Skip to main content

Bolek i Lolek. Szalony pościg

Page 1

R AFAŁ WITEK ku w środ ODNIK PRZEW IKA ŻN PODRÓ

Bolek i Lolek Szalony pościg


Rafał Witek

Bolek i Lolek Szalony pościg Ilustracje Małgorzata Grelewicz

Kraków 2015


W tym rozdziale

jest bardzo tłoczno Bolek był znudzony jak foka. Na plaży nic się nie działo. Pełno ludzi, a zero akcji. I tak piąty dzień z rzędu. Nawet ratownicy przysypiali na swojej wieżyczce. Oni przynajmniej mieli wieżyczkę! I krótkofalówki. I pomarańczowe koła ratunkowe. Nie wspominając o wianuszku wielbicielek. Chłopiec był pewny, że gdyby to on miał te wszystkie rzeczy, nudziłby się dużo mniej. No dobra, wianuszek wielbicielek mógłby zastąpić wianuszkiem precelków z makiem. Ale taka krótkofalówka to już coś! Może dałby radę nawiązać łączność z jakimś przepływającym statkiem? Albo z łodzią podwodną? Albo chociaż z kutrem rybackim? Ewentualnie wskoczyłby do morza i udawał, że kogoś ratuje, a plażowicze zerwaliby się na równe nogi (lub na krzywe, zależy jakie kto ma) i bili mu brawo. 5


Niestety, miał tylko skrawek koca, zaczytany komiks i komórkę z pękniętą szybką. A także młodszego brata, który od trzech godzin stawiał babki z Manią. Mania była córką państwa Kiełbasińskich, znajomych Taty z pracy. Prawie w wieku Bolka, ale jakaś taka… dziecinna. W ogóle nie zwracała na niego uwagi. Cały czas bawiła się z Lolkiem, który w jej towarzystwie stawał się odważniejszy i bardziej wygadany. Zupełnie jak nie Lolek. W wyniku tego niespodziewanego sojuszu Bolek czuł się osamotniony, pominięty i zirytowany. Nie po to się wytrzymuje przez cały rok z młodszym bratem, żeby w wakacje nie mieć z niego żadnego pożytku! Z dorosłymi też nie mógł pogadać. Leżeli na kocu wysmarowani grubą warstwą kremu z filtrem (a może smalcu lub oleju silnikowego, kto ich tam wie?) i czytali gazety. Jedyne, co mieli Bolkowi do powiedzenia, to „nie zasłaniaj słońca”, „nie syp piachem” i „nie przesadzaj”. W tej sytuacji lista dostępnych rozrywek była nader skąpa. Bolek po raz kolejny ułożył ją sobie w głowie: 6


• leżenie na kocu i zamienianie się w przysmażony placek, • opalanie bladego miejsca pod pachami, • rycie lewą stopą w piasku, • rycie prawą stopą w piasku, • łapanie meduz do wiaderka, • wypuszczanie meduz z wiaderka, • jedzenie jagodzianki z roztopionym lukrem, • odpędzanie os mających ochotę na jagodziankę. 7


Niby luz i pełen relaks, ale… jakimś cudem wszystkie te rozrywki już mu się zdążyły sprzykrzyć. Wstał i rozejrzał się. Plaża była szczelnie zabudowana labiryntem parawanów. Jedne przylegały do drugich w taki sposób, że trudno było znaleźć między nimi choć centymetr przestrzeni. W dodatku płócienne ścianki tych parawanów były zadrukowane pstrokatymi reklamami. Bolek z nudów zaczął je czytać: – A’WON. BRZYDKIE ZAPACHY BIORĄ NOGI ZA PACHY. – HELMUT DO BIELI. PIERZE BEZ LITOŚCI. – WUCEPIRYNA FORTE. GDY RZADKI GOŚĆ DAJE CI W KOŚĆ. – FOKA COLA. W SAM RAZ DLA BĄBLI. – ŻANETTA WERSACZE. LONDYN, PARYŻ, GRÓJEC. Gdy zmęczyła go ta plażowa lektura, sięgnął po nadgryzioną jagodziankę i zatopił w niej zęby. 8


– Też jestem głodny – stwierdził czujnie Lolek, przerywając zabawę. To było wszystko, co młodszy braciszek miał mu w te wakacje do powiedzenia. – Złap sobie mewę albo meduzę – odburknął Bolek i opadł na koc. Wziął swoją na wpół roztrzaskaną komórkę, połączył się z Internetem i zaczął przeglądać sklep z grami. Strzelanki, układanki, ubieranki,

9


ściganki, zapamiętywanki… Wszystkie były przewidywalne i podobne do siebie nawzajem. Nagle w oczy rzucił mu się tytuł, którego wcześniej nie widział. – Automatyczny Generator Akcji? – mruknął. – To chyba jakaś nowość… Z nudów postanowił ściągnąć tę aplikację. Musiała być prosta, bo ładowanie i instalacja zajęły tylko chwilę. Kiedy proces dobiegł końca, Bolek wcisnął przycisk „Start”. Niestety, nie zdążył zobaczyć, na czym polega działanie aplikacji, bo oto… – Pobawmy się w „to, co widzę, jest…” – zaproponowała Mania, otrzepując z piachu siebie i swoją plastikową blond lalę. Bolek zdębiał i skasztaniał. Panna Wstydliwa sama się do niego odezwała. I to w dodatku sensownie. – Dobra. – mruknął. –To, co widzę, jest małe, bzyczące i lata koło twojej głowy. – Osa! – ryknęła Mania i zaczęła w panice machać rękami. – Spokojnie, już uciekła – uspokoił ją Bolek. – Teraz ty. 10


– To, co widzę, jest długie, żółte i płynie prosto na naaaaas… – powiedziała Mania z przerażonym wyrazem twarzy. Jak się okazało, nie była to mina na wyrost. PYTANIE ZA 1000 PUNKTÓW: CZY PÓŁ REKINA I PÓŁ LAMY WYSTARCZĄ DO ZROBIENIA REKLAMY?


W tym rozdziale

następuje atak banana giganta – Ratuj się, kto może! – krzyknęli jednocześnie Bolek i Lolek. W tym momencie długi, dmuchany, żółty banan ciągnięty przez motorówkę wbił się w plażę. Staranował kilka parawanów, wyrwał z korzeniami kilka parasoli i zarył dziobem w piachu tuż przed chłopcami. Motorówka na szczęście zdążyła wykręcić i legła na boku w płytkiej wodzie przy brzegu. – Łał! – jęknął Bolek. – Moje babki! – kwiknął Lolek. – Poooomoooocyyyy! – zawyła Mania. Przerażeni plażowicze rozprysnęli się na boki jak wielkie krople tłuszczu na rozgrzanej patelni. Psy ujadały, niemowlęta wyły, kobiety wysypywały piasek z włosów, a mężczyźni używali słów, których Bolek nigdy wcześniej nie słyszał. Rodzice i państwo Kiełbasińscy również zerwali się na nogi. Przewrócili przy tym parawan, 13


zdeptali koc i wywrócili torbę z jedzeniem. Plącząc się i potykając, przywołali do siebie Bolka, Lolka i Manię. – Żyjecie? – zapytali (tak jakby nie było widać). – Coś wam się stało? – Wezwać karetkę? Dzieci pokręciły głowami. Uspokojeni dorośli zajęli się zatem odbudową swojej parawanowej osady. 14


Bolek spojrzał na Manię. Przestała już wyć, ale wciąż pociągała nosem i pochlipywała. Chłopiec poczuł, że nadeszła jego chwila. Teraz udowodni Mani, że jest fajny, rozmowny i błyskotliwy. – Przepraszam, czemu wyłaś? – zapytał grzecznie. – Moja lalka… – wydukała dziewczynka. – Co z nią? – Porwał ją jakiś pies! – To poproś tatę o nową – poradził Bolek. – Widziałem jedną fajną na stoisku z pamiątkami… – Nic nie rozumiesz! – wybuchła Mania. – To była moja UKOCHANA lala. Robiła siku i mówiła „Spaghetti, spaghetti”. – Aaaaaa… – zafrasował się Bolek. – Skoro ukochana, to co innego… Słuchaj, Lolek, mam do ciebie sprawę. – Jaką? – ucieszył się Lolek. – Kucnij. Lolek posłusznie kucnął. Bolek wlazł mu na barana i rozkazał: – Teraz wstań. Lolek wstał, wydając z siebie cichutkie stęknięcie (a może to było prutnięcie, nie wiadomo). 15


Bolek przyłożył dłoń do czoła i rozejrzał się, szukając wzrokiem porywacza gadającej lalki. Wypatrzył go kilkanaście metrów dalej, tuż obok zielonego namiotu plażowego zasiedlonego przez mocno wytatuowaną parę w średnio interesującym wieku. – Nie martw się, Mania! – powiedział tonem superbohatera. – Zaraz się tym zajmę! Lolek, mamy zadanie! 16


– Domowe? – zmartwił się brat. – Nie, plażowe! Trzeba wytłumaczyć tamtemu pieskowi, żeby oddał Mani lalę. Gapowata mina Lolka mówiła wszystko. Czyli niewiele. – A on gryzie? – spytał w końcu. Bolek zrozumiał, że w tej akcji musi działać sam. I dobrze! Niech Mania zobaczy, kto tu jest twardzielem i zwycięzcą, a kto gapą i ciepłą kluchą! – Może gryzie, a może połyka w całości – odpowiedział i puścił się biegiem w kierunku psa. – Na wszelki wypadek weź łopatkę i mnie ubezpieczaj. Widząc zbliżającego się Bolka, pies zamerdał ogonem i popędził wzdłuż plaży. W ogóle się nie przejmował, że przebiega przez czyjeś koce, nogi i koszyki piknikowe. Nie zamierzał łatwo oddać nowej zabawki. Zasady fair play też go nie interesowały. Gdy tylko zdyszany Bolek przystawał na chwilę, aby odetchnąć, pies również się zatrzymywał i obserwował chłopca, przekrzywiając ironicznie łeb. 17


– Muszę zadziałać podstępem – stwierdził Bolek po trzynastej próbie złapania uciekiniera zakończonej zaryciem nosem w piachu. – Zastanówmy się, co może go zwabić. – Może kiełbasa? – podsunął Lolek, dobiegając na miejsce akcji. – A masz jakąś? – Nie – zasmucił się braciszek. – To skombinuj. 18


Lolek popędził w kierunku plażowych bud z jedzeniem. Po chwili wrócił z dwoma kawałkami czegoś grillowanego i mocno nadgryzionego. – Wygrzebałem z kosza – oświadczył zadowolony. – Jeszcze ciepłe. – Brawo! Rzucili psu kiełbasę i obserwowali rozwój wydarzeń. Pies przeżywał poważną rozterkę. Trzymanie lali w gębie było fajne, ale grillowane resztki też miały swój powab. W końcu podjął decyzję. Popędził do dziury wykopanej przez kogoś w piachu przy wydmach. Upuścił do niej lalę i grzebnął kilka razy tylnymi łapami. – Zakopuje zdobycz – mruknął Bolek z miną znawcy. – A my ją sobie zaraz odkopiemy! PYTANIE PSU NA BUDĘ: „MANIA” TO ZDROBNIENIE OD JAKIEGO IMIENIA?


Bolek i Lolek okropnie się nudzą! Nic ciekawego się nie dzieje do czasu, kiedy Bolek przypadkowo uruchamia Automatyczny Generator Akcji. Nagle pies porywa ukochaną lalkę ich koleżanki. Chłopcy wskakują za nim do dołu w piasku i… lądują w Australii. Czy uda im się wrócić? Czy odzyskają lalkę? I co na to wszystko rodzice?

Poznaj wszystkie przygody Bolka i Lolka:

CENA 34,90 ZŁ


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Bolek i Lolek. Szalony pościg by SIW Znak - Issuu