KATARZYNA BIK
Wydawnictwo Znak K rakó w 2019
Projekt okładki Paweł Panczakiewicz PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN www.panczakiewicz.pl
Na okładce wykorzystano fragmenty reprodukcji fotograficznej Damy z gronostajem Leonarda da Vinci udostępnionej w książce Franka Zöllnera Leonardo da Vinci 1452–1519, Taschen, 2017 Opieka redakcyjna Damian Warszawski
Adiustacja Katarzyna Węglarczyk Korekta Jadwiga Grellowa Barbara Wójcik
Indeks Artur Czesak
Łamanie Dariusz Ziach
Copyright © by Katarzyna Bik © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2019
Zrealizowano w ramach stypendium z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
ISBN 978-83-240-5807-5
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, 2019. Printed in EU
ROZDZIAŁ I
PUŁAWY
Puławy leżą 1150 kilometrów na północny wschód od Mediolanu, pod innym, już nie tak błękitnym niebem i w chłodniejszym o jakieś dziesięć stopni klimacie. Zimy bywają tam ostre, latem często pada, a przyroda jest mniej rozbuchana niż na południu Europy. Miasto ma około pięćdziesięciu tysięcy mieszkańców. Kominy przemysłowe, blokowiska, chaos urbanistyczny nie dodają Puławom uroku, a mimo to co roku odwiedza je kilkadziesiąt tysięcy turystów zwabionych legendą tego miejsca, skalą i klasą jego zabytków. Zbudowano tu imponujący neoklasycystyczny pałac. W słoneczne dni jego złocistożółte fasady z attykami nad płaskimi dachami malowniczo odbijają się w wodzie sadzawki usytuowanej na środku trawiastego dziedzińca. Jednak po uważnym przyjrzeniu się widać, że nie jest to architektura oryginalna, rasowa, ale efekt wielokrotnej rozbudowy, licznych przeróbek i remontów, i nawet wprawne oko nie jest już w stanie dostrzec śladów tego, co wcześniej w tym miejscu stworzyli znakomici architekci: w siedemnastym wieku Niderlandczyk Tylman z Gameren, a w osiemnastym – Polak Chrystian Piotr Aigner. Przed pałacem wodotrysk, klomby, ławeczki obiecują przyjemne wytchnienie w cieniu drzew wokół sadzawki. Pluskowi wody towarzyszy od czasu do czasu krzyk pawi uganiających PUŁAWY
15
się po trawie i odpoczywających wśród gałęzi. Egzotyka, jakiej mało kto się spodziewa w takim mieście. A jeśli się już obejrzało ulokowane w pałacu Muzeum Czartoryskich, to skręciwszy z dziedzińca w prawo, można dojść aleją do rozległego parku otaczającego budowlę z trzech stron, schodzącego aż do łachy wiślanej. To trzydzieści hektarów polan i polanek, tarasów, ramp, ścieżek, drzew (takich jak klony, dęby, graby, topole, kasztany i kasztanowce), krzewów i innych roślin, miejscami rosnących dziko i gęsto, ukrywających pomniki, rzeźby, Domek Chiński, Domek Aleksandryjski, schody angielskie, sztuczną grotę. Spacerujących zaskoczyć może już pierwsza budowla, jaka staje im na drodze na końcu alei parkowej. To Dom Gotycki: prostokątny, dwupiętrowy ceglany pawilon z dostawionymi z dwóch stron kolumnowymi podcieniami z kamienia. Ganki, balkony, ostrołukowe arkady, rozety, okna okrągłe, półkoliste i ostrołukowe, wmurowane w fasady kawałki rzeźb, napisów, ułamki kamieni składają się na ten pseudogotycki, romantyczny obiekt, jakby podpatrzony w jakiejś angielskiej posiadłości, urokliwy i pełen wdzięku. Za nim, po prawej stronie, wznosi się jeszcze bardziej szokująca budowla, niby pogańska świątynia żywcem przeniesiona z Grecji czy też Włoch. Z jasnego kamienia, okrągła, otoczona pięknymi wysmukłymi kolumnami, nakryta kopułą Świątynia Sybilli zachwyca elegancją i klasą. A gdy się zejdzie ze stromej skarpy w dół, nad łachę wiślaną, widać stamtąd, że budynek ten ma dwie kondygnacje; dolna wygląda jak ceglana baszta otoczona solidnymi przyporami. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko – pałace, budowle, park – jest zasługą niemalże wyłącznie jednej rodziny, właściwie jednego jej pokolenia, a konkretnie jednej kobiety – Izabeli Elżbiety z Flemmingów Czartoryskiej.
* * *
16
Rozdział I
Miała prawie tyle lat co modelka pozująca malarzowi jakieś dwieście siedemdziesiąt lat wcześniej w Mediolanie, gdy jesienią 1761 roku w Wołczynie – rodowym majątku Czartor ys kich – wyszła za mąż za dwudziestosiedmioletniego kuzyna Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem podolskich13. Wniosła w wianie osiemset tysięcy złotych polskich i rozległe dobra14. Była jedynym dzieckiem Jerzego Flemminga, podskarbiego wielkiego koronnego, właściciela olbrzymiego majątku, i Antoniny Elżbiety Czartoryskiej, kanclerzanki wielkiej litewskiej15 . Dzieciństwo miała smutne: gdy skończyła rok, jej dwudziestoletnia matka zmarła na ospę podczas porodu drugiej córki (która też nie przeżyła). Ojciec ożenił się powtórnie z siostrą zmarłej, ale i ją zabrała ta sama choroba, gdy Izabela miała niecałe cztery lata16. Wychowywaniem dziewczynki w Warszawie zajęła się więc babka, kanclerzyna wielka litewska. Nie można powiedzieć (jak niektórzy zdawali się sugerować 17), że niczego jej nie nauczono. Znała dobrze francuski, pisała po polsku, porozumiewała się po niemiecku i angielsku, miała wiedzę o historii i literaturze światowej, historii sztuki, rysowała, grała na mandolinie i klawicymbale, czytała nuty. Kochała teatr, pantomimy, balety i żywe obrazy. Była „z natury przekorna, żywa, opozycyjna, niezależna i krytyczna”18. Całkiem nieźle jak na nastolatkę w tamtych czasach. Był tylko jeden szkopuł: natura nie obdarzyła jej olśniewającą urodą, zapewne dlatego nie ma jej portretów z czasów wczesnej młodości. I jak na nieszczęście zachorowała, podobnie jak matka, na ospę, która na całe życie oszpeciła jej twarz19. W wieku trzydziestu pięciu lat napisze, siląc się na dystans do samej siebie: „Piękną nigdy nie byłam, ale często bywałam ładną. Mam piękne oczy, a że się w nich wszystkie uczucia duszy malują – wyraz twarzy mojej bywa zajmujący. Płeć mam dosyć białą, czoło gładkie twarzy nie szpeci, nos ani brzydki, ani PUŁAWY
17
piękny, usta mam duże, uśmiech miły i ładny owal twarzy (…)”20. Nie wspomni słowem o śladach po ospie. Na portrecie Alexandra Roslina, ukazującym ją w tym właśnie wieku, Izabela jest rzeczywiście uroczą, czarującą kobietą. Przede wszystkim przyciąga spojrzeniem wielkich ciemnych oczu i leciutkim uśmiechem. Burza włosów opadających na ramiona odwraca uwagę od zbyt uróżowionych policzków i niewielkiego biustu. Czy taka kuzynka mogła od razu rozkochać w sobie starszego o jedenaście lat potomka legendarnego księcia litewskiego Giedymina?21 Zanim rodzina postanowiła ożenić Adama Kazimierza z Izabelą, jak niektórzy złośliwie piszą – by gigantyczny majątek pozostał w rodzinie, od młodych lat był on wychowywany na króla 22 . Ten chrześniak króla Augusta III i carycy Anny (w jej imieniu do chrztu trzymała księcia królowa Maria Józefa) odebrał znakomite wykształcenie u francuskich nauczycieli23. Zafascynowany historią i literaturą od osiemnastego roku życia podróżował po Niemczech, Flandrii, Włoszech, Austrii i Anglii; „przygotowywany do służby publicznej, wysłany został w 1759 roku na dwór carski”24 . Bibliofil, humanista, kolekcjoner książek i grafik, erudyta, autor sztuk teatralnych i utworów literackich, autentyczny poliglota: znał francuski, niemiecki, angielski, rosyjski, włoski, węgierski, łacinę i grekę oraz arabski, turecki, perski i hebrajski. I sanskryt 25 . Zostanie generałem ziem podolskich, komendantem Szkoły Rycerskiej, czyli Korpusu Kadetów, i feldmarszałkiem wojsk austriackich. Przystojny, o pięknej twarzy i orlim nosie, nawet w wieku pięćdziesięciu lat – co widać na obrazie Józefa Grassiego – był najlepiej ubranym mężczyzną w Polsce. Wielbiciel teatru, aktor, czarujący bywalec europejskich salonów, dowcipny, otwarty i tolerancyjny, po ślubie żył własnym życiem. Ojciec jego marzył, by został politykiem, dyplomatą, a nawet królem, ale on nie chciał 26. „Pomimo presji 18
Rozdział I
ze strony ojca i carycy Katarzyny nie przyjął kandydowania do tronu polskiego po śmierci Augusta III”27. Adam Kazimierz odziedziczył po ojcu olbrzymi majątek: sześćdziesiąt milionów złotych28. Stał się posiadaczem klucza końsko wolskiego z Puławami, majątków i kluczy małopolskich z Sieniawą, rozległych dóbr na Podolu, Wołyniu, Ukrainie i Litwie29. Młodzi nie są szczęśliwi. Podróżują po Polsce i Europie (ona w przebraniu pazia), brylują na salonach i każde oddaje się swoim romansom. W 1762 roku Izabela rodzi pierwszego syna; jest w tym samym wieku co modelka z Mediolanu, kiedy wydała na świat swojego pierworodnego. Rok później przychodzi na świat córka Czartoryskich. I jeszcze tego samego roku 1763 umiera najpierw ona, a kilka tygodni potem jej braciszek 30. Przyczyna: ospa lub zespół śmierci w kołysce. O potomstwie spokrewnionej pary raczej się nie wspomina: wiadomo, kto był matką, ale czy ojcem wszystkich dzieci był Adam Kazimierz? Historycy i historycy sztuki taktownie nie podejmują takich wątków, ale co innego pisarze. Gabriela Pauszer-Klonowska w swojej książce opartej na dokumentach z pobłażaniem pisze, że „zalotną damę lekkomyślnego rokoka, bohaterkę wielu romansów o europejskim zasięgu”, w pewnych okresach jej życia nazywano Messaliną 31 . Spośród „oficjalnych” dziewięciorga dzieci – Teresy, Marii Anny, Adama Jerzego, Konstantego, Zofii, Cecylii oraz trojga zmarłych w niemowlęctwie – stuprocentową pewność ojcostwa miał książę tylko co do Teresy urodzonej w roku 1765.
* * *
Podróże – Saksonia, Austria, Francja, Anglia, Holandia – romanse i imprezy zajmują więc Izabeli w tych pierwszych latach po ślubie sporo czasu. Księżna urządza Pałac Błękitny w Warszawie PUŁAWY
19
na wygodną siedzibę, ale to jej nie wystarcza. W latach siedemdziesiątych osiemnastego wieku w podwarszawskich Powązkach tworzy na wzór francuskiego Trianonu sentymentalną wioskę w romantycznym parku ze sztucznymi wyspami, kanałami, „ruinami rzymskimi”, łąkami, „prastarymi” drzewami32. A pośród tego wszystkiego, w chatach krytych słomą, ale wewnątrz urządzonych z przepychem, balowali członkowie rodziny i przyjaciele z Polski oraz z zagranicy, z królem na czele. Czegóż chcieć od życia więcej? Ukochany syn Izabeli Adam Jerzy tak to będzie wspominał: Wstawaliśmy wczesnym rankiem i schodzili na śniadanie do matki lub do pani Wojskiej, która nas raczyła doskonałą kawą, po czym pracowano w ogrodach. Obiad przywoził nam z Warszawy służący na osiołku w dwóch koszach, a oczekiwany był zawsze z niecierpli wością. Chiński dzwonek zawiadamiał i zwoływał nas co dzień w inne miejsce na obiad. Nie raz odbywaliśmy spacery i wycieczki na osłach, a w niedzielę i święta jeździliśmy lub chodzili piechotą na mszę świętą do Wawrzyszewa. Żyliśmy sami – matka dla dzieci, a my dla niej, wesoło i pożytecznie czas spędzając. Była to istna sielanka, prawdziwy obraz wiejskiej poezji33 .
Nic z tej bajkowej krainy do dzisiejszych czasów nie przetrwało, a szkoda, bo było to oryginalne i nowatorskie przedsięwzięcie jak na Polskę tamtej epoki. Pozostała tylko rycina Zygmunta Vogla ukazująca ruiny łuku triumfalnego w bujnym ogrodzie powązkowskim. W 1794 roku podczas powstania kościuszkowskiego Powązki zostaną zdewastowane przez wojska Suworowa. Ale jeszcze wcześniej, po śmierci Teresy, Czartoryska straci do nich serce. Beztroskie lata miną bowiem bezpowrotnie. Życiem Izabeli wstrząśnie straszna tragedia. W 1780 roku w Pałacu Błękitnym 20
Rozdział I
Teresa, najstarsza, piętnastoletnia córka księżnej, podczas zabawy z siostrą Marią zapaliła się od kominka34 . Po trzech dniach strasznych męczarni dziewczynka zmarła. W tym samym czasie Czartoryska rodziła najmłodszą córkę, która od razu po porodzie zmarła. Jakby nie dość było tych nieszczęść, Izabela cztery lata później zaaranżowała małżeństwo Marii z księciem Ludwikiem Wirtemberskim, które okazało się nieudane, a zakończyło się rozwodem i odebraniem Marii syna35 . Prywatne tragedie splatały się z klęskami narodu. W tych niezbyt szczęśliwych latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych osiemnastego stulecia Izabela zaczęła się angażować politycznie, próbując ratować pogarszającą się sytuację w kraju. Po aferze z Dogrumową (która oskarżyła Adama Kazimierza o zamach na Stanisława Augusta Poniatowskiego), w 1785 roku Czartoryski postanawia usunąć się z Warszawy. Wybór pada na Puławy.
* * *
Miejscowość, a właściwie osada rybacka od szesnastego wieku konkurowała z pobliskim Kazimierzem Dolnym jako miejsce przeprawy przez Wisłę i port36. Puławy sporo zawdzięczały marszałkowi Stanisławowi Herakliuszowi Lubomirskiemu, który w drugiej połowie siedemnastego wieku zbudował tam sobie barokowy pałac. Posiadłość przypadła potem w wianie jego córce Elżbiecie, żonie hetmana Adama Mikołaja Sieniawskiego. I kiedy córka Sieniawskich Maria Zofia poślubiła na początku lat trzydziestych osiemnastego wieku wojewodę ruskiego Augusta Aleksandra Czartoryskiego, ojca Adama Kazimierza, Puławy przeszły na własność Czartoryskich, którzy następnie od czasów saskich wraz z Poniatowskimi będą przewodzić Familii, stronnictwu politycznemu walczącemu o reformy i utrzymanie niepodległości Polski37. PUŁAWY
21
W Puławach wokół księcia Adama Kazimierza skupia się opozycja antykrólewska niezadowolona z uległości Augusta III Sasa wobec carycy. To tam Franciszek Dionizy Kniaźnin wystawi w 1786 roku operę Matka Spartanka, w której zagrają między innymi Izabela z synami38. Trzy lata później, podczas obrad Sejmu Czteroletniego, Izabela „wszędzie demonstrowała swe uczucia patriotyczne i sympatie pruskie”39. Targowica ostatecznie wpłynęła na rzeczywiste przeobrażenie księżnej w „Matkę Spartankę”, wysyłającą synów na wojnę z Rosją w 1792 roku. Po drugim rozbiorze Czartoryscy poparli powstanie pod wodzą Kościuszki, za co wojska Suworowa na rozkaz carycy zdewastowały i Powązki, i Puławy, a dobra Czartoryskich zostały zajęte. W połowie 1796 roku księżna wróciła do Puław i rozpoczęła odbudowę pałacu oraz Pałacu Marynki – siedziby jej córki Marii Wirtemberskiej. „Decyzja taka mogła być podjęta dlatego, że poprawiła się sytuacja majątkowa Czartoryskich, bowiem w wyniku doskonałego wrażenia, jakie obaj synowie zrobili w Petersburgu, Katarzyna raczyła wspaniałomyślnie darować zasekwestrowane dobra rodziców, ponadto postanowiono utrzymać przedsięwziętą w roku 1782 priorytetową rolę i pozycję rezydencji puławskiej wśród innych posiadłości księstwa”40. Czy jednak tylko dlatego? Izabela po prostu zakochała się w Puławach, i nie chodziło jedynie o piękny pałac, ale też o wspaniały park: Puławy leżą w województwie lubelskim na wzgórzu ciągnącym się ponad Wisłą. Zamek stoi na szczycie. Część parku na równej z zamkiem wysokości, druga spada ku rzece. Od wschodu i północy rozciąga się las dębów, lip, jodeł. Przecięty alejami las jest bardzo rozległy i rozchodzą się w nim szerokie drogi. (…). Takie jest położenie Puław – teraz opis szczegółowy. Główną piękność
22
Rozdział I
Puław stanowią drzewa: liczbą, rozmaitością, bogactwem, wielkością. Drugą ozdobą jest wielka, wspaniała rzeka, zawsze okryta statkami, łodziami i małymi łódkami. Park jest urządzony świeżo na sposób angielski 41
– w liście Izabeli do Jacques’a Delille’a, francuskiego poety, widać wielką miłość do natury. Dziś nie ma już żadnego dębu – ostatni zniknął podczas burzy w 2012 roku. Nie ma też już żadnych drzew z czasów Izabeli. A przecież jej park puławski był olbrzymi – zajmował sześćset hektarów, z czego właściwy park w obrębie murów fortecznych obejmował dwadzieścia dwa hektary, ogrody i tereny zadrzewione w sąsiedztwie murów – około trzydziestu, tereny na Kępie – trzysta i lasy obejmujące Włostowice, Parchatkę i Bochotnicę – blisko 300 hektarów42. Najważniejsze jednak dla polskiej kultury w tym parku są dwa budynki zaprojektowane przez Aignera – Świątynia Sybilli i Dom Gotycki. Nie byłoby ich zapewne, gdyby nie kolekcjonerski wirus, jakim zaraziła się Izabela podczas podróży do Szwajcarii, Anglii i Szkocji w latach 1789–1791 43. Oczywiście Sieniawscy, Flemmingowie, Czartoryscy i inne potężne magnackie rody gromadziły różne rzeczy, ale było to raczej zbieractwo niż kolekcjonerstwo. Ich lamusy pełne były dawnych mebli, sprzętów, tkanin, ubiorów i broni, a ściany pałaców zdobiły cenne kobierce i konterfekty ziomków, często kiepskie, trudno więc byłoby je nazywać sztuką. Dopiero podróż Czartoryskiej na Wyspy Brytyjskie pod pretekstem dokształcenia dwudziestoletniego Adama Jerzego (niektórzy podejrzewają, że tak naprawdę Adam Kazimierz, widząc ostentacyjny patriotyzm żony podczas obrad Sejmu Wielkiego, postanowił ją oddalić z Warszawy na jakiś czas) uświadomiła jej, co znaczy prawdziwe kolekcjonerstwo. Zwiedzali Londyn z kolekcją w Windsorze, Oksford ze zbiorem księcia Arundela, posiadłość PUŁAWY
23
lorda Buckinghama w Stowe z obrazami i słynnym parkiem, dom Szekspira w Stratford-upon-Avon, katedrę w Yorku, różne inne posiadłości, pałace i zamki. Jednak to Szkocja, kraj z wielkim szacunkiem dla przeszłości, kolebka romantyzmu, podbiła serce Izabeli na zawsze. Edynburg, Carron, Perth, Glasgow, Hamilton; zamki, parki, uroczyska, grobowce Fingala i Osjana, zabytki z czasów średniowiecznych i rzymskich, jeziora, świątynia druidów – opisy tych miejsc zajęły sporo miejsca w jej dzienniku z podróży44. To tam znalazła inspirację do działania na następne czterdzieści pięć lat życia. Zdzisław Żygulski jun. pisze: „Stąpała po śladach Celtów i Rzymian, wsłuchiwała się w śpiewy górali szkockich, odnajdując w nich niezaprzeczone relikty »osjanicznych« ballad. Przeżywała średniowieczne legendy i żywą historię w jej autentycznej scenerii starożytnych zamków, królewskich pałaców i gotyckich katedr. Wczuwała się w niepospolite piękno przyrody tego kraju, a także w piękno parków, które były wzorem nowego, romantycznego stylu. Autopsja ogromnej liczby dzieł sztuki, zwłaszcza malarskiej, niezwykle wyrobiła jej artystyczny smak. Najważniejszym wszakże skutkiem podróży było zainicjowanie wielkiej akcji kolekcjonerskiej”45 . Na aukcji w Londynie Izabela kupiła prochownicę „po królu Henryku VIII”, maskę pośmiertną, kaftan i laskę Cromwella, dostała od lorda Hamiltona portret Marii Stuart, a „berło króla Ryszarda II” (jak się okazuje, jest to unikatowa maczuga bojowa z piętnastego wieku) – od lorda Fitzwilliama. Jedną z jej zdobyczy, o którą stoczyła dramatyczną batalię, było krzesło Szekspira. Lata poszukiwań, zabiegów, podchodów, fortuna jednego z najpotężniejszych rodów w Polsce, intuicja, rosnąca wiedza, zachłanność, pasja kolekcjonerska, instynkt, poczucie smaku, koneksje w kraju i za granicą, współpraca Stanisława Augusta 24
Rozdział I
Poniatowskiego z różnymi ludźmi, często wreszcie własna odwaga i autorytet pozwoliły Czartoryskiej stworzyć zbiór nie mający precedensu na ziemiach polskich46. Księżna nie była przy tym pierwszą osobą w kraju, która wpadła na pomysł stworzenia muzeum. Istniały inne kolekcje, choć niedostępne społeczeństwu, jak Arkadia Radziwiłłów czy kolekcja obrazów Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z inspiracji króla w 1775 roku Michał Mniszech, członek Komisji Edukacji Narodowej, złożył projekt utworzenia Musaeum Polonicum, podobnego do Muzeum Brytyjskiego otwartego dla publiczności już w 1753 roku. Do realizacji nie doszło jednak z powodu rozbiorów47. Izabela była natomiast pierwszą, która wpadła na oryginalny pomysł stworzenia muzeum polskich pamiątek historycznych. Zgodnie z duchem oświecenia i romantyzmu moc tego rodzaju pamiątek płynęła z ich potencjału interpretacyjnego i edukacyjnego, mniej z wartości artystycznej czy zabytkowej. Wyobraźnia i wiedza wiązały je z ludźmi, epokami, miejscami, ideami. Janusz Wałek, historyk sztuki, wieloletni kierownik Działu Malarstwa Europejskiego Muzeum Czartoryskich i Muzeum Narodowego w Krakowie mówi: – Jeszcze podczas pobytu w Anglii Izabela myśli o kolekcji stricte artystycznej, zawierającej obrazy i rzeźby. Upadek kraju wpłynął jednak na zmianę jej podejścia. Czartoryska zaczyna gromadzić pamiątki historyczne, patriotyczne, narodowe. Nad wejściem do pierwszego budynku muzealnego w Polsce umieszcza napis: „Przeszłość – przyszłości”, z nadzieją, że kiedyś, w wolnej Polsce, zbiory te zaświadczą o chwale narodu. Na efektownym wielkim kluczu do Świątyni Sybilli w kształcie kaduceusza każe napisać: „Otwieram świątynię pamięci”. W czasie gdy Czarto ryska buduje Świątynię Sybilli, baron Vivant Denon przygotowuje otwarcie Luwru48. PUŁAWY
25
Muzeum puławskie było pierwszym na świecie muzeum poświęconym historii narodu, trzydzieści lat starszym od podobnego muzeum w Wersalu. Instytucją nie tyle narodową, ile dla narodu. Czartoryska tak o nim pisała: W latach tych, w których tyle klęsk nas przycisnęło, kiedy nas z rzędu narodów wymazano, mówiłam sobie ze łzami: Ojczyzno! Nie mogłam Cię obronić, niech Cię przynajmniej uwiecznię. Ta chęć, to uczucie przywiązywały mnie do życia: wystawiłam naówczas ŚWIĄTYNIĘ PAMIĘCI. Zebrałam tam pamiątki tej Polski, niegdyś tak świetnej, a wtenczas tak nieszczęśliwej. Tam żyłam, że tak rzekę, w przeszłości, a czasem w moich dumaniach tchnęłam nadzieją szczęśliwej przyszłości 49 .
Świątynia pamięci, panteon pamiątek po Polakach, ale dlaczego Świątynia Sybilli? Profesor Żygulski: „Koncepcja Sybilli była rozwiązaniem doskonałym, gdyż formalnie sięgała do wzorów starożytności klasycznej, popularnych w czasie oświecenia, w treści zaś zawierała elementy mistyki romantycznej. Przeszłość należało uratować od zagłady i wzbogacić legendą, przyszłość zaś powierzyć prorokom. Wśród klęsk i niepewności, w obliczu największego niebezpieczeństwa wiara w proroctwa zawsze rosła niepomiernie”50. W Polsce porozbiorowej ufność pokładana w przepowiedniach wiązała się z nadzieją na odzyskanie niepodległości, stąd zapewne pomysł ustanowienia Sybilli strażniczką dowodów świetności ojczyzny.
* * *
W średniowieczu ze wszystkich sybilli, kapłanek Apollina, przepowiadaczek przyszłości najbardziej czczona była Sybilla z Tivoli, 26
Rozdział I
która w pierwszym wieku przed naszą erą miała widzenie Dziewicy z Dzieciątkiem na ręku. Jej siedziba znajdowała się prawdopodobnie obok okrągłej świątyni Westy pochodzącej z tegoż stulecia, w starszym o wiek niedużym, prostokątnym budynku51. Czartoryska widywała w parkach angielskich okrągłe budowle, ale nigdy nie była we Włoszech i nie widziała ich pierwowzoru, którym była właśnie świątynia Westy w Tivoli. Pomysł musiał jej podsunąć Aigner, syn puławskiego stolarza, który studiował w Rzymie, był członkiem Akademii Świętego Łukasza i miał już na koncie wiele pięknych klasycystycznych budowli, między innymi w Warszawie. Na pewno mu schlebiało, że Izabela – kreatorka pięknego puławskiego ogrodu krajobrazowego, podróżniczka, mecenaska artystów, literatów i naukowców, filantropka (we Włostowicach ufundowała pierwszą szkołę gminną) i pisarka, autorka Książki do pacierzy dla dzieci wiejskich podczas Mszy Świętej, Myśli różnych o sposobie zakładania ogrodów, Pielgrzyma w Dobromilu czyli nauk wiejskich z dodatkiem powieści czy skróconego Pocztu pamiątek zachowanych w Domu Gotyckim w Puławach – zechciała go przywiązać do Puław. Czy jego antyczne z ducha budowle nie przyczyniły się też do nadania Puławom nazwy „Polskich Aten”? Aigner musiał być pod wrażeniem cudownej harmonii i wdzięku świątyni Westy w Tivoli, jak i dzisiaj każdy, kto tam dociera. Miasteczko leży dwadzieścia trzy kilometry na wschód od Rzymu. Pociąg jedzie około godziny, mijając mało atrakcyjne krajobrazy. Rozkopana ulica Świętej Agnieszki prowadzi z nieciekawego dworca do Ponte Gregoriano – dziewiętnastowiecznego mostu nad rzeką Aniene, skąd rozciąga się magiczny widok na starożytne, jeszcze etruskie Tibur – Tivoli. Na skraju, z prawej strony gęstej, średniowiecznej zabudowy wyróżnia się nieduża, biała, okrągła świątyńka. Z daleka wygląda, jakby postawiono ją na szczycie wodospadu, wśród szmaragdowej zieleni pobliskich PUŁAWY
27
wzgórz. Kiedy jednak podejdzie się bliżej, wąziutką uliczką, było nie było, Sybilli, gdzie w oknach starych domów suszą się gacie na sznurach, widać, że świątynia stoi na tarasie wieńczącym dwupiętrową budowlę z tufu. Sam przybytek zbudowano z trawertynu, ale obłożono białym stiukiem, przez co wygląda, jakby był z marmuru. Budowlę o średnicy czternastu metrów otaczało osiemnaście wysokich na siedem metrów kolumn, z których do dziś przetrwało dziesięć. Czas zniszczył też sklepienie i nadkruszył przepiękne kapitele w stylu korynckim oraz misterne dekoracje architrawu. Kilka metrów od świątyni, z lewej strony, stoi podobnej wysokości prostokątna budowla także z trawertynu, bardziej zrujnowana, która miała niegdyś od frontu cztery kolumny jońskie, a wokół półkolumny wtopione w mury. Pewnie to była właściwa siedziba wieszczki Apollina. Można jeszcze zobaczyć celę, gdzie musiał się znajdować posąg bóstwa. Takiego widoku się jednak nie spodziewałam: obchodząc wokół świątynię Westy, dosłownie natknęłam się na stoły nakryte białymi obrusami, osłonięte parasolami, czekające na znużonych południowym słońcem turystów. W drzwiach brzydkiego budynku pomalowanego na róż pompejański, z wielkim napisem „Sibilla”, czatowali kelnerzy w krawatach. Jak było dwieście lat temu, tak jest i teraz. Przypomniałam sobie list, który w roku 1800 napisała Izabela do swego syna Adama Jerzego, przebywającego wtedy we Włoszech52. Á propos mojej świątyni, która się posuwa, bądź tak dobry i zbadaj rzecz jedną. [S.O.] powiada, że w Tivoli, gdzie była starożytna świątynia Sybilli, z której wzięłam model do mojej, jest oberża, że w tej oberży jest oberżysta i że ten oberżysta ma u siebie stary ołtarz z tejże świątyni, który mu służy zamiast stołu. Jeżeli tak jest, panie Adamie, staraj się nabyć to dla mnie. Jemu to na nic się nie
28
Rozdział I
przyda, a do mojej świątyni byłaby to przedziwna rzecz; mógłbyś mi to przysłać razem z innymi marmurami.
Ciekawe, czy ta oberża stała właśnie tu, gdzie współczesny lokal? Bo na pewno w tym samym miejscu była restauracja pół wieku temu, kiedy świątynię Westy oglądała Gabriela Pauszer-Klonowska53. Czy Aigner miał plany świątyni Westy, tego nie wiadomo, ale na pewno miał jej korkowy model, który był eksponowany w puławskiej Świątyni Sybilli (nie dotrwał do dziś)54. Budowa rozpoczęła się w roku 1798. Pięćdziesięciopięcioletnia Izabela pracuje razem z murarzami po kilka godzin dziennie, oprócz tego sadzi drzewa i pielęgnuje ogród, zdobywa eksponaty do swojej kolekcji. I relacjonuje Adamowi Jerzemu postępy prac budowlanych.
* * *
Ukochany syn Izabeli został zesłany do Włoch w 1799 roku za karę, ponieważ w trakcie pobytu na dworze petersburskim, gdzie był adiutantem wielkiego księcia, późniejszego cara Aleksandra I, wdał się w romans z jego żoną Luizą Elżbietą i spłodził z nią córkę55 . Jako poseł rosyjski przy królu Sardynii Karolu Emanuelu IV, który wtedy nie miał już swoich terytoriów, bo były to czasy wojen napoleońskich, podróżował po Włoszech. Przebywał w Neapolu, w Pizie, we Florencji, w Rzymie, bawił się w archeologa na Forum Romanum, narzekał na nudę i wyszukiwał dla matki eksponaty. 28 lutego 1800 roku Izabela pisze do niego: Extra jestem kontenta z ruderów, jakie mi wybrałeś, i z tych, które mi obiecujesz. Od dawna nic mi nie sprawiło tyle przyjemności; urna Scypiona i obelisk to arcypiękne rzeczy. Dziwisz się, że Ci nie daję
PUŁAWY
29
poleceń na obrazy ani na posągi. Pierwsze drogie, a ja nie mam do nich wielkiego upodobania. Co do rzeźby, ja Cię prosiłabym o biust fauna albo o panterę, jedno lub drugie, dość duże, aby na dworze stać mogły. Ale to, mój kochany panie Adamie, w razie jeśli nie będą nazbyt drogie. Ponieważ chcę skończyć moją świątynię w tym roku, muszę zachować na to wszelkie środki, odmawiając sobie najmniejszych fantazji, aby wszystkie pieniądze na to obrócić. Już mam kamienie obrobione całkiem na fundamenta i sklepienia, trzeba tylko poskładać to razem. Ale potem w środku tyle jest rzeczy do roboty! Same drzwi kosztować będą 200 dukatów!56 .
Widocznie książę nie zdobył pantery, bo matka wiosną znowu naciska: Mój panie Adamie, żebyś mnie się wystarał o jaką ładną statuę. Ja nie chcę, żeby była koniecznie starożytna, byle miała pozór starożytny. Chciałabym mieć albo lwa marmurowego, albo panterę, aby to można postawić na postumencie, w tym guście, jak rysunek na papierze przyłączam. Cokolwiek będzie, żeby nie nazbyt małe, bo to ma stać na dworze57.
W końcu latem, zniecierpliwiona opieszałością syna, pisze do niego znowu:
Mój panie Adamie kochany, jesteś oryginał, jakiego drugiego nie ma. Najpierw muszę Ci powiedzieć, że w Łęcznej na jarmarku chciałam kupić materyi tureckiej i zapytałam Żyda, czy ma. Odpowiedział, że nie, ale że mi przyniesie atłas czarny. I Ty także, panie Adamie, jak ów Żyd, przysyłasz mi głowę Safony, kiedy ja chciałam biustu fauna, pantery albo sfinksa. Ja nie chcę niczego do pokoju, ale bardzo życzę mieć do ogrodu sfinksa albo panterę58 .
30
Rozdział I
SPIS TREŚCI
Wstęp / 7 Rozdział I
Puławy / 15 Rozdział II
Początki / 41 Rozdział III
Florentczyk / 60 Rozdział IV
Sforza / 68 Rozdział V
Losy nieznane / 86 Rozdział VI
Co jest prawdą? / 90 Rozdział VII
Jak obraz powstawał / 98 Rozdział VIII
Ewakuacja / 109 Rozdział IX
Pojawia się Dama / 117 Rozdział X
Dama… trafia do Krakowa / 124 Rozdział XI
Cecylia jest dziś tą najpiękniejszą / 131
SPIS TREŚCI
397
Rozdział XII
Ordynacja sieniawska / 135 Rozdział XIII
Wszystkie damy Leonarda / 139 Rozdział XIV
Kluczem jest zwierzątko / 166 Rozdział XV
Pierwsza wojna / 173 Rozdział XVI
Druga wojna. Tułaczka po Polsce i Niemczech / 177 Rozdział XVII
Detale i znaczenia / 185 Rozdział XVIII
Powrót do Krakowa / 192 Rozdział XIX
Dama… porwana do Warszawy / 198 Rozdział XX
Ukryta ciąża / 201 Rozdział XXI
Zachwyty ze wschodu / 204 Rozdział XXII
Z powrotem w prywatnych rękach / 207 Rozdział XXIII
Słynne badanie / 210 Rozdział XXIV
Po 1989 roku / 213 Rozdział XXV
Dalsze losy Leonarda / 218 Rozdział XXVI
Malmö 1993 / 234 Rozdział XXVII
Co odkryli Amerykanie / 239 398
SPIS TREŚCI
Rozdział XXVIII
Czas arcydzieł / 242 Rozdział XXIX
W Rzymie / 255 Rozdział XXX
Wizyta sentymentalna / 272 Rozdział XXXI
Żywa, inteligentna twarz / 275 Rozdział XXXII
Wystawa w Japonii / 278 Rozdział XXXIII
Dama… pracuje / 284 Rozdział XXXIV
Dama… w ikonosferze / 291 Rozdział XXXV
Europejskie tournée / 299 Rozdział XXXVI
Dama… odwiedza króla Hiszpanii / 304 Rozdział XXXVII
Dama… w poczekalni do badań / 306 Rozdział XXXVIII
Obraz zyskuje renomę światową / 314 Rozdział XXXIX
Tajemnice w desce / 318 Rozdział XL
Sensacyjna transakcja / 329 Zamiast epilogu
W szklanej pułapce / 342
Podziękowania / 343 Przypisy / 345 Wybrana bibliografia / 377 Indeks nazwisk / 385