Skip to main content

101325090

Page 1


1.

2.

3.

4.

5.

Dlaczego nie mogę schudnąć? 1

Uwarunkowania biologiczne

1 Nic nie jem, naprawdę, a nie mogę schudnąć…

Co robię źle?

Nie jesteś sama – to chyba najczęstsza skarga, jaką lekarz, dietetyk, pielęgniarka czy w ogóle otoczenie osoby z otyłością słyszą, gdy rozpoczyna się rozmowa o nadwadze. We własnych oczach osoby otyłe nie jedzą więcej od osób szczupłych, a tyją, ba, nawet czasem jedzą mniej niż inni, a i tak nie mogą schudnąć. Czasem wręcz dochodzą do wniosku, że tak właściwie to w zasadzie nic nie jedzą i jak to się dzieje, że masa ich ciała stoi w miejscu, a nawet mimo tego „niejedzenia” stopniowo, powoli rośnie.

To przekonanie, że „co ja zrobię, że tyję od powietrza” i opowiadanie wszystkim wokół, że „ja naprawdę nic nie jem” powoduje, że osoby otyłe są traktowane niepoważnie, ich wypowiedzi odbierane są jako niewiarygodne, a one same są postrzegane jako mało rozsądne, odmawiające przyznania się przed samą sobą, że mają problem z jedzeniem i ciągle skutecznie się samooszukujące. To buduje mur niezrozumienia pomiędzy otyłymi i szczupłymi, co w konsekwencji prowadzi do niechęci obu grup wobec siebie i ostatecznie utrudnia rozpoczęcie leczenia. No bo jeśli ktoś „nic nie je”, a główna rada przez wiele lat, jaką słyszeli otyli brzmiała „proszę jeść mniej”, to o czym tutaj rozmawiać. Dodatkowo u osób otyłych narasta poczucie winy i przekonanie, że skoro nikt ich nie rozumie, to widocznie oni są temu winni i coś jest nie tak nie tylko z ich ciałem, ale i emocjami.

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

A problem – jak to często bywa w medycynie – jest znacznie bardziej złożony. Osoby otyłe rzeczywiście mają poczucie, że jedzą niedużo i faktycznie często tak jest w porównaniu do przeciętnego poziomu spożycia. Ale po pierwsze – osoby otyłe często nie mają świadomości ilości spożywanych kalorii, bo nie odczuwają sytości tak, jak ludzie szczupli, gdyż działanie ich ośrodka sytości w mózgu jest zaburzone. To zaburzenie jest centralnym problemem w przypadku większości osób otyłych. Nie czując się sytym, można jeść cały czas, a ponieważ głód nie jest zaspokajany albo jest, ale tylko chwilowo, wówczas postrzeganie tego, co się zjada, gdy nie czuje się sytości, jest zaburzone. Klasycznym przykładem jest tzw. podjadanie, którego w ogóle osoby otyłe nie rejestrują ani nie pamiętają. Dopiero wprowadzenie dzienniczka żywieniowego powoduje, że osoba z otyłością zaczyna dostrzegać ilość i jakość spożywanych kalorii. Po drugie – wszyscy nie doceniamy, jak doskonałą machiną zachowującą energię i bardzo niechętnie się jej pozbywającą jest nasz organizm. Ludzie jako homo sapiens powstali co najmniej 300 tysięcy lat temu, a wtedy o pożywienie było trudno i biologia naszego organizmu jest tak skonstruowana, aby w jak najmniejszym stopniu zużywać energię, a jak najintensywniej ją gromadzić. A zatem już niewielka dzienna nadwyżka kaloryczna, np. 120 kcal/dz. (tyle ma w sobie zwykły 180-gramowy kubeczek jogurtu naturalnego), spowoduje, że w ciągu roku można przytyć o ok. 5 kg (120 kcal × 365 dni = 43 800 kcal, a 1 kg tłuszczu to 8000 kcal).

Aby schudnąć, należy osiągać ujemny bilans energetyczny, czyli więcej energii spalać niż jej przyjmować w posiłkach. Osoby otyłe, prowadzące siedzący tryb życia i często niemogące już tego zmienić, zużywają bardzo mało energii. W takiej sytuacji nawet jedząc niewiele, osiąga się dodatni bilans energetyczny i wówczas się nie schudnie. Ot i cała tajemnica opowieści „nic nie jem i ciągle tyję”. Pierwszym krokiem do zmiany tej sytuacji jest uświadomienie sobie opisanych wyżej mechanizmów. Jeżeli je zrozumiesz i – co nawet ważniejsze – przestaniesz się winić za to „tycie od powietrza”, to jesteś na dobrej drodze do skutecznego leczenia otyłości.

2 Jestem bardzo schorowaną osobą… Mam niedoczynność

tarczycy, zespół policystycznych jajników, za rogiem czai się cukrzyca… Czy będąc chorym, możliwe jest w ogóle schudnięcie? Mam wrażenie, że tyję od wszystkiego…

Występowanie chorób przewlekłych zwykle nie uniemożliwia i nie jest przeciwwskazaniem do leczenia otyłości, chyba że z natury w przebiegu tych chorób traci się masę ciała (np. w chorobach nowotworowych, nadczynności tarczycy, depresji). Wręcz przeciwnie – redukcja masy ciała u osób z cukrzycą, nadciśnieniem tętniczym czy zespołem policystycznych jajników poprawia wyniki leczenia tych chorób i poprawia jakość życia pacjentów, ich samopoczucie i nastrój. Owszem, u osoby z chorobami przewlekłymi leczenie otyłości może być trudniejsze i efekty mogą być mniejsze niż u osób leczonych tylko z powodu otyłości, ale nadal podejmowanie leczenia otyłości jest uzasadnione u wielu pacjentów. Określone choroby przewlekłe mogą np. utrudniać podejmowanie większej aktywności fizycznej i stąd częste przekonanie w tej grupie osób, że „tyją od wszystkiego”, ale nie oznacza to braku możliwości leczenia. Rzecz jasna, ostateczną decyzję dotyczącą rozpoczęcia leczenia otyłości i wyboru jej metody podejmiesz w porozumieniu z lekarzem zajmującym się leczeniem otyłości. Ale na pewno warto spróbować – otyłość to ciężka choroba, a dziś medycyna oferuje wreszcie skuteczne i bezpieczne możliwości leczenia.

3

Lekarz powiedział, że mam insulinooporność. Dużo też słyszę o hipoglikemii reaktywnej… Podejrzewam ją u siebie. Co to oznacza i jak to wpływa na moją wagę?

Jesteś ofiarą mody na rozpoznawanie insulinooporności jako choroby przez wielu lekarzy. Insulinooporność to bardzo popularne słowo wśród osób zajmujących się leczeniem otyłości. I tak jak jest ono popularne, tak jego rozumienie jest powszechnie spaczone. Insulinooporność jest błędnie traktowana jako przyczyna wszelkiego zła metabolicznego, jako źródło otyłości i coś, co uniemożliwia jej leczenie. Insulinooporność nie jest chorobą. Jest to pewien stan w organizmie polegający na tym, że insulina nie wywiera na komórki w organizmie takiego działania, jak w warunkach fizjologicznych,

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

czyli u osoby zdrowej i szczupłej. Jednym z głównych zadań insuliny jest spowodowanie, aby komórki większości naszych narządów (np. mięśni, wątroby, serca, tkanki tłuszczowej) wchłaniały glukozę jako podstawowe źródło energii. Cząsteczka insuliny łączy się z określonym miejscem na powierzchni komórki (zwanym receptorem insulinowym) i tym samym „informuje” komórkę, że powinna zacząć wchłaniać glukozę, bo albo jej potrzebuje (bo np. zaczyna pracować, jeśli jest komórką mięśniową w bicepsie kogoś, kto właśnie zaczął podnosić hantle), albo coś zostało przez daną osobę zjedzone i trzeba gdzieś zgromadzić energię z posiłku. Jeżeli jednak w komórce już jest dużo energii, czyli np. zgromadzonego tłuszczu, jak u osoby z otyłością, wtedy komórki bronią się przed działaniem insuliny, nie chcą gromadzić w swoim wnętrzu jeszcze więcej energii (czyli tłuszczu – glukoza w takich sytuacjach jest w komórkach bardzo szybko zamieniana na tłuszcz) i chowają przed nią receptory oraz przestają reagować na insulinę jak wtedy, gdy nie było w nich tyle tłuszczu. Nasze organizmy są tak zaprogramowane, aby stężenie glukozy było mniej więcej stałe (u osób zdrowych waha się ono w ciągu doby w granicach 60–120 mg/dl) i dlatego trzustka, odczuwając stopniowy wzrost stężenia glukozy we krwi chce zmusić komórki do „zjadania” glukozy i produkuje więcej insuliny. I tak rozwija się stan nazywany insulinoopornością.

Osoba z insulinoopornością ma prawidłowe stężenie glukozy we krwi, ale stężenie insuliny może mieć bardzo wysokie. I zazwyczaj – to jest kluczowe dla zrozumienia tego zjawiska – jest osobą z otyłością, bo to wówczas komórki obładowane tłuszczem bronią się przed działaniem insuliny. Z tego opisu mechanizmu rozwoju insulinooporności wynika jednoznacznie, że insulinooporność nie jest przyczyną otyłości, ale jej SKUTKIEM. Redukcja masy ciała powoduje zwiększenie wrażliwości komórek na insulinę (chcą one znowu „zjadać” glukozę, skoro w wyniku leczenia otyłości ubyło w ich wnętrzu tłuszczu, czyli energii) i obniżenie stężenia insuliny we krwi. Wysokie stężenia insuliny wynikają po prostu z potrzeby organizmu zmuszenia komórek wielu narządów do wchłaniania glukozy tak, aby jej stężenie we krwi było stabilne i prawidłowe. Podsumowując – jak ktoś ma nadwagę lub jest otyły, to ma mniejszą lub większą insulinooporność. Insulinooporność jest nierozerwalnie związana z nadmiarem tłuszczu w organizmie. Lecząc otyłość i redukując masę ciała, zmniejszamy też insulinooporność, ale w podobnym stopniu zmniejszamy obwód pasa – a przecież nie leczymy nikogo na duży obwód pasa, prawda?

Hipoglikemia reaktywna to kolejna choroba, której nie ma. O hipoglikemii reaktywnej zaczęto mówić, gdy powszechnie w ramach diagnostyki zaburzeń metabolizmu glukozy zaczęto wykonywać doustny test obciążenia

75 g glukozy. Jest to bardzo duża ilość cukru, powoduje ona duży wyrzut insuliny i u osób zdrowych, szczupłych, wysportowanych dochodzi w drugiej godzinie tego testu do znacznego obniżenia stężenia glukozy we krwi, do 40–50 mg/dl. Dla mniej doświadczonych lekarzy jest to oznaka niedocukrzenia, czyli hipoglikemii i powód do kierowania do szpitala z rozpoznaniem „hipoglikemia reaktywna”. Ale takie stężenie glukozy u osoby szczupłej nie jest niczym wyjątkowym, zresztą dotychczas nie ustalono jaka jest dolna granica prawidłowego stężenia glukozy. Zakłada się, że zdrowa osoba w normalnych warunkach (czyli niespożywająca ogromnej ilości cukru w postaci 75 g glukozy) nie miewa niższych glikemii niż 50–55 mg/dl. Zdrowy człowiek może i przez 6–8 tygodni nic nie jeść (jak w trakcie strajku głodowego – musi tylko pić wodę co kilka dni, inaczej zginie) i jego stężenie glukozy będzie stale oscylować w granicach ok. 50 mg/dl, dzięki produkcji glukozy przez wątrobę. Zgoda, człowiek taki będzie się czuł słabo, ale będzie przytomny i nie będzie miał spadków cukru. Jeżeli ktoś słyszy, że ma hipoglikemię reaktywną bez wykonywanego doustnego testu obciążenia glukozą, a tylko dlatego, że ma niskie glikemie po posiłku, to wymaga konsultacji dietetycznej, gdyż niewłaściwie się odżywia.

A zatem gdy słyszysz o insulinooporności jako o źródle całego zła w swoim organizmie, to nie myśl, że to insulinooporność, ale nadwaga i otyłość. A gdy mowa o hipoglikemii reaktywnej – wzrusz ramionami i dalej nie słuchaj – nie ma takiej choroby.

4 Czy choroby, takie jak depresja, mogą mieć wpływ na moją wagę?

Wiele chorób, tak somatycznych, jak i psychicznych, może mieć wpływ na twoją masę ciała i to w różnych mechanizmach. Same choroby, ale i stosowane w nich leki mogą zaburzać apetyt (zwiększać go lub zmniejszać), mogą wpływać na poziom aktywności fizycznej itp.

Depresja jest chorobą, w której znacznie częściej dochodzi do rozwoju otyłości niż do znacznej utraty masy ciała. U niektórych pacjentów depresja

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

powoduje zanik łaknienia i wtedy takie osoby tracą szybko masę ciała. U większości jednak depresja powoduje znaczny wzrost apetytu, rozwija się wówczas stan nazywany przez pacjentów „zajadaniem depresji”. Zjedzenie czegokolwiek, zwłaszcza czegoś ulubionego, poprawia chwilowo nastrój (ośrodek sytości zlokalizowany w mózgu, w podwzgórzu, znajduje się blisko ośrodka nagrody), wywołuje uczucie przyjemności i jest chwilową ulgą w często nieujawnianych cierpieniach spowodowanych depresją. Nieleczona depresja, podobnie jak przewlekły stres, prowadzi często do znacznego przyrostu masy ciała.

Ponadto niektóre leki przeciwdepresyjne stymulują apetyt i pacjenci, nawet jeśli nie przytyli w depresji w okresie przed leczeniem antydepresantami, tyją w trakcie terapii depresji. Z tego powodu leczenie depresji przebiegające ze wzrostem masy ciała wymaga współpracy psychiatry z lekarzem zajmującym się leczeniem otyłości. Leczenie depresji, jak i innych zaburzeń psychicznych (np. choroby afektywnej dwubiegunowej lub schizofrenii) ma zwykle pierwszeństwo przed leczeniem otyłości; to drugie można tak obecnie prowadzić, że możesz być skutecznie leczona przeciwdepresyjnie i jednocześnie skutecznie i bezpiecznie mieć kontrolowaną masę ciała.

5 W stresie i nerwach mogę jeść jak smok! W ogóle nie umiem sobie z tym poradzić. Czy leki mi na to pomogą?

Kiedy pojawia się stres, napięcie, złość czy poczucie bezradności, jedzenie nagle wymyka się spod kontroli. Możesz mieć wrażenie, że rozsądne decyzje żywieniowe przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. To nie jest brak silnej woli ani niskiej motywacji. To efekt działania fizjologicznych mechanizmów stresu.

W sytuacji stresowej organizm uruchamia procesy zwiększające impulsywność i wrażliwość na jedzenie, zwłaszcza słodkie i tłuste. Mózg szuka szybkiej ulgi, a jedzenie daje ją najszybciej. W otyłości reakcje te bywają silniejsze, bo często współistnieją zaburzenia regulacji głodu i sytości oraz większa podatność na bodźce związane z jedzeniem.

Analogi GLP-1 mogą w tej sytuacji pomóc, choć ważne jest zrozumienie, na czym polega ich działanie i czego nie należy od nich oczekiwać.

Leki te nie działają wyłącznie na trzustkę, czy szerzej – przewód pokarmowy. Ich kluczowy efekt dotyczy mózgu – obszarów odpowiedzialnych za

odczuwanie głodu, sytości, nagrody i impulsywności. Dzięki temu u wielu osób zmniejsza się przymus jedzenia „na stres”, a jedzenie przestaje być automatyczną reakcją na emocje. Sygnał „wystarczy” pojawia się szybciej i jest wyraźniejszy. Stres nadal istnieje, problemy nie znikają, ale jedzenie przestaje być jedyną i niekontrolowaną metodą radzenia sobie z napięciem. To ogromna jakościowa zmiana, której często nie da się osiągnąć samą dietą ani „silną wolą”.

Należy jednak zrozumieć, że analogi GLP-1 nie są lekarstwem na stres ani emocje. Nie nauczą regulowania napięcia, nie rozwiążą problemów w pracy, w domu czy w relacjach. Ich rola polega na zmniejszeniu biologicznego przymusu jedzenia, dzięki czemu możesz realnie pracować nad zachowaniami, rytmem posiłków, snem, regeneracją oraz ewentualnym wsparciem psychologicznym.

Uwaga! Na końcu książki znajdziesz przykładowy Tracker (dziennik) jedzenia emocjonalnego.

Tabela 1. Głód fizjologiczny a głód/jedzenie emocjonalne

Obszar porównania Głód fizjologiczny

Początek

Wyzwalacz

Lokalizacja odczucia

Narasta stopniowo, wraz z upływem czasu od ostatniego posiłku

Niedobór energii, opróżnianie żołądka, sygnały hormonalne

Odczuwany w ciele: „pusty” żołądek, ssanie, burczenie

Preferencje żywieniowe

Większość potraw jest akceptowalna, także potrawy neutralne lub zdrowe

Tempo jedzenia Zwykle umiarkowane, z zachowaną świadomością ilości

Reakcja na sytość Ustępuje po zaspokojeniu potrzeb energetycznych

Głód/jedzenie emocjonalne

Pojawia się nagle, często w odpowiedzi na emocję lub sytuację stresową

Stres, napięcie, smutek, złość, nuda, samotność, czasem nagroda lub ulga

Odczuwany jako natrętna myśl, impuls lub „ciąg” na konkretne jedzenie

Silna potrzeba konkretnych produktów (słodkie, tłuste, wysoko przetworzone)

Często szybkie, automatyczne, z ograniczoną świadomością ilości

Może trwać mimo pełności, prowadząc do przejadania

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

Tabela 1. cd.

Obszar porównania Głód fizjologiczny

Funkcja jedzenia Dostarczenie energii i składników odżywczych

Stan po jedzeniu Uczucie sytości i neutralności emocjonalnej

Związek z kontrolą Decyzje żywieniowe są względnie dostępne

Mechanizm biologiczny (dodane)

Wpływ diety i „silnej woli”

Znaczenie kliniczne

Dominacja sygnałów homeostatycznych (żołądek–jelita–podwzgórze)

Zwykle wystarczające do regulacji

Element fizjologii, nie problem sam w sobie

Głód/jedzenie emocjonalne

Regulacja emocji, obniżenie napięcia, chwilowa ulga

Często poczucie winy, wstydu, utraty kontroli

Kontrola poznawcza bywa osłabiona przez stres i impulsywność

Dominacja układu stresu i nagrody, osłabienie hamowania impulsów

Często niewystarczające bez pracy nad stresem i regulacją emocji

Może utrwalać błędne koło stres–jedzenie–poczucie winy

6 Czemu łatwo tyję, chociaż jem to samo co inni?

Z zewnątrz wygląda to prosto: skoro ty i ktoś inny jecie podobnie, wasza masa ciała powinna być podobna. W rzeczywistości o tym, czy tyjesz, nie decyduje sama ilość jedzenia, ale to, jak twój organizm reguluje głód, sytość i wykorzystywanie energii. Te procesy różnią się między ludźmi.

Twoja masa ciała jest kontrolowana przez mózg, który odbiera i interpretuje sygnały hormonalne oraz nerwowe. W regulacji apetytu biorą udział m.in. ośrodki w podwzgórzu odpowiedzialne za głód i sytość oraz hormony, takie jak leptyna, insulina czy hormony jelitowe (np. GLP-1, PYY). Jeśli te sygnały działają u ciebie mniej precyzyjnie, możesz czuć głód szybciej, sytość może trwać krócej, a twój organizm może inaczej reagować na posiłki niż organizm osoby szczupłej.

Należy też pamiętać o czymś bardzo ludzkim. Czasem tylko wydaje ci się, że jesz tyle samo co inni. Nie dlatego, że robisz coś źle, ale dlatego, że jedzenie często odbywa się automatycznie. Drobne różnice, np. wielkość porcji, tempo jedzenia, podjadanie, kilka kęsów na szybko, dosypywanie

7 sposobów na ograniczenie jedzenia emocjonalnego

1

Identy k acja wyzwalacz y

Rozpoznaj sytuację i emocje (stres, smutek, lęk, nuda), które uruchamiają jedzenie emocjonalne

2

Dziennik jedzenia i emocji

Zapisuj sytuacje, stany emocjonalne i odczucia, aby zauważ yć powtarzalne wzorce zachowań

4 Pauza „Take 5”

Wprowadź krótką przerwę (np. 5 min) międz y impulsem a jedzeniem

6

Uważne jedzenie (M indful Eating)

Skup się na smaku, teksturze i zapachu jedzenia. Jedz wolno i świadomie

3 Znajdź alternatywy

SMUTEK Kontakt z bliskimi LĘK Ruch i rozmowa ZMĘCZENIE Relaks

5 Pytania o stan emocjonalny

Jak się czuję? Co się wydarz yło? Czego teraz potrzebuję?

7

Praktykuj współczucie dla siebie

Bądź dla siebie wyrozumiały. Nie obwiniaj się. Traktuj siebie z ż yczliwością

Dążenie do zdrowej relacji z jedzeniem to proces. Bądź cierpliw y i konsek wentny.

Sposoby na ograniczenie jedzenia emocjonalnego.

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

czy dolewanie, potrafią sumować się w ciągu dnia. Osoby z otyłością mogą mieć zaburzoną percepcję sygnałów głodu i sytości, co utrudnia ocenę faktycznej ilości jedzenia.

Duże znaczenie ma historia wcześniejszych diet. Wielokrotne odchudzanie i efekt jo-jo prowadzą do adaptacji metabolicznych: spada spoczynkowa przemiana materii, a sygnały głodu narastają. Organizm interpretuje wcześniejsze diety jako okresy niedoboru energii i zaczyna bronić się przed dalszą utratą masy. Przy takiej samej ilości jedzenia możesz spalać mniej energii niż osoba, która nigdy nie była na diecie. Organizm uczy się, że dostęp do energii bywa niepewny, więc zaczyna ją magazynować efektywniej i bronić się przed dalszą utratą masy. Adaptacje metaboliczne nie świadczą o tym, że metabolizm działa gorzej. Organizm po prostu dostosował się do wcześniejszych doświadczeń z niedoborem energii.

Różnice wynikają też z jakości i struktury jedzenia. Tempo posiłków, ich regularność, ilość białka i błonnika oraz stopień przetworzenia produktów wpływają na to, jak długo utrzymuje się sytość. Dwie osoby mogą jeść to samo, a ich metabolizm pracuje w zupełnie innym trybie.

Na masę ciała wpływają też czynniki niezwiązane z dietą: przewlekły stres, niedobór snu, zaburzenia rytmów dobowych, niektóre leki, zmiany hormonalne czy choroby współistniejące.

Łatwe tycie nie jest dowodem na to, że jesz za dużo w porównaniu z innymi. Twój organizm inaczej reguluje masę ciała, w tym na poziomie hormonalnym, nerwowym i metabolicznym. Dlatego otyłość jest chorobą wymagającą kompleksowego leczenia, a nie efektem braku dyscypliny.

7 Zaczęłam tyć od 2–3 lat, do tej pory byłam szczupła…

Co się dzieje? Nie zmieniłam trybu życia prawie w ogóle…

W organizmie mogły zajść istotne zmiany biologiczne niezależnie od tego, czy twoje zachowanie się zmieniło. Regulacja masy ciała to proces biologiczny, który zmienia się wraz z wiekiem, hormonami, stresem i ogólnym stanem zdrowia. Często są to zmiany subtelne, niewidoczne na co dzień, ale z punktu widzenia fizjologii bardzo istotne.

Z wiekiem zmniejsza się masa mięśniowa, a to obniża podstawową przemianę materii. Porcja jedzenia, która kiedyś była dla ciebie neutralna, po kilku

latach może prowadzić do dodatniego bilansu energetycznego. Różnica jest niewielka z dnia na dzień, ale w skali lat skutkuje przyrostem masy ciała.

U kobiet dodatkową rolę odgrywają zmiany hormonalne, szczególnie w okresie okołomenopauzalnym. Zmniejszająca się ekspozycja na estrogeny sprzyja odkładaniu się tkanki tłuszczowej w okolicy brzusznej i obniża wrażliwość tkanek na insulinę. Masa ciała może zacząć rosnąć mimo braku świadomych zmian w diecie. To nie utrata kontroli, lecz efekt procesów biologicznych, które sprawiają, że wcześniejsze strategie przestają wystarczać.

Nawet jeśli twoje życie w teorii wygląda podobnie, organizm może funkcjonować w zupełnie innym stanie fizjologicznym niż kilka lat temu. Przewlekły stres działa podobnie. Długotrwałe napięcie, gorsza jakość snu i rosnące obciążenia wpływają na oś podwzgórze–przysadka–nadnercza, która reguluje reakcję na stres i apetyt. Sygnały sytości słabną, a jedzenie przejmuje funkcję szybkiej ulgi. To naturalna odpowiedź organizmu na przeciążenie.

Z wiekiem zmniejsza się też spontaniczna aktywność fizyczna. Nie chodzi o treningi, ale codzienny ruch: chodzenie, wstawanie, sprzątanie. Mniej ruchu w ciągu dnia przekłada się na niższy wydatek energetyczny nawet przy niezmienionej diecie.

Osobną kwestią są choroby i leki. Zaburzenia tarczycy, insulinooporność czy leki przeciwdepresyjne, steroidowe i hormonalne mogą wpływać na masę ciała przez zmiany metabolizmu lub apetytu. Te procesy rozwijają się powoli, więc trudno powiązać je z konkretnym momentem, w którym waga zaczęła rosnąć.

Przyrost masy ciała w takiej sytuacji nie musi świadczyć o tym, że zaczęłaś jeść gorzej. Organizm wszedł w nowy etap regulacji masy ciała i wcześniejsze strategie przestają działać, bo zmieniła się fizjologia. Zamiast wracać do metod sprzed dziesięciu lat, przyjrzyj się temu, czego twój organizm potrzebuje teraz.

8 Czy moje leki mogą sprawiać, że ważę coraz więcej?

Pogląd, że tyje się przede wszystkim od leków jest często przesadzony. Wszystko zależy od tego, jakie leki przyjmujesz. Owszem, są grupy leków, które u większości chorych powodują przyrost masy ciała, zwłaszcza jeśli stosowane są w wysokich dawkach i nieumiejętnie. Dwie grupy leków,

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

które najczęściej kojarzy się z przyrostem masy ciała to hormony steroidowe i insulina. Obydwie te grupy leków nasilają apetyt i działają anabolicznie, czyli sprzyjają magazynowaniu energii i syntezie tłuszczu. Inne grupy leków sprzyjające tyciu to np. pochodne sulfonylomocznika (stosowane w cukrzycy typu 2), niektóre leki przeciwdepresyjne i stosowane w chorobach psychicznych (np. schizofrenii).

Lekarz, z którym pacjent rozpoczyna leczenie otyłości, zawsze pyta o stosowane leki i o ile to możliwe modyfikuje farmakoterapię. Ale nawet jeśli przyjmujesz leki powodujące zwiększenie masy ciała, to nie tylko nie stanowi to przeszkody w leczeniu otyłości, ale wręcz czyni to leczenie pilniejszym.

9 Mam wrażenie, że zawsze tyję tylko w okolicach brzucha. Czy to ma związek z hormonami?

Jeżeli jesteś mężczyzną, to jest to bardzo częste zjawisko. Okolica brzucha jest typowym miejscem odkładania się tkanki tłuszczowej, zwłaszcza u mężczyzn. Wyróżnia się dwie lokalizacje w ciele człowieka, gdzie trafia nadmiar energii gromadzony przez nasze ciała w postaci tłuszczu – tkanka podskórna i wnętrze jamy brzusznej. To drugie miejsce jest szczególnie niekorzystne –od lat wiadomo, że właśnie tłuszcz zgromadzony w jamie otrzewnej (czyli wewnątrz jamy brzusznej) nasila ogólnoustrojowe zapalenie, przyspiesza rozwój miażdżycy, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy itp. Tłuszcz gromadzący się w tkance podskórnej jest metabolicznie dużo mniej aktywny i przez to szkodzi dużo mniej niż ten w brzuchu. Z tego powodu zarzucono pomysły odchudzania poprzez liposukcję tkanki tłuszczowej podskórnej – oprócz (i tak dyskusyjnej) poprawy sylwetki pacjenta nie przynosiło to postępowanie żadnych korzyści zdrowotnych.

Otyłość brzuszna jest zatem traktowana jako gorszy wariant otyłości , bo związany z większym ryzykiem występowania cukrzycy, miażdżycy i chorób serca. Częściej rozwija się u mężczyzn i ten fakt jest jednym z powodów, że u mężczyzn miażdżyca, choroby układu krążenia występują częściej niż u kobiet. Ale otyłość brzuszna jest tak samo szkodliwa dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Stąd jedną z metod oceny skuteczności procesu leczenia otyłości jest pomiar (w centymetrach) obwodu pasa (brzucha). Jeśli on maleje, to leczenie zmierza w najlepszym kierunku.

Przyczyna rozwoju otyłości brzusznej nie jest do końca jasna. Może mieć podłoże hormonalne (skoro rozwija się częściej u mężczyzn – ale też nie wszyscy otyli mężczyźni tyją „w brzuchu”). Ale w pewnym sensie to drugorzędny problem – jeżeli chorujesz na otyłość, bez względu na jej typ, zastanów się nad rozpoczęciem leczenia.

10 Ciągle mam ochotę na coś słodkiego, nawet po obfitym posiłku. Czy to wina mojego organizmu?

Po posiłku możesz mieć ochotę na coś słodkiego i być jednocześnie najedzona. Silna wola nie ma tu nic do rzeczy. Twój organizm korzysta z dwóch równoległych systemów regulujących jedzenie i one nie zawsze działają w tym samym rytmie.

Pierwszy system to regulacja homeostatyczna, czyli ta odpowiedzialna za bilans energetyczny. Po posiłku żołądek się rozciąga, a jelita uwalniają hormony sytości, takie jak GLP-1 i PYY. Razem z insuliną wysyłają one do mózgu sygnał: „energia uzupełniona, możesz przestać jeść”. Ten system działa szybko i dość precyzyjnie, jeśli chodzi o kontrolę ilości jedzenia.

Drugi system to regulacja nagrody, która odpowiada za przyjemność z jedzenia i motywację do sięgania po określone smaki. Słodki smak jest jednym z najsilniejszych bodźców aktywujących ten system. Co ważne, jego aktywność nie wyłącza się automatycznie w momencie, kiedy pojawia się sytość. Mózg może nadal reagować na słodki smak jako coś przyjemnego i „wartego spróbowania”. Dlatego możesz jednocześnie czuć sytość i mieć ochotę na coś słodkiego. To nie sprzeczność, a po prostu działanie dwóch różnych układów.

„Ochota na słodkie” po posiłku nie wynika głównie ze zmian stężenia glukozy we krwi. U osób zdrowych poposiłkowe wahania glikemii rzadko są na tyle duże, by wywoływać prawdziwy głód. Znacznie większe znaczenie ma to, jak reaguje twój układ nagrody, czyli jak mocno twój mózg kojarzy słodki smak z przyjemnością i jak łatwo się „włącza” po kontakcie z takim bodźcem.

Dużą rolę odgrywają też czynniki takie jak stres, zmęczenie czy niedobór snu. W takich sytuacjach układ stresu działa intensywniej, a kontrola impulsów jest słabsza. Mózg chętniej wybiera wtedy bodźce, które szybko poprawiają samopoczucie, a słodki smak działa najszybciej i najpewniej.

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

Nie można też pominąć roli nawyku. Jeśli przez lata po posiłku pojawiał się deser, mózg mógł wykształcić automatyczną reakcję oczekiwania na słodki smak. To mechanizm uczenia się, a nie „złe przyzwyczajenie”. Mózg po prostu przewiduje nagrodę, bo wielokrotnie ją otrzymywał w podobnym kontekście. Dlatego praca nad regulacją apetytu, a nie walka z zachciankami jest najbardziej skuteczna.

11 Słyszałam, że istnieją różne rodzaje otyłości. Co to dla mnie oznacza, skąd mam wiedzieć którym „typem” jestem?

Możesz porozmawiać o typie otyłości z dietetykiem lub lekarzem, oni wyjaśnią ci różnice pomiędzy różnymi rodzajami otyłości, chociaż można je odróżnić już na pierwszy rzut oka.

Otyłość rzeczywiście „niejedno ma imię”. U różnych osób tkanka tłuszczowa gromadzi się w różnych okolicach ciała. I tak u mężczyzn w największym stopniu powiększa się obwód brzucha (otyłość brzuszna), podczas gdy u kobiet otyłość w większym stopniu niż brzuch powiększa rozmiar pośladków. Potocznie i bezpośrednio mówiąc – faceci tyją w brzuchu, a kobiety w pupie. Te dwa typy gromadzenia tłuszczu wyróżniane są od dawna, a badania wskazują, że otyłość typu męskiego, czyli brzuszna, wiąże się z większym ryzykiem chorób metabolicznych (jak cukrzyca) i układu krążenia (jak choroba wieńcowa). Oczywiście, nie oznacza to, że niektórym kobietom nie rośnie brzuch w miarę rozwoju otyłości. Nie można jednak zakładać, że jak ktoś ma dużą pupę, a w miarę płaski brzuch to nic mu nie będzie i otyłości u niej czy niego nie należy leczyć. Należy zawsze, bo przy nadmiernej masie ciała mniejsze znaczenie ma lokalizacja tłuszczu niż całkowita masa ciała.

Otyłość – bez względu na kształt ciała pacjenta – zawsze wymaga leczenia. Jeżeli zatem jesteś kobietą i nie masz otyłości brzusznej – i tak powinnaś podjąć kroki, by masę ciała zmniejszyć.

Typy otyłości dzieli się też w zależności od mechanizmów jej powstawania. Mówi się o otyłości powodowanej przez głodny mózg, głodne jelita, głód emocjonalny i przez wolne spalanie tłuszczu. Przykładowe tak zwane „zajadanie depresji” jest typowym przykładem otyłości rozwijającej się na tle emocjonalnym (to ok. 40% przypadków otyłości), mówi się wówczas także o typie behawioralnym otyłości, czyli związanym z zachowaniami. Wolne

spalanie jest odpowiedzialne za rozwój otyłości u osób o niskiej masie mięśniowej i niskiej aktywności fizycznej.

W praktyce te typy otyłości nie mają tak dużego znaczenia klinicznego –obecnie lekami pierwszego rzutu w leczeniu otyłości są analogi GLP-1 i od nich należy rozpoczynać farmakoterapię. Pomagają one w każdym typie otyłości.

12 Czy otyłość można mieć „w genach”?

Moja babcia i mama zawsze ważyły za dużo…

Czy mam jakąkolwiek szansę na schudnięcie?

Oczywiście, że masz. Nasze geny determinują wiele naszych cech, ale jeszcze większy wpływ na to, jacy jesteśmy ma nasze środowisko i jak w nim funkcjonujemy, a to już nie jest zaprogramowane w naszym DNA. To trochę jak z kolorem włosów – mamy swój własny naturalny kolor, ale zawsze można włosy ufarbować.

Otyłość jest chorobą w pewnym stopniu uwarunkowaną genetycznie, szacuje się, że w determinacji masy ciała geny mają znaczenie w około 40–60%. Oznacza to, że u części osób predyspozycja do wyższej masy ciała jest istotnie zapisana w genomie. Nie jest jednak tak, że „otyłość jest zapisana w genach” w sposób nieuchronny – raczej, że niektórzy mają większy apetyt, słabsze odczuwanie sytości, niższą chęć do aktywności fizycznej, bardziej efektywne magazynowanie energii (badaniem uwarunkowań genetycznych przemiany materii i energii w naszych organizmach oraz tego, jak różne rodzaje pokarmów wpływają na obrót energii u człowieka zajmuje się nutrigenomika). Wyniki badań nad bliźniakami jednojajowymi wskazują, że w dużo większym stopniu środowisko i sposób, w jaki żyjemy wpływają na masę ciała. Ponadto gwałtowny wzrost częstości otyłości w ostatnich 40–50 latach nie może być wyjaśniony zmianą genów, gdyż te nie zmieniają się tak szybko. Dominującą rolę we wzroście częstości otyłości ma powszechna dostępność wysokoenergetycznej i niedrogiej żywności, siedzący tryb życia (co jest związane z komputeryzacją naszego życia), wysoki poziom stresu i zaburzeń snu oraz inne czynniki socjoekonomiczne (np. rozwój motoryzacji). Nie możesz zatem „winy” za nadwagę „zwalać” na geny i tego, że „rodziców sobie nie wybierałam”.

1. Dlaczego nie mogę schudnąć?

W bardzo nielicznych przypadkach (<1%) otyłość jest spowodowana mutacją pojedynczych genów, np.: leptyny, receptora leptyny czy receptora melanokortyny 4. W takich przypadkach podejmuje się próby leczenia z zastosowaniem terapii genowych.

Genetycznie w pewnym stopniu uwarunkowana jest reakcja pacjenta na leczenie otyłości. Niektórzy pacjenci szybko zmniejszają swoją masę ciała w wyniku stosowania określonej diety, aktywności fizycznej czy leków, a inni – wprost przeciwnie. Zróżnicowana skuteczność analogów GLP-1 też w pewnym stopniu zależy od genów.

Podsumowując – geny zwiększają podatność na otyłość, mogą też w pewnym stopniu determinować skuteczność jej leczenia, ale to środowisko „uruchamia” mechanizmy powodujące wzrost masy ciała.

13 Czy otyłość bierze się z jelit? Podobno istnieją specjalne probiotyki na odchudzanie. Może warto zacząć je przyjmować?

Otyłość bierze się z nieprawidłowego bilansu energetycznego, czyli gdy dużo energii przyjmuje się w posiłkach, a za mało wydatkuje poprzez codzienną i dodatkową aktywność fizyczną. Wiele danych wskazuje, że czynność jelit i skład bakterii jelitowych mogą na ten bilans wpływać, wiemy jednak na ten temat nadal niewiele i nie dysponujemy ustalonymi metodami terapeutycznymi wykorzystującymi jelita albo bakterie do leczenia otyłości.

Rzeczywiście, są dostępne probiotyki reklamowane jako preparaty na odchudzanie, ale nie przeprowadzono badań, które by potwierdzały ich skuteczność w tym zakresie, nie wskazują na nią także obserwacje kliniczne. Oczywiście probiotyki mają swoje zastosowanie we współczesnej medycynie, ale nie w leczeniu otyłości. Wiadomo bowiem, że bakterie jelitowe wpływają na wiele aspektów funkcjonowania naszego organizmu, np. na wchłanianie pokarmów, stan śluzówki jelita, stan zapalny, stąd wzięły się pomysły, że może poprzez zmianę flory bakteryjnej w jelitach można też będzie wpłynąć np. na trawienie posiłków tak, aby wchłaniało się z nich mniej kalorii. To jednak jak dotąd – i pewnie nigdy w sposób bezpieczny – się nie udało. Jeżeli zatem łykasz kapsułki z bakteriami, aby schudnąć – przestań to robić.

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
101325090 by WN PWN - Issuu