Skip to main content

Wrota Europy. Zrozumieć Ukrainę

Page 1

Serhii Plokhy

wrota

europy Zrozumieć Ukrainę

Przekład Franciszek Skrzepa

Znak Horyzont Kraków 2022


Tytuł oryginału THE GATES OF EUROPE: A History of Ukraine Copyright © 2015, 2021 by Serhii Plokhy First published in the United States by Basic Books, a member of the Perseus Books Group Pierwsze wydanie ukazało się w Stanach Zjednoczonych nakładem wydawnictwa Basic Books, imprintu Perseus Books Projekt okładki Michał Pawłowski Fotografia na okładce Adobe Stock Opieka redakcyjna Monika Basiejko Magdalena Kowalewska Opieka promocyjna Karolina Domańska Weryfikacja merytoryczna Roman Sidorski Adiustacja Iwona Boruszkowska Korekta Joanna Kłos Irena Gubernat Indeks Tomasz Babnis Opracowanie map Marcin Słociński Łamanie Piotr Poniedziałek © Copyright for the translation SIW Znak sp. z o.o., 2022 Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2022 ISBN 978-83-240-3456-7 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2022. Printed in EU


Spis treści

Przedmowa  19 Wstęp  21 I. NA GRANICY STEPU PONTYJSKIEGO 1. 2. 3. 4. 5. 6.

Kraniec świata   29 Słowiański świt   41 Wikingowie nad Dnieprem   52 Północne rubieże Bizancjum   62 Klucze do bram Kijowa   72 Pax Mongolica   82

II. WSCHÓD SPOTYKA ZACHÓD 7. Jak powstała Ukraina   99 8. Kozaczyzna   111 9. Wschodnia reformacja   126 10. Wielkie powstanie   140 11. Rozbiór Ukrainy   153 12. Połtawski werdykt   164 III. NA STYKU IMPERIÓW 13. Nowe pogranicza   181 14. Księgi narodu ukraińskiego   197 15. Porowata granica   214 16. Czasy się zmieniają   229 17. Niedokończona rewolucja   243


Spis treści

8

IV. WOJNY ŚWIATOWE 18. Narodziny narodu   261 19. Zdruzgotane marzenia   277 20. Komunizm i nacjonalizm   292 21. Twierdza Stalina   312 22. Hitlerowski Lebensraum  328 23. Zwycięzcy   348 V. DROGA DO NIEPODLEGŁOŚCI 24. Druga republika sowiec­ka   367 25. Good bye, Lenin!   386 26. Plac Niepodległości   406 27. Cena wolności   423 28. Nowy świt   434 Epilog. Sens historii   447

Podziękowania  457 Kalendarium historyczne   459 Kto był kim w dziejach Ukrainy   471 Słownik terminów   479 Literatura uzupełniająca   481 Indeks  489 Wykaz map   503


I

NA GRANICY STEPU PONTYJSKIEGO


1

Kraniec świata

P

ierwszym dziejopisem Ukrainy był Herodot, zwany ojcem historii. Zaszczyt ten zazwyczaj zarezerwowany jest dla historii krajów i narodów należących do świata śródziemnomorskiego. Ukraina – obszar obejmujący stepy, góry i lasy na północ od Morza Czarnego, zwanego przez Greków Pontos Eukseinos (Morze Gościnne, w zlatynizowanej wersji Pontus Euxinus) – była ważną częścią tego świata, a jej znaczenie miało szczególny charakter. Świat Herodota, skupiony wokół miast-państw starożytnej Grecji, sięgał Egiptu na południu oraz Krymu i Stepu Pontyjskiego na północy. O ile Egipt kojarzono z kulturowym i filozoficznym dziedzictwem wartym studiowania i naśladowania, o tyle ziemie dzisiejszej Ukrainy były w owym czasie kwintesencją pogranicza, gdzie cywilizacja grec­ka napotykała swoje barbarzyńskie alter ego. Była to pierwsza granica w dziejach polityczno-kulturowego obszaru, który miał zostać nazwany „światem zachodnim”. To właśnie tu Zachód zaczął definiować siebie i swoje przeciwieństwo. Herodot pochodził z Halikarnasu, grec­kiego miasta w dzisiejszej Turcji. W V wieku p.n.e., kiedy żył, pisał i recytował swoje Dzieje, jego rodzinne miasto znajdowało się pod panowaniem imperium perskiego. Znaczną część życia Herodot spędził w Atenach i południowej Italii, dużo też podróżował po basenie Morza Śródziemnego i Bliskim ­Wschodzie, odwiedzając m.in. Egipt i Babilon. Choć żywił głęboki podziw dla demokracji ateńskiej i pisał w dialekcie jońskim, jego zainteresowania rozciągały się na cały ówcześnie znany świat. Jego Dzieje, podzielone później na dziewięć


30

I. Na granicy stepu pontyjskiego

ksiąg, opisują genezę i przebieg wojen perskich, które rozpoczęły się w roku 499 i trwały do połowy V wieku p.n.e. Herodot przeżył znaczną część tego okresu, a po zakończeniu wojen perskich w 449 roku poświęcił trzydzieści lat na ich badanie. Konflikt grec­ko-perski przedstawił jako epic­ką walkę pomiędzy wolnością i zniewoleniem, reprezentowanymi odpowiednio przez Greków i Persów. Mimo że jego własne sympatie polityczne i światopoglądowe były wyraźnie określone, starał się przedstawić racje obu walczących stron. Jak sam to ujął, podjął się tego zadania, „żeby ani dzieje ludzkie z biegiem czasu nie zatarły się w pamięci, ani wielkie i podziwu godne dzieła, jakich bądź Hellenowie, bądź barbarzyńcy dokonali, nie przebrzmiały bez echa”1. Zainteresowanie „barbarzyńskim” aspektem opowiadanej h ­ istorii skierowało uwagę Herodota na Step Pontyjski. W 512 roku p.n.e., trzynaście lat przed wybuchem wojen grec­ko-perskich, Dariusz I ­Wielki, zdecydowanie najpotężniejszy władca imperium perskiego, najechał ten region, by ukarać Scytów, ci spłatali mu jednak figla. Królowie scytyjscy, władcy rozległego koczowniczego państwa położonego na północ od Morza Czarnego, zmusili Dariusza, by daremnie ścigał ich od Dunaju aż po Don. Wysoce mobilne wojska scytyjskie okazały się dla Persów nieuchwytne i nie dały im szansy na stoczenie bitwy. Władca, którego imię za kilkanaście lat miało wzbudzić strach w całym świecie grec­kim, musiał znieść gorycz upokarzającej porażki. Herodot dołożył wszelkich starań, by zawrzeć w Dziejach wszystko, czego udało mu się dowiedzieć na temat tajemniczych Scytów, ich państwa, społeczeństwa i obyczajów. Wygląda na to, że mimo iż sam wiele podróżował, osobiście nigdy nie był w kraju Scytów, przez co zmuszony był polegać na cudzych relacjach. Niemniej jednak pozostawiony przez niego szczegółowy opis Scytów i ziem oraz ludów, którymi władali, czyni z niego nie tylko pierwszego historyka, ale też geografa i etnografa Ukrainy. Tereny na północ od Morza Czarnego po raz pierwszy zostały zasiedlone około 45 tysięcy lat p.n.e. przez polujących na mamuty Neandertalczyków, o czym wiemy na podstawie badań wykopaliskowych. W V tysiącleciu p.n.e. strefę lasostepu między Dunajem i Dnieprem zasiedlili 1

Herodot, Dzieje, tłum. i oprac. S. Hammer, Warszawa 1959, s. 21.


1. Kraniec świata

31

przedstawiciele kultury Cucuteni-Trypole, trudniący się hodowlą zwierząt i uprawą roli, zakładający rozległe osady i wytwarzający gliniane figurki i malowaną ceramikę. Około 3500 lat p.n.e. ludzie przybywający na Step Pontyjski udomowili konia, a tysiąc lat później przynieśli do Europy Środkowej języki indoeuropejskie. Zanim Herodot zaczął recytować fragmenty swojego dzieła podczas uroczystości świątecznych w Atenach, Grecy zasadniczo niewiele wiedzieli na temat terenów położonych na północ od Morza Czarnego. Uważali je za dziką krainę i miejsce igraszek bogów. Niektórzy wierzyli, że to gdzieś tam, na wyspie u ujścia Dunaju lub Dniepru, Achilles, bohater wojny trojańskiej i Iliady Homera, znalazł miejsce wiecznego spoczynku. Amazonki, nieustraszone wojowniczki z mitów grec­kich, które obcinały sobie jedną pierś, by nie przeszkadzała w napinaniu łuku, również miały mieszkać w tej okolicy, podobno gdzieś nad rzeką Don. Byli jeszcze okrutni Taurowie z Krymu, przez Greków zwanego Taurydą. Grec­ka księżniczka Ifigenia nie okazywała litości nieszczęsnym podróżnym, których morskie wichry zapędziły na górzyste brzegi Krymu. Ponoć składała ich w ofierze bogini Artemidzie, jako że ta ongiś uratowała ją od śmierci, na którą skazał ją jej własny ojciec Agamemnon. Niewielu chciało podróżować do ziem tak niebezpiecznych, jak te graniczące z „Morzem Gościnnym”, które wbrew nazwie wcale nie było łatwym akwenem żeglugowym i znano je z nadciągających znienac­ka gwałtownych sztormów. Grecy po raz pierwszy usłyszeli o mieszkańcach ziem położonych na północ od Morza Czarnego od Kimmerów. Wyparci ze Stepu Pontyjskiego przez Scytów w VIII wieku p.n.e., koczowniczy Kimmerowie przez Kaukaz przywędrowali do Azji Mniejszej, gdzie zetknęli się z osiadłymi i wysoce rozwiniętymi kulturowo społeczeństwami z kręgu kultury śródziemnomorskiej. To właśnie wtedy wojowniczy nomadzi zapracowali na miano barbarzyńców. Są oni wspomniani nawet w Biblii, gdzie prorok Jeremiasz opisuje ich następująco: „Łuk i miecz trzymają w ręku, są okrutni i bez litości. Ich wrzawa jest jak szum morza, i dosiadają koni, gotowi jak jeden mąż do walki przeciw tobie”2. ­Wizerunek 2

Jr 6:23, w: Biblia Tysiąclecia. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2000 – przyp. tłum.


32

I. Na granicy stepu pontyjskiego

Kimmerów jako dzikich wojowników trafił do współczesnej kultury popularnej. Cymeryjczykiem3 miał rzekomo być Conan Barbarzyńca, postać literac­ka wymyślona w 1923 roku przez amerykańskiego pisarza Roberta E. Howarda, bohater hollywoodzkiego przeboju kinowego z 1982 roku, w którym zagrał go Arnold Schwarzenegger. Krym i północne wybrzeża Morza Czarnego stały się częścią świata grec­kiego w VII i VI wieku p.n.e. po tym, jak Kimmerowie zostali zmuszeni do opuszczenia ojczyzny. W regionie tym zaczęły jedna pod drugiej powstawać kolonie grec­kie, przeważnie zakładane przez osadników z Miletu, jednego z najpotężniejszych państw grec­kich tej epoki. Synopa, założona przez przybyszów z Miletu na południowym wybrzeżu Morza Czarnego, wkrótce sama zaczęła zakładać własne kolonie na jego północnych brzegach. Na Krymie były to: Pantikapajon w pobliżu dzisiejszego miasta Kercz; Teodozja, na terenie dzisiejszego miasta o takiej samej nazwie; Chersonez, nieopodal współczesnego Sewastopola. Ale zdecydowanie najbardziej znaną kolonią Miletu była Olbia położona w pobliżu ujścia Bohu do limanu Dniepru. Miasto, bronione przez kamienne mury, miało swój akropol i świątynię Apollina Delfinosa4. Według archeologów w szczytowym momencie rozwoju Olbia zajmowała obszar około 50 ha i liczyła 10 tysięcy mieszkańców. Rządzone demokratycznie miasto utrzymywało potwierdzone traktatowo ścisłe kontakty z macierzystym Miletem. Dobrobyt Olbii, podobnie jak i innych grec­kich miast i emporiów (faktorii handlowych) w regionie, zależał od utrzymania dobrych stosunków z mieszkańcami Pontyjskiego Stepu. W momencie założenia miasta i w czasach jego największej prosperity przypadających na V i IV wiek p.n.e. ludnością okoliczną byli Scytowie, konglomerat plemion pochodzenia irańskiego. Grecy z Olbii i ich sąsiedzi nie tylko mieszkali obok siebie i ze sobą handlowali, ale też łączyli się przez małżeństwa, dając początek licznej populacji mieszanej, w której żyłach płynęła krew zarówno grec­ka, jak i „barbarzyńska” i której zwyczaje były połączeniem tradycji grec­kich i lokalnych. Olbijscy kupcy i żeglarze dostarczali do Miletu i innych miast Hellady zboże, suszone ryby i niewolników, a przywozili 3 4

Od ang. Cimmerian – Kimmer – przyp. red. Opiekuna żeglarzy – przyp. tłum.


1. Kraniec świata

33

stamtąd wino, oliwę i wyroby grec­kich rzemieślników, w tym tekstylia i przedmioty z metalu, przeznaczone do sprzedaży na rynkach lokalnych. Sprowadzano też luksusowe wyroby ze złota, o czym wiemy z badań archeologicznych kopców grobowych scytyjskich władców. Stepy południowej Ukrainy obfitują w pozostałości po takich kopcach, zwanych kurhanami, które z wyglądu przypominają niewielkie pagórki. Zdecydowanie najbardziej imponującym zabytkiem należącym do tzw. scytyjskiego złota jest ozdobny trójrzędowy pektorał, odnaleziony w 1971 roku na południu Ukrainy, obecnie znajdujący się w zbiorach ukraińskiego Muzeum Skarbów Historycznych w Kijowie. Pektorał, pochodzący prawdopodobnie z IV wieku p.n.e. i ongiś zdobiący pierś scytyjskiego władcy, przedstawia sceny rodzajowe z życia Scytów. W jego centrum znajduje się wizerunek dwóch klęczących brodatych mężczyzn, którzy trzymają przedmiot wyglądający jak kaftan z owczej skóry. Zważywszy na kruszec, z którego wykonano pektorał, może to budzić skojarzenia ze złotym runem z mitu o Argonautach – symbolem władzy i godności królewskiej. Po prawej i lewej stronie znajdują się wizerunki zwierząt udomowionych: koni, krów, owiec i kóz. Widnieją tam też wizerunki scytyjskich niewolników, z których jeden doi krowę, a drugi owcę. Pektorał nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Scytowie żyli w społeczeństwie zdominowanym przez mężczyzn – stepowych wojowników, a ich gospodarka opierała się na hodowli zwierząt. Jeśli wizerunki Scytów i udomowionych zwierząt zabierają nas do wnętrza scytyjskiego świata, te przedstawiające dzikie bestie dają nam pojęcie nie o tym, jak w rzeczywistości wyglądało życie na Pontyjskim Stepie, lecz raczej o tym, jak Grecy wyobrażali sobie tę najodleglejszą granicę antycznego uniwersum. Są zatem na pektorale lwy i pantery polujące na dziki i jelenie, są też skrzydlate gryfy – mityczne pół lwy, pół orły – atakujące konie, zwierzęta dla Scytów szczególnie ważne. Pektorał jest doskonałym symbolem nie tylko grec­kich wpływów kulturowych, ale też zachodzącej na obszarze Stepu Pontyjskiego interakcji między światami grec­kim i scytyjskim. Dzięki takiemu przenikaniu się kultur Herodot mógł zebrać informacje, których nie są w stanie dostarczyć żadne wykopaliska archeologiczne. Do tej kategorii z pewnością zaliczyć należy legendę o pochodzeniu Scytów. „Jak opowiadają Scytowie, lud ich jest najmłodszy ze wszystkich


34

I. Na granicy stepu pontyjskiego

ludów”5 – pisze autor Dziejów. Ich rzekomym protoplastą był niejaki Targitaos, który miał trzech synów. „Za ich panowania spadły z nieba złote sprzęty do kraju Scytów: pług, jarzmo, topór i czara”6 – tymi słowy Hero­dot przystępuje do zrelacjonowania scytyjskiego mitu założycielskiego. Gdy dwóch starszych braci próbowało podnieść dary, stanęły one w płomieniach, jedynie najmłodszy brat zdołał podnieść je i zatrzymać dla siebie. Natychmiast został on uznany za władcę całego królestwa i dał początek plemieniu Scytów Królewskich, którzy objęli panowanie nad Stepem Pontyjskim i przechowywali złoto, które spadło z nieba. Scytowie najwyraźniej uważali się za ludność autochtoniczną, w przeciwnym razie nie twierdziliby, że rodzicami ich praojca Targitaosa byli władca niebios7 i córka największej rzeki królestwa Borystenesu, znanego dziś jako Dniepr. Ten sam mit sugeruje, że Scytowie, będący przede wszystkim koczownikami, uważali się też za rolników. Wszak wśród zesłanych przez niebiosa narzędzi były pług i jarzmo, przedmioty typowe dla kultur osiadłych. I rzeczywiście z opisu Herodota wynika, że wśród Scytów dało się wyróżnić zarówno konnych koczowników, jak i rolników, a każda grupa zajmowała własną niszę ekologiczną w północnej części regionu Morza Czarnego. Na prawym (zachodnim) brzegu Dniepru, w bezpośrednim sąsiedztwie grec­kiej kolonii Olbia, od mieszkańców której Herodot w dużej mierze czerpał swoją wiedzę na temat regionu, mieszkali Kallipidowie, prawdopodobnie potomkowie zhellenizowanych Scytów. Dalej na północ, na terenach położonych wzdłuż Dniestru i powyżej stepów kontrolowanych przez Scytów Królewskich, usadowili się Alizonowie, którzy „mają zresztą ten sam tryb życia co Scytowie, sieją jednak i żywią się zbożem, nadto cebulą, czosnkiem, soczewicą i prosem”8. Na północ od Alizonów, na prawym brzegu Dniepru, Herodot umiejscowił Scytów oraczy, którzy uprawiali zboże na sprzedaż. Na lewym zaś brzegu rzeki zamieszkiwać mieli Scytowie rolnicy, zwani też Borystenitami. Według Herodota plemiona te miały znacznie różnić się od Scytów mieszkających na południu, na obszarach Stepu Pontyjskiego. 5 6 7 8

Herodot, Dzieje, s. 274. Ibidem, s. 275. Zeus – przyp. tłum. Herodot, Dzieje, s. 280.


1. Kraniec świata

35

Historyk podaje, że ziemie położone nad Dnieprem były jednymi z najbardziej urodzajnych na świecie: Czwarty jest Borystenes, największa po Istrze z tych rzek i nastręczająca, moim zdaniem, największe korzyści, nie tylko wśród scytyjskich, lecz także wśród wszystkich innych rzek – z wyjątkiem egipskiego Nilu. Z tym bowiem nie można żadnej innej rzeki porównać; wśród reszty zaś Borystenes jest najpożyteczniejszy, ponieważ użycza bydłu najpiękniejszych i najlepiej utrzymanych pastwisk i zawiera stanowczo najlepsze i najliczniejsze ryby; także jego woda jest bardzo przyjemna do picia, a płynie on czysty obok zamulonych rzek; dalej na jego brzegach najlepiej udają się zasiewy zboża, a tam gdzie się nie obsiewa ziemi, rośnie najbujniejsza trawa9.

Jakże trafny to opis. Naddnieprzańskie czarnoziemy nadal uważane są za jedne z najżyźniejszych gleb, a dzisiejsza Ukraina zawdzięcza im miano „spichlerza Europy”. Ziemie w środkowym biegu Dniepru, zamieszkane przez ludność trudniącą się rolnictwem, nie były krańcem Herodotowego świata. Dalej na północ żyły ludy, o których niewiele wiedzieli nie tylko Grecy z kolonii czarnomorskich, ale nawet sami Scytowie. To był prawdziwy kraniec świata. Na prawym brzegu Dniepru mieszkali Neurowie; na lewym, na północny wschód od nich Androfagowie10. Herodot niewiele miał do powiedzenia na ich temat, ale umiejscowienie Neurów na bagnach prypec­kich, na dzisiejszej granicy ukraińsko-białoruskiej, odpowiada obszarowi występowania najstarszych dialektów języka ukraińskiego i jednej z domniemanych lokalizacji praojczyzny Słowian. Jeśli wierzyć Herodotowi i jego źródłom informacji, państwo scytyjskie stanowiło konglomerat różnych grup etnicznych i kultur, a o ich miejscu w tej strukturze decydowały położenie geograficzne i warunki naturalne. Zamieszkujący wybrzeże Grecy i zhellenizowani Scytowie służyli jako pośrednicy między śródziemnomorskim światem grec­kim i obszarami położonymi w głębi lądu w zakresie wymiany handlowej 9 10

Ibidem, s. 293. Dosł. Ludożercy – przyp. red.


36

I. Na granicy stepu pontyjskiego

i kulturowej. Handlowano głównie zbożem, suszonymi rybami, a także niewolnikami. Towary te pochodziły przeważnie z obszarów leśnych i leśno-stepowych. Szlaki, jakimi były transportowane do portów Morza Czarnego, wiodły przez stepy zamieszkiwane przez Scytów Królewskich, którzy kontrolowali handel i znaczną część dochodów z niego płynących zatrzymywali dla siebie, czego dowodem są złote skarby odnajdywane w scytyjskich kurhanach. Opisany przez Herodota wyraźnie zarysowany podział regionu na obszary nadmorskie, stepowe i leśne miał pozostać jednym z przewodnich wątków ukraińskiej historii, obecnym w niej przez wieki, jeśli nie tysiąclecia. Wielowarstwowy świat Scytów przedstawiony w Dziejach dobiegł końca w III wieku p.n.e. Rzymianie, którzy w I wieku p.n.e. przejęli kontrolę nad grec­kimi koloniami w północnym regionie Morza Czarnego, rozpościerając nad nimi parasol ochronny, musieli stawić czoła innym władcom stepu. Scytyjscy jeźdźcy, kontrolujący szlaki handlowe między rolniczym interiorem i grec­kimi koloniami, zostali pokonani, zepchnięci na boczny tor i w ostatecznym rozrachunku zastąpieni przez kolejną falę koczowników ze wschodu – Sarmatów. Nowi przybysze, podobnie jak Scytowie, byli ludem irańskiego pochodzenia. Herodot, który ulokował ich siedziby na wschód od rzeki Don, przytacza legendę, zgodnie z którą mieli oni pochodzić od Scytów i Amazonek, które uciekły z grec­kiej niewoli. Podobnie jak Scytowie, Sarmaci stanowili związek różnych plemion, w skład którego wchodzili m.in. Roksolanie, Alanowie i Jazygowie. Sarmaci władali Pontyjskim Stepem przez pół tysiąclecia, aż do IV wieku n.e. W szczytowym momencie swej potęgi całkowicie opanowali obszar rozciągający się od Wołgi na wschodzie aż po Dunaj na zachodzie i zapuszczali się na teren Europy Środkowej aż po Wisłę. Mimo że Sarmaci byli potęgą nie mniej groźną niż Scytowie, wiemy o nich znacznie mniej niż o ich poprzednikach. Głównie dlatego, że wymiana handlowa (a co za tym idzie przepływ informacji) między grec­kimi koloniami i obszarami położonymi w głębi lądu, która rozkwitała pod panowaniem Scytów, pod rządami Sarmatów niemal zupełnie ustała. Sarmaci wyparli Scytów na Krym, gdzie niegdysiejsi władcy ogromnego państwa założyli nowe królestwo znane jako Scytia Mniejsza.


1. Kraniec świata

37

Scytowie opanowali wprawdzie półwysep wraz z przyległym skrawkiem stepu, w tym także kolonie grec­kie, utracili jednak kontrolę nad stepem i dalej położonymi terenami. Z kolei Sarmaci, którzy wzięli we władanie Step Pontyjski, pozbawieni zostali dostępu do kolonii. Konflikt między nowymi i starymi władcami stepu spowodował osłabienie handlu i wpłynął niekorzystnie na dobrobyt, a z czasem także bezpieczeństwo grec­kich kolonii (Scytowie i inne ludy koczownicze żądały od nich pieniędzy i towarów, niezależnie od tego, czy handel kwitł, czy też nie). Innym nie mniej istotnym czynnikiem ograniczającym handel było pojawienie się nowych dostawców produktów rolnych na rynki śródziemnomorskie. Zboże docierało teraz na wybrzeża Morza Egejskiego i Jońskiego z Egiptu i Bliskiego Wschodu, wzdłuż szlaków handlowych zabezpieczonych w wyniku podbojów Aleksandra Wielkiego i ekspansji cesarstwa rzymskiego. Rzymianie, rozciągnąwszy swoje panowanie na północne wybrzeża Morza Czarnego, zdołali do pewnego stopnia przywrócić ożywioną wymianę handlową w tym regionie, zapewniając byłym grec­kim koloniom względne bezpieczeństwo, aczkolwiek nie przyszło im to łatwo. Owidiusz (Publius Ovidius Naso), wygnany przez cesarza Augusta w 8 roku n.e. do Tomis11 na czarnomorskim wybrzeżu dzisiejszej Rumunii, gdzie dziesięć lat później zmarł, pozostawił nam barwny opis pełnego niebezpieczeństw życia mieszkańców tej grec­kiej kolonii u zarania I tysiąclecia n.e.: Plemiona niezliczone zewsząd dziś grożą wojną, Wszak wielką dla nich hańbą jest życie bez grabieży. Z bezpiecznych miejsc tylko to wzgórze nam zostało, dogodnie położone, chronione wątłym murem. (…) Lecz w twierdzy tej trudno nam czuć się pewnie, gdy wewnątrz barbarzyńców tłum, z Grekami przemieszany, strach w sercu budzi, bo barbarzyńców u nas wielu, ponoć połowę domów już zajmują, a może więcej12. 11 12

Dzisiejsza Konstanca – przyp. tłum. Wszystkie cytaty nieopatrzone przypisami stanowią przekład własny tłumacza.


38

I. Na granicy stepu pontyjskiego

Przykry ten stan rzeczy, spowodowany przez nieprzyjazne relacje z „barbarzyńskimi” sąsiadami i brak bezpieczeństwa, musiał niekorzystnie odbić się na dobrze niegdyś prosperujących koloniach na wybrzeżach Morza Czarnego. Dion Chryzostom, grec­ki filozof i mówca, który pod koniec I wieku n.e. odwiedził Olbię (przez przybyszów z zewnątrz nazywaną Borystenes), pozostawił barwny opis kolonii chylącej się ku upadkowi: Miasto Borystenes, pod względem wielkości, jest tylko cieniem swej dawnej sławy, gdyż z powodu toczonych wojen ciągle jest łupione. Jako że od dawna już ze wszystkich stron otaczają je barbarzyńcy i to najbardziej wojowniczy ze wszystkich barbarzyńców, toteż zawsze jest w stanie wojny. (…) Z tej to przyczyny los Greków w tychże stronach zaiste dalece się pogorszył, niektórzy z nich przestali się jednoczyć w celu tworzenia miast, inni zaś wiodą nędzny żywot i jeno barbarzyńcy się ku nim garną.

W takim oto stanie znajdowały się grec­kie kolonie przeszło sto lat po przybyciu Rzymian. Dobrobyt mieszkańców, kwitnący handel i silne związki z terenami położonymi w głębi lądu, którymi region ten cieszył się za czasów Herodota, przeminęły na zawsze. Koloniści, stale będący z kimś w stanie wojny lub żyjący w ciągłej obawie przed nią, niewiele wiedzieli o swoich sąsiadach. „Bospor, Don, a za nim bagna scytyjskie – pisał Owidiusz, spoglądając na północ i wschód z miejsca swojego wygnania w Tomis. – To tylko kilka zasłyszanych nazw z krain, o których niewiele wiadomo. Dalej nie ma już nic prócz wielkich chłodów, które sprawiają, że nie da się tam mieszkać. Ach, jak blisko jestem k­ rańca ziemi!” Współczesny Owidiuszowi Strabon, autor wysoko cenionej Geografii, wiedział o Pontyjskim Stepie więcej niż słynny rzymski wygnaniec. Dzięki Strabonowi wiemy, jak nazywały się plemiona sarmac­kie i jakie obszary znajdowały się pod ich kontrolą. Według niego Jazygowie i Roksolanowie „mieszkali na wozach” lub byli koczownikami. Jednakże słynny geograf praktycznie nic nie pisze o prowadzących osiadły tryb życia mieszkańcach obszarów leśno-stepowych po obu stronach Dniepru, nie mówiąc już o zalesionych obszarach położonych dalej


1. Kraniec świata

39

na północ. W przeciwieństwie do Owidiusza, nie mieszkał on jednak w tym regionie, a jego informatorzy nie byli tak dobrzy jak ci, z pomocy których korzystał Herodot. Nic nie wiedzieli o „mieszkańcach Północy”, a sam Strabon utyskiwał na niewiedzę panującą „w odniesieniu do pozostałych ludów zamieszkujących północne krainy; bo nie wiem nic ani o Bastarnach, ani o Sauromatach, ani o żadnym z ludów mieszkających na północ od Pontu, ani jak daleko ich ziemie oddalone są od Atlantyku, ani też czy niektóre z tych krain z nim graniczą”. Informatorzy Strabona niewątpliwie pochodzili z jednej z grec­kich kolonii, ale podczas gdy u Herodota znaleźć można liczne odniesienia do Dniepru, Strabon wydaje się bardziej obeznany z Donem. Prawdopodobnie jego informatorami byli mieszkańcy Tanais, grec­kiej kolonii u ujścia Donu, wchodzącej w skład Królestwa Bosporańskiego, najpotężniejszego związku kolonii grec­kich, które po przybyciu Rzymian przeżywały okres ponownego rozkwitu. Don miał szczególne znaczenie dla Strabona. Stanowił najdalej na wschód wysuniętą granicę Europy, terminu używanego w basenie Morza Egejskiego do określenia zasięgu grec­kiej obecności w świecie zewnętrznym. Europa leżała na zachód od Donu, podczas gdy Azja zaczynała się na wschód od niego. Zatem, na początku I tysiąclecia n.e., gdy Rzymianie przybyli do kolonii pontyjskich, ziemie ukraińskie ponownie znalazły się na skraju tego, co stać się miało cywilizacją zachodnią. Północna granica świata hellenistycznego stała się teraz wschodnią granicą Europy. Ten stan ­rzeczy miał utrzymać się przez prawie 2 tysiące lat, aż do czasu, gdy wzrost potęgi Imperium Rosyjskiego doprowadził do przekształcenia mapy Europy i przesunął granice kontynentu aż na Ural. Podział Stepu Pontyjskiego na część europejską i część azjatyc­ką nie miał większego znaczenia w czasach rzymskich. Strabon pisał o Sarmatach na lewym i prawym brzegu Donu, a Ptolemeusz, jeden z jego następców, wyróżniał w II wieku n.e. dwie Sarmacje: jedną europejską, drugą azjatyc­ką. Podział ten utrzymał się w pismach europejskich geografów przez kolejne 1,5 tysiąca lat. Ale ważniejsza od wyimaginowanej wschodniej granicy Europy była prawdziwa granica cywilizacyjna między koloniami śródziemnomorskimi na północnym brzegu Morza Czarnego a koczownikami z Pontyjskiego Stepu. W przeciwieństwie do fortyfikacji otaczających grec­kie kolonie, granica ta nie została


40

I. Na granicy stepu pontyjskiego

wykonana z kamienia, dzięki czemu mogła powstać szeroka strefa wzajemnego oddziaływania pomiędzy kolonistami i tubylcami, w obrębie której dochodziło do mieszania się języków, religii i kultur, co skutkowało powstaniem nowych realiów kulturowych i społecznych. Nader ważna granica pomiędzy stepowymi koczownikami i rolnikami z obszarów leśno-stepowych, która znana była Herodotowi, stała się niewidoczna dla Strabona. Trudno rozstrzygnąć, czy zanikła zupełnie, czy może śródziemnomorscy pisarze po prostu o niej nie wiedzieli. Uwarunkowania geograficzne i ekologiczne nie zmieniły się, ale z ludnością tych terenów prawdopodobnie było inaczej. Z relacji uczonych Greków jasno wynika, że w połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery mieszkańcy regionu nie zamierzali siedzieć bezczynnie.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Wrota Europy. Zrozumieć Ukrainę by SIW Znak - Issuu