Skip to main content

101320627

Page 1


Spis treści

Hans Memling. Arcydzieło skradzione przypadkiem

ndro Botticelli. Tajemnica wagonu nr 129977

Lucas Cranach starszy. Najsłynniejsza kawa księdza

Lucas Cranach młodszy. Wielki powrót księcia

Cima da Conegliano. Chrystus, Dante i fałszerze sygnatur

Jacopo Palma Il Vecchio. Michał Anioł nie zrobiłby tego lepiej

Bordone. Jak hitlerowcy odchudzili Wenus

Pieter Brueghel młodszy. Wszystko zostaje w rodzinie 193

E l Greco. Ekstaza zza szafy 205

Hendrick ter Brugghen. Cień Caravaggia 219

Peter Paul Rubens. Król, mistrz i ciocia z Ameryki 229

Rembrandt van Rijn. Ślubu nie będzie 243

A rtysta nierozpoznany. Dziewczyna bez perły 259

Guercino. Zezowate szczęście 27 1

Francisco de Zurbarán. Z Luwru do Wielkopolski 285

Jean-Baptiste Greuze. Ptaszek, jakich mało 29 7

Jean-Étienne Liotard. Dama ze schowka na łodzie 307

Louise-Élisabeth Vigée-Lebrun. Taniec na wulkanie 319

Sekretne życie dzieł

Zanim przyszło im wieść stateczny muzealny żywot, obrazy daw nych mistrzów i mistrzyń prowadziły zaskakująco bujne życie.

Bywały kradzione w iście filmowych okolicznościach, przecho dziły przez ręce sławetnych bohaterów lub wisiały nad kominka mi zachłannych zbrodniarzy. Zdarzało się, że nadwątliły je wiel‑ kie dziejowe zawieruchy albo pędzle renowatorów wierzących, że są w mocy dawnych mistrzów poprawiać. Stawały się pamiątkami płomiennych romansów, oznaką społecznego statusu lub symbo‑ licznym prztyczkiem w nos konkurencji; występowały w roli eks kluzywnych podarków albo pamiątek z odległych podróży. Jedne znikały zaszyte w jedwabnej podszewce lub obciągnięte tandet ną ceratą udawały tace do serwowania kawy, inne odnajdowano za szafą albo spokojnie, jak gdyby nigdy nic, leżały w schowku na łodzie, czekając na lepsze czasy.

Każde z dwudziestu czterech dzieł, będących bohaterami tej książki, wiodło burzliwe życie. Jedne z tych biografii obrazów można zrekonstruować z detalami, inne szyć trzeba ze strzępów informacji, domysłów i białych plam. Każda z opowieści będzie więc inna, choć trajektorie historycznych dzieł przetną się, jak zobaczymy, nie raz.

Ponieważ łaska kolekcjonerska na pstrym koniu jeździła, w cią gu dekad nasi malarscy bohaterowie tracili status arcydzieł, by później móc go triumfalnie odzyskać. Zdarzało się, że mylono ich twórców, zapominano, kogo przedstawiają i do kogo należały, bo choć same obrazy zmieniały się raczej nieznacznie, to wszystko, co działo się poza ich ramami, podlegało nieustającej przemianie.

Malarstwo obce – tak przez długie lata nazywano w naukowych publikacjach, popularyzatorskich broszurach i galeryjnej nomen klaturze sztukę, dziś określaną fortunniej mianem „europejskiej”. Malarstwo „obce” było więc przeciwstawiane „naszej”, rodzimej sztuce. Najwyższy czas, by to, co w naszych zbiorach europejskie, przestało być obcym.

Choć Polska nigdy nie była w czołówce kolekcjonerskich potęg, to już w XIX  stuleciu pomstowano, że „od dawna słychać u nas co raz to słuszniejsze skargi, że zagranica, świat jej uczony, lub choć by tylko po dyletancku sztuką się zajmujący, przecież dotąd tak mało, tak niedokładnie wie, ile skarbów artystycznych Zachodu u nas się mieści”1, bo przecież bylibyśmy w błędzie, zakładając, że nasi przodkowie malarstwa nie kolekcjonowali. Zbierali je królo wie, rozsyłając po kontynencie agentów wyszukujących co atrak cyjniejsze dzieła lub odbierając dyplomatyczne podarki w posta‑ ci cennych płócien2. „Malowania starych, sławnych mistrzów”3 wzorem monarchów gromadzili także dumni magnaci, nieraz pomniejsi ziemianie, a nawet zamożni mieszczanie wyzbywający się klasowych kompleksów.

Jak w przypadku wielu innych obszarów życia, także w kwestii kolekcjonerstwa II  wojna światowa wiele zmieniła. Nasze zbiory zostały zubożone o zniszczone lub zrabowane dzieła, niekiedy najwyższej klasy, jak chociażby Portret młodzieńca pędzla Rafa ela, ale jednocześnie tuż po zakończeniu konfliktu wraz z no wymi granicami na terenie Polski znalazły się obrazy, których nigdy wcześniej w naszych kolekcjach nie było. Doszło więc do rzadko spotykanego przemieszania i wynikł z tego nie lada gali‑ matias 4 . Tym sposobem niektóre dzieła okazały się malarstwem podwójnie obcym.

Próbę naukowego opracowania zbiorów „obcych” w ich powo jennym kształcie podjęli Jan Białostocki i Michał Walicki, publi kując Malarstwo europejskie 1300–1800 w zbiorach polskich – obszerny album uzupełniony telegraficznie skondensowanymi notami o pre zentowanych obiektach. Od momentu jego wydania w 1955 roku wiele utraconych obrazów zostało odzyskanych, zaś w przypadku

Dzieła będące bohaterami poszczególnych rozdziałów prze ważnie publikowane były w rozmaitych katalogach wystaw, sta wały się tematami artykułów w naukowych periodykach, co słyn niejsze doczekały się monograficznych opracowań, a kilka z nich nawet przeniknęło przez muzealne ściany do filmu, popularnej prasy i popkultury, stając się deseniem skarpetek czy magnesa mi na lodówkę głodnych wrażeń turystów. Znajdą tu Państwo na‑ zwiska wielkie, takie jak da Vinci, Rembrandt, Rubens czy El Gre‑ co, ale również takie, dla których z różnych względów miejsca na parnasie historyczno‑artystycznego kanonu zabrakło, choć dzieła wychodzące spod ich ręki mogą z powodzeniem stawać w szranki z najsławniejszymi autorami.

Każde z dwudziestu czterech wybranych przeze mnie dzieł sta je się punktem wyjścia do szerszych opowieści – o niezwykłych losach nietuzinkowych ludzi, kolekcjonerskich namiętnościach, atrybucyjnych dochodzeniach, osobliwościach smaku epok, prze mianach gustu, uwikłaniu dzieł w historyczne awantury czy wresz cie o tym, jak różnie te same dzieła widziały kolejne pokolenia odbiorców. Każdorazowo starałem się zestawiać malarskich bo‑ haterów z ich krewnymi lub powinowatymi z europejskich i ame‑ rykańskich muzeów, by pokazać artystyczne powiązania, ale tak‑ że – wartość znajdujących się u nas obrazów, nieraz bez despektu dających się porównywać z muzealiami paryskiego Luwru, wie deńskiego Kunsthistorisches Museum czy nowojorskiego Metro politan Museum.

Te dwadzieścia cztery opowieści można także potraktować jako przewodnik po Polsce tropem rozsianych po wielkich i małych

9 innych postęp badań zdezaktualizował poprzednie ustalenia. Wios ną 1999 roku stołeczne Muzeum Narodowe przygotowało wysta wę poświęconą pamięci Jana Białostockiego zatytułowaną Sztuka cenniejsza niż złoto. Obrazy, rysunki i ryciny dawnych mistrzów europejskich ze zbiorów polskich, na której katalog wielokrotnie będę się tutaj powoływał, jako bezcenny punkt wyjścia do eksplorowania historii obrazów dawnych mistrzów i mistrzyń europejskich w na‑ szych kolekcjach muzealnych.

muzeach dzieł dawnych mistrzów i mistrzyń; przewodnik – rzecz jasna – subiektywny i niekompletny, do sprawdzenia na własnej wrażliwości i uzupełnienia wybrańcami osobistego smaku. Pod koniec XIX  stulecia Wojciech Gerson – niestrudzony wy‑ chowawca całego pokolenia polskich artystów – wydał ujmującą broszurę Znawstwo prawdziwe i rzekome w malarstwie, na której ła‑ mach z iście pozytywistycznym zapałem deklarował, że „w każdym z nas mieści się cząstka znawcy prawdziwego – chciejmy ją tylko odnaleźć i rozwinąć”5. A jeśli w tym odkrywaniu obrazów i przy jemności z czytania ich moja książka okaże się Państwu pomoc na – będę bardzo szczęśliwy. Niech zatem Państwa ciekawość wy tycza kierunek zwiedzania! •

1 Jerzy Mycielski, Galerya obrazów przy Muzeum Ks. Czartoryskich w Krakowie, Kraków 1893, s. 1.

2 Ewa Manikowska, Kolekcjonerstwa obrazów mistrzów europejskich w dawnej Polsce, w: Sztuka cenniejsza niż złoto, red. Anna Kozak, Antoni Ziem ba, Warszawa 1999, s. 21.

3 Cy t. za: Ewa Manikowska, op. cit., s. 21.

4 Oczywiście nie był to jedyny przypadek przemieszczeń dzieł sztuki na tak dużą skalę w naszej burzliwej historii, by wymienić chociażby wojny napoleońskie, czy XVII wieczne konflikty polsko‑szwedzkie.

5 Wojciech Gerson, Znawstwo prawdziwe i rzekome w malarstwie, Warsza wa 1895, s. 12.

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook