Skip to main content

BACKSTAGE. Kulisy męskiego topmodelingu

Page 1

Backstage_CC.indd 2

2021-08-11 09:36:49


ZNAK HORYZONT KRAKÓW 2021

Backstage_CC.indd 3

2021-08-11 09:36:49


Projekt okładki Anna Slotorsz Fotografia na okładce Pablo Arroyo Opieka redakcyjna Krzysztof Chaba Adiustacja Maria Zając Korekta Joanna Kłos Grażyna Rompel Wybór ilustracji Piotr Czaykowski Krzysztof Chaba Opracowanie typograficzne i łamanie Dariusz Ziach Copyright © by Magdalena Kuszewska-Migasińska, Piotr Czaykowski © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2021 ISBN 978-83-240-7884-4 Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2021. Printed in EU

Backstage_CC.indd 4

2021-08-11 09:36:49


Spis treści

WSTĘP  7 1. WARSZAWA I Model z przypadku i bez przekonania. Jak to się robi w polskim modelingu  13 2. ATENY Modelingowe abecadło, stereotypy o modelach i nieznane oblicze zawodu  39 3. GUANDŻO Więcej cieni niż blasków, czyli niewolnicza praca i oswojone karaluchy  57 4. HONGKONG W stylu Micka Jaggera. Żyć tak, jakby jutra miało nie być  83 5. SINGAPUR Nie wszystko złoto, co się świeci: jak wytrwać i nie zwariować  107 6. PEKIN Wentyl bezpieczeństwa, jak zarobić szybkie pieniądze  127 7. MEDIOLAN I We właściwym miejscu we właściwym czasie, czyli jak zostać jednym z ulubieńców Armaniego  151

Backstage_CC.indd 5

2021-08-11 09:36:49


6

SPIS TREŚCI

8. MEDIOLAN II Mój drugi dom  183 9. DUBAJ Pieniądze to nie wszystko. Fakty i mity o modelach z Dubaju  225 10. WARSZAWA II Pożegnanie z włoskim światem mody, powrót do korzeni, nowe otwarcie  249 SŁOWNICZEK Podstawowe pojęcia w modelingu  365

Backstage_CC.indd 6

2021-08-11 09:36:49


Wstęp

Mediolan, rok 2013. Ragazzi, magnicifamente! – woła Giorgio Armani, jeden z najpotężniejszych współczesnych krea­ torów mody, twórca międzynarodowego imperium mody i biznesu, wartego miliony euro. Piotr Czaykowski, wtedy 27-letni topmodel, stoi w kulisach, na backstage’u, otoczony kilkunastoma innymi modelami. Właśnie skończył się pokaz mody Armaniego; kolejny, w którym Piotr wziął udział. Pełen euforii projektant ściska każdego z tych młodych, przystojnych i wysokich mężczyzn, dziękując za profesjonalizm i pracę. Kilka minut później Armani wychodzi i wraca w towarzystwie gwiazd. W kulisach pojawiają się Sophia Loren, Ricky Martin, Paris Hilton… Piotr już nie jest zdumiony (choć za pierwszym razem musiał ukrywać zdziwienie), kiedy te wielkie gwiazdy, podziwiane i pożądane przez cały świat, same proszą o zdjęcia z mode­lami. Ustawiają się do selfie, kręcą filmiki, które potem publi­kują w swoich mediach. Szczególnie Paris Hilton, ale także artyści pokroju Kevina Spaceya czy Lionela Richiego (obaj byli na widowni, kiedy Piotr chodził w pokazach mody w Mediolanie i Rzymie) żywo się interesują pracą modeli. Dopytują,

Backstage_CC.indd 7

2021-08-11 09:36:49


8

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

jak im się wiedzie, dla kogo jeszcze pracują; wymieniają się opiniami na temat branży, projektantów mody, fotografów i stylistów. Wiele nazwisk jest znanych po jednej i drugiej stronie oceanu, nie tylko w Europie. Jeśli ktoś zyskał już łatkę „modela Armaniego”, jak Czaykowski, to wiadomo, że znajduje się wysoko w hierarchii. „Wiesz, dlaczego Paris Hilton przylatywała do Europy na fashion week bez przyjaciół, bez swojej codziennej świty z Los Angeles, wyłącznie z zaufaną asystentką?” – zagaduje Piotr, kiedy pracujemy nad tą książką. Nie mam pojęcia. „Bo Paris i wielu innych celebrytów uwielbiają się bawić z modelami! Chcą się z nimi pokazywać, bywać w ich towarzystwie, to ich nobilituje” – wyjaśnia. Dlaczego tak dużo tutaj będzie opisów różnorodnych imprez, na co najmniej dwóch kontynentach? Bo bywanie to trzeci, ironizuje Piotr, etat każdego popularnego modela (i popularnej modelki!). Pierwszy to realna praca w modelingu, drugi – treningi (zwykle na siłowni, ale wiele osób ma swoje ukochane dyscypliny, jak taniec towarzyski, bieganie czy parkour), zaś trzeci – już wiadomo co. Nikt ani nic tego póki co nie zmieni, taka jest rzeczywistość. Na fashion week, czyli najważniejsze święto mody, które cyk­ licznie odbywa się latem i zimą w każdej szanującej się metropolii, w tym stolicy mody (od Paryża przez Berlin i Mediolan aż po Pekin, Nowy Jork i Bangkok), zjeżdża towarzyska, biz­ nesowa, showbiznesowa i artystyczna śmietanka. Z całego świata. Amerykańskie środowisko kocha europejskie stolice mody, w tym oczywiście Mediolan, mekkę modelingu. Nic dziwnego, że właśnie tutaj chciał zaistnieć Piotr. On sam

Backstage_CC.indd 8

2021-08-11 09:36:49


Wstęp

9

z dystansem i nutką nostalgii wspomina czasy, w których „chłopak ze Wschodu” zaczął chodzić po najważniejszych wybiegach, choć debiutował stosunkowo późno, tuż przed trzydziestką, która we włoskim modelingu jest uznawana za wiek leciwy. Jak to się udało? Jakie po drodze popełnił błędy? Dlaczego tak długo nie chciał uznawać modelingu za swoją zawodową drogę? Czemu jeszcze dzisiaj czasem dewaluuje swoje osiągnięcia w tej branży? Jakich ludzi po drodze spotkał, z jakimi trudnościami kulturowymi, społecznymi i zawodowymi się zmierzył? I wreszcie, na czym polega #MeToo w męskim modelingu, w męskim wydaniu? Kto ma lepiej, kto otrzymuje wyższe gaże: modele czy modelki? I jak to się stało, że „chłopakowi ze Wschodu” nagle dane było poznać gwiazdy pierwszego formatu, które kilka lat wcześniej oglądał tylko w telewizji albo na łamach magazynów? „Mam wrażenie, że w Polsce bycie tylko i aż modelem nie wystarczy, aby zostać kimś w rodzaju celebryty” – mówi Piotr, próbując wyjaśnić fenomen tego zjawiska za granicą. Podaje przykład Anji Rubik, która oczywiście jest od kilkunastu lat gwiazdą światowego formatu, pracowała dla najlepszych, w Europie i w USA. „Anja to jednak także aktywistka, która walczy o rzeczy i sprawy w jej opinii ważne, często narażając się na krytykę czy hejt” – podkreśla Piotr. „Tymczasem choćby we Włoszech wystarczy fakt, że jesteś tylko i aż popularnym modelem. Jeśli występujesz w pokazach Armaniego, Gucciego, Cucinellego czy Diora, to nobilituje cię na dzień dobry w każdym niemal środowisku” – opowiada. Dlaczego? Bo wielka moda przyciąga. Pociąga. Zawłaszcza. Łatwo się jej poddać, łatwo się od niej uzależnić, choćby tylko jako obserwator, bierny uczestnik różnych wydarzeń, śledzący je w mediach. „W ostatnich latach wielu modeli stało się celebrytami,

Backstage_CC.indd 9

2021-08-11 09:36:49


10

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

na równi z aktorami, wokalistami, projektantami, influencerami” – zauważa Piotr. W tej sytuacji nie dziwi zaproszenie do włoskiej edycji popularnego show Taniec z gwiazdami, które Czaykowski dostał kilka lat temu. Jako gwiazda. O tym, czy przyjął tę propozycję, opowiada w jednym z rozdziałów. Wielka moda i topmodeling to także ogromne pieniądze, które niejednemu zbyt mocno namieszały w głowie. Na co wydaje się zarobione gaże? Jak wyglądają kontrakty dla modeli w Azji, a jak w Europie? Dlaczego w jednym z azjatyckich krajów Piotr musiał pracować… nielegalnie, bo ten zawód nie widnieje w rejestrze branż? Efekt: gdy wyjeżdżał, na lotnisku miał kieszenie wypchane banknotami (bo przecież nie mógł trzymać na koncie „nielegalnie” zarobionych pieniędzy…). Ale, jak widać na przykładzie Piotra, topmodeling może czasami zaczynać się także od wynajmowanego minipokoju w mieszkaniu pełnym karaluchów, z których jeden wydaje się oswojony i nawet dostaje imię. Zanim osiągnął szczyt marzeń każdego szanującego się modela, Piotr przeszedł własną drogę, która była momentami typowa dla jego branży, a czasami nieprawdopodobna, zupełnie inna niż wszystkie. I na tym polega sekret tej historii, która rzuca światło na wstydliwe czy pomijane dotąd fakty w męskim modelingu. Zdobywanie kontraktów przez łóżko, nieprzyzwoity dotyk, niemoralne propozycje, branie narkotyków i przypadkowy seks. Ale w tym wszystkim ważna jest też moda. Ta wielka moda, której dotknął Piotr. W czasie swojej kariery, w latach 2005–2015, w tym przez siedem lat za granicą, zrealizował kilkaset sesji zdjęciowych, m.in. dla takich marek jak:

Backstage_CC.indd 10

2021-08-11 09:36:49


Wstęp

11

Dolce & Gabbana, Armani, Emporio Armani, Brunello Cucinelli, Etro, Fay, Pal Zileri, Dior, Versace i Vilebrequin. Wystąpił w kilkuset pokazach mody, m.in. w Mediolanie, Rzymie, Paryżu, Londynie czy Pekinie i Dubaju. Wziął udział w sesjach mody do najważniejszych magazynów na świecie; np. różnych edycji magazynu „L’Officiel” oraz „Harper’s Bazaar”. Został jednym z ulubionych modeli Giorgia Armaniego, w którego pokazach mody szedł kilkanaście razy. Poza tym wystąpił w kampaniach reklamowych takich domów mody jak Armani, Pal Zileri, Cucinelli czy Etro. Jako model pracował podczas 14 fashion weeków, w różnych zakątkach świata, spędził w podróży 2555 dni, w czasie których odwiedził ponad 70 krajów.

Backstage_CC.indd 11

2021-08-11 09:36:49


ROZDZIAŁ

Backstage_CC.indd 12

PIERWSZY

2021-08-11 09:36:49


WARSZAWA I Model z przypadku i bez przekonania. Jak to się robi w polskim modelingu

Backstage_CC.indd 13

2021-08-11 09:36:49


Chłopak z dobrego warszawskiego domu, w którym uznaje się tylko poważne profesje, jak prawo czy medycyna, trafia nagle do świata mody, często próżnego i zepsutego. Dobre wychowanie pomogło paniczowi czy przeszkodziło? Piotr: Panicz? (uśmiech) No tak, na pewno byłem chłopakiem z dobrego domu. Ale dobre wychowanie wcale nie było takie pomocne. Ono nieraz powoduje blokady i ograniczenia wewnętrzne, a nawet, zaryzykuję taki pogląd, osłabia poczucie własnej wartości. W jaki niby sposób? Jesteś uwięziona w klatce dobrych zasad, z której nie ważysz się wyjść. I tak właśnie było ze mną, przynajmniej na początku. Jako młody chłopak wiele razy szedłem gdzieś lub spotykałem się z kimś wbrew sobie, tylko dlatego, że tego ode mnie oczekiwano. Przez pierwsze 20 lat życia właściwie nigdy nie robiłem tego, co nie wypada.

Backstage_CC.indd 14

2021-08-11 09:36:49


Warszawa I

15

Miałeś łatwiej niż inni na starcie. Znajomość obcych języków, obycie z kulturą i sztuką, podróże egzotyczne w czasach, gdy paszporty jeszcze rzadko były w użyciu. Dla mnie to było środowisko naturalne. W tym wyros­ łem. Kiedy miałem 11 lat, wyjechałem na cztery miesiące do szkoły językowej w Nowym Jorku, kilka lat potem w tym samym celu do Oxfordu. Bardzo dużo podróżowałem z rodzicami: Tajlandia, Bali, Meksyk, Indonezja, Kenia, Chiny, Kanada… Być może przez to wszystko czułem się w szkole czy wśród znajomych outsiderem, indywidualistą. Kiedy na szkolnej wycieczce koledzy z klasy szli parami, ja zawsze musiałem być metr obok. Poza utartym schematem. Dorosłość kojarzyła mi się wtedy tak pięknie z wolnością! Marzyłem, że kiedyś nie będę musiał się nikomu spowiadać, godzinami będę siedział w kawiarniach, czytał, prowadził długie dysputy, spacerował. Nie zapowiadałeś się na topmodela. Podobno jako nastolatek miałeś nadwagę. Uwielbiałem jeść. Rodzice i babcia na to przystawali, twierdząc, że „się wyciągnę”. Jak chodziliśmy do restauracji, zamawiałem trzy przystawki, danie główne i dwa desery. Tyłem równomiernie, wszędzie było mnie za dużo. W końcu zaczęło mi to przeszkadzać: wiosną, w wieku 17 lat, wymyśliłem sobie dietę. Jadłem jedną wielką sałatę dziennie. Piłem dużo wody, byłem w tym bardzo zawzięty. Nie uprawiałem sportu. I to był błąd, który naprawiłem kilka lat później. Bardzo szybko schudłem, ale tego nie zauważyłem.

Backstage_CC.indd 15

2021-08-11 09:36:49


16

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

W wakacje pojechałem do Londynu i tam rozdarły mi się spodnie. Postanowiłem kupić nowe. Sprzedawca w sklepie dziwnie spojrzał, kiedy podałem mu swój rozmiar: 36. Pora­dził mi przymierzyć najpierw jednak te w rozmiarze 31, które okazały się za duże. Byłem mocno zaskoczony. Do tej pory nie potrafię ocenić obiektywnie swojego wyglądu. Daj spokój. Kokietujesz? Nie. Raz widzę siebie w lustrze i jestem z tego odbicia bardzo zadowolony, a kolejnego dnia wstaję z łóżka i nie mogę w tamtą stronę nawet patrzeć. A teraz, gdybym Cię zaprosiła przed lustro, to…? Dzisiaj jest OK. Zastanawia mnie, skąd te kompleksy. Poczucie odpowiedzialności wielokrotnie mnie powstrzymało od zrobienia tego, czego pragnąłem. Często bałem się zaryzykować, co być może byłoby lepszym wyjściem, bo przeżyłbym znacznie więcej, aczkolwiek i tak wiele przeżyłem. Walczyłem z tym, podobnie jak z innymi ograniczeniami. I byłem osobny. Lubiłem spędzać czas sam. Czytałem, oglądałem albumy, chodziłem do muzeów i galerii. Moimi ulubionymi punktami na mapie Warszawy były Centrum Sztuki Współczesnej, galeria Zachęta, a później Muzeum Narodowe. Nadal chętnie

Backstage_CC.indd 16

2021-08-11 09:36:49


Warszawa I

17

tam zaglądam, nadal uwielbiam spacery po Krakowskim Przedmieściu i ogród Saski, elegancką zieloną oazę w sercu miasta. To moje ukochane trasy z czasów dzieciństwa. Od zawsze chłonąłem życie na różnych poziomach, marzyłem o kolejnych podróżach i je planowałem, szlifowałem języki obce. Zamiast grać w piłkę, siedziałem w bibliotece i studiowałem albumy geograficzne. Jako dziecko kolekcjonowałem gazetki telewizyjne, „Tele Świat”, „Tele Tydzień”, „Tele coś tam”… Jeden z tych tytułów miał zawsze na końcu tzw. krzyżówkę z palmą, czyli ze zdjęciem tropikalnego miejsca. Jak mnie ciągnęło do takich rejonów! Armani to ksywka, z którą jesteś utożsamiany w warszawskim środowisku do dzisiaj. Zabawne, bo po iluś latach pracowałeś dla niego w Mediolanie, o czym opowiesz potem. Najpierw, w szkole, miałem przydomek William. Często słyszałem, że jestem podobny do następcy brytyjskiego tronu, czego w ogóle nie widziałem. Ale miałem dużo, jeszcze wtedy przez tuszę, kompleksów. Myślę, że jako indywidualista mogłem sprawiać wrażenie osoby zarozumiałej, co stanowiło mój mechanizm obronny. Mimo to byłem lubiany. Armanim zostałem nazwany w liceum, i to przez koleżankę, z którą się nie polubiliśmy. Ona była bardzo zgryźliwa, negatywnie się o mnie wypowiadała. Raz opisała mnie komuś jako człowieka wyniosłego, „wiesz, taki Armani”, co do mnie szybko dotarło. A ksywka funkcjonuje do dziś. Kolejna rzecz, którą wyniosłem z domu, to zamiłowanie do jakości. Manifestowała się m.in. w sposobie ubierania.

Backstage_CC.indd 17

2021-08-11 09:36:49


18

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

Jako licealista wszystko w szafie miałem w kolorze brązowym. Kiedy mój tata, który uwielbia dla odmiany mocne, żywe kolory, wracał do domu z pracy i spotykał mnie po drodze ze szkoły, żartował, że jestem „synem pana Piotrusia”. Już wyjaśniam. Na podwórku przy kamienicy mieliśmy takiego zaprzyjaźnionego bezdomnego, pana Piotrusia właśnie, któremu często pomagaliśmy. Ojciec żartował, że ja wyglądam bardziej jak syn pana Piotrusia niż jego. Przynajmniej z daleka. Bo te moje ubrania miały świetną jakość, natomiast jako brązowa masa wyglądały nie za ciekawie. Jakie miałeś wtedy kompleksy? Tusza i nos. Po pewnym czasie moje proporcje się wyrównały, ale jak zacząłem dojrzewać, wyglądałem komicznie. Miałem duże ciało, długie ręce i okrągłą buzię z wielkim nosem. Chowałem twarz za aparatem fotograficznym, który w liceum stał się moją trzecią ręką. Marzyłem, żeby być fotografem. Ponieważ w moim domu żyło się komfortowo, nie musiałem wybierać studiów pod kątem opłacalności czy tego, co na pewno w przyszłości zapewni mi chleb. Mam świadomość, że to luksus: mogłem robić to, na co miałem ochotę. A jednak po maturze poszedłem do Collegium Civitas na socjologię, zaproponowaną przez rodziców. Chodziło o zdobycie tzw. poważnego zawodu. Nie miałem innego pomysłu, więc przystałem na ich propozycję. A ponieważ wtedy nie było studiów fotograficznych, zapisałem się dodatkowo na różne kursy w tej dziedzinie. Socjologię rzuciłem po roku, zamieniłem ją na dziennikarstwo, które skończyłem na Uniwersytecie Warszawskim,

Backstage_CC.indd 18

2021-08-11 09:36:49


Warszawa I

19

ze specjalizacją z fotografii. Wkrótce potem przez dobrego kolegę, wizażystę, trafiłem do agencji modelingowej. Przypadek? Klasyczny. Bo kiedy czekałem na tego kolegę w holu agencji, nieoczekiwanie zagadnął mnie przechodzący tuż obok booker. Zaproponował próbne zdjęcia. Miałem 19 lat i ta oferta mnie kręciła, bo w mojej świadomości była związana ze światem, który uwielbiałem… Mode­ ling kojarzy się, zupełnie jak show-biznes, z fortuną, z podróżami, ze zmianami i różnymi fajnymi rzeczami, które się w życiu dzieją. A z drugiej strony, przy mojej nieśmiałości i braku pewności siebie, wydawało mi się niewiarygodne, że byłbym w stanie się tym zajmować. Ale moje pierwsze zarobione w modelingu pieniądze, o ironio, nie wzięły się z pozowania. Otóż jedna z czołowych obecnie polskich fotografek, wtedy początkująca, pożyczała ode mnie profesjonalny aparat. I odpalała mi za to małą część honorarium. Byliśmy ze sobą blisko, stworzyliśmy jeszcze z kilkoma osobami z branży modowej taką klikę. Braliśmy różne zlecenia i kiedy tylko się udawało, to ja pozowałem. Dla kogo zrobiłeś pierwsze sesje? Dla magazynów „Bravo”, „Bravo Girl”, „InStyle” oraz „Butik”. Większość z nich już dzisiaj nie istnieje, a wtedy cieszyły się ogromną popularnością wśród młodych ludzi. Jedną z pierwszych moich prac była kampania reklamowa

Backstage_CC.indd 19

2021-08-11 09:36:49


20

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

dla centrum handlowego Galeria Krakowska. A ponieważ wciąż pozowałem trochę wbrew sobie (wszystkie ograniczenia postanowiłem zwalczać, wskakując na głęboką wodę), uważałem to za autoterapię. Poza tym stanowiło to także sposób na zarobienie kasy, której brakowało mi już, w tamtym czasie, na podróże, będące moją największą życiową pasją. Zdarzało się więc, że byłem i modelem, i asys­ tentem fotografki, bo mieliśmy też różne sesje wyjazdowe. Czasem szalone: wstawaliśmy w środku nocy, ruszaliśmy nad morze, żeby złapać wschodzące słońce do zdjęć. Za obiektywem czułeś się świetnie, a przed? Okropnie. Naprawdę na początku pozowałem wbrew sobie. Wstydziłem się nawet spojrzeć w obiektyw. Wyuczyłem się jednej miny, coś w stylu „zaciśnięte zęby”. Patrzyłem trochę spode łba, trochę wkurzony, trochę sexy, w sumie nie wiadomo co. Ale jakoś mi to widać wychodziło (śmiech). Miałem coraz więcej zleceń. To był też fart, ponieważ przy tym zesztywnieniu, które odczuwałem przed kamerą, nie byłem uniwersalnym modelem, tylko bardzo konkretnym, wybieranym do specyficznych komercyjnych zleceń. Jeszcze nie mogłem się pochwalić wytrenowanym ciałem. Byłem chudy, więc nikt mnie przed aparatem nie rozbierał. Porównywałeś się do innych? Tak, ale dopiero potem, kiedy wyjechałem do Aten. Kiedy byłem jeszcze w Polsce, do nikogo się nie porównywałem.

Backstage_CC.indd 20

2021-08-11 09:36:50


Warszawa I

21

Nie planowałem tego robić na dłuższą metę, nie wiązałem z modelingiem przyszłości, więc nie przejmowałem się aż tak bardzo wyglądem czy formą. Kiedy już dostawałem konkretne zlecenie, to wiedziałem, że mnie do niego raczej ubiorą w garnitur, a nie rozbiorą do majtek. I proszę bardzo, to jeszcze było dla mnie w porządku. Miałem dosłownie dwie sesje, w których musiałem zaprezentować się bez koszulki, co okazywało się bardzo niekomfortowe. Zwykle czułem się bardzo spięty. Pamiętam, jak raz wziąłem udział w sesji wyjazdowej, w Maroku. Do jednego z ujęć musiałem w kąpielówkach, naturalnie uśmiechnięty, wejść do basenu. I wtedy byłem tym tak zdenerwowany, że pod koniec dnia, już po zdjęciach, dostałem gorączki z emocji. A potem jeszcze się rozchorowałem. Naprawdę tak przeżywałeś? Tak, bo widzisz, w ubraniu czułem się podobnie jak aktor w kostiumie. Każda stylizacja była niczym nowa rola, przywdzianie kolejnej maski. Taki kierunek obrałem w nowej pracy. Dzięki temu mogłem swobodnie wcielać się w różne postaci, raz eleganckiego mieszczucha, a innym razem… eleganckiego mieszczucha (uśmiech). No, czasem też miłośnika sportu itp. A gdy pozujesz w samej bieliźnie, już nie masz się za czym schować. Czułem się wtedy tak, jakbym był nago.

Backstage_CC.indd 21

2021-08-11 09:36:50


22

BACKSTAGE. KULISY MĘSKIEGO TOPMODELINGU

Pierwsze niemiłe doświadczenie w pracy modela? Poszedłem na przymiarki do atelier jednego z najbardziej znanych polskich projektantów. On szykował duży pokaz nowej kolekcji. Grupa modeli, samych chłopaków, czekała na przymiarki już dość długo. Projektant się kręcił, chodził gdzieś, nie zwracając na nas w ogóle uwagi. Kiedy pojawili się kurierzy z ogromną ilością paczek, zapewne giftów dla gości pokazu, zarządził przenoszenie pakunków. Jako jedyny zaprotestowałem. Powiedziałem, że moja praca na tym nie polega. Zmroził mnie spojrzeniem. Wyszedłem. Nigdy już dla niego nie pracowałem. Podejrzewam, że uznał mnie za szaleńca, przecież to on był wtedy gwiazdą, a ja początkującym modelem. A niemoralne propozycje dostawałeś? Kilka razy znalazłem się w sytuacji, w których przekroczono granicę. Ta pierwsza dotyczyła testów, czyli zdjęć próbnych, które zorganizowała mi moja agencja. To zdjęcia, które wchodzą do portfolio modela i fotografa, czasem stylisty i wizażysty. Okazało się, że studio foto­ grafa mieści się u niego w domu. Ponieważ byłem długo bardzo naiwny, nie dostrzegłem w tym żadnej nieprawidłowości. On ewidentnie mnie sobie wybrał, a ja potrzebowałem nowych zdjęć. Pomyślałem, że skoro sesję nadzoruje agencja, to wszystko będzie się odbywać profesjonalnie. Kiedy dotarłem do fotografa, okazało się, że jesteśmy tylko my dwaj. Nie ma profesjonalnego oświetlenia, a błysk pochodzi z telewizora… Jedna

Backstage_CC.indd 22

2021-08-11 09:36:50


Warszawa I

23

wielka prowizorka. Dyskomfort. On mnie nie dotykał, niby niczego złego nie zrobił, ale prosił, abym przybierał dziwne pozy. Musiałem się przy nim przebierać. Wszystko odbywało się na granicy przyzwoitości. Cała sytuacja była obleśna, a zdjęcia wyszły fatalnie. W agencji uznali, że histeryzuję. Kiedyś udzieliłeś wywiadu o męskim aspekcie #MeToo, dla „Wysokich Obcasów”. Masz w zanadrzu historię niemoralnej propozycji ze strony kobiety. Przed laty robiłem kampanię reklamową dla jednego z największych centrów handlowych w Polsce. Zdjęcia odbywały się w apartamencie prezydenckim hotelu Bris­ tol. Często się zdarza, że klient przyjeżdża na sesję, którą realizuje zewnętrzna firma. I to w większości przypadków jest problem, bo taka osoba chce się wykazać, lecz nie do końca ma pojęcie o modzie i wywołuje chaos. Ale ponieważ ona daje pieniądze, to ma prawo wymagać, choćby rzeczy niestworzonych. Na sesji w Bristolu pojawiła się więc pewna atrakcyjna kobieta, czterdziestokilkuletnia. Szybko okazało się, że nie ma wielkiej władzy. Nie może ostatecznie zaakceptować żadnego ze zdjęć, tylko wciąż musi dzwonić do kogoś decyzyjnego: do Warszawy i do Gdyni. Tymczasem jednej z przełożonych osób dane ujęcie się podobało, a innej już nie i natychmiast je odrzucała. Zrobiło się wielkie zamieszanie. Kiedy dopytywaliśmy z ekipą, co trzeba zmienić, ta czterdziestokilkulatka odpowiadała, że nie wie i mamy coś wymyślić. W końcu zaczęła się czepiać koloru ścian, a nawet obrazu. W przerwie obiadowej poczułem, że ktoś obejmuje mnie w pasie.

Backstage_CC.indd 23

2021-08-11 09:36:50


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
BACKSTAGE. Kulisy męskiego topmodelingu by SIW Znak - Issuu