Skip to main content

Kurier Plus - e-wydanie 7 marca 2026

Page 1


POLISH WEEKLY MAGAZINE

NUMER 1642 (1942) ROK ZA£O¯ENIA 1987 TYGODNIK 7 MARCA 2026

Prezydent pokoju na wojnie

Donald Trump, „kandydat pokoju”, zapisa³ na swoje konto rozpoczêcie nowej wojny, której celem jest wymuszenie zmiany rz¹du, tym razem w Iranie.

Donald Trump, „kandydat pokoju”, zapisa³ na swoje konto rozpoczêcie nowej wojny, której celem jest wymuszenie zmiany rz¹du, tym razem w Iranie.

W 2024 roku w trakcie kampanii prezydenckiej Trump kreowa³ siê na przeciwieñstwo swoich demokratycznych rywali: Joe Bidena oraz póŸniej Kamali Harris. Zapewnia³, ¿e dziêki umiejêtnoœciom negocjacyjnym zakoñczy konflikty, które wybuch³y za rz¹dów Bidena, w tym wojnê Izraela w Strefie Gazy oraz rosyjsk¹ inwazjê na Ukrainê. Ta druga wojna mia³a byæ zakoñczona ju¿ w 24 godziny po objêciu przez niego urzêdu.

W noc wyborcz¹ w listopadzie 2024 r. Trump obiecywa³ swoim zwolennikom z ruchu MAGA: „nie bêdê zaczyna³ wojen. Bêdê je koñczy³”. Dwa miesi¹ce póŸniej, podczas zaprzysiê¿enia, poszed³ jeszcze dalej, przedstawiaj¹c siê jako globalny rozjemca. Sukces, twierdzi³ wówczas Trump, nale¿y mierzyæ nie tylko wygranymi bitwami, ale przede wszystkim zakoñczonymi konfliktami i tymi, do których w ogóle nie dopuœcimy.

Podobny przekaz p³yn¹³ od jego najbli¿szego otoczenia. Partia Republikañska prezentowa³a Trumpa i jego kandydata na wiceprezydenta, JD Vance’a, jako duet pro-peace. W 2023 r., zabiegaj¹c o miejsce na liœcie wyborczej, Vance opublikowa³ na ³amach „The Wall Street Journal” artyku³ zatytu³owany „Najlepsza polityka zagraniczna Trumpa? Nie zaczynaæ ¿adnych wojen”. Tymczasem w pierwszym roku po powrocie do Bia³ego Domu Trump zarz¹dzi³ bombardowania w siedmiu krajach: Jemenie, Syrii, Iranie, Iraku, Nigerii, Somalii i Wenezueli. W Syrii i Wenezueli, dosz³o do klasycznego obalenia rz¹dów z tym, ¿e przywódca Syrii uciek³ i obecnie korzysta z azylu politycznego w Rosji, a prezydent Wenezueli zosta³ uprowadzony i przebywa w amerykañskim wiêzieniu. Nie nale¿y zapominaæ równie¿ o Kubie, która zosta³a objêta wyj¹tkowo brutalnym embargiem ekonomicznym i blokad¹ dostaw wszystkiego, w tym lekarstw i ropy naftowej, co równie¿ ma na celu obalenie tamtejszego rz¹du, o czym Trump zreszt¹ sam mówi³ wyraŸnie.

➭ Nieodkryty œwiat Artura – str. 3

➭ Tajemnicza choroba kap³ana – str. 5

➭ Wyklêci lecz Niez³omni – str. 8-9

➭ Blender kulturalny – str. 10

➭ Gdy musisz szybko jechaæ do Polski – str. 13

➭ Oty³oœæ grzeszna i zwyczajna – str. 15

Rewolucjonistka w sukni i z cygarem

WyobraŸmy sobie XIX-wieczn¹ Warszawê: œwiat, w którym kobieta jest ozdob¹ salonu, jej horyzonty wyznacza domowe ognisko, utarczki z mê¿em, dzieæmi, s³u¿b¹. I nagle w ten duszny krajobraz wchodzi ona, ostentacyjnie pal¹c cygaro. W tamtych czasach by³ to polityczny performans, manifestacja si³y i niezale¿noœci zarezerwowanej dot¹d dla mê¿czyzn. Narcyza ¯michowska – bo o niej mowa – to postaæ zapomniana, a przecie¿ jej biografia pulsuje sprzecznoœciami, które mog³yby zawstydziæ niejedn¹ wspó³czesn¹ buntowniczkê. Zmar³a w Bo¿e Narodzenie 1876 roku, pozostawiaj¹c po sobie legendê kobiety, która odwa¿y³a siê byæ „pomiêdzy” – miêdzy tradycj¹ a rewolucj¹, miêdzy wiar¹, a spo³ecznym potêpieniem.

Niezwyk³a intensywnoœæ relacji ¯michowskiej mia³a korzenie w rodzinnej traumie. Jej przyjœcie na œwiat w 1819 roku by³o naznaczone œmierci¹ jej matki, która zmar³a zaledwie trzy dni po niezwykle trudnym porodzie. Ojciec, Jan ¯michowski, nie potrafi³ udŸwign¹æ tej straty. W córce widzia³ ¿ywe przypomnienie o œmierci ukochanej ¿ony, co doprowadzi³o do emocjonalnego odrzucenia dziecka. Wychowaniem dziewczynki zajê³o siê wujostwo oraz najstarsza siostra, Wiktoria, która sama maj¹c zaledwie 12 lat, musia³a wejœæ w rolê „matki” dla gromadki rodzeñstwa. Psychologiczny g³ód mi³oœci, zrodzony z ch³odu ojca, sta³ siê paliwem dla póŸniejszych, niekonwencjonalnych uk³adów uczuciowych Narcyzy, które wykracza³y poza ramy epoki.

Radykalizm ¯michowskiej nie by³ kaprysem rozwydrzonej szlachcianki – wykuwa³ siê w cieniu dymu armatniego. Choæ naukê na pensji Zuzanny Wilczyñskiej w Warszawie rozpoczê³a jako oœmiolatka w 1827 roku, to kluczowy moment nast¹pi³ trzy lata póŸniej. Gdy wybuch³o powstanie listopadowe, jedenastoletnia Narcyza, patrz¹c na braci ruszaj¹cych do walki, podjê³a decyzjê o „przygotowaniu siê do trudów ¿o³nierskich”. Wraz z kole¿ank¹ podda³y siê rygorowi, który dziœ nazwalibyœmy radykaln¹ autoagresj¹: odmawia³y jedzenia, by przyzwyczaiæ organizm do obozowego wycieñczenia. Doprowadzi³o to dziewczynkê na skraj fizycznej przepaœci. Ju¿ wtedy ¯michowska pokaza³a, ¿e dla niej sprawa narodowa nie jest abstrakcj¹, lecz gotowoœci¹ do realnego, fizycznego mêczeñstwa.

PE£NE WYDANIE KURIERA W
8 marca – Dzieñ Kobiet
Narcyza ¯michowska
Chris Miekina

Zapraszamy na wyj¹tkowy, wiosenny wieczór z piosenkami

Agnieszki Osieckiej – pe³en emocji, znanych melodii i nowych aran¿acji.

Wiosenny rozruch organizmu

Force Multiple – Energy Activator” od Source Naturals

Koniec zimy ma swój urok: œwiat jaœnieje, ptaki urz¹dzaj¹ darmowe koncerty, a cz³owiek… cz³owiek nadal czêsto na zwolnionych obrotach. To w³aœnie ten moment, kiedy wielu z nas czuje spadek energii, gorsz¹ koncentracjê i wra¿enie, ¿e bateria trzyma krócej ni¿ w starym pilocie do telewizora. I wtedy wchodzi on – Source Naturals Life Force Multiple „Energy Activator”, preparat, który z czystym sumieniem polecam jako m¹dry, wiosenny „starter” dla organizmu. Co wa¿nejest dostêpny w naszej Markowej Aptece. Life Force nie jest zwyk³ym multi. To raczej dobrze przygotowany sztab kryzysowy dla organizmu po zimie: witaminy, minera³y i dodatki roœlinne ustawione w szeregu, gotowe do dzia³ania.

Witaminy z grupy B to tutaj ekipa od uruchamiania energetyki komórkowej. B1, B2, B3, B5, B6, folian i B12 wspieraj¹ procesy, dziêki którym z jedzenia powstaje realna energia, a nie tylko wspomnienie po obiedzie i chêæ drzemki. Jeœli po zimie masz wra¿enie, ¿e mózg pracuje wolniej, to w³aœnie ten pakiet jest jak przycisk „odœwie¿” w systemie.

Do tego dochodz¹ minera³y – i tu proszê o chwilê uwagi, bo to bohaterowie pracuj¹cy w ciszy, bez fanfar.

Magnez mo¿na nazwaæ najbardziej zapracowanym pierwiastkiem œwiata: miêœnie, nerwy, serce, setki reakcji enzymatycznych. Bez magnezu organizm dzia³a, ale jakby mówi³ „nie przeszkadzaj mi, bo ja tu wszystko dŸwigam”.

Cynk i selen to z kolei duet ochronny wspieraj¹cy odpornoœæ oraz naturalne mechanizmy antyoksydacyjne, czyli gaszenie tych ma³ych „po¿arów” w komórkach, które zim¹ rozpalaj¹ stres, infekcje i mniejsz¹ ruchliwoœæ.

A teraz wchodzi ta czêœæ, która robi klimat: antyoksydanty i ekstrakty roœlinne – czyli ochroniarze dla naczyñ i „sprz¹tacze” dla komórek.

W sk³adzie Life Force pojawiaj¹ siê sk³adniki wspieraj¹ce energetykê i równowagê komórkow¹, jak koenzym Q10, czêsto kojarzony z prac¹ mitochondriów. Jest kwas alfa-liponowy,

który potrafi jednoczeœnie „pomagaæ w porz¹dkach” i wspieraæ antyoksydacjê – taki cz³owiek orkiestra, co naprawi instalacjê i jeszcze zetrze kurz. S¹ te¿ roœlinne gwiazdy: kurkuma, kwercetyna, resweratrol, zielona herbata, pestki winogron, a w tle czêsto sylimaryna z ostropestu – dama do towarzystwa dla w¹troby, szczególnie mile widziana po sezonie, w którym cz³owiek jad³ trochê ciê¿ej, a rusza³ siê trochê mniej i t³umaczy³ to sobie klasykiem: „zim¹ organizm potrzebuje.”

Ca³oœæ jest pomyœlana tak, ¿eby dzia³aæ wielotorowo: energia, odpornoœæ, metabolizm, wsparcie naczyñ, ochrona przed stresem oksydacyjnym. I to jest w Life Force najfajniejsze: on nie obiecuje, ¿e zamieni Ciê w sprintera po trzech tabletkach. On robi coœ bardziej eleganckiego: pomaga organizmowi wróciæ do rytmu tak, ¿ebyœ nie musia³ codziennie negocjowaæ z w³asnym cia³em warunków wspó³pracy.

Oczywiœcie, jak ka¿dy preparat wielosk³adnikowy, Life Force warto braæ rozs¹dnie, najlepiej z posi³kiem. Jeœli ktoœ przyjmuje leki przewlekle albo ma choroby serca, nerek czy jest na lekach przeciwkrzepliwych – warto zapytaæ lekarza lub farmaceutê. W Markowej Aptece w³aœnie po to jesteœmy: ¿eby doradziæ m¹drze i bezpiecznie.

Jeœli wiêc chcesz zrobiæ sobie wiosenny „rozruch” w dobrym stylu – z realnym wsparciem – Source Naturals Life Force Multiple „Energy Activator” to propozycja, która ma sens i sk³ad, i klasê. A najlepsze jest to, ¿e nie musisz go szukaæ po ca³ym internecie – jest dostêpny w Markowej Aptece. I oby jedyn¹ rzecz¹, która Ciê tej wiosny „zaskoczy”, by³a ochota na spacer – a nie na czwart¹ fili¿ankê kawy.

Nieodkryty œwiat Artura

Ania i Janusz Skowronowie to doskonale znana para artystów wœród Polonii amerykañskiej. Ona, fotografka, poetka i pisarka; on, artysta multimedialny, jeden z filarów legendarnej grupy artystycznej „Emocjonaliœci”, malarz, rysownik, pisarz, ale równie¿ organizator i kurator nieprawdopodobnej iloœci wystaw, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale tak¿e w Polsce.

Wiêkszoœæ Pañstwa zapewne wie, ¿e w 2022 roku, w wieku zaledwie czterdziestu lat, nagle umiera ich syn, Artur, utalentowany artysta (cz³owiek Renesansu, jak mawia³ o sobie). Artur by³ malarzem, muzykiem, poet¹ i pedagogiem. Studiowa³ sztukê i edukacjê artystyczn¹ w Queens College, gdzie w 2010 roku uzyska³ tytu³ magistra edukacji artystycznej. Studiowa³ równie¿ geologiê, zdobywaj¹c uprawnienia pedagogiczne. Prezentowa³ swoje prace na ponad czterdziestu wystawach indywi-

dualnych i ponad stu szeœædziesiêciu zbiorowych. Nag³a œmieræ przerwa³a znakomit¹ passê i zada³a cios prosto w serce rodzinie, przyjacio³om i fanom jego twórczoœci. Rodzice tak wspominaj¹ odejœcie syna: Nag³e odejœcie Artura by³o dla nas ogromnym, bolesnym ciosem. Jego œmieræ wydawa³a nam siê niemal¿e niewiarygodna i bardzo trudna do akceptacji. Zaskoczy³ nas przede wszystkim ogrom sztuki, który po sobie zostawi³. Odkryliœmy mnóstwo nieznanych nam jego obrazów, których nie by³ w stanie zmieœciæ w mieszkaniu. Wykorzystuj¹c ten potencja³, ju¿ dwa miesi¹ce po jego œmierci zorganizowaliœmy wielk¹ retrospektywn¹ wystawê jego prac.

Artur pozostawi³ rownie¿ kilka pude³ rêkopisów, g³ównie wierszy oraz czarno-bia³ych fotografii. Odkryliœmy równie¿ autorskie nagrania jego poezji w jêzyku angielskim, co bardzo nas wzruszy³o. Zaskoczeniem by³o ca³e mnóstwo wêdek i materia³ów wêdkarskich.

Na pytanie, czy prezentacja jego twórczoœci u³atwia pogodzenie siê z odejœciem Syna, odpowiadaj¹: Artur mimo swojej œmierci jest nieustannie obecny w naszym ¿yciu. Wk³adamy wiele pracy w popularyzacjê jego sztuki, zarówno w Stanach jak iw Polsce. Te dzia³ania u³atwiaj¹ nam pogodzenie siê z jego odejœciem. Od czasu œmierci Artura, czyli w ci¹gu niespe³na czterech lat, uda³o nam siê zorganizowaæ ponad 20 jego wystaw. W 2023 roku wyda-

Otwarcie nowojorskiego oddzia³u Instytutu Pileckiego

Z radoœci¹ informujemy o mailu, który dostaliœmy z Instytutu Pileckiego, œwiadcz¹cego, ¿e po wielu perturbacjach Instytut zaczyna dzia³aæ. (red)

Szanowni Pañstwo, w imieniu Karola Madaja, p.o. Dyrektora Instytutu Pileckiego oraz Piotra Franaszka, CEO Pilecki Institute USA, mam zaszczyt przekazaæ zaproszenie na inauguracjê nowojorskiego oddzia³u Instytutu Pileckiego.

W sobotê, 14 marca 2026 roku organizujemy wydarzenie otwarte dla publicznoœci, stanowi¹ce okazjê do bli¿szego poznania misji i dzia³alnoœci Instytutu.

➦ 16.00 – Debata „Lessons from Nuremberg for the 21st Century”. Goœcie: Steve Crawshaw, Mark Kramer, Igor Lukes, Jack El-Hai, Krystian Wiciarz. Moderator: John Cornell.

➦ 17.30 i 19:00 – Poczêstunek. Mo¿liwoœæ poznania misji Instytutu, czytelni i cyfrowego archiwum oraz wystawy o grupie £adosia

redaktor naczelna

Zofia Doktorowicz-K³opotowska

➦ 18.30 – Ods³uch pierwszego odcinka audioserialu Sala 600. Œwiadkowie Norymbergi. ➦ 19.30 – Koncert okolicznoœciowy w wykonaniu Urszuli Dudziak z zespo³em. Instytut Pileckiego USA jest oœrodkiem badañ i eksperckiej refleksji poœwiêconej Polsce, zapewniaj¹cym miêdzynarodowej publicznoœci dostêp do Ÿróde³ archiwalnych, publikacji naukowych oraz wspó³pracê z uznanymi specjalistami. Zarazem przestrzeñ przy 92 Greenwich Street pe³ni funkcjê miejsca wystawienniczego i forum kultury – otwartego na dialog i debatê. Program inauguracji odzwierciedla tê podwójn¹ misjê, ³¹cz¹c pog³êbion¹ refleksjê akademick¹ z szeroko zakrojon¹ dzia³alnoœci¹ kulturaln¹.

Skoncentrujemy siê na naukowym i popularyzatorskim wymiarze dzia³alnoœci Instytutu, dostêpnoœci jego zasobów i mo¿liwoœci jakie one daj¹ odbiorcom, a tak¿e na wspó³czesnym znaczeniu badañ nad totalitaryzmami XX wieku.

Z powa¿aniem, Aleksandra Slabisz

sta³a wspó³praca

Maria Bielski, Andrzej Józef D¹browski, Ma³gorzata Ka³u¿a, Czes³aw Karkowski, Krzysztof K³opotowski, Bo¿ena Konkiel, Weronika Kwiatkowska, Chris Miekina, Jolanta Szczepkowska, Katarzyna Zió³kowska

liœmy w³asnym nak³adem kompletny katalog (w jêzyku polskim i angielskim) ca³okszta³tu jego dzia³alnoœci artystycznej. Postanowiliœmy równie¿ dokonaæ t³umaczenia poezji Artura wydanej w jêzyku angielskim w 2010 roku. Dziêki szybkiemu znalezieniu t³umacza i wydawnictwu Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie, projekt ten zaowocowa³ tomikiem w jêzyku polskim, który ukaza³ siê w 2025 roku”. I tak w³aœnie powsta³ zbiór poezji Artura pod tytu³em „S³owa i obrazy”, który przet³umaczy³ Marian Polak – Chlabicz. Chc¹c uczciæ talent Artura oraz uhonorowaæ Aniê i Janusza, którzy w tak piêkny i wzruszaj¹cy sposób kultywuj¹ spuœciznê zmar³ego syna, Polish Theatre Institute in the USA postanowi³ zorganizowaæ spotkanie, podczas którego rozmawiaæ bêdziemy o ¿yciu i twórczoœci artysty oraz czytaæ i analizowaæ jego wiersze. Prezentacji tomiku towarzyszyæ bêdzie kameralna wystawa portretów i aktów autorstwa Artura. Zapraszamy Pañstwa 8 marca, na godzinê 4:00 po po³udniu do Fundacji Koœciuszkowskiej, 15 East 65th Street, NYC.

fotografia Zosia ¯eleska-Bobrowski wydawcy

John Tapper

Zofia Doktorowicz-K³opotowska Adam Mattauszek

Kurier Plus, Inc. Adres: 176 Java Street Brooklyn, NY 11222 Pokój numer 6

Tel: (718) 389-3018

E-mail: kurier@kurierplus.com Internet: www.kurierplus.com

nie odpowiada za treœæ og³oszeñ.

Redakcja
Ania i Janusz Skowronowie z synami: Arturem i Mi³oszem
Artur Skowron

Prawdy Bo¿ej

Woda ¿ycia bez barier

Ryszard Koper

Jezus przyby³ do miasta samarytañskiego zwanego Sychar, w pobli¿u pola, które da³ Jakub synowi swemu, Józefowi. By³o tam Ÿród³o Jakuba. Jezus zmêczony drog¹ siedzia³ przy Ÿródle. By³o oko³o szóstej godziny. Wówczas nadesz³a kobieta z Samarii, aby zaczerpn¹æ wody. Jezus rzek³ do niej: „Daj Mi piæ!” Jego uczniowie bowiem udali siê przedtem do miasta, by zakupiæ ¿ywnoœci. Na to rzek³a do Niego Samarytanka: „Jak¿e¿ Ty, bêd¹c ¯ydem, prosisz mnie, Samarytankê, bym Ci da³a siê napiæ?” ¯ydzi bowiem i Samarytanie unikaj¹ siê nawzajem. Jezus odpowiedzia³ jej na to: „O, gdybyœ zna³a dar Bo¿y i wiedzia³a, kim jest Ten, kto ci mówi: ‘Daj Mi siê napiæ; to prosi³abyœ Go, a da³by ci wody ¿ywej”. (J 4, 5-10)

Pewnego dnia na pla¿y bawi³o siê dwoje ma³ych dzieci. By³y zupe³nie nagie. Ch³opiec pochodzi³ z rodziny katolickiej, a dziewczynka z protestanckiej. W pewnym momencie dziewczynka powiedzia³a: „Zastanawiam siê, dlaczego moi rodzice mówi¹, ¿e wy, katolicy, ró¿nicie siê od nas, protestantów?” Po czym patrz¹c na ch³opca i siebie zaczê³a wypatrywaæ ró¿nic, mówi¹c: „Popatrz, ty masz dwoje oczu i ja te¿ mam dwoje oczu; ty masz dwoje uszu i ja te¿ mam dwoje uszu; ty masz nos i ja te¿ go mam. Ty masz jeden pêpek ja te¿ go mam” Spojrza³a jeszcze ni¿ej na siebie, a potem na ch³opca i nagle zawo³a³a z min¹ odkrywcy: „Teraz ju¿ wiem czym naprawdê ró¿ni¹ siê katolicy od protestantów.”

Powy¿sza ¿artobliwa przypowieœæ nie mówi o tym, ¿e nie ma teologicznych ró¿niæ miêdzy wyznaniami. One s¹. Zawiera ona inn¹, wa¿niejsz¹ naukê. Trzeba wiedzieæ, ¿e s¹ inne wyznania i byæ œwiadomym przynale¿noœci do swojej wiary ale tak¿e wiedzieæ, ¿e s¹ ró¿nice miêdzy wyznaniami. Jednak te ró¿nice nie mog¹ zdominowaæ naszego szukania i odnajdywania prawdziwego „Ÿród³a wody ¿ycia”, o którym s³yszymy w dzisiejszej Ewangelii. Szczere szukanie tego Ÿród³a mo¿e doprowadziæ nas do stwierdzenia, ¿e takie Ÿród³o jest jedno, tylko stanowiska przy tym Ÿródle s¹ ró¿ne. Tê myœl mo¿emy odnaleŸæ w dzisiejszej Ewangelii. Œwiêty Jan opowiada piêkn¹ historiê spotkania Jezusa z Samarytank¹.

Kobieta samarytañska przysz³a do studni – Ÿród³a Jakuba, aby zaczerpn¹æ wody. Siedzia³ tam Jezus, który poprosi³ j¹ o wodê. Zdziwiona, przypomnia³a mu jakie s¹ relacje miêdzy ¯ydami a Samarytanami, mówi¹c: „Jak¿e¿ Ty, bêd¹c ¯ydem, prosisz mnie, Samarytankê, bym Ci da³a siê napiæ?” ¯ydzi i Samarytanie nie darzyli siê sympati¹. Nie utrzymywali ze sob¹ kontaktów, unikaj¹c wszelkich relacji spo³ecznych, nawet handlu i ma³¿eñstw mieszanych. Kiedy Jezus przechodzi³ przez Samariê, zrobi³ coœ co by³o zaskoczeniem dla wielu. Rozmawia³ z Samarytank¹, ryzykuj¹c w ten sposób rytualn¹ nieczystoœæ i pogardê ze strony swoich wspó³wyznawców. Zrobi³ te¿ coœ, czego ¿aden rabin nie odwa¿y³by siê zrobiæ, nie trac¹c przy tym reputacji. Przywita³ siê z kobiet¹ i otwarcie z ni¹ rozmawia³. Rabin w tamtych czasach nie rozmawia³ publicznie nawet z w³asn¹ ¿on¹. Samarytanka by³a kobiet¹ i to jeszcze cudzo³o¿n¹. ¯aden przyzwoity ¯yd nie chcia³by byæ widzianym w takim towarzystwie.

Niechêæ miêdzy ¯ydami a Samarytanami ma pod³o¿e historyczne. Asyryjczycy w roku 722 przed Chrystusem najechali pó³nocne ¿ydowskie królestwo Samarii. Wiêkszoœæ jego mieszkañców zosta³a uprowadzona do Asyrii jako niewolnicy. W tym czasie na podbitych ziemiach zaczêli osiedlaæ siê pogañscy osadnicy. Kiedy w roku 538 przed Chrystusem ¯ydzi wrócili z Asyrii, zawierali ma³¿eñstwa z poganami, co by³o niewybaczalnym z³em w oczach ortodoksyjnego judaizmu. Po³udniowe królestwo, którego stolic¹ by³a Jerozolima, odrzuci³o Samarytan, uwa¿aj¹c, ¿e utracili oni czystoœæ rasow¹ i ¿ydowskie dziedzictwo. Podzieli³y ich ró¿nice spo³eczno-polityczne i religijne, a po³¹czy³a ich wzajemna nienawiœæ. Na pocz¹tku kobieta by³a arogancka, wypominaj¹c ró¿nice miêdzy ¯ydami i Samarytanami. Jezus tym siê nie zra¿a³ tylko stopniowo prze³amywa³ jej opory. W trakcie rozmowy powiedzia³ do niej: „IdŸ, zawo³aj swego mê¿a i wróæ tutaj!” Samarytanka odpowiedzia³a: „Nie mam mê¿a”. A wtedy Jezus jej odrzek³: „Dobrze powiedzia³aœ: ‘Nie mam mê¿a”. Mia³aœ bowiem piêciu mê¿ów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mê¿em”. Jezus jej nie potêpia, ani te¿ nie usprawiedliwia jej postepowania. Zdumiona Samarytanka wyzna³a: „Panie, widzê, ¿e jesteœ prorokiem”. Otwar³a siê na s³owa Jezusa, a wtedy Jezus poucza³ j¹ o wodzie która zaspokaja nawet pragnienie wiecznoœci: „Kto zaœ bêdzie pi³ wodê, któr¹ Ja mu dam stanie siê w nim Ÿród³em tryskaj¹cym ku ¿yciu wiecznemu”.

Przemiana Samarytanki dokonywa³a siê etapami, które dzisiejsza psychologia sprowadza do trzech poziomów ko-

munikacji interpersonalnej. Pierwszy poziom to powierzchowne rozmowy o rzeczach, wydarzeniach i zdarzeniach. To w³aœnie robi³a kobieta, rozmawiaj¹c z Jezusem na pocz¹tku ich rozmowy. Drugi poziom ma charakter intelektualny, czyli wymiany idei, opinii, pogl¹dów i myœli. Trzeci to poziom serca, czyli poziom dzielenia siê uczuciami, marzeniami, wizjami i ambicjami, dzielenia siê sercem i dusz¹. To w³aœnie na trzecim poziomie kobieta otworzy³a swoje serce i duszê przed Jezusem. Zrezygnowa³a z pychy, racjonalizowania, tradycji i pozwoli³a Jezusowi przej¹æ kontrolê nad swoim ¿yciem. Przemieniona Samarytanka dostrzeg³a w Jezusie Mesjasza i zapragnê³a wody ¿ywej. Woda tryskaj¹ca ze Ÿród³a i p³yn¹ca wartkim strumieniem by³a dla ¯ydów symbolem ludzkich pragnieñ Boga i wiecznoœci. Woda, o której mówi³ Jezus jest symbolem Ducha Œwiêtego, który odnawia w nas obraz Boga i obdarza nas swoim ¿yciem oraz czyni nas nowym stworzeniem w Jezusie Chrystusie.

Aby cud przemiany dokona³ siê w naszym ¿yciu powinniœmy byæ gotowi do prze³amywania barier, które dziel¹ nas i oddalaj¹ od Boga. Powinniœmy zaniechaæ dopatrywania siê ró¿nic tam, gdzie ich nie ma, jak wspomniane dzieci na pla¿y. Jezus uczy nas, ¿e w dotarciu do drugiego cz³owieka i jego przemiany musimy byæ gotowi do kwestionowania tych barier i burzenia murów uprzedzeñ i stereotypów. To w³aœnie zrobi³ Jezus podczas spotkania z Samarytank¹, która „otworzy³a swoje serce” i pozwoli³a Jezusowi przej¹æ kontrolê nad swoim ¿yciem. I to powinno staæ siê nasz¹ nadziej¹, o której œw. Pawe³ w drugim czytaniu z Listu do Rzymian pisze: „A nadzieja zawieœæ nie mo¿e, poniewa¿ mi³oœæ Bo¿a rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Œwiêtego, który zosta³ nam dany”. ❍ Na drogach

Zapraszamy w niedzielê, 8 marca, po mszy œwiêtej o godz. 12:00, na spotkanie z o. Vladimirem Bartko. Temat: Historia i teraŸniejszoœæ paulinów na S³owacji.

Koœció³ Œw. Stanis³awa B. i M. 101 E 7 Str., Manhattan miêdzy 1 Av i Av A. Info: 212 475 4565

Katolicki Klub Dyskusyjny

Tajemnicza choroba kap³ana

Ksi¹dz Janusz Mocarski (ur. 1977 r.) pochodzi z Knyszyna w województwie podlaskim. Wychowywa³ siê w rodzinie z czworgiem rodzeñstwa. W 2002 roku ukoñczy³ pedagogikê na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w Polsce.

W 2004 roku wyjecha³ do Stanów Zjednoczonych, gdzie podj¹³ formacjê kap³añsk¹ w Seminarium Immaculate Conception w Huntington na Long Island, NY. Na pocz¹tku grudnia 2022 roku nagle zachorowa³ i znalaz³ siê w szpitalu z parali¿em dolnej czêœci cia³a. Ostatecznie zdiagnozowano u niego rzadkie wirusowe zapalenie otoczki mielinowej wokó³ rdzenia krêgowego na wysokoœci dolnych krêgów klatki piersiowej. Obecnie nie mo¿e chodziæ, porusza siê na wózku inwalidzkim. Od 2020 roku pe³ni pos³ugê proboszcza w parafii œw. Józefa Robotnika w Diecezji Rockville Centre.

Co Ksi¹dz prze¿ywa³ w chwili, gdy us³ysza³ diagnozê, i w jaki sposób przekaza³ tê wiadomoœæ rodzinie?

Na pocz¹tku by³ szok. Nie by³o czasu na analizowanie i zastanawianie siê. Czu³em jakby poch³onê³a mnie jakaœ fala i nios³a ze sob¹, nie mia³em nad ni¹ ¿adnej kontroli. To by³y dni w szpitalu od badania do badania, lekarze, pielêgniarki – ca³y personel medyczny, który nieustannie przewija³ siê przed moimi oczami. Chyba najbardziej adekwatna analogia do tej sytuacji pochodzi z powieœci Franza Kafki „Proces”. Czu³em siê jak bohater ksi¹¿ki, który przechodzi z pomieszczenia do pomieszczenia, od s¹du do s¹du, nie wiedz¹c o co w tym wszystkim chodzi.

Wydaje mi siê, ¿e moja rodzina prze¿ywa³a to bardziej dramatycznie ni¿ ja. Ja pomimo cierpienia, w moim wnêtrzu by³em jakoœ spokojny. Mia³em te¿ wsparcie bliskich przyjació³ i rodziny.

Kto lub co daje dziœ Ksiêdzu si³ê do aktywnej pos³ugi w parafii i g³oszenia s³owa Bo¿ego mimo choroby?

Przede wszystkim, nie czujê, ¿e jestem chory, ja tylko nie mogê chodziæ – no mo¿e trochê wiêcej ni¿ chodziæ – ale ogólnie jestem zdrowy. Wyniki badañ pokazuj¹, ¿e jestem w prawie doskona³ym zdrowiu. Zdrowy mê¿czyzna, któremu przydarzy³o siê coœ tajemniczego; to prawie jak wypadek bez wypadku. Nie czujê siê chory: nie biorê ¿adnych leków, nie mam silnych fizycznych bólów, nie muszê robiæ intensywnej terapii. Biorê jedynie suplementy, trochê æwiczê w domu i p³ywam dwa razy w tygodniu. Zrozumia³em, ¿e bycie niepe³nosprawnym, to coœ innego ni¿ przeciêtnie rozumiana choroba. To jest pewien utrudniony stan ¿ycia.

W moim codziennym i trudzie niepe³nosprawnoœci pomaga mi wiara i modlitwa. To s¹ dwa pierwsze wymiary mojego codziennego ¿ycia. Nie tylko modlitwa w kaplicy czy ta z liturgii godzin, ale jako nieustanna modlitwa myœlna i modlitwa serca, jako nieustanne wzniesienie duszy do Boga, z ka¿dym westchnieniem i ciê¿arem dnia codziennego. Do tego dochodzi wsparcie od przyjació³ i rodziny. Mam te¿ œwiadomoœæ, ¿e modli siê za mnie bardzo wiele ludzi. To te¿ daje si³ê.

W jaki sposób doœwiadczenie cierpienia i utraty sprawnoœci wp³ynê³o na prze¿ywanie kap³añstwa?

To doœwiadczenie bardziej mnie ugruntowa³o w kap³añstwie. Nadal sprawujê msze œwiête, s³ucham spowiedzi, chrzczê dzieci i udzielam œlubów. To, co siê zmieni³o, to iloœæ zobowi¹zañ w innych miejscach. Po prostu mniej siê udzielam poza parafi¹. Co mo¿e i wysz³o na dobre, bo spêdzam teraz wiêcej czasu z moimi parafianami. W ostatnich kilku latach bardziej sta³em siê ojcem mojej parafii, lepiej widzê ludzkie problemy i zmagania, a parafian naprawdê traktujê jako moje duchowe dzieci, od najm³odszych do najstarszych. Oni te¿, moim parafianie, i inne grupy duchowych podopiecznych, pokazali mi, ¿e w moich zmaganiach chc¹ byæ ze mn¹. Bardzo mi pomogli w powrocie do pracy w parafii dostosowuj¹c j¹ do mojej niepe³nosprawnoœci.

Codziennoœæ proboszcza na wózku to zapewne wiele wyzwañ – które z nich okaza³y siê najwiêksze?

Pamiêtam, ¿e kiedy by³em nastolatkiem w Polsce, to by³a taka akcja, która siê nazywa³a „Wojna z trzema schodami”. To w³aœnie by³y moje wyzwania po wyjœciu ze szpitala, czyli najpierw trzeba by³o „pokonaæ” schody. Dotar³o do mnie, ¿e jeœli to jest tylko jeden stopieñ, to i tak nie mogê na niego siê wspi¹æ. By³y wiêc wyzwania praktyczne, zbudowania rampy do o³tarza i na plebaniê, wstawienia szerszych drzwi do mieszkania, przerobienia ³azienki itp. Potem trzeba by³o siê nauczyæ tego co mogê robiæ, a czego nie. Proste czynnoœci ¿yciowe takie jakie ubieranie siê, k¹piel, czy po³o¿enie siê i wstanie z ³ó¿ka sta³y siê poch³aniaj¹cym czas wysi³kiem. Na pocz¹tku zmêczenie dawa³o mi siê mocno we znaki i moja kondycja fizyczna by³¹ s³aba, wiêc do „pe³nego funkcjonowania” musia³em wracaæ ma³ymi krokami. Po dwóch latach nauczy³em siê pewnego balansu pomiêdzy odpoczynkiem, prac¹, æwiczeniami fizycznymi i interakcj¹ z ludŸmi. Obecnie funkcjonujê

w miarê niezale¿nie. Nawet sam je¿d¿ê przystosowanym autem.

Czy w czasie choroby pojawi³ siê bunt, pytania lub trudne rozmowy z Bogiem? Co pomaga³o je prze¿yæ?

To bardzo intymne pytanie. Odpowiem tylko tyle, ¿e buntu nigdy nie prze¿ywa³em. Nawet wtedy, gdy niektórzy mówili, ¿e trzeba k³óciæ siê z Bogiem, prosiæ o cud… Na pocz¹tku, prze¿ycie parali¿u by³o bardzo trudne. Modli³em siê du¿o pytaj¹c „czy to jest wola Twoja Panie?” By³ te¿ prze³omowy moment kryzysu w cierpieniu, ¿e pyta³em „gdzie jesteœ, Panie?” – Us³ysza³em wtedy taki wewnêtrzny g³os, „Tu Jestem. Jestem z tob¹ w twoim cierpieniu”. Od tej chwili mam wewnêtrzny pokój. Chyba noszê w sobie obecnie wiêcej pokoju ni¿ kiedykolwiek wczeœniej w moim ¿yciu.

Czy osobiste doœwiadczenie cierpienia zmieni³o sposób towarzyszenia chorym i osobom w kryzysie?

Zdecydowanie inaczej patrzê na osoby, które s¹ przykute do ³ó¿ka, z chronicznymi chorobami czy dolegliwoœciami, a tak¿e z niepe³nosprawnoœci¹. Po prze¿yciu mojej choroby i d³ugiej hospitalizacji lepiej rozumiem doœwiadczenie bezsilnoœci,

a czêsto te¿ zobojêtnienia ludzi pracuj¹cych w systemie opieki medycznej. Wa¿na rzecz, ¿eby nie straciæ z oczu godnoœci chorego cz³owieka. Wydaje mi siê, ¿e tak wielu ludzi cierpi nie dla tego, ¿e prze¿ywa chorobê czy niepe³nosprawnoœæ, ale dlatego, ¿e nie ma przy sobie kochaj¹cych ludzi i troskliwego personelu medycznego, który widzi nie tylko kolejnego „pacjenta” i numery na ekranach monitorów, ale cierpi¹c¹ osobê ludzk¹. Kiedy widzê cierpi¹ce osoby, to staram siê ich podnieœæ na duchu, daæ do zrozumienia, ¿e s¹ wa¿ne w oczach Pana Boga, ¿e jest ktoœ, kto ich bezgranicznie kocha i ich cierpienie ma sens. To jest w³aœnie doœwiadczenie krzy¿a. To takie banalne, ale nie ma krzy¿a bez krzy¿a. Chcê by inni cierpi¹cy te¿ to zrozumieli.

Duchowoœæ maryjna oraz inspiracja œw. Janem od Krzy¿a, œw. Charbelem i ojcem Dolindo – czy nabra³y nowej g³êbi w tej sytuacji?

Kiedy zachorowa³em, to wiedzia³em, ¿e Matka Bo¿a mnie nie opuszcza. Od wielu ju¿ lat codziennie modlê siê ró¿añcem i kilkakrotnie zrobi³em zawierzenie Panu Jezusowi przez wstawiennictwo Najœwiêtszej Maryi. Myœlê, ¿e zaczê³o to owocowaæ nieugiêt¹ wiar¹ i poczuciem duchowego bezpieczeñstwa oraz pragnieniem pe³nienie woli Bo¿ej tak jak Ona. Poza tym, w tym czasie postacie innych œwiêtych sta³y mi siê jeszcze bli¿sze. Najpierw œw. Jan od Krzy¿a, który towarzyszy³ mi od pocz¹tku mojego powo³ania. Jego rozumienie wiary jako oderwanie od rzeczy tego œwiata i wejœcie w noc ciemn¹ wiary, w której w³aœnie spotyka siê Boga. Czy wszed³em w tak¹ noc? – Nie wiem. Na pewno to janowe pojêcie wiary i krzy¿a pomog³o mi prze¿ywaæ cierpienie jako uczestnictwo w krzy¿u Jezusa. Nastêpnie Œwiêty Charbel sta³ siê mi bliski ze wzglêdu na jego ukryte ¿ycie, modlitwê i cierpienia, a po jego œmierci niezwyk³e cuda, w tym cud uzdrowienia czêœciowo sparali¿owanej kobiety z Libanu. Trzecia postaæ to ojciec Dolindo, który równie¿ zainspirowa³ mnie niezwyk³¹ sta³oœci¹, pokor¹ i cierpliwoœci¹ w obliczu cierpienia. Jego przyk³ad pomaga mi mierzyæ siê z trudami dnia codziennego, nie tylko zwi¹zanego z niepe³nosprawnoœci¹, ale i z prac¹ w parafii. Do tego jeszcze trzeba dodaæ papie¿a Benedykta XVI. Zmar³ kiedy by³em w szpitalu. Wiadomoœæ o jego œmierci bardzo mnie poruszy³a. Poczu³em wtedy bliski z nim duchowy zwi¹zek. Odt¹d Benedykt XVI bardzo mi towarzyszy i choæ nie jest jeszcze oficjalnie rozpoznanym œwiêtym, proszê go czêsto o duchowe przys³ugi.

Co choroba Ksiêdzu odebra³a, a co przynios³a lub odkry³a na nowo? Prze¿ycie choroby, a obecnie niepe³nosprawnoœci odebra³o mi pewne fizyczne aktywnoœci, które mnie wczeœniej pasjonowa³y: chodzenie po górach, narciarstwo, czy p³ywanie w oceanie. Równie¿ dalekie i d³ugie podró¿e lotnicze sta³y siê prawie niemo¿liwe ze wzglêdu na to, ¿e w czasie lotu nie mogê wyjœæ do toalety.

Ks. Janusz z parafianami
o. Micha³ Czy¿ewski

Polskie wczoraj i dziœ

¯o³nierze Niez³omni

1 marca Polacy w kraju i zagranic¹ obchodzili Narodowe Œwiêto Pamiêci ¯o³nierzy Wyklêtych.

¯o³nierze wyklêci, zwani równie¿ niez³omnymi, reprezentowali polskie podziemie niepodleg³oœciowe po zakoñczeniu II wojny œwiatowej. Mieli œwiadomoœæ, ¿e niemiecka okupacjia zosta³a zast¹piona przez sowieck¹.

Mimo oficjalnego rozkazu rozwi¹zuj¹cego Armiê Krajow¹, czêœæ struktur AK kontynuowa³a walkê w organizacji „Wolnoœæ i Niezawis³oœæ” (WiN). Walkê prowadzi³y nadal oddzia³y Narodowych Si³ Zbrojnych (NSZ). Partyzantka niepodleg³oœciowa by³a najbardziej aktywna na Podlasiu, Mazowszu, lubelszczyŸnie oraz na Podhalu.

W ci¹gu dwóch – trzech lat od zakoñczenia wojny przez szeregi antykomunistycznej partyzantki przesz³o kilkadziesi¹t tysiêcy bojowników. Niektórzy historycy twierdz¹, ¿e dzia³ania te mo¿na nazwaæ insurekcj¹ porównywaln¹ z powstaniem styczniowym 1863 r.

W³adze komunistyczne skierowa³y do walki z oddzia³ami leœnymi wielotysiêcz-

Prezydent

ne formacje Korpusu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego (KBW) oraz Urzêdu Bezpieczeñstwa (UB). By³y one wspierane przez oddzia³y sowieckiego NKWD.

S³awnym partyzantem by³ dzia³aj¹cy na Podhalu Józef Kuraœ „Ogieñ”. W okresie okupacji ¿o³nierz AK, po wojnie wspó³pracowa³ przez pewien czas z now¹ w³adz¹ organizuj¹c milicjê w nowotarskim. Kiedy jednak zorientowa³ siê, ¿e w³adza „ludowa” podlega ca³kowicie sowieckim funkcjonariuszom, zdezerterowa³ z grup¹ swoich podopiecznych. Wkrótce zorganizowa³ oddzia³ partyzancki licz¹cy kilkuset ¿o³nierzy.

„Ogieñ” by³ postrachem komuny. Mówiono o nim, ¿e ponad rok praktycznie rz¹dzi³ Podhalem. Jedn¹ z jego udanych akcji by³ atak na wiêzienie œw. Micha³a w Krakowie i uwolnienie kilkudziesiêciu wiêŸniów politycznych w sierpniu 1946 r.

Józef Kuraœ „Ogieñ” zgin¹³ w walce otoczony si³ami UB w lutym 1947 r.

Na Podlasiu dzia³a³ major Zygmunt Szendzielarz „£upaszka” w czasie okupacji dowódca Brygady Wileñskiej AK. Po zajêciu Litwy przez wojska sowieckie wycofa³ siê w rejon Bia³egostoku. Jego oddzia³ liczy³ oko³o 300 ludzi. Adjutantem „£upaszki” by³ Lech Beynar, póŸniejszy znakomity autor ksi¹¿ek historycznych publikuj¹cy pod pseudonimem Pawe³ Jasienica.

Partyzanci majora Szyndzielarza rozbijali posterunki milicji i urzêdy gminne oraz likwidowali donosicieli i agentów komunistycznych. Pod koniec 1947 r. „£upaszka” postanowi³ zakoñczyæ walkê i wróciæ do ¿ycia cywilnego. W tym celu przeprowadzi³ siê na Œl¹sk. Aresztowany przez UB w czerwcu 1948 r. przez ponad dwa lata poddawany by³ brutalnym przes³uchaniom

pokoju na wojnie

W minionym tygodniu prezydent USA rozpocz¹³ wraz z Izraelem byæ mo¿e swoj¹ najbardziej rozleg³¹ i ryzykown¹ operacjê, otwart¹ wojnê z Iranem, która teoretycznie mo¿e przerodziæ siê w groŸniejszy i du¿o bardziej rozleg³y konflikt regionalny. W krótkim wyst¹pieniu t³umacz¹cym atak rozpoczêty jak zwykle bez autoryzacji kongresu, Trump nie pozostawi³ w¹tpliwoœci, ¿e celem uderzenia jest zniszczenie irañskich zdolnoœci wojskowych i „obalenie brutalnego re¿imu islamskiego.”

Atak na Iran poprzedzi³a trwaj¹ca ponad szeœæ tygodni najwiêksza od 2003 roku, czyli od amerykañskiej inwazji na Irak, koncentracja si³ USA na Bliskim Wschodzie. Trump powtórzy³ te same zarzuty wobec Iranu, które zg³aszali jego poprzednicy: program nuklearny, rozwój rakiet balistycznych i wsparcie dla regionalnych grup militarnych, takich jak Hezbollah, Hamas czy Huti w Jemenie. Trup powiedzia³ te¿, ¿e dzia³ania Teheranu bezpoœrednio zagra¿aj¹ Stanom Zjednoczonym, ich ¿o³nierzom i sojusznikom.

Prawda jest jednak taka, ¿e dowody na istnienie „bezpoœredniego zagro¿enia” nie istniej¹. Trump przekonywa³, np. ¿e Iran jest bliski stworzenia rakiet dalekiego zasiêgu, które „wkrótce mog³yby dosiêgn¹æ amerykañskiego terytorium”. Tymczasem amerykañskie agencje wywiadowcze oceniaj¹, ¿e Teheran potrzebuje jeszcze lat, by uzyskaæ takie zdolnoœci. Ostatni z raportów z 2025 r. wskazywa³, ¿e Iran nie dysponuje rakietami zdolnymi raziæ cele w USA, ale teoretycznie móg³by zbudowaæ kilkadziesi¹t takich rakiet do 2035 r. To nie jest tak ¿e irañskie rakiety i wspierane przez Teheran ugrupowania, okreœlane czasem jako „oœ oporu”, nie stanowi¹ ¿adnego zagro¿enia. Stanowi¹, ale nie dla Stanów Zjednoczonych, tylko przede wszystkim dla Izraela.

Otwarte przyznanie, ¿e celem wojny jest g³ównie wsparcie Izraela i jego premiera, Benjamin Netanyahu, by³oby jednak politycznie trudne, zw³aszcza w sytuacji rekordowo niskiego poparcia Amerykanów dla tego sojusznika. O tym aspek-

w Wiêzieniu Mokotowskim. W listopadzie 1950 r. skazany na œmieræ wraz z grup¹ towarzyszy broni z Brygady Wileñskiej AK. Wyrok wykonano w lutym 1950 r. Partyzantka antykomunistyczna wyraŸnie os³ab³a w po³owie 1947 r. Sfa³szowane tego roku wybory do sejmu dowiod³y, ¿e komuniœci nie oddadz¹ w³adzy, a na pomoc mocarstw zachodnich nie ma co liczyæ. Nieliczne oddzia³y przetrwa³y do pocz¹tku lat 50-ych. Ostatnim ¿o³nierzem niez³omnym by³ Józef Franaszak „Lalek”, który zgin¹³ w walce z funkcjonariuszami milicji w paŸdzierniku 1963 r. W latach 1944-1956 zginê³o w boju lub zosta³o straconych tysi¹ce ¿o³nierzy podziemia niepodleg³oœciowego. Straceni

cie sprawy Trump nie mówi³ wiêc praktycznie w ogóle.

Inny z argumentów prezydenta, ¿e Iran próbuje odbudowaæ program nuklearny i jest niebezpiecznie blisko do uzyskania materia³u do produkcji broni j¹drowej, tak¿e jest sprzeczny z tym co mówi amerykañski wywiad wojskowy. Wed³ug niego od czerwcowych nalotów na Iran (USA zbombardowa³y w zesz³ym roku irañskie instalacje nuklearne) kraj ten nie próbowa³ ich odbudowaæ. Dodatkowo szef Miêdzynarodowej Agencji Energii Atomowej,

chowani byli w bezimiennych mogi³ach, najczêœciej w Warszawie i okolicach. Jednym z najwiêkszych miejsc pochówku niez³omnych jest tak zwana „³¹czka” na Cmentarzu Pow¹zkowskim w Warszawie. W latach 2011 – 2012 Instytut Pamiêci Narodowej prowadzi³ prace ekshumacyjne w tym miejscu. Ocenia siê, ¿e pochowano tu oko³o trzysta osób z których wiêkszoœæ zosta³a zidentyfikowana. Na zbiorowej mogile powsta³ Pomnik-Mauzoleum Wyklêtych-Niez³omnych. Ostatnio wykryto zbiorow¹, bezimienn¹ mogi³ê w podwarszawskim Otwocku. Podejrzewa siê, ¿e nowa „³¹czka” mo¿e byæ miejscem pochówku kilkuset osób, g³ównie ¿o³nierzy Armii Krajowej. ❍

Rafael Grossi, oœwiadczy³, ¿e jego agencja nie znalaz³a dowodów na wznowienie wzbogacania uranu przez Iran po czerwcu. Argumentacja Donalda Trumpa niebezpiecznie przypomina wiêc dziœ argumentacjê George’a W. Busha poprzedzaj¹c¹ inwazjê na Irak. Prezydent USA mówi³ wtedy o broni masowego zniszczenia, któr¹ rzekomo posiada Saddam Husajn. Wiemy dziœ, ¿e wszystko to by³a nieprawda i zwyk³y pretekst do rozpoczêcia wojny, która przekszta³ci³a siê w wieloletni konflikt, przyczyniaj¹c siê do dalszej destabilizacji regionu. Warto te¿ wspomnieæ o tym, ¿e wed³ug projektu Costs of War realizowanego na Uniwersytecie Browna, interwencje zwi¹zane z Irakiem kosztowa³y amerykañskiego podatnika ³¹cznie niemal 2,9 biliona dolarów. W³aœnie dok³adnie tak¹ politykê i tego rodzaju konflikty Trump krytykowa³ przez lata wskazuj¹c, ¿e to „g³upota” liderów i marnotrawstwo pieniêdzy. To by³ wa¿ny element scalaj¹cy ruch MAGA. W minionym tygodniu sam, z w³asnego wyboru, otworzy³ nowy rozdzia³ militarnego zaanga¿owania USA na Bliskim Wschodzie, bez jasnej odpowiedzi na pytanie, jak on siê zakoñczy.

Kazimierz Wierzbicki
Donald Trump
¯o³nierze partyzantki antykomunistycznej

Kartki z przemijania

Psy mnie lubi¹. Nie wszystkie, ma siê rozumieæ, ale wiêkszoœæ. Niektóre ³asz¹ siê do mnie w windach, merdaj¹c ogonem, niektóre szarpi¹ siê na smyczach, by pow¹chaæ, czym pachnê. Ostatnio przyb³¹ka³a siê do mnie bia³o-czarna psinka i sz³a za mn¹ krok w krok. Ba³em siê, ¿e oddala siê od swoich w³aœcicieli. Zatem zawróci³em, okr¹¿y³em pobliski park i kilka s¹siednich ulic w nadziei, ¿e znajdzie siê jej pan lub pani. Wszak mia³a obro¿ê. Niestety nikt psinki nie szuka³. Nie mog³em jej wzi¹æ do siebie, bom ju¿ nie w pe³ni sprawny i o codziennym, kilkakrotnym wyprowadzaniu psinki z domu nie mog³oby byæ mowy. Odda³em j¹ zatem pod opiekê napotkanej parze policjantów. Obiecali, ¿e siê ni¹ zajm¹, zgodnie z przepisami. Nie wiem, co dalej siê sta³o. W sercu mam ¿al do siebie, ¿e jej nie przygarn¹³em. To by³ ju¿ kolejny taki przypadek podczas moich manhattañskich wêdrówek. Tak¿e tych z chodzikiem.

W podwarszawskim Œwidrze wychowa³em siê z dwoma psami. Najpierw mieszka³ u nas Cygan, du¿y czarny i bardzo obronny. Na przydomowych polanach pilnowa³ czujnie mnie i moje m³odsze siostry. Obserwowa³ te¿ wyczyny sportowe, w jakich rywalizowa³em z kolegami. Bieg³ przy mnie w biegach na sto i dwieœcie metrów. Bywa³o, ¿e biega³ tak¿e za pi³k¹ podczas meczów albo rzuca³ siê na ni¹, kiedy wpada³a do bramki. Panicznie ba³ siê burzy i podczas walenia piorunów chowa³ siê pod stó³, a nawet próbowa³ wejœæ do szafy. Rozpaczaliœmy, kiedy po kilku latach dokona³ ¿ywota. Na pocieszenie dostaliœmy od znajomych Mikkiego, który przy

Poniedzia³ek

nas dorasta³. By³ br¹zowy, zgrabny i szybki jak jelonek. Iw samej rzeczy jelonka przypomina³. By³ ufny i przymilny. Podoba³ siê okolicznym mieszkañcom tak bardzo, ¿e czêsto nam go porywali. Ale wraca³ po paru dniach, maksymalnie zdenerwowany. Uspokaja³ siê dopiero po godzinie lub dwóch i okazywa³ szaleñcz¹ radoœæ z powrotu do nas. Nie wiem, jak odnajdywa³ drogê, nie wiem, co siê z nim dzia³o podczas porwania. Bywa³o, ¿e kiedy wraca³, czeka³ ca³ymi godzinami pod drzwiami a¿ wrócimy do domu. Towarzyszy³ mi niemal we wszystkim, tak¿e w czytaniu i pisaniu, kiedy siedzia³ lub le¿a³ przy moich nogach. W koñcu ktoœ ukrad³ go na zawsze. Rozpacz nasza by³a tak wielka, ¿e nie szukaliœmy ju¿ innego psa.

Po powrotnej przeprowadzce do Warszawy mia³em przez kilka lat jamnikowatego Kajetana. By³ nadzwyczaj inteligentny i mia³ w sobie coœ magnetyzuj¹cego. Patrzy³ ka¿demu d³ugo i g³êboko w oczy, jakby chcia³ przez nie zajrzeæ do duszy. Niektórzy nazywali go nadpsem. Przykuwa³ uwagê wielu przechodniów. Uwielbia³ z wzajemnoœci¹ mojego przyjaciela Julka Wyrzykowskiego, pamiêtnego Króla Maciusia Pierwszego w kultowym filmie. Uwielbia³ te¿ jego mamê El¿bietê Barszczewsk¹, wielk¹ aktorkê, która przynosi³a mu wymyœlne frykasy. Lubi³ te¿ innych goœci, przyjació³ i znajomych. A by³o ich wielu, bo w latach podyplomowych studiów w warszawskiej PWST by³em doœæ rozrywkowy. Balangi wraz z poprawinami odbywa³y siê u mnie po ka¿dym zdanym egzaminie i po ka¿dej teatralnej premierze. A by³o ich wiele. Zdarza³o siê, ¿e Kajetan upaja³ siê oparami unosz¹cymi siê z kieliszków i nastêpnego ranka suszy³o go tak samo jak mnie. Rzucaliœmy siê na wodê z t¹ sam¹ szybkoœci¹. Tak samo reagowa³a po zakrapianych nocach moja nastêpna psinka – kud³ata Filipinka. Suszy³o nas jednakowo a¿ do po³udnia. Po œmierci Kajetana wzi¹³em j¹ ze schroniska i ¿yliœmy przy sobie 16 lat. Chodzi³a ze mn¹ na próby teatralne, które prowadzi³em w teatrach dramatycznych, p³ywa³a przy mnie w jeziorach kaszubskich i mazurskich, wêdrowa³a a¿ do upad³ego po puszczach i szlakach górskich. Lata³a ze mn¹ samolotami, czego nie lubi³a. Tak, jak Mikki siedzia³a przy moich nogach, kiedy czyta³em lub pisa³em. Spa³a w nogach na moim ³ó¿ku. Bywa³o, ¿e podró¿owa-

Tydzieñ na kolanie

to wszystko bêdzie na nic. Nikt nie us³yszy. Nie zrozumie. Nie mêka tworzenia naprawdê przera¿a, ale jego bezcelowoœæ.”

Œroda

Bardzo lubiê Jana Maciejowskiego, autora. Jego ostatni piêkny kawa³ek: „Krzy¿ trzeba czytaæ jak ksiêgê napisan¹ krwi¹. Ka¿de proroctwo, fragment psalmu, wyg³oszona nauka – wszystkie przecinki s¹ policzone, jak koœci. Jest zamkniêt¹ ksiêg¹, bo nic wiêcej nie mo¿e byæ do niej dodane. I otwart¹, roz³o¿on¹ szeroko jak Jego rêce (…) A co z nami? Pisz¹cymi na co dzieñ przy u¿yciu klawiatur i wiecznych piór, komputerów i papieru. Czy istnieje inny szlak, którym wolno poruszaæ siê pismu, ni¿ „via crucis”, droga krzy¿a? Otwartoœæ rany. Atrament krwi. Ofiara z czegoœ wiêcej ni¿ ¿ycie. Bycie samemu, na oczach t³umu, mierzenie siê z jego drwinami i obojêtnoœci¹. Ciemne noce w ogrodzie oliwnym, podczas których najbardziej przera¿a to samo, co wtedy: ¿e

Nie lubiê siê powtarzaæ, ale napisa³em w zesz³ym tygodniu: Wa¿ne jednak, jeœli nie najwa¿niejsze to, co nie pad³o podczas orêdzia. Nie, Trump nie zadeklarowa³, ¿e zaatakowa³ Iran, nie wyg³osi³ s³ów w stylu: „w czasie, kiedy tu przemawiam, nasi dzielni ¿o³nierze przeprowadzaj¹…” i tak dalej, i tym podobne. To znaczy, ¿e na razie nie jesteœmy jeszcze na wojnie z Iranem.

„Na razie”, „jeszcze” dobre i tyle, gdy w ka¿dej chwili jest prawdopodobne, ¿e zobaczymy na naszych ekranach z³owieszcz¹ zbitkê s³ów, „wojna” i „Iran”.

Mia³em racjê.

Prezydent Trump, który przez ostatnie ponad dziesiêæ lat przekonywa³ jak g³upie s¹ wojny na Bliskim Wschodzie, poszed³ na kolejn¹ wojnê na Bliskim Wschodzie.

Jeszcze w czasie przemówienia przed Kongresem we wtorek, ¿e irañskie instala-

Andrzej Józef D¹browski

liœmy razem w podziemnych sprawach solidarnoœciowych i wówczas jej obró¿ka stawa³a siê schowkiem. Nie przeszkadza³a w nagrywaniu audycji dla podziemnego II Programu Radia Solidarnoœæ ani w drukowaniu nielegalnych pism i ksi¹¿ek. Lubi³a zapach farby drukarskiej. Na staroœæ oœlep³a, czego na czas nie zauwa¿y³em i zginê³a pod ko³ami wielkiego traktora. Niebawem po jej œmierci los rzuci³ mnie do Nowego Jorku.

Oprócz psów lubi³y mnie tak¿e konie, w przeciwieñstwie do baranów i os³ów. Bywa³o, ¿e w rzeczonym Œwidrze przybiega³y, ¿eby siê ze mn¹ przywitaæ, bywa³o, ¿e w pobliskiej stajni r¿a³y radoœnie na mój widok. Pokornie dawa³y sob¹ kierowaæ kiedy zaprzega³em je do furmanki i jechaliœmy do lasu po drewno na rozpa³kê. W nagrodê dawa³em im kostki cukru. Jad³y mi z rêki.

cje „zosta³y w zupe³noœci zniszczone” w czasie poprzedniej, 12-dniowej wojny z Iranem w czerwcu, teraz okazuje siê, ¿e wracamy do starej œpiewki, œpiewanej od 30 lat: „Iran jest dwa tygodnie od posiadania broni nuklearnej”.

Przepraszam, jestem tu, aby pisaæ prawdê. Najbardziej antywojenna – rzekomo – administracja amerykañska wywo³a³a – kolejn¹ wojnê. Prezydent Donald Trump, z powodów, których od czterech dni nie jest w stanie wyt³umaczyæ, bo zmienia siê ci¹gle opowieœæ, poszed³ na kolejn¹ wojnê na Bliskim Wschodzie.

Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ju¿ zginê³o szeœcioro amerykañskich ¿o³nierzy, módlmy siê, aby nie by³o ich wiêcej, ale niestety, mo¿e byæ wiêcej. Iran podpali³ ca³y region, atakuj¹c rakietami i dronami kraje Zatoki Perskiej. Izrael, jak zwykle, nie przejmuje siê nikim, tak¿e Trumpem, realizuj¹c swoje cele. Skutki, mog¹ byæ katastrofalne dla ca³ego œwiata. No wiêc mamy „nie-wojnê”, która jest WOJN¥. Tak, wojn¹, bez wzglêdu na zaklêcia prezydenta Trumpa i popieraj¹cych go Republikanów. Najœmieszniejsze s¹ te wszystkie zapewnienia i Strategie Narodowe, ¿e teraz pivot, ¿e teraz Azja i Chiny najwa¿niejsze, a Bliski Wschód trzeciorzêdny… bum, znowu walczymy na Bli-

skim Wschodzie, zu¿ywaj¹c w tempie ekspresowym broñ i amunicjê potrzebn¹ choæby w³aœnie w sprawie Chin. To zreszt¹ bardzo niepopularna wojna: poparcie na starcie wynosi od 29 do 41 procent. Co wcale nie dziwi, skoro dla Amerykanów najwa¿niejsze s¹ kwestie wewnêtrzne, zw³aszcza dro¿yzna czy rosn¹ce koszty ¿ycia.

Co dalej? Nic dobrego. Nie jestem optymist¹, ale trzeba mieæ nadziejê, ¿e jakoœ siê z tego wykaraskamy, nie tak ogromnym kosztem, jak wczeœniej z piasków i gór Afganistanu i Iraku.

Nie jestem optymist¹ s³uchaj¹c pana Pete’a Hegsetha, sekretarza obrony, który czwartego dnia z typow¹ dla siebie postaw¹ twardziela, czy raczej graj¹cego rolê twardziela, stwierdzi³ na konferencji prasowej: „Œmieræ i zniszczenie z nieba przez ca³y dzieñ. Gramy na ca³ego. Nasi ¿o³nierze maj¹ maksymalne uprawnienia nadane osobiœcie przez prezydenta i ni¿ej podpisanego. Nasze zasady walki s¹ œmia³e, precyzyjne i maj¹ na celu uwolnienie amerykañskiej potêgi, a nie jej ograniczenie… Uderzamy ich, gdy le¿¹ na ziemi.”

Pachnie arogancj¹, oby skoñczy³o siê tylko na brzydkim zapachu, oby, ale…

Autor z zaprzyjaŸnionym Ÿrebaczkiem.
Jeremi Zaborowski

Marsz, marsz Polonia

Wyklêci lecz Niez³omni

W niedzielê 1 marca br. w Amerykañskiej Czêstochowie w Doylestown, Pensylwania Polonia ze Wschodniego Wybrze¿a USA upamiêtni³a kolejn¹ rocznicê Narodowego Dnia Pamiêci ¯o³nierzy Wyklêtych.

Jest to ho³d oddany bohaterom Podziemia Niepodleg³oœciowego, którzy po II wojnie œwiatowej podjêli nierówn¹ walkê o suwerennoœæ i wolnoœæ Polski. Komitet Smoleñsko-Katyñski, organizatorzy uroczystoœci wraz ze Stowarzyszeniem Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, licznie reprezentowanym placówkami z Pensylwanii (Pl. 12), New Jersey (Pl. 36, Pl 51/99, Pl 81), Connecticut T (Pl 111)

i Nowego Jorku (Pl 123), rozpocz¹³ obchody przed Pomnikiem ¯o³nierzy Wyklêtych, na cmentarzu przy Narodowym Sanktuarium Matki Boskiej Czêstochowskiej. Tam goœci powita³ Naczelny Komendant SWAP, Tadeusz Antoniak, oraz jako gospodarz tej uroczystoœci w Sanktuarium, przeor ojciec Karol Jarz¹bek. Tam równie¿ odby³ siê Apel Poleg³ych i przemówi³ goœæ specjalny, komandor Albert Proszowski, Attache wojskowy Sta³ego Przedstawicielstwa RP przy Narodach Zjednoczonych w Nowym Jorku. Nastêpnie El¿bieta Bolesta odczyta³a list z Kancelarii Prezydenta RP podkreœlaj¹cy wagê pamiêci o bohaterach. Delegaci wielu czynnych organizacji polonijnych z³o¿yli wieñce pod pomnikiem, zabrzmia³a po¿egnalna tr¹bka oraz utwór „Podziemna Armia powraca” wykonany przez Leszka Czajkowskiego, Jana Pietrzaka, Jerzego

Zelnika i Paw³a Piekarczyka. Na zakoñczenie przemówi³ Emil Dorr Dorynek, syn Mariana Dorr Dorynka, ¿o³nierza Brygady Œwiêtokrzyskiej Narodowych Si³ Zbrojnych. Ta niezwykle zas³u¿ona brygada walczy³a z Niemcami i komunistami. W programie dnia zaplanowano równie¿ Mszê Œw. koncelebrowan¹ przez ojca Karola Jarz¹bka i ojca Miko³aja Sochê. Podczas kazania ojciec Karol podkreœli³ wa¿noœæ upamiêtnienia ¿o³nierzy, którzy podjêli walkê przeciwko re¿imowi komunistycznemu tymi s³owami: „To byli Ci, którzy walczyli o wolnoœæ wyboru wartoœci, wed³ug których chcemy ¿yæ, i za które chce siê oddaæ swoje ¿ycie – ojczyzna i to¿samoœæ… To oni swoj¹ ofiar¹ wskazali drogê nastêpnym pokoleniom, aby id¹c za ich wzorem walczyli o mo¿liwoœæ wyboru wiary i niepodleg³oœci.” Bezpoœrednio po mszy aktor Marcin Kwaœny

odczyta³ wzruszaj¹ce grypsy pp³k. £ukasza Ciepliñskiego, wiêŸnia z celi œmierci, potajemnie przekazane jego ¿onie, wyciskaj¹c u wielu ³zy piêkn¹ i natchnion¹ proz¹ osoby skazanej na œmieræ i ¿egnaj¹cej swoj¹ rodzinê.

Po przerwie na posi³ek, wyœwietlono film „Triumf serca” i odby³o siê bardzo ciekawe spotkanie z Marcinem Kwaœnym, który w tym filmie wcieli³ siê w postaæ ojca Maksymiliana Kolbego. Film przybli¿y³ widzom ostatnie 10 dni œwiêtego – mêczennika i jego towarzyszy – wiêŸniów skazanych na okrutn¹ œmieræ g³odow¹ w Auschwitz. Film ten, doskonale re¿yserowany i odegrany, chocia¿ bardzo smutny, zakoñczy³ siê pozytywnym przes³aniem, ¿e œmieræ mo¿na pokonaæ nadziej¹ i mi³oœci¹ bliŸnich, ¿e ostatecznie dobro wygrywa nad z³em.

Przy pomniku Niez³omnych – odczytanie listu z Kancelarii Prezydenta

Redakcja: Jolanta Szczepkowska Teofil Lachowicz

Adres redakcji: P.A.V.A. of America, District 2 , 17 Irving Place, New York, NY 10003

e-mail: pava.swap@gmail.com www.pava-swap.org

Komandor Albert Proszowski
Komandor A. Proszowski z ¿on¹ Gra¿yn¹ sk³ada wieniec Weterani sk³adaj¹ wieniec
Koncelebranci Mszy ojciec Karol Jarz¹bek i ojciec Miko³aj Socha
Marcin Kwaœny czyta grypsy wiêŸnia Zaproszeni goœcie
Apel poleg³ych. Naczelny Komendant SWAP Tadeusz Antoniak

Matt Damon to jeden z najbardziej rozpoznawalnych aktorów Hollywood. W ci¹gu kilku dekad zdoby³ serca publicznoœci i uznanie krytyków. Pochodzi z Cambridge, w stanie Massachusetts. Jego matka Nancy Carlsson-Paige by³a profesork¹ edukacji dzieciêcej, a ojciec Kent Telfer Damon pracowa³ w bran¿y finansowej. Ju¿ jako nastolatek Matt zainteresowa³ siê aktorstwem, a pasjê rozwija³ z przyjacielem z dzieciñstwa, Benem Affleckiem. Praca nad scenariuszem do „Buntownika z wyboru” (1997) otworzy³a im drzwi do kariery. Za ten film, w którym zagra³ tak¿e g³ówn¹ rolê, Matt Damon i Ben Affleck otrzymali Oscara za najlepszy scenariusz, co uczyni³o ich najm³odszymi laureatami tej kategorii. PrzyjaŸñ obu aktorów przetrwa³a dekady i zaowocowa³a kolejnymi projektami – w 2021 roku ponownie po³¹czyli si³y przy „The Last Duel”, filmie historycznym wyre¿yserowanym przez Ridleya Scotta. Obaj zagrali g³ówne role i wspólnie napisali scenariusz, pokazuj¹c, ¿e ich kreatywna wiêŸ jest wci¹¿ ¿ywa i mocna. Ich najnowszy film „£up”(The Ripp), pojawi³ siê na najpopularniejszej platformie streamingowej w styczniu. W zwi¹zku z tym udzielili kilku wywiadów. W jednym z nich Matt Damon przyzna³, ¿e Netflix zmienia zasady tworzenia filmów. „Platforma oczekuje mocnych scen akcji ju¿ w pierwszych minutach i wielokrotnego powtarzania kluczowych w¹tków. Wszystko to ze wzglêdu na mniejsz¹ uwagê widzów i czêste korzystanie przez nich z telefonów podczas seansów” – czytamy. Aktor zwróci³ uwagê na fundamentaln¹ zmianê w sposobie, w jaki wspó³czeœni widzowie ogl¹daj¹ filmy w domowych warunkach. „Odbiorcy przed ekranem telewizora lub laptopa poœwiêcaj¹ produkcjom <zupe³nie inny poziom uwagi>, ni¿ ma to miejsce w kinie” – przekonywa³. W efekcie Netflix coraz czêœciej zabiega o to, by ju¿ pierwsze minuty filmu przykuwa³y widza intensywn¹ akcj¹.

Wed³ug Damona klasyczny model narracji filmów akcji – z trzema scenami spektakularnych staræ roz³o¿onymi na ko-

lejne akty – sta³ siê nieaktualny. Zwykle najwiêkszy bud¿et przeznaczano na fina³ow¹ sekwencjê, teraz jednak platformy oczekuj¹ mocnego otwarcia, które zatrzyma widza przy danym tytule. W ci¹gu pierwszych piêciu minut bowiem klient serwisu streamingowego dokonuje wyboru: zostaje, albo wychodzi. Czyli jak u Hitchcoka: powinno zacz¹æ siê od trzêsienia ziemi, a potem napiêcie ma rosn¹æ. Aktor ujawni³ równie¿, ¿e twórcy filmowi coraz czêœciej s³ysz¹ sugestie, by g³ówne w¹tki powtarzaæ w dialogach trzy lub cztery razy, poniewa¿ odbiorcy czêsto korzystaj¹ z telefonów podczas ogl¹dania i nie nad¹¿aj¹ za narracj¹. Na szczêœcie, jak wtr¹ci³ Ben Affleck, nie ka¿da produkcja Netflixa kieruje siê tym schematem. Jako przyk³ad poda³ wybitny serial „Dojrzewanie”. Zdaniem aktora ta brytyjska produkcja udowadnia, ¿e widzowie potrafi¹ doceniæ narracjê, która „nie opiera siê na ci¹g³ych bodŸcach i szybkim monta¿u”. Zatem niekoniecznie trzeba stosowaæ „sztuczki” wymyœlone przez speców od ogl¹dalnoœci, by utrzymaæ uwagê widza. Okazuje siê bowiem, ¿e ci¹gle wystarczy dobrze napisany scenariusz. Pod warunkiem, ¿e siedz¹cy pod drugiej stronie widz, patrzy na ekran. A nie w telefon.

Czy ktoœ pamiêta jeszcze gor¹cy romans sprzed dwóch dekad, o którym rozpisywa³y siê magazyny plotkarskie? Harrison Ford pozna³ Calistê Flockhart w 2002 roku. Mia³ wtedy 60 lat. Ona 38. On by³ mê¿czyzn¹ o surowej twarzy, który spe³nia³ siê w filmach sensacyjnych i przygodowych. Ona emanowa³a inteligentnym urokiem odgrywaj¹c przebojow¹ prawniczkê w serialu „Ally McBeal”. Historia tej pary zaczê³a siê podczas gali Z³otych Globów w 2002 roku.

„Tamtego wieczoru aktorka pojawi³a siê w towarzystwie swojego partnera z serialu, Jamesa Marsdena. Harrison, jak zawsze powœci¹gliwy i spokojny, zosta³ jej przedstawiony. W chwili godnej filmowego scenariusza Calista przypadkowo wyla³a drinka na garnitur Harrisona. Krêpuj¹ca sytuacja, prze³ama³a lody. Ona przeprosi³a. On uœmiechn¹³ siê i po prostu pomóg³ jej posprz¹taæ. Ten cichy gest ¿yczliwoœci zrobi³ na aktorce wiêksze wra¿enie ni¿ jakakolwiek b³yskotliwa riposta” – czytamy. Okaza³o siê, ¿e Indiana Jones w ¿yciu prywatnym jest równie szarmancki, co na ekranie. Natomiast Calista, samotna matka adoptowanego ch³opca o imieniu Liam, trzymaj¹ca siê z dala od blasku fleszy, ceni¹ca ¿ycie domowe, zauroczy³a gwiazdora i uczyni³a jego ¿ycie – jak twierdzi – „pe³niejszym i szczêœliwszym”.

„Dla Harrisona mi³oœæ nie zawsze by³a ³atwa. Przeszed³ przez dwa rozwody i nosi³ w sobie ciê¿ar straconych szans. Z Calist¹ coœ siê zmieni³o. Jego legendarna zbroja miêk³a. Zacz¹³ pojawiaæ siê na szkolnych wydarzeniach – bez rozg³osu, z dyskretnym uœmiechem – wtapiaj¹c siê w t³um jako <tata Liama>. Ekranowy poszukiwacz przygód odnalaz³ radoœæ w szkolnych przedstawieniach, wieczornych bajkach i niedzielnych brunchach. Pewnego razu przylecia³ swoim prywatnym samolotem tylko po to, by zd¹¿yæ na wystêp Liama.

„Jednym z najbardziej wzruszaj¹cych momentów by³y 40. urodziny Calisty. Harrison, który zwykle unika³ wielkich

Przemyœlanie w Kurierze Plus

W miniony czwartek odby³o siê bardzo udane spotkanie w Kurierze Plus. Mimo paskudnej pogody by³a œwietna frekwencja i znakomite nastroje.

A wszystko to za spraw¹ dwóch panów z Przemyœla: Henryka Lasko (malarza) i Bogus³awa D¹browskiego (franciszkanina).

Spl¹tane nitki po³¹czy³ zaprzyjaŸniony z Henrykiem Lasko kurator jego obecnej

wystawy – Janusz Skowron. Od przyjaciela dowiedzia³ siê, ¿e ksiêdzem w jednej z parafii w New Jersej jest ojciec D¹browski, krajan z Przemyœla, który stosunkowo niedano wróci³ z trwaj¹cej ponad 19 lat misji w Ugandzie i zaprosi³ go do Kuriera. Odby³o siê wiêc równoczeœnie otwarcie wystawy akwarel i wieczór autorski, bo ojciec Bogus³aw wyda³ dwie ksi¹¿ki o swojej afrykañskiej przygodzie: „Spaliæ pasz-

gestów, zaprosi³ bliskich na ich ranczo w Jackson Hole i tego wieczoru zaskoczy³ ukochan¹ kolacj¹ przy œwiecach. Bez paparazzich i sesji zdjêciowych. Bez nadêcia. Podarowa³ Caliscie ma³¹, rêcznie rzeŸbion¹ budkê dla ptaków z wygrawerowanymi inicja³ami ich obojga oraz imieniem Liama – symbolem domu, który wspólnie zbudowali. Choæ byli razem ponad siedem lat, Harrison oœwiadczy³ siê w najbardziej „harrisonowy” sposób – bez zapowiedzi i bez wielkiej pompy. Podczas rodzinnych wakacji, pomagaj¹c Caliscie rozk³adaæ zakupy w kuchni, po³o¿y³ po prostu pierœcionek obok cebuli i zapyta³: <No i co ty na to?>. By³o to – jak wspomina Calista – urocze, zabawne i rozbrajaj¹co szczere”.

Para pobra³a siê w 2010 roku podczas kameralnej ceremonii w Santa Fe. I– jeœli wierzyæ mediom – trwaj¹ w szczêœliwym zwi¹zku do dzisiaj. W wywiadach Calista mówi, ¿e jej m¹¿ jest najzabawniejszym mê¿czyzn¹, jakiego zna. A Harrison twierdzi, ¿e ¿ona „nadaje sens jego ¿yciu”. Mimo ró¿nicy wieku i zawodu, który nie nale¿y do naj³atwiejszych, by utrzymaæ zwi¹zki i rodzinê, s¹ razem. I nadal bardzo siê kochaj¹. „To pocieszaj¹ce” – mówi¹ fani. Których, na przekór tego, co chc¹ spece od udziwnieñ, efektów specjalnych i s³upków ogl¹dalnoœci – nadal najbardziej wzruszaj¹ „proste historie o mi³oœci”. ❍

port” i „Oddech ¿ycia”. Wieczór prowadzi³a redaktor Ma³gorzata Ka³u¿a Franciszkanin okaza³ siê znakomitym gawêdziarzem. O swoich, czêsto dramatycznych prze¿yciach, opowiada³ ze swad¹ i humorem. A œwietne akwarele Henryka Lasko mówi³y same za siebie, zyskuj¹c kolejnych nabywców. Tego dnia poinformowano te¿, ¿e galeria zyskuje nazwê Ma³a. A wszystko to dokona³o siê w obecnoœci Agnieszki Granatowskiej – dyrektor wykonawczej CPS, Artura Dybanowskiego dyrektora CPS oraz naczelnej Kuriera Plus, Zofii Klopotowskiej i kuratora Janusza Skowrona. O oficjalnym otwarciu „Ma³ej” powiadomimy wkrótce.

ZDJÊCIA: ZOSIA ZELESKA-BOBROWSKI

Matt Damon
Harrison Ford z ¿on¹ Calist¹ Flockhart
Bogus³aw D¹browski, Agnieszka Granatowska, Artur Dybanowski i Janusz Skowron
Ojciec Bogus³aw z potretem autorstwa Henryka Lasko

Eksces

Siedzê na kanapie. Obok œpi Pani Matka. Zwiniêta w kulkê. Ogonem dotyka mojej stopy. Jeszcze kilka miesiêcy temu nie uwierzy³abym w taki obrazek. Kotka trzyma³a ludzi na dystans. Nie spoufala³a siê. Nie ³asi³a. Wyznawa³a zasadê ograniczonego zaufania. Mija³y lata. Ba, dekady. A ona pozostawa³a pó³dzika. Mimo, ¿e ochoczo korzysta³a z domowej sto³ówki i zimy spêdza³a pod dachem, rzadko pozwala³a siê dotkn¹æ. Prycha³a. Sycza³a. Bywa³o, ¿e zdzieli³a natrêta ³ap¹. Po czym wyskakiwa³a przez okno z takim impetem, ¿e trzês³y siê framugi. W obecnoœci Cecyla czu³a siê nieco pewniej. Ale gdy tylko na horyzoncie pojawiali siê ludzie – czmycha³a. Niezmiennie bawi³o nas, gdy wracaliœmy do domu, a Pani Matka wyrwana z b³ogiej drzemki, któr¹ akurat uprawia³a w po³o¿onej w drugiej czêœci

mieszkania sypialni, rzuca³a siê do ucieczki. Sunê³a wtedy blisko ziemi, w jakimœ dziwacznym przyczajeniu, komunikuj¹c niewerbalnie: nie zwracajcie na mnie uwagi, mnie tutaj nie ma! A gdy pod nieobecnoœæ domowników przysnê³a na kanapie lub krzeœle w salonie, wystarczy³ dŸwiêk klucza w zamku, by po jej bytnoœci zosta³ jedynie wygrzany na pufie œlad i chybocz¹ca siê klapka w oknie.

Pani Matka Ogrodowa pozostawa³a nieczu³a na wszelkie próby nawi¹zania przyjaŸni miêdzygatunkowej. Unika³a kontaktu wzrokowego. Na zaproszenie do zabawy reagowa³a wynios³¹ obojêtnoœci¹. Kolorowe piórko, szeleszcz¹c¹ kulkê czy nas¹czon¹ kocimiêtk¹ myszkê tr¹ca³a ³ap¹ od niechcenia. I odwraca³a siê, zdegustowana. Nie dawa³a siê przekupiæ krewetk¹ ani smaczkiem. Gdy podstawialiœmy miskê z ulubion¹ karm¹, zawsze robi³a kilka kroków w ty³. I patrzy³a pod nogi. Jakby spodziewa³a siê kopniaka. Gdy otwiera³am okno do ogródka i wo³a³am na kolacjê, niemal natychmiast wy³ania³a siê z gêstwiny albo wyczo³giwa³a spod p³otu. I ju¿ za chwilê czeka³a karnie pod krzes³em, a¿ pe³en talerz zmaterializuje siê na

Luka na rynku

Moi filipiñscy znajomi z ulicy wyczuli lukê na rynku: nie ma tu sklepu z okularami! Wiêc otworzyli; wedle moich prognoz, zamkn¹ za trzy miesi¹ce. Lukê na rynku wyczu³a te¿ pani, która otworzy³a na naszej ulicy ma³y i drogi warzywniak. Jej te¿ dajê kilka miesiêcy.

Dlaczego jestem taki pesymistyczny? Bo nikt do tych lokali nie wchodzi. I nie tylko dlatego, ¿e dopiero siê otworzy³y. W³aœcicieli warzywniaka nie znam. Zobaczy³em, ¿e zamkniêto salon masa¿u, a na jego miejsce powstaje sklep. Któregoœ dnia przechodzê i widzê w œrodku jakiœ ruch. – Otwarte? – Otwarte, zapraszamy. Mo¿e siê pan poczêstuje? Na œrodku sklepu warzywnego na stole ustawiono przepyszny bufet: w³oskie i hiszpañskie szynki, salami, importowane sery, winogrona, bagietki i bia³e wino. -To nieoficjalne otwarcie, ale wkrótce ruszamy! Sklep estetycznie urz¹dzony. £adne logo, gabloty z holenderskimi serami, drewniane skrzynki z owocami i warzywami, takimi w ca³oœci, z liœæmi i korzeniami; pewnie organiczne. Widzê nawet rzadkoœæ tutaj: czerwone buraki. Kupujê – na szczêœcie dla nich – jakieœ jab³ka i informujê mened¿erkê mojego budynku o no-

wym sklepie. Mieszka tu setka zamo¿nych cudzoziemców; na pewno im te¿ brakowa³o dobrych owoców i warzyw. Nastêpnego dnia sklep jest jednak zamkniêty. Przed witryn¹ ustawiono drewniany kozio³, na którym koleœ coœ przycina³. Lokal zamkniêty by³ te¿ w kolejne dni. Wreszcie siê otworzy³ – wparowa³em, coœ kupi³em. I znowu siê zamkn¹³. Wreszcie dopad³em sprzedawczyniê: – Co siê dzieje? Dlaczego by³ rano zamkniêty? – No nie, tak rano to my nie otwieramy. Mija³y tygodnie, chyba ju¿ miesi¹ce. Nadal nie wiem, kiedy i czy w ogóle sklep jest otwarty. Na pewno zamkniêty jest w niedziele i rano. Nadal nie ma szyldu; ba – nawet nie ma kartki na drzwiach z nazw¹ sklepu oraz dniami i godzinami otwarcia. Przed witryn¹ ci¹gle stoi drewniany kozio³, stwarzaj¹cy wra¿enie, ¿e nadal trwa budowa sklepu. O ile mi wiadomo, nie podjêto ¿adnych starañ, ¿eby poinformowaæ s¹siedztwo o nowym sklepie. ¯adnych wizytówek, rozdawanych w okolicznych biznesach ulotek, promocyjnych zni¿ek dla pierwszych klientów. Przy mojej ulicy jest kilkanaœcie restauracji, kawiarni i garkuchni. Czy ich w³aœciciele dowiedzieli siê o nowym Ÿródle wysokiej jakoœci warzyw i owoców? Pyta³em ich, nic o sklepie – wiecie, tym ci¹gle bez nazwy – nie s³yszeli. Jedyne wyt³umaczenie, jakie znajdujê, to ¿e do rodziny nale¿y ca³y budynek, wiêc a¿ tak im nie zale¿y. Ju¿ przesta³em namawiaæ s¹siadów w budynku do kupowania organicznych jab³ek. Nie bêdê uszczêœliwia³ ludzi na si³ê.

Zak³ad optyczny powsta³ w murowanej przybudówce wielkoœci kiosku Ruchu,

pod³odze. Ale ju¿ w domu ignorowa³a wszelkie komendy. Nie wydawa³a siê zainteresowana interakcj¹ z cz³owiekiem. Byliœmy potrzebni wy³¹cznie do otwierania puszek, krojenia cienko piersi z kurczaka, parzenia w¹tróbki i filetowania ryby. Miauknê³a czasem „dziêkujê” pod nosem. Ale zwykle macha³a na nas ogonem. I sz³a do swoich kocich spraw.

A¿ tu nagle. Bez zapowiedzi. Fanfar. Konfetti. I z³otego py³u. Któregoœ lutowego popo³udnia po prostu wskoczy³a na kanapê, na której le¿a³am z ksi¹¿k¹. I zaczê³a domagaæ siê pieszczot. Owszem, subtelne znaki pojawia³y siê wczeœniej. Nieœmia³e obw¹chiwanie. Dziwne, gard³owe miauczenie. Ale ¿eby tak nachalnie? Ocieraæ siê. Wystawiaæ zadek. K³aœæ na plecach i ¿¹daæ czochrania po brzuchu? Nie do pomyœlenia! Marcuje – stwierdzi³ K., choæ przecie¿ Pani Matka ju¿ dawno temu zosta³a wysterylizowana. Albo ma pocz¹tki demencji i zapomnia³a, ¿e siê boi ludzi – oceni³. Potraktowaliœmy to jako jednorazowy eksces. B³¹d w matrixie. Glitch. Ale kolejnego wieczoru scenariusz siê powtórzy³. Nazajutrz po³o¿y³a siê obok gdy jad³am œniadanie. Ale masz fajnie – powiedzia³ z nut¹ zazdroœci K., wiêc zaproponowa³am, ¿ebyœmy zamienili siê miejscami. I sta³ siê cud. Nie uciek³a. Pozwoli³a, by mêska rêka

przejê³a czynnoœci i mrucz¹c oraz œlini¹c siê obficie oddawa³a siê dzikim rozkoszom. Drapanie za uszkiem. Klepanie po grzbiecie. Masowanie karku. Ugniatanie brzucha. Z ka¿dym dniem repertuar czu³oœci siê powiêksza³. Nie mam ju¿ si³y – zaczê³am narzekaæ. Bo kotka domaga³a siê atencji w sposób cokolwiek natarczywy. K³ad³a siê na laptopie. Macha³a ogonem przed nosem. Opiera³a tylne ³apy o moje uda. Albo zahacza³a pazurkami o ubranie. Przejmij obowi¹zki – b³aga³am K., bo poczu³am siê przyt³oczona nag³¹ eksplozj¹ tej pozbawionej hamulców mi³oœci. Zaczê³am têskniæ za czasem, gdy Pani Matka respektowa³a w³asn¹ i cudz¹ przestrzeñ. Stawia³a granice. I nie zabiega³a o atencjê. IdŸ na spacer – namawia³am. Zima siê skoñczy³a. Œwieci s³oñce. Æwierkaj¹ ptaszki. Ale nie odstêpowa³a mnie na krok. Patrzy³a œlepiami w kolorze ¿ywicy. I rozkrêca³a wewnêtrzny traktor na ca³y regulator. A potem zaczê³y mi ³zawiæ oczy. I przypomnia³am sobie, ¿e jestem uczulona na koty. I gdy przed laty po raz pierwszy wziê³am Cecylka na rêce, d³onie momentalnie pokry³a pal¹ca wysypka. Ka¿dy z odwiedzanych wtedy dermatologów radzi³, ¿ebym pozby³a siê bezdomnego, bo reakcja alergiczna jest wyj¹tkowo silna. Ale nie pos³ucham. Mi³oœæ okaza³a siê silniejsza. Po kilku miesi¹cach objawy ust¹pi³y. I nigdy nie wróci³y. Czy tak bêdzie tym razem? Nie wiem. Ale coœ mi mówi, ¿e… warto zaryzykowaæ. ❍

Zapraszamy na stronê Autorki: www.stanywewnetrzne.com

drzwi w drzwi z moim budynkiem. Wczeœniej by³ tu punkt, gdzie kupowa³o siê – i uzupe³nia³o – wielkie butle z wod¹ pitn¹. Zak³ad z wod¹ przeniós³ siê na róg, aw lokalu rozpoczê³y siê prace. Jakiœ koleœ i jego szwagier malowali œciany, sami budowali rega³y, które nastêpnie – pêdzelkiem – malowali tani¹, bia³¹ farb¹. -Co tu bêdzie? – dopytywa³em siê. -Sklep z okularami. Otwieramy ju¿ w styczniu. Obok tego kiosku jest mieszkanko, a dalej pralnia obs³uguj¹ca nasz budynek. Kolejne, zbudowane w szeregu przybudówki, to tania garkuchnia, stacja z wod¹ i ma³a kawiarnia/restauracja. Wszystko nale¿y do jednej rodziny. Jakaœ ciocia jest kuchark¹ w restauracji, za chwilê jej nie ma, za to pojawia siê do pomocy przy krojeniu warzyw nastoletnia siostrzenica. Bracia, siostry, szwagrowie, trudno siê w tym po³apaæ. Panowie je¿d¿¹ te¿ jako taksówkarze zaparkowanymi na rogu trójko³owcami, a przy sobocie siedz¹ na zewn¹trz, racz¹c siê mocnym piwem Red Horse i w³asnorêcznie gotowanymi daniami. Zawsze mnie zapraszaj¹. – Sir John! John! Come and have a drink with us! W wolnych chwilach I po tanioœci wykañczali sklep z okularami. S³ysza³em wiêc odg³osy pi³y elektrycznej o 11 w nocy w niedzielê, bo akurat wtedy kuzyn mia³ czas i narzêdzia. Wreszcie umieszczono na maszcie szyld sklepu i zainstalowano podœwietlenie. Na rega³ach ustawiono oprawki okularów, a na stole – aparat do mierzenia wzroku. I postawiono dwa krzese³ka dla klientów. Za kontuarem zasiad³ m³ody cz³owiek. Pewnie okulista, a na pewno – kuzyn. Nie dostrzeg³em do tej pory, aby ktokolwiek wszed³ do sklepu. Jasne, dopiero co otworzyli. Ale dlaczego na drzwiach nie ma godzin otwarcia? Dla-

czego nie wystawiono tablicy o Grand Opening i zwi¹zanej z tym promocji? Dlaczego mieszkañcy mojego condo, w wiêkszoœci starsi i z fors¹, nie wiedz¹ o okularniku po s¹siedzku? Czemu nie poinformowano o nim mieszkañców, po³o¿onych obok, a¿ trzech zamkniêtych, luksusowych osiedli domów jednorodzinnych? Okularów nie kupuje siê co miesi¹c. Dopiero co wymieni³em sobie szk³a u optyka w du¿ej galerii handlowej, tak wiêc uœmiecham siê przepraszaj¹co do, znanej mi z widzenia, w³aœcicielki sklepiku. Mo¿e przyjdê za rok?

Planuj¹c otwarcie warzywniaka i optyka, potencjalni inwestorzy nie zrobili planu biznesowego, choæby takiego d³ugopisem na kartce. Pewnie myœleli tak: nie ma na tej ulicy warzywniaka, to wskoczymy w lukê i ludzie bêd¹ walili w zamkniête drzwi, a¿ ich ³askawie wpuœcimy. W okolicy nie ma optyka! Otwieramy! A za trzy miesi¹ce – zamykamy. Obawiam siê, ¿e nikt nie nauczy siê na b³êdach. Pewnie Bóg tak chcia³, powiedz¹. A straty roz³o¿¹ siê równomiernie po ca³ej rodzinie, jakoœ prze¿yjemy. Nie bez powodu jedne kraje szybko siê rozwijaj¹, a inne raczej nie. ❍

Jan Latus

Fundamenty pod bunt ¯michowskiej zosta³y po³o¿one podczas jej pobytu we Francji, gdzie towarzyszy³a rodzinie Zamojskich. By³ to czas napiêcia – jej brat, Erazm ¯michowski, by³ radyka³em z Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, co stawia³o Narcyzê w k³opotliwym po³o¿eniu wobec hrabiego Zamojskiego, dbaj¹cego o poprawne relacje z carem. W tej atmosferze politycznego wrzenia Narcyza zaczê³a „oddychaæ pe³n¹ piersi¹”. W salonach Pary¿a tworzy³a w³asn¹ to¿samoœæ: spowita dymem z cygar, z nosem w ksi¹¿kach, których „nie przystoi” czytaæ damie, zaczê³a kwestionowaæ fundamenty œwiata swoich chlebodawców. Jej bezkompromisowoœæ uderza³a nawet w sferê sacrum. Krytykuj¹c hrabinê Zamojsk¹, ¯michowska wytyka³a jej powierzchownoœæ wiary – zarzuca³a jej, ¿e postêpuje zgodnie z dogmatami, nie znaj¹c nawet Biblii.

Kiedy Zamoyscy zwolnili j¹ z posady guwernantki w Pary¿u, ¯michowska stanê³a przed wyborem: szukaæ nowej mêskiej kurateli albo rzuciæ wyzwanie logistyce i obyczajowoœci. Wybra³a to drugie. Postanowi³a zostaæ w stolicy Francji sama, a nastêpnie – co w pierwszej po³owie XIX wieku graniczy³o z szaleñstwem –samodzielnie wróciæ do kraju. By³y to czasy dyli¿ansów, niebezpiecznych traktów i braku jakiejkolwiek ochrony dla samotnej kobiety. To by³a prawdziwa logistyczna partyzantka. Salon hucza³ od plotek, domyœlaj¹c siê najgorszego i piêtnuj¹c jej „nieroztropnoœæ”. ¯michowska jednak to zignorowa³a. Jej podró¿ przez Europê nie by³a tylko przemieszczaniem siê w przestrzeni – by³a manifestacj¹ polityczn¹. Pokaza³a, ¿e niezamê¿na kobieta mo¿e posiadaæ w³asn¹ mapê i w³asny cel, nie ogl¹daj¹c siê na opiniê otoczenia.

Podejœcie ¯michowskiej do ma³¿eñstwa by³o aktem towarzyskiego sabota¿u. Swatano j¹ z ró¿nymi kandydatami – od dworskich pisarzy po wybitnego astronoma, Jana Baranowskiego. Odrzucenie tego ostatniego by³o dla jej otoczenia niemal niezrozumia³e. Baranowski by³ cz³owiekiem sukcesu, naukowcem, osob¹ godn¹ najwy¿szego szacunku. Dla Narcyzy szacunek to jednak by³o za ma³o. Mimo ¿e ceni³a wiedzê astronoma, odmówi³a, bo „serce nie bi³o szybciej”. Jej idea³ to by³a synteza Wertera, George Sand i Schillera. Wybieraj¹c samotnoœæ zamiast „dobrej partii”, dokona³a wyboru nowoczesnego – uzna³a, ¿e brak mêskiej mi³oœci nie jest tragedi¹, natomiast ¿ycie u boku kogoœ, kogo siê nie kocha, jest duchow¹ kapitulacj¹.

Swoj¹ niezale¿noœæ ¯michowska przeku³a w systemow¹ pomoc innym kobietom.

W 1841 r. zadebiutowa³a w wiosnku” – czasopiœmie, które by³o de facto pierwsz¹ kobiec¹ instytucj¹ wspieraj¹c¹. Pierwsze wiersze pisarki spotka³y siê z niezwykle pochleb nym przyjêciem, czego do wodem by³a entuzjastyczna recenzja w presti¿owej „Bibliotece Warszawskiej”. Napisana w 1846 roku powieœæ „Poganka” funkcjonuje w powszechnej œwiadomoœci jako najwa¿niejsze dzie³o ¯michowskiej. Para g³ównych

Rewolucjonistka w sukni i z cygarem

bohaterów to literacki ekwiwalent bliskiej relacji ¯michowskiej z Paulin¹ Zbyszew sk¹ z któr¹ mieszka³a do 1845 roku. Dziœ powieœæ ta jest traktowana jako „zakurzo na klasyka”. Po dziesiêciu latach literac kiego milczenia, w 1858 roku, ¯michow ska powróci³a z powieœci¹ „Bia³a Ró¿a” – dzie³em, które demaskuje powierzchow noœæ XIX-wiecznych konwenansów. W „Bia³ej Ró¿y” ¯michowska wy³o¿y³a fascynuj¹c¹, a zarazem bolesn¹ koncepcjê „podwójnego ¿ycia”. Nie chodzi³o tu o skandaliczne romanse. ¯ycie publiczne bohaterki by³o ch³odnym, intelektualnym pancerzem. By³a opanowana, powa¿na i wykszta³cona, a wszystko to wynika³o z parali¿uj¹cego lêku przed byciem „œmieszn¹” w oczach spo³eczeñstwa. Ten strach przed spo³ecznym oœmieszeniem wymusza³ na niej perfekcyjne odgrywanie roli narzuconej przez matkê. Prawdziwa to¿samoœæ – pulsuj¹ca, uczuciowa i ukryta – zosta³a nazwana „Bia³¹ Ró¿¹”.

Punktem zwrotnym w biografii ¯michowskiej sta³a siê osobista tragedia –œmieræ brata Janusza w 1843 roku. W³aœnie to wydarzenie pchnê³o j¹ do opuszczenia bezpiecznych salonów i wyjazdu do Wielkopolski, gdzie rzuci³a siê w wir pracy konspiracyjnej. Jej wizja by³a bezkompromisowa: marzy³a o kraju bez podzia³ów stanowych, gdzie ka¿dy, bez wzglêdu na p³eæ i pochodzenie, mia³by prawo do samostanowienia. Wspó³tworzy³a ruch „Entuzjastek” – grupy kobiet, które zamiast o modzie, debatowa³y o edukacji wiejskich dzieci i pomocy wiêŸniom politycznym.

Cena za tê niezale¿noœæ by³a niezwykle wysoka. W 1849 roku ¯michowska zosta³a aresztowana i osadzona w klasztorze karmelitów we Lwowie. Paradoksalnie, gwoŸdziem do trumny w jej procesie nie by³a bezpoœrednia walka na barykadach, lecz si³a s³owa pisanego. Aresztowanie by³o efektem przechwycenia prywatnej korespondencji. Listy z przesz³oœci, wymieniane z innymi kobietami, zawiera³y uwagi na temat dzia³alnoœci ksiêdza Piotra Œciegiennego. Dla carskiego aparatu represji te intymne rozmowy sta³y siê wystarczaj¹cym dowodem na prowadzenie niebezpiecznej „dzia³alnoœci politycznej”.

zamkn¹æ w jednej szufladzie. Z ironi¹ i dystansem patrzy³a na typowy model kobiety – dwudziestolatki marz¹cej wy³¹cznie o mi³oœci, która czuje siê „star¹”, jeœli nie znajdzie wybranka przed ukoñczeniem drugiego krzy¿yka. Podkpiwa³a z tej egzaltacji, widz¹c w niej klatkê dla kobiecego umys³u.

Po wyjœciu z wiêzienia w 1852 roku Narcyza nie odzyska³a pe³nej wolnoœci –zosta³a skazana na przymusowe osieLublinie u boku siostry. To by³ jeden z najmroczniejszych rozdzia³ów jej ¿ycia. Odksi¹¿ek, intelektualnej stymulacji Warszawy i groprzyjació³, popad³a w g³êbok¹ apatiê. Ten okres stagnacji, w któjak wspominaj¹ biografowie – „du¿o pali³a i zamyka³a siê w soby³ dla niej dotkliwsz¹ tortur¹ ni¿ wiêzienne mury. Dopiero powrót do Warszawy w 1858 roku pozwoli³ jej na nowo odetchn¹æ i powróciæ do pracy twórczej, czego owocem by³a m.in. powieœæ „Bia³a Ró¿a”. ¯michowska by³a prekursork¹ kobiet, których nie da³o siê

Jednoczeœnie sama zachowa³a romantyczn¹ „¿arliwoœæ czynu”. Jeœli zapala³a siê do dzia³ania, robi³a to z p³omiennym oddaniem, akceptuj¹c wszelkie konsekwencje. Ten ogieñ kierowa³a jednak na cele pozytywistyczne: determinacjê w d¹¿eniu do wiedzy i przekonanie, ¿e to oœwiata musi poprzedzaæ wolnoœæ polityczn¹.

By³a postaci¹ tragiczn¹ i fascynuj¹c¹ zarazem – romantyczk¹ serca, która narzuci³a sobie dyscyplinê ch³odnego, analitycznego rozumu. Jedn¹ z jej ukochanych wychowanek by³a Wanda Grabowska, matka Tadeusza Boya-¯eleñskiego. To w³aœnie w ich domu postaæ pisarki zosta³a, jak uj¹³ to sam Boy, „sakralizowana”.

Domowy kult Narcyzy ukszta³towa³ wielkiego krytyka i t³umacza, który w póŸniejszych latach sta³ siê naj¿arliwszym propagatorem jej twórczoœci. To dziêki Boyowi kolejne pokolenia mog³y odkryæ nowatorstwo takich dzie³ jak „Poganka”.

Zofia Kossak-Szczucka po II wojnie œwiatowej sformu³owa³a tezê, która do dziœ budzi dyskusje: twierdzi³a, ¿e o ile jêzyk ¯michowskiej mo¿e stawiaæ opór wspó³czesnemu czytelnikowi, o tyle jej biografia pozostaje nieœmiertelna. Odwaga w konstruowaniu w³asnego ¿ycia i wiernoœæ sobie wbrew okolicznoœciom to war-

toœci, które nie koliduj¹ z up³ywem czasu. Historia Narcyzy uczy nas, ¿e wolnoœæ zaczyna siê od intelektualnej suwerennoœci. Dla ¯michowskiej równie wa¿na by³a rola „kobiety domowej” – ¿ony i matki wychowuj¹cej i edukuj¹cej potomstwo. Wspó³czesne jej feministki czêsto uwa¿a³y takie podejœcie za niemo¿liwe do pogodzenia. Narcyza jednak uparcie szuka³a „trzeciej drogi”, traktuj¹c macierzyñstwo jako pos³annictwo i duchowy obowi¹zek, który staje siê pe³niejszy dziêki wykszta³conemu umys³owi. Podobne dylematy prze¿ywa³a póŸniej Maria Konopnicka, co pokazuje, ¿e ¯michowska dotknê³a najczulszego punktu polskiego dyskursu o roli kobiety: odmowy wyboru miêdzy samorealizacj¹, a tradycj¹.

XIX-wieczna opinia publiczna uwielbia³a szufladkowaæ, a ¯michowska by³a dla niej zagadk¹ niemo¿liw¹ do rozwi¹zania. Ze wzglêdu na zaanga¿owanie w tajne grupy i radykalne postulaty spo³eczne, przypiêto jej ³atkê komunistki i ateistki. Rzeczywistoœæ by³a jednak znacznie bardziej z³o¿ona – pod mask¹ prowokatorki kry³a siê osoba o g³êbokiej, intymnej wierze w Boga. ¯michowska wymyka³a siê wszystkim definicjom: dla konserwatystów by³a zbyt rewolucyjna przez swój styl ¿ycia i bezczelne palenie cygar, dla radyka³ów – zbyt przywi¹zana do duchowoœci. By³a wyrzutem sumienia dla obu stron, udowadniaj¹c, ¿e prawdziwa niezale¿noœæ myœlenia zawsze budzi lêk u tych, którzy szukaj¹ ideologicznej czystoœci.

Narcyza ¯michowska
Popiersie Narcyzy ¯michowskiej

Baumgartner radzi

Gdy musisz szybko jechaæ do Polski

Niespodziewana wiadomoœæ z Polski – choroba bliskiej osoby, œmieræ kogoœ z rodziny, wypadek, sprawa s¹dowa lub pilne kwestie maj¹tkowe – mo¿e wywróciæ do góry nogami codzienne ¿ycie ka¿dego polskiego imigranta w USA. Niezale¿nie od powodów, które zmuszaj¹ do szybkiego powrotu do kraju, taka sytuacja wi¹¿e siê z wieloma praktycznymi pytaniami: jak zorganizowaæ wyjazd w trybie pilnym, co z prac¹, dokumentami, pieniêdzmi, ubezpieczeniem i obowi¹zkami w USA?

SprawdŸ wa¿noœæ dokumentów Zanim kupisz bilet, upewnij siê, ¿e twój paszport jest wa¿ny przez co najmniej szeœæ miesiêcy od planowanej daty wjazdu do Polski. Co do wyjazdu z Polski, to Polska wymaga co najmniej trzech miesiêcy wa¿noœci paszportu licz¹c od planowanej daty wyjazdu ze strefy Schengen, W ró¿nych krajach bywa ró¿nie – linie lotnicze mog¹ odmówiæ wejœcia na pok³ad osobie z paszportem bliskim wygaœniêcia, nawet jeœli obywatel wraca do ojczyzny.

Jeœli masz podwójne obywatelstwo (USA i Polska), sprawdŸ, z jakiego paszportu powinieneœ skorzystaæ. Obywatele Polski maj¹ obowi¹zek przekraczaæ polsk¹ granicê na podstawie paszportu polskiego. Jeœli polski paszport utraci³ wa¿noœæ, warto go odnowiæ w polskim konsulacie.

Airllines) mog¹ mieæ tzw. emergency fares (albo bereavement fares), czyli specjalne taryfy kryzysowe, dostêpne po przedstawieniu odpowiednich dokumentów (np. aktu zgonu lub zaœwiadczenia lekarskiego). LOT, niestety, zaprzesta³ tej praktyki.

Czasem taniej i szybciej da siê polecieæ z przesiadk¹ przez du¿y europejski port przesiadkowy, jak Frankfurt, Amsterdam czy Londyn. Przy bardzo pilnym wylocie rozwa¿ podró¿ z s¹siedniego du¿ego lotniska, nawet jeœli trzeba dojechaæ z innego stanu – ró¿nice cen mog¹ siêgaæ kilkuset dolarów. Porozmawiaj z agentem podró¿y.

Kwestie imigracyjne

Jeœli przebywasz w USA na wizie, upewnij siê, ¿e mo¿esz legalnie opuœciæ i ponownie wjechaæ do kraju. Osoby z zielon¹ kart¹ powinny unikaæ pobytu za granic¹ trwaj¹cego ponad szeœæ miesiêcy, jeœli nie maj¹ dokumentu reentry permit Jeœli jesteœ w trakcie procesu imigracyjnego (np. oczekujesz na rozmowê w sprawie zmiany statusu), koniecznie skonsultuj siê z prawnikiem imigracyjnym. Samowolny wyjazd bez odpowiedniego dokumentu (Advance Parole) mo¿e przerwaæ proces i uniemo¿liwiæ powrót.

Poinformuj pracodawcê i zabezpiecz swoje obowi¹zki

W nag³ych sytuacjach ¿yciowych, wiele firm okazuje zrozumienie. Zg³oœ swoj¹ nieobecnoœæ jak najszybciej. Je¿eli masz niewykorzystany urlop – postaraj siê z niego skorzystaæ. W niektórych przypadkach mo¿esz równie¿ ubiegaæ siê o urlop bezp³atny, a jeœli masz odpowiednie warunki, tak¿e o Family and Medical Leave Act (FMLA), czyli bezp³atny urlop w sytuacji choroby cz³onka rodziny.

ków w gotówce, a tak¿e kartê debetow¹ lub kredytow¹ z aktywnym dostêpem zagranicznym. Upewnij siê, ¿e karta ma niski spread walutowy i nie pobiera wysokich prowizji za wyp³aty w bankomatach. Zadzwoñ do emitenta twojej karty i zg³oœ swój wyjazd za granicê. W przeciwnym razie karta mo¿e zostaæ zablokowana, gdy nagle pojawi siê obci¹¿enie z innego kontynentu.

Jeœli nie masz konta w Polsce, mo¿esz skorzystaæ z opcji Revolut, Wise (dawniej TransferWise) lub otworzyæ konto walutowe w polskim banku (jeœli masz PESEL i adres w Polsce). Umo¿liwi ci to szybkie przelewy i p³atnoœci bez zbêdnych kosztów przewalutowania.

Sprawy rodzinne, urzêdowe i maj¹tkowe

Nag³e przyjazdy do Polski bardzo czêsto wi¹¿¹ siê z trudnymi sytuacjami: pogrzebem, dziedziczeniem, wizyt¹ w szpitalu. Warto przygotowaæ siê na koniecznoœæ kontaktu z urzêdami: urzêdem stanu cywilnego, s¹dem, notariuszem czy ZUS-em. Zabierz ze sob¹ polski paszport, odpisy aktów stanu cywilnego, numer PESEL, a tak¿e upowa¿nienia lub pe³nomocnictwa, jeœli dzia³asz w imieniu innych osób.

W przypadku dziedziczenia lub spraw spadkowych miej ze sob¹ równie¿ dokumenty potwierdzaj¹ce stopieñ pokrewieñstwa i wszelkie dokumenty dotycz¹ce maj¹tku.

Telefon dzia³aj¹cy w Polsce

El¿bieta Baumgartner

nie jest prawnikiem i nie udziela porad prawnych. Niniejszy artyku³ zosta³ napisany wy³¹cznie w celach informacyjnych. Jest autork¹ wielu ksi¹¿ek-poradnikówo profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Powrót do Polski”, „Emerytura reemigranta w Polsce, podrêcznik seniora wracaj¹cego do kraju”, „Emerytura polska i amerykañska” i wielu innych. S¹ one dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie: www.PoradnikSukces.com tel. 1-718-224-3492

po³¹czenia i pewnoœæ, ¿e w wa¿nym momencie nikt nie powie: „nie mo¿emy oddzwoniæ na twój zagraniczny numer”. Z bliskimi mo¿esz rozmawiaæ i korespondowaæ za darmo, je¿eli wszyscy zainstalujecie sobie tak¹ aplikacjê, jak Whatsapp czy Telegram. Nawet po³¹czenia miêdzynarodowe s¹ bezp³atne. Zapewnienie sobie komunikacji ze œwiatem oszczêdza nerwy i daje poczucie, ¿e masz kontrolê nad sytuacj¹, nawet jeœli wszystko inne dzieje siê w poœpiechu.

Podsumowanie

Nag³y wyjazd do Polski mo¿e byæ trudny, ale odpowiednie przygotowanie, nawet pod presj¹ czasu, pozwala zminimalizowaæ stres i straty finansowe. Kluczowe jest dzia³anie wed³ug planu: upewnij siê, ¿e masz wa¿ne dokumenty, œrodki finansowe, zabezpieczon¹ sytuacjê zawodow¹ i jasnoœæ co do spraw urzêdowych w Polsce. Pamiêtaj, ¿e w takich chwilach warto zadbaæ zarówno o obowi¹zki, jak i o siebie samego. ❍ El¿bieta

Zadbaj o automatyczne p³acenie rachunków

Kiedy nagle wyje¿d¿asz do Polski, ³atwo zapomnieæ o sprawach, które w normalnych warunkach za³atwiasz odruchowo. Dlatego warto upewniæ siê, ¿e wszystkie najwa¿niejsze rachunki – od pr¹du i Internetu po ubezpieczenie i raty – s¹ ustawione na automatyczne p³atnoœci. To drobny krok, który daje ogromny spokój. W czasie, gdy jesteœ zajêty rodzin¹, szpitalem czy formalnoœciami, nie musisz martwiæ siê o opóŸnienia, kary ani przerwy w us³ugach. Automatyczne p³atnoœci dzia³aj¹ w tle jak cichy stra¿nik, który pilnuje, ¿eby dom w Ameryce funkcjonowa³ bez zak³óceñ, nawet gdy twoje myœli s¹ zupe³nie gdzie indziej.

Szybkie loty do Polski – gdzie szukaæ i jak nie przep³aciæ? W przypadku nag³ej sytuacji rodzinnej najlepiej skorzystaæ z wyszukiwarek lotów typu Google Flights, Skyscanner czy Kayak, ale warto te¿ zadzwoniæ bezpoœrednio do linii lotniczych. Niektórzy przewo¿nicy (np. Lufthansa, Delta, Air Canada, Alaska

Jeœli prowadzisz dzia³alnoœæ gospodarcz¹, spróbuj zabezpieczyæ klientów i zobowi¹zania: wystaw faktury z wyprzedzeniem, przeproœ za ewentualne opóŸnienia i przeka¿ informacje, do kogo mo¿na siê zwróciæ w razie pilnych spraw.

Ubezpieczenie zdrowotne i nag³e zdarzenia w Polsce Amerykañskie ubezpieczenie zdrowotne nie pokrywa leczenia w Polsce. Dotyczy to zarówno prywatnych polis pracowniczych, jak i Medicare. Amerykanie podró¿uj¹cy do Polski powinni mieæ osobne ubezpieczenie podró¿ne: travel insurance. Ubezpieczenia takie mo¿na wykupiæ nawet na ostatni¹ chwilê – przez internet, czêsto z dat¹ rozpoczêcia od nastêpnego dnia. Travel insurance pokrywa przede wszystkim nag³e wypadki i ostre zachorowania, ale w zale¿noœci od polisy mo¿e obejmowaæ tak¿e inne nieprzewidziane sytuacje, nigdy jednak planowego leczenia.

Je¿eli dostajesz polsk¹ emeryturê czy rentê na polski adres, to mo¿esz byæ uprawniony do ubezpieczenia w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Gotówka i dostêp do pieniêdzy

W sytuacjach awaryjnych najlepiej mieæ przy sobie przynajmniej czêœæ œrod-

W nag³ej podró¿y do Polski telefon staje siê twoj¹ lini¹ kontaktu z rodzin¹, lekarzami, urzêdami, bankami. Amerykañski numer dzia³a w Polsce, ale roaming bywa drogi i nie zawsze niezawodny. Dlatego po przylocie warto kupiæ najprostsz¹ kartê prepaid za kilkanaœcie z³otych, któr¹ wk³adasz do swego smartfona i aktywujesz w kilka minut. Dziêki temu masz polski numer do kontaktu z instytucjami, tañsze

Jak pomniejszyæ podatki

dowiesz siê z ksi¹¿ek El¿biety Baumgartner

“Jak chowaæ pieni¹dze przed fiskusem. Podrêcznik agresywnej gry podatkowej” Spadki, darowizny, przychody, inwestycje, sprzeda¿ mieszkania, konta w USA i w Polsce, walka z IRS. Ustawa o ujawnianiu kont zagranicznych FATCA. Rozszerzona do 308 stronic.

Równie¿: „Emerytura reemigranta w Polsce”, „Powrót do Polski”, „Emerytura polska i amerykañska”, „Planowanie spadkowe” i wiele innych.

Ksi¹¿ki s¹ uaktualnione na rok 2026 i dostêpne w wersji elektronicznej w witrynie www.PoradnikSukces.com, tel. 718-224-3492, www.PoradnikSukces.com

Szukaj¹ pracy:

➦ 63-letni mê¿czyzna szuka dorywczej pracy lub na weekendy

Tel. 347.280.8434 – Tadeusz

Tajemnicza choroba kap³ana

Choroba odebra³a mi te¿ lêk przed chorob¹ i cierpieniem. Moja niepe³nosprawnoœæ pomog³a mi odkryæ z jednej strony kruchoœæ, a z drugiej strony wartoœæ ludzkiego ¿ycia pomimo trudnoœci. Zrozumia³em te¿, ¿e cierpienie ma sens i mo¿e nas zbli¿yæ do Boga i innych ludzi. A ¿e bojê siê mêczeñstwa krwi, to powiedzia³em, ¿e je¿eli siê to Panu Bogu podoba, to w³aœnie w taki sposób bêdê cierpia³ dla Niego i z Nim. To te¿ da³o mi poczucie, ¿e nie tracê czasu. Ju¿ po wyjœciu ze szpitala podj¹³em wewnêtrzn¹ rezolucjê, ¿e nie bêdê u¿ala³ siê nad sob¹ i nie bêdê skupia³ siê tylko na leczeniu, szukaniu cudownych terapii i uzdrowienia za wszelk¹ cenê, ale bêdê ¿y³ „na pe³nej petardzie”, jak to mówi³ œp. ks. Jan Kaczkowski. Nie wa¿ne, czy bêdê ¿y³ jeszcze kilka miesiêcy, kilka czy kilkadziesi¹t lat, wa¿ne, ¿e bêdê ¿y³ pe³ni¹ ¿ycia i ¿y³ dla Pana Jezusa, tak jak Jemu siê podoba. Cieszê siê wiêc ¿yciem takim jakie jest. I choæ nadal jestem s³abym cz³owiekiem i czasem jest ciê¿ko, nie tylko fizycznie, to staram siê dzieliæ wiar¹, nadziej¹ i mi³oœci¹ z innymi. Ta myœl w³aœnie – myœl o ukrytej Bo¿ej Obecnoœci – i zgoda na to co przycho-

dzi powala mi znosiæ z pogod¹ ducha codzienne trudy.

Jakie przes³anie chcia³by Ksi¹dz przekazaæ m³odym ludziom, którzy nagle trac¹ zdrowie i staj¹ wobec powa¿nej choroby?

Don’t give up! Nie poddawaj siê i nie myœl, ¿e Twoje ¿ycie nie ma wartoœci. Wyrzuæ z siebie negatywne myœli. Nie myœl, „jestem ciê¿arem dla innych”. Mo¿e w³aœnie Pan Bóg chce przez ciebie otworzyæ oczy innym, otworzyæ ich na wiêksz¹ bezinteresown¹ mi³oœæ. Ufaj Panu Bogu, bo On jest bli¿ej ciebie w twoim cierpieniu i na pewno ciê nie opuœci. Módl siê o wiarê i powierz siê Matce Bo¿ej, a poczujesz Jej bliskoœæ. Mo¿e Pan Bóg nie uczyni cudu uzdrowienia, ale jak mówi, Nick Vujcic (urodzony bez r¹k i nóg), „Bóg ciebie uczyni cudem dla innych”. Staniesz siê znakiem nadziei dla tych, którzy trac¹ nadziejê.

Dziêkujê za rozmowê i ¿yczê zdrowia.

tel. 917.225.9320 email: Kobomusic@verizon.net

NA GAZOWE

● USUWANIE GAS, NATIONAL GRID, DEPT OF BUILDINGS VIOLATIONS

● RPZ/BACKFLOW PREVENTER INSTALACJA & COROCZNE SERWISY

● CON ED/ NATIONAL GRID GAS SERVICE RESOTRATION

● INSPEKCJE SYSTEMÓW LINII GAZOWYCH ZGODNIE Z LOCAL LAW

Acupuncture and Chinese Herbal Center

– jeden z najbardziej znanych specjalistów w dziedzinie tradycyjnych chiñskich metod leczenia. Autor 6 ksi¹¿ek. Praktykuje od 47 lat. Pracowa³ we W³oszech, Kuwejcie, w Chinach. Pomaga nawet wtedy, gdy zawodz¹ inni.

● katar sienny ● bóle pleców ● rwê kulszow¹ ● nerwobóle ● impotencjê

● zapalenie cewki moczowej ● bezp³odnoœæ ● parali¿ ● artretyzm ● depresjê ● nerwice

● zespó³ przewlek³ego zmêczenia ● na³ogi ● objawy menopauzy ● wylewy krwi do mózgu

● alergie ● zapalenie prostaty ● rekonwalescencja po chorobach nowotworowych z zastosowaniem chiñskiego zio³olecznictwa itp.

Do akupunktury u¿ywane s¹ wy³¹cznie ig³y jednorazowego u¿ytku

144-48 Roosevelt Ave. #MD-A, Flushing NY 11354

Poniedzia³ek, œroda i pi¹tek: 12:00 - 19:00; tel. (718) 359-0956

1839 Stillwell Ave. (off 24th. Ave.), Brooklyn, NY 11223

Wtorek, czwartek i sobota: 12:00-19:00, w niedziele 12:00 - 15:00; tel. (718) 266-1018

www.drshuguicui.com

Oty³oœæ - grzeszna i zwyczajna

Uroda, piêkno, rzecz wzglêdna, jak wszyscy wiemy, ale brzydota ma wymiar bezwzglêdny, absolutny – przynajmniej w naszej kulturze.

Czy rzeczywiœcie? Nadmiern¹ oty³oœæ od wieków uwa¿ano za przejaw jednego z kardynalnych grzechów – ob¿arstwa. Nic tedy dziwnego, ¿e tê wystêpn¹ rozkosz zwi¹zan¹ z przejedzeniem traktowano jako moralnie nagann¹, a tym samym obrazów przedstawiaj¹cych takich grzeszników wyobra¿ano w stosownie ohydnych kszta³tach.

Grzeszna sk³onnoœæ

Na obrazie Petera Paula Rubensa „Pijany Sylen” widzimy bo¿ka wina, bliskiego towarzysza Bachusa, w³adcê pijañstwa, bachanaliów i alkoholowych upojeñ w nadmiarze, niezdarnie na chwiejnych nogach podtrzymywanego przez satyrów z bliskiego mu otoczenia. Jest w³aœciwie poœmiewiskiem grupy podchmielonych kompanów, którzy jeszcze nie stoczyli siê na dno pijañstwa. Choæ maj¹ przed sob¹ wizerunek w³asnej przysz³oœci, jeszcze ich to œmieszy, jeszcze myœl¹, ¿e ich to nie dotyczy.

Co to ma wspólnego z ob¿arstwem?

I jedno i drugie jest grzechem g³ównym, tote¿ flamandzki mistrz odpowiednio zohydzi³ postaæ Sylena, aby poprzez nagoœæ cielesnej brzydoty bo¿ka – ³ysego starca z rozdêtym z przejedzenia i przepicia brzuchem, zwiotcza³ymi miêœniami i obwis³¹ skór¹, pó³przytomn¹ twarz¹ zdradzaj¹c¹ alkoholowe ograniczenie umys³owe – brak rozeznania w rzeczywistoœci, daæ wzrokowy ekwiwalent moralnej degrengolady ludzi nadto folguj¹cych jedzeniu i piciu. Obrzydliwa nagoœæ starca, który straci³ panowanie nad sob¹, ma s³u¿yæ jako napomnienie i przestroga pod adresem tych, którzy popadaj¹ w te grzechy: patrzcie, co was czeka. Fizyczna brzydota równa siê moralnej szpetocie charakteru. Wygl¹d fizyczny ujawnia – w co wierzono przez wieki – podobny stan ducha.

Sleeping ugliness

Odmiennie potraktowa³ oty³oœæ jeden z wybitniejszych artystów wspó³czesnych, Brytyjczyk Lucien Freud, wnuk s³ynnego psychoanalityka z Wiednia. Jego „Benefits Supervisor Sleeping” (trudny do zwiêz³ego przet³umaczenia tytu³), jeden ze s³ynniejszych obrazów nowoczesnego malarstwa, zosta³ sprzedany przez dom aukcyjny Christie za najwy¿sz¹ sumê jak¹ dano za dzie³o ¿yj¹cego artysty. Mia³o to miejsce w 2008 roku. Wprawdzie nabywc¹ by³ rosyjski aferzysta, który chcia³ gdzieœ upchn¹æ („wypraæ”) pieni¹dze, niemiej kwota ponad 33 milionów dolarów stworzy³a pewien standard.

Tytu³owa pracownica oœrodka dla bezrobotnych (wa¿y³a wtedy podobno ponad 270 funtów (prawie 130 kg) pozuj¹ca do obrazu zosta³a przedstawiona w ca³ej bezwstydnej nagoœci. Jej cia³o jest wype³nione sad³em: zwa³y t³uszczu tworz¹ dodat-

kowe kszta³ty deformuj¹ce figurê – kilka podbródków, wa³ki na nogach i na obwis³ym brzuchu. W nadmiarze obfite piersi opad³y jak worki sad³a. Monstrualna oty³oœæ zniekszta³ci³a jej cia³o – skróci³a sylwetkê do tego stopnia, ¿e widzimy, i¿ jest prawie tak wysoka, jak szeroka.

Lucien Freud s³yn¹³ z zami³owania na obrazach do brzydoty – ohydnego wygl¹du ludzi starych, pomarszczonych, zdeformowanych przez wiek i ¿yciowe koleje losu. Lubi³ przedstawiaæ swe postaci w pe³nej, odra¿aj¹cej nagoœci.

Ale na obraz tu reprodukowany nale¿y chyba patrzeæ nieco inaczej – w kontekœcie bajki o œpi¹cej królewnie. Angielska

nazwa sleeping beauty – œpi¹ca piêknoœæ, lepiej bêdzie oddawa³a prawdopodobne intencje malarza.

W klasycznym malarstwie przyzwyczailiœmy siê do ogl¹dania pos¹gowych. m³odych kobiet. Wdziêk, gracja i powab dam – nagich, jeœli mia³y wyobra¿aæ antyczne boginie; ubranych – jeœli wspó³czesne osoby z krwi i koœci. Wszystkie te pozytywne skojarzenia nagromadzone przez wieki zogniskowa³y siê w bajce o œpi¹cej królewnie – najpiêkniejszej ze wszystkich dziewcz¹t na œwiecie.

Freud z ironi¹ potraktowa³ ten mit, pokazuj¹c „œpi¹c¹” w jej skrajnie rzeczywistym wyobra¿eniu. Artysta mo¿e chcia³

namalowaæ przeciwieñstwo – jak sobie wyobra¿a³ – sleeping beauty: nie bajkowa piêknoœæ, ale zwyczajna pracownica londyñskiego urzêdu; nie pos¹gowa uroda kogoœ, kto nie je, nie pije, nie oddycha –nie ¿yje, ale ktoœ, kogo mo¿na by usytuowaæ na przeciwleg³ym krañcu: brzydactwo, choæ nie s³ynne, bo o takiej osobie nikt nie wie ani wiedzieæ wraz z jej nieapetycznymi wdziêkami nie chce. Jest jednak bli¿ej istnienia, codziennoœci ni¿ nierzeczywista i nieosi¹galna sleeping beauty. Brzydka? Zapewne reprezentuje kwintesencjê niepospolitej kobiecoœci w jej pokracznym wydaniu – ale rzeczywistym, konkretnym, wywodz¹cym siê siê z jej œrodowiska. Miast eterycznej królewny mamy postaæ obficie obdarzon¹ atrybutami kobiecego cia³a – ksiê¿niczkê peryferyjnych miast.

Wenus paleolitu

Przypomina siê w zwi¹zku z tym s³ynny pos¹¿ek umownie nazwany Wenus z Willendorf – niewielka figurka z okresu paleolitu. Przypuszcza siê, ¿e wyobra¿a boginiê p³odnoœci w wyobra¿eniu pradawnych ludzi z okolic dzisiejszej Austrii. Jakie¿ by³y najwa¿niejsze atrybuty kobiecoœci? Wielkie roz³o¿yste biodra (do rodzenia dzieci). Olbrzymie piersi (do ich wykarmienia), pokaŸny, t³usty brzuch (mo¿e znowu w ci¹¿y, ale zapewne jako oznaka zdrowia, si³y, wytrzyma³oœci na trudy ¿ycia). Jak¿e odmienna to „piêknoœæ” od naszych póŸniejszych standardów! Gdzie zgrabna sylwetka, powabne cia³o, uroda twarzy? Cz³owiek paleolitu zostawi³ swojej piêknoœci tylko obfite w³osy – wa¿ne dla tamtejszego kanonu estetycznego. Ciekawe dlaczego? ❍

Peter Paul Rubens – Pijany Sylen
Lucien Freud – Œpi¹ca szefowa œwiadczeñ socjalnych
Wenus z Willendorf

Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook