Tytuł oryginału: Histoires inédites du Petit Nicolas – Volume 2 Mikołajek, postaci, przygody i charakterystyczne elementy świata Mikołajka są dziełem René Goscinny’ego i Jean‑Jacques’a Sempégo. © 2006 IMAV Éditions / Goscinny‑Sempé Prawo posiadania i korzystania z marek związanych ze światem Mikołajka zastrzeżone dla IMAV éditions. Le Petit Nicolas® jest znakiem zarejestrowanym. Wszelkie prawa do reprodukowania lub imitowania marki i wszelkich logotypów są zastrzeżone. www.petitnicolas.com Projekt okładki Maria Gromek Opieka redakcyjna Magdalena Talar, Kamila Biedrońska, Judyta Wałęga Korekta Barbara Poźniak, Katarzyna Onderka, Kamila Zimnicka‑Warchoł, Barbara Wójcik Łamanie Irena Jagocha, Dawid Kwoka Copyright © for the Polish translation by Barbara Grzegorzewska Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o. 2018 Przeczytaj, co o książce sądzą inni czytelnicy, i oceń ją na lubimyczytać.pl. ISBN 978‑83‑240‑5069‑7
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30‑105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e‑mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie III (I pod tytułem Nowe przygody Mikołajka. Tom 2) 2018 Druk i oprawa: Colonel
René Goscinny & Jean‑Jacques Sempé
Nowe przygody Mikołajka Kolejna porcja Przełożyła Barbara Grzegorzewska
Kraków 2018
Rozdział I Kochany Święty Mikołaju Kochany Święty Mikołaju Święta u Mikołaja Wrotki Nasz dom U fryzjera Czarodziej Klasówka z arytmetyki Łódka Gotfryda Bardzo pomagam mamie
Kochany Święty Mikołaju
J
AK CO ROKU,
od kiedy potrafię pisać, a to już kupa lat, powiedziałem rodzicom, że napiszę do Ciebie list, że‑ by poprosić o prezenty pod choinkę. Zmartwiłem się tylko, kiedy tata wziął mnie na kolana i uprzedził, że w tym roku nie jesteś za bogaty, bo miałeś nie‑ spodziewane wydatki: zapłaciłeś masę pieniędzy za reperację sań, po tym jak tamten idiota wpadł na Ciebie z prawej swoimi saniami, i chociaż są świadkowie, to nieprawda, co twierdzi zakład ubezpieczeń, bo przecież byłeś już na skrzyżowaniu. To samo przytrafiło się mojemu tacie, kiedy w zeszłym tygodniu jechał samochodem, i tata był bardzo niezadowolony. No i jeszcze tata powiedział, że powinienem być dobry i wielkoduszny, i nie myśleć tylko o sobie, ale poprosić Cię o prezenty dla tych, których lubię, i dla moich kolegów. Westchnąłem, że no trudno, niech będzie, a wtedy mama mnie pocałowała, powiedziała, że jestem jej dużym chłop‑ cem i że na pewno, pomimo wypadku z saniami, zostało Ci dość pieniędzy, żeby tak całkiem o mnie nie zapomnieć. Moja mama jest strasznie kochana. 21
Rozdział I. Kochany Święty Mikołaju
A więc dla siebie o nic Cię nie proszę. Co do moich rodziców, to fajnie by było, żebyś dał im taki samochodzik, do którego mógłbym sobie wsiadać i któ‑ ry sam jeździ, nie trzeba nawet pedałować, i świecą mu się reflektory, zupełnie jak te w samochodzie taty, przed wy‑ padkiem. Widziałem taki jeden na wystawie w sklepie nie‑ daleko szkoły. Gdybyś dał ten samochód moim rodzicom, byłoby naprawdę super, bo wtedy, przyrzekam, bawiłbym się cały czas w ogrodzie i nie denerwował mamy, która nie lubi, jak ciągle biegam po domu i przeszkadzam jej w kuch‑ ni. Poza tym tata mógłby spokojnie czytać sobie gazetę, bo kiedy gram w piłkę w salonie, strasznie się złości, pyta, za co
to wszystko, i wzdycha, że po całym dniu pracy chciałby mieć w domu trochę spokoju. Jeżeli możesz dać moim rodzicom ten samochód, to pro‑ szę, kup czerwony. Jest jeszcze drugi, niebieski, ale myślę, że czerwony bardziej się im spodoba. Dla naszej pani, która jest taka ładna i dobra, kiedy się za bardzo nie wygłupiamy, chciałbym poznać rozwiązania wszystkich zadań z arytmetyki na cały rok. Wiem, że pani bardzo nie lubi stawiać nam złych stopni. „Wiesz, Mikołaj – często do mnie mówi – przykro mi, że muszę ci postawić pałę. Wiem, że stać cię na więcej”. Więc gdybym wiedział, jak rozwiązać wszystkie zadania, byłoby fajowo – wtedy dostał‑ bym mnóstwo dobrych stopni i pani byłaby zadowolona. Bo ja naprawdę lubię sprawiać przyjemność naszej pani. No i Ananiasz, który jest pupilkiem, nie byłby już najlepszy 23
Kochany Święty Mikołaju
z całej klasy, dostałby za swoje i przestałby nas tak okropnie wkurzać, no bo co w końcu, kurczę blade. Gotfryd, mój kolega, ma bardzo bogatego tatę, który ku‑ puje mu wszystko, co zechce, i właśnie kupił mu niesamowi‑ ty strój muszkietera, ze szpadą, ciach, ciach, kapeluszem z piórem i w ogóle. Ale tylko on jeden ma strój muszkietera, więc kiedy się z nami bawi, to dla niego żadna frajda, szcze‑ gólnie przy walce na szpady: my bierzemy linijki, ale to nie to samo. Więc gdybym ja też miał strój muszkietera, Got‑ fryd by się ucieszył, bo wtedy bawiłby się ze mną naprawdę, ciach, ciach, a tych z linijkami bralibyśmy do niewoli i za‑ wsze byśmy zwyciężali. Z Alcestem, innym kumplem, sprawa jest prosta. Alcest bardzo lubi jeść, więc jakbym miał dużo pieniędzy, tobym codziennie po szkole zapraszał go do cukierni na bułeczki z czekoladą, które obaj strasznie lubimy. Alcest lubi też wę‑ dliny, ale będzie miał tylko bułeczki, bo w końcu to ja płacę, a jak mu się nie podoba, to niech sam sobie kupuje te swoje wędliny. No nie? Joachim strasznie lubi grać w kulki. I trzeba przyznać, że gra bardzo dobrze. Jak strzela, bum!, to prawie zawsze trafia. Więc my, oczywiście, nie chcemy z nim grać, bo kiedy gramy napraw‑ dę, tracimy wszystkie kulki. Tak że biedny Joachim nudzi się na przerwach. „No, co wy, chłopaki, no, co wy!...” – mówi nam, i to jest bardzo smutne. Więc jakbym miał mnóstwo kulek, tobym mógł grać z Joachimem, bo chociaż ten wstrętny oszust za każ‑ dym razem wygrywa, ja i tak wciąż miałbym kulki. Euzebiusz, który jest bardzo silny i lubi dawać kolegom w nos, powiedział mi, że poprosi Cię o rękawice bokserskie i na przerwach będziemy się fajnie bawić. No więc najlepszy 25
Rozdział I. Kochany Święty Mikołaju
prezent, jaki możesz zrobić Euzebiuszowi, to nie dawać mu tych rękawic. Bo naprawdę, wiem, jak to się skończy: Euze‑ biusz przyjdzie w swoich rękawicach, zacznie walić nas wszyst‑ kich w nos, wtedy poleci nam krew, narobimy krzyku, przybieg‑ nie Rosół i wlepi Euzebiuszowi karę, a nam jest zawsze przy‑ kro, kiedy jakiegoś kolegę zatrzymują w szkole po lekcjach. No więc jeśli naprawdę musisz dać komuś rękawice bokserskie, to daj je raczej nam, wtedy Euzebiusz nie będzie miał kłopotów.
Kleofas to ten najgorszy z całej klasy. Kiedy pani wywo‑ łuje go do tablicy, to potem nigdy nie wolno mu wychodzić na przerwę, a kiedy jest rozdanie świadectw, to w domu ma drakę, nie wolno mu chodzić do kina ani oglądać tele‑ wizji, i w dodatku nie dostaje deseru. Zawsze czegoś Kle‑ ofasowi nie wolno, a raz nawet przyszedł do nas do klasy 26
Kochany Święty Mikołaju
dyrektor i powiedział mu przy wszystkich, że skończy w więzieniu i przysporzy wiele zmartwienia rodzicom, któ‑ rzy odejmują sobie od ust, żeby zapewnić mu wykształce‑ nie. Ale ja wiem, dlaczego Kleofas jest najgorszy i ciągle śpi na lekcjach. Wcale nie dlatego, że jest głupi – nie jest głupszy na przykład od Rufusa – dlatego, że jest zmęczony. Kleofas wciąż trenuje na swoim ślicznym żółtym rowerze, żeby później, jak będzie duży, startować w Tour de France.
Przez te treningi nie ma czasu się uczyć ani odrabiać lekcji, no i z tego powodu pani każe mu przepisywać linijki i odmie‑ niać czasowniki, biedak ma coraz więcej pracy, nie ma kiedy trenować i musi zakuwać nawet w niedziele. Więc, żeby Kle‑ ofas przestał być najgorszy, żeby nie zabraniano mu chodzić do kina, oglądać telewizji i żeby dostawał desery, najlepiej 27
Rozdział I. Kochany Święty Mikołaju
będzie, jak mu odbierzesz rower. Bo jeśli wszystko będzie tak jak do tej pory, to Kleofas pójdzie do więzienia, jak mówi dy‑ rektor, i na pewno go nie wypuszczą, żeby startował w Tour de France. Jeśli chcesz, rower mogę przechować u siebie, aż Kleofas dorośnie i nie będzie już musiał chodzić do szkoły.
Co do Rosoła, naszego opiekuna, ale to nie jest jego praw‑ dziwe nazwisko, to trzeba być dla niego bardzo miłym. Bo w czasie przerw biedak ciągle gania po dziedzińcu, żeby nas rozdzielać, kiedy się bijemy, zabraniać nam grać w zbijaka (od czasu numeru z oknem od gabinetu dyrektora), żeby na nas krzyczeć, kiedy się wygłupiamy, posyłać nas do kąta, 28
Kochany Święty Mikołaju
zatrzymywać w szkole po lekcjach, kazać nam pisać linijki, dzwonić na koniec przerwy. Rosół jest na pewno okropnie zmęczony. Więc najlepiej od razu daj mu urlop, niech wyje‑ dzie w swoje rodzinne strony i siedzi tam jak najdłużej. A że‑ by było sprawiedliwie, to wyślij też na urlop pana Mouchabière, który zastępuje Rosoła wtedy, kiedy go nie ma. No i jest jeszcze Jadwinia, moja mała sąsiadka, która jest strasznie fajna, pomimo że jest dziewczyną, ma różową buzię, niebieskie oczy i żółte włosy. Dla niej chciałbym umieć fikać niesamowite koziołki. Jadwinia bardzo lubi, kiedy się fika ko‑ ziołki, więc jeśli możesz, zrób tak, żeby moje koziołki były najwspanialsze ze wszystkich, bo wtedy Jadwinia powie: „Mi‑ kołaj jest mistrzem”. I będzie bardzo zadowolona. To tyle. Poprosiłem cię o rzeczy dla wszystkich, których lubię. Pewnie są jeszcze tacy, o których zapomniałem, bo lu‑ bię mnóstwo ludzi, więc im też daj całe fury prezentów. Dla siebie, jak już mówiłem, o nic Cię nie proszę. Chyba żeby zostało Ci jeszcze trochę pieniędzy i chciał‑ byś jednak zrobić mi niespodziankę, przynosząc mi na przy‑ kład samolot, ten, co stoi na wystawie sklepu, w którym znajdziesz samochód dla rodziców. Tylko uważaj przy prze‑ chodzeniu przez komin, bo samolot jest czerwony, tak samo jak samochód, i szkoda, żeby się pobrudził. W każdym razie przyrzekam: będę najgrzeczniejszy, jak tylko się da, no i życzę Ci wesołych świąt!