Ćwiartka Szymborskiej czyli lektury nadobowiązkowe
Wybór
Jacek Dehnel
Wydawnictwo Znak Kraków 2021
Projekt okładki Oksana Shmygol Na okładce wykorzystano zdjęcie Wisławy Szymborskiej autorstwa Joanny Helander i ilustracje pochodzące z Biodiversity Heritage Library (licencja Creative Commons) Książkę ilustrują nie publikowane dotąd wyklejanki Wisławy Szymborskiej, które wysyłała do siostry, Nawoi. Opieka redakcyjna Dominika Kraśnienko Anna Szulczyńska Korekta Beata Trebel-Bednarz Łamanie Jan Szczurek
Twórczość Wisławy Szymborskiej © Fundacja Wisławy Szymborskiej Wybór i wstęp © Copyright by Jacek Dehnel © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2021 ISBN 978-83-240-6322-2
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2021. Printed in EU
Jacek Dehnel
Ćwiartka Szymborskiej, czyli przeczytać trzeba wszystko
I
Jednym z niezliczonych tematów korespondencji miłosnej Wisławy Szymborskiej z Kornelem Filipowiczem są przygody kolekcjonerskie, czyli poszukiwanie starych pocztówek w antykwariatach krakowskich i prowincjonalnych. „Kupiłem 30 pocztówek – niestety większość nie dla Ciebie (wojna, legiony)” – pisał on. Ona za to (używając obficie kolekcjonerskiego slangu): „pobiegnij do p. Cieślawskiego po nową partię pocztówek (204 sztuki, w tym 8 superów wypukłych aplikowanych, 17 grusów, 20 elegamów, 6 hochglanców w dobrym stanie, 22 gibusów, 29 fotogibusów oraz 14 superów płaskich), po czym, Kochany Kornelu, nie odkładaj sobie 5
najlepszych karteczek od razu do szuflady, pamiętaj że masz prawo zrobić tak tylko z jedną!”*. Była to pasja obojga, choć różniąc się usposobieniem, różnili się również tym, co zbierali. Małgorzata Baranowska, sama zawołana zbieraczka, tak to podsumowała, wspominając rozmowę z obojgiem: „[Szymborska] stała w holu sali obrad z Kornelem Filipowiczem i to on z większą ochotą opowiadał o swojej kolekcji. Zbierał pocztówki z czasów pierwszej wojny światowej, a także kartki z zeppelinami, a ona kicz jeszcze sprzed pierwszej wojny. No więc on mówił, że ma pocztówkę z wymarszem Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, a co ona miała powiedzieć? Że ma chrabąszcza, który niesie torebkę cukierków?”**. To właśnie Baranowska zauważyła, że jeden z wierszy poetki odnosi się do dawnych kart pocztowych. W Śnie starego żółwia żółwiowi śni się kawałek Napoleona, a konkretnie odcinek „od pięt po kolana”, czyli „dwie nogi na przystanku z Austerlitz do Jeny”. Na przełomie XIX i XX wieku we Francji drukowano wiele takich zestawów: poszczególne pocztówki przedstawiały tę czy inną scenę
* Oba cytaty za: Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, Najlepiej w życiu ma Twój kot, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016. Pozostałe cytaty, jeśli nie podano inaczej, za: Wisława Szymborska, Wszystkie lektury nadobowiązkowe, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015. Autor i antologista w jednej osobie nie gwarantuje, że znalazły się one również w tym wyborze. ** Za: Anna Bikont, Joanna Szczęsna, Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012.
6
z życia Bonapartego, przysłoniętą lekko przez jakiś gruby, przeskalowany kształt, który okazywał się cesarskim ramieniem, łydką w wysokim bucie (lub „trzewikiem z klamerką”) czy kawałkiem kapelusza. Dopiero wszystkich dziesięć lub dwanaście pocztówek złożonych razem ukazywało Napoleona siedzącego to na krześle, to na rumaku, stojącego to tak, to siak, w całej jego – nieokazałej przecież – okazałości. Czy Szymborska takie karty miała w swoim zbiorze, czy tylko widywała w antykwariatach, szukając atrakcyjniejszych (choćby z chrabąszczem niosącym torebkę cukierków), pozostaje – o ile mi wiadomo – sprawą jak dotąd przez szymborskologów nie zbadaną. Ale to bez znaczenia, bo wspominam o tym z innego powodu. Poproszony o wybranie – jak to ujęło wydawnictwo – „mniej więcej jednej czwartej” ze zbioru Wszystkich lektur nadobowiązkowych, stanąłem przed zadaniem karkołomnym, które z miejsca skojarzyło mi się właśnie z pocztówkowym Napoleonem. Oto miałem wyciąć z całej Szymborskiej takie kawałki, które zebrane do kupy pozwolą stworzyć jej portret w pomniejszeniu: strzępki o wspólnej objętości ćwiartki mają oddać całość. Z podobizną to niemożliwe: jeśli z dwudziestu palców u rąk i nóg weźmiemy pięć, z zębów – osiem, z dwojga oczu i dwojga uszu do wyboru jedną sztukę tego lub owego, powstać musi potwór. Z tekstami to nieco łatwiejsze, ale i tak ryzyko wykrzywienia noblistki jest znaczne. Pocieszam się, że istnieje przecież pięć wcześniejszych wyborów, a nade 7
wszystko – w licznych tysiącach egzemplarzy – Wszystkie lektury nadobowiązkowe, opublikowane przez Wydawnic two Znak w roku 2015, gdzie Wisława Szymborska prezentuje się na wszystkich 562 pocztówkach, które tworzą jej kompletny konterfekt. W tym sensie mój wybór będzie na szczęście zawsze nadobowiązkowy.
II
Autorka w jednym z tekstów cytuje Montaigne’a: „wszelkie streszczenie dobrej książki jest głupie” – kiedy jednak otrzymałem od wydawnictwa propozycję ułożenia wyboru, od razu wiedziałem, o co chodzi. Sam bowiem, jakkolwiek przy Wszystkich lekturach nadobowiązkowych bawiłem się znakomicie, śmiałem się, wzruszałem, zachwycałem, czytałem mężowi na głos urywki, polecałem znajomym – nigdy nie doczytałem tego tomiszcza do końca. Nie dlatego, że książki liczące 800 stron mnie przerażają, ani dlatego, że rzuciłem się, żeby czytać całość ciurkiem i zatkałem się nadmiarem erudycji, lawiną błyskotliwości. Nie. Tomiszcze leżało przy łóżku, poczytywałem sobie po kilka tekstów, odkładałem, znów poczytywałem, ale coraz rzadziej i rzadziej, aż zostało tam, z lekka zakurzone, potem przyłożone innymi, bardziej aktualnymi lekturami, z ciemnym paseczkiem zakładki-pocztówki wystającej w zawstydzających okolicach środka. 8
Winna jest tu sama forma. Felieton – bo są to, o czym dalej więcej, felietony, a nie recenzje – może być dowcipny, gniewny, refleksyjny, ironiczny, kpiarski, melancholijny, nade wszystko jednak: lekki. Jest to forma zdecydowanie przyjemnościowa, która w zależności od naszych zwyczajów czytelniczych (to jest: czy od felietonu zaczynamy lekturę pisma, czy też nim ją kończymy) pełni funkcję aperitifu lub deseru. Posiłek złożony wyłącznie z aperitifów i deserów może doprowadzić do mdłości, zaś posiłek z 562 pralinek doprowadzić do nich musi – choćby były to pralinki najdoskonalsze, własnoręcznie wykonywane przez najpierwszego belgijskiego szokolatiera. Ich forma jest naprawdę powtarzalna: tytuł to adres bibliograficzny (autor książki, jej tytuł, ewentualnie tłumacz lub redaktor, nazwa wydawnictwa, miasto, data wydania), z rzadka tylko wzbogacany dopiskami*; potem idzie tekst właściwy, często rozpoczęty i zakończony efektownym aforyzmem albo po prostu znakomitym zdaniem**. * Przykładowo: „tłumacze różni – niestety w utworach wierszowanych zawiedli zupełnie”; „masa dobrze skomentowanych ilustracji, czyli jak w porządnym atlasie być powinno”; „przekład z angielskiego (bo z japońskiego nikt nie umiał)”; „24 fotografie, znane mi z dawniejszych doskonałych reprodukcji – tutaj mgliste i plugawe, wystawiają na ciężką próbę moją wiarę w postęp techniczny”; „egzemplarz pożyczony, ponieważ minimalny nakład wsiąkł w okamgnieniu”. Od lat 90. autorka opatrywała jeszcze tekst dodatkowym tytułem. ** Kiedy felieton zaczyna się słowami: „Przez pierwsze 250 lat po śmierci wiodło się Adamowi Jarzębskiemu bardzo kiepsko” albo
9
Lektury... powstawały przez lat kilkadziesiąt, a ukazywały się po troszeczku, po dwie, czasem trzy na numer pisma. Nic dziwnego, że felietony od czasu do czasu powtarzały jakiś literacki koncept: w końcu autorka, jak każdy z literatów, dysponowała – na dobre i na złe – tylko jednym mózgiem. Trudno ją zatem winić, że wspominała księdza Benedykta Chmielowskiego, pisząc o Paradoksach natury w 1967 i w 1970 analizując Gady jadowite. Albo że niejednokrotnie zachwycała się nazwami zwierząt czy wydawanych przez nie odgłosów. Albo że zaczynała podobnymi bon motami. W swoim środowisku naturalnym felietony, odosobnione, były ostre jak drapieżniki grasujące na własnym terytorium – antologia natomiast tłoczy je w jednym miejscu, w zoo, pozbawiając je rozległych terenów, przez co tracą na swojej sile. Kompletnie niezasłużenie. Antologista musi zatem z jednej strony zachować w miarę charakter i proporcje całego zbioru, z drugiej – zadbać, żeby nieuniknione podobieństwo niektórych tekstów czy zabiegów nie zanudziło czytelnika.
„Przykra przygoda pośmiertna zdarzyła się pewnemu niemieckiemu poecie, który w XVII wieku mieszkał w okolicach Düsseldorfu”, to z miejsca żałuję, że nie idzie za tym opowiadanie czy powieść, bo takie pierwsze zdanie to początek potencjalnego arcydzieła prozą lub wierszem.
10
III
Pisałem o wizerunku Szymborskiej, o konterfekcie, bo faktycznie mam wrażenie, że Lektury nadobowiązkowe ją portretują. W przypadku każdego z nas już sam spis tytułów, choćby i wycinkowy, z kilkudziesięciu lat osobistego czytelnictwa stanowiłby mapę osobowości, odwzorowanie charakteru. A tu mamy do czynienia z czymś przecież znacznie większym i głębszym niż spis tytułów: z zapisem przygód intelektualnych. Nie mówię, że to „Szymborska prawdziwa”, portret to nie zdjęcie rentgenowskie. Jest to jednak postać spójna z jej literacką personą (a na ile ta była spójna z Szymborską niepapierową, niech wypowiadają się ci, którzy ją dobrze znali). W Lekturach... istnieje postać, jaką kojarzymy z listów, wspomnień i anegdot. To zresztą celowe – recenzentka po pierwsze występuje pod własnym nazwiskiem, a nie pod pseudonimem, a po drugie całkiem często o sobie napomyka. Tu rzuci, że czego innego czytelnicy mogliby się spodziewać po „poetce lirycznej” albo że ma feblik „do druków ulotnych, przysłów, bajek o wędrownych wątkach, przypowieści i przepowiedni, pokątnego piśmiennic twa i wszelkich osobliwych płodów wyobraźni”, tam doda osobiste wyznanie: „od lat wielu podkochuję się w Chopinie. Rzecz jasna, bez wzajemności”. Dzięki skracaniu dystansu, tonowi lekkiej pogawędki zdaje się zapraszać nas nie tyle do lektury, co do posadowienia się na sąsiednim fotelu i wymiany uwag o tym, co 11
właśnie pojawiło się na księgarskich półkach. Jest w tym dowcipna, przekorna, inteligentna jak brzytwa, ze znakomicie opanowaną sztuką salonowej złośliwości, tam gdzie trafia na silnych, ale i z ogromną dozą ciepłego współczucia dla słabszych i odrzuconych – czy to chodzi o definitywnie wymarłe gady kopalne, czy o obsmarowywane przez historyków polskie królowe (też zresztą wymarłe). Jest Szymborska oczywiście dzieckiem (dość już wówczas jak na dziecko posuniętym w leciech) swoich czasów i zdarza się jej srodze przydziadersować, jak w tekście o Gimnastyce dla kobiet w czasie ciąży i połogu, gdzie pisze o Jan Morris, transpłciowej walijskiej reporterce i pisarce, która w 1972 roku przeszła – wówczas dość sensacyjną – operację korekty płci. Szymborska zrazu nazywa ją „tym Morrisem”, pisze, że po zabiegu to „dość szpetna i nie najmłodsza już kobieta” (była od Szymborskiej, nie wypominając, młodsza o trzy lata), stawia warunki, kiedy to „my, kobiety” będą mogły ją „przyjąć do swego grona”, i tak dalej*. Jeśli jednak patrzeć z perspektywy epoki, to
* Morris tymczasem życie miała arcyciekawe. Była – jeszcze jako James – żołnierzem w II wojnie światowej i członkiem pierwszej udanej wyprawy na Mount Everest, spłodziła i współwychowała gromadkę dzieci, dokonała korekty płci w Maroku (żeby uniknąć konieczności rozwodu, do którego potem i tak została prawnie zmuszona), napisała całe mnóstwo cenionych i nagradzanych (choć, oddajmy to, nie Noblem) książek. Kiedy w Anglii wprowadzono związki partnerskie, Jan, już po osiemdziesiątce, ponownie zalegalizowała związek ze swoją żoną, z którą nigdy się nie
12
w Lekturach..., a nawet w tym tekście – który celowo zostawiłem w wyborze właśnie jako znak czasów – Szymborska staje zasadniczo po właściwej stronie. Dwór Ludwika XIV przekonująco recenzuje jako „piekło kobiet”, ujmuje się za sekowanymi przez kolonizatorów Aborygenami, szpile opresyjnemu patriarchatowi wbija często i z ochotą. Widać zresztą, jak zmienia się jej stosunek do feminizmu – w 1973 pisze jeszcze, że nie jest „wojującą feministką (uchowajcie mnie bogowie od takiego losu)”, w 1996 natomiast, że „feminizm jest teraz na czasie”, i komplementuje George Sand, że była „jedną z pierwszych świadomych swoich celów feministek”. A zatem w latach 70. była na pozycjach (‘jestem za równouprawnieniem, ale proszę mnie nie nazywać tym strasznym słowem feministka’), z których wiele współczesnych Polek* po półwieczu jeszcze nie ruszyło. Przede wszystkim jednak mamy do czynienia nie tyle z felietonistką, co z poetką, która akurat zatrudniła się do pisania felietonów. Więcej: ma się czasem wrażenie napoty kania nie dokończonych, nie wyklutych czy nie przepoczwarzonych wierszy. Są w tym zbiorze zdania, a nawet całe ustępy tekstu, które z powodzeniem mogłyby trafić do tomików. Nie noblistki może (na to za mało poetyckiej gęstości, która w tej formie by raziła), ale jej epigona czy epigonki – bez problemu. rozstały. Zmarła w roku 2020, mając dziewięćdziesiąt cztery lata i przeżywając Szymborską (znów: nie wypominając) o lat osiem. * O Polakach nie wspominając.
13
* * * [Marzymy...] Marzymy ale jak niedbale, niedokładnie! „Chcę być ptakiem”, powiada ten i ów. Ale gdyby posłuszny los zamienił go w indyka, czułby się zawiedziony.
*
Biedny księżyc Był sobie krążkiem z drzewa sagowego jak chcieli Papuasi i lewym okiem Horusa jak chcieli Egipcjanie i wielkim ślimakiem według Azteków i dziurą w firmamencie jak myśleli Grecy. A za parę tygodni będzie za późno na wszelkie już wyobrażenia i domniemania:
14
księżyc stanie się obiektem dotykalnym nastąpi fakt, który zakończy epokę dzieciństwa ludzkości. Byliśmy cudownymi ale okropnie rozwydrzonymi dziećmi. Wolę nie myśleć jakie będą kłopoty wieku pokwitania.
*
* * * [Każda zabawa musi mieć swoje reguły...] Każda zabawa musi mieć swoje reguły: jeśli mieszkamy w Salerno, niecodzienne przygody zdarzają się akurat w Pizie, a jeśli mieszkamy w Pizie, zdarzają się właśnie w Salerno. Tylko tam, gdzie nas nie ma, niedobry ojciec podaje córeczce serce jej kochanka w złotym kubku. Taki nasz los, niestety.
15
* Przejście wojsk Pizarra przez most na rzece Apurimac Przyroda broniła się przed najeźdźcami dłużej niż Inkowie. Nie rozumiała ludzkiej mowy, więc i okłamać było ją trudno. * Hurmaczek Pierwotniak hurmaczkiem zwany porusza się na tej zasadzie co pojazd z silnikiem odrzutowym. Nieprędko doczekamy się książki technicznej gdzie by objaśniono silnik odrzutowy powołując się na ruchy hurmaczka. Nie można przecież rzeczy łatwiejszej tłumaczyć za pomocą trudniejszej. Hurmaczek był i pozostanie trudniejszy.
16
Mniejsza zresztą o te wiersze poczęte, które zostały tu w swoich formach niepełnych; ale całe Lektury... roją się od błyskotliwych aforyzmów (które z konieczności nie wszystkie znalazły się w tym wyborze), jak choćby: „W jednej i tej samej księgarni zaopatrzyć się można w sonety miłosne Petrarki i atlas anatomiczny. Temat ten sam, tylko ujęcie inne”. „Wszystkim wydawało się, że pewnego dnia uśmiechnął się do niego los. A naprawdę to nie był żaden uśmiech, tylko szczerzenie zębów”. „Pożycie z kobietą, która się poświęca, to ponura afera”. „Jeśli Hamlet nie wzruszy nas w pludrach, to i w dżinsach tego nie dokona, ponieważ rzecz nie od krawca zależy”. „Jest w nas wszystkich skłonność do jasnowidzenia w sprawach od dawna rozstrzygniętych. Zawsze umiemy zająć słuszne stanowisko w walce, której dalszy ciąg jest dobrze znany z podręczników historii”. „Czas i sztuka to nie są przecież dwie proste równoleg łe. Linie te, owszem, biegną obok siebie, ale obie są faliste i rozchwiane, zataczające się w najprzeróżniejszych esach i floresach. Tyle tylko, że wspólnie zmierzają ku”. 17
„Znać »wszystkich« to trochę za dużo, żeby znać kogokolwiek dobrze”. „Z kiczem jak z tygrysem. Póki żyw, przepędza się go bezlitośnie. Kiedy już martwy, jego wyprawiona skóra staje się ozdobą salonu”. „[I poeci, i prozaicy] jadą na tym samym Pegazie i nawet nie zawsze wiadomo, kto trzyma go za grzywę, a kto za ogon”. „Mając wyobraźnię w normie, można robić dobrze dużo rzeczy, tylko nie sposób zostać ważnym pisarzem”. „Czy można napisać panegiryk i zaraz potem paszkwil? Można, to przecież naturalna kolejność rzeczy”. „Biedny Cervantes. Nie osiągnął w życiu nic prócz wieczności”. Z bon motami jest czasem jak z baśniami w średniowieczu, o których autorka pisze: „Fabuły wędrują. Da się ustalić, skąd przyszły, trudniej określić, skąd pochodzą. […] Im dalej wstecz, tym bardziej początku nie widać. Zupełnie dobrze się bawię, myśląc o tym. Nie kraje mi się serce, kiedy bajka o arcypolskich realiach okazuje się importem z wojen krzyżowych, a król przekwalifikowanym sułtanem”. Kto przeczyta całość Lektur..., ten dowie 18
się – jeśli tego nie wiedział wcześniej, rzecz jasna – że jeden z najsłynniejszych i najczęściej powtarzanych bon motów noblistki, „Ludzie głupieją hurtem, a mądrzeją detalicznie”, to nie jej twórczość własna, tylko cytat z rosyjskiego satyryka Arkadija Awierczenki*. Co nie ma zresztą najmniejszego znaczenia, bo i tak na zawsze w królestwie memów i na internetowych listach cytatów będzie się wyświetlał z uśmiechniętą melancholijnie twarzą Wisławy Szymborskiej.
IV
„Czytam, jak mi się zdaje, dość dużo” – pisze Szymborska w jednym z felietonów i trudno się z tym nie zgodzić**. Co jednak do czytania wybierała? Wszystko. Są tu dzieła wybitne i epokowe (które powszechnie zalicza się do lektur jednak obowiązkowych), jak Tragedie Eurypidesa, Pieśni Safony czy Upadek Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie Gibbona. Są mniej lub bardziej niszowe antologie, rozmaite słowniki, są pamiętniki i biografie, poezja. Wreszcie książkowe kurioza, jak poradniki: 100 minut dla urody, * Jako że pojawia się w tekście o książce z 1973 roku, to podejrzewam, że pochodzi z Humoresek, które wyszły w Polsce siedem lat wcześniej. ** Nie tylko dużo, ale i szybko. O 260-stronicowej książce Einstein w cytatach powiada, że to „godzinka z osobowością tak nieprzeciętną”.
19
Gimnastyka dla kobiet w czasie ciąży i połogu, Jak stać się silnym i sprawnym, Tapetowanie mieszkań, Kamienie szlachetne – zdobią i leczą*. Bywa też, że z braku laku recenzuje cokolwiek („książka […] ponadto ma tę wadę, już zupełnie nie zawinioną, że jej temat mało mnie w tej chwili obchodzi. Niestety, z książek, na które miałabym większą ochotę, ani jednej w księgarni nie było”). Ale przecież i z takiej lektury potrafi wycisnąć solidną porcję rzetelnych refleksji. W felietonie o baśniach eskimoskich zaczyna wymieniać te, które przypadły jej szczególnie do gustu, by w końcu napisać, jakby ze zniecierpliwieniem: „Przeczytać trzeba wszystko, bo żal nawet drobnych wytworów fantazji, np. dziewięcionogiego niedźwiedzia czy rękawiczek z psiej skóry, które szczekają, gdy wrzuci się je do ognia”. I to „przeczytać trzeba wszystko” wydaje mi się najlepszym mottem dla całości Lektur... Nie sposób nie widzieć w tym celowo zaplanowanego gestu, ogromnej, bo rozpisanej na lata i setki stron apoteozy czytania jako nie tyle nawet poznawania świata (a już z pewnością nie „spędzania wolnego czasu” czy, o zgrozo, „hobby”), ale jako sposobu na życie, czyli sposobu na spożytkowanie czasu, przez który jesteśmy na ziemi jako istoty żywe i – co nie takie częste wśród ziemskiej
* Zapytana, czemu pisze o książkach popularnonaukowych i poradnikach, odpowiedziała: „publikacje tego typu nie kończą się nigdy ani dobrze, ani źle i to jest to, co najbardziej mi się w nich p odoba”.
20
Spis treści
Jacek Dehnel, Ćwiartka Szymborskiej, czyli przeczytać trzeba wszystko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
5
Thomas R. Henry, Paradoksy natury . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Fiodor Szalapin, Wspomnienia z mojego życia . . . . . . . . . . . . . . . . . Pierre Jeannin, Kupcy w XVI wieku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Olgierd Budrewicz, Sagi warszawskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Radko Pytlik, Jarosław Haszek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Nadzieja Drucka, Czarodziej z Nantes . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Aleksandra z Tańskich Tarczewska, Historia mego życia . . . . . . . . . Edita Morris, Posiew Hiroszimy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zmierzch Azteków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Przy kawie i nargilach. Bajki Tunisu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Oskar Kolberg, Przysłowia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wacław Gołębowicz, Uczeni w anegdocie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Maurycy Beniowski, Pamiętniki. Fragment konfederacki . . . . . . . . . Rafa trzech szkieletów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Janina Pudełek, Warszawski balet romantyczny (1802–1866) . . . . . Józef Powroźniak, Paganini . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Safona, Pieśni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
37 39 41 43 45 47 49 51 53 55 57 61 63 65 67 69 71
503
Irena Landau, Polak statystyczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 73 Anna Bardecka i Irena Turnau, Życie codzienne w Warszawie okresu Oświecenia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75 Jan Marcin Szancer, Curriculum vitae . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 77 Saga o Gunnlaugu Wężowym Języku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79 Stanisław Makowski, Świat „Sonetów krymskich” Adama Mickiewicza . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81 Stanisław Hoppe, Słownik języka łowieckiego . . . . . . . . . . . . . . . . . 83 Józef Kański, Przewodnik operowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85 Isadora Duncan, Moje życie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 Hans Wilhelm Haussing, Historia kultury bizantyjskiej . . . . . . . . . . 91 Kazimierz Michałowski, Nie tylko piramidy... . . . . . . . . . . . . . . . . . 93 Barbara Kuźnicka i Maria Dziak, Zioła lecznicze. Historia, zbiór i stosowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95 Pieśń o Cydzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 97 A. Rosset, Starożytne drogi i mosty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Werner Emmerich, Max Garbuny i Milton Gottlieb, Siedem stanów materii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101 Teresa Maryańska, O gadach bez sensacji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 103 Gavin Maxwell, Wydry pana Gavina . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 105 Ognista kula. Legendy, baśnie i bajki eskimoskie . . . . . . . . . . . . . . . 107 Adam Taborski, Terrarium . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 109 Ewa Szyller, Zygmunt Gruszczyński i Wanda Piechal, Historyczny rozwój form odzieży . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 Marthe de Caylus, Wspomnienia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 115 Werner Forman, Bjambyn Rinczen, Lamajskie maski taneczne . . . . 117 Szczepan Pieniążek, Gdy zakwitną jabłonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 119 Opowieść o Czhun-hiang, najwierniejszej z wiernych . . . . . . . . . . . 121 Adam Kersten, Warszawa kazimierzowska 1648–1668 . . . . . . . . . . 127 Przedstawiamy humor francuski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129 Irena Gumowska, Od ananasa do ziemniaka. Mały leksykon produktów spożywczych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 133 Marceli Kosman, Królowa Bona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 135
504
Polski romans sentymentalny (L. Kropińskiego Julia i Adolf, F. Bernatowicza Nierozsądne śluby) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Herbert Wendt, Przed potopem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 141 Kurt Baschwitz, Czarownice. Dzieje procesów o czary . . . . . . . . . . . 145 Arystoteles, Krótkie rozprawy psychologiczno-biologiczne . . . . . . . . 149 A. Dziak i B. Kamiński, Wypadki w domu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 151 Mieczysław Jerzy Künstler, Pismo chińskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 153 Günter Tembrock, Głosy zwierząt. Wprowadzenie do bioakustyki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155 Andrzej Barnicki i Joanna Mantel-Niećko, Historia Etiopii . . . . . . . 159 David Diringer, Alfabet, czyli klucz do dziejów ludzkości . . . . . . . . 161 Louis Wairy Constant, Pamiętniki kamerdynera cesarza Napoleona I . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165 Mały atlas motyli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167 Haendel . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169 Kalendarz ścienny na rok 1973 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171 Aleksander Wadimow, Sztuki magiczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 175 Karnawał dziadowski. Pieśni wędrownych śpiewaków (XIX–XX w.) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 177 Beniamino Gigli, Pamiętniki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179 Mieczysław Wallis, Dzieje zwierciadła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181 Franciszek Sławski i Sabina Radewa, Kieszonkowy słownik bułgarsko-polski i polsko-bułgarski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183 Alina Trojan, Sztuka Czarnej Afryki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185 Danuta Will, Jak mieszkać wygodniej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 187 Anatol Stern, Dom Apollinaire’a . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189 Stanisław Dzięgielewski, Jeleń . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 Kufer Kasyldy, czyli wspomnienia z lat dziewczęcych . . . . . . . . . . . . 197 Daniela i Stanisław Tałałajowie, Dziwy świata roślin . . . . . . . . . . . . 199 Maria Musur i Włodzimierz Fijałkowski, Gimnastyka dla kobiet w czasie ciąży i połogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201 Roman Kaleta, Sensacje z dawnych lat . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 203
505
Tadeusz Marek, Schubert . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 207 Maciej Iłowiecki, Nowy niezbyt wspaniały świat . . . . . . . . . . . . . . 211 Kaj Birket-Smith, Ścieżki kultury . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 213 Helena Michałowska, Salony artystyczno-literackie w Warszawie 1832–1860 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 215 Julian Lewański, Polskie przekłady Jana Baptysty Marina . . . . . . . . 219 Jiří Feliks, Ptaki pokojowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 223 Wiesław Kotański, Sztuka Japonii . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 225 Everhard Johannes Slijper, Olbrzymy i karły w świecie zwierząt . . . 227 Janusz Dunin, Papierowy bandyta. Książka kramarska i brukowa w Polsce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 231 Ludwik Večeřa, Mały atlas róż . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 235 Peter Teichmann, Gdy zachoruje pies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 237 Helena Fajkowska i Krystyna Wolfowa, Warzywa mało znane . . . . . 239 Katalog XXII Wystawy Psów Rasowych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 243 Karol Łukaszewicz, Ogrody zoologiczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 245 Apulejusz, Apologia, czyli w obronie własnej księga o magii . . . . . . 249 Jadwiga Żylińska, Piastówny i żony Piastów . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253 Elżbieta Burakowska, Wszystko o delfinach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 257 By czas nie zaćmił i niepamięć. Wybór kronik średniowiecznych . . . 261 Jules Verne, Wokół Księżyca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 265 Anna Lipińska, Wszystko o gospodarstwie domowym . . . . . . . . . . . 269 Abencerraje i piękna Haryfa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 271 Stanisław Zakrzewski, Jak stać się silnym i sprawnym . . . . . . . . . . . 273 Michał Rożek, Uroczystości w barokowym Krakowie . . . . . . . . . . . 277 Jan Wojeński, Tapetowanie mieszkań . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 279 Ann Radcliffe, Italczyk albo konfesjonał czarnych pokutników . . . . 283 Władysław Czapliński i Józef Długosz, Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 287 Mieczysław Brożek, Historia literatury łacińskiej w starożytności . . . . 291 Henryk Plessner, Budujemy altanę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 295 Duc de Lauzun, Pamiętniki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 299 Pedagogika . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 301
506
Mirosław Huszcz, Zwierzęta w domu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 303 Roman Heising, Plotki z pięciolinii. Anegdoty o muzykach . . . . . . . 305 Ewa M. Szczęsna, Kuchnie Dalekiego Wschodu . . . . . . . . . . . . . . . . 309 Aforyzmy chińskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 315 S. David, K. Deutschmann, M. Freitag, A. Hofmann, J. Kamp, H. Linke, M. Lobst, E. Miessner, Bukieciarstwo . . . . . . . . . . . 317 Anna Świderkówna, Nasza Znakomita Znawczyni Epoki Hellenistycznej, Siedem Kleopatr . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 321 Zbigniew Kuchowicz, Barbara Radziwiłłówna . . . . . . . . . . . . . . . . 325 Zofia Wędrowska, 100 minut dla urody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 329 Wisława Szymborska, Lektury nadobowiązkowe . . . . . . . . . . . . . . . 333 Honoré d’Urfé, Astrea . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 337 Stanisław Jachowicz, Wiersze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 341 Jan Sokołowski, Ptaki Polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 345 Maria Nowicka, Antyczna książka ilustrowana . . . . . . . . . . . . . . . . 349 Roman Brandstaetter, Ja jestem Żyd z „Wesela” . . . . . . . . . . . . . . . . 351 Piotr Majewski, Chiromancja i horoskopy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 355 Julia Zabłocka, Historia Bliskiego Wschodu w starożytności . . . . . . 357 Nikt nie rodzi się kobietą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 361 Rafał Marszałek, Filmowa pop-historia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 367 Michel de Montaigne, Próby . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 371 Kalendarz przeznaczeń. Kalendarz przeznaczeń 1993 . . . . . . . . . . . 375 Co jest tajemnicą. Thomas de Jean, Księga tajemnic . . . . . . . . . . . . 379 Wysoki Sądzie. Hanna i Antoni Gucwińscy, Zwierzęta nocne . . . . . 383 Czarne łzy. Lady Perfect, Sztuka życia, czyli encyklopedia dobrych manier . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 387 Samozałganie. Roberto Gervaso, Cagliostro . . . . . . . . . . . . . . . . . . 391 Grafologia w natarciu. Alfons Lüke, Sztuka pisania, czyli Ty i Twój charakter . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 395 Pytanie bez odpowiedzi. Władysław Kopaliński, Opowieści o rzeczach powszednich . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 399 O mumiach i o sobie. James Putnam, Mumie . . . . . . . . . . . . . . . . . 403 Wióry. Carl Sifakis, Encyklopedia zamachów . . . . . . . . . . . . . . . . . 407
507
Monstrum. Jan Gondowicz, Zoologia fantastyczna uzupełniona . . . 411 Gwizdek na sznurku. Andrzej Klominek, Życie w „Przekroju” . . . . 415 Ella. Stuart Nicholson, Ella Fitzgerald . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 421 Mecenasi. Tadeusz Chrzanowski, Portret staropolski . . . . . . . . . . . . 425 Książka zastępcza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 429 Broda. John E. Morby, Dynastie świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 433 Łzy Flauberta. Joseph Barry, George Sand . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 437 Futurologia z wnioskiem. Adrian Berry, Następne 500 lat . . . . . . . . 441 Cmentarzysko. Wypracowania. Wzory . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 445 Temat na lato. Wielka księga anegdot . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 449 W szponach relaksu. Relaks. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 453 Wszystko w rękach konia. Mirosław Bańko i Maria Krajewska, Słownik wyrazów kłopotliwych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457 Dużo Piastów. Piastowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 461 Koniec świata w liczbie mnogiej. Andrzej Trepka, Gady . . . . . . . . . 465 Koronkowe chusteczki. Grażyna Stachówna, Sto melodramatów . . . 471 Dymki. Jerzy Szyłak, Komiks . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 475 Dziesięć minut samotności. Sandi Mann, Jak w pracy ukrywać to, co czujemy, i udawać to, co czuć powinniśmy . . . . . . . . . . . . . 479 Mały niegrzeczny chłopiec. Donald Spoto, Alfred Hitchcock . . . . . . 483 Onieśmielenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 487 Nieboszczyk na tekturce. Andrzej Falniowski, Drogi i bezdroża ewolucji mięczaków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 491 Pani Zofia. Barbara Winklowa, Boyowie. Zofia i Tadeusz Żeleńscy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 495 Kominek. Jarosław Marek Rymkiewicz, Dorota Siwicka, Alina Witkowska, Marta Zielińska, Mickiewicz. Encyklopedia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 499