Skip to main content

Najnowszy numer Tygodnika w New Jersey

Page 1


TYGODNIK W NEW JERSEY I PENSYLWANII

12 lutego 2026 nr 7 (914) February 12, 2026

Dolar słabszy, ale nadal kluczowy dla świata

Ostatnie miesiące nie są łatwe dla amerykańskiej waluty. W ciągu roku dolar stracił ponad 10% wartości, a indeks DXY – pokazujący jego siłę wobec koszyka najważniejszych walut – obniżył się do poziomów niewidzianych od początku 2022 roku. Nic więc dziwnego, że coraz częściej pojawiają się pytania, czy mamy do czynienia z początkiem głębszej zmiany w globalnych finansach, czy jedynie z kolejną fazą cyklicznego osłabienia.

Zapowiedzi „końca dolara” wracają regularnie od dekad, jednak tym razem brzmią wyjątkowo głośno. Wśród argumentów wymienia się rekordowy dług publiczny USA, przekraczający 37 bilionów dolarów, wysoki deficyt handlowy, utrzymującą się presję inflacyjną oraz narastające napięcia polityczne – zarówno wewnątrz administracji, jak i w relacjach z Rezerwą Federalną. Warto jednak spojrzeć na sytuację szerzej, opierając się na danych i analizach, a nie wyłącznie na medialnych nagłówkach.

Na początku 2026 roku dolar zanotował największy trzydniowy spadek od wiosny poprzedniego roku. Indeks DXY obniżył się do około 96 punktów, co było najniż-

szym poziomem od niemal czterech lat. Na rynkach coraz częściej pojawia się pojęcie „sell America trade”, oznaczające ograniczanie ekspozycji na amerykańskie aktywa.

Źródła niepokoju inwestorów

Osłabienie dolara nie jest wynikiem jednego czynnika, lecz splotu kilku zjawisk. Inwestorów niepokoi zmienność polityki handlowej USA, napięte relacje z dotychczasowymi partnerami oraz publiczne spory pomiędzy administracją a Rezerwą Federalną. Dyskusje wokół niezależności Fed i przyszłej ścieżki stóp procentowych zwiększają niepewność, co natychmiast znajduje odzwierciedlenie na rynkach walutowych. Istotną rolę odgrywają również oczekiwania dotyczące dalszego luzowania polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy Fed sygnalizuje możliwość kolejnych obniżek stóp, inne banki centralne zachowują ostrożność lub rozważają bardziej restrykcyjne podejście. W takiej sytuacji dolar traci część swojej atrakcyjności jako waluta oferująca relatywnie wyższe stopy zwrotu.

instytucji. Stabilny system prawny, ochrona własności prywatnej oraz względnie przejrzyste reguły funkcjonowania rynku sprawiają, że kapitał międzynarodowy chętnie trafia do Stanów Zjednoczonych. Amerykański rynek finansowy pozostaje jednym z najbardziej otwartych na świecie, a inwestorzy zagraniczni lokują środki w USA z własnej woli.

Dlaczego dolar wciąż dominuje?

Mimo przejściowych problemów większość ekonomistów nie spodziewa się szybkiej utraty przez dolara jego wyjątkowej pozycji. Status globalnej waluty rezerwowej opiera się bowiem na fundamentach, które zmieniają się bardzo wolno.

Po pierwsze, Stany Zjednoczone pozostają największą gospodarką świata. Pod koniec 2025 roku wartość amerykańskiego PKB zbliżała się do 30 bilionów dolarów, wyraźnie wyprzedzając inne kraje. USA odpowiadają za ponad jedną czwartą globalnej aktywności gospodarczej, a ich siła wynika nie tylko ze skali, lecz także z innowacyjności.

Amerykański sektor technologiczny od dziesięcioleci wyznacza globalne trendy – od przemysłu lotniczego i półprzewodników po Internet i sztuczną inteligencję. Wyceny i przychody największych firm technologicznych z USA często przewyższają PKB całych państw, co dodatkowo wzmacnia znaczenie dolara.

Drugim filarem jest zaufanie do

Nie bez znaczenia jest też globalna użyteczność dolara. Waluta ta jest powszechnie akceptowana, w pełni wymienialna i dominuje w handlu międzynarodowym. Około 80% światowych transakcji handlowych jest rozliczanych w dolarach, a blisko 60% rezerw walutowych banków centralnych utrzymywanych jest właśnie w USD. Dla porównania udział euro jest kilkukrotnie mniejszy, a juan pozostaje na marginesie globalnego systemu. Na koniec dochodzi czynnik geopolityczny. Historia pokazuje, że dominacja walutowa zwykle idzie w parze z dominacją polityczną i militarną. Stany Zjednoczone wciąż odgrywają kluczową rolę na arenie międzynarodowej, a w momentach globalnych kryzysów dolar nadal pełni funkcję bezpiecznej przystani.

Między wahaniami a trwałością

Wahania wartości dolara nie są niczym nowym. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat waluta ta wielokrotnie przechodziła przez fazy osłabienia i umocnienia. Z perspektywy długoterminowej nie widać jednak trwałego trendu spadkowego –dolar pozostaje silniejszy niż jego historyczna średnia.

Na ważonym wskaźniku handlowym spadek wartości dolara w ostatnim roku wyniósł około 5%, czyli znacznie mniej, niż sugerują najbardziej alarmistyczne komentarze. Większość instytucji finansowych prognozuje, że indeks DXY zakończy 2026 rok w przedziale 92–98 punktów, z możliwymi okresami przejściowego umocnienia. Pomimo cyklicznych problemów i powracających wątpliwości, dolar pozostaje filarem globalnego systemu finansowego. I wszystko wskazuje na to, że jego pozycja będzie podważana raczej stopniowo – o ile w ogóle – niż w sposób gwałtowny i szybki.

Social Security nie zniknie, ale może wypłacać mniej

Co pewien czas powraca temat rzekomego bankructwa Social Security. Federalny program ubezpieczeń społecznych, od którego zależy byt milionów emerytów, od lat znajduje się w centrum debat i obaw. Choć problemy finansowe są realne, ekonomiści uspokajają: mówienie o upadku systemu to nadużycie. Bardziej trafne pytanie brzmi, jak bardzo zmienią się przyszłe świadczenia.

System przetrwa, choć nie bez zmian

Stephen Nuñez z Roosevelt Institute nie ma wątpliwości – Social Security nie zbankrutuje. W raporcie „Czy Social Security się wyczerpie?” podkreśla, że sam sposób stawiania pytania wprowadza w błąd. Program będzie nadal funkcjonował i wypłacał emerytury, choć ich wysokość może ulec korekcie, jeśli nie zostaną wprowadzone reformy. Problemem jest jednak strach, jaki narósł wokół przyszłości systemu. Dane z badań opinii publicznej pokazują skalę niepokoju:

według ankiety Nationwide Financial z 2025 roku niemal trzy czwarte dorosłych Amerykanów obawia się, że Social Security wyczerpie środki jeszcze za ich życia. Badanie Cato Institute idzie dalej – 30% respondentów uważa, że program w ogóle nie będzie istnieć, gdy osiągną wiek emerytalny, a 70% spodziewa się obniżek świadczeń.

Te lęki mają realne konsekwencje. Wiele osób decyduje się na wcześniejsze pobieranie emerytury, co automatycznie obniża miesięczne wypłaty i pogarsza ich sytuację finansową w późniejszych latach.

Gdzie leży sedno problemu?

Zgodnie z oficjalnymi prognozami rządowymi, fundusze powiernicze Social Security, które wspierają finansowanie wypłat, mogą zostać wyczerpane w ciągu niespełna dekady. Główny aktuariusz Social Security Administration szacuje, że fundusz emerytalny może osiągnąć ten punkt już pod koniec 2032 roku. Nie oznacza to jednak wstrzymania wypłat. Program nadal będzie

Dlaczego rezerwy topnieją szybciej?

Ówcześni ustawodawcy trafnie przewidzieli starzenie się społeczeństwa, wejście na emeryturę pokolenia baby boomers oraz spadek dzietności. Nie doszacowali jednak dwóch kluczowych zjawisk: rosnących nierówności dochodowych oraz skutków Wielkiej Recesji.

otrzymywał środki z podatków od wynagrodzeń. Jak zaznacza Alicia Munnell z Center for Retirement Research przy Boston College, nawet bez zmian legislacyjnych beneficjenci wciąż otrzymywaliby większość należnych świadczeń. Kluczowe jest jednak to „większość”.

Jeśli Kongres nie zareaguje, realnym scenariuszem jest około 24-procentowe obniżenie wypłat. To poważna redukcja, ale daleka od całkowitego załamania systemu.

Kryzysy już się zdarzały Historia pokazuje, że Social Security nie po raz pierwszy staje przed podobnym wyzwaniem. Na początku lat 80. fundusz emerytalny faktycznie się wyczerpał, zmuszając rząd do krótkoterminowego finansowania programu z innych źródeł, w tym z Medicare. W 1983 roku Kongres uchwalił reformy, które obejmowały m.in. stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego oraz opodatkowanie części świadczeń. Zmiany te miały zabezpieczyć system na kolejne 75 lat.

Podatek FICA, który finansuje Social Security, obejmuje tylko zarobki do określonego limitu (w 2026 roku wynoszącego 184 500 dolarów). W 1983 roku aż 90% wszystkich wynagrodzeń mieściło się poniżej tej granicy. Zakładano, że ten udział pozostanie stabilny. Tymczasem najlepiej zarabiające 6% pracowników – już wtedy przekraczające limit – odnotowało w latach 1983–2000 wzrost realnych dochodów o 62%. Pozostałe 94% zyskało zaledwie 17%. W efekcie coraz większa część dochodów nie była objęta składką, a wpływy do systemu rosły wolniej niż zakładano. Do 2000 roku udział wynagrodzeń objętych podatkiem spadł do 82,5% i na tym poziomie się zatrzymał. Sytuację dodatkowo pogorszyła Wielka Recesja. Wyższe bezrobocie i słabszy wzrost płac ograniczyły wpływy podatkowe, podczas gdy więcej osób decydowało się na wcześniejsze przejście na emeryturę.

Decyzja należy do polityków

Przyszłość Social Security zależy dziś od decyzji Kongresu. Możliwe scenariusze obejmują podwyższenie podatków, ograniczenie świadczeń lub połączenie obu rozwiązań. Jak ostrzega Nuñez, im dłużej politycy zwlekają z działaniem, tym bardziej kosztowne będą przyszłe reformy.

Zbliżający się rok 2032 sprawia, że kwestia Social Security może stać się jednym z kluczowych tematów nadchodzących kampanii wyborczych. Jak zauważa Maya MacGuineas z Committee for a Responsible Federal Budget, deklarowana ochrona programu często oznacza w praktyce brak decyzji.

Jedno jest jednak pewne: Social Security nie zniknie. Pytanie brzmi nie „czy”, lecz „w jakiej formie” będzie funkcjonować w kolejnych dekadach.

Dermatolog

Profesor

Szef Pracowni Dermatologii Geriatrycznej, Kliniczny Profesor Dermatologii i Kliniczny Profesor Medycyny w Rutgers New Jersey Medical School

Członek Królewskiego Kolegium Medycznego

Autorka licznych publikacji naukowych z zakresu dermatologii 30 lat doświadczenia lekarskiego

Castle Connolly Top Doctors

• LECZENIE WSZYSTKICH CHORÓB SKÓRY

• ROZPOZNAWANIE NOWOTWORÓW

• BIOPSJE WYKONYWANE W GABINECIE

• USUWANIE ZNAMION, BRODAWEK I BLIZN

Tel: 973 472 5044 Mówimy po polsku

NASZ NOWY ADRES 60 Main Ave., Wallington, NJ 07057

CLIFTON-WALLINGTON MEDICAL GROUP

Ewa Czyzewski, M.D. Internal Medicine

LINDEN MEDICAL GROUP @ CLIFTON

AMERICAN BOARD-CERTIFIED PHYSICIANS

NEPHROLOGY & HYPERTENSION CHOROBY WEWNĘTRZNE

NADCIŚNIENIE

Nasi lekarze pomagają pacjentom w NJ, NY, PA i CT od 1999 roku, zapewniając najlepszą opiekę medyczną, profesionalizm i plan na lepsze jutro. Jesteśmy otwarci w 3 gabinetach od pon. do soboty. Nasz miły personel udziela odpowiedzi na wszystkie pytania w zakresie zdrowotnym.

SZCZEPIENIA • LECZENIE POWYPADKOWE SCHORZENIA REUMATYCZNE • CUKRZYCA • LECZENIE NADWAGI • USG I BIOPSJE TARCZYCY • LECZENIE NIEWYDOLNOŚCI SEKSUALNEJ • CHOROBY NEREK I DRÓG MOCZOWYCH • DIALIZY • BADANIA IMIGRACYJNE • OPIEKA PO PRZESZCZEPACH NEREK I WĄTROBY 1033 CLIFTON AVE, SUITE 108 in CLIFTON Tel: 973-577-1995 (WSZYSCY LEKARZE) 515 N. WOOD AVE, SUITE 201 in LINDEN Tel: 908-934-0091 (DR. NOWAK i DR. SERRAO) 515 N. WOOD AVE, SUITE 302 in LINDEN Tel: 908-925-3300 (DRS. CZYZEWSCY i EDYTA KOLBUSZ)

Manager Bogusia Foti z długoletnim doświadczeniem, odpowie na pytania związane z rachunkowością, wyborem ubezpieczenia, czy renty inwalidzkiej.

Dariusz Nowak, M.D. Endocrinology
Robert Czyzewski, M.D. Nephrology
Kathrin Serrao, M.D. Endocrinology
Anna Burdzy, PA-C Endocrinology
Edyta Kolbusz, APN Internal Medicine

Dlaczego prąd kosztuje dziś tak dużo? Pięć czynników, które

windują rachunki

Wysoki rachunek za prąd tej zimy zaskoczył wielu Amerykanów, ale nie jest to odosobniony przypadek. Ceny energii elektrycznej w USA rosną od kilku lat i robią to szybciej niż inflacja. Jeszcze w 2021 roku przeciętne gospodarstwo domowe płaciło miesięcznie około 121 dolarów. W 2025 roku było to już około 156 dolarów – niemal o jedną trzecią więcej. W samym okresie od stycznia do października ubiegłego roku ceny energii wzrosły o blisko 13 procent.

Perspektywy również nie napawają optymizmem. Według National Energy Assistance Directors Association przeciętna rodzina wyda tej zimy około tysiąca dolarów wyłącznie na ogrzewanie domu. Coraz więcej gospodarstw domowych ma problem z regulowaniem należności – w 2025 roku odłączeń prądu i innych mediów doświadczyło nawet cztery miliony rodzin, czyli o pół miliona więcej niż rok

wcześniej. Jednocześnie federalne wsparcie na ogrzewanie systematycznie maleje – z ponad 6 miliardów dolarów w 2023 roku do około 4 miliardów w 2025.

Skąd biorą się tak szybkie podwyżki?

1. Energia drożeje szybciej niż reszta gospodarki

Po pandemii wzrost cen objął niemal wszystkie obszary życia, jednak energia elektryczna drożeje szybciej niż większość towarów i usług. Inflacja podniosła koszty materiałów, sprzętu i pracy, a utrzymanie oraz modernizacja sieci energetycznej stały się znacznie droższe niż kilka lat temu. Każda nowa linia przesyłowa, stacja transformatorowa czy wymiana zużytych elementów infrastruktury oznacza dodatkowe koszty, które ostatecznie trafiają do rachunków odbiorców.

krok od „północy”

Ludzkość od dawna żyje w cieniu zagrożeń – od konfliktów zbrojnych, przez kryzys klimatyczny, po niekontrolowany rozwój technologii. Każde pokolenie mierzyło się z własnymi lękami, jednak rzadko kiedy poczucie globalnej niepewności było tak wyraźne i tak symbolicznie policzalne. Od niemal ośmiu dekad rolę takiego barometru pełni Zegar Zagłady – metaforyczny wskaźnik pokazujący, jak blisko świat znajduje się katastrofy.

We wtorek organizacja Bulletin of the Atomic Scientists poinformowała o kolejnym przesunięciu wskazówek. Od „północy”, symbolizującej globalną zagładę, dzieli nas już tylko 85 sekund – najmniej w całej historii istnienia zegara. Jeszcze rok temu było to 89 sekund, lecz zdaniem naukowców sytuacja międzynarodowa od tego czasu wyraźnie się pogorszyła.

2. Sieć energetyczna ma swoje lata

Duża część amerykańskiej infrastruktury energetycznej powstała jeszcze w latach 60. i 70. XX wieku. Szacuje się, że około 70 procent linii przesyłowych ma dziś ponad 25 lat i zbliża się do granicy swojej technicznej żywotności. Aby zapewnić bezpieczeństwo i stabilność dostaw, sieć wymaga kosztownych modernizacji.

Problem w tym, że rachunek za te inwestycje ponoszą konsumenci. Każdy wymieniony kabel, słup czy transformator to kolejne wydatki, które są stopniowo uwzględniane w taryfach za energię.

3. Cła podnoszą koszty inwestycji

Modernizacja sieci oznacza ogromne zapotrzebowanie na stal i aluminium. Tymczasem cła na te surowce – wprowadzone jeszcze kilka lat temu i utrzymane do dziś – znacząco podniosły ceny materiałów. W ostatnim roku stawki celne wzrosły z 25 do 50 procent i objęły setki dodatkowych produktów.

Efekt jest prosty: droższe materiały oznaczają wyższe koszty budowy elektrowni, linii przesyłowych i infrastruktury technicznej. A te koszty, wcześniej czy później, zostają przeniesione na odbiorców energii.

4. Pogoda i zmiany klimatyczne

Ekstremalne zjawiska pogodowe coraz częściej uszkadzają sieć energetyczną i wymuszają dodatkowe inwestycje. Huragany, pożary lasów czy fale upałów powodują nie tylko przerwy w dostawach, ale także

Wojna nuklearna znów na pierwszym planie

Eksperci Bulletin, działający przy Keller Center na Uniwersytecie w Chicago, wskazują na kilka kluczowych zagrożeń. Najpoważniejszym z nich pozostaje ryzyko konfliktu nuklearnego. Świat, w którym coraz więcej państw przyjmuje agresywną i nacjonalistyczną postawę, staje się coraz mniej przewidywalny.

Trwająca wojna Rosji z Ukrainą, napięcia między Indiami a Pakistanem oraz pytania o przyszłość irańskiego programu nuklearnego –zwłaszcza po zeszłorocznych działaniach USA i Izraela – tworzą, zdaniem naukowców, wyjątkowo niestabilną

konieczność kosztownych napraw i zabezpieczeń. W Kalifornii same wydatki związane z ochroną przed pożarami podniosły ceny energii o kilka centów za kilowatogodzinę w skali roku.

Wyższe temperatury oznaczają również większe zużycie prądu latem. Klimatyzacja stała się standardem, a gorętsze sezony sprawiają, że zapotrzebowanie na energię rośnie szybciej niż kiedyś. W efekcie letnie rachunki biją kolejne rekordy.

5. Centra danych pożerają energię

Jednym z najmniej oczywistych, ale najszybciej rosnących źródeł zużycia energii są centra danych. Już w połowie dekady odpowiadały one za kilka procent całkowitego zużycia prądu w USA, a do 2030 roku ich zapotrzebowanie ma się ponad dwukrotnie zwiększyć.

W regionach, gdzie powstały duże centra danych, ceny energii potrafiły wzrosnąć nawet kilkukrotnie w porównaniu z poziomami sprzed kilku lat. Co istotne, skutki takich inwestycji nie są natychmiastowe – podwyżki pojawiają się stopniowo, jako efekt decyzji podjętych wcześniej.

Eksperci podkreślają, że choć rosnące rachunki są dla wielu rodzin bolesne, w dużej mierze wynikają z wieloletnich zaniedbań i rosnącego popytu na energię. Przez lata, gdy zapotrzebowanie było stabilne, inwestycje można było odkładać. Dziś, przy dynamicznym wzroście zużycia, rachunek za te opóźnienia właśnie trafia do skrzynek pocztowych.

mieszankę. Jednocześnie wieloletnie porozumienia międzynarodowe, które miały ograniczać ryzyko eskalacji, stopniowo się rozpadają.

Zdaniem autorów raportu świat coraz szybciej wchodzi w epokę bezwzględnej rywalizacji mocarstw, w której współpraca ustępuje zasadzie „kto silniejszy, ten wygrywa”. To szczególnie niebezpieczne w obliczu zagrożeń, które wymagają wspólnych, globalnych działań.

Kryzys zaufania i logika „my kontra oni”

Daniel Holz, przewodniczący Rady Naukowej i Bezpieczeństwa Bulletin, zwraca uwagę na erozję

Czy podatek od nieruchomości może zniknąć?

Obietnice wracają, rachunek zostaje

Pytanie o to, czy właściciele domów kiedykolwiek przestaną płacić podatki od nieruchomości, regularnie powraca w debacie publicznej – szczególnie w okresach przedwyborczych. Tym razem temat znów trafił na polityczne sztandary w kilku stanach, gdzie pojawiły się zapowiedzi całkowitego zniesienia tego podatku dla właścicieli domów jednorodzinnych. Brzmi atrakcyjnie, jednak ekonomiści studzą entuzjazm: pieniądze, które dziś zasilają lokalne budżety, nie znikną – ktoś będzie musiał je zastąpić.

Już teraz Georgia, Floryda, Teksas i Dakota Północna oficjalnie rozważają rezygnację z podatku od nieruchomości dla właścicieli domów. W Ohio i Oklahomie trwają przygotowania do referendów, które mają rozstrzygnąć, czy mieszkańcy popierają taką zmianę.

Skąd nagła popularność tego pomysłu?

Odpowiedź jest prosta: gwał-

zaufania między państwami. Jego zdaniem podział świata na wrogie obozy i traktowanie relacji międzynarodowych jak gry o sumie zerowej zwiększa ryzyko, że nikt nie wyjdzie z tej rywalizacji zwycięsko. W takich warunkach nawet pozornie lokalne kryzysy mogą błyskawicznie przerodzić się w konflikty o globalnym zasięgu. Brak dialogu i wzajemnego zrozumienia sprawia, że margines błędu staje się niebezpiecznie wąski.

Klimat i technologia jako dodatkowe zagrożenia

Na liście problemów nie brakuje również zmiany klimatu. Coraz

towny wzrost cen nieruchomości w ostatnich latach przełożył się na znacznie wyższe rachunki podatkowe. Dla wielu właścicieli domów, zwłaszcza seniorów, stało się to realnym problemem. Emeryt z rocznym dochodem na poziomie 30 tysięcy dolarów, który musi zapłacić 3 tysiące dolarów podatku od domu, odczuwa to znacznie boleśniej niż jeszcze kilka lat temu.

Politycy doskonale wyczuwają te nastroje. Argumenty trafiające do wyborców są proste i emocjonalne. „Nikt nie powinien tracić domu tylko dlatego, że nie stać go na opłacanie rachunku wobec rządu” – przekonują zwolennicy likwidacji podatku.

Problem pieniędzy, których nie da się wymazać

Entuzjazm szybko styka się jednak z rzeczywistością budżetową. Podatki od nieruchomości to jedno z kluczowych źródeł finansowania samorządów i szkół publicznych. W samej Georgii zniesienie podatku

częstsze fale upałów, susze i powodzie są – według naukowców – bezpośrednim skutkiem globalnego ocieplenia. Krytyce poddawany jest także brak skutecznych, międzynarodowych porozumień, które realnie ograniczałyby emisje gazów cieplarnianych.

Autorzy raportu wskazują również na politykę USA, zwłaszcza działania prezydenta Donalda Trumpa, które – ich zdaniem –sprzyjają paliwom kopalnym i spowalniają rozwój odnawialnych źródeł energii.

Kolejnym obszarem niepokoju są nowe technologie. Szybki postęp w biotechnologii oraz rozwój sztucznej inteligencji odbywają się

dla właścicieli domów jednorodzinnych oznaczałoby ubytek około 5,2 miliarda dolarów rocznie – ponad jednej czwartej wszystkich wpływów z tego tytułu. W 2024 roku stan zebrał łącznie blisko 20 miliardów dolarów podatków od nieruchomości.

W skali całego kraju mowa o dziesiątkach miliardów dolarów, które finansują nauczycieli, szkoły, policję, straż pożarną, drogi czy oświetlenie uliczne. Jeśli zniknie jeden podatek, trzeba znaleźć inne źródło pieniędzy.

Różne stany, różne pomysły Niektóre stany mają szczególne możliwości. Dakota Północna dysponuje wielomiliardowym funduszem oszczędnościowym, zasilanym dochodami z wydobycia ropy. Dzięki temu może pozwolić sobie na szerokie ulgi – w ostatnich latach całkowicie zwolniono z podatku około 50 tysięcy gospodarstw domowych. Większość stanów takiego zaplecza jednak nie ma. Georgia rozważa zwiększenie podatku od sprzedaży, ale w wielu miejscowościach osiągnięto już maksymalne dopuszczalne stawki. Nie wszystkie gminy i okręgi szkolne byłyby w stanie zrekompensować straty.

Floryda z kolei twierdzi, że samorządy powinny ograniczyć wydatki. Lokalni urzędnicy odpowiadają, że takie kalkulacje są oderwane od realnych kosztów funkcjonowania miast i szkół.

Polityczna sinusoida

Eksperci podatkowi zwracają uwagę, że podobne pomysły pojawiały się już wielokrotnie. „Jesteśmy świadkami kolejnej odsłony podat-

szybciej, niż powstają mechanizmy kontroli i zabezpieczenia. Eksperci ostrzegają, że brak jasnych reguł może prowadzić do nadużyć o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Od minut do sekund Zegar Zagłady został stworzony w 1947 roku jako ostrzeżenie przed możliwością samozniszczenia ludzkości. Po zakończeniu zimnej wojny wskazówki cofnęły się nawet do 17 minut przed północą, co dawało nadzieję na trwalszą stabilizację. W ostatnich latach jednak, w obliczu narastających kryzysów, organizacja zrezygnowała z odmierzania minut i zaczęła liczyć sekundy.

kowej rewolty – to zjawisko cykliczne” – podkreślają analitycy. Historia pokazuje, że hasła likwidacji podatków szczególnie dobrze sprawdzają się w kampaniach wyborczych, ale rzadko kończą się radykalnymi zmianami. Przykłady są liczne. W Dakocie Północnej podobna inicjatywa przepadła w referendum w 2024 roku. W Nebrasce nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów, a w Michigan projekt prawdopodobnie w ogóle nie trafi pod głosowanie.

Kto zapłaci w zamian?

Zdaniem ekspertów całkowite zniesienie podatku od nieruchomości jest w większości stanów mało realne. Przeniesienie ciężaru na podatek od sprzedaży oznaczałoby, że relatywnie więcej zapłacą osoby o niższych dochodach, niezależnie od wartości posiadanego domu. To rodzi pytania o sprawiedliwość takiego rozwiązania.

Dodatkowo samorządy mogą sięgnąć po inne formy opłat – za wywóz śmieci, ochronę przeciwpożarową czy usługi komunalne. Formalnie nie byłyby to podatki, lecz dla właścicieli domów efekt finansowy mógłby być bardzo podobny: zamiast jednego rachunku pojawi się kilka obowiązkowych opłat.

Historia sugeruje, że głośne deklaracje rzadko prowadzą do prawdziwej rewolucji podatkowej. Najprawdopodobniej i tym razem większość zapowiedzi pozostanie elementem kampanii wyborczej, a podatek od nieruchomości – w takiej czy innej formie – pozostanie z nami na długo.

Czy zegar można jeszcze cofnąć?

Mimo alarmującego komunikatu autorzy raportu nie wykluczają pozytywnego scenariusza. Podkreślają, że Zegar Zagłady nie jest wyrocznią, lecz ostrzeżeniem. Jego wskazówki można cofnąć –pod warunkiem, że światowi liderzy zdecydują się na realną współpracę i wspólne działania wobec największych zagrożeń.

Jeśli jednak obecne trendy się utrzymają, kolejne przesunięcia wskazówek mogą przestać być jedynie symbolem, a stać się zapowiedzią bardzo realnych konsekwencji dla całej ludzkości.

Nowy program federalny “Trump Accounts”. Co trzeba o nim wiedzieć?

Jedną z najbardziej komentowanych nowości podatkowych jest wprowadzenie tzw. Trump Accounts – specjalnych kont inwestycyjnych dla nowo narodzonych dzieci, finansowanych częściowo przez rząd federalny. Rodzice mogą otrzymać znaczące wsparcie finansowe na przyszłość edukacyjną swoich pociech.

Program ma obowiązywać od 2025 do 2028 roku i jest elementem szerszych zmian w systemie podatkowym. Na czym polegają Trump Accounts?

Kto może skorzystać z programu

Program obejmuje dzieci urodzone między 1 stycznia 2025 roku a 31 grudnia 2028 roku.

Rząd federalny wpłaci jednorazowo $1,000 na indywidualne konto inwestycyjne dla każdego dziecka, które:

• urodzi się między 1 stycznia 2025 r. a 31 grudnia 2028 r.,

• jest obywatelem USA z urodzenia,

• posiada numer Social Security (podobnie jak rodzice).

Konto musi zostać założone przez rodzica lub opiekuna prawnego na nazwisko dziecka. Środki te mają stanowić kapitał startowy, który może być dalej inwestowany i powiększany przez rodzinę.

Rodzice mogą otworzyć Konto Trumpa dla każdego dziecka poniżej 18. roku życia, które posiada ważny numer Social Security. Jednak tylko dzieci urodzone między 1 stycznia

lipca 2026 roku. Od połowy 2026 roku dostępna ma być również bezpośrednia rejestracja online. Początkowo konta będą tworzone przez Departament Skarbu, z możliwością późniejszego przeniesienia ich do banków, unii kredytowych lub firm inwestycyjnych.

Jak działają Trump Accounts

Konto jest imienne i przypisane do dziecka. Trump Accounts funkcjonują w sposób zbliżony do indywidualnych kont emerytalnych. Rodzice lub opiekunowie mogą:

• pozostawić środki do długoterminowego wzrostu bez dodatkowych wpłat,

• zasilać konto dodatkowymi środkami w wysokości do 5 tysięcy dolarów rocznie,

• inwestować je w dozwolone instrumenty finansowe. Środki zgromadzone na koncie nie mogą być wypłacone przed ukończeniem przez dziecko 18. roku życia.

Pieniądze zgromadzone na koncie mają służyć w przyszłości m.in. na:

• edukację,

• zakup pierwszego domu,

• start zawodowy lub inne ważne cele życiowe.

może być szczególnie korzystny dla rodzin dysponujących ograniczonymi możliwościami oszczędzania. Wczesne rozpoczęcie inwestowania pozwala bowiem w pełni wykorzystać efekt procentu składanego. Dlatego też warto skorzystać z bezpłatnych środków i dać dzieciom możliwie najlepszy start finansowy na przyszłość.

Ograniczenia i porównanie z planami edukacyjnymi

Trump Accounts nie zastępują planów edukacyjnych 529 ani innych form oszczędzania – są dodatkiem. Ze względu na konstrukcję podobną do kont emerytalnych, wypłaty mogą wiązać się z podatkami lub karami, a środki nie mogą być wykorzystane na wydatki związane z edukacją na poziomie szkoły średniej.

Plany 529 pozostają bardziej elastycznym narzędziem finansowania edukacji, szczególnie jeśli chodzi o wcześniejsze etapy nauki. Szczegółowe zasady wypłat i opodatkowania środków w przyszłości mogą być doprecyzowywane przez administrację skarbową.

Dodatkowe wsparcie dla starszych dzieci

2025 r. a 31 grudnia 2028 r. otrzymają rządową wpłatę w wysokości 1 000 dolarów. Rodziny z kilkorgiem dzieci mogą otworzyć więcej niż jedno konto – po jednym dla każdego dziecka.

Jak założyć konto

Aby rząd przekazał $1,000 rodzice muszą zgłosić narodziny dziecka w zeznaniu podatkowym. IRS zaleca złożenie formularza 4547 razem z elektronicznym rozliczeniem podatkowym za dany rok – to najszybszy i najprostszy sposób uzyskania środków. Podczas składania formularza Form 4547 będzie można zaznaczyć odpowiednie pole, aby otrzymać wpłatę w wysokości 1 000 dolarów od rządu. Po dokonaniu tego wyboru Departament Skarbu USA prześle instrukcje, jak aktywować konto.

Informacje na ten temat mają być dostępne od maja 2026 roku, a wpłaty w ramach programu pilotażowego będą przekazywane od 4

Potencjalny wzrost oszczędności

Trump Accounts to forma państwowego „startu finansowego” dla dziecka, szczególnie istotna dla rodzin o średnich i niższych dochodach. Choć $1,000 nie wydaje się dużą kwotą, przy długoterminowym inwestowaniu może znacząco wzrosnąć i realnie pomóc dziecku w dorosłym życiu.

Według prognoz opartych na historycznych średnich rynku akcji, początkowa inwestycja może wzrosnąć do około 5,8 tysiąca dolarów w wieku 18 lat, 17 tysięcy dolarów w wieku 27 latoraz nawet 200 tysięcy dolarów w wieku 55 lat. Przy maksymalnych corocznych wpłatach wartość konta mogłaby sięgnąć 2,7 miliona dolarów. Należy jednak podkreślić, że są to wyłącznie szacunki i nie stanowią gwarancji przyszłych zysków.

Eksperci wskazują, że program

Program przewiduje również pomoc dla rodzin z dziećmi do 10. roku życia. Dzięki prywatnej inicjatywie filantropijnej Michaela i Susan Dell dzieci mieszkające w rejonach o dochodach nieprzekraczających 150 000 dolarów rocznie mają otrzymać jednorazowe wsparcie finansowe w wysokości 250 dolarów. Jak zapowiedzieli Dellowie, konta nie zostaną zasilone wcześniej niż 4 lipca 2026 roku. Data ta i kwota ma symbolicznie nawiązywać do 250. rocznicy ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Rodzina Dellów liczy na to, że ich darowizna zachęci rodziny do zakładania tych kont i regularnego wpłacania dodatkowych środków – nawet niewielkich kwot – tak aby oszczędności rosły z czasem wraz z rynkiem giełdowym.

Katarzyna Ginsburg

Registered Tax Preparer 63 Union Blvd, Wallington NJ 07057 (973) 928-3838

kasiaginsburg@gmail.com

Piątek trzynastego: przypadek czy reguła kalendarza?

Choć może się to wydawać przypadkiem, trzynasty dzień miesiąca statystycznie najczęściej przypada właśnie na piątek.

liczbę dni w tym okresie. W ciągu czterech stuleci – razem z dniami przestępnymi – mamy dokładnie 146 097 dni. Liczba ta dzieli się przez siedem bez reszty, co oznacza, że po 400 latach układ dni tygodnia w kalendarzu powtarza się identycznie.

Dzięki temu możemy z dużym wyprzedzeniem określić, na jaki dzień tygodnia przypadnie trzynasty dzień dowolnego miesiąca czy roku. Przykładowo: skoro 1 stycznia 2000 roku był sobotą, to 1 stycznia 2400 roku również wypadnie w sobotę.

Różnice w częstotliwości są niewielkie, ale zauważalne. W 400-letnim cyklu rozpoczętym 1 stycznia 2000 roku trzynasty dzień miesiąca przypadnie na piątek 688 razy. Dla porównania: na środę i niedzielę po 687 razy, na poniedziałek i wtorek po 685 razy, a na czwartek i sobotę po 684 razy.

Niektóre lata szczególnie zapisały się w kalendarzu miłośników dreszczyku emocji. Zarówno 2012, jak i 2015 miały aż trzy piątki trzynastego. Podobnie będzie w 2026 roku, kiedy ten dzień wypadnie w lutym, marcu i listopadzie. Co więcej, do końca obecnej dekady lat 20. XXI wieku łącznie przypadnie aż 16 piątków trzynastego.

Jeśli więc za każdym razem czujesz lekki niepokój, gdy w kalendarzu zbliża się piątek trzynastego, mamy dla ciebie „złą” wiadomość: ten rzekomo pechowy dzień pojawia się dosyć często. Trzynasty dzień miesiąca nieco częściej przypada na piątek niż na pozostałe dni tygodnia, co sprawia, że „feralna” data wcale nie jest taka rzadka.

Źródłem tego zjawiska nie są

żadne tajemnicze siły ani dawne przesądy, lecz konstrukcja kalendarza gregoriańskiego. Opiera się on na powtarzalnym, 400-letnim cyklu, uwzględniającym lata przestępne, które zwiększają całkowitą

Tak więc choć piątek trzynastego obrosły legendą i przesądami, jego „wyjątkowość” wynika w gruncie rzeczy z matematycznej regularności naszego kalendarza. I paradoksalnie – im bardziej wydaje się niezwykły, tym bardziej okazuje się… zwyczajny.

Piątek

trzynastegowszystko co musisz o nim wiedzieć. ...

Piątek trzynastego jest uważany za najbardziej pechowy dzień w roku. Skąd wziął się ten przesąd i jaką ma historię? Czego unikać w tym dniu, jeśli już wierzymy w piątkowego pecha?

13. NIE WSZĘDZIE PECHOWA

W starożytności liczbę 13. wiązano z boginią miłości, Wenus. Trzynastka była więc symbolem kobiecości, miesięcznego cyklu, liczbą oznaczającą dojrzewanie. Inne kultury natomiast, związane raczej ze wschodem uważały liczbę 13. za nienaturalną, zbędną. Jak widać właśnie ten pogląd pokutuje do naszych czasów.

GORSZA SIOSTRA DWUNASTKI

12. uważana jest za liczbę harmonijną. Mamy 12 godzin, miesięcy, było 12 apostołów, 12 potraw wigilijnych, 12 bogów na Olimpie, 12 znaków zodiaku zarówno w horoskopie rzymskim, jak i chińskim, 12 imamów w islamie szyickim i wiele innych, dobrych dwunastek. Dwunastce przypisywano od zawsze dobrą magię.

LĘK PRZED 13. MOŻE POWODOWAĆ ZABURZENIA PSYCHICZNE

Obawa przed katastroficznymi skutkami piątku trzynastego ma swoją medyczną nazwę. Fobię dotyczącą cyfry trzynaście nazywamy triskaidekafobią, a z kolei konkretnie przed piątkiem wypadającym na 13. - paraskewidekatriafobią. Dopóki nieprzychylność liczbie 13. nie utrudnia nam życia, postrzegana jest jako przesąd. Niestety, może się okazać, że przerodzi się ona w prawdziwą fobię, którą trzeba będzie leczyć.

PRZESĄDY

PIĄTEK 13.

- TEGO NIE RÓB W

W piątek 13.: - nie przechodź pod drabiną, - unikaj czarnych kotów przebiegających drogę - nie patrz na zakonnice na rowerach, - nie tłucz luster, - a już w żadnym wypadku nie wstawaj lewą nogą!

W INNYCH KRAJACH NIE

BOJĄ SIĘ PIĄTKU, A NAWET TRZYNASTKI

Nie wszystkie kraje uznają piątek 13. za pechowy dzień. W Rumunii, Grecji czy Hiszpanii pechowy jest... wtorek 13. Ciekawe jest to, że we Włoszech za pechowy uznaje się piątek siedemnastego. Wynika to z faktu, że Jezus umarł w piątek, a gdy w rzym-

skiej siedemnastce (XVII) przestawi się litery, jako anagram daje łacińskie słowo „vixi“, oznaczające „żyłem“ (w domyśle,„ale umarłem“).

NIE TYLKO TRZYNASTKA

W krajach Wschodu, jak Tajwan, Japonia czy Chiny, to czwórka jest cyfrą pechową. W tych krajach unika się 4. piętra w hotelu, czy 14 lub 24 numeru pokoju. I to dosłownie, nie buduje się czwartych pięter (pomija się je) i nie oznacza się w ten sposób apartamentów. Istnieje także strach przed liczbą 4 tożsamy do fobii przed trzynastką. Tetrafobia, na przykład w Korei pozwala na nadanie domowi, na który wypadnie numer 24, numeru 23A. Kolejnym będzie 25. Ale jakby się przypatrzyć, w numerologii trzy dodać jeden będzie się równało 4. Może więc cały świat ma po prostu tę samą fobię!

PIĄTEK TRZYNASTEGO W

POPKULTURZE

Zdecydowanie najsłynniejszym Piątkiem 13. jest hollywoodzka produkcja z Kanem Hodderem w roli Jasona Voorheesa, ubranego w maskę do hokeja i ganiającego letnich obozowiczów z maczetą. Po sukcesie pierwszego z horrorów, powstało ich

jeszcze kilka, włącznie z serialem.

KALENDARIUM PIĄTKÓW TRZYNASTEGO

Historia zna kilka wyjątkowo pechowych piątków 13. - 13 października 1972 roku w Andach rozbił się samolot lecący z Urugwaju do Chile. Część z pasażerów poniosła śmierć na miejscu i została potem zjedzona przez próbujących przetrwać współpasażerów. - 13 września 1940 podczas nalotów na Londyn pałac Buckingham został zbombardowany. Bomba przebiła dach i spadła do pałacowej jadalni. O dziwo nikt wówczas nie zginął, a królowa stwierdziła, że nareszcie może spojrzeć prosto w oczy mieszkańcom East Endu. - 13 stycznia 2012 roku zatonął statek wycieczkowy Costa Concordia. Katastrofa pochłonęła życie 32 ofiar, a 64 osoby zostały wówczas ranne. Kapitan statku Francesco Schettino został w 2015 roku skazany na 15 lat więzienia.

NA 13 LUTEGO PRZYPADAJĄ CIEKAWE, NIETYPOWE ŚWIĘTA

Na piątek 13 lutego 2026 zazwyczaj wypada jeszcze kilka ciekawych „świąt“. W tym roku na pierwszy pechowy piątek przypada: - Międzynarodowy Dzień Radia - Międzynarodowy Dzień Prezerwatywy - Światowy Dzień Małżeństwa - i Dzień Sera Cheddar Pozostaje więc życzyć wszystkim dobrej zabawy i nie przejmować się przesądami!

PIĄTEK TRZYNASTEGO W NASZYCH GŁOWACH

Czujmy się bezkarni zrzucając niepowodzenia na datę. Pamiętajmy jednak by nie przesadzać!

Busem z Polskim przewodnikiem

Wycieczki dla osób "solo", par i rodzin

Wyjazd w góry ,,Nie tylko dla narciarzy” – 23 i 13 luty 3 dni z wyżywieniem, dwa noclegi, zabawa karnawałowa - $400/os.

Niagara w zimie - dwa dni, przejście pod zamrożoną Niagarą - Styczeń / Luty 2026

Nowy Orlean (Mardi Gras) / Dom Presley'a / Tennessee – 14 - 22 luty 2026

Ponadto: Waszyngton/Kapitol/jaskinie, Kraina Amiszów, Wycieczki dookoła USA i kaniony zachodu

Oferujemy fachowość i doświadczenie dla małych i duż y ch k lie n t ó w . Z a p e wnia m y a t r a k c yjne i konkurenc yjne stawki na przewóz i inne usługi. Gwarancją jakości naszych usług jest ponad 30 lat działalności na r ynku amer ykańskim.

• Transpor t całych kontenerów od drzwi do drzwi między USA i Europą (Impor t & Expor t)

• Kontenery małe (20ſt), duże (40ſt i 40ſt HC) i specjalistyczne (20ſt & 40ſt Open Top, 20ſt & 40ſt Flat Rack)

• Wysyłka samochodów, maszyn, motocykli, ATVs, jet-skis i łodzi

• Wysyłka mienia przesiedleńczego

• Wysyłka ładunków handlowych i ponadgabarytowych

• Oddziały w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii, na Litwie, Węgrzech i w Por tugalii

• Agencja celna w Gdyni

• Przygotowujemy dokumentację transpor tową i celną

Talkeetna, lot do najwyższej góry kontynentu

Ameryki Północnej

Można odnieść wrażenie, że w Talkeetna czas zatrzymał się w miejscu, lecz jest to przecież pełen życiowej energii punkt startowy dla zdobywców najwyższej góry Ameryki Północnej - Mt Denali, zwanej niegdyś McKinleyem (6,190 m npm). Alpiniści z całego świata przyjeżdżają tutaj, aby niewielkim samolotem przetransportować sprzęt do podnóża Wielkiej Góry. Przy tej okazji, firmy obsługujące wspinaczy, również i turystom oferują loty widokowe w kierunku pasma Alaska Range, połączone - przy sprzyjającej pogodzie - z budzącym dreszczyk emocji lądowaniem na śniegu Amfiteatru lodowca Ruth Glacier, zaledwie 12 kilometrów w linii prostej od wierzchołka MtDenali. Takiej gratki, oczywiście, nie możemy przepuścić!

Sobota 22 czerwca objawiła się kolejnym dniem zadziwiająco pięknej jak na wysokie góry pogody, z MtDenali widocznym jak na dłoni, z odległości setek kilometrów dookoła! Nad całym pasmem Alaska nie było o świcie najmniejszej chmurki. A ponieważ taka widoczność przydarza się tutaj statystycznie zaledwie trzy razy w miesiącu, lecimy dzisiaj ku najwyższym górom kontynentu! Już z Talkeetnej widać, jak granitowo-lodowy masyw Denali wbija się w niebo niczym biały sztylet.

Wszyscy mamy miejsca przy oknach, w 10-osobowym, sportowym samolocie De Havilland, w którym założone płozy obiecują przy tak wspaniałych warunkach możliwość lądowania na śniegu! Impreza kosztuje blisko $300 za widokowy lot ponad łańcuchem Tokosha i lodowcem Tokositna, w kierunku trapezoidalnego wierzchołka Mt Foraker (5,303m), następnie do podnóży szczytu Mt Hunter (4,427m), a stamtąd w prawo, na wschód do Amfiteatru Ruth z lądowaniem w jego południowej części. Powrót wzdłuż fenomenalnej Gardzieli Ruth Gorge i dalej wzdłuż lodowego jęzora Ruth Glacier, usianego urokliwymi, błękitnymi stawami. Trudno sobie wyobrazić wycieczkę na Alaskę z pominięciem tego lotu, podczas którego możemy podziwiać krajobrazy dostępne wyłącznie oczom wytrawnych alpinistów.

Naszym pilotem jest Tim, profesjonalista, który wie co i jak pokazać przyjezdnym. Samolot lekko podnosi się z pasa startowego w Talkeetnej i bierze ostry skręt ponad rozlewiskami klasycznie roztokowej rzeki Susitna. Tim obiera kurs na północ i wznosząc się systematycznie frunie prosto w stronę Parku Narodowego Denali. Pod nami roztacza się zielona tajga z setkami stawów, jezior, rzeczek, strumieni, bagien... Po około 20

minutach docieramy do ściany gór i zataczamy łuk, mając obok wyniosłe szczyty Mt.Foraker i Mt.Hunter. Pilot Tim, czytając chyba w myślach pasażerów, kieruje maszynę w lewo, i zaraz potem w prawo tak, aby każdy przez swoje okienko mógł sfilmować górujący nad nami szczyt MtDenal,i bez skrzydeł niszczących fotograficzny efekt. Gdy znaleźliśmy się w pobliżu szczytu McKinleya, Tim zapowiedział lądowanie w lodowym kotle zwanym Amfiteatrem Ruth, wskazując ręką na samolot, który przed nami osiadł na śniegu i teraz wyglądał z oddali jak komar. Skala wielkości jest tutaj niewiarygodna, wydawać by się mogło, że chwilami dosłownie otrzemy się skrzydłem o pionowe skały, gdy tymczasem dystans do nich wynosił setki metrów. Na lodowcu dostrzegamy nieprawdopodobnie błękitne oczka jezior, których lodowe podłoże pochłaniając większość widma świetlnego dają ów niebieski efekt. Lądujemy na pokrywającym lodowiec śniegu, na płozach, co za

wrażenie! Dookoła ogromne, białe góry i czysty błękit nieba. Cóż nam więcej dziś potrzeba? Jesteśmy w samym sercu najwyższych gór kontynentu Ameryki Północnej, a ponad nami dominuje szczyt Denali. Stąpamy po białym puchu, jest ciepło i upojnie cicho. Słychać tylko bicie serc i kosmiczną wibrację potężnych gór. Są to chwile, na zawsze zapisane w najpiękniejszych fragmentach pamięci.

Tekst: Andrzej Kulka Autor jest zawodowym przewodnikiem i właścicielem chicagowskiego biura podróży EXOTICA TRAVEL, organizującego wycieczki po całym świecie, z Alaską włącznie, m.in. w czerwcu, lipcu i sierpniu 2026 roku. Bliższe informacje i rezerwacje: EXOTICA TRAVEL, 6741 W. Belmont, Chicago IL 60634, tel. (773) 237 7788, strona internetowa: https://andrzejkulka.com/ destinations/alaska-2024-2025zlota-jesien-wycieczka-z-polskimprzewodnikiem/

❖ Blacharstwo i lakiernictwo

❖ Kompleksowe naprawy powypadkowe samochodów wszystkich marek

❖ Współpraca ze wszystkimi firmami ubezpieczeniowymi

❖ Wysoka jakość usług i dobra cena

Od prawej Mt Denali, Mt Hunter i Mt Foraker, pasmo gór Alaska Range.

Jeziora ukryte w tajdze.

Biuro podróży EXOTICA TRAVEL zaprasza na

9 dni: 14, 23 czerwca, 19 lipca, 8 i 18 sierpnia

PATAGONIA, Argentyna i Chile ● 16 dni: 21 lutego

11 dni: 11 marca

FILIPINY, WAKACJE W RAJU ● 9 dni: 22 marca

8 dni: 7 kwietnia, 14 kwietnia

12 dni: 18 kwietnia

9 dni: 2 maja

9 dni: 9 maja

UGANDA, RWANDA, SESZELE ● 15 dni: 1 września

KENIA, TANZANIA, ZANZIBAR ● 14 dni: 22 września - 5 października

MADAGASKAR, MAURITIUS ● 12 (16) dni: 3 - 14 (18) października

EVEREST BASE CAMP ● 19 dni: 27 października

KRÓLESTWO BHUTANU, SIKKIM, DARDŻYLING ● 14 dni: 10 listopada

NEPAL, INDIE ● 14 dni: 21 listopada

Bilety lotnicze, indywidualne pakiety APPLE VACATIONS: CANCUN – HAWAJE –PUNTA CANA – PUERTO VALLARTA – DOMINIKANA – JAMAJKA

EXOTICA TRAVEL 6741 W Belmont Ave, Chicago IL 60634 tel. 773 237 7788 | facebook - andrzejkulka

andrzejkulka@aol.com

Morena czołowa lodowca Ruth.
Lądowanie na lodowcu w Denali.
Kolejne, udane lądowanie u podnóży Mt Denali.
Gardziel lodowca Ruth.

Komisariat policji. Dyżurka. Dzwoni telefon. Oficer dyżurny odbiera:

- Komisariat Policji, słucham?

- Dzień dobry. Czy to wasz komisariat wysyłał wczoraj wieczorem patrol na Aleję Lipową 74 przez 3?

- Chwileczkę, sprawdzam. Tak. Było zgłoszenie naruszenia ciszy nocnej–głośna muzyka, wrzaski...

- Mam prośbę. Czy możecie ich przysłać jeszcze raz? Zapomnieli zabrać czapkę i pistolet. No i zdjęcia obejrzą, fajne wyszły!

M

Kopałem dół w ogrodzie. Nagle łopata zatrzymała się na starej, drewnianej skrzyni.

W środku znalazłem setki starych, złotych monet.

Z podniecenia i ekscytacji chciałem zawołać żonę, ale wtedy przypomniałem sobie po co kopałem dół.

M

Ja i moja żona byliśmy szczęśliwi przez 24 lata.

Potem się poznaliśmy i się skończyło.

M

Dwie blondynki kłócą się, na co

pójść do kina:

- Chodźmy na „Matrixa“.

- Nie, lepiej na „Aniołki Charliego“.

- Lepiej na „Matrixa“!

- Nie, na „Aniołki“!

Wtrąca się brunetka:

- To może pójdziecie na kompromis?!

Blondynki:

- Fajnie, a gdzie grają?

MŻona do męża:

- Mosze, pamiętaj, żebyś po mojej śmierci zaraz się znów ożenił! Małżonek uspokaja:

- Salcie, ty się nic nie martw. Ty zrób swoje, a o resztę już ja się zatroszczę.

M- Tatusiu, dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu na zakupy?

- Nie gadaj tyle, piłuj kłódkę......

M

Zatrudnili blondynkę przy malowaniu pasów na drodze. W pierwszym dniu namalowała 15 km pasów, w drugim dniu 3 km pasów, a w trzecim tylko 1 km pasów.

W tym samym dniu wzywa ją szef i mówi:

- Co się z panią dzieje? Coraz gorzej pani pracuje!

Na co blondynka odpowiada:

- To nie ja gorzej pracuje, tylko do wiadra z farbą mam coraz dalej.

M

W samolocie do Chicago tuż po starcie blondynka przesiada się z klasy ekonomicznej do klasy biznes. Podchodzi do niej stewardessa.

- Czy mogę zobaczyć pani bilet?

Blondynka pokazuje bilet. Stewardessa:

- Niestety, pani bilet nie jest ważny w tej klasie, musi pani wrócić do klasy ekonomicznej.

Blondynka na to:

- Jestem piękną blondynką i będę tu siedzieć, aż dolecimy do Chicago!

Stewardessa poszła po pomoc do drugiego pilota. Pilot przyszedł i mówi:

- Niestety, muszę panią poprosić o powrót do klasy ekonomicznej.

- Jestem piękną blondynką i

będę tu siedzieć, aż dolecimy do Chicago!

Pilot wraca do kabiny i skarży się głównemu pilotowi. Ten mówi:

- Poczekaj, moja żona jest blondynką, wiem jak z nimi rozmawiać.

Pilot udaje się do blondynki, szepce jej coś na ucho, po czym ona zabiera torebkę i wraca do klasy ekonomicznej. Drugi pilot nie może się nadziwić:

- Jak ty to zrobiłeś?

- To proste, powiedziałem jej, że klasa biznesowa nie leci do Chicago.

EMERYTURA UBEZPIECZENIE

JACEK FRUCHTMAN

PROWADZĘ BIURO W POLSCE

• POMAGAM W UBIEGANIU SIĘ O EMERYTURĘ Z ZUS I UBEZPIECZENIE NFZ

• DZIĘKI ZNIESIENIU PRZEZ KONGRES USA KLAUZULI „WINDFALL ELIMINATION” MOŻNA JUŻ BEZ KONSEKWENCJI PODATKOWYCH WYBRAĆ KRAJ I BANK, GDZIE BĘDA WYPŁACANE ŚWIADCZENIA

• NIE MA KONIECZNOŚCI PRZYJAZDU DO POLSKI

• OSOBIŚCIE REPREZENTUJĘ PAŃSTWA W ODDZIAŁACH ZUS

• SKUTECZNIE ODSZUKUJĘ ZAŚWIADCZENIA O ZATRUDNIENIU I ZAROBKACH – „KAPITAŁ POCZĄTKOWY”

• POMAGAM W ROZWIĄZYWANIU JUŻ ISTNIEJĄCYCH

PROBLEMÓW Z ZUS

ADRES:

UL. OKRZEI 21B/7 81-733 SOPOT

Szybka. Niezawodna. Polska. Twoja zaufana firma wysyłkowa od 50 lat!

KONTAKT: TEL. +48 500-553-465 MESSENGER, FACETIME, WHATSAPP jacekfruchtman55@gmail.com

• Paczki Lotnicze i Morskie - do Polski i Europy

• Kontenery – z każdego miejsca w USA do każdego miejsca w Polsce

• Mienie Przesiedlenia

• Samochody, Motocykle, Łodzie

• Przesyłki Komercyjne

• PolamerSEND – paczki do Polski z każdego miejsca w USA

• Dolary do Polski – do odbioru w gotówce, na konto, nawet do domu

• Bilety Lotnicze i Wakacje All-Inclusive

• Kwiaty na każdy adres w

GREENPOINT

167 Greenpoint Ave Brooklyn NY 11222

Tel: (718) 349 1319

ROSELLE

275 Cox St. Roselle, NJ. 07203

Tel: (908) 352 9100

MASPETH

64-02 Flushing Ave. Maspeth NY 11378

Tel: (718) 326 2260

WALLINGTON

130 Main Ave. Wallington NJ 07057

Tel: (973) 779 6613

• kuchnie • łazienki • wykończenia piwnic i poddaszy • tarasy • malowanie • wymiana okien i drzwi • płytki

• podłogi • „złota rączka” - handyman • i wiele innych

Smak miłości

Niektórzy twierdzą, że dobra czekolada jest lepsza niż seks, inni zalecają połączenie tych dwóch „przysmaków“ dla bardziej intensywnych wrażeń w sypialni. Do tego jeszcze ostrygi, szampan i kawa z dodatkiem imbiru... Debata na temat właściwości afrodyzjaków powraca co roku w czasie walentynek. Czy do serca naprawdę najłatwiej przez żołądek?

Imbir i cynamon, ostrygi i łosoś, marchew, figi, szparagi i awokado… Lista produktów, które ktoś kiedyś uznał za afrodyzjaki jest bardzo długa. Tak naprawdę trudno znaleźć taki, któremu jeszcze tej metki nie przypięto. Afrodyzjaki zajadamy już od czasów starożytnych, kiedy to wielu pokarmom przypisywano właściwości magiczne. Samo słowo „afrodyzjak” pochodzi od Afrodyty, greckiej bogini miłości. To ona wyłoniła się nago z morskiej piany - nic dziwnego, że owoce morza od dawna uznaje się za te najbardziej erotyczne i sexy. Sam Casanova ponoć zjadał kilkanaście ostryg dziennie na śniadanie, a i dziś te skorupiaki, a także homary i mniej lub bardziej egzotyczne warzywa czy owoce tradycyjnie goszczą w restauracyjnym walentynkowym menu. Mówimy - śmiechu warteale czasem dajemy się skusić. Dlaczego?

Bujna wyobraźnia

Może dlatego, że niektóre warzywa i owoce, np. szparagi, marchew i dojrzałe figi przypominają kształtem pewne części ludzkiej fizjonomii. Dość sugestywne jest też awokado, nazwa którego w wolnym tłumaczeniu z azteckiego znaczy „jądro” (redakcja nie jest w stanie tej informacji zweryfikować, nie ma bowiem dostępu do nikogo władającego tymże językiem). Czy naprawdę mamy tak bujną wyobraźnię, że sam widok wyrośniętej nad podziw marchewki może nas przyprawić o szybsze bicie serca? Inne pokarmy mają pewne właściwości - jakby to ująć - fizjologiczne. Amerykańska autorka Bunny Crumpacker wymienia niektóre z nich w swej książce „The Sex life of food”. Owoce morza bogate są w stymulujący organizm fosfor, banany w polepszacz nastroju zwany bufoteniną, a imbir zwiększa przepływ krwi do narządów płciowych. Czekolada natomiast zawiera fenyloetyloaminę, czyli substancję chemiczną którą, gdy jesteśmy zakochani, nasz mózg wytwarza w sposób naturalny.

Napój bogów

Pierwszymi koneserami czekolady byli ci od „jądra”, czyli Aztekowie. Delektowali się nią ich królowie i arystokraci, uświetniała też ceremonie religijne. Czekolada ma więcej przeciwutleniaczy niż kieliszek wina i do tego zawiera kofe inę, więc pobudza do akcji nie tylko w sypialni.

Jeśli jednak pudełko czeko ladek w walentynki nie zadziała, można spróbować słodkiej lukrecji - tak przynajmniej twierdzili staro

żytni Chińczycy. Korzeń tej rośliny jest używany do dzisiaj w tradycyjnej chińskiej medycynie ludowej. Może i jest w tym wszystkim trochę prawdy, ale jeśli efekty fizjologiczne po spożyciu afrodyzjaku są tak silne, jak ich zwolennicy twierdzą, to wszyscy powinniśmy być w stanie ciągłego pobudzenia. Tymczasem po spożyciu przekąsek i napojów typu „imbirowe ciasteczka” (po polsku po prostu pierniki), banany i kakao jesteśmy pełni, ale jakoś nie padamy sobie w objęcia.

Amory raz w roku

Jeszcze inne afrodyzjaki działają na nas w sferze psychologicznej. Niektóre pokarmy wprawiają nas w dobry nastrój ze względu na ich zapach lub skojarzenia, które wywołują. Jeśli ktoś widzi, że przygotowaliśmy ucztę z homara i szparagów, może rzeczywiście dojść do wniosku, że mamy ochotę na amory i da się uwieść. Albo i nie. Smutne, ale prawdziwe -żadna potrawa czy przyprawa nie wywoła pragnienia w kimś, kogo po prostu nie pociągamy. Stąd ta atmosfera patosu wisząca w powietrzu w każdej restauracji w walentynkowy wieczór. Połowa par jest tak bardzo w sobie zakochana, że zupełnie im obojętne co jedzą. Druga połowa nie ma sobie już od dawna nic do powiedzenia i tylko się łudzi, że po wspólnym zjedzeniu czekoladowego deseru w kształcie serca coś między nimi jednak zaiskrzy. Pewna rzymska prostytutka kiedyś powiedziała, że pocałunki i uściski to najskuteczniejsze afrodyzjaki. Przy

Î Hokus pokus, czary mary

Średniowieczne czarownice słynęły z umiejętności przygotowywania magicznych eliksirów wzmagających popęd płciowy. Do typowych składników tychże mikstur należały: żywica drzew, jądra zwierząt, pomidory (zwane jabłkami miłości), ostrygi, jaszczurki, trufle i włosy należące do mężczyzny, na którego miał zostać rzucony czar. Czarownice afrykańskie stosowały sproszkowany róg nosorożca, a chińskie korzeń żeńszenia.

Î Średniowieczny śledzik

Niektóre nasze prapraprababki stosowały dość drastyczne środki, by utrzymać mężczyznę na łonie rodziny. Przyrządzały mężowi potrawę z ryby, tyle że najpierw należało ją żywą włożyć do pochwy, poczekać, aż zdechnie, a dopiero wtedy wyjąć i ugotować. Smarowały się też miodem, posypywały pszenicą, następnie zeskrobywałv z siebie ziarna i mieliły, obracając rączką młynka w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara (obracanie w drugą stronę wywoływało impotencje). Z tak uzyskanej mąki piekły chleb,

są Twoimi atutami

Znam rynek i wiem, jak uzyskać dla moich Klientów najlepszy wynik.

• Apostille • Podania w języku polskim i angielskim

Wiele usług telefonicznie

Jestem Notary Public potwierdzam tożsamość osoby składającej podpisy łacznie z klauzulą apostille, przygotowuję upoważnienia, odwołania, pełnomocnictwa z klauzulą apostille lub bez w języku polskim zgodnie z obowiązującymi w Polsce wymaganiami prawnymi. Ponadto

Jestem licencjonowanym instruktorem różnych rodzajów Yogi. Zapraszam!

UBEZPIECZENIE MEDICARE

• Advantage Plans • Supplement Plans • Prescription Drug Plans

Doświadczony Broker współpracujący z wieloma firmami ubezpieczeniowymi odpowie na nurtujące Cię pytania związane z:

• przejściem na emeryturę,

• uzyskaniem zdrowotnych ubezpieczeń emerytalnych Medicare,

• obsługą indywidualnych kont emerytalnych IRA,

• transferem pieniędzy z pracowniczych kont 401k 403 b, planów unii

• asysta w urzędzie Social Security

• ubezpieczenia na życie

• ubezpieczenie zwiazane z pochówkiem - final expense insurance

Zadzwoń dziś: Agnieszka Rola Licencjonowany Broker NJ ,NY 917 716 4245 agnesrola@gmail.com

ROZLICZENIA PODATKOWE

• rozliczenia elektroniczne dla osób indywiduanych

• rozliczenia rm – LLC, spółki i korporacje

Tel: 973-472-7722

Fax: 973-472-7077

nehrebeckigs@outlook.com 1033 Broad Street, Cilfton, NJ 07013

Shri Swaminarayan Mandir w Robbinsville – niezwykła hinduska świątynia w sercu New Jersey

W samym sercu New Jersey, w niewielkiej miejscowości Robbinsville, znajduje się miejsce, które zaskakuje rozmachem, pięknem i duchowym znaczeniem. Shri Swaminarayan Mandir, należąca do organizacji BAPS, jest dziś uznawana za jedną z największych i najbardziej imponujących hinduskich świątyń poza Indiami. Dla jednych jest to przestrzeń modlitwy, dla innych niezwykła atrakcja architektoniczna, a dla wielu – symbol rosnącej obecności kultury indyjskiej w Stanach Zjednoczonych.

HINDUIZM W AMERYCE – DŁUGA DROGA DO WIDOCZNOŚCI

Choć hinduizm kojarzony jest przede wszystkim z Indiami, jego obecność w USA ma już ponad sto lat. Pierwsi nauczyciele duchowi z Indii pojawili się w Ameryce pod koniec XIX wieku, a jednym z przełomowych momentów był występ Swamiego Vivekanandy podczas Parlamentu Religii Świata w Chicago w 1893 roku. To wtedy amerykańska publiczność po raz pierwszy szerzej usłyszała o filozofii hinduistycznej. Prawdziwy rozwój hinduskich wspólnot w Stanach Zjednoczonych nastąpił jednak dopiero po zmianach w prawie imigracyjnym w latach 60. XX wieku, kiedy do USA zaczęły przybywać setki tysięcy imi-

grantów z Indii – lekarzy, inżynierów, naukowców i przedsiębiorców. Wraz z nimi pojawiła się potrzeba tworzenia miejsc kultu religijnego i zachowania tradycji.

ŚWIĄTYNIA W

ROBBINSVILLE – PROJEKT

NA MIARĘ EPOKI

Budowa kompleksu w Robbinsville rozpoczęła się w drugiej dekadzie XXI wieku, a jej celem było stworzenie miejsca, które stanie się duchowym centrum hindusów na Wschodnim Wybrzeżu USA. Dziś Mandir jest częścią większego kompleksu znanego jako BAPS Swaminarayan Akshardham, który uznawany jest za jeden z największych tego typu obiektów poza Indiami.

Świątynia została wzniesiona zgodnie z tradycyjnymi zasadami starożytnej indyjskiej architektury sakralnej (Vastu Shastra). Co szczególnie niezwykłe – wiele elementów budowli wykonano ręcznie. Jest to największa i najdroższa hinduistyczna świątynia na świecie! Wystarczy powiedzieć, że przy budowie świątyni pracowało ponad 2 tysiące rzemieślników. Włoski marmur i inne drogocenne materiały, którymi wyłożono ściany był sprowadzany do Rajastanu (prowincja w Indiach), tam obrabiane a następnie w blokach transportowane do New Jersey. Budynek w najdrobniejszym szczególe został wykonany zgodnie z przykazaniami starożytnych pism, zwanych Vedami. Co niesamowite, przy budowie świątyni pracowali sami

wolontariusze - i to na każdym etapie! Za darmo pracowali wszyscy - od architekta po kucharza przygotowującego posiłki dla robotników.

ŚWIĄTYNIA JAK Z BAJKI

Już z daleka kompleks przyciąga uwagę misternie rzeźbionymi kopułami, kolumnami i bogato zdobionymi fasadami. Mandir w Robbinsville został zbudowany w tradycyjnym stylu indyjskim, a jego konstrukcja robi ogromne wrażenie – zarówno pod względem rozmachu, jak i detali.

Świątynia została wykonana z marmuru i piaskowca, a każdy element dekoracji powstał ręcznie. Setki rzeźb przedstawiają postacie z hinduistycznych opowieści, symbole duchowe oraz ornamenty inspirowane starożytną sztuką Indii. Setki rzemieślników pracowało nad rzeźbami przedstawiającymi postacie z hinduistycznych eposów, symbole duchowe, zwierzęta i roślinne motywy. Kolumny, kopuły i łuki przypominają najsłynniejsze świątynie Indii, takie jak te w Delhi czy Ahmedabadzie.

To architektura, która nie tylko zachwyca estetyką, ale ma również znaczenie symboliczne – każda rzeźba opowiada fragment historii, religii i tradycji.

Świątyni ma aż cztery poziomy wypełnione płaskorzeźbami i malowidłami nawiązującymi do świętych ksiąg hin duizmu Ramayany i Mahabharaty. W świątyni znajduje się także wystawa

przybliżająca założenia hinduizmu. Zobaczyć tu można również natural nej wielkości wyjątkowej urody rzeźby licznych hinduistycznych bóstw. W hinduizmie wierzy się, że po stworzeniu podobizny bóstwa, staje się ono jednością ze swoim przedstawienie. Dlatego też mnisi mają obowiązek opiekować się rzeźbami, a także składać im dary w postaci kwiatów i owoców. Pięciokrotnie w ciągu dnia wierni śpiewają hymny ku chwale bóstwa, wieczorem natomiast mnisi stroją posąg w nocne szaty i zachęcają do udania się na spoczynek. Jeśli mamy szczęście, możemy akurat natrafić na jedną z podobnych ceremonii.

CENTRUM DUCHOWE I SPOŁECZNE

Shri Swaminarayan Mandir nie jest jedynie „zabytkiem” czy atrakcją turystyczną. To przede wszystkim aktywne miejsce kultu, gdzie

codziennie odbywają się modlitwy, ceremonie i święta religijne.

Dla hinduskich rodzin Mandir pełni rolę podobną do kościoła w tradycji chrześcijańskiej – jest miejscem wspólnoty, przekazywania wartości młodszym pokoleniom oraz pielęgnowania języka i kultury. Organizowane są tu także zajęcia edukacyjne dla dzieci, wydarzenia kulturalne oraz programy wolontariackie.

WIELOKULTUROWA

AMERYKA W PRAKTYCE

Świątynia w Robbinsville jest również znakiem czasów – dowodem na to, jak bardzo zmienia się krajobraz religijny i kulturowy Stanów Zjednoczonych. New Jersey, jeden z najbardziej zróżnicowanych stanów w kraju, stał się domem dla licznej społeczności indyjskiej, a Mandir jest dziś jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych symboli.

Co ważne, świątynia jest otwarta także dla osób spoza hinduizmu. Turyści, uczniowie, mieszkańcy okolicy oraz osoby zainteresowane kulturą mogą odwiedzać kompleks, poznając podstawy religii i tradycji Indii.

INFORMACJE DLA ODWIEDZAJĄCYCH

Mandir znajduje się przy: 1110 Route 130, Robbinsville, NJ Wstęp jest bezpłatny, jednak obowiązują zasady odpowiedniego ubioru i zachowania, ponieważ jest to miejsce święte. Warto sprawdzić godziny otwarcia oraz kalendarz uroczystości, ponieważ w czasie świąt religijnych kompleks przyciąga tysiące wiernych.

Na miejscu mieści się sklep z pamiątkami oraz mały bufet, gdzie skosztować można autentycznych

hinduskich przekąsek. Wchodząc do świątyni pamiętajmy o zdjęciu obuwia. Jest to nie tylko wyraz szacunku, ale także pozwala cieszyć się pięknem świątyni w całkowitej ciszy.

Patrząc na ogrom świątyni i jej niezmierzone bogactwo niemal niemożliwym może wydawać się fakt, że od rozpoczęcia budowy do jej zakończenia minęły zaledwie cztery lata!

Nas, Europejczyków to miejsce przede wszystkim onieśmiela swoim rozmachem, ale także zachęca do choćby pobieżnego zapoznania się z niesamowitym bogactwem wyjątkowej i wciąż żywej kultury wspaniałych Indii. Gwarantujemy, że po wizycie w tym miejscu, poczujecie się, drodzy Czytelnicy, jak po prawdziwej, egzotycznej wyprawie!

DANE ZAMAWIAJĄCEGO

imię:_____________________________________ nazwisko:

adres: nr telefonu

adres email

SPOSÓB PŁATNOŚCI

Check/money order wypisany na PLUS Media Group Corp.

Karta kredytowa/debetowa nr karty___________________ data ważności_________sec. code_______

imię i nazwisko posiadacza karty___________________________________ adres posiadacza karty____________________________________________ Wypełniony formularz wraz

Poprowadź kredkę po przerywanych i kropkowanych liniach. Pokoloruj cały obrazek i policz wszystkie serduszka.

PRZEDSTAWIA

„RyMy”

Zbiór wierszyków dla dzieci, które łączą zabawę słowem z radosnym obrazem. W książce znajdziemy rymy o rodzinie, przyjaźni, szkole, marzeniach i drobnych codziennych przygodach. To poezja, która nie moralizuje, ale zachęca do rozmowy, śmiechu i… wspólnego czytania na głos. Ilustracje zawarte w książce zostały zaprojektowane z myślą o najmłodszych czytelnikach, aby podkreślić humor i atmosferę każdego wiersza. Doskonale oddają nastrój wierszy, czyniąc „RyMy” jeszcze bardziej przyjaznymi dla małych czytelników.

„RyMy 2”

Kolejna część radosnej i pełnej słownych niespodzianek serii poetyckiej dla dzieci.

Książka oferuje zbiór wierszy i rymowanek, które bawią, uczą i uruchamiają wyobraźnię. W środku znajdziemy krótkie wiersze układające się w przyjazne historie — codzienne sytuacje, zabawy słowem, śmieszne skojarzenia. Kolorowe ilustracje autorstwa Dariusz Wanat, które uzupełniają tekst i zachęcają do wspólnego czytania. Książka posiada formę dostosowaną do najmłodszych — łatwe w odbiorze rymy, które pomagają rozwijać umiejętność językową w polonijnym domu i szkole.

„Bałagan”

Barbara Dziewięcka-Figiel

Książka składa się z krótkich, rymowanych wierszy i „rymowanych bajek”, których bohaterami są najczęściej zwierzęta (zarówno te dobrze znane, jak i niecodzienne) oraz leśne skrzaty i krasnale. Wiersze charakteryzują się humorem oraz krótkimi, zaskakującymi pointami — co sprawia, że są lekkie, przyjazne dzieciom i łatwe do wspólnego czytania. Są tu historie: o bardzo sprytnym lisie, grubiańskiej krowie i rzeczowym ośle, o pracowitych mrówkach, żabie modnisi, wróbelku, który śpiewał inaczej niż wróbli chór oraz o krasnoludkach zbierających nutki w filharmonii. I wiele, wiele innych.

„Zamieszanie w bałaganie”

Barbara Dziewięcka-Figiel

Rozbudowana, wzbogacona i poszerzona wersja książki „Bałagan”. Nowa edycja nie tylko zachowuje humor, lekkość i rytm oryginału, ale też dodaje zupełnie nowe teksty, motywy i ilustracje, dzięki czemu stanowi pełniejszy, bardziej różnorodny zestaw wierszyków dla najmłodszych. Podobnie jak w pierwszym „Bałaganie”, autorka zabiera młodych czytelników w świat, w którym nieporządek żyje własnym życiem.

Mamy tu: kłócące się skarpetki, filozoficzne mrówki, elegancką żabę, gadatliwe książki, a nawet nutki uciekające z filharmonii. Wierszyki są krótkie, dynamiczne i mają świetne pointy, dzięki czemu doskonale sprawdzają się w głośnym czytaniu.

„Opowieści ze starej kuchni”

Barbara Dziewięcka-Figiel

Zbiór opowiadań fantastycznych z nutą baśniową, które dzieją się w… kuchni. Ale nie byle jakiej — to stara kuchnia pełna sprzętów, naczyń i zakamarków, które mają swoje historie. Porcelanowa filiżanka opowiada o przygodach małej królewny i leśnej rozbójniczki, emaliowany czajnik wspomina kapryśną dziewczynkę zamienioną w lalkę, zaś kaflowy piecyk snuje opowieść o pragnieniu sławy i diabelskich sztuczkach. Drewniana solniczka ma długą opowieść o przyjaźni zwierząt i ludzi. Natomiast miotła o ataku wiedźm na małą mieścinę, zwaną Mysią Dziurą. Autorka, w lekki i obrazowy sposób, łączy świat codzienny z elementami magicznymi — ten typ literatury, który może być bliski zarówno dzieciom, jak i dorosłym, którzy chcą wspólnie czytać, słuchać, rozmawiać.

BARAN Twoja produktywność znacząco wzrośnie, a wszystkie czynności nie będą wymagały poprawek i powtórek. Do boju, Baranie! Rozpoczyna się dla Ciebie dobry, owocny okres, w którym nie będzie dla Ciebie rzeczy niewykonalnych.

BYK Zodiakalne Byki nie odczują specjalnie natłoku obowiązków spadających na ich barki. To będzie zdecydowanie jeden z najbardziej leniwych z ostatnich tygodni.

BLIZNIĘTA Mimo małego rozkojarzenia poradzisz sobie z większością zadań, które los postawi w nadchodzących dniach na Twojej drodze. Bądź jednak dla siebie wyrozumiały i nie zniechęcaj się przy ewentualnych niepowodzeniach

RAK Na przełomie miesiąca w życiu zodiakalnych Raków będzie można dostrzec pewne uspokojenie i stabilność. W tym tygodniu warto wsłuchać się w dobre rady życzliwych Ci osób.

LEW Zodiakalne Lwy wkroczą w nowy tydzień z werwą i zapałem do działania. Teraz każdy projekt, każde wyzwanie na gruncie zawodowym sprawi im radość, a jego wykonanie da dużą satysfakcję. To dobry czas na szkolenia.

PANNA Przed zodiakalnymi Pannami tydzień pełen wyzwań. Po dość leniwym okresie musisz wziąć się w garść i wykrzesać z siebie jak najwięcej zaangażowania. Na szczęście przyjdzie Ci to bez większych trudności.

WAGA Mimo, że Słońce opuściło już Twój znak, to nadchodzące dni będą dla Ciebie dość pomyślne. Niebawem otworzą się dla Ciebie nowe, wyczekiwane perspektywy, przez co pchnięcie Twoich spraw naprzód będzie łatwiejsze.

Książki można zamówić pod numerem: (201) 355 7496

www.ekpolishbookstore.com

• Ewa Fugowska

SKORPION Zodiakalne Skorpiony nie będą mogły narzekać na brak szczęścia. W Ich niespokojne życie uczuciowe i relacje międzyludzkie w tym okresie z pewnością wkroczy spokój i stabilizacja. Zaowocuje to wieloma profitami tak w życiu prywatnym jak i wśród ich współpracowników.

STRZELEC Słońce w Skorpionie napełni Cię energią i doda sił. Będziesz mieć teraz skłonność do lekkomyślności. Los postawi Ci w najbliższych dniach wiele okazji do szaleństw, zachowaj jednak umiar.

KOZIOROZEC Słońce w Skorpionie zwraca osobom spod znaku Koziorożca uwagę, że w zespole łatwiej osiąga się sukcesy. Tyczy się to wszystkich obszarów życia. Postaw w najbliższych dniach na współpracę, a wszystko, czego pragniesz przyjdzie Ci łatwiej, niż myślisz.

WODNIK Zodiakalne Wodniki mogą liczyć na znaczne uspokojenie i wreszcie możliwość odpoczynku po trudach ostatnich tygodni. Jowisz zwiastuje Wodnikom zawodowe powodzenia, które przyniesie upragnione profity finansowe.

RYBY Nowy tydzień zodiakalnym Rybom minie pod znakiem wzmożonego wysiłku i walki o pozycję zawodową. Nie licz na możliwość długiego odpoczynku i regeneracji, ponieważ dużą część swoich obowiązków będziesz musiał wynieść niestety poza obręb swojego miejsca pracy.

1031 Exchange – jak sprzedać nieruchomość i nie oddać

zysku w podatkach

Dla wielu właścicieli nieruchomości sprzedaż jest momentem podsumowania lat decyzji, ryzyka i pracy. To często chwila satysfakcji, w której pojawia się myśl: „Udało się. Teraz czas na kolejny krok”. Problem polega na tym, że w amerykańskim systemie podatkowym każdy taki krok ma swoją cenę - i często bywa ona zaskakująco wysoka. Podatek od zysków kapitałowych potrafi znacząco uszczuplić środki, które miały stać się fundamentem następnej inwestycji.

Właśnie dlatego doświadczeni inwestorzy rzadko podejmują decyzję o sprzedaży w oderwaniu od pytania: Co dalej? Czy kapitał ma zostać zatrzymany przez podatki, czy nadal pracować? Czy sprzedaż zamyka pewien etap, czy jest jedynie przesiadką na wyższy poziom budowania portfela?

W tym miejscu pojawia się 1031 exchange, mechanizm, który nie jest tajemnicą zarezerwowaną dla wielkich graczy, lecz realnym narzędziem dostępnym dla każdego właściciela nieruchomości inwestycyjnej. Warunek jest jeden: trzeba zrozumieć jego zasady, zanim podejmie się decyzję o sprzedaży. 1031 exchange nie działa „po fakcie” i nie naprawia zakończonych transakcji. To rozwiązanie, które przynosi realną wartość tylko wtedy, gdy staje się częścią świadomego planu. Brzmi technicznie? Być może. W praktyce jest to jedno z najprostszych, a zarazem najpotężniejszych narzędzi, jakie amerykańskie prawo oddaje w ręce inwestorów nieruchomości.

Co to właściwie jest

1031 exchange?

Najprościej mówiąc, 1031 exchange pozwala odroczyć podatek od zysku ze sprzedaży nieruchomości, pod warunkiem że pieniądze ze sprzedaży zostaną przeznaczone na zakup innej nieruchomości inwestycyjnej. Kluczowe słowo to odroczyć, a nie uniknąć. Podatek nie znika, ale zostaje przesunięty w czasie. Dzięki temu kapitał, który normalnie zostałby„zatrzymany” przez podatki, dalej pracuje dla właściciela. Zamiast sprzedać nieruchomość, zapłacić podatek i kupić kolejną za mniejszą kwotę, inwestor przenosi cały kapitał do następnej inwestycji.

Dla kogo to rozwiązanie ma sens?

1031 exchange nie jest narzędziem dla każdego — i to ważne, żeby powiedzieć to jasno.

Ma sens, jeśli:

• sprzedajesz nieruchomość inwestycyjną (np. rental, multifamily, budynek komercyjny),

• planujesz kupić kolejną nieruchomość, a nie „wyjść z rynku”,

• myślisz długoterminowo o budowaniu majątku, a nie jednorazowej transakcji.

Nie ma zastosowania przy sprzedaży:

• domu, w którym mieszkasz (primary residence),

• nieruchomości kupionej wyłącznie do użytku osobistego.

„Like-kind” – czyli jaka nieruchomość za jaką?

Tu wiele osób się myli. „Like-kind”

nie oznacza identycznej nieruchomości.

W praktyce oznacza to, że:

• możesz sprzedać dom jednorodzinny na wynajem i kupić duplex,

• możesz sprzedać małe mieszkanie i kupić budynek komercyjny,

• możesz zamienić jedną nieruchomość na kilka — albo kilka na jedną.

Warunek jest jeden: obie nieruchomości muszą być inwestycyjne. Najważniejsze terminy – tu nie ma miejsca na pomyłkę 1031 exchange działa tylko wtedy, gdy trzymasz się konkretnych zasad czasowych.

Po sprzedaży nieruchomości masz:

• 45 dni na wskazanie potencjalnych nieruchomości do zakupu,

• 180 dni na sfinalizowanie zakupu jednej z nich.

I bardzo ważne: nie możesz dotknąć pieniędzy ze sprzedaży. Środki muszą trafić do tzw. qualified intermediary, niezależnej instytucji, która trzyma je do momentu zakupu nowej nieruchomości.

Tu nie ma elastyczności. Jeden błąd formalny może oznaczać utratę całej korzyści podatkowej.

Dlaczego inwestorzy tak często korzystają z 1031?

Bo to narzędzie realnie zmienia skalę inwestowania.

Wyobraźmy sobie prosty scenariusz: Sprzedajesz nieruchomość z zyskiem $300,000 dolarów. Bez 1031 duża część tej kwoty znika w podatkach. Z 1031 - całe $300,000 dolarów pracuje dalej.

To pozwala:

• szybciej przechodzić do większych nieruchomości,

• poprawiać cash flow,

• dywersyfikować portfel,

• budować majątek stopniowo, bez „resetu” przy każdej sprzedaży.

Nie bez powodu 1031 exchange bywa nazywane „silnikiem wzrostu” inwestorów nieruchomościowych.

Kiedy 1031 exchange NIE jest dobrym pomysłem?

Są sytuacje, w których to narzędzie nie pasuje:

• gdy planujesz sprzedać nieruchomość i nie kupować kolejnej,

• gdy potrzebujesz gotówki na cele prywatne,

• gdy różnica podatkowa jest niewielka, a struktura transakcji zbyt skomplikowana.

Czasem lepszą decyzją jest zapłacić podatek i zachować pełną elastyczność. I to też jest w porządku.

Dlaczego planowanie jest kluczowe

Największy błąd? Myślenie o 1031 dopiero po podpisaniu umowy sprzedaży.

Ten mechanizm wymaga planu:

• odpowiedniego przygotowania nieruchomości,

• właściwej struktury transakcji,

• współpracy z agentem, doradcą podatkowym i qualified intermediary.

Dobrze zaplanowany 1031 exchange jest płynny i przewidywalny. Źle zaplanowany, stresujący i kosztowny.

Podsumowanie: prosty mechanizm, duże konsekwencje 1031 exchange nie jest ani sztuczką, ani luką prawną. To świadomie zaprojektowane narzędzie, które pozwala właścicielom nieruchomości rozwijać kapitał, zamiast oddawać jego znaczną część w podatkach. Pokazuje ono bardzo wyraźnie jedną zasadę rynku: w nieruchomościach nie chodzi wyłącznie o zysk z jednej transakcji, lecz o budowanie długoterminowej strategii, w której kapitał nie zostaje zatrzymany, lecz jest konsekwentnie przesuwany i reinwestowany.

Oczywiście nie każda sprzedaż musi kończyć się wymianą 1031 i nie w każdej sytuacji jest to najlepsze rozwiązanie. Najgorszym scenariuszem pozostaje jednak brak świadomości, że taka opcja w ogóle istnieje — i odkrycie dopiero po fakcie, że można było zachować znacznie więcej środków na kolejny ruch. Dlatego przed podpisaniem umowy sprzedaży warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie: czy ta transakcja zamyka pewien rozdział, czy raczej otwiera następny? Od tej odpowiedzi często zależy nie tylko wysokość podatku, lecz także tempo i skala dalszego rozwoju całego portfela nieruchomości. Bo w dłuższej perspektywie wygrywa nie ten, kto jednorazowo zarobił najwięcej, ale ten, kto potrafił mądrze zaplanować kolejne kroki.

Opracowano: Kasia Nowakowska i Wojciech Baranowski – Licencjonowani Agenci Nieruchomości

MAŁY POKÓJ DLA RODZEŃSTWA

JAK URZĄDZIĆ FUNKCJONALNĄ PRZESTRZEŃ?

Urządzenie pokoju dla rodzeństwa wydaje się problematyczne, zwłaszcza jeśli aranżowane wnętrze nie zachwyca metrażem. Jak pogodzić potrzeby małych lokatorów dzielących dość ograniczoną przestrzeń? Okazuje się, że nawet nieduży pokój dla dwójki dzieci może być wygodny i funkcjonalny.

MAŁA PRZESTRZEŃ, DUŻY PROBLEM?

Mieszkanie w budynku wielorodzinnym, mimo że z wielu względów praktyczne, najczęściej wiąże się z ograniczoną przestrzenią. Kiedy do dyspozycji rodziny z dwojgiem (czy nawet trojgiem) małych domowników pozostają jedna lub dwie sypialnie, wspólny pokój dziecięcy staje się jedyną możliwą opcją. Stojąc przed wyzwaniem urządzenia pokoju dziecięcego dla rodzeństwa, należy przemyśleć wszystkie dostępne rozwiązania. Wybór odpowiedniego wyposażenia i stylistyki oraz ergonomiczne rozmieszczenie stref to najważniejsze aspekty aranżacji.

Choć urządzenie pokoju dla rodzeństwa jest na pozór trudnym zadaniem, trzymanie się kilku prostych zasad pozwoli zadbać zarówno o estetykę, jak i funkcjonalność wnętrza. Organizacja przestrzeni, w której każde dziecko ma miejsce dla siebie, to zatem kwestia dobrego planu. Aby projekt pokoju dla dwójki dzieci stał się gwarancją aranżacyjnego sukcesu, przede wszystkim musisz dostosować go do okoliczności. Co należy wziąć pod uwagę?

Wiek dzieci–o ile aranżacje pokoju dla dzieci w tym samym wieku (lub z małą różnicą) na ogół nie nastręczają większych problemów, o tyle pokój rodzeństwa w różnym wieku może okazać się trudniejszy do zaprojektowania.

Płeć dzieci–innymi zasadami będziesz się kierować, urządzając pokój dwóch chłopców bądź dwóch dziewczynek, a innymi urządzając królestwo chłopca i dziewczynki.

Zainteresowania i temperament dzieci–o tym, że każde dziecko jest inne, nie trzeba nikogo przekonywać. Chcąc urządzić pokój dla rodzeństwa, koniecznie weźmy pod uwagę indywidualne upodobania i charakter każdego z dzieci.

Pokój dziecięcy, niezależnie od powierzchni, musi odpowiadać na zróżnicowane potrzeby lokatorów. W pomieszczeniu powinno się znaleźć miejsce zarówno na swobodną zabawę, jak i na odpoczynek, naukę (jeśli jedno bądź dwoje dzieci jest w wieku szkolnym) oraz twórcze zajęcia. Jednocześnie w pokoju rodzeństwa nie może zabraknąć miejsca do przechowywania zabawek, ubrań, przyborów

szkolnych, książek i innych ważnych dla dzieci przedmiotów.

RAZEM, A JEDNAK OSOBNO

Mieszkania niedużych rozmiarów to standard współczesnego budownictwa. Na szczęście w większości przypadków uwarunkowania architektoniczne lokali o średnim metrażu pozwalają urządzić mały pokój tak, by zdał on egzamin również w przypadku rodzeństwa.

Nawet jeśli twoje dzieci to wyjątkowo zgodne rodzeństwo, każde z nich od czasu do czasu potrzebuje przestrzeni tylko dla siebie. Oddzielne pokoje to idealne rozwiązanie, jednak w małych mieszkaniach często trudne do zrealizowania Jeżeli masz do dyspozycji tylko jedno pomieszczenie, w miarę możliwości zagospodaruj przestrzeń w taki sposób, by dla każdego dziecka znalazło się miejsce na chwile spędzone w odosobnieniu.

Tworzenie fizycznych podziałów w postaci ścianek działowych nie jest najlepszym pomysłem. W małym pokoju, gdzie każdy metr jest na wagę złota, tak radykalne rozwiązania są nie tylko niepraktyczne, ale też nieatrakcyjne. Aby sprytnie podzielić pokój, warto wykorzystać meble. Wielofunkcyjne regały o ażurowej konstrukcji lub dwustronne szafy jak najbardziej zdadzą egzamin w pokojach o kwadratowym układzie.

Kolejnym dobrym pomysłem na wydzielenie dwóch dziecięcych stref jest ustawienie kluczowych mebli „plecami” do siebie. W ten sposób możesz usytuować biurka oraz łóżka swoich pociech. Elementem, który wzmocni efekt podziału, a przy tym nie ograniczy dostępu do światła, będzie przepierzenie wykonane np. z paneli lamelowych.

W przypadku pokoju dla rodzeństwa z dużą różnicą wieku istotną rolę odgrywa przemyślany układ mebli. Jeśli metraż pomieszczenia na to pozwala, warto wydzielić dwie niezależne przestrzenie, w których dzieci będą czuć się swobodnie. Wówczas starsze dziecko spokojnie spędzi czas na wieczornej lekturze, a młodsze w tym

samym czasie zaśnie bez przeszkód. Pamiętajmy, że część pokoju powinna zostać przeznaczona na strefę nauki, a więc biurko dla starszego dziecka. Najlepiej ustawić je w pobliżu okna.

W sytuacji, w której jedno dziecko jest w wieku niemowlęcym, dobrym pomysłem będzie inwestycja w wielofunkcyjne meble ułatwiające organizację przestrzeni. W pomieszczeniu przyda się również pojemna szafa pełniąca funkcję garderoby oraz pufy wyposażone w skrytki na zabawki.

Jeśli aranżujemy mały i wąski pokój, w którym trudno o dwie niezależne strefy spania, idealnym rozwiązaniem będzie łóżko piętrowe. Zapewni dzieciom warunki do odpoczynku, a jednocześnie nie zajmie zbyt wiele miejsca.

Nierzadko zdarza się, że w pokoju dla rodzeństwa domownikami są brat i siostra. Aranżacja takiego wnętrza wydaje się nie lada wyzwaniem. Szczęśliwie istnieje wiele rozwiązań projektowych, dzięki którym można pogodzić sprzeczne interesy oraz odmienne gusta dzieci.

Dziewczynka marzy o pokoju rodem z bajek o księżniczkach, chłopiec z kolei jest fanem piłki nożnej? Obie pociechy będą zadowolone, jeśli aranżacja pokoju odzwierciedli ich upodobania. Jak tego dokonać? Można postawić na stonowaną bazę kolorystyczną i proste formy, uzupełnione barwnymi dodatkami. Wybrane meble z tej samej kolekcji można zróżnicować na strefy „dziewczęcą” i „chłopięcą“ za pomocą dekoracji. Wielokolorowe tekstylia, naklejki ścienne, dywaniki, plakaty–wszystko to buduje charakter przestrzeni. Za podział wnętrza mogą odpowiadać również kolory ścian. Pudrowy róż czy miętowa zieleń świetnie komponują się z delikatną szarością.

Wystrój małego pokoju dla rodzeństwa nie musi być nudny czy nijaki! Neutralna baza, kolorowe dodatki oraz sprytne rozwiązania dla wymagających wnętrz oto przepis na udaną aranżację pokoju, w którym rządzi dwójka pociech.

PRACA ZDALNA

CZY WCIĄŻ CIESZY SIĘ POPULARNOŚCIĄ?

PLUSY I MINUSY PRACY Z DOMU

Kiedy rozpoczęła się pandemia, okazało się, że można w domu pracować. A właściwie, że mamy do czynienia z szybszym nadejściem pewnej epoki, bo praca

zdalna jest naprawdę świetnym rozwiązaniem. Wieszczono koniec ery biur. A jak dzisiaj na to patrzymy?

Dotąd możliwość pracy zdalnej była traktowana jako benefit. Jako coś zbliżonego do „owocowych czwartków“, tylko w większym stopniu. Uważano, że do biura każdy pracownik przyjść musi, po to ono jest, a praca z domu to nie praca. Pandemia jednak zatrzęsła dotychczasowym światem i wymusiła wprowadzenie nowego stylu pracy – home office. Chociaż biura nie musiały być zamknięte, a praca w nich była jedną z nielicznych (oprócz na przykład wyjścia z psem) uzasadnionych możliwości opuszczenia domu, okazało się, że pracownik niekoniecznie musi być „na miejscu”. Właściwie to najlepiej by było, gdyby nie przychodził do firmy, kiedy nie ma takiej potrzeby.

W mediach zaś mówiono o tym, że praca zdalna jest tak samo efektywna jak biurowa, a przy tym nie są zużywane zasoby firm (prąd, papier, długopisy z logo), więc biura będą zamykane – w końcu nie są potrzebne. Ewentualnie, że będą to małe placówki, do których pracownik będzie mógł przyjść „z doskoku“ - np. spotkać się z klientem czy menedżerem, czasami z zespołem lub popracować w ciszy, kiedy się okaże, że w domu o tę ciszę nie jest tak łatwo.

STAN NA DZIŚ

Po erze koronawirusa z grubsza wszystko wróciło do przedpandemicznej normy. Niektóre rzeczy się jednak zmieniły. Praca zdalna pozostała standardem tylko w niektórych firmach. Mimo wszystko i tam od czasu do czasu należy odwiedzić biuro, pojawić się na kick-offach czy podsumowaniach projektów.

Niemniej możliwość pracy z domu najczęściej jest zarezerwowana dla

stanowisk nastawionych na cel (czyli to samo co w przypadku work-life blending) - project managerów, kierowników ds. kluczowych klientów czy programistów. Innych pracowników biurowych, pracowników działu finansowego, menedżerów liniowych - pracodawcy woleliby widzieć w biurze.

W wielu firmach istnieje możliwość pracy z domu kilka dni w miesiącu, co podobnie jak kiedyś, jest traktowane bardziej jako benefit.

DLACZEGO WRÓCILIŚMY DO STARYCH ZWYCZAJÓW?

Jest kilka zmian, niemniej górnolotne zapewnienia o braku biur i nowej erze pracy hybrydowej możemy włożyć między bajki, przynajmniej na ten moment. Dlaczego? Cóż, jak się okazało, pracownik nie jest aż tak wydajny podczas pracy w domu, jakby się mogło wydawać. Ktoś może powiedzieć, że to nieprawda, że jest, i to (uwaga!) nawet bardziej wydajny! Może to prawda. Ale w większości nie jest.

Przyjrzyjmy się zagadnieniu, jakim jest praca z domu. To wykonywanie obowiązków służbowych poza miejscem pracy, w domyśle - w miejscu zamieszkania. Po co są zatrudniani menedżerowie w firmie? W większości po to, aby delegować zadania, kontrolować i motywować pracowników. Celem jest doprowadzenie do tego, aby pracownik wykonał powierzone zadanie. To sugeruje, że generalnie jest potrzebna osoba, która pilnuje realizacji zadań, ponieważ nie zawsze pracownik ma na tyle aby wystarczyło przekazać mu to, czego firma oczekuje. i spodziewać się, że wszystko ciąg dalszy na stronie 38

Temat tygodnia

pójdzie gładko. A kontrolowanie i motywowanie (a czasem i wytłumaczenie czegoś) na odległość nie jest łatwe. Istnieje pewien odsetek pracowników, którzy jak się czegoś podejmą, to będzie to zrobione dobrze, na czas i jeszcze powstanie jakaś wartość dodana, których nie trzeba pilnować, bo to im tylko przeszkadza. Według Kena Blancharda (autora książki „Jednominutowy menedżer“), specjalisty ds. zarządzania, i jego koncepcji faz rozwoju pracownika jest to tzw. samodzielny ekspert. Problem polega na tym, że niewielu jest takich pracowników (chociaż są niezwykle cenieni).

Kolejną, nie mniej ważną kwestią, są dystraktory. W domu jest ich bardzo wiele. Bo jest pranie do zrobienia, obiad do ugotowania, pies do pogłaskania (i jeszcze trzeba z nim wyjść kiedyś na spacer), sąsiad uzna, że „mały remoncik nikomu nie zaszkodzi“, więc co chwilę uderza młotkiem, tak że cały blok się trzęsie, a na Netfliksie został ostatni odcinek serialu do obejrzenia, więc skoro żaden klient chwilowo nic nie chce, to przecież można sobie na chwilę włączyć telewizor. Nawet osoby z żelazną samodyscypliną nie zawsze potrafią sprostać codziennym, przyziemnym trudom pracy z domu.

Praca z domu ma też inne wady:

• pracownicy nie tylko nie budują relacji wewnątrz zespołu (i generalnie wewnątrz firmy), przez co finalnie praca jest mniej satysfakcjonująca, ale i generalnie oduczają się życia w społeczeństwie;

• dotyczy to również relacji z menedżerem, który niekiedy powinien występować w roli coacha lub mentora;

• często pracownik źle organizuje pracę własną, co może albo powodować wspomniane problemy z wydajnością, ale w drugą stronę

- może się okazać, że pracownik weźmie za dużo na swoje barki, bo zawsze przyjdzie jakiś mail lub jakiś SMS, którym dobrze by było się zająć, może to też sprawiać, że jego układ nerwowy jest stale pobudzony;

• jeżeli pracownik jest aktywny do późnych godzin wieczornych, naraża się na wpływ emitowanego przez urządzania elektroniczne niebieskiego światła, które powoduje między innymi gorszy sen (i gorszą regenerację).

Mimo wszystko są pewne zalety pracy zdalnej, między innymi:

• pracownik może czasem zająć się prywatnymi sprawami w teoretycznym czasie pracy (np. odwiedzić urząd) i potem nadrobić zaległości;

• nie ponosi kosztów dojazdu do pracy (które często pokrywa pracodawca);

• mniej kosztuje utrzymanie biura.

ODPOWIEDZIĄ JEST PRACA

HYBRYDOWA I PRYZMAT CELU

Zamiast dzielić pracę na stacjonarną i zdalną, warto popatrzeć na cel, jaki chcemy osiągnąć. Czasami niezbędna jest praca z biura, a czasami wystarczy praca z domu. Można to odnieść nie tylko do stanowisk, ale i różnych zadań. Nie szukajmy odgórnych ram, a dopasujmy tryb pracy do sytuacji. Postawmy na elastyczność.

W tym kontekście pojawia się coś, co nazywane jest work-life blending, gdzie praca i życie prywatne się przenikają.

OPIEKA

dla całej rodziny

500 North Wood Ave, Suite 1A, Linden NJ 07036

Tel: (908) 718 - 7337

ATRAKCYJNE CENY

Gabinet otwarty do późnych godzin wieczornych oraz w soboty

Akceptujemy wiekszość ubezpieczeń

PROMOCJA KUCHNI 10’ X 10’ $4,999 W CENIE: Styl szafek shaker biały lub szary, blat z kwarcu, Białe płytki “subway”, uchwyty i zlew

30 % RABATU NA PŁYTKI FIRMY CERRAD NAJWIĘKSZY WYBÓR PŁYTEK Z POLSKI W NJ

25 % RABATU NA DRZWI SZKLANE DO PRYSZNICA LUB NA WANNĘ

20 % RABATU NA SZAFKI ŁAZIENKOWE Z BLATEM

PROMOCJA NA BLATY KUCHENNE Z KWARCU, 35 SF MINIMUM, W OBREBIE 25 MIL

Śmierć z pomocą lekarstw w New Jersey. Coraz więcej pacjentów korzysta

z ustawy z 2019 roku

Od czasu uchwalenia w 2019 roku ustawy o pomocy medycznej w umieraniu ponad 400 mieszkańców New Jersey zdecydowało się zakończyć życie przy użyciu leków przepisanych przez lekarzy. Program, który funkcjonuje w stanie od kilku lat, obejmuje osoby terminalnie chore, spełniające ściśle określone kryteria.

Pierwsze miesiące obowiązywania przepisów przyniosły niewielką

liczbę przypadków – od 1 sierpnia do 31 grudnia 2019 roku z tej możliwości skorzystało 12 pacjentów. W 2020 roku było ich 33. Z biegiem lat liczby rosły, a według danych przedstawionych przez Biuro Lekarza Sądowego (OCSME), w 2024 roku na taki krok zdecydowały się już 122 osoby.

Najczęstsze diagnozy

Raport lekarza sądowego z 2024

roku pokazuje, że choć choroby serca pozostają główną przyczyną zgonów w populacji ogólnej New Jersey, to w przypadku pacjentów korzystających z ustawy o pomocy w umieraniu dominują inne schorzenia. Nowotwory złośliwe odpowiadały aż za 69% przypadków. Kolejne 19% stanowiły osoby cierpiące na choroby neurodegeneracyjne, a u 10% pacjentów zdiagnozowano choroby układu krążenia lub płuc.

W 2024 roku częściej na tę formę zakończenia życia decydowały się kobiety – stanowiły one 56% przypadków, podczas gdy mężczyźni 44%. Zdecydowana większość pacjentów (91%) była rasy białej.

Gdzie i kto najczęściej podejmuje taką decyzję?

Większość osób wybierających tę metodę umierania odchodzi w warunkach domowych. W 2024 roku dotyczyło to około 65% przypadków. Statystyki pokazują również, że decyzję najczęściej podejmują osoby starsze – aż 65% pacjentów miało więcej niż 65 lat.

Surowe zasady i kontrola procedury

Ustawa stanu New Jersey o pomocy medycznej w umieraniu zawiera szczegółowe i restrykcyjne przepisy, które mają zapobiegać nadużyciom. Z programu mogą skorzystać wyłącznie pacjenci, u których stwierdzono chorobę śmiertelną oraz prognozę zgonu w ciągu sześciu miesięcy.

Procedura wymaga złożenia dwóch ustnych wniosków do lekarza o przepisanie leków umożliwiających zakończenie życia. Następnie pacjent musi złożyć również formalny wniosek pisemny, potwierdzony przez dwóch świadków.

Lekarze mogą jedynie przepisać środki – nie wolno im uczestniczyć w ich podawaniu ani w samym procesie przyjmowania leków.

Prawo wyłącznie dla mieszkańców stanu

Zgodnie z przepisami, z pomocy medycznej w umieraniu mogą korzystać wyłącznie osoby będące mieszkańcami New Jersey. Jest to element prawa stanowego i nie obejmuje pacjentów przyjeżdżających z innych części kraju.

Izabela Van Tassel

Jak pojechać do sanatorium w Polsce

Wyjazd do sanatorium w Polsce to dla wielu Polaków mieszkających w USA coś więcej niż tylko forma leczenia. To powrót do znanych krajobrazów, smaków i rytuałów, które budzą wspomnienia. To także możliwość zadbania o zdrowie w warunkach, które łączą tradycję z nowoczesną rehabilitacją. Jednak droga do takiego wyjazdu zależy od tego, czy chcemy skorzystać z pobytu finansowanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), czy wybrać opcję prywatną. Obie ścieżki są możliwe, ale każda rządzi się innymi zasadami.

Sanatorium refinansowane – dla kogo i na jakich zasadach

Leczenie uzdrowiskowe finansowane przez NFZ jest częścią systemu rehabilitacji medycznej, której celem jest przywrócenie lub utrzymanie sprawności pacjentów. Nie jest to forma wypoczynku, lecz element terapii, który ma zapobiegać pogorszeniu stanu zdrowia. NFZ kieruje tę formę leczenia przede wszystkim do osób zagrożonych częściową lub całkowitą utratą zdolności do pracy. NFZ pokrywa koszty leczenia i zabiegów, a pacjent płaci częściowo za zakwaterowanie, wyżywienie i dojazd. Pobyt w sanatorium bywa bezpłatny dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, inwalidów wojennych, kombatantów, pacjentów na rehabilitacji szpitalnej (28 dni). Nie oznacza to, że emeryci/ renciści nie mogą korzystać z leczenia uzdrowiskowego finansowanego przez NFZ. Mogą, ale na zasadach ogólnych, czyli jako pacjenci wymagający leczenia, a nie jako osoby objęte prewencją rentową.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) prowadzi tzw. prewencję rentową. Objęci nią są osoby pracujące zagrożone utratą zdolności do pracy, pobierający zasiłek chorobowy, świadczenie rehabilitacyjne lub rentę z tytułu niezdolności do pracy. ZUS w pełni pokrywa koszty leczenia, zakwaterowania, wyżywienia i zwraca koszty dojazdu. Długość turnusu: Zazwyczaj 24 dni.

Warunek podstawowy: ubezpieczenie zdrowotne w Polsce

Aby Polak mieszkający w USA mógł skorzystać z sanatorium na koszt NFZ,

musi posiadać ważne ubezpieczenie zdrowotne w Polsce. To kluczowy element całej procedury. Ubezpieczenie może wynikać z pobierania polskiej emerytury lub renty, z zatrudnienia w Polsce, prowadzenia tam działalności gospodarczej, rejestracji jako bezrobotny po przyjeździe do kraju lub dobrowolnego ubezpieczenia w NFZ. Bez spełnienia tego warunku skierowanie nie zostanie przyjęte, a cała procedura nie ruszy z miejsca.

Jak zdobyć skierowanie do sanatorium opłacane przez NFZ

Skierowanie wystawia lekarz ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce. Może to być lekarz rodzinny, internista, specjalista prowadzący leczenie lub lekarz po kursie z balneologii. Od 2025 roku większość skierowań ma formę elektroniczną, co ułatwia ich przesyłanie i kontrolę. Lekarz musi uzasadnić potrzebę leczenia uzdrowiskowego, opisać stan zdrowia pacjenta i wskazać, czy leczenie ma odbywać się w trybie stacjonarnym, czy ambulatoryjnym.

Pacjent nie wybiera konkretnego sanatorium. To NFZ, na podstawie profilu choroby i dostępności miejsc, decyduje o ośrodku i terminie.

Akceptacja skierowania przez NFZ

Po wystawieniu skierowania trafia ono do oddziału NFZ właściwego dla miejsca zamieszkania pacjenta. Tam lekarz specjalista analizuje dokumentację i podejmuje decyzję o zakwalifikowaniu lub odrzuceniu wniosku. Może również poprosić o dodatkowe dokumenty, jeśli uzna, że stan zdrowia wymaga doprecyzowania. Po akceptacji pacjent otrzymuje numer skierowania i zostaje wpisany na listę oczekujących.

Lista oczekujących i czas oczekiwania

Czas oczekiwania na wyjazd do sanatorium finansowanego przez NFZ jest długi i zależy od wielu czynników: profilu choroby, regionu, sezonu oraz liczby dostępnych miejsc. W praktyce wynosi od roku do dwóch lat. Pacjent może śledzić status skierowania przez Internetowe Konto Pacjenta, co daje

pewną kontrolę nad procesem, choć nie przyspiesza terminu. Nie ma możliwości przyspieszenia wyjazdu, chyba że pacjent zdecyduje się na tzw. „zwrotkę”, czyli miejsce zwolnione przez inną osobę. Wymaga to jednak dużej dyspozycyjności i przebywania w Polsce, ponieważ takie propozycje pojawiają się nagle i trzeba reagować natychmiast.

Sanatorium prywatne – szybka i wygodna alternatywa

Dla wielu Polaków mieszkających w USA sanatorium prywatne okazuje się rozwiązaniem znacznie bardziej praktycznym. Nie wymaga ubezpieczenia w Polsce, skierowania ani czekania w kolejce. Wystarczy wybrać ośrodek, zarezerwować termin i opłacić pobyt. To opcja szczególnie wygodna dla osób, które planują pobyt w Polsce z wyprzedzeniem i chcą mieć pewność, że turnus odbędzie się w konkretnym czasie.

Jak znaleźć prywatne sanatorium

Aby znaleźć dobre sanatorium na prywatny pobyt w Polsce, warto skorzystać z portali specjalistycznych, które agregują oferty uzdrowisk (np. PolskieSanatoria. pl, sanatoria.com.pl) i oferują wyszukiwanie według lokalizacji, typu leczenia i udogodnień, pozwalając na szybką rezerwację i ominięcie kolejek. Określ swoje potrzeby (np. morze, góry, specjalistyczne leczenie), porównaj obiekty (standard pokoju, wyżywienie, zabiegi), sprawdź opinie, a następnie skontaktuj się bezpośrednio z wybranym sanatorium lub zarezerwuj przez portal, aby dopasować termin do swoich oczekiwań i potrzeb.

Gdy zawęzisz swoje poszukiwania do kilku ośrodków, przyjrzyj się ich stronom internetowym, które szczegółowo opisują dostępne pakiety, zabiegi i ceny. Wiele ośrodków umożliwia rezerwację online, co ułatwia organizację pobytu z zagranicy. Pomocne są również opinie innych pacjentów, które pozwalają ocenić jakość usług i standard zakwaterowania.

Na co zwracać uwagę przy wyborze prywatnego ośrodka

Kluczowe jest dopasowanie oferty do własnych potrzeb zdrowotnych,

ponieważ każde uzdrowisko specjalizuje się w innych schorzeniach - od chorób krążenia, przez układ oddechowy, po narząd ruchu czy schorzenia metaboliczne.

Warto sprawdzić, jakie zabiegi są wliczone w cenę, ile ich przysługuje dziennie i czy istnieje możliwość dokupienia dodatkowych usług. Standard zakwaterowania również ma znaczenie. Niektóre ośrodki oferują pokoje ekonomiczne, inne apartamenty z widokiem na góry lub morze. Dobrze jest też zwrócić uwagę na lokalizację, dostęp do terenów spacerowych, basenów, tężni czy strefy SPA.

Ceny pobytów prywatnych Koszt pobytu zależy od standardu ośrodka, sezonu i liczby zabiegów. Tygodniowy turnus o podstawowym standardzie to wydatek od 1,500 do 3,500 zł. Pobyt dwutygodniowy kosztuje od 2,500 do 5,000 zł, a pakiety premium mogą sięgać nawet 10,000 zł. W cenie zwykle znajdują się noclegi, pełne wyżywienie, konsultacja lekarska, kilka zabiegów dziennie oraz dostęp do infrastruktury rekreacyjnej. Jest to znacznie taniej niż w uzdrowiskach amerykańskich.

Popularne kurorty (np. Krynica, Kołobrzeg, Ciechocinek) mają wyższe ceny. Poza ścisłym sezonem można znaleźć lepsze oferty.

Podsumowanie

Polak mieszkający w USA ma dwie drogi, by skorzystać z sanatorium w Polsce. Wyjazd na koszt NFZ jest możliwy, ale wymaga posiadania polskiego ubezpieczenia, uzyskania skierowania i cierpliwości w oczekiwaniu na termin. To rozwiązanie dobre dla osób, które mają czas i spełniają kryteria medyczne. Sanatorium prywatne jest natomiast opcją stosunkowo szybką, wygodną i dostępną dla każdego, kto chce połączyć leczenie z wypoczynkiem w wybranym miejscu i czasie za umiarkowaną cenę.

Elżbieta Baumgartner  jest autorką wielu książek-poradników, m.in. „Ubezpieczenie społeczne Social Security”, „Amerykańskie emerytury”, oraz „Emerytura reemigranta w Polsce”. Są one dostępne w D&Z House of Books, 5507 W. Belmont Ave., Chicago, albo w wersji elektronicznej w witrynie Poradnika Sukces, www.PoradnikSukces.com, 1-718-224-3492.

Rozwiązanie krzyżówki prześlij do nas e-mailem na adres ogloszenia@tygodnikplus.com lub na nasz adres pocztowy 63 Union Blvd, Wallington NJ 07057 wraz z podaniem imienia, nazwiska i dokładnego adresu. Wszystkie prawidłowe rozwiązania przesłane do dnia 19.2.26r. wezmą udział w losowaniu nagrody.

Dane laureata obecnej krzyżówki zamieścimy na naszej stronie w dniu 26.2.26r. Nadesłanie przez Czytelnika rozwiązania krzyżówki oznacza, iż wyraża on zgodę na opublikowanie imienia, nazwiska oraz miejsca zamieszkania na liście laureatów. Rozwiązania prosimy przysyłać tylko raz. Duplikaty będą kasowane.

SPONSOREM NAGRODY JEST:

NAGRODA TYGODNIA:

Za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z nr 5 (912) nagrodę wylosował Pan Krzysztof Osadnik z Suffern. Gratulujemy!

Hasło: „Noc mistrza Andrzeja“

Bezpłatny Tygodnik Polonijny

REDAKCJA

63 Union Blvd, Wallington NJ 07057

Tel: 973–928-3838, 973-928-3839 Fax: 973-883-0762 info@tygodnikplus.com

REDAKTOR NACZELNA Katarzyna Ginsburg katarzyna@tygodnikplus.com

ZESPÓŁ REDAKCYJNY

Zuza Ducka, Agata Sawicka, Nathan Kim STALE WSPÓŁPRACUJĄ

Elżbieta Baumgartner, Andrzej Kulka, Grażyna Torbus

PROJEKT GRAFICZNY i DTP Jacek McFrey

REKLAMA I MARKETING 973-928-3838 reklama@tygodnikplus.com OGŁOSZENIA DROBNE ogloszenia-ny@tygodnikplus.com

WYDAWCA

PLUS Media Group Corp. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie w całości lub częściowo grafiki lub tekstu z reklam wykonanych przez PLUS jest surowo zabronione. Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo redagowania nadesłanych tekstów i nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam i ogłoszeń. Zastrzega sobie również prawo do odmówienia druku reklamy lub ogłoszenia bez podania przyczyny.Redakcja nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wszelkiego rodzaju porady i wskazówki zawarte w artykułach sponsorujących. Adres internetowy www.tygodnikplus.com ©2007-2025 PLUS Media Group, Corp.

Zespół niespokojnych nóg

Zespół niespokojnych nóg, zwany także chorobą Willisa-Ekboma, jest zaburzeniem neurologicznym, które pojawia się w nocy lub podczas odpoczynku. Wiąże się z nieodpartą potrzebą poruszania kończynami, najczęściej dolnymi. Towarzyszy mu często mrowienie, pieczenie, drętwienie, a nawet ból. Przyczyny nie są do końca znane. Dwa razy częściej dotyka kobiety.

Objawy pojawiają się lub nasilają podczas leżenia lub siedzenia, najczęściej wieczorem lub w nocy. Potrafią zaburzać sen.  „Zespół niespokojnych nóg to zaburzenie ruchowe, które ma bardzo jasne kryteria diagnostyczne. Niektórzy powiedzieliby, że to potrzeba ruchu. Dotyczy zazwyczaj nóg, czasem ramion. Poprawa następuje wraz z chodzeniem, wstawaniem (…)” – wyjaśnia w audycji JAMA Clinical Reviews prof. John Winkelman, lekarz psychiatra z Harvard Medical School w Bostonie. W kontekście przyczyn można mówić o kilku czynnikach: nieprawidłowej regulacji dopaminy czy metabolizmie żelaza (niedobór żelaza w mózgu) albo o predyspozycjach genetycznych.

„Zespół niespokojnych nóg może być również powiązany z innymi schorzeniami, takimi jak niski poziom żelaza we krwi i niewydolność nerek. Niektóre leki — głównie antydepresanty i leki blokujące dopaminę — mogą również nasilać objawy” – tłumaczy Christopher Muth na

łamach JAMA Network w artykule zatytułowanym „Zespół niespokojnych nóg”.

Diagnoza polega na wywiadzie medycznym oraz badaniu fizykalnym i krwi, by oznaczyć poziomu ferrytyny i nasycenia transferryną, które wskazują na zapasy żelaza w organizmie. Sprawdza się też poziom magnezu i kreatyniny.

Co dziesiąta dorosła osoba zgłasza dolegliwości związane z zespołem niespokojnych nóg, szczególnie dotyczy to sytuacji długich podróży, gdy możliwość ruchu jest ograniczona.  Często pacjenci twierdzą, że objawy występują u nich od lat. U kobiet na przykład pojawiają się w ciąży, a potem na jakiś czas ustają. Następnie po kilkudziesięciu latach pojawiają się znowu. Alkohol, kofeina czy papierosy mogą nasilać objawy.

Jeśli objawy są łagodne, ulgę może przynieść masaż, „rozchodzenie”, ćwiczenia, ciepła kąpiel. Ból złagodzić można też ciepłymi okładami. Należy odpowiednio się odżywiać. Nie zapominać o diecie bogatej w żelazo, kwas foliowy, magnez.

W przypadku silnych dolegliwości stosuje się leki pod kontrolą specjalisty (np. przeciwpadaczkowe – jak gabapentyna, pregabalina), benzodiazepiny, opioidy lub suplementację żelaza, gdy poziom ferrytyny jest niski.

„Do najczęstszych skutków ubocznych wielu leków stosowanych w zespole niespokojnych nóg należą senność i zawroty głowy. Niektóre leki mogą z czasem tracić skuteczność i w takich przypadkach konieczna może być zmiana terapii” – podkreśla Christopher Muth.

Obecnie antagoniści dopaminy, czyli leki blokujące receptory dopaminergiczne w mózgu, nie są już lekami pierwszego wyboru z powodu augmentacji – z czasem nasilają dolegliwości.

„Objawy pojawiają się coraz wcześniej w ciągu dnia. I nie tylko rozszerzają się czasowo, ale także anatomicznie” – wyjaśnia prof. John Winkelman. Źródło: zdrowie.pap.pl

Dlaczego sepsa zabija?

Drobne skaleczenie podczas prac w ogrodzie lub pozornie niegroźne zapalenie płuc w ciągu kilkudziesięciu godzin prowadzi do niewydolności organów i stanu zagrożenia życia. Winowajcą jest sepsa – podstępny zabójca pochłaniający miliony istnień nawet w epoce zaawansowanych antybiotyków i nowoczesnej opieki intensywnej.

Samo słowo „sepsa” ma starożytne korzenie – wywodzi się z greckiego terminu sēpsis, używanego już przez Hipokratesa na określenie procesu gnicia. Przez wiele lat potocznie mówiono też o „zatruciu krwi” lub używano terminu „posocznica”, co sugeruje obecność bakterii we krwi (bakteriemię). W rzeczywistości jednak współczesna definicja sepsy jest znacznie szersza i bardziej złożona. Sepsa to zagrażający życiu zespół objawów występujący, gdy organizm w reakcji na zakażenie zaczyna uszkadzać własne tkanki i narządy. Taką definicję podaje m.in. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Innymi słowy,

jest to skrajnie niewłaściwa, „rozregulowana” odpowiedź układu odpornościowego na infekcję, prowadząca do uogólnionego stanu zapalnego i uszkodzenia narządów.

Aby doszło do sepsy, zazwyczaj musi istnieć pierwotne źródło zakażenia. Może to być zapalenie płuc, zakażenie układu moczowego, poważna infekcja jamy brzusznej, zakażona rana skóry, a nawet grypa czy inna choroba wirusowa. Najczęściej sepsę wywołują bakterie (zarówno Gram-dodatnie, jak gronkowce, jak i Gram-ujemne pokroju Escherichia coli), ale sprawcami mogą być także grzyby, pasożyty, a nawet wirusy. Na przykład ciężkie przypadki grypy, dengi, a ostatnio COVID-19 mogą przechodzić w zagrażający życiu stan septyczny. Kluczowe jest to, że nie zawsze udaje się wyizolować drobnoustrój z krwi czy tkanek chorego – szacuje się, że w połowie przypadków sepsy posiewy krwi są ujemne. Sepsa to zatem nie tyle jedna kon-

kretna choroba, co pewien zespół reakcji organizmu na infekcję, prowadzący do dramatycznych następstw.

Pierwszymi objawami bywają gorączka (czasem przeciwnie – niska temperatura ciała i dreszcze), przyspieszona akcja serca, szybki oddech, znaczne osłabienie, bóle ciała, zaburzenia świadomości czy spadek ciśnienia tętniczego. Te symptomy mogą początkowo przypominać ciężką grypę lub inne stany infekcyjne, przez co łatwo je zbagatelizować. Niestety, sepsa rozwija się błyskawicznie – jeśli nie zostanie wcześnie rozpoznana i opanowana, może przejść we wstrząs septyczny. W tym stanie dochodzi do skrajnego spadku ciśnienia krwi, niedokrwienia tkanek, niewydolności wielu narządów i często zgonu pacjenta. Ta eskalacja bywa oszałamiająco szybka: lekarze opisują przypadki, gdzie od pierwszych niewinnych objawów do pełnego obrazu wstrząsu sep-

tycznego mija kilkanaście godzin. „Problemem w intensywnej terapii jest to, że stan pacjentów pogarsza się tak szybko, iż zwykle nie mamy czasu, by przewidzieć, która terapia da najlepszy efekt” – zauważa dr Michael Matthay z University of California w San Francisco, podkreślając wyzwanie, jakie sepsa stawia przed lekarzami.

SEPSA – BURZA CYTOKINOWA, KRWOTOKI I ZAKRZEPY

Co sprawia, że sepsa potrafi w tak krótkim czasie wyrwać się spod kontroli? Winę ponosi tutaj nasz własny układ odpornościowy, który w pewnym momencie „przełącza się” w tryb niszczycielski.

W normalnych warunkach organizm zaatakowany przez bakterie czy wirusy mobilizuje komórki odpornościowe i uwalnia rozmaite związki chemiczne (cytokiny), aby zwalczyć infekcję. Czasem jednak ta reakcja zapalna wymyka się regulacji – ciało zalewa fala cytokin zwana potocznie „burzą cytokinową”, która uszkadza zdrowe tkanki. Naczynia krwionośne zaczynają nadmiernie się rozszerzać i stają się nieszczelne, co prowadzi do spadku ciśnienia i obrzęków. Krew nie dostarcza tlenu tam, gdzie trzeba, a narządy – nerki, wątroba, płuca, serce czy mózg – przestają prawidłowo funkcjonować.  Jakby tego było mało, sepsa potrafi rozregulować także delikatną równowagę między krzepnięciem krwi a jej płynnością. Dochodzi do zjawiska określanego skrótem DIC, od ang. disseminated intravascular coagulation – rozsianego krzepnięcia wewnątrznaczyniowego. We krwi powstają niezliczone mikrozakrzepy, które zatykają drobne naczynia, jednocześnie zużywając czynniki krzepnięcia, co paradoksalnie zwiększa ryzyko krwotoków.

„Normalnie drobne skrzepy pomagają organizmowi izolować bakterie i usunąć je z krwiobiegu, ale jeśli zarazków jest zbyt wiele, system zostaje przeciążony i zużywa wszystkie płytki krwi oraz białka krzepnięcia. Skutek jest katastrofalny – organizm nie może ani powstrzymać krzepnięcia, ani krwawienia” – tłumaczy dr Joseph Shatzel, hematolog z Oregon Health & Science University (OHSU).

Innymi słowy, u pacjenta z rozwiniętą sepsą często współwystępują zakrzepy blokujące dopływ krwi do ważnych narządów oraz krwotoki wynikające z wyczerpania czynników krzepnięcia. Dr Shatzel dodaje, że w przebiegu sepsy układy odpowiedzialne za krzepnięcie i za hamowanie krwawień „stają się niebezpiecznie rozregulowane” – co dobrze obrazuje, jak chaos immunologiczny przekłada się na uszkodzenia całego organizmu.

W tym katastrofalnym scenariuszu kluczową rolę odgrywa także wspomniana burza cytokin. Cytokiny prozapalne, takie jak interleukiny czy czynnik martwicy nowotworów (TNF), w normalnych warunkach mobilizują układ odpornościowy. W sepsie ich nadmiar powoduje jednak masowe uszkodzenia komórek i zaburza pracę

narządów.

Co ciekawe, naukowcy odkryli niedawno kolejne elementy tej układanki. W styczniu 2025 roku zespół badaczy z OHSU opisał mechanizm, w którym fragmenty błon bakterii Gram-ujemnych (lipopolisacharyd, LPS) bezpośrednio aktywują kaskadę krzepnięcia krwi. Ten mechanizm – nazwany „drogą kontaktową” – sprawia, że toksyny bakteryjne mogą wywołać powstawanie zakrzepów nawet bez udziału typowych reakcji immunologicznych.

Co istotne, badacze wskazali też potencjalny cel terapeutyczny: czynnik XII – białko inicjujące wspomnianą kaskadę krzepnięcia. „Osoby, które rodzą się bez czynnika XII, są zdrowe i nie mają zaburzeń krwawienia” – zauważa dr Shatzel.

Zablokowanie działania czynnika XII mogłoby zatem powstrzymać powstawanie groźnych zakrzepów w sepsie, nie wywołując jednocześnie ciężkich krwotoków. To przykład, jak poznanie molekularnych tajemnic sepsy może wskazać nowe drogi leczenia tej choroby, choć na ich kliniczne zastosowanie trzeba będzie poczekać.

ANTYBIOTYKI KONTRA SEPSA

Skoro współczesna medycyna dysponuje potężnym arsenałem antybiotyków i innych leków przeciw chorobotwórczym drobnoustrojom, nasuwa się pytanie: dlaczego sepsa wciąż zbiera tak tragiczne żniwo? Wydawać by się mogło, że odkrycie penicyliny i kolejnych antybiotyków powinno uczynić posocznicę reliktem przeszłości. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej skomplikowana.

Po pierwsze, sepsa to coś więcej niż tylko zakażenie drobnoustrojem – to reakcja całego organizmu, która raz uruchomiona, staje się samonapędzającym problemem. Nawet jeśli podany antybiotyk zniszczy bakterie lub zahamuje ich wzrost, nie będzie w stanie bezpośrednio powstrzymać lawiny procesów zapalnych już toczących się w ciele pacjenta.  Leczenie sepsy wymaga zatem kompleksowego podejścia: jednoczesnego zwalczania zakażenia (antybiotykami lub lekami przeciwgrzybiczymi czy przeciwwirusowymi) oraz intensywnej terapii podtrzymującej funkcje życiowe (wspomaganie oddechu, krążenia, pracy nerek itd.). Mówi się nieraz, że w sepsie organizm „walczy sam ze sobą”, a lekarze często mogą jedynie starać się kupić mu czas, zanim dostępne leki i naturalne mechanizmy regulacyjne odzyskają kontrolę nad reakcją zapalną.

Drugą kwestią jest czynnik czasu. Sepsa rozwija się błyskawicznie i każda godzina opóźnienia podania skutecznego antybiotyku pogarsza rokowanie. Badania wykazały, że w przypadku wstrząsu septycznego opóźnienie antybiotykoterapii o każdą godzinę może obniżać szanse przeżycia o około 7–8 proc. Leczenie podjęte zbyt późno może nie zdążyć zatrzymać kaskady zdarzeń prowadzących do zgonu, nawet jeśli dobrany antybiotyk teoretycznie działa na bakterię.

Niestety, rozpoznanie sepsy bywa trudne – jej wczesne objawy są nieswoiste, a wyniki badań laboratoryjnych mogą początkowo nie wychodzić poza normę. To sprawia, że w praktyce klinicznej często mija cenny czas, zanim padnie właściwa diagnoza i zostanie wdrożone właściwe leczenie.

Po trzecie i być może najważniejsze: antybiotyki przestają działać. Od kilkudziesięciu lat świat zmaga się z narastającym zjawiskiem antybiotykooporności. Wskutek nadużywania i niewłaściwego stosowania antybiotyków (zarówno u ludzi, jak i w hodowli zwierząt) wiele szczepów bakterii rozwinęło mechanizmy obronne, które czynią je niewrażliwymi na dostępne leki.

Dziś lekarze na oddziałach intensywnej terapii coraz częściej stykają się z patogenami określanymi mianem „superbakterii” – opornymi na niemal wszystkie antybiotyki. Jeśli sepsę powoduje taki wielooporny drobnoustrój, skutecznego leku może po prostu nie być, a standardowa terapia zawodzi.

WHO alarmuje, że oporność na środki przeciwdrobnoustrojowe jest obecnie jednym z głównych czynników, przez które zakażenia szybciej przechodzą w sepsę i wstrząs septyczny, skutkując wysoką śmiertelnością. Specjaliści przestrzegają wręcz, że jeśli ten trend się utrzyma, do 2050 roku sepsa może zabijać więcej ludzi niż nowotwory czy zawały serca.

CZY SEPSIE MOŻNA ZAPOBIEC?

Sepsa to wróg skomplikowany i wymagający. Zabiła niezliczone rzesze ludzi na przestrzeni dziejów – od czasów, gdy Hipokrates opisywał tajemnicze „gnicie” ciał swoich pacjentów, po współczesne oddziały intensywnej terapii pełne monitorów i pomp infuzyjnych. Jednak wiedza o niej nigdy nie była większa niż dziś. Dzięki badaniom naukowym lepiej rozumiemy, dlaczego sepsa zabija: wiemy, że to nie pojedynczy mikrob, ale całe domino procesów immunologicznych, które musimy zatrzymać. Dysponujemy nowoczesnymi protokołami leczenia, które nakazują lekarzom w ciągu pierwszej „złotej godziny” od rozpoznania podać antybiotyk o szerokim spektrum, włączyć dożylnie płyny, monitorować parametry życiowe i w razie potrzeby zastosować leki podnoszące ciśnienie. Coraz więcej szpitali wdraża systemy wczesnego ostrzegania, często wsparte sztuczną inteligencją, które analizują dane pacjentów (np. puls, ciśnienie, wyniki badań) i alarmują personel, gdy tylko pojawiają się pierwsze oznaki możliwej sepsy. Rosnąca jest też świadomość, że profilaktyka ma kluczowe znaczenie: zapobieganie infekcjom (poprzez higienę, szczepienia, sterylność w szpitalach) automatycznie zmniejsza ryzyko sepsy. WHO podkreśla, że proste środki, jak mycie rąk, czysta woda i warunki sanitarne czy dostępność podstawowej opieki medycznej, mogą znacząco zredukować częstość ciężkich zakażeń przeradzających się w sepsę.

Źródło: zdrowie.pap.pl

SPECJALIZACJA DR. GABRIELI: SPECJALIZACJA DR. GABRIELI:

• Nefrologia i Medycyna Ogólna. Opieka zdrowotna od nastolatków do seniorów

• Badanie fizykalne i leczenie nadwagi

• Cukrzyca

• Nadciśnienie tętnicze

• Choroby reumatyczne oraz toczeń

• Choroby nerek, dializa oraz zapalenie dróg moczowych

• Choroby wewnętrzne i profilaktyka

• Choroby wewnętrzne i profilaktyka

• Tylko 20 minut od Garfield i Wallington (Exit 172 Garden State Parkway North)

Dr. Gabriela Wojnarska-Alvarez

MEDICAL DOCTOR, BOARD CERTIFIED Specializing in Primary Care and Nephrology

221 West Grand Avenue

• Montvale, NJ 07645 Phone (201) 746-9333 D E VOT E D TO PR E V E NTIO N AN D SO LUTION S SM

HOSPITAL AFFILIATIONS: PRIMARY CARE AND NEPHROLOGY

www.pcnmd.org www.zocdoc.com

• Fax (201) 746-9335

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook