3 WSTĘP Z GABINETU WETERYNARYJNEGO: 4 Letnie zagrożenia dla psów 8 Stomatologia psów i kotów bez tajemnic PORADY EKSPERTA: 12 Przewlekła choroba nerek u psa i kota PUPIL GWIAZDY: 16 Brytyjski arystokrata w domu pisarki. Barbara Wysoczańska opowiada o swoim kocie – Tolku. WOKÓŁ ZWIERZĄT – PIES: 20 Pies, który ma w sobie dwie natury – Akita Inu 24 Wakacyjny wyjazd z pupilem 28 Pielęgnacja psa w okresie linienia 32 Psi język, który powinno znać każde dziecko WOKÓŁ ZWIERZĄT – KOT: 34 Wczesne doświadczenia a zachowanie dorosłego kota WOKÓŁ ZWIERZĄT – GRYZONIE i KRÓLIKI: 38 Zasady odpowiedniego żywienia gryzoni i królików 40 NOWOŚCI RYNKOWE NIEZWYKŁE PASJE: 42 Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii 45 TESTUJEMY – POLECAMY WYWĄCHANE W SIECI: 46 Portal, który powinien znać każdy właściciel psa lub kota – Zagubione Łapki 50 ROZRYWKA Z PUPILEM REKLAMA
Lato to czas, kiedy wszystko zwalnia i robi się trochę jaśniej – dni są dłuższe, wieczory cieplejsze, a wspólne chwile z naszymi pupilami smakują jeszcze lepiej. Właśnie tę letnią energię i bliskość chcieliśmy uchwycić w najnowszym wydaniu magazynu Pupil. W środku czeka na Was sporo inspirujących treści – od rozmów i porad, po ciekawostki i historie, które pokazują, jak wyjątkowe potrafią być nasze zwierzaki. Nowy numer dostarczy Wam mnóstwo wiedzy od naszych weterynarzy i ekspertów. Sara Węglicka z przychodni Zdrowy Pupil podpowiada, na co uważać latem, gdy temperatury rosną i pojawia się więcej zagrożeń dla psów. Lek. wet. Patrycja Kamionka zagląda do pyszczków naszych pupili i wyjaśnia, jak dbać o zdrowie jamy ustnej psów i kotów. Błażej Krajna przybliża rolę nerek w organizmie zwierząt, a Monika Trybus opowiada, jak powinna wyglądać dobrze zbilansowana dieta gryzoni i królików. W części behawioralnej też nie zabrakło ważnych tematów. Alicja Zarucka podpowiada, jak mądrze podróżować z pupilem w wakacje. Małgorzata Bieniek przygląda się komunikacji dziecko–pies, prezentując równocześnie swoją najnowszą książkę: Antek i tajemnica psiego języka. Agata Bladowska pokazuje, jak wczesne doświadczenia wpływają na dorosłe życie kota, a Ewa Zaczyńska wraca do tematu linienia u psów – tym razem skupiając się na pielęgnacji sierści. W rubryce Pupil Gwiazdy pisarka Barbara Wysoczańska opowiada o swoim kocim towarzyszu – Tolku. W sekcji Niezwykłe Pasje poznacie Sandrę Muras – artystkę stojącą za Leśnymi Szeptami, gdzie powstaje personalizowana biżuteria dla miłośników zwierząt. Zajrzeliśmy też do sieci i odkryliśmy „Zagubione Łapki” – nowoczesną platformę pomagającą odnajdywać zaginione zwierzaki. Na deser – coś dla relaksu. Czeka na Was krzyżówka z nagrodami oraz recenzja książki Kot w chorobie autorstwa Adrianny Iwan, którą możecie również wygrać w naszym konkursie. Mamy nadzieję, że ten numer będzie dla Was idealnym towarzyszem wakacyjnych dni – czy to w podróży, czy podczas leniwych popołudni w domu, czy na spacerach z Waszymi pupilami. Życzymy Wam lata pełnego słońca, dobrych emocji i wielu momentów szczęścia – razem z Waszymi zwierzakami.
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO Rozmowa z tech. wet. SARĄ WĘGLICKĄ z Przychodni Weterynaryjnej Zdrowy Pupil w Lubinie
Letnie zagrożenia dla psów jak chronić pupila przed upałem i ukrytymi niebezpieczeństwami Lato to dla psów nie tylko czas spacerów i zabawy na świeżym powietrzu. Wysokie temperatury, nagrzane chodniki, owady czy niepozorne kłosy traw mogą stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia zwierzęcia. O tym, jak rozpoznać pierwsze objawy przegrzania i jak bezpiecznie zadbać o pupila podczas upałów, rozmawiamy z Sarą Węglicką, technikiem weterynarii z poradni Zdrowy Pupil w Lubinie. Dlaczego wysokie temperatury są szczególnie niebezpieczne dla psów? Aby zrozumieć ten mechanizm, trzeba zwrócić uwagę, że ciepło w organizmie powstaje podczas każdej reakcji chemicznej. Takich reakcji wydarza się mnóstwo w każdej sekundzie życia. Dlatego organizm musi posiadać mechanizmy pozwalające na kontrolę temperatury ciała. Niektórzy mówią, że w przypadku psów i kotów ciepło jest produkowane czasami „w nadmiarze”, dlatego skuteczne i zrównoważone pozbywanie się go może stanowić problem. Psy nie posiadają tak rozbudowanej
LETNI NIEZBĘDNIK PSA • świeża woda • zacienione miejsce • mata chłodząca • spacery rano i wieczorem • kontrola temperatury asfaltu • preparaty przeciw kleszczom
sieci gruczołów potowych jak ludzie. Prawidłowa temperatura ciała jest utrzymywana przez ośrodek termoregulacji w podwzgórzu. Gdy temperatura ciała zacznie wzrastać, uruchamia on różne metody jej obniżania. Jedną z nich jest usuwanie ciepła przez skórę, jednak u psów i kotów gęsta sierść działa trochę jak warstwa izolacyjna. Oczywiście niektóre rasy mają inną budowę sierści. Są to przede wszystkim rasy pochodzące z terenów afrykańskich. Natomiast większość psów jednak ma i sierść i podszerstek, co nie pozwala na efektywną utratę ciepła. Trzeba zwrócić też uwagę na to, że u psów, które są duże gabarytowo (choć nie mają nadwagi), proces termoregulacji może być utrudniony.
Jakie temperatury powinny nas skłonić do zastanowienia się nad tym tematem? Trzeba zwrócić uwagę na ten problem, gdy temperatura wzrasta powyżej 25ºC. Dla niektórych ras psów może to już być granica. Dla mniejszych zwierzaków to może być dopiero 26-27ºC, natomiast ogólnie przy ok. 25ºC trzeba zwrócić większą uwagę na zachowanie naszego psa.
Czy różne psy mają różną wrażliwość na upały? Tak, z pewnością. W tym kontekście mogę wyróżnić dwie grupy. Po pierwsze psy przystosowane do zimnych temperatur (np. nowofundland) mają dużo sierści, dużo podszerstka. Pod nimi jest jeszcze gruba warstwa tłuszczowa. Poza tym już sam duży gabaryt tego psa powoduje, że dużo ciała przypada na małą powierzchnię, a to stwarza spory problem. Również psy o ciemnej sierści często mają problemy z ciepłem, gdyż taka sierść łatwiej się nagrzewa. Drugą grupą, którą mogłabym wyróżnić są wszystkie rasy brachycefaliczne.
Dlaczego akurat psy ras brachycefalicznych? Wynika to z ich specyficznej budowy anatomicznej. Ich czaszka jest kwadratowa, a kufa, czyli nos, skrócona i spłaszczona. Tworzy się wtedy tzw. syndrom brachycefaliczny. Obejmuje on wady zgryzu, zwężone nozdrza, przerośnięte podniebienie miękkie, przerośnięty język. Takie psy mają problemy z chrapaniem, charczeniem, oddychaniem. Często zdarza się, że są niedotlenione, mogą się krztusić, mają problemy z sercem. Przez to wszystko mają obniżoną zdolność do wentylacji, dla-
4
PUPIL 2(42)/2026
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO tego właśnie są bardziej narażone na skutki wysokich temperatur. Ilość ciepła oddawanego przez buldożka francuskiego jest mniejsza niż przez owczarka niemieckiego, pomimo że owczarek ma o wiele gęstszą sierść niż buldog francuski.
Proszę powiedzieć więcej o tym, w jaki sposób psy regulują temperaturę ciała?
OBJAWY UDARU CIEPLNEGO U PSA • intensywne dyszenie • ślinotok • gorąca skóra • czerwone dziąsła • osłabienie lub omdlenie • wymioty • brak kontaktu z otoczeniem
Jednym ze sposobów jest wydalanie energii przez skórę, choć tutaj często przeszkadza sierść. Warto jednak pamiętać, że zwierzęta nie mają na ciele tak dużo gruczołów potowych, jak ludzie, więc ta termoregulacja jest trudniejsza. Ponadto, gruczoły te spełniają całkiem inną funkcję niż u ludzi i działają na innej zasadzie. U psów gruczoły występują m.in. na opuszkach łap. Są one odpowiedzialne za odprowadzanie niewielkiej ilości potu. Natomiast ich głównym zadaniem jest szukanie przyczepności do podłoża. Pozostałe gruczoły, które są na całym ciele zwierzęcia, służą bardziej do socjalizacji – dzięki nim zwierzęta wyczuwają swój zapach. Dlatego właściciel powinien pamiętać, że te gruczoły są inne niż ludzkie. Ze względu na termoregulację należy pamiętać, żeby nie zamykać psa w aucie, nawet jeśli jest tylko na chwilkę, nawet jeśli zostawimy uchylone okno. Jeśli zwierzę przebywa w nagrzanym, słabo wentylowanym samochodzie, skutki mogą być bardzo niebezpieczne. Pamiętajmy, że w takim samochodzie temperatura podnosi się w ciągu kilku minut co najmniej o kilkanaście stopni.
A co z psimi seniorami? Im pies jest starszy, tym mniejsza jest wydolność serca, gorsze krążenie, słabsza termoregulacja. Często te pieski mają też nadwagę. Dodatkowo sytuacji nie poprawiają inne choroby towarzyszące, wynikające po prostu z wieku zwierzaka. Dlatego na takich psich seniorów powinniśmy również szczególnie uważać w lecie.
Jakie są pierwsze objawy przegrzania lub udaru cieplnego? Na początku, powinniśmy zbadać, na jakim etapie przegrzania znajduje się pies. Jeśli mamy psa, który leży na otwartej nasłonecznionej przestrzeni, bez cienia, bez wody, w ciepłym dniu, to już samo to powinno nas zaniepokoić. Zazwyczaj, kiedy właściciele znajdują pieska, to stan zwierzęcia jest już bardziej zaawansowany. Jako objawy udaru wskazuje się: ślinotok, nerwowe dyszenie, wzrost temperatury ciała, nerwowość, pobudzenie zwierzęcia. Jeśli chodzi o nasze odczucia, to dotykając skóry psa, jesteśmy w stanie stwierdzić, że jest gorący. Pies ma zmieniony kolor błon śluzowych. Jeśli odwiniemy wargę zwierzaka do góry, ta błona powinna być różowa, a u przegrzanego psa jest czerwona, sucha. W bardziej zaawansowanym przypadku mogą pojawić się wymioty, omdlenia, zawroty głowy. Takim momentem granicznym jest, gdy zwierzę nie poznaje swojego właściciela – to już jest zaawansowane stadium. Często zwierzaki reagują tak, że próbują szukać zacienionego miejsca.
Jak prawidłowo udzielić psu pierwszej pomocy w przypadku przegrzania? Po pierwsze zabieramy zwierzę z gorącego środowiska. W czasie drogi do weterynarza zajmujemy się schłodzeniem takiego pieska. Można na przykład polewać ciało psa letnią wodą. Nie powinna to być zimna woda, bo powoduje ona skurcz naczyń krwionośnych, przez co skóra gorzej oddaje ciepło. Możemy owinąć psa mokrym ręcznikiem, lodem za-
www.epupil.eu
winiętym w materiał (zawsze w materiale, nigdy bezpośrednio przy skórze). Można powiedzieć, że w czasie drogi do weterynarza głównym zadaniem właściciela jest schłodzenie zwierzęcia oraz jego uspokojenie.
Czy wizyta w gabinecie weterynaryjnym w przypadku przegrzania jest konieczna?
Tak, ponieważ udar może mieć poważne konsekwencje, które mogą być niezauważalne nawet 48 godzin po przegrzaniu. Wydaje się nam wówczas, że piesek doszedł już do siebie, a wewnątrz organizmu dochodzi do wielu złych zmian. Trzeba pamiętać, że wzrost temperatury ponad normę skutkuje zaburzeniem funkcji kluczowych. Oddychanie staje się mało efektywne, serce zaczyna bić wolniej i słabiej. Mogą pojawić się deficyty funkcjonowania układu nerwowego, problemy z wątrobą, problemy z nerkami. I ogólnie to wszystko się może zadziać nawet w 15-20 minut u bardziej narażonego zwierzaczka. Są to zmiany, które postępują bardzo szybko i których (m.in. problemów z wątrobą, z nerkami) właściciel nie jest w stanie zauważyć od razu.
Jak powinna wyglądać bezpieczna rutyna dnia psa podczas upałów? Cały proces zaczyna się już wcześniej, bo już przed latem musimy zadbać o sierść zwierzaka, dokładnie go wyczesać. Nie golimy zwierzaków na zero. Najlepiej jest zabrać takiego zwierzaczka przed wzrostem temperatury do groomera, który pokaże, jak dbać o sierść. Warto wiedzieć, że sierść chroni nie tylko przed zimnem, ale również przed oparzeniami. Co do rutyny, trzeba pamiętać, że długie spacery robimy raczej rano i wieczorem lub po prostu kiedy jest chłodniejszy moment. W ciągu dnia wychodzimy tylko by załatwić potrzeby fizjologiczne psa. Zwierzak musi mieć stały dostęp do świeżej wody. Należy jednak pamiętać, że woda powinna być w temperaturze pokojowej – nie powinniśmy dawać psu wody bardzo zimnej, zmrożonej. Pies musi mieć dostęp do zacienionego miejsca. Można również korzystać z mat chłodzących, baseników. Podczas spacerów należy uważać na rozgrzany asfalt, bo łapy mogą się przy tym ranić. Nie należy również korzystać z kagańców fizjologicznych (takich, które nie pozwalają otworzyć zwierzęciu szczęki i normalnie dyszeć).
Jakie błędy najczęściej popełniają właściciele psów latem?
Zdarza się, że właściciele wychodzą z psami w ciągu dnia na spacer i zaczynają się po prostu z nimi bawić, biegać. Już po chwili pies ma temperaturę ponad 41 stopni, dyszy. Oczywiście właściciele nie robią tego specjalnie, raczej nie spodziewają się, że pies tak szybko może doznać udaru. Nawet jeśli zwierzę chce na przykład spać na słońcu, to my nie możemy na to pozwalać.
Jakie problemy zdrowotne najczęściej występują u psów w sezonie letnim poza udarem? Jedną z takich rzeczy są ugryzienia i ukłucia przez owady, a drugą rany powstałe przy kontakcie z kłosami, suchymi trawami, szkłem. To są takie najczęstsze urazy, które występują w okresie letnim.
Zacznijmy od ugryzień przez owady. Jak zareagować, gdy coś takiego przydarzy się naszemu psu? Reakcja zależy od tego, co konkretnie naszego zwierzaczka pogryzie. W pierwszej kolejności na ogół występuje miejsco-
5
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
we podrażnienie. W miejscu ugryzienia bądź ukłucia dochodzi do swędzenia, więc zwierzę może się intensywnie drapać lub lizać. Może wtedy dojść do zakażenia. Ślina zwierzęcia ma w sobie bakterie, więc staramy się nie dopuszczać, by zwierzę lizało rany. Może to wywołać błędne koło, bo gdy zwierzę poliże radę, dojdzie do większego zakażenia, a wtedy już będzie wymagana pomoc weterynaryjna. Trzeba pamiętać, że komary i kleszcze mogą przynosić choroby. W naszym kraju należy pamiętać przede wszystkim o babeszjozie, która jest coraz częstsza, więc konieczne jest zabezpieczenie psa przed kleszczami preparatami, które są dostępne na rynku. Komary są wektorem różnych chorób, natomiast w Polsce rzadko je przenoszą. Jest to bardziej typowe dla innych obszarów Europy. Ale jeśli zwierzaki podróżują z nami na wakacje, np. do Hiszpanii, to trzeba zwrócić uwagę na to niebezpieczeństwo. Warto zaopatrzyć się w różne preparaty odstraszające. Oczywiście, jeśli zwierzę ma alergię np. na użądlenie pszczoły czy osy, to trzeba postąpić zgodnie z zaleceniami weterynarza. Warto pamiętać, że takie uczulenie u zwierząt może się zdarzyć – nie dotyczy wyłącznie ludzi.
Kolejne zagrożenie to kłosy i suche trawy. Dlaczego są one tak niebezpieczne dla psów? Jeśli chodzi o kłosy to samo ich niebezpieczeństwo wynika z budowy. Mają one stożkowaty kształt i ostre zakończenie, przez co łatwo mogą się wbić, ale utrudnione jest ich wydobycie z obszaru, w który się wbiły. Dlatego też w trakcie ruchu zwierzaka, kłos zamiast wypaść przy najbliższej okazji, wbija się jeszcze głębiej. Przez to może dodatkowo uszkadzać okoliczne tkanki. Niebezpieczeństwo polega również na tym, że często właściciele mogą takiego kłosa nie zauważyć, dopóki pies nie zacznie bardziej bólowo dawać o tym znać, że coś się dzieje. Istnieje duże ryzyko infekcji takiej rany.
A czy suche trawy też stanowią podobne zagrożenie? Tak, suche trawy też stanowią podobne zagrożenie. Z tym że tutaj częściej zdarza się, że potrafią wypadać same z siebie. Ale równocześnie mogą się łamać i część potrafi zostać dalej w organizmie, co też powoduje zagrożenie.
Jak rozpoznać ciało obce w uchu, łapie lub oku psa? Jeśli chodzi o uszy, to zwierzaki zazwyczaj zaczynają po prostu zauważalnie trzepać głową, zaczynają się drapać. Tak pokazują, że coś się dzieje. W przypadku oczu najczęściej występuje obrzęk, zaczerwienienie. Jeśli spojrzymy na zwierzaka stojąc na wprost niego, zauważymy, że pyszczek nie jest symetryczny tak jak do tej pory. Pojawia się również bolesność, dyskomfort, zwierzę próbuje się drapać w okolicach oczu. Jeśli takie ciało obce siedzi troszkę dłużej w organizmie, to pojawia się ropień oraz nieprzyjemny zapach. Jesteśmy w stanie zauważyć skutki, nawet jeśli nie do końca rozumiemy to, co nasz pies próbuje nam przekazać.
Czy właściciel może samodzielnie usunąć ciało obce?
Czy w przypadku użądlenia możemy zwierzęciu pomóc? Jak powinniśmy zadziałać? Po pierwsze musimy znaleźć miejsce, w którym zwierzę zostało użądlone. W przypadku użądleń pszczół nie sprawia to większego problemu, bo żądło zazwyczaj jest dobrze widoczne, widać mały kolec i pęcherzyk, tzn. woreczek jadowy. Jeśli znajdziemy żądło, to należy je usunąć za pomocą pęsety, ale lepiej je zeskrobać, żeby nie uległo zniszczeniu. Jeśli zniszczymy woreczek jadowy, większa ilość jadu zostanie wprowadzona do organizmu. Możemy też takie miejsce zdezynfekować. Jeśli pies nie został użądlony w obszar potencjalnie niebezpieczny, tzn. w szyję, oko, to zazwyczaj nie wymaga się wizyty u weterynarza. Trzeba jednak nadal obserwować, czy zwierzę nie zaczyna puchnąć, bo tak naprawdę nie wiemy, czy pies ma alergię na jad pszczoły, dopóki żadna z nich go nie zaatakuje. Może się okazać, że jeśli psiak został użądlony np. w łapkę, to ta łapa spuchnie. W takiej sytuacji należy podjechać do weterynarza, a lekarz zaordynuje leki, które pomogą na opuchliznę. Natomiast jeśli zwierzę zostało użądlone w okolice szyi, pyska to nawet jeżeli nic się nie dzieje, lepiej sprawdzić to u lekarza, ponieważ taki wypadek może stanowić zagrożenie dla życia zwierzaka.
6
Myślę, że jak najbardziej możemy próbować sami. Często jednak właściciele zauważają jakiś problem, gdy jest już za późno na usunięcie samodzielnie kłosa. Natomiast im mniej czasu będzie on w organizmie, tym lepiej. W przypadku dłuższej obecności kłosa czy trawy wbitych w tkanki często wymagana jest interwencja chirurgiczna, niejednokrotnie jeszcze dodatkowo z antybiotykami. Jeśli kłos znajduje się w uchu i wpadnie tam głęboko, to czasem bardzo trudno go zlokalizować. Dlatego w wielu przypadkach konieczna jest interwencja weterynarza.
Co jeszcze, oprócz kłosów i traw stwarza zagrożenie podczas letnich spacerów? Niebezpieczne są także ciała obce wbijane w łapy, często np. leżące na ulicy czy chodniku szkło. Latem ludzie zdecydowanie bardziej śmiecą, więc na takie szklane odłamki również trzeba uważać.
Jak skutecznie chronić psa przed tego typu zagrożeniami podczas spacerów? Trzeba zwracać uwagę, żeby nie wchodzić w wysoką suchą trawę, po spacerze można przeczesać psa – nawet tylko przy użyciu rąk, popatrzeć do uszu, między łapki, czy nic nas tam nie zaniepokoi. Na pewno warto zwracać uwagę, czy nasz pies nie zaczyna się nagle interesować swoimi łapami, jakąkolwiek swoją częścią ciała, bo to już może być wskazówka, że coś np. jest wbite w daną część.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major
PUPIL 2(42)/2026
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
Zdrowie zaczyna się w jamie ustnej Stomatologia psów i kotów bez tajemnic Tekst: lek. wet. Patrycja Kamionka, przychodnia weterynaryjna VetCare w Tarnowie
W swojej praktyce niemal codziennie spotykam pacjentów, których problemy ogólnoustrojowe zaczynają się… w jamie ustnej. Choroby przyzębia, bolesne złamania zębów czy zaawansowane stany zapalne to jedne z najczęstszych schorzeń u psów i kotów powyżej trzeciego roku życia. Co istotne – rozwijają się powoli i długo pozostają niezauważone. Stomatologia weterynaryjna to nie kwestia estetyki ani „świeżego oddechu”. To ważny element profilaktyki zdrowotnej, który realnie wpływa na długość i jakość życia naszych zwierząt.
ANATOMIA JAMY USTNEJ – W SKRÓCIE I PRAKTYCZNIE Dorosły pies ma 42 zęby, kot – 30. Wśród nich znajdują się: • siekacze (do chwytania), • kły (do przytrzymywania i rozrywania), • przedtrzonowce i trzonowce (do rozdrabniania pokarmu). Każdy ząb składa się z korony (widocznej części), szyjki oraz korzenia ukrytego w kości. To właśnie struktury pod linią dziąsła – niewidoczne gołym
okiem – najczęściej są objęte procesem chorobowym. Dziąsła, więzadła przyzębia i kość wyrostka zębodołowego tworzą aparat utrzymujący ząb. Kiedy dochodzi do przewlekłego stanu zapalnego, te struktury ulegają stopniowemu zniszczeniu.
Profilaktyka – najskuteczniejsze narzędzie opiekuna Najważniejszym elementem profilaktyki jest regularne usuwanie płytki bakteryjnej, zanim przekształci się
w kamień. Złotym standardem takiego zachowania jest codzienne szczotkowanie zębów zwierzaka. Codzienne szczotkowanie zębów pastą przeznaczoną dla zwierząt to najskuteczniejsza metoda zapobiegania chorobom przyzębia. Jeśli nie mamy możliwości, by wykonywać ten zabieg każdego dnia, to już co najmniej 4 razy w tygodniu znacząco zmniejszają ryzyko stanu zapalnego. Podstawowym warunkiem prawidłowego szczotkowania jest użycie odpowiedniego preparatu – pasty przeznaczonej dla zwierząt. Pamiętaj! Nigdy nie używamy pasty dla ludzi!!!
Najczęstsze choroby jamy ustnej u psów i kotów 1. Choroba przyzębia – cichy i powszechny problem Proces zaczyna się od płytki bakteryjnej. Jeśli nie zostanie usunięta, mineralizuje się i przekształca w kamień nazębny. Bakterie bytujące w kieszonkach dziąsłowych wywołują stan zapalny, który może prowadzić do: cofania się dziąseł, rozchwiania zębów, ropni, utraty kości. Zaawansowana choroba przyzębia to nie tylko problem miejscowy. Bakterie mogą
8
przedostawać się do krwiobiegu i obciążać serce, nerki czy wątrobę.
2. Resorpcja zębów u kotów (FORL) Jedna z najczęstszych i najbardziej bolesnych chorób stomatologicznych u kotów. Dochodzi w niej do stopniowego niszczenia struktury zęba przez własny organizm. Zmiany często są niewidoczne bez badania RTG stomatologicznego. Podczas choroby kot może niechętnie jeść, przechylać
głowę w trakcie gryzienia, wykazywać nadwrażliwość przy dotyku pyska. Leczeniem z wyboru jest ekstrakcja chorego zęba.
3. Złamania zębów Najczęściej dotyczą dużych psów, które gryzą bardzo twarde przedmioty: kości, poroże, kamienie. Złamany ząb z odsłoniętą miazgą to silny ból i ryzyko zakażenia. W zależności od przypadku wykonuje się leczenie kanałowe lub ekstrakcję.
PUPIL 2(42)/2026
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
ANATOMIA JAMY USTNEJ - w skrócie i praktycznie
Wśród zębów znajdują się: SIEKACZE do chwytania KŁY do przytrzymywania i rozrywania PRZEDTRZONOWCE I TRZONOWCE do rozdrabniania pokarmu
BUDOWA ZĘBA
szkliwo
KORONA Każdy ząb składa się część widoczna z korony (widocznej części), nad dziąsłem szyjki oraz korzenia ukrytego w kości. SZYJKA obszar przy linii To właśnie struktury dziąsła pod linią dziąsła – niewidoczne gołym okiem – KORZEŃ najczęściej są objęte część niewidoczna, procesem chorobowym. osadzona w kości
zębina miazga zęba dziąsło kość wyrostka zębodołowego
otwór wierzchołkowy (naczynia i nerwy)
APARAT UTRZYMUJĄCY ZĄB Dziąsła, więzadła przyzębia i kość wyrostka zębodołowego tworzą aparat utrzymujący ząb.
PRZEWLEKŁY STAN ZAPALNY Kiedy dochodzi do przewlekłego stanu zapalnego, te struktury ulegają stopniowemu zniszczeniu.
DZIĄSŁO WIĘZADŁO PRZYZĘBIA mocuje ząb do kości
ZAPALENIE DZIĄSEŁ
USZKODZENIE WIĘZADŁA PRZYZĘBIA
UTRATA KOŚCI WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO
POLUZOWANIE I UTRATA ZĘBA
KOŚĆ WYROSTKA ZĘBODOŁOWEGO utrzymuje ząb w zębodole
www.epupil.eu
9
Z GABINETU WETERYNARYJNEGO
PRZYPADKI Z GABINETU – codzienność stomatologii weterynaryjnej „On dalej je, więc chyba go nie boli” To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę od właścicieli. Kilka miesięcy temu do gabinetu trafił 10-letni yorkshire terrier z bardzo nieprzyjemnym zapachem z pyszczka. Właścicielka była przekonana, że to „normalne u starszego psa”. Podczas badania okazało się, że pies miał zaawansowaną chorobę przyzębia, liczne ruchome zęby i ropne kieszonki dziąsłowe. Po wykonaniu zabiegu stomatologicznego i ekstrakcji najbardziej zniszczonych zębów właścicielka powiedziała coś, co słyszę bardzo często: „Nie wie-
Czy gryzaki naprawdę działają?
Gryzaki mogą wspierać higienę, ale nie zastępują szczotkowania. Do bezpiecznych gryzaków zaliczyć możemy produkty, które są elastyczne, o kontrolowanej twardości. Ważne, by skuteczność gryzaków była potwierdzona odpowiednimi dokumentami (np. certyfikatem VOHC). By były skuteczne i działały odpowiednio, powinny być one dostosowane do wielkości psa.
Czego unikać?
Powinniśmy ograniczyć gryzienie przez psa kości, poroża, rogów, bardzo twardych prasowanych produktów. W swojej praktyce regularnie usuwam złamane zęby właśnie po takich „naturalnych” gryzakach. Prosta zasada kliniczna: Jeśli przedmiot jest twardszy niż ząb – może go złamać. U kotów rola gryzaków jest ograniczona – ważniejsze są regularne kontrole i wczesna diagnostyka.
Profesjonalne czyszczenie – dlaczego w znieczuleniu?
W swojej praktyce lekarskiej często
działam, że on może być jeszcze taki energiczny”. Przewlekły ból jamy ustnej ogromnie wpływa na zachowanie zwierzęcia – choć ono samo rzadko przestaje jeść całkowicie.
twarde gryzaki są jedną z głównych przyczyn złamań zębów u psów.
Złamany kieł po porożu
Do gabinetu często trafiają również koty określane jako „niejadki”. Jeden z pacjentów jadł wyłącznie mokrą karmę i od kilku tygodni podchodził po miski, po czym odchodził. Badanie RTG wykazało zaawansowaną resorpcję kilku zębów. To choroba wyjątkowo bolesna. Koty jednak cierpię po cichu – zamiast wokalizować ból, po prostu zaczynają unikać jedzenia lub zmieniają swoje zachowanie.
Inny pacjent – młody labrador – trafił do gabinetu po kilku tygodniach gryzienia poroża jelenia. Doszło do złamania górnego kła z odsłonięciem miazgi. Pies: ślinił się, niechętnie brał zabawki, ocierał pysk łapą. Właściciele byli zaskoczeni, ponieważ reklamowany „naturalny gryzak” miał być bezpieczny. Tymczasem bardzo słyszę pytanie od właścicieli: „Czy naprawdę potrzebne jest znieczulenie?” Odpowiedź jest jednoznaczna i podyktowana wieloma istotnymi kwestiami. Znieczulenie jest konieczne, ponieważ tylko w znieczuleniu: • możemy dokładnie oczyścić przestrzenie poddziąsłowe, • wykonujemy pełne badanie sondą periodontologiczną, • w razie potrzeby robimy RTG stomatologiczne, • polerujemy zęby, aby spowolnić ponowne odkładanie się płytki. Czyszczenie „na żywo” usuwa jedynie widoczny kamień z powierzchni korony. Choroba rozwija się jednak pod dziąsłem.
Dlaczego zabiegi stomatologiczne nie powinny być wykonywane u groomera? Zabiegi stomatologiczne są procedurami medycznymi. Wymagają: diagnostyki, znajomości patologii, możliwości podania znieczulenia, sprzętu
Kot, który „wybrzydzał przy jedzeniu”
medycznego. Usuwanie kamienia bez znieczulenia nie oczyszcza kieszonek dziąsłowych. Może również powodować mikrourazy szkliwa. Dodatkowo jest to badanie bolesne i stresujące dla zwierzęcia. Można zatem powiedzieć, że daje ono złudne poczucie rozwiązania problemu. Z perspektywy lekarza weterynarii najgroźniejsze jest to, że właściciel widzi „ładne zęby”, podczas gdy proces zapalny wciąż postępuje.
Kiedy zgłosić się do lekarza Powinniśmy udać się ze zwierzakiem do lekarza, gdy tylko zauważymy pierwsze niepokojące symptomy. Zaliczają się do nich: • nieprzyjemny zapach z pyszczka, • ślinienie się, • trudności w jedzeniu, • krwawienie z dziąseł, • nagła zmiana zachowania. Każde zwierzę powinno przechodzić kontrolę jamy ustnej przynajmniej raz w roku, a rasy miniaturowe – nawet częściej.
Podsumowanie Zdrowie jamy ustnej to integralna część zdrowia całego organizmu. Choroby stomatologiczne są bolesne, postępujące i często niedostrzegane przez opiekunów. Dobra wiadomość jest taka, że w ogromnej mierze można im zapobiec. Regularne szczotkowanie, odpowiedzialny wybór gryzaków oraz współpraca z lekarzem weterynarii to trzy filary zdrowego uśmiechu psa i kota. Bo w stomatologii weterynaryjnej nie chodzi o estetykę. Chodzi o komfort życia.
10
PUPIL 2(42)/2026
PORADY EKSPERTA
Przewlekła choroba nerek u psa i kota Jak rozpoznać ją zanim pojawią się objawy i realnie wydłużyć życie pupila Przewlekła choroba nerek nie zaczyna się w dniu, w którym widzimy pierwsze objawy. Często rozwija się latami bez wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. U większości pacjentów pierwsze wyraźne objawy pojawiają się dopiero w stadium trzecim z czterech (według klasyfikacji IRIS), kiedy znaczna część miąższu nerek jest już nieodwracalnie uszkodzona. Kluczowe znaczenie ma wczesna diagnostyka i świadoma współpraca opiekuna z lekarzem weterynarii. Nie leczymy pojedynczego wyniku. Leczymy pacjenta, próbując zapewnić mu jak najlepszy komfort życia.
Dlaczego nerki potrafią „udawać”, że wszystko jest w porządku? Nerki to narząd o ogromnej rezerwie czynnościowej. Zbudowane są z tysięcy nefronów – mikroskopijnych jednostek filtrujących krew. Nerki odpowiadają za filtrację, resorpcję (wchłanianie zwrotne) i wydalanie produktów przemiany materii, regulację gospodarki wodno-elektrolitowej, kwasowo-zasadowej, ciśnienia oraz produkcję hormonów m.in. erytropoetyny czy witaminy D3. Gdy część nefronów ulega uszkodzeniu, pozostałe przejmują ich funkcję. Organizm przez długi czas kompensuje straty. Nefrony jednak nie ulegają regeneracji. Gdy ich liczba spada poniżej pewnego progu, zaczynamy obserwować azotemię (podwyższenie parametrów nerkowych takich jak kreatynina i mocznik) i objawy kliniczne. To właśnie dlatego choroba rozwija się długo bezobjawowo, a symptomy są widoczne przy uszkodzeniu około 75% miąższu nerek.
Dlaczego koty chorują częściej niż psy? Przewlekła choroba nerek może dotyczyć co trzeciego kota (u osobników powyżej 15 lat choroba dotyczy nawet 80% przypadków9) i co dziesiątego psa w starszym wieku7. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze koty mają mniejszą liczbę nefronów niż psy, a więc mniejszą rezerwę czynnościową nerek. Po drugie, koty ewolucyjnie przystosowały się do życia w warunkach ograniczonego dostępu do wody. Ich przodkowie wywodzili się z terenów suchych, a większość płynów pochodziła z pożywienia. Małe gryzonie zawierają około 70-80% wody, co naturalnie
12
PUPIL 2(42)/2026
PORADY EKSPERTA zabezpieczało przed odwodnieniem. W warunkach domowych, szczególnie przy diecie wyłącznie suchej, koty często nie kompensują niedoboru płynów odpowiednim piciem. Przewlekłe, a nawet łagodne odwodnienie może sprzyjać niedokrwieniu nerek i stopniowemu uszkodzeniu miąższu. Znaczenie – zarówno u kotów jak i psów – mają również czynniki, takie jak predyspozycje rasowe (U psów zazwyczaj chorują mniejsze rasy.) i choroby pierwotne, m.in. wielotorbielowatość nerek, wady rozwojowe. Do czynników ryzyka należą także choroby ogólnoustrojowe, m.in. nadciśnienie tętnicze, nadczynność tarczycy, choroby pasożytnicze np. babeszjoza, zakażenia wirusowe jak FeLV, przewlekłe stany zapalne, np. zapalenie przyzębia, zakażenia układu moczowego, kamica moczowa, niektóre leki m.in. niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ). Dlatego nie zaleca się opiekunom podawania leków, w tym m.in. z grupy NLPZ, na własną rękę. Do ciężkich uszkodzeń nerek mogą prowadzić także zatrucia na skutek spożycia rodzynek bądź winogron, kontakt z roślinami liliowatymi (śmiertelnie niebezpiecznymi dla kotów), czy zlizanie przez psa glikolu etylenowego obecnego w płynach chłodniczych (ze względu na słodki smak). W tak nagłych przypadkach mówimy o ostrym uszkodzeniu nerek (AKI), które stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia zwierzęcia i w wielu sytuacjach, pomimo intensywnej terapii, może zakończyć się śmiercią pacjenta. AKI może przejść także w postać przewlekłą (PChN), która jest omawiana w niniejszym artykule.
Co może zauważyć opiekun? W początkowych stadiach często nic. Pierwsze objawy bywają niespecyficzne i łatwe do przeoczenia. W stadium trzecim wg klasyfikacji IRIS pojawiają się najczęściej: • wzmożone pragnienie i oddawanie większej ilości moczu, • utrata masy ciała, • spadek apetytu, • okresowe wymioty, • apatia, • blade błony śluzowe, • świąd skóry,
www.epupil.eu
• halitoza (Nieprzyjemny zapach z jamy ustnej może być nie tylko problemem stomatologicznym, ale także objawem narastającej mocznicy lub przewlekłego stanu zapalnego np. zapalenia przyzębia wpływającego na cały organizm.), • zaburzenia oddawania moczu (zazwyczaj w stadium schyłkowym - 4/4), • nadciśnienie. W stadium czwartym objawy są wyraźniejsze i obejmują powikłania metaboliczne, nasilone zatrucie toksynami mocznicowymi oraz wyniszczenie organizmu. Im wcześniej wykryjemy chorobę, tym większy mamy wpływ na jej przebieg – można ją spowolnić. REKLAMA
Diagnostyka Aby rozpoznać PChN nieprawidłowości muszą być obecne przez co najmniej 3 miesiące. Pojedynczy nieprawidłowy wynik nie oznacza jeszcze choroby przewlekłej. Ważne jest powtarzanie badań i ocena ich dynamiki w czasie. Na krótszej przestrzeni czasu przy spełnieniu specjalnych kryteriów mówimy natomiast o ostrym uszkodzeniu nerek. Morfologia krwi Często rozwija się anemia nieregeneratywna wynikająca z niedoboru erytropoetyny produkowanej przez nerki. Może ona wymagać stymulacji erytro-
PORADY EKSPERTA poezy, a w zaawansowanych przypadkach transfuzji. Biochemia krwi Kreatynina: Odzwierciedla filtrację kłębuszkową, ale wzrasta dopiero przy znacznej utracie funkcji nerek. Na jej poziom wpływają także inne czynniki np. masa mięśniowa, nawodnienie, wiek czy rasa. U pacjenta z zanikiem mięśni kreatynina może pozostawać w normie mimo postępu choroby, dlatego nigdy nie interpretujemy jej w oderwaniu od kondycji ciała. Niedawno na polskim rynku pojawił się test pozwalający zmierzyć stężenie kreatyniny w ślinie jako test przesiewowy, natomiast badanie musi być potwierdzone u lekarza weterynarii. Mocznik: Powstaje w cyklu mocznikowym w wyniku przemian białek. Jest wydalany przez nerki z moczem. Wzrasta przy obniżonej filtracji nerek, przy odwodnieniu, krwawieniu do przewodu pokarmowego, wstrząsie lub chorobach serca na skutek obniżonej perfuzji czy w diecie wysokobiałkowej. W PChN może dochodzić do zaostrzeń i tzw. kryzysów mocznicowych np. na skutek odwodnienia. Wzrost poziomu mocznika może przyczyniać się także do apatii, braku łaknienia, zmian w obrębie jamy ustnej np. nadżerki/owrzodzenia, halitozy. Mogą się również pojawić objawy neurologiczne, podrażniania przewodu pokarmowego czy smoliste stolce. Jak widać podwyższenie parametrów nerkowych nie jest jednoznaczne z obecnością choroby nerek. Wyniki należy interpretować w kontekście całego obrazu klinicznego. SDMA: Jej poziom zwiększa się znacznie wcześniej niż kreatyniny. Pozwala wykryć chorobę na etapie, gdy nie występuje jeszcze azotemia. Fosfor: Jego podwyższony poziom przyspiesza włóknienie nerek i pogarsza rokowania. Kontrola fosforu jest jednym z głównych celów terapii. FGF-23: Jest to hormon regulujący gospodarkę fosforanową. Jego poziom wzrasta, zanim dojdzie do podniesienia poziomu fosforu we krwi. Marker ten jest dedykowany kotom. Elektrolity: Możliwe są zaburzenia sodu, potasu i wapnia, które wpływają na stan kliniczny pacjenta. Badanie moczu To jedno z najważniejszych badań.
14
Według wytycznych najlepiej, by mocz został pobrany przez cystocentezę – nakłucie pęcherza moczowego, choć co do tej metody są czasami przeciwwskazania, takie jak np. nowotwory pęcherza moczowego. Jeżeli opiekun sam pobiera mocz, to najlepiej by pochodził on z pierwszej mikcji, został pobrany do pojemnika przeznaczonego na mocz oraz by zwierzę nie jadło przed pobraniem. Mocz należy jak najszybciej dostarczyć do lekarza weterynarii, gdyż najbardziej wiarygodne wyniki uzyskuje się w badaniu wykonanym w ciągu godziny od pobrania. Chłodzenie moczu i przechowywanie może wpływać na zafałszowanie wyników. Ciężar właściwy: Informuje o zdolności zagęszczania moczu. Jego spadek świadczy o utracie funkcji kanalików nerkowych. Białkomocz i stosunek białka do kreatyniny: Utrzymujący się białkomocz przyspiesza progresję choroby i wymaga leczenia. Rozpoznanie wymaga powtarzalności wyników. Przy masywnym białkomoczu często konieczna jest dalsza diagnostyka w celu ustalenia pochodzenia białkomoczu i jego pierwotnej przyczyny. Osad moczu: Pozwala wykryć stany zapalne, krwiomocz, kryształy. W przypadku bakterii konieczny jest antybiogram i leczenie celowane. Badanie USG Umożliwia ocenę wielkości i struktury nerek, które mogą być zaburzone w przebiegu PChN. Często obserwujemy wzrost echogeniczności kory czy zatarcie granicy korowo-rdzeniowej. Należy jednak pamiętać, że obraz ultrasonograficzny nie zawsze odzwierciedla rzeczywistą wydolność narządu. Badanie kardiologiczne W diagnostyce PChN rutynowo należy uwzględnić pomiar ciśnienia tętniczego. Nadciśnienie jest częstym powikłaniem choroby nerek i może przyspieszać jej progresję poprzez uszkadzanie kłębuszków oraz nasilanie białkomoczu. W wybranych przypadkach wskazana jest także diagnostyka kardiologiczna, ponieważ zaburzenia w obrębie osi sercowo-nerkowej wzajemnie na siebie oddziałują i wpływają na dalsze postępowanie oraz rokowanie.
Poszerzenie diagnostyki W wybranych przypadkach, zwłaszcza gdy podejrzewa się chorobę pierwotną kłębuszków nerkowych lub gdy obraz kliniczny jest nietypowy, rozważa się biopsję nerki w celu ustalenia dokładnego rozpoznania i rokowania. W zależności od dostępności można wykonać także inne specjalistyczne parametry jak np. cystatyna C, pomiar GFR, czy NGAL (szybka diagnostyka ostrego uszkodzenia nerek).
Stadia choroby Chorobę dzielimy na cztery stadia w oparciu o stężenie kreatyniny, SDMA, objawów klinicznych, a także obecności innych patologii. Stadium 1: Bak podwyższenia parametrów nerkowych, obecne nieprawidłowości w badaniach np. obniżony ciężar właściwy moczu bez możliwości określenia przyczyny pozanerkowej. Stadium 2: Łagodne podwyższenie parametrów nerkowych lub widoczny wzrost w obrębie wartości referencyjnych. Stadium 3: Wyraźny wzrost parametrów, najczęściej pojawiają się objawy kliniczne. Na podstawie obecności objawów lekarz weterynarii może dokonać klasyfikacji na wczesne i późne stadium 3. Stadium 4: Zaawansowana niewydolność (ciężki wzrost parametrów) i powikłania, wyraźne objawy kliniczne. W stadiach 1 i 2 kluczowa jest identyfikacja przyczyny, kontrola ciśnienia i białkomoczu. W stadium 3 koncentrujemy się na spowolnieniu progresji, kontroli fosforu i utrzymaniu nawodnienia. W stadium 4 leczymy powikłania i skupiamy się na jakości życia.
Leczenie i rokowanie Przewlekłej choroby nerek nie można wyleczyć. Można ją jednak spowolnić i zapewnić zwierzęciu komfort życia. Należy pamiętać, że nie leczymy wyniku, leczymy pacjenta i staramy się zapewnić komfort życia. Podstawą jest prawidłowe nawodnienie. Najlepszym rozwiązaniem jest zwiększenie podaży płynów drogą doustną – mokra karma zawiera około 80% wody, podczas gdy sucha około
PUPIL 2(42)/2026
PORADY EKSPERTA 10%. Można także stosować fontanny do wody, ustawić więcej misek i skonfrontować, czy spełniają one preferencje zwierzęcia – odpowiednia wielkość, ustawienie, czystość itp., Można stosować także specjalne buliony i dedykowane dosmaczacze do wody. W kolejnych stadiach wzrasta potrzeba płynoterapii kroplówkami – w niektórych przypadkach mogą one być konieczne nawet codziennie. Ponadto w terapii koncentrujemy się na kontroli: ciśnienia tętniczego, poziomu fosforu i zaburzeń elektrolitowych, białkomoczu, anemii, objawów żołądkowo-jelitowych, oddawaniu moczu. Bezmocz jest stanem zagrożenia życia i wymaga natychmiastowej interwencji. Najważniejszym wskaźnikiem stanu pacjenta jest apetyt. Spadek apetytu może świadczyć o zaostrzeniu choroby i narastającym zatruciu toksynami mocznicowymi. W przypadku braku apetytu konieczne może okazać się założenie sondy. Niektórzy opiekunowie preferują tę metodę, gdyż przez sondę można podawać także część leków, co wpływa na poprawę relacji ze zwierzęciem. Ponadto przyjmowanie dużej ilości leków może prowadzić do awersji do jedzenia. Można stosować także np. podgrzewanie pokarmu, zmianę tekstury, stosowanie niektórych suplementów dietetycznych (po konsultacji z dietetykiem, w oparciu o wyniki badań, stan pacjenta i choroby współistniejące) czy farmakologiczną stymulację apetytu. W przebiegu choroby mogą występować okresy zaostrzeń, które stanowią zagrożenie życia i wymagają intensywnego leczenia lub hospitalizacji. U części pacjentów konieczna bywa interwencja chirurgiczna, a w wybranych przypadkach rozważa się także terapię nerkozastępczą.
Dietoterapia i suplementacja Żywienie wpływa na długość i jakość życia. Dieta powinna zawierać kontrolowaną ilość fosforu i odpowiednią ilość wysokiej jakości białka. Zbyt drastyczne ograniczenie białka prowadzi do utraty masy mięśniowej i pogorszenia rokowania. Wyższa masa ciała i BCS wiążą się z dłuższym czasem przeżycia. Wsparciem może być także suple-
www.epupil.eu
mentacja: kwasami omega-3, antyoksydantami, probiotykami, preparatami wiążącymi prekursory toksyn mocznicowych, algami czy substancjami poprawiającymi strawność białka. Suplementacja zawsze powinna być dobierana indywidualnie do każdego pacjenta, uwzględniając jego stan, choroby współistniejące. Pomocna może okazać się współpraca z dietetykiem zwierzęcym.
Co może zrobić opiekun już dziś by wspomóc swojego pupila W sytuacji podejrzenia choroby lub jej zaistnienia opiekun powinien podjąć konkretne działania. Powinien on: • wykonywać regularne badania kontrolne, szczególnie u zwierząt powyżej 7 roku życia. Choroba nerek jest jedną z najczęstszych u starszych osobników, a jej objawy kliniczne pojawiają się przy znacznym uszkodzeniu narządu. • regularnie stosować profilaktykę przeciwpasożytniczą. • monitorować masę ciała (spadek nawet 1-3 lata przed diagnozą³) i apetyt • dbać o odpowiednie nawodnienie – szczególnie starszych pacjentów, gdyż z wiekiem pobór płynów może spadać. • podawać kotom mokrą karmę w większej ilości. • nie podawać leków na własną rękę. • dbać o zdrowie jamy ustnej i przestrzegać zaleceń lekarza weterynarii, zwłaszcza gdy zwierzę ma inne choroby. • zgłaszać lekarzowi nawet subtelne zmiany w zachowaniu.
Świadomy opiekun jest realnym partnerem w terapii. Wczesne wykrycie choroby zależy od wspólnej czujności opiekuna i lekarza weterynarii. W przewlekłej chorobie nerek najwięcej zyskują pacjenci, u których problem wykryto wcześnie i konsekwentnie prowadzono terapię. Wczesna diagnostyka, regularna kontrola i współpraca z lekarzem weterynarii pozwalają nie tylko wydłużyć życie, ale przede wszystkim zachować jego dobrą jakość. Piśmiennictwo: 1. Cholewiak-Góralczyk, A. (2024) Żywienie kotów z przewlekłą chorobą nerek, Medycyna Kotów 2024, Dostęp: zoobranza.com.pl 2. Elliott, J. (2023) Nefrologia i urologia psów i kotów, W: R. Lechowski (red. wyd. pol.) BSAVA / Edra Urban & Partner, 3. Freeman LM, Lachaud MP, Matthews S, Rhodes L, Zollers B. Evaluation of Weight Loss Over Time in Cats with Chronic Kidney Disease, J Vet Intern Med. 2016 Sep;30(5):1661-1666. doi: 10.1111/jvim.14561. Epub 2016 Aug 16. PMID: 27527534; PMCID: PMC5032880. 4. International Renal Interest Society (IRIS) (2023) IRIS Staging of Chronic Kidney Disease (CKD) in Dogs and Cats, Dostęp: iris-kidney.com 5. Krupowicz, J. (2020) Wczesna diagnostyka przewlekłej choroby nerek - czynniki ryzyka, Weterynaria w praktyce 7-8/2020, Elamed 6. Nicpoń, E., Nicpoń, J. (2025) Ciche zagrożenie - choroby nerek u kotów w porównaniu z psami, Medycyna Kotów 2025, Elamed 7. Sikorska-Kopyłowicz, A., Sławuta, P., Kurosad, A., Jonkisz, P., Dymnicka, E. (2018) Dlaczego koty chorują na przewlekłą chorobę nerek? Weterynaria w praktyce 3/2018 8. Winnicka A. (2008) Wartości referencyjne podstawowych badań laboratoryjnych w weterynarii, Wydawnictwo SGGW 9. Marino CL, Lascelles BD, Vaden SL, Gruen ME, Marks SL. Prevalence and classification of chronic kidney disease in cats randomly selected from four age groups and in cats recruited for degenerative joint disease studies. J Feline Med Surg. 2014 Jun;16(6):465-72. doi: 10.1177/1098612X13511446. Epub 2013 Nov 11. PMID: 24217707; PMCID: PMC4414065.
Tekst: Błażej Krajna Student weterynarii, autor publikacji popularnonaukowych oraz twórca edukacyjnego profilu na Instagramie @szczekatra_i_mialczatra o zdrowiu psów i kotów. Szczególnymi zainteresowaniem darzy nefrologię, urologię oraz endokrynologię małych zwierząt ze zwróceniem uwagi na praktyczne zastosowanie aktualnej wiedzy w codziennej praktyce klinicznej. W swojej działalności skupia się na tłumaczeniu złożonych zagadnień medycznych w sposób przystępny, ale zgodny z aktualnymi wytycznymi (EBM), łącząc wiedzę naukową z realiami codziennej praktyki.
15
PUPIL GWIAZDY
BRYTYJSKI ARYSTOKRATA W DOMU PISARKI Barbara Wysoczańska opowiada o swoim kocie – Tolku Jak rozpoczęła się wspólna przygoda Pani i Tolka? Czy jego pojawieniu się w Pani domu towarzyszyły jakieś szczególne okoliczności?
To nie była zaplanowana decyzja. Tak naprawdę wszystko wyszło spontanicznie. Osiem lat temu, bo Tolek jest z nami osiem lat, mój mąż napomknął któregoś dnia, że chce kupić kota. Ja z początku nie przyjęłam tego do wiadomości, uznałam po prostu, że tak sobie coś powiedział. Tymczasem kolejnego dnia mąż przyszedł z pracy i wyznał, że zaczął rozglądać się za kotem i oglądał pobliskie hodowle. Wtedy pomyślałam, że rzeczywiście zaczął poważnie podchodzić do tej sprawy. Mąż znalazł hodowlę, znalazł tego osobnika, którego uznał za odpowiedniego dla nas i oznajmił, że kupujemy kota. Pamiętam że w dniu, w którym mieliśmy po kota pojechać, udałam się z moimi dwiema córeczkami (jedna miała wówczas siedem lat, druga trzy) do sklepu zoologicznego, żeby kupić dla zwierzaka wyprawkę, czyli wszystkie rzeczy, których kotek potrzebuje. Już wtedy na pewno wiedzieliśmy, że Tolek będzie z nami. Gdy mąż wrócił z pracy, pojechaliśmy po Tolka. W hodowli zobaczyliśmy małego nieśmiałego czarnego kotka i zdecydowanie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wzięliśmy go bez wahania. Tak to się wszystko zaczęło.
Zdj. Arch. Pryw.
Barbara Wysoczańska to polska autorka powieści historyczno-obyczajowych oraz historyczka z pasji i wykształcenia. Urodziła się w Nowej Soli, a obecnie mieszka w Zielonej Górze – oba te miejsca są ważnym elementem jej tożsamości. Pisanie towarzyszy jej od dzieciństwa, jednak literacki debiut – powieść „Narzeczona nazisty” – wydała, dopiero gdy nabrała odwagi i pewności siebie. W swoich książkach skupia się przede wszystkim na losach silnych kobiet, przywracając im należne miejsce w historii. Jej twórczość łączy tło historyczne z emocjonalnymi opowieściami o ludziach i ich doświadczeniach.
16
Zdj. Arch. Pryw.
PUPIL 2(42)/2026
A czy Tolek od początku miał być Tolkiem? Kto wybrał imię dla kota?
On już miał imię nadane w hodowli, wpisane w książeczce zdrowia i w rodowodzie, a nam się to imię bardzo spodobało i uznaliśmy, że nie będziemy go zmieniać. Tolek to kot brytyjski krótkowłosy, czarny. Ma piękne złote oczy i mięciutką sierść. I jest naprawdę dużym, ale bardzo zgrabnym kotem jak na jego rasę przystało.
Jak opisałaby Pani charakter Tolka?
Tolek jest bardzo dumnym kotem i lubi nas obserwować. Żartujemy, że on się zachowuje jak typowy brytyjski arystokrata. Jest spokojny i dostojny, ma w sobie mnóstwo cierpliwości, ale przy tym nie lubi jak ktoś go nieproszony dotyka. Bardzo się wtedy denerwuje. Oczywiście jak na kota przystało, lubi się bawić i przytulać, ale tylko wtedy kiedy sam ma na to ochotę. Jeśli nie ma potrzeby na pieszczoty, to po prostu nas od siebie odpycha. Daje do zrozumienia, że nie jest to odpowiedni moment do zabawy, więc musimy się podporządkować. Tolek jest też wyjątkowo obrażalski. Kiedy coś mu nie odpowiada, gdy mu czegoś odmówimy, albo za długo musi na coś czekać, to się obraża. I potrafi przez bardzo długi czas w ogóle na nas nie reagować. Odwraca się do nas tyłem, nie reaguje na nasze słowa i ewidentnie widać, że kot jest mocno obrażony. A już najbardziej się na nas denerwuje, kiedy widzi, że chcemy gdzieś wyjechać. Jak tylko wyciągamy torby podróżne z szafy, to jest dla niego najgorszy moment, bo bardzo przeżywa naszą nieobecność. Oprócz tego Tolek jest kotem bardzo wesołym i swobodnym. Wszędzie w naszym domu czuje się dobrze, bo wie że u nas króluje. Spędza czas gdzie mu się podoba i wchodzi gdzie chce. Kiedy się patrzy na niego z boku, to trochę wygląda tak, jakbyśmy to my się podporządkowali pod niego, a nie on pod nas. Ale to wynika z tego, że Tolek może wszędzie funkcjonować, w każdej przestrzeni i w każdym pokoju. Przyzwyczaił się nawet do tego, że kiedy moje córki biorą kąpiel czy prysznic, to on wchodzi do łazienki z nimi. Sprawia mu frajdę, że towarzyszy im w codziennej rutynie.
Można powiedzieć, że doskonale orientuje się w tej rutynie, prawda?
O tak! Budzi nas dokładnie o tej samej porze, czyli doskonale wie, w których godzinach wstajemy, co znaczy że ewidentnie zna się na zegarku. Ma bardzo dużo takich umiejętności związanych ze znajomością świata. Wyznacza sobie osoby do poszczególnych czynności. Każdy w naszej rodzinie ma do odegrania odpowiednią rolę w opiece nad Tolkiem i każdy robi coś zupełnie innego. On sobie nas w ten sposób podporządkował (śmiech – przyp. red).
Proszę o tym opowiedzieć. Jakie mają Państwo role w codzienności z Tolkiem?
Ja jestem przede wszystkim od karmienia i to jest pierwsza podstawowa rzecz, którą muszę zrobić po przebudzeniu. W ciągu dnia również dbam o to, żeby miseczka kota z jedzeniem i wodą była pełna. Jeżeli chodzi o mojego męża, to on jest od przytulania i głaskania Tolka. Mają już taki rytuał, że jak tylko mój mąż wraca z pracy i siada do obiadu, to Toluś od razu przytula się do niego na krześle i zaczepia go łapką, żeby zwrócił na niego uwagę. Więc mój mąż oczywiście musi
www.epupil.eu
Zdj. Arch. Pryw.
zareagować. Poza tym Tolek uwielbia z moim mężem oglądać męskie filmy o samochodach. Jak tylko pojawią się w filmie samochody, jakieś wyścigi, kiedy dużo się dzieje na ekranie, Tolek siedzi i ogląda. Jest absolutnie wpatrzony.
A co z Pani córkami? Czy one też mają swoje role?
Młodsza córka przede wszystkim bawi się z Tolkiem. Mamy już taki zwyczaj, że kiedy córka rano wstaje i schodzi na dół do salonu, to Tolciu już siedzi przy schodach ze swoją zabawką i czeka na zabawę. Młodsza córka wie, że musi poświęcić mu chwilę na tę zabawę, bo to jest dla niego ważne. Najczęściej grają w piłkę, bo Tolek jest świetnym bramkarzem. Natomiast starsza córka jest jego mamą, bo on ją tak traktuje. Wszystkich bardzo kocha, ale widać, że starsza córka jest dla niego szczególna. Tolek podchodzi do niej z wyjątkową miłością. Przytula się do niej, często spędza noce w jej pokoju, śpi z nią w jednym łóżku. To jest taka bardzo silnie emocjonalna relacja. Tak było od początku, od kiedy Tolek pojawił się w naszym domu. Starsza córka miała wtedy 7 lat i to ona była osobą, która zajęła się kotkiem najbardziej. Oczywiście my wszyscy się nim opiekowaliśmy, ale ona była dla niego szczególna, bo traktowała go trochę jak swoje dziecko, taką być może zabawkę, maskotkę, a Tolek to mocno przyjął i zaakceptował i tak jest do dzisiaj.
Wspomniała Pani wcześniej, że Tolek bardzo nie lubi, kiedy wyjeżdżacie. Jak sobie radzi z samotnością?
Tolek wypełnia naszą codzienność w sposób naturalny, dlatego kiedy wyjeżdżamy, jest to dla niego wyjątkowo trudne. Jeśli opuszczamy dom na krótko, na jedną czy dwie noce, to Tolkiem opiekuje się zaprzyjaźniona sąsiadka, która też ma koty. Natomiast jeśli wyjeżdżamy na dłużej niż dwa dni, to wtedy najczęściej Toluś jedzie do moich Rodziców. Jest do nich bardzo przywiązany, więc takie wakacje to dla niego najlepsze wyjście. Zdarza się, że z tych wakacji Tolciu nie chce wracać do domu i jest na nas obrażony, że odebraliśmy go od dziadków. Później mu oczywiście przechodzi.
17
PUPIL GWIAZDY
Czy Tolek uczestniczy w Pani procesie twórczym – towarzyszy przy pracy, pomaga albo przeszkadza?
Nie zawsze, ale bardzo często. Przychodzi do mnie, kładzie się obok. Absolutnie nie przeszkadza mi w pisaniu. To nie jest tak, że on np. wskakuje mi na kolana, bo nigdy tego nie robi. W ogóle nie lubi wskakiwać nikomu na kolana. Tolek mi się przygląda kiedy pracuję, leży sobie, patrzy na to co robię, ewentualnie przysypia. Bardzo lubię, gdy jest ze mną, bo wówczas z nim rozmawiam. Pytam go co mam napisać, dyskutuję z nim, radzę się, a on mi odpowiada. Znam jego koci język i doskonale wiem, co Tolek do mnie mówi, a przez to się świetnie porozumiewamy. Lubię z nim pisać, bo w takich chwilach mam poczucie, że jest ze mną istotka bardzo ważna, która mi towarzyszy i z którą mogę się podzielić swoimi emocjami.
Proszę powiedzieć, czy zdarzyło się, że zachowanie Tolka zainspirowało konkretną scenę lub postać w Pani książkach?
Może niekoniecznie scenę, ale za to Tolciu występuje w mojej książce. Kot, którego opisałam w mojej powieści „Nigdy się nie poddam” ma dokładnie wygląd i zachowanie mojego Tolka i również ma na imię Tolek, więc można uznać, że to właśnie jego uczyniłam drugoplanowym bohaterem w mojej książce. Wszyscy znajomi, którzy tę książkę przeczytali, zachwycali się faktem, że w tej powieści jest mój Tolek.
Powiedziała Pani, że Tolek pomaga Pani podejmować decyzje dotyczące książek. Czy zdarzyło się, że wpłynął na zmianę jakiegoś wydarzenia w książce?
Tak, zdecydowanie. My naprawdę ze sobą rozmawiamy. Cała nasza rodzina z nim rozmawia i potrafimy wyczuć, kiedy on się z nami zgadza, a kiedy nie. Bo on dyskutuje z nami bardzo dużo, często na nas krzyczy, zdarza się że próbuje z nami śpiewać. Można powiedzieć, że jest bardzo wygadanym kotem, więc doskonale wiem – gdy go o coś pytam, kiedy Tolek się ze mną zgadza, a kiedy nie. Rzeczywiście zdarza się, że prowadzę z nim takie rozmowy. Pytam go: „Tolek, czy ty uważasz, że tak powinno być?” A on mi odpowiada (śmiech – przyp. red). To może dla niektórych brzmi dziwnie, ale naprawdę tak jest. Żartujemy czasem, że nasz Tolek jest znawcą od wszystkiego. Kiedy mój mąż coś robi w domu, jakieś różnego rodzaju prace domowe, to Tolek mu zwykle towarzyszy i również mężowi podpowiada, co ma zrobić. Więc kot jest taką naszą mądrą duszą w domu.
Czy Tolek ma swoje ulubione miejsca?
Jego ulubionym miejscem jest drapak, na którym spędza najwięcej czasu. Śpi tam, relaksuje się, zwłaszcza że drapak jest postawiony przy oknie, więc Tolek może też sobie oglądać świat. Natomiast nie ma takiego miejsca, oprócz drapaka, które byłoby szczególne. Zdarza się że cały tydzień spędza pod łóżkiem u córki, a później zmienia lokalizację i cały kolejny tydzień drzemie w łazience na podłodze, bo akurat podłoga jest ciepła i jemu to najbardziej odpowiada. Chociaż nie, jest jedno miejsce, które traktuje szczególne – to nasz fotel w salonie. Tolek jest przekonany, że ten fotel kupiliśmy dla niego i często musimy się z nim o tę miejscówkę kłócić.
18
Zdj. Arch. Pryw.
Na podstawie Pani doświadczeń z Tolkiem proszę powiedzieć, czego uczy ludzi relacja z kotem?
Przede wszystkim uważności na tę istotę, która chociaż nie jest istotą ludzką, to wiemy obcując z nim na co dzień, ile on ma w sobie uczuć. Ma ogrom wrażliwości, mądrości i empatii do nas. Poprzez relacje z takim zwierzęciem, nasza rodzina dostrzega jaką ogromną wartością są zwierzęta. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że miałabym być w otoczeniu kogoś, kto byłby w stanie skrzywdzić zwierzę. Jest to dla nas nie do pomyślenia. Właśnie poprzez to, że my Tolka kochamy tak bardzo, przenosimy to nasze uczucie na wszystkie inne zwierzęta. Wiemy, że one są kochane, czułe, wrażliwe, mają swój charakter i swoje potrzeby. Najważniejsze jest to, że trzeba się nauczyć reagować na potrzeby zwierząt, bo np. kot ma indywidualny charakter i należy to zaakceptować. To, że kot może wszędzie wejść lub wskoczyć, coś mu się nie spodoba, zechce coś podrapać. Wydaje mi się, że jeżeli człowiek nie jest w stanie tego akceptować, to nie powinien opiekować się zwierzętami.
Gdyby Tolek mógł opisać Panią jako autorkę, jak Pani myśli – co by powiedział?
Tolek na pewno uznałby, że jestem bardzo wrażliwą autorką i z pewnością niezrównoważoną emocjonalnie podczas procesu pisania książki. Pewnie z boku tak to wygląda. Tymczasem on jest bardzo poważny i poukładany, więc myślę że stanowi zupełne przeciwieństwo tego, co ja przeżywam, pisząc książki.
Wyobraźmy sobie, że Tolek może zdecydować, co będzie robił w swoim życiu. Kim byłby?
Kim byłby? Moja córka od samego początku twierdziła, że nasz Tolek jest księciem i że on w ogóle rządzi księstwem wszystkich kotów, ponieważ ma w sobie taką książęcą godność, więc pewnie nadawałby się na arystokratę. Tymczasem ja widziałabym go w roli jakiegoś profesora, znawcy czegoś, który ma w sobie mądrość i wszystkich poucza. Taki jest nasz Toluś.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę wszystkiego dobrego! Rozmawiała: Martyna Major
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
Pies, który ma w sobie dwie natury
Akita Inu Dostojna, niezależna i pełna sprzeczności – akita inu od lat fascynuje miłośników psów na całym świecie. Choć wielu kojarzy ją przede wszystkim z siłą i charakterystycznym spokojem, właściciele tej rasy wiedzą, że pod powściągliwą naturą kryje się ogromna wrażliwość, przywiązanie i wyjątkowa relacja z człowiekiem. To pies, który potrafi być jednocześnie dumny i czuły, zdystansowany i niezwykle oddany. O tym, jaka naprawdę jest akita inu, jak wygląda życie z tym niezwykłym psem oraz czym kierować się, decydując się na przedstawiciela tej rasy, rozmawiamy z Panią Zuzanną Chade – właścicielką hodowli akit inu „Fuen No Oka”, od lat związaną z kynologią i popularyzacją rasy w Polsce oraz za granicą. W rozmowie opowiada ona nie tylko o swojej pasji i doświadczeniach hodowlanych, ale również o codzienności z akitami – psami, które, jak sama mówi, mają w sobie „dwie natury”.
20
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES Skąd wzięła się Pani miłość do rasy akita inu i jak zaczęła się przygoda z hodowlą?
W moim rodzinnym domu psy były obecne i kochane od zawsze. Na akitę trafiliśmy przypadkiem w 1996 roku. Była to mocna biała suczka, która szybko skradła nasze serca, a jej temperament, tak różny od psów, które znaliśmy wcześniej, zafascynował nas na dobre. Suczka ta stała się protoplastką hodowli mojej mamy – Halne Wzgórze, która popularyzowała rasę w kraju, a polskie akity rozsławiła w Europie. Przez wiele lat pomagałam mamie, uczyłam się opieki nad psami i wystawiałam je na ringach najważniejszych wystaw kynologicznych w kraju i za granicą. W końcu, w 2008 roku, zdecydowałam się na własny przydomek hodowlany – Fuen No Oka, aby kontynuować rodzinną pasję i jednocześnie rozwijać własną linię hodowlaną.
Czy pamięta Pani swoją pierwszą Akitę – jaka była i czego Panią nauczyła?
Pierwszą akitą w moim życiu była biała suczka Kawakita, w domu nazywana Pusią. Był to jednak pies rodzinny. Pierwszą prawdziwie moją akitą była czerwona suczka Haganisshou – i to właśnie od niej zaczęła się moja własna przygoda wystawowa i hodowlana. Haganisshou urodziła się w 2008 roku, a już dwa lata później zdobyła tytuł Zwycięzcy Świata w Danii. Była wspaniałym psem wystawowym, doskonałą mamą, ale przede wszystkim ukochaną przyjaciółką, z którą dzieliłam 14 lat życia. Od czasu Kawakity, a potem Haganisshou, poznałam wiele wyjątkowych akit. Każda z nich była inna i każda nauczyła mnie czegoś nowego.
Jak opisałaby Pani charakter akity – taki, którego nie oddają internetowe opisy?
Większość opisów rasy skupia się na tym, jak silnym, upartym i niezależnym psem potrafi być akita. To oczywiście część prawdy, ale niepełna. Akity są również psami bardzo wrażliwymi. W całej swojej niezależności pozostają mocno związane z człowiekiem – uważnie go obserwując, są w niego wpatrzone i potrzebują kontaktu, choć często okazują to w swój własny, charakterystyczny sposób. Dla wielu osób akita może wydawać się z zewnątrz psem bardzo poważnym, a tymczasem potrafi być niezwykle wesoła, a nawet swawolna. Pozornie spokojna i ospała, nieraz zaskakuje zwinnością oraz dużymi pokładami energii. Można powiedzieć, że akita ma w sobie dwie natury. Trochę jak w kulturze japońskiej, w której wciąż obecny jest podział na „soto” – świat zewnętrzny, rządzący się określonymi zasadami, oraz „uchi” – świat wewnętrzny, domowy, bardziej prawdziwy i swobodny. Akity również mają tę swoją bardziej oficjalną, zdystansowaną stronę, ale potrafią pokazać tę drugą – bardziej radosną, miękką i bliską. Ostatecznie jednak, mimo pewnej powtarzalności cech typowych dla rasy, każdy pies jest inny. Dlatego warto nie przywiązywać się zbyt mocno do jednego, gotowego obrazu akity. Decydując się na tę rasę, zdecydowanie warto zgłębić temat, poznać jej charakterystyczne cechy i naturalne predyspozycje. Trzeba jednak pamiętać, że nie każda akita będzie taka, jak opisują
www.epupil.eu
to poradniki, a jednocześnie, że jako właściciele mamy dużą sprawczość w kształtowaniu naszego psa.
Co najczęściej zaskakuje osoby, które po raz pierwszy mają kontakt z tą rasą?
Nadal zdarza się, że jedyne skojarzenie z rasą ma charakter negatywny – że jest to pies silny, trudny i mogący przejawiać agresję. Tymczasem wiele akit to psy towarzyskie, pogodne i bardzo wesołe. Wiele osób wciąż myli akity z rasami o bardzo dużych potrzebach ruchowych jak na przykład siberian husky. Tymczasem przy bliższym poznaniu akity, wiele osób bywa zaskoczonych jej spokojem i zamiłowaniem do odpoczynku i wylegiwania się. Akity to niezwykłe psy, pełne pozornych sprzeczności. Mają w sobie dwojaką naturę i właśnie dlatego potrafią zaskakiwać na każdym kroku, nawet swoich właścicieli :)
Czy akita jest bardziej niezależna, czy szuka bliskości z właścicielem?
Można powiedzieć i jedno, i drugie. Akity lubią kontakt z człowiekiem i bliskość, ale często zachowują przy tym swoją niezależność. Potrzeby te mogą objawiać się bardzo różnie u różnych akit, a także zmieniać się wraz z wiekiem psa. Są akity, które chętnie się tulą, domagają się uwagi i lubią być blisko właściciela. Są też jednak takie, które są bardziej oszczędne w okazywaniu uczuć – obserwują swojego opiekuna, czekają na odpowiedni moment i są gotowe na chwilę wspólnej zabawy czy bliskości, ale zwykle same wyraźnie pokazują, kiedy to już dla nich wystarczy.
Jakie podejście do wychowania najlepiej sprawdza się w przypadku akity i jakie błędy są najczęstsze?
Niestety nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Tak jak już wcześniej zostało powiedziane, każdy pies jest inny i wymaga trochę innego podejścia. Tym jednak, co pozwala budować dobrą i zdrową relację właściwie z każdym psem, są jasne zasady. Już od szczenięcia warto wyznaczać pewne granice i konsekwentnie ich przestrzegać. Łatwiej jest wtedy, gdy pies ma jednego opiekuna, trudniej, gdy w domu jest kilka osób i każda ma nieco inny pomysł na jego wychowanie. To bardzo dezorientuje psa. Dlatego ważne jest, aby ustalić w rodzinie wspólne zasady, w miarę możliwości ujednolicić komunikaty kierowane do psa i nie dawać mu sprzecznych sygnałów. Psy bardzo lubią również małe, codzienne, powtarzalne rytuały – stały rytm dnia, spacer w ulubione miejsce. Daje im to poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie buduje relację z opiekunem.
A co oprócz tych rytuałów i powtarzalności przychodzi Pani jeszcze na myśl?
Druga, równie ważna kwestia to, by nie zapominać, że pies jest psem i ma swoje naturalne, psie potrzeby. Coraz częściej psy są humanizowane – ubierane, otaczane coraz większą liczbą gadżetów i zabawek – a jednocześnie łatwo przeoczyć to, co jest dla nich naprawdę ważne. Warto pamiętać, że rasy psów powstawały z potrzeb praktycznych i przez lata były
21
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES wykorzystywane do określonej pracy. W związku z tym każdy pies, także ze względu na swoje naturalne instynkty, ma potrzeby, których nie da się zastąpić samą wygodą. Postawienie psu miski z gotowym, rozdrobnionym pokarmem, spacer wyłącznie na krótkiej smyczy bez możliwości węszenia i eksplorowania czy brak kontaktu z innymi psami mogą prowadzić do frustracji i nerwowości. Dlatego obok jasnych zasad i codziennej konsekwencji warto po prostu pozwolić psu być psem – dać mu możliwość węszenia, poznawania otoczenia, pobrudzenia się, czasem wykopania dołka czy zajęcia się większą kością. To właśnie takie proste rzeczy bardzo często mają ogromne znaczenie dla jego dobrostanu.
Jak akity radzą sobie w relacjach z innymi psami i zwierzętami domowymi?
Przyjęło się, że akity bywają trudne w relacjach z innymi psami i zwierzętami. Jednocześnie wiele akit żyje zgodnie pod jednym dachem z innymi psami, zarówno akitami, jak i psami innych ras, również małych – a także z kotami. W dużej mierze zależy to od indywidualnego charakteru konkretnego psa, ale również od wychowania oraz umiejętności i świadomości właściciela. Jak w wielu innych kwestiach związanych z tą rasą, także tutaj bardzo wiele zależy od samego psa i od tego, w jaki sposób jest prowadzony. Jedno wydaje się jednak pewne – jak wszystkie zwierzęta, akity również potrzebują kontaktu z innymi. Nawet najbardziej zaangażowany właściciel nie jest w stanie w pełni zastąpić psu tego, co daje kontakt z drugim psem. Dlatego, jeśli tylko jest taka możliwość, warto zapewnić akicie okazję do kontaktu, wspólnego spaceru czy zabawy z innymi psami.
Jakie warunki życia i styl dnia są idealne dla tej rasy?
Wbrew pozorom akity nie potrzebują ani bardzo dużo ruchu, ani bardzo dużej przestrzeni. Mogą dobrze funkcjonować również w mieszkaniu. Potrzebują jednak codziennego kontaktu z właścicielem – dłuższego spaceru, chwili wspólnej zabawy, krótkiego treningu czy po prostu uważnej obecności. Jak w wielu innych kwestiach, także tutaj ważniejsza od ilości jest jakość. Akita potrzebuje spokojnego, stabilnego życia, bliskości człowieka oraz zaspokojenia swoich naturalnych, psich potrzeb.
Na jakie kwestie zdrowotne przyszły właściciel powinien zwrócić uwagę przy tej rasie?
Akity są bardzo wrażliwe i emocjonalne, a stres może odbić się na ich zdrowiu. Dlatego przede wszystkim warto zadbać o stabilne środowisko dla psa – takie, w którym będzie czuł się bezpiecznie, nie będzie przebodźcowany, ale też nie będzie znużony brakiem aktywności, ruchu i zaspokojenia swoich potrzeb. Bardzo ważne jest również odpowiednie żywienie, zawsze dostosowane do konkretnego psa. Akity miewają alergie i nietolerancje pokarmowe, dlatego właściwie dobrana dieta jest jedną z najlepszych form profilaktyki. Z kolei dieta źle dobrana może przynieść odwrotny skutek i pogorszyć stan zdrowia psa.
Jakie badania i standardy są dla Pani kluczowe w prowadzeniu hodowli?
Psy hodowlane badamy zgodnie z zaleceniami właściwy-
22
mi dla rasy, między innymi w kierunku dysplazji, chorób oczu oraz w kierunku amylogenezy imperfecta. Poza badaniami i ogólnym zdrowiem oraz kondycją psów równie ważne są: temperament, eksterier i rodowody psów. To całościowa analiza tych wszystkich kryteriów pozwala nam świadomie dobierać pary hodowlane.
Jak wygląda proces doboru szczeniaka do przyszłego właściciela – na co zwraca Pani uwagę?
W pierwszej kolejności przeprowadzam „wywiad” dotyczący potrzeb i oczekiwań potencjalnego właściciela i na tej podstawie rozmawiamy o doborze szczeniaka. Później wszystko ma już bardzo indywidualny charakter i w dużej mierze zależy od wyniku tej rozmowy. Zwracam uwagę przede wszystkim na to, czym motywowana jest chęć posiadania psa, jak potencjalny właściciel przedstawia siebie i swoje potrzeby oraz czy mówi jedynie o swoich oczekiwaniach wobec przyszłego psa, czy też potrafi powiedzieć, co sam może mu zapewnić i w jaki sposób będzie realizował jego potrzeby. Nie ukrywam, że słucham też trochę „głosu wewnętrznego” i zwracam uwagę na tę bardziej niewerbalną stronę kontaktu – po prostu na to, jak rozmawia mi się z potencjalnym właścicielem. Uważam, że relacja hodowca-właściciel powinna być oparta na wzajemnym zaufaniu i chęci podtrzymywania kontaktu, niejednokrotnie przez całe życie psiaka, a czasem nawet dłużej, tak aby służyło to przede wszystkim psu i jego dobrostanowi.
Dla kogo akita jest idealnym psem?
Dla każdego, kto jest naprawdę zdeterminowany i zdecydowany, by posiadać psa – na dobre i na złe. Dla każdego, kto podejmuje tę decyzję świadomie, po głębokim przemyśleniu, rozważeniu wszystkich za i przeciw, a także dla tego, kto odpowiedzialnie realizuje swoje deklaracje i rozumie, że przyjęcie psa to nie tylko przyjemność, ale również zobowiązanie na długie lata. Ani akita, ani żadne inne zwierzę nie jest dla osób, które podejmują taką decyzję pochopnie, kierując się chwilowym zachwytem lub wyobrażeniem o psie, bez gotowości do codziennej pracy, cierpliwości i odpowiedzialności. Życie z psem to relacja, o którą trzeba dbać każdego dnia – i oby trwała jak najdłużej, czego z całego serca życzę każdemu właścicielowi ukochanego psa.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Rozmawiała: Martyna Major
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
Wakacyjny
wyjazd z pupilem Wiele osób decydując się na psa, planuje zabierać go wszędzie ze sobą. Podróżowanie z naszym pupilem może być naprawdę piękną przygodą, należy jednak zadbać o dobrostan psa w trakcie wyjazdu, a także należycie przygotować się do wycieczki: tak, aby nasza rozkoszna wizja nie przerodziła się we frustrację, zmęczenie i zawód. O tym, jak się zorganizować i jakich zasad trzymać się na miejscu, dowiesz się z artykułu! Tekst: ALICJA ZARUCKA Psi trener i zoopsycholog, instruktorka Rally-o oraz założycielka szkoły dla psów „Psia Logika”. Prywatnie opiekunka maltańczyka Amika i lagotto romagnolo Lili. www.psialogika.pl
24
Co ze sobą zabrać Pakując się na podróż z naszym psiakiem, warto zrobić sobie listę niezbędnych przedmiotów, które należy ze sobą zabrać. Szczególnie że nie wszędzie są sklepy zoologiczne w okolicy i nabycie brakujących rzeczy na miejscu może być niemożliwe, co naraża nas i naszego psa na dyskomfort. Podstawą będą dobrze dobrane szelki (np. typu guard) i/ lub obroża (szeroka, elastyczna i miękko podbita) oraz smycz – najlepiej nie automatyczna a zwykła linka, która ma od 3 do 5 metrów. W kwestii karmienia psa przydadzą się oczywiście miski i różne urozmaicenia typu mata do lizania, ale najważniejszą kwestią będzie tutaj wyliczenie odpowiedniej ilości jedzenia, jaką należy ze sobą zabrać (Proponuję zawsze spakować jakiś mały zapas, gdyby np. któraś puszka okazała się zepsuta itp.). Już mniej istotne, ale również przydatne, mogą okazać się smaczki do ćwiczenia posłuszeństwa i przywołania w nietypowych warunkach, a także gryzaki, żeby wyciszyć psa po całym dniu ekscytujących przygód. Proponuję również zabrać ze sobą kaganiec fizjologiczny (taki, który pozwala psu swobodnie oddychać i da się w nim napić wody), nawet jeżeli wasz pupil nie przejawia żadnej agresji. Nie wszędzie bowiem można wprowadzić psa bez kagańca, a w przypadku przemieszczania się komunikacją publiczną często takie zabezpieczenie psa jest po prostu wymogiem prawnym. Należy pamiętać o przyzwyczajeniu psa do kagańca jeszcze przed wyjazdem – być może się nie przyda, ale lepiej być przygotowanym! Jeżeli chodzi o kwestie pielęgnacyjne, warto mieć przy sobie podstawowe akcesoria takie jak szczotka, szampon (gdyby np. pies wytarzał się w czymś nieciekawym czy położył w błocie – ludzkie kosmetyki mają nieodpowiednie pH dla zwierząt i mogą podrażniać ich skórę) i osobny ręcznik. Poza wyżej wymienionymi rzeczami należy zabrać również: adresówkę przyczepioną do obroży/szelek, woreczki na psie odchody, legowisko/kennel, 1-2 zabawki oraz apteczkę pierwszej pomocy. Jeżeli wyjeżdżamy za granicę, nie możemy zapomnieć także o paszporcie dla naszego psa. O szczegóły zapytaj weterynarza.
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
Na apteczce warto umieścić kontakt, godziny otwarcia i dokładny adres zarówno naszego stałego gabinetu weterynarii, jak i najbliższej lecznicy w miejscu docelowym podróży. rękawiczki lateksowe
koc termiczny
sterylne gaziki
bandaż typu flex lub elastyczny
gazy nasączone alkoholem do przemywania
środek odkażający
sztuczne łzy w żelu
leki, które przyjmuje dany pies
pęseta
chwytak do kleszczy
rza. Dla szybszego efektu można nagradzać spokojne reakcje pupila. Jeżeli Twój pies ma chorobę lokomocyjną (dyszenie, intensywne ślinienie, wymioty), zapytaj swojego weterynarza o środki przeciwwymiotne i uzupełnij o nie swoją apteczkę pierwszej pomocy. Przed podróżą warto zastanowić się, jaki sposób przewozu zwierzęcia jest dla nas i dla niego najbardziej wygodny, a także jakie są regulacje prawne w tym obszarze. Chodzi o regulacje zarówno w naszym kraju, jak i za granicą – w państwie, do którego się wybieramy. Przepisy mogą się między sobą różnić. To, co legalne w Polsce, niekonieczne będzie dopuszczalne w innym kraju. Lepiej oszczędzić sobie mandatu. Możemy zdecydować się na przejazd psa w siedzisku, przypiętym do szelek specjalnym dla zwierząt pasem samochodowym czy w kennelu na siedzeniu lub w bagażniku. W zależności od wielkości psa, inne rozwiązania mogą być najbardziej optymalne dla waszego duetu. Ponadto warto przetestować różne opcje: dla jednych zwierząt umieszczenie ich w kennelu sprawi, że się wyciszą i prześpią całą podróż, u drugich zamknięcie wywoła panikę.
Pociąg termometr elektroniczny
węgiel aktywny
książeczka zdrowia psa
PAMIĘTAJ! Regularnie sprawdzaj zawartość apteczki i uzupełniaj braki.
Środki transportu W zależności od tego, jaki środek transportu wybraliśmy, należy psa przygotować w taki sposób, aby ograniczyć stres do minimum, a także zapewnić jemu i innym bezpieczeństwo, jednocześnie stosując się do przepisów prawnych. A przecież może się zdarzyć, że podczas jednego wyjazdu będziemy używać kilku środków transportu.
Samochód Jeżeli wybieramy się na wakacje samochodem, należy upewnić się wcześniej, czy nasz pies dobrze znosi długą
www.epupil.eu
jazdę. W przypadku, gdy pupil źle toleruje auto, warto już miesiąc wcześniej zacząć go oswajać z samochodem: najpierw ćwiczymy samo siedzenie w środku, następnie dodajemy do tego dźwięk silnika, a na końcu ruch. Na początku tylko wyjedźmy z miejsca parkingowego i zaparkujmy ponownie, następnie zróbmy przejażdżkę wokół bloku, a potem, jeżeli te elementy zostaną już opanowane – zacznijmy zabierać psa samochodem w pobliskie fajne miejsca spacerowe: na łąkę, do lasu, na wały itp. Niech sobie skojarzy, że samochód to zapowiedź ciekawego rodzinnego wypadu, a nie np. tylko wizyta u weteryna-
Kiedy planujemy podróż pociągiem czy autobusem, podobnie jak w przypadku auta należy również upewnić się, czy pies nie ma choroby lokomocyjnej, a także czy dobrze znosi podróż, nim utkniemy z nim w danym środku transportu na wiele godzin. Warto zrobić mały test i przejechać się z psem jeden przystanek/stację w obrębie naszej okolicy najlepiej na miesiąc przed planowanym wyjazdem, aby w razie czego mieć czas na przepracowanie problemu. Proponuję również, aby (jeżeli jest tylko taka możliwość – zwłaszcza w dużych miastach) nie startować z dworca głównego, gdzie jest mnóstwo ludzi, dużo się dzieje, panuje chaos i hałas, a większość psów bardzo się tam stresuje i boi. Bardzo często, szczególnie w takich miastach jak Wrocław czy Warszawa, jest możliwość podjechania na kolejną na trasie stację i ruszenia ze spokojnego miejsca, np. we Wrocławiu można wyruszyć z takiej stacji jak Wrocław-Mikołajów. W małych miastach nie ma takiej konieczności: stacje są zwykle dużo mniejsze i spokojniejsze, nie stanowią takiego problemu. Bardzo ważne będzie również zapoznanie się z przepisami przewoźników: większość z nich wymaga trzymania psa na smyczy i w kagańcu bądź przewożenia go
25
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES w kennelu, jeśli jest mały. Niektórzy pozwalają na przewożenie przez jedną osobę maksymalnie jednego psa, więc nie można wybrać się w ten sposób na samotną wycieczkę z dwoma czy większą ilością pupili.
byśmy zostawić psa samego, żeby miał swoją bazę bezpieczeństwa pod naszą nieobecność bądź swoją przestrzeń, gdy przebodźcowany całym dniem pełnym przygód, będzie chciał odpocząć.
Samolot
Miejsce pobytu
W przypadku samolotu należy koniecznie zrobić sobie kilka wycieczek na lotnisko z psem jeszcze przed wylotem. Tutaj nie ma opcji wystartowania ze spokojniejszego miejsca jak w przypadku stacji PKP. Przy zakupie biletów trzeba się zorientować, jakie dany przewoźnik ma przepisy dotyczące przewozu zwierząt i czy jeżeli miałyby być przewożone np. w luku bagażowym w klatce bez nas, to czy nie warto np. podać psu czegoś na wyciszenie, nie nauczyć go odpoczywania w kennelu bez nas w zasięgu wzroku i czy zaplanować przesiadki, jeżeli lot miałby być bardzo długi. Bez względu na wybrany środek transportu, należy zaplanować przerwy i postoje, jeżeli podróż trwa dłużej niż 4-5 godzin. W przypadku auta nie będzie to problemem, ale jeżeli czeka nas bardzo długa podróż pociągiem czy autobusem, warto zdecydować się na opcję z przesiadką i przerwą na spacer pomiędzy jednym a drugim odjazdem.
Kennel/legowisko na podróż Dla komfortu psychicznego psa bardzo ważne będzie zabranie ze sobą jego legowiska czy kennelu. Po pierwsze będzie miał w nowym miejscu coś swojego, znajomego i pachnącego domem – dlatego nie należy prać takich rzeczy na dwa tygodnie przed wyjazdem. Ponadto, jeżeli chcemy psu ułatwić odpoczynek w nowych, dla psa często również stresujących warunkach (psy kochają rutynę i wszystko, co znajome i bezpieczne), należy nauczyć go komendy ‘na miejsce – zostań’ i skojarzyć to miejsce ze spaniem czy relaksem. Podajemy psu tam gryzaki czy maty do lizania. Taki trening warto zacząć już na miesiąc przed wyjazdem albo nawet wcześniej. Proces ten dla każdego psa będzie wyglądał inaczej, jeżeli więc samodzielna praca nie przynosi efektów, warto poprosić o pomoc lokalnego behawiorystę. Legowisko/kennel warto zabrać, nawet jeżeli pies śpi z nami, szczególnie jeśli sporadycznie chcieli-
26
Przed wyjazdem należy zorientować się bardzo dokładnie w regulaminie miejsca, w którym planujemy się zatrzymać. Niektóre miejsca nie tolerują zwierząt, inne pozwalają na przyjazd jedynie z małym psem. W jednych trzeba uiścić dodatkową opłatę, w drugich cena pobytu się nie zmieni. Najlepiej wcześniej zadzwonić i wybadać temat. Czasami dla gości z psami są przeznaczone inne pokoje, a nieraz ograniczenia dotyczą tylko przebywania pupila na meblach typu łóżko czy kanapa. Warto też zorientować się, czy w okolicy, w której będziemy mieszkać, znajduje się jakiś gabinet weterynaryjny i zapisać sobie jego adres oraz numer telefonu. Jeżeli planujecie zostawiać psa samego w hotelu, należy upewnić się, że nie ma lęku separacyjnego (np. nagrywając film 2030 minut telefonem, gdy wyjdziemy z domu) oraz nauczyć psiaka, że zostawać samemu można nie tylko w domu. Należy poćwiczyć np. u znajomych czy u rodziny. Jeżeli zmagacie się z problemami separacyjnymi, koniecznie skontaktujcie się z behawiorystą – podróże mogą nasilić problem. Jeżeli planujecie zabierać pupila wszędzie ze sobą, warto zorientować się, które miejsca w okolicy są przyjazne psom. Można to sprawdzić np. na dedykowanych stronach internetowych, które zbierają takie informacje, dzwoniąc bezpośrednio do danego miejsca bądź sprawdzając na stronie internetowej kawiarni/restauracji. Niestety ograniczenia obecnie nie dotyczą jedynie gastronomii, ale również górskich szlaków, parków narodowych czy plaż. Nie na każdą wycieczkę górską możemy wybrać się z psem. Jeżeli więc zależy nam, aby nasz pupil nam towarzyszył, należy sprawdzić docelowe miejsce pod kątem panujących tam przepisów. W przypadku chodzenia z psem w miejsca publiczne warto nauczyć go spokojnego przebywania np. w restauracji. Przydatna do tego będzie komenda ‘na miejsce – zostań’, bowiem wystarczy pościelić psu mały kocyk na podłodze i go na niego odesłać. Takie rzeczy należy przećwiczyć i sprawdzić jeszcze przed podróżą, ponieważ na miejscu warunki do treningu będą już na tyle
trudne, że być może przez cały wyjazd pies będzie się denerwował i źle zachowywał w danym miejscu. Jeżeli dopiero przyuczamy swojego psa do spokojnego zachowywania się w miejscach publicznych, należy zacząć od jednego konkretnego miejsca, np. kawiarni. Minimum raz w tygodniu, a najlepiej 2-3, wybieramy się z psem na miejsce i tam zamawiamy napój na wynos, aby móc w każdej chwili opuścić lokal. Prosimy psa o wykonanie nauczonego wcześniej ćwiczenia: ‘siad/ leżeć/na miejsce – zostań’ i stopniowo wydłużamy czas, jaki tam spędzamy. Kiedy jedno miejsce jest już opanowane, próbujemy w kolejnym.
Dobrostan psa a podróżowanie W tym wszystkim niezwykle ważne jest, aby mieć na uwadze dobrostan i możliwości swojego psa. Wszelkie podróże dla zwierzęcia bardzo przywiązanego do codziennej rutyny jakim jest pies, zawsze będą okraszone jakąś dozą stresu. Dlatego postaraj się ograniczyć niepotrzebne bodźce do minimum i jednocześnie dać pupilowi narzędzia do regulacji emocji oraz w miarę możliwości zaspokoić podstawowe potrzeby swojego psa. Jeżeli chcemy ograniczyć psu niepotrzebne emocje, zadbajmy, aby nie zaczepiali i nie głaskali go obcy ludzie. Już samo nowe miejsce niesie ze sobą dużo emocji, nie ma co dokładać ich jeszcze więcej, nawet jeśli z pozoru wydają się być pozytywne. Od nadmiaru każdych emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, pies może poczuć się przeciążony i przebodźcowany, a przez to stać się nadwrażliwy. W tej sytuacji może zacząć reagować frustracją na obcych, nawet jeśli wcześniej tego nie robił. Przeciążenie psa to prosta droga do wyzwolenia reaktywnych zachowań. Nie testujmy więc granic wytrzymałości swoich pupili. Inne rzeczy, których warto unikać to nagłe kontakty z obcymi psami, odwiedzanie festynów, koncertów czy innych wydarzeń masowych. W miejscach publicznych siadajmy na uboczu, a nie na samym środku, gdzie dzieje się najwięcej. Dla równowagi, jeżeli tylko jest taka możliwość, daj psu porządnie wypocząć po dniu pełnym emocji. Nie zaczepiaj śpiącego psa, nie proponuj mu już zabawy (wręcz schowaj wszystkie piłki i szarpaki) i zorganizuj mu jakiś spokoj-
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES ny kącik, w którym zostanie umieszczone jego legowisko. Poza tym należy psu zaproponować coś, co pozwoli obniżyć poziom emocji zebranych przez cały dzień, a także się wyciszyć i udać na wypoczynek. Przebodźcowany czy po prostu rozemocjonowany pies może mieć problem z wyciszeniem się, nawet jeśli właśnie pokonał dwudziestokilometrowy szlak w górach. Takimi narzędziami będą wszelkie aktywności oparte na węszeniu, gryzieniu, lizaniu itp., takie jak mata do lizania, naturalny gryzak typu skóra wołowa czy kula węchowa.
Uwaga, upał! Latem temperatury potrafią być naprawdę wysokie, a co za tym idzie: rośnie ryzyko udaru czy przegrzania u psa. Zwierzęta te nie pocą się (z wyjątkiem opuszków łap), w związku z czym chłodzenie odbywa się jedynie poprzez uszy i dyszenie, ewentualnie zamoczenie brzuszka w zimnej wodzie. U psa bardzo łatwo o przegrzanie, nie należy więc w ciepłe i słoneczne dni wybierać szlaków na otwartych przestrzeniach, a raczej takich prowadzących przez las. Jeżeli potrzebujemy użyć kagańca, należy zawsze wybierać ten fizjologiczny, aby pies miał możliwość swobodnego oddychania. Psy brachycefaliczne, które mają problemy z oddychaniem, w upalny dzień powinny przebywać w domu i wyjść jedynie na krótki toaletowy spacer, a na ten długi dopiero wieczorem. Pamiętaj, aby zawsze zabierać ze sobą wodę dla psiaka. Oprócz wyżej wymienionych należy też uważać na łapki: asfalt w gorące dni może osiągnąć nawet temperaturę w okolicach 70ºC, przez co poruszanie się po takich powierzchniach może prowadzić do poważnych oparzeń! Jeżeli zaobserwujesz u psa intensywne dyszenie, ślinotok, osłabienie, a w ciężkich przypadkach nawet wymioty czy drgawki, natychmiast przenieś psa do cienia/chłodnego miejsca, zaproponuj mu wodę i zacznij chłodzić go np. mokrymi ręcznikami, przykładając je do brzucha, pachwin i łap. Koniecznie skontaktuj się od razu telefonicznie z weterynarzem.
Gdy nie możemy zabrać ze sobą psa Nie na każdą wycieczkę, szczególnie jeśli obejmuje intensywne zwiedzanie
www.epupil.eu
takich miejsc jak muzea i duże miasta, możemy zabrać ze sobą psa. Czasami też dla psa bardzo lękliwego czy agresywnego lepszym rozwiązaniem będzie wyjazd bez niego, póki pracujemy nad jego problemami behawioralnymi. Jeżeli zdecydujemy się na wyjazd bez naszego pupila, bardzo ważne jest zapewnienie mu należytej opieki pod naszą nieobecność. Absolutnie nie wchodzi tutaj w grę pozostawienie psa samego w domu czy ogrodzie i zapewnienie mu osoby, która będzie przychodziła jedynie, aby go nakarmić i wyprowadzić. Pies jest zwierzęciem stadnym i potrzebuje być blisko człowieka. Takie rozwiązanie przyniesie mu wiele cierpienia psychicznego i stresu. Piszę o tym, ponieważ spotykaREKLAMA
łam się z takimi rozwiązaniami na czas wyjazdu opiekunów. Jest to niedopuszczalne i podchodzi pod znęcanie się nad zwierzęciem. Jeżeli tylko jest taka możliwość, najlepiej, żeby pies został pod opieką kogoś, kto go zna: u rodziny bądź przyjaciół. Opieka może się odbywać u kogoś w domu bądź u was. Jeżeli nie mamy nikogo wśród bliskich nam osób, pozostają hotele dla psów świadczące wysokiej jakości usługi: należy zrobić dobry wywiad, odwiedzić to miejsce wcześniej, pokazać je psu, zobaczyć jak będzie się tam czuł, jaką wiedzę ma potencjalny opiekun i jakie warunki panują na miejscu, zanim zdecydujemy się zostawić tam naszego podopiecznego.
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
PIELĘGNACJA PSA W OKRESIE LINIENIA Tekst: inż. zootechnik EWA ZACZYŃSKA, groomer, behawiorysta, Salon Pielęgnacji Psów ALADOR Tarnów
Kluczem do kontroli linienia jest profilaktyka (zdrowa dieta i suplementacja) oraz pielęgnacja (kąpiel, wyczesywanie). Aby w pełni zadbać o psa i porządek w domu, nie można pomijać żadnego z tych czynników, bowiem ich działanie oparte jest o zasadę komplementarności. Wzajemnie się uzupełniają i dopełniają. Nawet najlepszy szampon nie zastąpi porządnego wyczesywania itp. W okresie wymiany okrywy włosowej warto jest więc poświęcić nieco więcej uwagi swojemu pupilowi. Wymiernymi efektami będą: mniejszy bałagan spowodowany wszędobylskimi psimi kłaczkami oraz wsparcie zdrowia psa i poprawa jego samopoczucia.
Czesanie codzienny rytuał zdrowej sierści
Najlepsze efekty daje codzienny rytuał. Regularne wyczesywanie usuwa
martwy włos gromadzący się w okrywie włosowej, przeciwdziała tworzeniu się kołtunów i filcu, poprawia wentylację skóry, pobudza krążenie oraz stymuluje wzrost nowego włosa. Pozostawienie martwego włosa – zwłaszcza u psów z obfitym podszerstkiem, prowadzi do problemów zdrowotnych. Tworzą-
ce się kołtuny mogą spowodować ból, a tym samym pies odczuwa dyskomfort i rozdrażnienie. Kolejny problem to warstwy filcu. Zbita, twarda masa sierści utrudnia wentylację, zatrzymuje wilgoć i brud, stwarzając idealne warunki dla ektopasożytów i bakterii. Pod filcem
Regularne wyczesywanie to nie tylko mniej sierści w domu, ale przede wszystkim zdrowa skóra i komfort psa.
Co daje odpowiednia pielęgnacja? • mniej kołtunów, • mniej sierści w domu, • mniej świądu, • szybsza regeneracja okrywy.
28
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
BŁĘDY PODCZAS CZESANIA Zbyt mocne szarpanie sierści.
Używanie źle dobranej szczotki.
Czesanie na sucho splątanej sierści.
Pomijanie podszerstka.
mogą tworzyć się odparzenia i stany zapalne. W konsekwencji może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych oraz mało estetycznego wyglądu czworonoga. Spokojne czesanie – oprócz praktycznych następstw w postaci wyczesanej sierści – polepsza też samopoczucie psa. Delikatne drapanie grzebieniem przynosi zwierzęciu ulgę. Podobnie masaż skóry rękawicą gumową pozwala psiakowi zrelaksować się, odprężyć, a tym samym obniżyć poziom stresu. Odpowiednio dobrane akcesoria znacznie ułatwiają i przyspieszają pracę. Oprócz powszechnie stosowanych szczotek i grzebieni można wypróbować trymery hakowe, tzw. coat king. Ich konstrukcja pozwala bez większego wysiłku wyczesywać martwy podszerstek i część włosa okrywowego. Szczególne zastosowanie mają u psów z podwójną okrywą – ze średnim lub długim włosem. Dla psów krótkowłosych z podszerstkiem dobrym rozwiązaniem będzie furminator. Inne polecane akcesoria to: • szczotka typu slicker (do rozplątywania sierści u psów długowłosych, kędzierzawych i szorstkowłosych), • grzebień o szerokim rozstawie zębów do rozplątywania kołtunów, zwłaszcza przy sierści jedwabistej i kręconej, • rękawica do masażu i wyciągania luźnego włosa dla psów krótkowłosych o podwójnej okrywie. Akcesoria do czesania powinny być dostosowane do długości i struktury włosa. Użycie źle dobranego sprzętu nie tylko nie usunie włosa, ale może spowodować uszkodzenie łodygi zdro-
www.epupil.eu
wych włosów lub zadrapania i skaleczenia skóry.
Kąpiel w okresie linienia
Kąpiel psa w fazie zmiany okrywy włosowej jest wskazana, a wręcz zalecana. Jeszcze nie tak dawno temu można było spotkać się z opinią, że psa kąpie się, ale jak najrzadziej – najlepiej raz do roku. Wraz z poszerzeniem wiedzy na temat fizjologii psiej skóry oraz rozwojem kosmetologii wiele się zmieniło. Nowoczesne kosmetyki pielęgnacyjne są tak opracowywane, by dbać o psią skórę i sierść we właściwy sposób. Dotyczy to również okresu linienia. Producenci kosmetyków mocno personalizują swoje produkty. Można więc wybrać produkt wspierający pielęgnację oraz rozwiązujący konkretne problemy z sierścią. W szamponach eliminuje się detergenty, sztuczne barwniki, silikony, parabeny. Używa się natomiast coraz większą gamę różnorodnych substancji poprawiających kondycję okrywy włosowej. Wracając do meritum – w okresie linienia można bezpiecznie zwiększyć częstotliwość kąpieli (zależnie od potrzeb) nawet do mycia raz w tygodniu. Warunkiem jest użycie wysokiej jakości kosmetyków, przeznaczonych dla psów w okresie linienia. Oczyszczona skóra nabiera zdrowego wyglądu, łatwiej się rozczesuje. Szampon usuwa nadmiar sebum, oczyszcza skórę z zanieczyszczeń (brud, kurz, piasek, złuszczony naskórek), co zmniejsza uczucie swędzenia. Dobry szampon pomaga usunąć martwy włos spośród zdrowych pasm, co w znaczącym stopniu ograniczy zaleganie psiej sierści w mieszkaniu. Przede wszystkim, brudny włos gorzej rośnie. Preparaty myjące utrzymując psią sierść i skórę w czystości, odgrywają ważną rolę w tworzeniu fundamentu dla wzrostu nowych, zdrowych włosów.
Kosmetyki wspomagające pielęgnację
Obecnie dostępnych jest wiele preparatów ułatwiających pielęgnację sierści w okresie linienia. Najważniejsze funkcje, których opiekun oczekuje od stosowanych preparatów to: • przyspieszenie usuwania martwego włosa, • nawilżanie, • łagodzenie podrażnień i świądu,
• stymulacja wzrostu nowej okrywy włosowej. Najlepsze efekty przynosi trzystopniowa pielęgnacja: • Faza 1 szampon – oczyszczanie, usuwanie zanieczyszczeń, nadmiaru sebum oraz martwego naskórka, • Faza 2 odżywka – odbudowa, regeneracja, rewitalizacja, nawilżenie, • Faza 3 spray – wykończenie, domknięcie łuski włosa, wygładzenie.
SZAMPONY Od szamponu wymaga się, by dobrze oczyścił włos oraz przygotował skórę i sierść do dalszej pielęgnacji. Kosmetyki te zawierają składniki regulujące wydzielanie sebum, zmniejszają łojotok, działają przeciwzapalnie, np. dzięki ekstraktowi z rumianku, lawendy, tymianku, zawartości pantenolu, owsa koloidalnego czy glinki. Ekstrakt z nagietka i alantoina stymulują wzrost młodego włosa. Aloes łagodzi swędzenie spowodowane suchością skóry. Szampony stosuje się również w celu regeneracji podrażnionego naskórka, odbudowy warstwy lipidowej, poprawy mikrokrążenia czy renowacji struktury włosa. Z tego względu receptury są wzbogacane np. o białka keratynowe, kolagen, lanolinę, glicerynę, kompleks witamin z grupy B (w tym biotynę, witaminę B7) oraz proteiny drożdżowe. Witaminy A i D przyspieszają regenerację skóry. Kolejnym składnikiem ważnym ze względu na swoją funkcję są proteiny jedwabiu, które wygładzają łuskę włosa, dzięki czemu włos staje się odporny na uszkodzenia mechaniczne (podczas czesania) oraz nie kołtuni się.
ODŻYWKI DO SIERŚCI Odżywki do spłukiwania stosuje się na mokry włos po umyciu psa szamponem. W okresie linienia skóra i sierść wymagają odżywienia i nawilżenia, by ułatwić regenerację naskórka i pobudzić wzrost młodych włosów. Stosowanie odżywek ułatwia rozczesywanie, pomaga w usuwaniu martwego włosa, rozluźnia splątane pasma włosów, ogranicza wypadanie. Odżywki zawierają składniki aktywne, m.in.: • algi morskie, które poprawiają mikrokrążenie, • proteiny owsa i jedwabiu – głęboko nawilżają, przywracają elastyczność włosa, nadają połysk, • olej arganowy – wzmacnia cebulki włosowe, buduje warstwę ochronną, • pantenol – łagodzi podrażnienia. Składniki odżywcze, wnikając w łodygę i korzeń włosa wzmacniają go, na-
29
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES Składniki, które warto znać Składnik:
Działanie:
Aloes
łagodzi podrażnienia
Pantenol
regeneruje skórę
Olej arganowy
wzmacnia włos
Biotyna
wspiera wzrost sierści
Proteiny jedwabiu
wygładzają włos
błyszczają, chronią przed łamliwością. Dzięki odżywkom sierść jest miękka, lśniąca, podatna na czesanie, nawet przy bardzo gęstym włosie. Wystarczy nałożyć odżywkę na wilgotną sierść, pozostawić na kilka minut, a potem dokładnie spłukać.
się na skórę. Stosuje się je w miejscach występowania podrażnień – świąd, zaczerwienienia. Można nakładać w przypadku łojotoku lub łupieżu. Zawierają w swoim składzie substancje kojące, np. ekstrakt z malwy, aloes, pantenol, masła roślinne. Wymienione składniki łagodzą uczucie swędzenia i pieczenia. Lotiony zawierają również substancje natłuszczające. Neutralne pH (5,5-7) pozwala na częste stosowanie, nawet na wrażliwą skórę. Lotiony używa się w miejscach najsilniej podrażnianych. Niemal natychmiast przynoszą psu ulgę. Najlepiej stosować bezpośrednio po kąpieli.
SPRAY ZABEZPIECZAJĄCY Jest to lekki preparat bez spłukiwania, który można stosować codziennie na suchą lub wilgotną sierść. Formuła zawiera delikatne substancje kondycjonujące oraz ekstrakty roślinne. Zawierają skondensowane składniki, m.in. cynk (wspomagający regenerację skóry i cebulek włosowych), olejek arganowy (chroniący przed przesuszeniem). Dodatki np. olejku mięty pieprzowej lub aloesu mają na celu koić podrażnienia i działać przeciwświądowo. Olejek jojoba nadaje połysk i uelastycznia włos. Podczas linienia delikatna mgiełka odżywcza łagodzi matowienie skóry, ułatwia usuwanie martwego podszerstka. Zawiera też substancje zakwaszające, dzięki którym następuje domknięcie łuski włosa, wygładzenie i lepsze przyleganie do rdzenia. Dzięki temu łodyga włosa jest gładka, odporna na kruszenie i łamanie podczas intensywnego wyczesywania. Włosy nie zahaczają się wzajemnie o siebie, nie ulegają plątaniu się i filcowaniu. Spray stosowany przed czesaniem chroni włos przed zerwaniem, zmniejsza elektryzowanie się sierści, eliminuje niesforne kołtuny. Zastosowany po kąpieli nadaje sierści piękny połysk i miękkość. Wspiera regenerację przesuszonej sierści, dlatego jest idealny w przypadku, gdy sierść potrzebuje nawilżenia z pominięciem pełnej pielęgnacji. Spray wystarczy rozpylić na sierść. Najlepsze efekty daje przy codziennym stosowaniu. W razie problemów skórnych (świąd, podrażnienia) można stosować kilka razy w ciągu dnia.
LOTIONY ŁAGODZĄCE I PRZECIWŚWIĄDOWE Są to płyny lub emulsje, które nakłada
30
Rola diety i suplementów w kondycji włosa
Nie ma mowy o pięknej, zdrowej sierści bez zabezpieczenia potrzeb żywieniowych. Żaden kosmetyk nie zadziała, jeśli nie dostarczy się organizmowi odpowiedniej ilości składników pokarmowych. Odpowiednio zbilansowana dieta odgrywa dużą rolę w okresie linienia. Pupil musi otrzymywać wystarczającą ilość wysokiej jakości białka oraz tłuszczy i witamin. Warto więc wybierać karmy o wysokiej wartości odżywczej. Dobrze jest ograniczyć zawartość błonnika w tym czasie. Składnik ten nieco zmniejsza wchłanialność składników odżywczych. W przypadku znacznego pogorszenia jakości okrywy włosowej lub nadmiernego wypadania sierści warto skonsultować dietę z lekarzem weterynarii. Niekiedy może zaistnieć potrzeba wprowadzenia do żywienia specjalistycznych karm dermatologicznych. Receptura opracowana jest tak, by łagodzić stany zapalne i świąd. Charakteryzują się wysoką zawartością niezbędnych kwasów tłuszczowych, ograniczoną liczbą źródeł białka, wysoką strawnością, krótkim i nieskomplikowanym składem (poprawia to hipoalergiczność karmy), zawierają antyoksydanty wspierające barierę hydrolipidową oraz składniki wspomagające, np. prebiotyki.
CZEGO SZUKAĆ W SUPLEMENTACH? • kwasy tłuszczone Omega-3, Omega-6 Są one konieczne u psów ze skłonnością do suchej, łuszczącej się skóry. Omega-3 (DHA) charakteryzuje się działaniem przeciwzapalnym, wzmacnia barierę lipidową, zmniejsza suchość skóry. Omega-6 (kwas linolowy) zapobiega utracie wody. Źródła: siemię lniane, olej z łososia, olej lniany. • witaminy, mikroelementy i makroelementy Witamina A reguluje proces keratynizacji skóry. Przy niedoborach włos staje się matowy i suchy. Witamina E – jako silny antyoksydant chroni komórki skóry przed stresem oksydacyjnym, poprawia elastyczność i nawilżenie. Cynk – wspomaga procesy gojenia i regeneracji. Biotyna – witamina B7 wspomaga procesy wzrostu włosów. Miedź i mangan biorą udział w syntezie melaniny, a tym samym poprawiają pigmentację włosa. Suplementy dostępne są w sklepach zoologicznych w postaci tabletek, kapsułek lub płynnych mieszanek. Suplementowanie psa należy rozważyć, a najlepiej stosować je po konsultacji z weterynarzem. Pomimo ich dostępności i pozorów bezpieczeństwa, nadmierne dawki mogą mieć negatywne konsekwencje (zwłaszcza w przypadku kumulacji witamin w organizmie).
Nawodnienie
Pies musi mieć stały dostęp do wody, która ma wpływ także na stopień nawodnienia głębszych struktur skóry. Przy niedostatecznej podaży skóra traci elastyczność, jest przesuszona i łuszczy się.
Zrozumienie potrzeb psa w okresie sezonowej zmiany okrywy włosowej i kompleksowe podejście do pielęgnacji zdecydowanie poprawi stan okrywy włosowej oraz przyspieszy jej regenerację po zakończonym okresie linienia. Efektem żmudnych działań opiekuna będzie przywrócenie psu pięknego, zadbanego wyglądu.
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES
Psi język, który powinno znać każde dziecko
Psy są nieodłączną częścią naszego życia. Wiele osób ma w domu psa, a jeśli nie zdecydowało się na posiadanie własnego pupila, na pewno zna kogoś w swoim otoczeniu, kto mieszka z czworonogiem. To samo dotyczy dzieci. Maluchy spotykają psy w domu, w parku, u znajomych czy rodziny. Trudno dziś znaleźć dziecko, które nie miałoby z nimi kontaktu. Co więcej, wychowywanie dziecka z psem ma szereg korzyści zarówno dla rozwoju emocjonalnego, fizycznego, jak i społecznego. Bliska relacja z czworonożnym przyjacielem sprzyja budowaniu empatii, odpowiedzialności oraz wspiera zdrowie fizyczne i psychiczne dzieci. Łatwo wpaść w pułapkę często powielanych mitów, że skoro pies jest członkiem rodziny, to automatycznie rozumie dziecko – i odwrotnie. To założenie bywa zgubne. Pies jest odrębnym gatunkiem, ma inne potrzeby, inną wrażliwość i przede wszystkim – inny sposób komunikacji.
Nauka emocji Od pierwszych miesięcy życia uczymy dzieci rozpoznawania emocji u ludzi. Pokazujemy im książeczki z twa-
32
rzami wyrażającymi radość, smutek czy złość. Sami modelujemy emocje, zachęcamy do nazywania uczuć i reagowania na nie. To podstawa funkcjonowania w społeczeństwie. Problem w tym, że te umiejętności nie przenoszą się do świata zwierząt. Dziecko, które świetnie rozpoznaje ludzkie emocje, może zupełnie nie rozumieć psa. Widzi odsłonięte zęby i interpretuje je jako uśmiech. Widzi ruch i zakłada, że pies chce się bawić. Tymczasem pies może w tym momencie komunikować dyskomfort albo ostrzeżenie.
Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci częściej słyszały: „nie podchodź do obcego psa”. Dziś narracja często idzie w przeciwną stronę – zachęcamy do kontaktu, uczymy głaskania, pokazujemy psy jako zawsze przyjazne i otwarte. To oczywiście ma swoje dobre strony, ale niesie też ryzyko: pomijamy naukę rozpoznawania granic. A statystyki nie pozostawiają złudzeń – nawet ponad 70% pogryzień dzieci przez psy dotyczy zwierząt, które dziecko znało. To nie przypadkowe spotkania, tylko codzienne interakcje. To pokazuje, że
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | PIES problemem nie jest obcy pies, ale brak zrozumienia sygnałów w bliskim środowisku.
Psi język
Psy nie mówią słowami, ale komunikują się bardzo jasno – pod warunkiem, że ktoś chce i potrafi ich słuchać. Wysyłają sygnały całym ciałem: napięciem mięśni, ustawieniem uszu, ruchem ogona, spojrzeniem. Do najczęstszych sygnałów świadczących o dyskomforcie należą m.in. ziewanie, oblizywanie się, sztywnienie ciała czy unikanie kontaktu – a nawet lizanie po rękach lub twarzy. Wbrew pozorom nie są to oznaki zmęczenia czy sympatii, tylko często próby rozładowania napięcia lub prośba o zwiększenie dystansu. Dla dorosłego, który nie zajmuje się na co dzień psami, poprawna interpretacja tych sygnałów bywa trudna. Dla dziecka – jest praktycznie niemożliwa bez wsparcia. Co więcej, dzieci myślą bardziej schematycznie i dosłownie. Najnowsze badania z udziałem dzieci w wieku przedszkolnym pokazują skalę problemu: większość z nich błędnie interpretuje psie emocje. Znaczna część przedszkolaków w badaniu rozpoznawała agresywnego psa jako uśmiechniętego. To sytuacja, która może prowadzić do realnego zagrożenia.
Edukacja ponad wszystko
W tym miejscu odpowiedzialność spoczywa jednoznacznie na dorosłych. To oni decydują, jak wygląda kontakt dziecka z psem i jakie wzorce są utrwalane. Nie wystarczy powiedzieć dziecku: „bądź delikatny”. Dziecko potrzebuje konkretnych zasad i konsekwencji ich stosowania. Potrzebuje też dorosłego, który rozumie psa i potrafi przerwać interakcję, zanim stanie się dla zwierzęcia zbyt trudna. W praktyce oznacza to m.in.: • niezostawianie małego dziecka sam na sam z psem, • niedopuszczanie do przeszkadzania psu podczas jedzenia i odpoczynku, • unikanie wymuszania kontaktu (przytulania, całowania), • obserwowanie sygnałów wysyłanych
www.epupil.eu
„Antek i tajemnice psiego języka” to książka, która pomoże dzieciom zbudować piękną i bezpieczną relację z psem. Zaprasza najmłodszych do fascynującego świata czworonogów. Z pomocą głównego bohatera dzieci uczą się empatii, bezpiecznych zachowań oraz prawidłowego odczytywania sygnałów, jakie wysyłają nam psy. To nie tylko ciepła opowieść o relacji dziecka z psem, ale przede wszystkim wartościowa lekcja, która pomaga wyznaczać granice i zapobiegać groźnym sytuacjom. Całość dopełniają pięknie zilustrowane strony, które przyciągają uwagę i pobudzają dziecięcą wyobraźnię. Książka została wydrukowana w Polsce, z materiałów bezpiecznych dla dzieci. Autorkami książki są siostry: Małgorzata Bieniek – behawiorystka specjalizująca się w relacji dziecko–pies oraz Barbara Lübek-Kacperczyk – ilustratorka i projektantka graficzna. Połączyły swoją wiedzę i talent, tworząc historię, która jest jednocześnie piękna, wartościowa i pomocna w codziennym życiu. Książka jest dostępna na stronie https://mamazpsem.pl/sklep/ przez psa i reagowanie na nie. To również kwestia dobrostanu samego psa. Zwierzę, które jest stale narażone na niezrozumiałe i intensywne zachowania dziecka, może funkcjonować w przewlekłym stresie. A to zwiększa ryzyko reakcji obronnych.
Odpowiednie źródła
Świadoma edukacja wymaga rzetelnych źródeł. Na rynku nie brakuje treści dotyczących psów, ale ich jakość bywa bardzo różna. Warto wybierać materiały oparte na aktualnej wiedzy, a nie na mitach czy uproszczeniach. Szczególnie istotne jest to w przypadku najmłodszych dzieci. To właśnie one – jak pokazują badania – są najbardziej narażone na pogryzienia, a jednocze-
śnie mają najmniejsze możliwości samodzielnego rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych. Dlatego potrzebne są narzędzia dostosowane do ich sposobu myślenia – proste, obrazowe, oparte na konkretnych sytuacjach. Takie, które nie tylko przedstawiają psa, ale uczą rozumienia jego perspektywy. Z myślą o tym powstała książka Antek i tajemnice psiego języka – materiał skierowany do dzieci w wieku przedszkolnym, który w przystępny sposób wprowadza je w świat psiej komunikacji i pomaga budować bezpieczne nawyki.
Relacja dziecka z psem może być piękna, ale nie stanie się to bez udziału dorosłych. Wymaga świadomego podejścia opiekunów, którzy nie tylko dbają o bezpieczeństwo, ale też uczą dziecko uważności i szacunku wobec zwierzęcia.
Tekst: Mamazpsem – Małgorzata Bieniek Behawiorystka zwierząt, zoopsycholog. Specjalizuje się w relacji pies-dziecko. Edukuje i pomaga rodzicom przygotować psa na pojawienie się dziecka oraz zadbać o ich bezpieczną relację. www.mamazpsem.pl, instagram: @mamazpsem_
33
WOKÓŁ ZWIERZĄT | KOT
Wczesne doświadczenia a zachowanie dorosłego kota Wydarzenia z wczesnego etapu życia kocięcia mają wpływ nie tylko na jego cechy i zachowanie, ale przede wszystkim na sposób radzenia sobie z problemami. To fakt potwierdzony i niepodważalny. Nie oznacza to absolutnie, że dorosłemu kotu z pewnymi brakami z tego okresu nie da się pomóc – można, a nawet trzeba. Żeby jednak mieć w ogóle szansę na realną pomoc takiemu zwierzęciu, trzeba zrozumieć mechanizmy jego rozwoju i nauki. Tekst: Agata Bladowska-Długokęcka kocia behawiorystka, absolwentka uniwersytetu SWPS, autorka kocich webinarów i bloga: kotwarszawski.pl IG: @kotwarszawski
Okres prenatalny
Zacznijmy od fazy, którą opiekunowie niemal zawsze pomijają: życia płodowego. Tymczasem stan fizjologiczny i emocjonalny ciężarnej kotki ma bezpośredni, mierzalny wpływ na rozwijające się kocięta. Mechanizm jest następujący: gdy kotka doświadcza przewlekłego stresu, jej nadnercza produkują podwyższone stężenie kortyzolu. Kortyzol przenika przez barierę łożyskową i dociera do rozwijających się płodów. Znane w sferze hodowlanej Stowarzyszenie TICA wyróżnia konkretne elementy, o które należy zadbać: dieta i dobre samopoczucie kotki, unikanie dyskomfortu, stresu, hałasów. Od siebie dodam, że szczególnie niedobór kluczowych aminokwasów i kwasów tłuszczowych upośledza rozwój struktur mózgowych odpowiedzialnych za regulację emocji. Stany zapalne i infekcje przebyte w czasie ciąży również wpływają na architekturę neuronalną płodów. Co to oznacza dla opiekuna? Jeśli adoptuje kocię, którego matka żyła w chronicznym stresie (np. z nieprzystosowanej do kotów pseudohodowli o dużej rotacji zwierząt), otrzyma osobnika, który będzie reagował lękiem na bodźce neutralne dla innych kotów. Mogą nimi być: nagły ruch, nowy zapach, zmiana aranżacji pokoju itp. Taki kot nie „przesadza”. On ma inaczej skalibrowany układ nerwowy. Praca
34
z nim wymaga środowiska o wysokiej przewidywalności i bardzo stopniowego wprowadzania nowości. Nie można cofnąć programowania prenatalnego, ale da się tak zaprojektować otoczenie, by kot nie musiał stale uruchamiać reakcji stresowej – a to z czasem pozwoli mózgowi częściowo się przestroić.
Faza neonatalna (0-2 tygodnie)
Pierwsze dwa tygodnie życia to okres, w którym kocię jest ślepe i głuche. Jego aktywność mózgu zdominowana jest przez potrzeby homeostatyczne: ciepło, pokarm, stymulacja wydalania. Jednak właśnie w tym okresie tworzy się podstawa tego, co behawioryści nazywają przywiązaniem pierwotnym. Kotka nie tylko karmi młode.
Jej mruczenie działa jak wibracyjny system kojący – stymuluje rozwój kości i tkanek, ale również obniża poziom kortyzolu u kociąt. Lizanie brzucha i okolicy krocza wyzwala odruchy wydalnicze i dostarcza powtarzalnej, przewidywalnej stymulacji dotykowej, która uczy mózg, że dotyk jest bezpieczny. Kocięta oddzielone od matki w tej fazie są pozbawione fundamentalnego treningu regulacji emocjonalnej. W dorosłości manifestuje się to na trzy sposoby: 1. Nieumiejętność wyciszenia się po pobudzeniu: Kot wpada w pętlę: bodziec -> reakcja -> brak wygaszenia -> kolejne bodźce na już rozhuśtanym układzie -> eskalacja do agresji lub paniki. 2. Nadwrażliwość dotykowa: Paradoksalnie, wiele kotów może źle znosić dotyk, mimo że były w dzieciństwie intensywnie głaskane przez opiekuna.
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | KOT Problem polega na tym, że dotyk człowieka jest jakościowo inny niż dotyk matki – mniej rytmiczny, mniej przewidywalny, często przerywany. Mózg nie dostał wzorca „bezpiecznego dotyku”, więc interpretuje go jako potencjalne zagrożenie. 3. Deficyty w odczytywaniu kocich sygnałów: Matka jest pierwszym modelem komunikacji. Kocię uczy się od niej, co oznacza mruczenie, syk, powolne mruganie. Bez tego treningu kot w dorosłości nie rozumie innych kotów, co prowadzi do konfliktów i izolacji społecznej.
Okres socjalizacji wczesnej (2-7 tygodni)
Mechanizm kształtujący się w tej fazie: generalizacja bodźców i kategoryzacja „swoje/obce”. Mózg kocięcia działa w tym okresie na prostej zasadzie: wszystko, co pozna w sposób pozytywny lub neutralny, trafia do kategorii „swoje”. Wszystko, czego nie pozna, domyślnie ląduje w kategorii „obce, potencjalnie niebezpieczne”. To mechanizm ewolucyjny – młody drapieżnik, który założy, że nieznane jest niebezpieczne, ma większe szanse na przeżycie niż ten, który podchodzi do wszystkiego z ciekawością. Bodźce, które muszą zostać wprowadzone w tym oknie: • Różni ludzie. Nie wystarczy jedna osoba karmiąca. Kocię powinno być obsługiwane przez minimum trzy różne osoby – kobiety, mężczyzn, dzieci (oczywiście pod odpowiednim nadzorem). Chodzi o głosy, zapachy, sposób poruszania się, chwyt. • Inne koty i gatunki. Jeśli kot ma żyć z psem, w piątym-szóstym tygodniu powinien zobaczyć spokojnego, zrównoważonego psa. To samo dotyczy innych dorosłych kotów w hodowli. • Dźwięki domowe. Odkurzacz, pralka, telewizor, domofon. Wprowadzane stopniowo, od niskiej głośności, w połączeniu z karmieniem. • Trening medyczny. Dotyk łap, uszu, jamy ustnej, brzucha. Transporter jako stałe legowisko, nie klatka wyciągana tylko przed wizytą u weterynarza. Skutki zaniedbania tego okna są precyzyjne i przewidywalne. Jeśli kocię nie miało kontaktu z mężczyznami – będzie się bało niskich głosów i ciężkiego kroku. Jeśli nie widziało dzieci – zareaguje lękiem na szybkie, nieprzewidywalne ruchy. Jeśli nie było noszone w transporterze – każda wizyta w gabinecie weterynaryjnym czy podróż (w ogólnym rozumieniu tego słowa) będą stre-
www.epupil.eu
Rola matki i miotu Mniej więcej od czwartego tygodnia życia kocięta zaczynają intensywne interakcje z rodzeństwem. Z punktu widzenia mechanizmów radzenia sobie to jest moment, w którym kształtują się dwie kluczowe kompetencje: hamowanie ugryzienia i odczytywanie cudzych stanów emocjonalnych. Mechanizm 1: sprzężenie zwrotne między siłą nacisku szczęk a sygnałem bólu ofiary. Podczas zabawy jedno kocię gryzie drugie zbyt mocno. Ugryzione wydaje wysoki pisk i natychmiast przerywa zabawę – odwraca się, odchodzi. Napastnik zostaje bez partnera do zabawy. Po kilkunastu takich powtórzeniach jego mózg koduje zależność: „jeśli użyję tej siły nacisku, dobra rzecz (zabawa) znika”. Matka dodatkowo wzmacnia ten mechanizm, korygując zbyt agresywne zachowania syknięciem, pacnięciem łapą bez pazurów lub przytrzymaniem. Koty, które zostały za szybko oddzielone od rodzeństwa, nie przeszły tego treningu. W dorosłości mogą gryźć opiekunów z siłą nieadekwatną do sytuacji. Nie wynika to z agresji, tylko z deficytu hamulcowego. Ich mózg nie dostał wzorca, który łączy określoną siłę nacisku z negatywną konsekwencją społeczną. Mechanizm 2: odczytywanie sygnałów dystansujących. Kot wysyła sygnały ostrzegawcze, zanim użyje pazurów i zębów. Uszy położone na płasko, rozszerzone źrenice, drgający ogon, napięte ciało, syk sujące. Należy jednak uważać, by kociąt nie przebodźcować. Bardzo wysoka ekspozycja na stymulację poznawczą może paradoksalnie zwiększać lęk u kociąt. Kluczowa jest równowaga i dostosowanie bodźców do indywidualnego kocięcia.
Faza wczesnej młodości
Między siódmym a czternastym tygodniem następuje zmiana jakościowa. Kocię nie jest już wyłącznie odbiorcą bodźców – staje się aktywnym eksploratorem. Matka celowo zostawia młode na coraz dłuższe okresy, zmuszając je do podejmowania decyzji bez jej bufora bezpieczeństwa. Mechanizm kształtujący się w tej fazie: elastyczność beha-
– to wszystko są komunikaty mówiące: „przekraczasz moją granicę, wycofaj się”. Kocię uczy się odczytywać te sygnały od matki i rodzeństwa. Kot wychowany w izolacji, bez kontaktu z własnym gatunkiem w okresie od czwartego do ósmego tygodnia, ma deficyty w tym zakresie. Nie odczytuje ostrzeżeń innych kotów, więc albo prowokuje bójki, albo sam reaguje agresją na neutralne zachowania, bo nie potrafi zróżnicować sygnałów. wioralna, czyli zdolność do adekwatnej zmiany strategii w odpowiedzi na nowe okoliczności. To właśnie teraz kocię uczy się, że nowa sytuacja nie zawsze oznacza zagrożenie. Zaczyna rozumieć, że można podejść do nieznanego obiektu, obwąchać go, wycofać się, podejść ponownie. Kot, który nie przeszedł tej fazy – na przykład został odebrany matce w ósmym tygodniu i trafił do domu, gdzie wszystko było gotowe i przewidywalne – może w dorosłości wykazywać sztywność behawioralną. W takim przypadku każda zmiana aranżacji, nowy mebel, nowy zapach wywołuje stres, bo mózg nie ma wyćwiczonej ścieżki „nowość -> sprawdzenie -> oswojenie”. Ma tylko ścieżkę „nowość -> zagrożenie -> ucieczka”.
35
WOKÓŁ ZWIERZĄT | KOT
Czy da się „naprawić” dorosłego kota z trudną historią? To pytanie słyszę bardzo często na konsultacjach. Odpowiedź jest złożona. Mózg kota zachowuje mniejszą plastyczność w dorosłości. Oznacza to, że raz zamknięte okno socjalizacji nie otworzy się ponownie w tym samym stopniu. Jeśli kot nie poznał ludzkiej dłoni jako źródła bezpieczeństwa przed dziewiątym tygodniem życia, w wieku dwóch lat prawdopodobnie nigdy nie będzie kotem, który wskakuje na kolana gościom. Ale naszym celem nie musi być przemiana kota w ideał kanapowego mruczka. Celem jest poprawa jego dobrostanu i jakości życia w takim stopniu, by mógł funkcjonować bez przewlekłego stresu, oraz by jego relacja z opiekunem była satysfakcjonująca dla obu stron. Z kotem lękliwym możemy osiągnąć stan, w którym swobodnie porusza się po domu w obecności opiekuna, pobiera pokarm i korzysta z kuwety bez oznak stresu, nie wykazuje reakcji panicznej na codzienne bodźce domowe, toleruje obecność gości, nawet jeśli woli pozostać w drugim końcu pokoju. To jest sukces. Nie oczekujmy od kota zaniedbanego w dzieciństwie zachowań kota z dobrej hodowli – tak samo jak nie oczekujemy od człowieka z trudnym dzieciństwem, by funkcjonował identycznie jak osoba wychowana w pełnym bezpieczeństwie. Szacunek do indywidualnej historii zwierzęcia to pierwszy krok do skutecznej pomocy.
Adopcja kota dorosłego z nieznaną historią
Kiedy adoptujemy kota ze schroniska lub fundacji, niestety bardzo często jego historia jest słabo znana. Tak bywa, dlatego w takiej sytuacji w pierwszych dniach ważne są trzy rzeczy: 1. Przez pierwsze dwa tygodnie nie wymagajmy niczego. Dajemy kotu pomieszczenie bazowe (pokój z wszystkimi kocimi zasobami), przewidywalną rutynę karmienia i absolutny spokój. 2. Nie inicjujemy kontaktu na siłę. Pozwalamy kotu decydować o tempie relacji. Każda interakcja wymuszona przez człowieka cofa proces o kilka dni. 3. Obserwujemy mowę ciała i uczymy się jej. Ogon, uszy, wibrysy, napięcie
36
ciała – one wskazują konkretne emocje kota. Reagujemy na pierwsze sygnały dyskomfortu, zanim kot ucieknie się do syków lub pazurów. Odpuszczamy, cokolwiek w danej chwili robiliśmy.
Zakup kocięcia z hodowli
Również tutaj są rzeczy, o których warto pamiętać: 1. Odwiedzamy hodowlę osobiście. Obserwujemy matkę – jej zachowanie mówi wiele o genetyce i warunkach. Pewna siebie, spokojna kotka to fundament. 2. Pytamy hodowcę o przebieg socjalizacji: ile osób dotykało kocięta, czy słyszały one dźwięki sprzętów domowych, czy miały kontakt z transporterem. 3. Nie zabieramy kocięcia przed ukończeniem czwartego miesiąca życia. To optymalny czas kontaktu kocięcia z matką i rodzeństwem. 4. Unikamy pseudohodowli, gdzie kocięta trzymane są w klatkach lub oddzielnym pomieszczeniu bez codziennego kontaktu z życiem domowym. Taki kot będzie półdziki, niezależnie od rodowodu.
PODSUMOWANIE
Wydarzenia z pierwszych dwunastu tygodni życia kota nie determinują jego zachowania w sposób absolutny, ale kalibrują jego układ nerwowy w sposób, który zostaje z nim na zawsze. Kocię urodzone przez zestresowaną matkę będzie miało wrażliwszą oś stresową. Kocię nieobsługiwane przez człowieka w oknie socjalizacji będzie traktowało człowieka jak zagrożenie. Kocię wychowane bez matki i rodzeństwa nie będzie umiało hamować ugryzienia ani odczytywać kocich sygnałów. Mózg dorosłego kota zachowuje zdolność tworzenia nowych połączeń. Wolniej, z większym wysiłkiem, ale jednak. Rolą behawiorysty – i świadomego opiekuna – jest zrozumieć, który konkretnie mechanizm został zaburzony, na którym etapie rozwoju i jaką alternatywną ścieżką możemy go obejść. Nie „naprawiamy” kota, nie zmieniamy go na siłę. Budujemy nowy sposób radzenia sobie tam, gdzie stary nie powstał albo powstał wadliwie. Pierwsze, najważniejsze narzędzie w tej pracy nie ma nic wspólnego z technikami i protokołami. Jest nim szacunek do kociej historii i zgoda na to, że kot, który nie poznał bezpieczeństwa w dzieciństwie, będzie potrzebował więcej czasu, więcej ciszy
Jak odróżnić problem behawioralny od choroby somatycznej? Zasada, którą powtarzam na każdej konsultacji i wolę też napisać w artykule: zanim zaczniemy pracować z zachowaniem, wykluczamy ból i chorobę. Kot z zapaleniem pęcherza będzie zostawiał mocz poza kuwetą nie dlatego, że ma deficyt socjalizacji, tylko dlatego, że sama kuweta skojarzyła mu się z bólem podczas mikcji. Kot z nadczynnością tarczycy będzie nadpobudliwy i agresywny – to nie jest kwestia braku hamowania ugryzienia, tylko burzy hormonalnej. Badania, które warto zrobić przy niepokojących objawach: • morfologia i biochemia z profilem tarczycowym • badanie ogólne moczu z posiewem (przy brudzeniu) • USG jamy brzusznej (przy podejrzeniu bólu trzewnego) • konsultacja stomatologiczna (przy agresji dotykowej w okolicy głowy, przeżuwania jedzenia bokiem) • badanie ortopedyczne (przy niechęci do skoków, kuleniu się, agresji przy dotyku zadu). Dopiero gdy medycyna wykluczy przyczyny somatyczne lub wykaże, że problem może współistnieć z behawioralnym, wchodzimy z pracą behawioralną. i więcej cierpliwości, by odnaleźć je w dorosłości. To nie jego wina ani opiekuna. To po prostu fakt, z którym można żyć – i można pomóc, ale trzeba przy tym wykazać chęć zrozumienia istoty sytuacji. Behawiorysta bowiem napisze zalecenia, ale to opiekun jest tym, który potem będzie się do tych zaleceń stosował i pracował ze swoim kotem. Właśnie w tym miejscu spotykają się nauka i empatia – i właśnie w tym miejscu pracuję każdego dnia, pomagając opiekunom zrozumieć ich koty nie przez pryzmat oczekiwań, ale przez pryzmat ich własnej, unikalnej historii. Bibliografia: TICA. The Early Origins of Behavior: Exploring Development Before Birth. May 6, 2024. Dostęp: 9.05.2026. https://tica.org/blogs/the-early-origins-of-behavior-exploring-development-before-birth/ Graham, Courtney & Pearl, David & Niel, Lee. (2023). Too much too soon? Risk factors for fear behaviour in foster kittens prior to adoption. Applied Animal Behaviour Science. 270. 106141. 10.1016/j.applanim.2023.106141.
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | GRYZONIE i KRÓLIKI
Zasady odpowiedniego żywienia gryzoni i królików Tekst: Monika Trybus
Prawidłowe żywienie królików oraz gryzoni utrzymywanych amatorsko w warunkach domowych odgrywa kluczową rolę w zachowaniu ich zdrowia, dobrej kondycji oraz długowieczności. Zwierzęta te są całkowicie zależne od swoich opiekunów i nie mają możliwości samodzielnego wybierania odpowiednich składników pokarmowych, dlatego to właściciele ponoszą pełną odpowiedzialność za właściwe komponowanie ich codziennej diety. Odpowiednio zbilansowany jadłospis powinien dostarczać wszystkich niezbędnych składników odżywczych – białek, tłuszczów, witamin, składników mineralnych oraz przede wszystkim włókna pokarmowego – w ilościach dostosowanych do potrzeb danego gatunku, wieku i stanu fizjologicznego zwierzęcia. Kluczowa rola włókna pokarmowego
Szczególną uwagę należy zwrócić na odpowiednią zawartość włókna pokarmowego, które pełni niezwykle ważną funkcję w organizmach królików i gryzoni. Włókno wspomaga prawidłową pracę przewodu pokarmowego, reguluje procesy trawienne oraz umożliwia naturalne ścieranie stale rosnących zębów. Niedobór tego składnika może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, takich jak zaburzenia pracy jelit, przerost zębów czy utrata apetytu. Bardzo istotna jest również różnorodność podawanych pokarmów, ponieważ
monotonna dieta może skutkować zarówno niedoborami, jak i nadmiarem określonych składników odżywczych.
Siano – podstawa codziennej diety Króliki oraz większość gryzoni to zwierzęta roślinożerne, których podstawę żywienia stanowi siano. Powinno ono być dostępne stale, bez ograniczeń ilościowych, bowiem jest najważniejszym źródłem włókna pokarmowego. Stały dostęp do siana oraz świeżej trawy zapewnia prawidłowe wypełnienie przewodu pokarmowego, pobudza apetyt, ogranicza nudę i zachowania destrukcyjne, a także zmniejsza ryzyko występowania schorzeń związanych z zaleganiem treści pokarmowej czy niedrożnością jelit. Dodatkowo żucie siana wspomaga ścieranie zębów, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia jamy ustnej tych zwierząt. Podawana trawa powinna być świeża, czysta i pochodzić wyłącznie z bezpiecznych, niezanieczyszczonych terenów. Trawę zebraną samodzielnie należy dokładnie opłukać przed podaniem, pamiętając jednocześnie, aby nie była nadmiernie wilgotna, gdyż może to sprzyjać rozwojowi niekorzystnych procesów fermentacyjnych w przewodzie pokarmowym. Warto podkreślić, że siano pokrywa jedynie część dobowego zapotrzebowania energetycznego królików i gryzoni oraz nie dostarcza wszystkich niezbędnych składników mineralnych, dlatego mimo swojej fundamentalnej roli nie może być jedynym elementem diety.
Zioła wspierające zdrowie Bardzo ważnym uzupełnieniem codziennego jadłospisu są również zioła – zarówno świeże, jak i suszone. Stanowią one cenne źródło witamin, minerałów oraz substancji biologicznie czynnych wspierających funkcjonowanie organizmu. W naturalnym środowisku króliki i gryzonie żywią się różnorodnymi trawami, liśćmi i zielonkami, dlatego obecność ziół w diecie pozwala lepiej odwzorować ich naturalny sposób odżywiania. Regularne podawanie odpowiednio dobranych ziół niesie ze sobą wiele korzyści zdrowotnych. Mięta, rumianek czy babka lancetowata wspomagają trawienie, redukują wzdęcia
38
PUPIL 2(42)/2026
WOKÓŁ ZWIERZĄT | GRYZONIE i KRÓLIKI i usprawniają pracę układu pokarmowego. Pokrzywa, mniszek lekarski oraz oregano wzmacniają odporność organizmu dzięki zawartości cennych witamin i składników mineralnych. Z kolei melisa i rumianek wykazują działanie uspokajające, pomagając ograniczyć stres związany na przykład ze zmianą otoczenia, transportem lub wizytą u lekarza weterynarii. Niektóre zioła, takie jak skrzyp polny, korzystnie wpływają na kondycję skóry i sierści dzięki obecności krzemu. Twardsze łodyżki ziół dodatkowo pobudzają zwierzęta do gryzienia, wspomagając naturalne ścieranie zębów i zapobiegając ich przerostowi. Zioła mogą stanowić około 10-15% codziennej diety królików i gryzoni. Należy jednak pamiętać, aby podawać je z umiarem oraz wybierać wyłącznie produkty pochodzące z pewnych źródeł, wolnych od oprysków, pleśni i innych zanieczyszczeń.
Warzywa i owoce w diecie Istotnym elementem żywienia są także warzywa, które dostarczają wielu cennych składników odżywczych, witamin oraz dodatkowej ilości wody. Najlepiej podawać je w formie różnorodnych mieszanek lub sałatek, stopniowo wprowadzając nowe składniki i obserwując reakcję organizmu zwierzęcia. Odpowiednio dobrane warzywa stanowią wartościowe uzupełnienie codziennej dawki pokarmowej. Owoce – zarówno świeże, jak i suszone – powinny być traktowane przede wszystkim jako okazjonalny przysmak lub nagroda. Ze względu na wysoką zawartość cukrów ich nadmierne podawanie może prowadzić do nadwagi, otyłości oraz REKLAMA
problemów metabolicznych. Mogą one jednak pełnić pozytywną rolę w procesie oswajania zwierzęcia, budowania relacji z opiekunem czy jako element treningu.
Stały dostęp do świeżej wody Niezwykle ważnym składnikiem codziennej opieki jest także stały dostęp do świeżej i czystej wody. Nawet jeśli zwierzę sprawia wrażenie pijącego niewielkie ilości płynów, woda musi być dostępna przez całą dobę. Należy ją regularnie wymieniać, ponieważ stojąca woda szybko może stać się miejscem rozwoju glonów oraz drobnoustrojów. Zapotrzebowanie na wodę może różnić się w zależności od rodzaju spożywanego pokarmu, szczególnie ilości świeżych warzyw i zielonek w diecie. Warto jednak stale kontrolować, czy zwierzę pije wodę regularnie, ponieważ nagłe zmniejszenie poboru płynów może świadczyć o rozwijających się problemach zdrowotnych.
Naturalna dieta to zdrowe życie Podsumowując, prawidłowe żywienie królików i gryzoni powinno opierać się na różnorodnej, naturalnej i odpowiednio zbilansowanej diecie, dostosowanej do potrzeb konkretnego gatunku. Właściwe nawyki żywieniowe warto kształtować już od pierwszych tygodni życia zwierzęcia, stopniowo przyzwyczajając je do różnych smaków i rodzajów pokarmów. Im bardziej dieta odzwierciedla sposób odżywiania występujący w środowisku naturalnym, tym większa szansa na zachowanie zdrowia, dobrej kondycji oraz wysokiego komfortu życia naszych domowych podopiecznych.
NOWOŚCI RYNKOWE
NOWA ERA CARNILOVE
Instynktu nie trzeba kontrolować. Trzeba go karmić. Marka Carnilove wkracza w nową erę, redefiniując relację z pupilem jako partnerstwo oparte na szacunku do jego natury. To nie tylko zmiana opakowań, ale ewolucja składów skupiona na pierwotnym instynkcie. Receptury suchych karm dla psów i kotów są wolne od białka oraz tłuszczu z kurczaka. Portfolio obejmuje linie Active oraz True Fresh, a także pełną gamę karm mokrych i smakołyków, wykorzystujące unikalne białka, jak renifer czy bawół. Produkty są wolne od zbóż, ziemniaków i GMO. Nowy, dynamiczny design ułatwia nawigację po etapach życia zwierzęcia, a produkcja w ramach VAFO Group gwarantuje najwyższą jakość i ekologiczne podejście. Postaw na autentyczność. Stay Wild! carnilove.com/pl
GRANDORF WHITE FISH
Idealna dla zwierząt, które wymagają szczególnej uwagi i troski o skórę i sierść, a także tych z wrażliwym układem trawiennym lub skłonnych do alergii. Formuła jest bogata w mięso ryb oceanicznych, bogate w Omega-6, Omega-3 i niezbędne aminokwasy. Niskobiałkowy skład i naturalne, hipoalergiczne składniki, w połączeniu z dietetycznym mięsem białych ryb, pomagają zapobiegać reakcjom alergicznym i nietolerancjom pokarmowym, zapewniając zdrowie układu odpornościowego i trawiennego.
OASY NATURY SOFT JELLY
Oasy Natury Soft Jelly 150 g to wyjątkowa nowość dla psów i kotów, stworzona z myślą o opiekunach poszukujących naturalnej jakości i doskonałego smaku. Receptury bazują na wysokiej zawartości mięsa filetowego lub ryb najwyższej jakości – aż do 56% składników – przygotowywanych ręcznie, aby zachować ich soczystość, delikatną strukturę i naturalny aromat. Kawałki mięsa oraz ryb zanurzone są w lekkiej, subtelnej galarecie, która podkreśla smak i zwiększa atrakcyjność posiłku. Formuły nie zawierają sztucznych barwników, aromatów ani konserwantów, a wykorzystane składniki posiadają certyfikat HFQ (Human Food Quality). Nowe puszki 150 g to połączenie naturalności, jakości premium i wyjątkowej smakowitości, której trudno się oprzeć.
REFORDOG Odstrasza, zabija, chroni!
ReforDog to weterynaryjny produkt w formie kropli typu spot-on, przeznaczony wyłącznie dla psów. Dzięki połączeniu imidakloprydu i permetryny preparat tworzy barierę, która zwalcza, odstrasza i ogranicza żerowanie 6 rodzajów pasożytów: kleszczy, pcheł, komarów, wszy oraz much piaskowych i stajennych. Jedna aplikacja działa do 4 tygodni, redukując ryzyko transmisji chorób takich jak borelioza, babeszjoza, leiszmanioza i erlichioza. Krople można stosować u szczeniąt powyżej 7 tygodnia życia oraz wspomagająco w leczeniu APZS (po konsultacji z lekarzem). Pipetę dobiera się do wagi psa (od 1,5 do 40 kg) i nakłada bezpośrednio na skórę: między łopatkami u mniejszych psów lub w 4 punktach wzdłuż grzbietu u większych.
Dystrybucja: Betta sp z o.o. www.betta.pl / 22 763 19 90
SUPER BENEK COMPACT I STANDARD W NOWEJ ODSŁONIE!
Żwirki Super Benek Compact i Super Benek Standard przechodzą właśnie małą metamorfozę! Odświeżone opakowania, nowoczesny design i nowy wariant zapachowy – mydło marsylskie – to świeże spojrzenie na dobrze znane produkty. Zmiany oznaczają jeszcze bardziej atrakcyjny wygląd i lepszą widoczność na sklepowej półce, dzięki czemu jeszcze łatwiej znaleźć ulubiony żwirek. Jedno pozostaje bez zmian – to wciąż te same sprawdzone żwirki bentonitowe najwyższej jakości, którym od lat ufają klienci. Wypatrujcie nowej odsłony już wkrótce na sklepowych półkach!
Więcej informacji o leku na str. 7.
www.superbenek.pl
40
Energia i zdrowie. Prosto z natury.
WATAHA Hunt Mono Protein to pełnoporcjowa mokra karma dla psów dorosłych i szczeniąt wszystkich ras. W każdej puszce znajduje się nawet do 95% mięsa mięśniowego. Mięso jest tu bazą receptury, nie marketingowym dodatkiem. Konina, jeleń, bażant i kaczka to selektywne źródła białka o wysokiej wartości odżywczej i dobrej strawności. Każda receptura została uzupełniona o funkcjonalne składniki, które mają konkretne zadanie. Konina z marchwią i siemieniem lnianym wspiera trawienie oraz kondycję skóry i sierści. Jeleń z kaszą gryczaną i żurawiną dba o odporność oraz układ moczowy. Bażant z amarantusem i śliwką dostarcza naturalnych antyoksydantów. Kaczka z batatem i gruszką zapewnia lekkostrawną energię. Seria Junior została dodatkowo wzbogacona o chondroitynę i glukozaminę, które wspierają rozwój stawów w okresie intensywnego wzrostu. Naturalne witaminy i minerały wspierają odporność, układ kostno-stawowy oraz ogólną kondycję organizmu. Bez sztucznych dodatków. Konkretny skład, konkretne procenty, realny wpływ – nie ilość przecinków. WATAHA Hunt Mono Protein. Zdrowie psa zaczyna się w misce.
GRANDORF VETERINARY DIET leczenie może być bardzo smaczne.
Zdrowa i pyszna karma to nie tylko lista składników. Przede wszystkim liczy się ich jakość, odpowiednia równowaga, brak składników budzących wątpliwości, które mogą powodować nietolerancje pokarmowe oraz umiejętność przygotowania tych składników z zachowaniem wszystkich cennych i odżywczych właściwości. W każdej formule używamy unikalnych suplementów, kompleksów ziołowych o działaniu antystresowym, pre-pro-postbiotyków oraz oleju z łososia i alg bogatych w kwasy omega-3 (EPA/DHA), aby wspierać ogólny stan zdrowia. GRANDORF VETERINARY DIET to skuteczne diety wspomagjące leczenie najczęstszych chorób występujących u psów i kotów: Dermatosis, Renal, Hepatic, Gastrointestinal, Hypoallergenic, Urinary.
BSM TRADE SP. Z O.O. www.grandorfpolska.pl, kontakt@grandorfpolska.pl
REKLAMA
WATAHA HUNT MONO PROTEIN
Miłość i przywiązanie zapisane w biżuterii Rozmowa z Sandrą Muras, artystką i twórczynią profilu Leśne Szepty.
Miłość do zwierzęcia nie kończy się wraz z pożegnaniem. Dla wielu opiekunów pozostaje w codziennych gestach, wspomnieniach i drobnych przedmiotach, które pomagają zachować bliskość mimo straty. Sandra Muras, twórczyni marki Leśne Szepty, zamienia te emocje w subtelną biżuterię pamiątkową – tworzoną z futerka, odcisków noska czy łapki ukochanego pupila. W rozmowie opowiada o tym, jak z osobistego doświadczenia bólu i miłości narodziła się wyjątkowa forma rękodzieła, która dla wielu osób stała się symbolem pamięci, więzi i ukojenia. Pamiętasz pierwszy moment, w którym pomyślałaś, że wspomnienie o zwierzaku można „zamknąć” w biżuterii? Doskonale pamiętam moment, w którym pomyślałam o stworzeniu pamiątki po pupilu. Wyszłam od weterynarza ze swoim chorym królikiem w transporterze, próbując poukładać sobie to, co przed chwilą usłyszałam. Mariuszek, mój pierwszy królik, od kilku miesięcy chorował na zapalenie płuc i żadne leki nie przynosiły poprawy. Tego dnia usłyszałam, że kończą nam się opcje. Wieczorem przeglądałam Internet w poszukiwaniu
inspiracji, w jaki sposób można upamiętnić swojego pupila – obrazy, odciski łapek, zdjęcia czy obroże zatopione w żywicy. I nagle wyskoczyła mi na zagranicznej stronie biżuteria z futerkiem zatopionym w żywicy. Uwielbiam minimalne, subtelne pamiątki i od razu poczułam, że muszę sama taką stworzyć, póki mój królik jest jeszcze ze mną. Kilka tygodni później, gdy leczenie nie przyniosło efektu, musiałam podjąć ważną decyzję i pozwolić mojemu ukochanemu pupilowi odejść. Pojawił się w moim życiu niespodziewanie, pokazał mi, jak bardzo można bezinteresownie kochać zwierzę, zainspirował do stworzenia Leśnych Szeptów i odszedł. Od tego wydarzenia minęło ponad 5 lat, założyłam i rozwinęłam firmę, przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, zostałam złotnikiem, poznałam miłość swojego życia, przeżyłam odejście drugiego króliczka Osaki i kota Dużego, przygarnęłam psa Foresta oraz kotkę Kicię. Zmieniło się wiele, ale zwierzęta wciąż są obecne w moim życiu i są moją największą radością, odpowiedzialnością i inspiracją. Kiedy po raz pierwszy pokazałaś swoją pracę komuś spoza najbliższego kręgu – jaka była reakcja?
Sandra Muras podzas targów. Fot. E. Misztal
42
Osoby spoza kręgu najbliższych reagowały na taką biżuterię bardzo empatycznie. Trafiałam ze swoim pomysłem do osób, które tak jak ja, traktują swoje zwierzę jak członka rodziny. Ciekawe natomiast były reakcje osób bliższych. Część z nich bardzo mnie wspierała i wspiera do chwili obecnej, część nie dowierzała, że ktokolwiek będzie chciał zamówić i nosić taką biżuterię. Do chwili obecnej słyszę echa słów, że przecież „tworzenie takiej biżuterii to nie jest prawdziwa praca, wróć na etat”.
PUPIL 2(42)/2026
Biżuteria z futerkiem Trufli i Birby. Fot. K. Szarawara
NIEZWYKŁE PASJE
NIEZWYKŁE PASJE Czy z biegiem czasu i rozwojem pasji te reakcje są podobne? Aktualnie, gdy jakaś rolka z moją twórczością trafia w tzw. viral i widzi ją większe grono odbiorców to naturalne, że pojawiają się różnorodne opinie. Zdaję sobie sprawę, że biżuteria pamiątkowa to specyficzny rodzaj rękodzieła i może wywoływać mieszane odczucia – od zachwytu, po wzruszenie, kończąc na niesmaku czy dystansie. Na samym początku mojej twórczości przeczytałam komentarz, że „jestem obrzydliwa, bo zarabiam na śmierci zwierząt i wykorzystuje żałobę ludzi”. To taki rodzaj słów, który zapamiętuje się już do końca życia. Wiele miesięcy zajęła mi zmiana myślenia, że jest odwrotnie – pomagam ludziom choć odrobinę ukoić ból po utracie ukochanego pupila. Z jaką historią najczęściej przychodzą do Ciebie klienci?
Biżuteria z odciskiem noska Aramisa. Fot. D. Krzewiński
Dużo zależy od rodzaju pamiątki. W przypadku biżuterii z odciskiem noska lub łapki, to w większości przypadków jest to chęć posiadania pupila zawsze blisko siebie na obrączce czy naszyjniku. Biżuteria z futerkiem to najczęściej opowieść o stracie. To pewnego rodzaju spowiedź. Zdarza się, że razem z futerkiem Klienci wysyłają mi w przesyłce zdjęcia swoich zwierząt i listy. Te listy często nie są kierowane bezpośrednio do mnie, lecz do ich ukochanego pupila, który odszedł. To wspomnienie pięknych lub trudnych chwil, które razem przeszli, opis ich wyjątkowej relacji, niejednokrotnie prośby o wybaczenie, że ktoś musiał pozwolić odejść swojemu pupilowi. To słowa pełne nadziei, że ich przyjaciel biega teraz szczęśliwie i bez bólu za tęczowym mostem. Jak wygląda pierwszy kontakt – czy ludzie piszą ostrożnie, długo zbierają się do wiadomości, a może od razu dzielą się swoją historią? To zależy. Niektórzy piszą do mnie od razu, gdy ich pupil zachoruje lub odejdzie, niektórzy potrzebują czasu, aby się z tym oswoić. Miałam sytuacje, w których Klienci składali zamówienie, ale futerko lub odcisk łapki czy noska wysyłali mi dopiero wiele miesięcy później, bo wcześniej nie mieli przestrzeni i siły, aby nadać pamiątkę. Doskonale to rozumiem i zawsze cierpliwie czekam. Często dodaję na swoje social media zdjęcia pupili moich Klientów wraz z ich historią. To pewnego rodzaju uhonorowanie ich relacji, upamiętnienie przepięknej więzi, która ich łączy. Czy pamiętasz wiadomość od klienta, która szczególnie Cię poruszyła? Co w niej było? Nie potrafię wybrać jednej wiadomości. Każdy list czy mail od Klienta z historią jego pupila jest wyjątkowy i przepełniony emocjami. „Jest moją najpiękniejszą podróżą w życiu, psią wersją mnie”, „Jest dla mnie kimś więcej niż tylko psem… to moja bratnia dusza”, „Jest Iskierką, która wprowadza dużo szczęścia do naszego życia”, „Mam nadzieje, że dałam Ci szczęśliwe życie”, „Odszedł, a mieliśmy razem zdobyć świat”, „Dzień, w którym musiałyśmy się rozstać na zawsze, był
www.epupil.eu
Biżuteria z futerkiem Trufli i Birby. Fot. K. Szarawara
dla mnie najgorszym koszmarem, który będzie mnie dręczył do końca życia”, „Byłam z Nim do samego końca”, „Była moim Słońcem przebijającym każdą chmurę nade mną”, „Była posiadaczką pięknych, maślanych oczu, pachnących popcornem łapek i słodkiego noska, którego w zwyczaju miałam całować na dzień dobry i dobranoc”, „Szukam pamiątek, rozpaczliwie próbując ją jakkolwiek przy sobie zatrzymać”, „Był moim przyjacielem. Moją najbezpieczniejszą relacją. Taką czystą, dobrą, bez oczekiwań”, „Spędziłeś ze mną 15 z 22 lat mojego życia, ale mam wrażenie, że to zawsze będzie za mało”, „Moje serce pękło na tysiące kawałków... to jest jak otchłań bez granic, w którą zapadam się codziennie”, „Ta paczka to 14 lat przyjaźni zebranej w kilka włosków znalezionych na płaszczu, w którym byłam na studniówce. Byłam zła, że jest ich aż tyle, a teraz jest ich za mało”, „Mam nadzieje, że tam, gdzie jesteś, niczego Ci nie brakuje i już nic Cię nie boli”. W którym momencie pracy czujesz największy ciężar odpowiedzialności – kiedy dostajesz materiał, tworzysz czy oddajesz gotową pamiątkę? Odpowiedzialność czuje od samego momentu kontaktu Klienta ze mną. Wiem, że często futerko to jedyna pamiątka, która została po jego pupilu i wiem, że nie mogę ich zawieźć. Mam specjalne miejsce w pracowni, gdzie każda przesyłka jest dokładnie podpisana i posegregowana. Tutaj nie ma miejsca na błędy. Nie mogę zgubić sierści. Nie mogę pomylić przesyłek. Nieprawidłowo zatopionego w żywicy futerka już nie odzyskam. Podobnie jest w przypadku biżuterii z odciskami – nie mogę pomieszać odcisków czy zniszczyć ich. W wielu przypadkach tych zwierząt już nie ma, więc pozyskanie futerka czy odciśnięcie ponowne noska nie jest możliwe. Ta odpowiedzialność przekłada się na dokładność, a dokładność nie pozwala mi tworzyć „szybko i hurtowo”. Dlatego jestem ogromnie wdzięczna moim Klientom za ich cierpliwość w oczekiwaniu na gotową biżuterię. Jak wygląda chwila „oddania” biżuterii – czy klienci dzielą się reakcją?
Biżuteria z futerkiem i wąsikami kotki Azor. Fot. S. Muras
Dostaję od Klientów zdjęcia, ciepłe wiadomości pełne wzruszeń, oznaczenia na so-
43
NIEZWYKŁE PASJE cial mediach. To jest chyba najpiękniejsza chwila dla każdego twórcy, gdy jego praca zostaje dostrzeżona i doceniona. To jest moment, w którym odczuwam pewnego rodzaju spełnienie zarówno jako człowiek, jako złotnik i jako miłośnik zwierząt.
Biżuteria z ząbkiem.
Fot. S. Muras Czy zdarza się, że Twoja rola wykracza poza rzemiosło i stajesz się dla klientów kimś w rodzaju powiernika ich historii?
Często piszemy o naszych pupilach, dzielimy się historiami, wymieniamy doświadczeniem. Jestem osobą pełną empatii, która czuje wyjątkową więź łączącą daną osobę z jej pupilem. Zwierzęta to ogromna część mojego życia. Niestety doświadczyłam też ich straty, dlatego jestem w stanie zrozumieć ból i żal po odejściu pupila odczuwane przez drugiego człowieka. Kiedyś dostałam od Klientki wiadomość, że widziała moje nagranie o historii powstania Leśnych Szeptów oraz odejściu mojego królika i dlatego zdecydowała się powierzyć futerko swojego zmarłego króliczka właśnie mnie. To jest ogromny zaszczyt, że mogę tworzyć biżuterię, która nosi w sobie tyle wspomnień, tyle emocji. Jak Ty sama radzisz sobie z emocjami, które niesie ta praca na co dzień? Mogłabym napisać, że pracuję osiem godzin dziennie od poniedziałku do piątku, że wychodzę z pracowni i potrafię „wyłączyć emocje”, które mi towarzyszą podczas tworzenia, ale musiałabym skłamać. Moje życie prywatne i zawodowe się ze sobą łączą, przeplatają i uzupełniają wzajemnie. Bywają momenty trudniejsze, gdy kończę pracę, wychodzę z psem na spacer, ale cały czas moje myśli krążą wokół sytuacji, gdy np. Klient prosił o pilne nadanie przesyłki z masami do odcisków noska pupila, bo jego pies umiera i co jakiś czas sprawdzam status przesyłki, mając nadzieje, że paczka zdąży przyjść na czas. Gdy jadę na urlop to zawsze mam ze sobą w aucie zapasowe „zestawy startowe z masą” na wypadek, gdybym dostała SMS z prośbą o pilną wysyłkę. Miałam ostatnio smutną sytuację, gdy późnym wieczorem napisała do mnie Klientka z zapytaniem, czy mogę nadać jej
Biżuteria z odciskiem. Fot. S. Muras
Obrączki ślubne z odciskami psich nosków. Fot. S. Muras
przesyłkę z masą do odcisków noska z samego rana, ponieważ jej pies jest w ciężkim stanie i chciałaby zdążyć zrobić pamiątkę. Godzinę później dostałam wiadomość, że dziękuje za pomoc, niestety jest już za późno, pies odszedł. To są sytuacje, w których mimowolnie żal ściska serce, chociaż nigdy nie poznałam tego psiaka. Poznałam jednak uczucie straty i bardzo współczuję każdemu, kto również tego doświadcza. Mogłabym to „przepracować”, mogłabym postawić kreskę pomiędzy pracą a życiem prywatnym, ale szczerze? Nie chcę. To jakim człowiekiem jestem, to jakie emocje odczuwam, to z kim dziele moją codzienność, to jak wygląda moje życie prywatne, wpływa na Leśne Szepty i moją twórczość. Nie chcę tego zatracić. Co zmieniło się w Twoim spojrzeniu na relację człowiek-zwierzę od czasu, gdy zaczęłaś tworzyć takie pamiątki? Wcześniej, gdy nie miałam jeszcze pupila, zanim nie zaczęłam tworzyć pamiątkowej biżuterii, nie sądziłam, że można tak bardzo kochać zwierzę, że ta miłość jest taka czysta i bezinteresowna. Nie wierzyłam też, że zwierzęta zostawiają po sobie tak ogromną pustkę, której nie da się wypełnić. Gdy na co dzień obcuję z poczuciem straty, naprawdę doceniam fakt, że mogę być tu i teraz ze swoimi zwierzętami. I choć wiem, że kiedyś odejdą i złamią mi serce, to staram się zachować i zapamiętać te małe, wspaniałe momenty z nimi. Bardzo dziękuję za tę szczerą i pełną uczuć (zarówno tych smutnych, jak i radosnych) rozmowę. Ja również bardzo Ci dziękuję za możliwość opowiedzenia o emocjach, które towarzyszą mi na co dzień podczas pracy nad biżuterią pamiątkową. Przyznaję, że odpowiadając na pytania, uroniłam łzy wzruszenia. Dziękuję również moim najbliższym za nieustanne wsparcie oraz moim cudownym Klientom za ich pełne zaufanie.
Sandra Muras z psem Forestem. Fot. W. Pułka
44
Rozmawiała: Martyna Major
PUPIL 2(42)/2026
TESTUJEMY POLECAMY! PUFI
Karma Grandorf Fresh bardzo dobrze sprawdziła się u naszego psa. Po kilku dniach stosowania widać już poprawę kondycji sierści, więcej energii i brak problemów trawiennych. Skład jest naprawdę wysokiej jakości, a pies chętnie zjada każdy posiłek. Duży plus także za delikatną recepturę i dobrą przyswajalność. Warto wypróbować! Anna
BEZIK Bezik przetestował suchą karmę marki Grandorf
i zdecydowanie daje łapkę w górę. Karma bardzo mu
smakowała, chętnie wracał do miski i zjadał wszystko
ze smakiem. Na plus także dobry skład i brak proble-
mów trawiennych po zmianie karmy. Zadowolony pies = zadowolony właściciel. Ania
TOTO Toto jest zachwycona nową karmą! Należy do psów wybrednych, niełat wo przekonujących się do nowości. W tym przypadku jej typowe zachowanie przegrało z doskonałą jakością karmy Grandorf Fresh i jej niezrównanym smakiem. Na pewno będziemy wracać do jego produktu, bo świetnie się u nas sprawdził. Jako właścicielka jestem zdecydowanie za. Ewa
SHAKO Shako jest psem, któr y dość łatwo przekonuje się do nowości, co na pewno pomogło w adaptacji do nowej karmy. Jednak należy jasno powiedzieć, że karma Grandorf Fresh zyskała u niego pełną aprobatę już od pierwszej granulki. Jak widać na zdjęciach psiak nie czekał nawet na moment nasypania karmy do miski – zjadał ją prosto z opakowania. Razem z Shako mówimy głośne „tak” nowej karmie i polecamy ją innym.
Ewa
MARLEY Karma Grandorf Fresh została przetestowana przez naszego starszego owczarka niemieckiego i naprawdę pozytywnie nas zaskoczyła. Pies chętnie jadł karmę, mimo że bywa wybredny. Już po kilku dniach zauważyliśmy, że ma więcej energii na spacerach. Karma dobrze wpływa na trawienie Marleya – a mieliśmy w tej kwestii bardzo różne doświadczenia. Polecamy – zwłaszcza właścicielom psów dużych ras, także psim seniorom.
Małgorzata
WYWĄCHANE W SIECI
Portal, który powinien znać każdy właściciel psa lub kota
Zagubione Łapki Rozmowa z Katarzyną i Rafałem Dworaczek, twórcami portalu Zagubione Łapki.
Historia zagubionego psa i bezradność podczas gorączkowych poszukiwań stały się początkiem projektu, który dziś pomaga właścicielom zwierząt w całej Polsce. Portal „Zagubione Łapki” powstał z potrzeby stworzenia jednego miejsca, gdzie szybko i skutecznie można zgłosić zaginięcie lub znalezienie pupila. O tym, jak działa platforma wykorzystująca sztuczną inteligencję, dlaczego liczy się każda minuta oraz jak technologia może pomóc w odnajdywaniu zwierząt, rozmawiamy z twórcami serwisu. Skąd wziął się pomysł na stworzenie portalu „Zagubione łapki”? Czy stoi za nim jakaś osobista historia?
odnalezienia zaginionych pupili i nie wymaga ręcznego przeszukiwania w wielu miejscach.
Do stworzenia portalu Zagubione Łapki doprowadziła osobista historia zagubienia ukochanego pupila oraz napotkane trudności w poszukiwaniach. Kiedy otrzymaliśmy informację o ucieczce pieska, od razu wszyscy rozpoczęliśmy poszukiwania. Zaczęliśmy od sprawdzenia pobliskich ulic. Rafał kierował samochodem, a ja zaczęłam sprawdzać lokalne grupy w mediach społecznościowych, dodawać ogłoszenia na różnych grupach. Niestety w naszym mieście nie było grupy stricte do szukania zwierząt, co znacząco utrudniało nam poszukiwania, a do tego każdy post wymagał zatwierdzenia administratora. Na szczęście po niedługim czasie udało się odnaleźć pieska, który był cały i zdrowy.
Portal działa stosunkowo krótko. Kiedy wystartowaliście?
Całe szczęście, że udało się odnaleźć psiaka. Jednak ślad po tym wydarzeniu pozostał, prawda? Ta historia nasunęła nam kilka przemyśleń, dlatego naszym celem jest stworzenie jednego miejsca w Internecie, które połączy właścicieli zwierząt, osoby znajdujące czworonogi, schroniska oraz fundacje działające na rzecz zwierząt. Chcemy, aby każdy, kto zgubi zwierzę lub znajdzie psa czy kota, wiedział, gdzie zamieścić takie ogłoszenie. Jedna wspólna baza znacząco zwiększa szanse na szybkie odnalezienie właściciela, nawet jeśli zwierzę znajduje się setki kilometrów od domu. Często czas może mieć ogromne znaczenie – na przykład, kiedy zwierzę choruje i musi przyjmować leki. W momencie, kiedy ktoś odnalazłby zwierzę, czas dotarcia do takiego ogłoszenia miałby kluczowe znaczenie, a osoba, która by go odnalazła, z pewnością nie wiedziałaby, że zwierzę jest chore i musi przyjąć tabletki. Dodatkowo dzięki doświadczeniu zawodowemu Rafała i zainteresowaniu sztuczną inteligencją, portal wykorzystuje nowoczesne technologie w tym techniki rozpoznawanie obrazu. Umożliwia to wyszukiwanie i dopasowywanie ogłoszeń na podstawie zdjęć zwierząt, co znacząco przyspiesza proces
46
Realizację pomysłu datujemy na wrzesień 2025, natomiast Platforma jest dostępna pod adresem zagubionelapki.pl od 16 lutego 2026.
Jaki problem chcieliście przede wszystkim rozwiązać, tworząc to miejsce? Obecnie nie ma jednej, dużej centralnej strony dla wszystkich zaginionych i znalezionych zwierząt, na której szybko i w łatwy sposób właściciel może znaleźć swojego zaginionego zwierzaka, a ogłoszenia trzeba publikować w wielu różnych grupach. Często posty nie są posortowane według daty, brakuje możliwości wyszukiwania np. według miasta lub na obszarach oddalonych o dany promień. W wielu grupach napisany post musi najpierw zostać zaakceptowany przez administratora, co wydłuża czas poszukiwań. Kiedy nie uda się odnaleźć pupila w szybkim czasie, pojawiają się kolejne trudności. Zwierzę może szybko się przemieścić, może być już w innej miejscowości. Wtedy musimy zapisać się do kolejnych grup, czekać na akceptację przez administratora, a to zajmuje czas, który można wykorzystać na poszukiwania w terenie.
Czy może Pani wskazać jakieś doświadczenia z życia, które pokazują skalę problemu? Tak, można zobrazować powyższe zagadnienia na różnych przykładach. Chciałabym w tym miejscu pokazać dwie historie oraz ich możliwe rozwiązania dostępne dzięki naszemu portalowi: Pies wsiadł do pociągu i został zabezpieczony kilkadziesiąt kilometrów od domu – właściciel zacznie poszukiwania od pobliskich miejsc, grup, schronisk. Jak mógłby być rozwiązany ten problem? Jednym kliknięciem można przeszukać ogłoszenia z całej Polski, bez konieczności przeszukiwania setki grup.
PUPIL 2(42)/2026
WYWĄCHANE W SIECI Pies przebywał w schronisku dwa miesiące, podczas gdy właściciel poszukiwał swojego zwierzęcia. Sąsiedzi po dwóch miesiącach zauważyli ogłoszenie na Facebooku schroniska i przekazali numer do Pani, która poszukiwała swojego psa. Jak mógłby być rozwiązany ten problem? Nie każdy posiada konto na Facebooku, strona nie służy do szukania zwierząt, posty nie są posortowane po datach. Zagubione Łapki są bezpłatne, nie trzeba się rejestrować ani czekać na akceptację postu lub komentarza przez administratora.
Jak wytłumaczyć działanie platformy osobie, która trafia tam po raz pierwszy? Platforma Zagubione Łapki działa w bardzo prosty sposób – łączy w jednym miejscu ogłoszenia o zaginionych i znalezionych zwierzętach z całej Polski i pomaga je ze sobą łączyć za pomocą sztucznej inteligencji i technik rozpoznawania obrazu. Jeśli zgubisz pupila, dodajesz jego zdjęcie i podstawowe informacje. System automatycznie przeszukuje bazę ogłoszeń i – dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji – wskazuje możliwe dopasowania, czyli zwierzęta, które mogą być Twoim pupilem. Podobnie działa to w drugą stronę – jeśli ktoś znajdzie zwierzę i doda ogłoszenie, platforma próbuje dopasować je do wcześniej zgłoszonych zaginięć. Dzięki temu nie trzeba samodzielnie przeglądać setek postów w różnych miejscach w Internecie – wszystko jest zebrane w jednym systemie, który robi to za nas i znacząco przyspiesza poszukiwania. Dodatkowo system może również przeszukiwać ogłoszenia po chipie pod warunkiem, że dwie strony wypełnią pole „chip”.
W swojej pracy wykorzystujecie sztuczną inteligencję – jak dokładnie pomaga to w odnajdywaniu zwierząt? W Zagubionych Łapkach sztuczna inteligencja działa jak cyfrowy detektyw – analizuje zdjęcia zwierząt i rozpoznaje ich unikalne cechy, takie jak umaszczenie, sylwetka czy charakterystyczne detale. Następnie w kilka sekund przeszukuje bazę ogłoszeń i wskazuje te, które mogą do siebie pasować. Dzięki temu jesteśmy w stanie połączyć użytkowników portalu, którzy mogliby się nigdy nie spotkać podczas przeglądania różnych miejsc w Internecie. To realnie zwiększa szanse na szybkie odnalezienie pupila i odciąża właścicieli od żmudnego przeglądania setek postów.
Jak wygląda proces dodawania ogłoszenia o zagubionym pupilu krok po kroku? Procedura dodawania ogłoszenia na stronie jest bardzo prosta i zajmuje tylko kilka chwil. Użytkownik wchodzi na zagubionelapki.pl; wybiera zakładkę „szukam”; wpisuje miejscowość i klika przycisk „szukaj zguby”; dodaje maksymalnie 3 wyraźne zdjęcia (bardzo ważne, aby zdjęcia były jak najlepszej jakości, bez napisów i osób na zdjęciu); klika „dodaj do bazy” i wypełnia krótki formularz: szczegółowe informacje (można tutaj wspomnieć o obroży, znakach szczególnych), miasto, kontakt, płeć zwierzaka, data zaginięcia i data ogłoszenia; klika „szukaj”.
A co w sytuacji, gdy ktoś znajdzie zwierzę ? Jeżeli ktoś odnajdzie zwierzaka, zasada działania jest taka sama. Należy wybrać zakładkę „znalazłem” i cały formularz wygląda tak samo.
Czy korzystanie z portalu jest bezpłatne ? Korzystanie z portalu jest całkowicie bezpłatne i zawsze takie będzie. Nie trzeba się rejestrować, pobierać aplikacji. Jest to strona internetowa dostępna dla wszystkich – każdy, kto zgubi zwierzę lub je odnajdzie, może dodać ogłoszenie.
www.epupil.eu
Czy zauważacie już pierwsze sukcesy – historie zwierząt, które dzięki Wam wróciły do domu? Tak, otrzymujemy sporo wiadomości z podziękowaniami i informacją, że zwierzę się odnalazło. Jako platforma nie mamy bezpośredniego wglądu w finał każdej historii, ponieważ pełnimy rolę miejsca, które łączy użytkowników – oni kontaktują się już ze sobą poza serwisem. Natomiast widzimy w naszej bazie bardzo obiecujące sygnały – pojawiają się dopasowania ogłoszeń przekraczające 90% zgodności, co wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że dotyczą one tych samych zwierząt. W takich przypadkach platforma realnie ułatwia dotarcie do właściwych osób i znacząco skraca czas poszukiwań.
Jaką rolę w działaniu portalu odgrywają użytkownicy? Najważniejszą. Niestety bez społeczności użytkowników strona nie jest w stanie działać. Z uwagi na fakt, że większość ogłoszeń o zagubionych/znalezionych zwierzętach publikowanych jest w mediach społecznościowych, a nie na stronach internetowych automatyczne zaczytywanie tych ogłoszeń z setek miejsc w różnych formatach jest problematyczne. Dlatego zachęcamy wszystkich – osoby, które zgubiły/znalazły zwierzę, przede wszystkim schroniska, fundacje, staż miejską oraz miasta, aby dodawać ogłoszenia na naszej platformie, do której każdy ma dostęp. Nie każdy ma konto w mediach społecznościowych.
Jakie są Wasze plany na rozwój Zagubionych Łapek? Nasze głowy są pełne pomysłów. W ostatnim czasie dodaliśmy możliwość wygenerowania plakatu, który można udostępnić na innych stronach lub go wydrukować i rozwiesić w okolicy, ponieważ nie każdy ma dostęp do Internetu. Planujemy dodać zakładkę „Adopciaki”, aby każdy, kto chciałby zaadoptować zwierzę, mógł w jednym miejscu przeszukać ogłoszenia z pobliskich schronisk. Pracujemy także nad dodatkową, całkowicie nową funkcjonalnością do poszukiwania zwierząt, która będzie łączyć przyjemne z pożytecznym, ale na razie nie chcemy zdradzać szczegółów.
Co powiedzielibyście osobom, które właśnie zgubiły pupila i nie wiedzą, jak zacząć poszukiwania? W ramach „profilaktyki” zachęcamy, aby czipować swoje zwierzaki. Można również do obroży doczepić zawieszkę z numerem telefonu i przede wszystkim przypominamy: zwierzaków należy pilnować. Jeżeli dojdzie już do zagubienia zwierzaka – działaj szybko, ale bez paniki. W pierwszych godzinach warto dokładnie sprawdzić najbliższą okolicę, nawołując pupila po imieniu. Zachęcamy też, żeby dodać ogłoszenie w jednym miejscu, które pozwala dotrzeć szerzej i szybciej – tak, aby nie trzeba było publikować osobno w wielu różnych kanałach (zagubionelapki.pl). Jeżeli nie uda się odnaleźć pupila, po kilku godzinach warto rozwiesić ogłoszenia papierowe (które można również wygenerować na naszym portalu), ponieważ nie każdy ma dostęp do Internetu i widzi nasze ogłoszenia. Jeżeli zagubi się kot, warto wystawić miskę z jedzeniem, kuwetę przed drzwi, na balkon. Szukać wieczorem i wcześnie rano, kiedy jest cicho. Istnieją również płatne metody, takie jak przeszukiwanie okolicy za pomocą dronu z termowizją. I co bardzo ważne – nie poddawajcie się. Wiele zwierząt odnajduje się po czasie, czasem nawet po kilku tygodniach. Systematyczne działania naprawdę przynoszą efekty. Nie jesteście w tym sami – są narzędzia i ludzie, którzy chcą pomóc.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę sukcesów w dalszym rozwijaniu platformy! Rozmawiała: Martyna Major
47
ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Jak utrzymać trawnik latem w DOBRej kondycji Lato to dla trawnika czas najcięższej próby. Wysokie temperatury, palące słońce i brak opadów mogą w kilka dni zmienić soczystą zieleń w suchą, żółtą murawę. Kluczem do utrzymania pięknego trawnika nie jest codzienne, powierzchowne podlewanie, ale mądre zarządzanie wodą i wzmacnianie trawy od korzeni. Podpowiadamy, jak zapobiegać skutkom suszy, wykorzystując innowacyjne rozwiązania. 1. Mądre podlewanie – rzadziej, ale głębiej
Wiosenny, dzięki odpowiednio zbilansowanej zawartości azotu, fosforu, potasu, magnezu i siarki, doskonale sprawdzi się również podczas letniego nawożenia trawnika.
Najczęstszym błędem jest codzienne zraszanie trawnika. Prowadzi ono do powstawania płytkiego systemu korzeniowego, który jest bardzo wrażliwy na suszę. Trawnik należy podlewać rzadziej (co 2–3 dni), ale bardzo obficie. Woda powinna dotrzeć na głębokość minimum 10–15 cm, aby nawodnić korzenie. Najlepszą porą na podlewanie jest wczesny ranek (najlepiej przed godziną 5:00) lub późny wieczór, gdy słońce nie operuje już tak intensywnie. Podlewanie w południe powoduje szybkie parowanie wody oraz zwiększa ryzyko poparzenia źdźbeł trawy.
5. Jak uratować trawnik po suszy
2. Pielęgnacja trawnika w czasie suszy
Podczas upałów trawa rośnie wolniej, dlatego należy dostosować sposób jej koszenia. Warto zwiększyć wysokość koszenia – latem najlepiej ustawić kosiarkę na około 6–7 cm, a w czasie intensywnej suszy nawet na 8 cm. Dłuższa trawa skuteczniej zacienia glebę, ogranicza parowanie wody i chroni korzenie przed przegrzaniem. W letnie, upalne dni trawnik najlepiej kosić rano lub wieczorem. Nie należy wykonywać tej pracy w pełnym słońcu. Bardzo ważne są również ostre noże kosiarki – tępy nóż szarpie trawę, co zwiększa utratę wody przez uszkodzone źdźbła.
3. GRUNTON – Twój sojusznik w walce o wodę
Aby trawnik lepiej znosił okresy suszy, warto zwiększyć zdolność gleby do zatrzymywania wody. Produkty z linii GRUNTON działają doglebowo, poprawiając strukturę gleby oraz jej właściwości sorpcyjne. • GRUNTON Protect – Magazyn Wody To organiczno-mineralny preparat działający jak gąbka. W okresach, gdy wody jest pod dostatkiem, pobiera ją i magazynuje, a podczas suszy stopniowo oddaje korze-
48
niom. Dodatkowo zawarte w nim żelazo zapewnia intensywnie zielony kolor trawnika i ogranicza występowanie mchu. • GRUNTON Evolution – Nawilżacz Glebowy. Preparat redukuje napięcie powierzchniowe wody, dzięki czemu woda po podlewaniu lub opadach wnika głębiej w glebę, zamiast spływać po jej powierzchni. Stosowanie GRUNTON Evolution pozwala zmniejszyć częstotliwość podlewania nawet o połowę.
4. Letnie nawożenie – ostrożnie z azotem
Latem trawa szczególnie potrzebuje potasu, który zwiększa jej odporność na stres wodny i wysokie temperatury. Należy unikać nawozów o dużej zawartości azotu podczas upałów, ponieważ pobudzają intensywny wzrost trawy, co przy niedoborze wody dodatkowo ją osłabia. Nawozy organiczno-mineralne poprawiają strukturę gleby i pomagają utrzymać odpowiedni poziom wilgoci. Najlepiej nawozić trawnik tuż przed deszczem lub bezpośrednio po podlewaniu, aby granulki mogły się rozpuścić. GRUNTON Nawóz
Jeśli trawnik zżółkł, nie należy panikować – trawa często przechodzi jedynie w stan uśpienia. Warto sprawdzić, czy korzenie są nadal żywe, czy roślina całkowicie uschła. Pierwszym krokiem powinno być delikatne wygrabienie trawnika elastycznymi grabiami. Pozwoli to usunąć suchy filc blokujący dostęp powietrza i wody. Należy unikać agresywnej wertykulacji mechanicznej bardzo osłabionego trawnika, ponieważ można w ten sposób uszkodzić pozostałą żywą darń. Sucha gleba jest zwykle zbita i twarda, dlatego warto nakłuć trawnik widłami lub aeratorem rurkowym. Powstałe otwory umożliwią dotarcie tlenu, wody i nawozów do systemu korzeniowego, pobudzając trawę do regeneracji. Następnie należy obficie podlewać trawnik przez kilka dni. Dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie nawilżacza glebowego GRUNTON Evolution, który przełamuje napięcie powierzchniowe wody. Dzięki temu woda nie spływa po przesuszonej glebie, lecz skutecznie dociera do korzeni. W fazie regeneracji trawnika nie chodzi o gwałtowne pobudzenie wzrostu źdźbeł, lecz o odbudowę systemu korzeniowego. Dlatego najlepiej stosować nawozy o wysokiej zawartości potasu, które odpowiadają za prawidłową gospodarkę wodną roślin. Letni trawnik nie musi być brązowy. Kluczem do jego dobrej kondycji jest połączenie głębokiego podlewania z zastosowaniem produktów poprawiających retencję wody w glebie, takich jak GRUNTON. Dzięki temu trawa może przetrwać nawet najbardziej upalne i suche dni.
PUPIL 2(42)/2026
ROZRYWKA Z PUPILEM
RECENZJA KSIĄŻKI
Adrianna Iwan Kot w chorobie Kompleksowo, dokładnie i przystępnie – te trzy określenia doskonale oddają charakter nowej publikacji wydawnictwa Chcę Robię Mam, książki Kot w chorobie autorstwa Adrianny Iwan. Dlaczego kompleksowo? Ponieważ autorka omawia praktycznie każdy aspekt funkcjonowania kociego organizmu. Szczegółowo opisuje poszczególne układy i narządy, wyjaśniając, jakie choroby mogą wpływać na ich pracę. Nie pomija przy tym mniej oczywistych zagadnień, takich jak zmysły kota czy kondycja jego skóry. Dokładność publikacji widoczna jest przede wszystkim w sposobie opracowania poszczególnych tematów. Opisom kolejnych części organizmu towarzyszą przykłady schorzeń, które mogą dotyczyć zwierzęcia, a każdy rozdział uzupełniono przejrzystą infografiką podsumowującą najważniejsze informacje. To praktyczne rozwiązanie sprawia, że książka może pełnić nie tylko funkcję źródła wiedzy, ale również wygodnego poradnika, do którego łatwo wrócić w razie potrzeby. Na szczególne wyróżnienie zasługuje także przystępny język publikacji. Tematy związane ze zdrowiem zwierząt bywają trudne, zwłaszcza gdy pojawia się specjalistyczne nazewnictwo chorób i zaburzeń. Adrianna Iwan prowadzi jednak czytelnika przez te zagadnienia w sposób jasny i uporządkowany, dzięki czemu nawet osoby bez doświadczenia weterynaryjnego mogą bez problemu zrozumieć przedstawiane treści. To ogromna zaleta książki, która pozwala lepiej poznać funkcjonowanie kociego organizmu oraz nauczyć się uważniejszej obserwacji pupila. To publikacja, którą z powodzeniem można polecić każdemu opiekunowi kota. Kot w chorobie nie tylko porządkuje wiedzę na temat zdrowia zwierzęcia, ale także pomaga lepiej rozumieć jego potrzeby i zachowania – również te, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieoczywiste. 1.
PUPILOWA KRZYŻÓWKA
Rozwiąż krzyżówkĘ i zgarnij ksiażkę!
2. 3. 4.
1. Olejek, który wzmacnia strukturę włosa u psa 2. Ważny składnik diety królików i gryzoni 3. Codzienny zabieg pielęgnacyjny psa 4. Dokument potrzebny zwierzakowi do podróży zagranicznych 5. Niebezpieczny dla psa latem 6. „Na …” – seria, w ramach której została wydana książka Adrianny Iwan 7. Kraj pochodzenia rasy Akita Inu 8. Wakacyjny kierunek podróży 9. Imię bohatera książki Małgorzaty Bieniek 10. Istotny element dbania o jamę ustną pupila 11. Wysyłane przez zwierzęta, konieczne do ich zrozumienia 12. Etap życia kota, w którym intensywnie rozwija się mózg 13. Narząd odpowiedzialny za filtrowanie i usuwanie produktów przemiany materii 14. Zwierzę, od którego rozpoczęła się pasja twórczyni profilu Leśne Szepty 15. Zagubione … – nazwa portalu opisanego w rubryce Wywąchane w sieci 16. Rasa kota Barbary Wysoczańskiej 17. Mogą wbijać się w łapy lub uszy psa podczas spaceru.
Zapraszamy do zabawy!
5. 6. 7. 8. 9. 10. 11. 12. 13. 14.
Pierwsze pięć osób, które na adres: konkursy@epupil.eu prześle zdjęcie prawidłowo rozwiązanej krzyżówki i wpisze hasło w temacie maila – 16. zdobędzie książkę Kot w chorobie autorstwa Adrianny Iwan ufundowaną przez wydawnictwo Chcę Robię Mam. 17. Hasło z poprzedniego wydania Pupila: „WIOSNA Z OGONEM”. Nagrody ksiażkowe otrzymują: Natalia P., Justyna L., Róża S., Agata M., Weronika B.
NR 2(42)/2026 WYDAWCA: P.T.H. CERTECH Sp. z o.o. ADRES KORESPONDENCYJNY: Magazyn Pupil ul. Fabryczna 36, 33-132 Niedomice NIP 873-10-13-748 redakcja@epupil.eu Nakład: 50 000 sztuk Numer rejestrowy BDO: 000001982
50
REDAKTOR NACZELNA: Anna Motyka, anna.motyka@epupil.eu REDAKCJA: Martyna Major, martyna.major@epupil.eu WSPÓŁPRACA AUTORSKA: lek. wet. Patrycja Kamionka tech. wet. Adrianna Iwan tech. wet. Sara Węglicka Błażej Krajna Adrianna Iwan Agata Bladowska - Długokęcka Alicja Zarucka Ewa Zaczyńska Małgorzata Bieniek
15.
Monika Trybus oraz Barbara Wysoczańska Katarzyna Dworaczek Sandra Muras Zuzanna Chade i inni Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych reklam. W przypadku materiałów opublikowanych redakcja zastrzega sobie prawo do ich skracania, zmiany tytułów i adiustacji. Przedruk materiałów w całości czy ich wykorzystanie publiczne jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody redaktora naczelnego magazynu PUPIL.
PUPIL 2(42)/2026