Dorota Karaś
CYBULSKI PODWÓJNE SALTO
Wydawnictwo Znak • Kraków 2016
POCIĄG (I) Szanowny Kolego! Czy można się z kolegą zakoręspędować, ja zamieszkuję w Szczecinie. Nazywam się Eugeniusz (…) lubię zbierać aktorek i aktorów i lubię zbierać filmy. (…) Ja byłem na filmie pt. „Popiół i diament”, bardzo mi się podobał, ja bym chciał wystąpić w jakimś filmie, ale nie wiem, jak się tam dostać na te filmy. Kolego Zbyszku, czy można się z jakąś aktorką zapoznać, co jak można to niech kolega da jakiś adres aktorki, dobrze? (…) Czekam!!!! Genek1
Poniedziałek, 9 stycznia 1967 roku. Jeszcze nie do końca umarł. Elżbieta Czapp-Cecuła wyjmuje ze skrzynki kartkę pocztową: Zbyszek ściska serdecznie i przesyła spóźnione życzenia noworoczne. „Ach, te flądry!” – wspomina ryby, które jedli razem w Gdyni. Data nadania: 7 stycznia. Wtorek. W warszawskich taksówkach tylko jeden temat: śmierć Cybulskiego. Tym, którzy wybierają się na pogrzeb, kierowcy proponują darmowe kursy. W środę śmierć Zbigniewa odczuwa w swoim brzuchu Sławomir Mrożek. „Tak sobie siedzę tutaj przy maszynie i czuję, że brzuch mam znacznie cięższy niż przedtem. A jednak, słowo daję, nigdy bym nie przypuszczał, że to właśnie jego śmierć tak mi wskoczy do brzucha. Co za historia”2.
W nocy ze środy na czwartek nad Polską szaleją śnieżyce i zawieje. Na Śląsku pługi śnieżne brną w zaspach, pociągi odjeżdżają z opóźnieniem. Trudne dni dla kolejarzy. Mokry śnieg zasypuje urządzenia nastawcze i oblepia semafory. Trzeba wyciągać aparaty do wydmuchiwania śniegu, sprężarki powietrzne, nawet miotacze ognia. Burza śnieżna ustaje w czwartek rano, 12 stycznia 1967 roku. Na dworzec w Katowicach wjeżdża nocny pociąg z Gdańska. Na oblodzony peron wysiada grupa młodych inżynierów, architektów, lekarzy. W jednej z walizek przywieźli duży budzik. Kierują się w stronę kaplicy cmentarnej niedaleko dworca.
Pociąg (I)
/ 7
Pociąg z Warszawy dopiero wyrusza do Katowic. W przedziałach: Daniel Olbrychski, Kalina Jędrusik, Lucyna Winnicka, Kazimierz Kutz, Aleksandra Śląska, Gustaw Holoubek, w salonce – partyjni dygnitarze. Poprzedniego wieczora spiker w telewizji ogłosił, że uroczysty pogrzeb znanego aktora Zbigniewa Cybulskiego, „polskiego Jamesa Deana”, odbędzie się 12 stycznia w Katowicach. Nie zaznaczył, że właściwie pogrzeby będą dwa.
Pogrzeb trzydziestodziewięcioletniego aktora odbywa się w Katowicach, choć Cybulski nigdy tu nie mieszkał. Do trumny działacze Związku Młodzieży Socjalistycznej przypinają Złotą Odznakę im. Janka Krasickiego, mimo że aktor nigdy nie należał ani do partii, ani do ZMS – młodzieżowej przybudówki PZPR. Janek Krasicki był polskim działaczem komunistycznym, agitatorem stalinowskim i bohaterem sowieckich reportaży propagandowych. Przy dźwiękach marszu żałobnego Chopina partyjni notable podchodzą do katafalku, niosąc Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie nazywane jest też orderem chlebowym, bo zapewnia dodatek finansowy do rent i emerytur. Przyda się, bo po śmierci Zbigniewa Cybulskiego jego żona będzie zarabiać, malując zasłony dla spółdzielni plastyków.
Prawie pół wieku później stoję w chmurze pyłu przed katowicką katedrą. Drobinki dolomitu ze śląskich kamieniołomów, którymi pokryta jest budowla, osiadają na czarnej okładce notatnika. Robotnicy czyszczą właśnie fasadę największej archikatedry w Polsce. W zeszycie narysowałam plan ulic, którymi szedł kondukt odprowadzający trumnę z Cybulskim. Coś mi się w nim jednak nie zgadza. Ze szkicu wynika, że żałobnicy kluczyli i nadkładali drogi, żeby dojść na cmentarz.
Podobne mapki, tyle że dokładniejsze, szkicują w pośpiechu, kilkadziesiąt godzin przed pogrzebem, partyjni towarzysze z Katowic. Zbierają się w sztabie operacyjnym, rozpisują co do minuty szczegółowy scenariusz pogrzebu.
8 /
C Y B U L S K I . P O D W Ó J N E S A LT O
Zatwierdzić go muszą: komitet wojewódzki partii, sztab wojskowy i Służba Bezpieczeństwa. Trasa konduktu zostaje wytyczona tak, by podczas świeckiej uroczystości żałobnicy nie mijali żadnego kościoła. To dlatego ludzie nie pójdą na cmentarz najkrótszą drogą, lecz będą oddalać się od niego, schodzić w dół, w okolice dworca, by potem znów piąć się ulicami w górę.
Antoni Cybulski, prawnik z Katowic, o śmierci brata dowiedział się w niedzielny ranek 8 stycznia. Pojechał do Wrocławia. W szpitalnej kostnicy na stołach leżało wielu zmarłych. Odkrywał jedno prześcieradło po drugim, zanim trafił na ciało Zbigniewa. Było już po sekcji. Zdecydował, że podczas pogrzebu trumna będzie zamknięta. – Chciałem, aby Zbyszka zapamiętano takim, jak wyglądał za życia – powie potem dziennikarzowi. Telefon w mieszkaniu przy Czerniakowskiej w Warszawie zadzwonił późno, dopiero około dziewiątej rano. Elżbieta Chwalibóg-Cybulska pamięta, że wiadomość o śmierci męża przekazał jej obcy człowiek. Nikt z rodziny ani znajomych. Ścięło ją z nóg. Myślała, że ktoś robi sobie głupi dowcip. Ale zaraz skontaktował się z nią człowiek z partii i powiedział, że Cybulskiego chcą pochować w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Będzie ceremonia, pomnik za państwowe pieniądze i warta honorowa. Czy obywatelka żona wyraża zgodę? Żona nie rozumie, czego od niej chcą, ale na wszelki wypadek mówi, że nie ma nic przeciwko temu. Przytomnie uprzedza, że rodzina męża jest religijna i będzie się domagać księdza.
Antoni Cybulski uważał, że to przedwojenna książeczka do nabożeństwa przekonała władzę wojewódzką w Katowicach do zgody na katolicki pogrzeb. Modlitewnik Ojcze nasz znajdował się w neseserze podróżnym Cybulskiego, gdy aktor wpadł pod pociąg na trzecim peronie dworca we Wrocławiu. Leżał między piżamą, kapciami, przyborami toaletowymi, paczką listów od przyjaciółki i metalowym autkiem z inicjałami jednej z ostatnich miłości.
Pociąg (I)
/ 9
Rok wcześniej Cybulski razem z przyjacielem Alfredem Andrysem był na pogrzebie aktorów krakowskiego Teatru Rozmaitości. Autobus wiozący artystów na występy objazdowe zderzył się czołowo z autokarem, którym jechały dzieci ze Śląska. Zginęli kierowcy i sześć osób z zespołu teatralnego – między innymi Adam Fiut, z którym Cybulski zagrał w filmie Koniec nocy. Pogrzeb odbył się z wielką pompą: trumny ustawiono na scenie, z głośników na Plantach płynął głos aktora, który przemawiając, zwracał się wprost do zmarłych. – Cyrk – skwitował to Cybulski. Wieczorem poszli na zamknięty już cmentarz Rakowicki. Cybulski wcisnął dozorcy banknot do ręki i poprosił o otwarcie bramy. Postał chwilę nad grobami kolegów. – A jak umrę, chcę leżeć przy ojcu – powiedział Andrysowi. Aleksander Cybulski, ojciec Zbigniewa, zmarł w roku 1965. Rodzina pochowała go na cmentarzu w Katowicach.
Pogrzeb największej gwiazdy polskiego filmu jest dla władzy problemem. Zwłaszcza że rodzina zaczyna domagać się katolickiego pochówku. Wiadomo, że na cmentarzu pojawią się tłumy. Państwo nie może odciąć się od uroczystości i pozwolić, by odbyła się tylko ceremonia kościelna. Sprawą początkowo ma się zająć Edward Gierek, wówczas wszechwładny pierwszy sekretarz KW PZPR w Katowicach. Przerzuca jednak odpowiedzialność na drugą stronę katowickiego placu Dzierżyńskiego – do Urzędu Wojewódzkiego. Jerzy Ziętek, przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, również umywa ręce. Przekazuje sprawę swojemu zastępcy – Stanisławowi Kiermaszkowi. Ścieżki w katowickich urzędach wydeptuje przed pogrzebem Antoni Cybulski. Udaje mu się wynegocjować kompromis: pogrzeb odbędzie się w dwóch odsłonach. Rano uroczystości katolickie, w południe – świeckie. Jako dowód religijności brata pokazuje w urzędach książeczkę do nabożeństwa. W tym samym czasie rozmowy z księżmi prowadzi Ewa Cybulska, matka Zbyszka. Hierarchowie kościelni też nie palą się do wyprawienia pogrzebu aktorowi, który za życia w kościele pojawiał się rzadko. Nie tylko dlatego, że ciągle był w rozjazdach. Gdy wchodził na mszę, wierni odwracali głowy od ołtarza.
10 /
C Y B U L S K I . P O D W Ó J N E S A LT O
– Cybulski przyszedł – rozchodził się szept po ławkach. Władze na wszelki wypadek zalecają, by przed południem, kiedy będzie się odbywać ceremonia kościelna, kierownictwo zakładów pracy i nauczyciele w szkołach dokładnie sprawdzali listy obecności. Skracają za to godziny pracy, by zorganizowane załogi mogły wziąć udział w oficjalnych uroczystościach pogrzebowych. Władze Związku Artystów Scen Polskich wysyłają pismo do Ministerstwa Kultury z prośbą o pokrycie kosztów pogrzebu i transportu zwłok z Wrocławia do Katowic: „(…) mając na względzie, że Zbigniew Cybulski był czołowym aktorem filmu polskiego, jego kreacje stanowią trwały wkład do polskiej kinematografii i zyskały mu światową sławę, że tragiczna śmierć nastąpiła w czasie zdjęć do nowego polskiego filmu i że Zbigniew Cybulski nie miał stałego miejsca pracy”3.
Zdjęcie, które ukaże się w „Przekroju” kilka dni po pogrzebie, fotograf robi z góry. Może wychyla się z okna Radiowego Domu Muzyki, gdzie w południe zaczyna się państwowa ceremonia. Prawie cały kadr wypełniają głowy: w uszatkach, futrzanych czapach, kapeluszach, chustkach. Z przodu widać sztywne denka czapek orkiestry wojskowej i czako górnika dmącego w waltornię. Karawan niknie w tłumie. Wygląda, jakby ludzie go pchali. W Katowicach nie widzieli takich tłumów od czasu pogrzebu Wojciecha Korfantego w sierpniu 1939 roku. Na ulicach leży rozjechany śnieg. Już nie pada, ale wieje przenikliwy wiatr. Pierwsi żałobnicy pojawiają się w kaplicy cmentarnej przy ulicy Francuskiej o godzinie dziesiątej. Jest wśród nich grupa, która przyjechała nocnym pociągiem z Gdańska. To członkowie nieistniejącego już gdańskiego teatrzyku studenckiego Bim-Bom, którym Zbigniew Cybulski kierował w połowie lat pięćdziesiątych. Wystawiali programy składające się z krótkich scenek: o słupie, który unosi się przed zakochanymi trzymającymi się za ręce; o szarym człowieku, który na pogrzebie, po odejściu oficjalnych delegacji, stawia na grobie przyjaciela budzik; o posągu, który przytula nieszczęśliwego chłopaka. Rusza pierwszy kondukt. Bimbomowcy chwytają trumnę i znoszą ją z kaplicy po śliskich schodkach. Żałobników prowadzą zakapturzeni ministranci w czarnych pelerynach, z wysoko uniesionym krzyżem. Za nimi czterech księży. Gapie, jeszcze niezbyt liczni, stoją na chodniku.
Pociąg (I)
/ 11
Msza żałobna odbywa się w przysadzistej katedrze Chrystusa Króla, której budowa zakończyła się zaledwie dwanaście lat wcześniej. Wzniesienia świątyni najpierw zabronili Niemcy w czasie okupacji. Po wojnie władze nie chciały zgodzić się na tak wielki budynek kościelny w centrum miasta i zażądały obniżenia kopuły o czterdzieści metrów. Wśród kilkunastu tysięcy wiernych, którzy ledwo mieszczą się w katedrze, są funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Notują słowa biskupa Herberta Bednorza.
Po mszy trumnę ze zwłokami Cybulskiego przejmuje państwo. Karawan zjeżdża kilkaset metrów w dół tej samej ulicy i zatrzymuje się przed Radiowym Domem Muzyki. W środku warty honorowe pełnią Jacek Fedorowicz, Bogumił Kobiela, Aleksandra Śląska, Kalina Jędrusik, Alina Janowska i Ryszard Zaorski. Delegacje z zakładów pracy wchodzą jednym wejściem, składają wieńce i wychodzą drugim. Tłum przesuwa się przed trumną jak w letargu.
Tłumy na pogrzebie Zbigniewa Cybulskiego
12 /
C Y B U L S K I . P O D W Ó J N E S A LT O
W czasie przemówień nad trumną zmarłego. W tle widać ludzi wspinających się na drzewa, by lepiej zobaczyć ceremonię
W pokoju na zapleczu bimbomowcy czekają na koniec uroczystości. Pociesza ich Bogumił Kobiela, także z Bim-Bomu, przyjaciel Cybulskiego. (Dwa lata później on również zginie w wypadku). Nad trumną przemawia Gustaw Holoubek: „Cała (…) namiętna twórczość Zbigniewa Cybulskiego nie była niczym innym, jak demonstracją uderzeń jego własnego burzliwego serca, jego własnych gorących myśli. Osiągnął ten stopień doskonałości ludzkiej, nadał taką rangę swojej świadomości i swoim uczuciom, że mógł zatrzeć granice między kunsztem a rzeczywistością i ofiarować wszystkim ludziom siebie samego. I nie ma słów dość patetycznych, aby wyrazić, kim był. Uosobieniem prostoty i bezpośredniości, lęków i wzlotów swego pokolenia. Był tego pokolenia najdoskonalszym wcieleniem i gdyby z ekranu naszych czasów pozostał wyłącznie on, wiedzielibyśmy o nas więcej niż z kronik wydarzeń i uczonych ksiąg”4. W pierwszym rzędzie słuchają go żona, matka i brat Zbigniewa. Kobiety prawie w identycznych pozach. Lewą dłonią podpierają głowę. Elżbieta
Pociąg (I)
/ 13
zasłoniła włosy gładką, ciemną chustą. Ewa schowała twarz za woalką. Antoni odsunął okulary na czoło i zakrył dłonią oczy. Ubrany jest w kożuch, taki jaki miał na sobie Zbyszek, gdy zginął.
„Tajne. Informacja z odbytych uroczystości pogrzebowych tragicznie zmarłego Zbigniewa Cybulskiego”5. Nazwisko aktora podpułkownik Pikuła, funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, wystukał na maszynie drukowanymi literami. Informuje, że już 9 stycznia matka Cybulskiego załatwiła wszelkie formalności związane z pogrzebem kościelnym. Odnotowuje, że część kleru miała krytyczne uwagi: zmarły nie przestrzegał zasad etyczno-moralnych i nie spełniał obowiązków chrześcijańskich. Melduje, że księża jednak się porozumieli i postanowili wykorzystać sytuację. Cel: spopularyzowanie religii w kręgach artystów i zbliżenie ludzi sztuki do Kościoła, przedstawienie zmarłego jako gorliwego katolika oraz stworzenie wzoru do naśladowania dla młodzieży. Za wymowne uznaje to, że na cmentarzu obecnych było aż dziewięciu księży, a nie, tak jak ustalono wcześniej – dwóch. Podkreśla, że w kościelnym przemarszu wzięło udział tysiąc pięćset osób, a w części świeckiej – szesnaście tysięcy. (Według innych danych ludzi było kilkadziesiąt tysięcy. Po latach będzie się mówiło nawet o kilkuset tysiącach). Zaznacza, że „osoby sfanatyzowane” z parafii Chrystusa Króla w proteście przeciw pogrzebowi religijnemu Cybulskiego, który nie był praktykującym katolikiem, zagroziły wystąpieniem z Kościoła. Zauważa, że „różne środowiska” wyrażają pozytywne opinie pod adresem władz wojewódzkich, chwaląc organizację uroczystości świeckich. Załącza stenogram kazania biskupa Bednorza. W aktach IPN nie ma jednak po nim śladu.
Kondukt zajmuje już całą szerokość ulicy. Każde okno, balkon, weranda są obwieszone gapiami. Zofię Czerwińską, aktorkę, ze wszystkich stron otacza tłum. Artystka dostaje ataku lęku, musi przedzierać się na zewnątrz. Widzi ludzi, którzy mdleją.
14 /
C Y B U L S K I . P O D W Ó J N E S A LT O
Przy bramie cmentarza znów czekają księża. Towarzysze są zdumieni. Nad grobem kolejne przemówienia. Kiedy kończą oficjele, Służba Bezpieczeństwa szybko odłącza nagłośnienie. Kapłani są na to przygotowani – mają ze sobą własne głośniki używane na pielgrzymkach. Na katowickim cmentarzu przy ulicy Sienkiewicza ludzie ledwo się mieszczą między grobami. Żeby mieć lepszy widok, wchodzą na drzewa. Jacek Fedorowicz, aktor i satyryk, podnosi wzrok w górę i widzi człowieka w kolejarskim mundurze wiszącego na gałęzi. Przechodzi mu przez myśl, że to scena, której nie powstydziłby się Fellini. Jeden z operatorów kamery kieruje sprzęt na pobliskie drzewo i filmuje wolno, od dołu: widać ludzi uczepionych gałęzi prawie po sam szczyt. Ci, którzy stoją z tyłu i nie mają najlepszego widoku, napierają na stojących najbliżej grobu: rodzinę, znajomych, dziennikarzy. Do otwartej jeszcze mogiły gapie spychają dwóch fotoreporterów i operatora katowickiego oddziału Polskiej Kroniki Filmowej. Bimbomowcy muszą wziąć się pod ręce, żeby zatrzymać napierający tłum. Mieczysław Kochanowski z Bim-Bomu wspominał: „Ktoś, chyba Kuba Morgenstern, krzyczał i wymyślał, chłopak, z którym trzymaliśmy się za ręce, z wściekłością bił barkiem w napierających, rozpoznałem w nim wtedy nieznanego mi osobiście Daniela Olbrychskiego. (…) Za cmentarną bramą puściliśmy się z Olbrychskim biegiem w dół ulicy, ścigając się do utraty tchu i wyładowując w tym biegu całe napięcie tych godzin”6. Daniel Olbrychski: – Chwyciliśmy się za ręce, bo inaczej rodzinę też wepchnięto by do grobu. Nie pamiętam, żebym komuś przyłożył. Potem takie tłumy na ulicach widziałem, kiedy papież przyjeżdżał. Na pogrzebie już nigdy.
Aktorzy wracają na cmentarz wieczorem, gdy ludzie się już rozchodzą. Wypijają po kolejce, resztę wylewają na świeży grób. Jeszcze później na cmentarz przychodzą znajomi Cybulskiego z Bim-Bomu. Wyjmują z torby budzik, który był rekwizytem w jednym z programów teatrzyku. Odgrywali tę scenę wielokrotnie: pogrzeb, oficjalne delegacje, wieńce i przygarbiony człowiek, który po odejściu wszystkich ustawia stary budzik na grobie zmarłego przyjaciela.
SPIS TREŚCI
Pociąg (I) ............................................................................ 7 Milczenie .......................................................................... 16 Sam pośród miasta ............................................................... 48 Koniec nocy ....................................................................... 64 Trzy starty ......................................................................... 85 Pokolenie ........................................................................ 100 Cała naprzód .................................................................... 128 Niewinni czarodzieje ........................................................... 146 Popiół i diament ................................................................ 194 Kochać ............................................................................ 241 Giuseppe w Warszawie ........................................................ 258 Ich dzień powszedni ............................................................ 295 Rozwodów nie będzie .......................................................... 324 Salto .............................................................................. 351 Pociąg (II) ........................................................................ 357 Podziękowania ................................................................... 377 Dodatki .......................................................................... 379 Kalendarium ......................................................... 379 Przypisy .................................................................. 385 Źródła ilustracji .................................................... 405 Indeks osób .......................................................... 406