PORADY • WYWIADY • OPINIE • NIEZWYKŁE PASJE • TESTY • NOWOŚCI PRODUKTOWE • KONKURSY
NR 3 (39)/2025 www.epupil.eu /MagazynPupil
KWARTALNIK DLA MIŁOŚNIKÓW ZWIERZĄT DOMOWYCH
MAGAZYN BEZPŁATNY
Zdrowie pupila jesienią Rola USG w diagnostyce chorób gryzoni i królików Dieta roślinna psów i kotów Kot syberyjski – strażnik i towarzysz na całe życie Kocie szaleństwo Jak radzić sobie z nadmiarem energii
PUPIL GWIAZDY
Pupile
y n y z r a t a K k Cichope i Maciejaiego k s w e j a z Kur
SPIS TR EŚ C I 3 WSTĘP
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO:
4 Zdrowie pupila jesienią
8 Rola USG w diagnostyce chorób gryzoni i królików PORADY EKSPERTA: 10 Dieta roślinna u psów i kotów PUPIL GWIAZDY:
14 Stateczny Bono i pełen energii Max. Pupile Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES: 14 Agresja dystansująca
20 Adopcja - druga szansa na szczęście
23 Wizyta adaptacyjna. Wstęp do bezstresowej pielęgnacji w gabinecie groomerskim
28 Pies w edukacji. Moda czy potrzeba
30 Jak dobrać odpowiednie szelki dla psa WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT:
32 Kot syberyjski – naturalny strażnik i towarzysz na całe życie 37 Kocie szaleństwo. Jak radzić sobie z nadmiarem energii? 42 CO W SKLEPACH PISZCZY NIEZWYKŁE PASJE:
43 Z serca dla serca…
WYWĄCHANE W SIECI:
46 Tam, gdzie kończy się wzrok, zaczyna się zaufanie ROZRYWKA Z PUPILEM 50 Pupilove krzyżówki REKLAMA
Jesień to pora roku, która skłania do refleksji, spokoju i… przytulania się z naszymi pupilami. Gdy dni są coraz krótsze, a za oknem częściej pada deszcz, nasze zwierzaki stają się jeszcze bliższymi towarzyszami codzienności. W jesiennym numerze magazynu Pupil przyglądamy się, jak zadbać o zdrowie i samopoczucie naszych czworonożnych (i nie tylko!) przyjaciół w tym wyjątkowym czasie. Co znajdziecie w jesiennym wydaniu? Do opowieści o pupilach zaprosiliśmy Kasię Cichopek, która w rubryce „Pupil Gwiazdy” pokazała nam swoje wspaniałe psiaki: Bono i Maksia. Adrianna Iwan opowiedziała o plusach i minusach diet wegetariańskich dla zwierzaków. Dr Hanna Chwiałkowska przekazała ciekawe porady dotyczące przygotowania pupili do sezonu jesienno-zimowego. Nasi nieocenieni psi behawioryści również nie zawiedli: Małgorzata Bieniek poruszyła temat organizacji zajęć dogoterapii w szkołach i przedszkolach, Alicja Zarucka zajęła się kwestią agresji dystansującej, zaś Jacek Irzyk zapoznał nas z najpopularniejszymi typami szelek dla psów. O blaskach i cieniach adopcji zwierzaków napisała Kamila Kłosowska. Nasza specjalistka w dziedzinie kotów – Agata Bladowska-Długokęcka przybliżyła kwestię kociego szaleństwa – jego przyczyn i sposobów radzenia sobie z sytuacją. Nie zapomnieliśmy oczywiście o gryzoniach i królikach. Dr Anika Bargiel-Madeja opowiedziała o zasadności badań USG w diagnostyce małych zwierzaków. Do rubryki „Niezwykłe Pasje” zaprosiliśmy Katarzynę Tomaszewską (autorkę profilu Malowana Porcelana), która opowiedziała nam o swoim hobby – malowaniu portretów zwierzaków na wyrobach ceramicznych. W sieci wywąchaliśmy fundację „Labrador. Pies przewodnik”, zajmującą się m.in. szkoleniem psów do pomocy osobom niewidomym. Za oknem chłód, deszcz lub wiatr? Zaparz ulubioną herbatę, usiądź wygodnie i zanurz się w lekturze. Zapewniamy, że będzie to wartościowo i ciekawie spędzony czas! :-) Redakcja
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
ZDROWIE PUPILA JESIENIĄ
Jesień to czas, w którym wielu opiekunów zauważa, że ich psy i koty częściej chorują. Krótszy dzień, wilgoć, niskie temperatury oraz brak słońca sprawiają, że spada odporność zwierząt – szczególnie tych najmłodszych i najstarszych. O tym, jak dbać o zdrowie pupila jesienią, z jakimi chorobami możemy się spotkać i jakie działania profilaktyczne warto wdrożyć, rozmawiamy z lekarzem weterynarii. 4
Pupil 3(39)/2025
Rozmowa z: Lek. Wet. Hanną Chwiałkowską z Przychodni Weterynaryjnej Zdrowy Pupil w Lubinie
Jak jesienna aura wpływa na zdrowie i odporność zwierząt domowych? Pogoda ma duży wpływ na zdrowie zwierzaków. Jako lekarze widzimy, że są takie choroby, które albo występują jesienią częściej, albo ulegają pewnym nasileniom. Jesienią często jest bardziej wilgotno, dzień jest krótki, mamy mało słońca, spada temperatura i to mocno wpływa na zwierzaki. Niestety zazwyczaj ten wpływ jest niekorzystny, zwłaszcza na zwierzęta bardzo młode oraz starsze, które mają często dużo chorób współistniejących i problemy z odpornością. Rzeczywiście widzimy, że te problemy jesienią się zdecydowanie nasilają. Dodatkowo często mamy do czynienia ze śliskimi nawierzchniami, co też nie pomaga w kwestiach kontuzji i urazów. www.epupil.eu
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Zwróciła Pani uwagę na dwie grupy wiekowe, które są najsilniej narażone na choroby jesienią: młode zwierzęta oraz seniorów. Dlaczego akurat one są w tej grupie ryzyka? Najczęściej to wszystko jest skorelowane z odpornością. Młode zwierzęta – szczenięta i kocięta, często jeszcze nie zdążyły zostać zaszczepione, bo nie dorosły do odpowiedniego wieku, a przeciwciała, które otrzymały z mlekiem matki, już nie działają. W konsekwencji mają niską odporność. Sprawia to, że takie zwierzaki są bardziej podatne na różnego rodzaju zarażenia i zakażenia. Jeśli chodzi o zwierzęta starsze, to one po prostu bardzo często są już obarczone różnego rodzaju chorobami. Często tych chorób jest więcej niż jedna, co wpływa na odporność. Ich organizmy muszą sobie radzić równocześnie z wieloma schorzeniami. W tej sytuacji po prostu może nie starczyć sił na walkę z dotychczasową chorobą i nową infekcją.
Jakie są najczęstsze choroby diagnozowane jesienią u psów i kotów? To są przede wszystkim choroby dróg oddechowych, czyli wszelkiego rodzaju katary, kaszel. Są to typowe schorzenia, które odnotowujemy jesienią w gabinecie. Bardzo często też idzie to w parze na przykład z zapaleniem spojówek, które przy kocim katarze też się pojawia. Drugą grupą schorzeń, na które narażone są zwierzaki jesienią, są zapalenia układu moczowego. Tutaj zdecydowanie większą tendencję do tego typu zachorowań mają samiczki. Wynika to po prostu z budowy anatomicznej. Inna jest budowa układu moczowego. Do pęcherza jest bliżej, cewka moczowa jest krótsza, więc łatwiej o takie zakażenie. Jesienna pogoda nasila również (choć nie wywołuje bezpośrednio) chorobę zwyrodnieniową stawów. Co istotne – i chciałabym, żeby to wyraźnie wybrzmiało – że nie chodzi o to, że choroba ta jesienią się pojawia, bo ona ma charakter przewlekły. Po prostu z racji niekorzystnej aury, czyli dużej wilgotności i niskich temperatur, problemy z chodzeniem, z poruszaniem się, z bolesnością stawów się nasilają.
Czy w takim razie możemy mówić, że są to choroby sezonowe? Tak, choć trzeba podkreślić, że choroby te mogą się wydarzyć właściwie o każdej porze roku. Jednak rzeczywiście zdecydowanie częściej przypadają na tzw. okres przejściowy (będzie to nie tylko jesień, ale też wiosna), kiedy pogoda diametralnie się zmienia, są wahania temperatury i wilgotności powietrza. To są właśnie dwa takie okresy, gdzie następuje nasilenie tego typu zachorowań.
Najczęstsze jesienne problemy to choroby dróg oddechowych, układu moczowego, nasilenie zwyrodnień stawów oraz alergie. www.epupil.eu
Na co szczególnie powinni uważać opiekunowie podczas jesiennych spacerów? Na pewno, jeżeli już dochodzimy do momentu, kiedy ta jesień jest w pełni, to w miarę możliwości unikałabym wychodzenia ze zwierzakiem podczas deszczu. To, że zwierzak zmoknie, może predysponować do spadku odporności i w konsekwencji zakażenia różnego typu wirusami. Więc jeżeli już na spacerze ten deszcz siłą rzeczy nas zaskoczy, to należy pamiętać, żeby po powrocie do domu bardzo porządnie wytrzeć zwierzę ręcznikiem. Lepiej też wybrać się na spacer bliżej domu, żeby w razie konieczności szybko wrócić – zanim zwierzak zdąży zmoknąć. Zwracajmy uwagę, zwłaszcza przy zwierzętach z krótką sierścią lub w ogóle bez włosów i niską masą mięśniową, by odpowiednio zabezpieczać je przed zimnem. Na rynku jest ogromny wybór ubrań, sweterków i innych tego typu akcesoriów dla zwierzaków. Warto je stosować, zwłaszcza gdy jest zimno i wilgotno. Jeśli mamy zwierzęta, które są raczej domowe, a planujemy je przestawić na tryb wychodzący, to też nie zabierajmy się do tego jesienią. Poczekajmy np. na wakacje, cieplejszy czas w roku. Będzie to na pewno z korzyścią dla ich zdrowia.
Ale rozumiem, że nie rezygnujemy całkiem ze spacerów w tym okresie? Nie, absolutnie nie. To by było zdecydowanie niekorzystne dla zwierzęcia – zarówno dla psów, jak i kotów. Takie działanie może zakończyć się problemami behawioralnymi. Można powiedzieć, że to byłby taki krok w tył. Ja bym z tego nie rezygnowała, tylko po prostu powalczyła trochę o uzyskanie i utrzymanie odpowiedniej odporności.
Dotąd mówiliśmy o chorobach wewnętrznych związanych z jesienną pogodą. Przyjrzyjmy się teraz środowisku zewnętrznemu – na co są narażone nasze zwierzaki? Pierwszym zagrożeniem są alergie środowiskowe. Jesienią mamy dość duży wysyp czynników alergicznych. Bardzo mocno uaktywniają się roztocza. Powinniśmy zwrócić uwagę na wszelkie zmiany skórne, wydrapywanie się, wylizywanie, ranki na skórze, wyłysienia. Często konieczna jest konsultacja weterynaryjna i wdrożenie odpowiedniego leczenia. Zwróciłabym też uwagę, ale to też jakby w ramach tych właśnie skórnych problemów, że dość powszechnym schorzeniem w okresie jesiennym jest zapalenie uszu. Chodzi przede wszystkim o psy, które mają klapnięte uszy. W takim uchu jest ciepło, ciemno i wilgotno, a to doskonałe środowisko dla bakterii i drożdżaków. Jeśli wyczuwamy jakiś nieprzyjemny zapach z uszu, zwierzak się tymi uszkami interesuje, drapie, ociera o podłoże, to warto skonsultować to z lekarzem. Z racji tego, że moim konikiem jest diagnostyka obrazowa, zwracam również uwagę na problem, który niejako zawsze mam z tyłu głowy, mianowicie ochronę stawów. Najlepiej byłoby, gdyby taka ochrona, np. suplementacja produktami z glukozaminą, chondroityną, kwasem hialuronowym była
Pupil 3(39)/2025
5
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Spacerów nie należy unikać – są ważne dla zdrowia psychicznego zwierzaka, ale trzeba je planować z rozwagą. podejmowana nieustannie, nie tylko przed jesienią. Rozumiem, że nie każdy opiekun może sobie na to pozwolić, ale szczególnie w okresie jesienno-zimowym polecam zainwestować w suplementy. Jeśli pomimo suplementacji pojawia się problem z poruszaniem, zwierzak nie chce chodzić na spacery, wtedy ewidentnie potrzebna jest konsultacja lekarska i wprowadzenie dodatkowych leków – przeciwbólowych i przeciwzapalnych.
Pomówmy o metodach zapobiegania zachorowaniom w okresie jesiennym. Jakie działania profilaktyczne warto wprowadzić, by wzmocnić odporność pupila? W okresie jesiennym należy pamiętać o trzech elementach, które znacznie wspomagają zdrowie naszego pupila: szczepieniach, suplementacji oraz odpowiedniej diecie.
Zacznijmy może od tematu szczepień. O czym powinniśmy pamiętać? To pierwszy element, o który należy zadbać w trosce o zdrowie naszego pupila. Co więcej, warto o nich pamiętać z odpowiednim wyprzedzeniem i regularnością. Pierwsze istotne szczepienie dotyczy wścieklizny. Nie odnosi się ono do tematu, ale należy bezwzględnie o nim pamiętać w kalendarzu szczepień. Komponentą szczepień psich jest szczepienie przeciwko kaszlowi kenelowemu, natomiast komponentą szczepień kocich jest szczepienie zapobiegające kociemu katarowi (ściślej mówiąc – herpeswirusowi). Tutaj bardzo ważna jest profilaktyka, bo szczepienia te mają za zadanie zapobiegać całkowicie występowaniu choroby albo sprawić, że nawet jeżeli ona wystąpi, objawy będą zdecydowanie mniej nasilone niż u zwierzęcia nieszczepionego. Mówię tutaj o możliwości wystąpienia choroby pomimo szczepienia, ponieważ te wirusy niestety mają duże zdolności mutacji i czasami nie da się tak całkowicie zapobiec zarażeniu. Naprawdę warto pilnować szczepień ochronnych. Nawet jeżeli przegapimy jakieś szczepienie, termin wizyty, to warto naprawić ten problem, porozmawiać z lekarzem, umówić się jeszcze raz.
Jaki powinien być minimalny okres przed jesienią, kiedy powinniśmy pomyśleć o tych szczepieniach? Taka pełna odporność to jest minimum trzy tygodnie, czyli jeżeli kalendarzowa jesień zaczyna się we wrześniu, to myślę, że sierpień to jest taki ostatni dzwonek, żeby zwierzaka zaszczepić. Wtedy możemy spodziewać się, że odporność rozwinie się przed momentem największego nasilenia niekorzystnych warunków pogodowych. Szczepienia powinniśmy powtarzać co dwa lata (czasem co roku – w zależności od pacjenta i ogólnej sytuacji epidemiologicznej, warto ustalić to z lekarzem prowadzącym).
Mówiła Pani również o odpowiedniej diecie. Na czym powinna ona polegać? Na pewno warto, żeby zwierzak dostawał dobrej jakości karmę, bo dobrze odżywiony organizm to organizm, który z większym prawdopodobieństwem poradzi sobie z różnymi patogenami. Układ pokarmowy ma duży związek z odpornością, dlatego coraz więcej mówi się o roli probiotyków w budowaniu odporności. Nigdy nie zaszkodzi zastosować je u zwierzaków. Oczywiście są to nieco inne probiotyki niż te, które bierzemy jako ludzie. Dlatego też radziłabym raczej zaopatrywać się w nie w przychodni czy klinice. Najlepiej omówić tego typu kwestie z lekarzem, który prowadzi naszego zwierzaka.
Jakie inne specyfiki, prócz probiotyków, warto podawać zwierzakowi? Warto zastanowić się nad wprowadzeniem suplementów zwiększających odporność. Można je dostać w formie syropów lub kapsułek, które lekarz wydaje do domu i właściciel je regularnie podaje. To są bardzo często suplementy na przykład z lizyną albo betaglukanem, które wspierają układ immunologiczny. Inną formą jest zastrzyk, który podajemy na miejscu, w gabinecie. Najczęściej wówczas podajemy serię zastrzyków. Umawiamy się z właścicielami na konkretne podania tych preparatów w formie iniekcji. One też mają właściwości immunomodulujące, żeby układ odpornościowy przygotować do walki z ewentualnymi wirusami, których jesienią jest po prostu więcej. Jeśli chodzi o dobór formy podania, to zawsze jest ona ustalana indywidualnie, zgodnie z predyspozycjami danego zwierzaka. Najlepiej to wcześniej przemyśleć, ponieważ jeśli pupil będzie np. pluł podanym syropem, to taka forma suplementacji po prostu nie ma sensu.
Rozumiem, że wszelka suplementacja powinna zostać uzgodniona z lekarzem prowadzącym?
Szczepienia, suplementacja i dobrze dobrana dieta to filary odporności pupila. 6
Pupil 3(39)/2025
Tak, zdecydowanie tak. Każdy podany produkt powinien być wcześnie uzgodniony z lekarzem. Lekarz prowadzący zna dobrze swojego pacjenta, wie na co ten pacjent choruje, jakich substancji można użyć w celu poprawy odporności. Dlatego zalecam konsultację przed podaniem jakichkolwiek leków wzmacniających.
Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major
www.epupil.eu
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Co można zobaczyć przez futerko? Rola USG w diagnostyce chorób gryzoni i królików
W mojej codziennej pracy zajmuję się wykonywaniem USG kilka, a nawet kilkanaście razy dziennie. I jeszcze nie zdarzyło się, żeby to badanie nic nie wniosło do diagnozy i doboru odpowiedniego leczenia. Ultrasonografia oferuje nam możliwość bezpiecznego, szybkiego i bezbolesnego zajrzenia w głąb organizmu – bez potrzeby znieczulenia ogólnego czy inwazyjnych procedur. Jednymi z najczęstszych wskazań do wykonania USG u królików i gryzoni są problemy z oddawaniem moczu, takie jak krwiomocz, intensywny zapach moczu, napinanie się w kuwecie, stale ubrudzona moczem sierść. USG służy w tym przypadku między innymi do oceny zmian zapalnych w nerkach, moczowodach, pęcherzu moczowym i cewce moczowej. Daje również możliwość precyzyjnego zlokalizowania kamieni, mniejszych złogów czy osadu, a także do identyfikacji dość spektakularnego stanu, jakim jest wodonercze czy nerka w zaniku. USG pomaga określić przyczynę bólu, gdyż problemy z drogami moczowymi są jednymi z najbardziej bolesnych schorzeń i wtórnie mogą prowadzić nawet do zaburzeń w pracy przewodu pokarmowego. Krwawienia mogą się pojawiać również z dróg rodnych. Tutaj ultrasonografia pomaga odpowiedzieć na szereg pytań: czy mamy do czynienia z guzami w macicy, czy krwotocznym stanem zapalnym, a może jednak krew nie pochodzi z układu rozrodczego, tylko z jelit albo układu
Guz w macicy u świnki morskiej.
8
Pupil 3(39)/2025
moczowego? Jesteśmy w stanie zidentyfikować źródło problemu, wykonując to jedno badanie obrazowe. Badaniem USG diagnozuje się ropomacicze, torbiele jajnikowe czy bezobjawowe nowotwory macicy – szczególnie u królików, gdyż u nich gruczolakoraki macicy występują stosunkowo często, bo aż u ok. 80% niekastrowanych samic powyżej czwartego roku życia. Pomaga to podjąć decyzję czy lepszym wyborem będzie zabieg chirurgiczny, czy leczenie farmakologiczne. Również przy podejrzeniu ciąży USG jest niezastąpione, ponieważ pozwala nie tylko ją potwierdzić, ale też ocenić, czy przebiega prawidłowo oraz kiedy mniej więcej możemy spodziewać się porodu. USG jest też pomocne w diagnostyce schorzeń wątroby, takich jak kokcydioza wątrobowa, giardioza, stłuszczenie wątroby, skręt płata, złogi w pęcherzyku żółciowym, zapalenie, nowotwory czy torbiele. Odpowiednio szybka diagnostyka skrętu płata wątroby u królików jest szczególnie ważna, ponieważ w przypadku tej jednostki chorobowej leczeniem ratującym życie jest operacja usunięcia skręconego płata. Bez niej szanse na przeżycie są znikome.
Znacznie zmieniona zapalnie-zwyrodnieniowo nerka u świnki morskiej z zastojem moczu.
Płyn w worku osierdziowym u świnki.
www.epupil.eu
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Szczególnym rodzajem USG jest badanie echokardiograficzne serca. To badanie można wykonać nawet u najmniejszych pacjentów jak chomiki czy myszy. Króliki i gryzonie, a przede wszystkim chomiki, są szczególnie narażone na choroby serca, które dają objawy dopiero kiedy jest już za późno na skuteczne leczenie. W ostatnich latach rozwinęła się także technika diagnozowania guzów przysadki u szczurów za pomocą ultradźwięków. Stało się to dużym ułatwieniem w potwierdzaniu tej choroby, gdyż wcześniej jedyną opcją była inwazyjna tomografia komputerowa, do której wykonania konieczna była narkoza ogólna.
Echo serca i widoczna skrzeplina w lewym przedsionku serca u chomika syryjskiego z kardiomiopatią rozstrzeniową.
W przypadku układu pokarmowego USG umożliwia ocenę motoryki żołądka i jelit, wykrycie stanów zapalnych na różnych odcinkach przewodu pokarmowego (np. zapalenie wyrostka robaczkowego u królików). Jest szczególnie przydatne w sytuacji, kiedy pacjent ma problemy z oddawaniem kału, biegunkami, ma mniejszy apetyt lub stopniowo chudnie bez wyraźnej przyczyny. W kontekście onkologii ultrasonografia pomaga w ocenie lokalizacji, rozległości i ewentualnych przerzutów nowotworów. Pozwala także bezpiecznie poprowadzić biopsję cienkoigłową, minimalizując ryzyko dla pacjenta i maksymalizując szanse na precyzyjne rozpoznanie. Punkcję pod kontrolą USG wykonuje się też w sytuacji obecności płynu w worku osierdziowym lub w klatce piersiowej, np. w ciężkim zapaleniu płuc. Aspiracja płynu pomaga szybko odbarczyć serce i płuca, zwiększając szanse na wyleczenie pacjenta. Badanie USG klatki piersiowej jest coraz częściej zlecane przez lekarzy internistów, ponieważ nie zawsze za pomocą stetoskopu da się usłyszeć nieprawidłowości w płucach i sercu. Wielokrotnie wykrywałam na USG bardzo zaawansowane zmiany przy braku objawów i przy prawidłowych szmerach oddechowych. Ultrasonografia pozwala ocenić powierzchnię płuc, a co za tym idzie, wykryć zmiany zapalne, ropnie czy guzy. Pozwala też bezinwazyjnie kontrolować przebieg choroby i ocenić skuteczność zastosowanego leczenia. U szczurów i myszy jest to szczególnie istotne, bo choroby płuc są u nich bardzo powszechne, zwłaszcza ropnie i guzy. U starszych królików w śródpiersiu występują guzy – grasiczaki. Ich wczesne wykrycie daje nam największe szanse na wydłużenie pacjentowi życia w komforcie.
www.epupil.eu
Należy pamiętać, że badanie USG ma też pewne ograniczenia, na przykład nie da się zobaczyć zmian chorobowych znajdujących się w głębi płuc, jeśli nie ma zmian na powierzchni. Występują również różne artefakty i niuanse, które będą rzutowały na czytelność badania. Do oceny najmniejszych pacjentów potrzebne będą specjalnie dopasowane do ich wielkości głowice oraz ustawienia sprzętowe. Poza tym bardzo dużo zależy od lekarza wykonującego USG. Doświadczony lekarz weterynarii będzie świadomy ograniczeń ultrasonografii, istnienia różnych przyczyn bardzo podobnego obrazu i weźmie je również pod uwagę w stawianiu ostatecznej diagnozy. Wielu właścicieli jest zaskoczonych, jak wiele można „zobaczyć” przez futerko oraz jak małe zmiany (nawet wielkości około pół milimetra) są dla nas widoczne. U bardzo małych pacjentów jak koszatniczki, myszoskoczki, czy myszy to często jedyne badanie dodatkowe, które można bezpiecznie wykonać.
Podsumowując, ultrasonografia to jedno z najważniejszych narzędzi diagnostycznych w medycynie królików i gryzoni. Pozwala na szybkie, nieinwazyjne i precyzyjne rozpoznanie wielu schorzeń, a także stanowi cenne wsparcie w profilaktyce. Dzięki rozwojowi technologii i rosnącej świadomości właścicieli USG przestaje być zarezerwowane tylko dla psów i kotów – i bardzo słusznie. Przez futerko naprawdę da się zajrzeć w głąb organizmu – wystarczy odpowiednia sonda i doświadczenie lekarza weterynarii. Tekst: lek. wet.
Anika Bargiel-Madeja
Jestem lekarzem weterynarii i od początku mojej pracy zajmuję się leczeniem gryzoni, królików, fretek, jeży i innych drobnych ssaków. Specjalizuję się w ultrasonografii i echokardiografii. Pracuję w Przychodni Weterynaryjnej Reptilo należącej do grupy Edina w Siemianowicach Śląskich. Zapraszam do odwiedzenia mojej strony internetowej oraz profilu na Instagramie: https://anika.vet/ https://www.instagram.com/anika.vet/
Pupil 3(39)/2025
9
PORADY EKSPERTA
Dieta roślinna
u psów i kotów Czy to bezpieczne?
Tekst: ADRIANNA IWAN
mikrobiolog, technik weterynarii i zoopsycholog
Popularność diet wegetariańskich i wegańskich wciąż rośnie. W związku z tym trendem zrodziła się idea diet bezmięsnych u zwierząt towarzyszących. Rynek zoologiczny proponuje coraz bogatszą ofertę karm wegańskich i wegetariańskich dla zwierząt domowych. Czy jednak jest to w pełni bezpieczne i zgodne z potrzebami gatunkowymi? 10
Pupil 3(39)/2025
Psy i koty – różne potrzeby gatunkowe Psy i koty mają swoje potrzeby gatunkowe,
które
my
-
opiekunowie
powinniśmy uszanować. Dotyczy to zwłaszcza kotów. Mimo udomowienia koty zachowały wiele swoich naturalnych zachowań. Zwierzęta te to bezwzględni mięsożercy, co oznacza, że ich dieta powinna składać się praktycznie w 100% z produktów pochodzenia zwierzęcego. Świadczy o tym m.in. ich wyspecjalizowana budowa ciała: pazury, ostre zęby, przewód pokarmowy przystosowany do trawienia mięsa oraz występujące u kotów zachowania łowieckie.
„Koty są bezwzględnymi mięsożercami – ich dieta powinna składać się niemal w 100% z produktów zwierzęcych”. Koci metabolizm dostosowany jest do wykorzystywania karmy białkowej,
www.epupil.eu
PORADY EKSPERTA
Porównanie wymagań żywieniowych
mięsnej. Cechuje go niska aktywność
Aspekt
Pies
Kot
Tauryna
Częściowo syntetyzowana, mniejsze wymagania
Musi być dostarczana z pożywieniem
Witamina A
Ograniczona konwersja z beta-karotenu
Brak konwersji – konieczne źródła zwierzęce
Witamina D3
Synteza ograniczona, konieczne źródła pokarmowe
Synteza ograniczona, konieczne źródła pokarmowe
Kwasy omega-3
Może korzystać z suplementów roślinnych (np. olej z alg)
Preferencyjnie źródła zwierzęce
Węglowodany
Tolerancja możliwa po obróbce
Praktycznie zbędne
Żelazo i fosfor
Roślinne gorzej przyswajalne
Żelazo roślinne praktycznie nieprzyswajalne; fosfor roślinny gorzej dostępny
enzymu glukokinazy, który przekształca glukozę do glukozo-6-fosforanu w czasie procesu glikolizy. Ponadto, koty nie mają wrodzonej percepcji słodkiego smaku. Z psami jest o tyle łatwiej, że w pewnym stopniu są przystosowane do trawienia pokarmów
roślinnych.
Pies
jako
względny mięsożerca w swojej diecie wykorzystuje pokarmy mięsne i roślinne, ale odpowiednio przetworzone, najlepiej poddane obróbce termicznej.
Tauryna – niezbędny aminokwas dla kotów
przekształcenia beta-karotenów w wi-
ryzuje się wyższą zawartością tego
taminę A. Dlatego należy dostarczyć
konkretnego aminokwasu. Częstym
samego.
ją z pożywieniem w formie wstępnie
składnikiem karm roślinnych są: soja,
przetworzonej, która dostarczana jest
kukurydza i groch. Białka te muszą
dzięki produktom pochodzenia zwie-
być użyte we właściwych propor-
rzęcego. Trzeba mieć również na
cjach, ponieważ np. kukurydza zawie-
uwadze to, że fosfor obecny w rośli-
ra
nach jest mniej dostępny biologicznie
w niskim stężeniu. Z kolei białko
niż fosfor zwierzęcy, a żelazo wystę-
sojowe, choć jest bogate w lizynę, to
pujące w roślinach jest gorzej przy-
jest niedoborowe w metioninę.
O kotach nie można powiedzieć tego Kotom
węglowodany
są
praktycznie niepotrzebne, ponieważ metabolicznie nie są przystosowane do ich spożywania. Szczególnie problematyczne są niedobory tauryny u kotów karmionych dietą roślinną. Tauryna jest aminokwasem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania organizmów kotów. Jej niedobór może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, m.in. kardiomiopatii rozstrzeniowej i problemów ze wzrokiem (degeneracja siatkówki). Koci organizm nie syntetyzuje tauryny w wystarczających ilościach, dlatego zwierzęta te muszą otrzymywać ją z pożywieniem. Naturalnymi źró-
wszystkie
aminokwasy,
ale
swajalne niż forma znajdująca się w mięsie. Dla kotów żelazo pochodzenia roślinnego jest zupełnie nieprzyswajalne. Należy również podkreślić, iż najważniejszym składnikiem
energetycznym
pożywienia
kota jest tłuszcz, który dostarcza 2,5 razy więcej energii niż białka czy węglowodany.
Czynniki antyżywieniowe Dawka pokarmowa złożona głównie z surowców roślinnych może zawierać zbyt dużo włókna, co dość często negatywnie wpływa na dostępność
dłami tauryny są produkty pochodze-
składników
nia zwierzęcego.
uwzględnić również tzw. czynniki
Witaminy i minerały – gdzie kryją się pułapki Dieta roślinna wiąże się również z problemem dostępności witamin: A, D3 i B12 oraz kwasów omega-3 (EPA i DHA). Zdolność syntezy witaminy D3 u zwierząt jest znacznie ograniczona, muszą więc pozyskiwać ją z pokarmem. Jej źródłem są przede wszystkim
produkty
zwierzęce.
Ponadto koty to jedyne na świecie ssaki, które nie mają możliwości
www.epupil.eu
Białko zwierzęce kontra białko roślinne
odżywczych.
Trzeba
antyżywieniowe, do których należą m.in. fityniany. Substancje te naturalnie występują w nasionach roślin,
Białko zwierzęce jest nie tylko bogat-
zwłaszcza w strączkach i zbożach.
sze w niektóre aminokwasy, ale
Fityniany wiążą minerały takie jak
również lepiej strawne. Ogromne
żelazo, magnez, wapń, cynk, co
znaczenie ma nie tylko zawartość
utrudnia ich wchłanianie przez orga-
białka w dawce pokarmowej, ale
nizm. W tej sytuacji organizm nie ma
przede wszystkim jego skład amino-
możliwości ich wykorzystania. Choć
kwasowy. Białka roślinne mają niższą
teoretycznie można suplementować
wartość biologiczną, ponieważ są
te
niedoborowe w niektóre aminokwa-
zawsze są one wystarczająco biodo-
sy. Trzeba wówczas łączyć kilka
stępne lub ich ilość nie odpowiada
źródeł białek, aby niedobór danego
deklarowanej zawartości podanej na
aminokwasu w jednym białku uzupeł-
etykiecie. Ponadto niektórzy produ-
nić innym białkiem, które charakte-
cenci nie podają szczegółowych in-
składniki,
to
praktycznie
nie
Pupil 3(39)/2025
11
PORADY EKSPERTA
formacji na temat zawartości amino-
mogą nie spełniać tych warunków.
Z kolei dawki niezawierające białka
kwasów i składników mineralnych.
Prawidłowe
profilu
zwierzęcego mogą być użyteczne
aminokwasowego w przypadku karm
jako diety eliminacyjne. Przypadki te
wegańskich wymaga użycia odpo-
muszą być zawsze konsultowane ze
wiednio dużej ilości białka pochodze-
specjalistami. Samodzielne ekspery-
nia roślinnego – najlepiej w jego skon-
mentowanie może poważnie zaszko-
centrowanej postaci i z kilku źródeł.
dzić zwierzęciu. Trzeba również pod-
Teoretycznie da się wprowadzić zbi-
kreślić to, że dieta roślinna u zwierząt
lansowaną dietę wegetariańską dla
młodych wiąże się z dużym ryzykiem
psa, ale nie ma przesłanek na temat
niedoborów aminokwasów istotnych
tego, że dieta ta jest lepsza od
dla procesów wzrostu i rozwoju.
„Niektórzy producenci nie podają szczegółowych informacji na temat zawartości aminokwasów i składników mineralnych”.
zbilansowanie
mięsnej. Większość dostępnych na
Czy można zbilansować dietę roślinną
ten temat badań ma braki metodolo-
Zbilansowanie diety roślinnej u psów
reprezentatywne, nierzadko ocenie
teoretycznie jest możliwe, ale trzeba się zastanowić, czy dieta ta spełni potrzeby gatunkowe pupila. Dieta bezmięsna jest często dla zwierząt
giczne. Często badania grup zwierząt były zbyt małe i przez to są one nie poddawano jeden parametr, zamiast wszystkich. Niektóre badania to badania ankietowe.
„Dieta roślinna u zwierząt młodych wiąże się z dużym ryzykiem niedoborów aminokwasów istotnych dla procesów wzrostu i rozwoju”.
mniej smakowita, przez co może dojść do sytuacji, w której zwierzę nie będzie zjadało całej porcji pokarmu, co w konsekwencji często doprowadzi do niedoborów. Warto zwrócić uwagę
na
jeszcze
jedną
istotną
kwestię. Wysoki udział komponentów roślinnych może obniżyć koncentrację energii. Wpływa na to podwyższona zawartość wody i włókna. Co to oznacza w praktyce? Zwierzę musi pobierać nadmierne ilości pokarmu, aby zaspokoić potrzeby energetyczne organizmu. Dieta zwierzęcia powinna spełniać jego potrzeby gatunkowe, być jak najmniej przetworzona, dostosowana do stanu zdrowia. Diety roślinne
Kiedy dieta roślinna może być wskazana? Dieta roślinna może być jednak rozważana w bardzo nadzwyczajnych sytuacjach. Istnieją pewne specyficzne przypadki medyczne, w których dieta oparta na białkach roślinnych może być wskazana – choroby metaboliczne, alergie i nietolerancje na mięsa. W przypadku pacjentów z zespoleniem wrotno-obocznym znacząco obniża się białko pochodzenia
Monitorowanie stanu zdrowia W przypadku każdego zwierzęcia, zarówno na diecie roślinnej, jak i mięsnej niezbędne są regularne badania krwi, szczególnie morfologiczne i biochemiczne. Badania te pozwalają monitorować, czy nie występują niedobory żywieniowe, które mogą mieć bardzo poważny wpływ na zdrowie zwierzęcia.
zwierzęcego, często do naprawdę niewielkich ilości, jednak mimo to specjaliści od żywienia zwierząt starają się, aby pozostało ono w diecie.
Podsumowanie Podsumowując, wprowadzenie stałej diety wegańskiej lub wegetariańskiej dla psa czy kota nie jest optymalnym rozwiązaniem. Dotyczy to zwłaszcza kotów. Mimo że psy są przystosowane do tego, aby trawić zarówno mięso, jak i pokarmy roślinne, to musimy pamiętać o tym, aby pokarm był jak najbardziej odżywczy dla pupila i spełniał jego potrzeby gatunkowe.
Literatura 1. Mirowski A. (2013). Diety wegetariańskie w żywieniu psów i kotów. Cz. I. Magazyn Weterynaryjny; 6. 2. Bujnik M. (2015). Kot wegetarianin – czy jest to możliwe? Vet personel; 1.
12
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
Stateczny Bono i pełen energii Max
Fot. Arch. pryw.
PUPIL GWIAZDY
Fot. www.akpa.pl
Pupile Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego
14
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
PUPIL GWIAZDY
Kiedy rozpoczęła się Pani przygoda ze zwierzakami? Od najmłodszych lat w moim domu zawsze były zwierzęta. W dzieciństwie miałam jamnika o imieniu Punia oraz Jack Russell Terriera o imieniu Mini. Poza tym opiekowałam się także świnkami morskimi, chomikami, myszkami, żabkami, rybkami, a nawet papugami! Zwierzęta były częścią mojego codziennego życia, uczyły odpowiedzialności, empatii i dawały ogrom radości. Miłość do zwierząt przekazałam też swoim dzieciom. Maksio był dla nich spełnieniem marzeń - zwłaszcza dla mojej córki, która od zawsze marzyła o psie. Ich więź z Maksiem była (i jest) niezwykła, pełna czułości, zabawy i wzajemnego zrozumienia. Obserwowanie tej relacji było dla mnie czymś wyjątkowym — Maksio stał się nie tylko pupilem, ale pełnoprawnym członkiem naszej rodziny.
Jak żyje się z psiakami tej rasy? Owczarki niemieckie to niezwykle mądre, lojalne i wrażliwe psy. Potrzebują ruchu, wyzwań i bliskości człowieka. Jeśli się im to zapewni, oddają wszystko z nawiązką. Są nie tylko piękne, ale też niesamowicie wierne. Życie z nimi to codzienna przygoda i ogromna radość.
Czy lubią Państwo podróżować z pupilami, czy też wolą Państwo zapewnić im opiekę w domu? Uwielbiamy wspólne podróże! Oczywiście nie każda trasa czy miejsce jest dla psów idealne, ale jeśli tylko mamy możliwość – zabieramy ich ze sobą. Lubią nowe zapachy, przyrodę, jazdę autem. Jeśli jednak wyjazd nie sprzyja psiakom, zapewniamy im komfort i opiekę w znajomym środowisku.
Jaka historia kryje się za pojawieniem Maxa w Pani rodzinie. Dlaczego zdecydowała się Pani na szczeniaka? Decyzja o drugim psie dojrzewała w nas od jakiegoś czasu. Czuliśmy, że Bono, choć wciąż pełen energii, potrzebuje nowego bodźca i towarzysza. Kiedy poznaliśmy Maxa – to była miłość od pierwszego wejrzenia, zwłaszcza mojej córki. Jego charakter od razu nas ujął, a serce podpowiedziało, że to właściwy moment.
Jak Bono zareagował na towarzystwo? Z początku był lekko zaskoczony – trochę jak starszy brat, który nagle musi dzielić się uwagą. Ale bardzo szybko odnalazł się w nowej roli. Dziś są niemal nierozłączni – razem biegają, bawią się, a nawet śpią obok siebie. Bono wspaniale „prowadzi” Maxa i uczy go psiego savoir-vivre’u.
Czy możliwa jest współpraca rozbrykanego szczeniaka i dojrzałego psa, jakim jest Bono? Oczywiście, choć początki bywają zabawne i wymagające cierpliwości. Max jest pełen energii, wszystko go interesuje. Bono z kolei wnosi spokój i stabilność. Uzupełniają się. Max uczy się od Bono, a Bono – chcąc nie chcąc – trochę się „odmładza” przy młodszym towarzyszu.
Jak wspomina Pani początki swojej znajomości z Bono? To było bardzo naturalne. Bono był wtedy już mocno związany z Maciejem, ale przyjął mnie z dużym zainteresowaniem i sympatią. Pamiętam pierwsze wspólne spacery – było w nich coś wyjątkowego. Stopniowo budowaliśmy naszą relację, dziś jesteśmy sobie bardzo bliscy. Fot. Arch. pryw.
W jaki sposób spędzają Państwo dzień z psiakami? Staramy się, by każdy dzień był dla nich ciekawy. Poranne spacery, trochę zabawy, wspólne śniadanie – to nasz codzienny rytuał. Po pracy zawsze poświęcamy im czas: dłuższy spacer, trening, czasem wycieczka poza miasto. Weekendy to już pełen psi relaks i zabawa!
Jak psy znoszą samotność, gdy Państwo pracują? Dzięki temu, że są we dwójkę, znoszą to o wiele lepiej. Mają siebie, mogą się bawić i wzajemnie towarzyszyć. Oczywiście dbamy o to, by nie zostawały same zbyt długo – czasem pomagają nam przyjaciele, mamy też zaufaną osobę, która do nich zagląda.
www.epupil.eu
Co by to było, gdyby Bono i Max mogli sami zdecydować, co chcą robić w życiu? Bono pewnie zostałby mentorem – nauczycielem psiej etykiety, może trenerem w psim przedszkolu. Jest cierpliwy, mądry i opanowany. Max z kolei – odkrywca, sportowiec, może... dziennikarz terenowy? Uwielbia nowe miejsca, wszystko go ciekawi. Lubi kamery i studio telewizyjne. Swój debiut już miał w Halo tu Polsat. Razem byliby świetnym duetem!
Bardzo dziękuję za rozmowę! Z Katarzyną Cichopek rozmawiała Martyna Major.
Pupil 3(39)/2025
15
WOKÓŁ ZWIERZĄT - PIES
Agresja
dystansująca Tekst: ALICJA ZARUCKA psi trener i zoopsycholog, instruktorka Rally-o oraz założycielka szkoły dla psów „Psia Logika”. Prywatnie opiekunka maltańczyka Amika i lagotto romagnolo Lili. www.psialogika.pl
Agresja dystansująca o podłożu lękowym jest jednym z najczęściej zgłaszanych problemów behawioralnych, szczególnie w dużych miastach. Na małej przestrzeni znajduje się bardzo dużo psów, co nie sprzyja komfortowym warunkom do spacerów, a wąskie chodniki nie pomagają w prawidłowym mijaniu się opiekunów i ich czworonogów. 16
Pupil 3(39)/2025
Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że psy, które się nie znają, nigdy nie będą się ze sobą bawić. Tak jak my darzymy obcych ludzi ograniczonym zaufaniem, tak i nasze pupile (poza małym procentem wyjątków) nie czują się wcale komfortowo i bezpiecznie w bliskim kontakcie z nowo poznanym psem, nawet jeśli jego zachowanie pozornie wydaje się pokazywać co innego. Wynika to z faktu, że psy prowadzone na smyczy nie mają zbyt wiele możliwości podjęcia samodzielnego wyboru, czy mają ochotę na kontakt z drugim psem (wielu właścicieli podejmuje za psa taką decyzję). Nie mogą uciec, wycofać się z sytuacji ani zbytnio kontrolować następstwa wydarzeń. To sprzyja ogromnemu stresowi i narastającej frustracji. Wiele psów w ramach socjalizacji w okresie szczenięcym zostało nauczonych, że musi witać się z każdym mijanym psem, więc korzysta z najbardziej naturalnych dla danego osobnika strategii do poradzenia sobie z trudną sytuacją. Jeden psiak będzie starał się podchodzić do oponenta jako pierwszy, aby zyskać przewagę nad sytuacją. Drugi będzie się łasił i przymilał, żeby na zapas zapewnić drugiego pupila, że nie ma złych zamiarów i by zapobiec konfliktowi. Istnieje jednak spora część psów, które na pewnym etapie odkrywają (nierzadko po wypróbowaniu najpierw wyżej wymienionych strategii bądź po jakimś niemiłym lub traumatyzującym doświadczeniu), że najlepszą strategią jest szczekanie i/lub rzucanie się na drugiego psa – wtedy wszyscy szybko się rozchodzą, każdy w swoją stronę, a konflikt zostaje zażegnany, nim do niego w ogóle zdąży dojść. Czasami też podłożem problemu jest odwrotna sytuacja: psiak nie miał na ważnym etapie dorastania żadnych kontaktów ze swoim gatunkiem i teraz kompletnie nie potrafi odnaleźć się w sytuacji, co jest nieprzyjemne, więc najlepiej jest tego unikać. Naszym zadaniem będzie praca nad emocjami naszego psa na widok innego pupila, który pojawi się na horyzoncie podczas spaceru oraz pokazanie mu, że wcale nie musi wchodzić z nim w interakcję – a jeżeli już, to jak to zrobić.
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT - PIES
Po czym poznać, że psy się ze sobą bawią
• Po pierwsze i najważniejsze, mamy do czynienia ze zrelaksowaną postawą ciała i rozluźnionymi mięśniami. Widać to np. po luźno otwartym pysku układającym się w charakterystyczny uśmiech, lekko noszonym ogonie czy środku ciężkości nieskierowanym zbytnio ani do przodu, ani do tyłu. • Przy dobrej zabawie psów występuje naprzemienność w interakcjach, czyli role się zmieniają: raz gania czy wywala brzuch do góry jeden pies, raz drugi – nie może być tak, że tylko jeden z nich cały czas jest w roli ścigającego lub przewracającego. Brakuje wtedy równowagi i wzajemności w danej interakcji. • Psy zwracają uwagę na swoich przewodników (spoglądają, podbiegają od czasu do czasu, są w stanie się odwołać od drugiego psa, jeśli znają taką komendę itp.), a tym samym robią sobie w zabawie przerwy, występują chwile spokoju, nie są nadmiernie nakręcone (przestają się np. ganiać, aby coś powąchać, kładą się na chwilę w trawie itp.). • Ponadto większy pies dostosowuje swoją siłę do mniejszego (np. duży od czasu do czasu wypuści z pyska szarpak, by mały mógł też nacieszyć się zwycięstwem). Psy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że są mniejsze/większe bądź słabsze/silniejsze albo wolniejsze/szybsze od kompana i o ile nie próbują manifestować drugiemu psu swojej przewagi nad nim, nie uciekają się do takich popisów.
Reaktywny opiekun a reaktywny pies
Jedną z najważniejszych lekcji, jaką otrzymałam od moich wrażliwych emocjonalnie psów jest to, że przykład zawsze idzie z góry, a ryba psuje się od głowy. Psy mają do tego stopnia rozwinięte neurony lustrzane, że są w stanie zarazić się od nas ziewaniem. W relacji z psem występujemy w roli przewodnika – kogoś, kto zarządza zasobami, wyznacza zasady panujące w domu, decyduje o ważnych sprawach i jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo w stadzie rodzinnym. Dzięki temu dajemy na-
www.epupil.eu
szym psom przykład, jak się zachowywać w różnych sytuacjach. One ciągle nas obserwują i naśladują. Aby to zobrazować, proponuję eksperyment. Kolejnym razem, gdy będziecie wychodzić ze swoim pupilem na spacer i będziecie w gorszym nastroju (zdenerwowani, sfrustrowani, zmęczeni), zwróćcie uwagę, czy Wasz zwierzak nie zachowuje się gorzej niż zazwyczaj. Pies czerpie przykład ze swojego opiekuna i kopiuje jego emocje. Kiedy na Waszego psa biegnie luźno spuszczony pies, co robicie? Im bardziej zaczynacie panikować czy krzyczeć, tym większa jest szansa, że to samo zrobi wasz pies. Jeżeli chcemy nauczyć go spokojnych reakcji, musimy zacząć od siebie i wprowadzić do trudnej sytuacji nasz spokój oraz jasne instrukcje, jak należy się zachować, aby uniknąć nieprzyjemnego doświadczenia. Polecam skupić się na tym, co możemy wypracować z naszym psem i jak pokazać mu nasz żelazny spokój, zamiast na walce z opiekunami nieodwoływalnych psów, które „chcą się tylko przywitać”, bo i tak nigdy nie wygramy. Na sto pokonanych osób znajdzie się dwieście kolejnych. Bardzo ważna jest w takich sytuacjach praca treningowa i terapeutyczna, którą należy wykonać ze swoim psem. Polega ona na: • przepracowaniu emocji skorelowanych z widokiem drugiego, obcego psa; • nauce kompetencji społecznych; • odwołaniu i rezygnacji z drugiego osobnika; • skupieniu na opiekunie; • wybraniu podążenia za nami (przewodnikami) w innym kierunku. Stań się przykładem dla swojego psa.
Zrozumienie psa i udzielanie wsparcia
Jak już wcześniej wspomniałam, powinniśmy być dla naszego psa przewodnikiem, w którym może szukać poczucia bezpieczeństwa i oparcia. Oznacza to, że rozumiemy jego mowę ciała, zabieramy go z trudnych sytuacji, zarządzamy smyczą na spacerach, wprowadzamy spokój w napiętych sytuacjach, nie każemy mu się witać z obcymi psami i biegać
z nimi na wybiegach/polankach, a także respektujemy jego przestrzeń osobistą i pozwalamy mu do siebie przyjść, gdy tego potrzebuje. Kiedy nasz pies wpatruje się w drugiego, obcego mu osobnika i zatrzymuje, a niedługo po tym kładzie bądź siada, to już są pierwsze sygnały, że prawdopodobnie czuje się w danej sytuacji niekomfortowo. Zatrzymuje się, bo zaznacza odległość, po przekroczeniu której zestresuje się i spanikuje; kładzie się/siada, ponieważ wyznacza drugiemu psu granice, których nie powinien przekraczać. Aby okazać naszemu podopiecznemu wsparcie, możemy (w zależności od psa), zaproponować kilka różnych rozwiązań: • odejście w inną stronę zamiast konfrontacji, • przytulenie i pogłaskanie połączone ze spokojnym mówieniem, • schowanie za naszymi nogami, • przekierowanie z dala od stresora w inne zachowanie, które pomoże uregulować emocje, np. węszenie. Dzięki temu nasz pies zaczyna nam coraz bardziej ufać i polegać na naszych wyborach, które są dla niego dobre i przynoszą mu wyczekiwaną w stresogennej sytuacji ulgę, wynikającą z oddalenia się od lękotwórczego bodźca. Starajmy się jak najwięcej chwalić i mówić do psa wesołym tonem, a jak najmniej krzyczeć i się złościć. Kiedy pies się boi, nie pomożemy mu przezwyciężyć strachu denerwując się na niego. Możemy w ten sposób dołożyć jedynie negatywnych emocji w danej sytuacji bądź wręcz ją pogorszyć i nasilić stres u psa. Jak wspomniałam wcześniej, jako przewodnik stanowimy dla naszego pupila punkt odniesienia i wzór do naśladowania. Psy doskonale wyczuwają emocje nawet najlepszych aktorów (pachniemy wtedy po prostu inaczej). Jeśli sami się stresujemy bądź boimy, warto wziąć kilka głębokich wdechów i stanąć bokiem do tego drugiego psa (Wysyłamy mu wtedy sygnały uspokajające, że nie chcemy konfliktu, a tym samym informujemy naszego psa, że nie planujemy z nim do niego podchodzić.) oraz panować nad swoimi reakcjami. Zachowujmy się tak, jak oczekujemy tego od swojego psa! Docelowo chcemy osiągnąć moment,
Pupil 3(39)/2025
17
WOKÓŁ ZWIERZĄT - PIES
w którym nasz pupil widząc drugiego psa, sam z siebie będzie wolał iść koło nas i go zignorować, niż do niego podbiegać i się z nim konfrontować. Jak dokładnie osiągnąć taki efekt? Najlepiej jest skonsultować z zoopsychologiem lub behawiorystą, który dobierze metody pracy indywidualnie pod waszego psa. Proponowane w tekście rozwiązania są możliwie uniwersalne i mogą wymagać modyfikacji, aby przyniosły dobre efekty u konkretnego pupila.
Zarządzanie smyczą
• Wyprowadzamy psa na smyczy minimum trzymetrowej i pozwalamy mu swobodnie wąchać i eksplorować tyle, ile potrzebuje podczas spacerów. • Nie używamy smyczy automatycznych – uczą ciągnąć, powodują szarpnięcia i mogą zranić. Nadają się tylko dla psów dobrze chodzących na zwykłej smyczy. • Jeśli pies nie radzi sobie z mijankami na chodniku, lepiej zejść na bok – na tyle daleko, by mógł zachować spokój. To skuteczniejsze niż pozwalanie na niepożądane zachowania, które z każdym powtórzeniem się utrwalają. • Podczas mijania się z innymi psami w linii prostej, nasz pupil powinien iść przy nodze po przeciwnej stronie niż drugi psiak – czyli jeśli to tylko możliwe, zawsze oddzielamy swojego psa ciałem od tego idącego z naprzeciwka. • Jeżeli inny opiekun pozwala podejść swojemu psu do naszego, prosimy o jego zabranie lub wykręcamy się z kontaktu. Gdy pomimo naszych starań jednak nastąpi spotkanie, najlepiej jest pozostawić luźną smycz i zaproponować naszemu pupilowi jak najszybsze odejście w inną stronę.
Zarządzanie smyczą
• minimum 3 metry długości – pies może swobodnie eksplorować, • zero smyczy automatycznych – uczą ciągnięcia, powodują szarpnięcia, • jeśli pies nie radzi sobie z mijankami – zejdźmy na bok, • mijając innego psa, ustawiamy się pośrodku, oddzielając psy od siebie własnym ciałem • gdy ktoś pozwala podejść swojemu psu – asertywnie odmówmy.
18
Pupil 3(39)/2025
Spacer równoległy
Narzędzie to służy jednocześnie do terapii agresji dystansującej, jak i nadmiernej ekscytacji czy prawidłowego poznawania psich kumpli oraz budowania relacji pomiędzy psami w obszarze jednej rodziny. Zaczynamy na takiej odległości, aby psy czuły się dobrze i były spokojne w swoim towarzystwie. Jeżeli trzeba, niech będzie to nawet 20 czy 40 metrów. Odległość dobieramy do psa, który gorzej sobie radzi. Gdy emocje na widok drugiego czworonoga opadną i każdy zajmuje się sobą (jeśli to nie następuje, to zwiększamy odległość, pierwsze emocje powinny opaść w około 15 minut), to zmieniamy kolejność, w jakiej idą psy (w obie strony nastąpi wymiana zapachów) na kolejne 10 minut. Następnie, czyli po 20-30 m, jeśli wszystko dobrze idzie, zmniejszamy dystans. Docelowo psy powinny iść równolegle obok siebie i się ignorować, zajmować sobą lub ewentualnie coś razem wąchać, tarzać się w trawie czy kopać w ziemi itp. Dopiero wtedy pozwalamy na ewentualnie powitanie. Psy nadal pozostają na smyczy. Niedopuszczalne jest skakanie na siebie i wygłupy – to niebezpieczne, smycz sprawia dyskomfort i pies może sobie źle to skojarzyć z drugim pupilem. Ponadto nie chcemy, aby psiak witając innego na smyczy, zaczynał skakać w pierwszym odruchu do zabawy. Ma to być zwykłe obwąchanie się i rozejście. Taki spacer ma przede wszystkim nauczyć naszego psa, że można iść obok drugiego zwierzaka spokojnie i bez strachu, a także korzystać z szerokiego wachlarza psiej komunikacji, nie tylko tych z zakresu paniki i strachu. Nasz pupil zdobywa nowe, lepsze doświadczenia, buduje kompetencje społeczne, zmieniają się jego emocje względem drugiego psa, a co za tym idzie – również reakcje. Wystraszony pies reaguje paniką, podekscytowany piszczeniem i ciągnięciem, spokojny neutralnie.
Inne ważne obszary pracy z psem
• Nie korygujmy psa za intensywne reakcje – sama sytuacja jest dla niego trudna i przykra. Dodatkowe szarp
nięcia smyczą, krzyk czy użycie kolczatki mogą jedynie nasilić problem i zniszczyć relację. Od przyjaciela oczekujemy wsparcia w trudnym momencie, a nie karcenia. • Zaspokojenie podstawowych psich potrzeb jako punkt wyjściowy do pracy z psem: odpowiednio długie spacery, jak najczęściej w spokojnych miejscach, aby pies zregenerował układ nerwowy; dobrej jakości pożywienie w odpowiednich ilościach; około szesnastu godzin porządnego, spokojnego snu na dobę; codzienna dawka stymulacji umysłowej, możliwość swobodnej eksploracji na spacerze, codziennie gryzienie/memłanie/żucie/lizanie czegoś itd. • Wprowadzenie narzędzi relaksacyjnych takich jak masaż, kamizelka Thundershirt, zmiana czy suplementacja diety, a w niektórych przypadkach i wsparcie w postaci farmakoterapii behawioralnej. • Ustalenie możliwie jasnych zasad i schematów postępowania w różnych sytuacjach, co znowu przekłada się na poczucie bezpieczeństwa u psa. • Znajomość mowy ciała psa i adekwatne reagowanie. • Maksimum rutyny w świecie psa – wycisza, reguluje emocje, daje poczucie bezpieczeństwa.
Podsumowanie
Praca nad fobiami psa jest często bardzo długim procesem i wymaga pełnego zaangażowania ze strony wszystkich członków rodziny, a także nieskończonych pokładów zrozumienia, cierpliwości, spokoju i empatii w stosunku do demonstrowanych przez psa zachowań i przeżywanych emocji. Jeżeli nasz pies prezentował już niechciane zachowanie tysiące razy – terapia może zająć miesiące, a nawet 1-2 lata. Należy mieć świadomość, że przeżywane przez psa emocje można porównać do ataku paniki i mają one podłoże lękowe, a na tej wiedzy zbudować nasze współczucie wobec psa, zmianę swojej postawy na spokojną w trudnych sytuacjach i wprowadzić odpowiednie narzędzia, które wam wszystkim pomogą cieszyć się wreszcie spokojnymi spacerami.
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
Adopcja -
druga szansa na szczęście Decyzja o posiadaniu psa to zobowiązanie na lata. Nie może być podjęta pod wpływem chwili czy kaprysu dzieci. Adopcja to wielka odpowiedzialność, ale i ogromna szansa – zarówno dla zwierzaka, jak i dla jego przyszłej rodziny. Tekst: KAMILA KŁOSOWICZ instruktor szkolenia psów, dogoterapeuta, współwłaścicielka szkoły dla psów APETYT NA PSA
Rasowy czy kundelek
Bardzo dużo zależy od tego, jakiego psa szukamy. Czy ma to być pies rasowy, czy kundelek? Z psem rasowym sprawa jest prosta. Znajdują się one tylko w zarejestrowanych, sprawdzonych hodowlach. Takie psiaki rzadko dostępne są od ręki, ale chcąc mieć psa rasowego, warto na niego poczekać kilka miesięcy. Nie ma potrzeby w tym miejscu rozpisywać się na ten temat, ale pies bez rodowodu nie jest psem rasowym, jest „w typie” danej rasy tak jak większość kundelków. Jeżeli odpowiada nam pies w typie rasy, a nie zależy nam na rodowodzie albo zwyczajnie nie stać nas na psa rasowego, to dużo lepszym wyborem niż udanie się do pseudohodowli, będzie skontaktowanie się z jedną z wielu fundacji zajmujących się pomocą psom konkretnej rasy – w tym adopcjami psów. W przypadku większości popularnych ras można znaleźć przynajmniej jedną fundację, która się nią zajmuje.
20
Pupil 3(39)/2025
Adopcja – coraz popularniejszy wybór W ostatnich latach ilość adopcji psów w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Według danych z raportów fundacji zajmujących się ochroną zwierząt w 2024 roku ponad 70 tysięcy psów znalazło nowe domy dzięki adopcji – zarówno ze schronisk, jak i fundacji czy domów tymczasowych. Na popularność adopcji wpływa nie tylko rosnąca świadomość społeczna, ale także szeroko zakrojone kampanie edukacyjne promujące odpowiedzialne opiekowanie się zwierzętami. Coraz częściej schroniska wprowadzają procedury dopasowywania psów do stylu życia przyszłych właścicieli, a także obowiązkowe wizyty przedadopcyjne i okresy próbne. Takie podejście zmniejsza ryzyko zwrotu zwierzęcia i zwiększa szanse na trwałe relacje między psem i jego nową rodziną. Idąc dalej…, skoro nie chcemy rasowego psa, to warto rozważyć adopcję kundelka. Oczywiście może on być bardziej lub mniej podobny do interesującej nas rasy.
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
Adopcja, bo na niej w tym artykule się skupiamy, to ogromna odpowiedzialność. Należy pamiętać, że zwierzę to istota, która tak jak my odczuwa smutek, ból, radość, cierpienie czy depresję. Pod wpływem złych doświadczeń życiowych nabiera niepewności i nieufności. Zanim podejmie się decyzję o adoptowaniu psa, trzeba się dobrze zastanowić… Być może ktoś już wcześniej tego zwierzaka miał albo zabrał go ze schroniska i z jakiejś przyczyny potem oddał lub porzucił. Przeszłość oraz doświadczenia – te złe i te dobre mają wpływ na psychikę i na późniejsze zachowania. Decydując się na adopcję, trzeba być tego świadomym.
„Pies bez rodowodu nie jest psem rasowym – to zwierzę w typie rasy. Jeśli chcemy pomóc, lepszym wyborem od pseudohodowli będzie fundacja”.
Czynniki, które warto przeanalizować przed adopcją Przy wyborze odpowiedniego psa, warto wziąć pod uwagę i przeanalizować kilka czynników takich jak:
Wiek psa: Szczeniak zachowuje się zupełnie inaczej niż podrostek (zwierzę kilkunastomiesięczne), czy dorosły pies. Wybierając odpowiedniego psa dla siebie, trzeba wziąć pod uwagę zarówno to, ile czasu i uwagi możemy poświęcać mu dziennie, jak też warunki panujące w domu.
W zależności od tego należy dobrać odpowiedni wiek. Zwierzę młode będzie zawsze absorbowało więcej czasu, gdyż musi się nauczyć wszystkich reguł panujących w domu. Trzeba też liczyć się z ewentualnymi szkodami, jakie może zrobić (sikanie, gryzienie różnych przedmiotów itp.). Oczywiście biorąc pod uwagę względy szkoleniowe, młodego psa łatwiej ze sobą związać i nauczyć wielu rzeczy. Jednak i tutaj mogą pojawić się trudności, ponieważ szczeniak, który za wcześnie został pozbawiony matki i rodzeństwa, również może prezentować zaburzenia w zachowaniu, takie jak np. nadmierne gryzienie, w przyszłości lękliwość lub nawet agresja. Z kolei starszy pies trafia do nas z bagażem doświadczeń, o których często nie mamy pojęcia. Może okazać się cudownym oraz wdzięcznym członkiem rodziny, ale może przysporzyć też wielu problemów i wymagać pracy ze specjalistami. Natomiast adoptując psa w podeszłym wieku, trzeba wziąć pod uwagę potencjalne koszty związane z opieką weterynaryjną i fakt, że nie będzie gościł długo w naszym życiu.
Płeć: Zachowania samców różnią się od zachowań samic. Zwierzę adoptowane ze schroniska jest zazwyczaj wysterylizowane, jednak nie zawsze, dlatego należy się upewnić przed adopcją, czy zwierzak był już poddany zabiegowi. Zabieg kastrowania zwierzaków ze schroniska jest obowiązkowy! Suczki zazwyczaj są bardziej przyjazne i delikatniejsze, ale nie jest to oczywiście reguła. Samiec, który już krył, nawet jeśli jest już wykastrowany i tak będzie trochę podatny na cieczki i wyrywny do innych psów. Dodatkowo
REKLAMA
P E Ł N O P O R C J O W E
K A R M Y
D L A
P S Ó W
100% BEZZBOŻOWE w w w. s u p e r b e n o . p l
BEZ CUKRU / BEZ BARWNIKÓW / BEZ KONSERWANTÓW
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
u psów lękowych kastracja może pogłębić ich problemy.
Wielkość: Adoptując ze schroniska psa podrośniętego lub dorosłego widzimy, jakiej jest wielkości. Należy dobrać dla siebie psa, który nie będzie zbyt duży. Trzeba pamiętać, że im większy pies, tym więcej miejsca będzie potrzebował i tym więcej jedzenia będzie jadł. Adopcja psa dużego musi być dobrze przemyślana i odpowiednio dostosowana do warunków mieszkaniowych oraz finansowych, jakie możemy mu zaoferować. Pamiętajmy również, że w razie choroby – im większy pies, tym większe koszty leczenia.
Zachowanie i temperament: Trzeba spytać opiekunów i pracowników schroniska, co wiedzą o danym zwierzaku. Nie można podejmować decyzji tylko i wyłącznie na podstawie tego, jak pies zachowuje się w boksie. Pies w obecności innych psów z kojca lub nieznajomych ludzi, którzy stoją przed klatką, może zachowywać się zupełnie inaczej, niż sam na spacerze czy z opiekunem schroniskowym, którego lubi i któremu ufa. Upraszczając temat…, jeżeli pies zawsze podchodzi do siatki jako pierwszy, zostawiając inne psy za sobą, może to być zwierzę o silnym charakterze. Trzeba się więc zastanowić, czy będziemy w stanie sprostać jego wymaganiom. Jeśli jest to z kolei pies, który siedzi na szarym końcu, wciśnięty w kąt, to może on być nadmiernie lękliwy i praca z nim będzie wymagała dużo taktu i wyczucia (przyczyną większości pogryzień jest właśnie lęk). Kolejna rzecz to temperament. Człowiek aktywny nie powinien adoptować psa z niskim temperamentem. I odwrotnie, osoba flegmatyczna, nie odnajdzie się z psem o sportowej duszy.
Przygotowanie do adopcji Stopniowe zapoznawanie się: Warto jest przyjść wcześniej do schroniska i spróbować wyjść z psem na spacer, najpierw pod okiem opiekunów ze schroniska, a potem samodzielnie. W ten sposób, gdy zdecydujemy się ostatecznie na wzięcie tego konkretnego zwierzaka do domu, to nie będzie dla nas całkiem obcy. I odwrotnie. Pytania do pracowników: Przed wzięciem zwierzaka do domu, należy uzyskać możliwie jak najwięcej informacji od pracowników schroniska. Najcenniejsze informacje to takie, które dotyczą jego zachowania w różnych sytuacjach, jakich my nie jesteśmy w stanie sami zobaczyć podczas zapoznawania się ze zwierzakiem oraz jego ewentualną przeszłością. Takich wiadomości mogą nam udzielić pracownicy obsługi schroniska, którzy karmią zwierzęta, sprzątają w boksach, wyprowadzają psy na spacery. Wolontariusze, którzy pomagają w schroniskach, też mogą być cennym źródłem informacji. Jeszcze lepiej, jeśli w danym schronisku pracują behawioryści.
Początki wspólnej drogi
Gdy już do adopcji doszło, po kilku tygodniach lub miesiącach może okazać się, że pies, któremu w zamyśle „uratowaliśmy życie” i który powinien odwdzięczyć się nam nieskończoną miłością i wiernością, wchodzi nam na głowę, jest nerwowy, nadpobudliwy, nie reaguje na komendy, czasem przejawia zachowania agresywne. Dzieje się tak
22
Pupil 3(39)/2025
Moje doświadczenie
Adopcja psa jest dla mnie tematem znajomym. Kiedyś adoptowałam psa w typie goldena. Jego zachowanie i reakcje bardzo często nie były przewidywalne i oczekiwane… zmierzyliśmy się z panicznym lękiem na odgłosy wydawane przez przedmioty dnia codziennego oraz z zachowaniami agresywnymi, które pojawiały się w wyniku dotykania pewnych części ciała. Ostatecznie wszystko udało się przepracować i mogliśmy cieszyć się czasem, jaki nam dano. na skutek braku zrozumienia, jasnych zasad, reguł i konsekwencji. Gdy pies trafia do nowego domu, rozpoczyna swoją aklimatyzację, której celem jest jak najszybsze przystosowanie się do warunków i poznanie reguł, jakie rządzą w nowym środowisku. Człowiek natomiast chce wynagrodzić zwierzęciu cały ból i dotychczasowe zło, czyli otacza je miłością, opieką, wybacza zachowania, na które nigdy wcześniej by nie przystał, nie wyznacza żadnych granic i niczego nie egzekwuje. Pies szybko wpisze się w nowy schemat i przejmie rolę „opiekuna” rodziny. I nagle bańka mydlana pęka, pojawia się niemoc, frustracja i często decyzja o ponownym oddaniu psa. Dość często w takiej sytuacji zwierzę ląduje na łańcuchu czy w kojcu. Niestety to na nas – ludziach spoczywa odpowiedzialność za psy, które posiadamy oraz te, na które się decydujemy. Dlatego powinniśmy zrozumieć, jakim zwierzęciem jest pies i jakie są jego potrzeby.
O czym pamiętać po adopcji
Adopcja to dopiero początek wspólnej drogi. Psy trafiające do nowych domów – szczególnie te ze schronisk – mogą mieć za sobą trudne doświadczenia. Według badania Fundacji Viva! ponad 40% adoptowanych psów potrzebuje wsparcia behawiorysty w ciągu pierwszych trzech miesięcy pobytu w nowym domu. Należy pamiętać o: • stopniowym wprowadzaniu rutyny. Stałe godziny spacerów, posiłków i odpoczynku sprzyjają poczuciu bezpieczeństwa. • budowaniu więzi przez zabawę i spokojne wspólne aktywności. • cierpliwości. Nie każdy pies od razu okazuje zaufanie. Proces adaptacji może potrwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. • szkoleniu pozytywnym (po czasie adopcji). Nauka podstawowych komend w przyjaznej atmosferze pomoże psu odnaleźć się w nowym środowisku. Aktywności węchowe mogą dodać pewności siebie.
„Adopcja to dopiero początek wspólnej drogi. Najważniejsza jest cierpliwość i zrozumienie, że pies też ma swoją przeszłość”.
Podsumowanie
Bez względu na to, czy adoptujemy, czy kupujemy rasowego psa, bierzemy na siebie odpowiedzialność za jego życie i zdrowie. Warto o tym pamiętać!
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
Wizyta adaptacyjna
Wstęp do bezstresowej pielęgnacji w gabinecie groomerskim Tekst: inż. zootechnik EWA ZACZYŃSKA, groomer, behawiorysta, Salon Pielęgnacji Psów Alador Tarnów
W nowoczesnym gabinecie groomerskim obok dbałości o profesjonalne wykonanie pielęgnacji dużo uwagi poświęca się zapewnieniu psim klientom komfortu, maksymalnego bezpieczeństwa i optymalnego samopoczucia. Zawód groomera ewoluuje w kierunku zrozumienia i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych oraz behawioralnych (dobrostan psychiczny). Priorytetem staje się ochrona zwierząt przed stresem. Pierwsze zetknięcie czworonożnych pupili ze światem groomingu może być stresujące. Ogół nieznanych bodźców pies może odbierać jako czynniki potencjalnie zagrażające jego bezpieczeństwu. Nadmiar negatywnych emocji skumulowanych w krótkim czasie w jednym miejscu może działać na psa demobilizująco. Zwierzę staje się niespokojny, zdezorientowany, lękliwy. W efekcie tych niepożądanych zachowań wydłuża się czas wizyty, a opiekun opuszcza gabinet groomerski z niską satysfakcją z usługi. Niewystarczająco tłumiony stres powoduje, że wizyta staje się dla wszystkich mocno niekomfortowa. Wizyta adaptacyjna ma na celu pokazanie psu zabiegów w formie pozytywnego doświadczenia. Tak przeprowadzona sesja oswaja psa z profesjonalną pielęgnacją. Poniższy artykuł to kompendium wiedzy teoretycznej i praktycznej. Przedstawia korzyści z takiej formy przygotowania, szczegółowy plan działania przed wizytą oraz jej przebieg. Omówione zostały sposoby manipulowania otoczeniem w celu stworzenia odpowiednich warunków do przeprowadzenia bezstresowej usługi. Wskazówki skierowane są przede wszystkim do opiekunów, którzy dopiero wprowadzają swojego pupila w świat groomingu.
Dlaczego wczesna adaptacja jest taka ważna?
Pierwsze wizyty są źródłem stresu, który niewygaszony może przeobrazić się w silną niechęć wobec miejsca. Każdej wizycie towarzyszyć będą obawy psychosomatyczne (biegunka, wymioty, ślinienie, drżenie ciała). Do głównych „stresów” (bodźców wywołujących stres) w gabinecie groomerskim zalicza się: • hałas – urządzenia (maszynki do strzyżenia, suszarki)
www.epupil.eu
Pupil 3(39)/2025
23
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
emitują dźwięki o natężeniu często przekraczającym próg komfortu psa (powyżej 85 dB); • zapachy – kosmetyki są aromatyzowane. Przyjemne dla opiekuna, nie zawsze są tolerowane przez podopiecznego. Psy reagują również na wyczuwane przez nie feromony innych osobników; • kontakt z nieznaną osobą; • duży dyskomfort – wynika z konieczności stania na wysokim stole groomerskim oraz z ograniczonej swobody ruchu; • oświetlenie – miejsce pracy groomera musi być dobrze oświetlone. Ostre światło niekiedy dezorientuje i niepokoi psa; • brak poczucia bezpieczeństwa – lęk wynika z obawy, że może wydarzyć się coś groźnego. Doświadczony groomer potrafi równoważyć niepożądane działanie stresorów przez stosowanie technik behawioralnych: desensytyzację, warunkowanie pozytywne. Wizyta adaptacyjna staje się procesem wychowawczo-poznawczym, podczas którego buduje się odporność emocjonalną psa. Prowadzi to do stopniowego redukowania stresu podczas kolejnych wizyt.
Czym jest wizyta adaptacyjna Jest to pierwsza, krótka sesja treningowa, której celem jest przygotowanie psa do regularnych wizyt w przyszłości. Odpowiednio zaplanowana prowadzi do wygaszania negatywnych reakcji emocjonalnych, zmniejszenia lęku i deeskalacji stresu. Pies, poznając salon pielęgnacji w przyjaznej atmosferze, nabiera zaufania do groomera, a pozytywne doświadczenia zwiększają pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób budowana jest odporność emocjonalna psa, dzięki czemu każda kolejna wizyta będzie przebiegać coraz sprawniej. Sesja adaptacyjna jest szczególnie polecana w przypadku: • szczeniąt, • psów lękliwych, niespokojnych, • psów odebranych interwencyjnie ze złych warunków bytowania czy po tzw. przejściach. Prawidłowo przeprowadzona sesja aklimatyzacyjna stanowi fundament, na którym oparta jest udana współpraca pomiędzy groomerem a psem w późniejszych etapach jego życia.
Optymalny wiek na pierwszą wizytę Przyjmuje się, że pierwsza wizyta u groomera powinna się odbyć około czwartego miesiąca życia. Szczenię jest już po cyklu szczepień ochronnych dających mu odporność na choroby zakaźne. W tym okresie psy są otwarte na nowe doświadczenia, łatwo przystosowują się do nowych sytuacji, chętnie nawiązują więź z obcymi osobami. Ponadto są ciekawskie, nie boją się nowych wyzwań. Łatwo też uczą się, które zachowania są aprobowane przez ludzi, a które niepożądane. Te szczególne predyspozycje groomer wykorzystuje do wzmacniania poczucia bezpieczeństwa u szczenięcia dotykiem oraz do budowania zaufania w relacji człowiek – zwierzę. Więź z groomerem powinna być nawiązana przed ukoń
24
Pupil 3(39)/2025
czeniem szesnastego tygodnia życia. Okres, w którym pies jest ufny i pozbawiony lęków przed nieznanym kończy się wraz z wejściem psa w tzw. fazę młodzieńczą (5-6 miesiąc życia). Nawiązanie trwałych i pozytywnych relacji między człowiekiem a psem jest wtedy możliwe, ale wymaga więcej pracy, cierpliwości i konsekwencji. Dla siedmiomiesięcznego psa pierwszy kontakt z groomerem może już być zbyt stresujący i trudny do zaakceptowania. Zwierzak rozpoczyna fazę dojrzewania. Jest to okres buntu, ucieczki i manifestowania swojej niezależności. W tym czasie opiekun powinien szczególnie unikać sytuacji wywołujących u psa stres. Każde nowe wydarzenie może wzbudzić lęk lub nawet agresję. Przykre doświadczenia np. pierwsza pielęgnacja u groomera szczególnie mocno utrwala się w pamięci psa. Nie powinno się zwlekać tak długo z pierwszymi odwiedzinami w salonie pielęgnacji. Ponadto w przypadku ras długowłosych odkładanie wizyty może doprowadzić do trudniejszej pielęgnacji i gorszych efektów, zwłaszcza jeśli opiekun nie radzi sobie z pielęgnacją w domu. Pies może mieć sfilcowany włos. Nieprzyjemne, bolesne doznania spowodowane próbą rozczesania kołtunów mogą wzmocnić nieufność i lęk przed psim fryzjerem. Warto więc zaplanować wizytę adaptacyjną w optymalnym dla psa okresie, w celu budowania rutyny pielęgnacyjnej i kreowania pozytywnego obrazu salonu groomerskiego. Dzięki temu każda kolejna wizyta stanie się utartym schematem, a nie stresującym przeżyciem.
Jak powinna wyglądać wizyta Powitanie: Groomer wita się z psem bez nachalności, nie pochyla się gwałtownie, nie patrzy mu w oczy, nie wyciąga rąk w jego kierunku – takie zachowanie i gesty są sygnałem zagrożenia. Odbierane są jako natarczywość lub agresja. Zamiast tego mówi spokojnym głosem, stoi z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała. Czeka, aż pies zainicjuje kontakt (można go delikatnie zachęcać). Później można już przykucnąć bokiem do psa (postawa boczna łagodzi napięcie) i pozwolić zwierzęciu obwąchać rękę. Po przywitaniu pies ma możliwość swobodnego poznania terenu, a groomer podejmuje rozmowę z opiekunem. Wypytuje o wiek, temperament psa, ewentualne alergie (ważne, aby nie stosować kosmetyków, które uczulają pupila). Groomer zaprasza opiekuna do pozostania na czas wizyty, instruuje go, jak powinien się zachowywać i wypytuje o oczekiwania dotyczące pielęgnacji. Zaleca się, żeby opiekun towarzyszył psu. Najlepiej, gdy siedzi w oddaleniu i nie przeszkadza groomerowi. Musi też zachowywać spokój i opanowanie. Pies doskonale wyczuwa emocje ludzi i konfrontuje swoje zachowanie z ich postawą.
Pielęgnacja: Pierwsze czynności wykonywane są niezwykle ostrożnie i z pełną asekuracją. Zabiegi dzielone są na etapy, każdy z nich zakończony jest nagrodą. Używanie nagrody jako czynnika budującego pozytywny obraz pielęgnacji jest niezwykle ważne. Wszelkie formy nagrody (głaskanie, pochwała, przysmak) zmieniają stan emocjonalny psa – redukują strach – a to powoduje zmniejszanie motywacji do zachowań lękowych czy agresywnych. Groomer – jeśli uzna za konieczne – robi krótkie przerwy. Tempo pracy jest niespieszne, dostosowane do wieku (szczenięta
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
muszą mieć przerwy na regenerację i wypoczynek) oraz do dyspozycji emocjonalnej. Praca z psem może odbywać się wyłącznie, gdy jest on spokojny. W przeciwnym razie nie będzie w stanie skoncentrować się na tym, co robi groomer. W takich okolicznościach wizyta nie przyniesie oczekiwanych efektów. Doświadczony groomer ma świadomość potrzeb behawioralnych psa, potrafi odczytywać sygnały świadczące o stresie oraz odpowiednio je interpretuje. W swojej pracy wykorzystuje czynniki zwiększające poczucie bezpieczeństwa u psa, takie jak: cisza, spokój, antypoślizgowa powierzchnia stołu, postawa ciała i zachowanie groomera, ton głosu – głębokie, spokojne tony uspokajają, wysokie wywołują napięcie, nagrody, przerwy, zabawa z psem. Chęć do zabawy jest wyznacznikiem dobrostanu psa, ponieważ ma miejsce wyłącznie, gdy zwierzę czuje się pewnie, dobrze i bezpiecznie. Wszystkie wymienione czynniki mają na celu łagodzenie stresu u zwierzęcia. Nagrody, zabawa itp. pozwalają odciągnąć uwagę psa od bodźca, który jest dla niego groźny i nieprzyjemny. Równocześnie pies buduje pozytywne skojarzenia z określonymi czynnościami w gabinecie za pomocą przyjemnych doznań. Groomer podczas trwania wizyty adaptacyjnej wykazuje się cierpliwością i empatią.
Pożegnanie: Piesek zestawiany jest ze stołu. Teraz ma możliwość pobiegania, przytulania się do opiekuna. Równocześnie jest chwalony przez groomera. Pochwała wzmaga zadowolenie, rozładowuje napięcie, sprzyja utrwalaniu pozytywnych skojarzeń z wizytą. Na koniec groomer omawia z opiekunem zachowania pieska, udziela porad i wskazówek dotyczących dalszej pielęgnacji w domu.
Przeciwskazania do wizyty Czasami mogą wystąpić nieprzewidziane okoliczności, przy których lepiej wstrzymać się z wizytą. Należą do nich:
• Brak aktualnych szczepień. W przypadku dorosłych psów groomer może poprosić o pokazanie świadectwa szczepienia przeciw wściekliźnie. Szczenięta natomiast nie powinny przychodzić przed ukończeniem cyklu szczepień ochronnych. Przebywanie w miejscu, gdzie mogą mieć kontakt z innymi psami, w przypadku, gdy nie mają odporności, może nieść za sobą ryzyko zakażenia. Również po szczepieniu lepiej jest odczekać 1-2 tygodnie.
• Obecność pasożytów zewnętrznych (pchły). Istnieje obawa przeniesienia się pcheł na inne psy.
• Choroby skóry. Wszelkie zmiany na skórze (zaczerwienienia, wyłysienia, sączące się rany, strupy, grudki) zawsze należy skonsultować z lekarzem weterynarii. Dopiero po zasięgnięciu opinii weterynaryjnej można planować pielęgnację psa. • Zły stan zdrowia. Wszelkie problemy zdrowotne np. zapalenie ucha, urazy, kontuzje, gorączka, wymioty, biegunka stanowią przeciwskazanie do wizyty, w wyniku której może pogorszyć się samopoczucie lub stan zdrowia. • Choroby przewlekłe (padaczka, choroby serca, cukrzyca itp.) Pielęgnację można przeprowadzić tylko po konsultacji z lekarzem weterynarii, który zaopiniuje czy możliwa
www.epupil.eu
jest wizyta w salonie pielęgnacji. W takich sytuacjach zabiegi wykonuje się w obecności opiekuna.
• Suki ciężarne i karmiące ze względu na ryzyko powikłań pod wpływem stresu.
• Cieczka. Suki z reguły zachowują się inaczej, są bardziej
wrażliwe na bodźce. Intensywny zapach w rui powoduje też zmiany w zachowaniu odwiedzających gabinet innych psów (podniecenie, agresja, pobudzenie).
• Agresja. Należy najpierw zająć się rozwiązaniem problemu u np. behawiorysty, a dopiero potem myśleć o pielęgnacji. Groomer musi być wcześniej poinformowany o agresji u psa. Wtedy ma możliwość podjęcia decyzji, czy podejmuje się ryzyka strzyżenia. Groomer zawsze ma prawo do odmowy usługi w przypadku, gdy nie może wykonać pielęgnacji w bezpiecznych warunkach (ryzyko pogryzienia z jednej strony, ale też ryzyko zranienia psa ostrymi narzędziami). • Choroby nowotworowe. Zwłaszcza gdy pies jest w złej kondycji, osłabiony.
• Okres rekonwalescencji po przebytej chorobie bądź zabiegu. Nie powinno się umawiać wizyty, gdy stan zdrowia psa lub jego zachowanie na to nie pozwalają. Jeśli opiekun ma wątpliwości, może zadzwonić do groomera, który doradzi, czy wizyta jest możliwa. Groomer zawsze kieruje się dobrem psa i jeśli uzna, że zabiegi mogą zaszkodzić, może odmówić wykonania usługi i zasugerować inny termin.
Zabiegi przeprowadzane na wstępnej wizycie Pierwsza wizyta w salonie psiej urody powinna być krótka, mało stresująca i niewyczerpująca, a zabiegi proste i szybkie. Dlatego groomerzy ograniczają swoje działania do niezbędnych, podstawowych czynności lub tylko do ich pozorowania (w przypadku psów nadmiernie lękliwych). Pies nie może skojarzyć gabinetu z przykrymi doświadczeniami. Pielęgnacja nie powinna sprawić bólu, ani też nie może być przyczyną dyskomfortu. Pomija się więc rozczesywanie skołtunionej sierści, czy też kąpiel i suszenie. Podczas pierwszej wizyty wykonuje się: • obcinanie pazurków • czyszczenie uszu • przemywanie okolic oczu • delikatne czesanie • lekkie podcinanie. Nie wykonuje się pełnego strzyżenia, a jedynie podcięcie włosów na głowie, pyszczku i cięcie higieniczne (okolice odbytu i genitaliów) oraz wyrównanie włosa na łapkach. Drobne korekty poprawiają komfort psa, a jednocześnie pozwalają mu doświadczyć pracy nożyczek i maszynki w zakresie przez niego tolerowanym. Łagodne manipulowanie grzebieniem czy nożyczkami w miejscach wrażliwych (głowa, łapy) uodparnia na dotyk oraz uczy psa cierpliwości. Groomerzy unikają wykonywania skomplikowanej i czasochłonnej pielęgnacji na pierwszej sesji. To zostawia się na kolejne wizyty, gdy pies już spokojniejszy
Pupil 3(39)/2025
25
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
i zrelaksowany. Wizyta zapoznawcza to nie czas na metamorfozy pieska. Głównym celem jest zaznajomienie psa i opiekuna z działaniem salonu groomerskiego. Groomer decyduje również, jak długo będzie trwać wstępne spotkanie. Jeśli uzna, że pies jest zmęczony, to nie przedłuża wizyty. Lepiej odłożyć trening na inny termin niż przeciągać go do momentu, kiedy pies traci motywację do dalszej współpracy z groomerem.
Zasady postępowania przed wizytą Odpowiednie przygotowanie pupila zwiększa szanse, że wizyta przebiegnie pomyślnie i spokojnie. Oto kilka wskazówek dla opiekunów, w jaki sposób mogą ułatwić swojemu pupilowi pierwszy kontakt z groomerem.
• Trening pielęgnacyjny – czesanie, kąpiel, suszenie, czyszczenie zębów, dotykanie łap, masowanie małżowin usznych. Wszystkie te czynności powinny odbywać się w formie zabawy połączonej z nagrodami. Zaleca się, by w trening adaptacyjny włączyli się wszyscy domownicy oraz osoby zaprzyjaźnione. Oswajanie z dotykiem obcych osób pomoże psu w nabieraniu zaufania do groomera. Taka forma ćwiczeń ułatwi adaptację, gdyż pielęgnacja będzie kontynuacją znanych czynności w innym miejscu. • Przyzwyczajanie do transportu – podróż nie może być źródłem niepokoju.
• Rozmowa z groomerem – uprzedzenie groomera, że chodzi o pierwszą wizytę, tak aby mógł odpowiednio zaplanować czas. Wizyta musi odbywać się bez presji i pośpiechu.
• Stan zdrowia – upewnienie się, że stan zdrowia pozwala na wizytę u groomera. • Zaplanowanie posiłku. Na 2-3 godziny przed planowaną wizytą podaje się lekki posiłek. Później nie należy już karmić psa, gdyż istnieje ryzyko, że piesek może zwymiotować. • Zadbanie o potrzeby fizjologiczne. Pies musi się wypróżnić. Stres może spowodować potrzebę oddania moczu, czy nawet sprowokować defekację w trakcie czynności pielęgnacyjnych.
• Spacer. Pies powinien być wybiegany, ale nie zmęczony czy pobudzony. Ruch, eksplorowanie terenu zapewnia odprężenie. Nie zaleca się aktywności typu: aportowanie, bieganie, gdyż wzmagają stan pobudzenia.
Regeneracja po wizycie Po każdym stresującym wydarzeniu konieczne jest podjęcie działań ukierunkowanych na obniżenie poziomu kortyzolu we krwi zwierzęcia (hormon wydzielany przez korę nadnerczy w przypadku zaistnienia sytuacji stresowej – odpowiada za tzw. reakcje walki lub ucieczki). Szybkie obniżenie kortyzolu ma ogromne znaczenie również dla jakości przyszłych wizyt u groomera. Dlatego opiekun musi zapewnić psu warunki sprzyjające łagodzeniu stresu. Poziom kortyzolu najszybciej spada podczas aktywności naturalnych dla psa. Najlepszą formą jest ruch (luźny bieg i węszenie) oraz gryzienie i żucie. Czynności te najszybciej
26
Pupil 3(39)/2025
uwalniają neurohormony o działaniu uspokajającym i poprawiającym nastrój (endorfiny i serotonina). Są one antagonistami kortyzolu. Spacer powinien być krótki i niezbyt forsowny. Przechadzka ma uspokoić psa, a intensywna aktywność sprzyja efektowi pobudzenia. Zachodzi ścisła korelacja pomiędzy intensywnością treningu a stanem emocjonalnym. Monotonny spacer sprzyja wyciszeniu, szybki bieg, aportowanie wzmaga ekscytację. Spaceru nie należy też wydłużać, gdyż pies (zwłaszcza szczeniak) jest wystarczająco zmęczony po wizycie. Dodatkowym bonusem wspólnej przechadzki jest bliski kontakt z opiekunem – chwalenie, głaskanie podnosi poziom zadowolenia u psa. Po powrocie do domu pupil powinien mieć czas na wypoczynek – najlepiej w zacisznym miejscu, z dala od domowego gwaru. Sen sprzyja regeneracji. Można też podać jego ulubioną przekąskę. Dzięki smakołykom zmieniamy stan emocjonalny zwierzęcia. Kilkunastominutowe żucie i gryzienie to najlepszy sposób na samouspokojenie psa. W ten sposób zaspokajamy jedno z pierwotnych zachowań utrwalonych w psim etogramie (opis typowych dla danego gatunku zachowań, którym zwierzę poświęca czas w ciągu doby). Żucie i gryzienie zwiększają umiejętność radzenia sobie w stresujących sytuacjach, pozwalają uporać się z nadmiarem emocji oraz uspokoić. Najlepsze są do tego naturalne gryzaki (suszone uszy, preparowane kości czy żwacze).
Korzyści wynikające z wizyty adaptacyjnej
Wizyta adaptacyjna przynosi dalekosiężne efekty dla psa, groomera i opiekuna.
• Zadowolony opiekun – świadomość, że pupil jest spokojny, nieskrępowany to gwarancja satysfakcji. Opiekun nabiera przekonania, że jego podopieczny znajduje się we właściwych rękach. • Budowanie zaufania i poczucia bezpieczeństwa – psy aprobują wszystkie działania i rzadziej odczuwają niepokój w gabinecie. Akceptują również konieczność odbycia wizyt. • Lepsza współpraca – psy rzadziej odczuwają dyskomfort. Pielęgnacja staje się bezpieczna, sprawna, przyjemna. Rzadko zdarzają się nieprzewidziane reakcje. Pies po odbyciu sesji treningowej rozumie, czego może się spodziewać na każdym z etapów pielęgnacji, dzięki czemu łatwiej i dłużej utrzymuje właściwą postawę, co ułatwia pracę i skraca czas wizyty. Bez sprzeciwu aprobuje wszystkie czynności i chętnie podejmuje współpracę, obserwuje groomera i wykonuje polecenia.
• Zadbany pies – regularna pielęgnacja w komfortowych warunkach i przyjaznej atmosferze zapewni estetyczny wygląd, dobre samopoczucie, zdrową skórę i włos.
Wizyta adaptacyjna to inwestycja w dobre samopoczucie psa podczas wizyt w salonie psiej urody. Warto więc poświęcić trochę czasu na to, by profesjonalny grooming stał się naturalną częścią życia psa (wręcz rutyną), a nie stresującym przeżyciem.
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
Pies w edukacji
Moda czy realna potrzeba Psy wspierające rehabilitację dzieci czy osób z niepełnosprawnościami nie są niczym nowym. Specjalnie wyszkolone czworonogi odwiedzające pacjentów w szpitalach oraz hospicjach od lat są wykorzystywane w kynoterapii. Jednak od kilku lat psy pojawiają się również w żłobkach, przedszkolach i szkołach – na zajęciach prowadzonych z udziałem zdrowych dzieci. Czy to chwilowa moda, czy może odpowiedź na rzeczywiste potrzeby najmłodszych? Tekst: Mamazpsem – Małgorzata Bieniek
behawiorystka zwierząt, zoopsycholog. Specjalizuje się w relacji pies-dziecko. Edukuje i pomaga rodzicom przygotować psa na pojawienie się dziecka oraz zadbać o ich bezpieczną relację. www.mamazpsem.pl Instagram: @mamazpsem_
28
Pupil 3(39)/2025
Korzyści z zajęć z psami Obecność psa podczas zajęć przynosi wiele korzyści. Przede wszystkim działa na dzieci uspokajająco – obniża poziom stresu, pomaga w regulacji emocji i zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Dziecko w towarzystwie psa często czuje się bardziej swobodnie, chętniej się wypowiada i podejmuje zadania. Jeśli zajęcia z psem skupiają się na nauce o psich potrzebach, emocjach i zasadach postępowania ze zwierzęciem, mają również ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa samych dzieci. Z badań wynika, że aż do 70% pogryzień dzieci przez psy dochodzi w domach. Najczęściej atakujące zwierzęta to psy, które dzieci wcześniej znały. Pośrednio pokazuje to, jak niewiele najmłodsi wiedzą o komunikacji i granicach zwierząt. A psy towarzyszą nam niemal wszędzie: w domu, u dziadków, znajomych, na spacerze w parku. Dlatego tak ważne jest, by podczas zajęć dzieci uczyły się, jak prawidłowo wchodzić w interakcję z czworonogiem – z szacunkiem i zrozumieniem jego sygnałów.
Czy zajęcia o psach bez obecności psa mają sens Czasem można spotkać oferty zajęć prowadzonych bez udziału żywego psa. W takiej formule edukator posługuje się pomocami dydaktycznymi – pluszakami, planszami, ilustracjami czy modelami psów. To doskonały sposób, aby dzieci skupiły się na treści, jaką przekazuje nauczyciel, zamiast koncentrować całą uwagę na zwierzęciu. Wbrew pozorom, brak psa podczas pierwszych lekcji bywa atutem. Dzieci mogą spokojnie poznać podstawowe zasady bez-
www.epupil.eu
REKLAMA
pieczeństwa, nauczyć się rozpoznawać emocje psa, a także dowiedzieć się, jak wygląda odpowiedzialna opieka nad zwierzęciem. Dopiero potem, po takim przygotowaniu, kontakt z prawdziwym czworonogiem staje się bardziej świadomy i bezpieczny – zarówno dla dziecka, jak i dla psa.
Ciemne strony dogoterapii Niestety wraz ze wzrostem popularności tego typu zajęć, rośnie również liczba nadużyć. Aby zostać „dogoterapeutą”, wystarczy dziś ukończyć krótki internetowy kurs. A nawet to nie zawsze jest sprawdzane. Brakuje regulacji prawnych, które dbałyby o standardy i kwalifikacje osób prowadzących takie zajęcia. Na szczęście wielu specjalistów wykonuje swoją pracę rzetelnie – dbają zarówno o wartość edukacyjną spotkań, jak i komfort psa, który w nich uczestniczy. Niestety zdarzają się też sytuacje, gdy głównym celem zajęć z psem jest zapewnienie dzieciom atrakcji: głaskania, przytulania, robienia zdjęć. Nikt nie zważa wtedy na dobro zwierzęcia ani na to, jak taka forma interakcji wpływa na dzieci. Jeśli dziecko na zajęciach dostaje przyzwolenie na przekraczanie granic psa – np. przytulanie go na siłę, nachylanie się nad nim, czy przytrzymywanie – będzie powielać te zachowania także w kontaktach z innymi, nieznanymi psami. A te mogą nie być już tak cierpliwe, jak „pies z przedszkola”. W takich sytuacjach może dojść do pogryzienia – z tragicznie prostych przyczyn.
OPAKOWANIE „na raz” ZAWSZE ŚWIEŻO I SMACZNIE
Moda czy potrzeba Na to pytanie odpowiedź jest bardziej złożona niż się wydaje. Z jednej strony – bez dwóch zdań mamy do czynienia z modą. Pojawianie się psów w przedszkolach i szkołach jest popularne, przyciąga uwagę i dobrze wygląda na zdjęciach. Jest również bardzo dobrze odbierane przez rodziców dzieci. Z drugiej – jeśli moda prowadzi do dobrych działań i dzięki temu zwiększamy świadomość najmłodszych o potrzebach czworonogów i edukujemy ich z zakresu profilaktyki pogryzień – jest to pozytywne zjawisko. Dzieci w obecnych czasach potrzebują edukacji z zakresu bezpiecznych kontaktów z psami. Nauka empatii wobec zwierząt i szanowania natury jest bardzo potrzebna. To niezwykle cenne wartości, o których często zapominamy – szczególnie w dzisiejszych czasach przepełnionych technologią i szybkim tempem życia. A w tym właśnie powinien pomóc dobrze przygotowany pies. Jego obecność może realnie wspierać rozwój dziecka, o ile całość odbywa się z głową, w sposób zaplanowany i profesjonalny.
Zajęcia z udziałem psa mogą być odpowiedzią na realne potrzeby dzieci – emocjonalne, społeczne i edukacyjne. To coś więcej niż chwilowa moda. Jednak, by ich potencjał został w pełni wykorzystany, muszą być odpowiednio przygotowane, prowadzone przez specjalistów i zawsze z poszanowaniem dobrostanu zwierzęcia. Dopiero wtedy pies staje się nie tylko atrakcją, ale ważnym towarzyszem dziecka w procesie rozwojowym.
www.superbeno.pl www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES
Jak dobrać odpowiednie szelki dla psa? Tekst: Jacek Irzyk
Wybór odpowiednich szelek dla psa jest bardzo ważny. Przy podejmowaniu decyzji należy kierować się kwestiami, takimi jak: rasa, wielkość, wiek oraz zdrowie psa. Niektóre szelki wrzynają się przy ciągnięciu, inne obciążają kręgosłup, a jeszcze inne ocierają, sprawiając ból i dyskomfort. Jedni będą spokojnie spacerowali ze swoim pupilem, a drudzy wspólnie biegali. Inną wersję szelek kupimy młodemu, rosnącemu psu, a inną dorosłemu. Jest mnóstwo aspektów, które należy wziąć pod uwagę, wybierając szelki.
Szelki typu STEP IN
Jest to jeden z najczęściej wybieranych modeli szelek dla psów. Zakłada się je, wkładając przednie łapy czworonoga w dwa otwory z przedziałką w środku. Przedziałka ta biegnie przez część szyi i klatki piersiowej, łącząc się na grzbiecie psa, za karkiem, gdzie szelki zostają zapięte. Ich zaletą jest łatwość i szybkość procesu zakładania. Dodatkowo istnieje możliwość regulacji pasków, dzięki czemu szelki można idealnie dopasować do budowy ciała pupila. Dobrze sprawdzają się podczas spokojnych spacerów, jak również biegania czy jazdy na rowerze. Mają jednak swoje wady. Jedną z nich jest to, że uciskają mostek psa i przy ciągnięciu mogą prowadzić do problemów z oddychaniem u psów z zapadniętą tchawicą. Mogą również wrzynać się pod pachami. Poza tym dość często blokują ruchy przednich łap. Nie powinny nosić ich młode, jeszcze rosnące pieski, ponieważ mogą doprowadzić do nieprawidłowego uformowania się klatki piersiowej. Należy też uważać podczas spacerów na to, żeby pies się z nich nie wydostał. Wystarczy, że pupil zacznie się cofać i ciągnąć, aby móc się z nich wyswobodzić. Może to prowadzić do groźnych sytuacji, zwłaszcza przy ruchliwych ulicach.
Szelki typu GUARD
Są to bardzo polecane i coraz częściej wybierane szelki, ze względu na swoje liczne zalety. Składają się z dwóch otworów – otaczających szyję i klatkę piersiową, połączonych paskami u góry – na grzbiecie i z dołu – na mostku. Wkłada się je przez głowę psa, następnie przeciąga się dolny (mostkowy) pasek, łączący pierwszy (szyjny) otwór z drugim (okalającym klatkę piersiową), między przednimi łapami. Pasek ten biegnie poprzez mostek i przód klatki piersiowej, zatrzymując się mniej więcej w połowie długości psiaka. Założenie tych szelek jest bardziej skomplikowane od szelek typu step in oraz trwa nieco dłużej. Jednak w przeciwieństwie do nich, z szelek typu guard psu ciężko jest uciec. Są też idealne dla psów wymagających większej uwagi, np. takich, które mocno ciągną podczas spacerów. Ich budowa odpowiednio rozkłada ciężar, co chroni stawy i odciąża kręgosłup, nie krępuje też ruchów ani nie wrzyna się i nie ociera skóry. Paski są regulowane, dzięki czemu można je idealnie dopasować. Są świetnym wyborem przy różnych aktywnościach fizycznych, zaczynając od zabawy, kończąc na wspólnym bieganiu. Nie oznacza to oczywiście, że będą złe przy spokojnym spacerze – wręcz przeciwnie.
Tabelka porównującą cztery typy szelek. Typ szelek
Budowa / sposób zakładania
Zalety
Wady
STEP IN
Pies wkłada przednie łapy w dwa otwory, szelki zapinane na grzbiecie.
• Łatwe i szybkie zakładanie • Regulacja pasków • Sprawdzają się przy spacerach i bieganiu.
• Uciskają mostek, utrudniają oddychanie Spokojne spacery, • Wrzynają się pod pachami umiarkowane aktywności, • Blokują ruchy przednich łap psy dorosłe • Nie dla młodych psów (ryzyko deformacji klatki piersiowej) • Łatwo się z nich wyswobodzić
GUARD
Dwa otwory (szyja + klatka piersiowa), połączone paskami grzbietowym i mostkowym.
• Trudno się z nich uwolnić. • Równomiernie rozkładają ciężar. • Nie obciążają kręgosłupa. • Nie krępują ruchów. • Regulacja pasków • Uniwersalne (od spaceru po sport)
• Trudniejsze i dłuższe zakładanie
Psy ciągnące, aktywne, wymagające bezpiecznych i wygodnych szelek
NORWESKIE
Pasek przez głowę + pasek wokół klatki piersiowej, zapięcie z boku; uchwyt na grzbiecie.
• Szybkie zakładanie • Uchwyt na grzbiecie do przytrzymania psa
• Blokują ruch łopatki i ramienia • Łatwo się wyswobodzić • Nie nadają się dla psów rosnących i z problemami ortopedycznymi • Nie nadają się do sportu i dla psów ciągnących
Spokojne spacery, możliwość szybkiej kontroli psa
• Najbezpieczniejsze (utrudniają ucieczkę) • Regulacja pasków • Równomiernie rozkładają ciężar. • Nie obciążają kręgosłupa. • Dobre dla psów lękliwych i ciągnących
• Zakładanie bardziej czasochłonne
Psy lękliwe, skłonne do ucieczek, silnie ciągnące; zarówno spacery, jak i dynamiczne aktywności
ANTYTrzy otwory UCIECZKOWE (dodatkowa obręcz
piersiowa), zakładane podobnie do guard, ale bardziej rozbudowane.
30
Pupil 3(39)/2025
Dla kogo / do czego najlepsze
www.epupil.eu
REKLAMA
Szelki typu NORWESKIEGO
Szelki typu norweskiego składają się z dwóch prostopadłych otworów oraz rączki znajdującej się na grzbiecie. Jest na niej uchwyt do zapięcia smyczy. Szelki te zakłada się, wsuwając jeden z otworów przez głowę psa, następnie przeciąga się pasek z zaciskiem wokół klatki piersiowej i spina z jej boku. Są dość proste i szybkie do założenia, a rączka na grzbiecie daje możliwość złapania i przytrzymania pupila w razie potrzeby. Mają one jednak swoje wady. Ich budowa sprawia, że blokują ruchy łopatki i kości ramieniowej. Należy ich unikać przy pieskach, które wciąż rosną oraz tych z problemami ortopedycznymi, np. z dysplazją. Podobnie jak w przypadku szelek typu step in, bardzo łatwe dla psa jest wyswobodzenie się z nich. Nie nadają się do uprawiania sportów i należy ich unikać przy czworonogach, które ciągną. Są za to dobre do spokojnych spacerów.
Szelki typu ANTYUCIECZKOWEGO
Szelki typu antyucieczkowego, nazywane również szelkami typu antyciągowego, są stworzone specjalnie po to, aby nie dopuścić do ucieczki psa. Zbudowano je na bazie szelek typu guard. W przeciwieństwie do nich składają się z trzech, a nie dwóch otworów. Również w tym przypadku wkłada się je, wsuwając pierwszy otwór przez głowę psa. Następnie pozostałą część szelek przeciąga się pomiędzy przednimi łapami. Ostatnim krokiem jest złapanie pasków z zaciskami z obu stron i przeciągnięcie ich na grzbiet pupila, gdzie należy je spiąć. Powtarza się ten proces jeszcze raz, tworząc dodatkową obręcz zapiersiową. Są to szelki idealne dla psa, który potrafi wyjść z każdej obroży i innych szelek. Posiadają też możliwość regulacji pasków. Dodatkowo ich konstrukcja sprawia, że ciężar przy ciągnięciu rozkładany jest na cały organizm, nie obciążając kręgosłupa, ani żadnej innej części ciała. Idealnie sprawdzają się przy psach lękliwych i tych lubiących ciągnąć czy uciekać. Nadają się tak samo do spokojnych spacerów, jak i dynamicznych aktywności.
Zaprezentowane odmiany szelek należą do najpopularniejszych i najczęściej wybieranych przez właścicieli psów. Bardzo ważne jest przeanalizowanie wszystkich kwestii i dobranie odpowiedniego modelu do konkretnego czworonoga. Od tego będzie zależało jego bezpieczeństwo, komfort i zdrowie. Przed zakupem należy poważnie zastanowić się nad tym, jaką ścieżkę aktywności obierzecie wraz ze swoim podopiecznym: ilość ruchu na świeżym powietrzu, rodzaj i intensywność treningów, zabaw, które będziecie razem wykonywać. Istnieje na tyle dużo wariantów szelek służących do najróżniejszych aktywności, że każdy bez problemu będzie mógł wybrać odpowiedni ich rodzaj dla swojego psa.
www.epupil.eu
POZNAJEMY RASĘ
Kot syberyjski – naturalny strażnik i towarzysz na całe życie
Fot. Arch. pryw.
Jak długo prowadzi Pani hodowlę kotów syberyjskich? Jak rozpoczęła się Wasza wspólna przygoda? Rozmowa z: JOANNĄ RAJSNER, właścicielką hodowli kotów syberyjskich Sheer JoyPl www.sheerjoy.pl www.facebook.com/share/1ZvaG64T9i/
Elegancki, dostojny, pełen uroku – kot syberyjski od wieków towarzyszy człowiekowi, wzbudzając zachwyt swoją inteligencją i charakterem. Choć wygląda jak mały „leśny duch”, to w rzeczywistości jest niezwykle przyjaznym i rodzinnym zwierzęciem. O tajemnicach tej niezwykłej rasy opowiada Joanna Rajsner, od 10 lat prowadząca hodowlę i zakochana w swoich „puszystych strażnikach szczęścia”. 32
Pupil 3(39)/2025
Swoją własną hodowlę prowadzę dziesiąty rok, jednak koty syberyjskie żyją w naszym domu od trzynastu lat. Kiedy po stracie kolejnego kota powiedziałam sobie: „Dość, nigdy więcej kotów w moim domu, to za dużo mnie kosztuje emocjonalnie”, wytrzymałam trzy tygodnie... i zaczęłam szukać w Internecie kota, którego mogłabym adoptować, dać mu lepsze życie. W ten sposób natknęłam się na zdjęcie Gai, dziewięciomiesięcznej kotki syberyjskiej. I to była miłość od pierwszego wejrzenia. Gaja do dzisiejszego dnia mieszka z nami i jest to prawdziwa Królowa. Od niej zaczęła się tak naprawdę moja pasja, zainteresowanie, najpierw kotami syberyjskimi, potem wystawami, a w końcu hodowaniem tych przepięknych przedstawicieli kociej rodziny.
Proszę opowiedzieć nam o tej rasie. Jakie są to koty? Kot syberyjski jest rasą naturalną, co oznacza, że nie został jak dotąd zmodyfikowany w żaden sposób. Pomimo swojego trochę dzikiego wyglądu są to zwierzęta łagodne, przyjacielskie, bardzo lubiące towarzystwo człowieka, ale też innych zwierząt. Koty te pochodzą z Rosji, gdzie od wieków żyły w surowym klimacie, dzięki czemu są odporne na zimno. W Rosji w dawnych czasach nazywano je stróżami domostw, ponieważ mimo iż nie mieszkały w domach, a w obejściu, sygnalizowały mieszkańcom warczeniem, kiedy zbliżał się ktoś obcy. Tam też nazywano je magicznymi kotami – kiedy ludzie wprowadzali się do nowego domu, najpierw wchodził kot syberyjski, potem domownicy. Wierzono, że w ten sposób kot przynosi szczęście nowemu miejscu.
www.epupil.eu
W dawnych czasach w Rosji wierzono, że kot syberyjski przynosi szczęście. Do nowego domu najpierw wprowadzano właśnie jego – dopiero potem właścicieli.
Czy jest coś, co wyróżnia je na tle innych ras kotów? Oprócz tego, o czym już wcześniej wspomniałam, czyli, że jest to rasa nietknięta ręką człowieka, koty syberyjskie są … taktowne. Tak, to koty, które doskonale wiedzą, kiedy co jest komuś potrzebne. Nie są nachalne, ale zawsze blisko człowieka. Kiedy trzeba kogoś pocieszyć, przychodzą i ocierają się o nas, kiedy trzeba kogoś obronić, np. przed zdenerwowaną mamą (śmiech), materializują się w mgnieniu oka i swoją obecnością rozładowują napięcie. Są naprawdę niezwykłymi towarzyszami życia.
W opisach tej rasy znajdziemy informację, że są polecane dla alergików. Dlaczego?
UWAGA HODOWCY
Koty syberyjskie nazywane są hipoalergicznymi (hipo-, czyli mniej, a nie wcale, jak niektórzy uważają) i mimo długiej sierści często wybierane są jako towarzysze w domach alergików. W tym przypadku nie sierść, czy jej długość jest tu czynnikiem kluczowym, a ilość białka Fel d1 produkowana w ślinie kota. Koty syberyjskie właśnie tego białka produkują mniej, stąd też wydają się bardziej przyjazne alergikom. Wiele osób uczulonych na sierść twierdzi, że przy kotach syberyjskich ma minimalne objawy lub nie ma ich wcale. Musimy jednak pamiętać, i to jest rzecz, na którą zawsze zwracam uwagę potencjalnym nowym opiekunom moich kocich dzieci, że każdy organizm reaguje inaczej, że alergia lub jej brak jest sprawą indywidualną. Warto przed zakupem kota przyjechać do hodowli, pobyć z ewentualnymi alergenami (a w takim miejscu z pewnością jest ich więcej niż przy jednym kocie) i przekonać się, czy na pewno nasz organizm nie reaguje nieodpowiednio.
Zanim zdecydujesz się na kota – spędź czas w hodowli, aby upewnić się, jak Twój organizm reaguje na obecność alergenów.
Co należy wziąć pod uwagę, gdy chcemy zdecydować się na kota tej rasy? Jeżeli chcemy stać się szczęśliwymi opiekunami kota tej rasy, musimy przede wszystkim pamiętać o tym, że są to koty bardzo towarzyskie, potrzebujące kontaktu z człowiekiem, ale też z innymi zwierzętami. Koty (nie mówię tu tylko o syberyjskich) wbrew ogólnemu przekonaniu, nie są zwierzętami ceniącymi sobie samotność. To istoty potrzebujące uwagi, zabawy, miłości, po prostu obecności. Koty syberyjskie, którym poświęca się dużo czasu, do późnego wieku potrafią zachowywać się jak kocięta ganiając za wędką, piłeczką, czy wspinając się po drapakach i kociostradach. O czym jeszcze należy pamiętać? Z uwagi na specyficzną budowę sierści, która jest trójwarstwowa – składa się z podszerstka i wodoodpornych włosów okrywowych (co jest swego rodzaju przystosowaniem do warunków atmosferycznych miejsca, z którego pochodzą
www.epupil.eu
koty syberyjskie) trzeba ją starannie pielęgnować. Mimo że nie jest to sierść podatna na kołtunienie się, warto regularnie czesać kota, zazwyczaj raz w tygodniu. W okresie linienia, czyli wiosną, kiedy kot zrzuca okrywę zimową i jesienią, kiedy gubi sierść letnią, powinniśmy robić to częściej. Jeśli kot uczony jest od pierwszych tygodni życia kontaktu z grzebieniem lub szczotką i jeśli nie zaniedbamy jego futra, to bez problemu pozwala opiekunowi wykonywać wszelkie zabiegi pielęgnacyjne. Tu dodam jeszcze, że czesząc kota, nie ruszamy ogona, chyba że jest to naprawdę konieczne. Ogon wystarczy raz na jakiś czas przeczesać delikatnie specjalną szczotką do ogona. U kotów syberyjskich nie stosujemy trymera, ponieważ oprócz martwego włosa wyczesuje on też podszerstek, który jest kotu niezbędny do właściwego funkcjonowania. Co więcej, koty tej rasy uwielbiają wysokości, więc warto wyposażyć mieszkanie/dom w drapaki, półki, drabinki, stworzyć zwierzakowi możliwości wspinania się. PORADA EKSPERTA
CIEKAWOSTKA HISTORYCZNA
POZNAJEMY RASĘ
Nigdy nie używaj trymera do sierści kota syberyjskiego – możesz mu zaszkodzić! Regularne czesanie szczotką w zupełności wystarczy.
Jakie działania są ważne w procesie wychowania kociaka rasy syberyjskiej? Koty syberyjskie nazywane są często „psami w kociej skórze”. Takie przeświadczenie nie jest spowodowane tylko faktem, że kochają kontakt z człowiekiem, ale też dlatego, że bardzo łatwo je wychować czy nauczyć różnych sztuczek, gdyż są rasą wyjątkowo inteligentną. To, co jest najważniejsze w procesie wychowania kota, to konsekwencja i cierpliwość. W naszej hodowli uczymy właściwych zachowań już od pierwszych tygodni. Ponadto, dostaję też z nowych domów wiele informacji o sukcesach w tym aspekcie. I nie chodzi tylko o uczenie kota niewchodzenia na blaty czy w inne miejsca, ale też aportowania, podawania łapki itp.
Proszę opowiedzieć o kontaktach kotów syberyjskich z dziećmi? Czy lubią pieszczoty i atencję ze strony młodszych domowników? Koty syberyjskie są łagodne, przyjazne i cierpliwe, więc
Fot. Arch. pryw.
Pupil 3(39)/2025
33
PROFILAKTYKA
POZNAJEMY RASĘ
Regularne badania krwi, serca i nerek to gwarancja długiego i zdrowego życia pupila.
Proszę podzielić się ciekawostkami dotyczącymi rasy.
OBSERWACJA Z ŻYCIA
idealnie nadają się do domów z dziećmi. Ich delikatność i opiekuńczość względem najmłodszych jest czasami niesamowita. Otrzymujemy często zdjęcia i filmiki od nowych opiekunów, na których widać te cechy bardzo wyraźnie. Pamiętam filmik przysłany przez naszych znajomych, na którym widać, jak kot zagląda do łóżeczka, gdzie spało niemowlę, jakby oceniając, czy może też tam się ułożyć, po czym delikatnie wskakuje i układa się w nogach maluszka, tuląc się do niego. Co jeszcze ważne, koty tej rasy nie odpowiadają agresją, gryzieniem czy drapaniem, kiedy mają dość zabawy lub kiedy przestaje im odpowiadać rodzaj zabawy. Wtedy zazwyczaj odchodzą, szukają ustronnego miejsca, żeby odpocząć, wyciszyć się. Jednak trzeba pamiętać, że kot to nie zabawka i nie tylko należy uczyć dzieci właściwego zachowania względem zwierząt, ale też starać się zawsze być obecnym podczas zabaw dziecka z kotem.
Kot syberyjski nie odpowiada agresją – jeśli ma dość, po prostu się oddala.
Czy koty syberyjskie przejawiają skłonność do chorób genetycznych? Koty syberyjskie jako rasa naturalna są generalnie zdrowe i odporne na zimno. Nie oznacza to jednak, że nie chorują lub że nie trzeba ich badać. Nasze koty hodowlane mają robione badania w kierunku HCM (kardiomiopatii przerostowej), PKD (wielotorbielowatości nerek) oraz PK-def (niedoboru kinazy pirogronianowej), gdyż tego rodzaju choroby genetyczne mogą pojawiać się u tej rasy. Poza tym, co roku wykonujemy badania krwi – morfologię i biochemię oraz USG serca i nerek. Dzięki takiej profilaktyce jesteśmy w stanie zareagować odpowiednio szybko, gdyby działo się coś niewłaściwego. Koty to zwierzęta, które bardzo długo ukrywają chorobę i jeśli nie obserwujemy ich uważnie i nie badamy regularnie, może się okazać, że kiedy już coś zauważymy, jest zbyt późno na pomoc.
Kot syberyjski jest rasą stosunkowo młodą, choć niektóre źródła donoszą, jakoby już w średniowieczu koty te strzegły klasztorów na terenach Syberii. Tak naprawdę pierwszy standard rasy powstał dopiero pod koniec lat 80-tych XX wieku na podstawie kocura o imieniu Roman. Do Polski koty syberyjskie trafiły w roku 1990, a ich odmiana kolorystyczna – neva masquerade – dopiero w drugiej połowie lat 90-tych. Mieliśmy kiedyś taką sytuację z jednym z rudasków, która przyprawiła mnie niemal o zawał. Od tego czasu zawsze mówię, że rude koty to stan umysłu, nie kolor, bo zawsze coś wywiną (śmiech). Jakiś czas temu jechałam z miotem kociaczków na szczepienie. Na tylnym siedzeniu postawiłam duży transporter, w którym kotłowało się osiem maluchów, w tym cztery rudaski. Po przejechaniu zaledwie około dwóch kilometrów zauważyłam w tylnym lusterku jakiś ruch. Okazało się, że kociaki otworzyły sobie zamek transportera i rozpierzchły się po tylnym siedzeniu. Zatrzymałam auto, wysiadłam i powkładałam je na powrót do transportera. Jednak patrząc na nie, wydawało mi się, że widzę za mało rudego koloru. Przeliczyłam raz, drugi i trzeci i okazało się, że nie ma jednego rudaska. Zaczęłam szukać pod siedzeniami, z przodu, nawet w bagażniku, bo może jakimś sposobem tam się dostał. Niestety, nie znalazłam... Wysiadłam, zaczęłam obchodzić auto dookoła, szukać na poboczu, powoli tracąc zdrowy rozsądek. Kociaka jednak nigdzie nie było. Ruszyłam w stronę lecznicy, mając nadzieję, że gdzieś mimo wszystko zabunkrował się w samochodzie. Na miejscu jedna z lekarek przejęła maluchy do badania i szczepienia, a ja z drugą lekarką jeszcze raz przeszukałyśmy auto łącznie z otwarciem maski i sprawdzeniem miejsc przy silniku... Postanowiłyśmy wrócić też na miejsce, gdzie zatrzymałam samochód i jeszcze raz wszystko obejść. Po drodze rozglądałam się obłąkanym wzrokiem, czy gdzieś go nie dojrzę. Wszczęłam alarm wśród domowników, bo a nuż on mi wyskoczył z transportera jeszcze w domu, przed wyjazdem...? Mąż i córka przejrzeli każdy skrawek domu – bez rezultatu. Wróciłam więc do lecznicy po maluchy, zawiozłam do domu, zanosząc się płaczem. W domu mąż przeszukał kolejny raz samochód, ja raz jeszcze szukałam w domu, po czym postanowiłam wrócić kolejny raz na miejsce, gdzie wysiadłam z samochodu. Odchodząc od zmysłów, wsiadłam do auta. Wyjeżdżając poza bramę, usłyszałam cichutkie miauczenie. Początkowo myślałam, że wyobraźnia płata mi figle, że się przesłyszałam. Ale spojrzałam w tylne lusterko i.… zobaczyłam na półce małego rudego złoczyńcę ;-). Radości nie było końca, ale do dziś nie wiem, gdzie on się schował na te kilka godzin, bo wydawało się, że troje ludzi nie mogło przeoczyć kota. A jednak.
Bardzo dziękuję za rozmowę! Rozmawiała: Martyna Major
34
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
POZNAJEMY RASĘ Syberyjczyki uwielbiają „rozmawiać” – potrafią ćwierkać, iego mruczeć i wydawać kota syberyjsk różne, zaskakujące Towarzyski wieka dźwięki. ło cz ko
Top 5 zalet
lubi być blis
Inteligentny
ortować zy i potrafi ap szybko się uc
y Silny i zdrow naturalnie owana
rasa ukształt
y Hipoalergicałzn ka Fel d 1 ej bi
wydziela mni
Piękne futro te
gęste, puszys i wyjątkowe
obserwować, czy czuje się dobrze. Ale też dzięki niemu częściej się uśmiechamy i czujemy większy spokój. To taka codzienna radość.
Czy macie jakieś ulubione zajęcia, które najczęściej wykonujecie razem? Tak! Alek uwielbia bawić się w chowanego. A wieczorem przychodzi do mnie, siada obok i obowiązkowo „bawimy się” wędką. Jest bardzo towarzyskim kotem i lubi spędzać z nami czas.
Rozmowa z Panią Małgorzatą – opiekunką kota Aleksandra Jak długo jest Pani szczęśliwą opiekunką kota syberyjskiego? Aleksander, choć w domu mówimy na niego Alek, jest z nami już od dziewięciu miesięcy. Od początku skradł nasze serca i trudno mi sobie teraz wyobrazić dom bez niego.
Dlaczego akurat ta rasa? Nie należy ona do najpopularniejszych obecnie ras kotów. Czy to przemyślana decyzja, czy raczej spontaniczny wybór? Zanim Alek do nas trafił, długo rozważaliśmy, jaka rasa będzie najlepiej pasować do naszej rodziny. Zależało nam na kocie towarzyskim, inteligentnym i takim, który dobrze znosi kontakt z ludźmi. Kot syberyjski idealnie spełniał te oczekiwania. Nie był to wybór przypadkowy — przeczytałam mnóstwo artykułów i opinii, zanim podjęliśmy decyzję.
Jaki jest Aluś? Jest żywiołowy czy raczej spokojny? Co lubi robić? To kot pełen uroku i sprzeczności! Z jednej strony bardzo energiczny – uwielbia wspólne zabawy i eksplorowanie każdego zakamarku domu. Z drugiej – potrafi godzinami leżeć obok mnie i mruczeć, domagając się pieszczot. Jest bardzo ciekawski, ale też zaskakująco cierpliwy.
Czy pojawienie się Pupila zmieniło Pani życie? Zdecydowanie tak. Pojawienie się kota uczy nas uważności i rytmu dnia. Trzeba o niego zadbać, pobawić się z nim,
36
Pupil 3(39)/2025
Na co powinniśmy zwrócić uwagę przed przyjęciem do domu kociaka rasy syberyjskiej? To kot o dużym temperamencie, więc warto zapewnić mu przestrzeń do zabawy i drapania. Rasa ta potrzebuje kontaktu z człowiekiem – nie lubi być ignorowana. Trzeba być przygotowanym na codzienną interakcję. I oczywiście należy pamiętać o pielęgnacji jego pięknej, puszystej sierści!
Jaki powinien być właściciel kota tej rasy? Cierpliwość, czułość i poczucie humoru – to najważniejsze. Syberyjczyki są niezależne, ale bardzo emocjonalne. Potrzebują obecności człowieka, który potrafi z nimi rozmawiać (czasem dosłownie!) i stworzyć stabilne, bezpieczne środowisko.
Jak ocenia Pani podejście kota syberyjskiego do dzieci? Znakomicie! Alek jest bardzo łagodny i wykazuje dużą cierpliwość wobec dzieci. Nigdy nie był agresywny. Myślę, że to świetny wybór dla rodzin — o ile dzieci rozumieją, że kot to nie zabawka, tylko żywe stworzenie.
Co jest Waszą największą radością w życiu z kotem syberyjskim? Chyba ta cicha, codzienna obecność. To, że wracając do domu wiem, że ktoś na mnie czeka – z ogonem uniesionym wysoko i mruczeniem gotowym do odpalenia. Aluś wniósł do naszego życia dużo ciepła i równowagi. Jest pełnoprawnym członkiem rodziny.
Dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT
Kocie szaleństwo
Jak radzić sobie z nadmiarem energii? Kiedy jesień jest coraz bliżej, przygotowujemy się na spokojne siedzenie pod kocem z herbatą i oglądanie ulubionych seriali. Ta wizja oddechu po letnich szaleństwach szybko jednak pryska, gdy mamy pod dachem kota pełnego energii, którego jest wszędzie pełno i ciągle ma ochotę na zabawę. Nadpobudliwość u kota to częsty powód frustracji opiekunów. Zanim jednak nazwiemy swojego mruczka „diabłem w kocim ciele”, warto spróbować zrozumieć, jakie są źródła danego zachowania i jak mądrze pokierować swoim zwierzęciem. www.epupil.eu
Tekst: Agata Bladowska-Długokęcka kocia behawiorystka,absolwentka uniwersytetu SWPS, autorka kocich webinarów i bloga: kotwarszawski.pl fb.com/KotWarszawski
Nie wszystkie koty są równe wiekiem i energią
Potrzeby i poziom energii kota zmieniają się z wiekiem. Kocięta (do ok. 1 roku życia, czasem trochę dłużej) to prawdziwe wulkany energii. Ich świat to jedna wielka zabawa i eksploracja. Potrzebują ogromnych dawek zabawy (nawet 4-5 sesji po 15-20 minut dziennie) oraz dostarczającego bodźców, bezpiecznego środowiska do wspinaczki, drapania i odkrywania świata. Brak odpowiedniego ujścia energii prowadzi do destrukcyjnych zachowań i nieprzespanych nocy opiekuna.
Pupil 3(39)/2025
37
WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT
Młode koty dorosłe (ok. 1-7 lat) są nieco bardziej stateczne niż kocięta, ale nadal mają wysoki poziom energii. Potrzebują regularnej, stymulującej zabawy o indywidualnie dostosowanej intensywności i częstotliwości. Tu często pojawia się problem „wiecznego niewybawienia” – kot wydaje się nigdy nie męczyć, a jego zabawa łatwo przeradza się w niszczenie lub agresję. Koty starsze (7+ lat) i koci seniorzy (12+ lat) zwykle potrzebują mniej intensywnych zabaw, ale nadal chcą i mogą się bawić! To nie tak, że jeśli wiek kota dobija liczby dziesięć, należy odłożyć wędkę i dać mu ciepłe legowisko. Wręcz przeciwnie, zaleca się zachęcanie do aktywności, która będzie spokojniejsza – dotychczasowe skoki zastąpi kilka machnięć łapką, a zamiast dwudziestu minut sesja potrwa dziesięć.
Oprócz wieku należy również pamiętać o rasowo uwarunkowanej energiczności – bardziej aktywne, potrzebujące bodźców rasy to np. koty bengalskie, abisyńskie, syjamskie, orientalne, devon rex. Mieszkańcy schronisk z domieszką genów aktywnych ras mogą przejawiać podobne cechy¹.
Przyczyny zdrowotne – kiedy „szaleństwo” to wołanie o pomoc
Zanim zaczniemy rozpatrywać kocie zachowanie pod kątem behawioralnym, standardowo należy pamiętać o wykluczeniu problemów zdrowotnych. Bywa bowiem tak, że mimo zabaw kot wciąż jest nadpobudliwy i należy rozważyć sprawę jako problem – najpierw zdrowotny. Koty są mistrzami w maskowaniu bólu i dyskomfortu, a nagła lub nadmierna aktywność często jest pierwszym, bardziej widocznym sygnałem, że coś jest nie tak. Ignorowanie tej sprawy może opóźnić diagnozę poważnej choroby i pogłębić cierpienie zwierzęcia. Kluczowe problemy zdrowotne, które mogą manifestować się jako „kocie szaleństwo”: Nadczynność tarczycy – najczęstsza choroba endokrynologiczna starszych kotów (ale nie tylko, ponieważ coraz częściej dotyczy również kotów młodszych!). Gruczoł tarczowy produkuje nadmiar hormonów (T3, T4), które działają jak „dopalacz” dla metabolizmu. Cały organizm kota pracuje na przyspieszonych obrotach. Poza nadpobudliwością z objawów przejawiających się w zachowaniu można zaobserwować: charakterystyczne podniecenie lub ¹ Informacje o cechach ras i ich temperamencie można zdobyć nie tylko w papierowych atlasach ras, ale też na oficjalnych stronach organizacji felinologicznych (np. TICA – tica.org).
38
Pupil 3(39)/2025
niepokój, które łatwo pomylić ze „zwykłym” nadmiarem energii, nagłą agresję, pobudzenie w nocy, nadmierną wokalizację, trudności z odpoczynkiem. Zachowania te bywają mylące i opiekun może uznać, że kot „odmłodniał” dzięki zwiększonej aktywności, również utratę wagi przypisując częstszemu ruchowi. Tymczasem to poważna, postępująca choroba. Ból lub przewlekły dyskomfort – choć intuicja podpowiada, że ból wywołuje apatię, u kotów to często działa odwrotnie. Ostry lub przewlekły dyskomfort może wyzwalać pobudzenie, niepokój, nadmierną czujność, a nawet agresję. Kot nie rozumie źródła bólu, jest sfrustrowany i zestresowany, przez co bywa nadaktywny lub zachowuje się „ogólnie dziwnie” według opiekunów. Źródła bólu mogą być przeróżne, np. zapalenie dziąseł, ropnie, złamane zęby, choroba zwyrodnieniowa stawów (bardzo częsta u kotów w każdym wieku), choroby skórne, choroby zapalne jelit (IBD), zaparcia, zapalenie trzustki, a także wszelkie infekcje i urazy (w tym rany wywołane przez inne zwierzęta oraz ukąszenia przez owady). Problemy neurologiczne – choroby wpływające na mózg lub rdzeń kręgowy mogą fundamentalnie zmieniać zachowanie, w tym powodować nadpobudliwość, dezorientację, niepokój, agresję, zmiany w cyklu snu i czuwania, kompulsywne zachowania (np. bezcelowe chodzenie, wpatrywanie się w ścianę, łapanie niewidzialnych much). Przykłady tych schorzeń to: guzy mózgu, udar, mikrokrwawienia, padaczka, urazy, zaburzenia poznawcze. Nadciśnienie tętnicze – często wtórne do nadczynności tarczycy lub przewlekłej choroby nerek. Wysokie ciśnienie krwi uszkadza delikatne naczynia krwionośne w oczach, mózgu, nerkach i sercu. Pobudzenie i niepokój wynikają z bólu głowy, dezorientacji i ogólnego złego samopoczucia. Skutki uboczne leków lub substancji toksycznych – niektóre leki przepisywane kotom mogą mieć działanie pobudzające lub powodować niepokój jako efekt uboczny. Dotyczy to np. niektórych kortykosteroidów (zwłaszcza w wysokich dawkach), leków rozszerzających oskrzela (stosowanych w astmie), a nawet niektórych antybiotyków. Inwazje pasożytnicze – choć często kojarzymy pasożyty z apatią, intensywny świąd wywołany przez pchły (nawet pojedyncze, zwłaszcza u kotów alergicznych!), świerzbowce, wszy czy nużycę, może być źródłem ogromnego dyskomfortu. Kot, próbując sobie ulżyć, może być niespokojny, nadmiernie się wylizywać, wygryzać, drapać, ocierać o meble, co może wyglądać jak nadpobudliwość.
Kluczowym przesłaniem tej sekcji jest to, że nadpobudliwość NIGDY nie jest „tylko” problemem behawioralnym, dopóki nie wykluczymy medycznych przyczyn. Konsultacja weterynaryjna z pełną diagnostyką jest absolutnie niezbędna jako pierwszy i najważniejszy krok.
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT
Z behawioralnego punktu widzenia Jeśli nasz dom pogrąża się w coraz większym chaosie z powodu kociego szaleństwa, warto uważnie przyjrzeć się sprawie i przeanalizować źródło kociego zachowania pod kątem behawioralnym.
Nuda i deficyt stymulacji mentalnej: cichy zabójca dobrostanu Koty to wyspecjalizowani myśliwi, których mózgi są zaprogramowane na aktywność w krótkich, intensywnych seriach. W domu, bez możliwości polowania, ich energia i instynkty gromadzą się jak wulkan. Brak odpowiedniego ujścia energii prowadzi do frustracji, która z kolei jest przyczyną szaleńczych gonitw, niszczenia przedmiotów, a nawet atakowania ludzi i innych zwierząt. Kluczowe jest uświadomienie sobie, że zwykłe zabawki leżące na podłodze to za mało! Kot potrzebuje zabawy imitującej polowanie (z elementami czajenia się i chwytaniem ofiary) oraz wyzwań umysłowych. Jeżeli jedyną atrakcją jest sen, a środowisko jest monotonne (brak półek, kryjówek, kilku drapaków), mózg kota zaczyna „wymyślać” zajęcia, niestety dla nas, często destrukcyjne. Praktyczna porada: Warto wprowadzić cotygodniową rotację zabawek. Schowajmy 70% akcesoriów do pudełka i wymieniajmy je co 5-7 dni, by zachować element nowości. Do dłuższych sesji zabaw trzeba używać kocich wędek (ich wybór na rynku jest ogromny, dla każdego kota coś się znajdzie!). Piłeczki i pluszowe myszki są niewystarczające, ale mogą służyć za uzupełnienie. Zabawki interaktywnie podobnie – świetnie wzbogacają środowisko, ale do tej prawdziwej zabawy w polowanie potrzebny jest człowiek. Zabawę laserem odradzam, ponieważ kot nie jest w stanie fizycznie złapać swojej ofiary, co prowadzi do frustracji i może powodować nawet późniejszą agresję przeniesioną mającą na celu wyładowanie emocji.
Przewlekły stres: niewidzialny ciężar, który napędza chaos Stres u kota często objawia się hiperaktywnością, będącą formą rozładowania napięcia. Źródeł może być wiele, a przykładowo: konflikt z innym kotem (nawet bez otwartej walki – wystarczy samo blokowanie dostępu do zasobów), hałasy (remont, ruchliwa ulica, zbyt głośna muzyka, hałaśliwe urządzenia), brak kontroli nad środowiskiem (np. uparte głaskanie, gdy kot tego nie chce), zmiany w rutynie (nowy dom, nowe dziecko, impreza, choroba opiekuna). Zestresowany kot może biegać bez celu, miauczeć w nocy, nadmiernie się wylizywać (aż do przerzedzenia sierści, a w ostateczności wyłysień) lub atakować domowników „znienacka”. Przy tym ostatnim, może wydawać się, że kot tylko zaczepia i dalej biegnie, bawiąc się, ale takie zachowania często bywają wynikiem nagromadzenia emocji. Praktyczna porada: W kocim domu obowiązkowo należy tworzyć bezpieczne strefy pionowe, takie jak półki, drapaki przy oknie, domek na szafie. Ponadto, powinna istnieć przynajmniej jedna kryjówka na dany pokój (pudełko, tunel, miejsce pod kanapą z legowiskiem). Jeśli w domu jest wiele kotów, zasoby też powinny być powielone. Zawsze warto rozważyć również preparaty uspokajające (feromony, suplementy doustne). Nie mówiąc już o tym, że stres jest poważnym problemem i jeśli opiekun ma trudności ze zlokalizowaniem i wyeliminowaniem jego źródła, powinien poprosić o pomoc behawiorystę.
Nieświadome wzmacnianie niepożądanych zachowań: pułapka uwagi Nawet negatywna uwaga (krzyk, tupnięcie, przepędzanie) może utrwalać niechciane zachowania, jeśli kot interpretuje ją jako formę interakcji. Przykład: kot skacze na stół, a opiekun głośno krzyczy „Złaź!”. Kot może odbierać to jako grę w „gonić-uciekać” i powtarza zachowanie, by wywołać reakcję. Podobnie działa nagłe wstanie z kanapy, gdy kot atakuje nogi – uczy go, że atak skutkuje zabawą. Praktyczna porada: Przy wymuszaniu uwagi poprzez natarczywe miauczenie lub inne zachowanie niepożądane dobrze zadziała strategia całkowitego ignorowania. Wyjątkiem jest sytuacja, w której na blacie stoją niebezpieczne rzeczy (gorący garnek, ostry nóż). Wtedy powinniśmy szybkim ruchem po prostu kota zdjąć na podłogę i dopilnować, by po sekundzie nie powtórzył tego zachowania. Przy ataku na nogi dobrze jest zastygnąć jak posąg (brak „ofiary” w ruchu).
40
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT
Niewłaściwa zabawa: kiedy ręce i nogi stają się ofiarą Jednym z najczęstszych błędów jest zachęcanie kota do zabawy gołymi rękami, stopami lub przedmiotami codziennego użytku. Nawet jeśli nie robimy tego celowo, tylko reagujemy ruchem kończyn na już trwające kocie szaleństwo, jest to błędem. Taka reakcja opiekuna uczy kota, że ludzkie ciało jest akceptowalnym celem ataku. Efektem są potem kocie skoki na kostki oraz gryzienie dłoni podczas głaskania lub pielęgnacji. Dodatkowo wiele osób przerywa zabawę, gdy kot jest najbardziej pobudzony (np. gdy łapie zabawkę), pozostawiając go w stanie gotowości bojowej bez ujścia. Praktyczna porada: Nigdy nie baw się z kotem za pomocą swojego ciała! Używaj wyłącznie zabawek, najlepiej dystansowych. Wędki teleskopowe są szczególnie polecane przy aktywnych kotach oraz kiedy występuje ryzyko pojawienia się bardziej agresywnych zachowań podczas zabawy. Gdy kot złapie „ofiarę", należy pozwolić mu ją „zabić" i pogryźć przez 10-20 sekund. Dopiero wtedy podajemy nagrodę (karma, przysmak). Jeśli kot atakuje nogi, warto nosić przy sobie miękką zabawkę i rzucić ją w przeciwnym kierunku do tego, w którym idziemy, by przekierować uwagę.
Brak kontroli nad cyklem snu i czuwania: nocne maratony Koty domowe są naturalnie aktywnie o świcie i zmierzchu. Ten gatunek zawsze taki był. Jeśli w ciągu dnia ich sen nie jest zakłócany, a wieczorem nie mają intensywnej zabawy, ich energia kumuluje się na noc. Efekt? O 3:00 rano kot traktuje materac łóżka jak tor wyścigowy. Myślę, że niejeden opiekun się z tym spotkał, a ilość konsultacji w tej sprawie to potwierdza. Praktyczna porada: Przed snem można przeprowadzić 20-minutową sesję łowiecką (zabawa wędką + posiłek zjedzony w spokoju), ale ważnym jest pilnowanie, by zabawa kota nie przebodźcowała, bo możemy doprowadzić do odwrotnego efektu i kot będzie bardziej pobudzony niż wyciszony na noc.
www.epupil.eu
Genetyczne uwarunkowania aktywności: jeśli mam tę aktywną rasę Jak już wspominałam, koty ras takich jak bengalski, syjamski, orientalny, abisyński czy devon rex mają wysoki poziom energii zapisany w genach. Dzicy przodkowie lub selekcja hodowlana sprawiają, że ich „normalny” poziom aktywności jest dla wielu opiekunów ekstremalny. Brak dostatecznego zajęcia prowadzi u nich do destrukcyjnych zachowań szybciej niż u innych ras. Praktyczna porada: Dla tych ras standardowe zabawy to za mało! Warto wprowadzić trening klikerowy (uczenie sztuczek i komend), agility dla kotów (tunele, płotki), spacery na szelkach (jeśli kot jest odważny i je wyraźnie lubi) lub basenik z wodą i piłeczkami. Do tego przy aktywnych kotach jeszcze bardziej polecam inwestycję w wielopoziomowy system półek i mostków zajmujący całą ścianę (a nawet więcej, jeśli mamy do tego warunki).
Na koniec pragnę przypomnieć, że przy naprawianiu problemów behawioralnych najważniejsza jest konsekwencja. Nawet codzienne pięć minut regularnej, mądrej interakcji z kotem zmienia więcej niż godzina raz w tygodniu. Okiełznanie kociego szaleństwa to proces. Nie ma magicznej pigułki. Efekty wymienionych strategii widać często dopiero po kilku tygodniach konsekwentnego działania. Klucz to cierpliwość i uważna obserwacja swojego kota. Co działa? Co nie działa? Co go szczególnie interesuje? Czy są pory dnia, gdy energia jest najwyższa? Jeśli opiekun czuje się tym wszystkim przytłoczony – warto skonsultować się z doświadczonym kocim behawiorystą. Nadpobudliwość to nie wyrok – to komunikat o niezaspokojeniu potrzeb, który można odczytać i konstruktywnie wykorzystać. Rozumiejąc źródło kociego „szaleństwa” i wdrażając kompleksowe, pozytywne rozwiązania, można z powodzeniem przemienić domowy wulkan energii w spokojne, szczęśliwe królestwo, gdzie zarówno opiekun, jak i jego mruczący towarzysz, znajdą wspólny język. Jako behawiorystka widziałem wiele takich przemian – to możliwe!
Pupil 3(39)/2025
41
CO W SKLEPACH PISZCZY
T R E N D Y I P R E M IE R Y
na rynku Oasy Lifestage Dry Cat
To kompletna linia karm suchych stworzona ze szczególnym uwzględnieniem indywidualnych preferencji smakowych i żywieniowych kotów w różnym wieku. 40% zawartości świeżego mięsa zapewnia maksimum przyswajalności i asymilacji składników odżywczych, a także zaspokaja szczególne wymagania żywieniowe kotów. Dzięki zastosowaniu innowacyjnej technologii Fresh Meat Injection System podczas procesu produkcyjnego, świeże białko mięsa zachowuje wysoką wartość biologiczną, tłuszcze zawierają mniej wolnych rodników, a witaminy są lepiej zachowane. Dostępne opakowania: 300g, 1,5 kg, 7,5 kg Import i dystrybucja: Betta sp. z o.o. / www.betta.pl
NOWOŚĆ: BRIT CARE MINI SNACKS – Mały przysmak, wielkie korzyści!
Brit Care Mini Snacks to nowe, bezzbożowe i półwilgotne smakołyki stworzone specjalnie z myślą o psach małych i miniaturowych. Każdy kęs to nie tylko nagroda, ale i codzienne wsparcie zdrowia: od sprawności umysłowej, przez redukcję stresu, po świeży oddech. Przysmaki są niskokaloryczne (1,2–1,4 kcal/szt.), lekkostrawne i bogate w składniki funkcjonalne: DHA, probiotyki, kwasy fulwowe, ekstrakt z melona, a także zioła i witaminy. Dostępne w 5 wariantach: • Think (sprawny umysł) • Mood (dobry nastrój) • Shine (zdrowa skóra i sierść) • Liver detox (wsparcie wątroby) • Fresh Breath (świeży oddech) karmybrit.pl
Canadian Cat – Dla kochających koty jeszcze bardziej
Nowa linia odświeżaczy do żwirku Canadian Cat to innowacyjne rozwiązanie, które poprawia jakość każdego rodzaju żwirku. Zapewnia skuteczniejsze pochłanianie zapachów, lepsze zbrylanie, redukcję przywierania żwirku do kuwety. Codzienna higiena staje się łatwiejsza, a w domu dłużej utrzymuje się świeżość. Dostępne warianty zapachowe: • Baby Powder • Lawenda • Kocimiętka • Bezzapachowy • Z aktywnym węglem (bezzapachowy, o zwiększonej skuteczności) Canadian Cat – bo komfort kota to też komfort opiekuna.
42
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
NIEZWYKŁE PASJE
Z serca dla serca… Portrety zwierząt na porcelanowych kubkach, miseczkach czy bombkach – to nie tylko ozdoba, ale i wyjątkowa pamiątka pełna emocji. Katarzyna Tomaszewska, łącząc talent plastyczny z miłością do zwierząt, tworzy rękodzieła „od serca dla serca”. Opowiada nam o pasji, pracy i reakcjach klientów. Pani pasja łączy w sobie niezwykły talent plastyczny oraz umiejętność odwzorowania wizerunku zwierząt na kubkach i innych porcelanowych wyrobach. Skąd pomysł na takie zajęcie? Malowanie od zawsze było moją pasją. Pomysł powstał spontanicznie już kilka lat temu. Wtedy jeszcze malowałam do tak zwanej szuflady, mocno hobbystycznie. Ze względu na to, że sama uwielbiam zwierzęta, głównie koty, zawsze je malowałam – najpierw hobbystycznie w wersji raczej rysunkowej. Wpadłam kiedyś na pomysł, żeby na grupie Facebookowej zrzeszających miłośników kotów dodać post z zapytaniem, czy ktoś chciałby uwiecznić swojego kotka portrecikiem na kubeczku. Ku mojemu zdziwieniu zgłosiło się bardzo dużo osób. Od tego czasu jest to rzeczywiście moje główne zajęcie. Maluję też inne wzory, ale specjalizuję się przede wszystkim w malowaniu portrecików.
Tyle tylko, że tematyka się trochę rozszerzyła, bo to już teraz nie tylko koty, ale również inne zwierzaki. Tak, jak najbardziej. Nadal maluję głównie koty, ale często pojawiają się również psy i inne zwierzaki. Były już świnki morskie, króliczki, a nawet pająki. Kiedyś malowałam również węża. Można powiedzieć, że miałam okazję uwiecznić już niemal wszystkie zwierzaki domowe.
A jak reagują właściciele, kiedy zobaczą na kubku idealnie odwzorowaną podobiznę zwierzaka? Powiem szczerze, że na początku jest zawsze duże zaskoczenie, że wizerunek zwierzaka rzeczywiście udało się
www.epupil.eu
odwzorować w dosyć dokładny sposób. Jest oczywiście bardzo duże wzruszenie, bardzo wiele radości. Otrzymuję mnóstwo pozytywnych słów. Takie reakcje ze strony klientów są naprawdę bardzo miłe. Jest to dla mnie też niezwykle motywujące. Wiele osób chce taki portrecik, m.in. po stracie swojego pupila. Czują w ten sposób, że cząstka pupila zostaje w domu. Ciekawe i dość zabawne jest to, że potem tylko niektórzy z moich klientów używają tych kubeczków. Większość stawia je gdzieś w witrynce na pamiątkę (śmiech). Mogę więc powiedzieć, że reakcje są naprawdę bardzo, bardzo miłe. Dostaję bardzo dużo pozytywnych wiadomości i informacji.
W jaki sposób przebiega praca nad kubeczkiem? Na początku – podczas składania zamówienia, wysyłam różne formy kubeczków i pojemności do wyboru. Później ustalam z daną osobą, jaki kolor ma mieć kubeczek, co ma być umieszczone na tym kubeczku, czy są potrzebne jakieś napisy. Przed rozpoczęciem malowania przygotowuję kubeczek. Najpierw muszę go odtłuścić, umyć. Zaczynam pracę w różny sposób – w zależności czy kubeczek ma być kolorowy. Najpierw robię tło, później maluję portrecik na podstawie przesłanego zdjęcia. Odbywa się to tak, że patrzę na zdjęcie i staram się jak najdokładniej odwzorować portrecik na kubeczku. Następnie kubeczek po namalowaniu musi zostać polakierowany, utrwalony termicznie. Wypalam go w piecyku, bo kubeczek jest malowany specjalnymi farbami, które się utrwala termicznie. Przed wysyłką zawsze najpierw wysyłam zdjęcia do akceptacji
Pupil 3(39)/2025
43
NIEZWYKŁE PASJE Fot. Arch. Pryw.
Fot. Arch. Pryw.
klientowi, czy ewentualnie coś chciałby zmienić, coś dopisać, czy zmienić kolor. Przed wypaleniem jeszcze jest wszystko możliwe, można nanieść wszelkie poprawki. Potem już niestety nie ma takiej możliwości. Praca nad takim kubeczkiem, w zależności od pracochłonności wzoru, zajmuje mi od dwóch do kilku godzin. Różnice w czasie zależą od tego, jakie umaszczenie ma zwierzak, bo czasem jest to bardziej pracochłonne, a czasem troszkę mniej.
Rozumiem, że im więcej jest kolorów, tym jest to bardziej pracochłonne, prawda? Mogłoby się tak wydawać, ale czasami nawet jednokolorowy portrecik zajmuje więcej czasu ze względu na konieczność zrobienia cieni, aby portrecik nie wyglądał płasko. Z reguły jednak rzeczywiście, im więcej kolorów, tym malowanie zajmuje dłużej.
Odnoszę wrażenie, że malując stara się Pani oddać jak najwięcej cech charakteru danego zwierzęcia. Czy zbiera Pani informacje od opiekunów zwierząt? Przede wszystkim kieruję się zdjęciem, staram się jak najbardziej je odwzorować. Ale z racji tego, że przyjmuję wszystkie zamówienia osobiście, najczęściej pisząc z klientami, mam możliwość porozmawiać z nimi o zwierzakach. Często klienci starają się wtedy opisać swojego zwierzaka, jego charakterystyczne cechy, umaszczenie. Fot. Arch. Pryw.
Fot. Arch. Pryw.
Pojawiały się również prośby o zrobienie jakiejś charakterystycznej minki, bo na przesłanym zdjęciu nie zostało to uwiecznione. Także rzeczywiście staram się malować na podstawie zdjęcia, ale uwzględniam również informacje od klientów. Czasem jest tak, że sama rozmowa w celu zamówienia trwa długo, bo np. ludzie opowiadają mi różne swoje historie związane ze zwierzakiem. To powoduje pewien rodzaj połączenia emocjonalnego, co wpływa na późniejszy proces malowania.
Czy pamięta Pani jakiś specjalny produkt, który Pani przygotowała? Zdarzyło mi się namalować urnę dla kotka. To już było bardzo dawno temu. Właścicielka zwierzaka była bardzo smutna po stracie, chciała mieć tego kotka przy sobie cały czas. Namalowałam urnę z portrecikiem jej kotka i to najbardziej zapadło mi w pamięć. Ale tak naprawdę wszystkie kubeczki są dla mnie ważne, bo do każdego zamówienia podchodzę bardzo emocjonalnie. Przyznam, że jest taki malutki smuteczek, kiedy wysyłam je do nowego domku. Ale reakcje na otrzymany kubeczek są zawsze bardzo pozytywne, więc później serce się raduje. Bardzo mnie to cieszy, że mogę stworzyć taką pamiątkę dla właścicieli.
To chyba trudniejsze, kiedy się maluje postać zwierzęcia, którego już nie ma, prawda? Tak, to jest bardzo smutne. Zawsze wtedy widzę, że właściciele bardzo emocjonalnie do tego podchodzą. Często ludzie piszą na przykład już dzień albo dwa dni po stracie. To zawsze są trudne emocje. Podczas tworzenia produktu cały czas mam w głowie, że tego zwierzaka już nie ma. Tym większa jest moja radość, gdy właściciel się cieszy z takiego drobiazgu, z takiej małej pamiątki.
To jest piękny gest, uwiecznienie zwierzęcia na materiale trwalszym niż papier. Tak, fajne jest to, że mogę malutką nutkę dobroci gdzieś wysłać w świat. Jest to dla mnie niezwykle emocjonalne. Bo jednak zdjęcie czy nadruk to jest zupełnie coś innego niż otrzymanie pamiątki od kogoś, kto wkłada całe serce w ten kubeczek. Ja naprawdę poświęcam na to dużo czasu, wkładam pozytywną energię w tę pracę. Cieszę się, że mogę to robić, bo to moja prawdziwa pasja. Wydaje mi się, że taki całokształt sprawia, że klienci są zadowoleni i produkt jest naprawdę taki „od serca dla serca”.
44
Pupil 3(39)/2025
www.epupil.eu
NIEZWYKŁE PASJE
A czy Pani opiekuje się jakimś zwierzakiem?
Czy chciałaby Pani dodać coś jeszcze o swojej pracy?
Na chwilę obecną niestety nie, ale wierzę, że to stan przejściowy. Bardzo chciałabym, aby w niedalekiej przyszłości do naszej rodziny dołączył kot. Miłość do kotów wyniosłam z domu rodzinnego, było ich w nim pełno. Uważam, że są wspaniałymi przyjaciółmi i wprowadzają do domu wiele radości.
Myślę, że chciałabym, by wybrzmiało tutaj, że to jest naprawdę moja pasja i już sobie nie wyobrażam swojego życia bez moich prac. To już siedzi w moim sercu i będzie towarzyszyć raczej całe życie, bo naprawdę sprawia mi to ogromną satysfakcję. Widzę, że ludzi cieszy moja praca, że potrzebują takiego produktu, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie można kupić mnóstwo rzeczy tworzonych masowo, a mało jest pamiątek przygotowywanych na indywidualne zamówienie, nieszablonowych i niepowtarzalnych. Moja pasja daje mi ogromną radość, ponieważ mam poczucie, że przekazuję innym taką małą cząstkę dobra, radości. Dlatego naprawdę cieszę się, że gdzieś kiedyś taki pomysł w mojej głowie zabłysnął, że przez tyle lat udało się go realizować. Chciałabym podziękować wszystkim moim klientom za zaufanie, którym mnie obdarzyli, za możliwość rozwijania pasji i za zaproszenie moich małych dzieł do swoich domów. Moi wszyscy dotychczasowi klienci to wspaniali ludzie kochający swoje zwierzaki całym sercem, tak jak ja kocham swoją pasję. Serdecznie zapraszam do mojego malowanego świata każdego, kto będzie miał ochotę powierzyć w moje ręce stworzenie portreciku swojego pupila.
I rozumiem, że nowy kociak też otrzyma kubeczek w prezencie? Myślę, że kotek dostanie miseczkę a domownicy kubeczki z jego podobizną oraz wszystko, co możliwe w porcelanowej wersji. Maluję też portrety na płótnie, a także bombki. Bardzo wiele rzeczy można wykonać z portrecikiem, także na pewno stopniowo wypełnię jego podobiznami cały dom.
Opisała nam Pani wiele aspektów swojej pracy. Wyjaśnijmy teraz, jak można zamówić wykonywane przez Panią pamiątki? Na chwilę obecną przyjmuję zamówienia głównie przez fanpage w serwisie Facebook. Każda moja praca to produkt mocno spersonalizowany, więc ważny jest bezpośredni kontakt z klientem. Ja zawsze z każdym klientem piszę indywidualnie. Nie jest to produkcja taśmowa tylko rękodzieło. Na razie działa to bardzo dobrze od wielu lat, więc wszystkich zainteresowanych zapraszam na mój fanpage na Facebooku – Malowana porcelana.
REKLAMA
Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w dalszym rozwijaniu pasji! Dziękuję za zaproszenie i cieszę się bardzo, że mogłam podzielić się moją pasją z czytelnikami.
WYWĄCHANE W SIECI
Tam, gdzie kończy się wzrok, zaczyna się
zaufanie
Rozmowa z Ireną Semmler, Prezes Fundacji „Labrador Pies Przewodnik”
Fot. Arch. Fundacji
Fundacja Labrador łączy pomoc ludziom niepełnosprawnym i szkolenie psów asystujących. Skąd wziął się pomysł na tego typu inicjatywę?
Fundacja Labrador od ponad dwudziestu lat zmienia życie osób z niepełnosprawnościami, szkoląc psy asystujące. To właśnie dzięki nowoczesnym metodom pracy, zaangażowaniu wolontariuszy i pasji do rasy labrador retriever możliwe jest przygotowanie czworonożnych pomocników, którzy każdego dnia wspierają swoich opiekunów. 46
Pupil 3(39)/2025
Pomysł zrodził się kilkanaście lat temu. Pomysłodawczynią była założycielka Fundacji – Danuta Grzybkowska, która przy okazji pobytu w Holandii miała okazję zaobserwować pracę trenerów szkolących psich przewodników dla szkoły holenderskiej. Dano jej możliwość przyglądania się pracy trenerów z psami, umożliwiono odwiedziny w ośrodku, w którym mieściła się szkoła. Ponieważ Danuta w tym samym czasie miała psa rasy labrador, pomyślała, że można coś takiego zrobić w Polsce na podobnych zasadach. Wówczas w naszym kraju nie było miejsc, gdzie szkolono tego typu psy. Istniała prywatna komercyjna szkoła w Mławie, która współpracowała z Polskim Związkiem Niewidomych. PZN kupował od tej szkoły wyszkolone psy i przekazywał je osobom niewidomym. Jednak poziom wyszkolenia tych zwierzaków, a także dobór psów był bardzo przypadkowy. To były głównie owczarki niemieckie, które często przejawiały zachowania agresywne, nie były kastrowane. Później miejsce szkoły w Mławie zajęła szkoła z Piły, która stosowała nieco lepsze metody i nadal współpracowała z PZN. Ale ciągle nie były to nowoczesne metody szkoleniowe, to nie był model szkoły psów przewodników, jaki funkcjonował w krajach Europy Zachodniej, w Australii, czy też w USA. Stąd wziął się pomysł, żeby spróbować stworzyć instytucję, chociaż zbliżoną do wzorców zachodnich w Polsce. Oczywiście nie było możliwości stworzyć jej całkowicie zgodnie z tamtymi zasadami, z budynkami, kenelami, raczej skupiłyśmy się na tym, żeby przejąć wzorzec i model szkolenia.
Jak wyglądały początki Fundacji?
Początki prawnej historii Fundacji sięgają roku 2003, bo w tym czasie została zarejestrowana i rozpoczęła swoją
www.epupil.eu
REKLAMA
działalność. Zaczęliśmy od wdrażania nowoczesnych metod, m.in. modelu rodziny zastępczej dla psów. Taki sposób był już bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych, Australii, czy też w Europie Zachodniej, a zupełnie nieznany w Polsce. Osoby przyjmowały na dwanaście miesięcy szczeniaka do swojego domu, poświęcały mu swój czas i przygotowywały go do przyszłej roli przewodnika (pod opieką instruktorów Fundacji). Oczywiście wolontariusze nie szkolili i nadal nie szkolą psów. Oni mają zadanie nie mniej ważne i nie mniej odpowiedzialne, czyli socjalizację. Tak naprawdę bez pracy wolontariuszy nie byłoby naszej Fundacji. Zaczynaliśmy od psów przewodników. W roku 2019 pojawił się natomiast pomysł, żeby zacząć szkolić też inny rodzaj psów.
Co to za pomysł?
Wywodził się z kontaktów, jakie mieliśmy jako jedyna w Polsce szkoła psów przewodników, przynależąca do Międzynarodowej Federacji Szkół Psów Przewodników, czyli IGDF. Na jednej z konferencji zobaczyliśmy film szkoły holenderskiej i australijskiej o tym, w jaki sposób przygotowuje się psy dla osób z zespołem stresu pourazowego. Byli to konkretnie weterani, którym psy pomagały przezwyciężać lęki związane ze służbą wojskową. Ponieważ w Polsce trudno było dotrzeć do wojska, skoncentrowaliśmy się na szkoleniu psów dla osób cywilnych, które zmagają się z zespołem stresu pourazowego.
Czy prowadzą Państwo ewidencję, ilu osobom pomogła już Fundacja? Tak, ponieważ nasze psy są certyfikowane. Na chwilę obecną możemy się pochwalić 96-oma psami przewodnikami i 11-oma psami asystującymi, sygnalizującymi atak paniki. Oczywiście nie wszystkie psy pracują. Pierwszy pies opuścił naszą szkołę w 2005 roku, więc jest to oczywiście rzeczą naturalną, że spora część z nich już nie żyje. Aktualnie mamy pracujących 52 zespoły psów przewodników i 11 zespołów psów asystujących, sygnalizujących. Prowadzimy dokładną ewidencję również dlatego, że my nie tylko szkolimy i nieodpłatnie przekazujemy te psy. Jako fundacja korzystamy ze współpracy z PFRON-em, ze środków, które mamy dzięki projektom PFRON-owskim, oferujemy naszym beneficjentom pomoc w postaci dofinansowania kosztów utrzymania tych psów.
Pracują Państwo z psami rasy labrador. Dlaczego akurat ta rasa?
Labradory to psy bardzo rodzinne i chętne do współpracy, chociaż tak naprawdę jest to myśliwska rasa. Pies ten ma genetycznie zakodowaną chęć współpracy z człowiekiem i łagodność. Poza tym jest jeszcze jeden inny, bardzo ważny aspekt, a mianowicie łatwość przyzwyczajania się do nowych osób. W procesie szkolenia, który trwa prawie dwa lata, kilkukrotnie następuje zmiana opiekuna. Psy ras, które bardzo mocno przywiązują się do swojego opiekuna, czyli np. owczarki lub pudle, pomimo iż są świetne w tej pracy, mają trudności w nawiązywaniu relacji z nowymi osobami. Przez to szkolenie staje się trudniejsze. Oczywiście nie twierdzimy, że labrador nie tęskni za wcześniejszym opiekunem, ale dość łatwo przyzwyczaja się do nowej rodziny, do nowego domu. Po zakończeniu pobytu
www.epupil.eu
WYWĄCHANE W SIECI
w rodzinie wolontariuszy psy trafiają do instruktora. Po ukończeniu szkolenia zamieszkują z osobą niewidomą. Podsumowując, są to minimum dwie zmiany opiekunów w trakcie całego procesu szkolenia. Labradory znoszą te zmiany bardzo dobrze. Cechują się również ogromnym zapałem do pracy i inteligencją, co sprawia, że są to idealne psy do pracy w charakterze psa asystującego.
W jaki sposób rekrutują Państwo psy do Fundacji?
Jest kilka hodowli, z którymi współpracujemy. Są to zarówno duże, jak i małe organizacje. Dążymy, żeby mieć własną hodowlę, ale na razie nie jest to możliwe. Przed zakupem szczeniąt przeprowadzamy audyt hodowli. Audyt polega na tym, że sprawdzamy warunki panujące w hodowli, określamy jej charakter oraz jakie rasy psów w niej przebywają. Zbieramy informacje na temat zdrowia rodziców (badania genetyczne plus informacje z rodowodów), bo nasze psy są psami rasowymi w rozumieniu przepisów ZKwP. Po takim audycie, jeżeli wszystko nam odpowiada, decydujemy się na przeprowadzenie testów. Jeśli wypadną one pomyślnie, to dokonujemy zakupu szczeniaka. Szczenięta wybieramy poprzez testy, które przeprowadzamy w wieku siedmiu tygodni. Po testach psiaki trafiają do rodzin zastępczych. W wieku sześciu miesięcy przeprowadzamy test, podczas którego sprawdzamy, w jaki sposób przebiega ich rozwój, jak się zachowują w określonych sytuacjach. W wieku około jednego roku, kiedy pies już jest przebadany i wykastrowany, podejmujemy ostateczną decyzję o jego dalszej przyszłości.
Jak wygląda pobyt psiaków u rodziny zastępczej?
Pobyt w rodzinie zastępczej jest praktycznie taki sam dla wszystkich psów, bez względu na ich późniejsze szkolenie. Tak samo uczestniczą w treningach, tak samo są socjalizowane. Instruktorzy obserwują je przez prawie 12 miesięcy i po tym ostatnim rocznym teście decydują o charakterze pracy, jaki będą miały w przyszłości wykonywać.
Proszę opowiedzieć o procesie szkolenia psów.
Psy są kierowane na jeden z dwóch rodzajów szkoleń: jako przewodnicy osób niewidomych lub jako psy asystujące dla osób z zespołem stresu pourazowego. Szkolenia różnią się zasadniczo. Szkolenie psa przewodnika jest prowadzone według określonego wzorca. Istnieje katalog umiejętności, które każdy pies musi znać, musi umieć wykonać i to jest potwierdzane egzaminem. Oczywiście psy przechodzą również trening posłuszeństwa. W przypadku psa asystującego sprawa wygląda nieco inaczej. To jest pies, który również przechodzi szkolenie z zakresu posłuszeństwa, ale jego umiejętności są dostosowywane do potrzeb konkretnej osoby. Najpierw spotykamy się z osobą, która złożyła aplikację i dostosowujemy umiejętności i sposób treningu psa do tego konkretnego człowieka, jego potrzeb i problemów, z jakimi się boryka. Te potrzeby są różne. To może być wybudzanie z koszmarów nocnych, zapalanie światła, sprawdzanie przed wejściem pomieszczenia. Często tego typu traumy dotyczą osób, które odczuwają lęk przed obecnością innych ludzi i nie chcą, żeby inni zbyt blisko do nich podchodzili, szczególnie od tyłu. W takiej sytuacji pies przybiera taką pozycję w stosunku do swojego opiekuna, że uniemożliwia zbliżenie się komuś obcemu na zbyt bliską odległość. Wszystko zależy od oczekiwań kandydata.
48
Pupil 3(39)/2025
Czy psy przechodzą egzamin?
Szkolenie psa kończy się egzaminem. Egzamin zdaje nie osoba niewidoma, ale trener, który psa szkolił. Egzamin trwa około półtorej godziny i składa się z kilku części. Pierwsza część to jest tak zwane przejście po stałej trasie. Trener psa chodzi z zasłoniętymi oczyma. Przejście następuje po znanej psu trasie. Druga część to egzamin po trasie nieznanej. Tutaj decyzję o zachowaniu psa podejmuje egzaminator, podając odpowiednio wcześniej informację zdającemu egzamin. Trzecia część to jest posłuszeństwo. Podczas egzaminu sprawdzamy, jak pies zachowuje się w przestrzeni publicznej, np. podczas jazdy tramwajem, wejścia do sklepu, wejścia do kawiarni. Egzaminowana jest również reakcja na określone zachowania człowieka. To są zachowania symulowane przez instruktora, ale zgodnie z żądaniami osoby, dla której pies jest przygotowywany.
Co dzieje się po egzaminie?
Po zdanym egzaminie następuje dopasowanie psa do człowieka. Mamy grupę ludzi, którzy zostali zakwalifikowani i grupę wyszkolonych psów. Następuje etap porównywania tych grup: cech, charakterów, potrzeb, oczekiwań, tempa poruszania się, a także warunków fizycznych jednej i drugiej strony. W ten sposób tworzymy parę. Kolejno rozpoczyna się proces przekazania, który trwa u nas w Poznaniu prawie dwa tygodnie. W tym czasie człowiek uczy się „obsługi” psa. Otrzymuje wiedzę teoretyczną i praktyczną. Na początku są to takie proste przejścia, bezstresowe, tak żeby się nauczył tego psa czuć, pracować z nim. W miarę upływu czasu wprowadza się coraz więcej elementów utrudnienia. Wychodzimy na teren miasta: do galerii, na dworzec kolejowy, wchodzimy do środków komunikacji miejskiej. Następnie opiekun i pies jadą do miejsca zamieszkania. Tam ćwiczą przez trzy dni, jedną lub dwie stałe trasy, po których początkowo ta osoba będzie się poruszała. Chodzi o to, żeby dać czas na zgranie się, na poznanie psa. Musi być czas na zbudowanie zaufania i wzajemnej więzi. Zanim instruktor wyjedzie, dokonuje oceny pracy tego zespołu. I jeżeli jest ok, wszystko działa tak jak trzeba, podpisywana jest umowa przekazania psa przewodnika. Dostaje też certyfikat, który jest jednym z dwóch najważniejszych elementów wyróżniających psa asystującego od innych- psów. Certyfikat jest dokumentem imiennym, wypisywanym na człowieka i psa.
Gdzie psiaki spędzają swoją „emeryturę”?
Zgodnie ze standardem, pies pracuje do ósmego roku życia. Większość z nich jest w tym wieku jeszcze w świetnej kondycji. W związku z tym po uzyskaniu opinii lekarskiej, po sprawdzeniu umiejętności psa przez instruktora, wyrażamy zgodę na dalszą pracę. Przedłużenie następuje na pełny rok kalendarzowy. Takich przedłużeń teoretycznie może być dwa. Psy kończą więc pracę mniej więcej w roku, w którym ukończyły jedenasty rok życia. Potem następuje zasłużona emerytura, która może przybrać kilka postaci. Pies może zostać u osoby niewidomej, z którą przebywał do tej pory, w zamian za zapewnienie mu całkowitej opieki, w tym opieki weterynaryjnej i wyżywienia. Jeśli nie ma takiej możliwości, praktykuje się, że ktoś z rodziny osoby niewidomej przejmuje psa, zapewniając mu taką spokojną, godziwą starość „na kanapie”. Jeżeli osoba niewidoma nie ma możliwości zatrzymać psa, może zwrócić się do nas z prośbą o pomoc w znalezieniu domu adopcyjnego.
www.epupil.eu
WYWĄCHANE W SIECI
Czy zdarzyło się, że pomimo procesu dopasowywania, coś nie wyszło i trzeba było zacząć od nowa?
Bardzo rzadko, ale czasem się zdarza. Te sytuacje są najczęściej wynikiem wygórowanych oczekiwań i braku świadomości samej osoby niewidomej, której wydaje się, że pies rozwiąże wszystkie jej problemy. Niestety, poziom wiedzy osób niewidomych na temat tego, w jaki sposób pies pomaga, jest ciągle jeszcze bardzo niski. Bardzo wielu naszych beneficjentów mówi, że zdarzało się, szczególnie na początku pracy z psem, że byli już bardzo zrezygnowani i chcieli tego psa oddać. My mamy świadomość, że ilość informacji, która dociera do tych ludzi w bardzo krótkim czasie, jest ogromna. Warto pamiętać jednak, że ludzie ci nie są pozostawieni sami sobie. Są pod stałą opieką naszych instruktorów.
Jak powinniśmy się zachować, gdy spotkamy osobę niewidomą z psem przewodnikiem? Przede wszystkim nie przeszkadzać: nie witać się z psem, nie cmokać, nie próbować głaskać. Jeżeli chce się wyrazić uznanie, można powiedzieć to osobie niewidomej. Ważne, by nie próbować dokarmiać, bo takie numery też ludzie robią, myśląc, że osoba niewidoma nie „zobaczy”. To jest prawda – osoba niewidoma nie zobaczy, ale poczuje, bo pies się poruszy. Jeśli pies się poruszy, to poruszy się uprząż. Niewidomy poczuje, że coś się dzieje z psem. Nie rozpraszamy psa, pamiętamy, że on odpowiada za bezpieczeństwo tej osoby. Nie wolno nam podchodzić z własnym pieskiem, żeby się przywitały. Jeżeli idziemy z psem, bierzemy go na smycz, odchodzimy dalej, nie dekoncentrujemy psa pracującego.
Proszę opowiedzieć o inicjatywie dotyczącej tzw. funduszu emerytalnego dla psów. Osoby niewidome czy niedowidzące to często nie jest grupa bardzo zamożnych ludzi. Są aktywni, mają pracę, ale ich status finansowy często bywa dosyć różny. Jeśli nagle zostają z psem, który ma jedenaście lat, to może to prowadzić ich do problemów finansowych. Koszty leczenia zna każdy, kto ma psa. Dlatego też kilka lat temu utworzyliśmy fundusz zdrowotny dla psów przewodników. Nasze pracujące psy mają wsparcie z projektów PFRON-owskich, w związku z czym uznaliśmy, że im pomoc materialna nie jest potrzebna. Za to może bardzo przydać się psim emerytom, bo one niestety emerytury, choćby takiej minimalnej, nie dostają. Tak powstał fundusz emerytalny. Nie mamy tam jeszcze zbyt wiele pieniędzy, bo jest uzbierane ok. 6 tysięcy złotych. Ale mamy taki plan, że każdego roku z 1,5% musimy przekazać nie mniej niż 1000 zł na ten fundusz. Jakieś drobne wpłaty od czasu do czasu też się zdarzają. Chcemy bardziej nagłośnić tę ideę funduszu emerytalnego, tak żeby w trudnych przypadkach móc też wesprzeć emerytowane psy.
Fot. Arch. Fundacji
z nim trenowały, jeździły tramwajami, komunikacją itd. Inny rodzaj wsparcia to oczywiście pomoc finansowa. Tu też mamy kilka możliwości. Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, więc może to być 1,5% podatku. Może to być darowizna pieniężna. Może to też być zakup w naszym sklepiku internetowym. Największą popularnością cieszy się kalendarz poświęcony rasie labrador retriever, którego wydaliśmy już dwadzieścia cztery edycje. Do kalendarza trafiają zdjęcia przesyłane nam nieodpłatnie przez naszych sympatyków. Ciekawe jest to, że w naszym sklepiku miewamy także rzeczy, które są wytworem pracy rąk innych osób niepełnosprawnych. Przyjęliśmy zasadę, że pozyskując środki na naszą działalność, wspieramy osoby z innymi rodzajami niepełnosprawności. Mamy nawiązaną współpracę z kilkoma warsztatami terapii zajęciowej, gdzie są wytwarzane wyroby ceramiczne, czy też mydełka glicerynowe naturalne z sylwetką labradora. Wszystkie środki, jakie zgromadzimy, przeznaczamy na działalność statutową. Zajmujemy się ponadto działalnością edukacyjną. Prowadzimy różnego rodzaju szkolenia dotyczące dostępności przestrzeni publicznej z psem asystującym.
Podoba mi się działalność edukacyjna, którą Państwo prowadzą, bo edukacja wśród dzieci i młodzieży zawsze jest ważna. Przy okazji tej działalności edukacyjnej warto wspomnieć, że dwa lata temu wydaliśmy niewielką książeczkę o piesku rasy labrador o imieniu Lulu, który został psem przewodnikiem. Opowieść zaczyna się spotkaniem rodziny z osobą niewidomą, opowieścią o tym, jak psy pomagają, a następnie rodzina przyjmuje na wychowanie labradorkę Lulu, która zostaje potem psem przewodnikiem.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major Fot. Arch. Fundacji
Jak można wspomóc działania Fundacji?
Pierwszą możliwością, niestety dość ograniczoną terytorialnie, jest wolontariat, czyli przyjęcie psa pod opiekę na 12 miesięcy. Ale na ten moment nasi wolontariusze muszą mieszkać w okolicach Poznania. Im to będzie ściślejsze centrum, bardziej ruchliwe miejsce, tym lepiej. Jeśli osoby pochodzą spoza miasta, to muszą zadeklarować, że będą jak najczęściej odwiedzały miasto razem z psem, będą
www.epupil.eu
Pupil 3(39)/2025
49
ROZRYWKA Z PUPILEM
Ro z w
i zga i r
2.
!
n
1.
ę
k r z y ż ów ąż ij książkę k
3. 4. 5.
KR ZY ŻÓWKI
6.
1.Grupa psów szczególnie narażona na choroby w sezonie zimowych 2. Organ, którego nadczynność może powodować "kocie szaleństwo" 3. Kończą się 31 sierpnia. 4. Warto podawać je zwierzakom w sezonie zimowym. 5. Materiał, na którym maluje artystka z "Niezwykłych pasji" 6. Przydatny w czasie deszczu 7. Rodzaj agresji opisany w artykule 8. Niebezpieczny dla zwierzaków podczas jesiennych spacerów 9. Rasa kota pochodzącego z Rosji 10. Wizyta …. - ważny element przygotowania psa do zabiegów groomerskich. 13. 11. Typ szelek dla psa 12. Rasa psów Katarzyny Cichopek 14. 13. Aminokwas niezbędny dla kotów 14. Nazywana przez Kamilę Kłosowicz "drugą szansą" dla psów 15. 15. Miasto, w którym działa fundacja "Labrador" 16. Jeden z popularnych gatunków gryzoni 17. Jesienny miesiąc 18. Zajęcia z psami prowadzone np. w szkołach i przedszkolach 18. 19. Imię labradorki - bohaterki książki o podróżującym psie
7. 8. 9. 10. 11. 12.
16. 17.
Zapraszamy do zabawy!
19.
Pierwsze pięć osób, które na adres: konkursy@epupil.eu prześlą zdjęcie prawidłowo rozwiązanej krzyżówki i wpiszą hasło w temacie maila – zdobędzie książkę „Jak zrozumieć psa” S. Green ufundowaną przez Wydawnictwo RM. Hasło z poprzedniego wydania Pupila: „LETNIE ZAGROŻENIA”. Nagrody ksiażkowe otrzymują: Maja W., Emilia K., Joanna W., Natalia G., Kinga Z.
RECENZJA KSIĄŻKI
Dla kogo jest „Jak zrozumieć psa”? Dla każdego prawdziwego miłośnika czworonogów, który pragnie trochę lepiej zrozumieć swojego futrzanego towarzysza. Bo kto z nas nie chciałby się dowiedzieć, co tak naprawdę oznacza ten „psio-ludzki” wzrok albo co zwierzak tak naprawdę chce nam przekazać swoim zachowaniem? Książka „Jak zrozumieć psa” Susie Green to prawdziwe kompendium wiedzy. Została podzielona na kilka ciekawych rozdziałów, które łączą się w fascynującą opowieść o naszych najlepszych przyjaciołach. Autorka rozpoczyna od historii psów – od dzikiego wilka po kanapowego mistrza odpoczynku. W międzyczasie poznajemy też najpopularniejsze rasy. Najciekawszą część stanowi jednak opis psiej „mowy ciała” i zachowań – od tego, jak działa ich superwrażliwy nos, aż po sekrety komunikacji, które mogą zaskoczyć niejednego właściciela. Znajdziecie tu też trochę ciekawostek o psich zdolnościach, które czasem przypominają telepatię, oraz o tym, jak psy wpływają na nasze zdrowie (i samopoczucie). Całość napisana jest lekko i z humorem, a jednak pełno w niej rzetelnej wiedzy, popartej badaniami. Nie dajcie się zwieść tej przyjaznej formule — to solidna dawka informacji, idealna dla każdego, kto kocha psy (nawet dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją psią przygodę :-)).
N R 3 ( 3 9 ) / 2025 WYDAWCA: P.T.H. CERTECH Sp. z o.o. ADRES KORESPONDENCYJNY: Magazyn Pupil Fabryczna 36, 33-132 Niedomice NIP 873-10-13-748 redakcja@epupil.eu NAKŁAD: 50 000 sztuk Numer rejestrowy BDO: 000001982
50
Pupil 3(39)/2025
REDAKTOR NACZELNA: Anna Motyka, anna.motyka@epupil.eu REDAKCJA: Martyna Major, martyna.major@epupil.eu
Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych reklam. W przypadku materiałów opublikowanych redakcja zastrzega sobie prawo do ich skracania, zmiany tytułów i adiustacji. Przedruk materiałów w całości czy ich wykorzystanie publiczne jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody redaktora naczelnego magazynu PUPIL.
WSPÓŁPRACA AUTORSKA: Lek wet. Anika Bargiel-Madeja Lek. wet. Hanna Chwiałkowska tech. wet. Adrianna Iwan Małgorzata Bieniek Agata Bladowska Kamila Kłosowicz Alicja Zarucka Ewa Zaczyńska Jacek Irzyk oraz Joanna Rajsner Irena Semmler Katarzyna Tomaszewska Katarzyna Cichopek i inni
www.epupil.eu