Copyright © by Katarzyna Stachowicz-Gacek Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o., 2021 Ilustracje Aneta Fontner-Dorożyńska Projekt okładki Katarzyna Bućko Redakcja Aleksandra Kleczka Opieka redakcyjna Aleksandra Prętka Adiustacja Judyta Wałęga Korekta Katarzyna Romanek Projekt typograficzny Grzegorz Kalisiak Łamanie DAKA – Studio Graficzne, Dawid Kwoka Opieka techniczna Maria Gromek ISBN 978-83-240-7573-7 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2021 Druk i oprawa: OZGraf
Wielka ucieczka
Ilustrowała aneta Fontner-Dorożyńska
Kraków 2021
C
zy bycie zwyczajnym nastolatkiem obdarzonym niezwykłymi zdolnościami to dar, czy kłopot? To pytanie zadają sobie Julka, Klara i Tymon, którzy spotykają się przez przypadek i odkrywają, że każde z nich posiada jeden wyjątkowo wrażliwy zmysł. Można to nazwać supercepcją. Percepcja to odbieranie świata za pomocą zmysłów, a supercepcja — posiada‑ nie superzmysłów. Julka ma superdotyk, Klara — supersłuch, a Tymon — supersmak. Mógł mieć na to wpływ pewien tajemniczy wybuch, do którego doszło tuż przed ich narodzeniem i który nierozerwalnie połączył losy całej trójki. Czy raczej piątki, bo z biegiem czasu dołączają do nich Ja‑ nek obdarzony superwzrokiem i Zosia o superczułym węchu. A może pojawi się jeszcze ktoś? Nastolatkowie przeżywają niezwykłe przygody, pod‑ czas których uczą się, jak korzystać ze swoich mocy, i poznają siłę przyjaźni. Jednocześnie ich tropem po‑ dąża dwoje tajemniczych i bezwzględnych naukow‑ ców, którzy za wszelką cenę pragną poznać sekret nadzwyczajnych zdolności tej piątki. Czy przyjaciołom uda się uniknąć niebezpieczeństwa?
ROZDZIAŁ 1, w którym Aureliusz zostaje sam
W
szafie było bardzo mało miejsca. Aureliusz siedział skulony, wciśnięty między wiszące na wieszakach płaszcze i sukienki. Zaciskał palce na wisiorku ze znakiem bliźniąt, tak jakby ten kawałek metalu mógł mu w czymkolwiek pomóc, i starał się nie trząść ze strachu, ale nie bardzo mu to wychodziło. Jeszcze nigdy wcześniej tak się nie bał. Nigdy. Serce waliło mu jak po biegu na sto metrów albo po długim i wyczerpującym meczu tenisowym. Od bandytów oddzielały go tylko cienkie drewniane drzwi szafy. Gdyby zajrzeli do środka i go znaleźli… Wolał się nie zastanawiać, co by się wtedy stało. Więc zaciskał powieki, tak jakby znów był małym chłop‑ cem i wierzył, że kiedy nic nie widzi, sam staje się niewidzialny.
7
ROZDZIAŁ 1
Z przedpokoju przez chwilę dochodziły stłumione głosy, których nie umiał rozróżnić, potem usłyszał trzaśnięcie i zapadła cisza. Po dłuższej chwili odwa‑ żył się otworzyć oczy. Przeciskający się przez szparę w drzwiach promień światła wydobył z mroku ma‑ teriał wiszącej tuż przy jego twarzy sukienki. Była ciemna, w drobne zielone kwiatki, a kiedy chłopiec spróbował się odrobinę przesunąć, musnęła jego po‑ liczek. Aureliusz szarpnął głową do tyłu, tak bardzo przestraszył się jej dotyku. Ostrożnie uchylił drzwi i wyjrzał na zewnątrz. Po‑ nieważ w pokoju nie było nikogo, wyszedł z szafy. Na stole zauważył szklankę wody, której nie zdążyła wy‑ pić Aurelia. – Czy to się wszystko wydarzyło naprawdę? – zapy‑ tał szeptem sam siebie. Z nadmiaru emocji zakręciło mu się w głowie. Chwy‑ cił więc szklankę i wychylił wodę duszkiem, ale dalej czuł się dziwnie. Tak nierealnie, jakby grał w filmie. Przez ostatnie piętnaście minut przeżył więcej za‑ skoczeń niż przez całe swoje wcześniejsze życie. Po‑ znał siostrę bliźniaczkę, o której istnieniu nie miał pojęcia. Dowiedział się, że jego matka żyje, choć oj‑ ciec twierdził, że zginęła w wypadku. Chwilę później jego siostra została porwana. No czy to nie było jak w filmie?
8
ROZDZIAŁ 1
Chłopak rozejrzał się po pokoju i zauważył stojące na regale fotografie w ramkach. Jak zahipnotyzowany podszedł i wziął do ręki jedną z nich. Zdjęcie przed‑ stawiało małą dziewczynkę z długimi włosami zaple‑ cionymi w gruby warkocz i kobietę, którą Aureliusz znał tylko z fotografii. Mama. Poczuł, że coś go ściska za gardło. Było to po części wzruszenie, a po części ogromne, ogromne rozczarowanie. Dlaczego tata tak go oszu‑ kał? Dlaczego mówił mu, że mama nie żyje, skoro żyła i miała się całkiem dobrze? Dlaczego nie powiedział mu, że gdzieś daleko mieszka jego siostra? Jak on tak mógł? I nagle, patrząc na Aurelię przytuloną do mamy, po‑ czuł złość. Straszną złość. Na swojego tatę i na swoją mamę. Jak mogli mu to zrobić? I jemu, i Aurelii, bo ona przecież nic nie wiedziała o tym, że ma brata bliźniaka. I że jej tata wcale nie umarł, tylko mieszka w Polsce i żyje sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic! Aureliusz ze złością rzucił zdjęciem o podłogę, a szkło rozprysło się na tysiące drobniutkich kawa‑ łeczków. Chłopak stał przez chwilę i patrzył na foto‑ grafię, która wypadła z ramki. Podniósł ją, schował do kieszeni kurtki i wybiegł z mieszkania.
10
w którym Aureliusz zostaje sam
Kiedy znalazł się na ulicy, musiał się zatrzymać i za‑ stanowić, co dalej. Jego siostra i znajomi zostali porwani. Nie wiedział ani przez kogo, ani dokąd, tak naprawdę nie wie‑ dział nic. Jedynym punktem zaczepienia był numer telefonu, który w ostatniej chwili zdążył przesłać mu Janek. Aureliusz wyjął więc komórkę z kieszeni dżin‑ sów i otworzył folder wiadomości. Wizytówka, która przyszła od Janka, była zatytułowana: BABKA CECYLIA. Co powiedział Janek? „Ona jest po naszej stronie! Pomoże ci!” Więc choć Aureliusz nie znał babki Cecylii, postanowił zaufać koledze. Prawdę mówiąc, nie miał innego wyjścia. Nacisnął zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi sygnał, trzeci sygnał… Po szóstym włączył się automatyczny komunikat, który brzmiał sztucznie, jak głos robota: „Tu poczta głosowa numeru… Nagraj wiadomość”. Aureliusz nie miał pojęcia, co powiedzieć, więc się rozłączył. Stał tak, wpatrując się w komórkę i zastanawiając się, co teraz. W duchu liczył na to, że babka Cecylia oddzwoni. Jednak – nie oddzwoniła. Po minucie, któ‑ ra ciągnęła się tak, jakby trwała kwadrans, Aureliusz postanowił spróbować jeszcze raz. Znowu wybrał ten sam numer. Tym razem poczta głosowa włączyła się po pięciu sy‑ gnałach. Aureliusz musiał się naprawdę powstrzymać,
11
ROZDZIAŁ 1
żeby nie zrobić tego samego, co wcześniej zrobił z fo‑ tografią, i nie rzucić komórką o ziemię. Teraz, kiedy ważyły się losy porwanych, jedyna osoba, która mogła mu pomóc, nie odbierała telefonu! Czuł, że musi coś zrobić, ale nie wiedział co. Coraz bardziej zdenerwowany, wybrał numer bab‑ ki Cecylii po raz trzeci, błagając w myślach, żeby tym razem odebrała. Gdy tak stał i słuchał przeciągłego sygnału wydobywającego się z aparatu, czuł, że zbiera mu się na płacz. Znowu nic. Z każdą upływającą minutą Aureliusz coraz bardziej się denerwował. Choć był naprawdę bystrym i samo‑ dzielnym jedenastolatkiem, czuł, że ta sprawa zdecy‑ dowanie go przerasta. Nagły zbieg okoliczności złożył na jego ramiona ciężar prawie nie do udźwignięcia. Kiedy Aurelia kazała mu się ukryć w szafie, nie miał nawet sekundy, żeby się nad tym wszystkim zastano‑ wić. Potem był tak przerażony, że nie potrafił myśleć rozsądnie. Miał w głowie jedynie strach. Ale co teraz? Co powinien zrobić? Jak uratować siostrę i tamtą dwój‑ kę, skoro z jedyną osobą, która mogła mu pomóc, nie mógł się skontaktować? Odruchowo pomyślał o tacie. Aureliusz był ze swoim tatą bardzo związany. Przy‑ chodził do niego z każdym problemem, z każdą sprawą. Wydawało mu się to oczywiste i naturalne. Po prostu
12
w którym Aureliusz zostaje sam
traktował tatę jak swojego najlepszego przyjaciela i wie‑ rzył mu bez zastrzeżeń. Teraz nagle okazało się, że to wszystko to była jedna wielka ściema. Że tata, którego miał za najuczciwsze‑ go człowieka na świecie, któremu bezgranicznie ufał, przez cały czas, przez jedenaście lat kłamał. Oszukiwał własnego syna. I to w tak ważnej kwestii! Aureliusz na razie bał się o tym myśleć, po prostu nie czuł się na siłach, ale był przekonany, że już ni‑ gdy nie zaufa tacie. W tej sytuacji nie było mowy, żeby poprosić go o pomoc w odnalezieniu Aurelii. Zresztą co miałby mu powiedzieć? „Wiesz, tato, poznałem swo‑ ją siostrę bliźniaczkę, o której ty zapomniałeś mi po‑ wiedzieć, i teraz trzeba ją ratować z rąk porywaczy”? No dobrze, ale jeżeli nie ojciec, to kto? Chłopiec ruszył powoli spod bloku i choć wydawało się, że ciało ma pod kontrolą – stawiał nogi na zmia‑ nę i posuwał się do przodu – to w jego głowie cały czas trwało gorączkowe poszukiwanie jakiegoś wyjścia z sytuacji. Jedyna osoba, która mogła coś wiedzieć na temat porwania i która, jak twierdził Janek, powinna pomóc Aureliuszowi, nie odbierała telefonu. Taty o po‑ moc prosić nie mógł… Więc może powinien znaleźć jakiegoś innego dorosłego? Pierwszym innym dorosłym, jaki przyszedł chłopako‑ wi na myśl, była pani Alicja, która prowadziła im dom.
13
ROZDZIAŁ 1
Pani Alicja świetnie piekła i gotowała, sprzątała i praso‑ wała, ale z poszukiwaniem porwanych dzieci mogłaby sobie nie poradzić. Poza tym istniało prawdopodobień‑ stwo, że wygada się przed tatą. A jednego Aureliusz był pewien – nie mógł pozwolić, żeby tata się o tym wszystkim dowiedział. Czyli pani Alicja też odpadała. Problem w tym, że poza nią i tatą żadnych innych dorosłych nie znał za dobrze. Nie miał żadnych cioć, wujków, nie miał też dziadków. Był sam jak palec. Co teraz? „No dobrze”, zaczął się zastanawiać. „A co zrobiłby dorosły, któremu porwano dziecko?” Odpowiedź była prosta: poszedłby na policję. Takimi sprawami jak po‑ rwania zajmuje się policja! Aureliusz poczuł ulgę. Tak! To było rozwiązanie! Musi jak najszybciej dostać się na komendę policji i zgłosić porwanie! Policjanci na pewno będą wiedzieli, co robić!
ROZDZIAŁ 2, który dzieje się na policyjnym komisariacie
K
omenda mieściła się przy ulicy Wilczej, w du‑ żej, jasnej kamienicy, która wydała się Aure‑ liuszowi miejscem bezpiecznym i godnym za‑ ufania. Chłopak wszedł pewnym krokiem do środka, najpierw przez szerokie drewniane drzwi, a potem przez szklane, przeźroczyste, z napisem POLICJA. Zatrzymał się w niewielkim holu i rozejrzał w po‑ szukiwaniu kogoś, komu mógłby przekazać sprawę. Zauważył okienko z napisem: „Funkcjonariusz dyżur‑ ny”. Funkcjonariusz dyżurny to dokładnie ta osoba, której szukał. Mężczyzna, który siedział w pomieszczeniu za szy‑ bą, miał na sobie mundur i jadł kanapkę. Aureliusza, którego głowa ledwo wystawała znad parapetu okien‑ ka, nie zauważył.
15
Poznaj Paczkę wystrzałowych Przyjaciół. co ich łączy? supermoce! Janek – doskonały wzrok klara – idealny słuch Julka – superczuły dotyk Zosia – niezawodny węch Tymek – perfekcyjny smak aurelia i aureliusZ – szósty zmysł
Posiadanie nadzwyczajnych mocy jest superfajną sprawą. Pod warunkiem że akurat nie czyha na ciebie banda przestępców, którzy chcą poddać cię niebezpiecznym eksperymentom.
Przeczytaj również:
Szóstka przyjaciół wpada w ręce złoczyńców, którzy chcą wydrzeć tajemnicę ich mocy. I wykorzystać ją do swoich brudnych spraw. Ale bandyci nie przewidzieli jednego. Nie domyślają się istnienia Aureliusza. W nim cała nadzieja. Musi tylko odważyć się w pojedynkę zaplanować wielką ucieczkę, choć wcześniej rzadko robił coś sam…
Cena 39,99 zł
każdą książkę można czytać niezależnie od pozostałych!