
marzec–kwiecień
![]()

marzec–kwiecień
Monumentalne organy NOSPR prezentują symfoniczny rozmach –na miarę XXI wieku. Ich brzmienie otwiera pełne spektrum barw, od muzyki dawnych mistrzów po dźwięki, których dopiero się uczymy.
Usłyszysz je zarówno podczas klasycznych koncertów eksplorujących różnorodny repertuar, jak i na seansach filmowych, którym towarzyszyć będą improwizacje organowe.

Koncerty organowe
15.03, godz. 12.00 Dialog smyczków i organów
Poranek organowy
Kameraliści NOSPR / Bialic
10.05, godz. 12.00
Między strukturą a improwizacją
Poranek organowy
Julian i Henryk Gembalscy
19.06, godz. 19.30
Wiktoriański krajobraz malowany organami Fairs
Sprawdź program wydarzeń organowych w tym sezonie!
Cykl filmowy
10.04, godz. 19.30 Buster Keaton i zwrotnice komedii
OrgaNOWA symfonia kina
Generał
29.05, godz. 19.30 Dreyer – kina „czas wieczny”
OrgaNOWA symfonia kina Męczeństwo Joanny d'Arc

Muzyka to opowiadanie historii, a żeby mieć ciekawą i wiarygodną historię do opowiedzenia, trzeba najpierw ją przeżyć” – uważa ukraiński pianista Illia Ovcharenko, solista jednego z kwietniowych koncertów NOSPR. Wedle takiej definicji do zaistnienia muzyki potrzebni byliby autor powabnego estetycznie dźwiękowego komunikatu, jego odbiorca oraz dzielona przez nich opowieść. Oznaczałoby to, że pierwsza pieśń czy symfonia zabrzmiała jakieś 250 milionów lat temu, gdy okolice Placu Wojciecha Kilara pokrywała piaszczysta pustynia. Gwiazdą tego koncertu był paleozoiczny pasikonik, audytorium stanowiła jego wybranka, a cała ta sytuacja uczyniła miłosną serenadę pierwszym (pre)historycznie gatunkiem muzycznym. Możemy domyślać się, że nie wypełniała jej melancholia. Ale może znalazło się w niej miejsce dla nuty ekstazy?
Żarty żartami, jednak coraz poważniej traktuje się dziś hipotezy, że muzyka nie jest wynalazkiem człowieka, ani nawet naczelnych. Oczywiście dźwiękowe zaloty pasikoników łatwo uznać za zbyt prymitywne dla wytrawnych uszu. Co jednak zrobić z rozciągniętymi nawet na pół godziny i powtarzanymi z zegarmistrzowską precyzją przez różne osobniki, a nawet przekraczającymi granice oceanów pieśniami humbaków? Czy można zbagatelizować przekazywane z pokolenia na pokolenie „kompozycje” ptaków, z których melodyczną i rytmiczną złożonością nie radzi sobie ludzka notacja muzyczna? A co, jeśli muzyki nauczyliśmy się nie od bogów, ale od naszych starszych ewolucyjnie dalekich krewnych? W taki sam sposób, w jaki uczymy się języka i większości innych umiejętności – poprzez imitację. Czy służące wabieniu zwierzyny sygnały pradawnych łowców albo pieśni wcielających się w bestie szamanów mogły po dziesiątkach tysięcy lat przeistoczyć się w symfonię organowych piszczałek albo brahmsowską trąbkę sygnalizującą tryumf nad śmiercią w monumentalnym Niemieckim requiem? Mniej lub bardziej dosłowne naśladowanie natury pozostaje do dziś głęboką strategią, mistrzowską taktyką albo efektowną sztuczką mistrzów muzyki. Wagnerowski las, skowronek
Vaughana Williamsa, pająk Roussella, karnawał Saint-Saënsa i całe zoo Mossa – w naszym marcowo-kwietniowym programie znalazło się całkiem sporo tego rodzaju utworów, choć nie stał za tym żaden misterny plan. Może po prostu zaczarowała nas wiosna?
Ale zawoalowane lub całkiem bezpośrednie naśladowanie natury nie jest bynajmniej jedynym rodzajem opowieści, jaki może nam przynieść muzyka. Marcin Trzęsiok, członek rady programowej Festiwalu Katowice Kultura Natura, słusznie przypomina o przynajmniej dwóch kolejnych, fundamentalnych dla estetyki zachodniej: „począwszy od końca wieku XVI [...] celem [muzyki – przyp. MM] nie było już tylko dźwiękowe wyobrażanie zewnętrznego, kosmicznego porządku, lecz także (a może przede wszystkim) wyrażanie prawdy wewnętrznej, jakąkolwiek by ona była”. A więc z jednej strony chrześcijańska i postchrześcijańska metafizyka – wszechświat w najrozleglejszym i najgłębszym znaczeniu wymykającym się językom naturalnym oraz naukowym; z drugiej – intymny, subiektywny mikrokosmos ludzkich uczuć. Co niezwykłe, te dwa dźwiękowe oraz duchowe bieguny zdają się cudownie dopełniać w wielu bezsprzecznych arcydziełach, powstałych nie tylko, choć bardzo często na wskazanym przez Trzęsioka pograniczu nowożytności. Weźmy Nieszpory Monteverdiego fenomenalnie łączące teocentryczne stile antico z humanistycznym stile moderno. Albo Stabat Mater Pergolesiego, którego zaskakująco świecka i na wskroś ludzka ekspresja tak szokowała część współczesnej kompozytorowi publiczności.
Hasło przewodnie tegorocznego Festiwalu Katowice Kultura Natura to Melancholia i ekstaza. Czy jest coś bardziej boskiego w powszechnym ludzkim doświadczeniu niż te dwa skrajne afekty? Co bardziej zbliża nas do absolutu: kontemplacja Boga ofiarującego się na krzyżu czy współodczuwanie z jego pogrążoną w rozpaczy matką? W którym archetypie szukać ukojenia, gdy na świecie znów dokonuje się rzeź niewiniątek? Muzyka przynieść nam może najgłębiej osadzone w tysiącletnim doświadczeniu kulturowym opowieści, ale ostatecznych odpowiedzi i tak musimy poszukać sami.
Michał
Mendyk
Łukasz Frant i Adam Krzeszowiec – koncertmistrzowie wiolonczel NOSPR – opowiadają o budowaniu brzmienia zespołu, swojej artystycznej drodze i emocjach, które towarzyszą graniu solo z własną orkiestrą.
Szymon Maliszewski: Zacznijmy od pytania o waszą funkcję – nie każda grupa instrumentów ma swojego koncertmistrza. Dlaczego, oprócz pierwszego skrzypka, tytuł ten przysługuje tylko liderom wiolonczel?
Adam Krzeszowiec: Myślę, że to wynika ze specyfiki kwintetu smyczkowego, w którym wiolonczele są instrumentem szczególnie odpowiedzialnym za to, co dzieje się w dolnych rejestrach brzmieniowych. A jak wiadomo, stabilna podstawa basowa jest niezbędna do budowania spójnego brzmienia zespołu. Koncertmistrz orkiestry i koncertmistrz wiolonczel tworzą wspólnie pewnego rodzaju ramę, w której obrębie funkcjonuje cały kwintet. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z dyrygentem i dbamy o to, żeby jego wizja docierała do wszystkich pulpitów kwintetu po prawej stronie sceny, gdzie zwyczajowo siedzą wiolonczele i kontrabasy.
Łukasz Frant: Takie nazewnictwo jest dość specyficzne dla tradycji naszego zespołu. Nie w każdej orkiestrze pierwszy wiolonczelista ma tytuł koncertmistrza. Zwyczaj ten jest obecny zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej, między innymi w wielu orkiestrach polskich, czeskich czy rosyjskich. To po części stanowisko honorowe.

AK: A także reprezentacyjne. Mamy mandat do komunikowania się z dyrygentami w imieniu całej sekcji i reprezentowania zespołu na szerszym forum.
ŁF: Ja i Adam jesteśmy ostatnimi koncertmistrzami wiolonczel w NOSPR. Dalej to stanowisko będzie się nazywało tak samo jak w innych sekcjach. To naturalna zmiana i dostosowanie do współczesnych struktur – bez większej filozofii.
Jak wyglądała wasza droga na to stanowisko? Łukaszu, do dziś pozostajesz oficjalnie najmłodszym koncertmistrzem w historii NOSPR.
ŁF: Miałem 22 lata i byłem bardzo młody jak na realia orkiestry symfonicznej. Co ciekawe, do NOSPR dostałem się dopiero za drugim razem. Pierwszy konkurs formalnie wygrałem, ale pracy mi nie zaproponowano. Dyrektorem był wtedy Gabriel Chmura. Podejrzewam, że 22-letni koncertmistrz brzmiał dla niektórych dość odważnie i z tą myślą trzeba się było chwilę oswoić. Dopiero przy drugim podejściu temat się zamknął. To była odważna decyzja, ale nie wzięła się znikąd – miałem już wtedy sporo nagród, doświadczeń i byłem dobrze przygotowany do tej roli. Przez moment razem z puzonistą Tomkiem Hajdą byliśmy chyba najmłodsi w całej orkiestrze.
AK: W moim przypadku było to trochę bardziej niespodziewane, nie myślałem, że w ogóle będzie taka szansa. Byłem wtedy w trakcie studiów podyplomowych w Brukseli, a w NOSPR nie zanosiło się na to, że w najbliższym czasie będą przesłuchania. Zdarzyło się tak, że ówczesny koncertmistrz wiolonczel prof. Zdzisław Łapiński został wybrany na rektora Akademii Muzycznej w Krakowie i zdecydował o rezygnacji ze stanowiska w NOSPR. Pochodzę z Katowic, więc NOSPR od zawsze był dla mnie miejscem, które miało aurę prestiżu i najwyższej jakości artystycznej. Postanowiłem więc spróbować i zostałem przyjęty.
Jak z waszej perspektywy zmieniał się zespół na przestrzeni lat?
ŁF: Poziom orkiestry bardzo poszedł w górę. Na przesłuchaniach pojawiają się dziś świetni muzycy, więc zespół naturalnie się rozwija, a skład z roku na rok jest coraz mocniejszy, szczególnie w instrumentach smyczkowych. To po prostu słychać w codziennej pracy.
AK: Tak, konkurencja na przesłuchaniach jest coraz wyższa. Dzięki temu mamy możliwość wyboru muzyków, którzy najlepiej dopełniają
brzmienie zespołu. Dodatkowo w ostatnich latach obserwujemy naprawdę dużą zmianę pokoleniową.
ŁF: Kiedy zaczynałem, byłem jednym z najmłodszych w orkiestrze. A potem właściwie w jednej chwili okazało się, że nagle jestem w tej grupie z dłuższym stażem. To nie była żadna stopniowa zmiana, raczej coś w rodzaju fali – kilka osób odeszło, przyszli nowi i nagle orientujesz się, że jesteś tu od dawna.
AK: Też pamiętam ten moment. Kiedy zaczynałem pracę, obok kilku wyjątków większość składu stanowili „wosprowicze”, którzy zaczynali za czasów maestro Wita, kiedy orkiestra funkcjonowała jeszcze pod nazwą WOSPR. Myślę, że ten nagły skok ewolucyjny sprawił, że łatwiej było zauważyć pewne nowe jakości w zespole.
To ciekawe, bo zazwyczaj zmiany w orkiestrze przypisuje się osobom kolejnych dyrektorów artystycznych. Czy z waszej perspektywy większy wpływ na orkiestrę ma dyrektor czy takie właśnie przemiany pokoleniowe?
ŁF: Najważniejsi są muzycy. Oczywiście mamy dyrektorkę artystyczną Marin Alsop, która realizuje swoją wizję rozwoju zespołu, ale z nią pracujemy tylko przy kilku koncertach w sezonie. Przez większość czasu spotykamy się z dyrygentami gościnnymi, bardzo różnymi. I wtedy najlepiej widać, na czym naprawdę stoi orkiestra. Dobrą orkiestrę łatwiej poznać nie po tym, jak gra ze świetnym dyrygentem, tylko po tym, jak potrafi utrzymać poziom wtedy, kiedy prowadzenie bywa słabsze. W takich momentach większą rolę przejmują liderzy sekcji i to oni trzymają jakość zespołu.
AK: Wiele osób pamięta epokę maestro Wita, który stał na czele orkiestry przez 17 lat, a ona reprezentowała stabilny wysoki poziom. Później zmiany zaczęły następować dużo szybciej –dyrektorzy zmieniali się częściej, co w połączeniu ze wspomnianymi zmianami pokoleniowymi sprawiało, że ewolucja orkiestry przyspieszyła. Myślę, że każdy dyrektor artystyczny zostawił własny ślad i każdy dodał coś od siebie do tego procesu. Zaczynałem pracę, kiedy dyrektorem był Alexander Liebreich; to był ostatni rok w starej siedzibie. Przeprowadzka na Plac Kilara była ogromną zmianą. Później był Lawrence Foster, który wniósł tutaj bardzo dużo dobrego. Miał w sobie taki wewnętrzny luz, a jednocześnie świetnie się z nim pracowało; myślę, że orkiestra zaczęła z nim grać bardziej swobodnie.

ŁF: Dodatkowo jego doświadczenie i anegdoty ze współpracy z największymi legendami świata muzyki bardzo inspirowały. Również do Katowic przyciągnął kilku wielkich artystów, jak Daniel Barenboim.
AK: Marin Alsop ma natomiast imponującą skuteczność pracy. Ma w sobie ogromną dyscyplinę, a my uczymy się od niej niezwykle szybkiej i efektywnej pracy.
ŁF: Pod względem optymalizacji pracy na scenie faktycznie jest mistrzynią. U niej wszystko jest bardzo konkretne. Ja to ogromnie lubię. Nie ma chaosu, nie ma gadania dla samego gadania, nie ma poczucia straconego czasu. Każda minuta jest dobrze wykorzystana, wszystko ma swój cel i swoją kolejność. Próby idą sprawnie, szybko, a jednocześnie bardzo dokładnie. I co ważne –orkiestra dokładnie wie, po co coś robi. To daje duży spokój w pracy i ogromne poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu nawet bardzo trudny repertuar przestaje być problemem.
A jak z perspektywy koncertmistrza pracuje się z takim zespołem jak NOSPR?
AK: Myślę, że tutaj ja i Łukasz jesteśmy dość podobni i należymy do tych, którzy wolą pokazywać, niż mówić. To zdecydowanie sprawdza się w naszej grupie. Nasza praca zawiera w sobie dwa etapy – pierwszy, kiedy trzeba podjąć ustalenia dotyczące na przykład smyczkowania i innych
zagadnień technicznych i przekazać je pozostałym. A drugi to nasza gra na próbach, kiedy gestami i grą musimy sprawiać, żeby nikt nie miał wątpliwości, jaki jest pomysł na interpretację.
ŁF: Przesadne gadanie na próbach bardzo szybko wprowadza chaos. Oczywiście konkretny przekaz bywa potrzebny, czasem wręcz niezbędny, ale powinien być raczej wyjątkiem niż zasadą. Z doświadczenia wiem, że większość rzeczy najlepiej pokazać dźwiękiem i gestem. A słowa zostawić na moment, kiedy naprawdę nie da się już inaczej.
AK: Nie lubię także zadawać zbyt wielu pytań dyrygentowi. W praktyce bardzo dużo decyzji podejmujemy jako koncertmistrzowie sami – na tym polega nasza rola. Dyrygent słyszy to, co proponujemy, i jeśli to akceptuje, to nie ma potrzeby dyskutowania. A jeśli chce coś zmienić, to dopiero wtedy nas o tym informuje.
A jak gra się z własną orkiestrą jako solista?
Łukaszu, ciebie słyszeliśmy w interpretacji słynnego Koncertu wiolonczelowego e-moll Edwarda Elgara. Adamie, ty z kolei pojawisz się jako solista podczas kwietniowego koncertu abonamentowego.
ŁF: Presja jest większa, bo grasz przed ludźmi, z którymi siedzisz na co dzień w jednej orkiestrze. Nie da się tego ukryć. To są momenty, w których w naturalny sposób sprawdza się, w jakiej jesteś formie
i czy wciąż potrafisz trzymać poziom. I to jest ważne, bo w takim zespole szacunek buduje się przede wszystkim dźwiękiem. Konkursy konkursami, ale na scenie wszystko bardzo szybko podlega weryfikacji i zostaje tylko to, co naprawdę potrafisz.
AK: Zarówno Łukasz, jak i ja koncertujemy jako soliści z różnymi orkiestrami. Pod pewnymi względami koncert solo z NOSPR jest dla nas łatwiejszy – znamy zespół, znamy salę, odpada więc zupełnie stres, który często się wiąże z nowym miejscem i ludźmi. Ale faktycznie zgadzam się, że grając solo przed swoim zespołem, w pewien sposób musimy udowodnić, że wciąż potrafimy zainspirować naszych kolegów i koleżanki i że bycie koncertmistrzem to nie tylko pusty tytuł. W kwietniu będę miał okazję solo zagrać Koncert wiolonczelowy d-moll Mieczysława Wajnberga. Cieszę się podwójnie, ponieważ wystąpię z moimi kolegami i koleżankami z orkiestry, a ponadto dyrygować będzie Christian Arming, z którym miałem przyjemność już współpracować podczas moich studiów w Brukseli. Nagraliśmy wówczas razem Koncert wiolonczelowy Camille’a Saint-Saënsa. Na przestrzeni ostatnich lat Christian Arming kilkukrotnie stawał na podium dyrygenckim NOSPR i myślę, że publiczność, podobnie jak my, bardzo dobrze wspomina te koncerty.
ŁF: To trochę jak mecz na własnym stadionie. Z jednej strony grasz u siebie, wśród swoich, znasz salę, znasz ludzi. Z drugiej strony właśnie tutaj każdy szczegół jest bardziej widoczny, a oczekiwania są najwyższe. I to jest jednocześnie bardzo przyjemne i bardzo mobilizujące.
Jako koncertmistrzowie macie przyjemność wykonywać fragmenty solowe w wielu wybitnych utworach symfonicznych. Czy po latach grania w orkiestrze macie jeszcze jakieś marzenia repertuarowe?
ŁF: Bardzo brakuje mi muzyki rosyjskiej, której od kilku lat w ogóle nie gramy. Nie uważam, żeby łączenie dawno nieżyjących kompozytorów z dzisiejszą polityką było szczególnie logiczne. Czajkowski, Szostakowicz czy Prokofiew raczej nie mieli wpływu na obecne wydarzenia, a my sami pozbawiamy się bardzo ważnej części repertuaru. Trochę z własnego wyboru, trochę w wyniku decyzji, które wcale nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
AK: Ja bym chciał grać więcej klasycznych symfonii Mozarta albo Haydna, w niewielkich składach. To repertuar niezwykle rozwijający dla
zespołu. Oczywiście uwielbiamy grać Mahlera, Straussa – takie dzieła dają wielką satysfakcję. Ale chyba najbardziej lubię projekty, w których orkiestra gra jak jeden ogromny zespół kameralny. Właśnie klasyka mobilizuje do takiego rodzaju uważności i słuchania siebie nawzajem. A tego nigdy za wiele!
Stąd wasza bogata aktywność na polu kameralistyki?
AK: Obydwaj jesteśmy bardzo aktywni w tej sferze, zarówno w NOSPR, jak i poza instytucją. Ja gram w duecie z moją żoną, pianistką Anną Krzeszowiec, a oprócz tego w kwartecie wiolonczelowym Polish Cello Quartet. W NOSPR w każdym sezonie staramy się proponować publiczności muzykę kameralną w najróżniejszych odsłonach. W poprzednim sezonie zagraliśmy dość nietypowy koncert, w którym wystąpiła w zasadzie cała grupa wiolonczel.
ŁF: Ja wraz z żoną oraz Sulamitą Ślubowską i Dawidem Jadamusem tworzymy Metropolis Piano Quartet, z którym często występujemy. Natomiast w marcu zagram w projekcie o dość nietypowym składzie: puzon, fortepian, kontrabas i ja, do tego wokal i elektronika. Program opiera się na dawnych pieśniach w jidysz. Całość zaczęła się zupełnym przypadkiem na wakacjach na Suwalszczyźnie, którą z żoną bardzo kochamy i do której regularnie wracamy. Okazało się, że dom, który tam wynajęliśmy, należy do Oli Bilińskiej, znakomitej wokalistki zaangażowanej

w bardzo różne projekty muzyczne, a jej mąż jest kontrabasistą w świetnym zespole Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego. Z czasem ta znajomość przerodziła się w pomysł, a pomysł bardzo naturalnie – w konkretny projekt.
Czeka nas zatem klimat kapeli klezmerskiej?
ŁF: Koncert w NOSPR będzie raczej nowoczesną próbą ujęcia poetyckiego klimatu przedwojennych pieśni w języku jidysz. Oprócz mnie i Oli w projekcie wezmą udział Tomasz Hajda na puzonie, Krzysztof Firlus na kontrabasie i moja żona Joanna Galon-Frant przy fortepianie. Dla mnie to zresztą zupełnie nowy obszar i sam jestem ciekawy, co z tego wyniknie.
Wasze przypadki pokazują, że w branży muzycznej życie prywatne i zawodowe często łączą się ze sobą. Granie w zespole z najbliższą osobą ułatwia pracę?
ŁF: Nie do końca. To jest trochę jak w każdym związku. Na początku wszystko jest ekscytujące i wydaje się bardzo łatwe, a potem zaczynają się schody, różnice, spięcia, próby dogadania się – także muzycznie. Trzeba się nauczyć słuchać siebie nawzajem, czasem odpuścić, czasem zmienić coś w sobie. To bywa trudne i męczące, ale jeśli się przez to przejdzie razem, to nagle okazuje się, że jesteście w miejscu, w którym rozumiecie się bez słów, a granie razem staje się czymś naprawdę wyjątkowym. I mam poczucie, że dziś właśnie tak jest u nas.
Możecie też realizować projekty, które pokazują wasze wspólne zainteresowania.
AK: Rzeczywiście, przykładem może być płyta Tour de Paris z muzyką francuską, którą ostatnio nagraliśmy razem z żoną. To repertuar, który odkrywaliśmy wspólnie przez lata. Są tam jedne z pierwszych utworów, które graliśmy razem w samych początkach naszej znajomości.
ŁF: Moja żona jest pianistką, ale równolegle prowadzi szkołę jogi Przystań Joga w naszym domu w Dobieszowicach. W pewnym momencie naturalnie zaczęliśmy łączyć te dwa światy. To był zresztą mój pomysł, żeby wstawić tam fortepian, bo od początku chciałem, żeby to miejsce żyło nie tylko ruchem, ale też muzyką. I tak narodziły się Koncerty na kocykach. Mamy chyba jedyną w Polsce salę do jogi z fortepianem. Publiczność siedzi na kocykach albo na matach, bez butów, bardzo blisko instrumentów. Przychodzą nie tylko ludzie związani z jogą, ale też osoby z okolicy,

↑ Adam Krzeszowiec, fot. Grzesiek Mart
które po prostu chcą posłuchać muzyki. To zupełnie inny sposób słuchania – bez dystansu, bez formalności i bez filharmonicznej otoczki.
Słuchając was, trudno się oprzeć wrażeniu, że mimo odmiennych temperamentów wiele was łączy. A pod jakim względem najbardziej się różnicie?
AK: Faktycznie, mamy różne charaktery i gramy zupełnie inaczej. Obydwaj studiowaliśmy jednak u tego samego profesora, reprezentujemy więc podobną szkołę. Ale chyba właśnie w temacie uczenia różnimy się od siebie najmocniej. Ja spełniam się w pracy pedagogicznej, od lat jestem związany z Akademią Muzyczną w Katowicach, organizuję także co roku Międzynarodową Akademię Wiolonczelową dla młodych muzyków.
ŁF: Ja przez jakiś czas uczyłem, ale w pewnym momencie poczułem, że to jednak nie dla mnie. To nie była łatwa decyzja, ale nauczanie zabierało mi bardzo dużo przestrzeni. Chciałem mieć jej więcej na życie rodzinne, na granie i na rzeczy zupełnie poza muzyką, które pozwalają złapać oddech. Po prostu musiałem trochę inaczej poukładać proporcje.
Adam Krzeszowiec wystąpi jako solista z NOSPR podczas koncertu 23.04.
NOSPR to nie tylko koncerty symfoniczne. Zapraszamy na wyjątkowe spotkania z kameralistami NOSPR, podczas których muzyka staje się językiem rozmowy między wykonawcami. Tu każdy instrument ma swój własny głos. W małych składach artyści naszej orkiestry symfonicznej wchodzą w bezpośredni muzyczny dialog. Koncerty kameralne NOSPR to niepowtarzalna okazja, by poczuć bliżej muzykę.
Sprawdź program koncertów kameralistów NOSPR!

5.03
Klasyczny blask
Bacewicz / Ibert / Haydn / Arnold / Farkas
15.03
Dialog smyczków i organów
Dvořák / Rheinberger / Respighi
26.03
Niekończące się
odcienie jidysz
Utwory inspirowane przedwojenną muzyką Polski – aranżacje dawnych pieśni w języku jidysz
8.05
Melodie z powietrzem
Telemann / Handel / Bach / Weber
28.05
Fotografia z belle époque
Ravel / Debussy
18.06
Nie tylko Chopin
Elsner / Krogulski / Dobrzyński

5.03 / CZW / 19.30
Kameraliści NOSPR
Nie tylko morskie opowieści
Żaden chyba skład nie budzi tak silnych skojarzeń z wyrafinowaną dworską rozrywką epoki oświecenia jak kwintet dęty drewniany. Nic więc dziwnego, że zespół ów przeżył prawdziwy renesans na fali XX-wiecznego neoklasycyzmu. W samej Polsce rozbudził wyobraźnie takich znakomitości, jak Spisak, Szeligowski, Kilar oraz, last but not least, Grażyna Bacewicz. Konteksty historyczne, odpowiednio: faktyczny i stylizowany, dla dzieła tej ostatniej stworzą Divertimento B-dur Papy Haydna oraz prawdziwy przebój gatunku – Suita dawnych tańców węgierskich Ferenca Farkasa, wprost przywołująca już nie klasycystyczne, ale renesansowe tradycje dworu w naddunajskiej Budzie. Kto od rozrywek pałacowych woli te rustykalne, powinien posłuchać Trois pièces brèves Jacques’a Iberta, lecz ton prawdziwie plebejskiej zabawy przyniosą dopiero Trzy szanty Malcolma Arnolda.


14.03 / SOB / 19.30
A gdyby fortepian powstał w Afryce…
Hiperrytmiczne Etiudy Ligetiego nie powstałyby, gdyby nie fascynacja węgierskiego awangardzisty muzyką Afryki Środkowej. Właśnie dlatego Adam Kośmieja, sięgając po te arcywirtuozowskie utwory, postanowił zestawić je z powstałymi w tym samym czasie dziełami Joshuy Uzoigwego, najwybitniejszego współczesnego kompozytora nigeryjskiego. Wywodzący się z ludu Ibo twórca próbował przełożyć na język wszechstronnego (by nie powiedzieć uniwersalnego) instrumentu, jakim jest fortepian, nie tylko melodie i rytmy własnej kultury, lecz także jej ducha i ciało – wyrażone w brzmieniach oraz fakturze lokalnych instrumentów, zwłaszcza przodków ksylofonu i marimby. Efekt nie jest może tak wirtuozowski ani onieśmielający jak w przypadku Ligetiego, jednak zaciekawia muzykalnością, świeżym ujęciem i wydaje się o wiele bardziej naturalny.
15.03 / NDZ / 12.00
Bialic / Kameraliści NOSPR
Organowe dialogi
Nastrój marcowego Poranka organowego wykreuje – nieco przewrotnie – Nokturn H-dur Antonína Dvořáka. Orkiestra smyczkowa uraczy nas w nim typową dla czeskiego twórcy śpiewnością, słodyczą i melodyjnością. Podobny klimat odnajdziemy w utworze pochodzącego z Liechtensteinu Josepha Rheinbergera. W jego Suicie solowe partie skrzypiec i wiolonczeli prowadzą wypełniony wzajemnymi imitacjami dialog z organami, a orkiestra subtelnie komentuje tę wyrafinowaną konwersację. Osią dialogu w Suicie G-dur Ottorina Respighiego jest natomiast spotkanie z przeszłością. Włoski twórca nigdy nie ukrywał fascynacji muzyką rodzimego baroku i renesansu. Trudno o lepszego partnera do takiej rozmowy niż organy – każdym dźwiękiem przywołujące całe bogactwo historii muzyki, w której miały swój udział.


20.03 / PT / 19.30
NOSPR / Chór NFM / Chór PR – Lusławice / Manze / FosterWilliams / Bernhard
Z Brahmsem ku światłu
Bóg Brahmsa to zdecydowanie Nazarejczyk broniący jawnogrzesznicy, a nie Pan Izraela zsyłający plagi egipskie. W jego Niemieckim requiem – opartym wbrew tytułowi nie na tekstach liturgicznych, lecz autorskim wyborze fragmentów Biblii Lutra – nie brakuje co prawda wyimków ze Starego Testamentu, jednak dominują wśród nich wersy psalmów pochwalnych, dziękczynnych i błagalnych. Podobny ton prezentują wykorzystane fragmenty Listów Apostolskich czy Apokalipsy św. Jana. Ów niezwykły muzyczny rytuał skierowany jest bowiem raczej do żywych niż umarłych i stanowi apoteozę tryumfu życia nad śmiercią. Owszem, zdarzają się fragmenty, które kierują wyobraźnię słuchaczy do podnóży Armagedonu, ale zawsze prowadzą one ku światłu. Przed nami uniwersalne, choć głęboko osadzone w tradycji chrześcijańskiej katartyczne arcydzieło.
28.03 / SOB / 19.30
Accademia Bizantina / Dantone / Jerosme / Galou
Matka nas wszystkich
Stabat Mater to obok La Serva padrona – uważanej za prototyp nowoczesnej opery buffa – najważniejsze i najsłynniejsze dzieło Giovanniego Battisty Pergolesiego. Dwie kompozycje, pomimo biegunowo odmiennych tematyk i poetyk tekstów, łączy zresztą zbliżona stylistyka. Chwytliwe, świeckie z ducha rytmy oraz ornamenty w dźwiękowym obrazie lamentującej pod krzyżem Matki Boskiej drażniły uszy części XVIII-wiecznej publiczności. Dziś przede wszystkim sprawiają, że jeden z najbardziej pomnikowych archetypów chrześcijaństwa staje się bardziej ludzki i bliższy słuchaczom, co bez wątpienia przyczynia się do niesłabnącej popularności arcydzieła Pergolesiego. Zwłaszcza w przededniu Wielkiej Nocy owo szczególne Stabat Mater, podprowadzone dwoma opracowaniami antyfony maryjnej Salve Regina tego samo autora, stać się może źródłem głębokiego humanistycznego doświadczenia.

10.04 / PT / 19.30
Spotkanie króla z generałem
↓ Accademia Bizantina, fot. Giulia Papetti

Król instrumentów nie złożył pokłonu X muzie dopiero w XXI wieku. Stało się to już ponad 100 lat temu za sprawą błyskotliwej kinowej kariery elektrycznych organów Wurlitzera, które pozwalały na tworzenie ad hoc niemal orkiestrowych ilustracji choćby do genialnych slapstickowo-kaskaderskich „baletów” Bustera Keatona. Nic dziwnego, że na wznoszącej fali „organowego kina” to właśnie obrazy mistrza o kamiennej twarzy trafiają bodaj najczęściej do przybytków kojarzonych raczej z dziełami Saint-Saënsa, Francka, Widora czy Messiaena. Jak katowickie wielkie organy koncertowe wyjdą z konfrontacji z inną piekielną maszyną – lokomotywą Generał, niemym bohaterem niemego arcydzieła Bustera Keatona? Odpowiedź na to pytanie przywiezie z Rzymu młody mistrz organowej improwizacji Gabriele Agrimonti.
17.04 / PT / 19.30
NOSPR / Lyniv / Ovcharenko
Muzyka okaleczona
Pianista Paul Wittgenstein stracił prawą rękę na terenie dzisiejszej Ukrainy. Po zakończeniu I wojny światowej komponowali dla niego Britten, Hindemith, Tansman, Prokofiew, Strauss oraz Bortkiewicz. Ten ostatni – syn powstańca styczniowego, mieszkaniec zachodniej Ukrainy i zdeklarowany germanofil – odbył przymusową służbę wojskową w armii carskiej, ale na długo przed wybuchem Wielkiej Wojny. Zdaniem znakomitego młodego pianisty Illii Ovcharenki – który grywał wcześniej „okaleczone” opusy Ravela i Brittena – to właśnie neoromantyczny II Koncert fortepianowy Bortkiewicza najlepiej oddaje tragizm wojny. I jeszcze Bruckner, który z przemocą i wojskowością miał wyjątkowo mało wspólnego, a i tak jego muzykę uczyniono orężem nazistowskiej propagandy. Od 1945 roku na naszym globie pokój panował przez 26 dni. Warto o tym pamiętać…


25.04 / SOB / 19.30
AUKSO / Bastarda Trio Boskie iskry
Muzycy improwizującego Bastarda Trio odżegnują się od duchowych związków z jakąkolwiek spośród wielu tradycji, do których sięgają w swojej twórczości. Słuchając jednak ich odczytań nigunów – żydowskich modlitw bez słów – trudno uwierzyć, że artystów nie opanował duch chasydzkiego mistycyzmu. Ani że nie przemówiła do ich serc tytułowa Nizozot, czyli zawarta w dawnej przypowieści wizja boskiego aktu stworzenia. W jej pierwszym etapie do szklanego naczynia zbierane są iskierki miłości, w drugim naczynie pęka, w trzecim zaś iskierki rozsypują się po świecie, przenikając cały powołany przez Jedynego byt. Czy owej bezkresnej boskości stworzenia doświadczą także publiczność NOSPR i muzycy AUKSO, którzy zaproszeni zostali do wspólnego instrumentalnego śpiewu oraz akompaniowania triu?
28.04 / WT / 19.30
Schulkowsky / Baron / Ōtomo
Widma krążą nad Pacyfikiem
Eksperymentalne manifesty pierwszej połowy XX stulecia łączyły rozwój zachodniej muzyki z instrumentami elektrycznymi –symbolizującymi przyszłość naszej cywilizacji – oraz perkusyjnymi –odsyłającymi do jej korzeni, ale też sygnalizującymi otwartość na zewnętrzne wpływy. Czy słusznie? W sferze muzyki klasycznej niekoniecznie, ale w odniesieniu do rozległego wachlarza młodych gatunków popularnych i artystycznych – zdecydowanie tak. Rytm, nieokiełznana brzmieniowość oraz elektryfikacja to fundamenty tria złożonego z dwójki amerykańskich perkusistów o odpowiednio: jazzowych i klasycznych korzeniach oraz japońskiego gitarzysty, który staje się regularnym gościem NOSPR jako nestor improwizowanej awangardy. Geografia tego trójkąta pokazuje też, jak znacząco poprzesuwały się muzyczne centra, ale to już materiał na zupełnie inną opowieść…
↓ Yoshihide Ōtomo, fot. Nada Žgank

30 kwietnia przypada Międzynarodowy Dzień Jazzu – zacznij świętować wcześniej w NOSPR! Nasz JazzKLUB kontynuuje misję prezentacji jak najpełniejszego spektrum odcieni i kolorów we współczesnym jazzie.

3.03, godz. 19.30
Standardy z przymrużeniem oka
Rudi Mahall’s Almost Danish Quartet
17.03, godz. 19.30
Różne odcienie wolności
Voice of Colours
Sprawdź program koncertów i świętuj z nami!
14.04, godz. 19.30
W hipnotycznym transie
Nene Heroine
28.04, godz. 19.30
Awangardowy dialog
Robyn Schulkowsky / Joey Baron / Yoshihide Ōtomo

Skąd wzięła się muzyka? Skąd wziął się śpiew? Antropologowie, badacze początków kultury i cywilizacji nie od dziś mierzą się z tymi pytaniami, ale jedna z ich hipotez wydaje mi się szczególnie ciekawa i poruszająca. Być może jest bowiem tak, że śpiewać i muzykować nauczyliśmy się od ptaków. Ci drobni podniebni mieszkańcy – podobnie jak i my – budują domy, troszczą się o potomstwo, tworzą społeczności, ale z natury swej potrafią też to, co dla człowieka nieosiągalne. Pozostają więc symbolami wolności, szczęścia, duszy i spełnienia. Słuszność mają więc chyba ci kompozytorzy, którzy w swojej twórczości wracają do źródeł, sięgając po inspiracje przyrodą. Wciąż wszak możemy z niej czerpać wiele wiedzy i radości.
Gdy tytułowy bohater przedostatniej części Pierścienia Nibelunga Richarda Wagnera po raz pierwszy słyszy melodyjny głos leśnego ptaka, jeszcze nie wie, jak ważną wiadomość ten chce mu przekazać. Nie pojmuje śpiewu skrzydlatych istot, nie zna ich języka. Na razie odpoczywa w gęstej puszczy, daje się ponieść rozmyślaniom i urokowi otaczających go barw, kształtów i odgłosów. Waldweben (Forest Murmurs) z II aktu tej opery to chyba jedyny jej moment, gdy muzyka niemal dosłownie pomaga odczuć piękno i spokój otaczającej przyrody. Zanurzony w niej Zygfryd pozwala sobie nawet na lekkomyślność – na śpiew siedzącego w koronach drzew towarzysza odpowiada własną melodią, lecz nieudana próba jedynie budzi smoka, z którym bohaterowi wnet przychodzi stoczyć walkę na śmierć i życie. Dopiero smocza krew daje mu moc rozumienia mowy ptaków – kierowany otrzymanymi w ten sposób wskazówkami postanawia odnaleźć Brunhildę, najpiękniejszą z walkirii, uwięzioną i śpiącą w kręgu płomieni.
Wierzenia, legendy, opowieści i baśnie – wiele z nich bierze swój początek właśnie w zachwycie i zdumieniu nad dziełami natury. Wagner w swym dorobku czerpał pełnymi garściami z nordyckiej i starogermańskiej mitologii, inni zwracali się w stronę świata literatury i fantazji. Widziany oczami angielskiego powieściopisarza i poety George’a Mereditha obraz wzbijającego się w powietrze skowronka stał się inspiracją dla Ralpha Vaughana Williamsa do skomponowania
The Lark Ascending, a bogaty i sławny, pełen zwierzęcych bohaterów zbiór bajek dla dzieci Jeana de La Fontaine’a podsunął Francisowi Poulencowi pomysł na ożywienie niektórych z tych historii w balecie Les Animaux modèles. W obu przypadkach dźwięki nie potrzebują słów, by sugestywnie wyrazić treści zawarte w pierwowzorach. Właściwie częściowo się od nich odrywają i stają się czymś więcej. Vaughan Williams wedle słów jego żony Ursuli „podjął literacką ideę, na której oparł swą muzyczną myśl… i sprawił, że skrzypce stały się zarówno ptasią pieśnią, jak i jego lotem, istotą – raczej niż zilustrowały poemat, z którego został zapożyczony tytuł”. W kompozycji Poulenca znajdziemy natomiast przemawiające do wyobraźni muzyczne ilustracje. Jest wśród nich portret lwa, którego miłość skłania do wielkich poświęceń (Le lion amoureux), a także opowieść z morałem o zmaganiach dwóch kogutów, w której pycha zwycięzcy prowadzi go do nieuchronnej zguby (Le combat des deux coqs).
Balet to wyjątkowo wdzięczny gatunek do podejmowania podobnej tematyki. Albert Roussel w Le festin de l’araignée, będącym właściwie baletem-pantomimą, pozwala nam zajrzeć z bliska do świata owadów. Te, złapane w sieć pająka, wkrótce mają stać się jego posiłkiem – los jednak okazuje się przewrotny i to pająk staje się łatwą

ofiarą modliszki. W tym kontekście nie można nie wspomnieć o kompozytorze, który prawdopodobnie najsilniej zasłynął z portretowania zwierząt w swoich utworach – choć stało się tak właściwie przez przypadek. Camille Saint-Saëns zgodził się na opublikowanie Karnawału zwierząt dopiero po swej śmierci. Cykl nie powstał bowiem dla wielkich światowych estrad. W założeniu miała to być jedynie prywatna, przyjemna dla ucha dźwiękowa zabawka, artystyczny żart twórcy ćwiczącego się w muzycznym humorze. A cóż może nieść więcej radości i uroku niż bezpretensjonalne ilustracje kur dziobiących ziarna, sunących powoli żółwi lądowych, lekko skaczących kangurów?
Kompozytorzy różnych epok znają wiele orkiestracyjnych sztuczek, za sprawą których można uchwycić i oddać w muzyce dźwięki przyrody. Dęte drewniane znakomicie nadają się do imitowania odgłosów ptaków, szybkie przebiegi czy pasaże instrumentów klawiszowych zobrazują tętent kopyt, a potężne akordy w niskich rejestrach ukażą rozmiary największych zwierząt lub poczucie grozy, które budzi nadejście drapieżnika. Przykładowo u Roussela nerwowy, choć miarowy rytm oddaje marsz mrówek, a kołyszące, barwnie zinstrumentowane frazy – taniec motyla. U Saint-Saënsa z kolei klarnet naśladuje nawoływanie kukułki, a wysoki dźwięk smyczków – pocieszne skrzeczenie osiołka. Autor Karnawału w niektórych miniaturach daje też upust drobnym kompozytorskim złośliwościom, parodiując w nich fragmenty dzieł lub stylistykę swoich wielkich poprzedników. Ale również i jego dzieło stało się przecież częstym punktem odniesienia dla kolejnych autorów (choć głównie tych o czystych intencjach). Wśród nich wymienić można chociażby Francisa Poulenca (we wspomnianym
Sroka, zafascynowana naszymi żyrandolami, zawitała kiedyś do foyer
NOSPR w poszukiwaniu błyskotek - przypominając nam w ten sposób, jak magia przyrody wkrada się niespodziewanie w naszą codzienność.
Le combat des deux coqs z Les Animaux modèles znajdują się odniesienia do drugiej części Karnawału – Poules et coqs) czy Piotra Mossa. W barwnej suicie ZOO polskiego współczesnego kompozytora głos zabierają między innymi flamingi, sępy, małpy oraz łabędź (z nawiązaniem do słynnego Le cygne). Muzyka odnosząca się do natury niewątpliwie potrafi przynieść słuchaczom wiele radości, spokoju, ukojenia. Czy tym była też dla jej twórców? Vaughan Williams wspominał dzień, w którym przyszła mu do głowy melodia The Lark Ascending. Spędzał wówczas urlop na wybrzeżu Margate w hrabstwie Kent i wracając ze spaceru po klifach, obserwował manewry statków. Gdy zatrzymał się, by zanotować dźwięki, został aresztowany obywatelsko przez młodego zwiadowcę, który myślał, że artysta spisuje szczegóły linii brzegowej dla wrogich sił. Był rok 1914, pierwszy dzień przystąpienia Wielkiej Brytanii do I wojny światowej. W czasie kolejnego wielkiego światowego konfliktu Poulenc pisał swój oparty na bajkach balet. Zaczął niedługo po podpisaniu przez Francję w 1940 roku dyktowanego przez Adolfa Hitlera rozejmu w Compiègne, na którego mocy anektowano Alzację i Lotaryngię. Komponowanie mogło stanowić dla niego oderwanie od rzeczywistości, z pewnością było jednak przede wszystkim wyrazem buntu. Dał tego dowód, wplatając w materię Le lion amoureux melodię silnie patriotycznej w wydźwięku piosenki Vous n’aurez pas l’Alsace et la Lorraine. W trudnych, niepewnych czasach warto poszukiwać własnej odrobiny magii i zachwytu. Szczególnie, gdy wypływają one z czegoś równie długowiecznego i pięknego jak natura.
Karolina Dąbek („Ruch Muzyczny”)
Illia Ovcharenko w rozmowie z Szymonem
Maliszewskim opowiada o swoich muzycznych początkach i drodze pianistycznej.

Szymon Maliszewski: Podobno postanowiłeś, że zostaniesz pianistą, kiedy miałeś sześć lat. Co sprawiło, że już wtedy byłeś tego pewien?
Illia Ovcharenko: Moja mama zabrała mnie wtedy na koncert muzyki klasycznej. Z orkiestrą, w której grała jej chrześnica, występował pianista, który wykonywał Koncert fortepianowy Czajkowskiego. Co ciekawe, dla mojej mamy był to również pierwszy koncert symfoniczny. Według jej relacji po występie byłem zachwycony i powiedziałem, że też chcę grać na fortepianie. Na początku sądziła, że to tylko dziecięcy kaprys, ale ja cały czas dopytywałem: „Kiedy będę mógł grać na fortepianie?”. W końcu zapisała mnie na zajęcia śpiewu – pomyślała, że kiedy zobaczę, że muzyka to również nauka solfeżu, harmonii i innych dyscyplin, to szybko zrezygnuję. Okazało się, że polubiłem śpiewanie, i pamiętam, że bardzo lubiłem także samo bycie na scenie. Już wtedy czułem, że emocje związane z występowaniem na żywo, dla ludzi dają mi wiele szczęścia. Jednak po każdej lekcji śpiewu pytałem, kiedy w końcu będę mógł grać na fortepianie. Ostatecznie rodzice ulegli i kupili małe pianino. Podobno spędzałem przy nim mnóstwo czasu, czasem po prostu uderzając w klawisze i grając jakieś przypadkowe dźwięki. Tak więc chociaż
zaczynałem trochę na przekór moim rodzicom, to oni bardzo szybko zaczęli mnie wspierać i do dziś pozostają dla mnie ogromnym wsparciem.
Twój ostatni koncert w Polsce miał miejsce na festiwalu Szalone Dni Muzyki, na który przychodzi dużo młodych osób i rodzin z dziećmi, które często to tam po raz pierwszy słyszą muzykę klasyczną na żywo. Jak się czujesz, kiedy teraz obserwujesz takie pierwsze spotkania z muzyką z perspektywy artysty? Starasz się zachęcać młode osoby do muzyki?
Faktycznie zagrałem w Warszawie dwa recitale i muszę powiedzieć, że w moim odczuciu Polacy są ogromnymi miłośnikami muzyki. Chopin ma oczywiście kultowy status, ale patrząc z szerszej perspektywy, myślę, że to zdecydowanie kraj, w którym ceni się muzykę klasyczną. Dla mnie było to niesamowite uczucie – widzieć podczas koncertu salę pełną osób, które są autentycznie zafascynowane tym, co się dzieje na scenie, a po koncercie często czekają na muzyków, żeby z nimi porozmawiać i zrobić sobie zdjęcie. To tworzy bardzo wyjątkową atmosferę. Jeśli chodzi o docieranie do młodej publiczności, mam wrażenie, że w Polsce promocja muzyki klasycznej jest na naprawdę wysokim poziomie. Jest wiele festiwali i innych wydarzeń dla odbiorców w każdym wieku.
Ostatnio miałem ciekawe doświadczenie podczas koncertu z Orchestre national d’Île-de-France, które przypomniało mi o moich początkach. Tamtejsza orkiestra zaprasza grupy szkolne na próby generalne, co pozwala dzieciom zobaczyć, jak wygląda ten świat z nieco bliższej perspektywy. Atmosfera jest wtedy swobodniejsza niż na koncercie, w przerwach dzieci uwielbiają podchodzić do muzyków – mogą zadać pytanie, powiedzieć, co im się podobało, albo po prostu się przywitać. Myślę, że inicjatywy, które pozwalają być blisko akcji, najmocniej zapadają dzieciom w pamięć.
Łatwiej budować popularność muzyki klasycznej wokół postaci mocno związanych z kulturą narodową – jak Chopin. Czy dlatego w programach swoich koncertów i albumów umieszczasz utwory kompozytorów ukraińskich?
To naprawdę niesamowite, jak wielu polskich kompozytorów stało się mocno rozpoznawalnych w świecie. Nie tylko Chopin, ale też Bacewicz, Paderewski, Lutosławski i wielu innych. To ogromna praca wykonana przez polskich artystów i całe środowisko, także poprzez konkursy muzyczne,
Jako artyści często szukamy nowych wyzwań i chcemy zrobić coś właśnie dlatego, że jest trudne.
Nawet dramatyczne wydarzenia nie powstrzymują artystów przed tworzeniem, opowiadaniem dźwiękami swoich historii i pozostawieniem po sobie niezwykłego dziedzictwa.
które popularyzują poszczególnych twórców. I to jest dokładnie to, co ja chciałbym robić. Bardzo ważne jest dla mnie, żeby prezentować moją kulturę ludziom w różnych częściach świata i pokazywać, że jest odrębna od kultury rosyjskiej, polskiej czy innych krajów słowiańskich. Jest wielu fascynujących twórców, którzy przyczynili się do stworzenia wyjątkowego stylu ukraińskiej muzyki klasycznej. Chcę tutaj podkreślić, że kiedy występowałem z takim właśnie programem w Warszawie, czułem ogromną serdeczność i wsparcie ze strony polskiej publiczności. Poczucie solidarności między naszymi krajami jest bardzo krzepiące i wiele dla mnie znaczy.
Nie chcę być jednak kojarzony wyłącznie z tym repertuarem, ponieważ to tylko część ogromnego dziedzictwa muzycznego, które w moim rozwoju było ważne. Chopin, Schumann czy Rachmaninow należą do moich ulubionych kompozytorów. Interesuje mnie łączenie podczas koncertów różnych kultur i wydobywanie z nich tego, co w każdej z nich najbardziej unikalne, żeby publiczność również mogła doświadczyć tej różnorodności i przy okazji poznać coś nowego. Dlatego bardzo się ucieszyłem, że NOSPR zgodził się wykonać
ze mną II Koncert fortepianowy op. 28 Siergieja Bortkiewicza, urodzonego w Charkowie twórcy o polskich korzeniach. To utwór o wielkiej energii, bardzo majestatyczny i pełen dramatyzmu.
I dość nietypowy pod pewnymi względami.
Zgadza się. Po raz pierwszy miałem okazję zagrać go w 2023 roku, kiedy zostałem zaproszony do wystąpienia z orkiestrą La Monnaie w Brukseli. Pamiętam, że to był moment, w którym naprawdę poczułem, jak piękna i wyjątkowa jest muzyka ukraińska. Utwór ten jest unikalny, ponieważ partia solowa jest napisana tylko na lewą rękę. Bortkiewicz napisał go dla Paula Wittgensteina, pianisty i mecenasa sztuki, który stracił prawą rękę podczas I wojny światowej. Wittgenstein zamówił wiele utworów u czołowych kompozytorów tamtych czasów, m.in. u Maurice’a Ravela i Siergieja Prokofiewa.
To dzieło, które przekazuje bardzo mocną wiadomość – muzyka jest wieczna. Nawet dramatyczne wydarzenia nie powstrzymują artystów przed tworzeniem, opowiadaniem dźwiękami swoich historii i pozostawieniem po sobie niezwykłego dziedzictwa. Czytałem, że Koncert Bortkiewicza należał do ulubionych utworów Wittgensteina i grywał go najczęściej. Jego historia była dla mnie bardzo inspirująca i od razu po tamtym pierwszym wykonaniu w Brukseli, wiedziałem, że chcę nagrać płytę, na której znajdą się trzy koncerty na lewą rękę – właśnie Bortkiewicza i wspomnianych wcześniej Ravela i Prokofiewa. Udało nam się zrealizować nagrania w Lipsku
Muzyka to opowiadanie historii, a żeby mieć ciekawą i wiarygodną historię do opowiedzenia, trzeba najpierw ją przeżyć.
pod batutą Oksany Lyniv, a premiera albumu odbędzie się dwa tygodnie przed naszym koncertem w NOSPR
Faktycznie grasz ten utwór tylko jedną ręką czy pomagasz sobie czasem drugą?
Ta kwestia rzeczywiście budzi spore zaciekawienie. Z szacunku dla historii Paula Wittgensteina i ze względu na symboliczną wymowę tego utworu ja również gram partię solową wyłącznie lewą ręką. Nie zawsze powinniśmy ułatwiać sobie życie za wszelką cenę. Jako artyści często szukamy nowych wyzwań i chcemy zrobić coś właśnie dlatego, że jest trudne. Ten koncert bez wątpienia jest takim wyzwaniem, a przy okazji także znakomitym ćwiczeniem lewej ręki. Po nauczeniu się tych trzech koncertów lewa ręka jest wcale niegorsza od prawej.


Wróćmy do początków – nie pochodzisz z muzycznej rodziny. Twoja mama jest inżynierką, a ojciec sportowcem i trenerem. W jaki sposób ukształtowało cię takie otoczenie?
Jedni mówią, że posiadanie muzycznej rodziny jest ogromnym atutem dla młodych artystów, a inni wręcz przeciwnie – że taka sytuacja potrafi wiele utrudnić. Uważam, że w moim przypadku otoczenie, w którym wzrastałem, było bardzo korzystną okolicznością. Wsparcie, które otrzymałem od rodziców było dla mnie bezcenne. Za każdym razem, kiedy słyszeli, jak gram na koncercie, byli zachwyceni, podczas gdy nauczyciel zawsze znajdował później coś, co można poprawić. Uważam, że kiedy jesteś młodym muzykiem, to ogromnie ważne, żeby ktoś w ciebie uwierzył i wspierał cię bezwarunkowo. A kiedy słyszysz od mamy, że jesteś najlepszy, to jako dziecko po prostu w to wierzysz i cieszysz się z tego, co robisz. Co prawda mój ojciec początkowo chciał namówić mnie na karierę sportowca. Trenowałem gimnastykę, koszykówkę, tenis stołowy, brałem udział w różnych lokalnych zawodach. Myślę, że związany z tym aspekt rywalizacji i skupienia
się na skuteczności pomógł mi później podczas konkursów pianistycznych. Uważam także, że sportowe doświadczenia z dzieciństwa pomogły mi zbudować dobrą kondycję fizyczną, która również się przydaje.
Zabawne jest to, że jak opowiadam czasem takie historie, to później krytycy lubią komentować, że gram szybko albo dynamicznie ze względu na sportowe doświadczenia z dzieciństwa. Nie sądzę, żeby to było takie proste, ale ludzie lubią interpretować wszystko po swojemu.
Czy obecnie masz czas na rozwijanie pozamuzycznych pasji i zainteresowań?
Jak najbardziej! Jedną z nich jest origami, które również towarzyszy mi od dzieciństwa. Zacząłem się nim zajmować, kiedy miałem sześć lat i poświęcałem mu wiele uwagi aż do 12. roku życia. Myślę, że to pomogło mi w rozwijaniu wyobraźni i precyzji manualnej. Do dziś czasem składam origami w pociągu czy samolocie. To bardzo relaksujące. Uwielbiam także sporty zimowe, zwłaszcza biegi narciarskie, biatlon i skoki narciarskie. Regularnie oglądam zawody w telewizji.
Ciekawe, co krytycy wyczytaliby z twojego zamiłowania do origami.
Może powiedzieliby, że powinienem grać więcej muzyki kompozytorów japońskich? Zostawiam to wyobraźni słuchaczy. Lubię wiele rzeczy –oprócz muzyki interesują mnie także inne dyscypliny sztuki. Często odwiedzam muzea, czytam książki. Jeśli mam na coś ochotę, chcę poznać albo doświadczyć czegoś nowego, to po prostu to robię.
Uważam, że muzycy powinni mieć życie poza muzyką. Muzyka to opowiadanie historii, a żeby mieć ciekawą i wiarygodną historię do opowiedzenia, trzeba najpierw ją przeżyć.
Illia Ovcharenko wystąpi jako solista podczas koncertu NOSPR 17.04.

cuską muzykę fortepianową czasów belle époque (m.in. transkrypcje fortepianowe orkiestrowych utworów Debussy’ego i Dukasa oraz odkryte niedawno, nieznane kompozycje Satiego), klasyków muzyki pierwszej połowy XX wieku (Szabelski, Berg, Bartók) oraz ostatnich dekad (Lutosławski, Rautavaara, Adés). W programie znajdzie się także na wpół teatralny koncert ze scenami miłosnymi z różnych oper XX i XXI wieku (m.in. Berio, Britten, Xenakis). Nie zabraknie też uroczej melancholii koncertu jazzowego.
Aby ten kalejdoskop wrażeń i uczuć trafił w serca słuchaczy, potrzeba wykonawców najwyższej rangi. Tych na festiwalu nie zabraknie. Do Katowic przyjadą zespoły i soliści z różnych zakątków Europy: Deutsche Radio Philharmonie, jedna z czołowych niemieckich orkiestr radiowych;
zitelnej technice i pięknym dźwięku, laureat kilku najbardziej prestiżowych turniejów pianistycznych (m.in. konkursu Van Cliburna, konkursu w Leeds); Arabella Steinbacher, światowej sławy skrzypaczka niemiecka (techniczne mistrzostwo, pełnia brzmienia i subtelność ekspresji); Johan Dalene, szwedzko-norweski skrzypek, zwycięzca konkursu im. Carla Nielsena, który zdaniem krytyki „nie jest wirtuozem, jakich wiele – ma swój głos, ton, charyzmę”; Sarah Maria Sun (sopran) i Holger Falk (baryton), dwoje śpiewaków rozchwytywanych w kręgach muzyki nowej. Za pulpitem dyrygenckim staną Stefan Asbury, Josep Pons, Tim Anderson oraz, last but not least, Marin Alsop, która poprowadzi Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach.
Marcin Trzęsiok
14.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
NOSPR
Marin Alsop – dyrygentka
Dmytro Choni – fortepian
Bolesław Szabelski Toccata z Suity na orkiestrę op. 10
Robert Schumann II Symfonia C-dur op. 61
Johannes Brahms I Koncert fortepianowy d-moll op. 15
15.05 / 19.30
Alexandre Tharaud – fortepian
SALA KONCERTOWA
Gabriel Fauré Cantique de Jean Racine (transkrypcja A. Tharaud)
Claude Debussy Prélude à l’après-midi d’un
faune (transkrypcja A. Tharaud)
Francis Poulenc Improvisation No. 15 (Hommage à Édith Piaf)
Jean-Philippe Rameau Suite en la (Nouvelles suites)
Erik Satie
– Autour du premier nocturne*
– Bourrée*
– Le Champagne*
– Valse*
– Soupirs fanés (Poil, Recrudescence, Barbouillage, Familial désespoir, Souvenirs fadasses)*
– Esquisses bitonales (nr 1, 2, 3)*
– Émergence du quatrième nocturne*
– Chanson andalouse*
– Je te veux
Paul Dukas L’Apprenti sorcier (transkrypcja A. Tharaud) *utwory wcześniej niepublikowane
17.05 / 19.00
SALA KONCERTOWA
Jan Lauwers – reżyseria
Tim Anderson – dyrygent
MALAM / NIGHT
Grace Tjang – scenografia
Sarah Maria Sun – sopran
Holger Falk – baryton
Needcompany: Grace Tjang,
Maarten Seghers, Paul Blackman
Klangforum Wien
AMOPERA
Luciano Berio | sir Harrison
Birtwistle | Alexander Zemlinsky |
Alban Berg | Eberhard Kloke |
Benjamin Britten | Peter Maxwell
Davies | Iannis Xenakis | Salvatore
Sciarrino | Bernhard Lang |
Beat Furrer | Rebecca Saunders |
Michael Wertmüller |
Sara Glojnarić
18.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
20.05 / 19.30
SALA KAMERALNA
Bill Laurance & Michael League
Kwartet Modigliani
György Kurtág 12 mikroludiów na kwartet smyczkowy op. 13 (Hommage à András Mihály)
Claude Debussy Kwartet smyczkowy g-moll op. 10 Ludwig van Beethoven Kwartet smyczkowy
B-dur op. 130 Ludwig van Beethoven Wielka fuga op. 133
22.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
NOSPR
Stefan Asbury – dyrygent
Johan Dalene – skrzypce
Einojuhani Rautavaara Serenada nr 1 „Sérénade pour mon amour”
Thomas Adès Koncert skrzypcowy „Concentric Paths” op. 23
Witold Lutosławski Mi-Parti
Béla Bartók Suita z baletu Drewniany książę
23.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
La Venexiana
Omnia vincit Amor
Madrygały Claudia Monteverdiego
24.05 / 18.00
SALA KONCERTOWA
Josep Pons – dyrygent
Arabella Steinbacher – skrzypce
Deutsche Radio Philharmonie

28.02.2026 SOB
15.00
Sala kameralna
Koncert kameralny
CENA 30–35 zł
Mój Karnet
Luty 2026
Festiwal ECHO Rising Stars
Valerie Fritz – wiolonczela
Goran Stevanovich – akordeon
Agnieszka Nowok-Zych – prowadzenie
Georges Aperghis Quatre récitations na wiolonczelę solo, cz. 2 Récitation II
Arvo Pärt Fratres (opr. na wiolonczelę i akordeon Goran Stevanovich)
Robert Schumann Pięć utworów w stylu ludowym op. 102 (opr. na wiolonczelę i akordeon Goran Stevanovich)
Jennifer Walshe The sheer task of being alive – zamówienie kompozytorskie
ECHO
Niels Rosing-Schow Respiro ergo sum, II. Short of breath
Goran Stevanovich Sevdah Verse III
Mikołaj Majkusiak Rhythms of doubt, cz. 3
28.02.2026 SOB
18.00
Sala kameralna
Koncert kameralny
CENA 30–35 zł
Mój Karnet
Festiwal ECHO Rising Stars
Álfheiður Erla Guðmundsdóttir –sopran
Kunal Lahiry – fortepian
Agnieszka Nowok-Zych – prowadzenie
Olivier Messiaen Trois mélodies na sopran i fortepian: No. 1. Pourquoi
Samuel Barber Hermit Songs op. 29: 5. The Crucifixion
Judith Weir White Eggs in the Bush
(The Voice of Desire)
Lyra Pramuk Blur z Tinnitus
A Duckling Swims in the Tisza (Пливе
кача по Тисині) – ukraińska pieśń tradycyjna (aranż. Kunal Lahiry i Álfheiður Erla Guðmundsdóttir)
Nico Muhly Sá ég svani
Claude Debussy Quatre chansons de jeunesse: 4. Apparition
María Huld Markan Sigfúsdóttir Náðarstef – zamówienie kompozytorskie ECHO
Errollyn Wallen North
Siergiej Rachmaninow 6 pieśni na głos i fortepian: 5. Son Felix Mendelssohn 12 Gesänge op. 8: nr 8, Andres Maienlied (Hexenlied)
Hadi Ya Bahar (هدي يا بحر) –palestyńska pieśń tradycyjna (aranż. Kunal Lahiry i Álfheiður Erla Guðmundsdóttir)
Philip Glass Etiuda nr 9
Shawn E. Okpebholo Oh Freedom
Jean Sibelius 6 Pieśni op. 90 do słów
Johana Ludviga Runeberga: nr 1 Norden
1.03.2026 ND 15.00
Sala kameralna Koncert kameralny CENA 30–35 zł
Mój Karnet
1.03.2026 ND
18.00
Sala kameralna Koncert kameralny
CENA 30–35 zł
Mój Karnet
Marzec 2026
Festiwal ECHO Rising Stars
Áron Horváth – perkusja Agnieszka Nowok-Zych – prowadzenie
Johann Sebastian Bach Chaconne z Partity nr 2 d-moll BWV 1004
György Kurtág Hommáge à Berényi Ferenc 70
György Kurtág Un brin de bruyère à Witold
Carl Philipp Emanuel Bach
Fantazja fis-moll Wq. 67
Emma Nagy Averted Vision
Charlotte Bray In an Eternal Dusk
Áron Horváth Lament
Áron Horváth Prayer
Festiwal ECHO Rising Stars
Giorgi Gigashvili – fortepian
Nini Nutsubidze – wokal
Agnieszka Nowok-Zych – prowadzenie
Fryderyk Chopin
Mazurek cis-moll op. 30 nr 4
Inola Gurgulia Shentan (With You)
Johannes Brahms
Intermezzo b-moll op. 117 nr 2
Giorgi Tsabadze Trialebs (Fly with me)
Giorgi Gigashvili – improwizacja
Me khom sheni landi var / Tsiskara (trad.)
Johannes Brahms
Intermezzo Es-dur op. 117 nr 1
Natalie Beridze – zamówienie kompozytorskie ECHO
Iavnana (Lullaby, trad.)
Maurice Ravel Alborada del gracioso z cyklu Miroirs
Ar Madzinebs (I can not sleep, trad.)
Ludwig van Beethoven Sonata fortepianowa nr 30 E-dur op. 109, cz. II Prestissimo
Gija Kanczeli When Almonds Blossomed
Domenico Scarlatti Sonata fortepianowa D-dur K.29
Only You (trad.)
3.03.2026 WT
19.30
Sala kameralna
JazzKlub
CENA 80–100 zł
Mój Karnet
Standardy z przymrużeniem oka
Rudi Mahall’s Almost Danish Quartet: Rudi Mahall – klarnet basowy
Artur Tuznik – fortepian
Kasper Tom – perkusja
Richard Andersson – kontrabas
3.03.2026 WT
19.30
Sala koncertowa
Orkiestry gościnne
CENA 110–220 zł
5.03.2026 CZW
19.30
Sala kameralna
Koncert kameralny
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
5.03.2026 CZW
20.00
Sala koncertowa
Zewnętrzny
organizator koncertu
CENA 259–299 zł
6.03.2026 PT
12.00
Sala koncertowa
Koncert edukacyjny
WSTĘP WOLNY
Obowiązują zapisy
Od Chopina do Bernsteina
RSO Wien
Marin Alsop – dyrygentka
Bruce Liu – fortepian
Leonard Bernstein Uwertura do operetki Kandyd
Fryderyk Chopin I Koncert fortepianowy e-moll op. 11
Siergiej Prokofiew Romeo i Julia (wybór)
Klasyczny blask
Kameraliści NOSPR:
Łukasz Zimnik – flet
Piotr Pyc – obój
Roman Widaszek – klarnet
Marek Barański – fagot
Mariusz Ziętek – róg
Marcin Majchrowski – prowadzenie
Grażyna Bacewicz Kwintet na instrumenty dęte
Jacques Ibert Trois pièces brèves
Joseph Haydn
Divertimento B-dur Hob. II:46
Malcolm Arnold Three Shanties for Wind Quintet Ferenc Farkas Suita dawnych tańców węgierskich na kwintet dęty
Max Richter –IN A LANDSCAPE & BLUE NOTEBOOKS
Koncert edukacyjny
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Nicolas Ellis – dyrygent
Piotr Tarcholik – skrzypce
Piotr Matwiejczuk – prowadzenie
Richard Wagner Szmer lasu z II aktu dramatu muzycznego Zygfryd
Ralph Vaughan Williams
The Lark Ascending
Francis Poulenc Suita z Les Animaux modèles op. 111 (wybór)
8.03.2026 ND 12.00
Sala koncertowa Koncert symfoniczny
S3
CENA 50–120 zł
8.03.2026 ND
20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 259–389 zł
12.03.2026 CZW
9.30, 11.30
Sala kameralna Koncert edukacyjny
CENA 15 zł
Dźwięki natury
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Nicolas Ellis – dyrygent Piotr Tarcholik – skrzypce
Richard Wagner Szmer lasu z II aktu dramatu muzycznego Zygfryd
Ralph Vaughan Williams
The Lark Ascending
Francis Poulenc Suita z Les Animaux modèles op. 111
Marcin Kydryński prezentuje
SIESTA w drodze: Al Di Meola
12.03.2026 CZW
19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny S1
CENA 50–120 zł
Kalejdoskop / Karnawał zwierząt
Uczestnicy Akademii NOSPR Kopiński Duo Miłosz Korpol – dyrygent
Camille Saint-Saëns Karnawał zwierząt na dwa fortepiany i zespół kameralny Piotr Moss ZOO na dwa fortepiany i zespół kameralny
Inspiracje i impresje
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Lionel Bringuier – dyrygent
Gabriel Fauré
Maski i bergamaski op. 112 Albert Roussel Fragmenty symfoniczne z baletu-pantomimy Uczta pająka
***
Ludwig van Beethoven IV Symfonia B-dur op. 60
14.03.2026 SOB
19.30
Sala kameralna Muzyka najnowsza
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
15.03.2026 ND
12.00
Sala koncertowa
Koncert organowy
CENA 25–50 zł
Mój Karnet
15.03.2026 ND
16.00
Sala kameralna
Koncert familijny
CENA 25–35 zł
Co na to Afryka?
Adam Kośmieja – fortepian Adam Suprynowicz – prowadzenie
György Ligeti Musica ricercata, cz. I Sostenuto – Misurato – Prestissimo
Joshua Uzoigwe Nigerian Dance nr 1
György Ligeti Musica ricercata, cz. II Mesto, rigido e cerimoniale
Joshua Uzoigwe Talking Drums, cz. I Ukom
György Ligeti Musica ricercata, cz. VII Cantabile, molto legato, cz. IV Tempo di valse (poco vivace –„a l’orgue de Barbarie”)
Joshua Uzoigwe Egwu Amala György Ligeti Etiuda nr 4 „Fanfares” (Zeszyt 1)
Joshua Uzoigwe Abigbo György Ligeti Etiuda nr 15 „White on White” (Zeszyt 3)
György Ligeti Etiuda nr 10 „Der Zauberlehrling” (Zeszyt 2)
Dialog smyczków i organów
Kameraliści NOSPR –orkiestra smyczkowa Rafał Zambrzycki – koncertmistrz
Trio organowe:
Jan Mazur – skrzypce
Natalia Kurzac-Kotula – wiolonczela Arkadiusz Bialic – organy
Piotr Matwiejczuk – prowadzenie
Antonín Dvořák Nokturn H-dur na orkiestrę smyczkową op. 40
Joseph Rheinberger
Suita na trio organowe i orkiestrę smyczkową op. 149
Ottorino Respighi Suita G-dur na organy i orkiestrę smyczkową
Zielono mi – muzyczna podróż po Irlandii
Uczestnicy warsztatów nauki gry na skrzypcach metodą Suzuki w NOSPR oraz w szkole Suzuki w Tarnowskich
Górach
Monika Drygalska, Barbara Plaza –przygotowanie zespołu skrzypcowego
Emilia Kubiak – reżyserka, aktorka
Anna Bączek-Lieber - aktorka Łukasz Bebłot – kontrabas
Aleksandra Batog – altówka
Alicja Molitorys – flet
Agnieszka Kaczmarek-Bialic – harfa
Jędrzej Tukaj – perkusja
15.03.2026 ND
17.30, 20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 240–380 zł
17.03.2026 WT 19.30
Sala kameralna JazzKlub
CENA 60–80 zł Mój Karnet
20.03.2026 PT 19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny
S2
CENA 70–140 zł
Niemen znany i mniej znany –Natalia Niemen oraz goście:
Anna Rusowicz, Piotr Cugowski, Michał Szpak, Natalia Kukulska
Różne odcienie wolności
Voices of Colours: Piotr Wyleżoł – fortepian
Kornél Fekete-Kovács – trąbka
Daniele Camarda – gitara basowa
Martin Valihora – perkusja
Requiem ludzkiej duszy
Narodowa Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia
Andrew Manze – dyrygent
Chór NFM
Chór Polskiego Radia – Lusławice
Andrew Foster-Williams – baryton
Susanne Bernhard – sopran
Johannes Brahms
Niemieckie requiem op. 45
21.03.2026 SOB 20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 169–279 zł
22.03.2026 ND
20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 160–280 zł
26.03.2026 CZW 19.30
Sala kameralna Muzyka świata
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
Grechuta Herbuta
The Chris Rea Experience with Paul Casey & Rea-magined
Paul Casey z zespołem
Niekończące się odcienie jidysz
Aleksandra Bilińska –wokal, elektronika
Łukasz Frant – wiolonczela
Tomasz Hajda – puzon Krzysztof Firlus – kontrabas
Joanna Galon-Frant – fortepian
Utwory inspirowane przedwojenną muzyką Polski – aranżacje dawnych pieśni w języku jidysz
28.03.2026 SOB
10.00
Sala kameralna
Koncert familijny
CENA 35 zł
28.03.2026 SOB
11.00
Sala kameralna
Koncert familijny
CENA 35 zł
28.03.2026 SOB
19.30
Sala koncertowa
Muzyka dawna
CENA 80–150 zł
Mój Karnet
Razem wśród dźwięków
(dawna Grupa Rodzina mini)
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe
dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z rodzicami
Razem wśród dźwięków
(dawna Grupa Rodzina mini)
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe
dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z rodzicami
Salve Regina i Stabat Mater –śladami Pergolesiego\Accademia Bizantina
Ottavio Dantone – klawesyn, dyrygent
Suzanne Jerosme – sopran
Delphine Galou – alt
Magdalena Łoś-Komarnicka –prowadzenie
Francesco Geminiani
Concerto grosso op. 3 nr 6
Giovanni Battista Pergolesi
Salve Regina a-moll na sopran
Giovanni Battista Pergolesi
Salve Regina f-moll na alt ***
Giovanni Battista Pergolesi
Stabat Mater
28.03.2026 SOB
19.30
Warszawa, Filharmonia Narodowa NOSPR on Tour
Koncert w ramach
30. Wielkanocnego
Festiwalu Ludwiga van Beethovena
NOSPR ON TOUR:
30. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena
Narodowa Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia
Kirill Karabits – dyrygent
Jonian Ilias Kadesha – skrzypce
Vashti Hunter – wiolonczela
Alexander Lonquich – fortepian
Théodore Akimenko
Suita romantyczna op. 79
Ludwig van Beethoven Koncert potrójny C-dur op. 56 na fortepian, skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę
Anton Bruckner
IV Symfonia Es-dur „Romantyczna”
31.03.2026 WT
19.30
Sala kameralna Koncert kameralny CENA 30–40 zł
Koncert we współpracy ze Stowarzyszeniem im. Ludwiga van Beethovena w ramach
30. Wielkanocnego
Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie
30. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena
Danjulo Ishizaka – wiolonczela Herbert Schuch – fortepian
Ludwig van Beethoven – Sonata g-moll na fortepian i wiolonczelę op. 5 nr 2 – Sonata A-dur na fortepian i wiolonczelę op. 69 – Sonata C-dur na fortepian i wiolonczelę op. 102 nr 1 – Sonata D-dur na fortepian i wiolonczelę op. 102 nr 2
Kwiecień 2026
7.04.2026 WT 20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 199–389 zł
10.04.2026 PT 12.00
Sala koncertowa Koncert edukacyjny WSTĘP WOLNY Obowiązują zapisy
Edyta Bartosiewicz: To jest mój sen
10.04.2026 PT 19.30
Sala koncertowa Koncert organowy CENA 35–80 zł Mój Karnet
Partnerzy cyklu
Koncert edukacyjny
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia” Christoph Koncz – dyrygent Karolina Stalmachowska – obój Piotr Matwiejczuk – prowadzenie
Maurice Ravel Alborada del gracioso z cyklu Miroirs
Gotthard Odermatt Trzy obrazy na obój i orkiestrę op. 18, cz. I Eté
Claude Debussy Nokturny, cz. II Zabawy, cz. III Syreny
OrgaNOWA symfonia kina / Buster Keaton i zwrotnice komedii
Gabriele Agrimonti – organy
Anita Skwara, Adam Suprynowicz –prowadzenie
Generał (1926) reż. Buster Keaton, Clyde Bruckman
Film z muzyką na żywo
29.03.2026 ND
18.30
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 159–349 zł
JAZZ ONE NIGHT prezentuje:
Brad Mehldau i Christian McBride
Brad Mehldau – fortepian
Christian McBride – kontrabas
11.04.2026 SOB
18.00
Sala kameralna
Koncert kameralny
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
12.04.2026 ND
12.00
Sala koncertowa
Koncert symfoniczny
S3
CENA 40–100 zł
Kwartet Śląski i goście / Cykl
koncertów Dziwaczne i osobliwe
Kwartet Śląski
Piotr Kopiński – fortepian
Marek Andrysek – harmonia
Agnieszka Nowok-Zych – prowadzenie
Ludwig van Beethoven
Wielka fuga op. 133
Paul Hindemith Minimax –antologia muzyki wojskowej na kwartet smyczkowy
Arnold Schönberg Rosen aus dem Süden na kwartet smyczkowy, harmonię i fortepian
Trzy pory muzyki
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Zespół Śpiewaków Miasta Katowice
„Camerata Silesia” Christoph Koncz – dyrygent
Karolina Stalmachowska – obój
Marcin Majchrowski – prowadzenie
Maurice Ravel Alborada del gracioso z cyklu Miroirs
Gotthard Odermatt Trzy obrazy na obój i orkiestrę op. 18, cz I. Eté
Claude Debussy Nokturny
12.04.2026 ND
16.00
Sala kameralna
Koncert familijny
CENA 25–35 zł
12.04.2026 ND
18.00
Sala koncertowa
Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 260–380 zł
Karnawał zwierząt
Uczestnicy Akademii NOSPR
Kopiński Duo
Miłosz Korpol – dyrygent
Camille Saint-Saëns Karnawał zwierząt na dwa fortepiany i zespół kameralny
Piotr Moss ZOO na dwa fortepiany i zespół kameralny
Koncert Muzyki Filmowej / Orkiestra Symfoniczna
Ariel Ludwiczak – dyrygent
Orkiestra Symfoniczna
Kasia Moś
Marcin Wyrostek
Marcin Jajkiewicz
Paulina Gołębiowska
Daniel Cebula-Orynicz
Dariusz Stańczuk (RMF Classic) –prowadzenie
14.04.2026 WT
19.30
Sala kameralna JazzKlub
CENA 70–90 zł
Mój Karnet
17.04.2026 PT
19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny S2
CENA 65–120 zł
W hipnotycznym transie
Nene Heroine: Piotr Chęcki – saksofon, elektronika, syntezatory
Michał Zienkowski – gitara
Tomek Sadecki – bass Sławek Koryzno – perkusja
Muzyka schyłku i tragicznych doświadczeń
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Oksana Lyniv – dyrygentka Illia Ovcharenko – fortepian
Siergiej Bortkiewicz II Koncert fortepianowy op. 28 ***
Anton Bruckner IX Symfonia d-moll
19.04.2026 ND
18.00
Sala kameralna Muzyka najnowsza
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
Deus ex machina
Orkiestra Muzyki Nowej Szymon Bywalec – dyrygent
Alexander Schubert Point Ones Lisa Streich MJÖLK Marta Śniady – utwór na obiekty, orkiestrę kameralną i elektronikę
19.04.2026 ND
20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 249–449 zł
23.04.2026 CZW
19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny
S1
CENA 65–120 zł
Jamie Cullum (koncert przeniesiony z 25.05.2025)
Mistrzowie światła i cienia
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Christian Arming – dyrygent
Adam Krzeszowiec – wiolonczela
Mieczysław Wajnberg Koncert wiolonczelowy d-moll op. 43
***
Johannes Brahms IV Symfonia e-moll op. 98
24.04.2026 PT
9.30, 11.30
Sala koncertowa
Koncert edukacyjny
CENA 15 zł
Partnerzy cyklu
25.04.2026 SOB
10.00
Sala kameralna
Koncert familijny
CENA 35 zł
25.04.2026 SOB 11.00
Sala kameralna
Koncert familijny CENA 35 zł
Kalejdoskop / Dziecięce kino organowe
Filip Presseisen – organy
Anna Lis – prowadzenie
Lotte Reiniger
Aladdin and the Magic Lamp (Aladyn i magiczna lampa) (1954)
The Grasshopper and the Ant (Konik polny i mrówka) (1954)
The Magic Horse (Czarodziejski koń) (1954)
Razem wśród dźwięków (dawna Grupa Rodzina mini)
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z rodzicami
26.04.2026 ND 18.00
Sala koncertowa Scena Młodych CENA 10–20 zł
25.04.2026 SOB
19.30
Sala koncertowa
Orkiestry gościnne CENA 30–60 zł Mój Karnet
Razem wśród dźwięków (dawna Grupa Rodzina mini)
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z rodzicami
28.04.2026 WT 19.30
Sala kameralna JazzKlub CENA 80–100 zł Mój Karnet
Szosta 5 x Akademia NOSPR
Orkiestra Akademii NOSPR Nestor Bayona – dyrygent
Immersyjna podróż przez muzykę Szostakowicza, Strawińskiego i Adamsa
Awangardowy dialog
Robyn Schulkowsky –instrumenty perkusyjne Joey Baron – perkusja Yoshihide Ōtomo – gitara
NOSPR współfinansują
Brzmienie klanów chasydzkich
AUKSO – Orkiestra Kameralna Miasta Tychy Marek Moś – dyrygent
Bastarda:
Paweł Szamburski – klarnet Michał Górczyński – klarnet basowy Tomasz Pokrzywiński – wiolonczela
Nizozot (Modrzyc – Szapiro – Koźnic)
Informacje o cenach i zniżkach Zakres cen prezentowany w kalendarium odnosi się do sprzedaży stacjonarnej w kasach NOSPR. Podczas zakupów online w bileterii NOSPR doliczana jest opłata serwisowa zgodnie z cennikiem operatora sprzedaży.
Na większość koncertów organizowanych przez NOSPR dostępne są bilety ulgowe. NOSPR honoruje zniżki m.in. dla osób z niepełnosprawnością, posiadaczy Katowickiej Karty Mieszkańca i Karty Dużej Rodziny. Sprzedaż biletów na koncerty specjalne oraz koncerty zewnętrznych organizatorów prowadzona jest na innych zasadach. Zasady rezerwacji i sprzedaży biletów na wydarzenia edukacyjne oraz wejściówek na wydarzenia bezpłatne są ustalane indywidualnie dla każdego wydarzenia. Szczegółowe informacje o biletach i zniżkach dostępne są na stronie nospr.org.pl w zakładce Bilety/Informacje dodatkowe oraz w kasach NOSPR.
Informacje o programie
Szczegółowy program koncertów dostępny jest na stronie nospr.org.pl. NOSPR zastrzega sobie prawo do odwołania wydarzenia, zmiany daty, miejsca, godziny i zmian w repertuarze, programu lub artystów bez podania przyczyny.
Patroni medialni Partner motoryzacyjny
Koncerty realizowane dzięki projektowi: „Budowa organów koncertowych oraz zakup instrumentów i niezbędnego wyposażenia dla NOSPR w Katowicach” finansowanemu ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, Priorytet VIII Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury, Działanie 8.1 Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury

