28.03.2023
29.11.2022
11.04.2023
Steve Coleman and Five Elements Jazz Juniors prezentuje: Anna Jopek / Jakub Klemensiewicz
18.11.2022 | godz. 19.30 sala koncertowa
Ben LaMar Gay Ensemble Rodrigo Amado – The Bridge
sneaky jesus
Katowice JazzArt Festival prezentuje: Yumi Ito – Ylsa
3.01.2023
9.05.2023
10.01.2023 7.02.2023
6.06.2023
21.02.2023
20.06.2023
7.03.2023
Walce szlachetne i sentymentalne (wersja na orkiestrę, 1912) Adélaïde. Modéré Assez lent Modéré Assez animé Presque lent Assez vif Moins vif Épilogue. Lent
30.05.2023
James Brandon Lewis Trio
Django Bates
Maurice Ravel (1875–1937)
Kaze
EABS
Shai Maestro Quartet
Lionel Bringuier dyrygent Benjamin Schmid skrzypce George Tudorache koncertmistrz gościnny NOSPR
25.04.2023
20.12.2022
Marta Wajdzik Experiment
sala kameralna godz. 19.30
Ill Considered Young Power – New Edition – Freedom
Koncert abonamentowy
22.11.2022
Czas trwania koncertu (łącznie z przerwą): ok. 100 min
Henri Dutilleux (1916–2013) Koncert skrzypcowy „L’arbre des songes”
Irek Wojtczak Tentet
(1983–1985)
Librement – Interlude Vif – Interlude 2 Lent – Interlude 3 Large et animé
*** Albert Roussel (1869–1937)
Prosimy o niefotografowanie i wyłączenie telefonów komórkowych
Prosimy o powstrzymanie się od oklasków między częściami utworów
III Symfonia g-moll op. 42 (1929–1930) Allegro vivo Adagio Vivace Allegro con spirito
Partner Główny koncertów abonamentowych NOSPR w sezonie 2022/2023 NOSPR współfinansują
Patroni medialni
Partner motoryzacyjny
Partner
Maurice Ravel Poemat choreograficzny „La valse” (1919–1920)
Zeskanuj kod QR i poznaj szczegóły koncertu
Ravel i inne drzewa
N
iejaki John Sanderson, nauczyciel z Filadelfii, wybrał się w 1835 roku w podróż po Europie. Wrażenia z pobytu w stolicy Francji podsumował w Szkicach paryskich. Zawędrował między innymi na bal dworski w Palais des Tuileries. Wpadł w zachwyt: „Tyle osób, eleganckich i bogato odzianych, splecionych naraz w jednym tańcu. […] Setki par wirujących w walcu, ledwie muskających parkiet lekkimi stopami; najpierw w rumieńcach i z ochoczym sercem, potem coraz bardziej zmęczonych, wycofujących się jedna po drugiej, aż do ostatniej pary. A w niej tancerka najzdrowsza, obdarzona największym wdziękiem i najpiękniejsza, z partnerem obejmującym jej smukłą kibić, stopa przy stopie, kolano przy kolanie, wirują krok w krok – aż i na nich natura weźmie odwet, aż dziewczę osłabnie, zemdleje, skona!”.
Apoteozy walca Upojny walc, który z chłopskich potańcówek w Austrii i Bawarii błyskawicznie rozprzestrzenił się na sale balowe, parkiety pod gołym niebem i domowe salony dziewiętnastowiecznej Europy, fascynował Ravela od zawsze. Pierwsze szkice do Vienne, w zamyśle kompozytora „apoteozy walca wiedeńskiego porwanej przez wir przeznaczenia”, powstały w 1906 roku. Pierwotny zamysł Ravela nie został zrealizowany i z czasem posłużył jako punkt wyjścia do całkiem innego utworu. Wcześniej jednak, w roku 1911, Ravel opublikował suitę Valses nobles et sentimentales, której tytuł nawiązywał do dwóch zbiorów walców Schuberta – Valses sentimentales z 1823 roku i późniejszych o cztery lata Valses nobles. Premiera utworu, w wykonaniu pianisty i kompozytora Louisa Auberta, odbyła się staraniem paryskiej Société musicale indépendante. Jednym z celów stowarzyszenia było prezentowanie nowych kompozycji francuskich bez podawania nazwisk twórców – żeby ukrócić stronniczość uwikłanych w koterie recenzentów. Prawie nikt z krytyków nie rozpoznał autora suity. Jedni wskazywali na d’Indy’ego, inni na Koechlina, ktoś dosłuchał się w walcach stylu Kodálya. Kompozycja w wersji fortepianowej przeszła niemal bez echa: być może dlatego, że pierwsi odbiorcy na próżno doszukiwali się w niej odniesień do muzyki Schuberta, gubiąc istotniejsze aluzje do rozkołysanych melodii Johanna Straussa (syna) i zabiegów rytmicznych z walców Chopina. Popularność zdobyła dopiero wersja orkiestrowa, która stała się podstawą baletu Adélaïde, ou le langage des fleurs, wystawionego w 1912 roku w Théâtre du Châtelet. Kiedy Ravel wrócił do szkiców Vienne, wir przeznaczenia zdążył porwać nie tylko tancerzy Straussowskich walców, lecz i całą Europę. Kompozytor odżegnywał się od interpretacji La valse jako metafory cywilizacji po katastrofie Wielkiej Wojny, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że utwór jest czymś w rodzaju biografii walca, historią jego początków, lat świetności i nieuchronnego upadku. Poemat choreograficzny La valse powstał na zamówienie Sergiusza Diagilewa dla Baletów Rosyjskich. Ravel ukończył partyturę i przedstawił ją Diagilewowi w 1920 roku. Impresario odmówił wystawienia La valse, argumentując, że „owszem, to arcydzieło, ale nie balet; to raczej portret baletu”.
Ravel zerwał wszelkie stosunki z Diagilewem i nie krył satysfakcji, kiedy utwór został jednak przeniesiony na scenę, trzykrotnie za życia kompozytora: w 1926 roku siłami Ballet van Vlaanderen, w roku 1928 i 1931 przez zespół Idy Rubinstein, w choreografii Bronisławy Niżyńskiej. Prawykonanie koncertowe La valse odbyło się w grudniu 1920 roku i mimo ponawianych prób inscenizacji utwór wciąż pojawia się częściej w programach orkiestr niż ansambli baletowych. Szkoda, bo żywioł Ravelowskiego walca – wbrew opinii Diagilewa – ma ogromny potencjał narracyjny: jako opowieść o ludziach zatraconych w pędzie epoki, lekceważących choroby ciała, duszy i umysłu, byle tylko zagłuszyć głód uczuć. I doprawdy nieistotne, czy osadzić tę metaforę w realiach okaleczonej wojną Europy, czy – jak chciał kompozytor – na dworze cesarskim w 1855 roku.
Francuski Brahms Albert Roussel, starszy od Ravela o sześć lat, miał podobne jak on doświadczenia wojenne. Ravel bezskutecznie próbował zaciągnąć się do służby w siłach powietrznych, Roussel – także bez powodzenia – we francuskiej flocie. Skończyli jako wojskowi kierowcy, nie wsławili się niczym szczególnym, po wojnie opłakali przyjaciół, którzy mieli mniej szczęścia. Roussel poświęcił się po tych doświadczeniach komponowaniu muzyki niemal abstrakcyjnej, wolnej od wszelkich prób przedstawiania czegokolwiek. III Symfonię skomponował w 1929 roku, na zamówienie Sergiusza Kusewickiego dla Boston Symphony Orchestra. Prawykonanie odbyło się rok później, 24 października. Utwór zdradza wszelkie znamiona jego stylu: mistrzostwo kontrapunktu, zamiłowanie do bitonalności, wyrazistą rytmikę, szerokie linie melodyczne i bogactwo nietypowych interwałów harmonicznych. Francuzi zżymali się na akademizm i ciężką, „teutońską” orkiestrację kompozycji Roussela. Lutosławski nazwał go francuskim Brahmsem, wzbudzając zdziwienie Krzysztofa Meyera, „co mogło go aż tak porwać w muzyce bardzo efektownej i sprawnie napisanej, ale nic ponad to”. Świeże zainteresowanie jego twórczością – jeśli nawet nie pamiętną, to z pewnością trudną do zapomnienia – zdaje się potwierdzać opinię Lutosławskiego.
Drzewo idei Pierwszym nauczycielem Roussela był alzacki kompozytor Julien Koszul – prywatnie dziadek Dutilleux, który wpoił swemu wnukowi skłonność do perfekcjonizmu i głębokie poczucie uczciwości twórczej. Dutilleux czerpał inspirację zarówno od Ravela, jak i Roussela; podążył jednak odrębną drogą, widoczną jak na dłoni w Drzewie snów – utworze, który istotnie rozrasta się jak drzewo – i podobnie jak w koronie drzewa trudno dostrzec gałęzie wśród liści, tak w Koncercie skrzypcowym Dutilleux trudno uchwycić różnicę między tematem a jego przetworzeniem, trudno określić formę całości, dopóki z pnia nie wypączkują wszystkie idee. Twórczość Ravela, Roussela i Dutilleux można porównać do trzech okazałych drzew w lesie francuskiej muzyki ostatniego stulecia. Rosną blisko siebie, ale każde jest innego gatunku. Jeszcze nie wiadomo, które przetrwa najdłużej.
Dorota Kozińska