12.02 / 19.30
SALA KONCERTOWA
NING FENG SKRZYPCE
Czas trwania (łącznie z przerwą): ok. 100 min
Prosimy o niefotografowanie i wyłączenie telefonów komórkowych.
Prosimy o powstrzymanie się od oklasków między częściami utworów.
George Gershwin (1898–1937)
Uwertura kubańska
Erich Wolfgang Korngold (1897–1957)
Koncert skrzypcowy D-dur op. 35
Moderato nobile
Romance: Andante
Finale: Allegro assai vivace
Aaron Copland (1900–1990)
Suita z baletu Wiosna w Appalachach
Leonard Bernstein (1918–1990)
Trzy tańce z musicalu On the Town
Dance of the Great Lover
Pas de deux
Times Square Ballet
Co widać w muzyce?
Gdy w Europie lat 30. XX wieku nazistowskie „porządki” skazywały wielu kompozytorów na wygnanie, w Ameryce muzyka stawała się kluczowym elementem filmu, a Hollywood mogło zapewnić imigrantom zarówno dom, jak i zatrudnienie. Właśnie wtedy muzykę filmową zdominowali przybysze z Europy, m.in. Korngold, Rózsa i Waxman. To oni ukształtowali „hollywoodzkie brzmienie”: bujne, symfoniczne, nasycone emocjonalnie. Ale przecież i w Ameryce nie brakowało kompozytorów piszących dla filmu i sceny. Co symptomatyczne: wielu z twórców, którzy zdobywali sławę w Hollywood lub na Broadwayu, należało do drugiej generacji uchodźców po wcześniejszych antyżydowskich pogromach. Byli to i Bernstein, i Copland, i Gershwin.
W krótkim, ale spełnionym twórczo życiu Gershwin przebył długą drogę:
od autora piosenek po twórcę „czarnej opery”. Kompozytorskiego żywota dokonał w Hollywood, gdzie sfrustrowany odrzuceniem Porgy and Bess z powodzeniem zajął się pisaniem muzyki do filmów i gdzie zmarł, nie doczekawszy nawet 39. urodzin.
Uwertura kubańska to powidoki Gershwina z podroży do Hawany, skąd przywiózł do Nowego Jorku inspirację i kilka instrumentów perkusyjnych. Odgrywają one w partyturze znaczącą rolę, pojawiając się wraz z żywym i energicznym otwarciem wnoszącym wszechobecny rytm i zmysłowość kubańskiej rumby zręcznie splecionej z estetyką jazzu. W części centralnej poprzedzony soulową kadencją klarnetu pojawia się powolny nokturnowy epizod, w którym solówki drzewa przeplatają się z westchnieniami smyczków. Puentą jest szybka, zdominowana przez perkusję koda.
Dla niemal powszechnie utożsamianego z muzyką filmową Korngolda Hollywood także stało się miejscem twórczego zesłania, choć i bezpiecznym azylem. Urodzony w 1897 roku w żydowskiej rodzinie wychował się i wykształcił w Wiedniu, w którym zyskał sławę cudownego dziecka, odnosząc jako nastolatek sukcesy kompozytorskie. Do Hollywood sprowadził go w 1934 roku niemiecki reżyser emigrant Max Reinhardt, prosząc, by opracował muzykę Mendelssohna do produkcji Snu nocy letniej Szekspira w jego reżyserii. Studio Warner Bros. było tak zachwycone, że zaczęło zamawiać u Korngolda oryginalne ścieżki filmowe. Przez kilka lat kompozytor nieustannie podróżował między Wiedniem a Hollywood, a około roku 1937 zaczął szkicować swój Koncert skrzypcowy, którego zalążkiem był autocytat z muzyki do filmu Another Dawn. Gdy podczas kolejnego pobytu w Stanach dotarła do niego wiadomość o Anschlussie, Korngold zrozumiał, że musi pogodzić się z emigracyjną rolą kompozytora filmowego. Zaprzestał pisania innej muzyki – w tym Koncertu. Dopiero po zakończeniu wojny, w 1945 roku za namową Bronisława
Hubermana ponownie zabrał się do pracy nad utworem.
Trzy części Koncertu posiłkują się tematami z wczesnych partytur filmowych, a pierwszą i ostatnią Korngold powiązał wspólną myślą tematyczną. W pierwszej części jako drugi temat przywołany został miłosny motyw z filmu Juárez (1939). W drugiej części skrzypce wprowadzają piękną i śpiewną „oscarową” melodię z filmu Anthony Adverse (1936). W trzeciej pojawia się temat z produkcji Książę i żebrak (1937). Koda podwaja tempo, zamykając utwór „pościgiem” w iście hollywoodzkim stylu. Jeśli w muzyce Koncertu Korngolda dochodzi do syntezy sztuk – filmowej i muzycznej – to jeszcze szerzej roztaczają się kręgi wokół partytury Appalachian Spring Aarona Coplanda, który skomponował balet w 1944 roku na zamówienie wybitnej amerykańskiej tancerki i choreografki Marthy Graham. Coplanda cechowały naturalny zmysł rytmu oraz nieomylne słyszenie niezwykłych zestawień akordów i brzmieniowych faktur, a wyczulone ucho potrafiło uporządkować nawet surowo brzmiące dysonanse w zrównoważoną brzmieniowo strukturę. Gdy sięgał po motywy tradycyjne, modyfikował je lub rozwijał we własne tematy. Wyjątkiem jest pieśń shakersów Simple Gifts, którą in crudo wykorzystał w Appalachian Spring. Początkowo zatytułował partyturę po prostu Ballet for Martha, a ona, zapożyczając wers z poezji Harta Crane’a, nadała dziełu tytuł i następnie stworzyła choreografię opowiadającą historię grupy osadników. Scenografię zamówiła u japońsko-amerykańskiego rzeźbiarza Isamu Noguchiego.
Minimalistyczne i wyrafinowane dekoracje odzwierciedlały japońskie korzenie artysty i sugestywnie przywoływały pastoralny nastrój Wiosny w Appalachach. Ta muzyczna wizja stała się trwałym elementem amerykańskiej kultury, odbijającym się echem w licznych hollywoodzkich partyturach (w tym także samego Coplanda), stanowiąc dziś oryginalną „ścieżkę dźwiękową” Ameryki. Przyjaciel Coplanda Leonard Bernstein nie dzielił muzycznego świata na Broadway i Carnegie Hall. Przeciwnie: był dumny ze swojego eklektyzmu i pisał bezwstydnie tonalną muzykę. Był prawdziwym geniuszem teatru, królem sal koncertowych i gwiazdą telewizji. A jednak reputacja mistrza broadwayowskich musicali podkopywała jego wizerunek „poważnego” kompozytora – choć dzieła te to prawdziwa kopalnia muzycznych diamentów.
Akcja On the Town ulokowana jest w Nowym Jorku, do którego Bernstein miał wyjątkowy sentyment. Umiał uchwycić energię miasta i jego moc zarówno z jasnej, jak i ciemnej strony, co znajdowało odzwierciedlenie w dynamicznych układach tanecznych. Muzyka Bernsteina jest bezpośrednia, lekka, dowcipna i od razu rozpoznawalna. Dance of the Great Lover, Pas de deux i Times Square Ballet prowadzą od sennych marzeń romantycznego marynarza Gabey’ego, poprzez melancholijną scenę w Central Parku, po ludyczny nastrój nocnej hulanki na słynnym skrzyżowaniu Broadwayu i Siódmej Alei.
Andrzej Sułek
27.02 / 19.30

Tüür / Penderecki / Pärt / Brahms
