Eric
Knight
Lassie, wróć! Przełożył Zbigniew Batko
Eric Mowgray Knight
Lassie, wróć!
Przełożył Zbigniew Batko
Kraków 2014
Rozdział I
Nie na sprzedaż
N
ie było chyba w Greenall Bridge człowieka, który nie znałby Lassie, psa Sama Carraclougha. Można właściwie powiedzieć, że Lassie była najpopularniejszym psem w miasteczku – i to z trzech powodów. Po pierwsze prawie wszyscy byli zgodni co do tego, że jest to najpiękniejszy owczarek szkocki, jakiego widziało ludzkie oko. Był to nie lada komplement, bo Greenall Bridge leży w hrabstwie Yorkshire, a właśnie tu, jak nigdzie na świecie, psy traktuje się iście po królewsku. Surowy klimat północnej Anglii najwyraźniej doskonale służy tej rasie. Chłodne wiatry hulające nad wrzosowiskami i nieustanne -5-
deszcze sprawiły, że sierść owczarków stała się w ciągu stuleci niezwykle gęsta, a same psy tak krzepkie, jak tutejsi ludzie. Kochają oni psy i mają wielkie doświadczenie w ich hodowli. Wystarczy znaleźć się w którejkolwiek z licznych osad górniczych na obszarze tego największego z angielskich hrabstw, żeby zobaczyć u boku skromnie odzianych górników rasowe psy o tak arystokratycznym wyglądzie, że mogłyby wzbudzić zazdrość amatorów i hodowców na całym świecie. Greenall Bridge nie różniło się pod tym względem od innych miasteczek Yorkshire. Jego mieszkańcy znali, rozumieli i kochali psy i można tu było spotkać naprawdę wspaniałe, dobrze ułożone okazy. Wszyscy jednak byli zgodni co do tego, że jeśli w Greenall Bridge wyhodowano kiedykolwiek piękniejszego psa niż collie Sama Carraclougha, to musiało to być bardzo dawno – na pewno nie za ich życia. Była jednak jeszcze inna przyczyna, dla której Lassie cieszyła się taką popularnością w miasteczku. Otóż jak mawiały tutejsze gospodynie -6-
domowe, można było regulować według niej zegarki. Zaczęło się wszystko przed laty, kiedy Lassie była jeszcze żwawym, rozbrykanym szczeniakiem. Pewnego dnia synek Sama Carraclougha, Joe, wrócił do domu szalenie podekscytowany. – Mamo! – zawołał. – Wychodzę dziś ze szkoły i zgadnij, kto na mnie czeka? Lassie! Jak myślisz, skąd wiedziała, gdzie jestem? – Musiała zwietrzyć twój zapach, Joe. Tylko tak można to wytłumaczyć. Tak czy inaczej, nazajutrz Lassie znów czekała na chłopca przed szkołą – i tak już było odtąd codziennie. Mijały tygodnie, miesiące i lata, a ona wciąż przychodziła na swój posterunek. Na widok dumnego, połyskującego bielą, czernią i brązem psa, który przemierzał miasteczko jednostajnym truchtem, kobiety zerkające z okien i sprzedawcy wystający na progach sklepików przy High Street mawiali: – Pewnie dochodzi czwarta, bo Lassie pędzi do szkoły! Bez względu na to, czy dzień był słotny, czy pogodny, pies zawsze czekał na chłopca – tylko na -7-
tego jednego z licznej gromady dzieciaków hasających na wybetonowanym dziedzińcu szkolnym, bo tylko on się dla Lassie liczył. Nieodmiennie następowały radosne powitania, a potem wracali razem do domu. I od czterech lat było tak samo. Lassie cieszyła się powszechną sympatią i stanowiła nieodłączny element codziennego życia miasteczka. Znali ją prawie wszyscy. Największą jednak dumą napawało mieszkańców osady coś, czego nie umieliby chyba nawet określić. Miało to coś wspólnego z poczuciem godności. A ich poczucie godności wiązało się z kolei z kwestią pieniędzy. Tak się zwykle dzieje, że jeśli ktoś wyhoduje psa wyjątkowej urody, przestaje on być z czasem zwykłym psem, a staje się kapitałem na czterech nogach. Jest oczywiście nadal psem, ale także i czymś więcej, bo jeżeli dowie się o nim jakiś bogacz albo czujny handlarz czy hodowca, zechce go z pewnością kupić. Bogacz może bowiem kochać psy tak samo szczerze jak biedak i pod tym względem nie ma między nimi różnicy. Różnią się natomiast bardzo -8-
stosunkiem do pieniędzy. Biedak musi się trapić o to, czy wystarczy mu węgla na zimę, obliczać, ile trzeba będzie kupić par butów i ile żywności, żeby dzieci rosły zdrowo. W końcu przychodzi do domu i mówi: – Nie ma co, nie mam innego wyjścia. Nie gniewajcie się na mnie. Wychowamy sobie z czasem innego pieska i pokochacie go tak samo jak tego. W ten sposób wiele pięknych psów opuściło Greenall Bridge. Ale nie Lassie. Cała osada wiedziała, że nawet księciu Rudlingowi nie udało się kupić Lassie od Sama. Temu samemu księciu, którego ziemska posiadłość oddalona była o milę od miasteczka i który miał psiarnię pełną naprawdę pięknych okazów. Przez trzy lata zabiegał książę o Lassie, ale Sam był nieugięty. – Nie ma co podbijać ceny, wielmożny panie – mówił. – Bo... bo ona po prostu nie jest na sprzedaż za żadne pieniądze. Wszyscy znali dobrze tę historię. I dlatego właśnie Lassie tak wiele dla nich znaczyła. Była -9-
przedmiotem ich dumy i nie można jej było kupić za żadne skarby świata. Ale psy należą do ludzi, a ludzie muszą się czasem poddawać zrządzeniom losu. I nadchodzi taka chwila w życiu człowieka, kiedy brzemię tego życia przygniata go tak bardzo, że musi się ugiąć i zapomnieć o dumie, by zapewnić rodzinie chleb.
Rozdział II
Nie chcę innego psa!
P
sa nie było! Tyle tylko dotarło do Joego. Tego dnia po wyjściu ze szkoły popędził radośnie z kolegami przez dziedziniec, tak jak robią to uczniowie wszystkich szkół na świecie, kiedy skończą się lekcje. Niemal odruchowo, siłą nawyku nabytego w ciągu miesięcy, skierował się w stronę bramy, gdzie codziennie oczekiwała go Lassie. Ale Lassie nie było! Joe, krępy chłopiec o miłej powierzchowności, stał przez chwilę, zastanawiając się głęboko. Myślał tak intensywnie, że aż zmarszczył swe szerokie czoło nad piwnymi oczami. W pierwszej chwili nie mógł uwierzyć, że psa rzeczywiście nie ma. Rozejrzał się na wszystkie strony. „Może Lassie tylko się spóźnia?” – pomyślał. Wiedział jednak, - 11 -
że to niemożliwe; zwierzęta różniły się pod tym względem od ludzi. Bo choć ludzie mają przeróżne zegary, zegarki i zegareczki, najczęściej spóźniają się o przysłowiowe „pięć minut”. Zwierzęta nie potrzebują żadnych czasomierzy. Mają wrodzone poczucie czasu, dokładniejsze niż wszelkie zegary. Ów „zmysł czasu” nigdy ich nie zawodzi. Znają też dokładnie ustalony rytm codziennych zajęć. Joe wiedział o tym. Często rozmawiał na ten temat z ojcem, nie mogąc pojąć, jak to się dzieje, że Lassie wie, kiedy ma wyruszyć na spotkanie przy bramie szkolnej. I nie było mowy, żeby się spóźniła. Chłopiec stał więc teraz na dziedzińcu zalanym słońcem wczesnego lata i rozmyślał. „A może Lassie wpadła pod samochód?” – przemknęło mu nagle przez myśl. Natychmiast jednak odrzucił to straszne podejrzenie, Lassie była zbyt dobrze ułożona, żeby wałęsać się po ulicach i wybiegać beztrosko na jezdnię. Zwykle kroczyła pewnie i z godnością po chodniku. Zresztą w Greenall Bridge nie było - 12 -
zbyt wielkiego ruchu. Główna autostrada biegła wzdłuż doliny nad rzeką, o dobrą milę od miasteczka. Do osady wiodła zaś tylko wąska droga, która, dochodząc do wrzosowisk, zamieniała się w zwykłą ścieżkę. A może ktoś ukradł Lassie? Jednak i to było mało prawdopodobne. Żaden obcy nie mógłby tknąć psa, jeśli nie było w pobliżu Sama czy Joego, którzy by ją przywołali. A zresztą była zbyt znana w miasteczku i okolicy, żeby ktokolwiek odważył się ją ukraść. Gdzie zatem mogła być? Joe Carraclough zrobił wreszcie to, co zrobiłaby w tej sytuacji większość jego rówieśników. Pobiegł do domu, żeby powiedzieć o wszystkim mamie. Pędził główną ulicą jak wicher. Nie zatrzymując się, przebiegł obok sklepów przy High Street i skręciwszy w wąską, prowadzącą pod górę uliczkę, dopadł do ogrodowej furtki, a potem do drzwi domku. – Mamo, mamo! Co jest z Lassie? Nie było jej przed szkołą! – zawołał. - 13 -
Jedna z najpiękniejszych książek o przyjaźni między człowiekiem a psem. Lassie, wróć! to piękna, klasyczna opowieść o sile przyjaźni, która może pokonać wszelkie przeciwności. To także lektura szkolna od wielu lat. Niezwykła historia od dziesięcioleci pobudza wyobraźnię i emocje czytelników, a jej główna bohaterka stała się symbolem psiej wierności. Co się stanie, kiedy Lassie trafi do nowego właściciela? Czy nie zgubi się w drodze do domu? I kto pomoże jej odzyskać siły, kiedy będzie chora i wyczerpana?
W tej samej serii:
Cena 34,90 zł