Skip to main content

Zdarzyło się naprawdę

Page 1

HANNA BOGORYJA-ZAKRZEWSKA KATARZYNA Bล ASZCZYK

Znak Horyzont Krakรณw 2019


Projekt okładki i grafik wewnątrz książki Marcin Słociński Opieka redakcyjna Monika Basiejko Krzysztof Chaba Fotoedycja Katarzyna Błaszczyk Hanna Bogoryja-Zakrzewska Krzysztof Chaba Adiustacja Martyna Tondera-Łepkowska Korekta Agnieszka Mańko Joanna Kłos Opracowanie ilustracji i łamanie Edycja

Copyright © by Katarzyna Błaszczyk and Hanna Bogoryja-Zakrzewska © Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2019 ISBN 978-83-240-5709-2

Znak Horyzont www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2019. Printed in EU


Spis treści

Wstęp  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .   7 1. MIŁOŚĆ NA SPRZEDAŻ  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 To tylko seks  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11 Dobry człowiek  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33 2. SMAK ŚMIERCI  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Zaraz przejdę na drugą stronę  . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59 Wymyśliłam sobie. Motyle  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 77 3. MIŁOŚĆ MIMO WSZYSTKO  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 99 Mezalians albo historia pewnej ucieczki  . . . . . . . . . . 101 Każdy chce wiedzieć, że ktoś go kocha  . . . . . . . . . . . 123 4. W SZPONACH SYSTEMU  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139 Alona – życie pomiędzy  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 141 Pomyłka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169 5. W POSZUKIWANIU PRAWDY  . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 Klauzula tajemniczości  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197 Listy Brazylia–Polska  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 219 5


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

6. WOLNOŚĆ W DWÓCH ODSŁONACH  . . . . . . . . . . . 247 Połowa obrotu  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 249 Głód miłości  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 275 7. Z WIELKĄ HISTORIĄ W TLE  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 299 Pamięć silniejsza od ciszy  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 301 Prawdopodobnie Anna  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 323 Podziękowania  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 345 Źródła ilustracji  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 347


To tylko seks Hanna Bogoryja-Zakrzewska


Prowokacja dziennikarska w kawiarni. Adam Bogoryja-Zakrzewski na spotkaniu z gimnazjalistkÄ…


Luty 2005. Cztery lata przed filmem fabularnym Katarzyny Rosłaniec Galerianki, który wywołał ogólnopolską dyskusję o prostytucji nieletnich.

J

edziemy do szkoły nagrać taką małą prowokację. Ja będę miała ukrytą kamerę, Daria oczywiście o tym nie wie. Zapytam jej, czy nie szuka sponsora – mówi Karolina. –   A co wiesz? Szuka sponsora? – pyta reporter. –   Pewnie, że szuka. Dlatego będzie ta rozmowa. –   Czego oczekuje od sponsora? –   Kasy, żeby mogła sobie kupić telefon. –   A koleżanki nie będą miały do ciebie pretensji, że ją wystawiłaś? –   Myślę, że nie. Niby nieładnie się zachowuję, ale ona sama próbowała wyciągnąć ode mnie informacje, czy znam takich ludzi czy nie. Tak więc to jest tylko przysługa. Reporter to mój mąż Adam, który pracuje w telewizji. Poprosiłam go o pomoc w nagraniach, gdy zrozumiałam, że dziewczyny chętniej porozmawiają o prostytucji przed kamerą niż przed moim radiowym mikrofonem.

13


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

Początek – cztery miesiące wcześniej Pani Irena, fryzjerka z warszawskiej Woli, do której chodzę od lat, wita mnie słowami: –    Mam temat na reportaż. Łukasz, syn klientki, rapuje. Napisał utwór o swoich koleżankach z podwórka. To dwunasto- i trzynastolatki, które szukają sponsorów w galeriach. On nazywa je „szlaufami”.

Nie wystawiam znajomych Nieletnia suka ostro się łasi sponsora szuka pragnienie gasi gdzie dyskoteki kluby masówa spotkasz niejedną co się posuwa1

Szesnastoletni Łukasz kiwa się w takt piosenki, którą nagrał ze swoją grupą RPK RaPKultura. Napisali ten utwór przede wszystkim dla grona swoich znajomych, aby wstrząsnąć poszukującymi sponsorów koleżankami z podwórka. Wulgaryzmy mają wzmocnić przekaz. –    No, ja już znam przypadki dwunastoletnich dziewczyn z osiedla, co to mają opinię wyrobioną – opowiada wyraźnie wkurzony. – Mnie wzburzyło to, że dziewczyny, 1 Utwór

Szlaufy z płyty Rapokalipsa, prawdy analiza zespołu RPK RaPKultura.

14


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

które normalnie funkcjonowały, zakochały się, miały swoich chłopaków, rozdziewiczone były przez te swoje pierwsze miłości, nagle się zmieniły. Żądza pieniądza trochę zapanowała nad mózgami. Łukasza i jego kumpli wkurza, że koleżanki z podwórka nie są zainteresowane nimi – kolegami z sąsiedztwa. Nie są dla nich atrakcyjni, bo nie mają aut, dużych pieniędzy – mogą tylko patrzeć ze złością, jak dziewczyny podrywają starszych dla pieniędzy. Ale ta złość nie przeszkadza w poczuciu lojalności. Na prośbę o kontakt do nich Łukasz twardo odpowiada, że nie będzie wystawiał swoich koleżanek. –   Proszę iść do galerii handlowej, od razu je pani zobaczy.

Gdzie te szlaufy? Arkadia to jedna z największych powierzchni handlowych w Warszawie. Sklepy, kawiarnie, restauracje, kino, rozległe korytarze, ruchome schody. Tłumy ludzi, hałas, muzyka. Ukryty mikrofon przypięłam do klapy marynarki, przykryłam chustką. Staję przy ruchomych schodach i zaczynam polowanie na szlaufy. Mijają mnie ładne dziewczyny ubrane w krótkie kurteczki albo płaszczyki. Najczęściej chodzą parami. Żadna z nich nie wygląda na nieletnią prostytutkę. Przechodzę na drugi koniec galerii i od nowa zaczynam wpatrywać się w młode twarze. Nigdzie nie widzę wymalowanych dwunasto- i trzynastolatek. Po trzech godzinach rezygnuję. Może jutro będę miała więcej szczęścia. Jest jutro, czyli wtorek. Nadal nie widzę szlaufów. Pojutrze, środa. Nadal nic. 15


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

Czwartek, piątek. Bezowocne poszukiwania. Sobota. Poddaję się. Sama nie znajdę w galerii bohaterek do reportażu. Szukam inaczej. Na Mazowszu jest kilka ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych dla młodzieży. Przebywają w nich nastolatki, z którymi rodzice sobie nie radzą – bo wagarują, nadużywają alkoholu, biorą narkotyki. Obdzwaniam te miejsca po kolei, ale wychowawcy nic nie wiedzą o prostytucji w galeriach handlowych. Nawet nie chcą spytać podopiecznych, czy zetknęli się z takim zjawiskiem. Dlaczego? Uważają, że sami wiedzą najlepiej, co się dzieje wśród nastolatek? A może wolą nie pytać? Dopiero w jedenastym ośrodku trafiam na pomocną rozmówczynię. Dorota Gawron, terapeutka, zapyta wychowanków o szlaufy podczas wieczornej społeczności, czyli spotkania młodzieży z wychowawcami. Oddzwania następnego dnia. Sama jest zaskoczona, że młodzi od razu wiedzieli, o co chodzi.

Blachary, foteliki i szlaufy Ośrodek socjoterapeutyczny „Wspólny Dom” w Wildze pod Warszawą. Nieduży budynek w lesie przypomina bardziej ośrodek kolonijny niż miejsce odosobnienia dla trudnych nastolatków. Wychowankowie chyba czują się tu swobodnie, bo chłopcy są bardzo otwarci i chętni do rozmowy.  – Szlaufy to są panie lekkich obyczajów – opowiada trzynastolatek, który trafił do Wilgi za wagary i wąchanie kleju. – Niekoniecznie tylko dziewczyny, które chodzą po centrach handlowych i rwą starszych chłopaków. Ale takich dziewczyn jest pełno, to prawda. Nie wiem, co one robią 16


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

z tymi facetami, nie wiem, o czym z nimi rozmawiają. Bo chyba tematów do rozmowy nie mają. One są wielce podjarane tym, że mają starszego faceta. Jego kolega, też wagarowicz i amator kleju, podaje więcej szczegółów o szlaufach. Ma koleżanki, które chętnie mu opowiadały, jak to wygląda. –   Chodzą na takie łowy. To znaczy, gdy widzą, że jest jakiś odpicowany samochód i ktoś ma około trzydziestki, to podchodzą i zagadują, na przykład o godzinę. Zalecają się. Moi koledzy mówią o nich „fotelik”, bo siedzi w fotelu raz w jednym samochodzie, raz w drugim. Albo „blachary”. Okazuje się, że dziewczyny wcale nie chcą kasy za seks. Wystarczy im przejażdżka. Chyba że po stosunku mężczyzna jest rozkojarzony – wtedy te sprytniejsze i pozbawione skrupułów kradną portfel z kurtki, którą właściciel auta wcześniej rzucił na tylne siedzenie.

Zakochana Magda Magda, lat siedemnaście, w ośrodku znalazła się głównie za wagary. Uciekała ze szkoły do swojego starszego chłopaka, a rodzice nie umieli sami odizolować jej od niego. Chętnie opowiada o koleżankach, które szukają starszych sponsorów. Chodzi im o przebywanie przez chwilę w świecie dorosłych i bogatych. Takich, którzy postawią piwo, kupią papierosy, odwiozą swoim bmw do domu, a koleżanki i koledzy z podwórka to zobaczą i będą zazdrościć. Choć dużo i szczerze mówi o szlaufach, sama siebie by tak nie nazwała. Jest z tak zwanego dobrego domu, rodzice ciężko pracują, aby utrzymać czteroosobową rodzinę. Niepokoi się, że mogłabym ją uważać za zdegenerowaną. Podkreśla 17


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

wielokrotnie, że zrozumiała swój błąd i zerwała z dawnym towarzystwem. W ośrodku jest już pięć i pół miesiąca. Miała piętnaście lat, gdy poznała Rafała, dwudziestoczterolatka. Pracował w firmie robiącej meble, a najważniejsze, że miał swoje mieszkanie i auto. Spotkała go, gdy czekały z siostrą na przystanku po koncercie, na który się razem wybrały. On stał obok. Pierwsza zagadała do niego jej siostra Renata. Powiedziała mu, że ma rozwiązane sznurowadła. A on na to, że może mu zawiązać. –   Wtedy ja powiedziałam, że taki duży, a nie umie butów zawiązać. Zaczęliśmy taką głupią rozmowę, skąd jesteśmy, ile mamy lat. Wymieniliśmy numery telefonów i potem następnego dnia do mnie zadzwonił. I tak się zaczęła cała znajomość z Rafałem. Imponowało mi to, że jest taki dojrzalszy, starszy. Teraz dopiero wiem, że praktycznie nie rozmawialiśmy ze sobą, bo nie mieliśmy wspólnych tematów. Jak gadał z kolegami, to ja się nudziłam. Ale kręciło mnie to, że już pracuje, ma własny dom, sam zarabia na siebie. Bo to moje nastoletnie życie to mnie nudziło, nic się nie działo. Jak umówiłam się z nim trzy czy cztery razy, to zobaczyłam, że ten alkohol i te papierosy są ciekawsze niż takie siedzenie na podwórku, granie w piłkę z chłopakami w moim wieku. Mnie się to bardziej podobało. Dyskoteki to się stała podstawowa rzecz w moim życiu. Byłam z nim rok i cztery miesiące. Dopiero po siedmiu miesiącach przyznała się rodzicom, że ma starszego chłopaka. Od razu dostała szlaban i zabrali jej komórkę, by nie mogła się z nim kontaktować. Dlatego zaczęła wagarować. W końcu trafiła do ośrodka i skończyły się kontakty z Rafałem. –   Tutaj sobie uprzytomniłam, że on się ze mną spotykał tylko po to, żeby mnie wykorzystać, zaspokajać się. Napisał 18


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

do mnie jeden list, że mnie kocha i jest wszystko spoko. A w drugim liście napisał, że to nie ma sensu, że nie wie, czemu był ze mną, i że ma już inną. Ogromnie mnie to zraniło. Rodzice Magdy to skromnie ubrane małżeństwo patrzące na córkę z wyraźną troską. Ona mówi cicho, on wypowiada się bardziej zdecydowanie, choć oboje sprawiają wrażenie przygaszonych. –    Magda powiedziała, że spotyka się z osiemnastolatkiem. Na początku nie martwiłam się tym za bardzo, bo byłam zaganiana pracą. Całe dnie poza domem – mówi mama Magdy.  – Żona była kierownikiem w sklepie, pracowała po szesnaście godzin na dobę. Do tego dwójka dzieci i żadnej pomocy. Ja też zasuwałem – z jednej pracy do drugiej. A Magda pięknie kłamała. I jak się dowiedzieliśmy, że on jest jednak starszy, to była już tak nabuntowana przez tego mężczyznę, że uciekła z domu, gdy dostała szlaban. Tłumaczyliśmy jej wcześniej, że on ją wykorzystuje, że może skończyć się ciążą, nic do niej nie docierało. –   Jak uciekła z domu, to tylko nam krótkie SMS-y wysyłała i zaraz wyłączała telefon, żebyśmy jej nie namierzyli. Pięć dni jej nie było i nawet policjanci się obawiali, że może ją wywieźli za granicę, bo przecież to jest teraz straszne zagrożenie. W końcu wróciła, a że miała problemy w szkole z powodu wagarowania, to na szczęście udało się ją tu umieścić – dodaje mama. Magda sprawia wrażenie zawstydzonej tym, co się wydarzyło. Zdaje sobie sprawę z tego, że uwiodło ją dorosłe życie i że dużo przez to straciła: –   Jak wchodzi się w to towarzystwo starszych kolegów, to zapomina się o całym świecie. Przeważnie zaczyna się 19


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

wszystko olewać. Ja olałam całkowicie szkołę, nie słuchałam tego, co mówili i jak się czuli moi rodzice. Wszystko olewałam po prostu i teraz zdałam sobie sprawę, że zawaliłam całą trzecią klasę gimnazjum i muszę ją powtarzać. Głupia byłam, ale już więcej tego nie zrobię. Kilka tygodni po naszej rozmowie Magda uciekła z ośrodka. Podobno ktoś widział ją mocno wymalowaną w jednej z warszawskich galerii w towarzystwie starszych chłopaków.

Polowanie w galerii Jak odnaleźć szlaufy w galeriach? Przekonać się, czy to, co dotąd usłyszałam, jest prawdą. Na własne oczy zobaczyć te dziewczyny w działaniu. Wracam do obdzwaniania ośrodków. KARAN to Katolicka Fundacja Pomocy Osobom Uzależnionym i Dzieciom na warszawskiej Pradze. –    Dzień dobry, przygotowuję reportaż o gimnazjalistkach szukających sponsora. Wypatruję dziewczyn w galeriach, ale bezskutecznie.  – Bo nie ma pani dobrego oka – zaskakuje mnie odpowiedź Elżbiety Łyczewskiej, psycholog. – To trzeba wiedzieć, na co patrzeć. Dam pani przewodniczkę. Moja przewodniczka to Wiola. Ma piętnaście lat, długie ciemne włosy, ładną buzię, bardzo zgrabną figurę i roześmiane oczy. I co najważniejsze – bardzo chce pomóc. Martwi się tylko, że dziewczyny nie będą chciały z nami rozmawiać, bo same przed sobą nie chcą się przyznać, wypierają ten temat. Ale koleżankom chwalą się czasem, jak uprawiały seks z nieznajomymi w toalecie albo na parkingu 20


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

w centrum handlowym. Pod bluzki chowamy maleńki mikrofon, w torbie ukrywamy kamerę. Dziewczyna bez wahania prowadzi mnie do ruchomych schodów. To świetny punkt obserwacyjny: –    O, tam! Widzi pani tych, co jadą? Tych chłopaków? To właśnie oni mi przypominają takich, co się rozglądają za dziewczynami. Na przykład dziewczyny mają taki zwyczaj, że kupują sobie coca-colę i specjalnie chodzą z tą colą po centrum, żeby było widać, że coś kupiły. Taka głupia mała rzecz, która dowartościowuje. Chodzą popsikać się perfumami, pomalować, przymierzyć jakiś ciuszek, pooglądać sobie. Prowokujące zachowania, głośne śmiechy. Ooo, Jeeezu! Proszę tam spojrzeć, na te trzy! Jakie lafaciary! Ale to straszne! Lafaciary to kiczowato ubrane, wymalowane dziewczyny, które przyszły na podryw. –   Szczują, nie? Szczują bardzo. Prowokują. Podchodzimy do wskazanej pary dziewczyn. Przyznaję się, że jestem reporterką. –    Przepraszam, robimy reportaż o młodych dziewczynach, które szukają starszych partnerów. Podobno chłopcy są teraz bardzo dziecinni. Dziewczyna pierwsza: –    Tak. U nich to jest tak: „Patrz, ale fajna dupa, chętnie bym się z nią przelizał, kurwa”. To jest takie gadanie. Dziewczyna druga: –   Moja koleżanka rok starsza ma takich po trzydziestce. Gustuje po prostu w takich. Dziewczyna pierwsza: –   Ale my nie szukamy takich. Dziewczyny, z którymi rozmawiamy, z daleka wyglądają na starsze. Z bliska widać, że pod mocnym makijażem ukrywają rysy trzynastolatek. Na pozór ubrane bardzo 21


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

zwyczajnie i podobnie do siebie. Cienkie, krótkie kurtki. Dopiero po chwili zauważam duże dekolty, gołe pępki, obcisłe spodnie, obcasy. Przez te kurtki nie zauważyłam wcześniej prowokującego stroju. Faktycznie – trzeba wiedzieć, na co patrzeć. Wiola nie ma z tym problemu. Wskazuje siedzącą na ławce parę jako tę, która się dopiero co poznała. To powszechny sposób podrywu w galerii, dosiadanie się i zaczynanie rozmowy od błahostki. Przyznaje się, że sama to robiła: –   Full razy tak sobie czas wypełniałam. Jeździłam do jakiegoś centrum, żeby sobie kogoś zapoznać. Oczywiście wiedziałam od razu, że nie będzie to dziewczyna, bo ja z dziewczynami po prostu od zawsze miałam tak zwaną kosę. Nie lubiły mnie, a ja ich. Jak facet miał dobre buty i zegarek, to podchodziłam bez żadnych skrupułów i mówiłam: „Cześć”. Czasami waliłam ściemę, mówiłam, że moja koleżanka chce cię poznać albo coś takiego. Różnie to bywało. Mogłam się potem pokazać, że jestem ważna. Jem w ekskluzywnej restauracji obiad czy kolację. –   Ale jak ty się czułaś, taka młoda, z kimś takim starszym od siebie? – pytam. –   Ja po prostu wmawiałam sobie, że się bawię. –   Mężczyzną? –   No, raczej jego portfelem.

Mama by mnie zabiła Gimnazjum na Woli. Dyrektorka opowiada o trzech uczennicach, które przychodzą na lekcje tylko z torebką kopertówką. Krótkie spódniczki, obcisłe bluzki, wysokie kozaki. Inteligentne, ale kompletnie niezainteresowane szkołą. 22


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

Rodzice niezbyt zamożni, ale żadna patologia. Taksówkarz, sprzedawczyni, urzędnicy. Według niej to mogą być szlaufy. Być może zechcą jako pierwsze powiedzieć przed mikrofonem: „Tak, spotykam się ze starszymi mężczyznami. Uprawiam z nimi seks”. Do klasy, w której uczą się te trzy dziewczyny, wchodzę z magnetofonem. Opowiadam o Łukaszu i utworze, który napisał. Odtwarzam fragment: Znam dziewczynę lat piętnaście pochłonęła ją zabawa zawsze na fazie na ekstazie po klubach zasuwa lojalność to nie jej duma ona jest zepsuta ona to zguba ty suko jedna szlaufie nie jesteś tutaj potrzebna dosięgam sedna ostatnie słowo pomyśl co robisz nieletnia głowo nieletnia głowo nieletnia głowo

Okazuje się, że dla uczennic określenie „szlauf” nie jest niczym nowym. Znają to zjawisko, choć zastrzegają się, że nie szukają sponsorów. Nie wierzą też w moc słów napisanych przez Łukasza. –   Większość osób wkurzy się na to z powodu przekleństw, niż w ogóle posłucha. –   Jeśli są takie dziewczyny, to one się nie zmienią, bo takie są. Bo im się to podoba. –   A gdyby rodzice sobie tego posłuchali? – pytam. 23


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

–   Rodzice to wyłączą po dwóch minutach. Jak tylko usłyszą pierwsze przekleństwo, to powiedzą: „Co ty słuchasz” i wyłączą. A jeśli posłuchaliby do końca, to i tak powiedzieliby: „Mojego dziecka to nie dotyczy. Moja córka jest inna”. Ich zresztą obchodzi tylko, żebyśmy nie zaszły w ciążę. Trzy wskazane przez dyrektor uczennice nie włączają się do rozmowy w klasie. Przysłuchują się z lekko znudzonymi minami. Informacja, że będą mogły usłyszeć się w radiu, nie robi na nich wrażenia. Nie robią sobie też nic ze spojrzeń koleżanek, które mówiąc, że znają szlaufa, patrzą w ich kierunku. Gdy nadchodzi przerwa, proszę dyskretnie wszystkie trzy, aby zostały ze mną na chwilę. Pytam, czy nie chciałyby opowiedzieć przed kamerą o szlaufach mojemu mężowi z telewizji. Nareszcie ożywienie. Zgadzają się od razu. Dwie mówią, że mają starszych facetów. Trzecia, Karolina, zaznacza, że nie szuka sponsorów, ale ma dużo do opowiedzenia na ten temat.

To tylko seks Jednym z warunków wystąpienia w dokumencie telewizyjnym jest uzyskanie zgody od rodziców. Spodziewamy się dużych trudności, dlatego reakcja dorosłych nas zaskakuje. Po informacji, że przygotowywany jest reportaż o prostytuujących się gimnazjalistkach i w związku z tym potrzebujemy nagrania z córką, pada pytanie: „To gdzie ją przywieźć?” zamiast: „Ale dlaczego moja córka ma o tym opowiadać?”. Umawiamy się tam, gdzie zaczął się ten reportaż, czyli w zakładzie fryzjerskim na warszawskiej Woli. Wiadomo, fryzjerowi powie się wszystko, tak jak księdzu. Niektórzy mówią, że dotykanie głowy jest tak intymną rzeczą, 24


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

że wyzwala potrzebę zwierzeń. Dziewczyny przychodzą punktualnie. Mariola, leciutko przy kości, czarne długie włosy, ubrana jest w długie sznurowane białe kozaki, krótką opiętą minispódnicę oraz białą bluzkę, mocno rozchyloną na dekolcie. Ela, bardzo ładna, długie blond włosy, krótka biała kurtka, dżinsowa spódniczka mini, białe półbuty z paseczkiem na obcasie, różowy telefon. Karolina nosi białe długie kozaki na szpilce, z różowymi sznurówkami, białe spodnie, białą bluzkę z prześwitującym różowym stanikiem. Ma blond włosy do ramion, z czarnymi końcówkami. Pani Irena przyjmuje dziewczyny z uśmiechem i ciepło. Ale jednocześnie, przygotowując im fryzury do późniejszych nagrań, zadaje pytania, które ją nurtują. Odpowiada głównie Ela. –   Nie boisz się HIV? –   Nie myślę o tym. –   Jesteś młoda, myśląca, to czemu się nie zastanawiałaś? –   Nie wiem. To tak jakoś wychodzi samo z siebie. Miałam już pięciu–sześciu facetów i zawsze bez zabezpieczenia, bo nie lubię. Jak pierwszy chłopak się zabezpieczał, to było tak jakby dostać lizaka i nie móc go zjeść. Druga z dziewczyn dodaje: –   Myślałam, by iść do lekarza po pigułki, ale trzeba było iść z mamą, a co ja mamie powiem. Przenosimy się do warszawskiej kawiarni, w której znajomy właściciel zarezerwował nam małą salę, by można było w spokoju porozmawiać z dziewczynami. Mariola bawi się cały czas długimi czarnymi włosami, ale odzywa się bardzo mało. Karolina na początku tylko przysłuchuje się rozmowie. Ela zamawia colę ze słomką, którą cały czas bawi się podczas rozmowy. Robi to trochę 25


ZDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ. OPOWIEŚCI REPORTERSKIE

nerwowo, choć głos ma spokojny i wydaje się szczerze mówić o tym, co robiła i robi: –   Ten pierwszy raz był na wakacjach. Ja miałam dwanaście lat, a on miał siedemnaście. Spaliśmy ze sobą. Teraz mam piętnaście lat, a mój chłopak ma dwadzieścia osiem. Jestem z nim przede wszystkim dlatego, że ma pieniądze. To nie jest tak, że ja idę z nim do łóżka, po czym dostaję pieniądze. To jest tak, że my ze sobą sypiamy, a on sponsoruje mi różne dziwne rzeczy. Jeździmy razem na zakupy i on wtedy płaci. Potrafi wydać na mnie trzysta złotych za jednym razem. Kupujemy dla mnie jakieś tam głupie spodnie, bluzkę, kosmetyki, buty, skarpetki, bieliznę. Wszystko. On mi kupuje więcej, niż ja sobie sama kupuję. – Zapala papierosa. – Faceci, z którymi spałam, w większości mieli nadzieję, że robiłam to, bo coś do nich czułam. Oni chyba nie mają świadomości, że ja spałam z nimi dlatego, bo wiedziałam, że coś dostanę. –   Czy to nie jest prostytucja? – pyta reporter. –    Boże, nie wiem… Ja wiem, że nie, bo ja nie dostaję pieniędzy od ręki za to, że z nim spałam. Ela była zakochana tylko raz w życiu. On miał dwadzieścia pięć lat, nie był bogaty ani nawet szczególnie przystojny. Byli razem ponad osiem miesięcy, a potem on oświadczył, że dla niego to był tylko seks, nic więcej. I przespał się z przyjaciółką Eli. Gdy się o tym dowiedziała, płakała w domu bez końca. Wtedy mama zapytała, co się stało. Mogła pierwszy raz w życiu porozmawiać z mamą szczerze, zrzucić ciężar z serca. Ale to był jeden jedyny raz. –    Rodzice wiedzą, że mam starszego chłopaka, że on mi kupuje rzeczy, że jeździmy razem na imprezy i ja nocuję u niego. Ale oni nie wiedzą, co ja z nim robię i na jakiej 26


Miłość na sprzedaż │ To tylko seks

zasadzie. Zresztą mama się chyba domyśla, ale woli nie pytać. Wiem, że kiedyś, jak pojechałam na imieniny i miałam wrócić tego samego dnia, a wróciłam tydzień później, przeczytała mój pamiętnik. Opisałam, jak spałam z Marcinem i jakie to było piękne. Wtedy miałam czternaście lat, a Marcin dwadzieścia jeden. Nie zapytała potem o to. Z tatą nie mam kontaktu, znaczy ja w ogóle z rodzicami mam bardzo słaby kontakt. Wychodzę rano do szkoły, wrócę do domu, odrobię lekcje, tata da mi obiad, wychodzę, wracam o dwudziestej pierwszej, wykąpię się, zjem kolację, idę spać. W sobotę od rana mnie nie ma, jak wrócę, to idę spać. W niedzielę rano wychodzę, wracam wieczorem i idę spać. Jak byłam mała, jeszcze jak żyła babcia, rodzice całymi dniami pracowali, więc nie miałam z nimi kontaktu. Jak straciłam babcię, to wszystko zaczęło się psuć, zaczęłam pić, palić, dobierać sobie takie towarzystwo, które chodzi na imprezy, bierze narkotyki, pije, pali. – Zapala papierosa. – Teraz są takie momenty, że mam ochotę iść do mamy, pożalić się, spytać o radę, bo nie wiem, co robić, ale nie potrafię.

Seks za telefon Karolina podobno jest najinteligentniejsza w klasie i chyba dobrze o tym wie. Ironiczny półuśmiech nie schodzi jej z twarzy. Zapewnia, że nigdy nie ciągnęło jej, by iść w ślady koleżanek, bo dla niej to coś strasznego. Sklasyfikowała szlaufy według kilku typów: –  szlaufy zwykłe – chodzi o kasę; –  szlaufy, które szukają tatusia – są z rozbitych rodzin; –  blachary – chodzi im tylko o samochód, by się przejechać. Może być i zwykły fiat. 27


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Zdarzyło się naprawdę by SIW Znak - Issuu