Skip to main content

Julian Hetzel o „All Inclusive"

Page 1

Julian Hetzel o All Inclusive: Próbujemy ujawnić i rozpracować mechanizmy, które działają w tle tzw. sztuki zaangażowanej politycznie. rozmawia: Manuel Haezebrouck

O czym jest twój nowy spektakl All Inclusive? All Inclusive to spektakl o estetyzacji przemocy. Punktem wyjścia jest dwuznaczność potencjalnego piękna, które tkwi w destrukcji, w przekonaniu, że najstraszniejsze wydarzenia mogą mieć ogromny potencjał estetyczny. W tym spektaklu przyglądamy się kilku ważkim kwestiom, takim jak działania wojenne, i szukamy ich artystycznych możliwości. Kwestionujemy również to, w jaki sposób kapitalizowana jest groza. Zadajemy następujące pytania jak: Jak czerpać zyski z obrazów przedstawiających ból i jak wykorzystywać piękno tego, co brzydkie? All Inclusive to także tworzenie wartości i upcykling poprzez sztukę.


Czy to coś nowego, ten wyzysk w temacie wojny? Bo wojny istnieją tak długo, jak istnieje ludzkość. Nie wiem, czy to coś nowego, ale w dzisiejszych czasach zdarza się to bardzo często. Dopatrujemy się innych cech w obrazach działań wojennych czy w bólu i pozwalamy sobie uczynić je własnymi. I znowu, co kryje się za tymi obrazami? Kiedy widzisz makabryczne wydarzenie, takie jak wybuch, wiesz, że ludzie cierpią. Ale kiedy patrzysz na to wielokrotnie, tak jak ludzie zrobili to z 9/11, kiedy widzisz eksplozję bliźniaczych wież wystarczająco często, wtedy możesz zauważyć w tych chmurach coś estetycznego. Nie widzisz już, co się naprawdę działo, ale teraz skupiasz się na rytmie lub na tym, jak chmura się otwiera. Albo jeśli patrzysz na to w zwolnionym tempie, to zanik grawitacji sprawia, że czujesz się jak zagubiony w przestrzeni. Ale to nigdy nie będzie wyłącznie wrażenie estetyczne, bo zawsze pozostanie powiązane ze straszną rzeczą, która faktycznie się wydarzyła. Dokładnie. To jest właśnie ten aspekt, nad którym pracujemy. Prowadzi to do konfrontacji i niepokoju, ponieważ w grozie jest piękno. Jeśli spojrzysz przez obiektyw na pozostałości mostu w Genui, możesz zobaczyć masywną kompozycję z betonu… Do czego dążysz z tą estetyzacją przemocy? Czy chcesz ukłuć sumienie widzów? Żyjemy w ekstremalnych czasach. Nieustannie jesteśmy konfrontowani z obrazami, które są brutalne i niepokojące. Za każdym razem, gdy włączasz radio lub komputer, uderza cię to, co słyszysz. Musimy na nowo przystosować naszą rzeczywistość. Powinniśmy wziąć się za tu i teraz i odpuścić sobie idealizację świata. Mam nadzieję, że będziemy potrafili cieszyć się zachodem słońca, nawet jeśli horyzontem będzie wysypisko śmieci. Może to zabrzmi naiwnie, ale jeśli pozostawimy obrazy mediom i terrorystom, to oni wygrają tę bitwę. Potrzebujemy innych sposobów radzenia sobie z rzeczywistością. All Inclusive to spektakl osadzony w świecie sztuki, na scenie znajduje się muzeum. W tym sensie kwestionuje świat, w którym my – ty i ja, jako artyści i pracownicy kultury – działamy. Jest tak wiele karier artystów, które zbudowane są na wykorzystaniu bólu innych, poprzez skupienie się na materiale dokumentalnym. Na przykład Milo Rau i wielu innych ludzi, którzy pracują z materiałami takimi jak wojna, ból, gwałt, wszystkie te ciężkie tematy, które są częścią rzeczywistości. Ale kto jest właścicielem tych historii? Kto powinien czerpać z nich zyski? Kto ma prawo mówić o tych sprawach? All Inclusive zastanawia się – z przymrużeniem oka, bo też spektakl samokrytyczny – nad mechanizmami rządzącymi rynkiem sztuki. Nie chodzi o to, że się z niego naśmiewamy, bo w końcu jesteśmy jego częścią, ale staramy się stworzyć na scenie spójną i poważną wystawę, a przy okazji ujawnić i rozpracować mechanizmy, które działają w tle tak zwanej sztuki zaangażowanej politycznie. Czy dlatego pracujecie z uchodźcami w spektaklu o działaniach wojennych? Zaprosiliśmy ludzi pochodzących z szeroko pojętego Bliskiego Wschodu, by pełnili na scenie rolę turystów, ale nie pokazujemy ich osobistych historii. Chodzi raczej o to, co myśli o nich publiczność teatralna, co projektują goście.


Do All Inclusive sprowadziliśmy gruz pochodzący z budynków zniszczonych w wyniku wojny w Syrii. Następnie przetwarzamy ten gruz w obiekty artystyczne, które wystawiamy na wystawie, a potem konfrontujemy z nimi naszą grupę turystów. Wierzę, że tylko dzięki ich zaangażowaniu moja propozycja artystyczna może się rozwinąć. Ich obecność tworzy pętlę sprzężenia zwrotnego, która konfrontuje widzów z nimi samymi, gdy widzą wystawę na własne oczy. Jako widz nieustannie rzutujesz w pustkę i próbujesz nadać sens zderzeniu, którego jesteś świadkiem na scenie. W tym sensie aktywizuje to widza… Czy możesz wyjaśnić motyw leżący u podstaw All Inclusive czyli "tworzenie poprzez destrukcję"? Wierzę, że transformacja i zmiana to zasady życia. Uważam destrukcję za jedną z form zmiany. Futuryści twierdzili, że zniszczenie jest konieczne, że to jedyny sposób na postęp. Zniszczyć, by iść dalej. Może to brzmi niedorzecznie, ale jeśli porówna się tę myśl z działaniami wojennymi, to nie tylko jest ona cyniczna, ale dochodzi do niej kapitalistyczna idea niszczenia (zastępowania, wyrzucania). Ludzi trzeba przekonywać, że są w szczęśliwej sytuacji: cała ich ziemia jest zniszczona, ale mają przed sobą świetlaną przyszłość. Tak więc tworzenie poprzez zniszczenie jest bardzo dwuznaczną koncepcją postępu. To jeden ze sposobów na pójście do przodu, ale jednocześnie bardzo kapitalistyczna i radykalna koncepcja, która nie ma zastosowania w rzeczywistości... Obszar kultury zapoczątkował niejednoznaczny i nieco problematyczny model działania. Pokazał, że ma zdolność zagarniania wszystkich możliwych konfliktów i przekształcania ich w szeroki wachlarz perspektyw i opowieści dokumentalnych - od kwestii postkolonialnych po uchodźców i działania wojenne: to wszystko zostało skapitalizowane. Robiąc z tego spektakl, trawisz to i zarabiasz na życie. Opowiadając o tym we własnym spektaklu, robię to również ja. Jednocześnie mam nadzieję, że All Inclusive jest na tyle przejrzysty i stanowczy w odniesieniu do tych kwestii, że bańka pęka… Do czego masz nadzieję, że to doprowadzi? Już w trakcie tworzenia wydawało mi się, że wiele osób czuje potrzebę wypowiedzenia się na temat idei estetyzacji przemocy, a także zaangażowania uchodźców-turystów. Uważam, że takie dyskusje są integralną częścią All Inclusive. Dodatkowo w naszym spektaklu mamy też sklepik z pamiątkami. Exhibition Space for Contemporary Performance Experience (ESCAPE) zamyka się wraz z wernisażem, więc wyjście jest przez sklep z pamiątkami, a ludzie mogą zabrać swoje doświadczenia do domu i podzielić się nimi… All Inclusive, pomimo swojej tematyki, nie jest całkowicie poważnym spektaklem; czy to też coś, do czego dążysz? Tak. Część All Inclusive jest bardzo polityczna i skupiona na temacie, ale spektakl nie jest całkowicie poważny. Pokazujemy szaleństwo w ludziach, w instytucji i w obszarze kultury. Wykonawcy ujawniają swoją stronę, której nawet ja się nie spodziewałem. Najwyraźniej gdzieś tam był ten nurt szaleństwa, niemal niezbędny dla zrównoważenia grozy.


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Julian Hetzel o „All Inclusive" by nowy_teatr - Issuu