Skip to main content

Mieszkaj i Urządzaj - Marzec 2026

Page 1


i Urządzaj

Marzec 2026 www.prestizszczecin.pl

Spis treści

8 PRESTIŻOWE INWESTYCJE

14 STOCZNIOWIEC –HISTORIA PARKOWEJ 11

20 BUD-GRYF & HOME – ARENA INSPIRACJI DLA BUDUJĄCYCH I URZĄDZAJĄCYCH

23 NOWY WYMIAR ŁAZIENKOWEJ SPÓJNOŚCI

24 RYNEK MIESZKANIOWY W 2026 ROKU –

M DO KWADRATU

31 MNIEJ RACHUNKÓW, WIĘCEJ OSZCZĘDNOŚCI. FUNDUSZ URUCHAMIA EKO-POŻYCZKĘ

32 SZCZECIŃSKIE DZIELNICE OD NIEBUSZEWA PO POMORZANY

40 DOM W NATURALNEJ FORMIE

42 SELF STORAGE – NOWOCZESNE I BEZPIECZNE

PRZECHOWYWANIE

44 FORMA, SENS, WRAŻLIWOŚĆ –

MŁODA ARCHITEKTURA WNĘTRZ

50 DOBRA INWESTYCJA NAD GŁOWĄ

52 ZAWÓD ARCHITEKT – AGNIESZKA DROŃSKA –

ELEGANCJA WPISANA W FUNKCJĘ

56 CZAS NA WIOSENNE PORZĄDKI

58 KOLOR ROKU 2026 – CLOUD DANCER

60 SYMFONIA BARW I ZAPACHÓW

64 WYMARZONE MIEJSCE NA DOM

MIESIĘCZNIK BEZPŁATNY | Wydawnictwo Prestiż | e–mail: redakcja@eprestiz.pl | www.prestizszczecin.pl

Redaktor wydania: Dariusz Staniewski

Wydawca: Izabela Marecka, Wydawnictwo Prestiż magazyn szczeciński

Budynek ZUS-u, Jana Matejki 22, 70-553 Szczecin

Redakcja: Aneta Dolega, Dariusz Staniewski

Anna Wysocka, Michał Sarosiek

Reklama i Marketing: Konrad Kupis, tel.: 733 790 590, Alicja Kruk, tel.: 537 790 590 Karina Tessar, tel.: 537 490 970

Dział foto: Dagna Drążkowska–Majchrowicz, Alicja Uszyńska

Skład gazety: Flash Press Kamil Żurek

Redakcja nie odpowiada za treść reklam. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania treści redakcyjnych.

Drukarnia: Drukarnia Kadruk S.C.

Wiosna drodzy Państwo. Widać ją w przyrodzie, widać ją także w branży nieruchomości. Ożywienie dotyczy sprzedaży mieszkań, czemu sprzyjają konsekwentnie spadające stopy procentowe. Obecny rok rozpoczął się dobrze pod względem ruchu w kredytach hipotecznych i wydaje się, że trend powinien się utrzymać. Rok 2026 zapowiada się na szczecińskim rynku mieszkaniowym jako czas stabilizacji oraz dobrej, choć selektywnej sprzedaży. Popyt nadal będzie obecny, jednak podejmujemy dziś decyzje znacznie ostrożniej niż jeszcze kilka lat temu. Jeżeli myślicie o zakupie wymarzonego mieszkania bądź pod inwestycje zachęcam do lektury naszego magazynu, znajdziecie tam szczegółowy materiał ekspercki oraz wypowiedzi szczecińskich deweloperów. W numerze wybraliśmy dla was wachlarz najciekawszych inwestycji, które są dostępne na rynku.

Dla tych z Was, którzy nabyli bądź nabywają właśnie nieruchomość polecam Targi Bud-Gryf, które

odbędą się już w marcu. To przestrzeń, w której spotykają się producenci, wykonawcy, projektanci i inwestorzy. Choć mogłoby się wydawać, że w erze cyfrowych katalogów i sprzedaży online tradycyjna formuła targów traci na znaczeniu, rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego. Bezpośredni kontakt, możliwość rozmowy i zobaczenia produktu „na żywo” wciąż pozostają bezcenne.

Kluczowym aspektem przy wyborze naszego miejsca do życia pozostaje dzielnica. Miejsce, w którym mieszkamy ma ogromny wpływ na nasze życie. Są miłośnicy prestiżowego Pogodna, inni kochają zielone Warszewo, są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie życia poza Prawobrzeżem. W Prestiżu znajdziecie znany i lubiany przewodnik Daniela Źródlewskiego po Szczecinie i okolicach, który na pewno pomoże Wam w wyborze wymarzonego domu, w tym numerze opowiadamy m.in. o Niebuszewie i Pomorzanach.

Izabela Marecka
Poznaj nasz salon

Prestiżowe inwestycje

Dane opublikowane w „Biuletynie Statystycznym Szczecina” za III kwartał 2025 roku pokazują, że lokalny rynek mieszkaniowy działa dziś spokojniej niż przed rokiem. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy oddano do użytku 1602 mieszkania – o niespełna 5 procent mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Mniejsza była także łączna powierzchnia nowych lokali. Jednocześnie fundamenty gospodarcze miasta pozostają stabilne. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w skali roku o blisko 8 procent i przekroczyło 9 tysięcy złotych brutto, a bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,2 procent, wyraźnie niższym niż w regionie. To rynek bardziej rozważny, ale oparty na solidnych podstawach. W takich realiach szczególnego znaczenia nabiera konsekwencja i długofalowe myślenie. Jak mówił Henry Ford: „Patrząc zawsze przed siebie, myśląc o tym, jak zrobić jeszcze więcej, osiągniesz stan umysłu, w którym nie ma rzeczy niemożliwych”.

Jaśminowe Wzgórze

Szczecin, ul. Bronisława Sobola Tomaszewicz Development

Trwa realizacja ostatniego etapu inwestycji Jaśminowe Wzgórze. Projekt obejmuje zróżnicowaną ofertę funkcjonalnych mieszkań o różnych metrażach, uzupełnionych o przestronne balkony, ogródki na parterach oraz tarasy dachowe. Istotnym atutem osiedla pozostaje bezpośrednie sąsiedztwo Puszczy Wkrzańskiej i rozbudowanej sieci tras pieszo-rowerowych prowadzących m.in. nad Jezioro Głębokie oraz do Wieży Gocławskiej. W odległości około 200 metrów znajdują się Galeria Północ i Vendo Park z pełną ofertą handlowo-usługową. Północna część Szczecina dynamicznie się rozwija, a realizacja Trasy Północnej usprawni komunikację z centrum. Planowany tunel Police-Goleniów dodatkowo wzmocni dostępność tej lokalizacji i jej potencjał inwestycyjny.

Czereśniowe Wzgórze

Radziszewo, ul. Stokrotki/ul. Liliowa MBH

Drugi etap Czereśniowego Wzgórza trafił do sprzedaży jako kontynuacja kameralnej inwestycji zlokalizowanej niespełna 900 metrów od granicy Szczecina. Bliskość węzła A6 zapewnia sprawny dojazd do centrum miasta, Gryfina, Stargardu, a także w kierunku Niemiec i Gorzowa Wielkopolskiego. W najbliższym otoczeniu znajdują się szkoła, sklepy, przystanek autobusowy oraz stacja SKM. Sąsiedztwo czereśniowych sadów, Puszczy Bukowej i Jeziora Binowskiego sprzyja codziennemu kontaktowi z naturą. W drugim etapie zaprojektowano domy o powierzchni około 110 m², a działki zróżnicowano pod względem wielkości – część oferuje wydłużone ogrody, inne większy dystans między zabudową. Mimo wyraźnych wzrostów cen na rynku nieruchomości utrzymano stawki na poziomie zbliżonym do wcześniejszego etapu, podkreślając dostępność oferty.

Apartamenty 101

Szczecin, ul. Kalinowa Marina Developer

Apartamenty 101 to kameralna inwestycja o nowoczesnej architekturze, harmonijnie wpisana w otoczenie zieleni Parku Warszewo-Podbórz. Bliskość parku oraz Puszczy Wkrzańskiej zapewnia mieszkańcom codzienny kontakt z naturą, przy jednoczesnym zachowaniu dobrej komunikacji z centrum Szczecina. Projekt koncentruje się na wysokim standardzie i komforcie użytkowania. Mieszkania wyposażono w przestronne balkony lub prywatne, zagospodarowane ogródki z systemem automatycznego nawadniania i gotową zielenią. W standardzie przewidziano klimatyzację, ogrzewanie podłogowe oraz inteligentny system zarządzania domem Fibaro. W hali garażowej zaplanowano stacje ładowania samochodów elektrycznych, a podgrzewany podjazd zwiększa bezpieczeństwo w okresie zimowym. Inwestycja obejmuje również możliwość wykończenia apartamentów pod klucz – z kompleksową koordynacją prac aranżacyjnych i współpracą ze sprawdzonymi projektantami oraz wykonawcami.

Osiedle Kościeliska

Szczecin, Gumieńce Assethome

Osiedle Kościeliska na Gumieńcach nabiera kształtów i już niedługo mieszkańcy będą mogli odebrać klucze do swojego nowego życia. To kameralna inwestycja stworzona z myślą o szczecinianach, którzy chcą mieszkać wygodnie, ale bez rezygnacji z miejskiej lokalizacji. 33 eleganckie domy szeregowe zaprojektowano w duchu holenderskiej harmonii – z dużymi ogrodami, funkcjonalnymi wnętrzami i komfortową przestrzenią między budynkami. Do wyboru jest aż sześć układów, dzięki czemu każdy może dopasować dom do swojego stylu życia. Na terenie osiedla powstaną dwa place zabaw, a otwarty charakter sprzyja sąsiedzkim relacjom i rodzinnej atmosferze. To propozycja dla tych, którzy marzą o nowoczesnym domu z ogrodem, bez potrzeby posiadania własnej działki. Tylko teraz w promocyjnej cenie 8 581 zł za metr kwadratowy. Planowane zakończenie I etapu już w tym roku.

Szczecin – ul. Jerzego Janosika 2, 2A, 3, 3A Master House Sp. z o.o. Sp. k.

Crocus Hill to nowoczesne osiedle zlokalizowane niedaleko Jasnych Błoni przy ulicy Jerzego Janosika 2, 2A, 3, 3A w Szczecinie. Osiedle zostało zaplanowane jako przyjazny i bezpieczny kompleks 5 budynków wielorodzinnych, w których łącznie będzie znajdować się 350 mieszkań. Aktualnie w ofercie sprzedaży znajdują się mieszkania 1-4 pokojowe, o powierzchni od 45 do 83 m2. Do mieszkań na parterze przynależą ogródki o powierzchni do 179 m2 a do tych mieszczących się na wyższych kondygnacjach przeszklone loggie o powierzchni do 11 m2. Pod budynkami znajdują podziemne hale garażowe, gdzie mieszkańcy mogą bezpiecznie parkować swoje samochody. W każdym budynku jest winda, która pomieści wózek i ułatwi dojazd do garażu, jak i na wszystkie kondygnacje. Ogrodzony teren osiedla zapewni spokój, a przede wszystkim – bezpieczeństwo. Na terenie osiedla znajdziemy starannie zagospodarowane tereny zielone a w najbliższej okolicy pełną infrastrukturę miejską od szkół, sklepów, po tereny rekreacyjne.

Szczecin, Łasztownia JW Construction

Osiedle Nad Odrą znajduje się w jednym z najbardziej prestiżowych i modnych rejonów miasta, na dawnej wyspie portowej nazywanej dziś nowym sercem Szczecina. W trzecim etapie inwestycji przy ulicy Celnej zaplanowano 191 mieszkań o wysokim standardzie, metrażu od 29 do 87 m2 z przestronnymi balkonami lub tarasami, 13 lokali użytkowych na parterze oraz garaż z licznymi miejscami parkingowymi i boksami na rowery. Budynek będzie posiadał 10 kondygnacji. Na ostatnim piętrze zaplanowano taras widokowy z malowniczym widokiem na Odrę i Stare Miasto. Na terenie osiedla znajdą się restauracje, kawiarnie i różne usługi, co da niesamowitą wygodę życia w tym miejscu. Mieszkanie tutaj docenią z pewnością miłośnicy terenów zielonych idealnych na spacery i pikniki oraz organizowanych tutaj wydarzeń plenerowych. Przy tym budynku powstanie prywatna marina.

Bivalvi

Kołobrzeg, Rafińskiego 8

Nazwa Bivalvi nie jest przypadkowa, po włosku oznacza małżę i stanowi czytelne odniesienie do idei bezpieczeństwa oraz kameralnego, zamkniętego charakteru inwestycji. Projekt oparto na wyraźnie zdefiniowanej tożsamości, w której jakość architektury i wnętrz pozostaje w równowadze z funkcjonalnością. Apartamenty dostępne są w dwóch spójnych wariantach wykończenia: TERRA, inspirowanym ciepłem i stabilnością ziemi, oraz AQUA, nawiązującym do lekkości i świeżości nadmorskiego klimatu. Wnętrza realizowane są z wykorzystaniem starannie wyselekcjonowanych materiałów oraz wyposażenia renomowanych producentów, co zapewnia konsekwencję estetyczną i wysoki standard wykończenia. Każde rozwiązanie podporządkowano jakości, ergonomii i ponadczasowości. Bivalvi to kameralna inwestycja o jasno określonej koncepcji – dopracowana w detalu, konsekwentna w formie i zaprojektowana z myślą o trwałej wartości, zarówno architektonicznej, jak i użytkowej.

Crocus Hill
Nad Odrą

Paderewskiego 1

Świnoujście

TLS Developer

To kameralna inwestycja obejmująca jedynie 13 apartamentów. Położona tuż obok Parku Zdrojowego i zaledwie kilka minut spacerem od plaży, łączy w sobie prestiżową lokalizację i bliskość natury z komfortem codziennego życia. Każdy apartament ma balkon, taras lub prywatny ogródek, a duże przeszklenia podkreślają wyjątkowy charakter miejsca. Projekt przygotowała ceniona szczecińska pracownia STUDIO AG, znana z eleganckich i niebanalnych rozwiązań. TLS Developer, twórca m.in. Villi 44 oddanej w 2020 roku, konsekwentnie stawia na solidność, wysoką jakość i dopracowane detale. Paderewskiego 1 to propozycja dla tych, którzy cenią prestiż, spokój i inwestycję z gwarancją jakości.

Dannevang

Szczecin, ul. Św. Ducha Calbud

Termin Dannevang pochodzi z języka staroduńskiego i dosłownie oznacza Danię. Inwestycja ma na celu nie tylko stworzenie nowego obiektu mieszkalnego, ale również wzbogacenie architektonicznego krajobrazu Szczecina o elementy nawiązujące do kultury duńskiej. Budynek DANNEVANG Szczecin został zaprojektowany z charakterystyczną elewacją z popielato-beżowej cegły klinkierowej, która podkreśla jego unikalny styl i estetykę. Inwestycja zlokalizowana jest przy ulicy Świętego Ducha, praktycznie w centrum Szczecina, tuż przy Odrze, naprzeciwko rewitalizowanej kamienicy starej drukarni i zabytkowego gmachu Poczty Polskiej, nieopodal popularnej instytucji kultury – Trafostacji Sztuki oraz XIV-wiecznego kościoła św. Jana Ewangelisty. Długie, pasmowe okna, pozwalają na maksymalne doświetlenie wnętrz naturalnym światłem, co pozytywnie wpływa na dobre samopoczucie i zadowolenie w duńskim stylu hygge. Niewielka liczba mieszkań rozplanowana na 7 kondygnacjach sprzyja kameralności obiektu. Komfort i wygodę zamieszkania zapewniają 2 windy i dwupoziomowy garaż podziemny. Elewacja na najwyższej kondygnacji wykończona zostanie drewnem a dach zagospodarowany zostanie zielenią, co również spójnie nawiązuje do duńskich klimatów.

SALON ŁAZIENEK

Gres CALLAS IVORY 120x60 cena 89,90 zł/m2

Lamele MIXTONE white 120x60 cena 139,90 zł/m2

Historia Parkowej 11 STOCZNIOWIEC

Kiedyś pachniało tu świeżym chlebem i nowością z „kącika”, wcześniej słychać było stuk filiżanek w kawiarni nazwanej na cześć szwedzkiego króla. Nowy budynek, stara dusza. Parkowa 11 zmienia się, ale niekoniecznie odcina grubą kreską od przeszłości.

NOWA INWESTYCJA

W miejscu dawnej Gustav-Adolf-Straße, otoczonej niegdyś eleganckimi kamienicami i kawiarniami, Marina Developer realizuje projekt, który przywraca pierwotny rytm urbanistyczny. Szczecińska pracownia OS Architekci (Marek Orłowski i Marek Szymański) zadba o to, aby ulica Parkowa odzyskała spójny front zabudowy. Nowa inwestycja, nosząca nazwę Stoczniowiec, harmonijnie wpisuje się w otoczenie, z dbałością o detale i zrozumieniem dla lokalnego kontekstu.

KOMFORT I STANDARD XXI WIEKU

W budynku znajdzie się 119 mieszkań o zróżnicowanych metrażach – od kompaktowych kawalerek po przestronne, czteropokojowe apartamenty o powierzchni do 119,8 m². Na tym etapie możliwa jest jeszcze personalizacja pod potrzeby przyszłych mieszkańców – można dopasować zarówno układ mieszkania, jak i jego metraż.

Każde z mieszkań będzie posiadać ogrzewanie podłogowe, duże przeszklenia i funkcjonalne układy pomieszczeń. Dla mieszkańców przewidziano miejsca postojowe w hali garażowej, z gotowością do montażu ładowarek do samochodów

elektrycznych oraz komórki lokatorskie. Cichobieżne windy, wysokojakościowe materiały wykończeniowe i autorska mozaika w częściach wspólnych podkreślają wysoki standard inwestycji. Stoczniowiec będzie idealną inwestycją do zamieszkania, jak i pod wynajem.

ZIELEŃ W ZASIĘGU RĘKI

Stoczniowiec to miejsce otoczone zielenią. Bezpośrednie sąsiedztwo Parku im. Stefana Żeromskiego oraz nowo projektowanego parku kieszonkowego o powierzchni ponad 2 300 m² stworzą idealne warunki do odpoczynku, aktywności i codziennego relaksu. W planach znalazły się alejki, ławki i nasadzenia drzew – wszystko w zgodzie z ideą zielonego miasta.

SPOŁEM W NOWYM WYDANIU

Na parterze inwestycji nie zabraknie akcentu, który najmocniej zapisał się w pamięci mieszkańców – sklepu Społem "Stoczniowiec". Ten legendarny punkt handlowy otworzył swoje drzwi dla klientów w październiku 1973 roku. Obecnie sklep został zamknięty na czas budowy, ale wróci w nowej, nowoczesnej odsłonie.

– Nowy lokal będzie większy, bardziej funkcjonalny, nowoczesny, zdecydowanie lepiej dostosowany do współczesnych oczekiwań klientów zupełnie inny niż ten który przechodzi do historii – zapowiada Mariusz Gadomski, Członek Zarządu Wiceprezes ds. Handlu Spółdzielni Społem Szczecin. – Planujemy wdrożyć m.in. kasy samoobsługowe, cenówki elektroniczne, wózki samokasujące, monitory promocyjne, a także automat do zwrotu opakowań kaucyjnych. Chcielibyśmy, aby sklep był także innowacyjny również w zakresie oferty. Planujemy wprowadzić sprzedaż ryb świeżych na lodzie, (ryb niemrożonych) dostarczanych przez lokalnych dystrybutorów W sklepie będzie wypiek świeżego, pachnącego pieczywa z surowca niemrożonego, szeroki wybór produktów świeżych od mięsa, wędlin, garmażu po szeroki wybór warzyw i owoców .

W sklepie pojawią się nowoczesne zamrażarki, regały, sprzęt chłodniczy, energooszczędne oświetlenie z aktywną zmianą natężenia a w tle będzie słychać delikatną muzykę, która będzie umilała zakupy naszym klientom. Społem zachowa też dawną nazwę sklepu – "Stoczniowiec" – podkreślając tym samym lokalną tożsamość i ciągłość historii miejsca.

DOSKONAŁA LOKALIZACJA

Zaledwie kilka minut dzieli przyszłych mieszkańców od Wałów Chrobrego, Teatru Polskiego, Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza, bulwarów nad Odrą czy Akademii Sztuki. Bliskość szkół i uczelni czyni inwestycję równie atrakcyjną z perspektywy najmu.

ARCHITEKTURA Z TOŻSAMOŚCIĄ

Stoczniowiec jest projektem z ideą czerpiącą z tożsamości Szczecina i przekłada ją na współczesny język architektury. W częściach wspólnych pojawi się autorska mozaika inspirowana estetyką miejską lat 60. i 70. – hołd dla lokalnego dziedzictwa i jeden z wyróżników inwestycji.

Zespół projektowy tworzą: arch. Marek Orłowski, Marek Szymański, Wojciech Zawarski, Marietta Gwóźdź, Antoni Kubiak, Ernest Białous, Adam Olejnik, Piotr Kondarewicz, Szymon Kowalski.

– Jako szczecińscy architekci mamy poczucie satysfakcji, że mogliśmy zaprojektować budynek, który nie tylko spełnia wysokie standardy jakości życia,

Mieszkaj

poprzez funkcjonalne układy mieszkań i nowoczesne udogodnienia, lecz także przywraca ład urbanistyczny fragmentowi miasta, który od lat domagał się uporządkowania. Choć sam Stoczniowiec wpisał się w krajobraz dzielnicy i stał się jej trwałym punktem odniesienia, jego obecność na niezagospodarowanym placu po zburzonej kamienicy była architektoniczną i przestrzenną luką, która wymagała naprawy. Projektując nowy budynek, sięgnęliśmy po historyczny kontekst – przywracamy ciągłość pierzei ulicy Parkowej, zgodnie z zapisami aktualnego planu zagospodarowania przestrzennego. Co jednak jest szczególnie istotne, ten zamysł udało się wcielić w życie dzięki determinacji i współpracy inwestora, firmy Marina Developer, oraz Spółdzielni Społem. To ich porozumienie otworzyło drogę do tej jakościowej zmiany. Nasze biuro znajduje się zaledwie kilka kroków dalej, bo przy ulicy Radogoskiej. Przez okna, ponad zaprojektowanym również przez nas parkiem kieszonkowym, będziemy obserwować nie tylko postęp budowy, ale później także codzienne życie nowego obiektu. To nasza dzielnica – bliska, znajoma, z ogromnym potencjałem. Tuż obok śródmieścia, a jednocześnie przy samej Odrze. Kilka minut spacerem dzieli ją od parku Żeromskiego, Wałów Chrobrego, Teatru Polskiego i bulwarów. Wierzymy, że przyszli mieszkańcy Stoczniowca, którzy są naszymi sąsiadami, szybko docenią to miejsce. Zarówno za jego lokalizację, jak i za architekturę, w którą włożyliśmy naszą wiedzę, doświadczenie i zaangażowanie.

HISTORIA

W miejscu, gdzie dziś powstaje nowy Stoczniowiec, nic wcale nie zaczyna się od zera. Jeszcze przed wojną przy ówczesnej Gustav-Adolf-Strasse działała kawiarnia Gasthaus Gustav Adolf – nazwana na cześć szwedzkiego króla, dziś niemal zupełnie zapomniana. W kamienicach tej ulicy mieszkali przedstawiciele szczecińskiej klasy średniej, a w rejestrach z 1903 roku pojawiają się pierwsze wzmianki o lokatorach. Wśród nich osoby związane z koncernem Siemens & Schuckertwerke AG. To była ulica żyjąca własnym rytmem, elegancka i dobrze sytuowana.

Wojna zburzyła dawny układ. W latach 70. przestrzeń zyskała nowe znaczenie. W miejscu dawnych kamienic w 1973 roku powstał pawilon handlowy –Supersam „Stoczniowiec”. Był to największy sklep spożywczy w mieście, kultowy punkt na mapie zakupowej Szczecina, szczególnie dla okolicznych mieszkańców – w większości rodzin osób pracujących w Stoczni. Kojarzony z „kącikiem nowości”, miejscem, gdzie po raz pierwszy pojawiały się produkty z zagranicy, nieznane smaki i nowinki, których próżno było szukać gdzie indziej. To tu zamieniono koszyki na wózki, a mieszkańcy zaglądali z nadzieją, że w ofercie pojawiło się coś nowego i coś, czego na próżno szukać gdzieś indziej.

Wróci dawny rytm pierzei i wróci forma kamienic – ale już w nowoczesnym, przemyślanym wydaniu. Nadszedł czas na reinterpretację. Z szacunkiem dla przeszłości i świadomością, że dobra architektura potrafi nie tylko upamiętnić, ale też zainspirować.

BUD-GRYF & HOME

Arena inspiracji

dla budujących i urządzających

Przed nami 33. edycja największych na Pomorzu Zachodnim targów budowlanych i wyposażenia wnętrz – Bud-Gryf & Home. Wydarzenie odbędzie się w dniach 20–22 marca w szczecińskiej Enea Arenie.

Targi Bud-Gryf mają swoją długą historię. Przez ponad trzydzieści lat zmieniała się lokalizacja wydarzenia, ale jego idea pozostała niezmienna – stworzyć przestrzeń, w której spotykają się producenci, wykonawcy, projektanci i inwestorzy. Choć mogłoby się wydawać, że w erze cyfrowych katalogów i sprzedaży online tradycyjna formuła targów traci na znaczeniu, rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego. Bezpośredni kontakt, możliwość rozmowy i zobaczenia produktu „na żywo” wciąż pozostają bezcenne

– Targi Bud-Gryf & Home to jedno z najważniejszych wydarzeń branżowych w regionie, od lat skupiające zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich wystawców. Prezentowane są tu najnowsze trendy i innowacyjne rozwiązania

z sektora budownictwa, które wspierają projektantów, wykonawców oraz inwestorów – mówi profesor Teresa Rucińska, przewodnicząca komisji konkursowej „Wyróżniony Wyrób”. – To doskonała okazja do zdobycia aktualnej wiedzy i inspiracji – zarówno dla osób realizujących duże projekty inwestycyjne, jak i dla tych, którzy planują budowę lub remont własnego domu.

Wartością targów jest także ich profesjonalna organizacja oraz wsparcie wystawców. – Organizatorzy oferują możliwość promocji nie tylko na samej hali targowej, ale również w lokalnej prasie, mediach społecznościowych oraz podczas relacji na żywo. Obecność w materiałach online przekłada się na większe zainteresowanie marką i wymierne efekty. Dlatego Bud-Gryf & Home traktujemy

nie tylko jako wydarzenie wystawiennicze, ale jako skuteczne narzędzie budowania rozpoznawalności i relacji z rynkiem – podkreśla Jakub Kaczmarek z firmy Zeromur.

PROGRAM TARGÓW WYKRACZA DALEKO POZA KLASYCZNE STOISKA

Od materiałów budowlanych i systemów grzewczych, przez rozwiązania energooszczędne i smart, po wyposażenie oraz dekoracje wnętrz – oferta obejmuje szerokie spektrum branży. W planie są prezentacje nowych technologii, pokazy i warsztaty, konkurs „Wyróżniony Wyrób” oraz spotkania networkingowe. To miejsce, w którym w jednym czasie można porównać oferty, skonsultować plany z architektami i fachowcami oraz poznać sprawdzone marki.

– Studenci Wydziału Budownictwa i Inżynierii Lądowej Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, uczestnicząc w wydarzeniu, mogą bezpośrednio zapoznać się z innowacyjnymi materiałami, technologiami energooszczędnymi, systemami smart czy nowoczesnymi instalacjami. To również szansa na nawiązanie kontaktów z przedstawicielami branży i potencjalnymi pracodawcami – dodaje profesor Teresa Rucińska.

Od lat integralną częścią targów jest konferencja „Odnawialne Źródła Energii Szansą Zrównoważonego Rozwoju”, a także rozmowy z ekspertami oraz warsztaty poświęcone m.in. ekologicznym rozwiązaniom w budownictwie czy aranżacji wnętrz. Bud-Gryf & Home to przestrzeń wymiany doświadczeń, inspiracji i rozmów, które pomagają podejmować świadome decyzje inwestycyjne.

– Wystawiamy się na targach Bud-Gryf & Home nieprzerwanie od 2013 roku, ponieważ to jedyne i jednocześnie największe targi wykończenia wnętrz w regionie, które realnie łączą producentów z rynkiem. Jako szczeciński producent nowoczesnych rozwiązań wnętrzarskich traktujemy te targi jako kluczowe wydarzenie branżowe, dające możliwość zaprezentowania nowości oraz bezpośredniego spotkania z klientami i inwestorami – podsumowuje Jakub Kaczmarek z firmy Zeromur.

– Wydarzenie przyciąga nie tylko mieszkańców Szczecina, ale również gości z innych województw i z zagranicy, co znacząco poszerza zasięg kontaktów.

Targi Bud-Gryf & Home odbędą się w dniach 20–22 marca w hali Enea Arena. Wstęp, parking oraz szatnia w trakcie wydarzenia będą bezpłatne.

Nowy wymiar łazienkowej spójności

Nowoczesna łazienka nie jest już tylko stricte pomieszczeniem technicznym. Coraz częściej traktujemy ją jak domową strefę relaksu – spójną przestrzeń, w której estetyka musi iść w parze z funkcjonalnością. Minimalizm polega tu na świadomym porządkowaniu form, detali i materiałów.

W tym roku szczecińska firma Zeromur kończy 18 lat działalności, mając w swojej ofercie 18 produktów i tworząc kompleksową ofertę dla wnętrz.

– Przez niemal dwie dekady specjalizowaliśmy się w produkcji wysokich drzwi aluminiowych, budując kompetencje w zakresie zaplecza produkcyjnego, precyzji i pracy z różnorodnymi materiałami wykończeniowymi – mówi Jakub Kaczmarek, kierownik ds. produktu w Zeromur. – To doświadczenie stało się punktem wyjścia do poszerzenia oferty o kompleksowe rozwiązania, które pozwalają projektować wnętrza spójnie, szczególnie w wymagającej strefie łazienkowej.

Jednym z najważniejszych zagadnień w nowoczesnych aranżacjach jest konsekwencja materiałowa, często trudna do uzyskania ze względu na ograniczenia technologiczne produktów. W tym kontekście istotną rolę odgrywają drzwi, które często burzą efekt jednolitej ściany. – Nasza technologia pozwala na wykonanie wysokich drzwi, które można wykończyć dowolnym materiałem z obu stron skrzydła, dzięki temu można potraktować je jak integralną część kompozycji. Wzór spieku wielkoformatowego może przejść płynnie ze ściany na drzwi, tworząc niemal niewidoczne przejście – tłumaczy Jakub Kaczmarek. Równie popularnym rozwiązaniem jest lustro – nie tylko maskuje ono skrzydło, ale też optycznie powiększa łazienkę i wzmacnia efekt światła.

Nowoczesność to jednak nie tylko wygląd, ale też odpowiedź na realne potrzeby użytkowników. Dobrym przykładem jest strefa umywalkowa.

– Coraz częściej to produkt powstaje pod konkretne wnętrze, a nie odwrotnie – zaznacza kierownik ds. produktu Zeromur. –Modułowa umywalka do wykończenia płytkami pozwala zaprojektować jej długość, głębokość i proporcje indywidualnie. Wykończona tym samym materiałem co ściany tworzy spójną bryłę, która nie konkuruje z architekturą, lecz ją dopełnia.

Aluminiowy odpływ liniowy z uchylnym rusztem nie tylko podkreśla minimalistyczny charakter, ale też ułatwia utrzymanie czystości, odpowiadając na funkcjonalny aspekt codziennego użytkowania.

Równie subtelna, choć bardzo odczuwalna zmiana dokonuje się w strefie WC.

– Dziś akcesoria, takie jak szczotka czy zapas papieru, można ukryć w jednym elemencie zintegrowanym ze stelażem WC. Po wykończeniu pomieszczenia płytkami widzimy uporządkowaną przestrzeń oraz dyskretny panel ukrywający codzienne przedmioty –wyjaśnia Jakub Kaczmarek. – Taki monolit, jak Integra WC, wykonywany jest na zamówienie, z możliwością wykończenia frontu

materiałem do 6 mm grubości oraz dopasowania koloru aluminiowej konstrukcji do koncepcji wnętrza.

Nowoczesne i funkcjonalne wykończenie łazienki nie polega dziś na wyborze pojedynczych, modnych produktów. To świadome projektowanie całości, w którym każdy element jest przemyślany, zintegrowany i odpowiada zarówno na estetykę, jak i komfort użytkowania.

ad/fot.materiałyprasowe

RYNEK MIESZKANIOWY W 2026 ROKU

M do kwadratu

Przełom lat to dla rynku mieszkaniowego czas podsumowań okresu minionego oraz prognoz dotyczących rozpoczynającego się roku. Nawet jednak analiza tych samych danych jednym daje wizję właściwego momentu na zakup mieszkania, innym każe się wstrzymać i czekać na to, co będzie dalej. Najczęściej jednak z kupnem wymarzonego „m” jest jak z bitcoinem – żałujemy, że nie kupiliśmy go „x” lat temu.

Mieszkanie i jego zakup nie dla każdego oznaczają jednak to samo. Zupełnie czym innym jest kupno mieszkania pod – nomen omen – kątem lokaty posiadanych funduszy, czy też przeznaczenia go na wynajem. A jakże inny wymiar ma kupno wymarzonego „m” przez młodą parę pragnącą rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu.

SIŁA STOLICY

Miniony rok w porównaniu do jeszcze poprzedniego (2024) przyniósł większą podaż gotowych mieszkań tylko w sześciu województwach i próżno wśród nich szukać zachodniopomorskiego. Co oczywiste, prym wiedzie w tym zestawieniu województwo mazowieckie notujące wzrost o ponad siedemnaście procent. Sama Warszawa to prawie trzydzieści pięć procent więcej mieszkań niż rok wcześniej, a łączna ich ilość oscyluje wokół dwudziestu tysięcy oddanych kluczy do nowiutkich lokali. Drugie i trzecie miejsce na podium zajmują województwa: dolnośląskie (ponad piętnaście procent) i wielkopolskie (ponad trzynaście procent). Więcej mieszkań niż rok wcześniej oddano także nowym właścicielom w lubuskim, podkarpackim i kujawsko-pomorskim. Pozostałe dziesięć województw – w tym zachodniopomorskie – zanotowało spadek ilości oddanych mieszkań w 2025 roku, w stosunku do poprzedniego. Szczecin i okolice wcale nie znalazły się jednak na skraju zapaści rynku – sprzedano bowiem niecały jeden procent ilości lokali mniej. Dane te pochodzą ze styczniowego raportu Głównego Urzędu Statystycznego i oddają trend ostatnich dwunastu miesięcy w skali kraju. Jakże innych od tych jeszcze poprzednich. Wszak w 2024 roku w Polsce zanotowano spadek niemal o dziesięć procent w odniesieniu do roku 2023. Po takim tąpnięciu, nieco inaczej należy więc także spojrzeć na ostatnio zanotowany wzrost.

Co ciekawe, w samym grudniu 2025 roku oddano w Polsce do użytkowania prawie dwadzieścia pięć tysięcy mieszkań, o ponad piętnaście procent więcej niż

w analogicznym okresie dwanaście miesięcy wcześniej. W całym roku można przyjąć przeciętną powierzchnię użytkową nowego mieszkania jako 87 metrów kwadratowych. Składają się na ten wynik średnie mieszkań przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem o wartości 62,4 metry kwadratowe oraz 139,7 metrów kwadratowych w budownictwie indywidualnym.

– Szczecin nie wyróżnia się zupełnie na tle kraju pod względem rynku nieruchomości, kredytów hipotecznych w szerokim rozumieniu, ale pod względem cen za metr kwadratowy nowych mieszkań już tak – mówi Arkadiusz Wasyłenko z AW Finanse. – To z kolei znajduje odzwierciedlenie właśnie w średniej wartości kredytu hipotecznego. O ile w naszym mieście będzie to wartość około czterystu tysięcy złotych, to w Warszawie będzie to już kwota dwa razy wyższa.

STYCZEŃ NA STANDBY`U

Czy zatem dostępność nowych mieszkań jest wysoka, a mnogość wyboru odbije swoje piętno na proponowanych przez deweloperów cenach? Nowy rok – chyba już tradycyjnie – zdaje się stopować te nastroje. Według danych GUS rozpoczęto co prawda po pierwszym stycznia budowę ponad dwunastu tysięcy mieszkań w Polsce, ale rok temu była to liczba o prawie trzydzieści procent większa! W pierwszym miesiącu 2026 roku wydano także prawie osiemnaście tysięcy pozwoleń na budowę, o ponad dwanaście procent mniej niż w styczniu 2025. Nowi mieszkańcy wprowadzili się w tym roku do około piętnastu tysięcy mieszkań, co także stanowi istotny spadek – o około osiem procent w stosunku do początku ubiegłego roku.

– To raczej chwilowa zadyszka. Poprzedni rok można nazwać swoistą rozgrzewką przed obecnym – mówi Arkadiusz Wasyłenko. – W 2025 notowaliśmy znaczne obniżki stóp procentowych – o 1,75 punkta procento -

Piotr Tomaszewicz

Development

Rok 2026 zapowiada się na szczecińskim rynku mieszkaniowym jako czas stabilizacji oraz dobrej, choć bardziej selektywnej sprzedaży. Popyt nadal będzie obecny, jednak klienci podejmują dziś decyzje znacznie ostrożniej niż jeszcze kilka lat temu. Wyraźnie widać, że mieszkania w ścisłym centrum miasta sprzedają się wolniej. Wysokie ceny oraz nasycenie rynku lokalami kupowanymi pod wynajem powodują osłabienie zainteresowania tym segmentem. Z kolei obrzeża Szczecina zyskują na atrakcyjności – oferują niższe ceny, więcej przestrzeni i spokojniejsze otoczenie, co szczególnie odpowiada osobom kupującym pierwsze mieszkanie. Na tle poprzednich lat zmienia się również struktura kupujących. Rok 2025 był wyraźnie zdominowany przez transakcje gotówkowe, natomiast w 2026 roku coraz częściej na zakup decydują się klienci kredytowi. Choć banki utrzymują ostrożne podejście do oceny zdolności kredytowej, widoczne są rozwiązania sprzyjające stabilizacji rynku i bezpieczeństwu finansowemu kupujących. Jednocześnie w budownictwie kontynuowane są zmiany upraszczające procesy inwestycyjne, co pozwala deweloperom lepiej dopasować ofertę do realnych potrzeb mieszkańców. W mojej ocenie będzie to rok spokojnego, dojrzałego rynku, z wyraźną przewagą zakupów mieszkaniowych na własne potrzeby, a nie o charakterze czysto inwestycyjnym.

wego. To sumaryczny wynik sześciu obniżek w przeciągu dwunastu miesięcy. To z kolei spowodowało wzrost podaży, szczególnie wśród młodych osób poszukujących swojego pierwszego własnego „m”. Tym bardziej, że takie osoby są zwolnione z opłaty notarialnej, wynoszącej dwa procent transakcji. Warunki na zakup były więc korzystne, więc ilość udzielonych kredytów na przykładzie porównania grudnia 2025 i 2024 to wartości 21000 do 14900 uruchomionych kredytów. Suma kwot to około dziesięć miliardów złotych do sześciu na przestrzeni dwunastu miesięcy. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że na te liczby składają się także kredytobiorcy, którzy postanowili refinansować swoje kredyty, czyli przenieść z jednego banku, do drugiego. Dotyczy to tych, którzy mieli stałe stopy procentowe w umowach, a dopiero przy zmianie banku mogli skorzystać z obniżek, zawierając nowe umowy. Szacuję, że około trzy -

dzieści procent rynku stanowiły właśnie takie refinansowania. Zdarza się, że bank pierwotny wychodzi w takiej sytuacji z nową ofertą i do zamiany nie dochodzi. Jednak to pierwsze kilka lat spłaty przez kredytobiorcę są dla banku najważniejsze.

WIELKA PŁYTA W CENIE

Według danych Business Insider średnia cena za metr kwadratowy w Szczecinie to około dwanaście i pół tysiąca złotych dla rynku pierwotnego i nieco ponad dziesięć dla wtórnego. Dla porównania - Poznań, to odpowiednio: 13,8 i 12,1 tysiąca złotych za metr.

– Obserwuję, że jednak większa ilość transakcji w Szczecinie dotyczy rynku wtórnego – mówi Arkadiusz Wasyłenko. – Najbardziej pożądane są oczywiście w tej grupie lokale kilkuletnie,

ale duży ruch jest także w tych z wielkiej płyty czy w kamienicach. Sprzedają się także mieszkania spółdzielcze własnościowe. Tutaj warto zauważyć specyfikę szczecińskiego rynku. Jako miasto położone w pasie nadgranicznym, obcokrajowcom chcącym nabyć mieszkanie możemy oferować tylko właśnie takiespółdzielcze własnościowe. Pełną własność osoba nie będąca obywatelem naszego kraju może uzyskać tylko za specjalną zgodą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, co wymaga indywidualnej procedury. Dotyczy to gmin leżących w pasie dwudziestu kilometrów od granicy państwa. Dlatego – przykładowo – w Stargardzie czy Goleniowie jest to już możliwe. Ta sytuacja powoduje w samym Szczecinie właśnie ruch wśród mieszkań choćby z wielkiej płyty.

Bywa, że ceny za metr kwadratowy mogą także spadać. Tak było choćby w połowie 2024 roku, kiedy nasycony na tamten czas rynek, stracił zainteresowanie zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. To z kolei spowodowało aktywność sprzedających i mnożenie się ofert i rabatów. Czas pandemii z kolei to okres wzrostu cen za lokale z przylegającą działką. Powodów takiego stanu raczej nie trzeba nikomu przypominać.

– Trzeba pamiętać jednak o tym, że kupując mieszkanie np. w szeregowcu, często nabywa się lokal mieszkalny, a nie budynek – przestrzega Arkadiusz Wasyłenko. – Może mieć to potem znaczenie w przypadku konieczności wykonania remontu np. dachu jest to część wspólna stanowiąca pewien kłopot w przypadku zawierania polis ubezpieczeniowych czy też płacenia za konieczne prace. Jeśli na obiekt składa się minimum pięć nieruchomości czy lokali i utworzona jest wspólnota mieszkaniowa – wówczas sytuacja jest jasna. Gorzej, jeśli mamy na przykład jeden dwu lokalowy budynek i w nim kupujemy mieszkanie.

SPŁACASZ JEŚLI ZARABIASZ

Jeszcze stosunkowo niedawno prym wśród kredytobiorców wiodły obce waluty, jak choćby szwajcarski frank. Czym to się skończyło – pamiętamy. Lawinowy wzrost wartości rat do spłaty spowodował istotne zmiany nie tylko na rynku, ale i w obowiązującym prawie. – Komisja Nadzoru Finansowego wydała rekomendację, że kredyt należy brać w takiej walucie, w jakiej się zarabia – mówi Arkadiusz Wasyłenko. Obecnie tylko jeden bank oferuje jeszcze w Polsce kredyt w euro. W naszych szczecińskich realiach stanowi to problem dla wielu osób zatrudnionych czy to na statkach czy też za zachodnią granicą, a żyjących tutaj. Oni nie mogą wziąć kredytu w złotówkach, skoro ich pensja wypłacana jest właśnie w euro. Dolary i frank szwajcarski to już natomiast zupełnie nieaktualna historia w bankach w Polsce. Co wcale nie zmienia faktu, że wiele osób nadal spłaca kredyty w tych walutach wzięte lata temu.

JAK WIĘC UNIKNĄĆ PODOBNYCH BŁĘDÓW OBECNIE?

– Obecny rok rozpoczął się dobrze pod względem ruchu w kredytach hipotecznych i wydaje się, że trend powinien się utrzymać – mówi Arkadiusz Wasyłenko - Warunek jest jeden – że nie pojawi się tak zwany czarny łabędź. Nazywa się tak nieprzewidziane zjawisko, które wpłynąć może znacząco na gospodarkę. Pandemia, wojna – to niestety znane nam przykłady z wła -

dyrektor ds. sprzedaży Marina Developer Sp. z o.o.

Bieżący rok będzie rokiem stabilizacji cen oraz stopniowego i stałego wzrostu popytu co wpłynie bezpośrednio na perspektywę strony podażowej jak również na dostępność ofert. Ze względu na zmianę wskaźnika WIBOR możemy prognozować wzrost zdolności kredytowej Nabywców oraz na spadek dostępnych ofert na rynku pierwotnym lokali już gotowych. Spadek wskaźnika WIBOR implikować będzie również większe zainteresowanie inwestorów w zakresie zakupu nieruchomości inwestycyjnych na wynajem czy w celach spekulacyjnych. W związku ze spadkiem oferowanego oprocentowania przez banki na lokatach jak i obligacjach państwowych do historycznej stabilności wzrostu wartości cen nieruchomości i odnotowywanego wskaźnika inflacji inwestycje te staną się coraz popularniejsze. Reasumując to będzie rok stabilnej sprzedaży i realizacji nowych inwestycji jak również rok wielu spełnionych marzeń o własnym „m”.

Krystian Surmacz

snych obserwacji. Jeśli żyjemy w spokoju, wówczas oszczędzamy, inwestujemy, kupujemy. Niepewne czasy oznaczają zaś obawę przed zobowiązaniami i odważniejszymi ruchami. W momencie początku pandemii, jak i tuż po jej zakończeniu stopy procentowe osiągnęły niebotyczne wartości, a rynek kredytowy przeżywał więc duży kryzys. Inflacja szalała, stopy ciągle rosły a niejednemu rata kredytu wzrosła wręcz dwukrotnie! Mając takie sytuacje na uwadze warto zawsze pomyśleć, czy chcemy mieć oprocentowanie stałe czy zmienne, zależne od aktualnych stóp procentowych.

Wydaje się, że na ceny i sytuację rynku wpływa na tyle wiele czynników, że można nigdy nie doczekać się tego idealnego momentu zakupu, kiedy raty są małe, stopy procentowe nie tylko małe ale i stałe a same ceny za metr kwadratowe – niskie jak nigdy.

– Klienci zawsze zadają mi to samo pytanie: czy to jest właściwy czas na kupno mieszkania i wzięcie kredytu – mówi Arkadiusz Wasyłenko. – Ja odpowiadam wówczas, że czas na zakup własnego lokum jest wtedy, kiedy jest potrzeba jego posiadania. Nigdy nie będziemy wiedzieć czy to, co za nami było lepszym czy gorszym czasem, podobnie wygląda to jeśli patrzymy w przyszłość. Jeśli pięć lat temu ceny były takie jakie były, to złożyło się na to wiele składowych, łącznie z wartością samej złotówki. Mieszkania nie kupujemy na chwilę, więc czasu na spłatę nam nie zabraknie. Musi być to jednak decyzja każdego kupującego w pełni świadoma.

MIASTO TAKŻE Z OFERTĄ

Nie należy zapominać także o ofercie miasta dla osób poszukujących własnego lokum, w tym tak-

Michał Wąsik

CEO Assethome

W naszej ocenie perspektywy rynku mieszkaniowego w 2026 roku są umiarkowanie optymistyczne, z wyraźnymi sygnałami stopniowego odbicia popytu. Już dziś widzimy lekkie ożywienie — wszystko wskazuje na to, że I kwartał 2026 może być przełomowy dla segmentu apartamentów inwestycyjnych nad Bałtykiem. Równolegle obserwujemy wzrost liczby zapytań na rynku mieszkaniowym w Szczecinie, szczególnie w dzielnicach Gumieńce i Warszewo, gdzie klienci poszukują projektów dobrze skomunikowanych, o stabilnej wartości użytkowej i inwestycyjnej.

Kluczowym czynnikiem dla szerszego ożywienia będzie finansowanie. Zakładamy, że mocniejszy impuls popytowy pojawi się w II kwartale 2026, ponieważ ewentualne obniżki stóp procentowych zwykle przekładają się na odczuwalne ożywienie akcji kredytowej z ok. półrocznym opóźnieniem. Nadal barierą pozostają relatywnie drogie kredyty i ostrożne podejście banków, choć jednocześnie zdolność kredytowa Polaków rośnie, co stopniowo poszerza grupę aktywnych nabywców. W obszarze cen spodziewamy się raczej stabilizacji z lokalnymi wzrostami tam, gdzie popyt spotyka się z ograniczoną podażą (zwłaszcza w dobrych lokalizacjach miejskich oraz w projektach inwestycyjnych). Z perspektywy regulacyjnej rynek potrzebuje przede wszystkim przewidywalności i spójnych zasad, bo to one bezpośrednio wpływają na tempo decyzji inwestycyjnych, dostępność podaży i  bezpieczeństwo zakupowe klientów. Coraz większe znaczenie będą miały też standardy jakościowe i energetyczne budynków — nabywcy są bardziej świadomi i selektywni, a najlepiej przygotowane projekty będą na tym trendzie wyraźnie zyskiwać.

że tych najbardziej potrzebujących. Od początku swojej działalności Szczecińskie TBS wybudowało i zmodernizowało ok. 6 tys., mieszkań. Zarządza prawie 17 tys. lokali mieszkalnych, użytkowych i garaży oraz rewitalizuje kolejne śródmiejskie kwartały mieszkaniowe położone w centrum miasta. Działalność Szczecińskiego TBS opiera się przede wszystkim na budowie nowych mieszkań przeznaczonych na wynajem, w tym także w systemie partycypacji osób fizycznych – przyszłych najemców – w kosztach ich budowy. Oferta skierowana jest do rodzin o średniej wysokości miesięcznych dochodów.

– Budujemy mieszkania na wynajem o umiarkowanych czynszach z wykorzystaniem preferencyjnych kredytów oferowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego z rządowych programów mieszkaniowych – mówi Sylwia Cyza-Słomska z Biura Prasowego Urzędu Miasta Szczecin. – Dzięki sukcesywnemu pozyskiwaniu środków finansowych z budżetu państwa oraz wsparciu z Funduszu Dopłat w ramach programu bezzwrotnego wsparcia budownictwa społecznego prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego co średniorocznie budowanych i modernizowanych jest około dwieście mieszkań. Na przełomie ostatnich lat w Szczecinie powstało ponad dwadzieścia osiedli w różnych rejonach Szczecina. Od najstarszych inwestycji jak Osiedle Łucznicza (u zbiegu ulic Krasińskiego i Łuczniczej), czy Pod Klonami przy ul. Kusocińskiego, po najnowsze inwestycje na Osiedlu Wrzosowe Wzgórze (ul. Szosa Polska) czy też przy ulicy Pokładowej i Fregaty.

Dla Szczecina polityka mieszkaniowa to jednak nie tylko nowe budownictwo mieszkaniowe. To przede wszystkim realizacja szeregu programów społecznych oraz rewitalizacja śródmiejskich ponad stuletnich kamienic mieszkalnych. Wśród społecznych programów mieszkaniowych realizowanych przez Szczecin można wymienić programy skierowane do dzieci z pieczy zastępczej, usamodzielniających się jej wychowanków, studentów, absolwentów, młodych rodzin, rodzin wielodzietnych wymagających wsparcia, osób niepełnosprawnych, czy osób starszych. Od 2014 r. realizowane są również programy „Dom dla studenta”, „Dom dla Absolwenta” oraz „Dom dla seniora”.

Równolegle również Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych prowadzi nabory do najmu socjalnego (dla osób najbardziej potrzebujących o najniższych dochodach, lub ich braku), lokali gotowych do zasiedlenia (dla osób o niskich dochodach, mieszczących się w wyznaczonych progach dochodowych) oraz mieszkań do remontu (kryteria dochodowe, ocena punktowa). Co roku również ZBiLK przeprowadza szereg remontów i modernizacji zarówno lokali (kilkaset rocznie) jak i całych budynków, dzięki czemu pozyskuje lokale na wynajem i sukcesywnie podnosi ich komfort.

Autor:MichałSarosiek/Fot.AlicjaUszyńska

Łukasz Szykuć

prezes zarządu

TLS Developer

W 2026 roku kupujący zyska przewagę na rynku mieszkaniowym.W dużych miastach mamy tysiące niesprzedanych lokali: podaż przerasta popyt, dając przestrzeń do negocjacji cen i warunków. Demografia mocniej uderza w mniejsze ośrodki, niż w metropolie. Zapowiedzi podatku katastralnego (od trzeciej nieruchomości) i ograniczeń najmu krótkoterminowego hamują inwestorów. Nie czekajmy na gwałtowne spadki cen. Rosnące koszty pracy, materiałów, gruntów oraz nowe regulacje (jak nowe Warunki Techniczne czy dyrektywa budynkowa) ograniczają margines korekty. Stabilizacja z ograniczoną korektą cen – czas na strategiczne decyzje.

Fundusz uruchamia Eko-Pożyczkę

Budujesz lub remontujesz dom? Chcesz, by był nowoczesny, energooszczędny i przyjazny środowisku? Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie prowadzi nabór wniosków w programie Eko-Pożyczka. Mogą z niego skorzystać mieszkańcy regionu budujący lub remontujący dom, którzy chcą zadbać o środowisko, zdrowie i domowy budżet. Pula środków wynosi 5 mln zł.

– To ułatwienie dla właścicieli domów jednorodzinnych – także tych w budowie – w realizacji inwestycji poprawiających efektywność energetyczną. Chodzi m.in. o zakup i montaż ekologicznych źródeł ciepła (np. pomp ciepła i rekuperacji), termomodernizację budynku oraz instalację OZE, takich jak panele fotowoltaiczne i magazyny energii – mówi Waldemar Miśko, prezes WFOŚiGW w Szczecinie.

Dofinansowanie ma formę pożyczki do 100% wartości inwestycji. Maksymalnie można otrzymać 150 tys. zł, oprocentowanie wynosi 6% rocznie, a okres spłaty – do 10 lat. Po terminowej spłacie 90% kwoty Fundusz umorzy pozostałe 10%.

Program obejmuje cztery rodzaje inwestycji:

zwól sobie na mar my zajmiemy się Pozwól sobie na marzenia... my zajmiemy się resztą

1. Montaż źródeł ciepła z instalacją CO/CWU i wentylacją mechaniczną (m.in. pompy ciepła, kotły na biomasę, rekuperacja, ogrzewanie elektryczne, kolektory słoneczne);

2. Montaż mikroinstalacji fotowoltaicznych o mocy 2–20 kW i/ lub magazynów energii o pojemności min. 2 kWh;

3. Demontaż, transport i utylizacja azbestu oraz montaż nowego dachu;

4. Termomodernizacja budynku (m.in. ocieplenie przegród, montaż energooszczędnych okien, drzwi i bram garażowych).

Celem programu jest ograniczenie emisji zanieczyszczeń do powietrza, wód i gleby oraz wsparcie rozwoju OZE na Pomorzu Zachodnim. Eko-Pożyczka ułatwi mieszkańcom dostęp do finansowania działań proekologicznych, uzupełniając programy rządowe, takie jak „Czyste Powietrze” i „Mój Prąd”. Wniosek można złożyć elektronicznie przez dedykowaną aplikację na stronie Funduszu – wfos.szczecin.pl.

ul. Długa 4b, 72-006 Szczecin - Mierzyn, tel. 91 439 31 33 www.trend.info.pl | biuro@trend.info.pl

ul. Długa 4b, 72-006 Szczecin - Mierzyn, tel. +48 531 953 133 www.trend.info.pl | biuro@trend.info.pl

Szczecińskie dzielnice od Niebuszewa po Pomorzany

Po publikacji pierwszej odsłony naszego prestiżowego Rankingu Dzielnic w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja, otrzymaliśmy od Państwa wiele uwag i opinii – pozytywnych, ale też krytycznych. Za wszystkie bardzo dziękujemy. Zanim zgodnie z zapowiedzią będziemy kontynuować temat, chciałbym odnieść się do Państwa głosów. Przede wszystkim cieszy nas Państwa zaangażowanie właśnie w tym temacie, bo to znak, że ważna dla Was jest najbliższa przestrzeń, nie tylko własnego „M”, ale też wspólnej, chcę wierzyć, że także wspólnotowej okolicy. Pierwszy z „zarzutów” dotyczył nieznajomości przeze mnie pojęć z zakresu jednostek podziału administracyjnego miasta. Otóż, dość rozmyślnie użyłem określenia „dzielnica” (i nadal zamierzam używać), będąc świadomy podziału miasta na 4 dzielnice i 37 jednostek pomocniczych, czyli osiedli. Jednak dla poetyki tekstu, jego wymowy czy zrozumienia, zastosowałem uproszczenie. „Ranking dzielnic” brzmi znacznie lepiej niż „zestawienie jednostek pomocniczych Szczecina”, albo „Top 10 szczecińskich osiedli”. Prawda? Szczególnie, że to drugie bardziej kojarzy się z socmodernistycznymi blokowiskami i bardziej pasuje do takich nazw jak osiedle Słoneczne, Książąt Pomorskich niż osiedle Turzyn, Drzetowo czy Pogodno. Kolejny z Państwa głosów dotyczył niezgody na pewne oceny, określenia, skojarzenia czy analizy. Otóż, nie jest to obiektywny bedeker, a SUBIEKTYWNY reportaż i taka też próba wartościowania poszczególnych miejsc przez autora tekstu. Nie mogę mieszkać na stałe wszędzie, nie mogę znać każdego zakamarku osiedla, więc piszę na podstawie wieloletniego intensywnego doświadczenia figury flâneur, a wreszcie badania miasta zgodnie z wiedzą pozyskaną z zakresu filozofii architektury i przestrzeni w czasach akademickich. Narzędzia typu Google Maps pomagają jedynie z zakresie nazewnictwa albo innych niezbędnych danych. Doskonale wiem, że tam atmosfery tych miejsc nie widać! Wasze opinie, spostrzeżenia, sprostowania nadal będą niezwykle cenne. Zapraszamy do dyskusji.

Druga część prestiżowego rankingu dzielnic obejmuje części miasta bezpośrednio otaczające Centrum, czyli Pomorzany, Turzyn, Nowe Miasto, Niebuszewo-Bolinko, Drzetowo-Grabowo oraz śródmiejska część Międzyodrza (Łasztownia, Kępa Parnicka, Wyspa Pucka). W trzecim odcinku spojrzymy na dzielnice stanowiące kolejną linię „szczecińskiego obwarzanka”, czyli miejskie suburbia – od Prawobrzeża, przez Krzekowo i Bezrzecze po dzielnice północne. Czwarta cześć będzie spojrzeniem na popularne „miejsca do mieszkania” już poza granicami miasta – gmina Dobra, kołbaskowskie wsie wzdłuż granicy z Niemcami, a także dalsze, ale wciąż satelickie miasta w aglomeracji. Cykl zakończymy „rozłożeniem” na elementy pierwsze jądra Szczecina – czyli Centrum i Śródmieścia.

POMORZANY

Pierwsza wzmianka o istniejącej w tym miejscu osadzie pochodzi z połowy XIII wieku. Później, już nazwana – już jako Pommerensdorf: wieś Pomorska albo Pomorzan – rozwijała jako samodzielna miejscowość aż do 1865 roku, gdy jej północna cześć została włączona w granice stołecznego sąsiada. Południowa część osady stała się dzielnicą Wielkiego Stettina dopiero w 1939 roku. Nazwa Pomorzany to nieco zniekształcone spolszczenie oryginalnej nazwy.

Osią dzisiejszego osiedla jest aleja Powstańców Wielkopolskich. To trakt mocno doświadczony, zaniedbany i szczerbaty. Z przedwojennymi mało efektownymi i zaniedbanymi kamienicami sąsiadują chaotycznie wkomponowane socmodernistyczne betonowe potwory. Najbardziej przerażający jest fragment między ulicami Orawską a Milczańską, gdzie zza ocalałych kamienic ze ślepymi ścianami ozdobionymi muralami, wyrasta monstrualny wieżowiec. Nie lubię tego miejsca. Być może ob -

licze ulicy zmieni nadciągający remont, ale nie jestem pewien czy uda się odmienić dość przygnębiającą atmosferę. To samo dotyczy okolic ul. Kolumba, która łączy Pomorzany z Dworcem Głównym. To jednak w znakomita większość tereny przemysłowe (z oczyszczalnią ścieków i Elektrownią) nie licząc rozsypujących się kamienic wzdłuż wspominanej ulicy i nowych realizacji w okolicach ul. Zygmunta Chmielewskiego. Szkoda też, że mimo długiej nadodrzańskiej linii brzegowej praktycznie nie ma tu ani jednego miejsca rekreacji nad wodą.

W głębi osiedla, na zachód od głównej alei Powstańców Wielkopolskich również niezbyt optymistycznie. To stare blokowisko z gęstą zabudową, w ostatnich latach jeszcze dopełnioną nowymi realizacjami. To m.in. kompleks wysokościowców przy ul. Xawerego Dunikowskiego albo kaskadowe osiedle „lejące” się ku al. Powstańców Wielkopolskich. Jedynym plusem jest fakt, że na starych osiedlach bloki toną w zielni. Wschodnia część dzielnicy, na obszarze do torów kolejowych, to spory Park Pomorzański im. gen. Dowbora-Muśnickiego oraz zamknięte

tereny Szpitala PUM oraz Browaru Szczecin. Południowa część, za przebudowywaną pętlą, to także socmodernistyczne osiedle, ale o nieco kameralniejszym charakterze z zaskakującym zabytkiem wciśniętym między regularnie ułożone bloki – gotyckim kościołem pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego z XV wieku.

Nawet pobieżna analiza ofert sprzedaży, że stara cześć Pomorzan jest nieco tańsza niż pozostałe osiedla w pobliżu śródmieścia (patrz dalsza część tekstu). To jednak obiektyw starych blokach, chociaż sporo z nich jest już zrewitalizowanych w zakresie infrastrukturalnym, to i tak trzeba się liczyć ze sporymi nakładami remontowymi samych mieszkań. Wśród ofert 2-3 pokoje w blokach można znaleźć poniżej 400 000 zł. Ceny obiektów w nowych inwestycjach nie odbiegają od podobnych w innych dzielnicach, różnice są subtelne.

Pomorzany są świetnie skomunikowane z Centrum miasta, choć obecne remonty nieco utrudniają podróż. Po ich zakończeniu komfort poprawi się znacznie, szczególnie, że często kursujące tramwaje wspomoże SKM z dwoma przystankami – Pomorzany oraz Pomorzany Północ. Liczba placówek handlowych i usługowych wydaje się optymalna, obok dyskontów jest też tu sporo małych sklepików czy warzywniaków, a to na nowych osiedlach rzadkość. Ciekawym uzupełnieniem oferty jest z pewnością cieszący się popularnością wszystkich szczecinian weekendowy Bazar smakoszy w OFF Marinie przy ul. Chmielewskiego. Wielki szpital PUM zapewnia usługi medyczne, a kilka placówek oświatowych (podstawówki i liceum) ze słynną Błękitną na czele – oświatowe. Mimo to, Pomorzany nie są moim wymarzonym miejscem do życia.

TURZYN

Osiedle Turzyn ma kształt zęba rekina i jest „przyklejone” do Centrum Szczecina od zachodu. Granice administracyjne wyznaczają Aleja Piastów, cześć ul. Adama Mickiewicza oraz linia kolejowa prowadząca do Polic. Na tak niewielkim obszarze mieszka ponad 20 000 osób. To ku zaskoczeniu wielu najgęściej zaludniona część Polski, a nawet Europy. Według opublikowanych niedawno danych z Narodowego Spisu Powszechnego, 1 km² w centrum Szczecina (właśnie w okolicach Turzyna) zamieszkuje znacznie więcej osób niż na tej samej powierzchni we Wrocławiu (18 641) czy Warszawie (18 109).

Na terenie dzisiejszego Turzyna, w okolicach ulicy Twardowskiego, istniał rzekomo plac turniejowy Książąt Pomorskich z Dynastii Gryfitów, na którym zaproszeni przez władców rycerze staczali pojedynki. W XVIII wieku

źródła już wskazują na umocnienia Fotu Prusy (Fort Preußen). W okolicach dzisiejszego dworca PKP znacznie wcześniej rozwijała się zaś niewielka osada, własność najpierw kościoła św. Jerzego, a później św. Jana, która w 1910 roku została włączona w granice administracyjne Szczecina. Nazwa Torney nawiązuje do krzewu tarniny. Niektórzy historycy tłumacząc nazwę przywołują ów plac turniejowy przeobrażony w plac gimnastyczny oraz fragment dzisiejszej ulicy Jagiellońskiej, nazwaną właśnie Turnerstraße (Turner = gimnastyk). Później mylnie zinterpretowano jej nawę odnosząc ja do wielkiego malarza Williama Turnera, który notabene gościł w Szczecinie, pozostawiając ślady w postaci kilku rysunków.

„Kręgosłupem” Turzyna jest aleja Bohaterów Warszawy. Geograficznym i faktycznym środkiem osiedla jest skrzyżowanie wspominanej alei z ulicą Krzywoustego. Bezimienna krzyżówka niedawno (2022) zyskała patrona – to plac Kazimierza Wielkiego. Zabudowania Turzyna w dużej części ocalały z wojennej pożogi i dziś to znakomity przykład regularnych śródmiejskich kwartałów. To przecież tutaj (tzw. Kwartały Turzyńskie) rozpoczął się wielokrotnie nagradzany miejski „eksperyment” rewitalizacyjny, przez lata przedstawiany jako wzorzec dla wielu miast w Polsce. Do dziś zagospodarowanie kwartałów przy ul. Bolesława Śmiałego budzi podziw, a ów efekt potęguje niedawna kompleksowa rewitalizacja okolicy. Pozostała część osiedla nie miała takiego szczęścia, ale stopniowo coraz większa liczba kamienic, zarówno frontowych jak i oficyn, przechodzi kapitalne remonty, stając się wygodnymi miejscami do życia. Oczywiście sporo czasu musi jeszcze upłynąć, by odnowić większość domów, ale to co się tu obecnie dzieje napawa ostrożnym optymizmem.

Północna część Turzyna wydaje się nieco nobliwa i stateczna, przypomina mi berliński Charlottenburg, środkowa tętni dynamicznym śródmiejskim życiem, południowa zaś to raj dla studentów. To właśnie tam znajduje się serce akademickiego Szczecina z kilkunastoma Domami Studenckimi i niezbędną „infrastrukturą”, nie tylko rozrywkową.

Położenie Turzyna niemal w sercu miasta gwarantuje dostęp do wszelkich usług i handlu, ze szczególnym wskazaniem handlowego zagłębia przy wspominanym placu Kazimierza Wielkiego czy handlowego bulwaru jakim jest ulica Krzywoustego. W sercu dzielnicy działa legendarna szczecińska knajpa – Taverna Cutty Sark, przy ulicy Pocztowej niedawno powstała słynna Kamienica w lesie, do niedawna klubokawiarnia, obecnie kameralna księgarnia, a na południu, przy Władysława Sikorskiego jest przepyszna Szczecińska Beza. Czy te obecności oznaczają rozpoczęcie błyskawicznej gentryfikacji Turzyna? Ostatnio pojawił się nawet pomysł by u zbiegu ulic Żółkiewskiego i alei Bohaterów Warszawy powstała nowa siedziba Teatru

Współczesnego. Tak, znając podobne „operacje” z innych miast, to ciekawy, wart rozważenia pomysł, który może znaczenie zmienić oblicze i charakter Turzyna.

W okolicy nie brak placówek oświatowych wszystkich szczebli edukacji. Transport zapewnia gęsta siatka połączeń tramwajowych i autobusowych. Gdyby wskazać na to czego brakuje, to z pewnością miejsc rekreacji i zielni. Jedynym parkiem z prawdziwego zdarzenia jest Park Stanisława Noakowskiego, ale ten jest położny na północnym skraju osiedla. Trudno odpocząć na skwerze przy ruchliwym placu Kościuszki czy pobliskim, podobnie położnym skwerze im. Michała Doliwo-Dobrowolskiego. Na szczęście z Turzyna wszędzie blisko… Mieszkałbym? Raczej tak!

Oferty sprzedaży albo wynajmu mieszkań na Turzynie to w znakomitej większości mieszkania o dużym metrażu w starych kamienicach. Spore 2 i 3 pokojowe mieszkania można znaleźć już od 450 000 zł, ale to te skromniejsze, wymagające zapewne remontu. Obiekty o podwyższonym standardzie są droższe o grubo ponad 100 000 zł. Wielkie, stumetrowe mieszkania z balkonami to wydatek ponad milion złotych! Znalazłem też

kilka ofert zaadaptowanych strychów, by tam zamieszkać trzeba się przygotować na wydatek około 700 000 zł. Wyremontowana kawalerka (25 m2) przy turzyńskiej części Jagiellońskiej jest oferowana za niemal 300 000 zł.

NOWE MIASTO

Bezpośrednio do Bramy Portowej, centralnego placu Szczecina, od południa przylega Nowe Miasto. To spore osiedle, składające się z trzech bardzo zróżnicowanych części. Pierwsza to obszar po obu stronach alei 3 Maja, osią drugiego jest ulica Potulicka, a trzeciego ulice Generała Józefa Sowińskiego i Janusza Kusocińskiego. Nowe Miasto zamieszkuje około 10 000 osób, ale liczba ta rośnie w zastraszającym tempie, wraz z kolejnymi przeskalowanymi „maszynami do mieszkania”.

Przeglądając oferty sprzedaży mieszkań natrafiłem na masę ogłoszeń, znakomita większość to nowe inwestycje, stąd też wysokie ceny! Stumetrowy apartament z tarasem oferowany jest za 1 200 000 zł. Mniejsze (3 pokoje), ale o równie wysokim standardzie i gotowe do zamieszkania od zaraz, można znaleźć już od 800 000 zł, ale dominują oferty oscylujące

Mieszkaj

wokół pełnego miliona. Są też „wyjątkowe” okazje np. wielkie mieszkanie do totalnie kapitalnego remontu w starej zabudowie osiedla za mniej niż 400 000 zł. Znacznie taniej jest w zabudowie socmodernistycznej, ale tutaj niższy komfort, gdyż te bloki są po prostu wysłużone, np. kawalerka przy ul. Potulickiej za mniej niż 300 000 zł, a 3 pokoje 100 000 zł więcej). Nowej zabudowy na Nowym Mieście wciąż przybywa, tak samo jak ogłoszeń. To obecnie jeden z najpopularniejszych i najbardziej pożądanych w mieście adresów.

Historyczna część Nowego Miasta (Neustadt) to dawny Górny Wik (Ober Wiek), a później także Nowy Wik (Neu Wiek) – osady położone na nadodrzańskich, kaskadowo opadających ku rzece wzgórzach. Pierwsze wzmianki o istniejących tu wsiach pochodzą już z XIV wieku. O losach i charakterze tych terenów decydowała najpierw lokalizacja wielkiego Fotu Prusy, a w I połowie XIX wieku kolej i zlokalizowany nad Odrą dworzec.

W subiektywnym opisie Nowego Miasta chciałbym uciec do pewnego geograficznego zawirowania (przekłamania?) i przypisać okolice dworców i znajdujących się nad nim terenów Centrum, a granicą uczynić ulicę Gabriela Narutowicza. Bo tu jest ciekawie! Nie tylko z uwagi na sławną górkę z nieśmiertelnego filmiku – mema „Ale urwał!”. Swoją drogą, aż się prosi o jakieś kreatywne upamiętnienie tych zimowych przygód!

Tereny dawnego fortu, a współcześnie siedziba jednostki wojskowej długo były niedostępne dla tzw. zwykłych śmiertelników. Kiedy wojsko zaczęło się wycofywać z centrum miasta, okazało się, że są tu potężne niezagospodarowane tereny. Część koszar przekazano Uniwersytetowi Szczecińskiemu, który stworzył tu spójny kampus, pozostałe tereny poszły pod młotek. Większości dawnej zabudowy nie udało się zachować, a ostatnio za nie lada sukces uchodziło uratowanie budynku dawnej pralni, umówmy się, obiektu niekoniecznie wartościowego architektonicznie. Niestety miasto sprzedawało grunt po gruncie, bez ładu, bez składu, bez pomysłu. Efekt? Zamiast nowoczesnej i funkcjonalnej dzielnicy, mamy chaotyczne osiedle-

-sypialnie, do tego z nieciekawą architekturą. Projektanci zbagatelizowali ciekawe ukształtowanie terenu, nie uwzględnili też siatki ulic, tworząc rozproszone enklawy zamkniętych zazwyczaj kompleksów mieszkalnych zamiast regularnych pierzei. Na tle nowych realizacji znacznie lepiej wypada stare osiedle mieszkaniowe wzdłuż ulicy Potulickiej. Jednak i w tej części dzielnicy jest poważny urbanistyczno-architektoniczny zgrzyt, a mowa o ciasnym osiedlu na miejscu dawnego stadionu Pioniera. Makabryły i to w rozmiarze XXL stanęły także w dolnej części osiedla, przy nowopowstałej ulicy Edmunda Potrzebowskiego. Takie zagęszczenie tej części Nowego Miasta jest nielogiczne i odpychające.

Nowe Miasto z każdej praktycznie strony okala sieć komunikacji miejskiej, ale żadna z linii nie wjeżdża w głąb osiedla, co dla wielu mieszkańców oznacza spore utrudnienie. Fakt, do Centrum jest blisko, ale nie dla każdego, choćby osób starszych... W „jądrze” Nowego Miasta nie ma praktycznie sklepów, gastronomii czy usług, a także pozostałych niezbędnych do wygodnego funkcjonowania placówek. Zieleń? Brak. Parkingi? Zasadniczo wszędzie, ale wciąż za mało (sic!). Rekreacja? Tylko na zamkniętych placykach zabaw na podwórzach bloków. Mieszkałbym? Nie. Bardzo nie.

MIĘDZYODRZE

Dziś jeszcze nie, ale za kilka lat to na Łasztowni będzie biło serce miasta. Chyba… Niestety nowe realizacje na sąsiedniej wyspie – Kępie Parnickiej każą wątpić, gdyż to co powstaje przypomina bardziej zabudowę deweloperskiego osiedla na przedmieściach niż reprezentacyjną dzielnicę przyszłości.

Łasztownia to dziś jeszcze przestrzeń pozbawiona praktycznie mieszkańców. Większą cześć wyspy, mimo zapowiedzi wycofania przemysłu z centrum, zajmuje wciąż rozrastający się Port Szczecin-Świnoujście (nowe nabrzeża na Ostrowie Grabowskim) czy Zakład Termicznego Unieszkodliwiania Odpadów EcoGenerator. Mieszkańców na Łasztowni

jeszcze nie ma, z naciskiem na owo „jeszcze”. Zgodnie z intencją Miasta przetargi na najcenniejsze działki zostaną ogłoszone wraz z budową nowej przeprawy, czyli Mostu Kłodnego. Niestety źródła finansowania mostu są wciąż wielkim znakiem zapytania, tak samo jak wspominane przetargi na nową, mam nadzieję miastotwórczą, zabudowę. Póki co Łasztownią musimy cieszyć się połowicznie jako sezonową przestrzenią rekreacyjną i imprezową.

Z impetem ruszyła za to budowa domów na sąsiedniej wyspie – Kępie Parnickiej. Nowe inwestycje cieszą, ale – jak wspomniałem także niepokoją. O ile dwa pierwsze osiedla – „Nad Odrą” J.W. Construction oraz „Nowa Przystań” lokalnego dewelopera Siemaszko – starają się trzymać architektoniczny poziom, to przeskalowane Osiedle „Sedina” Budnexu przeraża i niepokoi. Nie tak wyobrażałem sobie waterfront. Tego rodzaju projekt mógł powstać na przedmieściach, a nie w tak prestiżowym dla wizerunku miasta miejscu. Niewiadomą jest jeszcze zapowiadana inwestycja między torami kolejowymi a budynkami Siemaszki. Łatwo jednak już poznać skalę inwestycji, więc powstaje poważne pytanie o komunikację na wyspie, bo nawet świeżo wyremontowany most nad Kanałem Zielonym może nie dać rady z takimi tłumami… Łączna skala inwestycji zagwarantuje z pewnością pojawienie się na wyspie dyskontu i sklepów pod szyldem zielonego płaza, ale nic więcej tu nie ma… Cierpliwie czekam na rozwój wydarzeń na Kępie Parnickiej. Nie ukrywam: mieszkałbym (może nie w Sedinie).

W wielu serwisach sprzedaży pojawiły się już oferty na zakup mieszkań w nowych obiektach. I tak: 2 pokoje w Sedinie (42 m2) to wydatek niemal 650 000 zł, a większe (3-4 pokoje) to już pełny milion i więcej. W inwestycji J.W. Construction na kolejnego właściciela czeka malutkie mieszkanie (jedynie 33 m2) z dwoma pokojami za 458 000 zł. Trzy pokoje w tej samej inwestycji oferowane są za 990 000 zł.

Jest jeszcze na Międzyodrzu osiedle wyjątkowe i zupełnie nieznane, choć od Bramy Portowej dzieli je nieco ponad kilometr. To wyspa

Pucka. Tak, oprócz dorocznie zalewanych przez cofkę Rodzinnych Ogrodów Działkowych, potocznie zwanych RODOS, jest tu też spore osiedle domów jednorodzinnych. Co ciekawe, mimo zagrożenia powodziowego, trwałej zabudowy na wyspie przybywa.

Mieszkanie na Wyspie Puckiej trudno wycenić, gdyż w serwisach sprzedażowych brak ofert z tej okolicy. Można oczywiście znaleźć działkę rekreacyjną. Te najmniejsze bez altany widać już za 15 – 20 tys. zł. Są też duże działki z altanami (tak?) za 250 – 300 tys. zł.

Nie ma tutaj żadnego dyskontu, a jedyny sklepik w kultowym, mocno przekrzywionym pawilonie, został niedawno zburzony. Nie ma tu ani szkoły, ani przychodni zdrowia, ani innych miejskich udogodnień. Jest za to wspaniale zorganizowany i wyposażony przez Radę Osiedla teren sportowo-rekreacyjny (przy Marynarskiej). Są też wspaniałe przestrzenie do spacerów, choćby szlak na szczycie wałów przeciwpowodziowych z fanatycznym widokiem na miasto albo pole z beztrosko pasącymi się krowami… Na Wyspę Pucką dociera miejski autobus numer 52. Cóż, osiedle dla koneserów. Na prawdziwym Rhodos byłem, tam lepiej…

NIEBUSZEWO

Niebuszewo nie jest tam, gdzie wszyscy myślą, że jest. Tam, gdzie wszyscy myślą, że jest Niebuszewo, jest Bolinko (Grünhof – Zielony Dwór), które dwuczłonową nazwę zawdzięcza jedynie temu, że „wchłonęło” południową cześć historycznego Zabelsdorfu, czyli właściwego Niebuszewa. A nominalne Niebuszewo to dziś okolice osiedla Książąt Pomorskich. Południową granice stanowią ulice Juliusza Słowackiego, Stanisława Staszica i Emilii Plater, wschodnią ulicą Emilii Szczanieckiej, zachodni skraj wyznacza ulica Papieża Pawła VI, a północy linia kolejowa prowadząca do Polic. Mieszka tu niemal 20 000 osób.

Historia osiedla zaczyna się już w XIII wieku, ale swoje pięć minut ten obszar miał tak naprawdę na początku XIX wieku wraz z wybuchem przemysłowej rewolucji. Nad dzielnicą dymiły na potęgę setki kominów, grzały się wielkich piece, do roboty paliły się tysiące rąk… Od momentu powstania dzielnica była zamieszkana przez licznych członków Gminy Żydowskiej, tak też było i po wojnie, aż do smutnych wydarzeń z 1958 roku…

Centrum Niebuszewa-Bolinka stanowi węzeł komunikacyjny i handlowe corso – rondo Jerzego Giedroycia. Okolice tego gwarnego placu zamieszkują nieczuli na miejski zgiełk w wydaniu hardcore. Znacznie spokojniej, a ostatnio także piękniej (dzięki kompleksowej rewitalizacji) jest w okolicach dworca kolejowego oraz położnych na wschód od niego ulicach – Marii Rodziewiczówny, Heleny czy Mikołaja Reja. Spacer po tej części osiedla pozwoli zrozumieć fenomen architektury modernistycznej, w której najważniejsza jest funkcjonalność. Znakomita większość kamienic, dzięki dobrze zarządzanym Wspólnotom jest odnowiona, widać też praktycznie zagospodarowane podwórza. Kontrastuje z tym powszechna samowolka parkingowa i marny stan nawierzchni ulic i trotuarów.

Zupełnie inna atmosferę można poczuć w zachodniej części osiedla. Plusem jest towarzystwo obszernych terenów zielonych – Ogród Dendrologiczny im. Stefana Kownasa i znakomicie zagospodarowany teren przy Technoparku Pomerania. Niestety planistyka wczesnego PRL-u stworzyła ciasne osiedle w okolicach ulicy Księcia Barnima II Wielkiego otoczone stylowymi kamieńcami m.in. wzdłuż ul. Jana Żupańskiego. Dziwnie tu jest… Jeszcze dziwniej jest przy Zygmunta Krasińskiego, gdzie zza kilku ocalałych kamienic nagle wystrzeliwują wysokie betonowe wieżowce... Cieszy za to rewitalizacja dawnej Fabryki Stoewera, choć szkoda, że dominuje tu funkcja usługowo-biurowa.

Wschodnia część Niebuszewa-Bolinka to znów popis architektów i urbanistów PRL-u. Tragedii dopełniła współczesność. To przecież przy ulicy Cyryla i Metodego stoją słynne na całą Polskę wieżowce w bardzo (!) pastelowych kolorach. Intensywne zmiany zadziały się też wzdłuż ulicy Edwarda Dembowskiego – nowa zabudowa pojawiła się w zupełnie niespodziewanych miejscach i w zupełnie niespodziewanej skali. Notabene podobnie przeskalowane inwestycje już można zobaczyć przy ul. Kazimierza Królewicza, a kolejna właśnie się rozpoczyna.

Ceny mieszkań i apartamentów w nowych domach nie odbiegają od tych w innych dzielnicach, nie widzę sensu ponownego ich przytaczania. Mieszkania w starej części osiedla, te w modernistycznych kamienicach uchodzą za modne i są wygodne do mieszkania. Zaskoczyła mnie niewielka liczba ofert z tej okolicy. Czyżby już zajęte? Duże 80-100 metrowe lokale można nabyć za mniej niż 600 000 zł, a kawalerki (wydzielone zapewne z większych mieszkań) znacznie poniżej 300 000 zł.

Niebuszewo-Bolinko straciło czar dawnego gangsterskiego Niebuszewa. Nie jest tu już tak niebezpiecznie jak w annałach, a legenda rzeźnika z Niebuszewa (Niebuszewa-Bolinka?) straszy już tylko z kart książek, tekstów piosenek, albo kadrów filmu. Mieszkanie tu okazało się wygodne i funkcjonalne – zgodnie z modernistycznymi standardami. Nie brakuje dobrej oferty handlowej, nie tylko z dyskontami czy marketami, ale także sklepami rzemieślniczymi (ot! przepyszne piekarnie) i przede wszystkim największym w Szczecinie targowiskiem – Manhattanem. Są świątynie, szkoły, przedszkola, instytucje kultury (Muzeum Techniki i Komunikacji) oraz znakomita komunikacja miejska pozwalająca dotrzeć do Centrum w kilka minut. Sporo zmieni jeszcze Kolej Metropolitarna, w której Dworzec Szczecin-Niebuszewo ma być bardzo ważnym ogniwem. Lubię, mieszkałbym.

DRZETOWO – GRABOWO

To znów przynajmniej dwie, całkowicie różne od siebie przestrzenie. Różne pod względem zabudowy, atmosfery, charakteru, a nawet ukształtowania terenu. Południe to Grabowo, północ Drzetowo. Oba obszary to zachowana w sporej części zabudowa kamieniczna przeplatana socmodernistycznymi osiedlami. To oczywiście efekty wojennej pożogi, która tę część miasta, z uwagi na sąsiedztwo strategicznych zakładów – portu i stoczni, bardzo mocno doświadczyła. Na południu Drzetowa-Grabowa panuje śródmiejska atmosfera – to okolice ulicy Parkowej czy placu Matki Teresy z Kalkuty, ale osiedla przy Rugiańskiej mają już zupełnie inny charakter to już typowe blokowisko, miejska sypialnia. Część wschodnia dzielnicy to z kolei olbrzymie, w większości nie zamieszkane, tereny przemysłowe. Ceny lokali najbliżej śródmieścia przyprawiają o zawrót głowy, a te na północy są już znośne i zbieżne z poprzednimi analizami. Deweloperka – na stałym już chyba poziomie, można tu mówić o typowej „stałej szczecińskiej”.

Obie dawne wsie – Bredow i Grabow – były wymieniane w dokumentach już w XIII wieku. Dość powiedzieć, że to tu znajdowała się jedna z książęcych siedzib, tzw. Oderburg, rozsławiona przez Leszka Hermana w bestsellerowym „Sedinum”. To w nieistniejącym dziś dworku przy ulicy Żubrów mieszkała (została zmuszona do mieszkania?) uwielbiana przez mieszkańców Elżunia ze Szczecina - Lisbeth von Stettin, czyli Elisabeth Christine Ulrike von Braunschweig-Wolfenbüttel-Bevern, żona króla Fryderyka Wilhelma II. W czasach nowożytnych Bredow i Grabow rozwijały się wraz z potęgą Szczecina, stanowiąc jego przemysłowe przedmieścia (wcześniej pewnie podgrodzie).

W Grabowie na Miedzianej mieszkała Kaśka Nosowska z Heya! Śladu po lumpiarskiej dzielnicy już raczej nie ma, choć pewnie świadkowie niejednego ekscesu się jeszcze znajdą… Nawet osławiona Parkowa to dziś raczej spokojna przestrzeń. Notabene tuż obok znajduje się największa kulturalna świątynia Szczecina – Teatr Polski! W okolicy zresztą wyraźnie widać postępującą gentryfikację, na co wskazuje coraz więcej odnowionych elewacji kamienic (vide bardzo ciekawa ul. Sławomira) i śmiałych nowych inwestycji, choćby zabudowana skarpa przy ul. Szarotki. Czy zmianę charakteru osiedla wymusił bardziej upadek Stoczni czy otwarcie nowego teatru? Hmm…

Jako spokojne osiedle uchodzi też północna część Drzetowa-Grabowa. Choć industrialne krajobrazy wyglądają posępnie i groźnie, to mimo wszystko jest to przyjemne miejsce do życia. Mam oczywiście świadomość ogromu pracy jakie czeka rewitalizacja terenów postoczniowych, ale to już nieunikniony proces. Vide – nowa, wielka inwestycja deweloperska przy Miedzianej. Zazdroszczę niektórym z mieszkańców wyższych kondygnacji widoków, ale w poziomie parteru też dzieje się coraz lepiej. Bloki przy Stalmacha czy Rugiańskiej toną dziś w zieleni. Na dawnych stoczniowych gruntach powstały dyskonty spożywcze, zresztą jest ich tu znacznie więcej, zapewniając komfortowe zakupy. Sama stocznia to dziś monstrualny park przemysłowy, wydający się mieć perspektywy rozwoju. Czy może nastąpić reaktywacja stoczni jako takiej? To nie pytanie tutaj. Komunikacja miejska dociera do większości mieszkańców osiedla – tramwaje wzdłuż Malczewskiego, Matejki, Dubois, Ludowej oraz uzupełniające siatkę połączeń autobusy m.in. w ciągu Emilii Plater albo od strony ul. Komuny Paryskiej. Jest tu gęsta sieć placówek oświatowych wszystkich szczebli, ośrodki zdrowia i sporo wszelakich instytucji – wspominany Teatr Polski, a za chwilę Fabryka Wody. Ot „przedłużenie” śródmieścia. Tak, mieszkałbym. Nie tylko na wysokim piętrze, ale bardziej na Grabowie…

Dom w naturalnej formie

Są domy, które wiele lat po odbiorze nadal wyglądają jak „nowe”. Nie dlatego, że nikt w nich nie mieszka, tylko dlatego, że od samego początku zostały pomyślane jako miejsce stworzone do spokojnego życia. Są ciche, zdrowe dla ich mieszkańców, łatwe w utrzymaniu i dopracowane w każdym detalu. Tak działają domy z litego drewna.

W tym przypadku lite drewno nie jest wyłącznie dekoracją. To konstrukcja i materiał, który tworzy wnętrze – bez marketingowych sztuczek i bez chemicznej „magii”. W prefabrykatach nie ma klejów, lakierów, farb ani plastiku. Warstwy drewna są łączone mechanicznie. Dzięki temu powstaje stabilna przegroda o dużej pojemności cieplnej. Oznacza to, że dom wolniej się wychładza i zapobiega przegrzaniu. Do tego dochodzi dyfuzyjna otwartość – ściana potrafi przyjmować i oddawać wilgoć, a mikroklimat w pomieszczeniach jest po prostu przyjemny. Dla wielu osób to pierwsza różnica, którą odczuwają „na własnej skórze”, zanim jeszcze spojrzą na rachunki.

Część naszych domów powstaje z tzw. drewna księżycowego – to handlowa nazwa materiału z drzew ścinanych zimą, poza okresem wegetacji, gdy drewno ma mniej soków i cukrów. Surowiec pochodzi z certyfikowanych lasów, a prefabrykaty zamawiamy u naszego partnera technologicznego – firmy Thoma, która tę metodę produkcji rozwinęła i doprowadziła do rynkowej dojrzałości. Dla inwestora oznacza to, że dostaje powtarzalny, sprawdzony system, a nie eksperyment.

W budowie domu premium największym kosztem bywa nie materiał, tylko chaos: niedopowiedzenia, zmiany na budowie, brak decyzji na czas i „dopasowywanie” projektu do wykonawcy. Dlatego w Treetop porządkujemy to od pierwszego dnia. Zaczynamy od koncepcji i planu funkcjonalnego, równolegle układamy budżet i harmonogram, a potem prowadzimy proces dalej. Na tej liście znajdują się: projekt budowlany, formalności, przygotowanie produkcji prefabrykatów, montaż, instalacje, wykończenie.

Ważna jest odpowiedzialność i jedna linia komunikacji – od wstępnego szkicu po oddanie kluczy.

Gdy pojawiają się wątpliwości, odpowiadamy na nie faktami. Trwałość? Lite drewno, odpowiednio zaprojektowane i fachowo wykonane, jest materiałem, który przetrwa całe pokolenia. Ogień?

W razie pożaru masywne elementy zwęglają się na powierzchni, co spowalnia rozprzestrzenianie się płomieni, dając czas na ucieczkę i ugaszenie ognia. Akustyka? W domach z litego drewna projektuje się warstwy i połączenia tak, aby cisza zapewniała odpoczynek. Utrzymanie? To dom, który ma działać, a nie wymagać obsługi – dlatego materiały, detale, instalacje i inne rozwiązania budowlane są pomyślane tak, żeby służyły mieszkańcom przez lata.

Dom z litego drewna nie próbuje udawać murowanego. Ma własną logikę funkcjonowania, własną estetykę i komfort. Jeśli ktoś szuka miejsca, w którym oddycha się lepiej, śpi spokojniej, a proces budowy jest prowadzony metodycznie – warto zacząć od rozmowy o drewnie.

Szymon Bielenis

Nowoczesne i bezpieczne przechowywanie

Brak miejsca potrafi skutecznie utrudnić codzienne funkcjonowanie. Rzeczy sezonowe, sprzęt sportowy, dokumenty firmowe czy wyposażenie biura zaczynają zajmować przestrzeń, która powinna służyć życiu lub pracy. W takich sytuacjach coraz więcej osób decyduje się na rozwiązanie, jakim są magazyny self storage.

Z tej formy przechowywania korzystają zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorcy. Część klientów potrzebuje miejsca na kilka miesięcy – podczas remontu, przeprowadzki czy reorganizacji firmy. Inni decydują się na stałą, dodatkową przestrzeń, która pozwala odzyskać porządek w mieszkaniu albo usprawnić logistykę biznesu. Przechowywanie poza domem czy biurem przestaje być rozwiązaniem awaryjnym, a staje się elementem świadomego zarządzania przestrzenią.

Kangu Self Storage należy do grona najdłużej działających firm w tej branży w Polsce. Pierwszy obiekt powstał w 2011 roku. Dziś marka obecna jest w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu oraz Szczecinie. Rozwój kolejnych lokalizacji wynika z autentycznych potrzeb rynku i rosnącego zainteresowania usługą.

W SZCZECINIE FUNKCJONUJĄ DWA OBIEKTY

Oddział przy al. Bohaterów Warszawy działa od 2015 roku. Najnowsza inwestycja została otwarta we wrześniu 2025 roku przy ul. Milczańskiej 31F, na terenie dawnego Tesco. Nowa

lokalizacja oferuje 1471 m² powierzchni i ponad 340 boksów magazynowych. Najmniejsze mają 1 m², największe – 17 m², co pozwala dobrać przestrzeń adekwatnie do potrzeb.

NOWOCZESNE SYSTEMY

W obu szczecińskich obiektach zastosowano nowoczesne systemy zabezpieczeń oraz kontrolowany dostęp. Hale objęte są monitoringiem i systemami alarmowymi, a dostęp do boksów mają wyłącznie uprawnione osoby. Stała, optymalna temperatura umożliwia bezpieczne przechowywanie także bardziej wrażliwych przedmiotów – od dokumentów po sprzęt elektroniczny czy wyposażenie wnętrz. Dla wielu klientów kluczowa okazuje się elastyczność. Wynajem możliwy jest zarówno na krótki, jak i dłuższy okres, bez konieczności wiązania się wieloletnimi umowami. W razie zmiany potrzeb można wybrać większy lub mniejszy boks. Przemyślany wybór odpowiedniego metrażu pozwala uporządkować przestrzeń bez generowania zbędnych kosztów i bez inwestowania w dodatkowe metry w mieszkaniu czy biurze.

Kangu Self Storage | Oddział Szczecin kangu24.com/pl/magazyn-self-storage-szczecin-milczanska ul. Milczańska 31 F 70-107 Szczecin tel.: 885 886 885 | szczecin.zapytania@kangu24.com

FORMA, SENS, WRAŻLIWOŚĆ

Młoda architektura wnętrz

W Pracowni Projektowania Architektury Wnętrz i Kształtowania Przestrzeni Publicznej Akademii Sztuki w Szczecinie, prowadzonej przez dr Dominikę Zawojską-Kuriatę, architektura staje się czymś więcej niż estetyką i funkcją. To narzędzie rozmowy o emocjach, kondycji psychicznej, sztuce i sposobach, w jakie współczesny człowiek doświadcza przestrzeni. Projekty tworzone przez studentki są odważne, aktualne i wrażliwe społecznie. Dotykają tematów stresu, nadmiaru bodźców, potrzeby regeneracji, ale też czerpią z historii sztuki, popkultury i świata beauty. Pokazują, że młoda architektura wnętrz potrafi być jednocześnie refleksyjna, zmysłowa i innowacyjna.

Pawilon jako antidotum na stres

Projekt studentki I roku studiów II stopnia to architektoniczna odpowiedź na jedno z największych wyzwań współczesnego życia miejskiego – chroniczny stres. Tymczasowy pawilon został zaprojektowany jako przestrzeń wyciszenia i regeneracji, reagująca na długotrwałe podwyższenie poziomu kortyzolu, które stało się niemal codziennością.

Forma i układ funkcjonalny obiektu podporządkowane są redukcji napięcia psychicznego. Pawilon działa jak kontrapunkt wobec intensywności miasta: hałasu, pośpiechu i nadmiaru bodźców. Jednocześnie nie izoluje użytkownika całkowicie – oferuje półotwarte strefy sprzyjające obserwacji i współobecności. To przestrzeń pomiędzy samotnością a pełną ekspozycją społeczną, w której kontakt z innymi jest możliwy, ale nie wymuszony. Tymczasowy charakter obiektu podkreśla jego dostępność i eksperymentalność, czyniąc z projektu narzędzie refleksji nad wpływem architektury na zdrowie psychiczne.

Secesyjna

kawiarnia w duchu

Alfonsa Muchy

Projekt Pauliny Jarosińskiej z I roku studiów II stopnia to propozycja kawiarni zlokalizowanej w pawilonie typu okrąglak, uzupełnionej o starannie zaprojektowaną przestrzeń zieloną. Wnętrze utrzymane zostało w eleganckiej palecie zieleni, beżu i czerni, z subtelnymi złotymi akcentami podkreślającymi secesyjny charakter miejsca.

Inspiracja twórczością Alfonsa Muchy widoczna jest w detalach: metalowych ornamentach przy oknach, oprawach wiszących lamp i dekoracyjnym rytmie przestrzeni. Ważnym elementem koncepcji jest mini-park – zespół kameralnych ogrodów zaprojektowanych jako kolejne „historie”, przez które użytkownik przechodzi niemal jak przez wystawę. Dobór roślin oparto na gatunkach pojawiających się w pracach Muchy, uzupełnionych o roślinność dopasowaną do warunków siedliskowych. Dzięki temu projekt pozostaje nie tylko spójny wizualnie, ale również realny w codziennym użytkowaniu.

Immersyjna przestrzeń pop-artu

Projekt studentki I roku studiów II stopnia to wielozmysłowa podróż przez pop-art, zamknięta w formie trzech kopuł, z których każda interpretuje twórczość innego artysty.

Pierwsza kopuła inspirowana jest estetyką Roya Lichtensteina i obrazem „Girl with Hair Ribbon”. Kuliste formy, graficzne kontrasty i rytmiczne powtórzenia budują dynamiczne wnętrze zanurzone w komiksowej stylistyce. Baseny z czerwonymi kulkami oraz centralna, lustrzana kula potęgują wrażenie ruchu i pulsowania, a zaciemnione tło wzmacnia intensywność barw. Druga kopuła nawiązuje do kolażu Richarda Hamiltona – jednego z pierwszych manifestów pop-artu. Motywem przewodnim jest nadmiar i wizualna atrakcyjność kultury konsumpcyjnej. Liniowe paski LED prowadzą wzrok ku centralnemu obiektowi inspirowanemu lizakiem Chupa Chups, budując atmosferę przesytu i popkulturowej lekkości.

Trzecia kopuła to interpretacja ikonicznej puszki zupy pomidorowej Andy’ego Warhola. Półzamknięta, metaliczna przestrzeń operuje czerwienią i chłodnymi refleksami światła, stając się metaforycznym „wnętrzem puszki”. To najbardziej symboliczne odniesienie do pop-artu – opowieść o powtarzalności, komercjalizacji i ikoniczności codziennych przedmiotów.

Mieszkaj
Paulina Jarosińska

Salon fryzjerski jako przestrzeń

inspiracji

Projekt Julii Tomaszewskiej, studentki II roku studiów I stopnia, pokazuje, jak świat fryzjerstwa może stać się punktem wyjścia do projektowania wnętrz. Inspiracją była twórczość Angelo Seminara –stylisty znanego z odważnych form i wyrazistej ekspresji.

Każda strefa salonu nawiązuje do innej fryzury, interpretując jej strukturę, dynamikę i formę w języku architektury.

Mimo artystycznych odniesień przestrzeń pozostaje funkcjonalna, czytelna i komfortowa – zarówno dla klientów, jak i zespołu. Projekt udowadnia, że inspiracje zaczerpnięte z innych dziedzin sztuki mogą prowadzić do tworzenia nowoczesnych, spójnych i użytkowych wnętrz.

Studio masażu jako doświadczenie przejścia

Iwona Pyżyńska

Projekt Iwony Pyżyńskiej, studentki II roku studiów I stopnia, koncentruje się na projektowaniu doświadczenia, a nie tylko przestrzeni. Inspiracją stał się rytuał poprzedzający masaż – olejkowanie skóry, które przygotowuje ciało do rozluźnienia i wyciszenia.

Centralnym elementem wnętrza jest ścieżka zapachowa oparta na siatce okręgów, symbolizujących ślady rozlewającego się olejku.

Projekt zestawia naturalny kamień, kojarzony z trwałością i twardością, z miękkimi, obłymi formami. Ten świadomy kontrast staje się metaforą przejścia od napięcia do relaksu. Przestrzeń prowadzi użytkownika krok po kroku w stronę wyciszenia – fizycznego, emocjonalnego i sensorycznego.

Julia Tomaszewska

Dobra inwestycja nad głową

Jednym z najważniejszych elementów każdego budynku jest dach. To on chroni dom przed deszczem, śniegiem, wiatrem i zmiennymi warunkami atmosferycznymi. Dlatego niezwykle ważny jest wybór dobrej ekipy dekarskiej.

Dobry dekarz to gwarancja solidnie wykonanego dachu. W zależności od rodzaju pokrycia i prawidłowej eksploatacji dobrze wykonany dach potrafi być inwestycją na co najmniej kilkadziesiąt lat. Pokrycia dachowe, czyli dachówki ceramiczne, betonowe, blachodachówki, blachy płaskie, łupek czy systemy dachów płaskich – mogą służyć przez dekady, ale, pod warunkiem, że zostały prawidłowo zamontowane. Błędy wykonawcze często ujawniają się dopiero po czasie. Czy będą to przecieki, zawilgocenia, problemy z wentylacją czy uszkodzenia konstrukcji – ich naprawa może być bardzo kosztowna i uciążliwa. Zanim więc wybierzesz wykonawcę, warto wiedzieć, czym jest Polskie Stowarzyszenie Dekarzy (PSD) i jaką rolę pełni jego Oddział Zachodniopomorski.

Polskie Stowarzyszenie Dekarzy to ogólnopolska organizacja branżowa zrzeszająca profesjonalnych wykonawców dekarskich oraz firmy działające w sektorze dachowym. PSD od lat działa na rzecz podnoszenia standardów wykonawstwa, kwalifikacji czeladniczych i mistrzowskich dla dekarzy, blacharzy i cieśli. Służy integracji środowiska oraz promocji rzetelnego rzemiosła. Stowarzyszenie posiada 17 oddziałów w całej Polsce. Pozwala to na realne wsparcie inwestorów i wykonawców w każdym regionie kraju oraz budowanie jednolitych, wysokich standardów w branży dekarskiej. Obecnie PSD zrzesza 820 firm dekarskich, co czyni je jedną z największych i najbardziej reprezentatywnych organizacji branżowych w kraju.

Oddział Zachodniopomorski PSD skupia sprawdzonych i doświadczonych fachowców z regionu. To nie są osoby przypadkowe. Każdy kandydat przed przyjęciem do Stowarzyszenia przechodzi weryfikację pod kątem kwalifikacji, doświadczenia oraz jakości wykonywanych prac. Sprawdzane jest, czy realizacje są zgodne ze sztuką dekarską, obowiązującymi normami oraz zaleceniami producentów

materiałów dachowych. Członkostwo w PSD to zobowiązanie do rzetelności, uczciwości i stałego podnoszenia kompetencji. Dodatkowo firmy zrzeszone w stowarzyszeniu mają dostęp do preferencyjnych ubezpieczeń, z czego chętnie korzystają, co dodatkowo wpływa na bezpieczeństwo inwestora oraz rzetelność i wiarygodność firmy wykonawczej.

Członkowie PSD to specjaliści, którzy rozumieją, że dach to wielowarstwowy system: od konstrukcji, przez izolacje i wentylację, po obróbki blacharskie i odwodnienie. Profesjonalny dekarz potrafi doradzić najlepsze rozwiązanie dopasowane do konkretnego budynku i warunków klimatycznych.

Oddział Zachodniopomorski PSD wykonuje również opinie techniczne źle wykonanych pokryć dachowych. W sytuacjach spornych lub w razie ujawnienia wad, eksperci przeprowadzają rzetelną ocenę stanu technicznego dachu, wskazują przyczyny usterek oraz proponują możliwe rozwiązania naprawcze. Warto podkreślić, że sporządzane przez orzeczników technicznych opinie są respektowane w postępowaniach sądowych i stanowią istotny materiał dowodowy w sprawach dotyczących wadliwie wykonanych robót dekarskich.

Misją Stowarzyszenia jest podnoszenie standardów w branży dekarskiej oraz edukacja inwestorów. Chodzi o to, aby wybór wykonawcy był świadomą decyzją, a nie przypadkiem lub wyłącznie kwestią najniższej ceny. Oszczędności na etapie realizacji dachu bardzo często oznaczają znacznie wyższe koszty w przyszłości.

Zanim podpiszemy umowę – warto sprawdzić, czy dany dekarz należy do PSD. To ważne, gdyż dobry dekarz to dobrze wykonany dach i inwestycja, która naprawdę się opłaca.

Polskie Stowarzyszenie Dekarzy – Oddział Zachodniopomorski al. Wyzwolenia 7, pok. 30 (II piętro) | 70-556 Szczecin tel. 503 122 565

ZAWÓD ARCHITEKT

Agnieszka Drońska –

elegancja wpisana w funkcję

W naszym cyklu przedstawiamy architektów, którzy kształtują przestrzeń wokół nas i nadają jej charakter. Bohaterką jest Agnieszka Drońska, architektka wnętrz, dla której projektowanie to nie tylko estetyka, ale przede wszystkim emocje, relacje i codzienne życie człowieka. Jej projekty łączą funkcjonalność z pięknem, a każdy detal ma znaczenie.

się naturalnie. Estetyka podkreśla komfort, a ergonomia sprawia, że piękno staje się użyteczne na co dzień. Najważniejsze jest to, aby inwestor czuł się w swoim wnętrzu po prostu dobrze

Trudne układy nie zniechęcają projektantki a wręcz przeciwnie. – Takie przestrzenie często okazują się najbardziej inspirujące. Zamiast traktować je jako przeszkodę, widzę w nich szansę na kreatywne rozwiązania, które nie powstałyby w idealnych warunkach. Każdy nietypowy układ, skos czy ograniczenie techniczne można zamienić w atut – wystarczy spojrzeć na przestrzeń z innej perspektywy.

STYL, MATERIAŁY, INSPIRACJE, RADOŚĆ

Styl Agnieszki Drońskiej określa się jako nowoczesną klasykę z nutą elegancji: jasne, harmonijne przestrzenie, szlachetne materiały i subtelne detale. Najbliższe jej sercu są naturalne i trwałe materiały: kamień, drewno, tkaniny o wyraźnej fakturze oraz subtelne akcenty złota i srebra. Inspiracje Agnieszka czerpie z podróży, natury, sztuki i codziennych sytuacji. – Podróże pozwalają spojrzeć na projektowanie z innej perspektywy, zobaczyć, jak różne kultury budują swoje przestrzenie, jak łączą tradycję z nowoczesnością.

Największą radość w pracy daje jej obserwowanie, jak projekt staje się rzeczywistością. – Uwielbiam momenty, w których inwestorzy mówią, że „czują się jak u siebie” – to dla mnie sygnał, że udało mi się stworzyć idealne dla nich wnętrze.

PRZYSZŁOŚĆ ARCHITEKTURY WNĘTRZ

Architektka widzi przyszłość architektury wnętrz w Polsce optymistycznie: – Coraz więcej osób traktuje swoje otoczenie nie jako „ładny dodatek”, ale jako realne wsparcie codziennego życia. Widzimy wyraźny zwrot w stronę jakości, naturalnych materiałów, harmonii i funkcjonalności. Myślę, że będziemy obserwować rozwój projektowania zrównoważonego, wnętrza bardziej personalne i dopasowane do stylu życia.

RADY DLA POCZĄTKUJĄCYCH ARCHITEKTÓW

Agnieszka Drońska zaczęła swoją przygodę z przestrzenią dużo wcześniej niż formalne wykształcenie. – Moja droga zaczęła się na długo przed tym, zanim potrafiłam nazwać ją zawodem. Już jako nastolatka wyraźnie czułam, że przestrzeń ma wpływ na emocje i samopoczucie człowieka. Z czasem ta intuicja przerodziła się w świadomy wybór – chciałam tworzyć wnętrza, które realnie wspierają codzienne życie i dobrze oddziałują na ludzi.

Decyzja o studiach na Wydziale Architektury Politechniki Szczecińskiej była naturalnym krokiem. – Chciałam zdobyć rzetelne podstawy projektowania i nauczyć się łączyć estetykę z funkcją. Wiedziałam, że połączenie wiedzy technicznej z praktyką pozwoli mi projektować przestrzenie przemyślane, funkcjonalne i przyjazne w odbiorze.

Momentem przełomowym w karierze Agnieszki było uświadomienie sobie, że projektowanie to przede wszystkim emocje i relacje. – Kiedy zobaczyłam, jak bardzo wnętrze potrafi zmienić codzienność inwestora – wtedy poczułam, że to moja droga zawodowa.

Najważniejsze doświadczenia zawodowe architektki to połączenie marzeń inwestora z ograniczeniami technicznymi. – To właśnie one nauczyły mnie, że architekt wnętrz musi być jednocześnie wrażliwym twórcą i pragmatycznym organizatorem – artystą i inżynierem w jednej osobie.

OD ROZMOWY DO WNĘTRZA

Proces projektowy Agnieszki Drońskiej zawsze zaczyna się od rozmowy. – Bez poznania człowieka nie da się stworzyć wnętrza, które będzie naprawdę jego. Chcę zrozumieć styl życia inwestora – jak spędza czas, co jest dla niego ważne, jakie ma nawyki, co go uspokaja, a co inspiruje. Interesują mnie emocje, potrzeby, przyzwyczajenia, a nawet rytuały dnia codziennego. Dopiero wtedy przechodzą do analizy przestrzeni, jej światła, proporcji i możliwości.

Dla architektki istotna jest równowaga między pięknem, a użytecznością. – Piękne wnętrze bez funkcjonalności szybko przestaje działać, a przestrzeń zaprojektowana wyłącznie praktycznie — nie tworzy atmosfery. W idealnym projekcie te dwa światy przenikają

Równie ważny był wyjazd na szwajcarską politechnikę ETH w Zurychu. – Doświadczyłam, jak wnętrza mogą być piękne, funkcjonalne i kojące. Ten wyjazd nadał mi nową perspektywę: bardziej świadomą, dojrzałą i opartą na filozofii tworzenia przestrzeni, które wpływają na życie ludzi.

– Przede wszystkim cierpliwość. To zawód, który wymaga czasu, praktyki i pokory. Warto być ciekawym świata, obserwować, podróżować, dotykać materiałów, analizować przestrzenie. To buduje wrażliwość, której nie da się nauczyć z książek. Jednocześnie ogromne znaczenie ma solidne wykształcenie, bo ono ukierunkowuje, porządkuje wiedzę i daje fundament, na którym można bezpiecznie budować własny styl. I najważniejsze: nie bać się pracy u podstaw. Każdy projekt, nawet najmniejszy, jest lekcją. Każde spotkanie z inwestorem, każdy detal, każda trudność – to doświadczenia, które kształtują. Prawdziwa siła architekta rodzi się z połączenia wiedzy technicznej, empatii i odwagi, by szukać własnego języka, zamiast powielać cudze rozwiązania.

Autorka:AnetaDolega

/agnieszka_dronska /projektowaniewnetrz.agnieszka.dronska www.agnieszkadronska.pl

DROGA DO ZAWODU

Czas na wiosenne porządki

Promienie wiosennego słońca sprawiają, że widzimy więcej. Rzeczy, które zalegają bez powodu, przedmioty, które dawno przestały być potrzebne, a wciąż zajmują miejsce. Jak sobie z tym poradzić?

Zimowe płaszcze, grube koce, sprzęt sportowy. Mogą poczekać na kolejny rok w szafie, nie muszą przypominać o sobie codziennie. Porządkowanie przestrzeni przypomina porządkowanie emocji. Układamy, selekcjonujemy, chowamy. Bywa jednak, że ilość wymówek, jakie rodzą się w naszej głowie, obaw, lepszych zajęć, brak czasu i brak dobrej organizacji odciąga to działanie w nieskończoność. Nasza przestrzeń zagraca się coraz bardziej, a my z jednej strony się do niej przyzwyczajamy, a z drugiej coraz bardziej frustrujemy.

Beata Sobolewska, architektka wnętrz z 16-letnim doświadczeniem, od kilku lat konsekwentnie rozwija obszar organizacji przestrzeni i declutteringu, czyli pozbywania się nadmiaru niepotrzebnych przedmiotów z naszego otoczenia. - Kiedy przekraczam próg czyjegoś domu, nie oceniam. Patrzę na to, co nie działa i zastanawiam się, jak przywrócić przestrzeni logikę oraz lekkość. Estetyka jest ważna, ale nie wystarczy. Wnętrze powinno wspierać codzienność, a nie ją komplikować. Jeśli wykonanie najprostszej czynności wymaga nadmiaru ruchów, otwierania trzech szafek czy przekładania kilku rzeczy, pojawia się napięcie. I ono nie wynika z wielkich problemów, lecz z powtarzalnych, drobnych frustracji. Porządek nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem, które pozwala odzyskać energię i uwagę. Kiedy przestrzeń działa intuicyjnie, przestajemy ją zauważać. I właśnie o to chodzi.

Najczęstszą barierą nie jest brak czasu ani brak środków, lecz brak decyzji. Zmianę odkładamy, bo chaos wydaje się czymś niegroźnym, oswojonym. Dopiero z perspektywy widać, ile energii pochłania codzienne szukanie, przekładanie, improwizowanie. Minuty, które miały „nie mieć znaczenia”, układają się w godziny. Proces zaczyna się od radykalnej prostoty. – Dopiero gdy widzimy pełny obraz, te wszystkie powielone przedmioty, zapomniane dokumenty, nadmiar, który narastał latami, możemy podjąć decyzję – tłumaczy Beata Sobolewska.

– To właściciel przestrzeni wybiera, co zostaje. Moją rolą jest wspieranie go by podjął odpowiednią decyzję i aby zaprojektować przestrzeń tak, by go wspierała codziennie.

Równie istotny, jak porządkowanie obecnego domu, jest moment przeprowadzki, bo o ile organizacja wnętrz kojarzy nam się z generalnym sprzątaniem, układaniem rzeczywistości od nowa, tak równie ważny jest krok ku nowemu. Nowy etap, nowy dom. Jaki jest największy błąd, jaki możemy popełnić. – Pakujemy wszystko jak leci. Razem z rzeczami przenosimy stare nawyki i przedmioty, które już nam nie służą. Nowa przestrzeń to szansa na czystą kartę. To, co nas nie cieszy, nie musi z nami jechać. Jeśli nie przeglądniemy rzeczy wcześniej, w nowym domu powielimy stary układ. A przecież chodzi o to, aby wejść w nową przestrzeń z lekkością.

Organizację często utożsamiamy z gruntownym sprzątaniem, symbolicznym „od nowa”. Tymczasem prawdziwy przełom następuje właśnie wtedy, gdy zamykamy jedne drzwi i otwieramy kolejne. Nowy adres to czysta karta. Najczęstszy błąd? – Pakujemy bez refleksji. Karton staje się schowkiem na wszystko:

na przedmioty, przyzwyczajenia, a czasem i emocje, których nie chcemy już ze sobą nieść – zauważa Beata Sobolewska. –W efekcie w nowej przestrzeni odtwarzamy stary układ. Te same nadmiary, te same trudności, tylko w innych ścianach. Przeprowadzka daje rzadką okazję do selekcji. Nowy dom to czysta karta. Możemy zdecydować, co naprawdę jest częścią naszego życia, a co jedynie przyzwyczajeniem. Nie wszystko musi z nami jechać.

Zmiana w myśleniu o projektowaniu przyszła z czasem. – Na początku koncentrowałam się przede wszystkim na układach funkcjonalnych i materiałach. Dziś wiem, że równie istotne są nawyki domowników i sposób przechowywania – podkreśla Beata Sobolewska.– Jeżeli w szufladzie mają stanąć konkretne słoiki, musi mieć odpowiednią wysokość. Jeżeli ktoś gotuje codziennie, strefy w kuchni projektuję inaczej niż w domu, w którym jada się sporadycznie. Pytanie brzmi zawsze: jak żyjesz? Po kilku miesiącach warto wrócić do przestrzeni i sprawdzić, czy system nadal działa. Dobrze zaprojektowane wnętrze nie wywołuje napięcia – puentuje Sobolewska. – Nie przypomina o zaległościach. Cieszy w detalach. Rzeczy, które są z nami, mają swoje uzasadnienie i swoje miejsce. Dom nie powinien wymagać od nas ciągłej uwagi. Powinien dawać poczucie bezpieczeństwa i spokoju, być przestrzenią, do której wraca się z ulgą, nie z listą zadań do wykonania.

autorka:AnnaWysocka/foto:AndrzejGolc

464 Studio Beata Sobolewska ul. Gajowa 26 71-027 Szczecin tel. +48 665 842 323 | e-mail biuro@464studio.pl www.464Studio.pl

Już od ponad 30 lat rozświetlamy wnętrza

ul. Jagiellońska 5, ul. Jagiellońska 8, Szczecin godziny otwarcia: pon-pt.: 9:00-17:00, sb: 10:00-14:00 +48 516 133 009, +48 513 103 062, info@5plus.com.pl

Kolor roku 2026

CLOUD DANCER

Kolorem roku 2026 jest głęboka biel, czyli PANTONE 11-4201 Cloud Dancer. Wybrana barwa symbolizuje uspokajający wpływ w społeczeństwie na nowo odkrywającym wartość spokojnej refleksji. To rzekomo „szept spokoju i pokoju w hałaśliwym świecie”.

Idea ogłaszania roku poświęconego jakiejś sprawie, grupie lub wartości narodziła się połowie XX wieku w środowisku organizacji międzynarodowych, przede wszystkim ONZ, ale też UNESCO, WHO, UE. Chodziło o zwrócenie uwagi na konkretny temat, problem czy osobę. Rok 2026 ONZ poświęciło Wolontariatowi na rzecz Zrównoważonego Rozwoju. Polski Parlament zdecydował, że patronami bieżącego roku są

m.in.: Andrzej Wajda, Jerzy Giedroyć, Józef Czapski, Ignacy Daszyński oraz Mieczysław Fogg (w okrągłe rocznice urodzin lub śmierci). Rokowi będą patronować także dostojni stulatkowie – Polskie Radio oraz Gdynia.

Amerykański Instytut Koloru Pantone (Pantone Color Institute) wskazuje kolor roku. Sama instytucja powstała w połowie minionego wieku, a zajmuje się standaryzacją, analizą i interpretacją koloru. Bada także trendy kolorystyczne i ich znaczenie kulturowe.

Brana jest pod uwagę analiza trendów, nastroje społeczne i inspiracje kulturowe. Ta pozorna zabawa jest jednak poważnym i ważnym narzędziem służącym do wielu celów – od manipulacji przez kreacje po badanie globalnych nastrojów, estetycznych, ale też społecznych, a może nawet politycznych – opowiada Patryk Słowiński, wykładowca Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (Wydział Architektury, Projektowanie Architektury Wnętrz i Otoczenia). Dodaje jeszcze: kolor zawsze miał fundamentalne znaczenie w naturze jako system komunikacji wśród owadów, ptaków, ryb, albo kamuflaż czy odstraszania przeciwnika. Podobnie jest w świecie ludzi.

W swoistej laudacji Instytutu PANTONE czytamy, że Cloud Dancer, to kluczowa kolor strukturalny, którego wszechstronność stanowi podstawę dla spektrum barw, pozwalając każdej barwie zabłysnąć. I zapewniają, że, w świecie, w którym kolor stał się synonimem osobistej ekspresji, ten odcień potrafi się adaptować, harmonizować i tworzyć kontrasty,

nadając wrażenie lekkości wszystkim zastosowaniom produktów i środowiskom, niezależnie od tego, czy stanowi samodzielny akcent, czy łączy się z innymi barwami.

No właśnie czy kolory są w świecie, czy w oku patrzącego? Różne zwierzęta postrzegają różne spektrum światła, co prowadzi do różnego odbioru przez nie kolorów… A co z ludzkim okiem? Czy niebo naprawdę jest niebieskie?

Dr hab. Aleksandra Łukaszewicz, prof. PUNO, Prezeska Polskiego Towarzystwa Estetycznego, tłumaczy: Jeden z czołowych przedstawicieli brytyjskiego empiryzmu, John Locke, znany powszechnie z ujęcia rozumu ludzkiego jako „tabula rasa”, twierdził, że kolor nie jest pierwotną własnością rzeczy, ale wtórną. Jego zdaniem własności pierwotne przynależą do obiektu, a są to takie własności jak rozciągłość, kształt i ruch. Natomiast własności wtóre nie istnieją obiektywnie w przedmiocie, ale stanowią jego zdolność do wywoływania w nas wrażeń zmysłowych i zaliczał do nich poza kolorem też dźwięk i smak.

Wracamy zatem do „poezji”, jaką swój wybór argumentuje PANTIONE. Laurie Pressman, wiceprezeska Pantone Color Institute zapewnia, że Cloud Dancer unosi nas na wyżyny, gdzie ta przejrzysta biel przebija się przez szare niebo, odsłaniając czyste, zwiewne błękity w zamglonym słońcu. Z wodnych głębin emanują wodniste błękity i zielenie.

A zatem, kolor rozumiany jako wartość fundamentalną jest niemożliwy do uchwycenia jako barwa, rozumiany zaś jako wartość wtórna stanowi wyraz potencjału, który uzyskuje różne formy przejawu w zależności od tego, kto się patrzy –puentuje Aleksandra Łukaszewicz.

Oby Cloud Dancer jako „szept spokoju i pokoju w hałaśliwym świecie” okazał się nie tylko kolorem roku, ale także jego rzeczywistością. Bez znaczenia, kto patrzy.

Autor: Daniel Źródlewski

Symfonia barw i zapachów

Aranżacje kwiatowe są kluczowym elementem kształtującym atmosferę wnętrz każdego domu i mieszkania, dodaje im charakteru, świeżości oraz koloru. Pod warunkiem, że zostały dobrze wykonane. A okazuje się, że florystyka, czyli sztuka układania kwiatów nie jest taka prosta i nie dla każdego. Chcąc zgłębić jej tajniki na pewno warto spróbować skorzystać z pomocy fachowców np. naukowców z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, którzy kształcą profesjonalnych florystów oraz uczą komponowania nowoczesnych aranżacji kwiatowych dla naszych mieszkań i domów.

Według ekspertów znajomość biologii roślin, metod przedłużania trwałości kwiatów ciętych, zasad kompozycji, a przede wszystkim technik przekłada się bezpośrednio na jakość, estetykę i trwałość aranżacji.

– W kompozycjach przygotowanych przez osobę z solidnym wykształceniem florystycznym widoczny jest rozmach, odwaga twórcza oraz nieoczywiste, ale przemyślane połączenia kwiatów i barw. Przede wszystkim dostrzegalny jest indywidualny styl i pewność siebie. Dobry florysta nie powiela schematów i nie kopiuje gotowych rozwiązań – sam kreuje nowe trendy. W pracach amatorów częściej pojawia się przypadkowość, nadmiar elementów, brak proporcji czy nieodpowiednia technika wykonania. Warto jednak podkreślić, że dyplom florysty nie jest jedyną drogą do mistrzostwa. Intuicja, talent oraz wieloletnia praktyka również mogą prowadzić do osiągnięcia bardzo wysokiego poziomu artystycznego i zawodowego – tłumaczy prof. Piotr Salachna z Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa ZUT.

Nie istnieje jedna, uniwersalna kompozycja odpowiednia dla każdego wnętrza.

– Klienci są różni. Najwłaściwsze aranżacje to te, które są spójne ze stylem domu, jego funkcją oraz charakterem mieszkańców. Inne kompozycje sprawdzą się w minimalistycznym apartamencie, inne w klasycznym domu, a jeszcze inne w przestrzeni rustykalnej czy boho. Każda kompozycja kwiatowa wykonana w zgodzie z zasadami estetyki i wyrazistej jedności budzi w odbiorcy pozytywne, szlachetne emocje. Dobra aranżacja zapewnia ład i poczucie spokoju poprzez świadome uporządkowanie jej głównych elementów: formy, koloru, proporcji oraz faktury. Piękno kompozycji florystycz -

nej zależy od właściwego doboru i harmonijnego zestawienia wszystkich jej składowych – wyjaśnia prof. Piotr Salachna. Zwraca uwagę, że najłatwiej dostrzegalnym i jednocześnie najsilniej oddziałującym elementem kompozycji jest barwa. Odpowiednio dobrane kolory dostarczają estetycznych wzruszeń i budują nastrój wnętrza – mogą je ocieplać, uspokajać, ożywiać lub nadawać mu elegancji.

– Umiejętne łączenie barw stanowi podstawę dobrej aranżacji. Zdecydowanie niekorzystnie we wnętrzach prezentują się kompozycje przypadkowe, niedopasowane stylistycznie. Brak spójności, nadmiar kolorów lub zbyt wiele elementów dekoracyjnych wprowadza chaos zamiast harmonii – zaznacza naukowiec.

Generalnym głównym nurtem w sztuce florystycznej jest dążenie do naturalności, sezonowości i autentyczności. Naturalny styl łączy tradycję z nowoczesnym spojrzeniem, tworząc kompozycje proste w wyrazie, lecz bogate w emocje i subtelne piękno.

– Ostatnio bardzo modne stały się piwonie, gipsówka, hortensje, jaskry, powojniki, dalie oraz tulipany. Niezmiennym powodzeniem cieszą się także róże i goździki, szczególnie ich nowe odmiany w modnych barwach. Latem coraz częściej floryści oferują kwiaty cięte prosto z pola, pochodzące z lokalnych, ekologicznych farm kwiatowych. Do łask wracają również gatunki przeznaczone na suche bukiety, takie jak dmuszek czy trawa pampasowa. Jeśli chodzi o rośliny sztuczne, uważam je za nieszczęśliwe zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska, a także mało estetyczne. Wystarczy w słoneczny, ciepły dzień powąchać sztuczną roślinę i zadać sobie pytanie, czy

wolimy naturalny zapach kwiatów, czy zapach plastiku – stwierdził prof. Piotr Salachna.

Dodaje, że zawodowi floryści nie chcąc przegapić najnowszych trendów ze wskazówek The Flower Council of Holland (Biuro Kwiatowe Holandia), organizacji działającej od 1979 roku, która wspiera światowy rynek kwiatów, promując trendy związane nie tylko z florystyką, lecz także z modą i architekturą wnętrz. Na rok 2026 biuro przygotowało nowy pakiet propozycji. Każda z nich niesie określone przesłanie, przedstawione za pomocą wybranych kolorów, kwiatów i dodatków. „Nostalgic Lens” wyraża tęsknotę za bezpieczną przystanią, „Unexpected Encounter” to eksperymenty i neonowe kolory, „Intriguing Décor” oznacza domowe ciepło, miękkie kształty i barwne liście, a „Orbit Revive” to futuryzm z nutą retro. Nadal w aranżacjach florystycznych znaleźć można także różnorodne połączenia np. owoców i warzyw.

– Stanowią one ważny element kompozycji, jakimi są bryły florystyczne. Najczęściej pojawiają się w sezonowych aranżacjach jesiennych. W niektórych krajach przez cały rok łączy się owoce z kwiatami ciętymi, nadając kompozycjom egzotyczny kolor, zapach i świeżość. Przykładem są mięsiste owoce cytrusów, tj. pomarańcza, cytryna, grejpfrut, limonka, ręka Buddy, kumkwat. Często owoce przecina się na pół, aby ukazać ich intensywny kolor, zapach oraz charakterystyczną strukturę – wyjaśnia szczeciński naukowiec.

Jednym z filarów klasycznej florystyki jest styl angielski. Bardzo „kwiatowy”, radosny, harmonijny i pełen blasku. Ma on swoje korzenie w historii sztuki i bukieciarstwa. Aranżacja w stylu angielskim opiera się na swobodnej, naturalnej formie oraz miękkiej, falującej linii kompozycji. Charakterystyczne są kręte, fantazyjne przebiegi łodyg i pędów, które nadają całości lekkość oraz wrażenie spontaniczności.

– Kontur takiej kompozycji często przypomina „leniwe” S – linię płynną, subtelną, pozbawioną sztywności i symetrii. Latem i jesienią efekt zygzaków oraz zawijasów tworzą przede wszystkim pnącza i rośliny o wydłużonych, elastycznych pędach. Wiosną tę rolę doskonale spełniają rośliny cebulowe i bulwiaste, których kwiaty po ścięciu nadal intensywnie rosną i rozwijają się. Dzięki temu kompozycja zmienia się z dnia na dzień – jej rysunek pozostaje żywy, dynamiczny i nieco nieprzewidywalny. W stylu angielskim szczególnie cenione są kwiaty o nieidealnych kształtach, lekko wygiętych łodygach czy asymetrycznych kwiatach. To właśnie te „niedoskonałości” budują autentyczność i naturalne piękno aranżacji. Kwiaty mogą być kierowane we wszystkich stronach, co potęguje wrażenie swobody. Nowoczesną interpretacją tego trendu jest tworzenie wyraźnych grup kolorystycznych w obrębie jednej kompozycji – zamiast równomiernego rozproszenia barw pojawiają się plamy koloru budujące głębię i malarskość – zapewnia prof. Piotr Salachna.

Mieszkaj
autor: Dariusz Staniewski foto:prof.PiotrSalachna

Wymarzone miejsce na dom

Wiele ludzi w mieście marzy o własnym domu. Najlepiej w spokojnej, zielonej okolicy, gdzie dzieci mogą biegać po ogrodzie, a weekend zacznie się spacerem z ukochanym psem. Jednocześnie nie chcemy przecież rezygnować z wygody – szybkiego dojazdu do pracy, dobrej infrastruktury i nowoczesnych rozwiązań, które gwarantują niższe rachunki. Niższe niż gdziekolwiek indziej. Jest takie miejsce, w którym domy kwitną tak pięknie jak czereśnie…

Czereśniowe Wzgórze w Radziszewie leży zaledwie 900 m od granicy Szczecina, to doskonała lokalizacja, skąd można ruszyć w drogę aż w sześciu kierunkach. Dzięki bliskości autostrady A6, drogi ekspresowej S3 i krajowej 31, każdy swobodnie dojedzie do Szczecina, Gryfina, Stargardu, na południe Polski czy do Niemiec.

Latem zieleń i spokój okolicy zachęcają do spacerów i spędzania czasu wśród natury na świeżym powietrzu.

Wiosną kwitnie cała okolica, a czereśniowy sad zachwyca bielą pąków.

Domy niskoenergetyczne, wyposażone m.in. w specjalnie dobrane wysokiej jakoś-ci pompy ciepła, rekuperację i fotowoltaikę oraz wysokiej klasy okna. Projektowana charakterystyka energetyczna budynku EP wynosi zaledwie 28,95 [kWh/m 2 rok]. A w zimowe wieczory miło spędzimy czas przed kominkiem.

Pełna paleta barw jesiennych gości zarówno w starym sadzie czereśniowym, jak i zagospodarowaniu zieleni wzdłuż wykończonej drogi wewnętrznej, obsadzonym kilkudziesięcioma drzewami, a także zielenią średnią i niską.

DOM Z DUŻYM OGRODEM W CENIE MIESZKANIA

Ceny mieszkań w Szczecinie nie maleją, a  zaledwie 900 m od granicy miasta zamiast mieszkanka w bloku możemy mieć dom z 4 sypialniami, 2 łazienkami i ogrodem, dużym ogrodem. W drugim etapie inwestycji Klient może wybrać wielkość ogrodu między ok. 300 m 2 a 400 m 2 , ponieważ zróżnicowaliśmy wielkości działek i część parceli oferuje dłuższe ogrody, inne większą przestrzeń między budynkami.

Dom to nie tylko budynek i jego cztery ściany, to także sąsiedzi i atmosfera. Czereśniowe Wzgórze ma charakter otwarty, tu tworzona jest wyjątkowa społeczność, w której integracja odgrywa dużą rolę. Przed domami nie ma żadnych ogrodzeń, jest przestrzeń dla dzieci i dorosłych, do zabawy i spotkań. Na wykończonej kostką betonową drodze dzieci razem bawią się, jeżdżą na rowerach, wrotkach czy hulajnogach. Pomysły się nie kończą.

Czereśniowe Wzgórze to inwestycja dla tych, którzy nie chcą wybierać pomiędzy naturą a wygodą miasta. Domy powstają tu dla Rodzin i z myślą o przyszłości – solidne, energooszczędne, gotowe sprostać wymaganiom kolejnych pokoleń. Każdy szczegół zaprojektowany został tak, aby codzienność stawała się prostsza i piękniejsza.

Warto przyjechać, obejrzeć na własne oczy i przekonać się samemu co można mieć zamiast mieszkania. Najlepiej bezpośrednio umówić się z przedstawicielami MBH.

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook