Goscinny
Sempé
Nieznane przygody Mikołajka
Tytuł oryginału Le Petit Nicolas. Le ballon et autres histoires inédites Mikołajek, postaci, przygody i charakterystyczne elementy świata Mikołajka są dziełem René Goscinny’ego i Jean-Jacques’a Sempégo. © 2009 IMAV éditions / Goscinny-Sempé Prawo rejestracji i korzystania z marek związanych ze światem Mikołajka zastrzeżone dla IMAV éditions. Le Petit Nicolas® jest znakiem zarejestrowanym. Wszelkie prawa do reprodukowania lub imitowania marki i wszelkich logotypów są zastrzeżone. www.petitnicolas.com Opieka redakcyjna Magdalena Kilian-Antoine Adiustacja Maria Braunstein Korekta Małgorzata Biernacka Aleksandra Małysiak Katarzyna Onderka Łamanie Mariusz Warchoł Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o., 2021 Copyright © for the translation by Barbara Grzegorzewska
ISBN 978-83-240-7569-0 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie IV, Kraków 2021 Druk i oprawa: Colonel
René Goscinny
Jean-Jacques Sempé
Nieznane przygody Mikołajka
Przełożyła Barbara Grzegorzewska
Kraków 2021
Spis treści Jajko wielkanocne Sweter Telewizja u Kleofasa Konkurs Nowy sklep Wizyta Prawdziwy cyrk! Balon Szkoła lojalności Teatr
27 41 57 73 89 103 117 133 149 163
Od wydawcy
To, że opowiadanie otwierające ten tomik przygód Mikołajka to Jajko wielkanocne, nie jest dziełem przypadku. Cofnijmy się bowiem do 29 marca 1959 roku, kiedy ta historyjka, nigdy dotąd niewydana w formie książki, ukazała się na łamach „Sud-Ouest Dimanche”. Jest ona o tyle niezwykła, że jest pierwsza. Pierwsza z długiej serii opowiadań, które wielu z was już zna, a które można było odkryć na przestrzeni minionego półwiecza. Półwiecza? Już? Tak szybko?… Tę pierwszą historię przedstawiamy wam w takiej formie, w jakiej została opublikowana pięćdziesiąt lat temu: rysunki są biało24
Od wydawcy
-czarne, a postaci ukazują się naszym oczom takie, jakimi je znamy. Poznajemy tutaj tych, którzy już nas nie opuszczą. A swoją drogą, patrząc wstecz, miło jest odnajdywać ślady pierwszego spotkania, kiedy się wie, że to spotkanie było decydujące. Innymi słowy Jajko wielkanocne to świadectwo urodzenia Mikołajka. Pozostałe opowiadania zawarte w tym tomiku czekały na ilustracje. Napisane w ubiegłym wieku, zilustrowane na początku obecnego, wychodzą drukiem dzisiaj, żeby Alcest mógł spałaszować kawałek urodzinowego tortu swojego kumpla Mikołajka.
Jajko wielkanocne
B
ARDZO LUBIĘ WIELKANOC,
wtedy fajnie się w domu
bawimy. Tata zaczyna dzień od malowania jajek. Nie chce, żebym mu pomagał – mówi, że jestem niezdara i na pewno mam to po matce. Tata zaczyna malować jajka w jadalni, ale od lat – to znaczy od dwóch, bo wcześniej nie pamiętam – musi kończyć pracę 29
na strychu, dlatego że zawsze stłucze jedno albo dwa jajka na stole w jadalni (w tym roku), albo na dywanie (w zeszłym roku), albo na sukience mamy (dwa lata temu, kiedy jeszcze byłem mały) i mama chce jechać do swojej mamy, i wszyscy płaczą. Kiedy tata wraca ze strychu, jajek jest mniej, niż kiedy tam szedł, ale za to są bardzo ładne! Niebieskie, czerwone, zielone, we wszystkich kolorach, zupełnie jak spodnie taty. Tata jest bardzo dumny, kiedy mówię mu, że nigdy nic piękniejszego nie widziałem. Mama też mówi tacie: „Możesz być z siebie dumny!” i na pewno jest szczera, bo wcale się przy tym nie śmieje. Potem tata idzie do ogrodu schować jajka w trawie. Trawa jest bardzo wysoka, więc bardzo trudno je znaleźć. Tata tłumaczy się mamie, że chciał
30
Jajko wielkanocne
dobrze ukryć wielkanocne jajka i dlatego tak długo nie kosił trawnika. Dzisiaj zdarzył mu się mały wypadek: pobił się z wielkim psem, który dostał się do ogrodu i też chciał znaleźć jajka. Tata zwyciężył. Ale nie mogłem od razu szukać jajek, bo czekałem na kolegów, którzy mieli przyjść mi pomagać. No i na podwieczorek. Koledzy przyszli i przynieśli fajne prezenty: czekoladowe jajka, czekoladowe kury i masę innych czekoladowych rzeczy. Mama powiedziała, że od samego patrzenia rozbolała ją wątroba. Ja rozchorowałem się dopiero po zjedzeniu, ale co tam, nie szkodzi, ja to lubię! Kiedy wszyscy już byli, tata zaprowadził nas do ogrodu i powiedział: – A teraz, dzieci, szukajcie jajek! Tata nigdy się z nami nie bawi, więc przygotowałem dla niego niespodziankę. – Ty też – zawołałem – szukaj razem z nami! Schowałem w trawie twój zegarek! Tata zrobił się cały czerwony, spojrzał na mnie groźnie, oczywiście dla zabawy, i też zaczął szukać. 31
Pan Blédurt, nasz sąsiad, wyjrzał zza płotu i zapytał: – Nie jesteś trochę za duży na szukanie jajek? Co? A potem się roześmiał. Wtedy tata, który jeszcze nie znalazł zegarka, podniósł głowę i krzyknął: – Ty to byś nie znalazł nawet własnego nosa, żeby się wysmarkać, gdyby ci nie powiedzieć, że masz go pośrodku tej swojej tłustej gęby! Na to pan Blédurt oświadczył, że idzie o zakład, że znajdzie jajko w mniej niż trzydzieści sekund. Przeskoczył przez płot i wygrał, bo wpadając do naszego ogrodu, rozgniótł jajko swoim zamszowym butem. Tata się strasznie śmiał, ponieważ but pana Blédurt zrobił się żółto-niebieski. Pan Blédurt popatrzył na tatę groźnie (nie dla zabawy), a potem go popchnął. Tata upadł i krzyknął, bo właśnie znalazł zegarek i trochę go uszkodził, kiedy na nim usiadł. Nie zobaczyliśmy, jak się skończyła sprzeczka, bo mama zawołała nas na podwieczorek. W ogrodzie został tylko pan Blédurt i tata, którzy na sie32
Jajko wielkanocne
bie krzyczeli, no i ten wielki pies, bo właśnie skorzystał z okazji i znów przyszedł szukać jajek, których nam nie udało się znaleźć. W domu mieliśmy kupę zabawy! Piliśmy czekoladę, mama zrobiła tort czekoladowy i jedliśmy prezenty. Gruby Alcest, ten, co strasznie szybko je, rozchorował się pierwszy. Potem wszyscy poszliśmy w jego ślady, nie licząc Justyna, który jest chudy, ale może okropnie dużo zjeść, bo szczęściarz ma solitera i ten soliter choruje zamiast niego. Mama zatelefonowała do wszystkich mam moich kolegów, żeby szybko po nich przyszły. Mamy przyszły, a kiedy wchodziły do domu, miały bardzo zdziwione miny. Potem brały swoich synów za rękę i wyciągały na dwór, mówiąc, że kto to widział tak przekarmiać dzieci. Później zrozumiałem, dlaczego mamy były takie zdziwione. Zanim weszły do domu, musiały przejść przez ogród, gdzie na trawie siedział tata w rozdartej koszuli, z nosa leciała mu krew i mówił rzeczy, które nie nadają się dla moich uszu, jak powiedziała mama. 35
Mama siedziała w fotelu i patrzyła przed siebie tak, jakby nic nie widziała. Trzeba przyznać, że w jadalni było trochę bałaganu i kilka plam. Kiedy tata zobaczył, co się dzieje, postanowił poprawić mamie humor i powiedział, że zaraz zrobi fajny kawał. Bardzo się ucieszyłem, bo wiem, co to za kawał: tata robi go co roku. Chodzi o to, że tata ma kolegę, który nazywa się Dzwon, a mówi się, że na Wielkanoc dzwony odlatują do Rzymu. Więc na Wielkanoc tata zawsze do niego telefonuje i życzy mu udanej podróży do Rzymu, a ja mam niesamowity ubaw. Ale tym razem wyszło inaczej niż zwykle, bo podobno pan Dzwon oznajmił tacie, że faktycznie jutro rano leci z żoną do Rzymu. Wtedy mama się rozpłakała, powiedziała, że ona nigdy nigdzie nie wyjeżdża i że nadaje się tylko do sprzątania jadalni, której, Bogiem a prawdą, i tak już nic nie pomoże. No i żeby ją uspokoić, tata obiecał, że zabierze ją do Rzymu w Zielone Świątki. Naprawdę, fajnie się bawiliśmy w tym roku na Wielkanoc, nigdy tego nie zapomnę. Tata też nie, 36
Jajko wielkanocne
zresztą sam nam powiedział: „Zapamiętam to sobie!”. Mam nadzieję, że wy też będziecie się tak dobrze bawić i życzę wam „Wesołych Świąt!”.
Mikołajek nabiera kolorów! Odnalezione przypadkiem w szufladzie Goscinnego, zilustrowane kolorowymi rysunkami przez Sempégo – nieznane historie o Mikołajku nabierają prawdziwych rumieńców. Pomysłom na psoty nigdy nie ma końca. Tym bardziej że niesfornemu łobuziakowi towarzyszą niezawodni kumple: Alcest, Gotfryd, Kleofas i Euzebiusz. Uśmiech murowany, no bo co w końcu, kurczę blade!
Cena 42,99 zł
– E, chłopaki! – powiedział Kleofas. – Ponieważ nie byłem najgorszy z historii, a wczoraj wieczorem nie było nic ciekawego w telewizji, ojciec zabrał mnie do cyrku. No i przyszedł mi do głowy fantastyczny pomysł! Może zrobimy sobie cyrk?