Nie zapominajmy o kleszczach. Choroby odkleszczowe u zwierząt
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO:
Pierwsza profilaktyka szczeniąt i kociąt
Co widać przez pióra. Wykorzystanie badania usg w diagnostyce chorób ptaków
PUPIL GWIAZDY:
Na lodzie i w życiu – zawsze razem. Rozmowa z Ekateriną Kurakovą o Emilce
WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES:
Jak prawidłowo przeprowadzić proces socjalizacji szczeniąt
Linienie - przyczyny i pielęgnacja
Kiedy pies nie chce kontaktu z dzieckiem. O psiej komunikacji
W jaki sposób zwierzęta odczuwają ból
WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT:
Eleganckie i pełne magii - koty rosyjskie niebieskie
Kot, który „radzi sobie sam”
NOWOŚCI RYNKOWE
NIEZWYKŁE PASJE:
Pasja, która uszczęśliwia…
WYWĄCHANE W SIECI:
Nie mogliśmy się już doczekać wiosny, bo przynosi nam tak wiele dobrego – słońce, wyższe temperatury, pierwsze kwiaty i… nowe wydanie magazynu „Pupil” :). Witamy się z Wami, Drodzy Czytelnicy, po raz pierwszy w 2026 roku! Podobnie jak wiosna przynosimy Wam mnóstwo świeżej energii – ciekawe i pełne wiedzy artykuły, rynkowe nowości oraz krzyżówkę z nagrodami. Zapraszamy do świata „Pupila”!
Jesteście ciekawi, co znajdziecie we wiosennym wydaniu? Lek. wet. Hanna Chwiałkowska opowiada o pierwszej profilaktyce psów i kotów, a Adrianna Iwan porusza gorący, wiosenny temat najczęstszych chorób odkleszczowych. Lek. wet. Anika Bargiel-Madeja przybliża rolę badania USG w diagnostyce ptaków. Małgorzata Bieniek analizuje problem braku chęci kontaktu ze strony psa, Alicja Zarucka opisuje proces socjalizacji psów i kotów, a Jacek Irzyk wyjaśnia, jak poszczególne gatunki zwierząt odczuwają ból. Ewa Zaczyńska omawia proces linienia psów i dzieli się z właścicielami praktycznymi wskazówkami. Agata Bladowska-Długokęcka rozprawia się z mitem samowystarczalności kotów.
W rubryce „Pupil Gwiazdy” czeka na Was inspirujący wywiad z Ekateriną Kurakovą – łyżwiarką figurową, która opowiada o swoim ukochanym psiaku, Emilce. W numerze przybliżamy także rasę kotów rosyjskich niebieskich – barwnie opisanych przez Anetę Sendecką, właścicielkę hodowli Carski Kot. Swoją niezwykłą pasją, fotografią zwierząt, dzieli się z nami Alicja Bochenek (@fotki_z_pieca). W sieci „wywąchaliśmy” również profil Pana Hektora i jego opiekunki Anny Tarki, która opowiada o życiu z Hektorkiem, rozwoju internetowej postaci oraz procesie pisania książek dla dzieci. W części rozrywkowej znajdziecie recenzję książki „Pupil dla mnie” autorstwa Russella Kane’a oraz krzyżówkę z nagrodami. Pssst… do wygrania jest 5 egzemplarzy książki – zdecydowanie jest o co walczyć :)! Niech wiosna przyniesie Wam wiele radości i inspiracji do wspólnych aktywności z Waszymi Rodzinami i Pupilami. Oddajemy w Wasze ręce nowy numer „Pupila” i mamy nadzieję, że stanie się źródłem wiedzy i przyjemnej lektury w tym wyjątkowym czasie.
Nie zapominajmy o kleszczach
Choroby odkleszczowe u zwierząt
Tekst: Adrianna Iwan - mikrobiolog, technik weterynarii i zoopsycholog
Kleszcze mogą być wektorami wielu groźnych chorób, zarówno dla ludzi, jak i zwierząt towarzyszących. Choroby odkleszczowe to zagrożenie aktualne przez cały rok. Nierzadko powodują ciężkie i przewlekłe objawy, a nawet prowadzą do śmierci. Aktywność kleszczy jest obserwowana coraz częściej wczesną wiosną, jesienią, a nawet zimą, dlatego profilaktyka przeciw tym ektopasożytom powinna być stosowana przez cały rok.
Warto zapamiętać:
Kleszcze nie znikają zimą — przy dodatnich temperaturach wracają do aktywności nawet w styczniu czy lutym.
Gdy temperatury spadają poniżej zera, nieaktywne kleszcze chowają się w ściółce, aby przetrwać. Kleszcz pospolity może przeczekać 24 godziny w temperaturze ok. -20°C oraz do 30 dni w temperaturze -10°C. Wystarczy jednak, że temperatura wzrośnie do +5ºC i aktywność kleszczy wzrasta. Wówczas zaczynają poszukiwać swoich żywicieli. Postacie dorosłe stają się aktywniejsze w temperaturze wyższej
niż 5°C, z kolei nimfy w temperaturze wyższej niż 8°C. Najczęściej spotykanym gatunkiem kleszcza w Polsce jest Ixodes ricinus (kleszcz pospolity). W naszym kraju występują także inne kleszcze, o których warto pamiętać: m.in. Dermacentor reticulatus (kleszcz łąkowy) oraz Ixodes trianguliceps (kleszcz gryzoni), które również są wektorami groźnych dla zwierząt chorób.
Anaplazmoza granulocytarna
Wywołuje ją bakteria Anaplasma phagocytophilum. Jej wektorem jest powszechnie występujący w Polsce kleszcz pospolity. Objawy kliniczne tej choroby są bardzo różne i pojawiają się w ciągu 1 do 2 tygodni po ukłuciu przez kleszcza. U chorych zwierząt obserwuje się gorączkę, apatię, nagłą senność, brak apetytu, kulawizny, które są spowodowane zapaleniem stawów. U niektórych psów mogą wystąpić również biegunki, wymioty, objawy ze strony układu nerwowego, kaszel, objawy skórne, krwawienia kropelkowe z nosa, wybroczyny na błonach śluzowych. W postaci ostrej choroby można zaobserwować spadek masy ciała, powiększenie węzłów chłonnych, wątroby i śledziony.
Barelioza
psów
Borelioza jest kojarzona głównie z ludźmi, jednak warto wiedzieć, że może ona występować również u psów. Jej przyczyną są krętki Borrelia spp. Wśród objawów stwierdza się wysoką gorączkę, apatię, powiększenie węzłów chłonnych, ból przy poruszaniu się. Najczęściej rozpoznawaną postacią boreliozy jest postać stawowa. Towarzyszy jej kulawizna i obrzęki stawów. Kulawizna może mieć charakter wędrujący, co oznacza, że początkowo dotyczy jednej kończyny, a następnie po kilku dniach dotyka pozostałe kończyny. U niektórych psów może dochodzić od ostrego kłębuszkowego zapalenia nerek. Wiele infekcji u psów przebiega jednak bezobjawowo.
Hepatozoonoza
To choroba, która jeszcze do niedawna nie była stwierdzana w Polsce. Jej przyczyną jest pasożyt Hepatozoon canis. Choroba ta występuje głównie w krajach basenu Morza Śródziemnego. W Polsce pierwszy przypadek hepatozoonozy u psa potwierdzono w 2021 roku. W przeciwieństwie do pozostałych chorób odkleszczowych, aby doszło do zarażenia, pies musi połknąć kleszcza. Nie jest to trudne, ponieważ pies może połknąć go podczas pielęgnacji sierści. W przypadku psów dzikich lub myśliwskich do zarażenia może dojść w następstwie zjedzenia upolowanej zwierzyny lub padliny, u której na powłokach ciała znajdowały się zarażone kleszcze lub w tkankach obecne były cysty pasożytów. U zarażonego psa można zaobserwować: gorączkę, sztywny chód, posmutnienie, osłabienie mięśni. Obecny jest także śluzowo-ropny wypływ z worków spojówkowych. Może dochodzić też do zaniku mięśni.
CHOROBY ODKLESZCZOWE PSÓW
Erlichioza monocytarna
Jej przyczyną jest Ehrlichia canis, której wektorem są brązowy kleszcz psi i kleszcz pospolity. Choroba ujawnia się po około 1-4 miesiącach od ukłucia przez kleszcza. Objawy erlichiozy to: wysoka temperatura, brak apetytu, chudnięcie, osłabienie. Mogą występować także kulawizny, ślepota, krwawienie z nosa, obrzęki na tylnych kończynach, bladość błon śluzowych, krwiomocz, śluzowo-ropne zapalenie oczu i nosa. Charakterystyczne dla tej choroby są krwawe wylewy i wybroczyny. U niektórych psów występują objawy neurologiczne, takie jak drgawki, przeczulica, ataksja oraz objawy okulistyczne: zmętnienie rogówki, wylewy do przedniej komory oka. Szybko podjęte leczenie daje szansę na pełne wyzdrowienie zwierzęcia. Po upływie 2 do 4 tygodni od pojawienia się ostrych objawów psy mogą ulec spontanicznemu wyzdrowieniu.
Babeszjoza psów
To najczęściej diagnozowana choroba odkleszczowa psów, często ciężka w przebiegu. Wywołuje ją pierwotniak Babesia canis. Pasożyt ten namnaża się w krwinkach czerwonych zwierzęcia, uszkadza je, przez co dochodzi do anemii. U chorych zwierząt obserwuje się: wysoką gorączkę (39,5-41oC), zażółcenie błon śluzowych, osowiałość, brak apetytu oraz ciemnobrunatne zabarwienie moczu. Mogą występować wymioty i biegunki. Częstym powikłaniem babeszjozy jest ostra niewydolność nerek. W ostatnich latach stwierdza się również występowanie mózgowej postaci babeszjozy. Za główne przyczyny podaje się rozwój stanu zapalnego i upośledzenie przepływu krwi w naczyniach mózgu. Objawia się ona porażeniami, niezbornością ruchową, agresją, wokalizacją, drgawkami, nierównomiernym rozszerzeniem źrenic.
Kleszczowe zapalenie mózgu
Kleszczowe zapalenie mózgu to coraz częściej obserwowana choroba u ludzi w naszym kraju. Rzadko mówi się o tym, że może występować również u psów. Przyczyną choroby jest wirus należący do rodzaju Flavivirus z rodziny Flaviviridae. Choć choroba ta występuje bardzo rzadko, to jej przebieg u psów jest z reguły ciężki i prawie zawsze kończy się śmiercią. Typowymi objawami są: gorączka, silna apatia, agresja, niechęć do jedzenia i picia, zaburzenia koordynacji. Mogą pojawić się również: niezborność, utrata czucia w okolicach głowy, zez, przeczulica okolicy szyi, nierównomierne rozszerzenie źrenic. Psy, które przeżyły infekcję, powracają do zdrowia w ciągu od 6 do 12 miesięcy.
Chorobę wywołują trzy gatunki drobnoustrojów: Mycoplasma haemofelis, Candidatus Mycoplasma haemomintum i Candidatus Mycoplasma turicensis Najbardziej patogenny jest gatunek Mycoplasma haemofelis. To najczęstsza choroba odkleszczowa u kotów. Sposób szerzenia się tej choroby w populacji kotów nie został do tej pory całkowicie poznany. Źródłem zakażenia dla kotów mogą być kleszcze oraz pchły. Co ciekawe, najwięcej przypadków tej choroby odnotowuje się na terenach, gdzie występują kleszcze Rhipicephalus sanguineus. Okres inkubacji jest dość długi, może wynosić nawet ponad 30 dni. Zakażenia utajone mogą utrzymywać się do 6 miesięcy. U chorych kotów obserwuje się: apatię, odwodnienie, brak apetytu, utratę masy ciała. Wraz z pogłębiającą się niedokrwistością obserwuje się również osłabienie, bladość błon śluzowych, tachykardię. Możliwe są objawy ze strony układu nerwowego, omdlenia, spaczony apetyt. Część kotów, zakażonych mykoplazmami staje się bezobjawowymi nosicielami przez całe życie.
Borelioza i babeszjoza
W przypadku boreliozy, u kotów kliniczna postać tej choroby występuje niezwykle rzadko. Przyjmuje się, że koty nie są naturalnym żywicielem dla tego patogenu. Doniesienia o przypadkach babeszjozy u kotów na terenie Europy również są nieliczne. Kontynentem, na którym babeszjoza kotów jest najbardziej rozpowszechniona, jest Afryka. Przypadki tej choroby stwierdzano już jednak we Włoszech, w Portugalii, Hiszpanii, a także w Niemczech oraz w Polsce. U zarażonych kotów pierwszymi objawami są: gorączka, spadek apetytu, apatia, zwiększona częstotliwość oddechów. Mogą pojawić się biegunki i wymioty. Z czasem pojawia się bladość błon śluzowych.
Anaplazmoza granulocytarna
Jest to zakaźna, wielonarządowa choroba, wywoływana przez riketsję Anaplasma phagocytophilum. Rezerwuarem riketsji są gryzonie. W przypadku kotów wychodzących nie zostało do końca udowodnione naukowo, czy zjedzenie gryzonia przez kota może być przyczyną rozwoju infekcji. Zakażenie u kotów jest stwierdzane znacznie rzadziej niż u psów. Objawy kliniczne są mało specyficzne, zwykle na początku obserwuje się gorączkę, apatię i posmutnienie. U niektórych kotów można zaobserwować zapalenie dziąseł i spojówek oraz pogorszenie okrywy włosowej. Częstym objawem jest zapalenie wielostawowe.
KLESZCZE U KRÓLIKÓW
Kleszcze zwykle kojarzą się z psami i kotami. Trzeba mieć jednak na uwadze, że ten problem, choć rzadziej niż w przypadku psów czy kotów, może dotyczyć też królików. Jeśli zwierzę ma dostęp do wybiegu zewnętrznego, jest narażone na spotkanie z kleszczami. Ponadto kleszcz może zostać przeniesiony np. na sierści psa. Niestety dane literaturowe dotyczące chorób odkleszczowych u tych zwierząt są znacznie ograniczone. U królików i zajęcy jedną z chorób, której wektorem mogą być kleszcze, jest tularemia, nazywana również gorączką zajęczą. U zakażonych zwierząt początkowo obserwuje się nieznaczny wzrost temperatury, spadek łaknienia, osowiałość i osłabienie. Choroba ma często ostry przebieg posocznicowy i kończy się śmiercią po 1-3 dniach. Możliwe jest także wystąpienie postaci podostrej, która charakteryzuje się powstawaniem ziarniniaków w śledzionie i wątrobie. W postaci tej obserwuje się postępujące wyniszczenie organizmu, zwierzę traci apetyt, pojawia się biegunka oraz niedokrwistość. W przypadku królików należy pamiętać, aby nie stosować u nich fipronilu, ponieważ może powodować zatrucie.
Tabela porównawcza chorób odkleszczowych.
Choroba Gatunek Czynnik chorobotwórczy
Babeszjoza Psy
Anaplazmoza Psy, koty
Borelioza Psy (rzadko koty)
Erlichioza Psy
Kleszczowe zapalenie mózgu Psy (rzadko)
Hepatozoonoza Psy
Babesia canis (pierwotniak)
Anaplasma phagocytophilum (bakteria)
Borrelia spp. (krętki)
Borrelia spp. (krętki)
Borrelia spp. (krętki)
Hepatozoon canis (pierwotniak)
Mykoplazmoza hemotropowa Koty Mycoplasma haemofelis i inne
Tularemia Króliki, zajęczaki
Ciekawostka: Jeden kleszcz może przenosić kilka patogenów jednocześnie, co znacząco utrudnia diagnostykę chorób odkleszczowych.
Najbardziej znaną i najczęściej spotykaną w Polsce chorobą odkleszczową u psów jest babeszjoza. Obok niej trzeba zwrócić też uwagę na inne choroby odkleszczowe: anaplazmozę granulocytarną, erlichiozę monocytarną, kleszczowe zapalenie mózgu i boreliozę. Koty, podobnie jak psy, także narażone są na kontakt z kleszczami. W naszym kraju najczęściej notowaną chorobą odkleszczową u kotów jest mykoplazmoza hemotropowa.
Jak chronić zwierzęta przed ektopasożytami
Podstawą jest właściwy dobór preparatów przeciw tym ektopasożytom. Niewłaściwie dobrane leki będą mało skuteczne, przez co zwierzę jest narażone na zachorowanie. Na rynku weterynaryjnym dostępnych jest wiele preparatów przeciwko kleszczom. Dostępne są one w postaci kropli spot-on, sprayów na skórę, obroży, tabletek, a od niedawna także w postaci zastrzyku.
Francisella tularensis (bakteria)
Najczęstsze objawy Uwagi kliniczne
Wysoka gorączka, ciemny mocz, apatia, anemia Najczęstsza choroba odkleszczowa psów w Polsce
Gorączka, kulawizna, apatia Objawy często niespecyficzne
Kulawizna wędrująca, powiększone węzły chłonne Często przebieg bezobjawowy
Osłabienie, krwawienia, chudnięcie
Objawy mogą pojawić się po miesiącach.
Objawy neurologiczne, agresja, zaburzenia koordynacji Zwykle ciężki przebieg
Sztywność chodu, gorączka, osłabienie mięśni Zakażenie po połknięciu kleszcza
Niedokrwistość, apatia, utrata masy ciała Najczęstsza choroba odkleszczowa kotów
Osłabienie, brak apetytu, szybki przebieg Wysoka śmiertelność
Wskazówka dla opiekunów: Dobór preparatu zawsze konsultuj z lekarzem weterynarii – szczególnie u kotów i młodych zwierząt.
Aby preparat był naprawdę skuteczny, warto skonsultować się z lekarzem weterynarii. Wśród najczęściej stosowanych substancji czynnych wymienia się: permetrynę (toksyczna dla kotów), fipronil, iwermektynę, selamektynę, moksydektynę, imidacloprid. Preparat należy dobierać ściśle do gatunku i masy ciała. Jest to ważne przede wszystkim w przypadku kotów. Zatrucia u kotów permetryną zdarzają się nadal często. Z kolei u młodych szczeniąt bardzo częste są zatrucia spowodowane fipronilem. Dlatego tak ważne jest czytanie ulotek farmaceutycznych oraz konsultacja z lekarzem weterynarii. Preparaty przeciw ektopasożytom muszą być też podawane w odpowiednim czasie. Dla przykładu preparaty typu spot-on nie powinny być podawane bezpośrednio przed kąpielą lub po niej. Obroże insektobójcze muszą być dobrane do odpowiedniej masy ciała zwierzęcia. Zbyt duża obroża wiąże się z obecnością większej ilości substancji czynnej, która może być przyczyną zatrucia u danego zwierzęcia. Z kolei tabletki mogą być bardziej odpowiednie dla osobników, u których z powodu aler-
gii nie można zastosować kropli lub obroży.
Substancja czynna musi być więc dobrana do gatunku zwierzęcia, jego wieku i aktywności. Trzeba mieć również na uwadze to, że w zasadzie nie ma substancji, która będzie działała w 100%. Jednak właściwie dobrana znacznie obniża ryzyko wystąpienia choroby odkleszczowej.
Literatura
1. Adaszek Ł., Mazurek Ł., Dębiak P., Pisarek M., Rutkowska – Szulczyk M., Deneka Ł. (2024). Kleszcze jako wektory chorób zakaźnych i inwazyjnych u kotów. Weterynaria w Praktyce; 5.
2. Adaszek Ł., Mazurek Ł., Dzięgiel B. (2019). Erlichioza monocytarna małych zwierząt. Weterynaria w Praktyce; 4.
3. Adaszek Ł., Mazurek Ł., Winiarczyk S., Wójcik A., Kutrzuba J. (2019). Odkleszczowe zapalenie mózgu psów – zagrożenie także dla właścicieli. Magazyn Weterynaryjny; 7-8.
4. Bown K. J., Lambin X., Telford G. R., Ogden N. H., Telfer S., Woldehiwet Z., Birtles R. J. (2008). Relative importance of Ixodes ricinus and Ixodes trianguliceps as vectors for Anaplasma phagocytophilum and Babesia microti in field vole (Microtus agrestis) population. Applied and Environemental Microbiology; 74 (23).
5. Gawor J., Talarek E. (2017). Choroby odkleszczowe – zagrożenie dla ludzi i zwierząt. Magazyn Weterynaryjny; 3
6. Gliński Z., Żmuda A. (2023). Francisella tularensis – patogen zwierząt i ludzi oraz broń biologiczna. Życie Weterynaryjne; 98 (7).
7. Kostro K., Żmuda A., Gliński Z., Wojtaszczyk P. (2011). Tularemia zajęczaków – aktualny stan wiedzy. Magazyn Weterynaryjny; 8.
Pierwsza profilaktyka szczeniąt i kociąt
Rozmowa z
lek wet. HANNĄ CHWIAŁKOWSKĄ z Przychodni Weterynaryjnej Zdrowy
Pupil w
Lubinie
Pierwsze tygodnie życia psa lub kota to czas kluczowy dla ich zdrowia na całe życie.
O tym, kiedy rozpocząć profilaktykę, jak wygląda kalendarz szczepień, dlaczego nie wolno bagatelizować odrobaczania i jakie błędy najczęściej popełniają opiekunowie –rozmawiamy z lek. wet. Hanną Chwiałkowską.
Dlaczego pierwsza profilaktyka zdrowotna szczeniąt i kociąt ma tak kluczowe znaczenie dla ich dalszego życia?
Bardzo ważne jest to, żeby zadbać o układ odpornościowy już na samym początku. Odpowiednia profilaktyka ma duże znaczenie dla odporności w dalszym życiu zwierząt, zwłaszcza że w skład szczepionek wchodzą wirusy bardzo wysoce zjadliwych i zakaźnych chorób. Dobrze jest o kalendarz szczepień zadbać od razu, żeby potem nie borykać się z nieprzyjemnymi lub wręcz tragicznymi sytuacjami. To nie mit – smutne konsekwencje rezygnacji z profilaktyki naprawdę się zdarzają, jeżeli szczepienie jest zrobione zbyt późno albo nie ma go w ogóle. Czasami zdarza się nawet, że z takim malutkim zwierzakiem trzeba się pożegnać, bo część chorób miewa też śmiertelne skutki. Natomiast jeżeli zadbamy o profilaktykę już w młodym wieku, to albo unikniemy w ogóle pewnych przypadłości w przyszłości, albo nawet jeśli psiak zachoruje, to będzie przechodził te choroby dużo łagodniej. Warto dodać, że w ten sposób częściowo chronimy także siebie. Przykładowo wścieklizna jest chorobą zakaźną również dla ludzi. Chorobami pasożytniczymi także możemy się zarazić od psa czy kota. Dbając o odporność u zwierząt, troszczymy się też pośrednio o siebie, o swoje rodziny, o dzieci.
W jakim wieku zwierzę powinno po raz pierwszy trafić do lekarza weterynarii i jakie elementy obejmuje taka wizyta?
Pierwsze w kolejności powinno być odrobaczanie. Przypada ono już zazwyczaj około drugiego tygodnia życia, czyli bardzo wcześnie. Lekarz często łączy odrobaczanie z badaniem klinicznym danego zwierzaka. Zazwyczaj są to szczeniaki lub kocięta, które są jeszcze przy matce, więc często się zdarza, że po prostu jest to badanie całego miotu. W skład takiego „pakietu” wchodzi: ważenie, odrobaczanie, badanie kliniczne. Sprawdzamy wtedy, czy nie ma jakichś wad wrodzonych, na przykład przepukliny pępkowej. Można powiedzieć, że to swego rodzaju „przegląd techniczny”. Natomiast jeżeli chodzi o szczepienia, to zarówno psy, jak i koty pierwsze szczepienie przechodzą w okolicy szóstego – ósmego tygodnia życia.
Jak wygląda podstawowy kalendarz szczepień u szczeniąt oraz przed jakimi chorobami chronią?
W przypadku szczeniąt jako pierwszą (zazwyczaj w 6.-8. tygodniu życia) stosuje się szczepionkę przeciwko nosówce oraz parwowirozie. Jest to taka dość specyficzna szczepionka, bo dawka wirusa jest tam troszeczkę wyższa w porównaniu ze szczepionkami, które stosujemy w póź-
Z GABINETU
niejszym wieku. Musimy w ten sposób przełamać odporność wywoływaną przez przeciwciała matczyne, które jeszcze krążą we krwi zwierzaka. Kolejne szczepienia robi się w odstępach od dwóch do czterech tygodni i ten odstęp też jest bardzo ważny. Nie powinien być ani krótszy niż dwa tygodnie, ani dłuższy niż cztery tygodnie, bo naukowo udowodniono, że taki właśnie odstęp daje najlepsze efekty narastania poziomu przeciwciał. Przy drugim podaniu u psiaka dokładamy jeszcze szczepienie przeciwko zakaźnemu zapaleniu wątroby, czyli tak zwaną chorobę Rubartha oraz kaszlowi kennelowemu. To szczepienie powtarzamy co dwa, cztery tygodnie, tak żeby ostatnia dawka wypadła w szesnastym tygodniu życia lub później. Po drodze jeszcze załatwiamy temat szczepienia przeciwko wściekliźnie, ponieważ jest ono w Polsce szczepieniem obowiązkowym. Pies musi mieć ukończone 12 tygodni, ale nie więcej niż 4 miesiące życia. Dość często szczepi się psy przeciwko leptospirozie. Zwłaszcza jeżeli to ma być pies na przykład polujący, zabierany na spacery do lasu.
psów jest w Polsce obowiązkowa. Jeżeli chodzi o koty, to takiego obowiązku nie ma (przynajmniej w większości powiatów). Natomiast jeżeli kot ma być zwierzakiem wychodzącym, jak najbardziej warto to szczepienie rozważyć. Schemat szczepienia jest taki sam, jak u psów – tzn. zwierzak musi mieć ukończony dwunasty tydzień życia.
Czy każdą z tych szczepionek podajemy osobno?
Niekoniecznie. Niemal wszystkie te szczepienia są skojarzone, czyli różne wirusy połączone w jednej szczepionce. Szczegóły kolejnych szczepień omawiamy z właścicielem w trakcie kolejnych wizyt pupila w gabinecie.
A co z kociętami? Czy obowiązuje podobny schemat?
Jeżeli chodzi o kocięta to w sumie schemat jest podobny, czyli pierwsze szczepienie przypada na 6.-8. tydzień życia. Kolejne planujemy z odstępami od dwóch do czterech tygodni tak, żeby ostatnie było w szesnastym tygodniu życia lub później. Różnica jest taka, że szczepimy kocięta przeciwko całkiem innym chorobom. W przypadku kociąt będą to: panleukopenia, koci katar i kaliciwiroza. Są to najpopularniejsze i najbardziej zjadliwe kocie choroby zakaźne. Jeżeli kotek miałby być wychodzący, czyli teoretycznie może mieć okazję zarazić się kocią wirusową białaczką (tak zwany FeLV), to również warto zaszczepić zwierzaka przeciwko białaczce. To szczepienie musi być poprzedzone przynajmniej testem płytkowym, ponieważ jeżeli okaże się, że kotek już na tę chorobę choruje, to szczepienie nie ma większego sensu. Natomiast jeżeli w teście choroba nie wyjdzie, to zaczynamy szczepić w ósmym tygodniu życia i powtarzamy po trzech do czterech tygodni. Podobnie jest z chlamydiozą. To też jest choroba, która często u kotów wiąże się z zapaleniami górnych dróg oddechowych, z zapaleniami spojówek. Dodatkowym szczepieniem może być też szczepienie przeciwko wściekliźnie.
Właśnie – co ze szczepieniami kociąt na wściekliznę?
Jak mówiłam wcześniej, szczepionka na wściekliznę dla
Jaką rolę w profilaktyce odgrywa odrobaczanie i jak często powinno być wykonywane?
Odrobaczanie ma niebagatelne znaczenie. Jeżeli zwierzak jest bardzo zarobaczony, to spada jego odporność. Takie zwierzę będzie bardziej podatne na innego rodzaju choroby. Przy dużym zarobaczeniu gorzej wchłaniane są składniki pokarmowe. Zwierzak nie może w pełni czerpać z dawki pokarmowej, jelita nie wchłaniają w pełni makroi mikroskładników z pokarmu, ponieważ organizm – kolokwialnie rzecz ujmując - musi się dzielić z „pasażerami na gapę”. Dla rozwoju młodego zwierzęcia jest to oczywiście bardzo niekorzystne. Zdarzają się też takie ekstremalne sytuacje, kiedy jest bardzo dużo pasożytów namnożonych w przewodzie pokarmowym i dochodzi do zaczopowania przewodu pokarmowego. Jest to bardzo niebezpieczne. Może dojść do zatrzymania wydalania, uporczywych wymiotów. W ekstremalnym przypadku mogłaby zostać przerwana ciągłość jelita. To jest sytuacja bardzo niebezpieczna. Dlatego też odrobaczania nie należy bagatelizować.
Jak wspomniałam wcześniej, pierwsze odrobaczanie przypada na drugi tydzień życia. Od tego momentu, aż do chwili odstawienia zwierzaka od mleka matki, zabieg ten powtarzamy co dwa tygodnie. Następnie, kiedy zwierzę przestaje pić mleko matki, przechodzi w pełni na pokarm stały, to planujemy odrobaczanie trochę rzadziej, czyli co miesiąc, aż do ukończenia szóstego miesiąca życia. Potem traktujemy zwierzę jak dorosłe. Jeżeli jest zwierzakiem wychodzącym, to powinien być odrobaczany co 3-4 miesiące. Jeżeli jest to zwierzak, który siedzi tylko w domu, to można zrobić to rzadziej, raz na pół roku.
Czy i od kiedy warto stosować preparaty przeciw pasożytom zewnętrznym, takim jak pchły czy kleszcze? Im wcześniej zaczynamy, tym lepiej, bo wiadomo, że takie małe stworzenie jest zdecydowanie bardziej podatne na wszelkiego rodzaju pasożyty, wirusy, bakterie itd. Pojawia się jednak problem z najmłodszymi pacjentami, ze względu na to, że ich młody wiek i niska waga wyklucza zastosowanie wielu dostępnych na rynku preparatów. W takim wypadku można stosować specjalistyczne opryski. Jest to rodzaj aerozolu, który stosujemy na sierść zwierzaka. Zazwyczaj robimy to na wizycie profilaktycznej w gabinecie. Natomiast większość preparatów (czy to pipety podawane na kark, obroże zakładane na szyję, czy tabletki podawane doustnie) ma wyznaczoną konkretną wagę graniczną, ok. 1 do 2 kg, w zależności od preparatu. Zazwyczaj zwierzak musi mieć także skończone 8 tygodni życia. Wtedy możemy już spokojnie wydać do domu preparat do samodzielnego podania przez właściciela. Częstotliwość podania zależy od preparatu. Tabletki działają ok. 5 tygodni albo 3 miesiące. Są pipety, które działają na przykład miesiąc. Są obroże, które działają 8 miesięcy. Preparat dobieramy indywidualnie, w zależności od tego, jaka jest potrzeba zwierzaka i właściciela.
Na jakie objawy u szczeniąt i kociąt właściciele powinni zwrócić uwagę i skonsultować je z lekarzem?
Na pewno pierwsze niepokojące objawy to apatia i brak energii. Małe zwierzę to jest zazwyczaj mała, chodząca kulka energii. Niecodzienne jest to, że zwierzak zaczyna być apatyczny, pojawia się gorączka, psiak lub kociak chowa się po kątach, nie chce jeść.
Najczęstsze choroby młodych zwierząt możemy podzielić w dużym uproszczeniu na grupy: związane z układem oddechowym albo z układem pokarmowym. Jako typową chorobę układu oddechowego możemy podać koci katar. Objawy to: wypływ ropny z nosa, czyli taki żółto-zielony katar, kaszel. Kiedy właściciel próbuje pogłaskać zwierzaka po szyi to widać, że okolica krtani i tchawicy jest bolesna, zwierzak ucieka przed dotykiem. Może być też zapalenie spojówek. Powieki są obrzęknięte, oko jest zmrużone, pojawia się patologiczny wypływ ropny z oczu. Podobnie wygląda to u psów np. przy kaszlu kennelowym. Tam występuje też bardzo uporczywy, suchy kaszel, bardzo męczący dla zwierzaka. Natomiast druga grupa to są schorzenia związane z przewodem pokarmowym, czyli wymioty, biegunka, brak apetytów, wzdęty brzuch. Zwłaszcza jeżeli w biegunce, czy to u kota, czy u psa pojawia się krew albo kał jest wyjątkowo nieładnie pachnący, to warto się zastanowić nad szybką wizytą u lekarza, bo to mogą być objawy krwotocznego zapalenia przewodu pokarmowego, czyli panleukopenia u kotów albo parwowiroza u psów. To są choroby bardzo niebezpieczne dla życia zwierzęcia, a do tego też bardzo mocno zaraźliwe. Takie zwierzę bardzo szybko może stać się zagrożeniem dla innych zwierzaków z tego samego gatunku, które ma w swoim otoczeniu.
Jakie błędy najczęściej popełniają opiekunowie podczas pierwszych tygodni życia szczenięcia lub kocięcia?
Myślę, że takim największym tematem jest bagatelizowa-
nie profilaktyki. Bardzo często widzimy, że mimo tego, że rozpisujemy cały kalendarz szczepień i odrobaczeń ze wszystkimi datami, to gdzieś ta kartka później jest zagubiona, właściciel o tym nie pamięta. Często reakcją właścicieli jest wzruszenie ramion – „Bo co takiego może się stać?”. Otóż może się stać bardzo dużo. Zwłaszcza ostatnio mamy taki trend co do szczepienia przeciwko wściekliźnie. Bardzo często właściciele nie tyle przegapiają, ile celowo przedłużają podanie tej szczepionki, ponieważ na przykład od hodowcy usłyszeli, że lepiej tego nie robić przed ukończeniem pierwszego roku życia, bo pies przestanie rosnąć i wypadną mu wszystkie zęby. Słyszeliśmy już takie „legendy” i to absolutnie jest nieprawda. Nie wolno w to wierzyć. Po pierwsze dlatego, że jest obowiązek prawny szczepienia psów przeciwko wściekliźnie, ale także dlatego, że to choroba, na którą człowiek też może zachorować i charakteryzuje się ona wysoką śmiertelnością. Naprawdę nie powinno się tego lekceważyć.
Jak duże znaczenie ma prawidłowe żywienie w pierwszych miesiącach życia i czy warto konsultować wybór karmy z lekarzem weterynarii?
Tak, oczywiście warto o to zapytać, zwłaszcza ze względu na fakt, że karmy szczenięce i kocięce mają całkiem inny skład i inną proporcję makro- i mikroskładników niż karmy dla dorosłych zwierząt. Wiadomo, że jest to organizm młody, który rośnie i intensywnie się rozwija. W tym najbardziej intensywnym okresie rozwoju warto mu zapewnić odpowiednią karmę. Nie powinna być to karma dla dorosłych zwierzaków, m.in. dlatego, że karmy kocięce i szczenięce zawierają zdecydowanie większe ilości witamin, na przykład wapnia czy fosforu, ale też białka, który jest budulcem mięśni i układu szkieletowego. Jeżeli właściciel od razu przejdzie na karmę dla zwierząt dorosłych, to później zwierzak będzie się borykał z pewnymi niedoborami, ze względu na ten brak odpowiedniej ilości składników odżywczych w młodym wieku. Jak najbardziej warto to skonsultować i pamiętać, żeby karma była przeznaczona do odpowiedniego wieku pacjenta.
Czy pierwsza profilaktyka obejmuje również kwestie behawioralne młodych zwierząt?
To zależy, bo oczywiście służymy taką poradą w gabinecie i dużo jest tego typu pytań przy pierwszych wizytach profilaktycznych. Zwłaszcza jeżeli dane zwierzę to jest pierwsze zwierzę w życiu klienta. Odpowiedzialny właściciel chce się jak najwięcej dowiedzieć, żeby popełnić jak najmniej błędów w przyszłości i my taką radą służymy. Zdarzają się jednak zwierzaki trochę bardziej charakterne i trudniejsze w „obsłudze” i wtedy polecamy wizytę również u behawiorystów. Jeżeli widać, że właściciel pomimo tego, że bardzo mocno się stara, z różnych względów nie do końca radzi sobie ze zwierzakiem, że zwierzę próbuje właściciela zdominować, wchodzić trochę na głowę, to czasami taka konsultacja behawioralna jest jak najbardziej wskazana.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major
Z GABINETU
Co widać przez pióra
wykorzystanie badania usg w diagnostyce chorób ptaków
Ultrasonografia w weterynarii ptaków przestała być egzotyczną ciekawostką i staje się narzędziem codziennej praktyki. Oznacza to bezbolesną i nieinwazyjną diagnostykę, która potrafi znacząco przyspieszyć rozpoznanie oraz wdrożenie skutecznego leczenia.
Trudności w obrazowaniu
Ze względu na szczególną budowę anatomiczną ptaków, lekarz wykonujący badanie USG mierzy się z przeszkodami, takimi jak worki powietrzne. Znajdujący się w nich gaz odbija fale ultradźwiękowe i uniemożliwia ocenę narządów zlokalizowanych za workami. Głowicę o odpowiedniej częstotliwości i wielkości trzeba więc przyłożyć w odpowiednim miejscu. Ponadto obrazowanie utrudniają niewielkie rozmiary pacjentów. Okna akustyczne, czyli przestrzenie umożliwiające zajrzenie w głąb ciała za pomocą sondy, u niektórych gatunków papug są szczególnie małe. Problem ten dotyczy na przykład modrolotki australijskiej czy rozelli królewskiej.
Płyn w jamie ciała i worku osierdziowym
Nagromadzenie płynu w jamie ciała i worku osierdziowym jest łatwo wykrywalne w USG. Przyczyny gromadzenia się płynu mogą być różne, więc jego obecność jest zaledwie wstępem do szukania źródła tego problemu. Płyn może świadczyć o niewydolności serca, chorobach wątroby, chorobach zakaźnych, skręcie jajowodu lub nowotworach.
układuProblemyrozrodczego
USG bywa niezastąpione, gdy mamy podejrzenie zaparcia jaja, szczególnie kiedy jajo jest „miękkie” (bez skorupy, słabo uwapnione, nie-
prawidłowo wykształcone). Ultrasonografia często umożliwia zobrazowanie wielkości i położenia jaja, ocenę jajowodu i wykrycie zmian zapalnych. Wiedza ta pomaga w podjęciu decyzji o dalszym postępowaniu. Daje informację, czy możliwe jest leczenie zachowawcze, czy też konieczna jest interwencja chirurgiczna.
Ocenapokarmowegoprzewodu
Przy objawach ze strony układu pokarmowego, jak na przykład wymioty, biegunka czy słaby apetyt, badanie USG pomaga w znalezieniu przyczyny problemu. Możemy ocenić zawartość i ścianę wola, żołądka gruczołowego i mięśniowego, jelit, kloaki oraz trzustkę. Diagnozujemy w ten
Papużka nierozłączka - metoda trzymania do badania USG i echo serca
Badanie USG rudosterki czerwonobrzuchej
Papuga ara podczas badania ultrasonograficznego
sposób stany zapalne oraz zaburzenia w perystaltyce przewodu pokarmowego. USG może być też wsparciem w poszukiwaniu niewidocznego w RTG ciała obcego czy przy podejrzeniu zatrucia pokarmowego.
Guzy,
torbiele, zmianywewnętrznychnarządówogniskowe
Ultrasonografia umożliwia lokalizację i ocenę dużych mas w okolicy śledziony, nerek, układu rozrodczego i wątroby. Przy guzach jąder może dochodzić do jednostronnych kulawizn wynikających z ucisku guza na nerw kulszowy. Zjawisko to możemy zaobserwować szczególnie u papużek falistych. U innych gatunków takie objawy może dawać też powiększenie jajnika (np. z powodu zmiany nowotworowej).
W badaniu USG możemy szczegółowo ocenić wątrobę – jej wielkość, strukturę miąższu, przepływy w naczyniach krwionośnych, wykryć zmiany ogniskowe jak torbiele, mineralizacje, ropnie i guzy. Charakter obrazu pomaga zaplanować dalszą diagnostykę, m.in. wymazy, badania krwi czy biopsję.
Choroby serca, czyli echokardiografia
U ptaków coraz częściej rozpoznajemy choroby serca. Opiekuna powinny zaniepokoić objawy takie jak zmniejszona aktywność, szybkie męczenie się lotem, osowienie, przyspieszony i pogłębiony oddech, zataczanie się.
Ze względu na bardzo szybki rytm serca – nawet do kilkuset uderzeń na minutę, w badaniu klinicznym zdiagnozowanie choroby serca nie jest możliwe. Dopiero badanie echokardiograficzne pozwala ocenić wielkość jam serca, funkcję skurczowo-rozkurczową, grubość ścian, prędkość przepływu krwi, obecność płynu w worku osierdziowym oraz niedomykalności i pogrubienie zastawek. Jesteśmy w stanie zobaczyć również ziarniniakowe zmiany zapalne w ścianach komór serca. Badanie echo serca wykonuje się nawet u najmniejszych ptasich pacjentów – kanarków, ważących około 20 gramów.
Leczenie kardiologiczne jest każ-
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Pęcherzyki jajnikowe u papużki nimfy
dorazowo dobierane indywidualnie do danego przypadku. U pacjentów silnie stresujących się chwytaniem i podawaniem leków do dzioba, szuka się alternatywnych rozwiązań, jak np. podawanie leku z pokarmem.
Jak badaniewyglądaUSG
W naszej przychodni badanie trwa zwykle kilka/kilkanaście minut, podczas których ptak jest trzymany przez technika weterynarii poprzez kocyk/ręcznik w pozycji pionowej z głową odchyloną lekko do tyłu.
Skóra w miejscu przyłożenia głowicy USG jest zwilżana, a następnie nakłada się specjalny nietoksyczny, lekko podgrzany żel ułatwiający przenikanie ultradźwięków. Nie ma potrzeby wyrywania piór czy innych stresujących czynności. Samo badanie odbywa się w pomieszczeniu o przyciemnionym świetle oraz w ciszy, co również wpływa na uspokojenie pacjenta.
W większości przypadków narkoza nie jest potrzebna. Badanie USG można zatem wykonać bezpiecznie u ptaków z dusznością, w ciężkim stanie ogólnym oraz innych przypadkach, w których istnieją przeciwskazania do narkozy. Podczas badania
możliwe jest również jednoczesne zastosowanie tlenoterapii, przy bardzo niestabilnych pacjentach z silną dusznością.
Po badaniu odkładamy pacjenta do jego transportera i zapewniamy spokój, a osoba prowadząca badanie ogląda nagrane wcześniej filmy z USG w zwolnionym tempie (U ptaków trudne jest odczytanie wyników badań bez tej funkcji.), wykonuje pomiary narządów, opisuje zmiany, podsumowuje całość badania i przedstawia wnioski lekarzowi prowadzącemu.
Korzyściz badaniawynikające USG
Ultrasonografia to narzędzie, które znacząco zwiększa możliwości diagnostyczne w medycynie ptaków. Oznacza łatwiejsze rozpoznania, szybsze decyzje terapeutyczne i często lepsze rokowania dla naszego pierzastego podopiecznego. To także możliwość nieinwazyjnej kontroli skuteczności leczenia. Warto wykonywać od czasu do czasu badania USG przeglądowo, nawet jeśli nic się nie dzieje, zwłaszcza u starszych pacjentów, aby wychwycić zmiany na wczesnym etapie i zapobiec rozwojowi poważnych chorób.
Tekst: lek wet. ANIKA BARGIEL-MADEJA
Jestem lekarzem weterynarii i od początku mojej pracy zajmuję się leczeniem gryzoni, królików, fretek, jeży i innych drobnych ssaków. Specjalizuję się w ultrasonografii i echokardiografiirównież gadów i ptaków. Pracuję w Przychodni Weterynaryjnej Reptilio Edina w Siemianowicach Śląskich. Zapraszam do odwiedzenia mojej strony internetowej oraz profilu na Instagramie: https://anika.vet/, https://www.instagram.com/anika.vet/ Wątroba i serce (ze zmianami zapalnymi) u papużki nimfy
Na lodzie i w życiu –zawsze razem
Rozmowa z Ekateriną Kurakovą o Emilce
Od kiedy jesteś szczęśliwą opiekunką Emilki?
Mam Emilkę od 2020 roku. Wzięłam ją, gdy rozpoczął się Covid. Trenowałam wtedy w Kanadzie. Kiedy zaczął się Covid, musieliśmy wyjechać. Potem długo nie było lotów, ja byłam w Polsce przez cały czas. Nie mogłam pojechać do mojego trenera w Kanadzie. Trenowałam sama, co było bardzo ciężkie. Nie mogłam być z moją rodziną, po prostu czułam samotność i potrzebowałam wsparcia. Wtedy trafiła do mnie Emilka. I od tego czasu jesteśmy razem.
Czy wiedziałaś wcześniej, że będzie to chihuahua?
Tak, to był świadomy wybór. Wiedziałam, że potrzebuję małego pieska. Nie byłam pewna, czy to będzie akurat chihuahua, ale wiedziałam, że to musi być mały zwierzak. Chciałam pieska, który będzie mógł ze mną latać samolotem na pokładzie. Nie chciałam przewozić psa w luku bagażowym. Naprawdę się tego boję, bo uważam, że jest to ciężkie i stresujące dla psa. Poza tym nie jest to bezpieczne, bo nie daj Boże może tam spaść na zwierzę jakaś torba albo inny bagaż. Dlatego wybrałam małego pieska.
Jak rozpoczęła się Wasza wspólna przygoda?
Kiedy zobaczyłam Emilkę na zdjęciu, to od razu poczułam, że chyba to jest to! No bo jest miliony cudownych piesków na świecie, ale zobaczyłam ją i wiedziałam, że to TEN pies. Byłam wtedy na obozie we Włoszech. Skontaktowałam się z Panią, u której Emilka przebywała. Mieliśmy ustaloną datę odbioru. Pani wiedziała, że odbiorę ją, kiedy będę wracała z Włoch. I pewnego dnia ta pani zadzwoniła do mnie i powiedziała, że muszę odebrać psa do jutra, bo jeśli nie, to coś się z nim stanie. To był jakiś szantaż, naprawdę katastroficzna sytuacja. Przekazałam tej pani, że nie mogę, bo jestem we Włoszech. A ona powiedziała, że psu może stać się krzywda, jeśli nie przyjadę. Powiedziałam mojej mamie, jaka jest sytuacja. Moja mama była wtedy ze mną, kiedy pojechałam na obóz, bo potrzebowałam pomocy w podróży. Wyjechałyśmy z obozu wcześniej, moja mama prowadziła auto. Na szczęście dojechałyśmy na czas. Kiedy płaciłam opłatę za psa, to w dokumencie zakupu wpisałam imię Czapi.
Ale Twój psiak ma na imię Emilka, nie Czapi.
Na początku chciałam dać jej imię Czapi. Ale w końcu nazwałam ją Emilka. Wiedziałam, że jej to będzie bardzo pasowało. Jest taka słodka. I jest też taka czekoladka Milka, prawda? Więc od razu sobie pomyślałam, że to będzie też Emilka – że jej to pasuje.
Czy Emilka jest typową przedstawicielką swojej rasy?
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, czy jest to typowa chihuahua, bo wcześniej nigdy nie miałam takiego psa. Wiem, że bardzo dużo psów tej rasy jest agresywnych, lubią skakać, głośno szczekają. Moja Emilka w ogóle taka nie jest. Ona jest najkochańszym
Ekaterina Kurakova to pochodząca z Rosji reprezentantka Polski w łyżwiarstwie figurowym. Po raz pierwszy zdobyła tytuł mistrzyni Polski w sezonie 2019/2020. Od tego czasu regularnie sięga po złoto mistrzostw kraju, pozostając niekwestionowaną liderką krajowej rywalizacji w łyżwiarstwie figurowym kobiet. Wielokrotnie plasowała się w czołowej dziesiątce mistrzostw Europy, reprezentowała Polskę na igrzyskach olimpijskich oraz sięgała po medale w zawodach międzynarodowych. Znana jest z dynamicznych, pełnych ekspresji programów i dużej dojrzałości sportowej mimo młodego wieku.
pieskiem – dla mnie oczywiście. (śmiech) Wiem, że dla każdego właściciela jego piesek jest najkochańszy. Emilka chodzi ze mną na lodowisko. Jeśli jej nie zabiorę, to ona się obraża. Bo ona zawsze chce iść. Jak widzi, że się zbieram, to zawsze już czeka przy drzwiach. Wszyscy ją tam od razu witają, kiedy tylko przychodzimy. Wszyscy jej mówią Emilciu, dzień dobry!, głaskają ją. Ona to uwielbia. I wszyscy ją uwielbiają na tym lodowisku. Ale szczerze mówiąc, jest takim leniuszkiem. Ona bardzo lubi spać.
Kiedyś powiedziałaś, że jest maskotką polskiego łyżwiarstwa. Emilka rzeczywiście jest tak rozpoznawalna?
Tak. Czasami mam wrażenie, że ona jest bardziej znana ode mnie. Nie wiem, czy przez to, że ludzie wiedzą, że to Emilka czy po prostu widzą, że jest to kochany piesek. Zawsze jak spacerujemy, ktoś podchodzi i mówi: ojejku, maluszku, dzień dobry. W listopadzie miałam wywiad. Widziałam, że na początku nagrywali mnie, a później zobaczyłam, że już więcej kamer nagrywało Emilkę niż mnie. Ale pomyślałam – No dobra, dam jej czas.
Czy masz poczucie, że Emilka „czyta” Twój nastrój?
Kiedyś miałam bardzo ciężkie rozstanie. To była taka moja pierwsza miłość. Rozstaliśmy się z chłopakiem i ja strasznie to przeżywałam. Emilka to bardzo szybko wyczuła. Po pierwsze, ona nigdy, kiedy widzi, że płaczę, nie pozwala, żeby moje łzy spadały. Ona już od razu zaczyna mnie lizać po twarzy. Emilka zawsze śpi ze mną, ale w te dni ona spała na mnie. Kładła się mi na brzuchu, blisko serduszka, jakby chciała w ten sposób mi pomóc – taka ciepła i malutka. Zadzwoniłam wtedy do mojej mamy i opowiedziałam jej, jak zwierzak potrafi to wszystko tak odczuwać. Kiedy wracam z zawodów – z takich udanych, to Emilka zawsze tańczy. Zaczyna kręcić się, kręcić ogonkiem i widać, że ona jest taka dumna, że mamusi się udało. Jakby chciała powiedzieć – Udało się, super!
Czy jeździcie wspólnie na wszystkie zawody i turnieje?
Nie. Zabieram Emilkę tylko jeśli zawody są w Europie, gdzie lecimy bezpośrednio, nie ma żadnych przesiadek. Jeśli mam na przykład jakieś Grand Prix w Stanach, w Japonii, gdziekolwiek, to oczywiście już jej nie biorę, bo dla pieska to może być strasznie męczące. Zostawiam ją wtedy z moim chłopakiem albo z moją przyjaciółką.
Jak Emilka znosi podróże? Lubi podróżować?
Wydaje mi się, że dobrze je znosi, chociaż widać, że następnego dnia jest zmęczona. Na początku mocno się tym stresowała, że musimy lecieć. Teraz już się nie stresuje. Wie, co się będzie działo, więc spokojnie siedzi sobie w torbie i czeka.
Czy Emilka była z Tobą na Igrzyskach we Włoszech?
Ogólnie zwierzaki nie mogą być w wiosce (olimpijskiej – przyp. red.), więc nie mogłam jej zebrać ze sobą. Mieliśmy na początku zawody drużynowe, później miałam indywidualny konkurs. Pomiędzy nimi było 10 dni przerwy. W momencie, gdy miałam przerwę, to mój chłopak przyjechał z Francji i zabrał Emilkę, żebyśmy mogli kilka dni spędzić razem, bo wiedział, że dla mnie to jest ważne. Spędziłam z nią weekend i później wrócili do domu, a ja już czekałam na następny występ.
Czy macie jakieś ulubione zajęcia?
Taka nasza ulubiona zabawa to chodzić razem na treningi. Kiedy jest słoneczko, lubimy pójść na spacerek i położyć się lub usiąść gdzieś na słoneczku. Emilka ma swoją ulubioną zabawkę.
Co to za zabawka?
To jest ulubiona zabawka, wielki piesek. Jest większy od Emilki. Już jest nie do końca z nim w porządku, stracił swoje uszy.
(śmiech) Jest też cały potargany. To w ogóle jest mega śmieszne, jak ona bierze go za łapkę, ciągnie i spaceruje z tym pieskiem po mieszkaniu. To trochę podobne do tego viralowego filmiku, gdzie małpka odrzucona przez mamę ma zabawkę i się do niej przytula. I ona (małpka – przyp. red.) tak sobie zabawkę biegnie i trzyma. No więc Emilka tak samo biega z tym pieskiem. (śmiech)
Co obecność psa zmieniła w Twoim życiu?
Emilka dodała sensu do mojego życia. Jest to mój powód, żeby wyjść na zewnątrz, pójść na jakiś spacer, kimś się zająć, coś przygotować do jedzenia. Bo Emilka nie je karmy ze sklepu. Karmię ją innym jedzeniem – mięskiem, warzywami, które sama przygotowuję. Może ktoś mnie teraz zhejtuje, ale u nas w rodzinie od zawsze gotowaliśmy jedzenie dla naszych zwierząt. Ja czuję, że to jest dobre i tego się trzymam. Emilka dodała szczęścia i spokoju do mojego życia. Ja wcześniej byłam (i nadal jestem) bardzo emocjonalną osobą, ale pewnie byłam bardziej impulsywna. Moje życie to było takie up and down, up and down, takie skoki. Odkąd mam Emilkę, to czuję większy spokój.
Masz teraz więcej obowiązków, od kiedy jest Emilka? Tak, mam więcej obowiązków. W momencie, gdy przygotowałam się do pierwszych Igrzysk Olimpijskich, rodzice chcieli zabrać pieska do siebie, bo wydawało im się, że nie dam rady. Myśleli, że za dużo wszystkiego jest na mnie zrzucane, że potrzebuję więcej czasu na odpoczynek. Ale Emilka została wtedy ze mną. Dobrze sobie poradziłyśmy. I nadal sobie radzimy. Naprawdę, ja tak bardzo ją kocham, że jestem gotowa poświęcać czas. Przyjęcie Emilki to nie była jakaś impulsywna decyzja o kupowaniu pieska. Ja wiedziałam, na co się piszę, wiedziałam, że to będzie odpowiedzialność. To prawie jak dziecko, więc wiedziałam, w co idę i byłam pewna siebie. I nie żałuję. Tak, są obowiązki. Kiedy wzięliśmy Emilkę, ona miała bardzo dużo problemów zdrowotnych. Emilka ma krzywą buzię, miała problemy z uszkami i ma nawet taką przepuklinę na brzuszku, taki bąbel.
Kiedy ją zabieraliście, nie wiedzieliście, że jest chora? Tak, nie widzieliśmy, że dają nam chorego pieska. Nawet kiedy pierwszy raz przyszliśmy do lekarzy, to powiedzieli nam, że nie jest pewne, czy Emilka to wytrzymała, bo była szczeniakiem. Ale dała radę, jest bardzo dzielna. Więc tak, to dużo miłości, to dużo pozytywnych momentów, ale też opieka i odpowiedzialność. Ludzie muszą wiedzieć, że to nie jest tak, że kiedy wzięło się zwierzę i nie spodobało się, to można oddać. Dla nas zwierzaki to kawałek życia, dla zwierzaka my jesteśmy całym życiem i musimy to wiedzieć. Nie możesz go oddać i musisz brać odpowiedzialność.
Wyobraźmy sobie, że Emilka może sama zdecydować, co będzie robiła w swoim życiu. Co by to było?
Wiesz, że jak patrzę na Emilkę, wydaje mi się, że jej się bardzo podoba być pieskiem. (śmiech) Takie mam wrażenie, że ona chciałaby zostać tym pieskiem, ale możliwie, że chciałaby być człowiekiem, bo wtedy mogłaby z nami rozmawiać. Ona zawsze tak chrumka zabawnie. Robi to w momentach, gdy ktoś coś mówi. Tak, jakby słuchała i tym chrumkaniem chciała odpowiedzieć, coś powiedzieć od siebie. Wydaje mi się, gdyby mogła mówić po polsku, to mogłabym ją troszeczkę bardziej zrozumieć. I to mogłoby dać troszeczkę więcej możliwości. Ale wydaje mi się, że ona nie narzeka. (śmiech)
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Życzę wszystkiego dobrego i dalszych sukcesów!
Rozmawiała: Martyna Major
Jak prawidłowo przeprowadzić proces socjalizacji szczeniąt
Tekst: ALICJA ZARUCKA
Psi trener i zoopsycholog, instruktorka Rally-o oraz założycielka szkoły dla psów „Psia Logika”. Prywatnie opiekunka maltańczyka Amika i lagotto romagnolo Lili. www.psialogika.pl
Pierwsze miesiące życia psa to fundament jego przyszłego charakteru i zachowania. Właściwa socjalizacja pomaga wychować spokojnego, pewnego siebie i dobrze funkcjonującego w społeczeństwie towarzysza. Jak zrobić to mądrze i bez błędów?
Przyjmując książkową definicję, mówi się, że okres socjalizacji szczenięcia kończy się w zależności od psa około 14-16 tygodnia życia. Pragnę już na samym początku uczulić, że o ile jest to okres, kiedy psiak jest najbardziej otwarty na świat, o tyle o dorosłym psychicznie psie mówimy w wieku około 3 lat, a czasem nawet później. Pierwsze tygodnie życia naszego pupila są najbardziej newralgiczne, więc musimy zainwestować w ten okres sporo czasu i uwagi. Również kolejne miesiące i lata są ważne i służą socjalizacji psa. Tak samo jak my nie poznajemy całego świata, zanim pójdziemy do przedszkola, tak i nasze psy uczą się funkcjonowania w społeczeństwie nawet przez całe swoje życie.
SOCJALIZACJA
A KWARANTANNA PO SZCZEPIENIU
Jak w wielu kwestiach, tak i tutaj zdania są podzielone: jedni lekarze weterynarii mówią, aby wychodzić z psem już po drugim szczepieniu, drudzy absolutnie tego zakazują, aż nie minie minimum tydzień po ostatnim zastrzyku. Niestety pełen okres kwarantanny pokrywa się praktycznie z tym pierwszym, najważniejszym oknem socjalizacyjnym. Na szczęście istnieje kompromis! Przed końcem kwarantanny należy zwrócić uwagę, aby pies nie miał kontaktu z zarażonymi zwierzętami oraz ich odchodami, natomiast jak najbardziej możemy zapoznawać naszego malucha z psami, których zdrowia jesteśmy pewni i zabierać go na wolne od zagrożenia tereny, jak działka czy ogród. Jeżeli mamy taką możliwość, możemy psa nosić na rękach bądź w plecaku i pokazywać mu świat z „lotu ptaka”. Jest też wiele miejsc i rzeczy, z którymi możemy zapoznać malucha, zanim skończy szczepienia: różnymi dźwiękami, sytuacjami i zapachami w domu, np. z włączoną suszarką bądź mikserem, kąpielą czy też nawet z innymi ludźmi, jeśli zaprosimy gości. Pokazujmy pętle tramwajowe, przejedźmy się pociągiem, zabierzmy do galerii handlowej, restauracji czy kawiarni, gdzie codziennie przed zamknięciem/przed otwarciem podłogi są myte i nasz psiak może poznawać świat ludzi w czystej, wolnej od chorób przestrzeni. Nie ma też
ZASADY SOCJALIZACJI SZCZENIĄT
Zapoznajmy się z kilkoma ważnymi zasadami, których należy się trzymać, aby nasz piesek nie miał złych skojarzeń z nowymi bodźcami pomimo naszych najlepszych chęci, a także by nie doszło do przeciwnego zjawiska: przesocjalizowania psa, które kończy się wycofaniem bądź traumą na danym obszarze.
1
Jedna trudność na raz
Zachowaj równowagę między nowymi doświadczeniami a odpoczynkiem. Nie wprowadzaj wielu nowości jednego dnia. Jeżeli np. zabraliście szczeniaka do restauracji, to nie zabierajcie go tego samego dnia do galerii handlowej. Nowe bodźce najlepiej prezentować co drugi dzień, ale nie rzadziej niż dwa razy w tygodniu.
2Stopniuj poziomtrudności
Zamiast od razu zabierać psa w długą podróż tramwajem, najpierw pozwól mu obserwować pojazd z daleka, potem posiedzieć na przystanku, przejechać jedną stację, a dopiero później wybrać się na dłuższą wyprawę.
3Wspieraj i pomagaj
Pies musi mieć w swoim opiekunie wsparcie, aby pomimo odczuwanej mieszanki ekscytacji z domieszką niepokoju, czuł się bezpiecznie, poznając nowe rzeczy. Zwierzak cały czas będzie obserwował nasze reakcje. Nasz spokój, cierpliwość i wesołe nastawienie pomogą maluchowi, a nerwy oraz irytacja zablokują zdrowy rozwój. Nigdy nie należy psa do niczego zmuszać. Im większą presję wywrzemy, tym bardziej pies będzie się zapierał. Jeżeli czegoś się wystraszy, pozwólmy mu się nawet wycofać z danej sytuacji i spróbować za jakiś czas ponownie, ale np. na początek z większej odległości. Chcemy, aby miał pozytywne skojarzenia, a nie traumę. Często pomaga również strategia, w której pozwalamy psu zachować odległość, na której czuje się bezpiecznie (i tu z pomocą przychodzi nam wspomniana wcześniej dłuższa smycz!), a sami podejdziemy do źródła niepokoju (np. posągu) i go dotkniemy. Pokażemy wtedy, że się nie boimy, powiemy do psa coś zachęcającym, radosnym tonem. Większość szczeniąt się wte-
dy przełamuje i podchodzi obwąchać nieznany, niepokojący obiekt. Takie sytuacje bardzo pomagają w budowaniu z psem więzi opartej na zrozumieniu i poczuciu bezpieczeństwa.
4Odpowiednie akcesoria
Tutaj przyda się dłuższa smycz, od trzech do pięciu metrów, nie automatyczna, bo na zbyt krótkiej psiak nie będzie miał nam jak zakomunikować, że chce zwiększyć od czegoś odległość i będzie po prostu ciągnął, próbując uciec jak najdalej. Flexi uczy psa ciągnąć i bardzo utrudnia komunikację smyczową człowieka z psem. Oprócz tego polecam szelki typu guard z szerokim podszyciem i dodatkowym zapięciem treningowym z przodu oraz kaganiec fizjologiczny, który pozwala psu swobodnie oddychać, napić się wody czy węszyć, a nawet zjeść podanego przez nas smaczka. Może się on przydać np. do komunikacji miejskiej czy podczas nieprzyjemnego zabiegu u weterynarza.
5Bądź asertywny
Chociaż przechodnie zachwycają się zwykle maluchem i mają dobre intencje, nie należy pozwalać, aby każdy mógł znienacka głaskać malucha. Piesek zaskoczony sytuacją albo tarmoszony co chwilę przez kogoś obcego może zbytnio się wystraszyć i nabawić awersji do nieznajomych bądź wręcz przeciwnie – zacząć się tak bardzo ekscytować widokiem drugiego człowieka, że będzie wszystkich nagminnie zaczepiać i obskakiwać czy ktoś sobie tego życzy, czy nie. Idealny pies to taki, który neutralnie mija innych ludzi i zwierzęta. Psy, podobnie jak ludzie, mają swoją strefę komfortu oraz przestrzeń osobistą i głaskanie przez obcych ludzi wcale nie musi być dla nich przyjemne i komfortowe. To tak, jakby ktoś
nas zmuszał do przytulania obcych ludzi w parku.
6Stawiaj
ograniczenia
Od początku ucz psa nie tylko reagować na nowości, ale również tego, czego mu nie wolno oraz jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Częścią socjalizacji jest nauka panowania nad emocjami psiaka. Ignorujmy go, kiedy próbuje na nas coś wymusić swoim zachowaniem, szczególnie szczekaniem i gryzieniem. Uczmy, że mijając przechodniów, powinien zachowywać się spokojnie. Niech nie skacze na gości, nie śpi tam, gdzie nie powinien, nie gryzie nas po rękach i stopach – ogólnie nie robi niczego, czego nie chcielibyśmy, aby robił jako dorosły pies. Brak ograniczeń, a tym samym nauki, że nie można zawsze dostawać wszystkiego, czego się pragnie, prowadzi do ogromnych problemów w radzeniu sobie z frustracją oraz ogólnie pojętą odmową. Taki pies cały czas testuje opiekunów, może ich nawet dotkliwie gryźć po rękach z frustracji czy też niszczyć rzeczy w domu.
7Kontroluj zabawę z innymi psami
Niektóre psiaki mogą być zbyt natarczywe, inne bardzo nieśmiałe. Należy więc dobierać maluchom kompanów zabawy z odpowiednim temperamentem i przerwać zabawę, jeśli idzie w złym kierunku. Nie można też pozwalać, aby szczeniak witał się z każdym napotkanym psem, jeśli w przyszłości pragniemy spokojnych spacerów z czworonogiem i podobnie jak w przypadku obcych ludzi – neutralnego mijania nieznanych przedstawicieli swojego gatunku. Psie przyjaźnie najlepiej zawierać poprzez kilka wspólnych spacerów, a dopiero potem pozwolić na zabawę. Chcemy, aby nasz pupil potrafił również spędzać czas z drugim psem spokojnie.
PRZYKŁADOWY PROGRAM SOCJALIZACJI
Zapewnienie szczenięciu odpowiednich doświadczeń szczególnie w ciągu pierwszych dwóch lat życia stworzy solidną podstawę dla jego dobrych zachowań w przyszłości. Pamiętajmy jednak, że każdy pies jest inny i może wymagać odmiennego podejścia. Jedne będą potrzebowały silniejszej socjalizacji z obcymi ludźmi, inne nauki wyciszania się po intensywnej zabawie czy reagowania na głośne dźwięki. Niemniej jednak warto zwrócić uwagę na pewne rzeczy, z którymi każdy pies raczej będzie się spotykał w dorosłym życiu.
Nauka zostawania
samemu w domu
Już od pierwszego dnia przyzwyczajaj malucha do tego, że zostaje po drugiej stronie drzwi, kiedy wychodzisz do toalety czy innego pomieszczenia. Po tygodniu warto już ćwiczyć wychodzenie z domu: ubieramy się jak do normalnego wyjścia i najpierw wychodzimy na kilka sekund, potem kilka minut itd. Jeżeli pojawi się lęk separacyjny i nie będziecie sobie w stanie poradzić, skontaktujcie się jak najszybciej z behawiorystą. To zaburzenie lubi szybko eskalować i potem odkręcanie problemu może zająć nawet kilka miesięcy. Dodatkowo wspólne spędzanie czasu z rodziną lub przyjaciółmi pozwala szczeniętom rozwinąć mechanizmy umożliwiające zaakceptowanie opieki innych osób, kiedy nadejdzie taka potrzeba.
Różne miejsca i sytuacje
Wprowadzaj psa w różnorodne środowiska: centrum miasta, dworce, windy, parkingi.
Wizyty u weterynarza
Poza obowiązkowymi wizytami warto wpadać do gabinetu także profilaktycznie – zajrzeć do uszu i pyska, sprawdzić wagę czy zmierzyć temperaturę. Na koniec dobrze, by pies dostał smakołyk od weterynarza.
Środki transportu
Zaczynaj od spokojnych miejsc, typu pętle autobusowe, gdzie można zobaczyć zaparkowany autobus oraz wejść na chwilę do środka. Kolejnym krokiem będzie oswajanie psiaka z jazdą, czy to komunikacją miejską, czy samochodem. Jak zawsze zaczynamy powoli: od krótkiej przejażdżki i stopniowo zwiększamy trudność. Staraj się, aby podróże prowadziły do przyjemnych miejsc, takich jak park czy las.
Różne powierzchnie
Zapoznawaj psa z podłożami: panelami, betonem, trawą, błotem, piaskiem czy śliskimi płytkami.
Ruchome obiekty
Do tej kategorii możemy zaliczyć ptaki, wiewiórki, biegaczy, dzieci na placu zabaw oraz użytkowników hulajnóg, rolek i rowerów. Dobrze sprawdza się na początek prowadzenie podczas spaceru obok psa dziecięcego wózka, walizki czy roweru. Pies ma wtedy możliwość oswojenia się z tym, że coś przemieszcza się obok niego.
Nauka czystości
Ten proces może zająć wiele miesięcy, a wpadki mogą zdarzać się nawet do roku i jest to całkowicie normalne. Stwórz swojemu psu okazję do załatwiania się w różnych miejscach, takich jak trawa czy piasek. Szczenięta nauczone załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne jedynie na gazetach czy matach mogą przyzwyczaić się do konkretnej nawierzchni i odmawiać oddawania moczu i/lub kału w odmiennych warunkach, co może przełożyć się na trudności w nauce czystości.
Dotyk i pielęgnacja
Pies, dorosły czy też bardzo młody, potrzebuje czasem wizyt u weterynarza czy groomera. Tutaj z pomocą przychodzi nam przyzwyczajenie go do bycia przytrzymywanymi w różnych sytuacjach i dotykania przez osoby obce po głowie i ciele, ze szczególnym uwzględnieniem jamy ustnej, uszu, łap i okolicy okołoodbytowej. W tym celu warto ćwiczyć najpierw głaskanie i łapanie newralgicznych części ciała podczas głaskania, a następnie przytrzymywania ich coraz dłużej.
Inne psy i zwierzęta
Maluch powinien zetknąć się z psami w rozmaitym wieku, różnej
rasy i płci. Takie spotkania powinny być przeprowadzane pod ścisłą kontrolą, tak aby szczenięta podczas kontaktu z innymi psami nie były ani wystraszone, ani zbyt pewne siebie. Idealnie nadadzą się do tego spacery ze zrównoważonymi, spokojnymi psami bądź spacery socjalizacyjne prowadzone przez trenera. Ponadto warto, aby psiak był zaznajomiony i umiał spokojnie reagować na inne zwierzęta, takie jak ptaki, jeże czy koty. Jest to szczególnie ważne w przypadku psów z instynktami łowieckimi.
Hałas
Stopniowo oswajaj psa z dźwiękami domowymi i miejskimi.
Ludzie
Szczenię powinno zetknąć się z ludźmi w rozmaitym wieku, różnej płci i o zróżnicowanym wyglądzie (np. noszących okulary, brodę lub wąsy), a także ubranych w odmienne stroje (np. w dużych kapeluszach, mundurach, niosących torby, parasole itp.). Szczególnie przydatny będzie kontakt z dziećmi w różnym wieku, które ze względu na dużą ruchliwość i silną ekspresję emocji wywołują u wielu psów uczucie niepokoju.
Stymulacja umysłowa
Przynosi wiele korzyści i jest jedną z podstawowych potrzeb psa. Codziennie zapewnij min. 30 minut aktywności umysłowej: zabawki węchowe, trening sztuczek czy poszukiwanie smakołyków. Im bogatsze i różnorodne środowisko zaoferujemy naszemu psu, tym lepiej będzie się rozwijał mózg młodego zwierzęcia.
Nietypowe doświadczenia
Od małego przyzwyczajaj do kagańca, kąpieli czy podawanie leków lub środków o działaniu miejscowym takich jak krople do oczu.
przeciwwskazań, aby np. zabrać malucha ze sobą w odwiedziny do znajomych. Możliwości przy zachowaniu pewnych środków ostrożności są naprawdę duże!
CZEGO
NIE NALEŻY ROBIĆ
W procesie socjalizacji szczenięcia niezwykle istotne jest unikanie błędów, które mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego oraz przyczynić się do rozwoju problemów behawioralnych już na bardzo wczesnym etapie życia psa.
W szczególności odradzam wpuszczanie szczeniaka na zajęty przez inne osobniki wybieg dla psów bądź wpuszczania go w stado obcych psów. Nie należy też witać się z każdym napotkanym na ulicy psiakiem. W ten sposób maluch może sobie skojarzyć takie spotkania z bardzo wysokimi emocjami i ciągnąć do każdego mijanego psa bądź nabawić się awersji i wyrywać się oraz rzucać na widok innych przedstawicieli swojego gatunku. Najlepiej, jeśli nasz pies
będzie miał kilku sprawdzonych znajomych, a pozostałych mijał obojętnie. Nigdy nie należy krzyczeć i denerwować się na psa, ale cierpliwie zapoznawać go ze światem w tempie narzuconym przez malucha oraz konsekwentnie i spokojnie stawiać granice. Nie można też szarpać psa na smyczy i ciągnąć go na siłę do czegoś, czego się boi.
Ponadto, jeśli psiak przysiada na spacerze i rozgląda się po okolicy, nie powinno się go ponaglać i zmuszać do ruszenia z miejsca. Maluchy często robią tak, gdy są przebodźcowane i potrzebują chwili, aby zapoznać się z miejscem, w którym się znajdują, aby poczuć się bezpiecznie. Psiaki wraz z wiekiem, kiedy zapoznają się coraz lepiej z otaczającym je środowiskiem, robią to coraz rzadziej, aż zwykle całkiem z tego wyrastają.
A ponad wszystko nigdy nie wymierzaj psu fizycznej kary (zepsuje to waszą relację oraz wyrządzi więcej szkody niż pożytku, szczególnie w przypadku wrażliwego psa). Nie dajemy psu klapsów, nie potrząsa-
my za kark, nie przewracamy siłowo na grzbiet oraz nie wsadzamy nosa w odchody, jeśli załatwi się w domu.
Podsumowując, polecam zrobić sobie listę rzeczy, z którymi chcemy zapoznać psiaka i wykreślać to, z czym już się oswoił. Dobrze jest też szczenięciu, a potem nastolatkowi i młodemu dorosłemu przypominać co jakiś czas różne rzeczy, np. zabrać go ponownie do restauracji czy na rynek. Stosując się do wyżej wymienionych zasad, jesteśmy w stanie wychować zrównoważonego, dobrze radzącego sobie w naszym społeczeństwie, mądrego psa, a przy okazji mieć z nim piękną relację na całe nasze wspólne życie. I pamiętajmy: każdy pies jest inny, jeżeli wasz maluch jest wyjątkowo wrażliwy, lękliwy czy nadaktywny, warto poprosić o pomoc behawiorystę, ponieważ być może wymaga specjalnego podejścia, aby pokonać swoje trudności.
Linienie to jeden z najbardziej „włochatych” etapów w życiu każdego opiekuna psa. Kiedy sierść pojawia się dosłownie wszędzie, łatwo zapomnieć, że to naturalny i potrzebny proces. Wyjaśniamy, skąd się bierze, ile trwa i jak zadbać o psa — oraz o porządek w domu.
Czym jest linienie
Linienie to naturalny proces adaptacji morfologicznej do zmiennego układu warunków pogodowych, przez który przechodzi większość psów. Polega na cyklicznej (sezonowej) wymianie okrywy włosowej. Podstawowym celem tego mechanizmu jest dostosowanie gęstości psiej sierści do sezonowych zmian temperatury otoczenia. I chociaż dla opiekunów etap ten jest bardzo uciążliwy (niekończące się sprzątanie domu i wyczesywanie pupila), to jest konieczny dla utrzymania psiego organizmu w dobrej kondycji, niezależnie od pory roku. Linienie objawia się wzmożonym zrzucaniem włosa. Konsekwencją jest duża ilość wszechobecnych kłaczków – na podłodze, pod meblami, na dywanach, w pościeli czy na ubraniach opiekunów. Jest to typowa oznaka intensyfikacji wymiany sierści. Okrywa włosowa w tym czasie traci swoje walory estetyczne – matowieje, mogą tworzyć się kołtuny. Może też nastąpić przejściowa zmiana koloru sierści – szczególnie widoczne jest to u czarnych psów, u których włos nabiera brązowej barwy. Bardzo często występują objawy towarzyszące, np. psy mogą odczuwać świąd, który prowadzi do drapania się. Opiekunowie zauważają niekiedy zmiany w zachowaniu swoich podopiecznych: zmęczenie oraz wzrost apetytu.
Sezonowej wymiany sierści nie da
się uniknąć. Mając świadomość nieuchronności tego zjawiska, warto poświęcić więcej czasu na pielęgnację psa. Pomoże to ograniczyć bałagan w domu i wesprze zdrowie czworonożnych przyjaciół.
KTÓRE PSY LINIEJĄ NAJBARDZIEJ, A KTÓRE NAJMNIEJ
Zakres linienia w dużej mierze zależy od rasy i rodzaju sierści. Najintensywniej linieją psy z gęstą, podwójną okrywą włosową. W ich przypadku sierść składa się z dwóch warstw: miękkiego, gęstego podszerstka (izolacja termiczna) oraz z włosa okrywowego (nieco sztywniejszego, stanowiącego ochronę przed wilgocią). Psy z takim typem okrywy intensywnie linieją dwa razy do roku (wiosną i jesienią). Do ras, które linieją dwa razy, należą przede wszystkim:
Oddzielną grupę stanowią psy z sierścią krótką posiadające podszerstek. Są to:
Mops, Labrador retriever, Dalmatyńczyk, Mastif, Buldog francuski, Jamnik, Dog niemiecki.
U psów tych również zachodzi proces wymiany, lecz ze względu na krótszy włos i zdecydowanie mniejszą ilość podszerstka, nie jest to tak spektakularne, jak w przypadku wspomnianych wcześniej ras. Niestety psy te linieją przez cały rok! Wypadanie włosa nie jest w ich przypadku uwarunkowane zmianami pór roku.
PSY O SIERŚCI JEDNOWAR -
STWOWEJ – JEDWABISTEJ
Ze względu na brak podszerstka wypadający włos jest mało zauważalny – ujawnia się w postaci luźnych, pojedynczych kłaczków przez cały rok. Dlaczego ten typ okrywy zalicza się do najmniej liniejących? Taki włos rośnie długo, bez wyraźnego cyklu sezonowego (brak jest odrębnych okresów linienia). Do tej grupy zaliczają się:
Rasy te odznaczają się bardzo długą fazą anagenu (wzrostu włosa), np. u pudli włos rośnie od dwóch do czterech lat, zanim wypadnie.
PSY O SIERŚCI KRĘCONEJ, LOKOWANEJ
Odrębną grupę stanowią psy o sierści kręconej, lokowanej, np. Lagotto Romagnolo, Portugalski, pies dowodny, Owczarek bergamasco.
Pomimo że ich okrywa włosowa składa się z włosa okrywowego i podszerstka, to ze względu na ich kędzierzawą strukturę nie przechodzą radykalnego okresu linienia. Martwe włosy pozostają w okrywie – wplatają się w zdrowy włos. I choć optycznie ilość wypadającego włosia jest minimalna (pozornie włos nie wypada), to zachodzi konieczność systematycznego wyczesywania i mechanicznego usuwania martwego włosa. W przeciwnym wypadku okrywa ulega filcowaniu.
JAK DŁUGO TRWA
LINIENIE I KIEDY WYSTĘPUJE
Większość psów linieje dwa razy do roku – na wiosnę (marzec-maj) i jesienią (wrzesień-listopad). Wtedy psi organizm przygotowuje się odpowiednio do ciepłych lub zimnych pór roku. Dokładne terminy rozpoczęcia wymiany sierści zależą od klimatu i długości dnia. Intensywność linienia zależy od wieku, stanu zdrowia, wspomnianego wcześniej rodzaju okrywy włosowej oraz indywidualnych predyspozycji. Czas trwania jest różny, ale zwykle zajmuje od dwóch do sześciu tygodni.
Sezonową zmianę okrywy włosowej inicjują dwa czynniki: długość dnia i temperatura otoczenia. Wiosną, gdy dzień staje się coraz dłuższy, a temperatura powietrza wzrasta, następuje adaptacja do cieplejszej pory roku. Gruba sierść, która zabezpiecza przed zimnem, wymieniana jest na lżejszą. Odwrotnie dzieje się jesienią. Organizm przygotowujący się do zimniejszych miesięcy wytwarza grubszą warstwę izolacyjną.
NADMIERNE LINIENIE –KIEDY KONSULTOWAĆ SIĘ Z WETERYNARZEM
Nadmierna czy długotrwała utrata włosa bez innych zmian na skórze nie jest powodem do niepokoju. Już sam fakt przebywania psa w ogrzewanym pomieszczeniu może wywołać obfite linienie. Jednak są pewne sygnały alarmowe, które powinny skłonić opiekuna do wizyty z psem w lecznicy weterynaryjnej. Przykładowo: gdy wypadaniu sierści towarzyszą miejscowe wyłysienia (alopecja), podrażnienia i zaczerwienienie skóry, uporczywy świąd, powodujący kompulsywne drapanie, wylizywanie się czy wygryzanie.
Sygnałami alarmowymi (przy równoczesnym gubieniu sierści) są: łuszcząca się sucha skóra (łupież), przetłuszczający się włos (łojotok), strupki. Wskazaniem do wizyty jest też nieprzyjemny zapach czy zmiany w zachowaniu psa: apatia, brak apetytu, nadmierne pragnienie (polidypsja), połączone z częstym oddawaniem moczu (poliuria).
Podłoże zmian może być różne: choroby dermatologiczne, zaburzenia hormonalne, niedobory pokarmowe, alergie, pasożyty zewnętrzne itp. Opiekun nie jest w stanie prawidłowo ich rozpoznać i odpowiednio zareagować. Dlatego po zaobserwowaniu niepokojących objawów, należy zasięgnąć porady u lekarza weterynarii.
CZY PIES MOŻE
LINIEĆ CAŁY ROK
Odpowiedź jest bezdyskusyjna –zdecydowanie tak. Zwłaszcza na zurbanizowanych terenach o wysokiej kulturze kynologicznej jest to coraz powszechniejsze zjawisko. Dotyczy to psów, które całe życie spędzają w warunkach domowych. Budynek mieszkalny cechuje się niezmiennymi warunkami środowiskowymi: sztuczne oświetlenie, regularna temperatura, klimatyzacja. Pomimo tych komfortowych warunków zaburzony zostaje cykl naświetlania oraz zmian dobowych czy sezonowych. U psów zmianie ulega rytm biologiczny, który dzikim przodkom oraz psom przebywającym na zewnątrz dyktował optymalne pory na wymianę sierści.
W wyniku zmian warunków życia u psów domowych zamiast wyraźnych faz linienia występuje nieustanne wypadanie sierści.
DLACZEGO PIES SIĘ DRAPIE
Uczucie swędzenia towarzyszy wzmożonym procesom regeneracji skóry oraz intensywnemu cyklowi wzrostu nowych włosów. Pies drapie się też z powodu dyskomfortu wywołanego przez martwe włosy, które wplotły się w zdrową sierść i powodują uczucie kłucia i swędzenia. Inny rodzaj subiektywnego poczucia braku wygody wywołują kołtuny. Również w tym przypadku luźny, wypadający podszerstek zaczyna się zbijać w węzły z włosem okrywowym. Plątanina ta, przy braku pielęgnacji, zacieśnia się, powoduje ból i pieczenie, zwłaszcza w miejscach wrażliwych (pachwiny, brzuch). Natomiast twarde płaty sfilcowanej sierści tworzą warstwę nieprzepuszczalną dla powietrza, co utrudnia wentylację skóry. Konsekwencją są podrażnienia i świąd. Inne przyczyny drapania to przesuszona skóra, zwłaszcza po okresie zimowym. Jest to następstwo prze-
bywania w ogrzewanych pomieszczeniach o niskiej wilgotności. Tak więc w większości przypadków ten niekomfortowy stan prowokują sami opiekunowie. Regularne wyczesywanie oraz kąpiel z użyciem nawilżających kosmetyków znacznie zmniejszy odczuwanie swędzenia.
DLACZEGO PIES
BYWA ZMĘCZONY
Linienie to proces fizjologiczny w znacznym stopniu obciążający psi organizm. Intensywny wzrost nowego włosa i pozbycie się „starej” sierści w bardzo krótkim czasie pochłania ogromne zasoby energetyczne. Ponadto wymiana okrywy włosowej zachodzi w miejscach o dużych wahaniach temperatury i zmian fotoperiodu. Pies traci znaczną ilość energii na termoregulację. Organizm potrzebuje więcej wypoczynku i snu, by zrekompensować duże wydatki energii. Nie bez znaczenia na samopoczucie psa mają zmiany behawioralne wywołane przez swędzenie skóry, uczucie ciężkości i zaleganie okrywy włosowej. Pies wtedy drapie się, wygryza, tarza po dywanach, ocie-
ra o meble i ściany, próbując pozbyć się luźnych włosów. Zwierzę staje się niespokojne, drażliwe. Stres jest jedną z przyczyn obniżenia poziomu energii i uczucia wyczerpania. Dlatego należy ograniczyć aktywność i pozwolić pupilowi na dłuższy wypoczynek.
DLACZEGO PIES MA
WIĘKSZY APETYT
Wymiana sierści jest procesem energochłonnym. Łączy się też ze zwiększonym zapotrzebowaniem na składniki odżywcze – głównie białko, ale także witaminy, cynk, krzem, kwasy Omega-3, żelazo i biotynę. Stymulują one wzrost włosów, aktywują mieszki włosowe, poprawiają mikrokrążenie skóry. Wzrost nowych włosów powoduje, że metabolizm psa podkręca się, a przez to wzmaga się uczucie głodu, zostaje pobudzony apetyt. Czasami źródłem wzmożonego apetytu są wspomniane wcześniej zmiany behawioralne. Przy nadmiarze negatywnych emocji (niepokój, drażliwość, stres) pies może potraktować jedzenie jako „zastępcze źródło przyjemności”.
JAK PORADZIĆ SOBIE Z SIERŚCIĄ W DOMU?
Psi włos podczas fazy linienia jest wszechobecny. Na szczęście istnieją sposoby, by choć częściowo pozbyć się wszędobylskich kłaczków.
1. Odkurzanie z turboszczotką
Regularne odkurzanie to podstawa. Końcówka do odkurzacza typu turboszczotka łatwo usuwa sierść nawet z gęstych dywanów. Wyciągnie sierść wbitą w wykładziny i tapicerkę meblową. Dobrym rozwiązaniem będzie również robot sprzątający, który na bieżąco usuwa sierść z podłogi, docierając nawet do trudnodostępnych zakamarków.
2. Rolki i rękawice
Rolki samoprzylepne świetnie nadają się do czyszczenia ubrań. Są idealne do stosowania na kocach i sofach. Zbierają sierść, nie uszkadzając delikatnego materiału. Wystarczy kilka razy pociągnąć rolką. Równie skutecznym, a przy tym prostym rozwiązaniem, są rękawiczki jednorazowe – najlepiej lateksowe. Dobrze sprawdzają się też rękawi-
ce gospodarcze. Wystarczy nałożyć rękawice na ręce, zwilżyć je wodą i pocierać materiał (np. ubranie). Rękawica ściąga sierść, która zbija się w kłębek. Taką zbitą kępkę można łatwo usunąć. Jest to najprostszy sposób dostępny dla każdego opieku-
na. Takiej rękawiczki można szybko użyć do przetarcia bluzy lub spodni, zarówno w domu, jak i na spacerze.
3. Preparaty antystatyczne
Spraye i płyny antystatyczne do mebli, powierzchni plastikowych czy odzieży pomagają utrzymać czystość. Zabezpieczają powierzchnie oraz odzież przed nadmiernym przyciąganiem i przywieraniem psiej sierści. Ułatwiają także jej usuwanie.
4. Tkaniny obiciowe typu pet-friendly
Szczęśliwi posiadacze zwierząt domowych podczas zakupu fotela czy sofy powinni mieć na uwadze, że ich pupil prędzej czy później doceni wygodę nowego mebla. Dlatego dobrze jest wybierać meble, w których stosuje się odpowiedniego typu obicia. Ta nowoczesna technologia zapobiega wbijaniu się sierści głęboko w strukturę tkaniny, dzięki czemu usuwanie sierści staje się łatwiejsze. Wystarczy przetrzeć powierzchnię sofy ściereczką lub rolką.
Sezon kleszczowy coraz bliżej
– czas na skuteczną ochronę
Choć w tym roku zima w Polsce zaskoczyła nas niskimi temperaturami, warto pamiętać, że sezon kleszczowy zbliża się szybciej, niż wielu opiekunów zwierząt się spodziewa. Kleszcze obecne w Polsce – kleszcz pospolity (Ixodes ricinus) oraz kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus) – mogą wykazywać aktywność już przy temperaturach powyżej +5°C. Oznacza to, że ryzyko ukąszeń i chorób odkleszczowych może pojawić się już wczesną wiosną, a w łagodnych zimach nawet przez cały rok.
Kleszcze są nie tylko uciążliwe, ale przede wszystkim stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia naszych pupili. Przenoszą wiele groźnych patogenów, w tym pierwotniaki wywołujące babeszjozę – jedną z najpoważniejszych chorób odkleszczowych u psów. U kotów choroba ta również występuje, jednak zdecydowanie rzadziej oraz rzadko jest diagnozowana ze względu na nieswoiste objawy kliniczne.
Pierwotniaki z rodziny Babesidae atakują czerwone krwinki zwierzęcia, namnażają się w nich i powodują ich niszczenie. Choroba występuje najczęściej w rejonach leśnych, ale coraz częściej kleszcze będące wektorami tych pierwotniaków spotyka się także w miastach. Objawy babeszjozy mogą być nieswoiste i manifestować się gorączką, osłabieniem, niedokrwistością czy żółtaczką.
W Polsce głównym przenosicielem tej choroby jest kleszcz łąkowy (Dermacentor reticulatus). Wczesne rozpoznanie i leczenie są bardzo ważne, jednak najlepszą ochroną pozostaje skuteczna profilaktyka przeciwkleszczowa
* Obroża Foresto jest wodoodporna i jej skuteczność pozostaje niezmieniona w przypadku zmoczenia zwierzęcia. Jednakże, należy unikać długotrwałej, intensywnej ekspozycji na działanie wody lub nadmiernego stosowania szamponu, gdyż może to spowodować skrócenie czasu działania produktu. Badania wykazują, że comiesięczne mycie szamponem lub zanurzanie w wodzie nie powodują znaczącego skrócenia 8-miesięcznego okresu skuteczności przeciwkleszczowej po rozprzestrzenieniu się substancji czynnej w okrywie włosowej, podczas gdy skuteczność przeciwpchelna produktu stopniowo ulega zmniejszeniu, począwszy od 5 miesiąca.
Jednym z wygodnych i sprawdzonych rozwiązań jest obroża lecznicza Foresto, która działa poprzez stopniowe uwalnianie substancji czynnych na powierzchnię skóry i sierści zwierzęcia. Substancje te rozprzestrzeniają się na całą powierzchnię skóry, tworząc barierę ochronną, która eliminuje kleszcze, a w przypadku niektórych gatunków kleszczy wykazuje również działanie odstraszające. Informacje na temat działania bójczego i odstraszającego wobec różnych gatunków kleszczy są zawarte w ulotce przylekowej.
Foresto zapewnia ochronę nawet do 7–8 miesięcy Obroża jest wodoodporna*, bezzapachowa i łatwa w użyciu, co zwiększa komfort zarówno zwierzęcia, jak i opiekuna.
To także produkt o ugruntowanej pozycji na rynku – firma Elanco sprzedała już ponad 120 milionów obroży Foresto na całym świecie. Co potwierdza zaufanie, jakim produkt cieszy się wśród lekarzy weterynarii oraz opiekunów zwierząt.
Sezon kleszczowy to wyzwanie, ale dzięki odpowiedniej profilaktyce możesz skutecznie chronić zdrowie swojego psa. Wczesne przygotowanie i wybór sprawdzonego rozwiązania to klucz do spokojnych spacerów przez cały rok. Regularnie sprawdzaj sierść pupila pod kątem obecności kleszczy. Pamiętaj, że substancje czynne zawarte w obroży Foresto potrzebują czasu, aby równomiernie rozprzestrzenić się na powierzchni skóry – pełne działanie przeciwkleszczowe osiągane jest po 2 dniach od założenia
do 8ochronymiesiecy
,
przed pchłami i kleszczami. Ograniczone ryzyko zachorowania na babeszjozę u psów przez 7 miesięcy.
NOWE NOWE
OPAKOWANIE OPAKOWANIE TEN SAM SPRAWDZONY PRODUKT
Zdjęcia produktów mają charakter ilustracyjny.
NAZWA WETERYNARYJNEGO PRODUKTU LECZNICZEGO: Foresto 1,25 g + 0,56 g obroża lecznicza dla kotów i psów ≤ 8 kg; Foresto 4,50 g + 2,03 g obroża lecznicza dla psów > 8 kg. SKŁAD JAKOŚCIOWY I ILOŚCIOWY: Każda obroża o długości 38 cm (12,5 g) zawiera: Substancje czynne: Imidaklopryd 1,25 g, Flumetryna 0,56 g; Każda obroża o długości 70 cm (45 g) zawiera: Substancje czynne: Imidaklopryd 4,50 g, Flumetryna 2,03 g. Obroża w kolorze szarym, bezzapachowa z wytłoczoną nazwą weterynaryjnego produktu leczniczego po jednej stronie. Docelowe gatunki zwierząt: Koty, psy. Wskazania lecznicze dla każdego z docelowych gatunków zwierząt: Koty: Dla kotów z mieszanymi inwazjami pcheł oraz kleszczy czy też zagrożonych takimi inwazjami. Weterynaryjny produkt leczniczy jest wskazany do stosowania tylko wtedy, gdy uzasadnione jest jego użycie przeciwko wskazanym pasożytom w tym samym czasie. Leczenie inwazji pcheł i zapobieganie ponownej inwazji pcheł (Ctenocephalides felis) dzięki działaniu owadobójczemu przez 7 do 8 miesięcy. Chroni bezpośrednie otoczenie zwierzęcia przed rozwojem larw pcheł przez 10 tygodni. Weterynaryjny produkt leczniczy może być stosowany w ramach strategii leczenia alergicznego pchlego zapalenia skóry (FAD), w przypadku wcześniejszego rozpoznania przez lekarza weterynarii. Zapobieganie ponownej inwazji kleszczy (Ixodes ricinus) dzięki działaniu roztoczobójczemu (zabijającemu) i odstraszającemu (zapobiegającemu żerowaniu) od 2 dni do 8 miesięcy. Zapobieganie ponownej inwazji kleszczy (Rhipicephalus turanicus) dzięki działaniu roztoczobójczemu (zabijającemu) od 2 dni do 8 miesięcy. Produkt wykazuje skuteczne działanie przeciwko larwom, nimfom i dorosłym osobnikom kleszczy. Psy: Dla psów z mieszanymi inwazjami pcheł lub wszy oraz kleszczy lub much piaskowych czy też zagrożonych takimi inwazjami. Weterynaryjny produkt leczniczy jest wskazany do stosowania tylko wtedy, gdy w tym samym czasie uzasadnione jest jego użycie przeciwko pasożytom, na które działa każda z substancji czynnych. Leczenie inwazji pcheł i zapobieganie ponownej inwazji pcheł (Ctenocephalides canis, Ctenocephalides felis) dzięki działaniu owadobójczemu przez 7 do 8 miesięcy. Chroni bezpośrednie otoczenie zwierzęcia przed rozwojem larw pcheł przez 8 miesięcy. Weterynaryjny produkt leczniczy może być stosowany w ramach strategii leczenia alergicznego pchlego zapalenia skóry (FAD), w przypadku wcześniejszego rozpoznania przez lekarza weterynarii. Zapobieganie ponownej inwazji kleszczy (Ixodes ricinus, Rhipicephalussanguineus) dzięki działaniu roztoczobójczemu (zabijającemu) i odstraszającemu (zapobiegającemu żerowaniu) od 2 dni do 8 miesięcy. Zapobieganie ponownej inwazji kleszczy (Dermacentor reticulatus) dzięki działaniu roztoczobójczemu (zabijającemu) od 2 dni do 8 miesięcy. Produkt jest skuteczny przeciwko larwom, nimfom i dorosłym osobnikom kleszczy. Zmniejszenie ryzyka przeniesienia patogenów Babesia canis vogeli oraz Ehrlichia canis a tym samym zmniejszenie ryzyka babeszjozy u psów oraz erlichiozy u psów przez 7 miesięcy dzięki działaniu roztoczobójczemu i odstraszającemu na kleszcze Rhipicephalus sanguineus. Efekt jest pośredni, ze względu na działanie produktu na wektor. Zmniejszenie ryzyka przeniesienia patogenu Leishmania infantum do 8 miesięcy, a tym samym zmniejszenie ryzyka leiszmaniozy u psów, poprzez działanie odstraszające na muchy piaskowe. Efekt jest pośredni, ze względu na działanie produktu na wektory. Leczenie inwazji wszołów (Trichodectes canis). NAZWA PODMIOTU ODPOWIEDZIALNEGO: Elanco Animal Health GmbH. Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania.
Widok pięknych scen z udziałem dziecka i psa rozczula wiele osób. Kto nie uśmiechnie się, oglądając filmik, na którym pies liże raczkujące niemowlę czy widząc scenę, w której maluch wtula się w pupila na jego posłaniu. Wiele z tych momentów na pierwszy rzut oka jest uroczych lub zabawnych. Jednak osoba, która interesuje się psią komunikacją, zauważy, że pies w rzeczywistości nie jest tak szczęśliwy, jakby się wydawało.
Pies jest najlepszym przyjacielem dla dorosłego, dlatego zakładamy, że będzie też najlepszym przyjacielem dla dziecka. Z góry przyjmujemy za pewnik, że pies pokocha bezgranicznie małego człowieka i będzie zawsze szczęśliwy podczas wspólnych kontaktów. Jednak nie każdy pies będzie czuł się komfortowo w pobliżu dziecka. Są zwierzęta, które w wyniku złych doświadczeń z przeszłości, lękliwości czy błędów w wychowaniu, nie będą miały ochoty na bliskość malucha.
Oczywiste jest, że pies warczący czy szczekający na najmłodszych nie jest nastawiony pozytywnie. Jednak równocześnie nie każdy pies, który pozwala na głaskanie i przytulanie ma na to ochotę.
Psy mają swój język
Często nie zauważamy, gdy nasz pupil prosi o przerwanie kontaktu z dzieckiem. Niejednokrotnie próby zatrzymania czy odsunięcia dziecka są bardzo subtelne i praktycznie niewidoczne dla opiekuna. Jednak psy od tak długiego czasu towarzyszą ludziom, że wielu badaczy bardzo dobrze poznało psi język. Istnieje mnóstwo książek i materiałów, z których można taką wiedzę zaczerpnąć.
Podstawą bezpieczeństwa w kontaktach dzieci z psami jest zapobieganie sytuacjom, w którym pies może poczuć się zagrożony. Psy z reguły starają się unikać konfliktów, jednak
w momencie obrony mogą posunąć się do ataku. Aby dobrze odczytać zamiary psa, trzeba zrozumieć i nauczyć się podstawowych sygnałów świadczących o jego stresie.
Do podstawowych sygnałów, które mówią o psim dyskomforcie, należą: ziewanie, oblizywanie nosa, odwracanie głowy czy zastyganie w bezruchu. Często też pies, który prosi dziecko, aby się odsunęło, będzie lizał malucha. Szczególnie to zachowanie jest bardzo często błędnie odczytywane. Od zawsze kojarzymy lizanie z oznaką psiej miłości. Jednak, gdy dobrze przyjrzymy się całemu ciału psa i weźmiemy pod uwagę kontekst sytuacji, możemy dostrzec, że nie jest to pozytywne uczucie. Gdy maluch wyciąga do psa rękę lub nachyla buzię i wyraźnie narusza psią przestrzeń –lizanie będzie najprawdopodobniej próbą odsunięcia. To bardzo odpowiedzialne zadanie, aby dobrze rozpoznawać psie sygnały i odpowiednio na nie reagować.
Błędne założenia
Psy towarzyszą nam na każdym kroku i często traktujemy je jak członków rodziny. W związku z tym porównujemy ich zachowanie z naszym, ludzkim. To może być przyczyną wielu nieporozumień.
Jeśli patrzymy na psa przez pryzmat człowieka i zapominamy, że ten gatunek ma inną naturę, możemy błędnie interpretować niektóre zachowania. Chodzi tutaj szczególnie o zachowania związane z opieką nad dziećmi. Filmy familijne, bajki czy video w social mediach często stawiają psa w roli opiekunki, która zajmuje się dziećmi. Jednak w realnym świecie pies nie wykazuje takich zachowań. Okrywanie dziecka kocykiem, czy niepozwalanie opiekunom zbliżyć się do malucha, nie jest zachowaniem wynikającym z troski. Są to czynności związane z pierwotnymi instynktami psa i wiążą się z obroną zasobów. Dzieje się tak, ponieważ pies w naturze nie okrywał szczeniaków kocem, ani nie bujał ich w bujaczku. Dlaczego więc miałby świadomie w ten sposób opiekować się ludzkim dzieckiem?
Gdy zrozumiemy, że psy postrzegają świat inaczej niż ludzie i mają inne potrzeby, łatwiej będzie interpretować ich komunikaty i sygnały.
Dzieci są nieprzewidywalne
Wiele psów nie będzie czuło się komfortowo w obecności małego dziecka. Dzieci są nieprzewidywalne, szybkie i głośne. Dlatego trzeba być bardzo czujnym w kontaktach czworonogów z najmłodszymi. Ich ruchy są chaotyczne, a sposób poruszania się zupełnie inny niż u dorosłych. Dla psa raczkujące niemowlę czy
REKLAMA www.epupil.eu
chwiejnie chodzący maluch może być trudny do odczytania – raz zbliża się szybko, innym razem nagle przewraca się tuż obok. Do tego dochodzi wysoki ton głosu, piski, śmiech i płacz. Wszystko to sprawia, że dziecko staje się dla wielu psów bardzo intensywnym źródłem bodźców. W takich sytuacjach pies często próbuje poradzić sobie ze stresem na swój sposób. Może odwracać głowę, napinać ciało, powoli się odsuwać albo nagle zainteresować się podłogą. Czasem pokazuje białka oczu, kładzie uszy lub zamiera w bezruchu. Te sygnały są łatwe do przeoczenia, szczególnie gdy skupiamy się na dziecku. A to właśnie
pies najbardziej potrzebuje wtedy naszej reakcji.
Badania nad psią komunikacją i tzw. sygnałami uspokajającymi, opisywane m.in. przez Turid Rugaas, pokazują, że psy bardzo rzadko przechodzą od razu do warczenia czy ugryzienia. Zanim dojdzie do eskalacji, zwykle wysyłają wiele subtelnych komunikatów. Problem w tym, że jeśli te sygnały są ignorowane, pies uczy się, że delikatna komunikacja nie działa. Szczególnie niepokojącym momentem jest zastyganie w bezruchu. Wielu opiekunów interpretuje je jako oznakę cierpliwości w kontaktach z dzieckiem. Tymczasem zastyganie to często stan bardzo wysokiego napięcia – ostatni etap przed próbą obrony. Dziecko może wciąż głaskać psa, a dorosły myśli, że wszystko jest w porządku, podczas gdy pies znajduje się już na granicy swoich możliwości.
Wyobraźmy sobie, że pies leży w legowisku, dziecko zbliża się na czworaka, idąc na wprost pupila i patrząc mu prosto w oczy. Pies odwraca głowę, oblizuje nos, po chwili zamiera. Rodzic stwierdza, że pies jest bardzo cierpliwy, bo nie ucieka. Tymczasem pies od kilku sekund wyraźnie komunikuje, że chce zakończyć kontakt. Warto zauważać takie zachowania, tym bardziej że większość psów nie podejmuje próby oddalenia się od dziecka przy poczuciu zagrożenia.
Co może zrobić opiekun
Najważniejsze jest aktywne dbanie o bezpieczeństwo obu stron. Oznacza to, że należy być zawsze blisko, a najlepiej brać czynny udział w interakcji dziecka z psem. Ważne też jest, aby pies miał w domu bezpieczne miejsce, do którego może się udać,
by unikać dziecka. Gdy pupil kładzie się w takim azylu, nie musi to oznaczać, że nie lubi dziecka. Nadmiar bodźców potrafi przytłoczyć zwierzę i taka chwila odpoczynku pomoże psu zregenerować układ nerwowy.
W reagowaniu na sygnały wysyłane przez psa najważniejsze jest, aby wykazywać reakcję już na pierwsze sygnały dyskomfortu, a nie dopiero na warczenie. Niestety pies, który nie widzi reakcji na subtelne sygnały, uczy się, że nie warto ich wysyłać. Wtedy przestanie ich używać i będzie sięgał tylko po dosadne zachowania.
Szanuj psie potrzeby
Warto pamiętać, że pies nie ma obowiązku lubić dzieci ani szukać z nimi kontaktu. Naszą rolą jako odpowiedzialnych opiekunów jest tworzenie takich warunków, w których pies może czuć się bezpiecznie. To dorośli powinni dbać o granice psa w obecności dziecka i zapobiegać niebezpiecznym sytuacjom. Jak podkreślają badacze psiego języka, ignorowanie wczesnych sygnałów stresu prowadzi do ich wygaszania – pies przestaje ostrzegać i szybciej przechodzi do zachowań obronnych. Dlatego tak ważne jest, by uczyć się psiego języka i traktować go poważnie.
Na końcu warto przypomnieć, że pies nie jest opiekunką dziecka. Nie kieruje się ludzką troską ani potrzebą chronienia malucha. Jeśli blokuje dostęp do dziecka lub pilnuje go w przesadny sposób, najczęściej mamy do czynienia z obroną zasobów, a nie z nadopiekuńczością. Gdy zrozumiemy, że pies postrzega świat inaczej niż my, łatwiej będzie nam uszanować jego granice. A prawdziwe bezpieczeństwo w relacji dziecko-pies zaczyna się właśnie od uważności na psie sygnały i od odpowiedzialnych decyzji dorosłych.
Tekst: Mamazpsem – Małgorzata Bieniek
Behawiorystka zwierząt, zoopsycholog. Specjalizuje się w relacji pies-dziecko. Edukuje i pomaga rodzicom przygotować psa na pojawienie się dziecka oraz zadbać o ich bezpieczną relację. www.mamazpsem.pl, instagram: @mamazpsem_
W jaki sposób zwierzęta odczuwają ból
Tekst: Jacek Irzyk
Czym różni się ból odczuwany przez różne zwierzęta od tego, który my znamy? Niektórzy twierdzą, że część zwierząt nie odczuwa bólu wcale, za to reszta rzekomo odczuwa go o wiele słabiej niż ludzie. Chodzi o to, czy zwierzę jest w stanie świadomie doświadczyć uczucia bólu, czy tylko nieświadomie, odruchowo zareagować na bodziec bólowy. Odczuwanie, przeżywanie, rozumienie bólu przez różne gatunki zwierząt wciąż jest nie do końca klarowne. Przeprowadzono na ten temat wiele badań i z pewnością wiele badań na ten temat jeszcze powstanie. Gatunki zwierząt różnią się między sobą wyglądem, trybem życia, zachowaniem, a także budową organizmu. Zróżnicowanie to polega m.in. na różnicach w gęstości zakończeń nerwowych w ciele, jak również umiejętności danego gatunku do odbierania, rozumienia i doświadczania bólu. Co tak naprawdę sprawia, że odczuwamy ból? Jest on dość złożonym doświadczeniem, które powstaje w wyniku działania zarówno układu nerwowego, obwodowego, jak i mózgu. Kiedy dochodzi do bodźca bólowego (np. ukłucia igłą), pobudzane są nocyceptory, znajdujące się w skórze, mięśniach, stawach czy narządach. Następnie dochodzi do przewodzenia impulsu – nocyceptory wysyłają sygnał elektryczny włóknami nerwowymi do rdzenia kręgowego. W rdzeniu kręgowym zachodzi proces przetwarzania – tutaj sygnał może zostać wzmocniony, osłabiony albo zahamowany (dlatego np. uciskanie miejsca bólu czasem go zmniejsza). Później do-
chodzi do przekazania impulsu do mózgu – trafia on do wzgórza i kory mózgowej, gdzie jest świadomie odbierany jako ból. Ostatnią kwestią, jaką można wyróżnić, jest aspekt emocjonalny i poznawczy –układ limbiczny i inne obszary mózgu nadają cierpieniu znaczenie (np. lęk, frustrację). A w jakim celu w ogóle czujemy ból? Jest on mechanizmem ochronnym, który ostrzega nas przed urazem lub chorobą. Dzięki niemu odsuwamy rękę od gorącego garnka, leczymy zranienie czy unikamy nadmiernego obciążenia chorej nogi. By zobrazować, jak ból odczuwany jest przez zwierzęta, warto powołać się na przeprowadzone w tym celu badania. Pierwszym z nich jest metoda Mouse Grimace Scale (MGS), która dotyczy obiektywnego oceniania bólu zwierząt laboratoryjnych. Metoda ta została opracowana w 2010 r. przez Langford’a i szybko stała się wzorcem do stworzenia podobnych skali u innych gatunków. Polega na analizie mimiki twarzy myszy. Podobnie jak u ludzi twarz zwierzęcia zmienia się, gdy odczuwa ono ból. Wynik badania jest obiektywnym wskaźnikiem, pokazującym intensywność odczuwania bólu. Wcześniej jego stopień u myszy oceniano subiektywnie – na podstawie przypuszczeń i intuicji człowieka. Badania pokazały, że MGS uwidacznia się po doświadczeniu bodźca bólowego (np. iniekcji środka drażniącego, operacji), a maleje po podaniu leków przeciwbólowych. Na jej wzór powstały metody dotyczące innych gatunków zwierząt, m.in. Rat Grimace Scale, Rabbit Grimace Scale, Horse Grimace Scale. Warto tu jednak zaznaczyć, że metoda ta nie jest idealna. Problem z MGS często zaczyna występować w przypadkach przewlekłego bólu, gdzie zmiany w mimice mogą nie być tak wyraźne, jak przy nagłym, ostrym bólu. Poza tym nie wszystkie myszy reagują jednakowo. Można też źle odczytać stres lub senność, klasyfikując je jako ból. W 2021 roku Robyn J. Crook przeprowadziła jedno z najważniejszych badań dotyczących bólu u ośmiornic – Pain in Octopus. Badanie jest uznawane za przełomowe, ponieważ po raz pierwszy bezpośrednio udowodniło, że dla zwierzęcia bezkręgowego, ból jest nie tylko automatycznym odruchem na bodziec bólowy, a subiektywnym, emocjonalnym doświadczeniem. Crook chciała sprawdzić, czy ośmiornice uczą się unikać miejsc kojarzonych z bólem, oraz czy doświadczają ulgi po podaniu środka przeciwbólowego. Okazało się, że zwierzęta te rozumieją ból, unikają miejsc kojarzonych z bólem (gdzie
dostawały bolesny zastrzyk) oraz wybierają te, w których doświadczyły ulgi (dostały środek przeciwbólowy). Zaobserwowano również, że pielęgnowały bolące miejsca, co jest typowe u zwierząt doświadczających bólu. Badanie to było cytowane w raporcie LSE (2021 r.), po czym zalecono objęcie tych zwierząt prawną ochroną, jako istot czujących (co później wprowadzono w prawie brytyjskim).
Następne badanie przeprowadzone w tym kierunku to Evidence for pain in decapod crustaceans (Elwood, 2012/2013 r.). Elwood badał, czy zachowania skorupiaków dziesięcionogich wykraczają poza proste reakcje odruchowe i mogą wskazywać na rzeczywiste przeżywanie bólu. W eksperymentach z krabami pustelnikami i stymulacją elektryczną Elwood’a z 2009 r. zwierzęta były bardziej skłonne do opuszczenia swojej muszli (nawet jeśli była dla nich bardzo cenna) po otrzymaniu bodźca. Wskazuje to na elastyczność w działaniach tych stworzeń, które są kierowane pamięcią i przeszłymi doświadczeniami, a nie tylko odruchem. Analizując badania, Elwood potwierdził, że skorupiaki spełniają wszystkie cztery kluczowe kryteria, na podstawie których można uznać, że zwierzę rzeczywiście przeżywa ból. Jego prace przyczyniły się do dyskusji o włączeniu dekapodów (przykładowo: kraby, homary) do przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt (np. w Wielkiej Brytanii).
Warto też zaznaczyć, w przypadku zwierząt, u których odczuwanie bólu zostało potwierdzone odpowiednimi badaniami (np. ssaków), że ich przeżywanie bólu może różnić się od tego, czego doświadczamy jako ludzie. Choć zwierzęta te mają układ nerwowy, który pozwala im na odbieranie bodźców uszkadzających tkanki i reagowania na nie, to ich doświadczenie cierpienia może być trochę mniej złożone. Wynika to z różnic w budowie i funkcjonowaniu mózgu. Ludzie często łączą ból z lękiem czy niepokojem, co może potęgować jego odczuwanie. Zwierzęta również mogą odczuwać strach i stres, ale ich interpretacja bólu może być mniej abstrakcyjna – nie wyobrażają sobie tego tak jak ludzie. Nie znaczy to oczywiście, że należy pozwalać na ich cierpienie. Warto również zaznaczyć, że zwierzęta nie mają możliwości werbalnego opisania swoich odczuć bólowych, przez co możemy jedynie zakładać, jaka jest ich intensywność. Niektóre zwierzęta mogą mieć wyższy lub niższy próg bólu niż człowiek. Nasza ocena ich cierpienia opiera się na obserwacji zachowań, co może prowadzić do błędów – np. niektóre gatunki ukrywają ból (co jest wyuczoną reakcją, by nie zdradzić się przed drapieżnikami). Aby zobrazować to przykładem, można zwrócić uwagę na konie, które często długo nie pokazują, że doświadczyły urazu czy choroby, mimo poważnych dolegliwości. Psy natomiast mogą dramatyzować przy niewielkim dyskomforcie, co nie znaczy, że cierpią mniej lub bardziej, tylko że reagują inaczej. Podsumowując, odczuwanie bólu różni się w zależności od gatunku i stopnia rozwoju układu nerwowego. Ssaki i ptaki są w stanie doświadczać cierpienia, mają skomplikowaną budowę ciała i wiele zakończeń nerwowych. Ryby również posiadają nocyceptory i reagują na bodźce sprawiające im dyskomfort, choć nieco inaczej niż ssaki. Bezkręgowce to trudniejsza kwestia. Budowa ich organizmów jest bardzo nieskomplikowana, mają mało rozwinięte zdolności poznawcze w porównaniu do ssaków i charakteryzuje je ubogi układ nerwowy. Możliwość świadomego odczuwania bólu przez bezkręgowce wciąż jest tematem wymagającym badań. Poza tym są one dość szeroką grupą, do której należą między innymi ośmiornice, które wiemy już, że są w stanie doświadczyć cierpienia. Mają duży, złożony mózg i wykazują skomplikowane zachowania. Tak więc bezkręgowce bezkręgowcom nierówne. Inna ich grupa – pająki, świerszcze, mrówki – wykazuje umiejętność uczenia się i różne złożone zachowania, ale nie ma jednoznacznych dowodów na to, że uczucie, którego doświadczają, odczuwając fizyczny dyskomfort, jest podobne do cierpienia, jakie przeżywają ssaki. Natomiast w przypadku organizmów tak prostych, jak małże, gąbki czy meduzy – bardzo mało prawdopodobne jest, aby mogły odczuwać ból z powodu ich bardzo prostego układu nerwowego.
W momencie, gdy badania definitywnie dowiodą, że zwierzęta uważane do tej pory za niezdolne do przeżywania bólu, lub te, w przypadku których nie ma na to jednoznacznych dowodów, w rzeczywistości odczuwają go, rozumieją i świadomie doświadczają, będzie trzeba między innymi wprowadzić prawo nakazujące traktowanie i przechowywanie ich w sposób niesprawiający cierpienia. Kluczowa będzie również edukacja na ten temat. Istotne jest zrozumienie, że ból odczuwany przez jakąkolwiek istotę, nie powinien być w żaden sposób lekceważony, ignorowany, ani bagatelizowany oraz że wymaga reakcji i pomocy.
Eleganckie i pełne magii
KOTY ROSYJSKIE
NIEBIESKIE
Rasa w skrócie:
• Rasa naturalna
• Długość życia: 15–18 lat
• Charakter: łagodny, inteligentny, wrażliwy
• Silna więź z opiekunem – kot bardzo rodzinny Wygląd charakterystyczny
• Srebrzyste, „podwójne” futro o pluszowej strukturze
• Szmaragdowozielone oczy
• Niebieskawy odcień skóry
• Smukła, elegancka sylwetka Pielęgnacja
• Minimalne linienie
• Brak potrzeby kąpieli
• Prosta, mało wymagająca pielęgnacja Dla kogo?
• Dla rodzin z delikatnymi, spokojnymi dziećmi
• Dla osób ceniących ciszę, rutynę i stabilne środowisko
• Dla opiekunów, którzy mogą poświęcić kotu czas i uwagę Warto wiedzieć
• Nie są hipoalergiczne
• Silnie przywiązują się do człowieka i potrzebują jego obecności.
• Źle znoszą długotrwałą samotność.
• Najlepiej czują się w spokojnym, przewidywalnym domu.
Dystyngowane, tajemnicze i niezwykle eleganckie — koty rosyjskie niebieskie od lat fascynują miłośników kotów na całym świecie. O magii tej rasy, pracy hodowlanej i codziennym życiu z „carskimi” kotami opowiada
Aneta Sendecka z hodowli Carski Kot (www.carskikot.pl).
Skąd wzięła się Pani pasja do kotów rosyjskich niebieskich?
Moja miłość do kotów rosyjskich niebieskich narodziła się już w dzieciństwie. Jako dziecko pochłaniałam książki, a w wielu z nich pojawiały się kocie postacie przedstawiane jako stworzenia niemal magiczne, otoczone aurą tajemnicy. W jednej z takich opowieści pojawił się kot rosyjski – przynoszący szczęście – i moje serce zabiło mocniej. Już wtedy wiedziałam, że to właśnie ta rasa skradnie je na zawsze. Trudno znaleźć bardziej tajemniczego, owianego legendami kota niż kot rosyjski niebieski.
Co było powodem, dla którego zdecydowała się
Pani założyć hodowlę kotów tej rasy?
To właśnie ta niezwykła historia rasy stała się inspiracją do nazwy naszej hodowli — Carski Kot, którą prezentujemy także na stronie www.carskikot.pl. Od wieków koty rosyjskie niebieskie pojawiały się w opowieściach związanych z dworami książęcymi i pałacami carów. Uważano je za zwierzęta królewskie – inteligentne, łagodne, zachwycające urodą i przynoszące szczęście. Według przekazów car Mikołaj miał kotkę tej rasy, której – jak głosi legenda – powierzał swoje największe państwowe tajemnice. W kronikach pojawiają się także historie o rosyjskich niebieskich zamieszkujących monarsze rezydencje, a nawet prywatne apartamenty papieskie w Watykanie. Nie ma chyba drugiej rasy kota tak silnie związanej z aurą historii, tajemnicy i legend jak kot rosyjski niebieski. Z tej fascynacji narodziła się hodowla Carski Kot – miejsce stworzone z pasji, szacunku i miłości do zwierząt. Obcowanie z tymi szlachetnymi, wrażliwymi kotami daje mi ogromną radość i tworzy w naszym domu niezwykłą, spokojną atmosferę. Koty rosyjskie wprowadziły mnie w swój świat i nie
wyobrażam sobie życia bez ich towarzystwa. Mam nadzieję, że dzięki naszej pracy coraz więcej osób odkryje, jak wyjątkowymi istotami potrafią być. Zauważyłam również, że obecność kotów zmienia sposób patrzenia na codzienność – działa kojąco i terapeutycznie, wnosi do życia mnóstwo dobrej energii oraz pomaga oderwać się od trosk dnia codziennego. Niejeden koci figiel rozproszył ciężkie myśli i pozwolił się uśmiechnąć po wymagającym dniu. Bardzo często słyszę od nowych opiekunów moich kotów: „Pani Aneto, nie wyobrażamy już sobie życia bez naszego kociego przyjaciela”.
Jakie cechy najbardziej wyróżniają koty rosyjskie niebieskie na tle innych ras?
Koty rosyjskie niebieskie mają w sobie coś magicznego i od pierwszego spojrzenia urzekają elegancją. Poruszają się z niezwykłą gracją i lekkością, a ich sylwetka jest smukła, harmonijna i doskonale wyważona, co nadaje im wyjątkowo dystyngowany, arystokratyczny charakter. Charakterystyczna budowa ich pyszczka sprawia, że często wyglądają tak, jakby nieustannie się uśmiechały. Szczególnego wyrazu nadają im wydatne poduszeczki wibrysowe, w których osadzone są wąsy oraz duże, szeroko rozstawione uszy o delikatnie prześwitującej, niebieskawej skórze. Skóra kotów rosyjskich rzeczywiście ma niebieskawy odcień, co najlepiej można zaobserwować po wewnętrznej stronie ucha, ponieważ w innych miejscach, z uwagi na wyjątkowo gęste futro, jej kolor jest trudny do dostrzeżenia. Nawet poduszeczki łap przybierają subtelny, lawendowy ton. Migdałowe oczy w intensywnym, szmaragdowozielonym kolorze pięknie kontrastują z wysrebrzonym, połyskującym futrem, podkreślając arystokratyczną urodę tej rasy. Równie niezwykła jest struktura sierści, która stanowi jeden z największych znaków rozpoznawczych kotów rosyjskich niebieskich. Włosy okrywowe i podszerstek mają tę samą długość, dzięki czemu krótkie futro jest wyjątkowo miękkie, gęste i jedwabiste w dotyku. To właśnie ta unikalna cecha sprawia, że koty rosyjskie wyróżniają się aksamitnym, srebrzyście połyskującym „podwójnym” futrem, uznawanym za jedno z najpiękniejszych w świecie kotów.
Jak można opisać ich temperament i codzienne zachowanie w domu?
Kot rosyjski niebieski to rasa wyjątkowa – inteligentna, wrażliwa i pozbawiona cienia agresji. To ciekawski, uważny towarzysz codzienności: „gdzie my, tam on”. Chętnie uczestniczy w domowych zajęciach, obserwuje, towarzyszy, a żadne poruszenie w domu nie umknie jego czujnemu spojrzeniu. To właśnie połączenie subtelnego tempe-
ramentu, bliskości wobec człowieka i niezwykłej elegancji sprawia, że ten kot pozostaje w pamięci na długo – i szybko staje się pełnoprawnym członkiem rodziny.
Czy koty rosyjskie niebieskie dobrze odnajdują się w rodzinach z dziećmi?
Bardzo dobrze odnajdują się w środowisku rodzinnym, pod warunkiem, że relacje z nimi oparte są na szacunku, spokoju i wzajemnym zrozumieniu. To zwierzęta wrażliwe, które nie przepadają za chaosem czy nadmiernym hałasem, dlatego najlepiej czują się w domach, gdzie dzieci uczone są delikatnego kontaktu z pupilem. W rodzinach często tworzą silną więź z opiekunami, chętnie towarzyszą im w codziennych czynnościach, obserwują z boku życie domowe i uczestniczą w nim na swój dyskretny, elegancki sposób. Nie są nachalne, ale bardzo lojalne – lubią przebywać blisko człowieka, ceniąc poczucie bezpieczeństwa i rutynę.
Jak reagują na obecność innych zwierząt domowych?
Przy odpowiedniej socjalizacji doskonale dogadują się także z innymi zwierzętami domowymi, zarówno kotami, jak i spokojnymi psami. Ich naturalna dyplomacja, brak agresji i umiarkowany temperament sprawiają, że potrafią harmonijnie funkcjonować w wielogatunkowych gospodarstwach. To rasa idealna dla rodzin poszukujących kota łagodnego, inteligentnego i emocjonalnie bliskiego, który stanie się prawdziwym domownikiem.
Jakie są wymagania pielęgnacyjne tej rasy?
Koty rosyjskie niebieskie wyróżniają się wyjątkowo gęstym, aksamitnym futrem o pięknym, srebrzystym połysku. Dzięki swojej strukturze sierść ta nie wymaga szczotkowania ani kąpieli – koty doskonale radzą sobie z codzienną pielęgnacją samodzielnie. Gubią znikomą ilość sierści w porównaniu z wieloma innymi rasami, co czyni je stosunkowo łatwymi w utrzymaniu na co dzień. Pielęgnacja kotów rosyjskich niebieskich jest stosunkowo prosta, ale wymaga regularności i uważności na potrzeby zwierzęcia. Ważne są standardowe elementy opieki nad kotem, takie jak: regularna kontrola uszu i oczu, przycinanie pazurów, dbanie o higienę jamy ustnej oraz zapewnienie odpowiedniej diety i nawodnienia, które mają ogromny wpływ na kondycję skóry i sierści.
Czy rasa ta obarczona jest chorobami genetycznymi? Koty rosyjskie niebieskie to rasa naturalna. Ukształtowała się bez znaczącej ingerencji człowieka. Dlatego nie wykazuje ona predyspozycji do typowych chorób genetycznych spotykanych u wielu ras hodowlanych. Dzięki temu koty tej rasy często żyją długo – średnio 15–18 lat. To nie znaczy jednak, że są odporne na wszystkie problemy zdrowotne. Jako zwierzęta domowe mogą zachorować na te same choroby, co inne koty, zarówno zakaźne, jak i niezwiązane z rasą. Dlatego niezwykle ważna jest profilaktyka weterynaryjna: regularne badania, szczepienia, kontrola stomatologiczna oraz właściwe żywienie.
Czy są odpowiednie dla alergików?
Koty rosyjskie niebieskie nie są rasą hipoalergiczną. To bardzo ważne, aby jasno to podkreślić – nie istnieje rasa
kota całkowicie nieuczulająca. Alergie wywoływane są przede wszystkim przez białko Fel d 1 obecne w ślinie i wydzielinach skóry kota, a nie przez samą sierść.
Jaką najważniejszą radę dałaby Pani osobom planującym zakup kota rosyjskiego niebieskiego?
Przede wszystkim warto pamiętać, że kot rosyjski niebieski to rasa wrażliwa, inteligentna i bardzo przywiązująca się do swojego opiekuna. Potrzebuje stabilnego, spokojnego domu, czasu, uwagi i codziennego towarzystwa człowieka, ponieważ silnie buduje więź z rodziną i źle znosi długotrwałą samotność. Decyzja o przyjęciu kota powinna być dobrze przemyślana — to zobowiązanie na kilkanaście lat. Zachęcam, aby wybierać wyłącznie hodowle odpowiedzialne, działające w ramach uznanych organizacji felinologicznych, które dbają o zdrowie, prawidłową socjalizację i dobrostan zwierząt. Równie ważne jest sprawdzenie, czy hodowca należy do odpowiedniego stowarzyszenia oraz czy rodowód jednoznacznie potwierdza rasowość kota. Tylko udokumentowane pochodzenie daje pewność, że mamy do czynienia z prawdziwym przedstawicielem rasy wraz z jej cechami wyglądu i charakteru. Istotnym elementem odpowiedzialnej opieki jest także wczesna kastracja lub sterylizacja kociąt. Zarówno w literaturze weterynaryjnej, jak i w praktyce hodowlanej podkreśla się, że u kotów bardzo szybko dojrzewa układ hormonalny, a to właśnie hormony w największym stopniu wpływają na zachowanie, takie jak znaczenie terenu, nadmierna wokalizacja, frustracja czy ucieczki w poszukiwaniu partnera. Aby kot mógł być szczęśliwy i bezpiecznie funkcjonować w rodzinie, opiekun musi działać odpowiedzialnie i nie dopuszczać do sytuacji generujących przewlekły stres czy niezaspokojone potrzeby hormonalne. Każdy odpowiedzialny hodowca bierze na siebie ryzyko i pełną odpowiedzialność związaną z wykonaniem tego zabiegu. To zawsze dodatkowy koszt, stres dla zwierzęcia oraz czas poświęcony na opiekę pozabiegową, jednak obowiązek ten powinien spoczywać po stronie hodowcy. Przede wszystkim jest to rozwiązanie najlepsze dla dobra kociaka – w znanym środowisku, pod czujnym okiem kociej i ludzkiej opiekunki, w towarzystwie rodzeństwa, młody kot szybciej dochodzi do siebie i łagodniej przechodzi okres rekonwalescencji po zabiegu.
Równie istotna jest wczesna socjalizacja kociąt w środowisku domowym - codzienny kontakt z ludźmi, zwyczajnymi dźwiękami, innymi zwierzętami i różnorodnymi sytuacjami. To właśnie pierwsze tygodnie życia mają kluczowe znaczenie dla tego, by kot wyrósł na zwierzę ufne, stabilne emocjonalnie i dobrze przystosowane do życia z człowiekiem.
Odpowiedzialna hodowla i świadoma decyzja przyszłego opiekuna to fundament szczęśliwego życia kota rosyjskiego niebieskiego – i pięknej relacji na długie lata.
Dziękuję za rozmowę!
Rozmawiała: Martyna Major
www.epupil.eu
Karmy do codziennego żywienia. W trosce o prawidłową wagę.
W trosce o prawidłową pracę nerek.
Kot, który „radzi sobie sam”
Istnieje mit, który mimo upływu lat i rosnącej świadomości pośród miłośników kotów trzyma się mocno. Jest to mit kota samotnika, indywidualisty, stworzenia, które „poradzi sobie samo”. Nie trzeba z nim wychodzić, nie trzeba go uczyć, nie trzeba organizować mu dnia. Wystarczy miska, kuweta i kawałek parapetu. Ten obraz zdaje się być w porządku dla nas. Z rzeczywistością ma niewiele wspólnego.
DTekst: Agata Bladowska-Długokęcka kocia behawiorystka, absolwentka uniwersytetu SWPS, autorka kocich webinarów i bloga: kotwarszawski.pl IG: @kotwarszawski
omowy kot (Felis catus) nie jest ani małym tygrysem, ani samotnym wilkiem. Jest gatunkiem, który w toku udomowienia przystosował się do życia blisko człowieka i – co potwierdzają badania nad jego zachowaniem społecznym – potrafi tworzyć trwałe relacje zarówno z innymi kotami, jak i z ludźmi. Owszem, koty polują samotnie. Nie mają też tak silnie rozwiniętej potrzeby podporządkowania się grupie, jak psy. Ale to nie znaczy, że są emocjonalnie niezależne, samowystarczalne czy pozbawione potrzeb społecznych i środowiskowych.
W dalszej części artykułu przyjrzymy się temu, skąd wziął się mit „samodzielnego kota”, jakie są rzeczywiste potrzeby behawioralne kota domowego oraz jak odróżnić zdrową niezależność od wycofania wynikającego z przeciążenia lub deprywacji. Bo kot, który „radzi sobie sam”, bardzo często wcale nie radzi sobie najlepiej – po prostu robi to w ciszy
GENEZA MITU O KOCIEJ NIEZALEŻNOŚCI
Kiedy myślimy o kocie, w głowie często pojawia się obraz dostojnego zwierzęcia, które woli własne towarzystwo od ludzkich czułości. Taki stereotyp wziął się z kilku źródeł.
Po pierwsze, biologia i historia: dziki przodek kota domowego, Felis silvestris lybica, polował i bytował samotnie. To nie jest gatunek zorganizowany wokół silnej struktury społecznej jak wilki czy słonie. Jego styl życia oznaczał bardziej „tu i teraz” niż „wszyscy razem”.
Po drugie, udomowienie kota było inne niż u psa: psy współpracowały z człowiekiem od pokoleń, koty przyszły do ludzkich osad ze względu na gryzonie i łatwiejszy dostęp do pożywienia. Była to decyzja instynktowna, wynikająca z ich strony. Koty nie były wtedy selekcjonowane pod kątem posłuszeństwa lub umiejętności współpracy w grupie (jak psy pasterskie czy myśliwskie), lecz pod kątem tolerancji wobec człowieka. W efekcie koty nie okazują przywiązania w sposób typowy dla psów, który jest w naszej kulturze często odczytywany jako jedyny słuszny. Tymczasem brak entuzjastycznego merdania ogonem i skakania na właściciela nie oznacza wcale braku potrzeby bliskości Mit samodzielnego kota jest wygodny. Pozwala na redukcję dysonansu poznawczego u osób, które z różnych względów nie są w stanie poświęcić zwierzęciu wystarczająco dużo czasu. Łatwiej wmówić sobie, że
„kot tego nie potrzebuje” lub że „on lubi samotność, tak już ma”, niż skonfrontować się z faktem, że czworonóg spędza dwadzieścia godzin dziennie na pozorowanym śnie, ponieważ jest to jedyna dostępna mu forma ucieczki od nudy. Co więcej, koty doskonale maskują dolegliwości. W naturze osobnik chory lub osłabiony staje się celem drapieżników, dlatego ewolucja wyposażyła koty w mechanizm ukrywania dyskomfortu – zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Kot cierpiący na samotność bardzo rzadko będzie to manifestował w sposób, który my, ludzie, jesteśmy w stanie łatwo odczytać
KOT JAKO ZWIERZĘ SPOŁECZNE – FAKTY Z ŻYCIA GRUP
Jedne z najlepiej znanych badań etologicznych prowadzonych na populacjach kotów bytujących na terenach wiejskich, w koloniach wolno żyjących, jednoznacznie wskazują, że koty są istotami wysoce społecznymi. Chociaż potrafią polować i żerować samotnie, to w naturalnych warunkach (szczególnie tam, gdzie zasoby są skoncentrowane) tworzą złożone sieci relacji. Mogą organizować się w grupy, w których kotki wspólnie opiekują się młodymi, dzielą się obowiązkami przy wychowaniu kociąt, a nawet karmią cudze potomstwo. Samce w takich społecznościach często funkcjonują na obrzeżach, ale nie warto podążać za stereotypem, bo one również dzielą terytorium i komunikują się między sobą, też tworzą relacje. Całość nie jest oczywiście społecznością w sty-
lu psa, ale nie są to też indywidualiści w izolacji. W środowisku domowym zaś koty często nawiązują silne więzi z ludźmi i innymi kotami (a także przedstawicielami innych gatunków).
To, że kot potrafi spędzić parę godzin sam w pokoju, nie oznacza, że nie odczuwa potrzeby towarzystwa czy przewidywalnych interakcji. On może pragnąć chwilowego odpoczynku, odcięcia się od bodźców, ale po tym wraca (mowa o kocie zdrowym).
Wzajemne lizanie się, wspólne spanie, wspólne zabawy, towarzyszenie na dystans (ale nadal towarzyszenie) – to wszystko zachowania społeczne, które obserwujemy przecież często. Istotnym elementem jest także relacja z opiekunem. Badania nad przywiązaniem u kotów (m.in. adaptacja testu „secure base test”) pokazują, że wiele kotów traktuje opiekuna jako bezpieczną bazę – obecność znanej osoby obniża poziom napięcia i zwiększa gotowość do eksploracji. To nie jest cecha zwierzęcia całkowicie niezależnego, lecz takiego, które buduje relację. Przykładowo, badanie z Applied Animal Behaviour Science pokazuje, że wiele kotów wykazuje obniżone objawy stresu w obecności swojego człowieka w sytuacjach stresujących (czyli przejawia coś w rodzaju efektu „secure base”). Nowa publikacja z 2024 roku zatytułowana Cat behaviour in the secure base test: Comparison between owned and shelter animals opisuje, jak koty reagowały na krótką separację od człowieka i jego powrót, dzięki czemu można było sprawdzić, czy traktują opiekuna jako właśnie tę „bezpieczną bazę”.
POTRZEBY BEHAWIORALNE –CZEGO POTRZEBUJE KOT
Kot domowy w warunkach hodowlanych ma kilka fundamentalnych potrzeb behawioralnych: eksploracji, polowania (czyli serii małych „zadań”), kontroli środowiska, interakcji społecznych oraz odpoczynku w bezpiecznych miejscach. Mit „samodzielnego kota” często prowadzi do zaniedbywania kocich potrzeb
To najgroźniejsza z konsekwencji tego stereotypu. Gdy wierzymy, że kot „sobie poradzi”, przestajemy uznawać za priorytet te obszary opieki, które w przypadku psa uznalibyśmy za oczywiste. Paradoks polega
na tym, że im bardziej kot dostosowuje się do naszego zaniedbania (im ciszej leży w kącie, im mniej „przeszkadza”), tym częściej utwierdzamy się w przekonaniu, że nasze działanie (lub jego brak) jest właściwe. Zaniedbanie przybiera tu kilka form. Pierwszą i najbardziej powszechną jest deprywacja społeczna. Kot trzymany w pojedynkę, którego opiekun pracuje poza domem przez 10–12 godzin dziennie, nie ma możliwości realizacji potrzeby interakcji. Ponieważ „koty są samodzielne”, opiekun nie czuje wewnętrznego przymusu, by szukać rozwiązania: niekoniecznie od razu drugiego kota (taki pomysł trzeba przemyśleć na chłodno, kilka razy), a chociażby dodatkowej sesji zabawy przed wyjściem i po powrocie. Dlatego, że chodzi tu ogólnie o czyjąś jeszcze obecność. Człowiek jak najbardziej się nadaje, tylko faktycznie musi z kotem spędzać czas.
Druga forma to zaniedbanie środowiskowe. Kot, który „sam sobie radzi”, nie potrzebuje rzekomo rozbudowanej infrastruktury. W efekcie bywa, że mieszkanie przeciętnego kota domowego to cztery ściany, miska, kuweta i jeden drapak. Nie ma półek do eksploracji, kryjówek, tuneli, zabawek pozostawionych w stałym dostępie. Zanudzony kot przestaje być „problemem”, bo śpi. Sen staje się ucieczką, a opiekun – utwierdzony w przekonaniu, że „kot śpi, bo taki już jest” – nie dostrzega, że mógłby spać mniej, gdyby jego świat nie był
pustynią. Nie dostrzega problemu, który ciągnie się i może doprowadzić do chronicznej frustracji i stresu. Trzecia forma to bagatelizowanie problemów behawioralnych. Gdy kot zaczyna załatwiać się poza kuwetą, opiekun wierzący w mit samodzielności interpretuje to jako złośliwość, akt zemsty lub „nieczystość”. Rzadko kiedy jako krzyk o pomoc. Kot nie zostawia moczu w pościeli na łóżku, bo jest samotnikiem i tak ma. On robi to, ponieważ poziom stresu przekroczył granicę, której nie umie już regulować inaczej – i to bardzo częsty scenariusz, choć najpierw należy wykluczyć problemy zdrowotne!
Czwarta forma to właśnie zaniedbanie medyczne. Kot nie skarży się głośno. Jak już wspomniałam, w bardziej „dzikich” warunkach osobnik, który manifestuje ból, staje się celem ataku. Koty wyewoluowały w mistrzów kamuflażu dolegliwości. Gdy opiekun słyszy „kot sam wie, czego potrzebuje”, często przekłada to na przekonanie, że zwierzę samo da znać, gdy będzie chore. To mit, który może kosztować życie. Koty mogą cierpieć na przeróżne choroby –przewlekłą niewydolność nerek, cukrzycę, nadczynność tarczycy, latami nie okazując wyraźnych symptomów. „Samodzielność” usypia czujność. Mit samodzielnego kota jest zatem mechanizmem samonapędzającym się. Im bardziej wierzymy, że kot nie potrzebuje opieki wykraczającej poza minimum, tym mniej jej dostaje. Im mniej dostaje, tym bardziej wycofuje
się w bezpieczną, bo przewidywalną, izolację. A im bardziej jest wycofany, tym bardziej utwierdzamy się w przekonaniu, że taka jest jego natura.
Przerwanie tego koła wymaga odwagi, by przyznać przed samym sobą: to nie kot jest samodzielny – to ja go takim uczyniłem/-am, w przekonaniu, że może taki być. Kot akceptuje samotność, bo nie ma wyboru. I ta cicha akceptacja jest bolesnym dowodem na to, jak bardzo potrzebuje naszego uważnego spojrzenia.
ZNAKI, KTÓRE MYLNIE ODCZYTUJEMY JAKO SAMODZIELNOŚĆ
Spokój kota może wynikać z:
• przewlekłego stresu i wycofania,
• braku stymulacji środowiskowej,
• strachu przed interakcją z ludźmi lub innymi zwierzętami,
• bólu, choroby lub dyskomfortu fizycznego.
Samotne siedzenie w kącie nie zawsze oznacza ukojenie – czasem to strategia oszczędzania zasobów psychicznych. To, co wygląda na spokój i samodzielność, może być ciszą przed burzą – zachowaniem kompensacyjnym, a nie naturalnym stanem równowagi.
JAK WSPIERAĆ KOTA, ŻEBY CZUŁ SIĘ DOBRZE
Zamiast zakładać, że kot nie potrzebuje wsparcia, warto przyjąć perspektywę, że każdy kot ma indywidualny profil potrzeb. Oto co behawioralnie działa:
• struktura dnia – przewidywalne pory interakcji i zabawy redukują stres,
• środowisko bogate w kryjówki oraz bodźce – wysoko umieszczone półki, legowiska na różnej wysokości, zabawki interaktywne i na inteligencję, tunele, różne rodzaje drapaków, przeszkody do eksploracji,
• interakcje społeczne na zasadach kota – respektowanie sygnałów dystansujących i odpuszczanie kontaktu, nienachalny i delikatny kontakt.
To nie jest kwestia dawania większej ilości uwagi, tylko lepiej dopasowanej uwagi – takiej, która respektuje język kocich zachowań i ich potrzeby.
NISZCZENIE MEBLI –CZY TO ZEMSTA SAMOTNIKA
Jednym ze stereotypów powiązanych z kocią samodzielnością jest postrzeganie niszczenia mebli i jakichkolwiek przedmiotów jako aktu zemsty lub złośliwości za to, że „siedzi długo sam w domu”. To jednocześnie znak, że człowiekowi już jakaś lampka się zapaliła, zaczyna myśleć o kociej nudzie, ale idzie w złym kierunku. Kot, który ostrzy pazury na kanapie, nie robi tego, bo „jest zbuntowany”. Robi to, bo jest to jego wrodzona potrzeba behawioralna, a środowisko nie oferuje mu akceptowalnych alternatyw lub są one niewystarczające. Drapanie to nie tylko ostrzenie pazurów. To znaczenie terytorium (gruczoły zapachowe na łapach), rozciąganie mięśni i rozładowywanie się. Kot, który ma do dyspozycji jeden niski, chwiejący się drapak pokryty sizalem, tak naprawdę nie ma niczego. Nie robi wtedy użytku z mebli z zemsty, tylko z konieczności. Zrzucanie przedmiotów z półek również nie jest aktem wandalizmu. To zwrócenie na siebie uwagi, komunikat, na który kot wreszcie się zdobył. Dodatkowo to również forma zabawy, której celem jest sprawdzenie, co się stanie, jeśli pchnie kubek – również pod kątem reakcji opiekuna. Wynudzenie sprawi, że nawet krzyk opiekuna będzie dla kota jakąś atrakcją. Koty są drapieżnikami z natury zaprogramowanymi na rozwiązywanie problemów. Ich mózg nagradza je dopaminą za każdym razem, gdy uda im się osiągnąć cel – czy to upolować mysz, otworzyć szafkę, czy też właśnie sprowokować człowieka do reakcji. W środowisku ubogim w bodźce to właśnie opiekun staje się głównym, a często jedynym źródłem stymulacji. Jeśli codzienna egzystencja to całe mnóstwo godzin nudy i ciszy, a jedynym momentem, w którym świat „ożywa”, jest ten, gdy człowiek karci kota za zrzucony kubek – paradoksalnie staje się to atrakcją. Krzyk jest głośny, intensywny. Towarzyszy mu ruch, ekspresja twarzy, często pościg. Kot odczytuje to jako informację: „to zadziałało, dostałem porcję uwagi”.
PODSUMOWANIE –NIEZALEŻNOŚĆ A POTRZEBY
Mit kota – samotnika jest mocno zakorzeniony, ale w rzeczywistości nasze mruczące towarzystwo potrzebuje dużo więcej niż tylko miski i spokojnego kąta. Kot, który „radzi sobie sam”, często pokazuje człowiekowi swoją siłę i spokój, ale jednocześnie może skrywać dyskomfort, nudę lub cichy stres. Prawdziwa niezależność kota nie polega na izolacji, lecz na tym, że ma dostęp do środowiska, które pozwala mu realizować swoje potrzeby – odkrywać, polować, odpoczywać w bezpiecznych miejscach i wchodzić w interakcje, kiedy sam tego chce. Koty różnią się od siebie – jeden wprost przepada za zabawą i bliskością, inny woli obserwować świat z dystansu. Naszym zadaniem jako opiekunów jest nauczyć się czytać te subtelne sygnały i odpowiadać na nie z szacunkiem, zamiast oceniać kota po tym, jak „wygląda na samodzielnego”. Kiedy stworzymy mu środowisko pełne bodźców, bezpieczeństwa i przewidywalności, pozwolimy mu naprawdę być sobą – spokojnym, ciekawym i szczęśliwym kotem. Dopiero w ten sposób kot nie musi nic udawać, bo ma wszystko, czego potrzebuje. A my możemy cieszyć się prawdziwą bliskością z naszym mruczącym przyjacielem, bez fałszywych wyobrażeń o „samowystarczalności”.
Bibliografia – do wspomnianych badań:
1. Alexandra C. Behnke, Kristyn R. Vitale, Monique A.R. Udell, The effect of owner presence and scent on stress resilience in cats, Applied Animal Behaviour Science, Volume 243, 2021, 105444, ISSN 0168-1591, https://doi. org/10.1016/j.applanim.2021.105444. (https:// www.sciencedirect.com/science/article/pii/ S0168159121002318)
2. Takeda CSY, Luchesi SH, Martins FP, Trindade PHE, Damasceno AAP, de Souza Gomes I, Dos Santos RG, de Souza Monteiro JR, Otta E. Cat behaviour in the secure base test: Comparison between owned and shelter animals. Behav Processes. 2024 Feb;215:104989. doi: 10.1016/j.beproc.2024.104989. Epub 2024 Jan 13. PMID: 38224845, (https://pubmed.ncbi.nlm.nih. gov/38224845/)
I tu dochodzimy do sedna problemu. Kot nie jest w stanie połączyć krzyku z samym aktem zrzucenia kubka w kategoriach moralnych. Nie myśli: „zrzuciłem, więc krzyczą, to kara”. On myśli: „zrzuciłem, więc się coś dzieje”. W świecie, w którym codziennie wieje nudą, każda reakcja – nawet negatywna – jest wzmocnieniem. Stąd też zaleca się nie reagować, gdy kot ma np. problem behawioralny w postaci miauczenia w celu wymuszenia uwagi.
NOWOŚCI RYNKOWE
NOWOŚĆ:
BRIT PREMIUM BY NATURE CAT CREAMY TREATS Kremowa przyjemność dla kotów!
Marka Brit rozszerza linię Brit Premium by Nature o wyjątkowe Creamy Treats – aksamitne, aromatyczne smakołyki stworzone z myślą o najbardziej wymagających mruczkach. Delikatna, kremowa konsystencja sprawia, że przysmaki są chętnie zjadane nawet przez wybredne koty. Doskonałe jako codzienna przekąska lub smakowity topper do karmy, który urozmaici posiłek. Poręczna tubka (15g) pozwala podać przysmak bezpośrednio z dłoni, wzmacniając relację z pupilem. Receptury z dodatkiem tauryny wspierają serce, wzrok i odporność. Smakołyki nie zawierają pszenicy, kukurydzy i soi. Do wyboru cztery pyszne smaki: kurczak, wołowina, wątróbka drobiowa, królik. W opakowaniu znajduje się 6 tubek. Wkrótce w sprzedaży!
UNISZKI FUNKCJONALNE
Uniszki Functional to linia przysmaków dla psów, oparta na prostym i precyzyjnym składzie. Każdy produkt zawiera 96% suszonego mięsa, co zapewnia wysoką koncentrację białka i intensywny smak, bez konieczności stosowania zbędnych dodatków. Receptury uzupełniono o starannie dobrane składniki aktywne pochodzenia botanicznego i biologicznego, m.in. ashwagandhę, kurkumę, biotynę, spirulinę oraz taurynę. W zależności od wariantu, przysmaki wspierają wyciszenie, stawy, kondycję skóry i sierści, trawienie lub poziom energii. Seria obejmuje pięć wersji opartych na różnych źródłach białka: królik, wołowina, cielęcina, dziczyzna i szprot. Produkty są bezzbożowe, bez wypełniaczy, odpowiednie dla psów wszystkich ras i w każdym wieku. Pakowane w wygodne doypacki o gramaturze 90 g. uniszki.pl
SUPER PINIO PODŁOŻE CELULOZOWE
To w 100% celulozowe podłoże dedykowane małym zwierzętom domowym – gryzoniom, królikom, ptakom oraz gadom. Miękkie i przyjemne w dotyku, nie podrażnia wrażliwego ciała zwierząt, zapewniając im bezpieczne i komfortowe warunki każdego dnia. Wyróżnia się wyjątkową wydajnością, chłonnością oraz skuteczną neutralizacją nieprzyjemnych zapachów. Odpylone, wolne od barwników i szkodliwych dodatków. Produkt ma formę sprasowanej kostki, powstałej z około 15 litrów luźnych wiórków, co ułatwia transport i przechowywanie.
BIOFEED Tasty Dogs Life
To linia pełnoporcjowych karm mokrych w delikatnej, aromatycznej galaretce, które zamienią każdy posiłek w prawdziwą ucztę. Do wyboru aż 8 smaków dla dorosłych psów – cielęcina, drób, indyk, jagnięcina, jeleń, kaczka, wieprzowina i wołowina – oraz 2 warianty dla juniorów: cielęcina i kaczka. Dzięki temu z łatwością dopasujesz smak do preferencji swojego pupila. Receptury wspierają prawidłową kondycję i rozwój, a wygodne saszetki 150g i 500g pozwalają podać zawsze świeży, soczysty i wyjątkowo smakowity posiłek każdego dnia.
OASY MORE LOVE
To linia karm delikatesowych, stworzonych z mięsa filetowego o najwyższej jakości, serwowanego w naturalnym bulionie. Karmy z linii More Love przyrządzane są tradycyjnymi metodami, dzięki temu zachowują maksimum składników odżywczych i smakowitości karmy. W gamie puszek More Love 70g znajdują się niezwykle apetyczne warianty smakowe oparte na bazie najlepszych filetów rybnych i drobiowych z pysznymi dodatkami. Import i dystrybucja: Betta Sp. z o.o., www.betta.pl
GRANDORF VETERINARY DIETleczenie może być bardzo smaczne.
Zdrowa i pyszna karma to nie tylko lista składników. Przede wszystkim liczy się ich jakość, odpowiednia równowaga, brak składników budzących wątpliwości, które mogą powodować nietolerancje pokarmowe oraz umiejętność przygotowania tych składników z zachowaniem wszystkich cennych i odżywczych właściwości. W każdej formule używamy unikalnych suplementów, kompleksów ziołowych o działaniu antystresowym, pre-pro-postbiotyków oraz oleju z łososia i alg bogatych w kwasy omega-3 (EPA/DHA), aby wspierać ogólny stan zdrowia. GRANDORF VETERINARY DIET to skuteczne diety wspomagające leczenie najczęstszych chorób występujących u psów i kotów: Dermatosis, Renal, Hepatic, Gastrointestinal, Hypoallergenic, Urinary.
BSM TRADE SP. Z O.O. www.grandorfpolska.pl, kontakt@grandorfpolska.pl
UBEZPIECZENIE KOSZTÓW LECZENIA PSA
Twój pies jest członkiem rodziny. Choć dbasz o niego najlepiej jak potrafisz, nie wszystko da się przewidzieć. Brudna woda z fontanny, zjedzony śmieć na trawniku czy niefortunny skok mogą skończyć się chorobą lub urazem. W takich chwilach liczy się szybka pomoc. Ubezpieczenie w ramach bezpieczny.pl pokrywa koszty leczenia po wypadkach i nagłych chorobach, od infekcji po nowotwory. Zwracamy koszty wizyt, badań, leków i operacji przy sumach ubezpieczenia do 50 000 zł. Dodatkowo chronimy Ciebie w ramach OC właściciela, gdy Twój pies wyrządzi szkodę osobom trzecim. Zapewnij mu opiekę, na jaką zasługuje. Sprawdź naszą ofertę i zyskaj spokój! Zadzwoń pod numer: +48 798 703 174 lub napisz email: mstepniewska@bezpieczny.pl
UNISZKI CRUNCHY
Crunchy Uniszki to linia miękkich przekąsek dla psów, stworzona z myślą o codziennym nagradzaniu i realnym wsparciu funkcji organizmu. W skład linii wchodzą trzy warianty: królik z miętą i pokrzywą, indyk z szałwią i pokrzywą oraz wołowina z pietruszką i pokrzywą. Każdy z nich oparty jest na lekkostrawnym źródle białka zwierzęcego oraz dodatku ziół, znanych z właściwości wspierających trawienie, kondycję skóry i sierści oraz ogólną witalność psa. Delikatna, miękka konsystencja sprawia, że przekąski sprawdzą się także u psów starszych i z wrażliwym uzębieniem. Crunchy mogą być stosowane jako uzupełnienie diety oraz nagroda treningowa. Crunchy dostępne są w poręcznych doypackach o gramaturze 80 g, które ułatwiają przechowywanie i zachowanie świeżości produktu.
WATAHA
HUNT MONO
PROTEIN Energia i zdrowie. Prosto z natury.
WATAHA Hunt Mono Protein to pełnoporcjowa mokra karma dla psów dorosłych i szczeniąt wszystkich ras. W każdej puszce znajduje się nawet do 95% mięsa mięśniowego. Mięso jest tu bazą receptury, nie marketingowym dodatkiem. Konina, jeleń, bażant i kaczka to selektywne źródła białka o wysokiej wartości odżywczej i dobrej strawności. Każda receptura została uzupełniona o funkcjonalne składniki, które mają konkretne zadanie. Konina z marchwią i siemieniem lnianym wspiera trawienie oraz kondycję skóry i sierści. Jeleń z kaszą gryczaną i żurawiną dba o odporność oraz układ moczowy. Bażant z amarantusem i śliwką dostarcza naturalnych antyoksydantów. Kaczka z batatem i gruszką zapewnia lekkostrawną energię. Seria Junior została dodatkowo wzbogacona o chondroitynę i glukozaminę, które wspierają rozwój stawów w okresie intensywnego wzrostu. Naturalne witaminy i minerały wspierają odporność, układ kostno-stawowy oraz ogólną kondycję organizmu. Bez sztucznych
Pasja, która uszczęśliwia…
Rozmowa z Alicją Bochenek, fotografką i autorką konta fotki_z_pieca
Od spontanicznych zdjęć w parkach po sesje zaczynające się o świcie – historia Alicji Bochenek pokazuje, jak przypadek może przerodzić się w prawdziwą pasję. Fotografka stojąca za profilem fotki_z_pieca opowiada o drodze od pierwszego aparatu i ukochanego psa-muzy do pracy, która daje emocje, sens i wzruszenia – zarówno jej, jak i opiekunom czworonogów, których relacje zatrzymuje w kadrach.
Co skłoniło Cię do zajęcia się fotografią psów?
Zasadniczo to wszystko był przypadek, a nawet seria wielu różnych przypadków. Przygodę z fotografowaniem mojego otoczenia zaczęłam niedługo po zakończeniu gimnazjum. Potem z powodu różnych zawirowań sprzętowych to kończyłam pasję (ze względu na brak sprzętu), to do niej wracałam (kupując marnej jakości aparaty w komisach z używanym sprzętem). Wszystko zmieniło się w 2022 roku, gdy wspólnie z Partnerem zdecydowaliśmy się poszerzyć nasze gospodarstwo domowe o nowego członka rodziny – psa o imieniu Bagaż. Wizja czworonoga na horyzoncie skusiła mnie do zakupu pierwszego pełnosprawnego aparatu – Nikon D5600. Najpierw chodziliśmy do parków fotografować przypadkowo spotkane czworonogi, aż w końcu pojawił się ON – Bagaż, biały owczarek szwajcarski, który został moją główną muzą. Przez kilka miesięcy fotografowałam wyłącznie jego. Pewnego dnia podczas spaceru powiedziałam do partnera, że pewna dziewczyna, która robi niesamowicie piękne zdjęcia (Iza Łysoń), będzie robić warsztaty z psiej fotografii w Pieninach i chciałabym pojechać, ale cena jest bardzo wysoka, więc sobie raczej odpuszczę. Partner wspierający mnie w różnych szalonych pomysłach, nie zawiódł i tym razem. Zadeklarował, że może mi opłacić udział w warsztatach w ramach prezentu na rocznicę.
Czy udział w warsztatach coś zmienił?
Tak, właśnie tak trafiłam do innego świata – gdzie psy znają więcej komend niż „siad” i „leżeć”. Przekonałam się, że istnieją szalenie pozytywni ludzie, którzy potrafią wstać o trzeciej w nocy, żeby na 5:30 dojechać na jakąś polanę pod Tatrami, by innym szaleńcom pozować, skakać za
freesby i biegać z lewa w prawo, żeby uchwycić ten jeden wymarzony kadr. Wracając po tych trzech szalonych dniach nauki teoretycznej, praktycznej (robienia zdjęć) i edycji, wiedziałam, że fotografowanie tylko mojego własnego Bałwanka (który rozpuszczony jak dziadowski bicz, miał swoje zdanie na temat tego, czy będzie, czy nie będzie pozował) mi nie wystarczy. Chciałam fotografować cudze zwierzaki. W ten sposób zaczęłam wyszukiwać ciekawe psie konta na Instagramie i pisać do właścicieli, czy nie chcieliby mi pozować, bo uczę się fotografować psy. Konto powstało w czerwcu 2023, a pierwsza osoba, która sama do mnie napisała, żeby umówić się na sesję, pojawiła się już w sierpniu 2023. Byłam totalnie w szoku, że ktoś chce mi zapłacić, żebym zrobiła zdjęcia jego psu (Pozdrawiam Was Oliwio i Yuno, byliście moim wiatrem w żagle!). Tak się to powoli rozwijało.
Kiedy zaczęłaś fotografować zawodowo?
Myśl, żeby robić to zawodowo, pojawiła się, gdy po kilku miesiącach od zmiany stanowiska w korporacji, w której pracowałam wcześniej, doświadczyłam wypalenia zawodowego. To co robiłam było wtórne, powtarzalne i nie niosło za sobą żadnej wartości. Całkiem inaczej czułam się, gdy wysyłałam moim klientom gotowe galerie zdjęć i dostawałam natychmiastowy feedback, jak bardzo im się podobają, że są wzruszeni. Czułam wtedy, że to moje leżenie w błocie, czy innym razem stanie po szyję w rzece, wstawanie latem o 3:40, że to wszystko ma jakiś sens.
Jak wygląda przygotowanie do sesji?
Najpierw jest rozmowa. Zazwyczaj piszemy ze sobą na Instagramie albo Facebooku, żeby ustalić, jaka jest wizja właściciela, czy w ogóle ma jakieś konkretne oczekiwania. Jeśli ktoś jest u mnie pierwszy raz, często podsyłam też ankietę, żeby poznać psa, dowiedzieć się, czy jest na coś wrażliwy, co umie, czy ma jakieś triggery. Dodatkowo dowiaduję się, czy jest jakaś wymarzona lokalizacja, czy ja mam coś wybrać, czy właściciele są mobilni, czy musimy znaleźć coś w okolicy, ustalamy bazowy pakiet, czy zdjęcia mają być tylko psa, czy wspólne, jakie ma być ich wykorzystanie: na Instagram, do pamiątkowego albumu, duży wydruk, na współpracę ambasadorską albo ma być to reportaż z wydarzenia (zajęć/treningu).
Kiedy mamy wyznaczony termin, przesyłam jeszcze klientom infografikę, jak powinni się przygotować do sesji, co ze sobą wziąć, jak ubrać psa – jeżeli lokalizacja albo poziom wytrenowania psa nie pozwala na to, żeby biegał na golaska, sugeruję nałożenie obroży albo wyposażenie się w ringówkę.
A sama sesja?
W dniu sesji spotykamy się w wybranym miejscu albo dojeżdżamy wspólnie, jeżeli miejsce znajduje się gdzieś pod miastem. Sama sesja może przebiegać na wiele różnych sposób, od luźnego spaceru, po szukanie tego jednego idealnego kadru, wymarzonego przy umawianiu spotkania. Osobiście bardziej od idealnego zdjęcia zależy mi na dobrostanie psa. Jeżeli widzę, że miejsce jest zbyt trudne, pies jest już zmęczony, jest mu zimno, zbyt mokro, czy cokolwiek innego to nie cisnę, że zdjęcie musi wyjść. Nie musi. A jeżeli pies będzie zestresowany, zmęczony i spięty to jest to naprawdę widoczne na zdjęciach i nie wygląda dobrze. Po sesji w przeciągu 7 dni wysyłam przebraną galerię lekko poprawioną do wyboru klientom. Z niej mogą wybrać tyle zdjęć, ile obowiązuje przy zarezerwowanym wcześniej pakiecie, a jeżeli podoba im się więcej, to za wskazaną w cenniku kwotę mogą dobrać dodatkowe kadry. Maksymalnie do 30 dni od wskazania wybranych zdjęć odsyłam galerię z obrobionymi zdjęciami i jeżeli nie ma żadnych uwag, to po przelaniu drugiej raty za zdjęcia, galeria jest odblokowywana, żeby można było pobrać gotowe pliki.
W jaki sposób pracujesz z psami o bardzo różnym temperamencie, np. nieśmiałymi lub bardzo energicznymi? Często na docelowe miejsce sesji trzeba kawałek dojść. To dobry czas na przyzwyczajenie psa do mojej osoby. Nie narzucam się wówczas psu, nie wyciągam rąk, daje
www.epupil.eu
się obwąchać, jeśli tego potrzebuje, ale nie zmuszam go do tego. W trakcie sesji robię dużo przerw. Zawsze też polecam wzięcie dla psiaka jakiejś ulubionej zabawki, żeby dać mu możliwość skupienia emocji na czymś bezpiecznym, a nie na kurtce fotografki lub właścicieli. Przy psach bardziej energicznych (jeśli jest to bezpieczne i możliwe) robimy dużo zdjęć w ruchu, w trakcie zabawy, żeby pokazać ich prawdziwy charakter.
Jaką rolę podczas sesji odgrywa opiekun psa?
Najważniejszą! To on ustawia psa i nagradza go za cierpliwość. Dodatkowo coraz częściej właściciele zaczynają sami brać udział w sesjach. Wymyślają sobie wspaniałe outfity, uczą swoje psy uroczych komend, takich jak „główka”, „przytul”, „touch” czy po prostu bawią się z nimi w najlepsze. To wszystko sprawia, że ja mogę uchwycić piękno tej relacji.
Jakie zwierzęta fotografujesz? Czy są to tylko psy?
Nie ograniczam się do psów, chociaż jak widać po moim profilu, to ich przychodzi najwięcej. Mogę się pochwalić, że rok 2026 rozpoczęłam sporą współpracą. Miałam przyjemność fotografować cztery wspaniałe dziewczyny na pięknych koniach rasy fryzyjskiej. Raz na jakiś czas trafiają mi się też różne koty. W październiku zeszłego roku był to piękny maine coon Harvey, a rok wcześniej szalona ferajna dachowców od mojej zaprzyjaźnionej behawiorystki.
Jak najlepiej przygotować psa (i siebie) do sesji? Jeżeli zależy wam na konkretnych zdjęciach, to ćwiczyć
wybrane pozy w trakcie spacerów, tak żeby wykonywanie ich potem przed obiektywem aparatu nie było dla zwierzaka nienaturalne. Nie zaszkodzi (jeżeli oczywiście psiak korzysta z takich usług) wybrać się na dzień lub dwa przed sesją do groomera, by „odświeżyć” psa. Photoshop jest w stanie wyczyścić psa z piasku lub liści, usunąć obrożę i smycz, ale przyciąć futra czy odkryć zasłoniętych przez futro oczu nie da rady. Jeśli sesja ma mieć jakąś konkretną myśl przewodnią, to można przygotować sobie odpowiednie ubranie.
Czy są sytuacje, które szczególnie często zaskakują Cię podczas pracy z czworonogami?
Chyba to, że często możemy się głowić, wymyślać na siłę jakby tu ustawić psa najlepiej, a potem ten się chwilę kręci i siada albo staje jeszcze lepiej niż nam się wymarzyło, bo po prostu wybrał pozycję, w której czuł się najwygodniej.
Skąd czerpiesz inspiracje do sesji?
Obserwuję wiele fotografek i fotografów, i patrzę, co oni robią. Jeżeli jakaś myśl mi się spodoba, jakieś ustawienie czy zabieg wyda mi się ciekawy, to eksperymentuje, patrzę, czy jestem w stanie zrobić coś podobnego, ale przeciśniętego przez moją wrażliwość i wizję artystyczną.
Jakie emocje towarzyszą Ci w trakcie sesji?
Ekscytacja. Nigdy nie wiem na 100%, co zastaniemy na miejscu. Słupki i wykresy w aplikacjach pogodowych w rzeczywistości zawsze wyglądają inaczej, pokazując te same miejsca na tak wiele sposobów. Mam taką jedną ulubioną lokalizację pod Warszawą. Miejsce z jednej strony jest trudne, bo niewiele tam jest, ale jest wielki przestwór nieba, który za każdym razem wita mnie czymś innym. Kiedy znajomi niezwiązani z fotografią pytają mnie, po co ja tak się męczę i wstaje w środku nocy, żeby łapać te wszystkie wschody, wystarczy jedno spojrzenie na krótki film z tego miejsca, by w ich oczach pojawiło się zrozumienie.
Co najbardziej lubisz w pracy jako psia fotografka?
Poznawanie nowych ludzi, psów, obcowanie z tymi niesamowitymi warunkami pogody. Mroźne wschody, śnieżne, mgliste, pastelowe, krwiste, to wszystko zostaje ze mną na dłużej. Uwielbiam też spotkania z innymi fotografkami, wspólne plenery i wymianę doświadczeń.
Jak reagują opiekunowie, gdy po raz pierwszy widzą gotowe zdjęcia swoich pupili?
Dziękuje za rozmowe.
Rozmawiała: Martyna Major
Pan Hektor bohater Internetu
WYWĄCHANE W SIECI
Jeszcze kilka lat temu był po prostu ukochanym pupilem swojej opiekunki. Dziś Pan Hektor to jedna z najbardziej rozpoznawalnych psich postaci polskiego Internetu – pewny siebie, zabawny i absolutnie nie do podrobienia. Jego filmiki bawią tysiące odbiorców, a charakterystyczny głos i poczucie humoru sprawiły, że stał się wirtualnym przyjacielem dzieci i dorosłych. O tym, jak zwykły pies stał się internetowym fenomenem, jak wygląda codzienność „Pana Hektora”, rozmawiamy z jego opiekunką – Anną Tarką.
Jak zaczęła się historia Pana Hektora?
To wszystko zaczęło się od TikToka, bo konto na Instagramie pojawiło się dopiero później. Przeglądałam różne treści na TikToku, korzystałam z tej platformy, napotykałam na filmiki z mówiącymi pieskami. One mnie zawsze niezwykle bawiły. Stwierdziłam, że z racji tego, że mam wspaniałego pieska, mnóstwo nagrań, różne jego wygibaski i zabawy, to powrzucam to na TikToka. Na początku było tak, że nie umiałam używać modulatora głosu i kopiowałam lektora, podkładałam ten głos pod swój filmik. Pomimo tych trudności, świetnie się przy tym bawiłam. Nieco później – pamiętam dokładnie ten dzień, siedziałam w sypialni, próbowałam rozszyfrować, jak to się robi, żeby podłożyć do filmiku swój głos. W pewnym momencie udało mi się! Wyszłam z sypialni i powiedziałam do męża: „Piotrek, udało się! Teraz rozwalę system!” (śmiech) I rzeczywiście po pewnym czasie, przynajmniej według mnie, udało mi się tego dokonać. Ludzie zaczęli obserwować Hektorka, pokochali jego humor, żarty, jego samego.
Biorąc pod uwagę liczbę obserwujących, rzeczywiście można śmiało powiedzieć, że udało się Pani mocno rozwinąć popularność profilu. To zależy jakie ma się założenia, ale dla mnie to jest na pewno sukces. W tym momencie na TikToku obserwuje nas 103 tysiące osób, na Instagramie troszkę mniej – 50 tysięcy. Dla mnie najważniejsze jest to, że ludzie naprawdę kochają Pana Hektora.
A jakim psem jest Hektor?
Pytanie, Hektor czy Pan Hektor? To jest różnica. To są dwie całkiem odrębne postaci. Mojego Hektora bardzo ciężko opisać, nie jest jednowymiarowy, ale na pewno jest wrażliwym pieskiem, który uwielbia się bawić, jest bardzo emocjonalny, radosny, towarzyski i robi wszystko na swoich zasadach. Jest też niezwykle usłuchanym pieskiem. Z kolei Pan Hektor to postać, która powstała z połączenia wizerunku Hektorka i mojego głosu. Pan Hektor, tak mi się wydaje, to jest postać bardzo pewna siebie, która nie
WYWĄCHANE W SIECI
boi się wyrażać swojego zdania, posiada dużą dozę dystansu do siebie i otaczającego go świata. Z gronem oddanych przyjaciół, w tym kultowym Władkiem, którego nikt nie widział, a każdy kocha. Wspominam go tu, bo jest on nieodłączną częścią życia Pana Hektora.
Jak wygląda Wasz proces nagrywania i przygotowywania treści do publikacji?
Ja często nagrywam Hektorka, rejestruję po prostu jego codzienność. Oczywiście zdarzają się momenty, kiedy mam jakiś pomysł, napiszę scenariusz i go nagrywamy, więc pojawia się potrzeba ustawić pieska, przygotować scenografię itd. Natomiast najczęściej nagrywam Hektora w jego codziennym życiu. Mamy taką serię daily vlogów. Często nagrywamy Hektora podczas różnego rodzaju podróży. Lubimy zabierać go na wyjazdy – w góry, nad morze, ogólnie w ciekawe miejsca. Ale to jest takie nagrywanie „przy okazji”. On w ogóle nie czuje, że coś szczególnego w danym momencie się dzieje. My i tak byśmy robili te wszystkie rzeczy, więc pewnie bym to nagrywała, nawet jeśli nie planowałabym tych filmów potem publikować. Prowadzimy również lubianą serię, którą nazwałam Kuchnia Pana Hektora, w której gotujemy wspólnie przekąski dla Hektorka, on oczywiście prowadzi nas przez każdy etap gotowania w swoim zabawnym stylu. Niektóre przepisy pojawiają się na profilach Pan Hektor, inne na moim prywatnym profilu na Instagramie i Facebooku, na które również serdecznie zapraszam. Jeśli chodzi o praktyczny aspekt, to nagrywam materiał, siadam do montażu, gdy już mam zmontowany filmik, dodaję głos Pana Hektora i efekty dźwiękowe, na koniec napisy i filmik leci w świat.
A jak Hektor czuje się przed kamerą? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musiałabym zapytać samego Hektorka. (śmiech) Natomiast jeśli chodzi o to, jak się zachowuje, to dla niego to już jest normalne. Ja go nagrywałam niemal od zawsze. Zaczęłam publikować filmiki, kiedy Hektor miał trzy lata. Wcześniej również go nagrywałam – prywatnie, dla siebie, zwłaszcza kiedy robił jakieś śmieszne rzeczy. Można powiedzieć, że był obeznany z telefonem od maleńkości. Raczej nie widzę po nim, żeby go to stresowało. Dla niego to jest po prostu codzienność. Kiedy widzę, że robi coś zabawnego, to nagram. Powiedzmy, że filmiki to jest ok. 10% naszego życia.
Rozumiem, że wszystko odbywa się z poszanowaniem zdrowia i samopoczucia Hektorka. Oczywiście, to jest najważniejsze. Nie nagrywam Hektora, kiedy źle się czuje, boli go brzuszek itp. Nikt by nie chciał być nagrywany w takich momentach, więc to nie jest tak, że ja cały czas chodzę za nim z telefonem. Chciałabym wspomnieć również o tym, że kiedy nagrywam pod scenariusz, gdy Hektor widzi, że wyciągam statyw, to reaguje bardzo pozytywnie. On wie, że takie akcje wiążą się ze smaczkami, z fajną zabawą. Na wypadach nie zauważa samego nagrywania, bo jest zajęty niuchaniem, wąchaniem i przeżywaniem podróży.
Niedawno ukazały się książki z przygodami Hektora – skąd wziął się taki pomysł? Można powiedzieć, że już od czasów młodzieńczych
chciałam napisać książkę. To były czasy gimnazjum. Wtedy narodziła się we mnie potrzeba pisania. Później proza życia, studia, praca w wojsku oddaliły mnie od tej czynności. Idea powstania książki o Hektorze pojawiła się, gdy zauważyłam, że Pan Hektor to taka charakterystyczna, lubiana postać. Podobało mi się, że on tak mocno bawi ludzi. Stwierdziłam, że fajnie byłoby uwiecznić historie z filmików w postaci książeczek. Oczywiście te książeczki są w całości oparte na faktach, na rzeczywistych wydarzeniach z życia Hektora. Bohaterowie, którzy tam występują, pieski (Reksio z pierwszej części, Marian i Iron z drugiej książeczki), to wszystkie są prawdziwe psiaki, kumple Hektora. Zależało mi, żeby to były książki dla dzieci oparte na faktach.
Rozumiem, że Hektor mocno wpływał na fabułę samych opowieści, bo to opowieści o nim. Dokładnie tak. Pierwsza część – Pan Hektor jedzie na wieś, to opowieść Hektora o dniu spędzonym na wsi ze swoją psią rodzinką. Oczywiście miejscem akcji jest moja rodzinna wieś Orłów, którą często odwiedzamy. Przy okazji tych pobytów często nagrywam filmiki, niektóre z nich były inspiracją do napisania książeczki. Jeśli chodzi o drugą książeczkę, Pan Hektor i osiedlowa zagadka, tu akcja toczy się w naszym Krakowie. W tej opowieści Hektor i jego osiedlowi kumple rozwiązują pewną ciekawą zagadkę. Oczywiście jest pełna humoru i pieskowych spraw.
Gdzie można nabyć książki?
Czy są ogólnie dostępne do sprzedaży?
Książeczki o Hektorku wydaję w formie self-publishingu, czyli osobiście zajmuję się wszystkim, od momentu napisania do wydruku i sprzedaży. Dlatego też nasze książeczki można dostać póki co wyłącznie na naszej stronie internetowej panhektor.com, ale pracujemy nad szerszą dystrybucją.
Odsyłamy w takim razie czytelników zainteresowanych książkami na stronę panhektor.com i zachęcamy do zakupów. Tak. Dodam również, że jesteśmy w procesie wydawniczym trzeciej książeczki, więc niebawem powinna się pojawić kolejna opowieść o Hektorze.
Jak Pan Hektor jest odbierany przez obserwatorów. Czy jest rozpoznawalny?
Tak, tak. Przyznam szczerze, że już po pierwszych miesiącach, kiedy rozpoczęliśmy swoją działalność w Internecie, ludzie nas zaczepiali. Miałam wtedy takie odczucie: „Wow, tak szybko ludzie zaczęli rozpoznawać Hektorka!”. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Podczas takich spotkań każdy się zastanawia, kiedy wreszcie coś powie. (śmiech) Rozbraja mnie to, że niektórzy znają na pamięć niektóre filmiki. Zaczęli posługiwać się niektórymi tekstami Hektorka na co dzień. To zabawne i niezwykle urocze.
Skąd ten fenomen Hektora?
Naprawdę sama nie wiem. Pan Hektor stał się takim przyjacielem po ciężkim dniu pracy. Ludzie mogą włączyć jego profil i chwilkę odetchnąć przy tym pewnym
W SIECI
siebie psiaku, który mówi, który ma swoje opinie na różne tematy, który świat widzi na swój sposób. Jest mocno pozytywny i po prostu nie da się go złamać. To jest chyba właśnie potęga pana Hektora. Najbardziej wzruszają mnie momenty, kiedy piszą do mnie rodzice dzieci oglądających filmiki. To są dzieci, które zmagają się często z różnymi problemami, np. dzieci z autyzmem, z problemami w szkołach itd., ale nie tylko. Mocno mnie wzrusza, gdy rodzice piszą, że te dzieci czekają, żeby mogły wrócić do domu i pooglądać sobie pana Hektora, bo stał się ich prawdziwym przyjacielem, który ich wspiera w trudnych momentach. Daje wytchnienie i odciąga uwagę od trudniejszych spraw. To jest dość niespodziewany skutek naszej działalności w Internecie. Hektora obserwuje wiele osób w starszym wieku, które też lubią oglądać jego przygody, i którym też dotrzymuje towarzystwa na co dzień. Wirtualnie oczywiście. Pan Hektor mówi do tych wszystkich ludzi: „Nie bierzmy życia, aż tak na poważnie. Chodź, pokaże Ci jak nabrać do niego trochę dystansu”.
Czy można uznać, że profil Pana Hektora to nie tylko rozrywka, ale też przestrzeń edukacyjna?
Jeśli chodzi o działalność edukacyjną w psiej sferze to robimy to raczej w takim niższym poziomie, w porównaniu do innych psich kont. Przede wszystkim skupiamy się na tym, by bawić, rozweselać ludzi. To był mój pierwszy cel – pokazywanie świata przez pryzmat zabawy, odczuwania rzeczywistości przez zwierzaka. Dodatkowym plusem jest to, że ludzie – zwłaszcza dzieci, bo to od rodziców mam najczęściej feedback, którzy nas obserwują, lepiej traktują swoje zwierzaki, zwłaszcza pieski. Pan Hektor pokazuje, że psiak może być postacią uczłowieczoną. Podoba mi się to, że wpływa on na poprawę stosunku ludzi do zwierząt. Pan Hektor i nasza relacja pokazują, jak może być traktowany zwierzak w domu. Jeśli dzięki nam poprawi się stosunek dzieci do ich zwierzaków, to będzie to świetny efekt edukacyjny naszego profilu.
Opowiedz, proszę, jak Hektor jest traktowany w Waszej rodzinie. Po pierwsze, Hektor ma mnóstwo praw. Czasami się śmiejemy, że więcej niż my. Jest on pełnoprawnym członkiem naszej rodzinki. Kiedyś mój mąż powiedział zdanie, które utkwiło mi w pamięci i uważam, że jest ono piękne. Powiedział, że on (Hektor – przyp. red.) nie zobaczy nic więcej, niż my mu pokażemy. I to jest właśnie piękne, że my staramy się Hektorowi pokazywać też rzeczy dość nietypowe dla psa. On czasami przejawia zachowania, które powodują, że naprawdę jestem w szoku. I myślę, że to właśnie dzięki temu, że nie zawężamy mu tej percepcji poznawania świata. Kiedy mój mąż majsterkuje, Hektor potrafi podejść i patrzeć, obserwować, jakby naprawdę interesował się tą czynnością. Dajemy mu wąchać różne rzeczy. Kiedy idziemy przy wysokim murku, to bierzemy go na ręce, żeby też zobaczył, co za nim jest (teraz już sam się domaga, żeby go podsadzać). Hektor jeździ z mężem na hulajnodze czy motocyklu. Oczywiście z zachowaniem środków bezpieczeństwa. Pokazaliśmy mu, że się da i teraz chce z tego sam korzystać. Jak tylko widzi, że wyciągamy hulajnogę, to od razu na nią wskakuje.
Masz jakieś plany na przyszłość związane z Panem Hektorem?
Tak, nadal planujemy tworzyć różnego rodzaju serie, tak jak np. wspomniane wcześniej daily vlogi Hektora. Tworzymy też aktualnie serię Kuchnia Pana Hektora. Ja w ten sposób zaczęłam mocno rozwijać swoje prywatne konto. Publikuję na nim filmy, pokazuję, w jaki sposób przygotowuję różne smaczki dla Hektorka. Już od dawna czułam potrzebę, by mieć wpływ na to, co Hektor dostaje w smaczkach. Karmę ma stałą, dopasowaną – nie zmieniamy jej, ale smaczki dostaje różne. Zaczęłam więc samodzielnie przygotowywać dla niego te smaczki. Myślę, że przez to motywuję ludzi, by mnie naśladowali i dbali o to, co jedzą ich zwierzaki. To jest ciekawe, że ludzie chcą oglądać filmiki z gotowaniem, chcą przygotowywać dla własnych piesków różne potrawy. Dlatego myślę, żeby w tę stronę bardziej się rozwijać. Dla mnie to też super rozrywka, bo ja uwielbiam spędzać czas w kuchni. Moim kolejnym marzeniem jest wydanie książki kucharskiej z przepisami dla piesków. Jednak na razie przed nami premiera trzeciej książki z przygodami Pana Hektora.
W takim razie życzę powodzenia w dalszych działaniach i bardzo dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Martyna Major
Wiosenna pielęgnacja trawnika
Jak
zadbać o zieloną przestrzeń bezpieczną dla dzieci i zwierząt
Wiosna to najlepszy moment, aby przywrócić trawnikowi świeżość po zimie i przygotować go na intensywne użytkowanie. Jeśli z ogrodu korzystają dzieci, psy lub koty, pielęgnacja powinna iść w parze z bezpieczeństwem. Odpowiednie zabiegi pozwolą uzyskać gęsty, odporny i przyjazny trawnik bez stosowania agresywnej chemii.
1. Wiosenne porządki – pierwszy krok do zdrowego trawnika
Po zimie na trawie często zalegają liście, gałązki i filc z obumarłych źdźbeł. To idealne środowisko dla pleśni i chorób. Dlatego na początku należy dokładnie wygrabić trawnik, usunąć resztki liści i martwą trawę, sprawdzić, czy nie ma zastoisk wody lub zbitej ziemi.
2. Wertykulacja i aeracja –oddychający trawnik
Po pierwszym koszeniu warto wykonać zabiegi napowietrzające glebę. Wertykulacja polega na pionowym nacinaniu darni i usuwaniu filcu. Aeracja to nakłuwanie gleby, które poprawia dostęp powietrza do korzeni. Jest to ważne przy zwierzętach, gdyż ogranicza powstawanie błotnistych placków, zwiększa odporność trawy na deptanie, zmniejsza ryzyko gnicia darni w miejscach częstego biegania psa. W małym ogrodzie wystarczą ręczne aeratory lub buty z kolcami.
3. Dosiewka trawy –regeneracja ubytków
Zwierzęta, szczególnie psy, mogą powodować ubytki w darni. Wiosna to idealny moment na ich uzupełnienie. W tym celu należy spulchnić glebę w uszkodzonym miejscu, wysiać mieszankę regeneracyjną (najlepiej trawy sportowe lub uniwersalne), a na koniec lekko przykryć ziemią i podlać.
4. Bezpieczne nawożenie –mniej chemii, więcej natury
To kluczowy etap, jeśli trawnik ma być bezpieczny dla psa i kota. Najlepiej stosować nawozy organiczne (kompost, biohumus, granulowany obornik), mineralne oznaczone jako „pet friendly”, długodziałające o kontrolowanym uwalnianiu. Należy unikać nawozów z herbicydami (tzw. 2w1), świeżego obornika, preparatów z silnym zapachem – mogą prowokować zwierzęta do zjadania trawy.
5. Koszenie – częściej, ale delikatniej
Regularne koszenie zagęszcza trawę i ogranicza chwasty, ale zbyt niskie strzyżenie osłabia darń. Koszenie należy wykonać na wysokość źdźbła ok. 5–6 cm. Wyższa trawa lepiej znosi bieganie psów, mniej się przesusza, jest przyjemniejsza dla łap i stóp.
6. Podlewanie –klucz do odporności
Wiosną najlepiej podlewać rzadziej, ale obficie. Optymalną porą jest wczesny poranek; podlewanie wieczorem również jest możliwe, jednak zwiększa ryzyko wystąpienia chorób grzybiczych. Należy unikać częstego zraszania „po trochu”. Dzięki temu korzenie rosną głębiej, a trawnik lepiej znosi upały, intensywne użytkowanie, kontakt z moczem psa.
7. Jak ograniczyć uszkodzenia od psiego moczu
To jeden z najczęstszych problemów w ogrodach z psami. Sprawdzi się podlewanie miejsc „po fakcie” wodą, dosiewka
odpornych mieszanek, regularne nawożenie potasem – wzmacnia darń. Nie należy stosować „domowych patentów” typu ocet czy soda – mogą zaszkodzić glebie.
8. Naturalna walka z chwastami
Przy zwierzętach lepiej unikać chemicznych herbicydów. Alternatywą będzie ręczne usuwanie chwastów, wycinaki do mniszka, zagęszczanie trawnika, wapnowanie gleby jesienią, jeśli jest zakwaszona. Gęsty trawnik sam wypiera większość niechcianych roślin.
9. Bezpieczna przestrzeń dla całej rodziny
Aby trawnik był naprawdę przyjazny dla zwierząt, należy unikać ostrych obrzeży i kamieni, nie stosować toksycznych preparatów przeciw mchowi, przechowywać nawozy poza zasięgiem zwierząt, sprawdzanie etykiety środków ogrodniczych. Dobrym rozwiązaniem jest również stworzenie: cienia (np. pod drzewem), miejsca z chłodną ziemią latem, dostępu do świeżej wody.
Jak przeciwdziałać suszy w ogrodzie?
Coraz więcej właścicieli ogrodów szuka balansu między idealnie zielonym „dywanem” a bezpieczeństwem swoich czworonożnych przyjaciół. Mineralno-organiczny środek poprawiający właściwość podłoża GRUNTON Classic idealnie wpisuje się w ten trend, ponieważ łączy skuteczność z naturalnym składem. To produkt do podwyższania zdolności retencyjnych gleby. Oparty jest na właściwościach naturalnych minerałów sorpcyjnych oraz materii organicznej, co odróżnia go od tradycyjnych nawozów.
1. Bezpieczeństwo od pierwszej minuty: Nie trzeba pilnować pupila, aby nie wchodził na świeżo nawożoną trawę. Nie zawiera związków syntetycznych, które mogłyby podrażnić delikatne poduszki łap.
2. Zdrowa gleba, nie tylko trawa: Preparat dostarcza substancję organiczną oraz minerały poprawiając warunki powietrzno-wodne i sorpcyjne. Działa korzystnie na retencję gleby i podłoży uprawowych. Dzięki temu ziemia staje się żyzna, zasobniejsza w wodę, a system korzeniowy trawy - silny i głęboki.
3. Brak ryzyka „wypalenia”: W przeciwieństwie do nawozów mineralnych, naturalny skład eliminując ryzyko powstania żółtych plam na trawniku przy przedawkowaniu.
Marka GRUNTON oferuje szeroką gamę produktów przeznaczonych do pielęgnacji trawników, stanowiąc solidny wybór zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych ogrodników.
1. …serca - jedna z chorób ptaków, którą można zdiagnozować dzięki USG.
2. Obowiązkowy element wizyty weterynaryjnej szczenięcia
3. Wiosną bywa bardzo kapryśna.
4. Poważny sygnał ostrzegawczy psa przy braku chęci kontaktu
5. … społeczne - konieczne do prawidłowego funkcjonowania kota
6. Dyscyplina sportu zimowego, którą uprawia Ekaterina Kurakova
7. Choroba odkleszczowa obserwowana zarówno u kotów, jak i psów
8. Rasa kotów, którą prezentujemy w tym numerze
9. Imię psa Alicji - fotografki zwierząt, który stał się dla niej inspiracją
10. Pan Hektor i … zagadka - Tytuł książki o Panu Hektorze
11. Nazwisko autora książki Pupil dla mnie (nagrody w naszej krzyżówce)
12. Może być zwiększony podczas procesu linienia.
13. Wiosenny miesiąc
Zapraszamy do zabawy!
Pierwsze pięć osób, które na adres: konkursy@epupil.eu prześle zdjęcie prawidłowo rozwiązanej krzyżówki i wpisze hasło w temacie maila – zdobędzie książkę Pupil dla mnie, czyli przezabawny przewodnik po świecie typowych i nietypowych zwierząt domowych autorstwa Russella Kane’a ufundowaną przez Wydawnictwo Kropka. Hasło z poprzedniego wydania Pupila: „MAGICZNY CZAS”. Nagrody ksiażkowe otrzymują: Aneta G., Emilia S., Maria P.
Pupil dla mnie, czyli przezabawny przewodnik po świecie typowych i nietypowych zwierząt domowych
Jeśli chcecie poznać mnóstwo faktów i ciekawostek o psach, kotach, gryzoniach oraz innych zwierzakach, a przy tym dobrze się bawić, warto sięgnąć po książkę Pupil dla mnie, czyli przezabawny przewodnik po świecie typowych i nietypowych zwierząt domowych autorstwa Russella Kane’a. To lekka, pełna humoru, a jednocześnie zaskakująco rzeczowa publikacja, która w przystępny sposób wprowadza czytelników w świat zwierzęcych towarzyszy.
Książka ma formę encyklopedii skierowanej przede wszystkim do dzieci – choć z powodzeniem zainteresuje również dorosłych opiekunów zwierząt. Autor przedstawia najważniejsze informacje o popularnych rasach psów i kotów, a także o gryzoniach, ptakach czy gadach. Russell Kane opiera się głównie na rasach i gatunkach, z którymi sam miał styczność, dzięki czemu narracja zyskuje autentyczność, naturalność i osobisty charakter.
Głównym celem autora jest wsparcie rodzin w wyborze odpowiedniego zwierzaka – takiego, który będzie dopasowany do stylu życia domowników, ich możliwości czasowych, temperamentu oraz oczekiwań wobec przyszłego pupila. W książce znajdziemy opisy konkretnych gatunków i ras, ich potrzeb, specyfiki życia u boku człowieka, a także krótkie rysy historyczne pokazujące, jak przez lata kształtowała się relacja ludzi i zwierząt. Co szczególnie wartościowe, zwierzęta oceniane są pod kątem takich aspektów jak: poziom inteligencji, potrzeba zabawy, samodzielność czy ilość uwagi wymaganej od opiekuna. To praktyczne zestawienie pomaga czytelnikom zastanowić się, czy oczekiwania wobec psa, kota lub papużki falistej rzeczywiście idą w parze z realnymi potrzebami danego zwierzęcia. Choć forma, ilustracje i język wyraźnie wskazują, że publikacja powstała z myślą o młodszych czytelnikach, jej uniwersalne przesłanie sprawia, że równie dobrze odnajdą się w niej dorośli. To doskonała propozycja na wspólne, rodzinne czytanie – książka nie tylko przekazuje wiedzę, ale także buduje empatię i uczy odpowiedzialności za zwierzę. Ciepły, pozytywny ton oraz humorystyczne anegdoty sprawiają, że lektura nie moralizuje, lecz inspiruje. A to szczególnie ważne w świecie, w którym decyzja o przyjęciu zwierzaka do domu powinna być świadoma i przemyślana.
REDAKTOR NACZELNA: Anna Motyka, anna.motyka@epupil.eu
REDAKCJA:
Martyna Major, martyna.major@epupil.eu
NR 1(41)/2026
WYDAWCA: P.T.H. CERTECH Sp. z o.o. ADRES KORESPONDENCYJNY: Magazyn Pupil ul. Fabryczna 36, 33-132 Niedomice NIP 873-10-13-748 redakcja@epupil.eu
Nakład: 50 000 sztuk Numer rejestrowy BDO: 000001982
Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych reklam. W przypadku materiałów opublikowanych redakcja zastrzega sobie prawo do ich skracania, zmiany tytułów i adiustacji. Przedruk materiałów w całości czy ich wykorzystanie publiczne jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody redaktora naczelnego magazynu PUPIL.