Fundamenty dobrego społeczeństwa Wartości pod redakcją
Małgorzaty Boguni-Borowskiej
W YDAWNICT WO ZNAK Kraków 2015
Spis treści
Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
7
Małgorzata Bogunia-Borowska Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Andrzej Kojder Godność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 46
Marek S. Szczepański Lojalność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65
Aleksandra Jasińska-Kania Miłość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 83
Małgorzata Bogunia-Borowska Odpowiedzialność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 98
Roch Sulima Pracowitość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 121
Andrzej Marian Świątkowski Prawość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 146
Andrzej Kojder Przyjaźń . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168
Elżbieta Tarkowska Przyzwoitość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 198
6
Spis treści
Krzysztof Frysztacki Solidarność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 212
Piotr Sztompka Sprawiedliwość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 232
Piotr Sztompka Szacunek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 251
Edmund Wnuk-Lipiński, Barbara Markowska Uczciwość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 262
Marian Golka Wolność . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 273
Marek Krajewski Wrażliwość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 292
Marek Ziółkowski Współpraca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 308
Tomasz Szlendak Zaufanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 331
Beata Łaciak Życzliwość . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 364 Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 381
Małgorzata Bogunia-Borowska
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
Każde pokolenie, naród i kraj potrzebuje wartości. Władysław Bartoszewski (wypowiedź podczas uroczystości 72. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim, kwiecień 2015) Trzeba dawać świadectwo wartościom tylko dlatego, że są wartościami. Józef Tischner, Myślenie według wartości Służenie wartościom bezwzględnie wymaga bohaterstwa. Jan Szczepański, Sprawy ludzkie Życie podsuwa pewne wartości, ale od człowieka zależy, czy je dostrzeże, zrozumie, czy będzie je pielęgnował. Józef Tischner, Przekonać Pana Boga Najważniejsze w życiu społecznym jest to, co się dzieje między ludźmi. Jan Szczepański, Elementarne pojęcia socjologii
14
Małgorzata Bogunia-Borowska
Communitas i societas – dwa wymiary społeczeństwa Znajdujemy się w dość dziwnym momencie dziejowym. Ludzie dysponują nowoczesnymi technologiami, które umożliwiają im komunikację na globalną i nigdy wcześniej niespotykaną skalę. Wydaje się, że możemy zbudować dobry i bezpieczny świat, w którym każdy znajdzie miejsce dla siebie. Świat dialogu i porozumienia. Jednak współczesna cywilizacja zdaje się zmierzać ku niepewnej przyszłości, a może nawet katastrofie. Mimo że większość z nas żyje w bezpiecznym kokonie rutynowych codziennych działań, to co rusz pojawiają się wydarzenia rodzące napięcia i konflikty, którym towarzyszą lęki i obawy1. Nie jest to tylko kwestia medialnego przedstawiania rzeczywistości, ale autentycznych dolegliwości i napięć, które eksplodują jak małe gejzery w różnych miejscach globu. Coraz trudniej jest „gasić te pożary” i kontrolować ludzkie nastroje. W codziennym życiu przeciętni obywatele naszego kraju, wciąż jeszcze bardziej zajęci nadrabianiem cywilizacyjnych zaległości i budowaniem materialnego bezpieczeństwa, bezpośrednio owych napięć nie odczuwają. Jednak dla wielu badaczy, twórców i artystów coraz bardziej oczywisty staje się fakt zachodzących już coraz wyraźniej przemian. Wydaje się, że stoimy na progu kulturowego i cywilizacyjnego przełomu. W każdym razie czegoś, co będzie dotyczyło makroskali. Jakiegoś wielkiego wydarzenia, „czegoś, co wisi w powietrzu”. Coraz częściej artyści wyrażają takie przeczucia, a naukowcy opinie. Andrzej Leder twierdzi na przykład, że „(...) destabilizacja będzie wkraczać w kolejne spokojne dotąd światy. Coś wisi w powietrzu. Niewypowiedziane. (...) są okresy, kiedy można to »coś« wyczuć z większą intensywnością. I myślę, że teraz tak właśnie jest. Żyjemy w chwili, kiedy świat dramatycznie się zmienia, ale nasze rozumienie za tym nie nadąża” (Leder 2014). Ów stan ducha i epoki doskonale ilustruje także jedna z wypowiedzi pisarki Olgi Tokarczuk, która zdaje się odczuwać atmosferę napięcia społecznego: „Wszyscy mamy mniej lub bardziej uświadomione poczucie, że zbliżamy się do jakiegoś krytycznego punktu, stare idee się wyczerpały, a nie powstała żadna nowa, która byłaby w stanie uprawomocnić i wytłumaczyć świat. A on wydaje
1
Dla przykładu wystarczy wymienić takie zdarzenia jak tocząca się na wschodzie Ukrainy wojna. Wojska rosyjskie wkroczyły na teren tego kraju i tocząc hybrydową wojnę małych kroczków, zdobywają kolejne tereny tego państwa. We Francji dochodzi do coraz częstszych incydentów i aktów terroru skierowanych przeciw francuskim obywatelom pochodzenia żydowskiego. Tam też zostali zamordowani rysownicy „Charlie Hebdo”, którzy ośmieszali wizerunek Mahometa. Na terenie Palestyny trwa nieustający konflikt pomiędzy Izraelitami i Arabami. A w Syrii masowo morduje się chrześcijan. To wszystko dzieje się na początku roku 2015.
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
15
się coraz bardziej skomplikowany i coraz trudniej jest nam go pojąć i uznać za swój” (Tokarczuk 2015: 34). Podobne przeczucia i obawy na temat współczesności i czekających nas zdarzeń wyraża hiszpański pisarz i dziennikarz wojenny Arturo Pérez-Reverte. Żywi on przekonanie, że współczesny świat stoi u progu zmiany. „Nadchodzi nowa rzeczywistość, nowy świat. Nie wiem, jaki on będzie (...) wiem natomiast, że poziom desperacji jest bardzo wysoki i jest za dużo niesprawiedliwości. A co ważniejsze, nie ma wyznaczonych ścieżek wyjścia z tej sytuacji, nie nakreślono rozwiązań” (Pérez-Reverte 2015: 21). Pisarz zwraca uwagę na sytuację nieznajdowania rozwiązań bieżących problemów. Nie istnieją gotowe wzorce i procedury, po które można by sięgnąć i wdrożyć je w życie społeczne w celu szybkiego zlikwidowania kryzysu i rozładowania napięć. Europa utknęła w martwym punkcie i jest bezradna. Podobnie zresztą jak reszta świata. Pérez-Reverte przekonuje dalej, że „wszystkie schematy społeczne, kulturowe i polityczne, które przez wieki sprawdzały się w Europie, przestały się już sprawdzać (...). Stary europejski porządek nie jest przygotowany, by zmierzyć się z przyszłością. Obecnego stanu rzeczy na dłuższą metę utrzymać się nie da” (Pérez-Reverte 2015: 21). Przyczyn wyjątkowej kumulacji napięć i niepewności wyczuwanej w europejskiej, ale także światowej przestrzeni codziennego życia oraz utraty poczucia bezpieczeństwa i pewności co do istniejącego porządku Pérez-Reverte poszukuje w tym, że w Europie nie ma teraz konfliktu wojennego, który oczyściłby atmosferę i ustalił system wartości. Wojna pomaga ustawić priorytety, nadać znaczenie ideom i unicestwić lęki oraz społeczne napięcia. „Od bardzo dawna nie było u nas dużej wojny, a brak wojen to brak wstrząsu, który wyzerowałby liczniki Europie. Nawarstwiło się napięcie, które musi gdzieś wybuchnąć” (Pérez-Reverte 2015: 21). Najdobitniej i najkrócej obecną sytuację określił pisarz Janusz Głowacki: „Świat pęka, trzeszczy i rozpada się na kawałki” (Głowacki 2015: 35). Według jego diagnozy świat się zmienia i musi stawić czoło nowym wyzwaniom i problemom. Społeczeństwa muszą się skonfrontować z nową sytuacją. Warto zadać w tym miejscu pytanie: dlaczego i z jakich powodów idee łączące ludzi i sprzyjające trwaniu wspólnot się ulatniają? A może: dlaczego i w jaki sposób są unicestwiane? Czy rzeczywiście Europa i świat potrzebują konfliktu zbrojnego i walki, aby zlikwidować napięcia i niepokoje? Co powoduje, że w ogóle te napięcia się pojawiają, stając się powodem niepokojów i problemów społecznych? Dlaczego „świat pęka, trzeszczy i rozpada się na kawałki”? Czego w nim brakuje? Z pewnością wiele czynników wpływa na taki stan rzeczy. Jednym z nich jest proces globalizacji, sprzyjający konfrontacji systemów politycznych i państwowych. Przyczynia się on także do zderzania się i ścierania interesów różnych grup społecznych. Z procesem globalizacji wiąże się też zderzenie światopoglądów i wyobrażeń na temat wizji
16
Małgorzata Bogunia-Borowska
rzeczywistości, uwypuklenie nierówności społecznych i ujawnienie różnych stylów życia oraz konfrontacja systemów religijnych. Jeszcze innym czynnikiem, który powoduje chwiejność i osłabianie się wspólnoty, jest ogólna tendencja do negocjowania i podważania istniejących w pamięci zbiorowej mitów łączących członków wspólnot. Nie ma wspólnoty tam, gdzie kwestionuje się jakąś wspólną narrację o przeszłości. Bez zgody na wspólną przeszłość trudno bowiem wypracować wizję przyszłości. Jeśli przeszłość communitas rozpada się na tysiące wersji i interpretacji intelektualistów, nie stanowi to jeszcze problemu. Intelektualny dialog i naukowa debata są ważne, ale jeśli nie istnieje wspólna wersja rozumienia własnej zbiorowości wśród zwykłych jej członków, to ta wspólnota po prostu zanika. Ludzie stają się zdezorientowani, tracą poczucie tożsamości, a tym samym ontologiczne zakotwiczenie w świecie. Brak poczucia ontologicznego bezpieczeństwa rodzi niepokoje i tworzy przestrzeń dla rozmaitych radykalnych ideologii, które pozornie stwarzają ramy definicyjne dla życia i działania człowieka. Gdy kurczy się rola communitas i pozostaje jedynie societas, forma zaczyna dominować nad treścią, instytucje nad wartościami. W dzisiejszych czasach w państwach zachodniej cywilizacji istota wspólnoty zostaje często ograniczona do idei dobrostanu społecznego, wyznaczanego przez hegemonię ekonomii i konsumpcjonizmu. Globalizacja, procesy konsumpcyjne, negocjowanie historii, reinterpretowanie przeszłości, zanik jednolitej narracji, hegemonia wartości ekonomicznych i rynkowych, osłabienie znaczenia religii stanowią najpoważniejsze czynniki sprzyjające rozpadowi wspólnoty i chaosowi aksjonormatywnemu, czyli anomii. Stan anomii rodzi lęki, obawy i frustracje ludzi, którzy tracą poczucie bezpieczeństwa i sensu wykonywanych przez siebie działań. Stara struktura wydaje się tracić moc, ale nowa nie jest jeszcze wykształcona. W takiej sytuacji, jak pouczał Émile Durkheim, „przestaje być wiadomo, co możliwe i co niemożliwe, co właściwe i niewłaściwe, jakie żądania i oczekiwania są uzasadnione” (Durkheim 2006: 321). W takich warunkach negocjacjom poddawane są społeczne fundamenty, na których opiera się społeczeństwo. Sprawdza się, czy istnieje kompatybilność pomiędzy tym, co wspólnotowe, a tym, co instytucjonalne. Czy te dwa wymiary: communitas i societas, się do siebie zbliżają, czy też się rozmijają. Historia myśli socjologicznej wyróżnia zazwyczaj dwie kategorie zbiorowości ludzkich. W koncepcji Ferdinanda Tönniesa są to Gemeinschaft oraz Gesellschaft, czyli tradycyjna wspólnota i nowoczesne społeczeństwo. Natomiast Durkheim, opisując więzi społeczne, wskazywał na dwa typy solidarności: solidarność mechaniczną oraz organiczną. Dla Durkheima było oczywiste, że „jednostki są ze sobą powiązane, a bez tego byłyby niezależne; zamiast rozwijać się oddzielnie, łączą swoje wysiłki; są solidarne i to taką solidarnością, która funkcjonuje nie tylko w krótkich chwilach wymiany usług,
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
17
ale rozciąga się daleko poza nie” (Durkheim 1999: 80). Zakładał on jednak, że wraz z rozwojem społecznym pojawi się solidarność organiczna, charakteryzująca się podziałem pracy, a także prawem cywilnym i handlowym, które będzie regulowało współpracę ludzi między sobą. Ów wyższy rozwój społeczeństw, jak przewidywał Durkheim, odbije się także na świadomości zbiorowej, której rola się skurczy na rzecz indywidualnej postawy krytycznej i refleksji jednostek. Według niego rozwój społeczny będzie wymagał tworzenia nowego prawa i zasad regulujących ludzkie relacje. Stosunki międzyludzkie będą przyjmować bardziej zinstytucjonalizowany i formalny charakter, przy czym będą się odbywały na globalną skalę. Podobnie uważał Tönnies, który sądził, że tradycyjna wspólnota oparta na bliskich relacjach o charakterze emocjonalnym ulegnie zmianie na rzecz większej formalizacji, umowy i racjonalizacji. Rozwój społeczeństw nie spowodował jednak zaniku żadnej z tych form. Społeczeństwo to zarówno communitas, jak i societas. Wspólnota communitas wyraża wartości, czyli wszystko to, co łączy ludzi w wymiarze symbolicznym i kulturowym. Natomiast societas wyraża się w strukturze i instytucjach, czyli wszystkim tym, co spaja ludzi i organizuje im życie w wymiarze formalnym. Idee związane z communitas są nie tylko mniej sformalizowane i zinstytucjonalizowane, ale także oparte na zasadzie niewykalkulowanej wzajemności. Świat rozpada się na wiele mikrorzeczywistości, w których ludzie tworzą własne przestrzenie życia. Wydaje się jednak, że ta formuła nie zaspokaja wszystkich ludzkich potrzeb. Człowiek od ponad dwóch tysięcy lat szuka bardziej uniwersalnej koncepcji. Takiej, która nadawałaby cel jego działaniom i stanowiła sens życia. Ludzie chcą żyć po coś. Widzieć sens w czymś większym niż ich własne życie. Pragną, aby ich egzystencja miała głębsze znaczenie. Chcą brać udział w czymś istotnym. Przez pewien czas forma społeczeństwa ponowoczesnego i konsumpcyjnego dawała ludziom poczucie zakorzenienia i nadawała sens ich życiu. W polskim społeczeństwie ostatnich dwudziestu pięciu lat cel konsumpcyjny i dążenia materialne były wystarczającym powodem istnienia dla pokolenia transformacyjnego. Nadrabianie zaległości cywilizacyjnych dawało Polakom sens życia. Ta formuła i motywacja powoli ulegają wyczerpaniu. Pojawia się refleksja i poszukiwanie celów ideologicznych i pozamaterialnych. Istnieją przecież takie społeczeństwa, które nigdy nie nauczyły się żyć poza wielką ideą. Poza ogromnym drogowskazem, jaki daje ideologia, państwo lub religia. Bez wielkiej idei są bezradne i pozbawione mocy. *** O takich społeczeństwach i takich sytuacjach od lat pisze w swoich książkach białoruska pisarka i dziennikarka Swietłana Aleksijewicz, która przemierza obszar byłego Związku Radzieckiego i bada jego społeczeństwa. Przeprowadza rozmowy z Białorusinami,
18
Małgorzata Bogunia-Borowska
Turkmenami, Ukraińcami, Kazachami, przedstawicielami świata zdominowanego przez państwo, które stanowiło drogowskaz w życiu publicznym i prywatnym. Aleksijewicz opisuje członków tych społeczeństw jako osoby niebędące w stanie żyć bez wielkiej idei. Żyć po prostu zwykłym, codziennym życiem. Tworzyć dobre i przyjazne wspólnoty oparte na wartościach społecznych, w których nie trzeba walczyć, ale budować i współpracować. „Szukałam tych, którzy na stałe przyrośli do idei, wchłonęli ją w siebie tak, że już nie dało się jej z nich wyrwać – państwo stało się ich całym światem, zastąpiło im wszystko, nawet własne życie. Nie potrafili opuścić wielkiej historii, pożegnać się z nią, być szczęśliwymi w inny sposób. Zanurzyć się... rozpłynąć w prywatnej egzystencji, jak to się dzieje teraz, kiedy małe awansowało do rangi wielkiego. Czegoś takiego nigdy w Rosji nie było, nie zna tego nawet rosyjska literatura. Właściwie to jesteśmy ludźmi wojny. Albo braliśmy w niej udział, albo się do niej szykowaliśmy. Nigdy nie żyliśmy inaczej. To dlatego mamy psychikę żołnierzy. W czasie pokoju też wszystko odbywało się zgodnie z wojskowym rytuałem. Dudniły werble, powiewał sztandar, serce wyrywało się z piersi... Człowiek nie dostrzegał tego, że jest niewolnikiem, kochał nawet tę swoją niewolę” (Aleksijewicz 2014: 8). W obliczu braku wielkiej idei nie sposób zmobilizować jednostki do tworzenia czegoś na małą skalę. Codzienność wydaje się banalna. Prywatność nie jest dość ważna, dlatego szuka się nowych wyzwań. Organizuje społeczeństwo wokół idei walki i tworzenia czegoś wielkiego. Gdy brakuje nowych idei, a codzienność jest zwyczajna i nie zaspokaja ludzkich potrzeb, najczęściej sięga się po to, co tkwi w danej zbiorowości, co jest jej przeszłością. Aleksijewicz dostrzega ów proces sięgania po stare idee w nowej rzeczywistości: „Odradzają się stare idee: wielkiego imperium, żelaznej ręki, własnej, odrębnej drogi Rosji” (Aleksijewicz 2014: 16). Doskonale wyrażają to jej rozmówcy: „Rosjanin musi w coś wierzyć... Wierzyć w coś świetlanego, wzniosłego. W naszej podświadomości tkwią imperium i komunizm” albo „Jakże zazdroszczę ludziom, którzy mieli ideę! Bo teraz żyjemy bez idei. A ja chcę wielkiej Rosji!” (Aleksijewicz 2014: 41). A przecież ważna jest także owa umiejętność szukania sensów w mikroświatach, które ostatecznie składają się na większą całość. Właściwe osiąganie małych celów ma dużą wartość dla większej całości. Może nawet owe małe światy są ważniejsze od wielkiej całości. Codzienność nie musi być trywialna. Są przecież społeczeństwa, które dobrze funkcjonują w świecie mikronarracji i wielości kontekstów. Społeczeństwa, gdzie bycie dobrym ojcem, pracownikiem, sąsiadem jest równie ważne jak bycie dobrym obywatelem. Dobrą wspólnotę można budować, zaczynając od skali mikro. Od przestrzeni, na którą ma się największy wpływ. Od miejsc, które są człowiekowi najbliższe i najlepiej znane.
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
19
Wspólnota wielkiej sprawy i wspólnota wielkiej codzienności Wydaje się, że istnieją dwa typy wspólnot. Wspólnoty wielkiej sprawy i wspólnoty wielkiej codzienności. Społeczeństwo tego pierwszego rodzaju organizuje się wokół niebanalnej i wielkiej idei, której realizacja może się odbywać tylko na wielką skalę i z zaangażowaniem wszystkich członków. Sama idea staje się pożywką dla trwania wspólnoty i poczucia dumy z niej. W przypadku wspólnot drugiego rodzaju mamy do czynienia z banalnością mozolnie budowanej, dobrej codzienności w relacjach z bliskimi, sąsiadami, instytucjami i innymi obywatelami. Ta druga wersja jest mniej spektakularna, ale także mniej teatralna. Bardziej angażuje wszystkich członków w tworzenie wspólnego dobra w codziennych obszarach ludzkiej egzystencji. Unika patosu i wzniosłości na rzecz zwykłego, ale wartościowego życia w jego wielu kontekstach i wymiarach. Niemniej jednak nazywam ją wspólnotą wielkiej codzienności, bo jej znaczenie jest nie mniej ważne niż wspólnoty typu pierwszego. W historii rozwoju społeczeństw te dwa typy wspólnoty: wielkiej sprawy i wielkiej codzienności, pojawiają się zamiennie. W polskiej tradycji są one łączone z romantyzmem i pozytywizmem. Wspólnota koncentruje się wokół wielkiej i poważnej idei, by w kolejnej fazie angażować członków wspólnoty do pozytywistycznej pracy na jej rzecz. Te dwie formy organizowania wspólnoty pojawiają się w rytmie dość regularnej zmienności. Organizacja wspólnoty na sposób „romantyczny” bądź „pozytywistyczny” działa jak płodozmian. Jednym z największych wyzwań wydaje się to, aby owe wspólnoty obu typów zaistniały w tym samym czasie. Aby mieć ważną i symboliczną ideę, która wyzwala energię społeczną do działania, przy jednoczesnym praktycznym i systematycznym wysiłku wykonywanym każdego dnia przez jej członków. Aby łączyć myślenie ideowe z pragmatycznym działaniem. Świat oferuje dzisiaj przeciętnemu człowiekowi wiele możliwości. Każdy z nas może funkcjonować w kilku kontekstach społecznych i wielu sferach, które wcale nie muszą się wykluczać, a pomiędzy nimi nie muszą się rodzić napięcia. Jednak życie we wspólnej przestrzeni jest łatwiejsze i lepsze, gdy istnieją fundamenty akceptowalne przez większość. Fundamenty umożliwiające budowanie wspólnego świata, w którym ludzie dobrze się czują. Czy istnieje dobry przepis na wspólnotę ludzką, na społeczeństwo, w którym ludzie pragną wieść dobre życie bez kreowania konfliktów i napięć? Naszym przepisem na taką wspólnotę są wartości społeczne traktowane jako cnoty. Stanowią one fundament dobrego społeczeństwa, dobrej wspólnoty. Społeczeństwa, w którym ludzie dobrze się czują i z którym chcą się identyfikować zarówno w jego wymiarze communitas, jak i societas.
20
Małgorzata Bogunia-Borowska
Społeczeństwa, gdzie jednostki są doceniane i szanowane, gdzie po prostu chce się żyć, pracować, zakładać rodzinę i wychowywać dzieci. Społeczeństwa, z którego człowiek może być dumny i dla którego jest w stanie wiele poświęcić. Społeczeństwa, którego człowiek pragnie być częścią i z którym chce się utożsamiać i identyfikować. Dla efektywności i trwałości societas społeczeństwo musi być oparte na solidnych fundamentach communitas. Te dwa jego wymiary są immanentne i łączne. Społeczeństwo nie istnieje bez wspólnoty. Nie istnieje także bez organizacji societas. Relacja pomiędzy tymi dwoma wymiarami jest podstawą społecznego świata. Ważne, aby wartości wspólnoty były także wartościami societas. Wartości społeczne są ponadczasowymi fundamentami ludzi, wspólnoty i całego społeczeństwa. Gdy istnieje zgodność pomiędzy wartościami wspólnoty oraz wartościami instytucji społecznych i państwowych, jest to optymalna sytuacja do kreowania porządku społecznego. Porządku społecznego, który jest wówczas akceptowany w wymiarze indywidualnym, zbiorowym oraz instytucjonalnym. Im większe są rozbieżności między wartościami społecznymi ludzi i instytucji, tym trudniej jest zbudować dobre społeczeństwo i akceptowalny przez większość porządek społeczny.
Dlaczego wartości są fundamentem dobrego społeczeństwa? Skoro ustaliliśmy, że fundamentem każdego dobrego społeczeństwa, ale także instytucji, systemów oraz zacnych ludzi są mocne fundamenty w postaci wartości, to teraz należy się zastanowić, jakie powinny to być wartości. Od tego bowiem, jakie wartości uznane zostaną za ów fundament, zależy to, jakie będzie społeczeństwo, instytucje, jakość życia społecznego, ale także relacje międzyludzkie i rodzinne. Wartości są dla człowieka i wspólnoty jak drogowskazy pomagające podejmować decyzje odpowiednie zarówno dla jednostek, jak i dla całych zbiorowości. Są obiektami, wobec których człowiek i wspólnota zajmują określone stanowisko. Na wartościach społecznych opiera się umowa społeczna, buduje się porządek społeczny, organizuje życie pojedynczych ludzi, ale także kształtuje jakość życia zbiorowego. Przypomnijmy za Janem Szczepańskim, że wartości to „dowolny przedmiot materialny lub idealny, idea lub instytucja, przedmiot wyimaginowany lub rzeczywisty, w stosunku do którego jednostki lub zbiorowości przyjmują postawę szacunku, przypisują mu ważną rolę w swoim życiu i dążenie do jego osiągnięcia odczuwają jako przymus” (Szczepański 1980: 289). Wartości są zatem pewnymi obiektami, którym w określonym kontekście, czasie i przestrzeni ludzie nadają znaczenie i ważność. Owymi przedmiotami mogą być zarówno obiekty materialne, jak i idealne.
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
21
Przez obiekty materialne rozumiem nie tylko przedmioty materialne sensu stricto, ale także wygodę, niechęć do ponoszenia ryzyka i wysiłku, lenistwo oraz deficyt pewnych kompetencji, na przykład brak kultury osobistej, brak kapitału kulturowego, brak wrażliwości na drugiego człowieka, brak odpowiedzialności, lojalności, brak szacunku dla innych. Natomiast przez obiekty idealne rozumiem tak fundamentalne idee niezbędne dla istnienia dobrego społeczeństwa, jak dobrze działające instytucje, wysokiej jakości relacje międzyludzkie, manifestujące się w sferze prywatnej i publicznej. Przedmiotami idealnymi są zatem takie wartości, jak prawda, uczciwość, lojalność, dobre wychowanie, kapitał kulturowy, godność, poszanowanie oraz szacunek dla drugiego człowieka, uczciwość. Ważność owych dwóch rodzajów wartości może się rozkładać w miarę równomiernie. Zdarza się jednak, że jedna z nich jest dominująca. Na przykład w czasie pierwszych kilku lat transformacji ustrojowej w Polsce wartości idealne i społeczne dominowały nad wartościami materialnymi. Wydaje się, że dzisiaj te proporcje się odwróciły, i to zarówno w życiu pojedynczych jednostek, jak i wielu instytucji życia społecznego. Gdy w życiu społecznym obiekty materialne zaczynają dominować nad obiektami idealnymi, społeczeństwo zaczyna tracić fundamenty, które zapewniają efektywną współpracę, wzajemność, wysoką jakość relacji społecznych, bezinteresowność. W ich miejsce pojawia się wszystko, co rodzi nieufność, wzmaga kontrolę, wywołuje podejrzliwość, wzajemną niechęć, ujawnia interesowność interakcji. Współpraca ustępuje miejsca rywalizacji, egoizm wypiera altruizm, działania zorientowane na zysk ustępują działaniom autotelicznym. Idea dobrej wspólnoty jest niezbędnym wyobrażeniem o porządku społecznym. Jest wyobrażeniem o świecie, w którym ludzie mogą najpełniej osiągać swoje cele. Jest to wzorzec świata, w którym ludzie najlepiej realizują swoje człowieczeństwo. Na dobrego człowieka i na dobrą wspólnotę musi istnieć przepis. Czytelną metaforą może stać się tutaj porównanie wspólnoty ludzkiej do bochenka chleba. Ludzie jednoczą się przy takim chlebie, który już z daleka kusi ich swoją jakością. Musi być pięknie wyrośnięty, cudownie pachnący, mieć pyszny smak. Żeby go przygotować wedle tradycyjnej receptury, trzeba użyć odpowiednich składników. Jednak wysokiej jakości mąka i odpowiednia receptura to nie wszystko. Ciasto na chleb nie dojrzeje bowiem i nie wyrośnie, gdy zabraknie odpowiednich czynników zewnętrznych, takich jak temperatura, właściwe naczynie, brak przeciągów. Nawet z najlepszych składników może bowiem urodzić się jedynie nic niewart zakalec. Podobnie jest ze wspólnotą ludzką, która wymaga nie tylko składników wysokiej jakości, ale także warunków niezbędnych do jej realizacji. Sytuacja polityczna, gospodarcza czy dziejowa ma wpływ na ostateczny kształt wspólnoty. Mimo zmieniających się warunków zewnętrznych, na które wspólnota zazwyczaj nie ma wpływu, musi istnieć jej stały wymiar. Ludzie bez względu na okoliczności zewnętrzne i zawirowania
22
Małgorzata Bogunia-Borowska
historyczno-dziejowe muszą mieć możliwość odniesienia się do wyobrażeń i kategorii definiujących: co jest dobre, a co złe, jakie zachowania będą akceptowalne, a jakie akceptacji nie uzyskają bez względu na okoliczności. Wspólnota oparta na fundamentalnych wartościach stanowi ramę odniesienia dla ludzi i zbiorowości w każdych czasach. Wspólnota ludzka wspiera się na wartościach. Te zaś powinny być niezmienne i niezależne od społecznych kontekstów. Wartości społecznych się nie negocjuje. Nie można ich naciągać jak gumę do żucia. Nie można być trochę uczciwym lub czasami lojalnym. Albo się jest uczciwym i lojalnym, albo nie. Albo szanuje się drugiego człowieka i jest się odpowiedzialnym, albo nie. Tak jak idea człowieczeństwa jest potrzebna, jak pisał Jan Szczepański, „jako miara, jako wzór, jako drogowskaz. Jest ona zbiorem cech idealnych, jest konstruktem złożonym z cech wyidealizowanych, pożądanych, z marzeń filozofów i teologów konstruujących człowieka z wyobrażonych elementów odbicia doskonałości stwórcy” (Szczepański 1978: 73), tak idea dobrej wspólnoty jest miarą, wzorem, drogowskazem, idealnym konstruktem ludzkiego świata życia. Jedne zbiorowości lepiej realizują ów społeczny i kulturowy wzorzec, inne gorzej. Bez większej trudności można wskazać takie przestrzenie społeczne, gdzie ludzie chcą mieszkać i przebywać. Takie, które są z jakichś powodów lepsze i bardziej przyjazne. Takie, które w najlepszy sposób realizują jakiś idealny, wyobrażony model sprawdzony wcześniej w praktyce. Istnieją zatem kuszące swoją jakością i doskonałą recepturą wspólnoty, w których ludzie chcą zamieszkiwać. Takie, gdzie ludzie realizują swoje potrzeby, kooperują, wspomagają się i szanują. Są i takie wspólnoty, które ludzie opuszczają i z których uciekają. Wspólnoty, gdzie życie staje się nieznośne, ludzie nie mają szans na rozwój, na współpracę. Miejsca, w których ludzie nie chcą wychowywać potomstwa. Są to wspólnoty nieprzyjazne ludziom. Pozostaje jednak pytanie, jak stworzyć i wykreować idealny model przyjaznej i dobrej wspólnoty. W historii rozwoju cywilizacji ludzkiej było wiele prób stworzenia idealnego wzorca. Więcej jednak z nich wynikało tragedii i cierpienia ludzkiego niż radości. Więcej było porażek niż sukcesów. Mimo to ludzkość wciąż podejmuje próby stworzenia idealnego społeczeństwa. Dla przykładu – wciąż trwa realizacja projektu organizacji niektórych wspólnot w ramach republiki islamskiej, czyli ustroju opartego na prawach religii muzułmańskiej. Projekt jest realizowany między innymi w Iranie od czasów rewolucji 1979 roku, kiedy władzę w kraju przejął ajatollah Chomeini, który proklamował Islamską Republikę Iranu. Natomiast w większości krajów Europy Zachodniej i Ameryki buduje się wspólnoty o charakterze demokratycznym. Każdy z tych projektów jest inny. Każdy jest oparty na innych wartościach. No właśnie, ale wartości, jak pisał Józef Tischner, „nie leją się na nas z góry, jak woda z flaszki. One także wymagają od nas wyboru” (Tischner 2010: 173). Okazuje się zatem, że ich wybór nie zawsze jest sprawą oczywistą i prostą. Od wyboru wartości zależy jakość wspólnoty, rodziny, małżeństwa, państwa i różnych
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
23
instytucji. Czy istnieje zatem jakiś uniwersalny model oparty na akceptowalnym przez wszystkich zestawie wartości? Jaki jest ów idealny model społeczeństwa, w którym ludzie są szczęśliwi? Model społeczeństwa, który pragną współtworzyć? Czym powinien się charakteryzować? I kto powinien decydować o tym, jaki powinien być? Historia ludzkości trwa parę tysięcy lat, a jednak wciąż nie powstał projekt społeczny, który spełniałby marzenia o idealnym świecie i wspólnocie. Dlaczego tak trudno jest nam, ludziom, stworzyć model wspólnoty, który moglibyśmy razem dzielić? Być z niego dumni? Gdzie moglibyśmy się swobodnie rozwijać i dobrze żyć? Gdzie napięcia i konflikty byłyby ograniczone do minimum? Wartości nadają sens każdemu obszarowi i aspektowi życia ludzkiego. Niezliczone działania, decyzje i wybory, jakie ludzie codziennie podejmują, zależą od wartości, które za nimi stoją. To wartości nadają sens i znaczenie ludzkim działaniom, zachowaniom i wyborom. Wartości są fundamentami życia społecznego. Wartości są filarami zarówno jednostkowego, jak i wspólnotowego życia człowieka. Jeśli zastanawiam się nad różnymi instytucjami, takimi jak rodzina czy społeczeństwo, to pytam w istocie o wyobrażenie czy też wizję rodziny lub społeczeństwa jako wspólnoty. W jakiej wspólnocie chciałabym żyć i jakiej wspólnoty chciałabym być częścią? Na jakich fundamentach powinno opierać się społeczeństwo, aby było dobrą i przyjazną wspólnotą dla ludzi? Może odpowiedź na tak zadane pytania zbliży nas do jakiegoś uniwersalnego modelu. Postaram się wskazać zestaw wartości – fundamentów przyjaznej i dobrej dla ludzi wspólnoty. Przyjaznej człowiekowi. Stwarzającej przestrzeń i swobodę rozwoju przy zachowaniu poczucia bezpieczeństwa dla pojedynczych ludzi oraz zbiorowości. Niniejszym podejmujemy próbę wskazania wartości zupełnie fundamentalnych dla stworzenia dobrej i przyjaznej wspólnoty. Zestaw przedstawionych wartości jest propozycją. Wydaje się kompletny, choć – naturalnie – zawsze można się zastanawiać, czy jakiejś ważnej wartości w nim nie zabrakło. Wydaje się jednak, że istnieje kanon fundamentalnych dla wspólnego ludzkiego życia praw – wartości, które pozwalają stworzyć w miarę stabilny ład społeczny. Oto proponowany zbiór wartości, które uznajemy za fundamentalne dla bytu wspólnoty. Wspólnoty, która jednak nie ogranicza ludzi i nie wymaga bezwzględnego poddaństwa, ale stanowi wspólnotę ludzi dobrej woli. W zbiorze fundamentalnych cnót społecznych znajdują się: g o d n o ś ć, l o j a l n o ś ć, m i ł o ś ć, o d p o w i e d z i a l n o ś ć, p r a c ow i t o ś ć, p r a w o ś ć, p r z y j a ź ń, p r z y z w o i t o ś ć, s o l i d a r n o ś ć, s p r a w i e d l i w o ś ć, s z a c u n e k, u c z c i w o ś ć, w o l n o ś ć, w r a ż l i w o ś ć, w s p ó ł p r a c a, z a u f a n i e i ż y c z l i w o ś ć. Niektórych wartości ważnych we współczesnych analizach dotyczących przemian społecznych, jak chociażby tolerancja, z premedytacją nie uwzględniamy w niniejszym
24
Małgorzata Bogunia-Borowska
zestawieniu. Wynika to z założenia, że istnieją fundamentalne wartości, takie jak szacunek, życzliwość czy wrażliwość, które kształtują w dobrej wspólnocie postawę tolerancji. Innymi słowy, tolerancja jest naturalną konsekwencją istnienia fundamentów. Podobnie jest także z bezpieczeństwem we wspólnocie. Powinna ona wspierać swoich członków i zapewniać im bezpieczeństwo, jeśli jednak jest zorganizowana wedle zasad zaufania, solidarności czy wolności, czyni to automatycznie. Członkowie wspólnoty czują się bezpieczni. Z jednej strony przystąpienie do wspólnoty wiąże się zazwyczaj z pewnym zakresem zobowiązań wobec innych jej członków, a także działań podejmowanych w jej obrębie. Z drugiej jednak – członkowie wspólnoty dobrze w niej funkcjonują, odczuwają respekt i zobowiązanie, gdy czują się w niej bezpiecznie. Bezpieczeństwo, które zapewnia wspólnota, wynika z wzajemnej życzliwości i solidarności, czyli dobrej atmosfery. Na przykład zmiany i reformy dotyczące wspólnoty powinny być planowane z uwzględnieniem i poszanowaniem jej członków. Należy ich dokonywać po konsultacjach społecznych i z odpowiednim wyprzedzeniem. Jeszcze inna wartość istotna dla współczesności, a mianowicie otwartość, nie została potraktowana odrębnie, gdyż jest raczej traktowana jako postawa wobec drugiego człowieka, a opiera się na fundamencie życzliwości i szacunku. Innymi słowy, zaprezentowany zestaw wartości stanowi pierwotną bazę dla społecznych i kulturowych wzorców postępowania i zachowywania się ludzi. Takie elementarne zasady postępowania we wspólnocie zapewniają poczucie stabilności, ciągłości struktury oraz bezpieczeństwa. Przyjrzyjmy się na razie w sposób ogólny owym fundamentom istnienia dobrych wspólnot i społeczeństw.
Fundamenty dobrego społeczeństwa. Wartości Godność Godność ludzka, czyli dignitas hominis, jest niezbywalną wartością jednostki. Można rzec, że to królowa wszystkich wartości. Godność to wartość wymagająca respektowania osobniczego bytu każdego człowieka. Jako wartość przyrodzona człowiekowi jest traktowana jako dobro osobiste. Jest chroniona przez Konstytucję RP jako wartość najwyższa i przynależna każdemu człowiekowi. Godność ludzka polega na tym, że każdy bez względu na urodzenie, pochodzenie, posiadany status socjoekonomiczny oraz osiągnięcia jest traktowany w kategoriach podmiotowych, a nie przedmiotowych. Nie wynika ona z wieku, płci, stanu cywilnego, narodowości, rasy ani jakiejkolwiek innej właściwości ludzkiej. Człowiek posiada godność bez względu na to, czy jest stary czy
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
25
młody, zdrowy czy chory, jasnej czy ciemnej karnacji, wolny czy w związku. Z tego też powodu godnością nie można rozporządzać. Nie można nią obdarzać, dawkować jej czy zabierać. Godność nie jest mierzalna. Jest odczuwalna i chroniona prawem konstytucyjnym, a w wielu kulturach i systemach religijnych jest także prawem boskim. W etyce i filozofii chrześcijańskiej godność wynika z faktu, że pochodzi od stwórcy, na którego wzór został stworzony człowiek. Godność jest dla człowieka siłą. Dzięki osobniczej godności człowiek nie poddaje się naciskom. Nie odstępuje od własnych poglądów nawet pod presją i przymusem. Godność pozwala mu zachować wierność ideałom etycznym i przekonaniom. To dzięki niej nie ulega się łatwej pokusie wygodnictwa, żądzy sukcesów i splendoru. Godność powstrzymuje człowieka przed pójściem na skróty, aby osiągnąć bogactwo i prestiż. Każda jednostka ludzka musi być chroniona w ramach praw i zachowań wspólnoty. Godność nie może być człowiekowi odebrana nawet w sytuacji, gdy okaże się jej niegodny i pozbawiony czci. W dobrej wspólnocie jednostki mogą być osądzane, lecz nie mogą być pozbawiane godności. Mają zatem prawo nie tylko do życia we wspólnocie, ale także nie można stosować wobec nich przemocy fizycznej ani też działań nieetycznych, które mają na celu poniżenie człowieka. Nie można ludzi znieważać, obrażać i napiętnować. Kary należy wymierzać zgodnie z przyjętym prawem i poszanowaniem godności ludzkiej. Godność jest wartością powszechną i uniwersalną. W dobrej wspólnocie człowiek i jego życie jest zawsze najwyższą wartością. We wspólnocie godność każdego człowieka jest absolutnie respektowana. Jej naruszenie stanowi czyn moralnie odstręczający i naganny. Pogwałcenie godności jednego członka wspólnoty to pogwałcenie dóbr całej wspólnoty. Jednak jeśli wspólnota w żaden sposób nie reaguje, gdy dobro jej członków nie jest respektowane, oznacza to, że jest słaba i ma niskie walory moralne. Nie jest wówczas dobrą wspólnotą. Lojalność Lojalność we wspólnocie dotyczy tego, co się dzieje w relacjach między jej członkami, ale także tego, co zachodzi pomiędzy ludźmi a szerszą zbiorowością – społeczeństwem. Lojalność wyraża się w wierności poglądów, stałości uczuć, rzetelności wykonywanej pracy. Może dotyczyć relacji małżeńskich i przyjacielskich. Wierność małżonków jest zazwyczaj pozytywnie postrzegana i kulturowo konotowana. Lojalność odczuwa się najsilniej wtedy, gdy wspólnota znajduje się w kryzysie. Kiedy ludzie muszą podjąć decyzje, które ujawnią ich stosunek do innych, do instytucji czy też wspólnoty. Lojalność zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Stwarza stan pewnej stabilności warunków. Jeśli ludzie umawiają się na wierność wobec siebie, to z owej zadeklarowanej lojalności czerpią spokój. Przewidują
26
Małgorzata Bogunia-Borowska
bowiem, jak w okolicznościach wyjątkowych zachowają się ich bliscy. Nie dotyczy to zresztą wyłącznie relacji intymnych, lecz również zawodowych i publicznych. Lojalność to wartość, która daje pewność i przewidywalność tego, jak zachowają się w określonym kontekście pracownicy, sąsiedzi, instytucje, a nawet całe państwa i narody. Dzięki niej można budować koalicje i grupy wsparcia. Lojalność oznacza także trwałość. Jest to trwałość poglądów i zasad. Lojalność w dużym stopniu jest gwarantem długiego trwania tego, co może się szybko skończyć. Bycie nielojalnym to spora wada. Nie cenimy ludzi i instytucji, które nie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Nie cenimy narodów szybko zmieniających partnerów politycznych. Trudno wszak planować długoterminowe projekty z niestabilnymi partnerami, którzy są koniunkturalni i niewiarygodni. Jednakże zbyt wielka lojalność, która nie uwzględnia warunków i okoliczności zewnętrznych, również budzi wątpliwości. Lojalność za wszelką cenę, utylitarna i interesowna, poszukująca jedynie zysku nie jest godna szacunku. Lojalność może zmieniać swoje natężenie. Łatwiej jest być lojalnym wobec młodego i atrakcyjnego partnera życiowego, bogatego sąsiada terytorialnego czy sprawnie działającej instytucji niż wobec partnera wymagającego opieki, chorującego i pozbawionego uroku młodości. Także wówczas gdy sąsiad terytorialny nie rozwija się w tym samym tempie co my i staje się obciążeniem albo gdy prężna instytucja ma za sobą czas świetności i wymaga pomocy, lojalność jest wystawiona na próbę. Objawia się ona nie tylko w obecności fizycznej osoby czy też instytucji, wobec której jednostka pragnie pozostać lojalna, ale zwłaszcza poza nią. Na przykład jesteśmy zobowiązani do tego, aby nie wyrażać się krytycznie i negatywnie o osobie bądź instytucji, wobec której pragniemy pozostać lojalni, gdy znajdziemy się poza jej zasięgiem. Lojalny polityk i obywatel kulturowej wspólnoty, wyjeżdżając z niej, nie powinien jej szkalować przed innymi. Lojalność zobowiązuje do milczenia i często milczeniem się objawia. Miłość Miłość we wspólnocie jest ważna z wielu powodów. Przede wszystkim miłość jest dążeniem do czynienia dobra zarówno w związku intymnym z drugim człowiekiem, jak i w relacji społecznej. Miłość zakłada wchodzenie w relację z innymi w celu czynienia dobra. Nie zakłada się zatem, że we wspólnocie jej członkowie mają jakieś złe intencje wobec siebie. Wręcz przeciwnie, umowa społeczna oparta na cnocie miłości zakłada pozytywne działania wzajemne. Miłość wyklucza zazdrość, zawiść, nienawiść czy też złość. Miłość jako fundament wspólnoty jest gwarantem interakcji charakteryzujących się wysoką jakością i wzajemnym szacunkiem. Wiąże się z kulturą osobistą i wysokimi standardami zachowań w relacjach międzyludzkich. Nie ma we wspólnocie na niej opartej
Życie w dobrym społeczeństwie. Wartości jako fundament dobrego społeczeństwa
27
przyzwolenia na niskie kulturowe standardy, brak wzajemnego szacunku, zaniechanie elementarnych zasad dobrego zachowania, niestosowanie norm grzecznościowych. Miłość wyrażająca się w empatycznej relacji wzajemności odrzuca negację, wulgarność czy brak kultury. Oznacza zrozumienie, współczucie i miłosierdzie. Miłość powoduje, że członkowie nie koncentrują się wyłącznie na swoich potrzebach, lecz otwierają się na innych. Dobro innych jest dla nich równie istotne jak dobro własne. Inni członkowie wspólnoty stanowią ważne elementy ich życia. We wspólnocie opartej na miłości nie sposób odciąć się od tych, którzy akurat znajdują się w potrzebie. Od bezradnych i słabych. Miłość jest niezbędna do tworzenia relacji konstruktywnych, a nie destruktywnych. Odpowiedzialność Członkowie wspólnoty odczuwają odpowiedzialność. Za swoją pracę, rodzinę, relacje międzyludzkie, zachowania na drodze, funkcjonowanie instytucji i państwa. Ale także za zachowania i decyzje, słowa i gesty, które się podejmuje, będąc członkiem wspólnoty. Dążenie do dobrych relacji społecznych i angażowanie się w sprawy wspólnoty, które często nie ma żadnego ekwiwalentu finansowego, wiąże się właśnie z zainteresowaniem i poczuciem odpowiedzialności za wspólnotę. Dochodzi do tego także odpowiedzialność za transmisję znaczeń, postaw i wartości z pokolenia na pokolenie. W życiu człowieka będącego częścią wspólnoty odpowiedzialność nie jest wyłącznie indywidualna, czyli człowiek nie odpowiada jedynie za siebie, ale jego czyny są oceniane także w kontekście wspólnoty. Każdy członek wspólnoty reprezentuje ją w równym stopniu i dlatego ponosi odpowiedzialność za to, jak to czyni. We wspólnocie siła odpowiedzialności bierze się także z faktu reprezentowania całej wspólnoty i różnych jej poziomów. Odpowiedzialność jest wartością, która wzrasta wraz z wiedzą, kapitałem społecznym i intelektualnym oraz możliwościami jednostki i zbiorowości. Więcej wymaga się od osób światłych i dobrze wykształconych. Nie wybacza się nieodpowiedzialności tym, którzy swym zachowaniem w jakiś sposób narażają pozostałych członków wspólnoty. Instytucje państwa albo instytucje bankowe unikające odpowiedzialności za swoje decyzje działają wbrew dobru wspólnoty. Odpowiedzialność członków wspólnoty i całej wspólnoty świadczy o jej dojrzałości. Pracowitość Pracowitość jest społeczną cnotą ważną dla wspólnoty. Członkowie wspólnoty pracują dla siebie, ale także na rzecz wspólnoty. Ich pracowitość pozwala im nie tylko utrzymać siebie i rodzinę, lecz także zwiększać dobrobyt całej wspólnoty. Pracowitość nie sprowadza