20.03 / 19.30 SALA KONCERTOWA
SUSANNE BERNHARD SOPRAN
ANDREW FOSTER-WILLIAMS BARYTON
ANDREW MANZE DYRYGENT
CHÓR NFM CHÓR POLSKIEGO RADIA – LUSŁAWICE NARODOWA ORKIESTRA SYMFONICZNA POLSKIEGO RADIA
Czas trwania: ok. 80 min
Prosimy o niefotografowanie i wyłączenie telefonów komórkowych.
Prosimy o powstrzymanie się od oklasków między częściami utworów.
Johannes Brahms (1833–1897) Niemieckie requiem op. 45 I. Selig sind, die da Leid tragen II. Denn alles Fleisch es ist wie Gras III. Herr, lehre doch mich IV. Wie lieblich sind deine Wohnungen V. Ihr habt nun Traurigkeit VI. Denn wir haben hie keine bleibende Statt VII. Selig sind die Toten
Pocieszenie agnostyka
P
o upływie blisko dziesięciu wieków upadające Święte Cesarstwo Rzymskie nie było ani święte, ani rzymskie, ani nie było cesarstwem” – stwierdził niegdyś francuski filozof i pisarz Wolter. Podobnie Niemieckie requiem: ani nie jest niemieckie, ani nie jest mszą za zmarłych. Nie stanowi muzycznego opracowania liturgicznego tekstu requiem, a jego charakter daleki jest od narodowego czy konfesyjnego. To nie utwór kościelny – prośba o wieczny odpoczynek i modlitwa za duszę zmarłego. Czym więc jest opus 45 Johannesa Brahmsa? Ein deutsches Requiem nie stanowi wyjątku, lecz wpisuje się w nurt jego wokalno-instrumentalnej twórczości żałobnej – obok Begräbnisgesang op. 13 (1858) czy Geistliches Lied op. 30 (1856). Warto też zwrócić uwagę na szerszy kontekst, jaki tworzy świeckie Requiem für Mignon op. 98b Roberta Schumanna do tekstów Goethego, którym Brahms dyrygował w Wiener Singakademie (1863–1864). Nie wiedział natomiast, że Schumann w swoim Projectenbuch zanotował pomysł na „Deutsches Requiem” z tekstami Friedricha Rückerta. Być może jednak idea takiego utworu obecna była w jakiś sposób w rozmowach
Brahmsa z Robertem i Clarą Schumannami. Dość powiedzieć, że pomysł na kantatę chóralną zakiełkował w głowie Brahmsa najpóźniej na początku lat sześćdziesiątych, skoro w 1861 roku kompozytor miał już gotowy wybór tekstów do czterech z siedmiu części Requiem. Często przywoływana w kontekście Niemieckiego requiem śmierć matki kompozytora (1865) może być uznana jedynie za impuls do urzeczywistnienia projektu kantaty, a nie za faktyczne źródło inspiracji. Być może też reakcją na to zdarzenie było dodanie do pierwotnej formy siódmej części – arii sopranowej Ihr habt nun Traurigkeit zawierającej odniesienie do matczynego pocieszenia. Ta wersja zabrzmiała po raz pierwszy dopiero w 1869 roku w Lipsku, mieście Bacha. W dziele wyraźny jest kontemplacyjny i melancholijny charakter, w części drugiej wręcz tragiczny, choć wcale w nim nie dominuje, co jest oczywistą konsekwencją doboru tekstów. Requiem zawiera wiele muzyki delikatnej, nawet zmysłowej, zaś kulminacją części trzeciej i szóstej są wspaniałe energiczne fugi. Z kolei znajdujące się pomiędzy nimi opracowanie Wie lieblich sind deine Wohnungen można z łatwością wyobrazić sobie włączone do cyklu LiebesliederWalzer (Brahms pisał do swojego wydawcy, że każda z części może być wykonywana samodzielnie, co szczególnie dotyczy części czwartej – niewiele jest utworów „żałobnych”, które tak często rozbrzmiewają na ślubach, dodawał). Brak w opusie 45 groźnej wizji Sądu Ostatecznego, pojawia się natomiast kilkakrotnie słowo „radość”, a jeszcze częściej – „pociecha”. Zgodnie z ewangeliczną obietnicą pocieszeni mają być ci, „którzy się smucą”. Brahms słowami Pisma wyraża nadzieję, że mimo kruchości życia „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka”. Dlatego właśnie nie należy bać się śmierci, bowiem „sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć. Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?”. Całość kończy łagodnie
werset z Apokalipsy: „Niech odpoczną od swoich trudów, bo wraz z nimi idą ich czyny”. Brahms w Requiem – utworze stricte koncertowym – przemawia fragmentami Biblii w przekładzie Marcina Lutra, stąd określenie użyte w tytule, jednak wymowa pozostaje uniwersalna. W liście do Carla Martina Reinthalera napisał: „Jeśli chodzi o tekst, wyznam, że nazwę »niemieckie« chętnie zastąpiłbym słowem »ludzkie«”. Ten wymiar podkreśla monumentalizm dzieła, w tym liczne monofoniczne chóry, ale koncepcja całości nosi przecież wyraźne piętno osobiste. „Taka wielka dusza, a jednak w nic nie wierzy” – stwierdził kiedyś Antonín Dvořák. Czy na pewno? Jak zauważył muzykolog Michael Musgrave, Brahms opracował wersety biblijne nie dlatego, że miały one dla niego znaczenie teologiczne, lecz dlatego, że były istotnymi tekstami kultury. A kultura, w której żył, była ortodoksyjnie chrześcijańska. Pokazał w ten sposób, że co prawda Biblia jest fundamentem naszej cywilizacji, ale można mieć do niej subiektywne, a nie narzucone przez instytucję Kościoła podejście. To wybór nowoczesnego intelektualisty, który zdawał sobie sprawę z tego, że duchowość i religijność nie muszą być pojęciami tożsamymi. Dzięki temu potrafił odeprzeć zarzuty tych, którzy uważali Requiem za dzieło nieszczere tylko dlatego, że jego twórca nie wierzył
bez zastrzeżeń w słowa, które opracował. Leży bowiem w naturze agnostycyzmu wierność samemu sobie. Brahms nie mógł być nieszczery; uczucia wyrażone w Niemieckim requiem przeżywał równie głęboko jak te, które Bach, jeden z najważniejszych dla niego kompozytorów, zawarł w Pasji według św. Mateusza. „Uważam, że romantyzm był końcem starego świata, w którym ludzie mieli komfort życia w sferze ideologii. Ofiarowywał ją Kościół. Bach był człowiekiem głęboko wierzącym, co niewątpliwie sprawiało, że był szczęśliwy i dawało poczucie bezpieczeństwa, choć jednocześnie, moim zdaniem, był to porządek opresyjny. Późniejsza historia pełna jest ludzi samotnych i niespełnionych, których muzyka opowiada o ich własnym nieszczęściu: Schubert, Schumann, Brahms, Bruckner, Mahler” – mówił mi kiedyś Philippe Herreweghe, słynny dyrygent i chórmistrz, a także psychiatra. Kiedy zapytałem go o brahmsowskie Requiem, które wielokrotnie prowadził, odparł: „Mam wrażenie, że inni kompozytorzy, np. Verdi, pisali requiem tylko po to, by stworzyć spektakularną wizję Sądu Ostatecznego. Brahms był twórcą zupełnie innym. Jego Requiem jest dziełem zarówno religijnym, jak i humanistycznym. To muzyka pocieszenia”.
Piotr Matwiejczuk (Polskie Radio)
8.05 / 19.30 SALA KONCERTOWA
MELODIE Z POWIETRZEM
KAMERALIŚCI NOSPR ORKIESTRA SMYCZKOWA POD KIEROWNICTWEM RAFAŁA ZAMBRZYCKIEGO PAWEŁ CAL WALTORNIA KRZYSZTOF FIEDUKIEWICZ FAGOT JAN CHŁAP FLET NOSPR współfinansują
KAROLINA STALMACHOWSKA OBÓJ ANNA FIRLUS KLAWESYN MAGDALENA ŁOŚ-KOMARNICKA PROWADZENIE
Patroni medialni
Partner motoryzacyjny