Skip to main content

Pozdrowienia z Warszawy

Page 1

POlSkI wywIAd, CIA I wyjątkOWY SojuSZ john pomfret

POZDROWIENIA Z WARSZAW Y Wnikliwe studium tajników międzynarodowego szpiegostwa. „Publishers Weekly”


JOHN POMFRET

POZDROWIENIA Z WARSZAWY Polski wywiad, CIA i wyjątkowy sojusz

Tłumaczenie Łukasz Müller

Kraków 2022


Tytuł oryginału From Warsaw with Love: Polish Spies, the CIA, and the Forging of an Unlikely Alliance From Warsaw with Love: Polish Spies, the CIA, and the Forging of an Unlikely Alliance 2021 by John Pomfret Copyright © 2021 by John Pomfret Published by arrangement with Henry Holt and Company, New York. Copyright © for the translation by Łukasz Müller Projekt okładki i wyklejek Rafał Rola Fotografia na okładce © TonelloPhotography / Shutterstock Fotografia na wyklejkach © Katrin Hauf / Unsplash Font na okładce i wyklejkach © Tomasz Skowroński / FontSpace Redaktor nabywający Artur Wiśniewski Redaktorka prowadząca Dominika Ziemba Opracowanie tekstu i przygotowanie do druku CHAT BLANC Anna Poinc-Chrabąszcz ISBN 978-83-240-7468-6 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2022 Druk: CPI Moravia Books s.r.o.


ROZDZIAŁ 1

HOLLYWOODZKIE SZPIEGOWANIE

Pierwszego lutego 1977 roku polski handlowiec Marian Zacharski wjechał o zmierzchu do Los Angeles pontiakiem cataliną w towarzystwie żony i córki. Ich celem, po czterech dniach podróży z mroźnego Chicago, było schludne osiedle mieszkaniowe leżące nieopodal Międzynarodowego Portu Lotniczego Los Angeles. Zacharski, smukły tenisista o atomowym serwisie i niewymuszonym uśmiechu, promieniował przedsiębiorczością i tupetem świeżo upieczonego imigranta podążającego za nieodpartym kalifornijskim snem. Nie został jednak Amerykaninem. Został szpiegiem. Agent z Warszawy wykradał najpilniej strzeżone tajemnice wojskowe Stanów Zjednoczonych, zyskując status legendy wśród agentów FBI i oficerów CIA, którzy go wytropili. Gdy Zacharski wjeżdżał pontiakiem na parking osiedla Cross Creek Village, nie był jeszcze mistrzem szpiegowskiego rzemiosła. Nie był nawet oficerem wywiadu. Wysłano go


14

PRZEKRĘTY ZIMNEJ WOJNY

do Ameryki z prozaicznym zadaniem sprzedawania tokarek. Reprezentował przedsiębiorstwo o nazwie Polish American Machine Company, w skrócie Polamco, które założono w 1975 roku, ponieważ komunistyczne władze Polski usiłowały ustabilizować chwiejącą się gospodarkę, eksportując towary do krajów kapitalistycznych. W latach 1970–1977 Polska pożyczyła od zachodnich banków i innych instytucji dwadzieścia miliardów dolarów w ramach nieudanej próby podniesienia płac i zapełnienia żywnością pustych półek sklepowych. Liczyła, że dzięki zwiększeniu eksportu za pośrednictwem państwowych firm takich jak Polamco zdoła spłacić długi. Polamco była filią Metalexportu, centrali handlu zagranicznego podległej Ministerstwu Przemysłu Maszynowego. Zacharski zatrudnił się w Metalexporcie w 1973 roku, po ukończeniu prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Ten mierzący metr osiemdziesiąt osiem rudawy blondyn o ujmującej, choć nieco narcystycznej osobowości, wywarł duże wrażenie na przełożonych jako ambitny człowiek pragnący zrobić karierę. Zacharski urodził się, jak sam to ujął, w „szanowanej” polskiej rodzinie. W trakcie drugiej wojny światowej jego ojciec Wacław służył w Armii Krajowej, podziemnych siłach zbrojnych walczących z okupującym Polskę Wehrmachtem. Latem 1944 roku brał udział w powstaniu warszawskim, które było próbą wyzwolenia stolicy kraju spod niemieckiej okupacji. Powstanie warszawskie upadło. Siły niemieckie dokonały rzezi tysięcy Polaków, rozbiły AK i zrównały Warszawę z ziemią, podczas gdy Armia Czerwona przyglądała się temu biernie, czekając na wschodnim brzegu Wisły. Resztę wojny Wacław, wraz z tysiącami innych jeńców, spędził na przymusowych robotach w Bawarii. Po zwycięstwie aliantów wrócił do Polski. Ponieważ Warszawa leżała w gruzach, postanowił zamieszkać w niewielkim mieście nad Bałtykiem, w pobliżu Gdańska, gdzie poznał matkę Mariana, Czesławę.


HOllYWOOdZKIE SZPIEgOWaNIE

15

Powołany przez Sowietów rząd rodzącej się Republiki Ludowej nie ufał tym, którzy służyli w szeregach antykomunistycznej AK, toteż Wacław musiał się przez kilka lat stale meldować w Urzędzie Bezpieczeństwa. Mimo to udało mu się otworzyć skromny zakład rzemieślniczy, dzięki czemu Czesława mogła zostać w domu, żeby wychowywać Mariana i jego młodszego brata Bogdana. Małe firmy, podobnie jak małe prywatne gospodarstwa rolne, były nieodłącznym elementem socjalistycznej gospodarki w Polsce. Komunizm nigdy nie zapuścił korzeni w polskiej ziemi, jak to miało miejsce w sąsiednim ZSRR. Winę za to ponosiły głównie duże znaczenie Kościoła katolickiego oraz upór polskich rolników. Sowiecki przywódca Józef Stalin zażartował kiedyś, że narzucanie Polsce komunizmu „przypomina siodłanie krowy”. Wyśmiewał się z polskich towarzyszy, nazywając ich rzodkiewkami, czerwonymi tylko z wierzchu. Rodzice Zacharskiego dali synowi szansę, o jakiej wielu jego rówieśników mogło tylko pomarzyć. Dzięki studiom w Anglii posługiwał się właściwie płynną angielszczyzną. Poza tym wędrował po Europie z plecakiem. Wobec tego gdy w 1975 roku firma Polamco rozpoczęła działalność w Stanach Zjednoczonych, wyznaczono Zacharskiego, wtedy zaledwie dwudziestoczteroletniego, na jednego z jej przedstawicieli. Żona Zacharskiego Basia i dziesięciomiesięczna córka Małgosia dołączyły do niego w Ameryce jesienią 1976 roku. Polskie władze wybrały na siedzibę Polamco Elk Grove Village w pobliżu Międzynarodowego Portu Lotniczego O’Hare w Chicago, licząc na ciepłe przyjęcie w metropolitalnym okręgu zamieszkanym przez półtora miliona Amerykanów polskiego pochodzenia, ale Zacharski, któremu bardzo dokuczyła zima 1976 roku, trzecia najzimniejsza w historii Chicago, miał dość Illinois. Nie przyjechał z tak daleka do Ameryki po to, żeby znosić w „wietrznym mieście” warszawskie mrozy. Poza tym


16

PRZEKRĘTY ZIMNEJ WOJNY

znalazł obiecujących klientów zainteresowanych produktami Polamco wśród amerykańskich firm lotniczych z Zachodniego Wybrzeża. Kalifornia świetnie się nadawała na siedzibę filii, a ponadto w Los Angeles były lepsze warunki do gry w tenisa. Pod koniec stycznia 1977 roku Zacharski wyładował pontiaca po sam sufit i wraz z rodziną wyruszył na zachód. W dniu, w którym wyjeżdżali z Chicago, była taka zawieja, że wydawało się, jakby temperatura spadła do minus pięćdziesięciu stopni. Zacharski nigdy nie widział tak dużej ilości śniegu, co wiele mówi w wypadku Polaka znad Bałtyku. Podczas przejazdu przez Nebraskę i Wyoming w zasięgu wzroku nie było ani jednego samochodu, a tylko białe pustkowie Wielkich Równin. W stanie Utah pogoda wreszcie się poprawiła. Na stacji benzynowej w pobliżu Provo mała Małgosia nie chciała wrócić do samochodu, bo od dawna nie widziała słońca. Cztery dni po pożegnaniu Chicago rodzina dojechała do Cross Creek Village przy Redlands Street w Playa del Rey, osiedla leżącego w odległości półgodzinnego spaceru od wybrzeża Pacyfiku. „Kalifornia!” – wspominał Zacharski w 2018 roku, wpatrując się w zielone zbocza górujące nad Jeziorem Genewskim w Szwajcarii, gdzie obecnie mieszka. „Od tamtej pory szukam Kalifornii”. Tymczasem w Polsce gospodarka kulała z powodu ciągłych braków. Początkowo pożyczki zaciągane w zachodnich bankach podniosły standard życia, ale ustawiczna niegospodarność komunistycznych władz pogorszyła sytuację. Polska eksportowała mięso do ZSRR, lecz w polskich sklepach było ono niedostępne. W 1976 roku rząd podniósł ceny podstawowych artykułów spożywczych i zapoczątkował ich racjonowanie. Robotnicy w dwóch ośrodkach przemysłowych, Ursusie i Radomiu, przystąpili do strajku. Wybuchały protesty w związku z podwyżkami cen żywności; strajkujących


HOllYWOOdZKIE SZPIEgOWaNIE

17

wyrzucano z pracy, bito i więziono. Grupa dysydentów utworzyła wtedy Komitet Obrony Robotników (KOR), żeby zawiązać sojusz między polską klasą robotniczą a intelektualistami o zachodnich sympatiach. W czerwcu 1979 roku nowo wybrany, urodzony w Polsce papież Jan Paweł II odwiedził ojczyznę witany przez tłumy, co jeszcze bardziej ożywiło nadzieję na zmiany polityczne. W sierpniu 1980 roku ponad siedemset tysięcy robotników stoczni, hut, kopalń węgla i fabryk, nauczonych teraz obywatelskiego nieposłuszeństwa i świadomych swoich podstawowych praw, przystąpiło do strajku, zmuszając komunistyczny rząd do uznania niezależnego związku zawodowego, który miał zasłynąć jako Solidarność. Na drugim końcu świata Zacharski wysyłał rodzicom paczki, jednocześnie powoli przystosowując się do życia południowokalifornijskiego biznesmena. Na początek zamienił służbowego pontiaca na chryslera cordobę. Chociaż pewien znajomy powiedział mu, że niedobrze jest mieszkać w pobliżu oceanu, kiedy pracuje się w centrum, bo wtedy do pracy i z pracy jeździ się pod słońce, Zacharski został w Playa del Rey. „Dla mnie, urodzonego i wychowanego nad morzem – powiedział – pokusa zamieszkania nad oceanem była zbyt silna”. Kupił sobie tylko okulary przeciwsłoneczne. Obrabiarki oferowane przez Polamco znajdowały nabywców w Stanach Zjednoczonych, bo rozwiązania techniczne były zadowalające, a ceny przystępne. Zacharski sprzedawał je najważniejszym przedstawicielom amerykańskiego kapitalizmu, takim jak McDonnell Douglas, United Airlines i Standard Oil. Lockheed wykorzystywał te urządzenia w swoich zaawansowanych projektach rozwojowych prowadzonych na zlecenie Departamentu Obrony. Sprzętu Polamco używano podczas budowy atomowego okrętu podwodnego Trident. Został także sprzedany firmie EG&G, która produkowała


18

PRZEKRĘTY ZIMNEJ WOJNY

broń nuklearną. To wszystko działo się mimo zakazu stosowania w amerykańskich zakładach zbrojeniowych wyrobów pochodzących z państw Układu Warszawskiego. W 1981 roku, gdy Rockwell szykował się do wznowienia produkcji bombowca strategicznego B-1, jeden z dyrektorów tej firmy zachęcił Zacharskiego do złożenia oferty1. Zacharski dotarł do środowiska Polonusów na Zachodnim Wybrzeżu. Zaprzyjaźnił się z pewnym profesorem fizyki z Uniwersytetu Stanforda oraz z inżynierami z Los Angeles. Spędzał również czas z amerykańskim ekspertem polskiego pochodzenia zajmującym się paliwem rakietowym, który podczas drugiej wojny światowej pilotował samoloty RAF-u. Poza tym wędrował po kanionach Południowej Kalifornii w towarzystwie sławnego wynalazcy w dziedzinie metalurgii, trzymając w ręce kij do odstraszania grzechotników. Klienci Zacharskiego nazywali go Marian lub Marion, Walter lub Walt, co było zanglicyzowaną wersją jego trudnego do wymówienia drugiego imienia Włodzimierz. Bycie Polakiem w Ameryce, zwłaszcza w południowej Kalifornii, setki kilometrów od najbliższej polskiej placówki dyplomatycznej, oznaczało, że Zacharski uniknął obserwacji, którą FBI stosowało wobec Rosjan i obywateli pozostałych krajów wschodnioeuropejskich w innych częściach Stanów Zjednoczonych. Amerykanie po prostu nie umieli sobie wyobrazić Polski jako nieprzyjaciela. Polacy byli obiektem żartów, ale nigdy wrogami. Można by wybaczyć FBI to zaniedbanie, bo 6 października 1976 roku nie kto inny jak prezydent Gerald Ford, podczas drugiej debaty wyborczej z pretendentem do urzędu Jimmym Carterem, omyłkowo oznajmił, że Polska jest członkiem wolnego świata. Między innymi ta gafa kosztowała Forda Biały Dom2. W Cross Creek Village Zacharski i Basia znaleźli się w grupie ośmiu małżeństw, z których wszystkie albo mieszkały


HOllYWOOdZKIE SZPIEgOWaNIE

19

wcześniej za granicą, albo jedno z małżonków było obcokrajowcem. Mówili o sobie „mały ONZ” i organizowali grille, wspólne wyjazdy do Disneylandu, mecze tenisa, koktajle. Zacharski stale bywał na kortach i na drinkach po zakończeniu gry. W dzieciństwie marzył, żeby grać w piłkę nożną, ale ojciec mu zabraniał. Nauka, nie sport, mawiał. Tenis był jednak do przyjęcia, bo grali weń „właściwego rodzaju” ludzie. Marian, Basia i Małgosia łatwo się zaaklimatyzowali w południowej Kalifornii. Zanim się obejrzeli, nadszedł czerwiec 1977 roku i czas na urlop w ojczyźnie.

Kilka dni po powrocie do Warszawy Zacharski dostał telefon od pracującego w Ministerstwie Przemysłu Maszynowego kolegi, który zaprosił go na spotkanie przy kawie na sobotnie przedpołudnie 11 czerwca. W kawiarni zastał mężczyznę, który przedstawił się jako Zdzisław Jakubczak. Zacharski miał niejasne wrażenie, że poznaje w nim urzędnika ministerstwa. Jakubczak nachylił się w jego stronę i ściszając głos, wyjaśnił, że w rzeczywistości jest kapitanem Służby Bezpieczeństwa i pracuje w Departamencie I MSW – wywiadzie. SB była polskim odpowiednikiem sowieckiego KGB. Zacharski nigdy wcześniej nie spotkał szpiega. Pewne pojęcie o działalności wywiadowczej miał dzięki matce, wielkiej miłośniczce thrillerów, która przekazała swoją pasję synowi. Zacharski wychował się na opowieściach o wyczynach oficerów polskiego wywiadu walczących z niemiecką okupacją podczas drugiej wojny światowej i o polskich matematykach, którzy jako pierwsi złamali szyfr Enigmy. Kapitan Jakubczak sondował jego znajomość operacji wywiadowczych. „Zupełna ignorancja”, doszedł do wniosku w raporcie dla przełożonych z Departamentu I3.


20

PRZEKRĘTY ZIMNEJ WOJNY

Jakubczak przyszedł z pewną propozycją. Obecność Zacharskiego w Los Angeles, powiedział, jest interesująca dla polskiego wywiadu, i zapytał go, czy byłby skłonny szpiegować na rzecz Polski. Zacharski się zaczerwienił. Już i tak nie mieściło mu się w głowie, że Jakubczak jest tajnym funkcjonariuszem wywiadu odkomenderowanym do ministerstwa, na którego rzecz pracował. A teraz ten szpieg werbował go na swojego agenta? „W tej roli nie widział się zupełnie – odnotował Jakubczak w raporcie dla Departamentu I – ze względu na mgliste pojęcie o rzeczywistej roli i zadaniach wywiadu”. Jakubczak kadził Zacharskiemu. Powiedział młodemu człowiekowi, że jest on idealnym kandydatem: doskonale mówi po angielsku i najwyraźniej ma smykałkę do zawierania przyjaźni. Potem skierował rozmowę na kubański kryzys rakietowy i inne wydarzenia na arenie międzynarodowej. Mniej więcej po godzinie Zacharski zaraził się entuzjazmem do tego pomysłu. Miał jednak pewną prośbę, jak odnotował Jakubczak: „Z uwagi na jego zupełną ignorancję w tym temacie chciałby być instruowany, co i jak ma robić”. Jakubczak uznał, że nakłanianie Zacharskiego do podpisania zgody na szpiegowanie dla SB byłoby przedwczesne. Mężczyźni postanowili się spotkać ponownie. Kiedy Zacharski wyszedł z kawiarni, był w siódmym niebie. „Czuję się poniekąd jak bohater książek, którymi do niedawna się zaczytywałem” – napisał w wydanych w 2009 roku wspomnieniach4. „Wszystkie marzenia dwudziestoparolatka zmierzały do takiej właśnie chwili: Tak, zostałem zauważony!” W mniemaniu Zacharskiego oficerowie wywiadu należeli do „elitarnego klubu”, a jemu dawano szansę „zmierzenia się z najlepszymi”. „Nie wiem jeszcze, czy wygram – napisał – ale chcę tej konfrontacji, chcę tego spotkania. Chcę być najlepszy! Dostać


HOllYWOOdZKIE SZPIEgOWaNIE

21

szansę pracy, która wymaga przenoszenia gór, bo ja czuję, że jestem w stanie te góry przenosić”. Fantazja Zacharskiego wygodnie dla niego ignorowała szczegóły propozycji Jakubczaka. W rzeczywistości nie dawano mu szansy zostania polskim Jamesem Bondem. Miał być zaledwie źródłem informacji kierowanym przez oficera prowadzącego, kapitana Jakubczaka. Zacharski nigdy jednak nie pozwalał, żeby fakty stanęły na przeszkodzie dobrej historii. Robiąc aluzję do 007, miał zatytułować swoje wspomnienia Nazywam się Zacharski, Marian Zacharski. Jakubczak i Zacharski spotkali się ponowie 21 czerwca, gdy ten drugi szykował się do powrotu do Kalifornii. Zacharski podpisał zobowiązanie do współpracy z SB i obiecał utrzymywać swoją działalność w tajemnicy. Jakubczak nadał mu kryptonim – „Pay”. Wyjął z kieszeni dwie identyczne wizytówki i wręczył jedną z nich Zacharskiemu. Drugą zamierzał wysłać do kuriera w Stanach Zjednoczonych, który miał się skontaktować z Zacharskim, gdy ten da znać, że dysponuje informacjami wartymi przekazania. Jakubczyk poinstruował go, żeby skupił się na zdobywaniu dokumentacji amerykańskiej technologii komercyjnej. Polacy, w większym stopniu niż Rosjanie i agenci z innych krajów Europy Wschodniej, specjalizowali się w szpiegostwie przemysłowym. Polska gospodarka była uzależniona od tajemnic wykradanych Zachodowi. Jej przemysł farmaceutyczny został zbudowany na podstawie przywłaszczonych patentów. Przemysł elektroniczny był uzależniony od technologii skradzionej Stanom Zjednoczonym i Japonii, podobnie jak linie montażowe w stoczniach i zakładach motoryzacyjnych5. Oddelegowany do RFN pułkownik wywiadu Henryk Jasik rzekomo wykradł recepturę detergentu, który stal się jedną z najpopularniejszych marek proszku do prania w bloku wschodnim – IXI6.


22

PRZEKRĘTY ZIMNEJ WOJNY

Polskie służby były szanowane na Zachodzie. Opublikowany w 1978 roku przez magazyn „Time” Spy Guide (Przewodnik szpiegowski) sklasyfikował polską agencję wywiadowczą na piątym miejscu na świecie za Stanami Zjednoczonymi, ZSRR, Izraelem i Wielką Brytanią. Polscy szpiedzy nie uciekali się do morderstw, czyli „mokrej roboty”, jak Bułgarzy albo KGB. Rzeczywiście, uważa się, że wywiad PRL dokonał tylko jednego zabójstwa za granicą, usuwając w 1960 roku pewnego oficera, który zbiegł do Francji. „Polacy – odnotowano w tygodniku »Time« – na ogół lepiej się poruszają i lepiej nawiązują kontakty na arenie międzynarodowej”7. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Zacharski ponownie wpadł w wir zajęć, prowadząc życie zapracowanego handlowca. Na początku grudnia 1977 roku, zaraz po rozegraniu meczu tenisa, partner zwrócił mu uwagę na również mieszkającego w Cross Creek Village Williama Bella, który właśnie wchodził na kort. „Jest szychą w przemyśle aeronautycznym. Geniusz, mówię ci, geniusz!” – szepnął mężczyzna. Zacharski przyjrzał się sąsiadowi: pod sześćdziesiątkę, metr dziewięćdziesiąt, bokobrody, oponka na brzuchu. Towarzyszyła mu atrakcyjna, znaczne młodsza żona imieniem Rita. „Nie robiłem żadnych gwałtownych ruchów” – napisał Zacharski. „Po prostu przyglądałem się, co Bill robi, gdzie chodzi”8.


Do kogo zadzwonili Amerykanie, gdy potrzebowali tajnej pomocy w Iraku? Do Polaków oczywiście! „Washington Post”

Fascynująca opowieść o tym, jak u kresu zimnej wojny rozpoczęła się współpraca polskich tajnych służb i CIA. „Przez całą pierwszą dekadę XXI wieku Polska pomagała nam się zmagać z niemal każdym poważnym problemem w polityce zagranicznej, jaki mieliśmy” – mówi były dyrektor CIA Michael Sulick.

Pozdrowienia z Warszawy to historia sojuszu, który narodził się między ówczesnymi rywalami na początku lat 90. To wtedy dawni komunistyczni szpiedzy w brawurowej akcji wywieźli z Iraku sześciu amerykańskich oficerów. Od tamtej pory polski wywiad działał w każdym miejscu, do którego Amerykanie nie odważyli się udać. Jak wyglądały szczegóły operacji „Przyjazny Saddam”? Czy gdyby amerykański rząd słuchał polskich tajnych służb, nie doszłoby do ataków terrorystycznych z 11 września? Co polskie władze wiedziały o działaniach CIA w Starych Kiejkutach?

POZDROWIENIA Z WARSZAWY TO NAJNOWSZA HISTORIA POLSKI POKAZANA PRZEZ PRYZMAT LOSÓW NAJSŁYNNIEJSZYCH AGENTÓW WYWIADU.

Cena 54,99 zł

Jeśli lubisz prawdziwe historie szpiegowskie splecione z geopolityką, ruszaj do księgarni i kup „Pozdrowienia z Warszawy”. Polecam! Anne ApPlebAum


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Pozdrowienia z Warszawy by SIW Znak - Issuu