Skip to main content

Bolek i Lolek z telewizora

Page 1

Karolina Macios


Karolina Macios

Bolek i Lolek z telewizora Ilustrowała Elżbieta Śmietanka

Kraków 2016


ROZDZIAŁ 1

NAJGORSZE WAKACJE NA ŚWIECIE – To będą najgorsze wakacje na świecie – westchnął Bolek, przewracając się na drugi bok. – Mhm – mruknął Lolek, zajęty oglądaniem komiksu o przygodach Tytusa, Romka i A’Tomka. Kończyła się właśnie pierwsza wakacyjna niedziela. W piątek obaj mieli zakończenie szkoły i z ulgą wrzucili galowe stroje do prania. Białe koszule i czarne spodnie nie należały do ich ulubionych ubrań. Bolek dziwnym trafem zawsze robił dziurę na prawym kolanie, a Lolek brudził koszulę czymś czerwonym – lodami truskawkowymi, ketchupem albo pomidorem.

7


Dlaczego akurat tak? Nie mam pojęcia. Oni zresztą też nie, po prostu to właśnie im się przydarzało, gdy tylko wkładali galowe stroje. Tym razem było jednak inaczej – Bolek wrócił do domu z plamą na czarnych spodniach, a Lolek z dziurą w rękawie, ale nawet tego nie zauważyli. Po prostu wrzucili ciuchy do pralki i przebrali się. – Nigdzie nie jedziemy, to jakiś koszmar – jęczał wciąż Bolek, gapiąc się teraz w sufit. Leżał rozwalony na łóżku, z nogami na poduszce. – Ani na obóz, ani na kolonie, ani do dziadków na wieś. To po prostu katastrofa. – Mhm. – Lolek nie odrywał się od komiksu. Siedział po turecku na swoim łóżku, opierając się o ścianę, i ślinił palec, przewracając strony.

8


– Przecież ja umrę z nudów. Właściwie to już umarłem. Zobacz, nie żyję. – I Bolek zwiesił głowę z łóżka, wywalając przy tym jęzor. – Mhm. – Na Lolku pochłoniętym czytaniem chyba nic nie zrobiłoby wrażenia. Nic oprócz… – Chłopcy, kolacja! – zawołał tata, wchodząc do pokoju. Jego młodszy syn jednym susem znalazł się w kuchni, po czym wrócił się po komiks. – A ty, młodzieńcze, dokąd z tą książką? – Tata przyglądał mu się, mrużąc jedno oko. – Po pierfe to nie fąfka, fylko fomiks, a po dfugie do fuchni – odparł urażony Lolek, przełykając gorącego ziemniaka. – To znaczy – dodał, gdy już go przełknął – po pierwsze to nie książka, tylko komiks, a po drugie do kuchni. Chciałbym dokończyć lekturę.

9


– Co to, to nie, synu młodszy. Kolację jemy razem, przy jednym stole – jemy i rozmawiamy. Przecież nie będę gadał z książką ani z komiksem. A ty, synu starszy, co właściwie robisz? – zapytał tata, kiedy Lolek powędrował z powrotem do kuchni. Bolek zsunął się z łóżka i leżał teraz z nogami na poduszce i z głową na dywanie. – Nie żyję, nie widzisz? Postanowiłem umrzeć, skoro mamy mieć wakacje… takie… takie… do bani. – Do bani, powiadasz. A co to właściwie znaczy? – zainteresował się tata. – No do niczego! Nigdzie nie jedziemy i przez całe dwa miesiące będziemy siedzieć w domu! Tata tylko uśmiechnął się tajemniczo i podrapał się po głowie.

10


– To akurat może się jeszcze zmienić, ale oferta wakacyjna dotyczy tylko żywych Bolków, umarłych nie bierzemy pod uwagę. – No dobra, idę, idę, żartowałem z tym umieraniem z nudów. – Chłopiec zerwał się z łóżka i pomaszerował do kuchni, skąd roznosił się zapach gotowanych ziemniaków, kefiru i jajek sadzonych. – A umyliście ręce? – Mama, nalewając do szklanek kompot, spojrzała podejrzliwie na obu synów. Młodszy siedział już przy stole i majtając nogami, próbował dosięgnąć widelcem półmiska pełnego parujących ziemniaków, a starszy osunął się na krzesło i podparł głowę dłońmi. – Tylko nie wylej… – zaczął Bolek, ale nie zdążył nawet dokończyć, bo czerwona struga kompotu z czereśni

12


przecięła stół i zatrzymała się tuż przed jego talerzem. – Kompotu – dodał spokojnie, nie zmieniając pozycji. – Mamooo, wylało się! – jęknął Lolek, podnosząc przewróconą przed chwilą szklankę i wyjadając z niej rozgotowane czereśnie. Mama tylko westchnęła. Wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć, ale chyba się powstrzymała, bo wzięła garść serwetek i wytarła stół, po czym jeszcze przetarła go mokrą szmatką. – Ręce. Czy ja o wszystkim muszę wam przypominać? – powiedziała trochę zirytowana. Była zmęczona i nie miałaby nic przeciwko temu, by położyć się od razu spać, ale musiała przecież jeszcze ugotować chłopcom obiad na jutro. Mieli wakacje, a Lolek, kiedy nudzi się w domu, jest ciągle głodny. „Cała nadzieja w Marianie” –

13


pomyślała mama i zapytała tatę: – Zaczynamy już czy czekamy na twojego brata? Chłopcy uwielbiali starszego brata taty, czyli stryjka Mariana. Czasem przychodził do nich na kolację, a wtedy trudno było ich zagonić do łóżek. Właśnie wrócili z łazienki, gdzie Bolek, trochę chcący, a trochę niechcący, oblał Lolka wodą z kranu, a Lolek, bardzo chcący, odkręcił prysznic i ochlapał Bolka od stóp do głów, przy okazji zalewając ściany i podłogę. – Stryjek przyjdzie? Ekstra! – Bolek podskoczył z radości, pryskając na wszystkie strony kropelkami wody. – Idźcie się przebrać! Tylko szybko, bo jedzenie wystygnie! – zawołał tata, z trudem powstrzymując się od śmiechu, bo Lolek wystartował jak rakieta kosmiczna i pognał do pokoju, a Bolek, nie spiesząc

14


się wcale, stawiał długie, powolne kroki jak bocian. Całkiem mokry bocian. Kiedy już wrócili w suchych ubraniach, przy stole z rodzicami siedział stryjek Marian. – Stryjku, fajnie, że jesteś! – wrzasnął Lolek, o mało znów nie wylewając kompotu. Na szczęście stryjek w samą porę chwycił przechylającą się szklankę. – Cześć, chłopaki! Musiałem przyjść, sami rozumiecie. Dziś jest bardzo ważny dzień – powiedział stryjek, kiedy już uścisnął dłonie obu bratankom, a temu starszemu zmierzwił włosy. Bolek strasznie tego nie lubił, ale stryjkowi akurat wybaczał. – A czemu ważny? Bo to pierwszy dzień najkoszmarniejszych wakacji pod słońcem? – zapytał, poprawiając sobie przedziałek.

15


Pamiętacie, jak na ekranie telewizora pojawiała się wieczorynka? Wszystkie dzieci czekały na ten moment, żeby znów spotkać swoich ulubionych bohaterów. Bolek i Lolek przeżywali szalone przygody i płatali figle, a my śmialiśmy się wraz z nimi. Teraz Bolek i Lolek, jakich pamiętacie, wracają z zupełnie nowymi przygodami. Cena 29,90 zł


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Bolek i Lolek z telewizora by SIW Znak - Issuu