Skip to main content

Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii

Page 1


KRYMINALNE

DZIEJE PIASTÓW

MROCZNA HISTORIA DYNASTII

Projekt okładki

Ula Pągowska

Grafiki na okładce

Freepik

Zdjęcie autora na wyklejce

Archiwum prywatne autora

Redaktor inicjujący

Krzysztof Chaba

Redaktorka prowadząca

Magdalena Kowalewska

Redaktorka językowa

Agnieszka Mąka

Opieka promocyjna

Maciej Pietrzyk

Koordynatorka procesu wydawniczego

Agata Błasiak

Adiustacja

Adam Osiński

Korekta

Paweł Denkowski

Karina Bednarska-Markot

Fotoedycja

Mariusz Samp

Magdalena Kowalewska

Łamanie

Dariusz Ziach

Copyright © by Mariusz Samp

Copyright © for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2026

ISBN 978-83-8427-583-2

Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37

Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2026. Printed in EU

Spis treści

WCZESNE ŚREDNIOWIECZE

Rozdział 1. Po trupach do celu .....................

Krwawy start Bolesława Chrobrego

Rozdział 2. O krok od tragedii .....................

Zamach, o którym milczą podręczniki

Rozdział 3. Zapomniana zbrodnia ..................

Jak Polak okaleczył Czecha

13

29

43

Rozdział 4. Najgorszy władca Polski ................ 55

Doprowadził kraj do upadku

Rozdział 5. Biskup zabity przez króla ............... 65

Kaźń, która zmieniła Polskę

Rozdział 6. Zatruty kielich ........................ 83

Tajemnicza śmierć młodego Piasta

Rozdział 7. Krzywoprzysięzca na tronie ............. 95

Haniebny czyn Bolesława Krzywoustego

ROZBICIE DZIELNICOWE

Rozdział 8. Wyłupione oczy i wyrwany język ........ 117

Zemsta dumnej Piastówny

Rozdział 9. Dwa trupy ............................ 135

Zarżnięty biskup i kasztelan spalony na stosie

Rozdział 10. Mord w Gąsawie ..................... 145

Zbrodnia, która wstrząsnęła Polską

Rozdział 11. Porywał, więził i mordował ............ 157

Zbrodnie Konrada Mazowieckiego

Rozdział 12. Nieustraszona wdowa ................. 189

Kobieta, przed którą drżeli Piastowie

Rozdział 13. Bolesław Rogatka ..................... 203

Łotr i awanturnik bez czci, wiary i sumienia

Rozdział 14. Tortury z piekła rodem ................ 227

Okrucieństwo Henryka głogowskiego

Rozdział 15. Uduszona królowa, zakatrupiony król ... 239

Dwie zagadki kryminalne

PÓŹNE

ŚREDNIOWIECZE I NOWOŻYTNOŚĆ

Rozdział 16. Bezwzględny karzeł ................... 263

Mroczna strona Władysława Łokietka

Rozdział 17. Bigamista, gwałciciel, zabójca .......... 279

Czarna legenda Kazimierza Wielkiego

Rozdział 18. Piast na szafocie ...................... 303

Tragiczna śmierć księcia opolskiego

Rozdział 19. Trucizna dobra na wszystko ............ 317

Tajemnicze zgony ostatnich Piastów

Wybór literatury .................................

Wstęp

Piastowie rządzili Polską do XIV wieku, a na Mazowszu i Śląsku panowali jeszcze dłużej (odpowiednio do 1526 i 1675 roku).

Ogromna liczba przedstawicieli tego rodu, rozrastającego się w zastraszająco szybkim tempie, powodowała zaciekłe zmagania o władzę w każdym praktycznie pokoleniu. Walkę o tron i wpływy prowadzono często bez żadnych zasad i skrupułów. Konfliktom tym towarzyszyły nierzadko krwawe zbrodnie i akty bestialstwa. Ich motorem napędowym była przemoc: wobec wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, wobec bliższych i dalszych krewnych oraz wobec swoich poddanych. Z dzisiejszej perspektywy Piastów można bez cienia przesady określić mianem najkrwawszej, najbrutalniejszej polskiej dynastii. Ich barbarzyństwo i bezwzględność na tle innych naszych rodów nie miały sobie równych. Podstępni okrutnicy, szaleni, bezlitośni, bezkompromisowi, awanturniczy i kłótliwi – tacy byli niektórzy członkowie pierwszej polskiej dynastii.

Obraz ten kłóci się z powszechnym wyobrażeniem, jakoby polscy władcy byli krystalicznie czystymi ludźmi, stroniącymi od okrucieństwa czy nieprawości. Prawda jest zupełnie inna. Poza kilkoma chwalebnymi wyjątkami nasi panujący,

zwłaszcza wywodzący się z dynastii Piastów, nie stanowili wzoru do naśladowania. Część z nich miała za uszami ciężkie przewinienia i zbrodnie, o których jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie mówi się wcale lub zdecydowanie za mało. Tymczasem historia rodu Piastów jest przepełniona mało chwalebnymi wydarzeniami, o których jakby celowo zapominano w historiografii. Okazuje się, że władcy – uchodzący na ogół za sprawiedliwych – byli w rzeczywistości tyranami, których sumienia obciążają liczne winy.

I właśnie takie mroczne karty z polskiej historii przedstawiamy w tej książce. Jej ramy czasowe obejmują panowanie Piastów do XVI wieku włącznie. Omówiono najważniejsze przypadki zbrodniczej działalności nie tylko Piastów z głównej linii (wymarłej w 1370 roku na Kazimierzu Wielkim), lecz także z pobocznych gałęzi: mazowieckiej i śląskiej. Zasadniczy trzon rozważań poświęciliśmy najbardziej znanym czynom kryminalnym popełnionym przez poszczególnych członków dynastii, ale przedstawiliśmy również te skierowane przeciwko nim samym (działalność wrogów zewnętrznych). Nie pominięto też spraw, w których Piastów posądzono o niecne postępowanie – przyjrzeliśmy się stawianym oskarżeniom oraz ich mocnym i słabym stronom. We wszystkich przypadkach staraliśmy się odpowiedzieć na każde pytanie, które zadaje się w sytuacji popełnienia zbrodni, czyli: kiedy, gdzie i jak do niej doszło, co się stało i jakie niosło to konsekwencje.

Tam, gdzie uznano to za stosowne i zarazem konieczne, zdecydowaliśmy się osądzić poszczególne czyny porywczych i okrutnych Piastów. Pamiętać trzeba jednak o tym, jak podkreślał to chociażby znany popularyzator historii Sławomir Leśniewski, że „panujące przed wiekami standardy zachowań

i ich moralna ocena często okazują się nieprzystawalne do współczesności. Wiele piastowskich uczynków uznamy dzisiaj za w najwyższym stopniu naganne, niemożliwe do zaakceptowania bądź niezrozumiałe, tyle tylko, że należy przykładać do nich zupełnie inną miarę i interpretować je w kontekście epoki. Proste przełożenie pomiędzy dobrem i złem, brzydotą i pięknem w tym wypadku nie istnieje”. Z kolei niedostatki źródłowe, lakoniczność pewnych przekazów czy wreszcie zupełny brak źródeł, mogących stanowić podstawę dla opracowania niektórych tematów, spowodowały, iż ośmieliliśmy się w pewnych miejscach sformułować hipotetyczne wnioski, które staraliśmy się w odpowiedni sposób umotywować.

Zapraszamy w podróż w głąb mrocznego świata piastowskich zbrodni, intryg i morderstw, które przez stulecia kształtowały losy polskiej dynastii. Podróż ta wiedzie przez trzy okresy, a każdy z nich skrywa historie, od których nierzadko krew ścina się w żyłach nawet najbardziej zahartowanemu miłośnikowi średniowiecznych dziejów.

WCZESNE ŚREDNIOWIECZE

ro Z d Z ia Ł 1

Po trupach do celu

Krwawy start Bolesława c hrobrego

Narastanie konfliktu

Bolesław Chrobry, pierworodny syn Mieszka I i czeskiej księżniczki Dobrawy, przyszedł na świat w 967 roku. Imię otrzymał po dziadku ze strony matki, czeskim księciu Bolesławie I Srogim, i po wuju – Bolesławie II Pobożnym. Był to czytelny sygnał, że dziecko miało w żyłach krew dwóch panujących rodów i nikt nie powinien o tym zapominać. Już w średniowieczu nadano mu przydomek „Chrobry” (względnie „Chabry”), co dosłownie znaczy „waleczny”, „dzielny”. Przydomek trafiony, bo mało który piastowski władca przelał tyle krwi co właśnie on.

O dzieciństwie i młodości przyszłego króla wiemy zadziwiająco niewiele. Wiadomo natomiast, że w pewnym momencie młody Bolesław trafił na dwór cesarski jako zakładnik, gwarantujący lojalność Mieszka I wobec potężnego Ottona I. Brzmi to dość ponuro, lecz pobyt w Rzeszy okazał się dla chłopca czymś w rodzaju przyspieszonego kursu przetrwania. Nauczył się tam języka niemieckiego, nawiązał

Bolesław Chrobry według malarza Aleksandra Lessera

znajomości, a przede wszystkim zyskał orientację w zawiłościach dworskich intryg, co w późniejszych latach miało wyraźnie zaprocentować. Po powrocie do ojczyzny ojciec włączył go w rządzenie państwem. Bolesław uczestniczył w wiecach i sądach, wizytował grody, towarzyszył Mieszkowi podczas misji poza granicami kraju. W chwili śmierci

ojca

Chrobry miał około dwudziestu pięciu lat, był silny, zdrowy i gotowy do walki o władzę. Żaden kronikarz nie odnotował jakichkolwiek problemów ze zdrowiem u Bolesława, a biorąc pod uwagę, iż w ciągu wieloletniego panowania stoczył dziesiątki bitew i poprowadził liczne wyprawy wojenne, musiał być prawdziwym twardzielem. Życie osobiste młodego Piasta kształtowało się natomiast w sposób dość burzliwy, by nie powiedzieć – chaotyczny. Pierwsze małżeństwo Bolesław Chrobry zawarł około 984 roku z córką margrabiego miśnieńskiego Rygdaga – jej imienia źródła niestety nie odnotowały. Związek ten rozpadł się błyskawicznie i w dość niejasnych okolicznościach, ponieważ najpóźniej w 986 roku Piast odesłał wybrankę do rodzinnego domu. Co stało za tą decyzją, możemy jedy nie zgadywać. Czy powodem były względy polityczne, zmiana konfiguracji sojuszy, a może po prostu osobista niechęć? W skromnym materiale źródłowym próżno szukać

jednoznacznej odpowiedzi. Niedługo po rozstaniu z pierwszą żoną Bolesław związał się z bliżej nieznaną Węgierką, lecz i ten związek nie okazał się trwały. Druga małżonka podzieliła los poprzedniczki, opuszczając piastowski dwór zapewne nie bez żalu i rozgoryczenia. O uczuciach samego Chrobrego trudno natomiast powiedzieć to samo, ponieważ traktował on swoje kolejne małżeństwa w sposób wyraźnie instrumentalny, podporządkowując decyzje matrymonialne bliżej nieokreślonym kalkulacjom. Takie postępowanie budziło zresztą konsternację już wśród współczesnych mu obserwatorów, a późniejsi historycy do dziś na różne sposoby próbują rozwikłać motywy, jakimi kierował się w tych sprawach przyszły pierwszy król Polski. Dopiero trzeci związek małżeński Bolesława Chrobrego okazał się udany i trwały, co w kontekście jego wcześniejszych doświadczeń mogło nieco zaskakiwać. Zawarte w 988 lub 989 roku małżeństwo z Emnildą, córką słowiańskiego księcia Dobromira, przetrwało blisko trzydzieści lat, aż do śmierci samej Emnildy. Genealodzy wskazują, że urodziła się ona najpóźniej około 975 roku, a zatem w chwili zaślubin była młodsza od przyszłego męża o mniej więcej dekadę. Kronikarze nie szczędzili jej ciepłych słów, przedstawiając ją jako kobietę mądrą, pobożną i obdarzoną łagodnym usposobieniem. Z tego związku narodziło się dwóch synów i trzy córki, co z dynastycznego punktu widzenia stanowiło rezultat więcej niż zadowalający. Emnilda nie ograniczała się zresztą wyłącznie do roli matki i żony, gdyż uczestniczyła również w wydarzeniach o charakterze międzynarodowym. Jej obecność u boku męża podczas zjazdu z cesarzem Henrykiem II w Merseburgu w 1013 roku jest poświadczona źródłowo, co potwierdza pozycję, jaką zdołała sobie wypracować na piastowskim dworze.

Pod pewnymi względami Emnilda przypominała inną kobietę, która odcisnęła znaczące piętno na losach wczesnopiastowskiej dynastii. Mowa tu o Odzie, drugiej (względnie nawet dziewiątej, jeśli dać wiarę zagadkowej wzmiance Galla Anonima o siedmiu pogańskich małżonkach Mieszka I) żonie ojca Bolesława. Oda pojawiła się w Polsce około 980 roku jako córka Dytryka, margrabiego Marchii Północnej. Okoliczności jej małżeństwa z piastowskim księciem wywołały w Rzeszy niemały skandal, albowiem Oda była mniszką w klasztorze św. Wawrzyńca w Kalbe nad Muldą, nieopodal Magdeburga. Jej ojciec, nie bacząc na złożone przez córkę śluby zakonne, nakazał jej opuszczenie klasztornych murów i oddał za żonę niedawno ochrzczonemu Mieszkowi. Biskup merseburski Thietmar, relacjonując te wydarzenia w swojej kronice, nie krył oburzenia wobec ekszakonnicy, wskazując na ciężar grzechu, jakiego się dopuściła. Zapomniał jednak (co znamienne) odnotować, że sama Oda miała w tej sprawie najpewniej niewiele do powiedzenia. Być może niechętnie żegnała się z klasztornym życiem, z którego wyrwano ją wbrew jej woli.

W klasztorze Oda miała sposobność nauczyć się czytać i pisać, co stanowiło umiejętność nader rzadką nawet wśród ówczesnych elit świeckich. Zdolność ta mogła zaimponować Mieszkowi I, który sam był (co jest bardziej niż prawdopodobne) analfabetą, podobnie jak zdecydowana większość władców tamtej epoki. Nie można także wykluczyć, że młoda mniszka oczarowała polańskiego księcia niepos politą urodą, choć o jej wyglądzie źródła milczą równie uporczywie co o wielu innych szczegółach z jej życia. Pod wpływem nowej małżonki (oraz równolegle podpisanego porozumienia z cesarzową Teofano) Mieszko podjął decyzję

o uwolnieniu niemieckich jeńców przetrzymywanych dotychczas w niewoli, co skrupulatnie zanotował we wspomnianej już kronice Thietmar. Małżeństwo zawarte z pobudek wyłącznie politycznych, jak na to wskazuje cały szereg poszlak, z upływem czasu przerodziło się w autentyczne i głębokie uczucie. Więź ta uległa dodatkowemu wzmocnieniu, gdy Oda urodziła mężowi trzech synów: Mieszka, Świętopełka oraz Lamberta. I to właśnie zadecyduje o przyszłym dramatycznym konflikcie.

Naturalną bowiem konsekwencją pojawienia się potomstwa z drugiego małżeństwa było to, iż Oda zaczęła dążyć do zabezpieczenia sukcesji dla przynajmniej jednego ze swoich synów. Każda matka na jej miejscu postąpiłaby zapewne podobnie, zważywszy na realia epoki, w której pozycja kobiety zależała w ogromnym stopniu od statusu jej dzieci. Nie mogło to rzecz jasna wzbudzić entuzjazmu u Bolesława

Chrobrego, który postrzegał przyrodnich braci jako potencjalnych konkurentów w walce o schedę po ojcu. Napięcie między pierworodnym synem Mieszka a jego macochą musiało narastać stopniowo, choć źródła nie pozwalają nam prześledzić poszczególnych etapów tego procesu. Niemniej sytuacja, w której ambitny i zahartowany w politycznych bojach Bolesław miałby dobrowolnie podzielić się władzą z małoletnimi przyrodnimi braćmi, wydaje się skrajnie nieprawdopodobna.

Niewykluczone, że Oda zdołała namówić starzejącego się męża do oddania państwa pod opiekę papieża. Uczyniono to w dokumencie znanym od pierwszych słów jako Dagome iudex . Sprawa jest o tyle ciekawa, że w dokumencie tym zabrakło imienia Bolesława, co można tłumaczyć na różne sposoby. Czy Mieszko I celowo wydziedziczył

pierworodnego? Brzmi intrygująco, lecz na potwierdzenie

tej wersji brakuje twardych dowodów. Trudno sobie wyobrazić, by doświadczony polityk pokroju Mieszka dał się w tak fundamentalnej kwestii zdominować żonie, nawet jeśli darzył ją szczerym uczuciem. Bolesław był wówczas w sile wieku, kilkukrotnie żonaty i miał przynajmniej dwóch synów: Bezpryma (z drugiego małżeństwa z Węgierką) oraz

Mieszka. Fakt nadania drugiemu z nich imienia Mieszko z pewnością nie był przypadkiem. Bolesław w ten sposób dawał do zrozumienia, że jest i pozostanie pełnoprawnym członkiem panującego rodu.

Mieszko I, zdając sobie sprawę, że po jego śmierci może ewentualnie dojść do przesilenia w rodzinie Piastów, zdecydował się na wydanie odpowiedniego rozporządzenia, regulującego porządek dziedziczenia w Polsce. Jakie były poszczególne punkty tego „testamentu”, nie sposób rozstrzygnąć. Monarchia piastowska była w tym czasie, o czym nie można zapomnieć, monarchią patrymonialną.

W praktyce oznaczało to, że Mieszko mógł przekazać władzę nad swoim państwem na przykład jedynie pierworodnemu Bolesławowi. Mógł również dopuścić do udziału w rządzeniu wszystkich swoich synów, wyznaczając nad nimi księcia zwierzchniego. Na jaki ostatecznie wariant zdecydował się podstarzały książę, z braku źródeł trudno powiedzieć. Warto w tym kontekście nadmienić tylko, iż podział władztwa na mniejsze części był wówczas w Europie czymś normalnym. Wymuszał go istniejący system społeczny i gospodarczy. Każdy dynasta – nawet niepanujący – utrzymywał swoją drużynę czy dwór, co w ówczesnych warunkach było niemożliwe bez posiadania odpowiedniego terytorium.

Macocha na bruku

Wiosna 992 roku przyniosła wiadomość, na którą jedni czekali z niepokojem, a inni (choć zapewne nie przyznaliby się do tego publicznie) z ledwo skrywaną niecierpliwością. Wtedy bowiem, jak odnotował Thietmar, książę Mieszko I, „sędziwy już wiekiem i gorączką zmożony, przeniósł się z tego miejsca wygnania do wiekuistej ojczyzny, pozostawiając swoje państwo do podziału między kilku książąt. Z lisią chytrością złączył je potem w jedną całość syn jego Bolesław, wypędziwszy macochę i braci oraz oślepiwszy swoich zaufanych Odylena i Przybywoja. Onże Bolesław, aby tylko samemu panować, podeptał wszelkie prawo i sprawiedliwość”.

Zatrzymajmy się przy tej relacji na chwilę, ponieważ zasługuje ona na baczniejszą uwagę. Gdy obedrze się ją z moralizatorskiego tonu, okaże się, że Thietmar wiedział o konflikcie wewnątrz piastowskiej rodziny zadziwiająco niewiele. Nie powinno to nikogo specjalnie zaskakiwać. Był on przede wszystkim kronikarzem spraw saskich, a wypadki w odległej Polsce interesowały go o tyle, o ile dotykały bezpośrednio interesów Rzeszy. Pisał o nich, kiedy

Mieszko I, rycina Walerego Eljasza-Radzikowskiego

miał pod ręką jakiekolwiek wiadomości od swoich rozmówców, względnie wtedy, gdy sam uznał je za godne utrwalenia. Pomimo tych oczywistych ograniczeń jego przekaz pozostaje bezcenny, albowiem bez niego obraz pierwszych lat rządów

Bolesława Chrobrego składałby się niemal wyłącznie z domysłów. Inne źródła (jak choćby kronika Galla Anonima, spisana ponad sto lat później) o samym przejęciu władzy w 992 roku milczą zupełnie. Tym cenniejsze są więc zapiski merseburskiego skryby, wówczas przesiąknięte były niechęcią do polskiego władcy.

Z tych skąpych wzmianek wyłania się obraz społeczeństwa podzielonego na co najmniej dwa zwalczające się obozy. Nie chodziło tu wyłącznie o rywalizację wewnątrz samej rodziny panującej. Po każdej ze stron stanęli również ówcześni możnowładcy, ludzie dysponujący własnymi drużynami zbrojnymi i żywiący konkretne ambicje. Rozbicie monarchii otwierało przed nimi perspektywy awansu, godności i powiększenia majątków, co siłą rzeczy podsycało istniejące podziały. Brak źródeł jest w tym wypadku doskwierający, ponieważ nie wiemy praktycznie nic o tym, jakimi obietnicami Bolesław Chrobry przekonywał wahających się. Jedno wydaje się natomiast pewne: musiał to robić nadzwyczaj sprawnie, skoro cały proces przejęcia rządów zamknął się w stosunkowo krótkim czasie. Gdyby bowiem znacząca część ówczesnych elit opowiedziała się za Odą i jej synami, spór dynastyczny ciągnąłby się zapewne miesiącami, a może i latami.

Dlaczego więc tak wielu możnych poparło właśnie Bolesława Chrobrego? Odpowiedź, choć pozornie prosta, kryje w sobie głębszą logikę tamtych czasów. Elity myślały przede wszystkim w kategoriach własnego interesu i stabilności

porządku, z którego czerpały wymierne korzyści. Trwanie silnego państwa gwarantowało dalsze prowadzenie zwycięskich wojen, a co za tym idzie, stały dopływ łupów i niewolników, na których opierała się w znacznej mierze ówczesna gospodarka. Pierworodny syn Mieszka, dorosły i zahartowany w politycznych bojach mężczyzna, jawił się w tym kontekście jako kandydat nieporównanie bardziej wiarygodny aniżeli macocha z trzema niepełnoletnimi chłopcami. O pozycji Piastów w ówczesnej Europie świadczy zresztą wymowny fakt, iż śmierć Mieszka I odnotowano w  Annales Fuldenses, nekrologu prowadzonym w jednym z czołowych klasztorów Rzeszy, gdzie uwieczniano zgony monarchów Francji, Burgundii oraz najznaczniejszych feudałów cesarstwa. Trafienie do takiego grona nie było bynajmniej dziełem przypadku. Oda tymczasem znalazła się w pułapce, z której w zasadzie nie było dobrego wyjścia. Spędziła w Polsce nieco ponad dekadę, co okazało się okresem zbyt krótkim, by otoczyć się gronem naprawdę lojalnych stronników. Mogła oczywiście próbować odwołać się do pamięci o niedawno zmarłym mężu, lecz wierność wobec księcia nie musiała bynajmniej oznaczać wierności wobec wdowy po nim. W polityce (zarów no tej średniowiecznej, jak i współczesnej) sojusze zawiera się z tymi, którzy mają realną szansę na wygraną. Niewykluczone zatem, że spora część dawnych popleczników Mieszka I przeszła pod sztandary Bolesława Chrobrego nie z przekonania, lecz z pragmatyzmu, gdy stało się jasne, kto góruje w tej rozgrywce. Thietmar, opisując całą operację jako dokonaną „z lisią chytrością”, nie zdawał sobie chyba sprawy, że składa pierworodnemu Mieszka swoisty komplement. Pragnął zapewne podkreślić podstępność polskiego władcy, lecz mimowolnie potwierdził coś zupełnie innego:

Bolesław okazał się politykiem niezwykle zręcznym, potrafiącym pozyskiwać sojuszników i neutralizować przeciwników z imponującą sprawnością. Na pomoc z zewnątrz nieszczęsna Oda również nie miała co liczyć. Rok wcześniej (991) niespodziewanie odeszła z tego świata cesarzowa Teofano, która przez kilka lat sprawowała regencję w imieniu małoletniego Ottona III. Za jej rządów sojusz Rzeszy z Polską funkcjonował całkiem sprawnie. Jeszcze w 990 roku wojska cesarskie wsparły Mieszka I w starciu z połączonymi siłami Czechów i Luciców (wojowniczych pogańskich plemion zza Odry), co najlepiej świadczy o ówczesnej bliskości obu dworów. Po Teofano regencję objęła wszakże babka młodego cesarza, sędziwa Adelajda, a wraz z nią przyszła całkowita zmiana priorytetów. Nowa regentka żywiła jawną niechęć do wszystkiego, co kojarzyło się z polityką jej zmarłej synowej. Zainteresowania Adelajdy kierowały się ku Bawarii i Przemyślidom czeskim, a nie ku Piastom. Formalnie relacji z Polską nie zerwała, bo nie było takiej potrzeby, lecz o jakimkolwiek wsparciu dla wdowy po

Mieszku nie mogło być mowy. Nawet gdyby Oda wysłała do Adelajdy posłów z prośbą o pomoc, odpowiedź byłaby zapewne odmowna.

Sytuację macochy pogarszał dodatkowo fakt, że jej własna rodzina przeżywała podówczas poważny kryzys. Ród Halbenlebenów, z którego się wywodziła, stracił w poprzedniej dekadzie sporo ze swoich wpływów. Gdy w 985 roku zmarł jej ojciec, margrabia Dytryk, marchię po nim przejęli nie jego potomkowie, lecz przedstawiciele konkurencyjnego rodu Walbecków. Halbenlebenowie odzyskali utracone pozycje dopiero po osiemnastu latach, i to kosztem bolesnych ustępstw. Oprócz tego na pograniczu sasko-polsko-czeskim

Jak wobec tego mogły wyglądać ostatnie tygodnie (a może zaledwie dni) pobytu Ody na ziemiach polskich? Żaden kronikarz nie opisał przebiegu wygnania, więc pytanie to musi w dużej mierze pozostać bez odpowiedzi. Czy Bolesław Chrobry obszedł się z macochą i przyrodnimi braćmi w sposób choćby minimalnie przyzwoity, czy potraktował ich z brutalną pogardą? Tego nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. Pewne jest jedynie, że Oda wraz z synami musiała opuścić kraj, w którym jeszcze niedawno czuła się jak u siebie. W zachowanych przekazach próżno szukać wzmianek o bitwach czy oblężeniach toczonych podówczas w Wielkopolsce, co pozwala ostrożnie przypuszczać, iż cała operacja przebiegła bez większego przelewu krwi. Oddziały pierworodnego, ciągnące najprawdopodobniej z Małopolski, wkraczały do centralnych grodów bez napotykania poważniejszego oporu.

Gdy Poznań i Gniezno (a więc dwa najważniejsze ośrodki władzy w ówczesnej Polsce) znalazły się w rękach Bolesława Chrobrego, gra była właściwie skończona. Oda musiała pożegnać się z wszelkimi nadziejami na utrzymanie jakiejkolwiek pozycji w państwie, które współtworzyła u boku Mieszka I. Widziała się zapewne w roli regentki, kierującej losami kraju do chwili, aż jeden z jej synów dorośnie na tyle, by samodzielnie objąć rządy. Plany te legły w gruzach w krótkim czasie od śmierci męża. Zwycięski pasierb nie zamierzał bynajmniej dzielić się z kimkolwiek schedą po ojcu.

p o trupach do celu 23 rządził w owym czasie margrabia miśnieński Ekkehard, pilnujący cesarskich interesów i z pewnością niezainteresowany wspieraniem roszczeń byłej żony polańskiego księcia. Oda pozostawała więc osamotniona zarówno wewnątrz Polski, jak i poza jej granicami. Czas grał wyłącznie na korzyść Bolesława.

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii by SIW Znak - Issuu