Helmuth James i Freya von Moltke
Listy na pożegnanie
WRZESIEŃ 1944 – STYCZEŃ 1945
Redakcja
Helmuth Caspar von Moltke, Ulrike von Moltke, Agnieszka von Zanthier Przekład
Grażyna Prawda Słowo wstępne
Abp Alfons Nossol
Wydawnictwo Znak KRAKÓW 2017
Tytuł oryginału Abschiedsbriefe Gefängnis Tegel. September 1944 bis Januar 1945 Copyright © Verlag C.H.Beck oHG, München 2011 Copyright © by Freya von Moltke-Stiftung für das Neue Kreisau Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2017 Copyright © for the translation by Grażyna Prawda Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Projekt okładki Paweł Panczakiewicz / PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN Opieka redakcyjna Przemysław Skrzyński Adiustacja Maciej Zalewski / e-DYTOR Korekta Barbara Kaszubowska, Stanisława Trela, Agnieszka Mańko / e-DYTOR Indeks Grażyna Prawda, Iwona Karwacka Skład i łamanie Małgorzata Wieczorek / e-DYTOR
ISBN 978-83-240-4962-2
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2017. Printed in EU
Spis treści
Do Czytelnika
7
Przedmowa 9 Wstęp 13 Listy 39 Biografia 295 Indeks 311 Bibliografia 332 Źródła ilustracji
334
Freya do Helmutha Jamesa, 29 września 1944 roku Berlin, 29 wrz.[eśnia] 44
Mój Jäm, moje Serce, mój Gospodarzu1, mój Najukochańszy, jak wspaniale, że mogę do Ciebie jeszcze raz napisać list. Cudownie, że mogliśmy się zobaczyć2. Jak dobrze i łaskawie się to wszystko układa! Tak bardzo się z tego cieszę. Moje Serce, myślę, że dokładnie wiem, co przeżywasz. Wprawdzie nie mogę się z Tobą równać i tak już pozostanie, ale właśnie dlatego należę do Ciebie i to na zawsze. Będę musiała żyć i będzie to trudne, ale jakoś sobie poradzę, bo nadal będę mogła Cię kochać. Będę Cię kochać w Bogu, nie przeszkadzając na drodze, którą pójdziesz. A Boga będę kochać jeszcze bardziej i lepiej. Jednak proszę, musisz umrzeć w przeświadczeniu, że poza Bogiem należę tylko do Ciebie. Mój kochany Jäm, te 15 lat to było nasze życie; to, co teraz nastąpi, będzie życiem dla synków, dla innych, dla spraw, sama już nie wiem dla czego jeszcze, ale – moje Serce – moje, nasze życie dobiega końca. Zawsze mi mówiłeś, że umrzesz młodo. Obiecywałeś mi 7 lat więcej, ale jakie to ma znaczenie. Liczy się jakość. Jak dobrze, że każda chwila z Tobą była świadomie przeżywanym darem, że o każdą tak bardzo walczyłam. Teraz noszę w sobie te same skarby, którymi Ty się tak zachwycałeś. Jesteśmy naprawdę wypełnieni bogactwem i mam pewność, że doznaliśmy największego szczęścia, jakie istnieje na tym świecie. Jak dobrze się stało, że jednak zdecydowałeś się na mnie3 i jak dobrze, że mam synków4, którzy mi teraz pozostaną – będę 41
miała tyle pięknych i szczęśliwych wspomnień, kiedy już Ciebie nie będzie! Zestarzeję się, zmienię, ale Ty zawsze we mnie pozostaniesz, aż sama umrę, a wtedy przecież i tak Ciebie odnajdę. Mój Kochany, cudownie, że mogłam Cię wczoraj zobaczyć. Zanim mnie spostrzegłeś – co stało się dość szybko – od razu odgadłam, co przeżywasz. Ty też to zauważyłeś i, kiedy na siebie spojrzeliśmy, wszystko było jasne. Nadal rozkoszuję się tą chwilą. To jest właśnie cząstka tego skarbu! Nie bardzo wierzę, by nam się to udało jeszcze raz, ale oczywiście się postaram. Wszystkie drogi wydają się zablokowane. Chyba się was bardzo boją. Ale to wielkie szczęście, że istnieje droga, dzięki której mogę być tak blisko Ciebie5. Ciągle mówię tylko o sobie, a przecież to przed Tobą trudny czas. Ale że zawsze byłeś niechętny życiu, to właściwie perspektywy końca nie powinieneś odczuwać nieprzyjemnie. Moje Serce, zawsze mi mówiłeś, że właśnie taka śmierć jest najlepsza. Mój Drogi, mam nadzieję, że to prawda i nie będziesz się bać. Ufam, że właśnie tak jest i to udźwigniesz. Wierzę, że Bóg ma Cię w opiece. Poza tym jest tylu, którzy mają to już za sobą: Mami, Carl Bernd, Granny i Daddy6. To Ci da siłę. Mój Kochany, nie wyobrażam sobie życia po śmierci. To nie ma sensu, wystarczy nam to, co już wiemy. Nasze uczucie jest jasne i mocne, więc wierzę, wierzę z wdzięcznością, patrzę i będę patrzyła jeszcze głębiej i wierzyła jeszcze silniej. Twoje życie wydaje mi się pięknym i spełnionym. Umierasz za coś, za co warto umrzeć. I nie ma to zupełnie znaczenia, że mógłbyś zostać kimś „wielkim”. Ważne, że ta bomba w styczniu nie wybuchła pod Twoim oknem7. Jeśli musisz teraz umrzeć, to ufam, że to ma sens. Mój Jäm, czy czujesz podobnie jak ja, że jesteśmy we wszystkim tak cudownie zgodni? Że jesteśmy tak bardzo, bezgranicznie razem? A przecież nie jestem specjalnie uduchowioną osobą, żyję na tym świecie raczej jak roślina i to jest mój, a nie Twój klimat. Ale powinieneś o to dbać, żebym była czymś więcej niż rośliną i myślę, że już to zrobiłeś! 42
Nie martw się o nasze życie, moje i synków. Ja się w ogóle nie boję. Jakoś sobie poradzimy, z Krzyżową8 lub bez niej, z pieniędzmi lub bez nich, z komunizmem albo bez. Synkowie wyrosną na ludzi. Casparkowi9 powiem, że umarłeś na jakąś chorobę; jak będzie starszy, to powiem więcej. Będę się mocno trzymać Krzyżowej i Domu na Wzgórzu10, tak długo jak to będzie możliwe, bo to jest ojczyzna nas wszystkich. Jakoś to będzie. Jutro pewnie znów pojadę do Krzyżowej, wrócę zaś w przyszłym tygodniu. Przywiozę Ci cieplejszy garnitur. Sama nie rozumiem, dlaczego wzięłam właśnie ten. Po drodze wyrzucałam to sobie: „Ty oślico!”. Postaram się również przywieźć koc. Tak, mój Jäm, teraz jadę przenocować do Carla Dietricha11. Tutaj u Poelchaua napisałam ten list w spokoju, pełna szczęścia, wdzięczności i łez, nie tych złych, lecz dobrych łez, moje Serce. Taka już jestem. Często mogłam je ronić przy Tobie. Wiesz przecież, jak to ze mną jest! Poza tym na razie nie mam Ci już nic więcej do powiedzenia. Jestem tak samo wdzięczna jak Ty. Często to pisałam i pewnie jeszcze nieraz napiszę i tak już będzie zawsze. Jestem Twoim P.12 1 Ten przydomek Freya wzięła od postaci Staufachera z dzieła Friedricha Schillera Wilhelm Tell I, 2. 2 Freya i Helmuth zobaczyli się przypadkiem dzień wcześniej na podwórcu więziennym w Tegel, kiedy Freya po raz pierwszy się tam udała. 3 Helmuth wcześniej wahał się między Freyą a inną kobietą ze środowiska skupionego wokół reformatorki kształcenia kobiet w Austrii Eugenie Schwarzwald. 4 Freya i Helmuth w pierwszych latach małżeństwa nie byli zgodni, czy w takich czasach powinni w ogóle mieć dzieci. W styczniu 1937 roku Freya, wspierana przez babkę Helmutha, Jessie Rose Innes, sama o tym zdecydowała. W listopadzie 1937 roku przyszedł na świat Helmuth Caspar. Po wspólnej decyzji we wrześniu 1941 roku urodził się Konrad. 5 Kontakt odbywał się przez duszpasterza więziennego Haralda Poelchaua. Patrz Wstęp, s. 18 i dalsze. 6 Mami – matka Helmutha, Dorothy von Moltke, Carl Bernd – brat Helmutha, Carl Bernhard von Moltke, Granny – babka Helmutha, Jessie Rose Innes, Daddy – dziadek Helmutha, James Rose Innes. 7 Obok budynku więzienia Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy przy Prinz-Albrecht-Straße spadła 28 stycznia 1944 roku bomba, która nie eksplodowała. 8 Krzyżowa na Dolnym Śląsku, wówczas Kreisau, wioska i majątek rodziny von Moltków. 9 Starszy syn,
43
Helmuth Caspar von Moltke: najczęściej użyty skrót w oryginale C.chen lub C’chen [od zdrobnienia Caspärchen – przyp. tłum.]. 10 Patrz Biografia, s. 297. 11 Kuzyn Helmutha, Carl Dietrich von Trotha. Patrz Wstęp, s. 24. 12 Freya prawie wszystkie swoje listy podpisuje „P”. Litera ta oznacza jej pieszczotliwe przezwisko Pim, które jest rodzaju męskiego.
Helmuth James do Freyi, 30 września 1944 roku 30.09.44
Mój Kochany , całymi dniami i nocami jesteśmy teraz związani, co bardzo utrudnia pisanie. Jeśli zatem moje pismo wyda Ci się w niektórych miejscach nietypowe, to wynika to właśnie z tych ograniczeń. Moje Serce, taki byłem szczęśliwy, że mogłem Cię choć przez chwilę zobaczyć. Przecież nic o Tobie nie wiedziałem poza tym krótkim listem, który mi przesłałaś z rzeczami w Drögen2. Twoja ostatnia wiadomość przed nim była z 17.08.3 Mogłaś chyba się przekonać, że czuję się dobrze, nadspodziewanie dobrze, zważywszy na okoliczności – dużo w tym Twojej zasługi, moje Serce. Pomyśl tylko, od kiedy wszystko się pogorszyło, ani przez chwilę nie martwiłem się o Ciebie. Byłem bardzo dumny, że mam żonę, która sprosta wszystkiemu, co nas czeka. [Uwaga na marginesie: rozwiązali nas] Moje Serce, jestem tak bardzo przekonany o słuszności naszej sprawy, tak mocno się tego trzymam, że z Bożą pomocą nawet przez chwilę nie zabraknie mi niezbędnej siły. Możesz być tego pewna. Ponadto w tych ostatnich tygodniach żadne ziemskie sprawy nie zaprzątały mi głowy tylko Ty, synkowie, chyba że akurat chodziło o ratowanie mojej głowy. Nie interesowali mnie ani inni ludzie, ani inne sprawy. Nawet Asta4, Ulla5 czy inne osoby przychodziły mi na myśl tylko w związku z Tobą i synkami i pozostawały w tle. I dlatego, moje Serce, ten tydzień przeżyłem bardzo blisko Was. Nie wiem, ile czasu mi jeszcze zostało, więc chcę szybko napisać o kilku innych sprawach. Nie mogę i nie chcę wpływać na Twoją 1
44
decyzję, czy chcesz pozostać w Krzyżowej, czy nie. Zgodzę się z każdą, także tą o pozostaniu. Nie powinno się wypowiadać w sprawach, o których się za mało wie. Ponadto trudno byłoby ocenić, jak bardzo kierowalibyśmy się sentymentem. Moja sytuacja przedstawia się tak: faktem jest, że bardzo dużo wiedziałem o Goerdelerze i starałem się zwalczać jego plany6. Z punktu widzenia prawa oznacza to naruszenie obowiązku złożenia zawiadomienia, co można – w świetle tego, że wiedziałem bardzo dużo – potraktować jako bardzo poważne wykroczenie. Albo przeciwnie – jako bardzo lekkie, ponieważ się z nim nie zgadzałem i tak długo, jak byłem na wolności, próbowałem się jego planom przeciwstawić, a po moim aresztowaniu zdałem się na Petera7, że to on będzie je zwalczał i jeśli uzna za konieczne, złoży stosowne doniesienie. Uważam, że można by w ten sposób argumentować. Druga sprawa to Krzyżowa8: a. Czy [nasze spotkania] były zdradą stanu? Mogę odeprzeć ten zarzut twierdzeniem, że – jak wynika ze sprawy Goerdelera – sprzeciwiałem się każdej zmianie formy rządów, a wszystkie plany odnosiłem do czasu po zakończeniu wojny. Widziałbym tu zatem pewną szansę. b. Czy był to defetyzm9, bo zakładaliśmy klęskę wojenną? Moja argumentacja: wszystkie plany formułowaliśmy profilaktycznie, wyłącznie na wypadek, gdyby miało dojść do katastrofy. Nie kwestionując pełnej gotowości do walki. Czyli nie może tu być mowy o defetyzmie. Niektórzy jednak zeznawali, że odebrali moje wypowiedzi jako wyraz defetyzmu. W tym przypadku mogłoby się to może zakończyć karą więzienia. Poważnie obciąża mnie jednak skumulowanie tych trzech zarzutów, do których dochodzi oczywiście też Kiep10. Ponadto sam fakt kontaktowania się z Carlo11, biskupami i jezuitami oraz wizyta u byłego gubernatora Salzburga Rehrla mogą zupełnie wystarczyć, tym bardziej że oni wszyscy – także Rösch i towarzysze – po moim aresztowaniu przeszli do Goerdelera. Ja więc ich ze sobą poznałem, a G. się nimi posłużył. Jeśli nie uda się od tego zarzutu uwolnić, sprawa jest beznadziejna. Widzę tylko 2 dość słabe 45
linie obrony: a. subiektywną, opierającą się na twierdzeniu, że nie chciałem tego wszystkiego, a będąc w areszcie, rozczarowałem się Peterem, który porzucił naszą linię, i dlatego nie chcę odpowiadać za jego winy12; b. obiektywną, że cała moja postawa oraz przeszłość świadczą o tym, że nie jestem reakcjonistą i w głębi duszy nic mnie naprawdę nie łączy z grupą 20.07. Trzeba więc rozważyć, czy nie mogłabyś tego przedyskutować z Dixem13, a jeśli on nie będzie chciał, to z Sackiem14, który podobno jest bardzo dobrym adwokatem. Musisz się tylko zastanowić, jak wytłumaczyć, skąd o tym wszystkim wiesz. Dix może tych argumentów tylko wówczas użyć, jeśli Ciebie w to nie wciągnie. W każdym razie powinnaś sprawdzić każdą możliwość, bo myślę, że wobec tego stanu rzeczy gorzej już być nie może. Czy powinnaś porozmawiać z moim nowym posterunkowym15 [zapis na marginesie: Sturmbannführer Neuhaus, Meinekestr.], też właściwie nie wiem. Sądzę jednak, że nie zaszkodzi zapytać Langego lub Huppenkothena w komisariacie przy Prinz-Albrechtstraße16. Najlepiej będzie, jeśli powiesz, że lekarz zalecił mi jeść miód i dużo cukru, bo inaczej tracę przytomność, i czy możesz mi je przekazać. Żywność mogę dostawać tylko na posterunku17, mógłbym odebrać, jak tam będę – w więzieniu nie zgadzają się na to. W gruncie rzeczy opowiadam się za wizytą u Neuhausa, bo wrażenie, jakie na nim zrobię, może zdecydować o życiu lub śmierci, nawet jeżeli formalnie więcej mają do powiedzenia Freisler18 i prokurator generalny19. Jedno jest pewne: wolę z Neuhausem niż z Langem i jego ludźmi. Kieruje on referatem wyznaniowym i choć jest zdeklarowanym poganinem, to jednak człowiekiem wykształconym, przypomina mi trochę Rogge’a20. Prokurator generalny i Freisler: o tym właśnie musisz porozmawiać z Dixem. Może warto zwrócić się o pomoc do Carla Viggo21? Poradź się Dixa. Może włączyć jeszcze Adriana22? Ale nie można trwonić sił na zapewnienie mi lepszego traktowania; to może służyć tylko jako pretekst Twojej wizyty u Neuhausa; natomiast wszystkie poważne próby działań powinny dotyczyć wyroku. 46
Tylko nie myśl, że wiążę z tym jakieś nadmierne nadzieje. Piszę o tym tak szczegółowo, bo sądzę, że trzeba uczynić wszystko, nawet jeśli się nie wierzy, że to coś da. A tego się nie da przewidzieć. Nie rób sobie jednak płonnych nadziei. Proszę daj znać, czy moja linia obrony jest zrozumiała i czy potrzebujesz jakichś wyjaśnień. […] Jeśli chodzi o ubrania, to potrzebuję cieplejszy garnitur w zamian za ten, który mi ostatnio przyniosłaś, oraz palto i kapelusz. Bardzo tu zimno. Chciałbym też koc i parę spinek uszytych z guzików z masy perłowej lub z materiału, żadnych porządnych proszę, ponadto krawat i przybory do czyszczenia butów. Poza tym kilka kopert. Może będę mógł napisać do Ciebie więcej niż tylko jeden list. […] – Przydałoby się też pióro, bo moje się gdzieś zapodziało, kiedy mnie tu przyjmowano. W ciągu tych pięciu dni, między pierwszym przesłuchaniem w Ravensbrück a przydziałem ubrania więziennego, zabraniem książek itd., wiedząc, co mnie czeka, nauczyłem się na pamięć kilku fragmentów Biblii i codziennie rano oraz wieczorem je powtarzam, zawsze odkrywając coś nowego. Przesyłam Ci listę23, byś wiedziała, co mnie zajmuje. Poza tym pogwizduję sobie pieśni kościelne. – Strażnicy tutaj w więzieniu są bardzo uprzejmi i gotowi robić, co w ich mocy; ale wobec zarządzenia, abyśmy ciągle byli skrępowani, są oczywiście bezradni. Mój Kochany, to tyle, co mam Ci do powiedzenia w tej sprawie. Chcę przede wszystkim powtórzyć, że jeśli nic się nie zmieni we mnie samym, a mój stan duchowy wydaje się stabilny, i nieważne, czy jestem skuty czy nie, czy mam pluskwy czy nie, że siedzę w zimnej i ciemnej celi, że nie mogę ani czytać, ani pisać, nie mam żadnych wieści od Ciebie, że wrzeszczą na mnie i zetną mi głowę albo mnie powieszą, jedno się nie zmieni: dokładnie wiem, gdzie i jakie jest moje miejsce – nade mną, obok mnie. I wydaje mi się oraz ufam, że wszystko inne stało się dla mnie w tych tygodniach całkowicie obojętne. Przeczytaj koniec fragmentu pierwszego listu do Rzymian z kartki, by lepiej zrozumieć. Nie sądzę, żeby to była jakaś ekstrawagancja, czuję się całkiem dobrze, a to wszystko naturalnie 47
dojrzało we mnie i nie jest wydumane. W przeciwnym razie znacznie bardziej martwiłbym się o Ciebie, moje Serce. Gdzież się podziała ta naturalna troska każdego czułego małżonka i ojca, mówiąc żałobnym tonem? Zupełnie jej brak, za to każda myśl o Waszej trójce jest dla mnie podporą i wzmocnieniem. Jestem niezmiernie wdzięczny Panu naszemu, a przez Niego – Tobie. – Moje Serce, myślę, że wszystko już zostało powiedziane, choć nie powiedziano jeszcze nic. Oczywiście ucieszyłem się ze wszystkich rzeczy, były jak ciepły promyk słońca. Wszystko jest przydatne, wręcz konieczne; bo jedzenia tutaj jest niewiele, nie mówiąc o tym, że kiedy mnie przesłuchują, czasem nie dostaję żadnego posiłku. Z Ravensbrück przeszmuglowałem puszkę z sardynkami, mam ją tutaj i trzymam jako żelazny zapas. Może Neuhaus zgodzi się, byś zdeponowała kilka konserw przy Meinekestr., a ja zabrałbym je w kieszeni. Brakuje tu tłuszczu i cukru. Papka na obiad jest znośna i da się ją zjeść, chleb jest zawsze suchy i średnio smaczny. Oby tylko nie zachorować. Oczywiście nie ma niczego świeżego i brak białka. Dlatego cukier jest bardzo pożądany, wręcz niezbędny, bo od tego może zależeć, czy w trakcie przesłuchania jest się sytym czy głodnym i roztrzęsionym. – Ciekaw jestem, jak okolica odbiera moje aresztowanie. Stawiaj sprawę jasno, że nie miałem bezpośredniego związku z 20.07., że tylko zostałem wciągnięty w to przez przyjaciół. Jednego bądź pewna, moje Serce: jeśli Bóg będzie chciał mnie uchronić, to tak uczyni, nieważne, jak cała ta sprawa jest beznadziejna. Jeśli będzie chciał mnie do siebie powołać, nie będzie miało to najmniejszego znaczenia, czy stanie się to przy pomocy pana Freislera czy bezpośrednio. Po prostu tak będzie. Podobnie jak ja jesteście w rękach Boga i tylko to chcemy wynieść z tego czasu dla dalszej przyszłości lub innego bytu. – Przyjmuj pomoc od innych, nie broń się przed tym. Mamy prawo odwołać się do skarbu miłości i przyjaźni i chcemy z niego skorzystać. Tylko nie przyjmuj od wszystkich rad na każdy temat. Ufaj różnym ludziom w różnych sprawach i nie szczędź pieniędzy ani innych środków. W tym przypadku nie próbować wszystkiego oznaczałoby wystawiać Boga na próbę, zamiast mu zaufać. 48
Liczę się z następującym scenariuszem: najpóźniej w przyszłym tygodniu będzie gotowy raport końcowy Służby Bezpieczeństwa. Do rozprawy zwykle zostają wtedy trzy tygodnie. Może się to przedłużyć, jeśli będą mnie dalej przesłuchiwać albo będzie dużo innych spraw przygotowanych już do rozprawy. Może się jednak zdarzyć, że uznają mnie za jakąś ważną figurę i potraktują priorytetowo, ale to i tak nie będzie miało większego znaczenia. Początkowo miałem być włączony do pierwszej rozprawy [opozycjonistów] cywilów, Goerdelera i Hassella. Fakt, że mnie z tego wycofali i że odpadłem też z rozprawy [opozycjonistów ze] związków zawodowych24, o czym mnie w dalszej kolejności poinformowano, wskazuje na lekką poprawę w ocenie. W ostatnim tygodniu złożyłem bardzo ryzykowne zeznanie25, które może przynieść albo poprawę, albo pogorszenie. Jeśli będzie dużo materiału dochodzeniowego i dla Neuhausa będę interesujący, może to nawet trwać dłużej, nawet miesiące. Im dłużej, tym większe mam szanse. W każdym razie tak właśnie oceniam moją sytuację. Jak dobrze, że Konradek daje Ci taką siłę. Oby tak dalej. Pozdrów wszystkich, moje Serce, a co do Ciebie – cóż mogę powiedzieć? Nic. J. Proszę jeszcze o 2 wieszaki. 1 napinacz do spodni, parę prawideł, przybory do czyszczenia butów, 1 poszewkę na poduszkę, 1 ręcznik, sól. Tak na marginesie: powiedziałem, że miałem umowę z Peterem, że wszelkimi sposobami musimy zapobiec planom Goerdelera, a jeśli się to nie uda, trzeba złożyć doniesienie. 1 Zwracanie się w rodzaju męskim wynika z pieszczotliwego przydomka Freyi Pim. Była to jedna z wielu osobliwości Helmutha, że zwracał się do Freyi w rodzaju męskim. 2 Szkoła Policji Bezpieczeństwa [niem. Sicherheitspolizei (SiPo) – przyp. tłum.] w Drögen, miejsce ich spotkań po osadzeniu Helmutha w obozie koncentracyjnym Ravensbrück. Patrz Wstęp, s. 28. 3 19 sierpnia 1944 roku zniesiono Helmuthowi status więźnia uprzywilejowanego. Od tej chwili przestał dostawać listy. 4 Siostra Helmutha Asta Maria Wendland. 5 Ulla Oldenbourg, przyjaciółka rodziców Helmutha. 6 Patrz Wstęp, s. 29 i dalsze. Między Moltkem a Carlem
49
Friedrichem Goerdelerem oraz środowiskami skupionymi wokół nich istniały duże polityczne różnice. Starszy wiekiem Goerdeler opowiadał się za starymi narodowo-konserwatywnymi, antyrepublikańskimi i pragnącymi powrotu dawnego porządku elitami Republiki Weimarskiej. Po zamordowaniu Hitlera widział Niemcy pod autokratycznymi rządami. Krąg z Krzyżowej radykalnie się temu sprzeciwiał, roztaczając wizję Niemiec po upadku Trzeciej Rzeszy jako państwa demokratycznego i zintegrowanego z Europą. 7 Hrabia Peter Yorck von Wartenburg był członkiem Kręgu z Krzyżowej. Po aresztowaniu Helmutha Jamesa von Moltkego włączył się do przygotowań zamachu na Hitlera. Został powieszony już 8 sierpnia 1944 roku. 8 Helmuth ma tutaj na myśli rozmowy w Krzyżowej i Berlinie oraz plany odnowy Niemiec opracowane przez Krąg z Krzyżowej. 9 Brak wiary w końcowe zwycięstwo, czyli uleganie defetyzmowi, uważane było przez nazistów za ciężkie przestępstwo i karane zazwyczaj śmiercią. 10 Aresztowanie Helmutha Jamesa 19 stycznia 1944 roku było związane z ostrzeżeniem Ottona Carla Kiepa o infiltracji berlińskiej grupy oporu, skupionej wokół Johanny Solf, przez Gestapo. Patrz Biografia, s. 303–304. 11 Carlo Mierendorff był politykiem niemieckiej socjaldemokracji, socjologiem i pisarzem, a w czasie wojny członkiem Kręgu z Krzyżowej. 12 Peter Yorck von Wartenburg zdecydował się na udział w zamachu na Adolfa Hitlera, zorganizowanym i przeprowadzonym przez hrabiego Clausa Schenka von Stauffenberga. Powtarzająca się w korespondencji data 20.07. odnosi się do dnia dokonania zamachu 20 lipca 1944 roku. 13 Rudolf Dix, znany adwokat w Trzeciej Rzeszy. 14 Karl Sack, prawnik, został aresztowany 9 sierpnia, o czym Helmuth James nie wiedział. 15 Ironiczna nazwa biura SS-Sturmbannführera Karla Neuhausa, który był odpowiedzialny za przesłuchania członków Kręgu z Krzyżowej. 16 Herbert Lange i Walter Huppenkothen, urzędnicy Służby Bezpieczeństwa [niem. Sicherheitsdienst (SD) – przyp. tłum.], przesłuchiwali Helmutha w Drögen. Siedziba Służby Bezpieczeństwa nazywana jest w listach „P.A.” lub „P.A.Str.” [Prinz-Albrecht lub Prinz-Albrecht-Straße – przyp. tłum.]. 17 To znaczy za pośrednictwem Gestapo, która miała posterunek przy Meinekestraße 10. Dość szybko okazało się jednak, że żywność mogła być dostarczana bezpośrednio do więzienia Tegel. 18 Prezes Trybunału Ludowego [niem. Volksgerichtshof – patrz Wstęp, s. 25, przypis 19] Roland Freisler, jeden z najbardziej znanych sędziów w Trzeciej Rzeszy, rozstrzygających w procesach przeciwko opozycjonistom. 19 Ernst Lautz, od 1939 roku prokurator generalny Rzeszy przy Trybunale Ludowym. 20 Nieznany. 21 Wuj Helmutha Carl Viggo von Moltke. 22 Adrian – pseudonim Gustava Adolfa Steengrachta von Moylanda, dyplomaty, sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Rzeszy. 23 Nie zachowała się. 24 Carl Friedrich Goerdeler został skazany 8 września 1944 roku, ale stracony dopiero 2 lutego 1945 roku. Ulrich von Hassell również został skazany 8 września 1944 roku i tego samego dnia stracony. Socjaldemokraci Adolf Reichwein, Julius Leber i Hermann Maaß zostali skazani i straceni 20 października 1944 roku. 25 Prawdopodobnie chodzi tu o przesłuchanie w ostatnim tygodniu września. Patrz też list Helmutha Jamesa z 1 października 1944 roku, s. 51–52.
50
Helmuth James do Freyi, 1 października 1944 roku Berlin, 1 października 1944 roku
Serce moje, mój Pimie, mój Mały, Twój list1 mnie niebywale pokrzepił i ożywił. Kiedy mówisz, że jesteś jak roślina, to ja się jej z wielką pokorą kłaniam, bo gdy było to ważne, nigdy jej nie zabrakło ani się nie myliła. Nie wątpiłem, że dokonasz właściwego wyboru, ale teraz mam pewność i to dodaje mi sił. – Tak, moje Serce, to jest koniec naszego życia. Dopiero w tym roku zrozumiałem, że za to życie trzeba być wdzięcznym. Jak to możliwe, że nie zawsze sobie z tego zdawałem sprawę? Mama i Ty prowadziłyście mnie od kołyski aż po grób i w żadnej chwili mojego życia nie zaznałem chłodu czy braku miłości. Z Tobą, moje Serce, jestem związany mocniej, głębiej i trwalej, niż mogłem sobie wymarzyć. Teraz to wiem. I Ty, Serce moje, wiesz także, jak wielka to jest łaska. Mogę Ci tylko życzyć, by to poczucie wzajemnej przynależności nie zatraciło się w czasie, który będzie Ci jeszcze dany. Jest to dar Ojca i niech On pozwoli Ci go zachować takim, jaki jest. To, że synkowie, nasi synkowie, moja Kochana, będą Ci się dobrze chować, wierzę i ufam. Niech będą Ci pociechą, ale sama wiesz, że prawdziwy pocieszyciel mieszka nad nami i tylko on może dać prawdziwe i trwałe ukojenie. Mówiłem Ci też, że nie martwię się o życie wewnętrzne i zewnętrzne, Twoje i synków. Mam nadzieję, że Lionel i Julian oraz Nan2 pozostaną z Tobą w bliskim kontakcie, by także synkowie mogli skorzystać z duchowej spuścizny mamy. Ale musisz wiedzieć jedno, moje Serce, od tej chwili wszystkie decyzje są tylko Twoimi decyzjami i w niczym nie powinnaś się czuć związana życzeniami, które kiedykolwiek wyrażałem; to byłby błąd. Obydwoje wiedzieliśmy, że tę cenę być może trzeba będzie zapłacić. Zapłacić ją nie będzie mi tak łatwo, ponieważ zewnętrzny kontekst łączy ją ze sprawą, którą mogę jedynie odrzucić. W wyniku tego wewnętrznego rozdarcia, kiedy zabrali mnie o 10, to po 2 nocach powiedziałem rzeczy, których lepiej było nie mówić, lepiej dla mnie 51
i dla innych. Spraw Krzyżowej mogłem tylko bronić, nie wypierając się swojej wiedzy o machinacjach Goerdelera, co jednak przedstawiłem o wiele za dokładnie i może to zaważyć na osądzie sprawy. Chcę, żebyś o tym wiedziała, bo może to kiedyś wypłynąć i nie zostać właściwie zrozumiane3. Bez wątpienia popełniłem błąd, ale nie ze złej woli, lecz z powodu słabnącej siły oporu. – Nie będzie to miało zapewne wpływu na mój los, bo cały czas mówiono o „Kręgu z Krzyżowej” albo „grupie Moltkego” i było jasne, co musi się ze mną stać. Tyle, że wolałbym iść na śmierć za własne poglądy, choćby z formalnego punktu widzenia. Nie lękam się śmierci i wierzę, że będę mógł Was jakoś zachować. Jednocześnie zwierzęco boję się umierania i odczuwam ból, że te moje oczy już nie zobaczą ani Ciebie, ani synków. Czuję, że tak wiele otrzymałem od życia i dlatego niczego więcej nie oczekuję, ale też nie czuję, bym był plonem, który dopomina się o swego żniwiarza. Myślę, że swój stan wewnętrzny opisałem najlepiej, jak potrafię. Pewnie zapanuję nad zwierzęcym strachem i bólem rozstania, jeśli poddam się losowi. Czuję się jednak zobowiązany walczyć z tym i dlatego muszę podtrzymywać chęć życia, mimo tego niekorzystnych skutków. Mam nadzieję, że zanim mnie zabiją, będę mógł to wszystko jeszcze wyjaśnić. Serce moje, te ostatnie 8 miesięcy nie były dla nas stracone. Oboje staliśmy się pewnie trochę innymi ludźmi. Zebrałem obfity plon, odnalazłem więź z Tobą w chwilach najwyższych wzlotów i najgłębszych upadków. Synków kochałem mocniej niż dawniej, nauczyłem się dziękować i mówić: „Bądź wola Twoja”. Pan wzywa do siebie człowieka innego niż tego, którego wystawił na próbę 19 stycznia4. Mam nadzieję – nie, wierzę – że przebaczy mi moje liczne przewinienia i że w Nim znów znajdę Ciebie oraz tych, którzy odeszli przed nami. W moich najlepszych chwilach nawet czasem potrafię się cieszyć, że dane mi będzie tak świadomie zrobić ten krok. Tak, moje Serce, dosyć mówienia o śmierci. Twoje przyszłe życie mogę sobie całkiem dobrze wyobrazić. Od dawna modlę się 52
codziennie do Pana, by dał Ci pocieszenie, kiedy już mnie do siebie powoła, i byś przetrwała w pełnym człowieczeństwie. Żadna z moich próśb nie została tak pozytywnie przyjęta jak ta, głęboko to czułem. W końcu nic innego nie ma znaczenia. Moja ostatnia modlitwa będzie o Jego łaskę, a przedostatnia w Twojej intencji i jestem pewien, że ich wysłucha. Moje Serce, już kończę. Nie wiem, czy będę mógł do Ciebie jeszcze napisać. Każdy list piszę teraz z myślą, że jest on moim ostatnim, i w żadnym z nich nie znajdziesz wiele nowego. Oddaję te z Twoich listów, które jeszcze mam, a zachowam tylko list urodzinowy5 od Ciebie i pierwszy list napisany do mnie przez C’rka, ten z pięcioma kwiatkami. To będzie mój ostatni oręż. Wers z przemowy na pogrzebie mamy dotyczy nas obojga: „Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci, należymy do Pana”6. J. 1 List z 29 września 1944. 2 Przyjaciele w Anglii i Południowej Afryce. 3 Helmuth James von Moltke radykalnie zdystansował się od stanowiska i polityki Carla Friedricha Goerdelera, w trakcie przesłuchań nie mógł więc zaprzeczyć, że nic o nim nie wiedział. 4 Moltke został aresztowany 19 stycznia 1944 roku. 5 List urodzinowy od Freyi z 8 marca 1944 roku Helmuth James otrzymał w obozie w Ravensbrück. List został opublikowany w: Im Land der Gottlosen, Verlag C.H. Beck, s. 205 i dalsze. 6 List do Rzymian 14,8 [tu i dalej cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, online: http://www.biblia.deon.pl/.].
Freya do Helmutha Jamesa, 4 października 1944 roku Środa wieczorem
Mój Kochany, mój Jäm, wiele szczęśliwych i smutnych łez wylałam nad Twoim pożegnalnym listem. Kilka razy go czytałam i za każdym razem było tak samo. Każde słowo głęboko we mnie zapadło i raz po raz wraca. Każde słowo świadczy o nas i jest częścią naszego 53
List Caspara do Helmutha Jamesa von Moltkego z 25 maja 1944 roku
życia, każde pochodzi od Ciebie i należy do mnie. Jakie to wielkie szczęście, mój Kochany! Właściwie nie mam nic do powiedzenia na temat Twoich słów, wszystkie je rozumiem i jestem nimi przepełniona. Rozumiem też Twój stosunek do śmierci i odczuwam głęboką wdzięczność za to, że uwolniono Cię od ciężaru, który Cię przygniatał od poniedziałku1. Jak bardzo Cię to musiało dręczyć. Tak, ja też nauczyłam się dziękować i mówić: „Bądź wola Twoja”. O to właśnie chodzi. Narastało to we mnie od dawna. Wypełniło mnie już wtedy, kiedy chowaliśmy Hansa-Adolfa w kościele w Bresa2. Siedziałeś obok mnie, a ja byłam wdzięczna, a równocześnie gotowa podjąć ten krzyż, jeśli będzie trzeba. I tak to narastało, a teraz tak jest, że wszystkie prośby kończą się tak samo: „Bądź wola Twoja”. Jednak nie ta, by Bóg zechciał Ci pomóc, poprowadził Cię i dał siłę. Ach, mój Jäm, że to właśnie mnie dane jest wspierać Ciebie modlitwą, mnie, takiej nowicjuszce w modleniu! Kiedy jednak proszę, byś mógł pozostać na tej ziemi – co jest dla mnie najważniejsze, moje Serce najdroższe – to robi się z tego zawsze „Bądź wola Twoja”. To wszystko było we mnie, kiedy wczoraj wracałam stąd do domu, z całego serca poleciłam nas Bogu, po czym zasnęłam, a kiedy się obudziłam, to wiedziałam, że słusznym jest walczyć o Twoje życie, i nawet gdyby to miało nic nie dać, trzeba próbować wszystkiego, niczego nie zaniedbać, tylko że te moje starania wydają się takie nieudolne; wiem, co o tym myślisz, próbuję nie robić sobie nadziei, a jednak to czynię. Tak naprawdę, mój Ukochany, będąc razem, jesteśmy spokojni, silni i zgodni, i dlatego mogę powiedzieć, że miewam się dobrze. Jestem wdzięczna, że mogę mieszkać tak blisko Ciebie, bo dzięki temu jestem z Tobą. Dlatego jestem tak szczęśliwa, że jestem w Berlinie, nie z powodu fizycznej bliskości, lecz dlatego, że tutaj często jestem sama – również będąc w mieście – a wtedy zawsze jestem z Tobą. W Krzyżowej albo inni nie dają mi spokoju, albo ja sama sobie, tutaj gdziekolwiek bym poszła, zawsze przecież jestem z Tobą, ponieważ nikt mnie nie rozprasza. Te tygodnie chcę spędzić w najgłębszej więzi z Tobą i blisko Ciebie, aby 55
nas jeszcze bardziej połączyły i wzmocniły naszą jedność. Mój Jäm, módl się, żebym tego uczucia nigdy nie utraciła. Nie będę wtedy sama i samotna. Chociaż z pewnością na zawsze pokocham samotność, by móc Cię czuć. Tylu rzeczy nie rozumiem, ale wiem jedno: oboje jesteśmy w ręku Boga i cokolwiek się zdarzy, będzie dobre. – Wczoraj myślałam o komunii; nie byłam pewna, czy wolno mi w niej uczestniczyć, ale teraz myślę, że tak, przeczytałam odpowiednie wersy i ją przyjmę. Kiedy i jak, jeszcze nie wiem. Chcę tylko, byś o tym wiedział. Serce moje, piszesz, że nie powinnam się kierować Twoimi życzeniami. Nie będzie mi łatwo, ale to pewne, że w moich decyzjach Twój duch musi być obecny, bo należy do mnie i jest częścią mnie samej. To pewne dla mnie i dla naszych synków. Moje decyzje będę mierzyć Twoimi myślami, będę się przecież starzeć i zmieniać, i te Twoje życzenia będą być może we mnie wyglądać inaczej, dlatego muszę Cię w sobie zachować i żyć z Tobą, ale to wszystko jest możliwe tylko z pomocą Boga i za Jego wolą. Ja to wiem, mój Jäm, i wiem także, że to On jest moim pocieszycielem. Jestem szczęśliwa, że tak pięknie nas jednoczą słowa wyryte na nagrobku mamy. Jestem bardzo szczęśliwa, że one tak pięknie nas łączą, akurat wtedy, kiedy musisz pożegnać się z życiem. Jutro idę do Neuhausa. Adrian chciał, żebym napisała list, zrobiłam to, ale mi się nie spodobał. Muszę jeszcze coś omówić z Willim3, ale do tego potrzebuję jeszcze Twojej odpowiedzi4. Czuję, że wszystko nam popsuję. Mój Kochany, muszę kończyć. Mój Kochany, moje kochane Serce. Myślę o Tobie pełna czułej miłości. Jestem i pozostanę Twoim P. 1 Zapewne odnosi się to do listu Helmutha Jamesa z 1 października i jego opisu zeznań z przesłuchania (s. 51 i dalsze). Prawdopodobnie Harald Poelchau mógł mu w tym pomóc i poinformował o tym Freyę. 2 Po uroczystościach państwowych we Wrocławiu Hans-Adolf von Moltke został pochowany 31 marca 1943 roku w Groß-Bresa [Brzoza] w kościele w Markt-Bohrau [Borów] na Dolnym Śląsku. 3 Przypuszczalnie pseudonim konspiracyjny Haralda Poelchaua. 4 Prawdopodobnie chodziło tu o plan Freyi, by udać się do szefa Gestapo Heinricha Müllera, patrz jej list z 8, 9 października 1944 roku, s. 63.
56