PIOTR MOSAK
Jak przestać udawać i zacząć żyć po swojemu
Wydawnictwo Znak K r a ków 2026
Projekt okładki Paweł Panczakiewicz PANCZAKIEWICZ ART.DESIGN www.panczakiewicz.pl Zdjęcie na okładce Paulina Zdeb-Rąkoska Redaktor inicjujący Marcin Baniak Redaktorka prowadząca Justyna Skalska Justyna Tomska Opieka redakcyjna Paulina Gwóźdź Katarzyna Mach Promotorka Anna Hardasiewicz Adiustacja Laura Możdżeń Korekta Justyna Jagódka Aleksandra Kiełczykowska Opracowanie typograficzne i łamanie CreoLibro © Copyright by Piotr Mosak © Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026 ISBN 978-83-969051-0-9 Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2026. Printed in EU
SPIS TREŚCI
Wstęp. Spokojnie, dasz radę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
9
Część pierwsza ŚCIEMA JEST WSZĘDZIE Rozdział 1. Skąd się bierze ściema? . . . . . . . . . . . . . . . . . 19 Rozdział 2. Słowa, które nas zamykają . . . . . . . . . . . . . . . 35 Rozdział 3. Ściema w rodzinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 51 Rozdział 4. Jak wyplątać się ze ściem. Techniki i podstawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Rozdział 5. Granice szczerości. Gdy ściema jest OK . . . . . 67 Zadania bojowe 1 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 86
Część druga WPAKOWANI W NIE SWOJE ŚWIATY Rozdział 1. Jak cudze oczekiwania kształtują nasze życie . 95 Rozdział 2. Porównywanie się jako pułapka . . . . . . . . . . . 115 Rozdział 3. Narzekamy, zamiast widzieć . . . . . . . . . . . . . . 131 Rozdział 4. Prawda o nas samych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 137 Zadania bojowe 2 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164
7
SPIS TREŚCI
Część trzecia ODPUŚĆ SOBIE Rozdział 1. Czym jest asertywność? . . . . . . . . . . . . . . . . . 179 Rozdział 2. Asertywność w praktyce . . . . . . . . . . . . . . . . . 185 Rozdział 3. Poczucie własnej wartości. Podstawy . . . . . . . 205 Rozdział 4. Szczerość wobec ludzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227 Zadania bojowe 3 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 252
Część czwarta PRAWDA DLA NIELICZNYCH Rozdział 1. Jak rozpoznać role, które odgrywamy . . . . . . . 263 Rozdział 2. Co wiedzą o nas inni (a co powinni) . . . . . . . . 273 Rozdział 3. W poszukiwaniu prawdziwego „ja” . . . . . . . . . 283 Rozdział 4. Randki, związki, przyjaźnie a nasze prawdziwe „ja” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 301 Rozdział 5. Miej swój plan . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 319 Zadania bojowe 4 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 337 Zakończenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 343 Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 349
Ws t ę p
SPOKOJNIE, DASZ RADĘ
K
ilka tygodni przed premierą książki znajoma zapytała mnie: – Dlaczego w zasadzie wybrałeś zawód psychologa? Skąd miałeś wewnętrzne przekonanie, że to praca dla ciebie? Od razu wiedziałeś, że w tym akurat będziesz dobry, czy to poczucie przyszło z czasem? Odpowiedź na to pytanie mogłaby być bardzo długa, pewnie za długa jak na wstęp, ale postaram się streścić, co najważniejsze. Jestem osobą o wielu talentach, ale raczej średnich. Jako młody chłopak dużo rysowałem, pisałem wiersze, piosenki, krótkie opowiadania. Jeszcze w podstawówce napisałem niedługi horror, który do dziś uważam za świetny! 9
BEZ ŚCIEMY
Ciągle też się wygłupiałem, naśladowałem ludzi ze świata kultury, śpiewałem niczym Ewa Demarczyk i odstawiałem pantomimę. W liceum byłem w kółku teatralnym, świetnie sobie radziłem. Potem występowałem w teatrze amatorskim, aż w końcu – już podczas nauki w studium – dostałem główną rolę w jednym z dramatów. Z jednej strony dobrze radziłem sobie z matematyką, z drugiej – byłem całkiem niezły z polskiego, ale wciąż marzyłem o aktorstwie. Do tego bez przerwy czytałem, zdarzało się, że pochłaniałem jedną książkę dziennie. I tak sobie myślałem, co po szkole średniej z tymi moimi licznymi średnimi talentami mogę sobie wymyślić do roboty. Najpierw postanowiłem, że będę rysował. Chodziłem więc na kursy przygotowawcze, przekonany, że zostanę zatem architektem. Jednocześnie ta szkoła aktorska ciągle za mną chodziła. Okazało się, że egzaminy do szkół artystycznych i na architekturę odbywały się tego samego dnia. Wybrałem aktorstwo, ale się nie dostałem. Mój ojciec skończył ekonomię, więc pojawił się pomysł, że może i ja poszedłbym w jego ślady. Ta dziedzina od zawsze była mi w pewien sposób bliska: choćby zarządzanie zasobami ludzkimi wydawało się czymś, do czego mógłbym się nadawać. No to na uniwerek, egzaminy – i też się nie dostałem! I oto znów wróciły pytania: co mógłbym robić w życiu? W czym bym się sprawdził? Były to jeszcze czasy 10
Spokojnie, dasz radę
obowiązkowej służby wojskowej, więc trzeba było znaleźć sposób, żeby uniknąć poboru. Wyszukałem dwuletnie studium pomaturalne. Nie nazywało się wprawdzie „informatyczne”, ale po jego ukończeniu miałem zawód: technik mechanizacji prac obliczeniowych. Po pierwszym roku tego studium po raz drugi zdawałem do szkoły aktorskiej i po raz drugi się nie dostałem. Dziś myślę, że wyszło mi to na dobre, ale trudno wtedy było mi się z tym faktem pogodzić, a moja nauka w studium dobiegała końca. I co dalej? Wojsko nadal mi groziło – miałem dwadzieścia jeden lat. Znowu zacząłem zastanawiać się nad tym, czym właściwie zajmowałem się w życiu do tej pory. I dotarło do mnie, że odkąd pamiętam, pomagałem ludziom, dużo gadałem, sporo się wygłupiałem, ale przede wszystkim rozmawiałem z innymi, słuchałem ich, doradzałem im w sprawach sercowych, miłosnych i wielu innych. Jeździłem do kolegów i koleżanek, interweniowałem, a nawet działałem w ich imieniu. Kłóciłem się z nauczycielami i dyrekcją, stawałem w obronie uczniów, byłem też przewodniczącym samorządu szkolnego. I wtedy mnie olśniło: psycholog to mógłby być zawód właśnie dla mnie. Wcześniej nawet nie wiedziałem, że taki istnieje, w szkołach był przecież tylko pedagog. Podzieliłem się tym pomysłem z ojcem, ale on nie był zbyt wylewny w tych kwestiach. Powiedział tylko: 11
BEZ ŚCIEMY
– No. Może to i dobry pomysł. W jego przypadku oznaczało to aprobatę. Złożyłem papiery. Na pierwszym roku studiów prowadząca obowiązkowy przedmiot, jakim była propedeutyka, zapytała nas: – Dlaczego państwo wybraliście psychologię? Powiedziałem jej mniej więcej to, co przekazuję wam – gdy analizowałem swoje życie, zrozumiałem, że w jakiś sposób od zawsze pomagam ludziom, i postanowiłem zająć się tym profesjonalnie, ale przed tym chciałem się dowiedzieć, jak pomagać, by nikogo nie skrzywdzić. Pozostałe dwadzieścia parę osób też przedstawiło swoje motywacje, ale tak naprawdę nikt – podobnie jak ja – nie był pewien, czy ten kierunek był dla nich stworzony, czy będą w nim świetni i czy rzeczywiście marzyli o nim od podstawówki. Dlaczego o tym piszę? Bo szukanie odpowiedzi na pytania o to, jaki zawód byłby dla mnie dobry, w jakiej pracy czułbym się na miejscu, a jednocześnie czy praca ta dawałaby mi poczucie satysfakcji i miałaby dla mnie sens, to był proces. Jest w tej historii morał dla tych, którzy stoją dziś przed podobnym wyborem. Być może znaleźli się na rozstaju drogi i nie wiedzą, w którą stronę skręcić. Człowiek nawet przez połowę życia może spokojnie zastanawiać się nad tym, co chciałby robić i do czego 12
Spokojnie, dasz radę
ma predyspozycje. Pomysł, że już w liceum ludzie mają wybierać sobie studia i zawód jest pomysłem – za przeproszeniem – z dupy. Nie da się tego określić inaczej. Osiemnastolatek tak naprawdę niewiele o sobie wie, nie odkrył jeszcze swoich talentów. Ma za sobą lata tych wszystkich zajęć wymyślonych przez rodziców na siłę i nagle ma sobie zaplanować całą przyszłość? To nienormalne, nielogiczne i nie ma nic wspólnego z rozwojem, samodzielnym myśleniem czy dojrzałością. Wszystkim osobom, które trafiają do mojego gabinetu, powtarzam: – Spokojnie, dasz radę, nie przejmuj się. Czasem przychodzą studenci i pytają: – Czy mogę rzucić studia? – Masz jakąś alternatywę? – dopytuję. – No tak, mam taki pomysł, tu zrobię kurs taki, tu się przyjmę do pracy, tam już aplikowałem, potem jeszcze szkolenie i drugi kurs. Wtedy odpowiadam: – To idź za swoim głosem. Nie realizuj planów swoich rodziców. To jest kompletnie bez sensu. Wiem, bo mój gabinet nieustannie odwiedzają czterdziestolatkowie, którzy robili to, czego oczekiwali od nich rodzice. Pomysły na ich ścieżki kariery były wymyślone przez ojca lub matkę. I ci ludzie dopiero w wieku czterdziestu paru lat zdali sobie z tego sprawę i chcą to zmienić. 13
BEZ ŚCIEMY
– Więc jeśli masz dziś dwadzieścia dwa, to super. Zobacz, dwadzieścia lat zaoszczędzisz! – mówię. – Szukaj, zastanawiaj się, rób różne rzeczy, kombinuj, próbuj. Można iść na jedne studia, potem na drugie, mieć jedną pracę, zmienić na drugą, potem trzecią. Jaki to problem? My naprawdę czasem po prostu nie wiemy, czego chcemy. Żyjemy ciągle atakowani bodźcami. W świecie, który nas otacza, trudno się od razu odnaleźć i na pstryknięcie palców wyłapać swoje predyspozycje i to, co możemy z tym swoim życiem zrobić, żebyśmy byli zadowoleni i spełnieni. Zatem: Odważ się szukać, ryzykować, sprawdzać. Najwyżej coś zmienisz. No i co z tego? I najważniejsze – daj sobie prawo nie wiedzieć. Dlaczego to ważne? Właśnie o tym jest ta książka, o czym przekonam cię w nadchodzących rozdziałach. Postaram się dodać ci odwagi, żebyś wreszcie sięgnął po własne życie. Pokażę ci, jak niewiele trzeba zmienić, by poprawić jego jakość. I jeszcze jedno. Trudno o psychologii, człowieku i ważnych dla niego sprawach opowiadać bez przykładów. Wymieniam ich w tej książce sporo, bo w ten sposób łatwiej zilustrować pewne zdarzenia, sytuacje czy procesy, niż podając ich książkowe definicje. Pisząc, zadbałem o to, by imiona, wiek, płeć, miejsce zamieszkania i liczba dzieci osób, które spotkałem na swojej drodze, zostały zmienione. Dlatego wszelkie 14
Spokojnie, dasz radę
podobieństwo do prawdziwych postaci i wydarzeń jest przypadkowe. Zgodnie z nowymi przepisami ustawy o zawodzie psychologa o osobach trafiających do mojego gabinetu będę mówił „klienci”, a nie „pacjenci”. Tu akurat nie mam wyboru, do tego zobowiązuje mnie prawo.
C zę ś ć p i e r w s z a
ŚCIEMA JEST WSZĘDZIE
Rozd z i a ł 1
SKĄD SIĘ BIERZE ŚCIEMA?
Ż
yjemy w świecie, w którym na każdym kroku mówi się nam, co nam wypada, a czego nie wypada robić. To ściema. Za każdym „muszę” i „powinienem” kryje się jakieś przekonanie, które warto zakwestionować. Miałem dwadzieścia parę lat, gdy Polska stała u progu wolności i przemian 1989 roku. W sklepach pojawiały się rzeczy, których wcześniej nie było, a wolny rynek dopiero się rozwijał. Pamiętam, jak spacerowałem po mieście z mamą – dziś już emerytowaną nauczycielką – i namawiałem ją: – Przymierz to! Przymierz tamto! Była wtedy młodsza niż ja teraz. Zwykle odpowiadała: – Mnie, nauczycielce, nie wypada! 19
BEZ ŚCIEMY
Albo: – Oj nie, na to już jestem za stara. Myślałem: „Ale jak to?!”, „Dlaczego?!”. Młoda kobieta – tak ją wtedy widziałem – a nie chce wyglądać dobrze? Skąd wzięła te normy? Z kosmosu? I czemu sama zamknęła się w więzieniu zbudowanym z tych kosmicznych norm? Próby przekonania jej, że nie ma takich ograniczeń – a jeśli są, to tylko w jej głowie – były katorgą. Prawie ją zmuszałem: – Ale spróbuj! Dobrze byś w tym wyglądała. Długo nie mogłem zrozumieć, skąd w mamie tyle lęku przed tym, co pomyślą ludzie. Ja byłem zupełnie inny – w głowie mi się nie mieściło, że mogą istnieć jakieś ograniczenia. Od małego nie lubiłem, gdy wszystko było takie samo. To był czas turystyki handlowej. Niektóre nauczycielki przywoziły zakupy z Turcji i w podstawówce, w której uczyła mama, wszystkie chodziły w jednakowych bluzeczkach i sweterkach. Nie chciałem, żeby mama wyglądała dokładnie tak samo jak wszystkie inne panie w szkole. Sam potrzebowałem odmienności i lubiłem mieć indywidualny styl – życzyłem tego każdemu wokół. Tymczasem wszystkie ruchy młodzieżowe sprawiały, że ludzie w grupie wyglądali identycznie, a mi to zupełnie nie pasowało. W czym się tylko dało, szukałem dla siebie czegoś oryginalnego. Nosiłem jedną białą szelkę zawieszoną przez jedno ramię, zapinaną w poprzek. Miałem długi szalik, nie20
Skąd się bierze ściema?
malże trzymetrowy, zrobiony przez mamę na drutach. Chciałem choć nim wyróżnić się z tłumu, podkreślić swoją oryginalność. Była ona wtedy dla mnie sama w sobie symbolem wolności, ale też wyborem. Uczyłem się robić nie to, co muszę, ale to, co sam wybieram. I właśnie tego nauczyłem się wtedy dzięki poszukiwaniom oryginalności: że moje życie jest moim wyborem.
Ściema kulturowa Ktoś powie, że jakiś ciuch na mężczyźnie jest „damski”, a coś, co włoży kobieta, jest „męskie”. Takie myślenie to również więzienie, a w dodatku jest po prostu nieprawdą. Szczególnie dziś, kiedy i kobiety, i mężczyźni nieustannie mierzą się z takimi przekonaniami. Skoro kobiety wyzwoliły się lub wyzwalają – przynajmniej w naszej kulturze zachodniej – z patriarchalnego świata i nie chcą, by ktokolwiek mówił im, co jest kobiece, a co nie, nadszedł czas na mężczyzn. Patriarchalny świat ciągle nam narzuca definicję męskości. Jesteśmy zakładnikami patriarchatu w tym samym stopniu co kobiety i tak samo jak one nie chcemy, żeby narzucano nam jakiekolwiek wzorce. Czas sobie zakodować, że wszystko, co robi osoba definiująca się jako mężczyzna, jest po prostu męskie. 21
BEZ ŚCIEMY
Koniec dyskusji. Kto powiedział, że chodzenie w rurkach jest niemęskie? To ściemy! Obyczajowo-kulturowe bzdury, które nie mają przełożenia ani na wnętrze człowieka, ani na jego potrzeby. Wszystko, co nas ogranicza i mówi nam, jak mamy żyć, jest ściemą. Przez lata praktyki poznałem setki osób w kleszczach najróżniejszych ograniczeń obyczajowych czy kulturowych. Pamiętam choćby pracę z młodzieżą pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Wtedy mówiło się o nich „młodzież nieprzystosowana”. W jednej z warszawskich dzielnic prowadziliśmy zajęcia między innymi z edukacji seksualnej. W pewnym momencie zeszliśmy na temat tego, co w łóżku można, a czego nie. Co w seksie wypada, a co nie. Chłopcy mówili, że z żoną nie będą uprawiać pewnego rodzaju intymnego seksu – tu wymienili to i owo. Zdziwiony dopytywałem: – Ale dlaczego?! I co słyszałem w odpowiedzi? – Bo z własną żoną takich rzeczy robić nie można. Przecież żona całuje dzieci. I uwaga, to nie koniec! – Na takie czynności seksualne chodzi się do prostytutek. Za to się płaci. I w tej kwestii w większości się zgadzali! Ale jak to? Skąd? Kto im nagadał takich bzdur? Świat jest przepełniony tego typu ściemami. Są niemal jak powietrze – wdychamy je, nie zastanawiając się, skąd pochodzą i jak na nas działają. 22
Skąd się bierze ściema?
Wiele lat temu dostałem maila napisanego łamaną polszczyzną. Brzmiał mniej więcej tak: „Jestem kobietą z innej kultury, odległej od kultury europejskiej. I chciałabym pana zapytać jako eksperta od relacji: dlaczego w kulturze polskiej kobiety odwiedzające mężczyzn śpią z nimi w jednym łóżku? Bo mam chłopaka z Polski, z którym jestem kilka miesięcy, i za każdym razem, kiedy odwiedza go koleżanka, śpią razem. Kiedy go o to zapytałam, powiedział, że to jest taka polska tradycja”. Jak widać, jesteśmy dobrzy nawet w produkowaniu własnych ściem na potrzebę danej chwili. A w życiu chodzi o to, żebyśmy nie łykali wszystkiego, co inni nam mówią. Żebyśmy brali pod rozwagę, że jeśli ktoś chce nas do czegoś przekonać, to niekoniecznie od razu oznacza, że musi mieć rację. Często też nie jest tak, jak nam ktoś próbuje wmówić. A czasem zwyczajnie to, co komuś pasuje, nam wcale nie musi. Wszystko sprowadza się do jednego kluczowego pytania: czy chcę żyć zgodnie z własnymi przekonaniami – tymi, które są moje – czy według tego, co ktoś inny uważa za dobre dla mnie i za jedynie słuszną drogę? Nikt nie ma prawa nikomu czegokolwiek narzucać. To, co służy jednemu, drugiego będzie ograniczać. Dobrze byłoby myśleć o sobie i o tym, co nasze. Nie mówię o tradycji czy zasadach obowiązujących w kościele, meczecie bądź synagodze. To osobna sprawa. 23
BEZ ŚCIEMY
Nie wejdę do środka i nie powiem: „Och, to ogranicza moją wolność, w tej ściemie żyć nie będę”, bo to nie na miejscu. Nie podobają mi się zwyczaje, jakie w danej tradycji obowiązują? Mogę taką świątynię ominąć. Łażenie w butach po meczecie, z gołą głową po synagodze czy w czapce po kościele to chamówa i wcale nie wskazuje na nasze odrzucenie ściemy, tylko na głupotę i brak poszanowania zasad obowiązujących w innym świecie niż nasz. Nie twój system, nie twoja religia, nie twoja kultura? To nie komentuj. I tyle. Nikt cię do nich nie zmusza. Wolność wyboru jest gdzie indziej. Jest taka piękna anegdota z obcinaniem szynki. Idą święta, młoda matka robi pieczeń z szynki i obcina brzegi. – Mamo, mamo, a po co to obcinasz? – pyta córka. – A bo tak się robi, twoja babcia też tak robiła – odpowiada mama. – A czemu tak robiła? – drąży dziewczynka. Matka postanawia zadzwonić do swojej matki, babka do swojej i każda po drodze mówi to samo: „Bo moja mama tak robiła”. I kiedy odbiera praprababcia, zaczyna się śmiać: – Obcinałam brzegi, bo miałam za mały garnek i szynka mi się w nim nie mieściła. Tak właśnie tworzą się przekonania fantomowe, które później bezmyślnie powtarzamy, nawet się nie zastanawiając, skąd się właściwie wzięły. 24
Skąd się bierze ściema?
Ściema obyczajowa I niestety, tak też żyjemy. W ograniczających nas różnych przekonaniach. Jak na przykład „stara panna”. Co to właściwie znaczy? Czy naprawdę kobieta musi mieć męża, bo bez niego jest gorsza? Czy naprawdę każda kobieta musi urodzić dzieci, bo ta, która ich nie ma, nie jest „prawdziwą” kobietą? Na szczęście w XXI wieku rzadko używa się już tego sformułowania. Dziś raczej nas razi lub śmieszy, bo słyszymy fałsz, który ze sobą niesie. I to jest wyzwanie, którego podejmujemy się na łamach tej książki – wspólnie uwalniamy się od kolejnych ściem, tak jak uwolniliśmy się od „starej panny”. Ile razy słyszałem, że związek starszej kobiety z młodszym chłopakiem nie może się udać, bo młodszy na pewno nie zakochałby się w starszej. – Pewnie jest bogata, a jeśli nie, to coś tam po prostu musi być nie tak! – pleciemy podobne bzdury, bo nam się coś wydaje. Guzik wiemy o tych ludziach i ich relacjach, nawet ich nie znamy, a mimo to dajemy sobie prawo do analizowania ich życia, wyciągania z niego wniosków i obwieszczania ich światu. Serio? W dzisiejszych czasach chyba nie jest odkryciem, że udany związek nie opiera się tylko na cielesności i seksualności, ale na tym, co partnerzy mają w głowach, jak się przy sobie czują, 25