Skip to main content

Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat. 51 superbohaterów z krwi i kości

Page 1

Tytuł oryginału Cuentos de Animales que han cambiado el Mundo Tekst Marcelo E. Mazzanti Ilustracje Mar Guixé Projekt Sergi Puyol © 2019 Antonio Vallardi Editore S.u.r.l., Milano Gruppo editoriale Mauri Spagnol S.p.A. Copyright © for the translation by Anna Marta Jęczmyk Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o., 2019 Liternictwo na okładce AGRAFKA DESIGN Agnieszka Kucharz­Gulis Adaptacja okładki Maria Gromek Adaptacja projektu wnętrza i łamanie Dawid Kwoka Opieka redakcyjna Aleksandra Smoleń Adiustacja Aurelia Hołubowska Korekta Katarzyna Onderka Magdalena Wołoszyn | Obłędnie Bezbłędnie

ISBN: 978­83­240­5177­9

Przeczytaj, co o książce sądzą inni czytelnicy, i oceń ją na lubimyczytać.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30­105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e­mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2019 Druk i oprawa: Perfekt


Tekst Marcelo E. Mazzanti Ilustracje Mar Guixé Przełożyła Anna Jęczmyk

Kraków 2019


BALTO Pies, który uratował życie wszystkim dzieciom w miasteczku

N

ome to miasteczko na Alasce, bardzo blisko koła podbiegunowego. Na początku XX wieku mieszkało tam około tysiąca osób, które zimą pozostawały odizolowane od świata. I właśnie zimą nad miasteczkiem zawisła groźba epidemii błonicy, śmiertelnej choroby zakaźnej, na którą zapadają głównie dzieci. W Nome był tylko jeden lekarz i to on odkrył, że posiadane przez niego szczepionki są przeterminowane. Próba sprowadzenia nowych szczepionek awionetką nie powiodła się. Silniki zamarzły i samolot nie mógł wzbić się w powietrze, a drugiej awionetki w miasteczku nie było. Na dostawę szczepionek statkiem trzeba było czekać aż do wiosny. Jedynym rozwiązaniem było zorganizowanie wyprawy psich zaprzęgów, które przywiozłyby szczepionki z oddalonego o prawie tysiąc kilometrów Anchorage. W takich sytuacjach trasę pokonuje się w kilku etapach: gromada psów wraz z przewodnikiem rusza do ustalonego punktu, gdzie czeka kolejna grupa, która ich zastępuje, i tak na zmianę, aż ostatnia grupa dotrze do celu. Balto, lider zaprzęgu na jednym z odcinków, był psem rasy husky syberyjski, po którym nikt zbyt wiele się nie spodziewał. Był dość powolny i ociężały, więc nigdy nie szkolono go do tej funkcji. A na dodatek pogoda była fatalna – silne zamiecie śnieżne ograniczały widoczność do trzydziestu centymetrów. Mimo to Balto na całym odcinku świetnie sobie radził w roli lidera zaprzęgu. Do tego stopnia, że gdy przewodnik po dotarciu do kolejnego punktu zobaczył, że czekające tam psy nie są gotowe do drogi, postanowił ruszyć dalej z Balto. Balto wraz z towarzyszącymi mu psami dowiózł do Nome szczepionki, ratując miasto przed epidemią. O jego wyczynie stało się głośno – organizowano parady, miasteczko odwiedził sam prezydent, Balto stał się bohaterem filmów, a nawet postawiono mu pomnik. Po dziś dzień pies wybawca dzieci jest prawdziwą legendą.

22


WOJTEK Najbardziej kudłaty żołnierz II wojny światowej – i jeden z najdzielniejszych

H

istoria zna wiele zwierząt żołnierzy, które pomagały przeróżnym wojskom. Ale żadne z nich nie było tak znane i kochane jak niedźwiedź Wojtek. Wczesne dzieciństwo Wojtka nie należało do szczęśliwych. Jego rodziców zabili myśliwi, a malec, który sam nie zdołałby przeżyć, ukrył się w jaskini. Niedźwiadka znalazł pewien chłopiec i bardzo go polubił. Niedługo potem grupa polskich żołnierzy z Armii Andersa podczas długiej wędrówki do kraju przypadkiem napotkała na swej drodze chłopca z niedźwiadkiem. Żołnierze, widząc osłabionego i wygłodzonego misia, wzięli go ze sobą, oddając chłopcu w zamian żywność i wszystkie łakocie, które przy sobie mieli. Nowi opiekunowie nakarmili misia mlekiem skondensowanym z butelki, do której dorobili naprędce smoczek za pomocą szmatki z dziurką. Niedźwiadek wydudlił mleko i zasnął przytulony do jednego z żołnierzy. Od tamtej pory zawsze przy nim spał. Cały oddział zakochał się w Wojtku. Pewnego razu, gdy żołnierze mieli przepłynąć część trasy statkiem, niedźwiedzia nie wpuszczono na pokład z powodu zakazu przewożenia zwierząt. „Ale jakie zwierzę?” – odparli koledzy z kompanii. I pokazali odpowiednie dokumenty na dowód, że Wojtka wciągnięto do polskiej armii i oficjalnie został takim samym żołnierzem jak każdy inny. Dzięki temu niedźwiedź mógł udać się w dalszą drogę ze swoim oddziałem. Od tamtej pory niedźwiedź brał udział w prawdziwych misjach wojskowych. Podczas bitwy o Monte Cassino postanowił pomóc swojemu oddziałowi. Zaobserwował, jak jego koledzy przenoszą potrzebną amunicję, i zaczął ich naśladować – ostrożnie przenosił w łapach ciężkie pociski. Większość zwierząt na sam dźwięk wystrzałów rzuciłaby się do ucieczki! Wizerunek niedźwiedzia z pociskiem w łapach stał się symbolem jego kompanii. Wojtek rósł i nabierał coraz więcej żołnierskich nawyków. Palił papierosy (a w zasadzie je zjadał), pił (z racji sporych rozmiarów nigdy się nie upijał), lubił płatać figle i żartować z kolegami. Stawał na tylnych łapach i maszerował z żołnierzami ramię w ramię. Nauczył się nawet brać prysznic i potrafił sam odkręcać kurki w kranach. W trakcie swej błyskotliwej kariery wojskowej Wojtek kilkakrotnie awansował i aż do śmierci – na szczęście bardzo spokojnej – otrzymywał żołd, czyli pensję, tak jak każdy żołnierz. 38


DOLLY Wyjątkowa owca?

G

dybyśmy pewnego dnia spotkali idealną kopię nas samych, czy byłoby to jak spotkanie z bratem lub siostrą, czy raczej jak spoglądanie na własne odbicie w lustrze? Każda komórka ciała wszystkich żywych istot zawiera swego rodzaju „podręcznik”, w którym zapisanych jest mnóstwo szczegółowych informacji o tym, jacy jesteśmy. Nazywa się to DNA. Pojawiło się zatem pytanie, czy powielając, czyli kopiując te instrukcje, możemy zrobić kopię żywej istoty? Odpowiedź poznaliśmy 5 lipca 1996 roku. W laboratorium w Szkocji naukowcy powielili instrukcje pochodzące z komórki owcy i sprawili, że zgodnie z nimi zaczęło rosnąć nowe stworzenie (w brzuchu innej owcy), aż narodziła się Dolly, owca identyczna jak ta pierwsza. Takie „kopiowanie” żywej istoty nazywamy klonowaniem. Jest to bardzo skomplikowany proces. Do tego stopnia, że Dolly to pierwszy sukces naukowców po 276 nieudanych próbach. I choć ta owieczka wcale nie była pierwszym sklonowanym zwierzakiem w historii, to właśnie ona stała się najsłynniejsza. Jej zdjęcia pojawiły się we wszystkich dziennikach telewizyjnych, gazetach i kolorowych magazynach na całym świecie. Nikt jednak nie był pewien, czy Dolly będzie prawidłowo się rozwijać i czy będzie zdrowa. Na szczęście tak się stało. Owieczka Dolly przeżyła ponad sześć radosnych lat. Pozostawiła po sobie cztery siostry – bardzo, ale to bardzo do niej podobne (były to klony samej Dolly) – i sześć ślicznych jagniąt, poczętych metodą tradycyjną (to znaczy, że Dolly poznała barana, przypadli sobie do gustu i zostali rodzicami). Historia owcy Dolly miała bardzo duże znaczenie dla nauki. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że zmieniła świat. Choć metody klonowania nadal są zbyt zawodne, żeby stosować je u ludzi, to i tak nasza ulubiona owieczka doprowadziła do ogromnego postępu w medycynie, a dziś istnieją już nawet firmy, które oferują stworzenie idealnej kopii ukochanego pupila. Co sklonujemy w najbliższej przyszłości? Dinozaury? (Nie do końca. Poszukaj w książce odpowiedzi na to pytanie. Na pewno cię zaskoczy!) 44


OSKAR Pół kot, pół maszyna – w pełni dzielny pacjent

W

filmach lub komiksach pojawia się czasem określenie „bioniczny”. Określa się tak superbohaterów, którym zastąpiono jakąś część ciała maszyną. Ale czy znasz historię bionicznego kota? Oskar mieszkał ze swoimi właścicielami na wsi. Lubił buszować wśród uprawnych pól, gdzie pewnego dnia przydarzył mu się straszny wypadek. Oskara zawieziono do weterynarza, który uśmierzył ból. Niestety, w wyniku wypadku Oskar stracił część tylnych łap i wiadomo było, że w takim stanie długo nie pożyje. Tylko jedno mogło go uratować. Otóż pewien brytyjski lekarz wszczepiał zwierzętom bardzo zaawansowane technologicznie, choć szalenie drogie protezy. Ktoś dowiedział się o tym i założył Oskarowi konta w mediach społecznościowych, dzięki czemu kot stał się znany na całym świecie. I to do tego stopnia, że brytyjski lekarz postanowił leczyć go za darmo. Tym bardziej że lecząc Oskara, mógł zdobyć cenną wiedzę, pomocną w pracy nad ulepszeniem podobnych protez dla ludzi. I tak pewnego dnia Oskar obudził się z dwiema nowymi łapkami z tytanu. Nie było pewne, czy nauczy się nimi posługiwać, ponieważ nie miał w nich czucia. Nie mógł też wychodzić z domu, co wcześniej uwielbiał. Ale właściciele Oskara byli mile zaskoczeni, bo ich kot już od pierwszych chwil świetnie sobie radził z nowymi łapkami. Używał ich z dużą precyzją, na przykład skacząc między kablami telewizyjnymi, co należało do jego ulubionych zabaw. Po kilku miesiącach, gdy Oskarowi pozwolono po raz pierwszy wyjść z domu, upolował nawet mysz. Jego właścicielka mówi, że Oskar – gdy minął już pierwszy szok – najmniej ze wszystkich przejmował się swoją sytuacją. Nawet gdy jedna z łapek przestała działać i trzeba było powtórzyć operację, zachował spokój. Dziś jedynym następstwem wypadku pozostała światowa sława Oskara, dzielnego bionicznego kota. Żaden inny kot nie przyczynił się do takich postępów w nauce… i to tylko na dwóch łapach.

58


KOKO i ALL BALL Mówiąca gorylica i jej kocie dziecko

T

ytuł tej historii brzmi jak początek bajki, ale zaraz przekonasz się, że to prawda. Gorylica Koko urodziła się w zoo w San Francisco, w Stanach Zjednoczonych. Od małego uczono ją języka migowego (czyli języka znaków pokazywanych za pomocą gestów). Być może wydaje ci się, że to dziwne, ale taki sposób porozumiewania się opanowało wiele goryli i szympansów. W tej książce opisujemy jeszcze jeden taki przypadek (sprawdź na stronie 54). Koko wyróżniała się tym, że nauczyła się wykorzystywać i łączyć ze sobą ponad tysiąc słów, a zdaniem niektórych ekspertów inteligencją dorównywała małemu dziecku. Potrafiła również tworzyć nowe słowa i wyrażenia. Na przykład wymyśliła „bransoletkę na palec” na określenie pierścionka, bo słowa „pierścionek” nie znała. Potrafiła też żartować. A to bardzo ważna umiejętność, ponieważ świadczy o tym, że Koko nie tylko była inteligentna, ale i wiedziała, że ktoś inny również jest inteligentny i zrozumie jej żart. Pewnego razu Koko powiedziała opiekunom, że chciałaby mieć swoje zwierzątko. Sama wybrała sobie ulubieńca spośród kilku kociaków, po czym nadała mu imię All Ball (czyli Cała Kulka). O kociaka dbała jak o własne dziecko, a nawet próbowała karmić go piersią. Słynną już wówczas gorylicę zaczęły odwiedzać ważne osoby z całego świata, przez co Koko stała się jeszcze bardziej znana. Dobrze o tym wiedziała, bo sama nazywała siebie „Królową”. Pewnego dnia All Ball uciekł i zginął w wypadku. Kiedy powiedziano o tym Koko, odparła: „Smutek, źle, smutek”. Z takimi eksperymentami zawsze jest tak, że znajdą się eksperci, którzy twierdzą, że one niczego nie dowodzą. Uważają, że zwierzęta „po prostu” uczą się robić to, czego chcą ich opiekunowie. Niektórzy twierdzili, że przypadek Koko jest podobny do historii Hansa, konia matematyka (którą znasz już z tej książki). Nikt natomiast nie może zaprzeczyć, że Koko z czułością opiekowała się swoim adoptowanym synkiem, kociakiem All Ball.

86


DAS, OLIVIA I SUMMER Psy, które przywracają lasy do życia

T

en świat należy do wszystkich istot żywych i wszyscy powinniśmy o niego dbać. Świetnym wzorem i przykładem mogą być dla nas siostry Francisca i Constanza Torres oraz czworonożna rodzina: Olivia, Summer i ich mama Das. Dzięki wyjątkowej inicjatywie wspólnie odniosły sukces i zyskały rozgłos. W 2017 roku w Chile wybuchła seria katastrofalnych pożarów lasów, które pozostawiły po sobie przygnębiający krajobraz: ponad 450 tysięcy hektarów ziemi zostało spalonych (to niemal dziesięć razy więcej niż cała Warszawa!). Wszystko na tym obszarze zamieniło się w czarny popiół. Francisca chodziła po spalonych lasach i nie mogła znaleźć żadnych znaków życia. „Wszędzie panowała głucha cisza”, wspomina. Francisca, która jest dyrektorem wirtualnej społeczności interesującej się zwierzętami i ekologią, zwanej Pewos, zdecydowała, że musi zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby przywrócić lasom życie. To było bardzo trudne zadanie, wymagające mnóstwa siły woli i wyobraźni. Na szczęście Francisca ma ich pod dostatkiem, a na dodatek mogła liczyć na pomoc swojej siostry Constanzy, a także suczki Das i jej dwu szczeniaków, Olivii i Summer. Psy doskonale nadawały się do tego, żeby biegać cały dzień po rozległym terenie. Dlatego Francisca wpadła na pomysł, żeby założyć im specjalne sakwy, z którymi mogły hasać i bawić się w lesie, a przy okazji rozsiewać nasiona wybrane przez Constanzę. Te trzy psiaki za jednym zamachem są w stanie obsiać obszar aż trzydziestu– czterdziestu kilometrów. Ponadto zostały odpowiednio przeszkolone i nie atakują dzikich zwierząt, tylko ostrzegawczo szczekają. Dzięki temu Francisca wie, czy do lasu wraca życie. Choć na początku wszyscy mówili, że ten pomysł się nie sprawdzi, dziewczyny odzyskały już piętnaście lasów. Najpierw pojawiają się rośliny, a potem, krok po kroku, owady i małe ssaki. A Das, Summer i Olivia mają najlepszą pracę na świecie: ratują planetę, świetnie się przy tym bawiąc.

92


PRAWDZIWI BOHATEROWIE NIE MUSZA MÓWIC LUDZKIM GLOSEM! Czy wiecie, że zwierzęta dokonują niezwykłych rzeczy? Słoń Ning Nong, przeczuwając zbliżające się tsunami, na własnym grzbiecie przeniósł ośmioletnią dziewczynkę w bezpieczne miejsce. Pies Balto samodzielnie poprowadził zaprzęg przez śnieżycę, by dostarczyć lekarstwa dzieciom, a niedźwiedź Wojtek zgłosił się do noszenia ciężkich pocisków, by wesprzeć polskich żołnierzy podczas bitwy.

Cena 44,90 zł

Przekonajcie się, że czasami odwaga merda ogonem!


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat. 51 superbohaterów z krwi i kości by SIW Znak - Issuu