świat
idee
rozmowa
kultura
Armia przebrana w cywilne stroje. M. Lubina o powyborczych scenariuszach dla Birmy i losach opozycji — s. 36
P. Bloom: Dla większości ludzi korzyści z empatii są jak zła rasizmu: zbyt oczywiste, by wymagały uzasadnienia — s. 64
Neuroteologie: Dusza czy mózg? O tym, skąd pochodzi wolna wola dyskutują ks. G. Strzelczyk i J. Vetulani — s. 80
Gra, czyli świat – Tomasz Z. Majkowski o możliwościach wyobraźni i rzeczywistości w grach komputerowych — s. 102
Nr
725
Ilustracja: Olka Osadzińska
ISSN 0044-488X INDEKS 383716
cena: 19,90 zł | vat 5% (w prenumeracie: 13 zł) październik (10) 2015
Po feminizmie
Co udało się osiągnąć i dlaczego wciąż go potrzebujemy? — s. 4–33
1
Dominika Kozłowska
Feminizm po feminizmie aktualna odsłona ruchu feministycznego zaczęła się w Polsce od sal wykładowych. Wyjeżdżające na początku lat 90. na zagraniczne stypendia studentki i doktorantki przywoziły do kraju egzotycznie jeszcze u nas brzmiące feministyczne teorie dotyczące literatury, psychoanalizy, socjologii oraz nowe odczytania historii. Mimo że na Zachodzie teologia feministyczna i feminizm katolicki zaczęły się dynamicznie rozwijać wraz z tzw. feminizmem drugiej fali, zbiegającym się w czasie z obradami II Soboru Watykańskiego, a zatem już w latach 60. XX w., zmiany te nie wywarły większego wpływu na polski Kościół. Nawet po 1989 r., kiedy zniknęły formalne bariery uniemożliwiające swobodną wymianę idei, na katolickich uczelniach z trudem można było odnaleźć wykłady na temat feminizmu, gender czy queer. Chyba że chodziło o tzw. nowy feminizm Jana Pawła II – z feminizmami tworzonymi oddolnie, wyzwolonymi z ram ortodoksji i niepodporządkowanych zasadom politycznej poprawności, zbieżny przede wszystkim w nazwie. Feministyczna i genderowa perspektywa w ostatnich latach stała się elementem polityki głównego nurtu. Również w Polsce doczekaliśmy się postulowanych przez feministki instrumentów prawnych (parytety, polityki równościowe) oraz kobiet u szczytów władzy. Jednak być może z owoców feministycznej pracy najbardziej skorzystały superwomen i celebrytki, a los tzw. zwykłych kobiet, na co dzień wykonujących słabo płatne zawody związane z tradycyjnymi rolami opiekuńczo-wychowawczymi, jak np. pielęgniarka, albo walczących o alimenty dla samotnie wychowywanych dzieci, wciąż odmienił się w niewielkim stopniu. Ważne, że polskie feministki, jak np. Agnieszka Graff czy Kazimiera Szczuka, podnoszą dziś przede wszystkim właśnie te problemy. To sprawia, że feminizm może przestać funkcjonować jedynie jako styl życia dobrze wykształconych mieszkanek większych miast.
Cztery lata temu podjęliśmy w „Znaku” temat Kto się boi feminizmu?, zwracając uwagę, że emancypacja po polsku przebiega pod hasłem „Nie jestem feministką!”. Feminizm, jak mówi Eva Illouz w rozmowie otwierającej najnowszy Temat Miesiąca, to „być może jedyny ruch, którego nazwa spotyka się z odrzuceniem grupy będącej przecież szczególnym adresatem jego walki o równość i wolność”. Dzieje się tak, ponieważ droga do zbudowania bardziej sprawiedliwych i równościowych warunków rozwoju kobiet i mężczyzn prowadzi nie tylko przez zmiany na rynku pracy czy w ośrodkach władzy, ale również przez krytyczne spojrzenie na sposób funkcjonowania instytucji rodziny. „Dlatego – wyjaśnia Illouz – feminizm powinien móc zaoferować jednocześnie politykę emancypacji i miłości, w której heteroseksualne relacje zostaną zrekonstruowane, począwszy od samych podstaw”. Bo przecież podział rodzinnych zadań wiąże się z miłością: „przygotowuję posiłek, prasuję i sprzątam nie dlatego, że jestem służącą, ale dlatego, że cię kocham, a ty kochasz mnie” – dodaje Illouz. Wcale nie ułatwia sprawy – wręcz przeciwnie. Skutkiem ubocznym wieloletnich zaniedbań – nieobecności feministycznej – i szerzej: genderowej – refleksji w dyskusjach katolickich jest brak narzędzi intelektualnych, pozwalających dotrzeć do sedna problemów z płcią i jej kulturową, społeczną, religijną i polityczną reprezentacją oraz wzbogacić zachodzące zmiany o oryginalne chrześcijańskie wątki. Skutkuje to strategią totalnego odrzucenia i odmowy podjęcia dyskusji na temat zmian w obrębie tzw. tradycyjnego modelu rodziny przez (z reguły męskich) katolickich przedstawicieli. Zmiany te, rzecz jasna, tak czy inaczej zachodzą, kłopot polega jednak na tym, że polski katolicyzm (nie tylko hierarchowie, ale też spora część pozostających pod ich wpływem wiernych) pozostaje wobec nich bezbronny. — październik 2015 |
2
SPIS TREŚCI
Karolina Sulej
102 | Nr 725
36
Birma: zdyscyplinowana demokracja Michał Lubina
94
Szczuka Andrzej Muszyński
fot. RCD Projekt Red, Sylwester Dąbrowski/Reporter, Nyein Chan Naing/EPA/PAP, Błażej Pindor, 2013
13
Puszczalskie, brzydkie i samolubne
tomasz Z. Majkowski
Gra, czyli świat Najbardziej dochodowe i najkosztowniejsze produkcje proponują obecnie wielogodzinny pobyt w realistycznie przedstawianych, fikcyjnych światach, których przemierzanie i zamieszkiwanie jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze, niż rozgrywka czy opowiadana przez grę historia
3
ul. Tadeusza Kościuszki 37, 30-105 Kraków tel. (12) 61 99 530, fax (12) 61 99 502 e-mail: miesiecznik@znak.com.pl www.miesiecznik.znak.com.pl
Temat miesiąca
6 Feminizm nie tylko dla kobiet Eva Illouz w rozmowie z Mateuszem Burzykiem
13 Puszczalskie, brzydkie i samolubne
78 Chrześcijański korzeń antyjudaizmu Janusz Poniewierski
80 Neuroteologie: Czy biologia
pozbawiała nas wolnej woli? rozmawiają ks. Grzegorz Strzelczyk i Jerzy Vetulani
Karolina Sulej
20 Sukienka, która (nie) straszy Maciej Duda w rozmowie z Moniką Świerkosz
27 Szalona głowa, złote serce Eliza Szybowicz
MITOLOGIA WIELIEJ PŁYTY
34 Kosmogonia Wit Szostak
Społeczeństwo ◆ świat
36 Birma: zdyscyplinowana demokracja Michał Lubina
44 Estonia po rosyjsku Kazimierz Popławski
Znaki w znaku
87 Znaki zastane Justyna Bargielska
STACJA: LITERATURA
88 Homo faber w spelunie Łukasz Orbitowski
ludzie ◆ ksiĄŻki ◆ zdarzenia
94 Szczuka Andrzej Muszyński
102 Gra, czyli świat Tomasz Z. Majkowski
111 Dwie pierwszorzędne siły Łukasz Tischner
PUBLICYSTYKA
52 Synod ubogi
115 Oddawanie świata Artur Madaliński
Dominika Kozłowska
56 Kościół w świecie wyborów
118 Filozofia bez pardonu Piotr Sawczyński
Hans Joas (tłum. Joanna Bilmin)
Felietony
62 Ogrody Pamięci Janusz Poniewierski
63 Coraz bliżej albo coraz mniej Józefa Hennelowa
IDEE
64 Przeciw empatii Paul Bloom (tłum. Krzysztof Kornas)
72 Kulturowa natura moralności Mateusz Hohol, Łukasz Kwiatek
119 Warunki bezwarunkowości Mateusz Burzyk
120 Widmowe narodziny... Michał Koza
121 Kapitalizm, postęp i wyzysk Krzysztof Wołodźko
122 Noty o książkach 124 Mój przyjaciel wiersz
redakcja: Mateusz Burzyk (sekretarz redakcji), Marta Duch-Dyngosz, Monika Gałka, Ilona Klimek, Dominika Kozłowska (redaktor naczelna), Urszula Pieczek, Janusz Poniewierski, Agnieszka Rzonca, Krystyna Strączek, Henryk Woźniakowski zespół: Wojciech Bonowicz, Bohdan Cywiński, Tomasz Fiałkowski, Tadeusz Gadacz, Jarosław Gowin, Stanisław Grygiel, ks. Michał Heller, Józefa Hennelowa, Wacław Hryniewicz OMI, Jerzy Illg, Piotr Kłodkowski, Janina Ochojska-Okońska, bp Grzegorz Ryś, Władysław Stróżewski, Karol Tarnowski, Stefan Wilkanowicz współpraca: Paulina Bulska, Piotr Cebo, Aleksander Gomola, Elżbieta Kot, Daniel Lis, Artur Madaliński, Anna Marchewka, Anna Mateja, Andrzej Muszyński, Tomasz Ponikło, Jolanta Prochowicz, Adam Puchejda, Miłosz Puczydłowski, Justyna Siemienowicz opieka artystyczna: Władysław Buchner projekt graficzny pisma: Władysław Buchner, Rafał Buchner skład i łamanie: Barbara Sadowska fotoedycja: Marcin Kapica korekta: Barbara Gąsiorowska druk: Drukarnia Colonel, Kraków, ul. Dąbrowskiego 16 nakład: 1600 + 100 egz. promocja i reklama: Monika Gałka, tel. (12) 61 99 530, e-mail: galka@znak.com.pl prenumerata: Joanna Dyląg, tel. (12) 61 99 569, e-mail: dylag@znak.com.pl Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo ich redagowania i skracania. Redakcja nie odpowiada za treść zamieszczanych ogłoszeń. Rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów publicystycznych bez zgody wydawcy jest zabronione.
Jerzy Illg
126 Niezła sztuka Damien Hirst
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
październik 2015 |
Temat Miesiąca
4 2 września 2015 r., protest przeciw przemocy mężczyzn wobec kobiet zorganizowany przez hiszpańskią grupę Kobiety w czerni fot. Marcos del Mazo/Demotix/ Corbis/Profimedia
| Nr 725
5
Temat Miesiąca
Modny gadżet czy zmiana społeczna? Feminizmu nie sposob dziś pominąć przy jakiejkolwiek debacie. Mimo wywalczenia zasadniczych postulatów, ruch kobiecy pozostaje społecznym wyzwaniem i, wobec stale powielanych stereotypów na temat płci, również wezwaniem do ich ciągłego przepracowywania. Jak feminizm zmienił nasze postrzeganie rzeczywistości społecznej? Dlaczego bywa zawłaszczany przez popkulturę i politykę? Co naprawdę wzmacnia kobiety, a co nie pozwala im wyjść poza utarte schematy? Odpowiadają: Eva Illouz, Karolina Sulej, Maciej Duda i Eliza Szybowicz
s. 6–33
październik 2015 |
Temat Miesiąca
6
Feminizm nie tylko dla kobiet Eva Illouz w rozmowie z Mateuszem Burzykiem
| Nr 725
Kobieta i mężczyzna są związani kontraktem miłości, tyle że umowa ta zawiera również zapis o podległości. Feminizm nie może więc kierować się polityką prostego antagonizmu, bo polityczność rodziny jest wewnętrznie bardzo skomplikowana, a tożsamość kobiety wiąże się ze wszystkimi rolami, które łączą ją z mężczyzną
7
Kampania społeczna Like a Girl (Jak dziewczyna), zorganizowana przez markę Always, dowiodła, że wyrażenie „robić coś jak dziewczyna” przywołuje obraz nieporadności, podczas gdy „robić coś jak mężczyzna” oznacza radzić sobie z czymś prawidłowo. W jaki sposób feminizm pomaga kobietom przepracowywać i przezwyciężać te normy i wartości, które przesiąknięte są wyobrażeniem o ich niższości wobec mężczyzn? Feminizm dokonał już wiele, zwłaszcza w ciągu ostatnich 30–40 lat, walcząc z nierównością i jej wieloma utrwalonymi w kulturze reprezentacjami. Te ostatnie stanowią z całą pewnością najtrudniej uchwytną płaszczyznę feministycznych zmagań i sprawiają, że jest to jeden z najgłębszych w swej istocie projektów społecznych.
Można co prawda – już się to zdarzało – nakręcić hollywoodzką superprodukcję z kobietą jako główną bohaterką, która dzierży broń i ratuje świat (także mężczyzn), ale to nie wszystko. Wystarczy posłuchać jednego z ostatnich komentarzy Donalda Trumpa, który otrzymawszy niewygodne pytanie podczas wywiadu na antenie CNN, zasugerował, że prezenterka dogryza mu, bo właśnie ma okres. To podobnie piętnująca forma jak uwaga, że „robi się coś jak dziewczyna” – wartościuje kobiece ciało jako gorsze od męskiego, a zasadza się na głęboko zakorzenionym stereotypie. Ciało kobiety nie jest zamknięte w sposób tak definitywny jak męskie. Ono produkuje wyciekającą krew menstruacyjną, jest penetrowane, daje życie. W starożytnych kulturach organizm zdolny do wchła-
niania i wydzielania duchów, płynów czy materii był postrzegany jako pełen mocy i cudotwórczy. Jednak fakt biologicznej przenikalności kobiecego ciała można też łatwo wykorzystać, by kobietę poniżyć i napiętnować. Stwierdzenie „robisz coś jak dziewczyna” zawiera nieustannie niejawne odniesienie do ciała męskiego – ciała, które jest zawsze w porządku i na swoim miejscu, ciała silnego, którego nie naruszy nawet penetracja (owszem, możliwa, ale niewiążąca się z reprodukcją). Męskie ciało posiada implicite standard poprawnego funkcjonowania. Tego rodzaju biologiczną nieświadomość trudno naruszyć i przepracować. Przecież kobiety bywają zawstydzone przez miesiączkę, odczuwają dyskomfort, czasem poniżenie. Z jej powodu postrzegają swoje ciała jako gorsze. Właśnie dlatego femipaździernik 2015 |