

Kultura, naturalnie!

Posłuchaj podcastu o koncertach
Festiwalu Katowice Kultura Natura
Wejdź w świat Melancholii i ekstazy nie tylko poprzez muzykę, lecz także dzięki materiałom do słuchania towarzyszącym festiwalowi. Odkryj audioeseje i rozmowy w podcaście przygotowanym na tegoroczną edycję.





Śląska republika muzyki
Modigliani Quartet, Alexandre Tharaud, Klangforum Wien, Dmytro
Choni, Bill Laurance i Michael League, La Venexiana, Arabella Steinbacher. Paryż, Wiedeń, Londyn, Bolonia, Monachium. Każdego maja z miast wyznaczających historię i teraźniejszość zachodniej klasyki zjeżdża do Katowic absolutna elita europejskich muzyków, by przed publicznością NOSPR ożywić arcydzieła naszej wspólnej tradycji: od Monteverdiego po Xenakisa. I jak zwykle, rada programowa Festiwalu Katowice Kultura Natura przypomina, że Śląsk miał w owo dziedzictwo niebagatelny wkład.
W tym roku czyni to gestem skromnym, acz znaczącym – otwierając całe wydarzenie Toccatą Bolesława Szabelskiego, nestora śląskiej szkoły kompozytorskiej i nauczyciela między innymi Henryka Mikołaja Góreckiego. W latach 50. meandry powojennej awangardy rozpoznawał dla polskiej muzyki właśnie Szabelski, pospołu ze swoimi studentami, którzy z kolei dwie dekady później odkryć mieli na nowo melodię i harmonię, czym zarazili skutecznie kolejne pokolenie, z wielkimi osobowościami Eugeniusza Knapika, Andrzeja Krzanowskiego i Aleksandra Lasonia. Do grania i słuchania muzyki Góreckiego przy Placu Wojciecha Kilara – Katowiczanina z wyboru i głębokiego przekonania – nie trzeba nikogo przekonywać. Równie chętnie sięgamy po dzieła pokolenia stalowowolskiego, któremu autor Symfonii pieśni żałosnych duchowo patronował. W letnim programie NOSPR polecamy zwłaszcza V Kwartet smyczkowy „7,5” Aleksandra Lasonia w wykonaniu kolejnej światowej ikony rodem z Katowic – Kwartetu Śląskiego. Choć charakterystyczny styl melodyczny kompozytora można rozpoznać już po kilkudziesięciu sekundach, słuchaczowi narzucają się jednocześnie skojarzenia z wybitnymi osiągnięciami Góreckiego w tym gatunku. Podobieństwa dotyczą zwłaszcza ogrywanej nieustannie opozycji (i jednocześnie komplementarności) instrumentalnej pieśni oraz wyobrażonego tańca. A może ta dialektyka wyraża duszę całego Śląska? Albo naturę samej muzyki?
Oblicze sztuki dźwiękowej naszego regionu bywa po męsku surowe, a czasem dosadne. Ale wcale takie być nie musi. Bywalcom NOSPR nie trzeba przecież przedstawiać Joanny Wnuk-Nazarowej, która wprowadziła naszą orkiestrę z rozmachem w nowy wiek. Związana poprzez edukację i karierę – jako kompozytorka, dyrygentka i pedagożka – przede wszystkim z Krakowem, Katowice obrała w odrodzonej Polsce za drugi dom i wciąż bardzo chętnie tu powraca. Tym razem z monumentalnym dziełem opartym na poezji Rilkego łączącym współczesny język muzyczny z brzmieniami o barokowym rodowodzie i prawdziwie romantyczną emocjonalnością. Ale znawcy nowej muzyki śląskiej wiedzą, że nie sposób jej sobie wyobrazić także bez dzieł Grażyny Krzanowskiej czy Justyny Kowalskiej-Lasoń. Czy o jej przyszłości zadecydować może wciąż młoda i zaskakująco skromna Anna Strzelczyk, której muzyka zabrzmi w maju po raz pierwszy w murach NOSPR?
Historia kultury muzycznej regionu nie zaczyna się bynajmniej od Góreckiego ani Szabelskiego. Muzykolog Tomasz Jeż w pracy Śląska republika muzyki przygląda się codziennym praktykom doby renesansu i baroku, zwracając uwagę między innymi na znaczenie niemieckiego chorału protestanckiego. Za pierwszego znanego z imienia i nazwiska ambasadora polskiej tożsamości uznać można by natomiast klasycystycznego kompozytora Jakuba Gołąbka, który karierę rozwinął w ośrodku krakowskim. Wiek XIX to narodziny związanego z uprzemysłowieniem fenomenu górniczych orkiestr dętych, ale też czas pierwszych badań na folklorem śląskiej wsi, prowadzonych przede wszystkim przez niemieckiego pasjonata Juliusa Rogera. Rozkwita też wtedy tutejsza szkoła budownictwa organowego, którego dzieje dokumentuje muzeum działające przy Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego, a założone przez wybitnego wirtuoza i improwizatora oraz cenionego kompozytora Juliana Gembalskiego. Echa wszystkich tych fenomenów i osiągnięć wybrzmiewają i wybrzmiewać będą na koncertach w NOSPR – instytucji, która będąc ważnym podmiotem europejskiego życia muzycznego, nie zapomina nigdy o swoich korzeniach.
Michał Mendyk
Melancholia i ekstaza

14.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
Partner

Przez ciernie do gwiazd
Narodowa Orkiestra
Symfoniczna Polskiego Radia
Marin Alsop – dyrygentka
Dmytro Choni – fortepian
Bolesław Szabelski Toccata z Suity na orkiestrę op. 10
Johannes Brahms I Koncert fortepianowy d-moll op. 15 ***
Robert Schumann II Symfonia C-dur op. 61
15.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA

17.05 / 19.00
SALA KONCERTOWA

Paryski spleen
Alexandre Tharaud – fortepian
Gabriel Fauré Cantique de Jean Racine (transkrypcja A. Tharaud)
Claude Debussy Prélude à l’après-midi d’un faune (transkrypcja A. Tharaud)
Francis Poulenc Improvisation No. 15 (Hommage à Édith Piaf)
Jean-Philippe Rameau Suite en la (Nouvelles suites)
***
Erik Satie
– Autour du premier nocturne*
– Bourrée*
– Le Champagne*
– Valse*
– Soupirs fanés (Poil, Recrudescence, Barbouillage, Familial désespoir, Souvenirs fadasses)*
– Esquisses bitonales (nr 1, 2, 3)*
– Émergence du quatrième nocturne*
– Chanson andalouse*
– Je te veux
Paul Dukas L’Apprenti sorcier (transkrypcja A. Tharaud)
* utwory wcześniej niepublikowane
Zrealizowano
dzięki wsparciu
Tiroler Festspiele
Erl, Haselsteiner
Familien-Privatstiftung
Partner: Universal Edition
Ballada o świecie marnym
Jan Lauwers – reżyseria
Tim Anderson – dyrygent
Sarah Maria Sun – sopran
Holger Falk – baryton
Roman Palfrader – realizator dźwięku
Needcompany:
Grace Tjang, Maarten Seghers, Paul Blackman
Klangforum Wien
Koen De Saeger – oświetlenie
Elke Janssens, Maarten Seghers, Sophie Schafleitner, Christoph Walder – dramaturdzy
Emily Hehl – asystentka reżysera
Beda Ekiz – kostiumy
AMOPERA a concertante-performative meta-opera
Luciano Berio | sir Harrison Birtwistle | Alexander Zemlinsky | Alban Berg | Benjamin Britten | Peter
Maxwell Davies | Iannis Xenakis | Salvatore Sciarrino | Bernhard Lang | Beat Furrer | Rebecca Saunders | Michael Wertmüller | Sara Glojnarić
18.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
20.05 / 19.30
SALA KAMERALNA
Melancholia, Orient, soul
Bill Laurance – oud, gitara basowa, wokal
Michael League – fortepian, wokal
Aforyzmy i opowieści
Modigliani Quartet
György Kurtág 12 mikroludiów na kwartet smyczkowy op. 13 (Hommage à András Mihály)
Claude Debussy Kwartet smyczkowy g-moll op. 10 ***
Ludwig van Beethoven Kwartet smyczkowy B-dur op. 130
Ludwig van Beethoven Wielka fuga op. 133


Wydarzenia towarzyszące
15–24.05
FOYER NOSPR
16.05 9.00 i 11.00
FOYER NOSPR
16.05 10.00
SALA KAMERALNA
16.05 11.00
SALA KAMERALNA
16.05 16.00
SALA KAMERALNA
Stół z partyturami – instalacja
Joga melancholijna, joga ekstatyczna z muzyką na żywo
Razem wśród dźwięków Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z opiekunami

22.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
Partner
Tkaniny z dźwięków i emocji
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Stefan Asbury – dyrygent Johan Dalene – skrzypce
Thomas Adès Koncert skrzypcowy „Concentric Paths” op. 23
Einojuhani Rautavaara Serenada nr 1 „Sérénade pour mon amour”
***
Witold Lutosławski Mi-parti
Béla Bartók Suita z baletu Drewniany książę
23.05 / 19.30
SALA KONCERTOWA
Miłość zwycięży wszystko
La Venexiana
Emanuela Galli – sopran
Cristina Fanelli – sopran
Isabella Di Pietro – alt
Roberto Rilievi – tenor
Salvo Vitale – bas
Lorenzo Feder – organy, klawesyn
Chiara Granata – harfa barokowa
Franco Pavan – arcylutnia
Gabriele Palomba – teorba, kierownictwo artystyczne
Claudio Monteverdi – madrygały i motety
24.05 / 18.00
SALA KONCERTOWA
Między elegią a mistyczną ekstazą
Deutsche Radio Philharmonie Saarbrücken Kaiserslautern
Josep Pons – dyrygent
Arabella Steinbacher – skrzypce
Ferruccio Busoni Berceuse élégiaque op. 42
Alban Berg Koncert skrzypcowy „Pamięci anioła”
***
Johannes Brahms IV Symfonia e-moll op. 98
16.05 18.00 | 19.30
FOYER NOSPR
23.05 10.00
SALA KAMERALNA
23.05 11.00
SALA KAMERALNA
23.05 18.00
SALA KAMERALNA
Razem wśród dźwięków Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z opiekunami
Koncert niespodzianka
FLAMENCO – Anna Colom z zespołem Koncert przyjazny sensorycznie w ramach serii Espressivo
Razem wśród dźwięków Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z opiekunami
Razem wśród dźwięków Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z opiekunami
FADO – Patrícia Costa z zespołem Koncert przyjazny sensorycznie w ramach serii Pianissimo

Dowiedz się więcej o wydarzeniach towarzyszących




TAK I KAMIEŃ
Medytacja o szkatułce z przegródką
Człowiek to świadomość, także braku skrzydeł. Prowadzi go tęsknota za lotem. Wyczuwając tajemnicę, do której świadomość nie ma przy stępu, pragnie zabliźnić się z ptakiem. Czasem natrafia na jego trop, spotykając drugiego czło wieka. Przytrafiło mi się to w Fezie, duchowym sercu Maghrebu, którego nazwa wywodzi się od narzędzia rozłupującego bryłę na części. Kim był Aziz? Przy gwarnej uliczce starej medyny prowadził sklepik z antykami. W mło dości był bębnistą zespołu grającego marokań skie etno, podróżował. Życie zmieniła mu książka Ibn Kajjima Właściwa odpowiedź pytającemu o uzdrowienie. Zatrzymał się i uważnie zamiesz kał w sobie, na nowo zakorzeniając się w humie jak zwie się tutaj małą ojczyznę. W ciągu dnia spotykałem go zwykle siedzącego w kącie skle piku i odmawiającego dhikr. Wspominał Boga słowami Koranu, ale także opowiadając o sta rociach, o trzech córkach i żonie, o poetyckich olśnieniach. We wszystkim dostrzegał boskie promieniowanie. Aż sam stawał się świetlisty. Nie opuszczał żadnej z pięciu codziennych modlitw. Wychodząc do meczetu, w progu ustawiał bębenki, a na nich cedrową laskę na znak, że go nie ma
w środku. Nie znał innego rodzaju zamknięcia. Wszystko w nim było otwarte, jakby bał się przeoczyć zbłysk Niepojętego. Twierdził, że zamykając drzwi domu, człowiek umysł w ciasnocie więzi. Któregoś wieczora Aziz przyniósł mi szkatułkę. Była z niebieskiej porcelany i miała kształt samicy Anqa, mistycznego ptaka o skrzydłach z posrebrzanego mosiądzu, z rubinami w oczach. Na grzbiecie ptak nosił sandok, cudowny garb w postaci pudełka inkrustowanego szmaragdowymi kamykami. Tę część szkatułki można było wyjąć i gdy tylko to uczyniliśmy, porcelanowy pierścień obejmujący pudełko upadł na podłogę i rozbił się na dwa kawałki. Złączyliśmy je klejem. Aziz przesunął palcem po niemal niewidocznej linii spojenia i powiedział: „Dopiero teraz twoja szkatułka nabrała pełnej wartości. Szrama pęknięcia jest przegródką między dwoma bytami, znamieniem zapomnienia o jedności. Cokolwiek do niej włożysz, tęsknić będzie za zespojeniem z utraconym. Jest jak poruszone serce: kochając inne, przypomina sobie, że byli jednym”.
Szkatułka tęczowała szmaragdem zanurzonym w błękicie. Nie pierwszy to raz w Fezie zauroczyło mnie łączenie tych barw. Zresztą spójnia żywiołów, gdzie indziej uchodzących za dalekie, a nawet obce sobie, dotyczyła nie tylko kolorów, lecz także kuchni i obyczaju, filozofii i mistyki. Od z góry tysiąca lat płynie tu podziemna rzeka ciągłości kulturowej, z ducha sufickiej. Aziz był jej wcieleniem, członkiem niewidzialnego bractwa



Wieczorem i o świcie echem odpowiadam powracającej tęsknocie zakochanych, zatraconych. W gaju tamaryszków jęczą duchy, gałęzie uginając nade mną, pozostawionym z boku. Dosięgają mnie melancholią, łamią serce i wciąż od nowa jątrzą cierpienie. […] Godzinami wokół mego serca w ekstazie i miłosnym bólu wirują, całując fundament. […] Między mostkiem piersiowym a kręgosłupem całe pastwisko – cud ogrodu pośród płomieni! Moje serce może przybrać każdą formę: dla gazeli stać się łąką, klasztorem dla mnichów, ziemią świętą dla bożków, Kaabą dla krążących pielgrzymów, tablicami Tory, zwojem Koranu. Wyznaję religię miłości; gdziekolwiek ruszy karawana, tam jest mój Bóg, tam żyje moja wiara.
sufich, a pokój w Dar Benis – domu nieopodal jego sklepiku, w którym zamieszkałem – każdego wieczora przemieniał się w zawiję, przestrzeń dla rozmowy i poczęstunku herbatą z sezamową ghirbą zawilżoną kroplą wody różanej. W kulturze sufich jest to zwykle osobny budynek, z dziedzińcem, grobowcem szejka i salą dhikru, gdzie rozmawia się z Bogiem albo uczniami. Z Azizem powracaliśmy jednak do źródła tego słowa, czyli zakamarka, intymnego miejsca w kącie, na uboczu, w którym mówiło się do siebie nawet szeptem. Gdy powiedziałem mu, że po polsku można zawijać się ku sobie albo od wiatru i hałasu, uznał to za zaproszenie do przyjazdu. Tłumaczyliśmy z arabskiego poezję Ibn Arabiego i rozmawialiśmy o tajnikach jego koncepcji wahdat al-wudżud – jedności istnienia, immanentnie powiązanej z różnorodnością. „Wielość nie zaprzecza jedności, lecz ją ukazuje” – pisał mistyk z Al-Andalus. Zapytałem Aziza, co by się stało, gdybyśmy do wnętrza Anqi włożyli zieleń i błękit. Zwykle symbolizują mocno przeciwstawne sobie byty: ziemi i nieba, ciała i duszy, życia i śmierci. Przegródka oddzielająca je w szkatułce wydaje się dla nich naturalnym stanem rzeczy. Gdzie szukać przejścia pomiędzy nimi? „Włożyłeś do szkatułki ekstazę i melancholię. Nie bądź zdziwiony. Nie są to tylko uczucia wyrażające chwilowe rozognienie czy nawiedzenie oraz egzystencjalny smutek. Pomyśl o nich jako o stanach istnienia. Ich trwanie w głębokiej jedności to jeden z ukrytych śladów sufickiej tariqi”.


W słowach mego przyjaciela odzywał się wiersz Ibn Arabiego, nad którym długo się pochylaliśmy, czasem poświęcając cały wieczór przekładowi jednego wersu.
Podczas rozmowy w Dar Benis uświadomiłem sobie, że w zachodnim kręgu kulturowym zbyt łatwo poprzestajemy na ekstatycznym uniesieniu czy melancholijnym spleenie. Ekstaza kojarzy się nam z emocjonalnym wybuchem, porywem wewnętrznym, nagłą euforią. Wtedy oczywistą dla niej staje się czerwień, kolor ognia i rozpłomienionego słońca. Stanie w ogniu czy w słońcu spala. Przemiana momentalności ekstazy w ciągłość trwania uczyniłaby ją życiodajną, zdolną czuwać nad stworzeniem. Z kolei melancholia przywołuje cień rzucony na nasze życie, zasłonięcie okien w pokoju, mrok, a więc czerń. Stąd czarna żółć już u Hipokratesa. I jeszcze fiolet żalu, rozłąki. Gdyby jednak świadomość rozdzielenia i nienasycenie melancholii wyzwolić z osuwania się w chorobliwą słabość i dać jej moc podróży duchowej ku zjednoczeniu z miłowanym, wówczas okno pokoju roztworzy się na nieziemskie tchnienie błękitu.
Pozostawiona w osobnej części szkatułki zieleń ekstazy skazana jest na wyczerpanie. Wprawdzie poryw spala przyziemne uwiązania i w cudowny sposób pozwala nam przekroczyć siebie, jednak pozostawia po sobie pożogę. Co nas czeka po wygaszeniu płomienia? Jaki powrót jest możliwy? Na zgliszcza, na ugór ziemi jałowej? I jak tu żyć normalnie? Tak jakby nic się nie wydarzyło? W psyche rodzi się schizofreniczny rozdźwięk, rozpęknięcie na różne stany egzystencji, z głęboką wyrwą pomiędzy. A błękit melancholii w drugiej części szkatułki? Wlewa się w nisze wyczerpania po ekstazie. Odcięty od źródeł duchowej mocy, zamiast wzrastania w podróży do wnętrza niewidzialnego obraca się ku sobie, a tym samym przeciw sobie, chorobliwy i autodestrukcyjny. Niespełnienie pogrąża nas w pomroce smutku bez wyraźnego powodu.
Zwykle po wieczornej rozmowie szliśmy na spacer. Obecność szkatułki zmieniła nasze plany. Aziz zaproponował przechadzkę o świcie, zaraz po pierwszej modlitwie fadżr. Wolnym krokiem ruszamy w dół wzgórza, zostawiając za sobą Błękitną Bramę strzegącą medyny od zachodu. Jej zewnętrzna fasada udekorowana jest płytkami w odcieniu niebieskim, wewnętrzna – zielonym. Kolor islamu spotyka się z symboliczną barwą Fezu, słynącego z warsztatów zalidża produkujących ceramikę w kolorze kobaltu, a więc głębokiego błękitu z domieszką czerwieni. Początkowo myślałem, że to właśnie przy Bab Bu Dżelud Aziz zamierza kontynuować naszą rozmowę. Tymczasem z biegnącej na wschód Talaa Kebiry zbaczamy na południe, zapuszczając się w uliczki tak wąskie, że momentami człowiek musi przemykać bokiem. Zatrzymujemy się przy niskich cedrowych drzwiach nabijanych stalowymi ćwiekami, z wykutą w mosiądzu dłonią Fatimy w lewym górnym rogu. Znajomy Aziza prowadzi nas na stah –otwarte zadaszenie służące domownikom za taras. Jesteśmy sami. Pod nami przesnuty lekką mgłą Fez, otoczony górami Atlasu i Przedrifu, z wolna wyłaniającymi się z ciemności. Wysoki, wibrujący śpiew kosów, z oddali pianie koguta. Nad naszymi głowami przez chwilę krąży bocian, przelatują białe czaple, gołębie zbierają się w ławice i trzepoczą powietrzem niby wiatr żaglem. Aziz powraca do modlitwy. Czuję jego obecność jak jeszcze jednego ptaka, któremu jakaś wewnętrzna siła każe

śpiewać i utrzymywać się w locie ku Niepojętemu. W milczeniu czekam aż powróci do mnie i uchyli rąbka tajemnicy. W domu mojego przyjaciela nigdy nie pyta się gościa, czy chce kawę czy herbatę. Gospodarze wystawiają na stół, co mają najlepszego, pozostawiając gościom wybór, nie szczędząc im niczego. Kopuła powietrza nad miastem coraz bardziej rozwidnia się, choć jasnosine słomki minaretów wciąż jeszcze czekają na pierwszy promień słońca. Aziz cicho mnie zagaja. Czuję, że muszę się wstrzymać z pytaniami, że ma w zanadrzu sutą opowieść, że nie będzie szczędził wiedzy zgromadzonej w sercu. Zamieniam się w słuch.
„Darując ci wczorajszego wieczora szkatułkę, nie wiedziałem, co się wydarzy. Wybrałem ją ze względu na piękno i znając już trochę twoje rozmiłowanie w starociach. Lecz piękno nigdy nie kończy się na sobie, objawia prawdę zakorzenioną głębiej niż przeciwieństwa. Zabierając szkatułkę do Dar Benis, nie myślałem o tym. I może dobrze się stało. Mój ojciec mówił: »Przywiąż wielbłąda, resztę zawierz Niepojętemu«. Tutaj w Fezie w dialekcie deridża mówi się: »Amane o kowane – Wierz i stój«. Samemu nie dojdziesz prawdy. Musisz się zatrzymać, odpuścić, opanować roszczenie poznania, przygotować na nadejście czegoś, o czym jeszcze nie wiesz. A ponieważ to przychodzi z innego wymiaru, jest jak miraż skrywające się i zwiewne, zachłanność dociekań mogłaby je spłoszyć. Miałem nadzieję znaleźć dla ciebie serdeczny podarunek. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego sięgnąłem po ten właśnie przedmiot, nienajwiększej wartości, zastawiony innymi i pokryty kurzem. Prawdę mówiąc, dopiero w two jej obecności dostrzegłem jego prawdziwe piękno. W nocy myślałem o tym, że szliśmy ku sobie ścieżkami ekstazy i melancholii, że bez otwiera jącego nas bezgranicznie zachwytu i przepastnej tęsknoty nie zawinęlibyśmy ku sobie. Pomiędzy nami zbudził się ptak. Ty i ja jesteśmy zaledwie dwojgiem osobności. Potrzebujemy trzeciego istnienia, aby wejść w pomiędzy, gdzie granica między zielenią a błękitem nie tyle znika, ile staje się przegródką przejścia. Szkatułka ma kształt ptaka. W dodatku, co różni go od Simurga albo Feniksa, jest rodzaju żeńskiego. Długoszyja Anqa jest w ciągłym locie między gwiazdami, rzadko ujawniając się ludziom i gniazdując tam, gdzie słońce ulega nocy. Suficcy mistycy nadali jej przydomek Mughrib –Cudzoziemka, gdyż w duchowych podróżach pro wadziła ich w obce strony, poza horyzont świa domości, w inne widzenie. Kto temu nie sprostał, ślepnął, popadał w ciężką chorobę, rozpalał kon flikty. Ponoć Anqa ma w sobie cząstkę każdego stworzenia. Czujemy ją w sercu, gdy ciągnie nas



↑ Fez – widok na medynę i wzgórza Przedrifu, fot. Krzysztof Czyżewski
w nieznane, gdy tęsknimy, nie wiedząc za czym. Jej kolorem jest biel świtu. Lecz wczoraj przemówiła do ciebie szmaragdem zmieszanym z błękitem. To, że odczułeś jednię tych barw, znaczy, że przeniknęło cię światło Cudzoziemki. Przychoa ziemią, gdzie byty postrzegane są nie zmysłami,
mogłem dostrzec z piękna minaretu. Dopiero teraz miałem go przed sobą w świetlistej okazałości. I zaniemówiłem.
Mój przyjaciel zamilkł na dłuższą chwilę. Wiatrszywającym stawał się dźwięk eteru, narastający,nabulum. Zanurzyłem się w widzeniu. Wnikały -
objawiającego się przed nami. Rozpoznałem go. Nie był biały, jak inne. Z czterech stron obłożony został ceramiką o bardzo szczególnym odcieniu.z prośbą, aby pokryli minaret cennymi płytkami, sprowadzając do ich wyrobu turkus ze wschodu,czu pod zadaszonym i misternie rzeźbionym

Wapienny kamień szkliwiony materią z domieszką kruszywa turkusu oraz pigmentów tlenku miedzi i kobaltu. Cudowne złączenie napływających z dołu i z góry rzek szmaragdu i błękitu przeistaczających się w światło o jeszcze innej, wspólnej dla nich barwie. Przez rozszczelnioną ciemność wlewało się morze, z odmętów wyłaniając turkusowe zwierciadło minaretu. Odbijała się w nim obecność Niepojętego. Poznałem, nie będąc znanym. Widziałem, nie będąc widzianym. I zatęskniłem za ścieżką światła cudzoziemskiej Anqi.
Aziz czekał cierpliwie, aż do niego powrócę. Spostrzegłem, że obraca w dłoni turkusowy kamień. Pisząc teraz te słowa, mam go przy sobie. „Kolor nie jest tylko doznaniem estetycznym, niesie w sobie symboliczne znaczenia. Ale i to nie wyczerpuje jego tajemnicy, gdyż u samego źródła jest stanem świadomości. Ibn Arabi odczytywał objawianie się kolorów jako teofanię. Każdy z nich jest naczyniem dla bożych imion. Uważał na przykład, że niebieski jest ciemną światłością, wprowadzającą w stan hajra – mistycznego zdumienia. Natomiast turkus to jeszcze inna historia, z tych o naszej duszy może najbardziej tajemnicza. Jest kolorem stanu przejścia i królestwa Wyobraźni, istniejącego w szczególnej czasoprzestrzeni barzakh, o której kiedyś opowiem ci więcej, inszallah. W każdym razie, gdybyś wybierał się teraz w podróż, włożyłbym ci do kieszeni turkus. To dziwny kamień, pchający
człowieka w drogę, może dlatego, że jest trochę lżejszy od innych, porowaty i półszlachetny. Cechy te sprawiają, że skrywa się w nim ruch uniesienia, dający obietnicę przekroczenia własnej słabości i ciężaru materii. Starożytni mówili o nim »niebo w kamieniu«. A jednocześnie zawiera w sobie niedoskonałość, pewne wciąż porowate niedokończenie, co w ludzkiej psyche może przekładać się na wieczne nienasycenie. Największą moc daje turkusowi barwa. Zawiera się w niej drobina doskonałości, niezwykle krucha, bo zrodzona ze złączenia dwóch różnych żywiołów, z których każdy napina spoiwo, ciągnąc w swoją stronę, aż do granicy zerwania. Istnienie dzięki idealnej równowadze dojrzewającej w kamieniu. Szczypta więcej miedzi sprawiłaby, że minerał stałby się niebieski, a odrobina więcej żelaza dominantą uczyniłaby zieleń. Jeśli turkus jest dla człowieka stanem przejścia, to przypomina on linoskoczka nad przepaścią, który dla przeżycia musi posiąść sztukę równowagi. Tak właśnie działa Anqa –mocą turkusu wytrąca cię ze stanu przyziemnego balansowania i wyprowadza w przejście, w któ rym ocalenie przynosi wyższy stan równowagi – baraka. Jesteś na jego progu, w rozwidnieniu nocy, w przedsionku wschodu słońca. Zaraz zostawię cię samego. Turkus pchnął nas w drogę. Minaret zawii Tidżaniego nie jest już tym samym, który obserwowałeś z dołu. Obdzielili śmy się darem. Rozmowa niespodziewanie poru szyła ukryte głęboko w nas struny. Od dawnych poetów arabskich usłyszałbyś, że uwolniło się pomiędzy nami »długie morze«. Szkatułka ożyła, poruszając w nas skrzydłami Anqi. W pewnym momencie poczułem, że powinniśmy powstrzy mać dalszy napływ myśli i słów, że przychodzi pora na zwrócenie się ku doświadczeniu. W stan przejścia wprowadzić nas może jedynie bez pośrednie doznanie. Dlatego zaproponowałem spacer o świcie. Doprowadziłem cię przed tur kusowe zwierciadło, gdzie wyobrażenie o Cudzo ziemce przemienia się w relację. Takie miejsce określamy słowem mashad. W jego rdzeniu jest świadek, ten, który widzi na własne oczy. Jeśli nim zostaniesz, uwolni się w tobie baraka której poznasz spójnię ekstazy i melancholii. Wiem, że pragniesz dalszej podróży. Nie zatrać porywu w sercu. W drodze, która cię czeka, waż niejszy jest od wiedzy. I pamiętaj, aby za każdym razem, gdy tu przyjdziesz, zostawić kilka dirhamów gospodarzowi”.
zwalniam kroku. W kieszeni mam monety dla Safida, gospodarza daru z tarasem. As salamu ‘alajkum! ‘Alajkumu salam! Wspinam się na górę. Stah jest jeszcze mokry od nocy. By osłonić się przed wiatrem, zaciągam kaptur dżellaby. Ledwo dnieje. Powracam tutaj jak kamień do rzeki, jak ptak do nieba. Dzień i noc pracowałem w ogrodzie melancholii. Umoszczony w przejściu, czuję jak powoli znikam. Zewsząd obejmuje mnie ekstaza, wypełnia każdą cząstkę istnienia, koi, zalewa oceanem spokoju. Poznałem, nie będąc znanym. Widziałem, nie będąc widzianym. Przegródka w szkatułce przeprowadza mnie na drugą stronę. Co tutaj opowiedziałem, nie zostało zmyślone. Wszystko inne, broniące wyobraźni przystępu, duchowo ospałe i wzgardliwie zdystansowane, okazuje się iluzoryczne i błądzi jak ślepiec za

Śpiew muezzina budzi mnie na skraju nocy. Gdy wychodzę z domu, w zakamarkach humy jest jeszcze ciemno. Uliczne koty śpią w najlepsze. Obracam turkus w dłoni, chłonę resztki nocy,
w Europie, Azji i Stanach Zjednoczonych; profesor wizytujący Uniwersytetu Bolońskiego i Rutgers University. Ostatnio opublikował książki eseistyczne Małe centrum świata, W stronę Xenopolis, Praktykowanie Utopii i Dobre słowo na śmierć oraz tomy poezji żegaryszki i tykot.
Muzyka otwiera przestrzeń, w której nie jesteśmy sami
Arabella Steinbacher o domu, w którym opera była obecna na każdym kroku, o aniołach stróżach oraz o emocjach i historii ukrytych za dedykacją Pamięci anioła.

Szymon Maliszewski: Jak wyglądały Pani pierwsze kontakty z muzyką?
Arabella Steinbacher: Muzyka była w naszym domu elementem nieodłącznym, ponieważ oboje moi rodzice byli muzykami. Ojciec był pianistą i przez wiele lat pracował w Bawarskiej Operze Narodowej w Monachium jako korepetytor solistów. Śpiewacy często przychodzili na próby do nas do domu, więc od najmłodszych lat słuchałam, jak przygotowują z moim ojcem arie i recytatywy. Moja mama natomiast pochodzi z Japonii – przyjechała do Monachium, by studiować śpiew. To właśnie na uniwersytecie poznała mojego ojca.
Dzięki rodzicom świat opery otaczał mnie na każdym kroku. Nawet moje imię, Arabella, zostało zainspirowane operą Richarda Straussa. Dorastając, nie znałam świata bez muzyki – była czymś oczywistym, codziennym, obecnym w każdej chwili.
Czy nie kusiło Pani, aby także pójść w stronę śpiewu i opery?
Nie, właściwie nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby – być może dlatego, że moi rodzice byli tak całkowicie zanurzeni w tym świecie. Jednocześnie nie zachęcali mnie jakoś szczególnie do nauki muzyki.

↑ Arabella Steinbacher, fot. Co Merz

Podczas wykonywania muzyki bardzo wyraźnie odczuwam obecność wszystkich, którzy byli z nią związani –kompozytora, bohaterów
utworu czy innych wykonawców z przeszłości.
Pewnego dnia okazja pojawiła się całkiem naturalnie. Niedaleko naszego domu mieszkała nauczycielka, która prowadziła zajęcia dla małych dzieci. Pracowała, korzystając z metody Suzuki, wzbogaconej o własne pomysły pedagogiczne. Moja mama uznała, że warto spróbować – bez presji, po prostu z ciekawości. I to wystarczyło. Od pierwszego spotkania byłam zachwycona atmosferą tych zajęć: swobodą, wspólnym muzykowaniem z innymi dziećmi. W metodzie Suzuki bardzo istotne jest granie razem i właśnie to doświadczenie sprawiło, że naprawdę polubiłam grę na skrzypcach.
Podczas Festiwalu Katowice Kultura Natura wykona Pani Koncert skrzypcowy „Pamięci anioła” Albana Berga. Jakie emocje wzbudza w Pani ten utwór?
To jeden z najbardziej mistycznych i głębokich utworów, jakie znam. Ogromne znaczenie ma jego kontekst. Tytułowa dedykacja Pamięci anioła odnosi się do Manon Gropius, córki Almy Mahler i architekta Waltera Gropiusa. Zmarła jako młoda dziewczyna, w wieku zaledwie 18 lat. Co więcej, sam Alban Berg nie zdążył usłyszeć swojego dzieła – zmarł wkrótce po ukończeniu partytury, zanim jeszcze doszło do prawykonania. W tej historii jest coś niezwykle przejmującego, wręcz niepokojącego.
Za każdym razem, gdy wykonuję ten utwór, mam poczucie obcowania z czymś spoza naszego świata. To niezwykle intensywne doświadczenie – emocjonalna podróż, po której potrzebuję wiele czasu, by dojść do siebie. Koncert składa się z dwóch części: pierwsza jest swego rodzaju portretem Manon, ukazuje jej osobowość, jej świat. Druga prowadzi przez doświadczenie choroby i śmierci, aż do transcendentnego wręcz finału. Gdy na sam koniec pojawia się cytat z chorału Es ist genug Johanna Sebastiana Bacha, ma się wrażenie przejścia do innego wymiaru. To niezwykle emocjonalny moment, trudno go opisać słowami.
Jako wykonawczyni czuję, że ten utwór wymaga ode mnie całkowitego zaangażowania. Nie jest to muzyka, którą mogłabym grać codziennie, na przykład w ramach trasy koncertowej – to zbyt intensywne doświadczenie. Dlatego bardzo się cieszę, że będę mogła go wykonać podczas festiwalu w Katowicach.
W jednym z wywiadów wspominała Pani, że wierzy Pani w obecność „aniołów stróżów”. Czy utwór taki jak Koncert skrzypcowy Albana Berga pozwala zbliżyć się do duchowego wymiaru muzyki?
Każdy człowiek ma własną drogę do duchowości i własny sposób jej rozumienia. Nawet jeśli ktoś nie identyfikuje się z żadnym systemem wierzeń, myślę, że taka muzyka może otworzyć pewne drzwi.
Osobiście zawsze miałam poczucie, że nie jesteśmy sami. Niezależnie od tego, czy nazwiemy to „aniołami”, czy jakkolwiek inaczej – istnieje jakaś większa rzeczywistość, która nam towarzyszy i być może w pewien sposób nad nami czuwa. Podczas wykonywania muzyki bardzo wyraźnie odczuwam obecność wszystkich, którzy byli z nią związani – kompozytora, bohaterów utworu czy innych wykonawców z przeszłości. W przypadku tego koncertu są to zarówno Manon Gropius, jak i Alban Berg. Wierzę, że jeśli jesteśmy otwarci, możemy w muzyce uchwycić energię tych osób.
Czy na swojej drodze spotkała Pani „aniołów stróżów”, którzy szczególnie pomogli Pani w karierze muzycznej?
Jedną z najważniejszych osób w moim rozwoju była z pewnością moja długoletnia nauczycielka Anna Czumaczenko. Rozpoczęłam u niej naukę w wieku ośmiu lat i pozostałam jej uczennicą aż do 22. roku życia. Była dla mnie kimś znacznie więcej niż tylko pedagogiem – stała się niemal drugą matką. Chroniła mnie również przed zbyt wczesnym rozpoczęciem kariery, wejściem na rynek muzyczny i wpadnięciem w pułapki, które czekają na młodych muzyków. Uświadomiła mi, że niezwykle ważne jest to, żeby najpierw zbudować solidny repertuar. Dzięki niej dogłębnie poznałam bardzo szeroką literaturę muzyczną. Drugą taką osobą był mój ojciec. W domu często wspólnie graliśmy – był w stanie czytać a vista praktycznie wszystko, co przynosiłam, dzięki czemu mogliśmy razem pracować nie tylko nad partią solową, ale pomagał mi także zapoznać się z partią orkiestry.
W późniejszym okresie ogromną inspiracją był dla mnie także Iwri Gitlis, niezwykle

charyzmatyczny skrzypek i osobowość artystyczna. Jego sposób życia, podejście do muzyki, ta niezwykła wolność – wszystko to miało na mnie duży wpływ.
Grała Pani na dwóch instrumentach Antonia Stradivariego, a oprócz tego posiada Pani także skrzypce Guarneriego del Gesù. Czy na przestrzeni czasu zmienia się to, czego szuka Pani w brzmieniu instrumentu?
Trudno powiedzieć, ponieważ ostatecznie, pracując nad utworem, najważniejsze jest to, co wnosi artysta, nie instrument. Niemniej jednak instrument także ma oczywiście ogromne znaczenie. Skrzypce Stradivariego, na których obecnie gram, doskonale pasują do brzmienia, które uważam za optymalne w Koncercie Albana Berga. Mają jasny, srebrzysty dźwięk, który kojarzy mi się z postacią Manon Gropius – jej dziewczęcą delikatnością i lekkością. Jednocześnie instrument ten dysponuje dużą siłą i głębią, której wymaga ta muzyka. Z kolei skrzypce Guarneriego mają zupełnie inny charakter – ich dźwięk jest ciemniejszy, jakby wychodzący prosto z ziemi. To instrument, który pozwala „zanurzyć się” w brzmieniu. Na co dzień w salach koncertowych najczęściej gram na Stradivariusie, natomiast po Guarneriego sięgam przy szczególnych okazjach, na przykład podczas nagrań.
Skrzypce Stradivariego, na których obecnie gram, nazywane są „Ex-Benno Walter”. To instrument o ciekawej historii – ich przydomek
odwołuje się do koncertmistrza Opery Monachijskiej z 2. połowy XIX wieku Benno Waltera. Był on także krewnym i nauczycielem skrzypiec Richarda Straussa, którego opera, jak wspominałam, zainspirowała moje imię. W pewnym sensie historia zatoczyła więc koło, kiedy ten instrument trafił do mnie, do Monachium.
Arabella Steinbacher wystąpi na Festiwalu Katowice Kultura Natura 24 maja.
Hity miesiąca
9.05 / SOB / 18.00
Kwartet Śląski
Najbardziej śląski kwartet świata
Nabożną pieśnią i motorycznym tańcem rozpoczyna się V Kwartet smyczkowy Aleksandra Lasonia, jakby kompozytor chciał złożyć hołd swojemu mistrzowi Henrykowi Mikołajowi Góreckiemu. Potem jednak dominować zaczyna typowa dla niego żywiołowa, bogato rytmizowana i ornamentowana melodyka. Czy w napisanym dla świętującego 750-lecie Bytomia utworze odbija się dusza całego regionu? O tyle, o ile wyrazicielem tejże pozostaje Kwartet Śląski, od niemal pół wieku przyjaźniący się i dialogujący z najważniejszymi polskimi kompozytorami. Wszak osobiste prezenty ofiarowali mu swego czasu Paweł Szymański i Zygmunt Krauze – pierwszy zerkając w stronę Budapesztu, drugi kontemplując z właściwym sobie wdziękiem naturę Śląska. Narzuca się pytanie: czy nasz ulubiony zespół kameralny uczynił całą polską muzykę nieco bardziej… śląską?


10.05 / ND / 12.00
Julian Gembalski / Henryk Gembalski
Między improwizacją a strukturą
Julian – wychowanek katowickiej akademii oraz wybitnych mistrzów tradycji paryskiej – to najbardziej chyba ceniony śląski kompozytor-organista. Henryk wybrał skrzypce, jazzową swobodę i rockowo-elektroniczne brzmienia. Poza więzami krwi i nietuzinkowymi talentami muzycznymi braci łączy jeszcze jedno: zamiłowanie do improwizacji. Ale gdy już się spotykają (zdecydowanie za rzadko!), ta ostatnia zawsze łączy się organicznie z kompozycją. Relacje zaplanowanej struktury z intuicyjnymi poszukiwaniami bywają wtedy bardzo różne – zdarza się, że te dwa żywioły trudno od siebie odróżnić. Bo czyż kompozycja nie rodzi się często z natchnionej improwizacji, a improwizacja nie jest w istocie sztuką komponowania w czasie rzeczywistym?
28.05 / CZW / 19.30
Kameraliści NOSPR
Fotografia z belle époque
„Życie może i bywa podłe, lecz świat jest naprawdę piękny. Podróżujemy po świecie, żeby szukać piękna, ale nigdy go nie znajdziemy, jeśli nie mamy go w sobie” – pisał Ralph Waldo Emerson, jeden z duchowych ojców belle époque. Czy impresjonistyczne dzieła Debussy’ego i Ravela można uznać za swoistą dźwiękową fotografię wewnętrznego bogactwa, wrażliwości oraz wyobraźni dwóch prekursorów europejskiego modernizmu? Jeśli tak, to warto odbyć z nimi muzyczną podróż do Paryża czasów największej być może świetności kultury francuskiej. Te ulotne dźwięki, przywrócone do życia przez kameralistów NOSPR, na pewno pozwolą nam odkryć nasze wewnętrzne piękno. A to wydaje się niezbędne do przetrwania, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Hity miesiąca

29.05 / PT / 19.30
OrgaNOWA symfonia kina / Ospital
Organowa pasja czy opera?
Giuseppe Verdi, Piotr Czajkowski, Arthur Honegger – między innymi ci kompozytorzy próbowali zmierzyć się z mitem Dziewicy Orleańskiej. Być może jednak najbardziej operową (w wydaniu ekspresjonistycznym) – a zarazem całkowicie bezgłośną – opowieść o Baranku Bożym w spódnicy przedstawił w 1928 roku Carl Theodor Dreyer. Nic dziwnego, że arie szalonych spojrzeń, recytatywy zaciśniętych warg i dysonanse niecodziennych zbliżeń próbowano potem wielokrotnie udźwiękawiać. Bodaj ostatnią propozycję – zaskakującą minimalistycznym dystansem – przedstawił na Timeless Film Festival Stefan Wesołowski. Czy znany ze skupionego i głęboko strukturalnego stylu improwizacji organista Thomas Ospital podąży tą samą drogą?
7.06 / ND / 18.00
{oh!} Orkiestra / Pastuszka / Waltham / Zafra
Co wiemy o śląskim Mozarcie?
Dziesięć godzin do Budapesztu, cztery do Warszawy, mniej niż osiem do Pragi, Berlina i Wiednia. Tyle zajmuje podróż pociągiem z Katowic do innych metropolii Europy Środkowej. Zaprzęgiem konnym jechało się z Opola do stolicy Habsburgów nieco ponad dwa dni. Też niedługo. Górny Śląsk przez stulecia leżał w centrum tego mikrokosmosu, na pograniczu kultur i politycznych mocarstw – stąd między innymi wywodzi się bogactwo jego kultury. Jakub Gołąbek przyszedł na świat w pokoleniu Haydna na Śląsku Habsburgów, ale za miejsce rozwoju muzycznej kariery obrał – przechodzący wówczas głęboki kryzys – Kraków. Czy Wiednia nie sięgały talent, aspiracje czy może możliwości kompozytora? I czy w związku z tym w jego Symfonii D-dur odnajdziemy tropy śląskie albo (mało)polskie?


11.06 / CZW / 19.30
NOSPR / Kaspszyk / {oh!} Essence / Sabadus
Rozpocznij świat na nowo!
„Rozpięte skrzydła, które mam, / doprawdy są ogromne. / Lecz – choć jesteśmy sam na sam / w twojej izdebce skromnej – / nie widzisz mnie i niewzruszenie / tkwisz z pochyloną głową; / bo ja to tylko wiatru tchnienie” – przemawia archanioł Gabriel słowami Rainera Marii Rilkego. A może to mówi muzyka? Rozwijająca kompozytorskie skrzydła Joanna Wnuk-Nazarowa sięga w Zwiastowaniu – podobnie jak często czynił jej najważniejszy muzyczny przyjaciel Krzysztof Penderecki – do dwóch obfitych źródeł: mitologii i symboliki chrześcijańskiej oraz przypadającej na XIX i początek XX wieku złotej ery kultury niemieckiej. Jaki owoc wyda tym razem jedna z najważniejszych postaci dla życia muzycznego na Śląsku i w Polsce?
Hity miesiąca
13.06 / SOB / 19.30
Nizioł / Sałajczyk
Przyjacielskie współzawodnictwo
Z pozoru to klasyczny recital skrzypcowo-fortepianowy. W rzeczywistości – precyzyjnie wyreżyserowana siatka napięć. Gdy na skrzypce piszą kompozytorzy-pianiści, rzadko chodzi o akompaniament: częściej o partnerstwo, które lubi przybrać formę przyjacielskiego współzawodnictwa. W sonacie Paderewskiego słychać romantyczny oddech, Szymanowski coraz śmielej kieruje uwagę ku barwie i harmonicznemu niuansowi, Debussy z kilku gestów buduje złożony świat półcieni. A potem przychodzi czas na popis bez taryfy ulgowej: u Wieniawskiego technika to przedłużenie wyobraźni, a Gershwin w doskonałej skrzypcowej transkrypcji Heifetza wnosi jazzowy puls. Ten zadziorny dialog poprowadzą skrzypek, zwycięzca Konkursu Wieniawskiego Bartłomiej Nizioł i pianista Piotr Sałajczyk.


19.06 / PT / 19.30 Fairs
Wiktoriański krajobraz malowany organami
Muzyka brytyjska nieodłącznie kojarzy się z majestatem wielkich katedr. A co lepiej oddaje klimat romańskich i gotyckich świątyń niż dźwięk tysięcy piszczałek wypełniających strzeliste wnętrza? Zwłaszcza, że historia organów w Albionie sięga aż VI wieku. My wybierzemy się do Anglii wiktoriańskiej, a wyprawę rozpoczniemy w towarzystwie często goszczącego i bardzo cenionego w Pałacu Buckingham Felixa Mendelsohna-Bartholdy’ego. Dosyć szybko jednak samodzielnie zanurzymy się w dźwiękowym krajobrazie Wysp – malowanym dźwiękami wciąż za słabo u nas znanego ojca tamtejszej szkoły narodowej Edwarda Elgara oraz jej XX-wiecznego kontynuatora Percy’ego Whitlocka.
23.06 / WT / 19.30
Joanna Duda Trio
Święta Joanna od sekwencji
Mało kto pamięta, że Joanna Duda w 2014 roku wzięła udział w polskim (a może i europejskim) prawykonaniu jednego z najpopularniejszych i najbardziej kontrowersyjnych dzieł muzyki minimalistycznej – Evil Nigger Juliusa Eastmana. Już wtedy absolwentkę gdańskiej Akademii Muzycznej kojarzyliśmy raczej z jazzową swobodą i indywidualizmem – realizowanym zwłaszcza w ramach kwintetu Wojtka Mazolewskiego – niż z rygorami klasycznej pianistyki. A jednak Delight, chyba jej najbardziej osobisty album, nagrany w (nie do końca) klasycznym triu z Maxem Muchą i Michałem Bryndalem, odsyła raczej do tej pierwszej inspiracji. Ciągła walka maszynowych powtórzeń i wyrywających z letargu zmian, zaplanowanych z matematyczną precyzją procesów oraz eksplozji spontaniczności hipnotyzuje lepiej niż techno, ekscytuje bardziej niż niejedna wirtuozowska solówka.

Kameleon z ludzkim głosem
Karolina Stalmachowska, pierwsza oboistka NOSPR – o tym, co najbardziej lubi w swojej pracy, i o tym, co ją wciąż zaskakuje w orkiestrze. O kaprysach instrumentu i o tym, dlaczego obój jest „muzycznym kameleonem”.

Szymon Maliszewski: Kiedy poznajesz nowe osoby spoza świata muzycznego i mówisz, że z zawodu jesteś oboistką, jaka jest ich reakcja?
Karolina Stalmachowska: Ludzie często są zaskoczeni, bo to rzadki zawód, i zwykle nie do końca wiedzą, o co chodzi. Staram się wtedy krótko przybliżyć moją rolę w orkiestrze, a także jakoś zobrazować sam obój. Często porównuję go do innych, nieco bardziej rozpoznawalnych instrumentów, jak choćby do klarnetu.
Skąd pojawił się u Ciebie pomysł, żeby grać na oboju?
Jak to często bywa, to była kwestia przypadku. Jako dziecko przez kilka lat grałam na skrzypcach, ale ze względu na ciągłe zmiany pedagoga i niekończące się korekty w aparacie gry sprawiało mi to coraz mniej frajdy.
Pojawiła się więc decyzja o zmianie instrumentu. W szkole były wolne miejsca w kilku klasach w sekcji dętej, a mnie najbardziej spodobał się… nauczyciel oboju. Był wtedy świeżo po studiach i wydał mi się bardzo sympatyczny. Tak to się zaczęło. Czasami myślę, co by było, gdybym wybrała waltornię, bo kocham ten instrument prawie tak bardzo jak obój.
Obój w orkiestrze ma dość wyjątkową rolę –jesteś jednocześnie częścią zespołu, ale także solistką. Jak to jest być na co dzień solistką w wielkim zespole?
Dla mnie najciekawszy w mojej pracy jest fakt, że funkcja, którą pełnię jako oboistka w orkiestrze, potrafi zmieniać się dosłownie z linijki na linijkę. Obój wymaga, żeby być swego rodzaju muzycznym kameleonem – są miejsca, gdzie górując nad zespołem, pokazujesz wszystkie swoje atuty, są takie, gdzie prowadzisz całą grupę instrumentów, innym razem wtapiasz się w tło, by pozwolić błyszczeć w pełni barwom innych instrumentów. A jeszcze innym razem z delikatnością dopełniasz całość brzmienia orkiestry. Ten „taniec” między zadaniami sprawia mi ogromną satysfakcję.
Masz swoje ulubione solówki obojowe w symfoniach?
Nie patrzę w ogóle w ten sposób na repertuar. Są pewne utwory, które zawsze robią na mnie wrażenie i gram je z wielką przyjemnością. Ale to, jak odbieram muzykę, zmienia się w zależności od mojego samopoczucia, od tego, co aktualnie dzieje się w moim życiu, od tego, jaka jestem, kim się staję. Muzyka przepływa przez pryzmat naszej codzienności i naszych wewnętrznych stanów. Jednym z moich ulubionych utworów jest Koncert na orkiestrę Lutosławskiego. Kocham grać Mahlera, Straussa, Szostakowicza, odkrywam Brucknera i generalnie bardzo dobrze czuję się w wielkim repertuarze symfonicznym. Ale to, czy darzę jakiś utwór wyjątkowym sentymentem, niekoniecznie ma związek z partią obojową. Przede wszystkim czerpię przyjemność z grania z ludźmi. Na estradzie siedzimy dość blisko siebie, mamy na siebie energetyczny wpływ

– uwielbiam to uczucie, kiedy nasze serca i umysły wibrują jednym pulsem, by wspólnie tworzyć piękno.
Jak wyglądała Twoja droga do pracy w NOSPR?
Zaczęła się w momencie, kiedy pozwoliłam sobie na myśl, że w ogóle mogę spróbować. Jak jest się młodą artystką, studentką, to NOSPR, podobnie jak inne wielkie orkiestry, roztacza aurę nieosiągalności. Nie miałam śmiałości myśleć, że mogę kiedyś grać w takim zespole. Ale na studiach spotkałam wspaniałych nauczycieli i ludzi, którzy zasiali we mnie wiarę we własne możliwości i w pewnym momencie te ziarenka zaczęły kiełkować. Odważyłam się o tym pomarzyć.
Drugi ważny moment nastąpił pod koniec moich studiów, kiedy w tym samym czasie odbywało się kilka ważnych przesłuchań – do Sinfonii Iuventus, Filharmonii Częstochowskiej, Sinfonii Varsovii i NOSPR. Po kolei udawało mi się zdać wszystkie te egzaminy, co sprawiło, że o wiele bardziej uwierzyłam w siebie.
Przez dwa lata grałam równolegle w NOSPR i Sinfonii Varsovii. To był niezwykle intensywny, ale bardzo rozwijający okres – poznałam ogrom repertuaru, doświadczyłam, jak pracują zespoły o różnych profilach, jakie stawiają przed artystami wyzwania. Jestem bardzo wdzięczna obu zespołom za ten czas – nauczył mnie wiele pokory do zawodu i rozbudził apetyt na podążanie tą drogą. Ostatecznie zdecydowałam się związać na stałe z NOSPR i jestem tutaj już 18. sezon.
Czy po tylu latach pracy w jednym zespole jest coś, co Cię w NOSPR dalej zaskakuje?
Na pewno to, jak wiele nowych rzeczy się dzieje. NOSPR stale wychodzi naprzeciw potrzebom zmieniającego się świata, jednocześnie zachowując szacunek do tradycji. Jeśli chodzi o pracę samej orkiestry, to czasami mam wrażenie, że powinnam już znać cały repertuar, a tymczasem prawie każdy program przynosi coś, czego wcześniej nie grałam. Krótko mówiąc: nie ma nudy.
Sam zespół też nieustannie się zmienia –następują naturalne zmiany pokoleniowe muzyków, a i ja sama z każdym sezonem nabieram dojrzalszej perspektywy w postrzeganiu orkiestry. Z nieosiągalnego marzenia NOSPR stał się moim drugim domem.
Moim nieustającym zachwytem jest natomiast to, co w NOSPR niezmienne – panująca tu atmosfera wzajemnego szacunku i koleżeństwa, nawet pomimo że czasem potrafimy się bardzo różnić, a także poczucie artystycznego celu, wspólne ambicje i troska o poziom muzyczny.
Wracając do Twojego instrumentu – dźwięk oboju jest często pierwszym, który słyszy publiczność, jeszcze przed rozpoczęciem koncertu, kiedy podajesz dźwięk, do którego stroi się cały zespół. Dlaczego tak jest?
Obój posiada barwę, do której łatwo się dostosować innym instrumentom. Mówi się, że jego dźwięk przypomina nieco głos ludzki, a pasmo jest gęste i mocno skupione.
Z perspektywy oboistki mogę powiedzieć, że dźwięk „a”, do którego się stroimy, wcale nie jest najłatwiejszym ani najbardziej czystym obojowym dźwiękiem, natomiast jest to wysokość optymalna, by najlepiej zestroić ze sobą wszystkie instrumenty orkiestry.
Obój uchodzi za jeden z najbardziej wymagających instrumentów. Na czym polega ta trudność?
To instrument bardzo kapryśny. Mechanizm jest bardzo skomplikowany, a liczba czynników wpływających na efekt końcowy – naprawdę spora. W porównaniu z innymi instrumentami obój jest jakby „wrażliwszy” na wiele czynników zewnętrznych, w związku z czym nieprzewidywalnych elementów jest po prostu więcej.
Najistotniejsze są stroiki. Każdy z nich jest absolutnie niepowtarzalny i zachowuje się inaczej podczas grania, zmieniają się też w czasie! Nieraz z godziny na godzinę potrafią grać diametralnie inaczej. Reagują mocno na pogodę, zmiany wilgotności, ciśnienia czy pH w ustach grającego, każdy kawałek trzciny może mieć inną twardość i gęstość włókien, więc każdy wymaga innego podejścia. Na przykład teraz, na wiosnę, stroiki totalnie szaleją.
Mam przed sobą całe pudełko stroików, grałam przed chwilą na sześciu czy siedmiu z nich i żaden nie spełniał moich oczekiwań. Czeka mnie jeszcze trochę pracy, żeby znaleźć odpowiedni. Ale i tak za kilka dni te same stroiki mogą działać zupełnie inaczej.
Co się robi w takich sytuacjach?
Przede wszystkim uczy się pokory. Pamiętam, jak będąc uczennicą liceum, wybrałam się na koncert słynnego zagranicznego oboisty. Miał wystąpić w którymś z krakowskich zimnych kościołów. Różnica temperatur zrobiła swoje i kiedy tylko zaczął, zamiast dźwięku z instrumentu wydobyło się charakterystyczne bulgotanie, a spod klap trysnęła fontanna wody… Obój to taki instrument, który udowadnia, że nie wszystko można mieć pod kontrolą. Dla mnie ta kapryśność dodaje mu nieco magii i pewnego rodzaju nieuchwytnego piękna.
Niedawno sama miałaś okazję wystąpić z NOSPR jako solistka.
W kwietniu miałam przyjemność zagrać partię solową w jednym z Trzech obrazów na obój i orkiestrę szwajcarskiego kompozytora Gottharda Odermatta. Choć to współczesna kompozycja, brzmi zupełnie klasycznie. Ma w sobie coś niezwykle malarskiego, impresjonistycznego – operuje kolorem, światłem, nastrojem. Obraz, który miałam zaszczyt wykonać, nosi tytuł Lato. I dla mnie ta muzyka rzeczywiście przywołuje słoneczne obrazy lata. Grając, wyobrażam sobie, że leżę pod drzewem i przez zamknięte powieki widzę tańczące cienie liści. To muzyka, która działa na zmysły i wyobraźnię – mam nadzieję, że sprawiła słuchaczom wiele przyjemności.
A już w maju mam nadzieję spotkać się z Państwem na koncercie powiększonego zespołu kameralnego NOSPR. Wykonamy utwory, w których orkiestrze smyczkowej towarzyszyć będą cztery instrumenty solowe w różnych konfiguracjach: flet, obój, fagot i waltornia. Serdecznie zapraszam!
Co jeszcze sprawia Ci radość? Gdybyś nie była oboistką, co byś robiła w życiu?
Myślę, że mogłabym rozwinąć się w wielu dziedzinach. Interesuje mnie bardzo dużo różnych rzeczy i łatwo odnajduję się w nowych sytuacjach. Aktorstwo, psychologia, fotografia – to są kierunki, które przychodzą mi do głowy jako pierwsze. Mam przekonanie, że wszystko może być prawdziwie fascynujące, jeśli tylko spojrzy się na to z odpowiedniej perspektywy albo spotka osobę, która potrafi o tym opowiadać z pasją. Jeśli chodzi o muzykę, to chciałabym umieć grać na waltorni albo śpiewać. Zresztą ciągle myślę o tym, żeby wybrać się na lekcję śpiewu – może kiedyś usłyszą Państwo na estradzie mój własny głos?
Wypatrujcie
Karoliny Stalmachowskiej na koncertach symfonicznych
NOSPR! A już 8 maja artystki będzie można posłuchać w odsłonie kameralnej.
KALENDARIUM
SEZON 2025/2026
5.05.2026 WT
19.00
Sala koncertowa
Zewnętrzny
organizator koncertu
CENA 150–300 zł
6.05.2026 ŚR
9.30, 11.30
Sala kameralna
Koncert edukacyjny
CENA 15 zł
Maj 2026
Krzysztof Cugowski –Wiek to tylko liczba
8.05.2026 PT
19.30
Sala koncertowa
Koncert kameralny
CENA 40–50 zł
Mój Karnet
Kalejdoskop / Kobieca strona muzyki
Fundum Quartet: Maria Strzelczyk – skrzypce
Nikola Frankiewicz – skrzypce
Beata Raszewska – altówka
Karolina Nowak-Waloszczyk –wiolonczela
Fanny Mendelssohn-Hensel Kwartet smyczkowy Es-dur (H277), cz. I Adagio Halina Krzyżanowska
Kwartet smyczkowy A-dur op. 44, cz. I Allegro comodo
Germaine Tailleferre
Kwartet smyczkowy, cz. III
Vif – Très rythmé – Un peu plus lent
Grażyna Bacewicz Kwartet smyczkowy nr 4, cz. II Andante
Anna Strzelczyk Kwartet smyczkowy, cz. II
Melodie z powietrzem
Kameraliści NOSPR –orkiestra smyczkowa Rafał Zambrzycki – koncertmistrz, kierownictwo artystyczne Paweł Cal – waltornia
Krzysztof Fiedukiewicz – fagot
Jan Chłap – flet
Karolina Stalmachowska – obój
Anna Firlus – klawesyn Magdalena Łoś-Komarnicka –prowadzenie
Georg Philipp Telemann Koncert D-dur na waltornię i smyczki TWV 51:D8
George Frideric Handel Koncert c-moll na obój, fagot oraz basso continuo i smyczki
Carl Philipp Emanuel Bach Koncert d-moll na flet i smyczki H. 484.1
Gustav Holst A Fugal Concerto na flet, obój i orkiestrę smyczkową op. 40 nr 2
Carl Maria von Weber Andante e Rondo ungarese na fagot i orkiestrę smyczkową op. 35
Robert Schumann Adagio i Allegro na waltornię i smyczki
9.05.2026 SOB
18.00
Sala kameralna Koncert kameralny CENA 30–40 zł
Mój Karnet
10.05.2026 ND
12.00
Sala koncertowa
Koncert organowy
CENA 30–60 zł
Mój Karnet
Kwartet Śląski / Cykl koncertów Dziwaczne i osobliwe
Kwartet Śląski Marcin Trzęsiok – prowadzenie
Aleksander Lasoń V Kwartet smyczkowy „7,5” ***
Paweł Szymański Fotografia z przyjęcia urodzinowego (Kwartet Śląski z cieniem Bartóka)
Zygmunt Krauze Divertissement Silesien Mieczysław Wajnberg Dwa utwory na kwartet smyczkowy
Między strukturą a improwizacją
Julian Gembalski – organy, fortepian Henryk Gembalski – skrzypce Karol Furtak – prowadzenie
Julian Gembalski – improwizacje
Julian Gembalski III Sonata na skrzypce i organy
Henryk Gembalski Witraże na skrzypce amplifikowane
Julian Gembalski Suita sacra na skrzypce i fortepian
Henryk Gembalski, Julian Gembalski Dialogi dla dwóch improwizatorów
10.05.2026 ND
18.00
Sala kameralna
Scena młodych
CENA 10–20 zł
10.05.2026 ND
19.30
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 220–340 zł
Młode wybory, wielkie dzieła Koncert uczestników programu Akademia NOSPR
Antoni Kowalczyk, Hanna Pozorska, Aleksandra Domarecka – skrzypce
Paweł Panasiak, Kornelia Kloczkowska – altówka
Katsiarina Yastrubkova – wiolonczela
Weronika Adamska – kontrabas
Anna Adamczyk – flet
Justyna Sikorska – obój
Paweł Libront – klarnet
Karolina Mizera – fagot
Magdalena Mencner – waltornia
Kamil Rybaczyk – puzon
Giovanni Battista Pergolesi Sinfonia
Wolfgang Amadeus Mozart Kwintet klarnetowy A-dur KV 581
Wojciech Kilar Orawa (wersja na kwartet smyczkowy)
Maurice Ravel Nagrobek Couperina (aranż. na kwintet dęty Mason Jones)
Anna Maria Jopek z towarzyszeniem Makoto
Ozone Trio – Trinfinity
12.05.2026 WT
19.30
Sala kameralna JazzKlub CENA 70–90 zł
Mój Karnet
14.05.2026 CZW
19.30
Sala koncertowa
Koncert symfoniczny S1
CENA 60–140 zł
Partner
Festiwal Katowice Kultura Natura

15–24.05.2026
Foyer NOSPR
WSTĘP WOLNY
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące
Festiwal Katowice
Kultura Natura

Festiwal Katowice Kultura Natura
Mistrzyni improwizowanej gitary
Mary Halvorson – Canis Major: Mary Halvorson – gitara
Dave Adewumi – trąbka
Henry Fraser – kontrabas
Tomas Fujiwara – perkusja
Przez ciernie do gwiazd
Narodowa Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia
Marin Alsop – dyrygentka
Dmytro Choni – fortepian
Bolesław Szabelski Toccata z Suity na orkiestrę op. 10
Johannes Brahms I Koncert fortepianowy d-moll op. 15 ***
Robert Schumann II Symfonia C-dur op. 61
Stół z partyturami – instalacja
16.05.2026 SOB
9.00, 11.00
Foyer NOSPR CENA 30 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
16.05.2026 SOB 10.00
Sala kameralna Koncert familijny CENA 35 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Joga melancholijna, joga ekstatyczna z muzyką na żywo
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
16.05.2026 SOB 11.00
Sala kameralna Koncert familijny CENA 35 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Razem wśród dźwięków
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z opiekunami
Razem wśród dźwięków
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z opiekunami
Paryski spleen
Alexandre Tharaud – fortepian
Gabriel Fauré Cantique de Jean Racine (transkrypcja A. Tharaud)
Claude Debussy Prélude à l’après-midi d’un faune (transkrypcja A. Tharaud)
Francis Poulenc Improvisation No. 15 (Hommage à Édith Piaf)
Jean-Philippe Rameau Suite en la (Nouvelles suites)
Erik Satie
– Autour du premier nocturne*
– Bourrée*
– Le Champagne*
– Valse*
– Soupirs fanés (Poil, Recrudescence, Barbouillage, Familial désespoir, Souvenirs fadasses)*
– Esquisses bitonales (nr 1, 2, 3)*
– Émergence du quatrième nocturne*
– Chanson andalouse*
– Je te veux
Paul Dukas L’Apprenti sorcier (transkrypcja A. Tharaud)
* utwory wcześniej niepublikowane
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice
Kultura Natura
16.05.2026 SOB 16.00
Sala kameralna CENA 10 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
Koncert niespodzianka
16.05.2026 SOB
18.00, 19.30
Foyer NOSPR WSTĘP WOLNY
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące
Festiwal Katowice
Kultura Natura
16.05.2026 SOB
FLAMENCO – Anna Colom z zespołem
Koncert przyjazny sensorycznie w ramach serii Espressivo
Foyer NOSPR Noc Muzeów
Więcej informacji na stronie nospr.org.pl
17.05.2026 ND
19.00
Sala koncertowa CENA 35–80 zł

18.05.2026 PON
19.30
Sala koncertowa
CENA 40–100 zł
Festiwal Katowice
Kultura Natura
20.05.2026 ŚR
19.30
Sala kameralna
CENA 45–60 zł
Festiwal Katowice
Kultura Natura

Ballada o świecie marnym
Jan Lauwers – reżyser
Tim Anderson – dyrygent
Sarah Maria Sun – sopran
Holger Falk – baryton
Roman Palfrader – realizator dźwięku
Needcompany & Klangforum Wien
Koen De Saeger – oświetlenie
Elke Janssens, Maarten Seghers, Sophie Schafleitner, Christoph Walder – dramaturdzy
Emily Hehl – asystentka reżysera
Beda Ekiz – kostiumy
AMOPERA
Luciano Berio | sir Harrison Birtwistle | Alexander Zemlinsky | Alban Berg | Eberhard Kloke | Benjamin Britten | Peter Maxwell Davies | Iannis Xenakis | Salvatore Sciarrino | Bernhard Lang | Beat Furrer | Rebecca Saunders | Michael Wertmüller | Sara Glojnarić
Melancholia, Orient, soul
Michael League – oud, gitara basowa, wokal
Bill Laurance – fortepian, wokal
22.05.2026 PT
19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny S2
CENA 60–140 zł
Partner
Festiwal Katowice Kultura Natura
Tkaniny z dźwięków i emocji
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia

23.05.2026 SOB
10.00
Sala kameralna Koncert familijny CENA 35 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
23.05.2026 SOB 11.00
Sala kameralna Koncert familijny CENA 35 zł
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
23.05.2026 SOB
18.00
Sala kameralna WSTĘP WOLNY
Sponsor wydarzeń towarzyszących festiwalowi
Stefan Asbury – dyrygent
Johan Dalene – skrzypce
Thomas Adès Koncert skrzypcowy „Concentric Paths” op. 23 Einojuhani Rautavaara Serenada nr 1 „Sérénade pour mon amour”
Witold Lutosławski Mi-parti
Béla Bartók Suita z baletu Drewniany książę
Razem wśród dźwięków
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 6 do 18 miesięcy z opiekunami
Aforyzmy i opowieści
Modigliani Quartet
György Kurtág 12 mikroludiów na kwartet smyczkowy op. 13 (Hommage à András Mihály)
Claude Debussy Kwartet smyczkowy g-moll op. 10 ***
Ludwig van Beethoven Kwartet smyczkowy B-dur op. 130
Ludwig van Beethoven Wielka fuga op. 133
Wydarzenie towarzyszące Festiwal Katowice Kultura Natura
Razem wśród dźwięków
Wydarzenie koncertowo-warsztatowe dla dzieci od 19 miesięcy do 3 lat z opiekunami
FADO – Patrícia Costa z zespołem
Koncert przyjazny sensorycznie w ramach serii Pianissimo
23.05.2026 SOB
19.30
Sala koncertowa

Kultura Natura
24.05.2026 ND
18.00
Sala koncertowa
Koncert symfoniczny

26.05.2026 WT
19.30
Sala kameralna
JazzKlub
CENA 80–100 zł
Mój Karnet
28.05.2026 CZW
19.30
Sala kameralna
Koncert kameralny
CENA 45–60 zł
Mój Karnet
Miłość zwycięży wszystko
La Venexiana
Emanuela Galli – sopran
Cristina Fanelli – sopran
Isabella Di Pietro – alt
Roberto Rilievi – tenor
Salvo Vitale – bas
Lorenzo Feder – organy, klawesyn
Chiara Granata – harfa barokowa
Franco Pavan – arcylutnia
Gabriele Palomba – teorba, kierownictwo artystyczne
Claudio Monteverdi –madrygały i motety
Między elegią a mistyczną ekstazą
Deutsche Radio Philharmonie
Saarbrücken Kaiserslautern
Josep Pons – dyrygent
Arabella Steinbacher – skrzypce
Ferruccio Busoni
Berceuse élégiaque op. 42
Alban Berg Koncert skrzypcowy „Pamięci anioła” ***
Johannes Brahms IV Symfonia e-moll op. 98
Nowa nadzieja polskiej muzyki
Hania Derej Trio oraz goście:
Hania Derej – fortepian, pianino, pianino cyfrowe
Mateusz Szewczyk – kontrabas, gitara basowa Gniewomir Tomczyk – perkusja goście:
Marta Wajdzik – saksofon
Henryk Miśkiewicz – saksofon Krzysztof Kuśmierek – saksofon
Fotografia z belle époque
Kameraliści NOSPR: Jan Chłap – flet
Bartosz Pacan – klarnet
Jan Mazur – I skrzypce
Beata Ogryzek – II skrzypce
Dawid Jadamus – altówka
Natalia Kurzac-Kotula – wiolonczela Krzysztof Firlus – kontrabas
Elżbieta Korelus – harfa
Julia Łopuszyńska – harfa
Adam Suprynowicz – prowadzenie
Maurice Ravel
Kwartet smyczkowy F-dur M. 35
Claude Debussy Danse sacrée et danse
profane na kwintet smyczkowy i harfę
Maurice Ravel Introdukcja i Allegro
29.05.2026 PT 19.30
Sala koncertowa Koncert organowy
CENA 30–60 zł
Mój Karnet
Partnerzy cyklu

31.05.2026 ND 12.00
Sala koncertowa Koncert symfoniczny S3
CENA 50–120 zł
OrgaNOWA symfonia kina / Dreyer – kina „czas wieczny”
Thomas Ospital – organy
Anita Skwara – prowadzenie
Męczeństwo Joanny d’Arc (1928) reż. Carl Theodor Dreyer
Film z muzyką na żywo
Magiczny świat baśni i zabawek
Narodowa Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia
Michał Klauza – dyrygent
Marcin Majchrowski – prowadzenie
Engelbert Humperdinck Uwertura do opery Jaś i Małgosia
Leopold Mozart Symfonia dziecięca
Ottorino Respighi Gli uccelli
Henryk Czyż Suita Wlazł kotek na płotek
Czerwiec 2026
1.06.2026 PON 12.00
Sala koncertowa
Koncert edukacyjny WSTĘP WOLNY
7.06.2026 ND
18.00
Sala koncertowa
Muzyka dawna
CENA 30–60 zł
Mój Karnet
Koncert edukacyjny
Narodowa Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia
Michał Klauza – dyrygent
Agata Kwiecińska – prowadzenie
Engelbert Humperdinck Uwertura do opery Jaś i Małgosia
Leopold Mozart Symfonia dziecięca
Ottorino Respighi Gli uccelli
Henryk Czyż Suita Wlazł kotek na płotek
Na północ od Wiednia
{oh!} Orkiestra
Martyna Pastuszka – prowadzenie artystyczne, skrzypce
Vladimir Waltham – wiolonczela
Javier Zafra – fagot historyczny
Magdalena Łoś-Komarnicka –prowadzenie
Jakub Gołąbek Symfonia D-dur
Wolfgang Amadus Mozart
Symfonia A-dur nr 14 KV 114
Karl Mysligowski
Koncert wiolonczelowy F-dur
Johann Christian Bach
Koncert fagotowy Es-dur W. C82
Wolfgang Amadeus Mozart
Symfonia A-dur nr 29 KV 201
9.06.2026 WT
19.30
Sala kameralna JazzKlub CENA 90–110 zł
Mój Karnet
10.06.2026 ŚR
9.30, 11.30
Sala kameralna Koncert edukacyjny CENA 15 zł
Najpiękniejszy głos duńskiego jazzu
Nana Rashid – wokal
Benjamin Nørholm Jacobsen –fortepian
Martin Brunbjerg Rasmussen –kontrabas
Lasse Jacobsen – perkusja
Kalejdoskop
Marta Mołodyńska-Wheeler – fortepian
Zjawiskowo i kolorowo – o synestezji w muzyce
10.06.2026 ŚR
19.30
Sala kameralna
Koncert sensoryczny WSTĘP WOLNY Obowiązują zapisy
Koncert sensoryczny
Marta Mołodyńska-Wheeler – fortepian
Koncert przyjazny sensorycznie Pianissimo
13.06.2026 SOB
19.30
Sala kameralna Koncert kameralny CENA 40–50 zł
Mój Karnet
11.06.2026 CZW
19.30
Sala koncertowa
Koncert symfoniczny S1 CENA 50–120 zł
Partner
Wśród szczytów i obłoków
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia {oh!} Essence
Jacek Kaspszyk – dyrygent
Valer Sabadus – kontratenor
Joanna Wnuk-Nazarowa Zwiastowanie na kontratenor, wielką orkiestrę symfoniczną i dawne instrumenty (sł. R.M. Rilke, światowa premiera –zamówienie NOSPR) ***
Richard Strauss Symfonia alpejska op. 64
14.06.2026 ND
20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 149–199 zł
18.06.2026 CZW
19.30
Sala kameralna Koncert kameralny
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
Odcienie skrzypcowej ekspresji
Bartłomiej Nizioł – skrzypce
Piotr Sałajczyk – fortepian
Magdalena Łoś-Komarnicka –prowadzenie
Ignacy Jan Paderewski Sonata a-moll na skrzypce i fortepian op. 13 Karol Szymanowski
Romans D-dur op. 23
Claude Debussy Sonata g-moll na skrzypce i fortepian
Henryk Wieniawski
Wariacje na temat własny op. 15
George Gershwin Trzy preludia (opr. Jascha Heifetz)
The Voyage / Sawka / Skrzek / Stachura
Nie tylko Chopin
Kameraliści NOSPR: Jan Chłap – flet
Bartosz Pacan – klarnet
Hanna Holeksa – fortepian
Sulamita Ślubowska – skrzypce
Beata Ogryzek – skrzypce
Dawid Jadamus – altówka
Adam Krzeszowiec – wiolonczela
Tomasz Śmigielski – wiolonczela
Marek Romanowski – kontrabas
Marcin Majchrowski – prowadzenie
Józef Elsner Septet D-dur Józef Władysław Krogulski Oktet d-moll op. 6
Ignacy Feliks Dobrzyński Sekstet smyczkowy Es-dur op. 39
19.06.2026 PT
12.06.2026 PT
20.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 299–489 zł
Marcin Kydryński prezentuje
SIESTA w drodze: Pat Metheny SIDE EYE III+
19.30
Sala koncertowa Koncert organowy
CENA 25–50 zł
Mój Karnet
Wiktoriański krajobraz malowany organami
Henry Fairs – organy Andrzej Sułek – prowadzenie
Felix Mendelssohn-Bartholdy Uwertura do oratorium Paulus (aranż. W. T. Best)
Robert Schumann Sześć utworów w formie kanonicznej op. 56
Percy Whitlock Fanfara z cyklu
Four Extemporisations
***
Edward Elgar Chanson de matin (aranż. Herbert Brewer)
Edward Elgar Sonata G-dur op. 28
20.06.2026 SOB
19.30
Sala kameralna
Muzyka chóralna
CENA 30–40 zł
Mój Karnet
Najsłynniejszy kompozytor polskiego baroku
Zespół Śpiewaków Miasta Katowice „Camerata Silesia”
Anna Szostak – dyrygentka
Zespół Instrumentów Historycznych
„Baroque Sonus”:
Marian Magiera – trąbka
Stanisław Majerski – trąbka
Aleksandra Radwańska – skrzypce
Łukasz Krusz – skrzypce
Justyna Młynarczyk – viola da gamba
Tomasz Orlow – pozytyw
Grzegorz Gerwazy Gorczycki: – Completorium na chór mieszany
i zespół instrumentalny
– Tota pulchra es Maria
– Te Ioseph celebrent
– Vidi aquam
21.06.2026 ND
12.00
Sala koncertowa
Koncert symfoniczny
S3
CENA 40–100 zł
21.06.2026 ND
19.30
Sala koncertowa
Zewnętrzny organizator koncertu
CENA 499–659 zł
Sprzedaż biletów prowadzona jest wyłącznie online.
W blasku południa
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Alexander Humala – dyrygent
Aristo Sham – fortepian
Marcin Majchrowski – prowadzenie
Felix Mendelssohn-Bartholdy I Koncert fortepianowy g-moll op. 25
Carl Maria von Weber
I Symfonia C-dur op. 19
Bryan Adams: Bare Bones
Informacje o cenach i zniżkach Zakres cen prezentowany w kalendarium odnosi się do sprzedaży stacjonarnej w kasach NOSPR. Podczas zakupów online w bileterii NOSPR doliczana jest opłata serwisowa zgodnie z cennikiem operatora sprzedaży. Na większość koncertów organizowanych przez NOSPR dostępne są bilety ulgowe. NOSPR honoruje zniżki m.in. dla osób z niepełnosprawnością, posiadaczy Katowickiej Karty Mieszkańca i Karty Dużej Rodziny. Sprzedaż biletów na koncerty specjalne oraz koncerty zewnętrznych organizatorów prowadzona jest na innych zasadach. Zasady rezerwacji i sprzedaży biletów na wydarzenia edukacyjne oraz wejściówek na wydarzenia bezpłatne są ustalane indywidualnie dla każdego wydarzenia. Szczegółowe informacje o biletach i zniżkach dostępne są na stronie nospr.org.pl w zakładce Bilety/Informacje dodatkowe oraz w kasach NOSPR.
Informacje o programie
Szczegółowy program koncertów dostępny jest na stronie nospr.org.pl. NOSPR zastrzega sobie prawo do odwołania wydarzenia, zmiany daty, miejsca, godziny i zmian w repertuarze, programu lub artystów bez podania przyczyny.
23.06.2026 WT
19.30
Sala kameralna JazzKlub
CENA 80–100 zł
Mój Karnet
Z miłości do rytmu i elektroniki
Joanna Duda Trio: Joanna Duda – instrumenty klawiszowe, sekwencery
Jort Terwijn – kontrabas
Michał Bryndal – perkusja
26.06.2026 PT 19.30
Sala koncertowa Koncert symfoniczny S2
CENA 65–170 zł W poszukiwaniu ideału
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Marin Alsop – dyrygentka
Piotr Pyc – rożek angielski
Piotr Nowak – trąbka Lukáš Vondráček – fortepian
Aaron Copland Quiet City
Robert Schumann Koncert fortepianowy a-moll op. 54 ***
Richard Strauss Don Juan op. 20
Richard Strauss Suita z Kawalera srebrnej róży
29.06.2026 PON 19.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 190–320 zł
30.06.2026 WT 19.00
Sala koncertowa Zewnętrzny organizator koncertu CENA 169–349 zł
Jan Garbarek Group feat. Trilok Gurtu
Kabaret Hrabi & Goście: Potemowe piosenki
Koncerty realizowane dzięki projektowi: „Budowa organów koncertowych oraz zakup instrumentów i niezbędnego wyposażenia dla NOSPR w Katowicach” finansowanemu ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, Priorytet VIII Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury, Działanie 8.1 Ochrona dziedzictwa kulturowego i rozwój zasobów kultury


ABONAMENTY KONCERTOWE

9 czerwca 2026
Ogłoszenie programu koncertów abonamentowych serii S1, S2, S3
11 czerwca – 10 lipca 2026
Wymiana abonamentów oraz możliwość dokupienia kolejnych serii dla dotychczasowych posiadaczy abonamentów NOSPR w ramach dostępnej puli miejsc
20 lipca 2026
Sprzedaż nowych abonamentów – do wyczerpania limitu miejsc
20 sierpnia 2026
Ogłoszenie programu NOSPR na sezon 2026/2027
20 sierpnia – 31 sierpnia 2026
Przedsprzedaż biletów na koncerty sezonu 2026/2027 dla posiadaczy abonamentów
1 września 2026
Otwarta sprzedaż biletów na koncerty sezonu 2026/2027