Skip to main content

Lukrecja i dziwny świat dorosłych

Page 1

ANNE GOSCINNY & CATEL

i dziwny świat dorosłych


Tytuł oryginału Le monde de Lucrèce 5 ilustracje Catel Adaptacja okładki Maria Gromek Łamanie Dawid Kwoka Adiustacja Aurelia Hołubowska Korekta Katarzyna Onderka Barbara Wójcik Opieka redakcyjna Magdalena Kilian­Antoine

iSBN 978­83­240­7486­0 Copyright © Anne Goscinny – Catel – Éditions Gallimard Jeunesse, 2020 Le monde de Lucrèce 5 © Gallimard Jeunesse, 2020 Copyright © for the translation by Magdalena Talar Copyright © for the Polish editions by SiW Znak sp. z o.o., 2021

Przeczytaj, co o książce sądzą inni czytelnicy, i oceń ją na lubimyczytać.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny instytut Wydawniczy Znak, 30 ­105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e­mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie i, Kraków 2021 Druk i oprawa: CPi Moravia Books s.r.o.


i dziwny świat dorosłych

Przełożyła Magdalena Talar

Kraków 2021


Muffinka Kończyliśmy kolację, gdy mama jak gdyby nigdy nic rzuciła: – A właśnie, dzieci, jutro pojawi się u nas gość, który zostanie na kilka dni. – Tak? – zdziwił się Grzegorz, obierając kle­ mentynkę. – Nic mi nie mówiłaś. Kto to? – Zobaczysz, kochanie – odpowiedziała mama tajemniczo. – No nie – zaprotestował Grzegorz – mam chy­ ba prawo wiedzieć, kto będzie u nas nocował! W tym momencie Wiktor i ja skorzystaliśmy z okazji, by się wymknąć. Kiedy Grzegorz i mama rozmawiają w ten sposób, nie zwracają uwagi na to, że nie pomagamy im posprzątać ze stołu. 7


Lu k r e c ja i d z i w n y ś w i at d o r o s łyc h

Razem z Madonną posiedziałyśmy chwilę w pokoju Wiktora. Myślę, że Rondel i mój żółw całkiem nieźle się dogadują. Pozwalamy im się razem pobawić, ale trzeba przyznać, że – o dzi­ wo – królik jest znacznie wolniejszy niż Madonna.

– Myślisz, że to ciotka Olga przyjedzie do nas na noc? – zapytał mnie Wiktor. – Może – odparłam. – Ja tam ją lubię. Tylko Scarlett może mieć coś przeciwko. – To dziwne, że one się ciągle kłócą – zauważył mój brat. – Scarlett i Olga są przecież siostrami. – My też jesteśmy rodzeństwem, a zdarza nam się kłócić – odparowałam. – Tak – zawołał Wiktor – ale to zawsze przez ciebie, Lulu. 8


MuffiNKA

– Przeze mnie? No nie, ale jesteś wstrętny, mi­ krobie! Ty i ten twój królik jesteście wybrykami natury. i wymaszerowałam do swojego pokoju. Czasa­ mi zazdroszczę jedynakom. To musi być super, kiedy nie trzeba się niczym dzielić i nikt cię nie wkurza. A poza tym, jak ciągle przypomina mi Alina, i tak jestem szczęściarą, że mam swój pokój. Dałam trochę koniczyny Madonnie i obejrza­ łam końcówkę serialu na tablecie. A potem mama przyszła mnie pocałować na dobranoc. Lubię te chwile. – Ciotka Olga przyjeżdża? – zapytałam mamę. – Olga? Nie, nie, biedaczka. Zostawiam ją Scarlett! – No to kto? – Tajemnica, zobaczysz! Następnego dnia szłam do szkoły z Pauliną, która mieszka obok. Lubię nasze wspólne cho­ dzenie. Rozmawiamy wtedy o wszystkim. – Dziś wieczorem mamy niespodziewanego go­ ścia – oświadczyłam. 9


Lu k r e c ja i d z i w n y ś w i at d o r o s łyc h

– Oo – odparła Paulina. – Cieszysz się? – Nie wiem, kto to! Ani jak długo zostanie. No więc nie wiem, czy się cieszę! – uważaj – ostrzegła mnie. – Augustyn opowia­ dał mi, że kiedyś jego rodzice powiedzieli mu, że czeka go niespodzianka, a okazało się, że będzie miał braci bliźniaków. – Oszalałaś – zaśmiałam się. – Nie sądzę, żeby mama spodziewała się dziecka! To naprawdę musiała być straszna niespo­ dzianka dla Augustyna – dwaj mali bracia naraz.


MuffiNKA

Wystarczy, że wyobrażę sobie klona Wiktora, a mam ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie. Potem zapomniałam właściwie o tej historii z tajemniczym gościem. Nie jestem już dziec­ kiem: gdy siedzę w szkole, skupiam się na tym, co tam robimy. A tego dnia miałam mnóstwo na głowie, między innymi organizację urodzin Róży, a poza tym musiałam od czasu do czasu spotkać niby przypadkiem Rafała, żeby o mnie nie zapo­ mniał. – Powodzenia, Lulu, z twoim gościem! – szep­ nęła mi Paulina, kiedy wieczorem wracałyśmy do domu. – O, dzięki! Całkiem o tym zapomniałam. Gdy weszłam, w domu panował spokój. Mamy jeszcze nie było, Wiktor masakrował zombiaki na swojej konsoli, a Grzegorz zawsze wraca później. Poszłam do gabinetu mamy, który służy też za pokój gościnny, żeby sprawdzić, czy niespodzie­ wany gość już zostawił swoje rzeczy. Mama niczego nie przygotowała na jego przy­ jęcie. Kanapa, która może też służyć za łóżko, była pełna papierów, podobnie stolik kawowy, 11


Lu k r e c ja i d z i w n y ś w i at d o r o s łyc h

poza tym prawie nie było widać koloru dywanu, bo mama, gdy szykuje pismo procesowe, rozkła­ da kartki na podłodze. Zresztą ma trochę dziwną technikę. – Widzisz, Lulu – wyjaśniła mi pewnego dnia – konstruuję drogę dowodową wokół gabinetu. Każ­ da kartka to jeden argument za uniewinnieniem mojego klienta. i kiedy docieram do końca trasy, uznaję, że zrobiłam wszystko, by go obronić. Szczerze mówiąc, nie do końca to zrozumiałam. Mama jest bardzo dziwna, kiedy mówi o swojej pracy. „Trzeba będzie zrobić miejsce dla tajemnicze­ go gościa, bo jeśli nie, będzie musiał przekraczać argumenty, by dojść do łóżka” – pomyślałam i poszłam do swojego pokoju czatować na mamę. Gdy wróciła, zbiegłam szybko na dół. – No i gdzie ten twój tajemniczy… Nie zdążyłam dokończyć zdania, bo do pokoju wdarł się wielki pies. – Oto on! – zawołała mama. – Lulu, przedsta­ wiam ci Muffinkę. – To pies? 12


– Ależ jesteś bystra, Lulu – zaśmiał się Wiktor, wpadając do pokoju. – Ale, mamo, mówiłaś, że dopóki żyjesz, nie będziemy mieli psa – dodałam, nie zwracając uwagi na Wiktora. – Przecież my nie mamy psa – poprawiła mnie mama. – Robimy przysługę mojemu wspólniko­ wi. Popilnujemy Muffinki do końca weekendu, bo kolega zabiera swoją żonę do Wenecji. – To już wolę pilnowanie Muffinki niż wizytę ciotki Olgi – stwierdziłam, głaszcząc wielkiego psa. Wiktor pobiegł po Rondla, by go przedstawić. – Kochanie, nie jestem pewna, czy to dobry po­ mysł – zauważyła mama. 13


Lu k r e c ja i d z i w n y ś w i at d o r o s łyc h

Muffinka najwyraźniej sądziła coś wręcz prze­ ciwnego. Patrzyła na Rondla z apetytem. Natych­ miast zrobiłam psu zdjęcie, by wysłać je Linom, które od razu odpowiedziały serduszkami i py­ tajnikami. Lubię, jak sobie wysyłamy wiadomo­ ści. Właściwie nie potrzebujemy wiele słów, by się porozumiewać. – Będzie spała w moim pokoju – oświadczyłam. – O, nie, nie – wtrącił się Wiktor. – Muffinka będzie spała ze mną! – To się Rondel ucieszy! – zaśmiałam się. Mama usiadła w salonie, nagle zmęczona. – Zastanawiam się, czy nie popełniłam błędu, proponując popilnowanie tego psa. Razem z Wiktorem zabraliśmy Muffinkę do ogrodu, nalaliśmy jej wody do miski, a do drugiej wsypaliśmy karmę dla zwierząt, którą przyniosła mama. Muffinka spacerowała po całym domu. Obwą­ chiwała meble, dywan, nawet schody. Bardzo się cieszyłam. Zawsze chciałam mieć psa. Zamiast niego mam Madonnę, bo żółw robi mniej szkód i nie gubi sierści, jak stwierdziła mama. 14


MuffiNKA

Potem zabrałam Muffinkę do swojego pokoju. Powąchała moje łóżko, poduszki, książki i ter­ rarium Madonny, która właśnie pływała sobie w basenie i nawet nie zauważyła, że wielki psi nos przykleił się do szyby. Potem Muffinka po­ łożyła się przy moim łóżku i dość szybko zaczęła chrapać. usłyszałam, jak Grzegorz wchodzi do domu. – Jestem! Kochanie? Lulu? Wiktorku? Nie można było powstrzymać Muffinki, która natychmiast rzuciła się na schody, by przywitać Grzegorza.


Dorośli są strasznie dziwni! Nagle zaczęło im odbijać na punkcie wieku. Myślą, że jak założą T-shirt i trampki, to będą o dwadzieścia lat młodsi. Babcia Scarlett w tym szaleństwie nawet zniknęła na kilka dni i nikt nie mógł jej znaleźć! Tylko ja w tej rodzinie jestem poważna. A do tego mam poważne problemy, bo czy można się zakochać w dwóch chłopakach jednocześnie? I dorosłe plany – wypad na weekend za miasto z najlepszymi przyjaciółkami. Brzmi super, co nie? Jeszcze tylko muszę przekonać do tego mamę… ANNE GOSCINNY, córka René Goscinnego, stworzyła współczesną serię dziewczyńskich przygód, które zilustrowała CATEL. Pokolenie Mikołajka dorosło, więc czas na nowe: pokolenie Lukrecji! Dotychczasowe tomy „Lukrecji” zostały docenione przez czytelników, o czym świadczą nominacje do tytułu najlepszej książki dziecięcej 2019 roku w plebiscytach Empiku i Lubimy Czytać. 9+

Cena 39,99 zł


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Lukrecja i dziwny świat dorosłych by SIW Znak - Issuu