

Choroby przewlekłe i cywilizacyjne


04
Antoni Syrek Dąbrowski
Historia objawów, które mogły skończyć się tragedią – szczera opowieść o chorobie

Monika Kaczmarek
06
Diagnoza cukrzycy typu 2 – jak wesprzeć bliską osobę?

09
Prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski
Jak w prosty sposób obniżyć „zły” cholesterol i zmniejszyć ryzyko zawału?

10
Jak sprawdzać swoje zdrowie zanim pojawią się objawy?
Project Manager: Karolina Kurek-Suwała, Karolina Oporska Business Developer: Iza Bolczak, Wojciech Laskowski Content and Production Manager: Izabela Krawczyk Managing Director: Krystyna Miłoszewska Skład: Mediaplanet Opracowanie redakcyjne: Izabela Rzepecka, Aleksandra Podkówka-Poźniak Fotografie: Bartek Warzecha, stock.adobe.com, zasoby własne Kontakt e-mail: pl.info@mediaplanet.com Adres: MEDIAPLANET PUBLISHING HOUSE SP. Z O.O., ul. Zielna 37, 00-108 Warszawa


Od diagnozy z internetu do dialogu w gabinecie
Jak budować komunikację w czasach dezinformacji medycznej?

Natalia Zwierzchowska Trenerka biznesu i ekspertka w zakresie komunikacji w ochronie zdrowia, założycielka WELL & MED Consulting
Sprawdziłem w internecie” to powszechne hasło, które lekarz słyszy po wejściu pacjenta do gabinetu. Kolejne elementy wypowiedzi sugerują, że przyszedł tylko po skierowanie, a diagnozę postawił sobie sam. Taki scenariusz może być momentem zbudowania otwartej komunikacji pomiędzy lekarzem a pacjentem. Może również ograniczyć ją na lata.
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info




Dezinformacja medyczna to celowe rozpowszechnianie fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji na temat zdrowia, profilaktyki zdrowotnej, chorób i metod leczenia. Jej siłą napędową jest emocjonalny charakter, a nie dowody naukowe. Według raportu „Dezinformacja oczami Polaków” skala tego zjawiska w obszarze zdrowia w 2024 roku wyniosła 35 proc. i z roku na rok rośnie. Problem ten jest związany z faktem, że social media stanowią dzisiaj jedno z głównych źródeł informacji, a algorytmy dbają o utrzymywanie pacjentów w bańkach informacyjnych. Fake newsy i teorie spiskowe bazują na działaniach manipulacyjnych, takich jak dyskredytacja, polaryzacja, podszywanie się pod postać, instytucję publiczną. Ich celem jest podważenie zaufania do nauki i lekarzy. Teorie spiskowe dostarczają ulgi egzystencjonalnej, kiedy niepewność dotycząca stanu zdrowia jest dla pacjenta źródłem lęku. Oferują proste wyjaśnienia zamiast zagłębiania się w badania naukowe. Mechanizm psychologiczny określany efektem iluzorycznej prawdy wspiera fake newsy i teorie spiskowe. Jest to błąd poznawczy polegający na większej skłonności do uznawania za prawdziwe informacji wielokrotnie powtarzanych. Do głównych konsekwencji dezinformacji medycznej należy m.in. przerywanie lub odmowa leczenia opartego na dowodach naukowych czy opóźnienie diagnozy i leczenia. Konsekwencje tego zjawiska mogą obejmować spadek zaufania do nauki i skutecznych metod leczenia, a także wzrost obciążenia emocjonalnego lekarza, który część



konsultacji przeznacza na korygowanie nieprawdziwych informacji przywoływanych przez pacjentów. Podczas prowadzonych przeze mnie szkoleń dla lekarzy i rozmów z pacjentami często pojawiają się przykłady praktyk utrudniających budowanie efektywnej komunikacji. Z jednej strony obserwuję zachowania personelu medycznego polegające na bagatelizowaniu obaw pacjenta czy podważaniu jego emocji. Z drugiej strony zauważam postawę części pacjentów, którzy przychodzą z już ukształtowaną diagnozą, często opartą na nieprawdziwych informacjach. Taka postawa prowadzi do kwestionowania zaleceń lekarzy.
Mechanizm psychologiczny określany efektem iluzorycznej prawdy wspiera fake newsy i teorie spiskowe.
Budowanie efektywnej komunikacji między lekarzem a pacjentem jest kluczowe w przeciwdziałaniu dezinformacji. Pierwszym krokiem jest zbudowanie relacji opartej na zaufaniu np. poprzez stwierdzenie: „Słyszę, że spędziła pani dużo czasu na zgłębieniu tego tematu”, a następnie zadanie pytania, by zrozumieć, co dokładnie przekonuje pacjenta w informacji, o której przeczytał w internecie. Ważne jest także pokazanie pacjentowi, że jego emocje, takie jak lęk czy niepokój, są naturalnym zjawiskiem. Ze strony pacjenta ważna jest otwartość oraz gotowość do rozważenia zaleceń lekarza. Pomocne może być również krytyczne podejście do informacji z internetu, polegające na weryfikowaniu źródeł.






Mutacja BRAF wyznacza ścieżkę leczenia czerniaka
Potwierdzenie obecności mutacji genu BRAF ma znaczenie w wyborze terapii pacjenta z czerniakiem. Jedną z możliwości są nowoczesne leki blokujące białka, które uczestniczą w przekazywaniu sygnałów pomiędzy komórkami nowotworowymi.

Prof. dr hab. n. med.
Piotr Rutkowski
Kierownik Kliniki
Nowotworów
Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych
Jak wygląda ścieżka pacjenta po diagnozie wskazującej na czerniaka?
Po zabiegu biopsji wycinającej chory z reguły trafia do ośrodka onkologicznego. Standardowym postępowaniem powinno być założenie karty DiLO, aby pacjent wszedł na ścieżkę onkologiczną. W zależności od stopnia zaawansowania czerniaka proponowane jest leczenie chirurgiczne – rzadziej od razu systemowe.
W Polsce mamy ponad 35 ośrodków dysponujących kadrą i zapleczem do wykonywania dalszego leczenia okołooperacyjnego. Prowadzimy leczenie przedoperacyjne, pooperacyjne, a w przypadku choroby przerzutowej mamy pełną gamę nowoczesnego leczenia systemowego. Nowe terapie i wczesna diagnostyka spowodowały, że w ciągu ostatnich 8 lat odnotowaliśmy poprawę 5-letnich przeżyć o ponad 20 proc.
Dlaczego obecność mutacji BRAF ma znaczenie przy wyborze leczenia czerniaka?
Wiąże się ona z powstaniem nieprawidłowego białka BRAF, co wymusza na komórkach nieustanne podziały i wzrost. Tego typu czerniaki w zaawansowanej chorobie, przerzutowej, są bardziej agresywne. Obecność mutacji w genie BRAF umożliwia wprowadzenie terapii ukierunkowanej molekularnie, zarówno w leczeniu uzupełniającym, jak i w chorobie przerzutowej. W pierwszej linii leczenia czerniaka w stadium zaawansowanym lub z przerzutami często rozważa się skojarzoną immunoterapię. Pozwala uzyskać odpowiedź kliniczną u ok. 40 proc. chorych. Zarówno u pozostałych, jak i u tych z gorszymi czynnikami, przeciwskazaniami do immunoterapii, stosujemy inhibitory BRAF i MEK.
Jaka jest efektywność terapii skojarzonej anty-BRAF/anty-MEK enkorafenibem z binimetynibem i jakie korzyści niesie chorym?
Mamy trzy skojarzone inhibitory BRAF/MEK. Działają one z podobną
skutecznością. Terapia wspomniana w pytaniu pozwala osiągnąć długotrwałą kontrolę choroby i nie ma wielu działań niepożądanych. Mediana przeżyć wolnych od progresji wynosi 15 miesięcy, a przeżyć całkowitych – ponad 2,5 roku. Jedna trzecia chorych przeżywa 7 lat.
Jak nowoczesne terapie wpływają na jakość życia pacjentów?
Generalnie jakość życia jest bardzo dobra. Większość pacjentów przyjmujących leczenie celowane normalnie funkcjonuje i pracuje. Terapia ich nie ogranicza. Oczywiście, tabletki są najprostszym sposobem leczenia, ale skuteczność zależy od przestrzegania zaleceń terapeutycznych. Immunoterapia wymaga natomiast regularnych wlewów dożylnych co 3-6 tygodni. Niekiedy wyzwala ona mechanizmy autoagresji, co wiąże się z poważnymi powikłaniami i koniecznością np. włączenia leków steroidowych.
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info
INSPIRACJE
Jak Stowarzyszenie Sarcoma towarzyszy pacjentom w chorobie?
Jako Stowarzyszenie Sarcoma od blisko 20 lat wspieramy pacjentów rzetelną informacją, współpracą z ośrodkami referencyjnymi oraz podkreślamy znaczenie wsparcia psychologicznego.

Co jest dla pacjentów najtrudniejsze w momencie diagnozy i jak zmienia się ich podejście do choroby w trakcie leczenia?
Dla osób słyszących diagnozę nowotworu najtrudniejsza bywa konfrontacja z najczarniejszym scenariuszem – myślą o śmierci. Pojawia się lawina pytań o rodzinę, dzieci, pracę, finanse i dostęp do leczenia. Podejście do choroby zmienia się wraz z jej przebiegiem. Gdy leczenie przebiega sprawnie, pacjent jest zaopiekowany medycznie i psychologicznie oraz ma wsparcie bliskich, choroba częściej staje się etapem do przejścia, a nie wyrokiem. Sytuacja zmienia się, gdy pojawia się progresja i wyczerpują się kolejne linie terapii – narastają lęk, bunt i desperackie poszukiwanie
nowych rozwiązań. Jako Stowarzyszenie Sarcoma od blisko 20 lat wspieramy pacjentów rzetelną informacją, współpracą z ośrodkami referencyjnymi oraz podkreślamy znaczenie wsparcia psychologicznego.
Czym dokładnie zajmuje się Stowarzyszenie Sarcoma?
Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma działa na rzecz pacjentów onkologicznych, szczególnie chorych na mięsaki i czerniaki. Wspieramy leczenie zgodne ze światowymi standardami, współpracujemy z ośrodkami klinicznymi, a przede wszystkim pomagamy pacjentom i ich rodzinom poprzez wsparcie psychologiczne i socjalne, m.in. dofinansowanie dojazdów, leków czy protez po
amputacjach. Prowadzimy również działania edukacyjne i profilaktyczne, takie jak „Sięgnij po naszą piłeczkę” i „Fura Zdrowia”, oraz organizujemy ogólnopolski bieg charytatywny „Onkobieg – Razem po zdrowie!”.
Z jakich działań podjętych w zeszłym roku jesteście szczególnie dumni? Szczególną dumą jest projekt „Fura Zdrowia”. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy 42 dni dermokonsultacji w 20 miastach, badając 3059 osób. U 255 uczestników wskazano potrzebę dalszej diagnostyki. To pokazuje skalę potrzeb i sens działań profilaktycznych. Dumni jesteśmy także z codziennej pomocy, która realnie poprawia jakość życia pacjentów – nawet wtedy, gdy dotyczy jednej konkretnej osoby.
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info
Kamil Dolecki
Prezes Stowarzyszenia
Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma
Profilaktyka to absolutna podstawa zdrowego i długiego życia Antoni Syrek Dąbrowski


Jako społeczeństwo żyjemy coraz zdrowiej – lepiej się odżywiamy, zażywamy więcej ruchu, spada też popularność używek, takich jak alkohol czy papierosy. Ważne jednak, by nie lekceważyć jakichkolwiek objawów chorobowych i regularnie przechodzić badania kontrolne.
W jaki sposób poznał pan diagnozę w kierunku naczyniaka?
Przyznam, że pierwsze objawy tej niebezpiecznej choroby zwyczajnie zlekceważyłem. Pamiętam, że byłem wtedy na wyjeździe towarzyskim i w pewnej chwili poczułem dziwny ból głowy, a do tego zrobiłem się osłabiony i senny. Przespałem pół dnia, ale nadal czułem, że jest ze mną „coś nie tak”. Nie traktowałem tej sytuacji jako niebezpiecznej – liczyłem, że samo przejdzie – ale na szczęście koleżanka przekonała mnie, żebyśmy pojechali do szpitala. Dopiero po serii badań okazało się, że mam naczyniaka, czyli łagodny guz nowotworowy, i że czeka mnie operacja mózgu. Gdyby nie ta sytuacja, to być może wszystko skończyłoby się tragicznie. To doświadczenie nauczyło mnie, żeby nie lekceważyć żadnych sygnałów, jakie wysyła organizm, oraz przede wszystkim, żeby regularnie się badać.
Dopiero
po serii badań okazało się,
że
mam naczyniaka: łagodny guz nowotworowy, i że czeka mnie operacja mózgu.
Jak dziś dba pan o zdrowie przy intensywnym trybie pracy?
Stawiam przede wszystkim na prewencję – staram się regularnie ćwiczyć na siłowni, grać w piłkę i codziennie mieć chociaż podstawowy ruch, typu spacer. Mam już 43 lata, więc wiem, jak ważne dla organizmu i zdrowia jest prawidłowe „prowadzenie się”. W tym wieku organizm i ciało nie przebaczają już błędów i zaniechań. Od lat mam kłopoty z kręgosłupem, więc teraz korzystam z trenera personalnego, żeby ćwiczyć prawidłowo i nie narażać się na dodatkowe kontuzje. O zdrowie dbam też poprzez odpowiednią dietę, choć przy moim trybie pracy – gdy spędzam dużo czasu „na mieście” lub w wyjazdach – to duże wyzwanie. Staram się unikać fast foodów, a jak już jem w knajpach, to wybieram restauracje z lepszym jakościowo jedzeniem. No i ograniczyłem słodycze – to była trudna decyzja, ale mój organizm z pewnością jest mi wdzięczny za to poświęcenie.
Trzeci element zdrowego trybu życia to odpowiedni sen. Mając 3-letniego syna, jest to dość karkołomne zobowiązanie, ale na szczęście z żoną wzajemnie się wspieramy i zawsze staramy się, by choć jedno z nas mogło w nocy i nad ranem porządnie się wyspać i odpowiednio zregenerować siły.
Właściwie dlaczego mężczyźni wciąż unikają profilaktyki?
Myślę, że wciąż zbyt mało zdajemy sobie sprawę z faktu, jak istotne są badania kontrolne. Po pierwsze, w ogóle mało kto lubi chodzić do lekarza, a po drugie – jeśli już idziemy – to dopiero wtedy, gdy czujemy dolegliwości. To często zbyt późno.
Na szczęście mam też poczucie, że jako społeczeństwo coraz większą wagę przykładamy do kwestii zdrowotnych. Ruch i zdrowe odżywianie stają się po prostu modne. Podobnie jak różne gadżety, które monitorują codzienną pracę i wysiłek organizmu. Pozytywnym sygnałem jest też spadająca popularność używek – alkoholu czy papierosów. Myślę, że jako pokolenie średniego wieku – mówię o osobach lekko po czterdziestce – żyjemy dziś znacznie zdrowiej niż nasi rodzice czy dziadkowie w analogicznym wieku. Ta diametralna różnica odbija się na naszej fizjonomii – wyglądamy znacznie młodziej i lepiej niż 40-latkowie dwa pokolenia temu.
Czy doświadczenie choroby wpłynęło na to, jak mówi pan publicznie o zdrowiu?
Nigdy nie miałem kłopotów, żeby otwarcie mówić o mojej chorobie. Jako komik
program, w którym mówię o naczyniaku. Traktuję to jako wentyl, przez który mogę otwarcie – trochę na poważnie, a trochę na wesoło – mówić o chorobach, które przecież są naturalnym elementem życia ludzi. Zawsze denerwowało mnie podejście, by z ciężkich schorzeń nie żartować, by tylko na poważnie je traktować, a jak żartujesz, to mogą to usłyszeć tylko najbliżsi. Cieszę się, że moje odmienne podejście spotkało się z ciepłym przyjęciem przez inne osoby zmagające się z podobnymi schorzeniami – otrzymuję od nich dużo wiadomości z podziękowaniem, że przełamuję tabu i otwarcie mówię o naczyniaku i innych ciężkich chorobach.
Jaki jest najważniejszy nawyk zdrowotny, który wprowadził pan w ostatnim czasie? Regularnie zapisuję się na badania kontrolne, choćby te podstawowe.
Mam świadomość, że niektóre choroby rozwijają się bezobjawowo i bezboleśnie, więc ich wykrycie jest trudne. Zachęcam wszystkich do regularnych „prześwietleń” stanu zdrowia – badań krwi, USG jamy brzusznej, w przypadku mężczyzn badania prostaty, a w przypadku kobiet choćby cytologii czy mammografii.
W moim podejściu do kwestii zdrowotnych dużo zmieniło też pojawienie się na świecie syna – teraz wiem, że muszę być zdrowy, silny i aktywny fizycznie nie tylko dla siebie, ale też dla niego. Wraz z żoną zrobiliśmy sobie niedawno badania genetyczne, które ujawniły, że mamy pewne mutacje genów zwiększające ryzyko wystąpienia czerniaka. Dzięki temu wiemy, jak minimalizować to ryzyko i na jakie sygnały organizmu powinniśmy być wyczuleni.



Diagnoza cukrzycy typu 2 – jak wesprzeć bliską osobę?
Diagnoza choroby przewlekłej to zawsze trudny moment dla osoby, której dotyczy. Rozpoznanie cukrzycy może wzbudzać lęk o dalsze zdrowie i niechęć do zmian, jakie trzeba wprowadzić w życie w związku z leczeniem, samokontrolą i dietą. W tym newralgicznym momencie dobrze mieć przy sobie bliskich, którzy pomogą nam zaakceptować nową sytuację i wesprą nas w nauce życia z cukrzycą.

Monika Kaczmarek
Prezes Zarządu
Głównego Polskiego
Stowarzyszenia
Diabetyków
Wtym krótkim przekazie skupię się na diagnozie cukrzycy typu 2, która dotyczy osób dorosłych. Cukrzyca typu 1, rozpoznawana u dzieci i młodzieży, to inny, znacznie szerszy temat. Ale i diagnoza „dwójki”, która nie musi od razu oznaczać przyjmowania insuliny (osoby w każdym wieku źle reagują na wieść o konieczności robienia codziennie zastrzyków) także bywa sporym wyzwaniem dla świeżo upieczonego pacjenta. Choć choroby są w jakiś sposób wpisane w jesień życia, to cukrzyca jest przypadkiem specyficznym. Jej leczenia nie da się ograniczyć do przyjmowania jednej tabletki dziennie. Zawsze wiąże się z koniecznością zmiany diety, bardzo często rekomendowana jest utrata masy ciała, do codzienności pacjenta wchodzi też kontrola cukrów, ciśnienia tętniczego, zwracanie bacznej uwagi na skórę stóp oraz wizyty kontrolne u lekarzy.
Osoba ze świeżo diagnozowaną cukrzycą często czuje się przytłoczona nadmiarem informacji o chorobie, boi się, czy będzie w stanie im sprostać. Dodatkowo przy dzisiejszym dostępie do wiedzy o chorobie dość łatwo można dotrzeć do informacji, że cukrzyca może być bardzo niebezpieczna. Że wiąże się z ryzykiem wahań glikemii, niedocukrzeń, ale też przewlekłych powikłań. Wielu osobom cukrzyca nadal kojarzy się z amputacją stóp, utratą
wzroku, uciążliwą insulinoterapią czy problemami kardiologicznymi. I faktycznie, takie zagrożenie istnieje, co tym bardziej utrudnia zaakceptowanie tej diagnozy. Do tego może dochodzić kolejny czynnik – poczucie winy, że może niedostatecznie dbano o swoje zdrowie.
Praktyczne porady dla bliskich po diagnozie cukrzycy w rodzinie
• Dowiedz się jak najwięcej o tej chorobie. Obowiązek edukacji nie dotyczy wyłącznie pacjenta. Im więcej wiesz, tym lepiej rozumiesz wyzwania codziennego życia z cukrzycą. Ale też nie powielasz szkodliwych i często krzywdzących mitów.
• Zdrowe odżywianie nie powinno obowiązywać wyłącznie pacjenta z cukrzycą, ale też jego bliskich. Nie oznacza to, że cała rodzina już nigdy nie zje sernika. Chodzi o codzienne wybory, aby do każdego posiłku spożywać warzywa, by bazować na węglowodanach o niskim indeksie glikemicznym, by zwracać uwagę na kwasy omega-3 i 6, a unikać nadmiaru tłuszczów zwierzęcych. Zapewniam, całej rodzinie wyjdzie to na zdrowie.
• W cukrzycy bardzo ważna jest umiarkowana, regularna aktywność fizyczna. Wystarczą długie spacery. Będzie super, jak pacjent z cukrzycą nie będzie na nie chodził sam lub tylko z psem. Towarzystwo bliskich w podejmowaniu aktywności ma naprawdę ogromne znaczenie.
• Nie wyręczaj w cukrzycowych obowiązkach, ale obserwuj, co ewentualnie sprawia problemy, i pomagaj w tym zakresie.
Osoba ze świeżo diagnozowaną cukrzycą często czuje się przytłoczona nadmiarem informacji o chorobie.
• Nie krytykuj, w szczególności za brak silnej woli w odniesieniu do diety. Tak, zdarza się, że pacjent z cukrzycą zje ciasto. Nie patrz na to krzywo, bo wpędzanie w poczucie winy w niczym w takiej sytuacji już nie pomoże.
• Chwal nawet za drobne sukcesy, dostrzegaj starania, motywuj do troski o swoje zdrowie. Pozytywne wzmocnienia mają większą moc niż krytyka i narzekanie.
• Pozwalaj się wygadać, cukrzyca czasem męczy i zniechęca, a osoba nią dotknięta chce wyrzucić z siebie frustracje z nią związane. Często nie trzeba nic robić, jedynie wysłuchać i zapewnić o swoim wsparciu.
WYZWANIA

Błonnik,
probiotyki i maślan sodu – trio dla zdrowych jelit
Zespół jelita nadwrażliwego (IBS) to jedna z najczęstszych czynnościowych chorób układu pokarmowego. Coraz większą uwagę zwraca się na rolę, jaką w rozwoju jej objawów odgrywa nieprawidłowy skład bakterii w jelitach. Jak więc zadbać o równowagę mikrobioty?

Prof. dr hab.
n. med. Grażyna
Maria Rydzewska
Kierownik Katedry
Gastroenterologii i Żywienia Państwowego
Instytutu Medycznego
MSWiA, wiceprezes Polskiego Towarzystwa
Gastroenterologii, członek Zarządu
Polskiego Klubu Trzustkowego
Jak kolonizacja bakteryjna jelit wpływa na objawy zespołu jelita nadwrażliwego?
Przez lata IBS był traktowany jako choroba psychosomatyczna. Nadal nie skreśla się znaczenia stresu – ma on przecież wpływ na nasilenie wielu chorób, więc u pacjentów z objawami depresji czy lęku przebieg IBS-u może być cięższy. Jednak kluczową rolę w patogenezie odgrywają zaburzenia mikrobioty jelitowej.
Dotyczą one przede wszystkim jelita grubego, ale nie tylko. W przypadku niektórych objawów towarzyszących IBS-owi, szczególnie takich jak wzdęcia czy uczucie pełności, mamy do czynienia z rozrostem nieprawidłowej mikrobioty w jelicie cienkim, czyli SIBO. Udowodniono, że znacznie częściej występuje on u pacjentów z zespołem jelita nadwrażliwego.
Nieprawidłowa mikrobiota prowadzi m.in. do zmniejszenia produkcji krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, co może być związane z niewłaściwą dietą. Konsekwencją tego jest nieprawidłowe funkcjonowanie osi mózgowo-jelitowej (w obie strony), co uznaje się za główną przyczynę IBS-u.
Dlaczego maślan sodu (sól kwasu masłowego) jest ważny dla nabłonka jelita grubego i homeostazy mikrobioty?
Kwas masłowy ma wiele korzystnych działań ogólnoustrojowych. Jest również niezwykle istotny dla bariery jelitowej, ponieważ jako krótkołańcuchowy kwas tłuszczowy stanowi podstawowy
element budujący integralność błony śluzowej jelita. Ponadto jest źródłem energii dla kolonocytów (red. – komórek nabłonkowych jelita grubego).
Integralność bariery jelitowej jest ważna w wielu chorobach jelit i przewodu pokarmowego – szczególnie w chorobach czynnościowych, takich jak IBS, oraz zapalnych, jak IBD, ale także np. w cukrzycy, insulinooporności, otyłości czy celiakii.
W warunkach fizjologicznych kwas masłowy to produkt endogenny, czyli wytwarzany naturalnie w jelicie grubym przez bakterie probiotyczne w procesie trawienia błonnika, szczególnie rozpuszczalnego. Jeśli mikrobiota jest nieprawidłowa albo pacjent stosuje tzw. dietę zachodnią – bogatą w cukry, tłuszcze czy produkty wysoko przetworzone – to kwasu masłowego jest za mało, a to zaburza homeostazę w jelitach. W takich sytuacjach można rozważać suplementację mikrootoczkowanym kwasem masłowym. Tylko taka jego forma dostanie się do jelita grubego i będzie miała możliwość naśladowania endogennego kwasu masłowego.
Jak prebiotyki wspierają wzrost korzystnych bakterii jelitowych?
Prebiotyki stwarzają lepsze środowisko dla rozwoju korzystnych bakterii w jelitach. Są także substratem do produkcji endogennych krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Do prebiotyków zaliczamy m.in. błonnik.
Dla utrzymania prawidłowego stężenia krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych zaleca się dietę śródziemnomorską, z przewagą błonnika rozpuszczalnego.
Czy zabezpieczenie probiotyków przed kwasem żołądkowym zwiększa skuteczność kolonizacji jelit?
Integralność bariery jelitowej jest ważna w wielu chorobach jelit i przewodu pokarmowego.
Odpowiednio zaprojektowany preparat nie uwalnia się w żołądku, tylko w dalszych częściach przewodu pokarmowego. Zgodnie z europejskimi standardami produkt zaliczany do grupy probiotyków powinien mieć co najmniej jedno dobrze zaprojektowane randomizowane badanie kliniczne potwierdzające jego działanie. Nie wystarczy więc sam fakt, że preparat ma np. otoczkę chroniącą przed kwasem żołądkowym. Powinniśmy wybierać probiotyki rekomendowane przez lekarzy i odpowiednio przebadane.








Sterole i stanole blokują wchłanianie cholesterolu. Jak włączyć je do diety?
Szacuje się, że nawet 21 milionów dorosłych Polaków boryka się z hipercholesterolemią. To stan, który prowadzi do rozwoju miażdżycy i zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawału serca i udaru mózgu. Dobra wiadomość jest taka, że odpowiednie zmiany stylu życia mogą skutecznie obniżyć stężenie tzw. złego cholesterolu (LDL).

Które grupy produktów warto włączyć do codziennej diety, by wspierać zdrowy profil lipidowy?
Zdrowa dieta to taka, która jest różnorodna. Powinna być oparta przede wszystkim na produktach pochodzenia roślinnego. Ograniczamy natomiast spożycie tłuszczów nasyconych, czyli np. niektórych produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym czerwonego mięsa, masła, produktów wysokoprzetworzonych oraz tych zawierających tłuszcze „trans”, czyli mięsa i produktów mlecznych pochodzących od zwierząt przeżuwających (krowy, owce, kozy). Tłuszcze trans mogą powstawać również podczas długotrwałego smażenia lub wielokrotnego smażenia na tym samym tłuszczu.
Co to są sterole roślinne i jaka jest ich rola w prewencji hipercholesterolemii
oraz leczeniu początkowego stadium tej choroby?
Ok. 60 proc. dorosłych mieszkańców Polski ma za wysokie stężenie cholesterolu LDL. Podstawą leczenia jest zdrowy styl życia, obejmujący regularną aktywność fizyczną oraz racjonalną, prozdrowotną dietę. Kolejnym sposobem leczenia jest farmakoterapia. Pośrednim rozwiązaniem są produkty, które nazywamy żywnością funkcjonalną. W leczeniu wysokiego stężenia cholesterolu polecane są te wzbogacone w sterole i stanole. Są to substancje strukturalnie zbliżone do cholesterolu, które hamują jego wchłanianie w jelitach. Ich skuteczność w obniżaniu stężenia cholesterolu została potwierdzona w badaniach naukowych.
A w jaki sposób możemy zapewnić sobie odpowiednią dawkę steroli roślinnych
w diecie, aby móc skutecznie obniżyć cholesterol?
Tak jak wspomniałem, dieta powinna być oparta na produktach roślinnych z ograniczeniem produktów pochodzenia zwierzęcego. Jednak nawet dieta oparta wyłącznie na produktach roślinnych może dostarczyć do 400–500 mg steroli roślinnych. Jest to za mało, aby istotnie wpłynąć na stężenie cholesterolu. Dlatego z pomocą przychodzą produkty wzbogacone w sterole lub stanole – np. margaryny do smarowania pieczywa czy jogurty, zapewniające spożycie odpowiedniej dziennej dawki steroli.
Jak pokazują badania, zwiększenie regularnego spożywania tych substancji do 2–3 gramów na dobę może zmniejszyć stężenie cholesterolu LDL, czyli złego cholesterolu, o 10–12 proc.
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info

Prof. dr hab. n. med.
Piotr Jankowski
Instytut Kardiologii, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie

Zdrowie pod kontrolą – nie czekaj na objawy
Regularnie dbamy o samochód, dom czy finanse, działając profilaktycznie. Tymczasem o własnym zdrowiu często przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy pojawiają się pierwsze objawy. Wczesna diagnostyka oraz proste działania profilaktyczne mogą jednak znacząco zmniejszyć ryzyko wielu chorób i zwiększyć szanse na długie życie w dobrej formie. Regularne badania, aktywność fizyczna czy rezygnacja z używek to niewielkie kroki, które mogą realnie wpłynąć na długość i jakość naszego życia.
Co stoi na przeszkodzie, by powiedzieć sobie: „SPRAWDZAM”?
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info
Gdyby tak zastanowić się nad tym, co robimy w naszym życiu profilaktycznie, czyli trochę tak na wszelki wypadek, okazuje się, że robimy całkiem sporo. Przykłady? Ubezpieczasz dom. Robisz przegląd samochodu. Zmieniasz olej po określonym przebiegu. Tworzysz kopie zapasowe danych. Odkładasz pieniądze na wszelki wypadek. A kiedy ostatnio zrobiłeś przegląd własnego organizmu? Zdrowie to jedyna rzecz, której nie da się wymienić ani naprawić gwarancyjnie. Dlatego warto sprawdzać je nie wtedy, gdy coś boli – ale wcześniej. Profilaktycznie.
Czym jest profilaktyka? Kiedy warto SPRAWDZAĆ swoje zdrowie?
Profilaktyka zdrowotna to świadome podejmowanie działań, które mają na celu zapobieganie rozwojowi chorób lub ich wykrycie na bardzo wczesnym etapie – jeszcze zanim pojawią się pierwsze objawy kliniczne. To właśnie ten moment ma kluczowe znaczenie: wczesna diagnoza znacząco zwiększa skuteczność leczenia i realnie podnosi szanse na całkowity powrót do zdrowia. Dane pokazują, że z badań profilaktycznych częściej korzystają kobiety. Widać to również w statystykach dotyczących długości życia – w Polsce średnia długość życia kobiet wynosi obecnie 81 lat i jest o około 8 lat wyższa niż w przypadku mężczyzn. Różnice te mają oczywiście wiele przyczyn, jednak jednym z istotnych czynników
Zdrowie to jedyna rzecz, której nie da się wymienić ani naprawić gwarancyjnie.
jest podejście do zdrowia i regularność wykonywania badań. W przypadku mężczyzn częstym problemem jest odkładanie diagnostyki na później – do momentu pojawienia się wyraźnych objawów. Tymczasem wiele chorób, w tym choroby sercowo-naczyniowe czy nowotworowe, przez

długi czas rozwija się bezobjawowo. Właśnie dlatego profilaktyka nie jest oznaką nadmiernej ostrożności, lecz wyrazem odpowiedzialności – zarówno wobec siebie, jak i swoich bliskich.
Systematyczny marsz, rower, pływanie czy ćwiczenia w domu [...] zwiększają nasze szanse na długie życie w dobrym zdrowiu.
Odkładanie badań zwiększa ryzyko, że pierwszym sygnałem problemu będzie już poważny objaw. Profilaktyka pozwala tego uniknąć.
Jakie działania profilaktyczne mają istotny wpływ na nasze zdrowie?
Aktywność fizyczna Aktywność fizyczna sprzyja lepszemu ukrwieniu i dotlenieniu tkanek, a to wspiera sprawniejszy przebieg procesów metabolicznych. Z kolei siedzący tryb życia niesie ze sobą liczne niekorzystne skutki zdrowotne – zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości, chorób sercowo-naczyniowych oraz problemów ze zdrowiem psychicznym. Osoby niewystarczająco aktywne mają
o 20–30 proc. wyższe ryzyko zgonu niż osoby aktywne, a to oznacza, że systematyczny marsz, rower, pływanie czy ćwiczenia w domu mają działanie profilaktyczne i zwiększają nasze szanse na długie życie w dobrym zdrowiu.
Rezygnacja z używek Zarówno palenie, jak i regularne nadużywanie alkoholu wiążą się ze zwiększonym ryzykiem przedwczesnej śmierci. U osób stale sięgających po te używki może to oznaczać skrócenie życia nawet o około 10 lat. To mocny argument, by nie odkładać decyzji o rezygnacji z używek i zadbać o dłuższe i zdrowsze życie.
Rzucenie palenia to jedna z najbardziej opłacalnych form profilaktyki. Już po 1. roku od rzucenia palenia ryzyko choroby wieńcowej jest około o połowę mniejsze niż u osoby palącej. Po 5 latach ryzyko udaru mózgu może spaść aż do poziomu ryzyka osoby niepalącej. A co z alkoholem? Ograniczenie alkoholu wpływa na poprawę samopoczucia, koncentrację i koordynację, poprawia jakość snu i poziom energii, spada ryzyko chorób wątroby, nowotworów i innych chorób przewlekłych, także urazów i problemów psychicznych związanych z nadużywaniem alkoholu, łatwiej kontrolować masę ciała, ponieważ alkohol dostarcza tzw. pustych kalorii i nasila potrzebę podjadania.
Kontrola ciśnienia tętniczego
Monitorowanie swojego ciśnienia tętniczego to przede wszystkim profilaktyka chorób układu sercowo-naczyniowego. Duży przegląd statystyczny pokazał,
że obniżenie skurczowego ciśnienia o 5 mmHg wiąże się średnio z ok. 10 proc. niższym ryzykiem dużych incydentów sercowo-naczyniowych, czyli zawału serca i udaru mózgu. Monitorowanie ciśnienia jest istotne ze względu na to, że jego podwyższone wartości mogą wiązać się z brakiem zauważalnych objawów. Właśnie z tego powodu warto poprosić o pomiar ciśnienia tętniczego przy okazji każdej wizyty u lekarza, a także skorzystać z możliwości pomiaru ciśnienia w aptece.
Już po
1. roku od rzucenia palenia ryzyko choroby wieńcowej jest około o połowę mniejsze niż u osoby palącej.
Coś jeszcze?
Oczywiście! Działania profilaktyczne to także: troska o jakościowy i odpowiednio długi sen, świadome zarządzanie stresem, zdrowa dieta i suplementacja (w Polsce zwłaszcza witaminy D), wizyty u stomatologa – mimo braku zauważalnych problemów z uzębieniem, a także regularne badania laboratoryjne, wykonywane w okresie dobrego samopoczucia.
Akcja profilaktyczna
Akcja profilaktyczna
Akcja profilaktyczna
Akcja profilaktyczna

Akcja profilaktyczna
SPRAWDZAJ,
SPRAWDZAJ,
SPRAWDZAJ,
bo zdrowie warto mieć pod kontrolą!
SPRAWDZAJ,
bo zdrowie warto mieć pod kontrolą!
bo zdrowie warto mieć pod kontrolą!
Nie czekaj na objawy, sprawdź, jak działa Twój organizm i zyskaj pewność, że wszystko jest w porządku.
bo zdrowie warto mieć pod kontrolą!
Nie czekaj na objawy, sprawdź, jak działa Twój organizm i zyskaj pewność, że wszystko jest w porządku.
Nie czekaj na objawy, sprawdź, jak działa Twój organizm i zyskaj pewność, że wszystko jest w porządku.
Nie czekaj na objawy, sprawdź, jak działa Twój organizm i zyskaj pewność, że wszystko jest w porządku.
Pakiet badań profilaktycznych SPRAWDZAM
• Szybki przegląd
Pakiet badań profilaktycznych
• Szybki przegląd
SPRAWDZAM
Pakiet badań profilaktycznych
Pakiet badań profilaktycznych
Pakiet badań profilaktycznych
Pakiet badań profilaktycznych
Pakiet badań profilaktycznych SPRAWDZAM
Pakiet badań
• 8 podstawowych badań profilaktycznych
• Szybki przegląd
• Szybki przegląd
• 8 podstawowych badań profilaktycznych
• 8 podstawowych badań profilaktycznych
• Szybki przegląd
• Pełny przegląd
• 8 podstawowych badań profilaktycznych
Pakiet badań profilaktycznych SPRAWDZAM Plus - 40%* - 40%*
• Pełny przegląd
• 8 podstawowych badań profilaktycznych
• Pełny przegląd
• Aż 17 badań profilaktycznych
• Pełny przegląd
• Aż 17 badań profilaktycznych
• Aż 17 badań profilaktycznych
• Pełny przegląd
Zachęć swoich bliskich do badań!
• Aż 17 badań profilaktycznych
Zachęć swoich bliskich do badań!
Zachęć swoich bliskich do badań!
• Aż 17 badań profilaktycznych
Każdy pacjent otrzyma voucher na badania - 20%* dla rodziny i przyjaciół.
Każdy pacjent otrzyma voucher na badania - 20%* dla rodziny i przyjaciół.
Zachęć swoich bliskich do badań!
Zachęć swoich bliskich do badań! Każdy pacjent otrzyma voucher na badania - 20%* dla rodziny i przyjaciół.
Każdy pacjent otrzyma voucher na badania - 20%* dla rodziny i przyjaciół.
*W pakietach SPRAWDZAM i SPRAWDZAM Plus badania do -40%. Suma cen badań wchodzących w skład pakietu została obliczona na podstawie stacjonarnego cennika z punktu pobrań. Regulamin akcji oraz cennik badań dostępny w rejestracji punktu.
*W pakietach SPRAWDZAM i SPRAWDZAM Plus badania do -40%. Suma cen badań wchodzących w skład pakietu została obliczona na podstawie stacjonarnego cennika z punktu pobrań. Regulamin akcji oraz cennik badań dostępny w rejestracji punktu. Akcja profilaktyczna obowiązuje do 30.04.2026 r.
Akcja profilaktyczna obowiązuje do 30.04.2026 r. www.diag.pl
*W pakietach SPRAWDZAM i SPRAWDZAM Plus badania do -40%. Suma cen badań wchodzących w skład pakietu została obliczona na podstawie stacjonarnego cennika z punktu pobrań. Regulamin akcji oraz cennik badań dostępny w rejestracji punktu.
Każdy pacjent otrzyma voucher na badania - 20%* dla rodziny i przyjaciół.
Akcja profilaktyczna obowiązuje do 30.04.2026 r.
*W pakietach SPRAWDZAM i SPRAWDZAM Plus badania do -40%. Suma cen badań wchodzących w skład pakietu została obliczona na podstawie stacjonarnego cennika z punktu pobrań. Regulamin akcji oraz cennik badań dostępny w rejestracji punktu. Akcja profilaktyczna obowiązuje do 30.04.2026 r. www.diag.pl
*W pakietach SPRAWDZAM i SPRAWDZAM Plus badania do -40%. Suma cen badań wchodzących w skład pakietu została obliczona na podstawie stacjonarnego cennika z punktu pobrań. Regulamin akcji oraz cennik badań dostępny w rejestracji punktu.
Akcja profilaktyczna obowiązuje do 30.04.2026 r.
Proste badanie może uratować nerki i serce
Albuminuria (zwiększone wydalanie albuminy z moczem) jest jednym z pierwszych sygnałów uszkodzenia nerek. To istotny marker zwłaszcza dla pacjentów z cukrzycą typu 2 – często wyprzedza objawy choroby. Obecność albuminy w moczu sygnalizuje problemy z naczyniami krwionośnymi i wiąże się wyższym ryzykiem chorób serca.
Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info
Albumina to główne białko osocza krwi. Odpowiada za prawidłowe ciśnienie w naczyniach i transport hormonów, kwasów tłuszczowych czy leków. Jest produkowana w wątrobie, skąd szybko przedostaje się do krwi. Nie jest magazynowana. U zdrowych osób stanowi ponad połowę wszystkich białek osocza. Jej niewielkie ilości przesączają się przez kłębuszki nerkowe, ale niemal całkowicie wracają do krwi.
Zwiększone stężenie albuminy w moczu oznacza uszkodzenie bariery filtracyjnej nerek lub śródbłonka naczyń1. U zdrowych osób dobowe wydalanie białka z moczem nie przekracza 150 mg, z czego albumina stanowi zaledwie śladową ilość (10 mg).
Jej stężenie może być chwilowo wyższe w sytuacjach takich jak np. gorączka, stan po wysiłku fizycznym lub przebytym stresie oraz na skutek długotrwałego przebywania w pozycji stojącej2
Albuminurię można ocenić za pomocą wskaźnika stosunku stężenia albuminy do stężenia kreatyniny (UACR)
w jednorazowo pobranej próbce moczu. To wygodna i wiarygodna metoda, obarczona mniejszym ryzykiem błędu niż dobowa zbiórka moczu2. Szybkie testy paskowe lub płytkowe mogą stanowić pierwszy etap diagnostyki. Wynik dodatni warto potwierdzić oznaczeniem ilościowym w laboratorium3
Wynik UACR można interpretować razem z eGFR (szacunkowy wskaźnik przesączania kłębuszkowego). Jeśli UACR jest podwyższony lub/i eGFR spada poniżej 60 ml/min/1,73 m² oraz wyniki te utrzymują się przez co najmniej trzy miesiące, można rozpoznać przewlekłą chorobę nerek (PChN)4. W jej wczesnych stadiach podwyższony UACR (30-300 mg na dobę – mikroalbuminuria) pojawia się zazwyczaj wcześniej niż spadek eGFR5 Albuminuria jest też ważnym markerem ryzyka sercowo-naczyniowego. Wskazuje na przewlekły stan zapalny i uszkodzenie drobnych naczyń. Jako predyktor niewydolności serca, zarówno z obniżoną, jak i zachowaną frakcją wyrzutową,
mocno koreluje z tą drugą postacią6. To szczególnie istotne u osób z cukrzycą typu 2 i współistniejącą chorobą nerek. Albuminuria wiąże się także z gorszym rokowaniem przy już istniejącej niewydolności serca7, a także z migotaniem przedsionków6
Zaleca się wykonywanie badań UACR i eGFR co najmniej raz w roku u osób z cukrzycą typu 2 oraz u pacjentów obciążonych czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego8
Moman RN, Gupta N, Varacallo MA. Physiology, Albumin. StatPearls [Internet]. Treasure Island (FL): StatPearls Publishing; 2025. Dostępne na: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29083605/. 2 Kardas P. Badanie wydalania albuminy z moczem (albuminurii). Medycyna Praktyczna — Podyplomie; 2010. Dostępne na: https://podyplomie.pl/publish/system/articles/pdfarticles/000/011/174/original/ Strony_od_MpD_2010_05-9.pdf?1467896597. 3 Badanie wydalania albuminy z moczem — albuminurii. Medycyna Praktyczna. Dostępne na: https://www. mp.pl/medycynarodzinna/diagnostyka-kliniczna/badania-pomocnicze/55799,badanie-wydalania-albuminy-z-moczem-albuminurii.
4 Kidney Disease: Improving Global Outcomes (KDIGO) CKD Work Group. Kidney Int Suppl 2013;3:1–150.
5 Kidney Disease: Improving Global Outcomes (KDIGO) CKD Work Group. KDIGO 2024 Clinical Practice Guideline for the Evaluation and Management of Chronic Kidney Disease. Kidney Int. Suppl 2024; 45:126. Dostępne na: https://kdigo.org/guidelines/ckd-evaluation-and-management/.
6 Ruilope L. M. et al. Prevention of cardiorenal damage. European Heart Journal 2023; 44:1112–1123. Dostępne na: https://doi.org/10.1093/eurheartj/ehac683.
7 Boorsma E.M. et al. Albuminuria as a marker of systemic congestion. European Heart Journal. 2023; 44:368–380. Dostępne na: https://doi.org/10.1093/eurheartj/ehac528.
8 de Jong PE. Macroalbuminuria and microalbuminuria: do both predict renal and cardiovascular events with similar strength? Journal of Nephrology 2007;20:375–380.
ALBUMINURIA – PROSTE BADANIE, KTÓRE
POWIE CI O ZDROWIU NEREK I SERCA
BADANIE MOŻESZ WYKONAĆ NA DWA SPOSOBY:

LABORATORYJNE OZNACZENIE ALBUMINY Z PRÓBKI MOCZU SAMODZIELNE WYKRYCIE NIEPRAWIDŁOWOŚCI ZA POMOCĄ PASKA TESTOWEGO





Regresja HPV – na czym polega i w jaki sposób możemy aktywnie ją wspierać?
Zakażenie HPV nie zawsze oznacza konieczność natychmiastowych, inwazyjnych procedur. W wielu przypadkach możliwe jest postępowanie zachowawcze i stopniowa regresja zmian, pod warunkiem regularnej kontroli, dbałości o prawidłową florę pochwy oraz wsparcia miejscowej odporności nabłonka szyjki macicy.

Dr n. med. Grzegorz
Południewski
Ginekolog-położnik
Jakie badania powinny być wykonane w pierwszym etapie diagnostyki HPV, aby ocenić ryzyko i określić dalsze postępowanie?
Zgodnie z aktualnymi rekomendacjami podstawowym badaniem w kierunku profilaktyki raka szyjki macicy jest dziś test HPV HR, który pozwala wykryć obecność wirusa jeszcze przed pojawieniem się zmian komórkowych. W przypadku wyniku dodatniego wykonywana jest cytologia jako badanie uzupełniające, umożliwiające ocenę ewentualnych zmian w komórkach nabłonka szyjki macicy. Takie podejście zwiększa skuteczność wczesnego wykrywania stanów przednowotworowych i pozwala lepiej stratyfikować ryzyko u pacjentek. Warto podkreślić, że zakażenie HPV bardzo często przebiega bezobjawowo, dlatego regularna diagnostyka ma kluczowe znaczenie. Zmiany widoczne „gołym okiem” podczas badania ginekologicznego zwykle pojawiają się dopiero wtedy, gdy proces jest bardziej zaawansowany i dochodzi do dysplazji wyraźnie zmieniającej wygląd komórek.
Kiedy można postępować zachowawczo, a kiedy konieczne są dalsze procedury?
W przypadku dodatniego wyniku testu HPV, jak również zmian niskiego stopnia w badaniu cytologicznym często możliwe jest postępowanie zachowawcze polegające na wspieraniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. W tym kontekście
istotne jest utrzymanie prawidłowego środowiska w obrębie nabłonka szyjki macicy oraz ograniczenie czynników sprzyjających przewlekłemu zakażeniu. W praktyce klinicznej możliwe jest zastosowanie miejscowych preparatów, które działają poprzez adsorpcję patogenów, w tym wirusów HPV, ograniczanie ich rozprzestrzeniania oraz wspieranie ochrony komórek dzięki właściwościom antyoksydacyjnym. Produkty takie przywracają także naturalne, kwaśne pH pochwy, sprzyjając namnażaniu pożytecznych bakterii i odbudowie mikrobiomu pochwy. Takie podejście może być elementem wspomagającym remisję i regresję zmian, ale tylko u pacjentki, której lekarz zalecił obserwację i wykonanie powtórnego badania po określonym czasie. Jeśli natomiast w badaniach pojawiają się zmiany wysokiego stopnia dysplazji lub przednowotworowe, konieczne jest wdrożenie bardziej zaawansowanej diagnostyki i – w zależności od sytuacji – leczenia zabiegowego.
Jak długo trwa regresja zmian wywołanych HPV i od czego zależy?
Czas regresji zmian wywołanych HPV jest indywidualny i trudno go jednoznacznie określić. Zależy przede wszystkim od ogólnej odporności organizmu i aktywności układu immunologicznego. Statystycznie większość infekcji niskiego stopnia ma szansę na samoistne ustąpienie w ciągu 2 lat.
Jednak u 10–20 proc. kobiet infekcja utrzymuje się i prowadzi do przejścia z fazy incydentalnego zakażenia do fazy przetrwałej, co stanowi istotny problem, ponieważ niewielka zmiana może przekształcić się w zmianę wyższego stopnia. Długi okres obserwacji prowadzi nie tylko do remisji zmian, ale może również wiązać się ze wzrostem odsetka progresji do wyższego stopnia.
Stosując produkt wiążący patogeny, można wesprzeć organizm w remisji i regresji zmian, co może przyczynić się do eliminacji wirusa HPV w krótszym czasie.
W jaki sposób pacjentka może aktywnie wspierać zdrowie szyjki macicy? Kluczowe znaczenie ma utrzymanie prawidłowej flory bakteryjnej pochwy oraz unikanie stanów zapalnych i infekcyjnych, które mogą nasilać przebieg zakażenia. HPV może być przenoszony na partnera lub partnerkę także wtedy, gdy nie widzimy zmian. Ryzyko jest mniejsze, gdy prowadzone jest odpowiednie leczenie i układ odpornościowy działa prawidłowo. Zmniejszenie stanu zapalnego oraz podrażnienia nabłonka pozwala naturalnym mechanizmom przeciwwirusowym działać skuteczniej. Warto również wspomnieć o czynnikach ryzyka, takich jak dieta, palenie papierosów, aktywność fizyczna, zachowania seksualne czy dbałość o florę bakteryjną.




- Zmiany małego stopnia w komórkach nabłonka płaskiego

Na jedenastym metrze: cukrzyca. Jak Marcin Bułka wybronił mecz swojego życia?

Lekarz prowadzący powiedział, że o sporcie profesjonalnym mogę zapomnieć.
Marcin Bułka

Po wielu błędach przekształciłem tę moją piętę achillesową, jaką jest cukrzyca, w siłę – mówi utytułowany bramkarz. Jako nastolatek usłyszał, że musi zapomnieć o zawodowym sporcie. Dziś udowadnia, że cukrzyca nie musi przekreślać marzeń – ale trzeba ją kontrolować jak rywala na boisku.
Jaka była pana droga do diagnozy cukrzycy typu 1?
Jako 14-latek zauważyłem u siebie niepokojące objawy: bardzo dużo piłem, często oddawałem mocz, byłem senny. To wszystko coraz mocniej kolidowało z wyczynowym uprawianiem sportu. Na treningu musiałem nawet dwa–cztery razy wychodzić do łazienki. Bardzo schudłem. Przy wzroście 1,92 m spadłem z wagi do ok. 62 kg. W końcu wpisałem te objawy w Google i wszystko wskazywało na cukrzycę. Potwierdzenie tego u lekarza było już tylko formalnością. W gabinecie zmierzono mi cukier glukometrem. Okazało się, że wynosił 600 (u zdrowej osoby, po posiłku, to maksymalnie 120–140 mg/dl – red.).
Wiedział pan, że choroba jest nieuleczalna. Jak pan się z tym czuł? Żeby nauczyć się żyć z cukrzycą, trafiłem do szpitala na edukację diabetologiczną. Lekarz prowadzący powiedział, że o sporcie profesjonalnym mogę zapomnieć. To był dla mnie taki duży cios. Nie dość, że przerosło mnie widmo choroby, która odebrała spontaniczność życia: wymagała pilnowania diety, zastrzyków, kłucia się w palce, to w dodatku chciała odebrać marzenia, które miałem od dziecka. Czułem bezsilność. Ze łzami w oczach wyszedłem z gabinetu. Świat mi się zawalił w tamtym momencie.
Błagałem mamę, żeby jeszcze poradzić się kogoś innego. To zresztą ona przekonywała mnie, bo dużo czytała na ten temat, że z odpowiednią opieką da się uprawiać sport. Zainspirowałem się Michałem Jelińskim, wioślarzem chorym na cukrzycę, który zdobył nawet złoto olimpijskie. Stał się moim idolem i motorem, który mnie napędzał. Dwa i pół, może trzy lata od diagnozy poleciałem do Londynu, aby potwierdzić swój profesjonalny kontrakt.
A czy zdarzały się trudne momenty?
Oczywiście – dwa razy w nowych klubach straciłem przytomność. Jako 16-latek mieszkałem w Londynie w rodzinie zastępczej (tzw. host family). Wróciłem z ciężkiego treningu i podałem sobie insulinę. Inni zawodnicy zeszli na kolację, a ponieważ nie odpowiadałem na wołanie, uznano, że może nie jestem głodny. W końcu ta pani z rodziny zastępczej zaniepokoiła się. Weszła do pokoju. Zobaczyła, że nieprzytomny leżę na mokrym łóżku, bo przy niskim cukrze człowieka oblewają zimne poty. Zadzwoniła po karetkę i podali mi zastrzyk z glukagonem, żeby mnie wybudzić. Być może gdyby nie jej reakcja, to już by mnie nie było na tym świecie.
Gdy miałem 15 lat, we Włoszech robiono mi test na hemoglobinę glikowaną. Ponieważ moja średnia z trzech miesięcy była zaburzona, co oznaczało złą kontrolę choroby, klub Udinese, będący w ekstraklasie, nie zgodził się mnie przyjąć. Dla mnie to była kolejna sytuacja, która zdawała się potwierdzać słowa lekarza, że ten sport nie jest dla mnie. I wtedy prezes mojego klubu, Escoli Varsovia,
Wiesław Wilczyński powiedział, że zabierze mnie do superspecjalisty, ogarniemy ten cukier i spróbuję jeszcze raz.
Czego jako sportowca nauczyło pana życie z cukrzycą?
Po wielu błędach przekształciłem tę moją piętę achillesową, jaką jest cukrzyca, w siłę. Często musiałem odmawiać sobie pewnych rzeczy, ale dzięki temu moja kariera na tym zyskała i stałem się zdyscyplinowany. Choroba trzymała mnie w ryzach. Pracowałem ciężko, jednocześnie badałem się i leczyłem tak, jak trzeba, co zaowocowało angażem w Chelsea London. Jako 16-latek miałem już też propozycję kontraktu w FC Barcelonie. Wtedy urosłem w siłę i udowodniłem sobie, że mogę.
Po wielu błędach
przekształciłem tę
moją piętę achillesową, jaką jest cukrzyca, w siłę.
Jak codzienne wyzwania związane z chorobą wpływają na przygotowanie do treningów i meczów?
Dzisiaj pracuję z dietetykiem, mam swojego kucharza, jestem pod stałą opieką lekarzy w klubie. Dzięki temu, że mam wokół siebie rząd specjalistów, mogę skupiać się na piłce. To na pewno jest dużo łatwiejsze niż dawniej, ale żeby takie było, musiałem przejść wiele trudów. W młodym wieku, nie mając jeszcze takich możliwości finansowych i życiowego doświadczenia, musiałem sobie jakoś z tym radzić.
Dzisiaj lepiej znam swój organizm.
Czas też grał na moją korzyść, bo medycyna idzie cały czas do przodu, więc te ograniczenia są coraz mniejsze.
Jakie rady ma pan dla młodych sportowców, którzy również żyją z cukrzycą typu 1 i chcieliby rozwijać swoją karierę?
Trudno udzielać rad. Mogę powiedzieć, co zawsze powtarzałem sobie: OK, mam cukrzycę, ale nie zmienię tego. Poza tym zawsze mogło być gorzej. Są przecież choroby, które wykluczają ze sportu.
Nigdy nie lubiłem grać ofiary i nie potrafię przegrywać. Jeżeli wyznaczę sobie jakiś cel, to trudno mnie złamać, a cukrzyca na pewno nie była tą chorobą, która mogłaby mnie pokonać. Czerpię radość ze swojej kariery i z życia, tak jak zdrowy człowiek. Cukrzyca to przeszkoda, ale dziś jak najbardziej do przeskoczenia. Jeżeli chcesz i potrafisz się zmobilizować, to zrównasz ją z ziemią.



Nie
mów: „będzie dobrze”
Jak wspierać osobę chorującą na nowotwór i nie zaniedbać w tym siebie – perspektywa psychoonkologiczna.

Katarzyna Binkiewicz Psycholożka i psychoonkolożka. Od 11 lat pracuje z osobami chorującymi i ich bliskimi – na każdym etapie diagnozy i leczenia. Wspiera osoby w żałobie. Prowadzi szkolenia, warsztaty i treningi w obszarze psychologii zdrowia, profilaktyki i psychoonkologii.
Diagnoza choroby nowotworowej to kryzys zarówno dla pacjenta, jak i jego bliskich. Często właśnie ci bliscy stają się wsparciem emocjonalnym, a nierzadko także koordynatorami leczenia. Wsparcie społeczne może mieć wpływ nie tylko na adaptację psychiczną pacjenta, ale także na poczucie bezpieczeństwa w trakcie terapii. Jednym z filarów wsparcia jest komunikacja. Pacjenci doświadczają lęku, niepewności co do przyszłości – diagnoza zatrzymuje dotychczasowe plany i poczucie przewidywalności. W takiej sytuacji istotna jest uważna obecność i aktywne słuchanie. Nie chodzi o znalezienie idealnych słów, ale o stworzenie przestrzeni, w której chory może mówić o swoich emocjach. Wiele osób obawia się, bo nie wie, co powiedzieć. Tymczasem często bardziej pomocna niż próba pocieszania jest autentyczna obecność. Zamiast szukać gotowych odpowiedzi, warto powiedzieć „Jestem tu”, „Jak mogę ci pomóc?”. Zdania typu „Wszystko będzie dobrze” czy „Musisz być silny” zwykle wynikają z dobrych intencji, ale mogą nieświadomie umniejszać realne cierpienie pacjenta. Poczucie bycia wspieranym jest doświadczeniem subiektywnym. Niektórzy potrzebują rozmowy o emocjach, inni potrzebują wsparcia praktycznego. Dlatego tak ważne jest pytanie chorego o potrzeby oraz gotowość do ich zmiany w czasie.
Aspekt, którego nie można pominąć, to również uszanowanie autonomii. Każdy z nas, niezależnie od sytuacji, potrzebuje samostanowienia. Być może są takie zadania, które twój bliski chce i jest gotowy realizować. Jeśli tak, uszanuj to, oczywiście będąc uważnym i troskliwie towarzyszącym. Choroba jest ważną częścią doświadczenia, ale nie chcemy, by definiowała całe życie. Jest to ważne dla osób chorujących, ale także dla tych, którzy wspierają. Wielu pacjentów podkreśla, jak cenne są momenty normalności, dające poczucie, że relacja nie sprowadza się wyłącznie do choroby. Wsparcie w chorobie jest wielowymiarowe, a wspieracze różnią się zasobami, umiejętnościami i gotowością do działania. Jeśli w otoczeniu pacjenta jest kilka osób, warto świadomie rozdzielić zadania – taki podział pozwala skuteczniej odpowiadać na potrzeby chorego i zmniejsza przeciążenie poszczególnych opiekunów.
Wspieranie w chorobie także dla wspieraczy jest obciążające psychicznie. Dlatego równoległa troska o własne zasoby psychiczne jest jednym z warunków utrzymania zdolności do wspierania. Oznacza to nie tylko deklaratywne dbanie o siebie, ale realizowanie konkretnych strategii regulacji napięcia. Jedną z nich może być świadome wyznaczanie granic dostępności – np. ustalenie określonych godzin, w których opiekun zajmuje się swoimi sprawami, nawet jeśli są to krótkie, codzienne okresy przeznaczone wyłącznie na
regenerację. Ważna jest również uważność na sygnały przeciążenia, takie jak drażliwość, zaburzenia snu czy chroniczne zmęczenie. Traktowanie tych sygnałów jako informacji o wyczerpywaniu się zasobów – a nie jako oznaki słabości – pozwala wcześniej reagować i sięgać po wsparcie.
Ważne jest pytanie chorego o potrzeby oraz gotowość do ich zmiany w czasie.
U części wspieraczy pomocne jest także prowadzenie dziennika myśli, który pozwala nieco rozładować ich natłok. Wsparcie psychologiczne lub udział w grupach wsparcia może dodatkowo pomóc w uczeniu się praktycznych sposobów radzenia sobie z długotrwałym stresem. Towarzyszenie osobie chorującej na nowotwór to proces rozłożony w czasie – bardziej maraton niż krótki sprint. Kluczowe są uważność, autentyczna obecność i gotowość do wysłuchania i towarzyszenia bez oceny. Wsparcie nie polega na dawaniu prostych odpowiedzi, lecz na byciu obok – w sposób, który uwzględnia zarówno potrzeby chorego, jak i realne możliwości jego bliskich.
WAŻNE
Zaburzenia lipidowe to cichy zabójca
O dyslipidemii mówimy wtedy, kiedy zaburzone jest stężenie tłuszczów, tzw. lipoprotein cholesterolu, we krwi.
Jakie są jej oblicza i jak bardzo w postępowaniu terapeutycznym ważna jest odpowiednia dieta?

Prof.
dr hab. n. med. Maciej Banach Uniwersytet Medyczny
w Łodzi
oraz Johns Hopkins University
w Baltimore, MD, USA

Jak dyslipidemia oddziałuje na zdrowie sercowo-naczyniowe?
W Polsce mamy 21 mln osób z zaburzeniami lipidowymi. Hipercholesterolemię i hiperlipidemię odczytujemy jako wzrost głównych frakcji cholesterolu, czyli: cholesterolu całkowitego, cholesterolu LDL i nie-HDL. Jeśli mówimy o dyslipidemii, to bardzo często jest to dyslipidemia aterogenna, która występuje u osób otyłych czy z cukrzycą lub przewlekłą chorobą nerek. Wówczas do wspomnianego zestawu dochodzi nam jeszcze frakcja triglicerydów czy remnantów cholesterolu. Wiemy, że wzrost cholesterolu LDL, triglicerydów, nie-HDL czy apolipoproteiny B powoduje istotny wzrost ryzyka właściwie wszystkich rodzajów incydentów sercowo-naczyniowych, łącznie ze zgonem sercowo-naczyniowym i zgonem bez względu na przyczynę. Jeśli będziemy skuteczni w obniżaniu cholesterolu poprzez dietę i postępowanie lekowe, to możemy zredukować ryzyko incydentu sercowo-naczyniowego nawet o 55 proc.
Jakie są najczęstsze przyczyny zaburzeń lipidowych?
Najczęściej wynikają z naszej niewłaściwej diety oraz niezdrowego stylu życia, w którym nie ma miejsca np. na aktywność fizyczną. Jeśli dostarczamy z pożywieniem za dużo cholesterolu, to wątroba po prostu nie jest go w stanie metabolizować. Odkłada się więc w postaci blaszki miażdżycowej lub w wątrobie, prowadząc do jej stłuszczenia.
Drugie źródło wynika z samego metabolizmu cholesterolu. Nie każdy człowiek szczupły oraz dbający o dietę będzie miał na pewno dobry cholesterol. Jeśli przy wysiłku fizycznym w połączeniu ze skuteczną dietą zmniejszymy masę ciała, to dopiero to obniży nam docelowo cholesterol LDL, ale nie więcej niż o 20-25 proc. Musimy też pamiętać o możliwych genetycznych uwarunkowaniach metabolizmu cholesterolu, takich jak na przykład rodzinna hipercholesterolemia.
Jakie są objawy zaburzeń lipidowych oraz w jaki sposób możemy zdiagnozować problem?
Diagnoza sprowadza się do wykonania profilu lipidowego. Można to zrobić zarówno u lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, pediatry, jak i lekarza medycyny pracy.
Zaburzenia lipidowe działają podstępnie oraz powoli. Jeśli pojawią się objawy, to naprawdę jest już bardzo źle. Mogą to być na przykład: zmniejszenie tolerancji wysiłku, dyskomfort czy niespecyficzne bóle w klatce piersiowej czy zaburzenia rytmu serca. Taka sytuacja to niestety nasza porażka, bo przy bardzo skutecznym leczeniu możemy przeciwdziałać tworzeniu lub skutecznie redukować wielkość blaszki miażdżycowej, ale wciąż, jeśli zrobimy to za późno lub nieskutecznie – np. za mało intensywnie – jest duże ryzyko, że u takiego pacjenta mimo wszystko wystąpi zawał, udar czy krytyczne niedokrwienie kończyn.

Czytaj więcej na stronie: byczdrowym.info


