ANTONY BEEVOR
ARDENY 1944 ostatnia szansa Hitlera
Przekład Andrzej goździkowski
Znak Horyzont Kraków 2016
Spis treści 1. Gorączka zwycięzców 9 2. Antwerpia i granica niemiecka 31 3. Bitwa o Akwizgran 47 4. Na progu zimowej batalii 63 5. Bitwa o las Hürtgen 85 6. Niemieckie przygotowania 119 7. Wpadka wywiadu 145 8. Sobota, 16 grudnia 163 9. Niedziela, 17 grudnia 193 10. Poniedziałek, 18 grudnia 223 11. Skorzeny i Heydte 247 12. Wtorek, 19 grudnia 257 13. Środa, 20 grudnia 285 14. Czwartek, 21 grudnia 311 15. Piątek, 22 grudnia 327 16. Sobota, 23 grudnia 345 17. Niedziela, 24 grudnia 367 18. Boże Narodzenie 391 19. Wtorek, 26 grudnia 407 20. Przygotowania do alianckiego kontruderzenia 423 21. Podwójna niespodzianka 447 22. Kontrnatarcie aliantów 469 23. Spłaszczanie wybrzuszenia 493 24. Wnioski końcowe 511 Struktura sił podczas ofensywy w Ardenach 521 Podziękowania 539 Spis map 541 Wykaz skrótów 543 Bibliografia 547 Indeks 553 Źródła ilustracji 559
miejsce desantu spadochronowego Kampfgruppe Heydtego
16 grudnia 1944 r.
Linia frontu tuĹź przed ruszeniem ofensywy niemieckiej
Ardeny
Spa
.
LXXXV
ROZDZIAŁ 1
gorączka zwycięzców
Wczesnym rankiem 27 sierpnia 1944 roku głównodowodzący siłami
sprzymierzonych generał Dwight D. Eisenhower wyjechał z Chartres, by udać się do nowo wyzwolonego Paryża. Generałowi Omarowi Bradleyowi, który mu tego dnia towarzyszył, zapowiedział: „Jest niedziela. Wszyscy będą dłużej spali. Możemy pojechać bez żadnego szumu”1. W praktyce jednak owa w założeniu „nieformalna wizyta” we francuskiej stolicy wyglądała zgoła inaczej – cadillac Naczelnego Dowódcy aliantów w kolorze ciemnooliwkowym poruszał się pod eskortą dwóch samochodów pancernych, zaś kolumnę otwierał jeep wiozący generała brygady2. Gdy dotarli do Porte d’Orleans, oczekiwała już na nich eskorta wydzielona z 38. Szwadronu Rozpoznawczego Kawalerii. Dowodził nią generał major Leonard Gerow, dobry znajomy Eisenhowera, w momencie przybycia głównodowodzącego wzburzony z powodu niesubordynacji innego członka generalicji, Philippe’a Leclerca dowodzącego francuską 2. Dywizją Pancerną, który odmawiał podporządkowania się wszelkim jego rozkazom podczas natarcia na Paryż. Chcąc zrewanżować się krnąbrnemu generałowi, poprzedniego dnia Gerow, który uważał się za wojskowego gubernatora francuskiej stolicy, zapowiedział, że Leclerc wraz z podlegającą mu dywizją nie wezmą udziału w paradzie zwycięstwa generała de Gaulle’a, mającej przejść ulicami od Łuku Triumfalnego do katedry Notre Dame. Zamiast zaszczytów Leclercowi wyznaczono zadanie „kontynuowania bieżącej misji, to znaczy oczyszczania Paryża 1
2
O. Bradley, Żołnierska epopeja, tłum. E. Niemirska, Warszawa 1989, s. 423; D.D. Eisenhower, Krucjata w Europie, tłum. H. Krzeczkowski, Warszawa 1959, s. 402. NARA 407/427/24235.
10
ARDENY 1944
i okolic z żołnierzy wroga”3. Podczas całej kampanii wyzwalania francuskiej stolicy Leclerc co prawda konsekwentnie ignorował rozkazy Gerowa, jednak w ramach wyjątku rankiem tego dnia postanowił wyprowadzić część podlegającej mu dywizji za miasto. Oddelegowane na północ oddziały skierowały się ku Saint-Denis, by zaatakować umocnienia Niemców. Paryskie ulice świeciły pustkami, ponieważ wycofujący się okupanci zarekwirowali niemal wszystkie sprawne pojazdy. Poruszania się po mieście nie ułatwiało nawet metro ze względu na nieregularne dostawy prądu. W rzeczywistości w owym „mieście świateł” wieczory spędzano wówczas przy świecach kupowanych na czarnym rynku. Eleganckie budynki straszyły zaniedbanymi i poszarzałymi elewacjami, choć szczęśliwie uniknęły zniszczeń, gdyż rozkaz Hitlera, by Paryż przemienić w „kupę gruzu”, pozostał tylko na papierze4. Grupki rozradowanych wyzwoleniem paryżan radośnie witały na ulicach każdego mijanego amerykańskiego żołnierza czy samochód, ale już wkrótce ten entuzjazm miał ustąpić miejsca zniecierpliwieniu, a o jankeskich żołnierzach poczęto przebąkiwać pod nosem, że są pire que les boches – „gorsi niż szkopy”5. Wbrew słowom Eisenhowera o „nierobieniu żadnego zamieszania” ich wizyta miała bardzo konkretny cel. Głównodowodzącemu sił alianckich zależało na rozmówieniu się z generałem Charlesem de Gaulle’em, pełniącym funkcję przewodniczącego Rządu Tymczasowego Republiki Francuskiej, nieuznawanego przez prezydenta Roosevelta. Eisenhower, będący z natury pragmatykiem, gotów był przymknąć oko na wyraźne instrukcje z Waszyngtonu, zgodnie z którymi siły amerykańskie nie po to wyzwalały Francję, by do władzy wynieść generała de Gaulle’a. Naczelnemu dowódcy sił sprzymierzonych przede wszystkim zależało na stabilnej sytuacji na zapleczu frontu, a ponieważ de Gaulle jako jedyny mógł to zapewnić, Eisenhower zamierzał go poprzeć. Obaj wojskowi doskonale zdawali sobie sprawę, jak niewiele trzeba, by w mieście po wyzwoleniu zapanował chaos, czemu sprzyjały krążące SHD-DAT 11 P 218 oraz NARA 407/427/24235. BA-MA RH 19 IX/7, s. 40, cyt. za: J. Ludewig, Rückzug: The German Retreat from France, 1944, Lexington 2012, s. 133. 5 F.C. Pogue, Pogue’s War: Diaries of a WWII Combat Historian, Lexington 2001, s. 214. 3
4
Rozdział 1. Gorączka zwycięzców
11
po Paryżu szaleńcze plotki, niespodziewane wybuchy paniki wśród paryżan, teorie spiskowe czy oskarżenia rzucane pod adresem osób podejrzewanych o kolaborację. Przykładowo – J.D. Salinger, w czasie wojny służący w randze sierżanta sztabowego w 4. Dywizji Piechoty i zajmujący się pracą kontrwywiadowczą, wraz z kolegą z jednostki aresztowali podejrzanego podczas akcji niedaleko Hôtel de Ville. Mężczyzna został wywleczony przez rozwścieczony tłum i na ich oczach zatłuczony na śmierć. Poprzedniego dnia skandalem zakończyła się parada zwycięstwa de Gaulle’a. Pochód planowo przemaszerował od Łuku Triumfalnego do Notre Dame, ale już w murach katedry urządzono spontaniczną kanonadę na wiwat. Incydent ten skłonił de Gaulle’a do decyzji o konieczności rozbrojenia członków ruchu oporu i powołania ich w szeregi regularnej armii francuskiej. Jeszcze tego samego dnia po południu do kwatery Naczelnego Dowództwa Alianckich Sił Ekspedycyjnych (SHAEF) trafiło zamówienie na 15 tysięcy mundurów, wkrótce jednak okazało się, że brakuje małych rozmiarów, gdyż przeciętny Francuz był znacznie niższego wzrostu od swego amerykańskiego kolegi. Do spotkania między de Gaulle’em i dwoma generałami zza oceanu doszło w siedzibie Ministerstwa Wojny przy rue Saint-Dominique. To w tych pokojach, podczas tragicznego lata 1940 roku, de Gaulle rozpoczynał swoją krótką karierę ministerialną, a teraz powracał tu, by stworzyć wrażenie historycznej ciągłości. Jego pomysł na zmazanie hańby rządu Vichy był bardzo prosty i streszczał się w haśle: „Republika nigdy nie przestała istnieć”. De Gaulle pragnął, by Eisenhower nakazał dywizji Leclerca pozostanie w mieście. Jej zadaniem miało być dopilnowanie, by nie dochodziło tu do niepokojów, jednak jako że sytuacja uległa właśnie zmianie i część oddziałów Leclerca opuściła już Paryż, zaproponował inny plan – chodziło w nim o „zademonstrowanie siły” przed mieszkańcami, co miało rozwiać ich obawy, że Niemcy mogą pewnego dnia wrócić6. Dlaczego by nie kazać przemaszerować jednej albo nawet dwu dywizjom przez centrum Paryża, gdy będą wyruszać na front? Pomysł ten wydał się z początku Eisenhowerowi nieco prze6
D.D. Eisenhower, Krucjata w Europie, op. cit., s. 403; O. Bradley, Żołnierska epopeja, op. cit., s. 423–425.
12
ARDENY 1944
wrotny – oto francuski generał prosi amerykańską armię o pokaz siły, który potrzebny mu jest do „umocnienia swej pozycji”7. Zwrócił się do Bradleya z pytaniem, co o tym sądzi, a gdy ten zapewnił, że w ciągu kilku dni dałoby się zorganizować przemarsz wojsk, poprosił de Gaulle’a, by wraz z towarzyszącym mu Bradleyem odebrali defiladę, podczas gdy on sam będzie się trzymał na uboczu. Po powrocie do kwatery w Chartres Eisenhower zlecił generałowi sir Bernardowi Montgomery’emu towarzyszenie de Gaulle’owi i Bradleyowi podczas defilady, ten jednak odmówił przyjazdu do Paryża. Nie przeszkodziło to pewnym brytyjskim gazetom w wysuwaniu oskarżeń przeciwko Amerykanom, jakoby próbowali przypisywać sobie całą chwałę za zwycięstwo. Prasa w Wielkiej Brytanii z podziwu godnym uporem niemal każdą decyzję SHAEF poczytywała za zniewagę wobec Montgomery’ego, a tym samym wobec Brytyjczyków, walnie się tym przyczyniając do psucia stosunków między aliantami. Stanowiło to zresztą odbicie powszechnej w Wielkiej Brytanii frustracji biorącej się z poczucia, że Brytyjczycy zostali zepchnięci przez Amerykanów na boczny tor. To jankesi grali teraz pierwsze skrzypce w Europie i należało się spodziewać, że ochoczo przypiszą sobie zwycięstwo. Uprzedzenia angielskiej prasy niepokoiły marszałka RAF-u, sir Arthura Teddera, który alarmował: „Z rozmów prowadzonych w SHAEF wnoszę, że właśnie jesteśmy świadkami tworzenia się zarzewia przyszłego rozłamu w łonie sił sojuszniczych”8. Nazajutrz wieczorem, w potokach ulewnego deszczu, z Wersalu do Paryża przemieściła się 28. Dywizja Piechoty pod dowództwem generała majora Normana D. Coty. Wojskowy ten, cieszący się zasłużonym poważaniem w armii od chwili, gdy okazał wielkie męstwo i zdolności przywódcze podczas desantu na plaży Omaha, dowodził 28. Dywizją od zaledwie niespełna dwóch tygodni, kiedy to jego poprzednik poległ od kuli niemieckiego snajpera. W czerwcu i lipcu trwały zajadłe, wyczerpujące walki na porosłych niską zbitą roślinnością polach Normandii. Przełom nastąpił dopiero na początku sierpnia wraz z natarciem 3. Armii pod dowództwem generała George’a Pattona, co natchnęło Ibidem. A. Tedder, With Prejudice, London 1966, s. 586.
7
8
Rozdział 1. Gorączka zwycięzców
13
optymizmem żołnierzy amerykańskich prących w kierunku Sekwany i dalej na Paryż. W Lasku Bulońskim zorganizowano prysznice dla zdrożonych żołnierzy, aby mogli domyć się przed defiladą. Nazajutrz rano, 29 sierpnia, żołnierze dywizji wyruszyli z Avenue Foch w kierunku Łuku Triumfalnego, po czym przemierzyli krokiem defiladowym długi korytarz Champs Élysées. Żołnierze maszerowali w pełnym szyku bojowym, z naładowaną bronią na ramieniu i zatkniętymi bagnetami. Oczom paryżan ukazała się nieprzebrana rzeka oliwkowych mundurów, żołnierze maszerowali w szeregach po dwudziestu czterech, zajmując całą szerokość alei. Na ramieniu każdy mężczyzna miał oznaczenie dywizji w postaci charakterystycznego czerwonego zwornika, będącego symbolem stanu Pensylwania, które ze względu na kształt Niemcy zdążyli już ochrzcić „krwawym wiaderkiem”9. Francuzi byli pod przemożnym wrażeniem zarówno swobodnego kroju amerykańskiego umundurowania, jak i na pozór nieskończonych ilości ciężkiego sprzętu, jaki tego dnia przejechał ulicami Paryża. Pamiętnikarz Jean Galtier-Boissière zanotował: Une armée de mécanos10. Gapiom nie mieściło się w głowach, że jedna dywizja piechoty może dysponować tak wielką liczbą pojazdów – przed ich oczami przesuwały się niezliczone jeepy (z których część miała zainstalowany ciężki karabin maszynowy Browning M2), samochody rozpoznawcze, dalej artyleria, m.in. haubice „Long Tom” kalibru 155 mm, ciągnięte przez gąsienicowe ciągniki artyleryjskie, małe ciężarówki oraz tzw. „dziesięciotonówki” kwatermistrzostwa, czołgi M4 Sherman oraz niszczyciele czołgów. W porównaniu z tym bogactwem Wehrmacht, który przecież nie tak dawno, w 1940 roku, wydawał się niezwyciężonym pogromcą Francji, prezentował się dziwnie staroświecko ze swym transportem konnym. Do budowy podium, usytuowanego na Place de la Concorde, posłużyły odwrócone dnem do góry barki desantowe, które zasłonięto trójkolorową płachtą w barwach flagi Republiki Francuskiej. Nad The First Century: A History of the 28th Infantry Division, red. U.W. Ent, Harrisburg 1979, s. 165. 10 J. Galtier-Boissière, Mon journal pendant l’Occupation, Paris 1944, s. 288. 9
14
ARDENY 1944
wszystkim powiewały liczne flagi amerykańskie. Przewodząca defiladzie orkiestra składająca się z 56 muzyków grała hymn dywizji pt. Khaki Bill. Paryżanie podziwiający przemarsz zapewne się nie domyślali, dokąd tak naprawdę udają się wojska, ale maszerujący krokiem defiladowym żołnierze 28. Dywizji doskonale wiedzieli, że zmierzają w stronę niemieckich pozycji na północ od miasta. Generał Bradley miał potem stwierdzić w rozmowie ze swym doradcą: „Był to jeden z najbardziej osobliwych rozkazów ataku w historii wojskowości. Wątpię, żeby wielu spośród widzów domyślało się, że ci mężczyźni prosto z defilady maszerowali się bić”11. Na wybrzeżu kanału La Manche 1. Armia Kanadyjska miała za zadanie odbić ważny morski port w Hawrze, natomiast brytyjska 2. Armia przedzierała się w kierunku północno-wschodnim, w stronę departamentu Pas-de-Calais, gdzie rozmieszczono niemieckie stanowiska tzw. broni V. W nocy z 30 na 31 sierpnia rozpętała się straszliwa burza, jednak ani niesprzyjające warunki pogodowe, ani fakt, że czołgiści byli skrajnie wyczerpani długą jazdą, nie przeszkodził Dywizji Pancernej Gwardii w zdobyciu Amiens oraz zajęciu mostów nad Sommą przy czynnej pomocy francuskiej partyzantki. Już nazajutrz rano udało się z zaskoczenia przypuścić atak na 5. Armię Pancerną pod rozkazami generała wojsk pancernych Heinricha Eberbacha, zaś niedługo potem Brytyjczycy wbili klin między jej niedobitki a niemiecką 15. Armię, kontrolującą tereny Pas-de-Calais. Kanadyjczycy natomiast, na czele z Królewskim Pułkiem Kanadyjskim, Królewskim Pułkiem Lekkiej Piechoty „Hamilton” oraz Pułkiem „Essex Scottish”, skierowali się ku miejscowości Dieppe, gdzie dwa lata wcześniej prowadzony przez nich rajd zakończył się druzgocącą klęską. W sztabie sprzymierzonych zapanowała euforia. Zamach na Hitlera z lipca, wprawdzie niezwieńczony powodzeniem, zrodził przypuszczenia, że rozpoczął się proces wewnętrznego rozpadu III Rzeszy. Na poparcie tego twierdzenia przywoływano na prawach analogii nieudany zamach na Lenina z 1918 r., choć w rzeczywistości nieudana próba zabójstwa Führera tylko wzmocniła rządy nazistów. Komórka wywiadu 11
1 lutego 1945, CBHD.
Rozdział 1. Gorączka zwycięzców
15
wojskowego G-2 przy dowództwie SHAEF, radośnie donosiła: „Bitwy stoczone w sierpniu zadały wrogowi potężny cios, po którym już się nie podniesie”12. Rząd w Londynie święcie wierzył, że Niemcy skapitulują przed świętami Bożego Narodzenia, i przyjął datę 31 grudnia za dzień definitywnego zakończenia wojny. Jedynie Churchill zachowywał czujność i nie lekceważył niemieckiej woli walki. Podzielający optymizm europejskich sojuszników Waszyngton skupił uwagę na zaciętych bojach toczonych z Japonią na Pacyfiku. W rezultacie Komisja Produkcji Wojennej zaczęła anulować kontrakty zbrojeniowe, m.in. na produkcję pocisków artyleryjskich. Również wśród Niemców zaczęły się szerzyć nastroje defetystyczne. Stacjonujący w Utrechcie podpułkownik Fritz Fullriede zanotował w pamiętniku: „Front zachodni jest już stracony, wróg wkroczył do Belgii i stoi u niemieckich granic; Rumunia, Bułgaria, Słowacja i Finlandia domagają się pokoju. To dokładna powtórka z 1918 r.”13. W Berlinie pracownicy dworca ośmielili się wywiesić nawet transparent z prowokacyjnym napisem: „Chcemy pokoju za wszelką cenę”14. Sytuacja na froncie wschodnim również nie napawała optymizmem – w ramach operacji „Bagration” Armia Czerwona rozniosła w pył niemiecką Grupę Armii „Środek” i pokonała dystans około 500 kilometrów w kierunku Warszawy i Wisły. Podczas trzech miesięcy Wehrmacht zanotował olbrzymie straty w ludziach: walki na froncie wschodnim pochłonęły 589 425 ofiar, natomiast na froncie zachodnim życie straciło 156 726 żołnierzy15. Szybki pochód wojsk radzieckich ku Wiśle dał asumpt polskiej Armii Krajowej do zorganizowania heroicznego, lecz z góry skazanego na porażkę powstania w okupowanej Warszawie. Stalin, który nie życzył sobie niepodległej Polski, bezdusznie pozwolił, by Niemcy krwawo stłumili zryw obrońców polskiej stolicy. Postępy Armii Czerwonej zagroziły również Prusom Wschodnim, gdzie znajdowała się kwatera Führera CMH SC, s. 245. Pamiętnik podpułkownika F. Fullriedego, żołnierza Dywizji „Hermann Göring”, wpis z 2 września 1944, cyt. za: R. Kershaw, It Never Snows in September, London 2008, s. 63. 14 Wypowiedź jeńca, TNA WO 208/3616. 15 R. Overmans, Deutsche militärische Verluste im Zweiten Weltkrieg, Munich 2000, s. 238, 278. 12
13
16
ARDENY 1944
„Wilczy Szaniec”, usytuowana w okolicach Rastenburga16. Niemiecka linia obrony zaczynała się również załamywać na Bałkanach. Na dwa dni przed wyzwoleniem Paryża, gdy wojska radzieckie przekroczyły granicę rumuńską, Bukareszt wypowiedział układ łączący go z państwami Osi. 30 sierpnia Armia Czerwona wkroczyła do rumuńskiej stolicy i zajęła kluczowe pola naftowe w okolicach Ploeszti. Droga ku węgierskim równinom stanęła otworem, tam zaś toczył swe wody Dunaj wiodący prosto do Austrii i Niemiec. W połowie sierpnia 3. Armia generała George’a Pattona posuwała się z Normandii w kierunku Sekwany. W tym samym czasie, w ramach operacji „Dragoon”, sprzymierzeni przeprowadzili z powodzeniem lądowania na Lazurowym Wybrzeżu, na odcinku między Cannes a Tulon. Z obawy, że zostaną odcięci, Niemcy rzucili się do gremialnego odwrotu, kierując się najkrótszą drogą ku własnej granicy. Ich śladem uchodzili członkowie milicji powołanej przez reżim Vichy, świadomi, co ich czeka, gdy wpadną w ręce bojowników ruchu oporu. W niektórych przypadkach musieli pokonać trasę liczącą nawet tysiąc kilometrów, przedzierając się przez wrogie terytorium. Naprędce zorganizowane tzw. „grupy marszowe” skupiały żołnierzy walczących dotychczas w szeregach regularnych wojsk lądowych, Luftwaffe, Kriegsmarine, a także członków personelu cywilnego, którzy rozlokowani byli dotychczas wzdłuż wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Zgodnie z otrzymanymi rozkazami miały przedzierać się na wschód, równocześnie unikając francuskiej partyzantki17. Wehrmacht przystąpił do umacniania klina wokół Dijon, gdzie spodziewano się napływu blisko ćwierć miliona Niemców. 51 tysięcy żołnierzy III Rzeszy zostało otoczonych, gdy alianci zachodni zajęli wybrzeża Atlantyku i Morza Śródziemnego. Hitler wyznaczył wprawdzie na tej linii główne miasta portowe, które miały teraz posłużyć jako fortece obronne, jednak nikt już nie wierzył, że można im przyjść z odsieczą. Niemiecki generał, chcąc opisać przejawianą przez Führera skłonność do zaprzeczania 7 maja 1946 roku miasto przyjęło nazwę Kętrzyn, która obowiązuje do dziś (przyp. red.). 17 J. Ludewig, Rückzug…, op. cit., s. 108 i nn.; D.W. Pike, Oberbefehl West: Armeegruppe G: Les Armées allemandes dans le Midi de la France, 1944, w: Guerres mondiales et Conflits contemporains, s. 152, 164, 174, 181. 16
Rozdział 1. Gorączka zwycięzców
17
oczywistym faktom, posłużył się porównaniem do katolickiego księdza, który w Wielki Piątek nakłada sobie pełny talerz wieprzowiny i kropi ją wodą święconą ze słowami „Oto ryba”18. Po zamachu bombowym na Hitlera, do którego doszło 20 lipca 1944 r., Führer popadał w coraz większą paranoję. Jego kwatera „Wilczy Szaniec” w Prusach Wschodnich stała się teraz areną jego coraz bardziej zjadliwych ataków, których ofiarą padała niemiecka generalicja. Dotychczasowe szyderstwa, jakoby niemiecki Sztab Generalny nie był niczym więcej jak tylko „klubem intelektualistów”19, ustąpiły miejsca wyrażanym wprost oskarżeniom: „Teraz już rozumiem, dlaczego w ostatnich latach moje wielkie plany w Rosji się nie powiodły. Wszystko było zdradą! Gdyby nie zdrajcy, już dawno byśmy zwyciężyli”20. Hitler nienawidził spiskowców stojących za nieudanym zamachem nie tylko z powodu ich zdrady, ale też dlatego, że podkopali mit niemieckiej jedności, z czego wnioski szybko wyciągnęli sojusznicy III Rzeszy, a także państwa neutralne. Podczas narady wojennej 31 sierpnia Hitler oświadczył: „Nadejdzie czas, gdy napięcia w łonie sił sprzymierzonych osiągną taki pułap, że nastąpi rozłam. Wszystkie przymierza w historii świata prędzej czy później się załamywały”21. Wkrótce potem, podczas spotkania niemieckich ministrów w Berlinie, minister propagandy Joseph Goebbels ochoczo podchwycił tok rozumowania Führera: „Nie ulega żadnej wątpliwości, że wraz z nadciąganiem złudnego zwycięstwa aliantów zaogniać się będą wśród nich konflikty wewnętrzne i w końcu na murach domu, w którym schronili się nasi wrogowie, pojawią się pęknięcia, których nie uda im się już naprawić”22. Również ostatniego dnia sierpnia szef Sztabu Generalnego Luftwaffe generał lotnictwa Werner Kreipe zanotował w swym pamiętniku: „Wieczorem dotarły raporty o załamaniu frontu na zachodzie”. Większa Wypowiedź generała K. Studenta, TNA WO 208/4177. Wypowiedź generała F. Haldera, TNA WO 208/4366 GRGG 332. 20 Cyt. za: A. Speer, Wspomnienia, tłum. M. Fijałkowski, J. Kruczyńska, L. Szymański, M. Witczak, Warszawa 1990, s. 468. 21 HLB, s. 466, 468. 22 CMH SC, s. 249.
18 19