Skip to main content

I żyli długo i... świątecznie

Page 1

Rozdział 1

R

iley Reynolds najpierw ich usłyszała, a dopiero potem zobaczyła. Śpiewali kolędy, przeróżne, wszystkie naraz, rozentuzjazmowanymi, radosnymi głosami: Joy to the World, We Wish You a Merry Christmas i Hark! The Herald Angels Sing.  – A to co, do… – mruknęła Riley, wychodząc z windy do przestronnego lobby Royal Grand Central Park, jednego z najlepszych nowojorskich hoteli, gdzie natknęła się na ponad setkę roześmianych kolędników. Wszyscy mieli na sobie strojne wiktoriańskie kostiumy i śpiewali z takim przejęciem, jakby zależał od tego wpis na mikołajową listę grzecznych dzieci. Nawet nie miała czasu dokładnie się rozejrzeć, zanim otoczyła ją grupa kolędników śpiewających Joy to the World. Joy to the world, now we sing Let the angel voices ring… Joy to the world, now we sing Repeat the sounding joy…

7

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 7

2021-10-08 13:30:21


Szybko przesunęła się w prawo, a potem w lewo, próbując ich wyminąć. Czekał już na nią samochód, by zawieźć ją na nagranie na żywo wywiadu w bardzo popularnym programie telewizji śniadaniowej w ramach promocji jej najnowszej powieści obyczajowej. Nie miała czasu na słuchanie kolędników.  – Pomocy! – zawołała żartobliwie, lecz szybko tego pożałowała, gdy jeden z przystojnych kolędników wziął ją za rękę i porwał do tańca, nie przerywając śpiewania.  –  Joy to the world, now we sing…  – Nie, nie, nie! – zaprotestowała ze śmiechem, kręcąc piruety. – Muszę lecieć. Kiedy uwolniła się od czarującego partnera, otoczyła ją inna grupa kolędników śpiewająca We Wish You a Merry Christmas. Przy każdym wersie We wish you pokazywali na nią palcami. Poczuła się jak uwięziona w najnowszej musicalowej adaptacji Opowieści wigilijnej Dickensa… tyle że na sterydach. Dwie kolędujące gromady postanowiły się zmierzyć i zaczęły śpiewać głośniej.  –  We wish you a Merry Christmas – zaintonowała jedna z grup.  –  Joy to the world – odpowiedzieli śpiewem rywale.  –  We wish you a Merry Christmas – zaśpiewała głośniej pierwsza grupa.  – To jakieś szaleństwo – oświadczyła Riley ze śmiechem. Kiedy w końcu dostrzegła niewielką lukę pomiędzy śpiewającymi, rzuciła się do ucieczki. Była już przy drzwiach hotelu, kiedy pojawiło się trzecie grono radosnych kolędników z Hark! 8

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 8

2021-10-08 13:30:21


The Herald Angels Sing na ustach. Umknęła im, okrążając ich tanecznym krokiem, a portier szybko otworzył przed nią drzwi.  – Dziękuję! – powiedziała, wydając westchnienie ogromnej ulgi. Obejrzała się na kolędników i pokręciła głową. – To jest…  – Wspaniałe! – przerwał jej portier. Zerknęła na niego sceptycznie. Sama nie użyłaby tego słowa. Do głowy przychodziły jej raczej określenia takie jak: szalone, zwariowane, dziwaczne, ale nie wspaniałe.  – A co to w ogóle jest? – zapytała, nie mogąc się powstrzymać. Portier nucił wesoło z kolędującymi Joy to the World.  – Pojedynek kolędników – odparł, po czym wrócił do nucenia kolędy. Roześmiała się na głos.  – Że co?  – No wie pani, takie zawody – wyjaśnił portier. – Tyle że dla śpiewających kolędy. W weekend na jednej z broadwayowskich scen odbywa się wielki konkurs. Pokręciła głową ze zdumieniem i podeszła do drzwi.  – Naprawdę jest coś takiego? – Obejrzała się na kolędników i raz jeszcze na portiera. – Nie żartuje pan?  – Och, konkurs jest równie prawdziwy jak renifery Mikołaja – odparł mężczyzna z szerokim uśmiechem. Zamarła.  – Zaraz. – Już nic z tego nie rozumiała. – Czyli nie jest prawdziwy? Nie usłyszała odpowiedzi, ponieważ wiatr porwał jej czarny szalik i wywiał go na ulicę. 9

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 9

2021-10-08 13:30:21


– O nie! – zawołała i pobiegła za nim. Zaszalała i kupiła go sobie poprzedniego dnia w sklepie znanego projektanta. Był kaszmirowy. Szal zatańczył na wietrze, po czym upadł na chodnik obok czarnej limuzyny. Był to jedyny czekający obok hotelu samochód.  – Moje auto. – Odetchnęła z ulgą, gdy chwyciła szalik, i od razu sięgnęła do klamki tylnych drzwi. Otworzyła je, by wsiąść, i zobaczyła troje pasażerów śpiewających White Christmas. Za kierownicą siedziała starsza kobieta, która śpiewała razem z nimi. Zdumiona Riley cofnęła się.  – Przepraszam. Myślałam, że to mój samochód. Kolędnicy nie przerwali śpiewania, więc szybko zatrzasnęła drzwi. Miała już dość kolęd jak na jeden dzień. Zaczęła się rozglądać, ale nigdzie nie było innego samochodu.  – Gdzie jest moje auto? – powiedziała do siebie, czując coraz większe zagubienie. Kiedy rozdzwonił się jej telefon, a na wyświetlaczu pojawiło się nazwisko jej nowego piarowca Mike’a Conneleya, wzięła głęboki oddech. Nie musiała odbierać, by wiedzieć, że już musi być czerwony ze złości jak nos Rudolfa. Nie zdołała się nawet przywitać, bo Mike od razu wszedł jej w słowo.  – Riley, gdzie jesteś? Dzwonili właśnie z firmy przewozowej, podobno samochód czeka od dziesięciu minut, a ty się nie pojawiłaś.  – Stoję przed hotelem – odparła, spacerując wzdłuż chodnika. – Nie czeka tu na mnie żaden samochód. Był jeden, ale nie dla mnie. Zaczął padać śnieg. 10

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 10

2021-10-08 13:30:21


Podniosła niedowierzające spojrzenie na niebo, z którego sypały się grube płatki śniegu. Spadały tak wolno, że dało się je łapać, ale teraz musiała się skupić na wysłuchaniu pretensji Mike’a .  – Musisz natychmiast znaleźć swój samochód – syknął na nią. – Albo weź taksówkę. Nie obchodzi mnie to. Po prostu tu przyjedź. Śnieg padał coraz gęstszy, stopniowo zakrywał chodnik. Zerknęła nerwowo na swoje szpilki.  – Pada śnieg – powiedziała z niedowierzaniem. – Nie miało dzisiaj sypać. Miało być słonecznie i bezchmurnie. Nie jestem ubrana na łażenie po ulicach i szukanie samochodu, którego nigdzie nie ma.  – No to złap taksówkę. Masz tu być! Za czterdzieści pięć minut masz wejście na żywo – odwarknął. – Stanąłem na głowie, żeby załatwić ci ten wywiad.  – No to trzeba było dopilnować, żeby czekał na mnie samochód – wymamrotała pod nosem. Nie usłyszał jej. Już się rozłączył. Śnieżyca i wiatr przybierały na sile. Riley szybko naciągnęła na głowę kaptur czarnego wełnianego płaszcza, próbując uratować telewizyjną fryzurę i makijaż.  – Nie do wiary – mruknęła do siebie, kiedy wyszła na ulicę i zaczęła się ślizgać w szpilkach, próbując przywołać taksówkę. Wszystkie mijały ją z piskiem opon. Już miała się poddać i wracać do hotelu, kiedy nagle rozległa się głośna bożonarodzeniowa muzyka. Tym razem nie byli to kolędnicy, lecz 11

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 11

2021-10-08 13:30:21


radio samochodowe, z którego dudniła We Wish You a Merry Christmas.  – Podwieźć panią? Riley okręciła się na pięcie, kiedy do krawężnika podjechała taksówka.  – Tak! – zawołała z ulgą. Przyspieszyła, zapominając o wysokich obcasach, i prawie wpadła na maskę, zanim zajęła miejsce na tylnym siedzeniu. – Bardzo dziękuję! – dodała bez tchu. – Muszę dojechać na Franklin Street 20, jak najszybciej. Taksówka włączyła się do ruchu, a Riley wysłała wiadomość do Mike’a. „Już jadę!” Kiedy mijali Rockefeller Center, spojrzała przez szybę na wspaniałą choinkę. Srebrzyste płatki śniegu wirowały w zimowym tańcu, kręcąc idealne piruety, i osiadały delikatnie na gałęziach drzewka. Migające czerwone lampki oblewały plac magicznym blaskiem, ale w tamtej chwili Riley obchodziły tylko czerwone światła hamowania, które otaczały ją ze wszystkich stron. Taksówka niemal się nie poruszała. Riley zaczęła się wiercić na siedzeniu. W tym tempie nigdy nie zdoła dotrzeć na wywiad. Płatki śniegu były coraz większe i padały gęściej.  – Ale korek – odezwała się do kierowcy. – Da się z niego jakoś uciec? Może jest jakaś inna, szybsza droga? Naprawdę się spieszę. Kierowca nucił sobie radośnie płynący z radia świąteczny klasyk, czyli Let It Snow. Co za ironia, pomyślała Riley. Kiedy mężczyzna odwrócił głowę i uśmiechnął się do niej, zdębiała. 12

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 12

2021-10-08 13:30:21


Miał siwe włosy, siwą brodę i błyszczące niebieskie oczy, wyglądał prawie jak… mikołaj. Wsiadła do taksówki w takim pośpiechu, że tego nie zauważyła, a teraz widziała tylko jego czerwoną bluzę wykończoną białą futrzaną lamówką.  – Ho! Ho! Ho! – zawołał mikołaj-taksówkarz z gromkim śmiechem. – Musi pani tylko uwierzyć, że dotrze tam, gdzie trzeba, na czas. Jedyne, w co mogła teraz uwierzyć, to że tego ranka mikołaj zapewne podkręcił czymś swoje kakao albo był na cukrowym haju wywołanym nadmiernym spożyciem świątecznych pierniczków. Wzdrygnęła się, gdy rozległ się sygnał komórki zwiastujący kolejną wiadomość od Mike’a. Pisał do niej wielkimi literami. Nie znosiła, kiedy to robił. „GDZIE JESTEŚ?!!! ZA 20 MINUT MASZ WEJŚCIE NA ŻYWO!!!” Jeśli przegapi ten wywiad, Mike nadzieje ją jak indyka na bożonarodzeniowy obiad. Jej wydawca i agentka liczyli na nią, nie mogła sobie pozwolić na to, aby ich zdenerwować. Gdy taksówka powoli toczyła się do przodu, Riley zaczęła się rozglądać wokół. Nie było ucieczki przed oślepiającymi czerwonymi reflektorami. Nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Nigdy się nie spóźniała. Szczyciła się tym, że jest taka zorganizowana, zawsze przychodziła wcześniej, teraz też byłaby z wyprzedzeniem, gdyby samochód wynajęty przez Mike’a rzeczywiście się pojawił. Zdawała sobie sprawę, jakie miała szczęście, że w ogóle udało jej się złapać taksówkę. Kiedy mieszkała na Manhattanie, 13

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 13

2021-10-08 13:30:21


w okresach gorszej pogody zawsze musiała walczyć o samochód. Korki były jedynym aspektem życia w wielkim mieście, za którym nie tęskniła. Nie miała też pojęcia, skąd się wzięło tyle śniegu. Sprawdziła aplikację pogodową tuż przed wyjściem z hotelu. Nic nie zapowiadało takich opadów. W ogóle nie miało padać. Gdyby było inaczej, za żadne skarby nie włożyłaby tych butów. Nowiuteńkie czarne zamszowe szpilki na niebotycznym obcasie, które wcześniej wydawały się idealnym wyborem, teraz drwiły z niej w żywe oczy. Odpowiednio dobrane buty zawsze dodawały jej pewności siebie, a właśnie tego dzisiaj potrzebowała. Gdyby wiedziała, że będzie padać, włożyłaby botki, a nie szpilki. Zmarszczyła brwi, patrząc na przemoczone buty, i poruszyła zziębniętymi, mokrymi palcami stóp. Podniosła wzrok na kierowcę, który gryzł cukrową laskę. Ten wesoły jegomość musiał sprawić jakiś świąteczny cud.  – Mikołaju? – powiedziała, pochylając się do przodu. Wiedziała, jak niedorzecznie to zabrzmiało, ale była gotowa włączyć się w tę bożonarodzeniową fantazję, jeśli miałoby to ocalić jej wywiad. Mikołaj zatrzymał się na światłach i odwrócił do niej z uśmiechem.  – Tak? – odparł z błyskiem w oku.  – Czy ten kurs zawiera też bożonarodzeniowe życzenie? Bo jeśli tak, życzę sobie znaleźć się w budynku telewizji za pięć minut. Jeśli się uda, podwoję napiwek. Mikołaj zachichotał, kiedy światło zmieniło się na zielone, po czym jakimś cudem przejechał na sąsiednią ulicę. Kiedy zaczęli się poruszać szybciej niż mikołajowe sanie, Riley uznała, że jej 14

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 14

2021-10-08 13:30:21


życzenie ma szansę się spełnić. Nie żeby wierzyła w bożonarodzeniowe cuda. Wyrosła z tego wiele lat temu. Kiedy była dzieckiem, jedynym dzieckiem swoich rodziców mieszkających w małym miasteczku niedaleko Seattle, tata w każde święta czytał jej świąteczną opowieść, którą sam wymyślił – robił to co wieczór w okolicach świąt. To był ich wspólny czas. Uśmiechnęła się tęsknie, wspominając, jak bardzo lubiła jego opowieści, które budował wokół motywów znanych bajek. Do jej ulubionych należały Gwiazdziuszek – o tym, jak Kopciuszek spędzał święta, Królewna Śnieżka i siedmiu elfów i Gwiazdkowe życzenie Małej Syrenki, a tytułów było znacznie więcej. To bożonarodzeniowe opowieści taty sprawiły, że została pisarką. Zachwycało ją to, jak bajki za każdym razem przenosiły ją w inny czas i miejsce, do magicznych światów, w których spełniały się świąteczne życzenia i marzenia, a wszystko miało szczęśliwe zakończenie. Kiedy ojciec zachorował i umarł tuż przed jej ósmymi urodzinami, bajki się skończyły, a ona przestała wierzyć w Świętego Mikołaja i gwiazdkowe cuda. Wciąż pamiętała, jakie były z mamą zdruzgotane w pierwsze święta po śmierci taty. Wszystko się zmieniło. Boże Narodzenie przestało być Bożym Narodzeniem. Dlatego też w kolejnym roku mama zabrała ją na Hawaje, gdzie zamiast świętować, spędziły cudowny tydzień na plaży. Zapoczątkowało to nową tradycję – w każde święta leciały na Hawaje, aby uciec przed bożonarodzeniową gorączką. Mówiąc wprost, omijały święta i wszystkie bożonarodzeniowe tradycje, takie 15

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 15

2021-10-08 13:30:21


jak pieczenie ciastek i ubieranie choinki, a w zamian żeglowały, nurkowały i uczyły się surfować. Dorastając, nie mogła się doczekać tych corocznych wypadów na Hawaje. Znajomi mówili jej, że dużo traci, ale uważała, że to oni coś tracą. Uwielbiała spędzać czas z mamą na plaży i z wiekiem coraz mniej tęskniła za tradycyjnymi świętami, które zatarły się w jej pamięci. Potem zaczęła studia, a matka wyszła ponownie za mąż i kontynuowała hawajską tradycję ze swoim nowym partnerem Terrym. Co roku oczywiście zapraszali Riley, lecz ona odmawiała, zbyt pochłonięta nauką i dodatkowymi zajęciami, na które zapisywała się w przerwie świątecznej. Naprawdę tego nie żałowała, ponieważ koncentrowała się na wcześniejszym ukończeniu studiów, aby oszczędzić na czesnym i innych opłatach. Studiowanie w Kalifornii Południowej nie było tanie, ale warte poświęceń, bo uczęszczała na jeden z najlepszych wydziałów dziennikarskich w kraju. Kiedy od nauczycielki angielskiego w liceum usłyszała, jak trudno jest wyżyć z pisania książek i scenariuszy filmowych, uznała, że bezpieczniej będzie zostać dziennikarką telewizyjną niż pisarką. Nadal mogła dzięki temu opowiadać, ale liczyła na to, że jej opowieści będą coś znaczyć, pomogą zmienić świat na lepsze. Obiecywała sobie, że pewnego dnia spróbuje pisania książek, kiedy wyrobi już sobie markę i odłoży coś na koncie w banku, by nie musieć się martwić, że nie starczy jej na czynsz. Nie wszystko ułożyło się tak, jak planowała. Pierwszą powieść napisała, kiedy była całkiem spłukana, ale jedno się nie zmieniło. Zawsze pracowała w święta, niezależnie od tego, jaką miała 16

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 16

2021-10-08 13:30:21


pracę. Była to idealna pora, aby nadrobić zaległości, podczas gdy wszyscy wokół robili sobie wolne. Jak na ironię, kiedy jej najnowsza wakacyjna powieść o miłości sprzedała się najgorzej w całej jej karierze, jej wydawca uznał, że najlepszym sposobem na odzyskanie czytelników będzie powieść, której akcja rozgrywa się w czasie Bożego Narodzenienia. Plan zakładał rozpoczęcie promowania tytułu już teraz, aby zrobić szum, choć książka miała się ukazać dopiero na kolejną Gwiazdkę. Riley stanęła więc przed koniecznością napisania – i promowania – książki o święcie, którego z wprawą od wielu lat unikała. Kiedy próbowała się od tego wymigać i powiedziała swojej agentce Margo, że w dziale powieści bożonarodzeniowych roi się od bestsellerowych autorów, ta zbyła jej zastrzeżenia. Uparła się, że Riley powinna postąpić tak, jak życzy sobie wydawca. Była przekonana, że jej autorka nie będzie mieć żadnego problemu z napisaniem gwiazdkowej obyczajówki. Riley nie podzielała tego przekonania. Wiedząc jednak, że nie ma wyboru, próbowała zmienić swoje nastawienie do świąt i uznała, że wszystko się ułoży. Wrzuci „Boże Narodzenie” do wyszukiwarki i jakoś to będzie. Tymczasem najpierw musiała jakoś przeżyć wywiad na żywo, który załatwił jej Mike. Choć nie miała jeszcze pojęcia, o czym napisze, Mike podrzucił temat programowi śniadaniowemu, zapewniając mu wyłączność na ten wyjątkowy news. Riley roześmiała się na samą myśl. Oczywiście to on musiał wymyślić ten twist. Pochodził z Los Angeles, podstawą jego działalności była wymiana przysług 17

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 17

2021-10-08 13:30:21


i wykorzystywanie kontaktów. Był ledwie kilka lat starszy od niej, ale roztaczał władczą aurę, przez co zawsze czuła się przy nim jak jego podwładna, choć przecież było odwrotnie. Nie podobała jej się też jego pyszałkowatość, ale Margo upierała się, że go potrzebują, a jeszcze nigdy źle jej nie doradziła. Riley wiedziała też, że trzeba działać szybko, aby wszyscy zapomnieli o jej ostatniej powieści zatytułowanej Letnie serce, która okazała się dla wszystkich wielkim rozczarowaniem. Margo nie owijała w bawełnę, kiedy oświadczyła, że na szali leży jej kariera i że muszą dokonać wielkich zmian, jeśli Riley chce wrócić na listy bestsellerów, na których było jej miejsce. Odkąd Riley zaczęła sześć lat temu pisać lekkie, optymistyczne letnie romanse, każda jej książka, nawet debiutancka, osiągnęła status bestsellera. Lojalne czytelniczki, opisując w recenzjach jej powieści, używały takich określeń, jak: inteligentna, zabawna, realistyczna, autentyczna i szczera. Pisząc o Letnim sercu, te same lojalne czytelniczki wyraziły rozczarowanie tym, że Letniemu sercu brakuje… serca. Nikt nie był bardziej rozczarowany niż Riley, kiedy przeczytała te recenzje. Zawsze wkładała w swoje opowieści całe serce i emocje, i choć ta ostatnia powieść sprawiła jej kłopot, nie sądziła, że czytelniczki to wyczują. Myliła się. Znały ją chyba lepiej od niej samej. Napisała Letnie serce po tym, jak zerwała ze swoim chłopakiem Tylerem. Najdziwniejsze było to, że zakończyła ten związek między innymi dlatego, że chciała skupić się na karierze, a decyzja ta odniosła odwrotny skutek, przynajmniej według jej fanek. 18

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 18

2021-10-08 13:30:21


Margo też nie przebierała w słowach: poinformowała ją, że obie jej ostatnie powieści były nudne, brakowało im tego, za co czytelniczki pokochały poprzednie jej książki – głosu, który do nich przemawiał, z którym mogły się utożsamić. Dlatego też Margo znalazła Mike’a, znanego w branży piarowca o ogromnym ego. Jego zadaniem było sprawienie, by Riley trafiała na pierwsze strony gazet i skupiała uwagę mediów. Właśnie wymyślił, że powinna zorganizować wieczór autorski podczas obozu gwiazdkowego w uroczym ośrodku wypoczynkowym w Górach Skalistych. Podczas wieczoru Riley miała nie tylko opowiedzieć fanom o swojej pierwszej gwiazdkowej powieści, ale też poprosić uczestników obozu, by pomogli jej w wymyśleniu fabuły, dzieląc się swoimi pomysłami na świąteczny romans. Oprócz tego wydarzeniu miała towarzyszyć intensywna kampania promocyjna w mediach społecznościowych, dzięki którym swoimi pomysłami mogliby się dzielić też entuzjaści prozy Riley z całego świata. Mike wierzył, że takie unikatowe interaktywne doświadczenie pomoże fanom Riley poczuć większą więź z jej kolejną książką, osobiście się w nią zaangażować, co miało się według tego planu przełożyć na sprzedaż i zagwarantować Riley powrót na listy bestsellerów. Uważał też, że szum medialny podkręci wyniki Letniego serca. Pomysł ogromnie się spodobał Margo i wydawcy. Agentka uznała, że obóz gwiazdkowy pobudzi kreatywność Riley. Było to niezwykle istotne, ponieważ wydawca zażądał konspektu nowej książki do końca roku. Jeden z kumpli Mike’a, Luke, organizował obóz gwiazdkowy w ośrodku wypoczynkowym należącym do jego rodziny, a Riley 19

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 19

2021-10-08 13:30:21


miała się tam tylko zjawić, wziąć udział w przyjęciu w pierwszy wieczór i porozmawiać z gośćmi. W obozie brali udział jej najwięksi fani dobrani przez dział promocji podczas specjalnej kampanii w mediach społecznościowych. Jedno trzeba było Mike’owi przyznać. Nie mylił się co do tego, jaką popularność zyska cała ta koncepcja interaktywnego tworzenia fabuły. W godzinę po tym, jak piarowcy ogłosili jej udział w obozie gwiazdkowym w mediach społecznościowych, zgłosiło się ponad dwadzieścia tysięcy zainteresowanych. Zdumiała ją tak entuzjastyczna reakcja, zwłaszcza że piarowcy nie zdążyli nawet ogłosić, jak dokładnie będzie wyglądać obóz gwiazdkowy – Mike uznał to za jednoznaczny dowód, że wszyscy wygrają na tym pomyśle. Ośrodek zyska rozgłos, na którym mu zależało, a Riley – świetną prasę i masę pomysłów do najnowszej książki. Liczyła zwłaszcza na te pomysły, bo nie miała pojęcia, jak pisać o świętach. Wiedziała, że są ludzie, którzy kochają je całym sercem. To oni zapisali się na obóz gwiazdkowy, choć nie znali żadnych szczegółów. Zdawała sobie je, że jeśli nie napisze czegoś prawdziwego, fani znów ją przejrzą – a udowodnili, że to potrafią. Miała nadzieję, że Google jej nie zawiedzie, zamierzała zacząć badać temat świąt, kiedy tylko skończy nagrywać wywiad. O ile w ogóle uda się jej na niego dotrzeć. Roześmiała się w duchu. Czyste wariactwo. Gdyby ktoś jej powiedział, że będzie pędzić taksówką z mikołajem za kółkiem przez cholerną śnieżycę na wywiad na żywo, podczas którego ogłosi, że akcja jej kolejnej powieści będzie 20

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 20

2021-10-08 13:30:21


się rozgrywała w Boże Narodzenie, a ona sama weźmie udział w obozie gwiazdkowym, odparłaby, że jej rozmówca chyba upił się ajerkoniakiem. Na ekranie komórki rozbłysła kolejna wiadomość od Mike’a. „Producent zaraz odwoła twój wywiad! Gdzie jesteś?!” Zacisnęła usta. Praktycznie słyszała, jak wrzeszczy na nią przez telefon. Już miała odpisać, kiedy taksówka zahamowała z piskiem opon.  – Jesteśmy na miejscu! – oświadczył mikołaj radośnie. Podniosła wzrok i rzeczywiście – właśnie zaparkowali przed budynkiem telewizji. Roześmiała się z ulgą, wręczając hojny napiwek.  – Nie wiem, jak pan to zrobił – odparła, kręcąc głową ze zdumieniem. – Jest pan najlepszy! Bardzo dziękuję! – Szybko włożyła kaptur, otworzyła drzwi samochodu i zderzyła się ze ścianą lodowatego wiatru i śniegu. – Ojej! – zawołała, mrugając, kiedy płatki wpadły jej do oczu. – Jaka dziwaczna pogoda!  – Ho! Ho! Ho! To pogoda bożonarodzeniowa! – Mikołaj znów gromko się roześmiał. – Wesołych świąt. Powodzenia z gwiazdkową książką! Pędząc do drzwi, uświadomiła sobie, że przecież nie powiedziała mikołajowi-taksówkarzowi o swojej książce. Z konsternacją obejrzała się za siebie. Taksówki już nie było. Odwróciła głowę, by podbiec ostatnie kilka metrów, natrafiła obcasami na warstwę lodu i nagle wszystko zwolniło, gdy poleciała przed siebie.

Schaler_I zyli dlugo i swiatecznie_DRUK.indd 21

2021-10-08 13:30:21


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
I żyli długo i... świątecznie by SIW Znak - Issuu