Skip to main content

Historia bez cenzury

Page 1

Wojciech drewniak

Krak贸w 2016


Spis treści Po co? Na co? Dlaczego? ������������������������������������������� 9 Rozdział 1 Władca z jajami – Bolesław Chrobry ����������������������� 17 Rozdział 2 Na krzywy ryj – Bolesław III Krzywousty ��������������� 41 Rozdział 3 Bigamista Wielki – Kazimierz III Wielki ����������������� 65 Rozdział 4 Władek – Niedźwiadek – Władysław II Jagiełło ���� 91 Rozdział 5 Jagielloński twardziel – Kazimierz IV Jagiellończyk ���������������������������������� 115


Rozdział 6 Ruski koszmar – Stefan Batory ������������������������������ 139 Rozdział 7 Rycerz, który został królem – Jan III Sobieski ������ 171 Rozdział 8 Jebaking – August II Mocny���������������������������������� 201 Rozdział 9 Ciota na tronie – Stanisław August Poniatowski ���� 223 Rozdział 10 JP na 102% – Józef Piłsudski �������������������������������� 249 Indeks tematyczny Rozważny i romantyczny ��������������������������������������� 281 Indeks nazwisk Spis ważnych (i tych mniej istotnych) postaci występujących w książce (poza bohaterami rozdziałów) ���������������������������������������������������������������� 287


Rozdział 1

Władca z jajami – Bolesław chrobry


M

ieszko I. Chłop niby znany, ale tak naprawdę to nie mamy zbyt wielu informacji na jego temat. Podobno miał siedem żon, ale najważniejsza okazała się ta ósma – Dobrawa. Była chrześcijanką. Mieszko przyjął więc chrzest i to była superdecyzja, bo zaczęliśmy być traktowani jak cywilizowane państwo – bla, bla, blaaa… Darujmy sobie. Po tego typu pierdzielenie zapraszam do szkolnych podręczników. My lepiej skupmy się na dziecku tej pary – Bolesławie, pierwszym królu Polski. Imię dostał po czeskim dziadku. Miało oznaczać „więcej sławy”. Lepiej trafić nie mogli, bo okazał się wykrętem, jak w mordę strzelił! Niewiele wiadomo o dzieciństwie Bolka. Z tego, co wiemy, miał jedną rodzoną siostrę – Świętosławę, która została później królową

19


Historia Bez Cenzury Wikingów i pierwszą Polką w Anglii. Poza tym nasz bohater miał jeszcze rodzeństwo przyrodnie, ale kogo to obchodzi. Dużo ciekawsze jest to, że kawał dzieciństwa spędził na niemieckim dworze jako… zakładnik. I to nie dlatego, że został porwany w jakiejś brawurowej akcji. Nie, nie. Ojciec oddał go sam. Zanim ktoś naśle na Mieszka I opiekę społeczną, to po pierwsze – Mieszko już jakiś czas nie żyje, a po drugie – to nie tak, że był złym ojcem. Wysłał tam młodego Bolka jako gwarancję wierności cesarzowi. Innymi słowy: to, że go na jakiś czas posłał do Niemca, oznaczało ni mniej, ni więcej, że to właśnie nasz bohater był najcenniejszym, co miał Mieszko. Poza tym to nie tak, że Bolesława po przyjeździe do Niemiec zakuto w kajdany i wrzucono do lochu. Traktowano go tam jak norweskiego więźnia – niby nie mógł sobie wrócić do domu, ale warunki do życia miał lepsze niż wielu ludzi na wolności. Bolek nie miał zbyt wiele do gadania jako dzieciak. Nie dość, że go ojciec posłał do Niemca, to jeszcze wcześniej obciął mu włosy, żeby podlizać się papieżowi. Tak, tak, dopadł młodego z nożycami i to, co udało mu się uciąć, wysłał głowie Kościoła, co miało symbolizować oddanie syna Stolicy Apostolskiej. Pewnie Bolek

20


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

nie był zachwycony i może nawet przeszło mu przez myśl: „Jeszcze może mi żonę znajdzie…”. Nie docenił ojca – znalazł mu trzy. Dawno temu, zwłaszcza w kręgach dworskich, do małżeństw podchodzono ze znacznie większym luzem. W większości chodziło o pieniądze i wpływy, a nie o miłość. Pewnie, o wiele lepiej wygląda historia o idealnej parze małżonków, żyjącej ze sobą przez długie dekady. Te podstawy PR znali już wtedy nasi kronikarze i bez mrugnięcia okiem wymazali informację o dwóch pierwszych żonach Bolka. Ale nie te numery z Thietmarem – niemieckim kronikarzem, dzięki któremu znamy trochę dokładniej perypetie naszego pierwszego króla. Ups, spoiler. No nic, do tego dojdziemy za jakiś czas, a teraz wróćmy do małżeństw. Jego pierwszą żoną była nieznana z imienia córka margrabiego Miśni Rygdaga, która nie zapisała się w historii niczym ciekawym. Poza tym, albo kiepsko układało im się w łóżku, albo (co bardziej prawdopodobne) szybko zmarł jej wpływowy ojciec, a tylko dla dobrych relacji z nim zorganizowano to małżeństwo. Kazano więc jej wracać tam, skąd przyszła i już 2 lata później Bolek, czy mu się to podobało czy nie, znowu stał na ślubnym kobiercu.

21


Historia Bez Cenzury Jego drugie małżeństwo też było nieudane, jednak dużo bardziej brzemienne w skutki i słowo „brzemienne” nie padło tu przypadkiem. Otóż ze swoją drugą żoną, Węgierką (bo tylko tyle o niej wiemy), dorobił się syna – Bezpryma, który wiele lat później narobił w Polsce niesłychanego wręcz burdelu i był jednym z najbardziej brutalnych rządzących w naszej historii. A poza tym, sądząc po imieniu, nie potrafił również budować akordów. Rok 992 był dla naszego bohatera bardzo ważny z dwóch powodów. Po pierwsze znowu się ożenił, ale tym razem trafił dużo lepiej. Poślubił Emnildę, z którą przeżył aż 25 lat. Nie jest co prawda pewne, czy był jej wierny, ale o tym zdążymy sobie jeszcze opowiedzieć. W każdym razie układało im się całkiem nieźle, o czym świadczyć może fakt, że dorobili się piątki dzieci. Jednak dużo bardziej powinno nas zainteresować inne zdarzenie, które miało miejsce w tym samym roku. Zmarł Mieszko I. W sumie trochę smutno, ale Bolek, który do tej pory pokornie słuchał ojca, mógł wreszcie robić to, na co miał ochotę, a co lepsze, państwu wyszło to na dobre. Byli co prawda tacy, którzy różnicy nie widzieli, ale to tylko dlatego, że Bolesław sam o to zadbał.

22


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

Miał sprawować rządy wspólnie z Odą, swoją macochą. Ale ani przez chwilę nie zamierzał respektować ostatniej woli ojca. Momentalnie wyrzucił z kraju macochę i swoich przyrodnich braci, których traktował wyłącznie jako konkurencję. Być może ktoś się w tej chwili oburza, ale jak na tamte czasy było to wyjątkowo humanitarne pozbycie się opozycji. Serio, gdyby ich pozabijał, to nikt specjalnie by się nie zdziwił. To, że przejął pełnię władzy w tak pokojowy sposób, nie sprawiło, że nie miał przeciwników, nic z tych rzeczy. Taki obrót spraw nie podobał się kumplom jego macochy – Odylenowi i Przybywojowi. Kiedy Bolesław się o tym dowiedział, bez wyrzutów sumienia kazał ich złapać i oślepić (teraz żart z poprzedniego akapitu o tym, że nie widzieli różnicy, dopiero robi się zabawny, nie?). Swoją drogą Bolek miał chyba delikatne zamiłowanie do pozbawiania ludzi wzroku, bo to nie koniec tego typu akcji w jego życiorysie. W każdym razie od początku swoich rządów wyraźnie zaznaczał, że nie warto z nim zadzierać. Pewnie, można się tu spierać, czy trzeba było z aż takim rozmachem pozbywać się politycznych rywali, ale serio, lepiej nie mógł postąpić. Do potęgi było nam wtedy daleko i kraj potrzebował jednego, silnego władcy, którego

23


Historia Bez Cenzury by szanowano albo przynajmniej by się bano. Tym bardziej, że warunki sprzyjały jak nigdy. W 996 roku cesarzem został Otton III, który miał spory sentyment do Polaków. Być może dlatego, że Mieszko I pomagał Niemcom w walkach ze Słowianami połabskimi, ale równie duży wpływ miał na to jak dla mnie fakt, że kiedy Otton miał 8 lat, to dostał od Mieszka masę prezentów, w tym… wielbłąda! Nic dziwnego, że tak rozpieszczony przez Polaków chciał utrzymywać z nami dobre relacje. Poza tym miał swój plan, ale o tym za moment. Bolek i Otton III po raz pierwszy spotkali się w 995 roku przy okazji mordowania pogan, a 5 lat później wzięli udział w największym balecie średniowiecza, ale żeby zrozumieć, jak do niego doszło, musicie poznać historię pewnego faceta o pięknym imieniu. Kiedy chrześcijaństwo było w naszych okolicach jeszcze sporą nowością, na polskie ziemie przybył pewien człowiek – Adalbert, a po naszemu Wojtek. Wcześniej był biskupem w Pradze, ale miał taką wadę, że był strasznie uparty i nie chciał się godzić na kompromisy. Nie pasowało to jego parafianom, którzy kazali swojemu pasterzowi szukać roboty gdzie indziej. Pojechał więc do Rzymu, gdzie próbował się odnaleźć jako zakonnik, ale szybko zorientował się,

24


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

że życie w ciasnej celi i modlitwa od rana do nocy, to niekoniecznie jest sposób, w jaki chce spędzić resztę życia. Postanowił więc, że zostanie misjonarzem i trzeba przyznać, że miał na tym polu pewne sukcesy, bo prawdopodobnie to on ochrzcił Stefana zwanego później świętym – pierwszego króla Węgier. Z takim CV jechał chrystianizować Prusów i po drodze zatrzymał się, a jakże… w Gnieźnie, gdzie spotkał Bolesława Chrobrego. Chłopaki mocno się polubili i pewnie żaden się nie spodziewał, kiedy przybijali sobie piątkę na pożegnanie, że jednemu z nich bardzo szybko przyjdzie rozstać się z życiem w sposób co najmniej bolesny. Niby Wojtas taki mądry, bo swoją drogą według legendy był autorem Bogurodzicy, ale jednak chyba nie do końca wszystko przemyślał, bo kiedy przybył do pogańskich Prusów, zorientował się, że w sumie nie zna ich języka. Niby była opcja, że spłynie na niego snop światła i cudem zacznie mówić w języku pogan, ale jakoś nie chciało to nastąpić. Biedak starał się mówić w swoim języku, za to głośno i wyraźnie, ale poganie po krótkiej naradzie postanowili odpowiedzieć mu językiem ciała. A konkretnie: wpierdolem. Biedny Wojtek dostał wiosłem po plecach tak, że podobno mu różaniec z ręki

25


Historia Bez Cenzury wypadł i musiał uciekać, ale przynajmniej zdał sobie sprawę, że można by zainwestować w jakąś pomoc lingwistyczną. Zaopatrzywszy się w tłumacza, dotarł do innej pogańskiej osady, ale niestety tu czekał go jeszcze większy pech. Po pierwsze, poganie wiedzieli, że przybysz przyszedł ze strony Polski, z którą od dawna się nie lubili, ale co gorsza rozumieli to, co chce im przekazać… I nie byli zachwyceni. Dobrze im było z wierzeniami, które były w ich środowisku od pokoleń i nie mieli ochoty, żeby ktoś narzucał im nowe zasady. Wojtek zorientował się, że sytuacja robi się niebezpieczna i postanowił wrócić do Polski, niestety nie było mu to dane. Prusowie poszli za nim i w pobliskim lesie otoczyli misjonarza i jego towarzyszy. Sam Wojtek został zabity toporem albo włócznią, natomiast pewne jest, że jego głowę zatknięto na pal, żeby jasno dać do zrozumienia kolejnym misjonarzom, że Prusowie nie mają ochoty na ewangelizację. Kiedy Bolek dowiedział się o całej tej akcji, to wściekł się jak cholera, ale wyjątkowo nie kazał nikogo oślepić ani nie zorganizował wyprawy odwetowej, żeby zrównać Prusów z ziemią. Zamiast tego kazał sprowadzić zwłoki Wojciecha za tyle złota albo srebra (różnie na mieście

26


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

gadają), ile ważył ten męczennik. Czemu? Bo był dobrym kumplem? Nie do końca. Otóż wyczuł w męczeńskiej śmierci Wojtasa ogromny marketingowy potencjał, za co wszyscy do dziś powinniśmy być mu wdzięczni. Wojtek został santo turbosubito, czyli świętym w trybie superekspresowym, bo trwało to tylko 2 lata. Poza tym to była pierwsza kanonizacja przeprowadzona osobiście przez papieża, a nie lokalnych biskupów. Co z tego? To, że dzięki szybkiej akcji Bolesława mieliśmy w Gnieźnie relikwie tego największego w tym czasie celebryty, do którego wypadało się pomodlić. Wiedział o tym również cesarz Otton III, który w roku 1000 postanowił przyjechać do Gniezna z pielgrzymką. Chrobry tylko na to czekał. Bolek wiedział, że najlepsze interesy robi się przy kielichu i że bogaci inaczej gadają z równymi sobie, a inaczej z biedniejszymi, więc wydał swoim ludziom rozkaz przygotowania najlepszej imprezy w dziejach. Otton prawie padł z wrażenia, kiedy przyjechał do Gniezna. Miasto było tak odpicowane, że Las Vegas to przy nim wiocha. Cesarz pokornie pomodlił się przy grobie męczennika, a później… Ruszyli w balet – żarcia w opór, alkoholu jeszcze więcej, a z każdą godziną język

27


Historia Bez Cenzury Ottona III coraz bardziej się rozwiązywał. Otóż cesarz miał w planach stworzyć coś na wzór Unii Europejskiej, do której chciał zaprosić Bolesława. Początkowo traktował go jako leszczyka, który będzie mu w takim układzie podległy, ale kiedy zobaczył, jakie panuje u nas bogactwo i jak fajny koleś nami rządzi, to w przypływie pijackiej przyjaźni, zdobył się na gest, który przeszedł do historii. Nagrzmocony Otton wstał i powiedział, że takiego gościa jak Bolesław, to grzech nazywać księciem! On go traktuje jak brata! Co tam brata… Jak króla! I nałożył mu swój diadem. Wiele osób do dziś interpretuje to jako koronację, ale ja bym się tak nie zapędzał. W każdym razie po takiej deklaracji głupio było czegoś nie dać Ottonowi. Wyobraźcie sobie równie pijanego Chrobrego, który odpowiada: „Otton! Ty jesteś super! Ja Ci za te słowa i zaufanie dam… No nie wiem. Może chcesz ramię św. Wojciecha? Chcesz? To masz!”. Oczywiście to brzmi dziwnie, ale to ramię było relikwią, więc prezent był cholernie cenny. Ale to nadal nie wszystko – po całej tej kilkudniowej imprezie nasz Bolesław kazał zebrać całą złotą i srebrną zastawę (a była wymieniana codziennie), wszystkie obrusy, dywany i to wszystko też dał na pożegnanie

28


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

Ottonowi. Dużo? E tam, to nadal nie wszystko, bo każdy członek służby cesarza też dostał po prezencie, a na samym końcu Bolek ofiarował Ottonowi III jeszcze 300 żołnierzy, co na tamte czasy było naprawdę sporą siłą. Krótko mówiąc impreza była fantastyczna i Otton niewątpliwie wyjeżdżał na ciężkim kacu, ale za to mógł być pewny, że zyskał świetnego koalicjanta do swojej unii… Szkoda, że został otruty 2 lata później przez ówczesnych eurosceptyków i z całego planu nic nie wyszło. Na szczęście jednak inne decyzje podjęte na zjeździe gnieźnieńskim doszły do skutku – w Gnieźnie mogła powstać metropolia, czyli arcybiskupstwo. Zgodził się na to sam papież. To ogromnie ważne, bo nie byliśmy już zależni od arcybiskupstwa w Magdeburgu, tylko bezpośrednio od papieża. A umówmy się, zależności od Niemców chyba nikt nie lubi. Zanim przejdziemy do dalszych wydarzeń, chciałbym jeszcze wspomnieć o innym skutku gnieźnieńskiej imprezy, o którym w zasadzie się nie mówi, a jest to na swój ponury sposób nawet zabawne. Otóż na prośbę naszego władcy, Otton III przysłał do nas dwóch swoich misjonarzy – Jana i Benedykta. Do nich dołączyło dwóch polskich zakonników i w takim składzie

29


Historia Bez Cenzury osiedlili się pod Poznaniem i przygotowywali się do misji chrystianizacyjnych. Niestety nic z tego nie wyszło. Czemu? Bo ktoś w okolicy puścił plotę, że w ich pustelni jest masa srebra, którą dostali od, jak zwykle, hojnego Bolesława. Szybko znalazła się ekipa, która najechała na dom biednych pustelników i ich wymordowała. Być może ze złości, bo żadnych bogactw tam nie znalazła… I tu po raz kolejny odezwał się w Bolesławie zmysł biznesmena, bo zrobił dokładnie to samo co ze świętym Wojciechem – wykorzystał to, że kult pomordowanych szybko wzrastał, i w ten sposób Polska pozyskała do kolekcji kolejnych męczenników za wiarę. Po śmierci Ottona III wszystko się spieprzyło. Na tronie zasiadł Henryk, który wcale nie miał ochoty kontynuować pomysłu średniowiecznej Unii Europejskiej swojego poprzednika. Podobnie jak kronikarz Thietmar był zwolennikiem (zresztą nie ostatnim) dominacji Niemiec nad innymi krajami. A Polski, która coraz bardziej rosła w siłę, nie znosił już najbardziej. Dobrze wiedział, że za dobrą kondycję państwa odpowiedzialny jest Bolesław, więc postanowił pozbyć się go w wyjątkowo perfidny sposób. W 1002 roku, Bolo pojechał złożyć hołd Henrykowi, czyli potwierdzić, że uznaje go za

30


WłaDca z jajami – BoleSłaW chroBry

najważniejszego europejskiego władcę. Henryk udawał przyjaznego gościa aż do końca wizyty naszego władcy, ale kiedy Chrobry wyjeżdżał z miasta, to „zupełnie przypadkiem” jego orszak zaatakowała ekipa bandziorów. Trudno w to uwierzyć, ale nasz bohater uszedł z życiem tylko dzięki pomocy… niemieckich książąt! Tak jest, tych, którzy pamiętali zjazd gnieźnieński i wiedzieli, jaki z naszego władcy równy gość. Jeden z nich, ze swoimi żołnierzami, osłaniał Polaków, a drugi (ze swoją ekipą) wyłamał zewnętrzną bramę miasta i umożliwił naszym ucieczkę. Ich imiona nie są jakoś superistotne w kontekście dalszej historii Polski, ale sami przyznajcie, że odwalili kawał dobrej roboty i zasługują na to, żeby wreszcie znaleźć się w jakiejś porządnej książce: Henryk ze Schweinfurtu i Bernard Billung. Dzięki, chłopaki! Oczywiście Henryk, a z nim niemieccy kronikarze twierdzili, że władca nie miał z tym atakiem nic wspólnego, ale intryga była szyta zbyt grubymi nićmi, nawet jak na tamte czasy. Bolesław nie tracił czasu i jak tylko wrócił do domu, to wysłał ekipę odwetową, żeby poprzez spalenie jednego z niemieckich grodów i zrobienie z jego mieszkańców niewolników dać do zrozumienia, że polski książę jest gotowy na wojnę.

31


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Historia bez cenzury by SIW Znak - Issuu