Spis treści
Wstęp 9
1 Pauza czy najwyższy szczebel? 17
2 Ciało, emocje i seks 55
3 Przerywany sen, presja i depresja 91
4 Mniej hormonów – mniej pewności siebie 115
5 Seksualny ambaras – dwoje ma problem naraz 137
6 Styl życia – jak sobie pomóc i sobie nie szkodzić? 171
7 Zadbaj o miednicę i profilaktykę 201
8 Terapia hormonalna to sztuka 223
9 Wyrozumiałość, uważność i umiar 255
Podziękowania 269 Piśmiennictwo 275
Pauza czy najwyższy szczebel?
Podkreślam: możemy leczyć objawy menopauzy, ale nie menopauzę. Większość moich pacjentek też nie chce słyszeć, że menopauza to choroba. Nie chcą w ogóle usłyszeć rozpoznania „menopauza”. One po prostu chcą się dobrze czuć.
Zuzanna Kuffel: Co to właściwie jest menopauza? Kiedy się zaczyna?
Katarzyna Skórzewska: Jeszcze niedawno o menopauzie mówiło się głównie w kontekście ostatniej miesiączki: menopauzę potwierdzało dwanaście miesięcy bez krwawień. Od tego właśnie pochodzi jej nazwa, od greckiego mēn , ‘miesiąc’, i paúsis , ‘przerwa’. Ponieważ jednak wiedza medyczna postępuje, z czasem na niektóre zagadnienia zaczynamy patrzeć inaczej i zmieniamy ich definicję. Odwołanie się do ostatniej miesiączki jest nieprzydatne nie tylko dla kobiet miesiączkujących nieregularnie, ale także dla stosujących antykoncepcję hormonalną, mających hormonalną wkładkę wewnątrzmaciczną, stosujących zastępczą terapię hormonalną, kobiet po usunięciu macicy lub błony śluzowej macicy. Menopauzy rozumianej jako
zakończenie miesiączkowania nie będą miały kobiety z zespołem Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera, czyli takie, które urodziły się z jajnikami, ale bez macicy, a także transpłciowe i po tranzycji. Dziś, zgodnie z definicją WHO, czyli Światowej Organizacji
Zdrowia, menopauza to ostateczne ustanie czynności jajników. Chodzi więc o czynność nie tylko rozrodczą, ale i hormonalną.
Piotr Świniarski: U mężczyzn czynność rozrodcza i hormonalna jąder słabnie z biegiem lat, nie wygasa jednak zupełnie. Liczba i ruchliwość plemników z czasem się zmniejszają, ale mężczyzna do końca życia może zostać ojcem. Kobieta po menopauzie nie zajdzie w ciążę, chyba że metodą in vitro. To jest jedna z głównych różnic między andropauzą i menopauzą.
Katarzyna: Rzeczywiście, dziś kobieta po menopauzie nie zajdzie w ciążę bez specjalnych technik, lecz już wiemy, że w jajnikach po menopauzie zostaje około tysiąca pęcherzyków pierwotnych z początkowej puli kilku milionów komórek rozrodczych powstających w jajniku płodu żeńskiego, zdolnych do owulacji i zapłodnienia. Trwają badania nad tym, żeby je rewitalizować i poddać takiej stymulacji, by dojrzewały, co umożliwi zajście w ciążę również po menopauzie.
Pauza czy najwyższy szczebel?
Chcemy przezwyciężyć ograniczenia natury, pokonać starzenie się, pozostać wiecznie młode.
Tu moglibyśmy podyskutować o etyce późnych ciąż, ale wróćmy do menopauzy. Ona nie sprowadza się przecież do płodności, to czas wielu zmian, nie tylko na poziomie hormonalnym.
Katarzyna: Menopauza to moment, w którym wiele kobiet w końcu przestaje się przejmować tym, co inni o nich myślą. Stają się pewniejsze siebie, znają swoją wartość, akceptują siebie. Wcześniej chciały znaleźć
partnera, ubiegały się o awans w pracy, zajmowały się wychowaniem dzieci, dbały o to, żeby zawsze nienagannie wyglądać. Teraz często w wielu sprawach odpuszczają, bo wiedzą, że już o nic nie muszą zabiegać.
Dlatego chętniej mówią o „transformacji menopauzalnej” niż o „przekwitaniu”.
Katarzyna: Dla mnie „przekwitanie” długo było po prostu terminem medycznym bez ładunku emocjonalnego, ale teraz już go nie używam. Kobiety nie lubią tego określenia, które kojarzy się z więdnącym kwiatem, umierającą rośliną czy wręcz uwiądem starczym. Jest lepsze słowo, które oddaje to wejście na wyższy
poziom samoświadomości: klimakterium. Także z greki, w której klimaktér znaczy ‘szczebel’ w drabinie oraz ‘punkt krytyczny’. Bardzo też lubię określenie „transformacja menopauzalna”, podkreślające zmianę, jaka dokonuje się w naszym życiu, przejście na kolejny poziom kobiecego wtajemniczenia.
W parze z tą samoświadomością idzie menopauzalna werwa?
Katarzyna: Wiele kobiet na nią liczy, a po moich słowach o samoakceptacji i pewności siebie faktycznie można odnieść wrażenie, że po menopauzie jest już wyłącznie wspaniale. Niestety, to nie do końca prawda. Wahania hormonalne w okresie transformacji menopauzalnej rzeczywiście mogą dodawać werwy.
To jednak tylko chwilowe. Kiedy stężenie estrogenów gwałtownie się zmniejsza, a tak zwykle się dzieje, to i werwa słabnie. Nie ma co się oszukiwać: procesy starzenia nie zatrzymają się wraz z menopauzą. Na tym etapie życia na kobiety czekają też różne wyzwania. Najpierw dzieci opuszczają gniazdo, potem one mają swoje dzieci i różne oczekiwania wobec zaangażowania babci w opiekę nad nimi. Z kolei nasi rodzice robią się coraz starsi i wymagają więcej pomocy.
Pauza czy najwyższy szczebel?
Musimy się też mierzyć z rynkiem pracy, na którym z wiekiem niestety stajemy się niewidzialne.
A jak to jest po męskiej stronie? Mówiłeś mi kiedyś, że andropauza nie jest terminem medycznym.
Piotr: To swoista kalka językowa utworzona na wzór słowa „menopauza”, z rdzeniem andro-, od greckiego anér, andrós, ‘mężczyzna’. Nie jest to termin medyczny, ale określenia tego używa się tak powszechnie, że sam się nim posługuję, żeby pacjenci lepiej mnie rozumieli. Czasem mówi się też o „męskiej menopauzie” lub „męskim klimakterium”. Wiadomo, o co chodzi, choć te określenia są mylące, bo zmiany, jakie zachodzą u mężczyzn, są na wiele sposobów odmienne od tych, których doświadczają kobiety. Andropauza zresztą też jest myląca, bo u mężczyzn nie ma pauzy, a spadek poziomu testosteronu i innych hormonów płciowych oraz wydolności całego układu hormonalnego jest bardziej rozciągnięty w czasie. Andropauzę może mieć i trzydziestopięciolatek, i osiemdziesięciolatek, to zależy od wielu różnych czynników. Najczęściej andropauzę odczuwają mężczyźni po pięćdziesiątce lub po sześćdziesiątce, gdy przychodzą zaburzenia erekcji albo radykalnie zmniejsza się wydolność fizyczna.
Ale skąd mogą wiedzieć, że winne są hormony? U mężczyzn w średnim wieku zaburzenia erekcji bywają przecież spowodowane na przykład miażdżycą, a spadek wydolności chociażby chorobą serca.
Piotr: Masz rację, i dlatego trzeba być na to wyczulonym. Szczególnie że z jednej strony część lekarzy zapomina o hormonach i nie pomyśli, by sprawdzić poziom testosteronu u mężczyzny, który zgłasza niespecyficzne objawy, takie jak zaburzenia erekcji, zmęczenie, pogorszenie nastroju. Z drugiej strony pojawia się tendencja do zrzucania wszystkich dolegliwości na andropauzę, a to może opóźniać diagnozę poważnych chorób.
Pauza czy najwyższy szczebel?
Najważniejsze hormony osi płciowej
U MĘŻCZYZN
U KOBIET
Estrogeny:
E2 Estradiol
E1 Estron
Androgeny:
Estrogeny:
E1 Estron
E2 Estradiol (17 β -estradiol)
E3 Estriol
Testosteron całkowity Progesteron
Testosteron wolny
Dihydrotestosteron Androgeny:
Androsteron Testosteron
Androstenediol Androstendion
Androstenedion
Inhibina B
SHBG
AMH
Wyrozumiałość, uważność i umiar
Można powiedzieć, że okres menopauzy i andropauzy przez liczne wyzwania, jakie mogą się z nim wiązać, jest trochę testem dla związku. Jeżeli nie zbudowaliśmy przez lata silnej relacji, to może nie przetrwać.
Rozmawialiśmy między innymi o zdrowiu psychicznym, seksie, relacjach, pracy, zmianach w wyglądzie fizycznym. To wiele wątków, ale moim zdaniem można w nich znaleźć wspólne przesłanie. Przede wszystkim, żebyśmy byli wyrozumiali zarówno dla siebie, jak i dla innych.
Piotr: Myślę, że wyrozumiałość jest dobrym słowem. Chodzi o to, aby dać sobie przyzwolenie na to, że nie jesteśmy idealni.
Katarzyna: Albo na to, że mając pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat, nie funkcjonujemy i nie wyglądamy tak jak wtedy, kiedy mieliśmy dwadzieścia. Wolniej się uczymy. Trudniej nam się ćwiczy. Mamy mniej energii. Zrozumienie i akceptacja zmian nie powinny jednak oznaczać rezygnacji z ambicji ani zaprzestania stawiania sobie wyzwań. Warto dążyć
9
do tego, żeby być w dobrej formie i mieć jak najlepszą jakość życia.
Piotr: No właśnie, absolutnie nie zachęcamy do tego, aby ludzie uznawali, że się już zestarzeli, i koniec. Cały czas warto podejmować starania o jak najlepsze zdrowie, nie popadając jednocześnie w obsesję i skrajności.
A kobiety i mężczyźni w okresie klimakterium czasami popadają w skrajności.
Piotr: Niektórzy tak bardzo fiksują się na osiąganiu jak najlepszych wyników sportowych, że w ogóle nie czerpią przyjemności z ruchu. Jeżeli za bardzo skupiamy się na tym, żeby mieć brazylijskie pośladki albo wyrzeźbioną klatę, to wywieramy na siebie bezsensowną presję i możemy przez to stracić motywację do aktywności fizycznej, która jest niezbędna dla zdrowia.
Katarzyna: Popadanie w skrajności przybiera różne formy. Czasami to obsesyjne odchudzanie albo ćwiczenie. Niektóre kobiety ciągle poddają się zabiegom medycyny estetycznej, żeby tylko zachować jak najmłodszy wygląd. Niech każdy robi ze swoim ciałem, co chce, ale nie można skupiać się tylko na urodzie, a zapominać o zdrowiu, co też się zdarza. W gabinecie spotykam
w yrozumiałość, uważność i umiar
sporo kobiet, które chcą stosować hormonalną terapię menopauzalną przede wszystkim dla poprawy wyglądu, a nie z powodu dokuczliwych objawów czy jako profilaktykę osteoporozy.
Nie myślmy tylko o tym, co zrobić, żeby mieć mniej zmarszczek, ale przede wszystkim o tym, jak uniknąć nadwagi i otyłości, cukrzycy typu 2, choroby niedokrwiennej serca i osteoporozy, zespołu urogenitalnego. My, lekarze, kiedy przestrzegamy przed konsekwencjami niezdrowego trybu życia, czasami słyszymy, że niepotrzebnie straszymy. My nie straszymy, tylko uświadamiamy i pokazujemy sposoby na zdrowe starzenie się. To, że ktoś nie chce o tym słuchać, nie znaczy, że tego uniknie.
Czasami jest tak, że jedna strona w związku akceptuje i wdraża zdrowy tryb życia, a druga zalega na kanapie. Co wtedy? Menorozwód?
Katarzyna: Niedawno była u mnie pacjentka z chorobą otyłościową, która twierdziła, że nie ma kiedy iść na siłownię, bo po pracy musi ogarnąć dom i spędzić trochę czasu z mężem. Zapytałam, dlaczego nie może pójść na siłownię z mężem. To sposób na to, żeby dbać o zdrowie, jednocześnie spędzając wspólnie czas. Okazało się, że mąż już od dawna ją do tego
9
namawia. Myślę, że jeżeli druga strona ciągle oponuje i za skarby świata nie chce się podnieść z kanapy, to nie warto od razu jej zostawiać, szantażować czy na nią naciskać, tylko przede wszystkim zainteresować się, dlaczego ciągle mówi „nie”. Dlatego ja do wyrozumiałości dla siebie dodałabym uważność na drugą osobę, na jej samopoczucie fizyczne i psychiczne oraz jej wyzwania. To nie musi dotyczyć tylko partnera czy męża, ale też koleżanki z pracy albo nawet rodziców w podeszłym wieku. Warto czasami zamiast na siłownię namówić tę osobę na wizytę u psychiatry albo psychologa.
Piotr: Zgadzam się, chociaż oczywiście może się zdarzyć, że w okresie menopauzy i andropauzy w parze rozjadą się nam priorytety życiowe. Może się wtedy okazać, że nie wystarczy nam cierpliwości, żeby ciągle walczyć o drugą osobę. Na tym etapie życia różne problemy zdrowotne stają się też bardziej odczuwalne, co również generuje wyzwania. Warto, żebyśmy się nawzajem wspierali.
Katarzyna: To ważne nie tylko w kwestii zdrowia, ale też innych wyzwań, na przykład opieki nad starszymi rodzicami. Zdarza się, że druga strona w związku nie chce się zajmować chorą teściową czy chorym
w yrozumiałość, uważność i umiar
teściem. Mówi: „To nie moi rodzice”, i dopiero wtedy, gdy któreś z jego rodziców znajduje się w podobnej sytuacji, zaczyna rozumieć, jak bardzo wspieranie się w takich okolicznościach jest ważne, jak wielki to ciężar dla jednej osoby. Można powiedzieć, że okres menopauzy i andropauzy przez liczne wyzwania, jakie mogą się z nim wiązać, jest trochę testem dla związku. Jeżeli nie zbudowaliśmy przez lata silnej relacji, to może nie przetrwać.
I nie tylko hormony mogą nas rozłączyć. Kiedy małżeństwo nie przetrwa, to zaczynamy dostrzegać, jak ważna jest sieć wsparcia.
Katarzyna: Przez to niektóre kobiety żałują rozwodów. Warto jednak nie zamykać się samej w domu, tylko szukać czegoś, co wypełni nasz wolny czas. Mogą to być podróże albo przyjaźnie. Czasem trzeba je odnowić, bo kiedy każda z nas zajmuje się swoim życiem rodzinnym, bywa tak, że drogi z koleżankami nam się rozchodzą.
Piotr: Mężczyźni też często tracą przyjaźnie, kiedy wchodzą w związek. Partnerki zastępują im kolegów i dopóki relacja trwa, jest dobrze, bo dostają od nich to, czego potrzebują, mogą im się wygadać. Potem,
rozdział 9
kiedy pojawia się problem w związku, mężczyzna często nie ma z kim o tym porozmawiać. Nawet jeśli by miał, to i tak przeważnie trudno mu się przyznać, że poniósł jakąś „porażkę”.
O wspomnianą wyrozumiałość wobec siebie i uważność na innych byłoby łatwiej, gdyby nasze społeczeństwo miało większą świadomość na temat zdrowia.
Katarzyna: Z niewiedzy bierze się między innymi lęk. Boimy się tego, czego nie znamy. Kobiety z mgłą mózgową boją się, że mają demencję albo chorobę Alzheimera. Przy nocnych potach i kołataniach serca martwią się, że to zawał. Nie mogą spać, ale nie mają pojęcia, co jest tego przyczyną. Świadomość na temat tego, z jak wieloma objawami może wiązać się transformacja menopauzalna, jest niewielka, co znacznie wydłuża czas do właściwego rozpoznania. Kobieta często musi przejść przez wiele gabinetów różnych specjalistów, zanim usłyszy, że jej dolegliwości biorą się z wahań stężenia estrogenów. Zrozumienie, na czym polega transformacja menopauzalna i z czym może się wiązać, pomaga nam przez nią przejść. Edukacja o menopauzie i w ogóle o zdrowiu jest niezwykle ważna. Powinnyśmy też więcej wiedzieć o andropauzie i o tym, że ten utyty, marudzący, siedzący z pilotem
w yrozumiałość, uważność i umiar
przed telewizorem mężczyzna może mieć problemy hormonalne lub emocjonalne, wymagające terapii.
Mężczyznom edukacja też by się przydała.
Piotr: Wszyscy jej potrzebują. Rzetelna edukacja zdrowotna już od podstawówki pomogłaby nam na wszystkich etapach życia, także w czasie andropauzy. Brak świadomości i podstawowej wiedzy o zdrowiu prowadzi do różnych patologii. Z jednej strony mamy pacjentów, którzy nie zgłaszają się na badania i zaniedbują profilaktykę, w ogóle nie interesując się swoim zdrowiem. Z drugiej są osoby, które edukują się na własną rękę, w internecie. Zdarza się, że pacjenci wymyślają takie powiązania przyczynowo-skutkowe, że mnie jako specjaliście trudno jest za nimi nadążyć. Są mężczyźni, którzy robią sobie po kilka USG jąder w roku, i obsesyjnie porównują ich wymiary. Niektórzy rozkładają swoją erekcję na czynniki pierwsze i analizują ją na wszelkie możliwe sposoby. Mam też pacjenta, który wysyła mi po kilkanaście wiadomości i opisuje, że jak się położy na jednym boku, to mniej go boli, a jak na drugim, to bardziej, że jak zjadł pomidora, było w porządku, ale już po ogórku nie. Niektórzy mężczyźni także non stop biegają na badania hormonalne.