Skip to main content

Mikołajek. Kalendarz książkowy 2013

Page 1

JE Ś L I ZN A L A ZŁE Ś T E N KA L E N DA R Z , P ROSZĘ , OD DA J G O : IMIĘ NAZWISKO ADRES

TELEFON E-MAIL


2013

STYCZEŃ

LUTY

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

1 2 3 4 5

1 2 3 4 5 7 8 9 10 11 12 14 15 16 17 18 19 21 22 23 24 25 26 28 29 30 31

6 13 20 27

5 6 7 8 9

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12 13 15 16 17 18 19 20 22 23 24 25 26 27 29 30

7 14 21 28

7 14 21 28

18 1 2 3 4 19 6 7 8 9 10 11 20 13 14 15 16 17 18 21 20 21 22 23 24 25 22 27 28 29 30 31

1 2 3 4 5 7 8 9 10 11 12 14 15 16 17 18 19 21 22 23 24 25 26 28 29 30 31

5 12 19 26

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

1 22 23 3 4 5 6 7 8 24 10 11 12 13 14 15 25 17 18 19 20 21 22 26 24 25 26 27 28 29

31 1 2 3 4 32 5 6 7 8 9 10 11 33 12 13 14 15 16 17 18 34 19 20 21 22 23 24 25 35 26 27 28 29 30 31

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

44 45 46 47 48

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30

2 9 16 23 30

WRZESIEŃ Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

35 36 2 3 4 5 6 7 37 9 10 11 12 13 14 38 16 17 18 19 20 21 39 23 24 25 26 27 28 40 30

LISTOPAD

6 13 20 27

3 10 17 24 31

CZERWIEC

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

PAŹDZIERNIK Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

40 41 42 43 44

9 1 2 10 4 5 6 7 8 9 11 11 12 13 14 15 16 12 18 19 20 21 22 23 13 25 26 27 28 29 30

SIERPIEŃ

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

1 2 3 4 5 6 8 9 10 11 12 13 15 16 17 18 19 20 22 23 24 25 26 27 29 30 31

3 10 17 24

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

LIPIEC

27 28 29 30 31

1 2 4 5 6 7 8 9 11 12 13 14 15 16 18 19 20 21 22 23 25 26 27 28

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

MAJ

KWIECIEŃ

14 15 16 17 18

MARZEC

Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

1 8 15 22 29

GRUDZIEŃ Tydz. Pn Wt Śr Cz Pt So N

48 49 50 51 52 1

2 3 4 5 6 7 9 10 11 12 13 14 16 17 18 19 20 21 23 24 25 26 27 28 30 31

1 8 15 22 29


Europa


Mikołaj

Alcest

Maksencjusz

„To okropnie niesprawiedliwe, no bo co w końcu, kurczę blade!”

„To mój najlepszy kumpel, jest gruby i bez przerwy je”.

„Strasznie szybko biega i ma brudne wystające kolana”.

ONI WSZYS Rufus

Jadwinia

Ananiasz

„Ma gwizdek z kulką, a jego tata jest policjantem”.

„Jadwinia jest bardzo fajna, chyba kiedyś się z nią ożenię”.

„Jest najlepszym uczniem w klasie i pupilkiem naszej pani, my go nie za bardzo lubimy”.


Kleofas

Euzebiusz

„Jest najgorszym uczniem z całej klasy. Kiedy pani wywołuje go do tablicy, to potem nie wolno mu wychodzić na przerwę”.

„Jest bardzo silny i lubi dawać kolegom w nos”.

S C Y T U S Ą! Gotfryd

Rosół

„Ma strasznie bogatego tatę, który kupuje mu wszystko, co zechce”.

„To nasz opiekun, nazywamy go tak, bo wciąż mówi: »Spójrzcie mi w oczy«, a na rosole są oka. Starsze chłopaki na to wpadły”.


Czekoladowo-truskawkowe

– MAMO, MOGĘ ZAPROSIĆ KOLEGÓW ze szkoły, żeby przyszli do nas pobawić się jutro po południu? – spytałem. – Nie – odpowiedziała mama. – Po tym, jak ostatnim razem byli u nas twoi koledzy, trzeba było wstawić dwie nowe szyby w oknie salonu i odmalować twój pokój. Byłem zły. No bo co w końcu, kurczę blade, tak fajnie się bawimy z chłopakami, kiedy do mnie przychodzą, a mnie nigdy nie wolno ich zapraszać. Zawsze jest to samo: jak chcę się trochę pośmiać, to mi się zabrania. Więc powiedziałem: – Jak nie mogę zaprosić chłopaków, to przestanę oddychać. To sposób, jakiego czasem używam, kiedy czegoś chcę, ale teraz nie działa już tak dobrze jak wtedy, kiedy byłem mały. A potem przyszedł tata i powiedział: – Mikołaj! Co to znów za komedie? Więc z powrotem zacząłem oddychać i powiedziałem, że jak mi nie pozwolą zaprosić chłopaków, to ucieknę z domu i będą mnie żałowali. – Doskonale – powiedział tata. – Możesz zaprosić kolegów, Mikołaj. Ale uprzedzam: jeśli cokolwiek w domu popsują, zostaniesz ukarany. Natomiast jeśli wszystko będzie dobrze, zabiorę cię na lody. Zgoda? – Czekoladowo-truskawkowe? – spytałem. – Tak – odpowiedział tata. – No to zgoda! – krzyknąłem. Mama nie była zbyt zadowolona, ale tata zapewnił ją, że jestem dużym chłopcem i potrafię brać na siebie odpowiedzialność, więc mama powiedziała, że dobrze, trudno, że ona tatę uprzedzała, a ja pocałowałem tatę i mamę, bo są naprawdę strasznie fajni. Wszyscy koledzy stawili się w komplecie. Zawsze przyjmują zaproszenia, chyba że rodzice im zabronią, ale to zdarza się rzadko, bo ich rodzice są zadowoleni, kiedy koledzy są zaproszeni gdzie indziej. Przyszedł Alcest,


Gotfryd, Rufus, Euzebiusz, Maksencjusz, Kleofas i Joachim, wszyscy kumple ze szkoły – będzie kupa zabawy. – Pobawimy się w ogrodzie – powiedziałem im. – Lepiej nie wchodzić do domu, bo jak wejdziecie do domu, na pewno coś popsujecie. I wyjaśniłem im numer z lodami czekoladowo-truskawkowymi. – Dobrze – powiedział Gotfryd. – Pobawimy się w chowanego, bo w twoim ogrodzie jest drzewo. – Nie – powiedziałem. – Koło drzewa jest trawa i tata będzie się złościł, że mu depczemy trawę. Musimy bawić się w alejkach. – Ale – powiedział Rufus – jest tylko jedna alejka, w dodatku niezbyt szeroka. I w co można bawić się w alejce? – W piłkę, jak się ścieśnimy – powiedział Maksencjusz. – O, nie! – krzyknąłem. – Wiem, jak to jest: gramy w piłkę, wygłupiamy się, i bum! tłuczemy szybę, a potem ja mam karę i lody czekoladowo-truskawkowe przechodzą mi koło nosa! Staliśmy i nie bardzo wiedzieliśmy, co robić, a potem powiedziałem: – No to może pobawimy się w pociąg? Staniemy jeden za drugim, pierwszy będzie udawał lokomotywę, tutuuut, a reszta to będą wagony. – A jak będziemy zakręcać? – spytał Joachim. – Alejka jest za wąska. – Nie będziemy zakręcać – powiedziałem. – Dochodzimy do końca alejki, a wtedy ostatni zostaje lokomotywą i ruszamy w drugą stronę. Chłopakom chyba niezbyt się podobała moja zabawa, ale w końcu są u mnie, a jak im się nie podoba, to mogą wrócić do domu, no nie? Ustawiłem się jako lokomotywa od strony domu z powodu kwiatów, których nie można deptać. Zaczęliśmy wołać „czuch, czuch, czuch, czuch”, ale po trzech kursach chłopakom się odechciało. Trzeba przyznać, że to nie było za ciekawe. Jak się było lokomotywą, to jeszcze dało się wytrzymać, ale wagony trochę się nudziły. – Może zagramy w kulki? – powiedział Euzebiusz. – Kulkami nie można niczego stłuc.


To był naprawdę dobry pomysł i od razu zaczęliśmy grać, bo każdy z nas miał w kieszeni kulki, z tym że kulki Alcesta były umazane masłem od kanapek. Wszystko szło bardzo dobrze, chociaż o mało nie pobiłem się z Gotfrydem, który usiadł na trawie, kiedy chłopaki powiedziały, że chcą wejść do domu. – Nie – powiedziałem. – Bawimy się w ogrodzie. – Nie chcemy już bawić się w ogrodzie – powiedział Maksencjusz. – Chcemy wejść do twojego domu! – Nie ma powodu – odpowiedziałem. – Zostajemy tutaj! A potem mama otworzyła drzwi i krzyknęła: – Czy wyście powariowali, żeby siedzieć na dworze w taki deszcz? Chodźcie do środka! Szybko! Weszliśmy do domu i mama powiedziała: – Mikołaj, idź z kolegami do swojego pokoju i pamiętaj, co powiedział tata! Więc poszliśmy do mojego pokoju. – A teraz w co się bawimy? – spytał Kleofas.


– Mam książki, poczytamy sobie – odpowiedziałem. – Co ty, chory? – spytał Gotfryd. – Nie, mój drogi – powiedziałem. – Jak będziemy się bawić w co innego, to na pewno nie dostanę lodów czekoladowo-truskawkowych! – Zaczynasz nas wkurzać tymi swoimi czekoladowo-truskawkowymi lodami! – krzyknął Euzebiusz. – Chwileczkę – powiedział Alcest, gryząc kanapkę (wcześniej zdjął kulkę, która się do niej przykleiła). – Chwileczkę! Lody czekoladowo-truskawkowe to duża rzecz. Mikołaj ma rację, że uważa. – A sam – krzyknąłem – nie możesz uważać, co? Właśnie sypiesz mi okruchami na dywan! Mama będzie niezadowolona! – No wiesz – krzyknął Alcest – tego już za wiele! Skończę tylko kanapkę i zaraz dam ci w zęby! – Taaak! – powiedział Euzebiusz. – I co się wtrącasz? – spytałem Euzebiusza. – Taaak! – powiedział Gotfryd, a ja od razu wiedziałem, jak to się skończy: zaczniemy się bić, kanapka Alcesta upadnie na dywan stroną posmarowaną masłem, a potem ktoś coś rzuci i zbije szybę albo pobrudzi ścianę, mama przyleci pędem, no i nie dostanę lodów czekoladowo-truskawkowych. – Chłopaki – powiedziałem – bądźcie kumplami. Jeżeli teraz nie narozrabiacie, to za każdym razem, jak będę miał pieniądze i kupię po szkole tabliczkę czekolady, będę się z wami dzielił. A ponieważ wszyscy są dobrymi kolegami, więc się zgodzili. Siedzieliśmy na podłodze i oglądaliśmy obrazki w książkach, kiedy Maksencjusz zawołał: – Hurra! Przestało padać! Możemy iść! Więc wszyscy wstali, zawołali: „Cześć, Mikołaj!”, a ja odprowadziłem ich do drzwi i patrzyłem, czy idą alejką do furtki. Wszystko odbyło się dobrze, chłopaki niczego nie podeptały i byłem bardzo zadowolony. Byłem tak zadowolony, że pobiegłem do kuchni powiedzieć mamie, że koledzy już sobie poszli. Tylko że nie zamknąłem drzwi wejściowych, zrobił się przeciąg i okno w kuchni nagle się zamknęło. Bum! I wyleciała z niego szyba.


L I S TO PA D 2 0 1 2

26

PONIEDZIAŁEK

27

WTOREK

Leonardy

28 ŚRODA

Zygfryda

8

8

8

9

9

9

10

10

10

11

11

11

12

12

12

13

13

13

14

14

14

15

15

15

16

16

16

17

17

17

18

18

18

19

19

19

20

20

20

Blanki


TYDZIEŃ 48

L I S TO PA D 2 0 1 2

29

CZWARTEK

30 PIĄTEK

Margerity

8

8

9

9

10

10

11

11

12

12

1

SOBOTA

Ondraszka

Platona

8

12

20

2

NIEDZIELA 8

12

Układanie nie posuwało się nam za szybko i tata zaczął robić jak ja, próbował dociskać mocniej, żeby kawałki w siebie weszły, ale nic z tego.

Balbiany


GRUDZIEŃ 2012

3

PONIEDZIAŁEK

4

WTOREK

Kasjusza

5

ŚRODA

Bratumiły

8

8

9

9

10

10

11

11

11

12

12

12

13

13

13

14

14

14

15

15

15

16

16

16

17

17

17

18

18

18

19

19

19

20

20

20

Geraldyny


TYDZIEŃ 49

6

CZWARTEK

7

PIĄTEK

Mikołaja 8

9

8

SOBOTA

Polikarpa

Elfrydy

8

9

Wszystkiego najlepszego, Mikołaju!

10

11

11

12

12

13

13

14

14

12

20

9

NIEDZIELA 15

15

16

16

17

17

18

18

19

19

20

20

8

12

20

Joachima


LUTY 2013

25

PONIEDZIAŁEK

26

WTOREK

Walpurgii

27 ŚRODA

Nestora

8

8

8

9

9

9

10

10

10

11

11

11

12

12

12

13

13

13

14

14

14

15

15

15

16

16

16

17

17

17

18

18

18

19

19

19

20

20

20

Wasyla


TYDZIEŃ 9

MARZEC 2013

28

CZWARTEK

1

PIĄTEK

Wiliany

8

8

9

9

10

10

11

11

12

12

2

SOBOTA

Radosławy

Halszki

8

12

20

3

NIEDZIELA

Pakosława

8

12

20

Miałem na sobie granatowe ubranko, białą błyszczącą koszulę i wyglądałem jak pajac.


&HQD GHWDO ]ĂŻ

www. petitn ic o l a s .co m


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Mikołajek. Kalendarz książkowy 2013 by SIW Znak - Issuu