Tytuł oryginału Legendäre Katzen und ihre Menschen ©2019 Ecowin by Benevento Publishing All rights reserved. Projekt okładki Monika Drobnik-Słocińska Rozdziały dotyczące postaci pochodzacych z Polski Michał Korda Opieka redakcyjna Natalia Gawron-Hońca Adiustacja Aleksandra Pietrzyńska Korekta Aneta Iwan Irena Gubernat Ilustracje na stronach tytułowych rozdziałów Anna Slotorsz Łamanie Dariusz Ziach © Copyright for the translation by SIW Znak Sp. z o.o., 2021 Copyright © for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2021 ISBN 978-83-240-7917-9
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2021. Printed in EU
KOMU MIAUCZY KOT ERNEST HEMINGWAY (1899–1961)
G
dyby kotolubnego literata postawić przed wyborem: Nagroda Nobla z literatury czy kocia rasa ochrzczona jego imieniem – jaką powziąłby decyzję? Cóż, Ernest Hemingway nie musiał się nad tym zastanawiać: zgarnął wszystko. Najpierw Nobla – w roku 1954 za Starego człowieka i morze – a potem także zaszczyt nazwania całej rasy kotów dotkniętych polidaktylią. Przynajmniej w języku potocznym określa się je mianem „kotów Hemingwaya”, naukowe nazewnictwo interesuje wyłącznie ekspertów. Koty z polidaktylią, w odróżnieniu od swoich kuzynów, mają nawet po siedem palców na (zazwyczaj) przednich oraz (rzadziej) tylnych łapach. Ta genetyczna anomalia nie okazała się wszakże groźnym upośledzeniem. Wręcz przeciwnie: zwierzęta te są znacznie ruchliwsze i zręczniejsze niż koty o zwyczajowej liczbie palców. Wielopalczaste kociaki nazwano na cześć Erne sta Hemingwaya dlatego, że pisarz miał takiego myszołapa – na imię mu było Snowball. Podarował go Hemingwayowi niejaki Stanley Dexter, kapitan 12
Komu miauczy kot
statku ratowniczego, w roku 1931 podczas pobytu w Key West na Florydzie. Koty z polidaktylią uchodzą za nader skutecznych łowców myszy, stąd też na statkach są traktowane jak pożyteczne maskotki. W posiadłości Hemingwaya w Key West, która mieści dziś muzeum i nadal jest domem dla czterdziestu do sześćdziesięciu zwierzaków, Snowball parzył się z miejscowymi osobnikami, mnożąc w ten sposób polidaktyliczną populację. Mniej więcej połowa tamtejszych futrzaków ma większą liczbę palców; cecha ta, co prawda dziedziczna, nie jest jednakże dominująca – nie każdy potomek kota z polidaktylią wykazuje tę anomalię. Dotknięte przez tę mutację koty prawdopodobnie ochrzczono mianem hemingwayowskich dopiero później, już po śmierci pisarza. Można to uznać za dowód pośmiertnej czci dla niezrównanego miłoś nika kotów – równie dobrze jednak za spóźnioną ironię losu. Snowball bowiem oraz pozostałe koty z Key West nie były ani pierwszymi, ani jedynymi sierściuchami w życiu artysty. Od dzieciństwa wszędzie, gdzie mieszkał i pracował, towarzyszyły mu koty – z niektórymi łączyła go szczególnie zażyła więź. Sam Hemingway był święcie przekonany, że koty czynnie wspierają go w pracy. Starannie dbając o swój publiczny wizerunek „macho”, demonstrując w młodości fascynację polowaniami, dalekomorskimi połowami, boksem, a przede wszystkim walkami byków, pisarz żywił głębokie i czułe uczucia dla swoich kotów, w których czasem 13
Ernest Hemingway
dostrzegał nawet „lepszych ludzi”. „Kot jest zupełnie szczery emocjonalnie” – wyznał. „Ludzie, nieważne z jakich powodów, lubią skrywać swoje uczucia – koty tak nie postępują”. Hemingway kochał nie tylko koty – równie legendarna jest jego miłość do kobiet, obie przeplatają się ze sobą w osobliwy sposób. Tak w książkach, jak i w życiu nadawał kobietom pieszczotliwe kocie imiona: Kat, Kath, Cat, Feather Kitty, Katherine Kat, Kitten czy Kittner. Słane do kobiet listy podpisywał czasem: „Your Big Kitten”. Swoją miłość do kotów uwiecznił w piosence, która – jak wspomina – wielce się kociakom podobała: „A feather kitty’s talent lies in scratching out the other’s eyes. A feather kitty never dies, oh immortality”1. Feather Kitty było zresztą ulubionym pieszczotliwym okreś leniem pierwszej żony pisarza, Hadley Richardson. W wielu utworach można odnaleźć wskazówki biograficzne dotyczące zarówno zdarzeń, jak i wypełniających jego życie osób i zwierząt. W Paryżu, gdzie Hemingway zamieszkał razem z Hadley Richardson, towarzyszy mu kotka perska o imieniu Feather Puss, zwana później F. Puss, która w książce Ruchome święto, opublikowanej pośmiertnie w 1964 roku, zostanie opisana jako
Kicia talent przejawia uroczy, wydrapując innym oczy. Nie odejdzie do wieczności, o nieśmiertelności! (ang.). Wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza. 1
14
Komu miauczy kot
troskliwa opiekunka ich małego synka Johna „Bum by’ego”. Richardson poświęcone jest również wydane w roku 1924 opowiadanie Kot na deszczu, traktujące o młodej kobiecie, która udręczona poczuciem beznadziei życia zapragnęła mieć kota. Kiedy pisarz razem z drugą żoną Pauline oraz dwoma synami Patrickiem i Gregorym przenosi się do Key West, na scenie pojawia się sześciopalczasty Snowball – a w ślad za nim także wiele innych kotów. Jednakże dopiero w 1939 roku, czyli od czasu przeprowadzki na Kubę do Finca Vigía w pobliżu Hawany, gdzie towarzyszy mu trzecia żona Martha Gellhorn, a następnie przez kolejne kilka lat Mary Welsh, czwarta i ostatnia żona, uczucia Hemingwaya do kotów miały się rozwinąć w wyjątkowy i znamienny sposób. Tam właśnie kotka perska o imieniu Princessa oraz dawny włóczęga Boise z Cojímar dali początek wciąż rozrastającej się kociej populacji. Plany Hemingwaya, by z pomocą obu kotów, a także angorczyka Good Willa wyhodować całkiem nową odmianę, spełzły jednak na niczym. Kiedy wskutek chowu wsobnego pojawiły się choroby i upośledzenia, Martha poleciła wykastrować wszystkie dojrzałe płciowo zwierzęta – czego Hemingway nigdy jej nie wybaczył. Koty zapełniły cały dom. Łatwo sobie wyobrazić, co to oznaczało dla domowników. Ostatecznie to Mary, która kochała koty równie mocno, jak Hemingway, wpadła na pomysł, by w pobliżu Finca wznieść dla nich osobny budynek, nie powinny 15
Ernest Hemingway
bowiem – jak pisał Hemingway w jednym z listów – „czuć się, jakby je porzucono albo zesłano na Syberię”. Chciał też mieć pewność, że „będą szczęśliwe i otoczone troskliwą opieką”. Gwoli „kociego szczęścia” sam był zresztą gotów znieść niejedno. Nie okazał złości, gdy kocur Friendless, notabene syn Boise’a i Princessy, oznaczył First Folio Szekspira, drogocenne pierwsze wydanie. Byłoby, jak wyznał, „nie fair, gdyby właściciel kota odpowiednio go nie karmił, a jego wrodzone instynkty traktował jako grzech”. Nie sposób rozstrzygnąć, czy mówił poważnie, proponując umieścić owo pierwsze wydanie w kocim domu, by Friendless nadal mógł je dowolnie znakować. Pewne jest natomiast, że nauczył go pić whiskey – z mlekiem, podczas gdy sam popijał czystą. Wybudowano więc wieżę z całym piętrem dla kotów i dostosowano ją w równym stopniu do ich potrzeb, co do upodobań właścicieli – Hemingway mógł do niej zaglądać wprost ze swojej sypialni, łazienki, tarasu, kuchni oraz jadalni. Okna w całym domu pozostawały otwarte, by o każdej porze koty mogły swobodnie wchodzić i wychodzić. Ulubieńcy pisarza, jak na przykład Boise, spali w nocy u jego boku. Z Boise’em, nazywanym „bratem”, łączyła Heming waya bodaj najsilniejsza więź. Ten biało-czarny krótkowłosy kocur o wyrazistej czarnej masce stał mu się bliski jak żaden inny człowiek czy zwierzę. 16
Komu miauczy kot
Boise spacerował z nim krok w krok niczym pies, towarzyszył w trakcie pracy pisarskiej, siedział na kolanach podczas lektury, spał ułożony na jego piersiach albo u boku, dzielił z nim każdy posiłek – dosłownie, gdyż Boise gardził kocią karmą. Wyczuwał, że Hemingway wybiera się w podróż. Trudno też sobie wyobrazić ogrom smutku, który ogarnął pisarza na wieść, że podczas jego nieobecności, w roku 1956, pupil miał atak serca. „Listy o śmierci zwierząt nie należą do najmilszych” – wyznał. Swój stosunek do Boise’a Hemingway uwiecznił w wydanej pośmiertnie książce Wyspy na Golfsztromie (napisanej w 1951, opublikowanej w 1970 roku). Ta mocno autobiograficzna powieść ukazuje między innymi zranioną psychikę twardego i łobuzerskiego z pozoru artysty: „Wieczorem, gdy siedział w dużym fotelu i czytał, mając Boise’a przy swoim boku, pomyślał, że nie wie, co by zrobił, gdyby Boise został zabity. Sądząc po jego postępowaniu i desperacjach, przypuszczał, że kot czuje to samo w stosunku do niego. […] Na morzu często rozmyś lał o Boisie, o jego dziwnych nawykach i desperackiej, beznadziejnej miłości”2. Dla Hemingwaya koty były „fabrykami pomruków”, określał je także mianem „gąbek miłości”, gdyż nasiąkały miłością ludzi i odwdzięczały się, ofiarowując im pociechę i swoje towarzystwo nawet 2 E. Hemingway, Wyspy na Golfsztromie, przeł. B. Zieliński, Warszawa 2000, s. 250.
17
Ernest Hemingway
w trudnych chwilach życia – a tych w biografii pisa rza nie brakowało. Cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową, ciężką chorobę psychiczną zwaną uprzednio psychozą maniakalno-depresyjną. Powoduje ona nagłe, niedające się kontrolować zaburzenia nastroju o dużym nasileniu, w duchu słów „z rajskiej błogości spadać w ból bez dna…”. W chwilach naznaczonych głęboką depresją i tęs knotą za synami koty przez całe dziesięciolecia były dla pisarza źródłem pociechy i wsparcia – aż pewnego dnia nawet one nie mogły mu już pomóc. Rankiem 2 lipca 1961 roku Hemingway odebrał sobie życie w swoim ostatnim domu w Idaho – mając u boku kota imieniem Big Boy Peterson. Poważne problemy zdrowotne oraz wieści, które dotarły doń w kwietniu, kilka miesięcy wcześniej, dające do zrozumienia, że powrót na Kubę do ukochanej Finca, do łodzi, nieukończonych manuskryptów, a przede wszystkim do wielkiej rodziny psów i sześćdziesięciu bez mała kotów stał się po rewolucji niemożliwy, uzmysłowiły mu z bolesną mocą, że dawne życie bezpowrotnie przeminęło. W wieczór przed śmiercią wypowiedział do żony Mary ostatnie słowa: „Dobranoc, mój kotku”.
KOCIA UPORCZYWOŚĆ WISŁAWA SZYMBORSKA (1923–2012)
W
isława Szymborska urodziła się w 1923 roku na Prowencie, w Krakowie w 1946 rozpoczęła studia na polonistyce, następnie studiowała socjologię, zaś w 1996 roku w Sztokholmie otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Biografia Szymborskiej pełna jest kotów, lecz żaden z nich nie należał do niej. Mało tego, w poezji więcej miejsca niż kotom poświęciła małpom. Mimo tego rozumiała futrzaki i w kilku zaledwie strofach uchwyciła tajemnicę ich relacji z człowiekiem. Odpowiedziała również na uniwersalne pytanie, kim jest kociarz przyzwoity. Stąd wiemy, że miarą kociarza nie jest na pewno liczba posiadanych kotów. W wypadku Szymborskiej nie należy stosować zasady: „im więcej, tym lepiej”, lecz odwrotną, która głosi, że aby być przyzwoitym kociarzem, najlepiej nie posiadać kota wcale. Gdy poetka rozwiodła się z Adamem Włodkiem, pierwszym i ostatnim mężczyzną, z którym mieszkała, zorientowała się, na czym polegał ich pierwszy 20
Kocia uporczywość
błąd: nigdy nie mieli w domu kota. Po rozwodzie zrozumiała też drugi błąd i już nigdy nie wyszła za mąż. Z żadnym ze swoich późniejszych partnerów nigdy nie zamieszkała pod wspólnym dachem. Przede wszystkim nie zamieszkała zaś ze swoim wieloletnim towarzyszem, Kornelem Filipowiczem. Żeby uniknąć kolejnych błędów – sprawili sobie wspólne koty. To znaczy: Szymborska nigdy kotów nie miała, bo koty mieszkały u Filipowicza. To Fili powicza obarczyła obowiązkiem opieki nad Kizią i Mizią. Obowiązkiem czy raczej przywilejem? Najprawdopodobniej był to przywilej koci, tak zwany i popularny wśród kotów: przywilej posiadania człowieka. Nie jest bowiem tajemnicą, że gdy tylko człowiek uzna, iż posiada kota, zaczyna wypowiadać się w taki sposób, jakby stał się tego kota własnością. Nie wiadomo, co na ten temat mówią koty, ponieważ koty nie mówią, a mruczą. Przeważnie jednak chcą tym mruczeniem wyrazić, że nadszedł czas karmienia albo głaskania, albo też czegoś, czego człowiek powinien się domyślić i czego – jak na człowieka przystało – najczęściej się domyśla. Być może jednej Szymborskiej udało się zachować równościowe relacje z kotami, których nie była ani właścicielką, ani własnością, lecz partnerką. Gdy mieszkała w krakowskim Domu Literatów przy ulicy Krupniczej, zajmowała się kotami należącymi do jej znajomych; wiedzieli dobrze o jej miłości do kotów i zostawiali jej pod opieką swoje futrzaki. 21
Wisława Szymborska
Oczywiście nie było mowy o żadnym dozorze, lecz o tak zwanej „intensywnej kociej demoralizacji”, czyli rozpieszczaniu kotów „do granic możliwości, pozwalając im na wszystko”. „Kiedy właściciele zwierzaka wracali, nie poznawali swojego pupila. Stawał się kompletnie rozbrykany. A to strącił łapką spodek od herbaty, a to wyprawiał inne swoje kocie harce w kuchni”1. Jak przystało na koty pisarza, Kizia i Mizia lubiły wylegiwać się na biurku usłanym kartkami. Szymborska z kolei lubiła ściągać koty z biurka i ustawiać się z nimi do zdjęcia. Zachowały się także zdjęcia poetki z kotami syna Filipowicza, Aleksandra, który mieszkał z Szarusią, Wołkogono wem i Cacuszką. Szarusia i Wołkogonow były bure i pręgowane, lecz tylko Szarusia miała obróżkę, bo Wołkogonowi nie było w niej do twarzy, czyli do pyszczka. Łaciata Cacuszka zamiast obróżki obnosiła się za to dumnie po mieszkaniu ze swoim zdrobnieniem – Ciacio. Szymborska opowiadała, że stara się pisać wiersze pogodne, ponieważ nie lubiła ponuractwa. Częs tokroć jednak w jej twórczości usłyszeć można smutne tony; rozbrzmiewają one również w wierszach o zwierzętach.
1 M. Rusinek, Koty naprawdę mają duszę, rozm. przepr. J. Weryńska, „Gazeta Krakowska” [online], 30 sierpnia 2008, <https://gazetakrakowska.pl/koty-naprawde-maja-dusze/ ar/40870> [dostęp 28.09.2020].
22
Kocia uporczywość
Wiersz Zwierzęta cyrkowe, z debiutanckiego tomu Dlatego żyjemy (1952), ukazuje niegdyś dzikie zwierzęta przebrane w ludzkie ubrania, machające, podskakujące i pląsające po arenie cyrkowej. W tomiku Tarsjusz i inne wiersze (1976) uzbierało się Szymborskiej małe zoo, a bohaterami utworów były: dziobak, goryl, koliber, mątwa, modliszka, niedźwiedź, ośmiornica, stonoga, tarsjusz, zebra i żuk. Słynny tarsjusz to nie żaden grecki myśliciel czy dyplomata, lecz urokliwe zwierzątko z wyłupiastymi oczami, które Szymborska znalazła w encyklopedii. Pointa wiersza o tarsjuszu głosi, że ten maleńki, wyrakowaty stworek przeżył wśród ludzi tylko dlatego, że do niczego nie był im potrzebny. Między innymi to Komisja Noblowska doceniła w wierszach Szymborskiej – że te z wierzchu gładkie i „wysoce wycyzelowane obrazy” pod powierzchnią skrywają niepokój. Szymborska miała na swoim koncie więcej zoologicznych odkryć. Do poduszki czytała bowiem encyklopedie, zielniki, słowniki i herbarze. Napisała wiersz o Yeti. To mityczne, niezidentyfikowane stworzenie dla Szymborskiej było symbolem nowych czasów, jakie nastały po śmierci Stalina, zwiastującej odwilż polityczno-kulturalną. Yeti to oczywiście poważna sprawa, niemniej to dla kotów zarezerwowane są tematy najpoważniejsze. Gdy człowiek w ten czy inny sposób zbliża się do śmierci, zaczyna się robić poważnie. W ten czy inny sposób poważnie zaczyna się robić również 23
Wisława Szymborska
wtedy, gdy umierają zwierzęta. Szymborska podkreślała, że zwierzęta nie „zdychają”, lecz właśnie umierają. Znała kocią naturę, a mimo to, umierając, niewybaczalnie uchybiła swoim znajomym kotom. Jak pisała bowiem w wierszu pod tytułem Kot w pustym mieszkaniu (1991): „Umrzeć – tego nie robi się kotu”. Pobrzmiewa w nim smutna, bo chwytająca za serca największych nawet wesołków nuta: Coś się tu nie zaczyna / w swojej zwykłej porze. / Coś się tu nie odbywa jak powinno. / Ktoś tutaj był i był, / a potem nagle zniknął / i uporczywie go nie ma. / Do wszystkich szaf się zajrzało. / Przez półki przebiegło. / Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. / Nawet złamało zakaz / i rozrzuciło papiery. / Co więcej jest do zrobienia. / Spać i czekać.
Choć może nie śmierć jest tu najbardziej przykrym faktem. W końcówce wiersza poetka skupia się na winie człowieka, który ośmiela się zaburzać kotu jego codzienny plan kocich aktywności i psot. Jednocześnie fragment ten jest pochwałą kociej wyrozumiałości, ponieważ koty – choć dumne – potrafią wybaczać jak nikt: Niech no on tylko wróci, / niech no się pokaże. / Już on się dowie, / że tak z kotem nie można. / Będzie się szło w jego stronę / jakby się wcale
24
Kocia uporczywość
nie chciało, / pomalutku, / na bardzo obrażonych łapach. / I żadnych skoków pisków na początek 2.
Kot przecież doskonale wie, że człowiek nie pojechał w żadną podróż, lecz po prostu bezczelnie go opuścił i teraz wraca do domu, aby błagać o przebaczenie. W Polsce poeci cierpieli i wciąż cierpią z wielu powodów. Przyznanie Nobla również może być takim powodem. Pewien poeta i przyjaciel Szymbor skiej wspominał, że owszem, po przyznaniu jej Nobla wszyscy przyjaciele poeci cierpieli razem z nią. Powodów ich cierpienia możemy się tylko domyślać. Choć o życiu prywatnym Szymborska starała się nie mówić wprost, a o emocjach nie pisać, Nobla nie udało jej się zataić. A to właśnie on sprawiał jej najwięcej problemów. Jako laureatka nagrody musiała znosić zbytek sławy i zaszczytów, o czym pisała w listach, żaląc się swoim przyjaciołom: „Jestem jak kot, zagłaskana na śmierć”3. I chyba miała rację, gdyż czytelników nie doszły słuchy, aby jakiś kot żalił się z powodu niedopieszczenia, za to wielu nachalnych w pieszczotach ludzi poznało już smak kocich pazurków.
W. Szymborska, Kot w pustym mieszkaniu [w:] tejże, Koniec i początek, Poznań 1997, s. 20–21. 2
3
Tamże, s. 13.
25
Wisława Szymborska
Pytana o to, z kim chciałaby się zamienić na życie, poetka odpowiadała: „Chciałabym być kotem Krysi Krynickiej”4. Jak bowiem wiadomo, Ryszard i Krystyna Kryniccy, poeci oraz wydawcy poezji, pomieszkują w Krakowie u swoich kotów, a te, jak wieść głosi, mają w tym domu niebo na ziemi i – póki co – żaden z nich nie otrzymał jeszcze nieszczęs nego Nobla. A skoro mowa o niebie, Szymborska raz wystąpiła w roli recenzentki wszystkich dzieł Stwórcy, dobrą notę wystawiając tylko w jednym przypadku: to jej przypisywany jest cytat, w którym mówi, że jedyne, co się Panu Bogu udało, to koty. Sama chciała być kotem, dążyła zatem do ideału. Wisława Szymborska zmarła 1 lutego 2012 roku w Krakowie. Była kociarą, która pozostawiła innym kociarzom zagadkę. Jeśli ktoś nie ma kota, to czy może temu kotu umrzeć? I czy jeśli chce się być przyzwoitym kociarzem, nie powinno się raczej odwiedzać kota u swoich bliskich, aniżeli trzymać go u siebie w domu i dusić swoją miłością? Wśród miłośników twórczości Szymborskiej istnieje też pewien dylemat: skoro Wisława Szymborska umarła, to znaczy, że zniknęła czy też „uporczywie jej tu z nami nie ma”?
4 A. Bikont, J. Szczęsna, Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej, Kraków 2012, s. 240.
SPIS TREŚCI
Przedmowa | 5 Komu miauczy kot. Ernest Hemingway | 11 Kocia uporczywość. Wisława Szymborska | 19 Kot w łazience. Jacques Derrida | 27 The Big Cat. Raymond Chandler | 37 Taniec z łowcą kotów. Haruki Murakami | 47 Pójdź w me ramiona, kocie mój prześliczny. Charles Baudelaire | 59 The Chief Mouser to the Cabinet Office. Winston Churchill | 69 La Chatte Amoureuse. Sidonie-Gabrielle Colette | 77 Koty i leśny wędrowiec. Ernst Jünger | 87 I Love Your Kisses. Freddie Mercury | 95 Koci gang Violetty. Czesława Gospodarek (Cieślak) vel Violetta Villas | 103 Kocia muzyka to nie muzyka. Zbigniew Wodecki | 115 Cocteau jest mój. Jean Cocteau | 123 Koty w kręgu zła. Jean-Pierre Melville | 131
333
SPIS TREŚCI
Kocia piżama. Ray Bradbury | 139 Kot to piękny diabeł. Charles Bukowski | 147 Najlepsza fiksatywa. Gustav Klimt | 157 Emil i koty. Erich Kästner | 163 Nie mieszczańskie ja kociątko. Heinrich Heine | 171 Człowiek buduje za dużo murów, a za mało przejść dla kotów. Isaac Newton | 179 Róża, Mimi i Lenin. Róża Luksemburg | 187 Jak się należy kształcić na wielkiego kocura. E.T.A. Hoffmann | 195 Kot wolnym jest strzelcem. Kurt Tucholsky | 203 A Very Fine Cat Indeed. Samuel Johnson | 213 Jestem jak kot. Frida Kahlo | 219 Błękitny kot. Franz Marc | 225 Kot, który marzy o ptaku. Paul Klee | 231 Imię kota. T.S. Eliot | 239 Gra kocich paciorków. Hermann Hesse | 247 Jedynym świadkiem był kot. Patricia Highsmith | 255 Poldi, kot z Vernate. O.W. Fischer | 263 Śniadanie z kotem. Truman Capote | 271 W szczególności koty. Doris Lessing | 281 Ja wam, kociarze! Katarzyna Grochola | 289 Kocie jajko. Łukasz Orbitowski | 301 Posłowie. Kot i sztuki piękne | 313 Bibliografia | 321 Źródła ilustracji | 332