Autor bestsellerów „New York Times”
PRAWDZIWA HISTORIA PORWANIA TRZECH KOBIET, PRZETRZYMYWANYCH W PIWNICY DOMU W CLEVELAND, KTÓRE ZOSTAŁY URATOWANE O WIELE ZA PÓŹNO
Przełożyła Kinga Markiewicz
Dla Emily i Jerry’ego Freundów
PODZIĘKOWANIA
W trakcie ogłaszania wyroku w sprawie Ariela Castro, dr Gregory Saathoff, psychiatra sądowy, opisał jego zbrodnie jako „bezprecedensowe”, ukazujące zupełnie nowe oblicze zła. Castro przez ponad dekadę terroryzował Cleveland: porywał dziewczęta mieszkające przy tej samej ulicy oraz wiązał je w swoim domu, nie wzbudzając przy tym żadnych podejrzeń. Szanowany gitarzysta basowy i filar latynoskiej sceny muzycznej Cleveland w okrutny sposób zwabił przyjaciółki własnej córki pod numer 2207 przy Seymour Avenue, celując do nich z lugera i grożąc, że je zabije, jeśli kiedykolwiek spróbują uciec. W trakcie długoletniej niewoli Michelle Knight, Amandy Berry i Giny DeJesus wielokrotnie zaprzepaszczono szansę schwytania Castro. Po aresztowaniu sam zainteresowany, drwiąc z nieudolności FBI, wyraził zdumienie, że nie został ujęty wiele lat wcześniej. W 2008 roku, w książce zatytułowanej Secrets of the Cellar, pisałem o austriackim potworze Josefie Fritzlu, który przez ponad dwadzieścia lat więził własną córkę, Elizabeth, z którą miał siedmioro dzieci. Dwa lata później, 7
w Lost and Found, opisałem historię porwania jedenastoletniej Jaycee Lee Dugard przez Phillipa i Nancy Garrido, do którego doszło w 1991 roku. Przetrzymywali ją w swoim domu w Antioch w Kalifornii przez osiemnaście lat, w trakcie których mężczyzna spłodził z nią dwie córki. Jednak sprawa Ariela Castro jest chyba najbardziej wstrząsająca z nich wszystkich. „Są przypadki, gdzie okres przetrzymywania był znacznie dłuższy”, powiedział doktor Saathoff, „jednak szczególny charakter tej sprawy, którą było porwanie i trzymanie grupy przypadkowych, niespokrewnionych ze sobą ofiar przez tak długi okres, na terenie jednego osiedla, jest całkowicie bezprecedensowy”. Zaginione dziewczyny to wynik ponad osiemnastu miesięcy badań i wywiadów udzielonych zarówno oficjalnie, jak i nieoficjalnie. We wrześniu 2013 roku spędziłem w Cleveland prawie dwa tygodnie. Rozmawiałem z rodziną i przyjaciółmi Ariela Castro, by uzyskać jak najpełniejszy obraz tego enigmatycznego, złego do szpiku kości człowieka. Odwiedziłem również Duey w Puerto Rico, w którym się urodził i spędził pierwszych sześć lat życia. Wielu uważa, że mogło to ukształtować jego przyszłe zachowania. Przede wszystkim chciałbym podziękować Lillian Roldan za udzielenie mi wywiadu na wyłączność, w którym opowiedziała o swoim trzyipółletnim romansie z Arielem Castro. Podczas wyjątkowo emocjonującego lunchu w Cleveland Lillian wybuchła płaczem, opowiadając o swych uczuciach do mężczyzny, za którego miała kiedyś nadzieję wyjść za mąż. Do dziś nie potrafi uwierzyć, że był zdolny do popełnienia takich potworności. 8
Oto lista osób, którym chcę podziękować: Tito DeJesus, Bill Perez, radny Brian Cummins, Cesi Castro, Chris Giannini, Craig Weintraub, Scott Taylor, Fernando Colon Altagracia Tejeda, Angel i Rafael Diaz, Aurora, Daniel, Javier i Jovita Marti, Angel Cordero, Joe Frolik oraz sierżant Sammy Morris. Podziękowania należą się również Richardowi Gonzalezowi, oficerowi policji z Yauco w Portoryko, za wszelką pomoc i bycie moim tłumaczem. Dziękuję też Monserrate Baez, Urielowi Reyesowi, Edwinowi Torresowi, a także Nancy Nunes, reporterce z sądu okręgowego Cuyahoga. Chcę podziękować moim redaktorom z St. Martin’s Press, Charlesowi Spicerowi i April Osborn, za ich nieustanne wsparcie i motywację. Zaginione dziewczyny to moja dwudziesta powieść z gatunku true crime, którą dla nich napisałem. Wyrazy wdzięczności należą się Jane Dystel i Miriam Goderich z agencji literackiej Dystel & Goderich, które od zawsze są przy mnie. Chcę również podziękować mojej żonie, Gail, Debbie, Douglasowi i Taylor Baldwinom, G.K. Freund, Danny’emu, Cari i Allie Tractenbergom, Annette Witheridge, Danowi Callisterowi, Virginii Randall, Allenowi Alterowi, Rogerowi Hittsowi oraz Enie Bissell.
PROLOG
Pewnego słonecznego wiosennego popołudnia, około piątej piętnaście, Aurora Marti zaniosła zielone, plastikowe krzesło na kamienną werandę sąsiadki, Altagracii Tejedy, aby uciąć sobie pogawędkę. W ciepłym powietrzu unosił się zapach grilla. Miło było wyjść znowu na zewnątrz po długiej zimie. Jako najstarsza mieszkanka ulicy Seymour Avenue, znajdującej się w dość niebezpiecznej zachodniej części Cleveland, Aurora przybyła tu niemal pół wieku temu. Siedemdziesięciosześcioletnia kobieta była jedną z pierwszych emigrujących z Portoryko, którzy osiedlili się w tym dynamicznie rozwijającym się mieście stali po II wojnie światowej. W tamtych czasach była to spokojna, porządna okolica, ale wszystko zmieniło się w późnych latach siedemdziesiątych, gdy zbudowano drogę międzystanową nr 90. Przechodziła ona przez osiedle, łącząc Cleveland z Pensylwanią. W ciągu kilku lat Seymour Avenue stała się ziemią niczyją, rajem dla narkomanów, pełnym zabitych deskami domów i opuszczonych działek. Jest zamieszkana głównie przez Latynosów. Średnia dochodów w tej zubożałej dzielnicy wynosi poniżej 11
piętnastu tysięcy dolarów rocznie. Siedemdziesięciu procentom tutejszych dzieci nie udaje się skończyć liceum. Wieczorami kwitnie handel narkotykami i prostytucja. Kierowcy zjeżdżający z międzystanowej dostają tu czego chcą. Podczas gdy część mieszkańców West Side opisuje ulice będące pod niedostateczną ochroną policji jako „zżytą społeczność”, reszta narzeka na szerzący się handel twardymi narkotykami i przemoc. Jednak rozmyślanie o przestępczości było ostatnią rzeczą, na jaką miała ochotę Aurora w to ciepłe, wczesnomajowe popołudnie 2013 roku. Skarciła Altagracię za to, że nie wzięła swoich leków na alergię i plotkowała z przyjaciółką, Angel Cordero. Popołudniową ciszę niespodziewanie przerwał przenikliwy wrzask. Dobiegał z białego domu po przeciwnej stronie ulicy, na którym powiewała portorykańska flaga. Aurora spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła jakąś kobietę wymachującą dziko rękami przez wąską szparę we frontowych drzwiach z siatki. – Pomocy! Pomocy! – zawołała kobieta. – Nazywam się Amanda Berry i byłam przetrzymywana przez dziesięć lat!
Podobnie jak każdy w Cleveland Aurora wiedziała, kim była Amanda Berry i znała historię jej tajemniczego zniknięcia sprzed dziesięciu lat, dzień przed jej siedemnastymi urodzinami. Rok później doszło do zaginięcia czternastoletniej Giny DeJesus, która zniknęła kilka przecznic dalej od miejsca, w którym po raz ostatni widziano Amandę. 12
Śledczy uważali, że obie sprawy są połączone. Na przestrzeni lat stały się jednymi z największych nierozwiązanych tajemnic całego miasta. Każdy miał swoją teorię dotyczącą tego, co właściwie stało się z Amandą i Giną. Większość z nich zakładała najgorsze. Aurora często rozmawiała na ten temat ze swoim sąsiadem, Arielem Castro, mieszkającym pod numerem 2207 przy Seymour Avenue, domu, z którego dochodziły krzyki nieznanej kobiety. – Amanda Berry nie żyje! – odkrzyknęła Aurora. – Wszyscy o tym wiedzą. – Nie! – krzyknęła kobieta. – Przez dziesięć lat byłam przetrzymywana w tym domu przez Ariela Castro. Aurora znała Castro od ponad dwudziestu pięciu lat i lubiła go. Towarzyski kierowca szkolnego autobusu był znany w okolicy. Był też jednym z najlepszych muzyków grających salsę w całym Cleveland. Aurora wiedziała jednak, że często puszczały mu nerwy i potrafił posunąć się do przemocy. Kilka razy zdarzyło się, że tak mocno pobił byłą żonę i matkę czwórki swoich dzieci, Nildę Figueroę, że przybiegła ona do niej i błagała, aby ta przyjęła ją pod swój dach. Pewnego razu, po szczególnie brutalnej napaści ze strony męża w Boże Narodzenie 1993 roku, kobieta zabrała dzieci i na zawsze opuściła dom. Od tamtej pory sprawy nieco się uspokoiły. Ariel Castro mieszkał sam i w miarę upływu lat stawał się coraz większym odludkiem. Gdy przeszły przez ulicę w stronę jego domu, Angel Cordero powiedziała, że nie powinni mieszać się w sprawy 13
Castro, jednak Aurora chciała pomóc kobiecie. Kazała Altagracii stanąć na czatach na środku drogi i ostrzec je na wypadek, gdyby Castro wrócił. Kobiety weszły na werandę i próbowały wyważyć zewnętrzne szklane drzwi. Amanda napierała na nie z całych sił od wewnątrz. – Kopnij w nie! Kopnij! – kazała jej Cordero, ale zewnętrzne drzwi były zamknięte na łańcuch i ani drgnęły. Dwa domy dalej Charles Ramsay jadł burgera na stopniach swojej werandy, gdy usłyszał odgłosy całego zamieszania. W pierwszej chwili pomyślał, że ktoś został potrącony przez samochód, ale po tym jak zobaczył Aurorę i Angel idące w pośpiechu przez ulicę, zjawił się na miejscu, aby pomóc krzyczącej kobiecie. Razem z Cordero zaczęli kopać w dolny panel drzwi, który w końcu pękł pod ich naporem. Amanda Berry wyczołgała się ze środka, ubrana w brudną, białą koszulkę na ramiączkach i niebieskie spodnie. Chwilę później w ślad za nią wypełzła mała dziewczynka w czarnej peruce i różowych rajstopach. – Uciekajmy stąd – powiedziała Angel. – Jeśli Ariel wróci, zabije nas wszystkich.
Amanda Berry wzięła dziewczynkę na ręce i przebiegła przez ulicę w stronę werandy Altagracii, krzycząc, że musi zadzwonić pod 911. Dziecko wpadło w histerię i wrzeszczało w niebogłosy: „Tatuś! Tatuś! Tatuś!”. W pewnej 14
chwili dziewczynka próbowała udać się z powrotem do domu, ale Cordero przytrzymała ją, a wtedy jej brudna, czarna peruka spadła na ziemię. Altagracia podała Amandzie swój bezprzewodowy telefon. – Pomóżcie mi, nazywam się Amanda Berry! – krzyknęła do słuchawki. – Kogo wezwać? Policję, straż pożarną czy karetkę? – spytała dyspozytorka. – Policję. – Co się stało? – Zostałam porwana. Nie było mnie przez dziesięć lat, ale nareszcie jestem wolna.
Anthony Espada i Michael Tracy, oficerowie policji z Cleveland, siedzieli w radiowozie na skrzyżowaniu Lorain i Dwudziestej Pierwszej, gdy o siedemnastej pięćdziesiąt dwie dostali pilne wezwanie. Dyspozytorka poinformowała ich o tym, że przed chwilą rozmawiała z kobietą podającą się za Amandę Berry. – Mój partner i ja spojrzeliśmy na siebie zdumieni – powiedział funkcjonariusz Tracy – i stwierdziliśmy, że to faktycznie może być ona. Policjant włączył syrenę na dachu radiowozu i przednie światła, po czym wcisnął pedał gazu i czym prędzej pojechał w kierunku 2207 Seymour Avenue. – Jeszcze zanim się zatrzymałem, ona stała już przy szybie samochodu – powiedział Tracy. – Rozpoznałem 15
ją jako Amandę Berry i spojrzałem na kolegę. Byłem w szoku. Oficer spytał, czy w domu jest ktoś jeszcze. – Tak – odparła. – Gina DeJesus i Michelle Knight.
Część pierwsza
ARIEL CASTRO
1
KORZENIE
Ariel Castro urodził się 10 lipca 1960 roku w Duey w Portoryko jako trzecie dziecko Pedro „Nona” Castro i Lillian Rodriguez. Miał dwójkę starszego rodzeństwa, Marisol Alice i Pedro Juniora, oraz młodszego braciszka, Onila, który był ulubieńcem rodziny. Duey to maleńka wioska położona na przedmieściach Yauco, kawowej stolicy Portoryko. Na przestrzeni wielu pokoleń rodzina Castro stała się najznamienitszą rodziną zamieszkującą odizolowane, górskie barrio. Byli właścicielami większości ziem na obszarze znanym jako La Parra. Pomimo faktu, że rodzina cieszyła się znakomitym statusem, warunki życia jej członków były dość prymitywne. Ariel urodził się w małej, drewnianej chacie, którą jego ojciec postawił na samym szczycie La Parra. W tamtych czasach nie mieli prądu ani bieżącej wody, a posiłki przygotowywano na węglowym palenisku na klepisku. Każdego ranka Pedro jechał swoim jeepem kilka mil po stromym, błotnistym szlaku do studni, aby napełnić duże, plastikowe kanistry na wodę. Później zabierał je z powrotem, by jego rodzina miała się w czym umyć i co pić. 19
Gdy Ariel był mały, jego ojciec miał romans z młodą
ZAGINIONE DZIEWCZYNY to przejmująca opowieść o Amandzie dziewczyną, Gladys Torres, która była ich sąsiadką. Przez Berry, Ginie DeJesus i lat Michelle którepodwójne zostały porwane kilka następnych PedroKnight, prowadził życie, i uwięzione. Były przetrzymywane przezkochankę, ponad 10 która lat. dzieląc czas między żonę Lillian a swoją urodziładomu mu czwórkę dzieci. W piwnicy kierowcy autobusu szkolnego Ariela Castro, – Lillian nigdy niczego podejrzewała – powiedziała potwora w ludzkiej skórze, nie przeżyły prawdziwy koszmar. ciotka Ariela Castro, Monserrate Baez, która była żoną Gdy brata związane i skute łańcuchami cierpiały, narzeczona Castro Lillian, Milfona Rodrigueza. – Nona miał drugą odwiedzała w tym samym i wspólnie przygotowywali rodzinę,go o istnieniu której domu nie mieliśmy pojęcia, zaledwie romantyczne kolacje. kilkanaście metrów niżej, na zboczu góry. W 1962 roku kobieta w końcu odkryła sekretną roZ niczego nie zdawała sobie sprawy.
dzinę Pedro. – Lillian była w ostatniej ciąży, gdy dowiedziała się W maju 2013 r. dziewczynom udało się uciec. Historia porwania o tamtej kobiecie i dzieciach – powiedziała Monserrate. – i dramatycznego ratunku trafiła na pierwsze strony Wpadła we wściekłość. Gdy doszło między nimi do konfrontacji, gazet na całym świecie. Pedro oznajmił, że opuszcza ją i dzieci na zawsze. Spakował walizki i zamieszkał z Gladys i dziećmi. Wkrótce potem wzięli Jak to możliwe, że nikt nie zauważył niczego dziwnego ślub. w zachowaniu mężczyzny, któryLillian trzem kobietom Pogrążona w rozpaczy razem zezgotował swoim prawdziwe piekło? ojcem, Americano Rodriguezem, przeniosła się do Reading w Pensylwanii. Zostawiła czwórkę dzieci pod opieką babki, Carabello, i rzadko je odTworzymy więź zHercilii osobą, która jest wobec naskiedy agresywna. wiedzała. TO SYNDROM SZTOKHOLMSKI. „Najpierw porzucił mnie ojciec, a później matka” – pisał dorosły Ariel. „Wychowała mnie babcia”. Dzieci dorastały właściwie bez żadnego rodzicielskiego nadzoru. Ariel utrzymywał potem, że w wieku pięciu lat był wykorzystywany seksualnie przez dziewięcioletniego chłopca, przyjaciela rodziny. cena 44,90 zł mrocznastrona.pl wydawnictwofilia.pl
ISBN 978-83-8195-610-9
20
NA FAKTACH
9 788381 956109