Theodor W. Adorno Nowy prawicowy radykalizm. Wykład o jego kilku aspektach Posłowie Volker Weiß Przekład Mikołaj Ratajczak
Wydawnictwo Znak Kraków 2020
Projekt okładki i projekt typograficzny serii Wojciech Kwiecień-Janikowski Fot. autora na skrzydełku Imagno/Getty Images Fot. autora na 4 str. okładki Agencja BE&W Opieka redakcyjna i indeks Mateusz Burzyk Michał Jędrzejek Adiustacja Agnieszka Rzonca Korekta Irena Gubernat Barbara Gąsiorowska Łamanie Agnieszka Szatkowska-Malak Tytuł oryginalny Aspekte des neuen Rechtsradikalismus. Ein Vortrag. Mit einem Nachwort von Volker Weiß Copyright © Suhrkamp Verlag Berlin 2019. All rights reserved by and controlled through Suhrkamp Verlag Berlin. Copyright © for this edition by SIW Znak sp. z o. o. Copyright © for the translation by Mikołaj Ratajczak ISBN 978-83-240-4411-5
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37 Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl Wydanie I, Kraków 2020. Printed in EU
Nowy prawicowy radykalizm. Wykład o jego kilku aspektach
A zatem, szanowne panie i szanowni panowie, postaram się zwrócić państwa uwagę na pewne kwestie, które być może nie do końca są oczywiste. Przedstawię raczej luźne refleksje, nieroszczące so bie prawa do bycia całościową teorią prawicowego radykalizmu. Nie jest też moim zamiarem obalenie innych teoretycznych interpretacji rzeczonego zja wiska. Będę starał się po prostu dodać coś do tego, co się powszechnie o tych kwestiach uważa i co już o nich wiadomo. W 1959 roku wygłosiłem wykład Co to znaczy przepracowywać przeszłość?. Rozwinąłem w nim tezę, że prawicowy radykalizm czy też możliwość takiego prawicowego radykalizmu, wówczas jeszcze właści wie niewidocznego, da się zrozumieć, wskazując na dalsze trwanie tych samych społecznych warunków, które doprowadziły do faszyzmu. Od takiego właśnie twierdzenia, panie i panowie, chciałbym rozpocząć.
7
Mimo upadku faszyzmu społeczne, jeśli nie wręcz bezpośrednio polityczne przesłanki ruchu faszy stowskiego nadal trwają. Mam tu na myśli przede przesłanki dla faszyzmu wciąż trwają wszystkim wciąż panującą tendencję do koncentracji kapitału, którą wprawdzie za pomocą wszelkich możliwych statystycznych sztuczek można wykre ślić ze świata, ale której nie można na poważnie podać w wątpliwość. Ponadto ta tendencja do kon centracji kapitału nadal oznacza stałą możliwość deklasacji warstw społecznych, które według su biektywnej świadomości klasowej były w pełni mieszczańskie, a które chcą zachować – i gdzie to możliwe wzmocnić – swoje przywileje i status spo łeczny. Grupy te nadal mają skłonność do nienawi dzenia socjalizmu czy też tego, co nazywają socja lizmem. Chodzi mi o to, że obarczają one winą za własną możliwą deklasację nie aparaturę będącą jej przyczyną, ale tych, którzy zgodnie z tradycyjnymi wyobrażeniami zawsze krytycznie przeciwstawiali się systemowi gwarantującemu niegdyś tym gru pom status. Czy i dzisiaj się mu przeciwstawiają i czy wciąż pozostaje to ich praktyką, to już zupełnie inne pytania. Przejście do socjalizmu albo też, mówiąc skrom niej, do samych tylko socjalistycznych organizacji było dla tych grup od samego początku bardzo
8
trudne. Dzisiaj zaś, przynajmniej w Niemczech – a moje doświadczenia odnoszą się głównie do Nie miec – jest to dla nich dużo trudniejsze niż wcześniej. Przede wszystkim dlatego, że SPD [Sozialdemokra tische Partei Deutschlands, Niemiecka Partia Socjal demokratyczna] utożsamiana jest dziś z keyne sizmem, z keynesowskim liberalizmem, który z jednej strony odchodzi wprawdzie od możliwości zmiany struktury społecznej, możliwości stanowią cej centrum klasycznej teorii marksistowskiej, z dru giej jednak – zwiększa zagrożenie zubożeniem, szczególnie tych wspomnianych wcześniej warstw społecznych. Chciałbym przypomnieć o prostym fakcie pełzającej, ale mimo wszystko jednak odczu walnej inflacji, która jest przecież konsekwencją keynesowskiego ekspansjonizmu. Pragnąłbym też przypomnieć o tezie, rozwiniętej przeze mnie w pracy sprzed ośmiu lat i znacznie zyskującej od tamtego czasu na aktualności, mianowicie że mimo pełnego zatrudnienia i wbrew wszelkim sympto mom dobrobytu widmo bezrobocia wywołanego widmo bezrobocia postępem technicznym wywołanego postępem wciąż krąży. I krąży w ta technicznym kim stopniu, że w dobie automatyzacji, w Europie Środkowej wciąż nie w pełni rozwiniętej, ale którą bezrefleksyjnie próbuje się osiągnąć, nawet ludzie znajdujący się w procesie
9
produkcji czują się już potencjalnie zbędni – sfor mułowałem to w sposób bardzo skrajny – czują się właściwie potencjalnymi bezrobotnymi. Naturalnie, dochodzi do tego jeszcze lęk przed Wschodem czy to z powodu tamtejszego niższego standardu życia, czy też doświadczanego tam w sposób bardzo bez pośredni i bardzo realny zarówno przez jednostki, jak i przez masy braku wolności. W każdym razie dochodzi do tego jeszcze poczucie pozapolitycznego zagrożenia. Należałoby teraz wspomnieć o szczególnej sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia, jeśli chodzi o problem nacjonalizmu w dobie wielkich bloków władzy. Wewnątrz tych bloków nacjonalizm żyje bowiem dalej jako organ kolektywnej reprezenta cji interesów panujących wśród rzeczonych dużych grup społecznych. Nie ma wątpliwości, że w sensie społeczno-psychologicznym oraz jak najbardziej realnym możemy mówić o szerzeniu się lęku przed staniem się częścią tych bloków i osłabieniem przy tym swojej materialnej egzystencji. Tak więc poten cjał szerzenia się prawicowego radykalizmu wśród rolników jest szczególnie silny ze względu na lęk przed Europejską Wspólnotą Gospodarczą i konse kwencje jej działalności dotyczącej rynku rolnego. Jednocześnie jednak – a tym samym przechodzę do antagonistycznego charakteru nowego nacjona lizmu albo prawicowego radykalizmu – w obliczu
10
zogniskowania się świata dzisiaj w parę przerośnię tych bloków, w których pojedyncze narody i państwa odgrywają właściwie tylko podrzędne role, ów nacjo nalizm ma w sobie coś fikcyjnego. Nikt tak naprawdę w niego już nie wierzy. W efekcie integracji w wielkie bloki władzy swoboda działania pojedynczego narodu została nader ograniczona. Nie powinno się z tego jednak wyciągać prymityw nego wniosku, że z powodu pokusa nacjonalizmu rośnie, gdy narody swojego przestarzałego cha przestają odgrywać rakteru nacjonalizm nie istotną rolę odgrywa już żadnej istotnej roli. Wręcz przeciwnie, często bywa tak, że poglądy i ideologie przybierają swoją demoniczną, prawdziwie destrukcyjną postać dopiero wtedy, gdy obiektywna sytuacja ukazuje ich całkowitą nieadekwatność. Procesy czarownic w końcu nie miały miejsca w szczytowym okresie rozwoju tomizmu, lecz w czasach kontrreformacji. Coś podobnego dzieje się dzisiaj w odniesieniu do, jak go nazwałem, „patycznego” nacjonalizmu. Moment rozpętania, bez wiary we własną słuszność, miał on już w okresie hitleryzmu. I to oscylowanie, ta ambi walencja, między przesadzonym nacjonalizmem i jed noczesnym wątpieniem w niego, które sprawia, że tym bardziej trzeba go przelicytowywać, by móc go sobie samemu i innym wmówić – wszystko to można było już wówczas zaobserwować.
11
Kilka zatem wniosków z tych dość prostych tez. Wydaje mi się, iż z tego, co państwu dotychczas po wiedziałem, mianowicie że w omawianym zjawisku chodzi w gruncie rzeczy o lęk przed skutkami roz woju społecznego rozumianego jako całość, wynika, iż zwolennicy starego i nowego faszyzmu rozsiani są w całej populacji. Potwierdzają to zresztą obserwacje różnych instytutów badania opinii publicznej, do podobnych konkluzji dochodzimy także w naszej własnej pracy. Powszechne mniemanie, iż jest to przede wszystkim specyficznie drobnomieszczań ski ruch w rodzaju francuskiego pużadyzmu, jest całkiem adekwatne w odniesieniu do, jeśli mogę tak powiedzieć, społecznego charakteru tych ruchów. Ale z pewnością nie jest ono adekwatne, jeśli pod uwagę weźmiemy ich społeczny rozkład, choć wśród zwolenników tych ruchów w sposób oczywisty znaj dują się pewne drobnomieszczańskie grupy, przede wszystkim drobni handlarze, którym bezpośrednio zagraża koncentracja handlu detalicznego w domach handlowych i podobnych miejscach. Poza drobnymi mieszczanami znaczącą rolę odgrywają na pewno rolnicy, którzy znajdują się w ciągłym kryzysie. Po stawiłbym tezę, że jak długo nie uda się rozwiązać kwestii agrarnej w radykalny sposób – a więc nie na sztucznej i reprodukującej tylko problemy drodze subwencji – jak długo nie uda się doprowadzić do racjonalnej i sensownej kolektywizacji rolnictwa, tak
12
długo rolnictwo pozostanie potencjalnym zarze wiem tego rodzaju ruchów. W ruchach tych możemy ponadto zaobserwo wać coś w rodzaju zaostrzającego się przeciwieństwa między prowincją i miastem. Także tu określone grupy wydają się szczególnie podatne, jak na przy kład drobni właściciele winiarni w niemieckim Pa latynacie. Jeśli zaś chodzi o przemysłowy backing tych ruchów, to nie mamy jeszcze na to żadnych realnych dowodów. We wszystkich wspomnianych kwestiach trzeba być bardzo uważnym i nie postępo wać lekkomyślnie, aby nie popaść w schematy myś lowe w rodzaju tezy, że przemysł forsuje faszyzm. Należy sobie także uświadomić, że faszyzm, którego aparatura ciągle ma tendencję do separowania się od najważniejszych interesów ekonomicznych, nie jest dla przemysłu wcale niczym dogodnym. W Niem czech sięgnięto po faszyzm dopiero jako ultima ratio, mianowicie gdy poważny kryzys gospodarczy stał się nagle rzeczywistością i nie pozostawił przemysłowi Zagłębia Ruhry, znajdującego się na skraju bankruc twa, żadnego innego wyboru. Istnieją oczywiście stare nazistowskie kadry. Ale na podstawie prostych obserwacji, którymi dyspo nujemy dzięki empirycznym badaniom społecznym, można stwierdzić, że nie składają się one z ludzi, któ rzy, jak to się mówi, niczego się nie nauczyli i już nie nauczą, i dlatego można w zasadzie tylko wzruszyć
13
ramionami. Bezspornie werbowani są także mło dzi ludzie, zwłaszcza ci, którzy upadek [Niemiec] w 1945 roku przeżyli w wieku, powiedzmy, piętna stu lat i którzy od tego czasu bardzo silnie czują, że „Niemcy muszą ponownie być górą!”. Z punktu widzenia psychologii społecznej mógł bym stwierdzić – choć Bóg mi świadkiem, nie uwa żam, by omawiane tu problemy były w pierwszym rzędzie kwestiami psychologicznymi – że w roku 1945 w Niemczech, w przeciwieństwie na przykład do Włoch, nie było prawdziwego wybuchu paniki, rzeczywistego rozpadu identyfikacji z reżimem i dyscypliną. Do samego końca pozostała ona spójna. Nigdy nie udało się w Niemczech naprawdę radykal nie zniszczyć identyfikacji z systemem, i stąd bierze się oczywiście jedna z możliwości, do której przy wiązane są wspomniane przeze mnie przed chwilą grupy. Często słyszy się, zwłaszcza w odniesieniu do ka tegorii typu „wieczne nieuki” i innych tego rodzaju frazesów powtarzanych dla uspokojenia sumienia, że na dnie każdego demokratycznego społeczeństwa ist nieje coś na kształt osadu nieuków czy głupców, na zywanego w Ameryce lunatic fringe. W tym przeko naniu tkwi pewien typ kwietyzmu, którym pocieszają się mieszczanie, jeśli tylko się im go podsunie. Wydaje mi się, że można to skomentować tylko w jeden spo sób: w każdej tak zwanej demokracji na świecie
14
podobne zjawisko występuje w różnym nasileniu, ale świadczy ono jedynie o tym, że w sensie społeczno -ekonomicznym nie wykształciła się dzisiaj ani jedna rzeczywista demokracja. Te tak zwane demokracje są demokracje rodzące nimi wyłącznie formalnie. niesprawiedliwość sprzyjają faszyzmowi I w tym sensie ruchy faszy stowskie można by określić mianem ran czy też blizn demokracji, która do dzisiaj nie była w stanie zadośćuczynić własnemu pojęciu. Jeśli chodzi o prostowanie pewnych stereotypo wych wyobrażeń na temat poruszanych tutaj kwestii, to dalej chciałbym przyjrzeć się też stosunkowi tych ru chów do gospodarki. Jest to relacja strukturalna, która rozciąga się właśnie od wspomnianych już tendencji do koncentracji kapitału po tendencję do zubażania, nie można jednak tej relacji ujmować w perspektywie zbyt krótkiego trwania. Jeśli się na przykład po prostu ze stawi zjawisko prawicowego radykalizmu ze zmianami koniunktury, to można dojść do bardzo fałszywych wniosków. Sukcesy Narodowodemokratycznej Partii Niemiec [Nationaldemokratische Partei Deutschlands, NPD] były przecież wystarczająco alarmujące jeszcze przed zahamowaniem gospodarki i w pewnym sensie to owo zahamowanie antycypowały czy też, jeśli pań stwo wolą, dyskontowały. Jednocześnie, jeśli można tak to ująć, oddalały lęk i przerażenie, które z początku były przecież bardzo mocno odczuwalne.
15
Spis treści
Nowy prawicowy radykalizm. Wykład o jego kilku aspektach Nota wydawnicza • 49 Posłowie • 53 O autorach • 83 Indeks osób i pojęć • 87
•
5