortowych warunkach jako jedyne dziecko urzędników państwowych. Jego ojciec pracował w miejskiej Komisji Nauki i Technologii, zanim otworzył własną fabrykę elektroniki. W liceum Yiming szczególnie zainteresował się nauką i komputerami, a następnie podjął studia na Uniwersytecie Nankai, renomowanej publicznej uczelni badawczej w Tiencinie, podobnej do elitarnych amerykańskich uczelni publicznych jak Uniwersytet Wirginii czy Uniwersytet Kalifornij­ ski w Berkeley. Yiming miał głęboko racjonalistyczne podejście do ży1 cia : postrzegał ludzkie doświadczenie jako zbiór danych wejściowych, które usiłował zoptymalizować tak, aby gene­ rowały możliwie najlepsze dane wyjściowe. Na studiach nie należał do żadnych klubów studenckich i w dużej mierze przedkładał naukę nad znajomości, randkowanie i inne aktywności typowe dla studenckiego życia. Bez reszty poświęcił się samodyscyplinie2, niemal zawsze odmawiał znajomym wspólnego oglądania filmów, grania w karty czy gry komputerowe. Własna wstrzemięźliwość napawała go dumą do tego stopnia, że sam sobie nadał przydomek „strażnik moralności”. Poślubił swoją dziewczynę ze studiów, którą poznał na kampusie, gdy zaproponował jej naprawę komputera. Uczył się nieźle, choć nie wybitnie, a jego zdolność do okazywania emocji była ograniczona – twarz zwykle pozostawała bez wyrazu, rzadko zdradzał ekscytację i niemal st r a ż n i k m o r a l n o ś c i

29


nigdy nie ujawniał złości. W sporadycznych sytuacjach, gdy konsumował popkulturę, robił to w sposób analityczny. Według skasowanego już wpisu, repostowanego na chińskojęzycznym blogu 老郭种树, Yiming obejrzał z rodziną Zmierzch wyłącznie po to, by później w mediach społecznościowych przeanalizować psychologiczny wpływ filmu na widzów. „Zaspokajanie psychologicznych potrzeb konsumentów nazywamy doświadczeniem użytkownika” – miał napisać3. Wierzył, że jego własne potrzeby psychologiczne różnią się od potrzeb większości. „Zaledwie namiastka elity dąży do efektywności i osiąga samoświadomość, funkcjonując w rzeczywistości” – powiedział w wywiadzie dla czasopisma „Caijing”4. Uważał natomiast, że większość osób w pewnym stopniu pada ofiarą złych nawyków: picia, hazardu czy innych form dogadzania sobie. Nie oczekiwał, że inni – tak jak on – zduszą w sobie te pokusy; w przyszłości sam zacznie zresztą postrzegać Jinri Toutiao, swój kluczowy produkt, jako jedną z pokus. Jak na osobę, która uważała się za strażnika moralności ze względu na swoją wstrzemięźliwość, Yiming miał wyjątkową obsesję na punkcie mechanizmów pokusy i gratyfikacji. W toku doskonalenia sztuki samodyscypliny zaczął badać, jak aplikacje mogą uczyć się na podstawie interakcji z użytkownikami, aby stymulować ten sam ośrodek nagrody, który również próbował kontrolować. Po lekturze książki Davida Kirkpatricka Efekt Facebooka, godnej podziwu opowieści o Facebooku łączącym społeczności na całym świecie, Yiming miał rzekomo napisać w mediach społecznościowych, że książka przypomina podręcznik działania dopaminy5. 30

SMOK W T ELEFONIE


Po studiach Yiming pracował jako inżynier w kilku firmach technologicznych. Jedną z nich był Microsoft, gdzie szybko zrozumiał, że nie chce być trybikiem w maszynie wielkiej organizacji. Następnie dołączył do Fanfou, pierwszego chińskiego konkurenta Twittera, gdzie zdobył doświadczenie w pracy nad mediami społecznościowymi. Ta posada odpowiadała mu o wiele bardziej: lubił tempo pracy, dynamikę i zaangażowanie użytkowników platformy mikroblogowej w czasie rzeczywistym. W 2009 roku jego praca została jednak nagle przerwana. Latem 2009 roku w Urumczi, stolicy regionu Sinciang w północno-zachodnich Chinach, wybuchły zamieszki na tle etnicznym. Ujgurowie, wyznający islam pracowni­c y fabryki, zostali oskarżeni o przemoc seksualną wobec kobiet z grupy etnicznej Han, najliczniejszej w kraju. Protesty przeciwko stawianym zarzutom przerodziły się w zamieszki, które doprowadziły do śmierci blisko dwustu osób i zapoczątkowały brutalne represje rządowe wobec społeczności ujgurskiej. W tamtym czasie media społecznościowe postrzegano w dużej mierze jako narzędzie liberalne: podczas konfliktów na Bliskim Wschodzie antyrządowi protestujący wykorzystywali Twittera i Facebooka do dokumentowania i publikowania działań demokratycznych. Obawiając się podobnej roli krajowych aplikacji, chiński rząd podjął bezprecedensową decyzję: odciął dostęp do internetu w całym Sinciangu oraz zamknął platformy, na których dyskutowano o zamieszkach6. Rząd wprowadził blokady i przerwy w działaniu Face­ booka, YouTube’a i Twittera, a także wielu chińskich platform, w tym Fanfou. Wtedy po raz pierwszy (choć nie st r a ż n i k m o r a l n o ś c i

31


ostatni) rządowe próby tłumienia wolności słowa w sieci wywołały frustrację Yiminga. W nieistniejącym już wpisie blogowym poparł Google’a, który również znalazł się na celowniku władz. „Wyjdźcie na ulice w koszulkach wspierających Google’a – zachęcał. – Jeśli zablokujecie internet, odezwę się na koszulce”7. Gdy w 2009 roku zamknięto Fanfou, Yiming podjął świadome ryzyko. Mając dwadzieścia sześć lat, założył wraz ze swoim współlokatorem z czasów studiów Liangiem Rubo pierwszy start-up. Stworzyli wyszukiwarkę nieruchomości Jiujiufang („dziewięćdziesiąt dziewięć pokoi”), która pozwalała wyszukiwać oferty mieszkaniowe z poziomu urządzeń mobilnych. W Chinach smartfony dopiero raczkowały, ale już wtedy Yiming dostrzegał, jak głęboką zmianę przyniosą w relacji ludzi z technologią. W przeciwieństwie do wielu konkurentów aplikacja Jiujiufang została zaprojektowana pod wyszukiwanie pionowe – zoptymalizowana pod ekrany telefonów, a nie komputerów. Jiujiufang odniosło sukces – do 2011 roku miało ponad sześć milionów aktywnych użytkowników miesięcznie8. Jednak zaledwie po trzech latach Yiming był gotów porzucić model wyszukiwarki. Wyszukiwanie było bowiem nieefektywne: wymagało pełnej uwagi użytkownika, a ludzie są z natury bierni. Idealny system powinien dostarczać potrzebne treści bez konieczności ich wyszukiwania. Yiming sądził, że technologia przechodzi właśnie transformację: „ludzie szukający informacji” mieli zostać zastąpieni przez „informacje szukające ludzi”9. Wraz z Rubo i zespołem inżynierów z Jiujiufang zdecydowali się na nowe przedsięwzięcie i otworzyli ByteDance, firmę 32

SMOK W T ELEFONIE


skupioną na budowaniu aplikacji przewidujących, jakie treści chcą zobaczyć użytkownicy, i podsuwających je bez pytania. Ich pierwsze produkty były wręcz prymitywnie pro10 ste : aplikacja Głupkowate i śmieszne zdjęcia wyświetlała, zgodnie z nazwą, głupkowate zdjęcia. Wśród kolejnych, równie prostych aplikacji znalazły się Inspirujące cytaty, Jestem smakoszem (zdjęcia jedzenia) i Prawdziwe piękności: 100 pięknych dziewczyn na każdy dzień. Największy sukces odniosła aplikacja rozrywkowa Neihan Duanzi (Żarty między wierszami) oferująca niekończący się strumień memów. Użytkownicy oceniali memy kciukiem w górę lub w dół, a na podstawie ich ocen algorytm dobierał kolejne posty. Im więcej oddanych głosów, tym lepiej aplikacja poznawała poczucie humoru użytkowników. Na bazie tego samego mechanizmu zespół zaczął trenować algorytm w rozpoznawaniu artykułów, które najchętniej czytają użytkownicy. Ten sam algorytm w przyszłości zasili pierwszy przełomowy produkt ByteDance – Jinri Toutiao. Dla Yiminga, szczególnie w zestawieniu z Jiujiufang, w którym użytkownik samodzielnie wpisywał zapytania, prognostyczny aspekt tego projektu był kluczowy. Wierzył, że algorytmy mogą lepiej niż użytkownicy przewidywać ich potrzeby i że wkrótce rekomendacje zastąpią samodzielne wyszukiwanie jako podstawowy sposób konsumowania informacji. Yiming wcześnie dostrzegł potencjał tej idei, która później napędziła rozwój takich firm jak Facebook, Baidu czy Spotify, a także wpłynęła na sposób działania mainstreamowych mediów (obecnie nawet „The New York Times” personalizuje stronę główną). st r a ż n i k m o r a l n o ś c i

33


Toutiao zaczęło gromadzić dane, którymi karmione były silniki rekomendacji: jak najwięcej informacji o nawykach, preferencjach i kontaktach użytkowników (to ty­czyło się zarówno danych deklaratywnych, jak i behawioralnych). Do 2013 roku obejmowały one historie przeglądania, komentarze, czas spędzany na czytaniu artykułów oraz treści udostępniane innym11. Platforma umożliwiała integrację z Weibo, chińską platformą społecznościową podobną do Twittera. Jeśli użytkownik wyraził zgodę, Toutiao uzyskiwało dostęp do jego postów, komentarzy, polubień i innych danych, co stanowiło bogate źródło informacji, szczególnie dla nowych odbiorców, którzy nie zdążyli jeszcze nakarmić algorytmu danymi na temat swoich zainteresowań. Toutiao niemal natychmiast odniosło sukces. Pod koniec 2013 roku, gdy Yiming skończył zaledwie trzydzieści lat, z aplikacji korzystało ponad sześćdziesiąt milionów użytkowników. Początkowo zyskała reputację platformy pełnej śmieciowych newsów. Czytelnicy wracali po więcej, ale zależało im na plotkach o celebrytach i tandetnych zdjęciach, a nie rzetelnych informacjach. Yiming nie widział w tym nic złego. „Użytkownicy potrzebują rozrywki – tłumaczył w wywiadzie. – Nieważne, czy szukają jej w religii, literaturze, miłości czy Jinri Toutiao… Nie widzę większej różnicy pomiędzy grą w Texas Hold’em i piciem czerwonego wina a śledzeniem plotek i graniem w gry”12. Jak można się było spodziewać, Komunistyczna Partia Chin nie podzielała entuzjazmu Yiminga wobec w pełni zautomatyzowanego, spersonalizowanego kuratora treści, choć to nie plotki były dla władzy największym problemem. Partia ściśle kontrolowała media i oczekiwała promowania 34

SMOK W T ELEFONIE


określonych treści przy jednoczesnym tłumieniu innych. Skoro to algorytm decydował o wyświetlanych materiałach, pojawiało się pytanie: czy ByteDance jest w stanie zagwarantować promocję „jedności narodowej” i rządowej propagandy? Yiming przekonywał, że brak redaktorów jest zaletą. „Gdyby w Toutiao pracował redaktor naczelny, prędzej czy później zacząłby selekcjonować treści według własnych preferencji, a my nie podejmujemy takich decyzji” – mówił w „Caijing”. Dodał, że pewien poziom ludzkiej ingerencji będzie zawsze konieczny, gdy każdy może publikować treści. „Naruszenia przepisów wymagają interwencji – wyjaśnił. – Ale nie ingerujemy w preferencje użytkowników ani różnorodność treści zgodnych z prawem i akceptowanych społecznie”13. W rzeczywistości Yiming uważał, że ludzie sami sobie wchodzą w paradę. Algorytm, czyli kluczowy produkt ByteDance, był maszyną predykcyjną: gromadził zbiory danych o wcześniejszych zachowaniach użytkownika i na tej podstawie przewidywał przyszłe. Yiming wierzył, że algorytm lepiej poradzi sobie z podpowiadaniem treści, które zainteresują użytkowników, niż jakikolwiek człowiek. Historia ByteDance to w dużej mierze historia jego algorytmu – pierwotnie rozwijanego dla Toutiao, a później dla wielu innych aplikacji firmy. Na początku drugiej dekady XXI wieku ByteDance doścignął takich gigantów technologicznych jak YouTube, Facebook czy Twitter, dołączając do grona graczy definiujących współczesne systemy rekomendacji. Tym, co naprawdę wyróżniało Yiminga, było nieustanne dążenie, by jego system nie tylko rozumiał chińskich konsumentów lepiej niż oni sami, st r a ż n i k m o r a l n o ś c i

35


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Smok w telefonie. Tajna historia TikToka, inwigilacji i wojny USA z Chinami o algorytm by SIW Znak - Issuu